IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ścieżka w parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Ścieżka w parku   Wto Maj 21 2013, 19:39

First topic message reminder :


Ścieżka w parku

Urocza ścieżka, ciągnąca się przez cały park. Co jakiś czas na jej uboczu znajdują się wygodne ławeczki, na których można przysiąść, by spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu i posłuchać radosnych treli ptaków, których występuje tu wyjątkowo dużo!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Czw Mar 16 2017, 12:11

Trzydzieści godzin bez snu robi swoje, dzisiaj wypił już chyba trzy kawy i dosyć mozolnie płynął mu czas. Alkohol był jednym z rozwiązań które sprawiały że jakoś normalnie funkcjonował, była to dobra odskocznia. Był raczej typem faceta co potrafił dużo wypić i zachowywać się jakoś normalnie, gdzie na imprezach zostawał jednym z ostatnich. W dłoniach trzymał kubek z już nieco letnią kawą, od czasu do czasu brał drobnego łyka.
Droga przez park była jedną z krótszych, mógł iść jeszcze uliczkami Hogs przez dwie dzielnice mieszkalne ale szczerze mówiąc nie chciał spotkać kogoś znajomego. Jeszcze mu brakowało tego by ktoś go pouczał co ma ze sobą zrobić. To co teraz sądził o swoich znajomych pozostawiało wiele do życzenia, chciał pogadać raz z Alice ale zwierzanie się tej dziewczynie mogło spowodować więcej problemów.
Skrócił w tym momencie trasę schodząc na boczną ścieżkę parku, gdzieś w oddali była ławka, ogółem wzrok płatał mu tej nocy figle. O tej godzinie wydawało mu się że co chwilę kogoś widzi w oddali, jednak nie było to istotne. Byle do baru, tak sobie powtarzał dopijając do końca kawę. Rzucił gdzieś za siebie kubek i zsunął z dłoni pierścionek który zakupił dla siebie i Oriane. Szedł tylko przed siebie nie patrząc teraz na drogę, tylko na niego i na to co było napisane na odwrocie. Skrzywił się delikatnie i zacisnął szczękę zaciskając pięść razem z małym, srebrnym kółeczkiem. Forma przynależności, wspólnych przeżyć.. kłamstwa. Miał ochotę cisnąć po prostu w niego bombardą, byłoby efektownie i pewnie by nigdy już go nie znalazł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Czw Mar 16 2017, 13:04

Była wściekła całą sytuacją, która nastąpiła w Podwodnej Sali. Szczeniak myślał, że wyrwie starszą studentkę i będzie miał czym się potem chwalić w Pokoju Wspólnym Puchonów. Nie znosiła tego domu, ci ludzie byli beznadziejni. Tylko Slytherin miał dla niej jakąś wartość. Łyknęła chyba z trzy tabletki chcąc się szybko uspokoić, a potem sięgnęła głupio po alkohol. Nie miała pojęcia, albo też nie dopuszczała do siebie myśli, że ostatnio dopadające ją stany lękowe, senność i myśli samobójcze są spowodowane właśnie przez te mieszanki, których nie powinna w żadnym wypadku łączyć. Tym razem nie miała ochoty pić w zamku bo może złotowłosy Puchon zapragnie jej poszukać i gdy będzie w nieświadomości rozebrać i wykorzystać. Chciała udać się do Hogsmeade, stracić gdzieś w parku przytomność i nigdy się nie obudzić. Wyglądała fatalnie. Nic w niej nie było z królowej szkoły, prędzej wyglądała teraz jak królowa rynsztoka. Doszczętnie zniszczona. W jednej ręce butelka ognistej,a w drugiej jej sztylet. Wiedziała, że różdżka w żaden sposób jej nie pomoże bo w tym stanie nie będzie mogła rzucić zaklęcia, ale zawsze mogła się tym nożem zaciąć albo przypadkiem na niego nadziać. Traciła trochę już kontakt z rzeczywistością, a butelka w 1/3 była opróżniona. Nie spodziewała się nikogo spotkać. Idąc nie widziała Lucasa, który też raczej nie patrzył przed siebie. Nóż, który trzymała w ręce ostrzem przejechał po jego ramieniu zostawiając ślad. Katherine odbiła się od masywnego i silnego ciała upadając na ziemię. Butelka trafiając na twardą nawierzchnię, jaką była kostka brukowa, rozbiła się na mnóstwo małych, szklanych kawałeczków. Nie miała chyba pojęcia ponieważ jej oczy błądziły dziko w tej ciemności.
-Kim jesteś?! Odsuń się ode mnie bo cię zabiję! - warknęła wściekle, trochę jak obłąkana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Czw Mar 16 2017, 18:21

