IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Śnieżna Kraina za lasem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Śnieżna Kraina za lasem   Wto Maj 21 2013, 18:27

First topic message reminder :


Śnieżna Kraina za lasem

Mało komu chce się zapuszczać w te tereny, jednak zdecydowanie warto! Piękne, wiecznie zimowe krajobrazy i... woda, która nigdy nie zamarza. Magia!


   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Sro Lut 22 2017, 22:34

- Seryjnym gwałcicielem z lasu, który okazał się być czupakabrą. – Wzruszył ramionami, a potem oparł się o wyciągnięte ręce. Okolica może i była urokliwa, ale zdecydowanie nie na taką porę roku. Jeżeli dziewczyna chciała sobie odsapnąć od społeczeństwa, mogła poszukać miejsca gdzie mniej pizga mrozem po uszach. – Swoją drogą, Twoje typowania były dość masakryczne, nie uważasz? Mogłaś się spytać czy czasem nie jestem jakimś przyjemnym, niegroźnym chłopakiem bez niecnych zamiarów, a Ty wyskakujesz z gwałtami i potworami. Czuję się trochę zawiedziony.
Popatrzył na butelkę, której, o dziwo, nie przyjął. Gdyby to była ognista… Gdyby to było chociaż coś mocniejszego od podbarwionego kaszlaczka dla młodych czarownic, ale nie… Wyskoczyła z winem. Sweeney westchnął i odwrócił wzrok od butelki. – Pij, pij, będziesz łatwiejsza. W ogóle, co to się dzieje teraz z tymi czarownicami to ja nie wiem. Wyobrażasz sobie, że ostatnio mi wyskoczyła taka jedna zza winkla bez majtek? Upadek moralny się szerzy odkąd odszedłem. – Ciekawy był jak na to odpowie. W sumie to może się nawet się znały, kto wie? Jej otwartość na takie tematy była dość interesująca. Jeżeli w dalszej części była tak samo ciekawa, to mogliby się nawet zaprzyjaźnić.
- Szczerze powiedziawszy to chyba się nudzę. Natężenie debilizmu na metr kwadratowy mnie przemęczyło, ale już się oczyściłem, to możemy wracać. Czy może nadal masz zamiar kontemplować uroki przyrody? Taka z Ciebie nimfa-rusałka? – Zabrał jej butelkę, bynajmniej nie w calu zaprzestania procesu jej upadlania. Było mu to wyjątkowo obojętne, a i przyjemnie się patrzyło. Postawił szkło tak, że teraz był naturalną barierą pomiędzy Padme i jej małym skarbem. Grzeczna dziewczynka by poprosiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Sro Lut 22 2017, 23:02

Uniosła brwi, wydymając usta w udawanym podziwie.
- Jesteś chłopakiem, który wyszedł prosto z lasu nocą. Każdy pomyślałby podobnie. Ciesz się, że do swoich typowań nie dodałam mordercy, tylko gwałciciela. Gwałciciele są chyba bardziej akceptowalni, niż seryjni mordercy - nie wiedziała o czym ona właściwie mówi, ale z dwojga złego wolałaby chyba tą ostatnią opcję. - Gorzej, jeśli jesteś gwałcicielem a potem mnie zamordujesz. Wtedy sprawa się komplikuje - zamknęła się nareszcie, przez dłuższą chwilę debatując nad swoją butelką. Och. Co ona powiedziała? Winka? Padme, ogarnij się. Nie wiedziała jakim cudem pomyliła wino z ognistą, ale wcale nie była pijana. Była lekko wstawiona. I ślepa, przecież było ciemno a jej pamięć bywała wybiórcza.
- No popatrz, żartowałam... nie przepadam za winem - pomachała mu kolejny raz butelką przed nosem zastanawiając się, czy z whiskey też zrezygnuje. Jeśli tak, to nie będzie płakać. Więcej dla niej, tylko wątpiła w swój powrót do domu i w to, że ktokolwiek ją stąd uratuje. Bo Sween nie wyglądał na osobę, która ochoczo odprowadzi ją do mieszkania albo co najmniej do Hogsmeade. Zaczęła żałować, że nie rzucała sobie okruszków na ścieżkę - względnie miałaby łatwiej. Z chwilowego zamyślenia nad własną głupotą wyrwała ją opowieść o czarownicy bez majtek i w zasadzie nie wiedziała czy ma się śmiać, czy udawać poważną. W połączeniu z alkoholem udawanie poważnej osoby wychodziło Krukonce dość absurdalnie, dlatego uśmiechnęła się szeroko.
- Jak mogła wyskoczyć bez majtek? Była nago? Wtedy to ma sens. Inaczej śmiem twierdzić, że po prostu sprawdziłeś zawartość pod jej spódniczką - no na Merlina, chyba nikt nie był tak głupi, żeby latać z gołym zadkiem po miasteczku, więc ta historia wydawała jej się średnio przekonująca. Z drugiej strony widywała w pracy różne przypadki, dlatego nie negowała jej całkowicie.
- Odszedłeś skąd? - doczepiła się słówek. Chłopak nie wyglądał na wiele starszego od niej, ale nie kojarzyła go ze szkoły, dlatego z góry zarzuciła, że nie jest już uczniem. - W szkole faktycznie źle się dzieje. Ale lepsze picie, niż latanie bez majtek, prawda? Poza tym nie można ufać ludziom, którzy nie robią głupich rzeczy - obróciła butelkę w ręce, gdy jednak Sween bezkarnie jej ją zabrał... no trudno, jeszcze ma zielsko. Wsunęła zmarznięte dłonie do kieszeni płaszcza.
- Gdybym była rusałką, to już dawno byś nie żył - zmarszczyła czoło, kontynuując swój wywód.
- Albo bym się załaskotała na śmierć albo bym cię zatańczyła na śmierć. Ale nie widzę tu innych rusałek, więc jesteś chyba bezpieczny. Bo wiesz, że rusałki chodzą w kilka? - taka była z niej mądrala, ale nie dodała najważniejszej rzeczy.
- No i nie przypominam sobie, żebym umarła przed ślubem - mogła tak w nieskończoność wymieniać czym różniła się od rusałki i kim właściwie rusałka była, ale nie była przekonana co do tego, czy Henley miał ochoty słuchać jej uroczego pierdolenia.
- Rozmawiamy od niecałych pięciu minut a mam wrażenie, że jesteś najpoważniejszym człowiekiem na ziemi. Jesteś tak opanowany, że naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy faktycznie nie jesteś psychopatą - nie była niemiła. Pierwszy raz odkąd się tu pojawił zaczęła się zastanawiać, czy nie powinna uciekać jak najdalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Sro Lut 22 2017, 23:45