Nie spodziewał się na kogoś natknąć i to był chyba największy błąd jaki dziś popełnił. Podniósł głowę dosłownie w tym samym momencie kiedy zderzył się z nieco mniejszą od siebie postacią. W pierwszej chwili poczuł tylko uderzenie, w drugiej natomiast jak piekło go niesamowicie ramię. Olał nieco temat ramienia nie przyglądając mu się i po prostu odpowiedział kobiecemu głosowi wydobywającemu się z dołu. Nie poznał od razu głosu Katherine, jednak sądził że Ona znała jego głos bardzo dobrze i zdawała sobie sprawę z kim rozmawia.- Hej.. spokojnie, nic Ci przecież nie zrobię. Lucas, chodzę do Hogwartu. - Podszedł do niej powoli, zauważył że trzymała coś w dłoni, czyżby była to różdżka jakby Ślizgon chciał zrobić coś złego?
Uklęknął przy niej i wyciągnął do niej dłoń by się podniosła, dopiero teraz dojrzał z kim ma do czynienia. W pierwszej chwili zamarł bo dojrzał też co dziewczyna posiada w dłoni, a także słyszał co nieco na jej temat i domyślał się czemu nie było jej w Hogwarcie. Jej stan też pozostawiał wiele do życzenia, w tym momencie zerknął na nieco zakrwawioną bluzę na ramieniu, nie była to najbrzydsza rana. Należała raczej do tych płytszych jednak jakaś krew się polała. Chłopak w jednym momencie po prostu złapał jej rękę z nożem w nadgarstku i syknął zły patrząc jej w oczy. - Puść to, teraz. - Jego zła twarz mówiła sama za siebie, jeszcze tego mu brakowało żeby zrobiła mu większą krzywdę niż to ramie. Lekko ją ścisnął ją żeby puściła ten cholerny nożyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Czw Mar 16 2017, 21:48

Czy ten pieprzony Kray musiał wszędzie zgrywac bohatera? Nie miała pojęcia, że drasnęła go swoim sztyletem. Dopiero w momencie gdy latarnia blisko nich znowu się zapaliła dostrzegła znajomą ale rozmazana twarz. Nie lubiła tego człowieka. W tej chwili zachowywała się trochę jak w amoku. Była palkarzem w drużynie więc nie tak łatwo puściła nóż. Zobaczyła krew na nożu, a jej oczy zrobiły się wielkie jak pięć złotych. Wtedy jej dłoń się lekko rozluźniła, więc chłopak mógł to narzędzie zbrodni od niej zabrać. Myśląc, że zrobiła sobie krzywdę wstała gwałtownie z ziemi i weszła na ławkę podciągając kolana pod brodę. W momencie podnoszenia ręką zgniotła ostry fragment szkła. Czuła rwanie, a krew zalewała jej dłoń i kapała teraz na ławkę. Schowała głowę między kolana.
-kimkolwiek jesteś Lukas, kojarzę twój głos. Odejdź, nie krzywdź mnie- powiedziała z przerażeniem w głosie. Wyglądała tak jakby nic nie kontaktowała albo była nacpana. W każdym bądź razie bała się tego chłopaka. Czuła jak szczypie ją ręka ale nie miała nawet ochoty się zająć tym bólem. Krew płynie a potem przestanie. Patrzyła się teraz tępo przed siebie w przestrzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Czw Mar 16 2017, 23:28

Sięgnął po nóż i po prostu wbił go w ziemię ostrzem tak, by nikt się nim już nie skaleczył. Zerknął na swój bark oraz na idącą w stronę ławki Kath. Odetchnął ciężko, sądził że była tylko pijana i dlatego się tak zachowywała jednak dalsze słowa nieco go przerażały. Ta Ślizgonka nigdy się tak nie zachowywała, a w dodatku jej ruchy były jakieś mozolniejsze.
Sięgnął po różdżkę i przystawił ją do swojej rany, cicho szepnął. - Haemorrhagia iturus. - Rana przestała krwawić, chociaż tyle dobrego. Podszedł do dziewczyny, zauważył że zrobiła sobie coś z ręką więc postanowił zainterweniować. Ujął jej dłoń w nadgarstku i wyprostował powoli palce, użył tego samego zaklęcia mówiąc. - Chcę pomóc, nie krzywdzić. - Zaraz po chwili wpadł na pewien pomysł, wycelował w nią różdżką i rzekł nieco głośniej. - Stoxe.. Katherine, kontaktujesz.. mów co jest grane. - Zaklęcie miało na celu wyleczyć efekt upojenia alkoholowego, może to się stało jednak mieszanka zdążyła wniknąć do krwi stąd to dziwne zachowanie. Na sam koniec użył zaklęcia "Vulnus alere" by zaleczyć jej ranę, oraz swoją po czym po prostu dodał. - Możesz wstać? Nie czas na głupie wspomnienia o przeszłości, pytam o dosyć poważne rzeczy. Czy wszystko z Tobą w porządku? - Wystawił ku niej dłoń by pomóc jej wstać. Gdyby była sobą to pewnie ten sztylet zamiast go drasnąć, znalazłby się w co najmniej połowie swojej długości w jego barku. Ślizgonka chyba nie była w stanie sięgnąć po narkotyki, chociaż.. kto wie w tym momencie co chodzi jej po głowie po ostatnich wydarzeniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Czw Mar 16 2017, 23:53

Ta Ślizgonka po prostu od momentu złamania serca, straciła jakiekolwiek chęci do życia. Praktycznie pragnęła o tym by je sobie odebrać i często wpadała w stany depresyjne. Nieświadomie przesunęła ręką po policzku i włosach, które teraz będą się lepić od jej krwi. Czuła jak chwyta jej dłoń i rozprostowuje delikatnie jej palce. Rana była głęboka od szkła, ale Kath nie czuła teraz praktycznie bólu poza delikatnym szczypaniem.
-Zostaw, to nie boli, tylko delikatnie szczypie, zaraz przejdzie- powiedziała starając się wyrwać mu dłoń. Nie chciała żadnej pomocy. W pewnym sensie nie do końca kontaktowała nawet z kim rozmawia. Dopiero gdy rzucił na nią zaklęcie odrobinę ją na moment otrzeźwiło, ale to nie było wiele ponieważ to co zażyła już zdążyło przeniknąć do jej krwi. Zakręciło jej się w głowie obróciła głowę w stronę chłopaka i po prostu zwymiotowała mu pod nogi. Chwilę jej zajęło nim ogarnęła co się dzieje. Na szczęście ona sama nie była we własnych wymiocinach.
-Katherine, tak , to ja, chyba ja- powiedziała odrobinę nieprzytomnym głosem, mówiąc jakby od niechcenia. Zupełnie tak jakby w ogóle nie miała ochoty rozmawiać. Potem dopiero otworzyła oczy i uśmiechnęła się krzywo, ale chcąc nie chcąc dziwnie to wyszło.
-Mogę wstać, zaraz sobie stąd pójdę. Tak, w porządku. Nie, nie, nic nie jest w porządku. To twoja wina! - powiedziała niezadowolonym tonem. Motała się we własnych wyznaniach nie wiedząc co mówić. Trzęsła się jakby miała dreszcze z tego wszystkiego.
-Ani mi się waż informować o całym zajściu mojego ojca, znowu mnie zamknie w tym ośrodku bez słońca i ludzi. To nie moja wina- prawie wykrzyczała po czym próbowała wstać, ale z powrotem opadła na ławkę, widocznie to jeszcze nie była ta pora. Znowu zwymiotowała przed siebie przy ławce. Lucas doskonale znał Kath, wiedział, że gdyby chciała to wbiłaby mu ten sztylet głęboko, byle go to zabolało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pią Mar 17 2017, 15:40