- Jestem MIŁYM chłopakiem, który wyszedł z lasu nocą bo zauważył biedną, zagubioną dziewczynę. Nie uczyli Cię, że w nocy nie pałęta się samemu po głuszy? Zęby Ci niemiłe, czy głowa? Że z cnotą jesteś na bakier to już zdążyłem zauważyć. Wiesz jak to jest w tych romantycznych książkach. Młody, przystojny czarodziej widzi damę w opałach, ratuje ją i potem jest wielki finisz w pięknym dworku gdzieś w Szkocji. – Uśmiechnął się półgębkiem. Ba, uśmiech objął całą jego twarz. Nie był poważny przez to że miał jakieś szemrane zamiary, czy naturę psychopaty. Nie nudził też przez wzgląd na rozżalenie upadkiem moralnym Padme. Wykorzystywał sytuację. Pierwszy raz to nie on pierdolił pod temat i pierwszy raz to nie musiał się upijać, żeby poziomem inteligencji dorównywać innym osobom. Naberrie była w takim stanie, że najwyraźniej było jej wszystko jedno.
- Bycie seryjnym mordercą musi być strasznie nudne i brudne. Weź się nacmokaj ze znalezieniem kogoś, a potem zabiciem w jakiś fajny sposób. Zwyczajna avada jest passe dla takich cwaniaków, nieopłacalny zawód. – Skrzywił się na samo wyobrażenie. Jako pedant nie wyobrażał sobie pracy w takich warunkach, a przecież dużo się poprawił od zamieszkania w Londynie. W tą złą stronę, jeśli o niego chodzi. – Po pierwsze to miała na sobie nie spódniczkę, tylko sukienkę. Białą. Taką co ją podwiewa jak się człowiek spierdoli ze schodów. Nic nie mogłem zrobić, jestem tylko facetem.
Nie była to jego wina, że znalazł się w takiej sytuacji. To co się wydarzyło w dalszej części nie było już dobrym tematem na rozmowy, ale zaskoczyło. Dziewczyna podłapała temat zupełnie niezrażona tokiem tej rozmowy. Niecodzienne jak ciekawe osóbki wynajdował w miejscach, które z natury powinny być opustoszałe. Roztarł dłonie o siebie by ogrzać je trochę, ponieważ wierny swoim przekonaniom estetycznym zrezygnował z rękawiczek na rzecz szałowego image. Wcisnął zaraz potem ręce głęboko, głęboko w kieszenie i począł trzeć kciukami o bok palców wskazujących.
- Jestem kiepskim tancerzem, więc gdybyś była taką rusałką, to byś musiała tańczyć sama. Nie pakuję się na parkiet nawet pod przymusem. – zawyrokował, zupełnie odcinając się od tematów potencjalnej śmierci. Nie przespał przecież ani opieki nad magicznym stworzeniami, ani obrony przed czarną magią. Nawet na transmutacji mieli kilka podań o ludowych stworach ludzi niemagicznych, kiedy omawiali kwestie zmiany całości, bądź fragmentów własnego ciała by zaadaptować się do otoczenia i sytuacji. W sumie… Nie pomyślał, a mógł być właśnie kuszony na wejście do jeziora… Dobrze, że Henry szybko nauczył go pływać, to może jeszcze miał jakieś szanse na przeżycie.
- Charyzma, moja droga. Nie przewaga liczebna, tylko charyzma. Każdy głupi by sobie poradził, gdyby był w obstawie. Pokaż się z tej lepszej strony jeśli chcesz mnie zabić i zrób to tak, żebym się z uśmiechem zgodził i radośnie oczekiwał na dalszy rozwój wypadków. Inaczej będę szczerze zawiedziony, bo dobrze się zaczyna.[/b][/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 00:20

Padme bardzo szybko potrafiła rozgryzać ludzi i odczytywać ich portret psychologiczny, bo pod tą maską słodkiego pierdolenia i księżniczki z lasu krył się świetny obserwator. Ale w przypadku Henley'a miała pewien problem. Z jednej strony dalej tutaj siedział i z łatwością prowadził z nią rozmowę, z drugiej jednak wyłapywała te kąśliwe uwagi, z pewnością bardzo świadome. I nie wiedziała czy powinna się za nie obrażać, co nie było w jej stylu, czy może powinna dalej udawać idiotkę, która nie umie się odgryźć, żeby w najmniej oczekiwanym momencie zmieszać go z błotkiem.
- Dlaczego uważasz, że jestem zagubiona? Gdybym była zagubiona to pewnie bym tu siedziała z płaczem albo biegała z krzykiem po okolicy. A ja po prostu sobie piłam w spokoju z zamiarem absolutnego upodlenia się. Czasami każdy człowiek ma taką potrzebę, jeśli każdy inny sposób zawodzi - uśmiechnęła się pierwszy raz w jego towarzystwie, nawet całkiem przyjemnie dla oka.
- Idąc twoim tokiem myślenia to szukałeś swojej księżniczki w lesie. Popatrz jaki ten los jest zabawny. Znalazłeś, o ile pasuje ci taka upierdliwa księżniczka - uśmiech na ustach dziewczęcia poszerzył się. Nie podejrzewała, że zaczną rozprawiać na tak... dziwne tematy.
- Po co komu avada, skoro jest cała gama innych sposobów? Trujące rośliny, trujące eliksiry... co za problem zmusić kogoś do robienia tego, czego się chce? Chyba nie masz wyobraźni jeśli sprowadzasz morderstwa do avady albo to ja mam problem ze sobą - westchnęła, oczywiście dalej uważając, że to Sween nie ma wyobraźni. Podobno w życiu chociaż raz spotyka się na swojej drodze psychopatę. Gorzej, jeśli to w Krukonce pojawiały się jego zalążki.
No dobrze, biała sukienka i majtki to faktycznie złe połączenie, ale dalej nie wiedziała kto normalny w ogóle ubiera się w ten sposób w taką pogodę.
- Najwidoczniej czekała na okazję. Co zrobisz jak nic nie zrobisz - wzruszyła ramionami. - Ale i tak kiepski z niej przypadek. Zakryte jest o wiele seksowniejsze, bo porusza wyobraźnię. A tu taka sukienka, brak majtek... wszystko jak na tacy, zero zabawy - niemal parsknęła, wyraźnie zniesmaczona takim brakiem taktu i smaku u dzisiejszych kobiet. Może i była na krawędzi upadku moralnego, ale nigdy nikomu nie podała niczego jak na tacy. Ba! W jej odczuciu golf był jednym z najseksowniejszych elementów, które można założyć. Pobudza wyobraźnię jak cholera. Szybko jednak ponownie zaciekawiła się Sweenem.
- Każdy potrafi tańczyć - skwitowała od razu. - Jedni po alkoholu, inni się wstydzą. Jesteśmy sami, mogę cię nauczyć - no jakież to kurwa było romantyczne. Uroczy książę uratował księżniczkę w depresji a potem tańczyli pod gwiazdami na totalnym zadupiu. Idealny pomysł na kolejną książkę. Rozprawianie o rusałkach sobie już odpuściła. A to taki piękny temat. Do jego ostatnich słów się nie odniosła a po prostu wstała z ziemi i wysunęła w jego stronę ręce. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 01:09