To chyba był efekt uboczny zaklęcia, zerknął tylko na swoje nieco ubrudzone buty od wymiocin Ślizgonki i wyciągnął ponownie różdżkę. Wypowiedział jedno z zaklęć czyszczących i praktycznie było już po kłopocie, skrzywił się jednak bo stan dziewczyny był dużo gorszy niż na początku przypuszczał.- To zdążyłem zauważyć na samym początku, tak więc powiesz mi co tutaj robisz? - Starał się mówić łagodnie pomimo wszystko, nadal nie był w stanie ocenić co potrafi dziewczyna w tym momencie i tego obawiał się chyba najbardziej w tym wszystkim.
- Nigdzie nie idziesz, siedź na tyłku i dojdź do siebie. Gdyby to była moja wina pewnie oferowałbym Ci jeszcze dodatkową kolejkę ognistej albo innego syfu. Próbuję Ci pomóc Kath, mimo wszystko co się działo wcześniej jest to szczere. - Mruknął nieco zły na nią, jednak to co robiła przechodziło ludzkie pojęcie. Usiadł po jej prawej i dodał po chwili. - Jeśli czegoś potrzebujesz mów, ogarnę to... i nie zamierzam o tym informować twojego ojca, do reszty mnie nie pojebało by psuć Ci do reszty życie.
Wolał ominąć temat o tym czyja to wina, westchnął cicho i zerknął jak wymiotuje po raz kolejny. Znów użył różdżki by posprzątać ten syf i dodał. - Tak więc, po czym to wszystko. Co dziś piłaś, jadłaś i tak dalej? Opowiadaj wszystko, muszę wiedzieć w czym rzecz. - Uśmiechnął się trochę, to nie on tu cierpiał.. jednak uśmiech szybko zszedł mu z twarzy bo za bardzo się nią przejmował. Co z nim było nie tak że obchodziło go tak życie innych osób, nie potrafił się zająć swoim czy jak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pią Mar 17 2017, 16:14