Nie był trudnym przeciwnikiem. Nie pokazywał tego na co dzień, ale był inteligentny i tu krył się jego sekret. Znudzony wykorzystywał go do granic przyzwoitości, dlatego był w stanie bez trudu przekonać obcą sobie osobę jedynie dzięki charakterowi pisma i doborowi słów że jest zupełnie nieszkodliwą, drobną gryfonką o wielkich marzeniach i małym doświadczeniu w życiu społecznym. Nie, zaraz, doświadczenia to on zebrał doprawdy niewiele, zazwyczaj żyjąc gdzieś z boku wszelkich wydarzeń. Związek Evelynn i Noela był przez długi okres całym jego światem. Nawet Gemma, Neptune, Jupiter czy na koniec Tove nie potrafili bardziej przykuć jego uwagi. Śmierć ojca nim wstrząsnęła. Fakt, że nie umarł śmiercią naturalną był jak kubeł zimnej wody i chociaż był rozgoryczony… Nie uderzało to w niego bezpośrednio. Mógł spędzać całe dnie wśród ludzi, jednak czuł się jak magizoolog wśród stada oswojonych aetonanów. Żył z nimi, śniadał z nimi, sypiał z nimi, bawił się z nimi, złościł się z nimi, smucił się z nimi, pracował z nimi… Ale bez siebie. Być może dlatego przez jedną krótką chwilę wydawał się być nieodgadniony. Ponieważ w ułamek sekundy mógł stać się psychopatą i ze swoim podejściem do życia wstałby, otrzepał się i wrócił do mieszkania by się przebrać. Nienawidził źle wyglądać.
- Zagubiony nie znaczy „książkowo manifestujący potrzebę ratunku”. Zagubiony wszedłem do lasu posiedzieć i pomyśleć nad sobą. Teraz też jestem zagubiony, więc to nie była obelga w Twoją stronę, Kwiatuszku. – Skrzywił się odrobinkę na swój nietakt. Powinien pomyśleć zanim naprowadzi innych na terminy dla siebie oczywiste. W mniemaniu Sweena bowiem istniały tylko prawdy, które on sam uznawał za rzetelne i realne. Jego racja była zawsze jegojsza – nie był w stanie zaakceptować faktu własnej pomyłki. Najprawdopodobniej dlatego tak bardzo zżył się i w efekcie otworzył na Noela – miał on w dupie walkę na argumenty i akceptował Henley’a z całym jego arsenałem uwag, uszczypliwości, pochwał i komentarzy. Kochana łajza bez krzty honoru. – Zaś zabijanie avadą jest najprostszym sposobem, bowiem nie brudzi rąk. Możesz wylewitować w górę statuę i spuścić ją na czyjąś głowę, łamiąc tym samym kark. Możesz od biedy spetryfikować kogoś przed ekspresem do Hogwartu i liczyć na to, że maszynista nie wyhamuje. Możesz napuścić psidwaka, ewentualnie wypuścić widmo ponuraka i obserwować z krzaka jak delikwent sam pakuje się pod wywar cyjankowy w przeświadczeniu nieuchronnego końca. Po co? Eliksirem jest się w stanie zdziałać dużo, jednak do tego trzeba pewnych przygotowań. Trudów. Pracy. Chcąc kogoś zabić raczej nie pomachasz w jego kierunku i nie wystrzelisz z radosnym „Ej, mam fiolkę i chcę byś ją wypiła”. Wychylasz się zza winkla, celujesz, pyk i po sprawie. Nie wpadłaś na to? Konserwatyzm jest w pewnych aspektach nie wadą, a najwyższego uznania cechą. Chyba, że sympatyzujesz z mugolskim brudzeniem sobie rąk fizycznością jak byle zwierzę. Nie rozumiem, aczkolwiek szanuję każdą postawę.
Poczuł się nieco pewniej. Idąc tokiem niekonwencjonalnej rozmowy mógł wyrazić siebie, chociaż tak naprawdę wciąż się pilnował. Nie zdradzał kim jest, ani co go tu naprawdę przywiodło. Mógł z powodzeniem wmówić Padme że jest wilkołakiem i właśnie czeka na pełnię. Mógł przekonać ją, że z tym pragnieniem odseparowania od innych to nazmyślał. Poczuł się jak niekoronowany król sytuacji.
- Zależy jak pojmujesz brak zabawy. To byłą dobra, szybka zachęta. Była zdecydowana na coś i konsekwentnie do tego dążyła. Należy jej się uznanie, chociaż mówi się, że drzwi otwierane wieloma różdżkami nie zasługują na pochwałę. Była ładna, to nie byłą desperacja. Wiedziała co i jak, no i pomogła mi się włamać do mieszkania. Miła dziewczyna, zabawna. – Pokiwał głową na wspomnienie Voice. Niechcący szturchnął łokciem butelkę, a ta wywróciła się w śnieg i prawie wylała. Na szczęście zaspa uchroniła ją przed utratą własnej wartości, dlatego Sweeney ujął ją za szyjkę i w ostateczności upił jeden, mały, rozgrzewający łyczek na zachętę. Z Padme wciąż się nie podzielił jej własnością. Jeśli chce to poprosi, nie uznawał dżentelmeństwa w pewnych sytuacjach. Ponadto nigdy nie uważał, że jego dobre wychowanie powinno brać udział w zniewalaniu umysłów kobiecych. Była dużą dziewczynką i zapewne umiała sobie radzić w patowych sytuacjach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 01:39

Och, co za ulga. Chociaż by się nie przejęła, to i tak doceniała to, że Sween zreflektował się w ostatniej chwili. Bo istotnie, jego słowa brzmiały jak obelga, dlatego nie była pewna jak z nim rozmawiać. A po chwili już było jej wszystko jedno. Ze szczerą uwagą wysłuchała wywodu chłopaka i... zaniepokoiła się. O ile rozmowa na ten temat mogła być względnie uznana za normalną, tak Henley udowodnił jej, że gdyby faktycznie był mordercą to miałaby naprawdę kreatywną śmierć.
- Ja to wszystko doskonale rozumiem, ale daj mi chwilę. Zmęczyłam się w połowie - wypaliła z rozbrajającą szczerością, z wrażenia łapiąc się palcem wskazującym i kciukiem u nasady nosa. Naprawdę, za dużo informacji na raz.
- Pomachać nie pomacham, ale zaklęciem zmuszę go do robienia tego co chcę a potem wleję mu eliksir do ust. Albo użyję strzykawki, co za problem? Najlepiej w najmniej oczywistym miejscu, takim jak stopa albo skóra między palcami. I lubię sobie brudzić ręce, o dziwo - w końcu była cukiernikiem i kucharzem. I chociaż miała masę zaklęć i różdżkę, to i tak preferowała używania rąk. Jaki sens miało gotowanie bez dotyku pożywienia, bez natrudzenia się i pobrudzenia? Żaden. A jak się używało rączek to wszystko od razu było inne. Mniej więcej dlatego mugole mordowali w tak bestialskie sposoby.
- To jest śmieszne - obruszyła się nagle, w ogóle olewając kluczowe aspekty jego wypowiedzi. - Jak kobieta lubi seks i po prostu robi to co lubi to jest zła, z kolei jak facet pieprzy wszystko co nie ucieka na drzewo to jest dobrze. Naprawdę nie rozumiem z czego to wynika - zignorował jej rączki. A to cham. Pomachała mu nimi przed nosem, ale widząc, że nie wstanie z własnej woli wyjęła z kieszeni papierosa i zapaliła sobie. Jointa zostawiła na później.
- Papierosy też mi zabierzesz? Strzeżesz resztek mojej moralności? - spytała, patrząc na niego z góry i odsuwając się o krok do tyłu. Nigdy nikomu nie zasmradzała przestrzeni dymem papierosowym, bo uważała to za niekulturalne. A papierosa nie proponowała, bo zabrał jej whiskey. Proste i logiczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 01:57

Przez jego ręce z braku laku przewinęło się dużo rozmaitych książek, gazet i pergaminów. Byłtakże dobrym słuchaczem nawet jeżeli głęboko w dupie miał przyziemne problemy innych. Zapamiętywał i wykorzystywał to, nie zawsze zgodnie ze standardami poprawności politycznej. Albo i był kreatywny… W sumie co za różnica.
- Zmusisz go do czego chcesz, jednak potrzebujesz do tego dobrego przygotowania merytorycznego i silnej woli. Szybkie zabójstwo jest łatwiejsze, bo załączający się syndrom wszechstronnego Merlina nie opanuje Cię w krytycznym momencie. Koty bawią się jedzeniem, a nawet nie przypuszczasz, jak bardzo podobna do kota jesteś. Przed taką akcją słusznie byłoby się wypościć mentalnie jak przed popełnieniem ikony. Zrozumieć to co chce się zrobić i przemyśleć ewentualności. – Tu westchnął strudzony. Miał być prosty i zrozumiały, jednak powściąganie języka nie należało do jego mocnych stron. – To wszystko równa się wysiłkowi. A wystarczyłoby jedno niewinne zaklęcie. Prostota jest pięknem, Cukierku.
Spojrzał na nią jak na małą dziewczynkę, która nie rozumie prostych spraw dorosłych. Przecież już mówił że nie tańczy. Po co miał się powtarzać, po co miał udowadniać że ma braki w pewnych kwestiach? Nie byli na salonach, a on nie był szlachcicem. Czysta krew nie czyniła z niego cyrkowego klauna, by popisywać się wyuczonym taktem i znajomością rytmu.
- Lubię seks i nie uważam, by był on czymś złym. Nie uważam też, że słabość kobiet do seksu jest naganna. Nie wypleniam z innych tego co mnie w bezpośredni sposób nie uderza. Po co, skoro oboje możemy na tym skorzystać? – Ponownie wzruszył ramionami. Oops chyba zdradził za dużo sekretów naraz, jednak nie sądził by jakkolwiek wpłynęło to na ocenę Padme. Jeśli miała sobie wyrobić o nim jakieś zdanie, już dawno powinna to zrobić chociażby przez fakt, że nie zapytał jej o stan zdrowia, emocje, powody, a jedynie podjął się przyjacielskiej rozmowy o głupotach. – Nie palę jeśli o to Ci chodzi. Możesz sobie go zostawić dla siebie, mi wystarczy w zupełności przyjaźń z butelką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 02:18

- Albo zostanę czarodziejską Matą Hari i będę wykorzystywać swoje fizyczne atuty a potem mordować. Bo koty przecież tak robią, bawią się. I z pewnością miałabym prościej, bo kto by wpadł na pomysł, że ktoś tak niepozorny jak ja, byłby w stanie kogoś zabić? - wzruszyła wątłymi ramionkami, ale zaraz potem dodała: - Co nie zmienia faktu, że nie planuję w najbliższym czasie nikogo mordować. Jak wpadnę na taki pomysł to z pewnością cię znajdę - nie zdążyła dobrze skwitować tematu, kiedy z jej ust wypłynęły kolejne słowa. Niespecjalnie się nad nimi zastanawiała.
- Prostota jest pięknem, ale nie daje czasami takiej satysfakcji, jakiej się chce. A satysfakcja jest tu równie ważna, co efekt końcowy - kwiatuszek, cukierek, porównanie do kota... w tak krótkiej rozmowie tyle razy nazwał ją pieszczotliwie, że aż się zdziwiła. Właściwie, podobało jej się to, jednak swoim zwyczajem pozostała czujna na wszelkie komplementy. Skoro ostatnio nie spotykała się z nikim, to poziom emocjonalny miała z pewnością mocno zachwiany, co czyniło ją automatycznie łatwiejszym celem. Zaskakujące było to jak szybko popadli ze skrajności w skrajność: od morderstwa, do seksu.
- A jednak kobieta, która lubi seks jest postrzegana negatywnie. I jeśli oboje na tym korzystamy, to w ostatecznym rozrachunku ja wyjdę na dziwkę, a ty pozostaniesz nietknięty przez niepochlebne opinie - paliła w spokoju, ale wyjątkowo straciła na to ochotę. Dlatego po jakichś dwóch zaciągnięciach wyrzuciła papierosa i kucnęła przed Sweenem.
- A teraz, najdroższy, podziel się swoją przyjaźnią z piękną butelką - wystawiła w jego stronę dłoń, przy okazji przyglądając mu się z o wiele bliższej odległości niż dotychczas miała okazję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 02:32

Mogła zauważyć, że niedawno się golił. Przystrzygł też i rozczesał włosy, chociaż te jak zwykle lokowały się i kołtuniły na jego głowie. Wyczyścił okulary ze wszystkich śladów zużycia i pozostałości po przygodach. Zadbał o siebie. Nawet osobiście wyprasował sobie koszulę, sweter, płaszcz i ten przeklęty, plączący mu się przy szyi szalik. Mogła dostrzec że nie wygląda jak podejrzany vanman z kotkami w piwnicy. Kucając przed nim wciąż widziała młodego, rozbawionego byłego krukona, chociaż o tym ostatnim nie mogła wiedzieć skoro nie kojarzyła go ze szkoły. Cóż, widać była zbyt młoda by to pamiętać, albo zbyt przejęta swoimi sprawami. Przecież udzielał się praktycznie zawsze i to niekoniecznie z dobrym wydźwiękiem.
Pchnął butelkę w jej ręce z pokorą, nie obniżając tonu, nie ściągając z niej wzroku. Dla niego temat seksu nie był żadnym tabu. Przeprowadzał już wiele rozmów na ten temat, ponadto dawno minęły czasy jego prawictwa i pąsowienia na każdą wspominkę o tym co ukrywał w majtkach. Nie był głupi, otwartość przysparzała mu już nie pomruków niedowierzenia, a całkiem interesujących kompanów do dywagacji. – Widzisz, tak działa ustalona prawem większości norma. Ja umoczę i jestem fajny, bo upolowałem. Ty się rozkraczysz i zostaniesz dziwką bez hamulców. Dewotek w świecie nie brak. Jestem pewien, że ta stara raszpla z wróżbiarstwa wciąż jakimś cudem masturbuje się przy pomocy swoich kotów i filiżanek do tasseomancji. – Z wykrzywieniem twarzy wspomniał profesor wróżbiarstwa z Hogwartu. Za jego czasów kadra szkolna była starsza i bardziej opóźniona w rozwoju niż połowa oddziału specjalnego w Mungu. – Ale to zależy na czyjej pochwale się skupiasz. Będąc dzieckiem wyznacznikiem dobra i zła jest dla Ciebie aprobata rodziców. Kto jest teraz Twoim ojcem i Twoją matką, Skarbie? Gdybym to był ja, nie rugałbym Cię za uprawianie seksu. To zdrowa aktywność fizyczna i całkiem relaksujący sposób na wspólne spędzanie czasu. Ale jestem tylko nieznajomym z lasu, prawda? – Podrapał się po szyi. Gdyby to od niego zależało, każdy dostałby immunitet chroniący go przed upierdliwością świata. Nie zrobiłby tego targany nagłym wybuchem empatii… Święty spokój od szczekania na niesprawiedliwość był zdecydowanie bardziej pożądany niż harmonia na świecie i nowe buty w szafie młodej czarownicy. – A teraz, Żabko, życiowe pytanie: co byś zrobiła, gdybym wrzucił Cię do tego jeziora?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 02:51

I zauważyła, bo przyglądnęła mu się bardzo dokładnie, nawet jeśli światło temu nie sprzyjało. Zdążyła przy okazji ocenić jego wiek i była pewna, że nie przekracza on dwudziestu-trzech, może czterech, lat. Ale póki co nie potrzebowała do szczęścia ani jego imienia, ani wieku, więc po prostu patrzyła. Z kolei on mógł dostrzec jak nieskazitelną skórę ma, bez żadnych widocznych zmarszczek. To było coś! A potem oczy. Złote oczy, którymi tak uważnie mu się przyglądała. No i uśmiech, ale teraz niespecjalnie go nim czarowała. Po prostu podobał jej się fizycznie, więc się uśmiechała w odruchu bezwarunkowym.
- Teraz kadra jest młoda. Wróżbiarstwa uczy jakiś wymoczek, który nie umie zapanować nad bijącymi się gówniarami. Jak dobrze, że opuszczam ten przytułek za rok - naprawdę się cieszyła. Studia i praca nie szły ze sobą w parze, jeśli jej praca była naprawdę absorbująca i momentami męcząca. A nauka, choć lubiła i sprawiała jej przyjemność, w ostatnim czasie szła jej odrobinę gorzej, niż dotychczas. Wzięła butelkę, napiła się a potem oddała ją z powrotem Sweenowi, nie zmieniając swojej pozycji.
- Możesz nim zostać - oj, czy naprawdę powiedziała to na głos? Przecież wcale nie miała zamiaru z nim flirtować, ale podświadomie samo się powiedziało. - I wtedy z pewnością nie zapamiętam cię jako dziwnego nieznajomego z lasu - a teraz ta żabka. Skąd on wpadał na takie określenia? Kiedy powoli ścierpły jej nogi, klęknęła na ziemi.
- Skąd masz pewność, że umiem pływać? Kreatywny mord to może nie jest, ale idealnie zaciera wszystkie ślady zbrodni - odparła, zgarniając pojedynczy pukiel włosów za ucho. - Właściwie, jest mi trochę zimno. Jeśli wrzucisz mnie do jeziora to albo zamarznę albo cię faktycznie zamorduję - westchnęła, odwracając nareszcie od niego wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 03:14

Była śliczna. Nie mógł odmówić jej urody, ale ostatnio w jego otoczeniu kręciło się tyle przyzwoitych młodych dam, że nie rozdziawił paszczy i nie oślinił brody jak cielak przed karocą. Była harmonijna, z pewnością hojnie obdarowana przez dobór genów (nie mylić z kontemplacją rozmiaru biustu), a do tego niegłupia. Zabawna, otwarta i na swój sposób przyjacielska. Gdyby łączyły ich wspólne zajęcie zdecydowanie siadałby z nią w ławce. Jednak na ich nieszczęście prócz tego dziwnego spotkania, butelki rudej wódki i dialogu nie łączyło ich nic szczególnego. Sweeney prawie westchnął z rozżalenia. Nie był stary, jednak przez ułamek sekundy zatęsknił do szkolnej młodości.
- Mógłbym się założyć o to, że znam drania z zajęć. Mój rocznik miał kilku takich zapatrzonych w los i przepowiednie wymoczków. Wszyscy byli dumnymi puchonami z powołania. Znakomicie petryfikowało ich się w damskich łazienkach. –[b] Zachichotał. Niemęsko, wręcz dziecięco, jednak na wspomnienie pomysłów Noela co do uprzykrzania życia szkolnym frajerom aż mu się ciepło na sercu robiło. Nie żeby był sentymentalną ciotą, jednak wyniósł z tej szkoły coś więcej niż pokradzione z sekretarzyka profesora ingrediencje i stopnie za opanowanie przedmiotu. Poprawił sobie okulary na nosie.-[b] Mogę zostać Twoim ojciem? – Uniósł brwi, wpatrując się w Padme z rozbawieniem. Mógł na to zareagować oburzeniem, bo przecież nie wyglądał staro. Mógł też pogratulować jej świetnego wyboru pomimo, że nawet przed siostrzenicą uciekał w podskokach nim w ogóle ta się urodziła. Venice nie zagrzała miejsca w jego sercu nigdy.
- Kruszynko, nie chcę zostawać Twoim ojcem. Nie chcę zostawać ojcem w ogóle. To było coś w stylu retorycznej przenośni. Gdybałem sobie, chociaż nie rozważałem tego w kwestiach „co jeśli”. Jako ojciec byłbym tragiczny, nie oszukujmy się. – Był szczery bo i po co zgrywać kogoś kim się nie jest? Jego relacje z dziećmi nawet w aspekcie teoretycznym nie były poprawne. Dla niego dzieckiem była Neptune jeszcze wieczór przed tym nim zrobił z niej kobietę i to był jedyny wyjątek od silnego postanowienia trzymania się z dala od kłopotów. Przypłacił to nagonką ze strony Leightonów i Evelynn, nie powtórzy tego nigdy więcej.
- Nie chcę Cię zabić. Gdybym miał takie plany, przecież nie pytałbym się o zgodę, czy ewentualne konsekwencje. To nie byłby Twój, jako ofiary moich knowań, ból. Czysto teoretycznie. Badam Cię, sprawdzam. Jesteś niecodziennym kwiatkiem na łące, dlatego chcę sprawdzić, czy dobre wrażenie nie jest jedynie smutnym kłamstwem. – Upił kolejny łyk z podarowanej mu butelki i oblizał usta. Przetarł brodę do sucha czując jak na zimnie alkohol drażni jego skórę. – Nie sil się na elokwencję. Pierwsze co Ci przyjdzie na myśl po wpadnięciu do lodowatej wody to…?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 03:33

Może i była śliczna, co faktycznie czasami ułatwiało jej życie, ale równie często je komplikowało. Rzadko kiedy zdarzało jej się wykorzystywać swoje wdzięki, ale gdy to robiła - była przy tym bardzo pewna siebie, jednocześnie nie tracąc taktu i dobrego smaku. Nie bywała przy tym ordynarna, zdając sobie sprawę jak niebezpieczną posiada broń, bo przecież połączenie wyglądu, tonu głosu i drobnych gestów czyniło cuda. Tak jak na tym przeklętym balu. Od pewnego czasu jednak nie chciała, żeby ludzie patrzyli na jej wygląd a na coś więcej, od charakteru przez zainteresowania, czy nawet plany po studiach. O cokolwiek innego. Bo nawet jeśli lubiła się podobać, to uważała, że ma do zaoferowania coś więcej, niż tylko ładną oprawkę. Cóż, najwidoczniej w ostatnim czasie nie miała szczęścia do ludzi, którzy stawali jej na drodze. Na szczęście teraz miała na sobie płaszcz, więc chcąc nie chcąc Sween musiał przyglądać się jej twarzy i z nią rozmawiać. I może okazałoby się, że łączy ich coś więcej, gdyby nie zaczynali znajomości od rozmowy na temat morderstw.
- Holder, jakoś tak się nazywa. Ale stanowczo bardziej wolę sobie sama wróżyć, niż dostać w głowę filiżanką pełną fusów - na szczęście nie była w takiej sytuacji, jednak słyszała jak na dodatkowych zajęciach dwie dziewczyny się pobiły, bo... no właśnie, czemu? One chyba same nie wiedziały a dla Padme był to szczyt głupoty. Miała na głowie teraz znacznie poważniejszy problem. Henley najwidoczniej nie zrozumiał jej aluzji, więc posłała mu pełne politowania spojrzenie.
- Nie w tym sensie możesz nim zostać. Ale najwidoczniej jeszcze brakuje ci alkoholu, żeby zrozumieć o co mi chodziło - nie miała zamiaru się powtarzać ani wyjaśniać, bo jeśli nie zrozumiał za pierwszym razem ani teraz, to albo bywał w towarzystwie cnotek albo to ona już bełkotała pod nosem.
- Nie poszukuję potencjalnego kandydata na ojca ani dla mnie, ani dla mojego dziecka, którego również nie zamierzam mieć. O to nie musisz się martwić - dodała jeszcze, uśmiechając się. Padme jako matka z pewnością stawiałaby na selekcję naturalną. Wywróciłeś się? Super. Zjadłeś trującą roślinkę? Takie życie. Byłaby okropną matką.
- Powtarzasz to każdej napotkanej w lesie dziewczynie? - uniosła brwi, ponownie spoglądając na Henleya. Dlaczego kazał jej myśleć o tak nieprzyjemnych rzeczach... westchnąwszy, stwierdziła nareszcie:
- A ty? Wpadłbyś tam razem ze mną - niekulturalnie ciągnęła go za język, uświadamiając mu przy okazji, że nie byłoby tak łatwo wrzucić jej do wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 03:59

Nigdy nie miał problemów z wykorzystywaniem swojej urody. Dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że jest niebagatelny, na swój sposób czarujący i zdecydowanie przyjemniejszy w obyciu niż powinien. Wdał się przecież w tatusia. Henry za czasów swojej świetności rwał jak dzika kuna, póki nie dopadła go samotność i podatność na psychozy. To że stał się tym kim się stał nie umniejszało faktu posiadania przystojnej twarzy. Podchodząc do kwestii swojego życia z większym dystansem nie zniewoliłby matki, tylko ją poderwał. Sweeney miał szczerą nadzieję, że rozum odziedziczył po listonoszu. Gdyby mu jednak dać knuta za każdą myśl o jego fizyczności, mógłby już śmiało otworzyć skrytkę w Gringocie z nakazem stałych wpływów. Jak widać nawet cierpki charakter nie niwelował skutków ubocznych dobrej puli genowej.
- Z nazwiska nie znam prawie nikogo. Z twarzy bardziej, ale to… Nie, czekaj, kłamałem. Z twarzy też nie skojarzę. – Derp. Gdyby nie to, że już ustawił się na jako-takim poziomie społecznym, byłby buszującym w zbożu puchonikiem z lękami adaptacyjnymi. Jego rozeznanie w twarzach znajomych było wprost zdumiewająco mierne. Gdyby był z tego egzaminowany, byłby to pierwszy niezdany nie przez lenistwo test w jego życiu. – Wypiłem dopiero dwa niewielkie łyki. Czego oczekujesz po takich szczeniaczkach? Nie wskoczę przecież na gałąź i nie zacznę udawać małpy tylko dlatego, że włączy mi się tryb „zrób wrażenie na loszce”. Kobieto, puchu marny, nie wymagaj ode mnie upodlenia się by zrozumieć Twój tok pojmowania. – Pokręcił głową wcale nie mając w zamiarze jej obrazić. Nigdy nie zdarzyło mu się ugryźć w język w odpowiednim momencie.
Na rogatego smoka, broń Merlinie! Gdyby wiedział, że ta obruszy się o podobne stwierdzenie, nawet by o nim nie pomyślał. Jego rola i moc rodzicielska kończyła się przecież w chwili rozpoczęcia. Tyle lat nie wychował sobie kumpla, to co tu w ogóle myśleć o pięknej nieznajomej z lasu. – Czyżbym zasugerował Ci seks, że się tak zdystansowałaś? Jeżeli czegoś nie rozumiem to się nie krępuj i dobierz inne słowa. – Pochylił głowę i spojrzał na nią znad okularów. Wyglądał teraz trochę jak zadziorny profesorek uradowany problemami swoich podopiecznych. Nie dajesz rady tego połączyć? Sznela, ogarniaj albo karniak. – Obiecuję Ci, że pozostaniesz nietknięta jeżeli to ma Cię uspokoić. Doszliśmy już do konsensusu w sprawie mojego rzekomego zainteresowania gwałtami i wielką stopą, nie?
Namyślił się. Potrzebował chwili na zastanowienie się nad treścią jej pytania. Często powtarzał jakieś brednie byleby zaliczyć. Nazywało się to dobrym rozegraniem partii i umiejętnością radzenia sobie w niekoniecznie komfortowych warunkach. Wojny umysłowe z kobietami były trudne i wymagające niezwykłego skupienia. Dlatego właśnie dawkował je sobie z odpowiednim interwałem samotności. A, las, no właśnie. – Laski w lesie są raczej drętwe… Jeśli wiesz co mam na myśli. Nieczęsto spotykam tu kobiety Twojego pokroju, więc moja odpowiedź brzmi: nie. Możesz się poczuć wyjątkowo. – Nie była to bajera. Nie miał parcia na uwolnienie się ze spodni, a ona była zabawna. Prawdziwie interesująca i oderwana od schematów. Polubił ją nieco ponad poziom zasadniczej neutralności.
- Ja lubię się kąpać, jednak preferuję wodę ciepłą, o ile nie gorącą. Jezioro nie spełnia moich oczekiwań. Uczepienie się mnie jak kot przed wrzuceniem w taflę byłoby naturalnie mądrym posunięciem, ale skąd myśl, że nie jestem w przewadze? Jako mężczyzna jestem zdecydowanie silniejszy… I mniemam, że bardziej nieprzewidywalny.
Jeśli liczyła na to, że teraz wstanie i bezceremonialnie wrzuci ją do wody, musiała się szczerze zawieść. Do kompletu cech Sweeney dokładał też logiczne lenistwo pozwalające mu dość szybko ważyć czy coś jest warte wysiłku, czy może jednak wypada spasować. Miałco prawda ochotę na coś szalonego, jednak to nie była australijska plaża by wbrew opiniom testować czyjeś umiejętności pływackie. Nie był tyranem, był tylko ciekawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 10:12

No i znowu to samo. Obraza, która w zamiarze obrazą pewnie być nie miała a biedne dziewczę już samo nie wiedziało czy powinna się śmiać, czy denerwować. Bo póki co to te dwie emocje się w niej dziwnie przeplatały, ustępując chwilowo miejsca uśmieszkom.
- Jestem prawie pewna, że to ja ci zasugerowałam seks - czemu miałaby się dystansować, gdyby jej to zasugerował lub rozmawiał z nią w dwuznaczny sposób? Skoro już doszli do porozumienia w kwestii tego, że kobieta istotnie może lubić spełniać swoje zachcianki i oboje mogliby na tym korzystać, to tym bardziej nie widziała powodu, dla którego nagle miałaby się wycofać z tej rozmowy. Chyba, że niewystarczająco dobrze mu to zasugerowała. Przecież nie wstanie i nie napisze różdżką w powietrzu "lubię seks, w zasadzie mogłabym cię zaciągnąć do łóżka". A potem chciała coś odpowiedzieć i nawet już otwierała usta, kiedy w ostatniej chwili załamała się wyrzucając z siebie ciche "o mój Boże", robiąc jednocześnie przy tym piękny facepalm. Dopiero teraz dało się jakkolwiek dostrzec, że była ciut-ciut zirytowana.
- Uroczy jesteś. Uwierzyłabym nawet w to, że skoro nie chcesz zaciągnąć mnie do łóżka to chcesz mnie bardziej poznać i się ze mną spotkać po wyjściu z tego lasu. Ale czekaj... ty i tak nie pamiętasz ludzi. Szansa na to, że będziesz pamiętać moją twarz za dwa dni jest znikoma - zakpiła a potem usiadła sobie na ziemi, grzebiąc stopą w śniegu. W porównaniu z Henleyem Krukonka miała świetną pamięć do twarzy. Pamiętała nieznajomych a co do kategorii bliskich osób: zdarzało jej się pamiętać nawet największe szczegóły. Nawet teraz, kiedy zdążyła przyglądnąć się Sweenowi wyłapała na jego policzku malutką bliznę, o której on sam pewnie zdążył już dawno zapomnieć.
Wojny umysłowe z kobietami? A w życiu. Czasami kobiety nie wiedziały, że takowe prowadzą. To znaczy, nie, żeby Padme nie wiedziała - chcąc nie chcąc zdarzyło jej się wysilić w ich dotychczasowej rozmowie. Ale niektóre kobiety miewały ze sobą takie problemy, że nawet Krukonka współczuła tym biednym panom. Życie z kobietą niestabilną emocjonalnie musiało być jak wrzód na tyłku, ale z drugiej strony nie było nudne.
- Nie zauważyłam - zerknęła na niego przelotnie. - Z twoją posturą jesteś pewnie tak samo silny jak ja, o ile nie jestem silniejsza - wzruszyła ramionami. Prowokowała go, a przynajmniej dopiero zaczynała. Ale czym byłaby rozmowa z Padme bez jej małych prowokacji? Inni łapali się na nie szybciej, jeszcze inni trochę wolniej, co nie oznacza, że nie zdarzała się malutka grupa, która nie łapała się na nie wcale. Wątpiła w to, że Henley wstanie i wrzuci ją do jeziora. Gdyby tak zrobił to przekreśliłby wszystko, co tu próbował sobą prezentować przez ostatnie kilka minut. I w zasadzie trochę blefowała, bo nie mogła dokładnie ocenić jego sylwetki skrytej pod co najmniej dwiema warstwami ubrań. Nie wiedziała też, że był od niej wyższy o te dwadzieścia centymetrów, więc pozostało jej jedynie poleganie na swoich umiejętnościach aktorskich.  


Ostatnio zmieniony przez Padme A. Naberrie dnia Czw Lut 23 2017, 21:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 19:40

Nic na to nie poradzi, że był po prostu sobą. Mógł jej słodzić, służyć radą i przymilać się w sposób tak pośredni, że umarłaby na cukrzycę w dwa dni po tym spotkaniu, ale to wymagało poświęcenia. Spięcia tyłka i zrobienia czegoś ponad zwyczajną egzystencję, pozostawiając nazajutrz gorzki smak kłamstwa w pocałunku. Nie tłumaczył się szczerością, ani nie udawał że w kwestii kłamstwa jest jak dziewicza, nieobesrana jeszcze łączka. Mogła się obrazić, poczuć urażona. Mogła strzelić takiego focha, że poszłoby mu to w pięty. Mogła nawrzucać mu od niewychowanych chochlików i stwierdzić, że beznadziejny z niego przypadek. Przeprosiłby wtedy, oczywiście. Wyznał, że nie miał takiego zamiaru, a nawet jeśli… To powinien powściągnąć język. W przeprosiny dałby jej butelkę, albo zaprosił gdzieś, gdzie mogłaby się rozgrzać. Tym razem, szczęść Merlinie, zabrał sakiewkę. Mógł to wszystko zrobić, ale po co? Mogła po prostu zapomnieć o tym co przed chwilą było skoro on i tak za jakiś czas wynajdując ją w tłumie nie zawoła jej po imieniu.
- Dobra, dobra, stop. Porzućmy dywagacje na temat moich umiejętności interpersonalnych i powróćmy do momentu, w którym proponowałaś mi seks. Zaraz po tym ja się najprawdopodobniej zarumieniłem jak ta nietknięta pierwszoroczna, trochę wzbraniałem, ale w ostateczności przełamałem na nowe doświadczenie i zaprosiłem Cię do siebie. Tak to było? Niespecjalnie odnajduję się w improwizowaniu, dlatego uznajmy, że już wszystko jest dogadane.
Haha, szach mat. Koegzystowanie z kobietą mogło być ciężkie, dlatego właśnie na swoją panią wybrał Evelynn. Byłą specyficzna, ciężka w obejściu, markotna i niemożliwa, jednak w jego prywatnym świecie wartości była bezcenna bardziej niż nieśmiertelność. No i miał czas przywyknąć do jej zachowania, a to była chyba podstawa udanego związku. Zaskakiwała go już tylko w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Brak innej kobiety rekompensował sobie częstymi zmianami koleżanek. Nigdy nie dawał złudzeń że to jest coś więcej bo i jemu serduszko nigdy nie drgnęło w kierunku nikogo poza młodszą Henley. Był chyba trochę nienormalny.
- Hej, właśnie próbujesz mnie obrazić, Maluchu. Mam wstać i pokazać Ci górę mięśni jaką ukrywam pod ubraniem? Hola, hola, nie tędy droga. Kpisz sobie, Kochana, zupełnie jakbyś chciała nadepnąć mi na odcisk, a prawda jest taka, że to ja byłbym w stanie ponieść Cię całą drogę powrotną do centrum Hogsmeade – nie na odwrót. Chyba że chcesz się spróbować, ale wtedy oddajesz mi swoją różdżkę, gdyż nie uznaję oszukiwania w takich sprawach. – Puścił jej oko. Nie wjechała mu na ambicję ani trochę. Był z niego szczypiorek i w porównaniu do wysportowanych bywalców plaż mógł się wydawać raczej wątły, ale nigdy nie krył się z tym, że robi za mózgowca. Zazwyczaj to kupa mięśni i wytrzymałość Payne’a stanowiła o ich sile, Sweeney zaś zajmował się stroną intelektualną, jednak Padme nie wyglądała jak przyczajony pasztet wagi ciężkiej. Niezależnie od tego co próbowała mu wmówić.
Dwa łyki rudej później zdecydował się bujnąć na plecy i zastanawiać nad tym, dlaczego miał pamiętać że picie na pusty żołądek to zabójstwo, a zwłaszcza dla niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 20:55

Padme zaczęła zastanawiać się nad swoim malutkim upadkiem moralnym, który tak pieszczotliwie nazywała hedonistycznymi zapędami. Czasami cała ta przyjemność i rozkosz - stanowiąca najwyższy cel jej życia - sprawiała jej sporo trudności. Przykładowo lubiła otaczać się mężczyznami, ale w pewnym momencie zauważyła też, że przeistoczyło się to w jakąś dziwną, patologiczną potrzebę podrywania każdego przystojnego chłopaka, jakiego spotka na swojej drodze, co z kolei nie podobało się jej otoczeniu. Brakowało tylko tego, żeby wyszyła sobie na ubraniu szkarłatną literę, ale... nawet gdyby to zrobiła, to za żadne skarby nie miała zamiaru nikomu się podporządkować i tego zmieniać. Ważne, że nie interesowała się zajętymi. Nie potrzebowała, żeby potem jakaś zazdrosna maniaczka wyrwała jej włosy. Nie była stworzeniem związkowym lub jeszcze się taki nie znalazł, coby ją usidlił. Dlatego robiła co chciała, sypiała z kim chce i żyje jak chce, bo jeśli nie teraz, to kiedy ma to robić? Jak będzie stara i brzydka? Bez sensu.
- Mniej więcej. Bardziej nie zrozumiałeś aluzji i zacząłeś wygadywać jakieś pierdoły, a potem opadły mi i ręce i cycki do ziemi, bo nie miałam siły tego komentować i rozważałam napisanie ci w powietrzu tej propozycji - ostatecznie mogła przystać na tę wersję, że wszystko dogadali, chociaż szczerze powiedziawszy już sama nie wiedziała na czym stoi. Poczuła się przez chwilę faktycznie jak zagubiona łania, ale nie dała tego po sobie poznać.
Może i nie wjechała mu na ambicję, czego nie miała w zamiarze, jednak jej mała prowokacja zadziałała. Wyprostowała się dumnie, posyłając mu wyzywające spojrzenie.
- W porządku. Możesz mnie ponieść na rękach do mieszkania, skoro uważasz, że dasz radę. A potem możesz mi zaprezentować swoje fizyczne atuty. Wilk syty i owca cała - uśmiechnęła się szeroko. Deal życia. Wywiało ją na zadupie, gdzie teraz w najlepsze piła z interesującym nieznajomym a przy okazji załatwiła sobie, że w drodze powrotnej będzie ją nieść, żeby biedna nie musiała się męczyć a na koniec jeszcze się rozbierze, by sobie popatrzyła. Chyba musiała częściej wybierać się do lasu. Najwidoczniej wszystkie ciekawe przypadki przesiadywały na drzewach albo w krzakach.
Zmęczyło ją też to siedzenie nad jeziorem, bo naprawdę zdążyła sto razy zmarznąć, dlatego czekała kiedy Sween łaskawie ją zaniesie do łóżka. Skoro obiecał to obiecał.
- Z tym niesieniem na rękach nie żartowałam. Nie myśl, że się wykręcisz - powtórzyła swoje wcześniejsze słowa, po czym położyła się na ziemi. A tak popatrzy sobie w gwiazdki, a co jej tam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1742
  Liczba postów : 301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9544-shh#265820
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9543-lancelot-bardzo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 22:34

- Na jedno wychodzi. = Zamachał ręką przed twarzą, jakby chciał odgonić od siebie nargla, czy inne wymyślne stworzenie. Słuchanie o swoim dokonaniu w opadaniu piersi Padme nie było ulubionym zajęciem Henleya, dlatego jednym uchem wpuścił to co miała mu do przekazania, a drugim wypuścił, z miłością i oddaniem każąc nie pokazywać się więcej na oczy podobnym sformułowaniom. Nie musiał jej tego mówić, dlatego i tego nie uczynił. Zapewne przemawiająca przez nią zgryźliwość kazała jej w odwecie porzucać w niego niejednoznacznym mięsem. Gdyby nie przeżył z sobą więcej niż dwadzieścia lat mógłby się nawet poczuć urażony. Nauczył się chować dumę do kieszeni jeszcze zanim osiągnął pełnoletność, bazując na doświadczeniu podłapanym na wojażach z Noelem. Branie do siebie każdego sformułowania sprawiłoby że jego serduszko byłoby wielkie i podatne na ataki, a tak… Mało co było go w stanie zranić. Merlin niech czuwa nad życiem tego, kto chciałby jednak znaleźć sposób.
- Nie do mieszkania, głupia sowo. – Uniósł brwi na tą nadinterpretację własnych słów. – Mieszkam w Londynie. Jak niby miałbym Cię nieść aż do Anglii? Jeśli chcesz mnie zmęczyć zanim wejdziemy do mieszkania to mów, w ogóle nie będziemy się fatygować. Mogę Cię donieść do Hogsmeade, a tam zobaczy się co dalej. – Westchnął głęboko i wyłożył się wygodniej niż przed chwilą. Tak, mieli się zbierać. Jeśli nie chciał by Padme się rozmyśliła powinien działać szybko i nie dawać jej czasu na zastanowienie. Czy był tak pewny siebie? Czy sądził że nawet jeżeli ona się nim znudzi, to wystarczy wyciągnąć rękę, powiedzieć „chodźmy” i wszystko ułoży się w przewidywalny, ale miły do wspominek sposób? Ciężko stwierdzić co chodziło pod czupryną Sweeneya. On sam czasami nie rozumiałzapewne własnych motywów. Odwrócił głowę i przyjrzał się zalegającej obok w śniegu Pandzie. Było to w pewien sposób romantyczne ale i obce. Nie był typem chłopaka od róż. Częściej wnosił pokitrane po kieszeniach alkohole niż czekoladki. Gdyby miał dziewczynę, nie kupiłby jej kotka… W ogóle by nic nie kupił, bo taka wizja była nierealna jak lot na miotle na księżyc. Nie uśmiechnął się nawet do tego wyobrażenia. Pamiętając co się działo z matką i będąc świadomym połowy swoich genów już dawno obiecał sobie, że zostanie singlem aż do wynalezienia interaktywnej żony. Nie dla niego związki.
- Dobra, Mała, bo starzeć się w lesie nie brzmi jak super zabawa. Dźwigaj się i nie zapomnij zabrać butelki. – Sweeney podniósł się do pionu. Spojrzał na Padme z góry i rzucił jej krótki uśmieszek. Ciężko było stwierdzić, czy wyglądał jak normalny facet, czy może jednak jak psychopata z wcześniejszej rozmowy. W końcu był kreatywny i nie mogła mu tego odmówić. Otrzepał plecy z zaległego białego puchu i przeczesał włosy palcami. Okulary ściągnął na chwilę i wytarł o szalik, uprzednio chuchając na szkła. Niezbyt się z nimi dogadywał, chociaż już przywykł do ciężaru oprawek na nosie. Wcisnął ręce do kieszeni, by ogrzać je nim dziewczyna postanowi się jednak podnieść. Nie podał jej ręki. Nie zareagował, jeżeli ona to zrobiła. Nie był miły, przecież to tylko nieznajomy z lasu. Nie spił się tak jak zamierzał na samym początku, ale jeszcze zdąży. Wciąż przecież nie znalazł wszystkich skrytek Noela. – Daję Ci minutę i sobie stąd idę, bo mi się nudzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Śnieżna Kraina za lasem   Czw Lut 23 2017, 23:08

Głupia sowo? Słodka Roweno, skąd on wziął ten oksymoron... przecież sowa była symbolem mądrości, więc z góry zakładano, że nie może być głupia. Chyba, że w jakiś magiczny sposób była głupiomądra, to może i by miał rację. Krukonka postanowiła jednak nie skupiać się nad jego określeniami, w odpowiedzi wzdychając i przewracając teatralnie oczami. A mogła mu powiedzieć, że ma mieszkanie w Hogsmeade i tam może ją zanieść. Mogła, ale po co? Dawno nie była w Londynie, nocna wycieczka była bardzo kuszącą wizją, już nieważne, że z człowiekiem, którego pierwszy raz widzi na oczy. Zresztą, w ostatnim czasie w jej mieszkaniu było jak na dworcu. Co chwilę ktoś przychodził i wychodził, biedna nie miała chwili spokoju. I jeszcze rudy Lotos, który niezbyt przychylnie patrzył na nieznajomych wbijając im na dzień dobry swoje nowe zęby w rękę albo nogę. Chociaż temu tutaj chciała tego oszczędzić. Taka z niej była dobroduszna osóbka.
Wiedziała, że na nią spojrzał, ale nie odwróciła się w jego stronę. Bardziej interesowały ją konstelacje na ciemnym niebie, niż jego osoba w tym momencie, dopóki nie kazał jej wstać. Ten to miał wyczucie czasu.
- Naprawdę w ten sposób zaciągasz kobiety do domu? Wstawaj z ziemi i bierz butelkę? Romantyk godny naszych czasów, no no - parsknęła perlistym i przyjemnym dla ucha śmiechem, chociaż znowu z niego zakpiła. Nie chciała tego zrobić, ale samo tak wyszło. Wstała z ziemi, podnosząc butelkę a potem otrzepała wolną ręką resztki śniegu z jej ubrań. I dopiero kiedy łaskawie na niego spojrzała skrzywiła się ledwo zauważalnie. Przecież nie wyglądał na tak wysokiego.
- Jesteś wysoki... to dobrze, ale czuję się teraz jak karzeł - co prawda dwadzieścia centymetrów nie było jakąś wielką różnicą, ale i tak musiała zadrzeć lekko głowę. A potem zniknęli z tej cudacznej, zapomnianej łączki.

zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Śnieżna Kraina za lasem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Śnieżna Kraina za lasem
» Śnieżna Księżniczka
» Polana w środku lasu
» Łąka Marihuany
» Szafa Nieśmiałka - pub

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-