Katherine długo milczała i siedziała w ciszy patrząc się przed siebie. Nie miała za bardzo ochoty z nim rozmawiać. Wyciągnęła z kieszeni papierosy ze znaczkiem insygniów śmierci na opakowaniu. Ostatnio zaczęła popalać w skrajnych sytuacjach. Już pewnie wspaniałym sportowcem i tak nie zostanie. Znalazła te papierosy na jednej ze szkolnych ławek na błoniach. Ciężko było, nie wiedzieć jak ale jakośgo w końcu odpaliła, i zaciągnęła się nikotyną zawartą w tym papierosie. Pewnie zaraz Kray zabierze jej tą fajkę i rzuci w ziemię. Przecież mogła go drażnić, kto jej bowiem zabroni. Wypuściła dym prosto w jego twarz. Zaczynała się czuć odrobinę lepiej, po tych jego zaklęciach ale nadal wirowało jej wszystko w głowie i nie była w stanie do końca myśleć racjonalnie w tej chwili.
-Co tu robię? Siedzę bo ty mnie zatrzymujesz- powiedziała odrobinę drętwo jak na jej obecne standardy.
-Czy oddasz mi mój sztylet? Wybraliśmy się na spacer by odejść w zapomnienie, ostatnio to jest normą- wyjaśniła. Nie musiała mu tłumaczyć co też miała na myśli, niech sam się domyśli co kłębi się w głowie tej dziewczyny. Zamilkła jakby układała sobie w głowę co mówić dalej.
-Tyle czasu mnie ignorowałeś Kray, po tym wszystkim co dla ciebie zrobiłam. Ty wolałeś potraktować mnie jak przechodnią zabawkę i wrócić do tej suki. Co ona dla Ciebie zrobiła? W czym była lepsza? Może w tym, że od razu poszła z Tobą do łóżka, a ja nie jestem dziwką- wyrzuciła z siebie całą litanię gniewu, a wraz z każdym kolejnym słowem głos łamał jej się coraz bardziej a oczy szkliły się niczym u lalki, pozwalając na to by po jej policzkach spłynęły łzy. Część łez zmieszała się z już zeschniętą na policzku krwią.
-Co ty teraz ode mnie chcesz, że muszę znosić twoje towarzystwo? Wyrzuć mnie tak jak to zrobiłeś ostatnim razem, jestem niepotrzebna. Zepsute zabawki czarodzieje wyrzucają do śmieci, albo w zapomnienie. Tak naprawdę masz gdzieś co zrobię. Biorę leki przeciwdepresyjne od tamtego czasu, mam problemy, mówiłam ci jakie to trudne dla mnie było po Ambrożym, ale to i tak to zlałeś. Wzięłam dziś za dużo i celowo wypiłam alkohol. Często to robiłam i lubię odpływać. Nie wiem czy nie pomyliłam leków z tymi dziwnymi pastylkami od znajomego z Nokturnu. Kogo to obchodzi. Znowu pragnęłam zniknąć z tego świata. Pewien blondyn chciał mojej aprobaty, ale marzy tylko o tym bym się z nim przespała. Jestem zepsuta. Zepsute rzeczy trafiają do ziemi. Tam jest moje miejsce i nic ci do tego. Oddaj mi mój nóż, a potem grzecznie odejdź tam gdzie chciałeś iść- to był długi tekst, a że Kath ciężko się mówiło to nie do końca mógł być zrozumiały i był trochę jak plątanina różnych słów i wyznań z długimi przerwami między niektórymi słowami i łapaniem oddechu. Schowała głowę między kolanami czekając aż ten odejdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sob Mar 18 2017, 00:06

W sumie miał wywalone na to co paliła w tym momencie, chciała palić to jej przecież nie zabroni jeżeli ma dzięki temu nieco ochłonąć. Sam wyciągnął swoją paczkę i sięgnął po jednego z pufków, odpalił go zapalniczką i po prostu siedział sobie obok niej milcząc dłuższy czas i myśląc co ma zrobić ze Ślizgonką. - Zatrzymuję Cię bo robisz sobie krzywdę, a co do noża.. pomyślę nad tym, porządnie więc póki co wstrzymam się z dawaniem Ci go. - Strzepnął popiół z papierosa i podparł się o swoje kolana przyglądając się dziewczynie. To co mówiła było na tyle prawdziwe że nim coś powiedział musiał się porządnie namyślić.
- Masz rację, poniekąd. Wybrałem ją, nie doceniłem Cię co powinienem zrobić chyba od początku. Co teraz mam? Wyjebała mnie z domu, udaje że mnie nie zna i umawia się z innymi frajerami. Na początku miałem zamiar połamać każdemu ręce, teraz.. czuję się podobnie jak ty. Z jednej strony wykorzystany, z drugiej porzucony. Łączenie leków? Jesteś dużo głupsza w takim razie ode mnie jeżeli chcesz się pozbyć sama siebie.. spójrz na mnie, też nie jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi w tym momencie, jakoś się trzymam. Co prawda więcej piję, ale na pewno nie szukam konkretnej drogi na "tamten świat". I nie płacz, jesteś Ślizgonem. Weź się w garść, teraz. - Mruknął tylko i bez jej pozwolenia, tak po prostu dwoma prostymi ruchami dłoni starł łzy z jej policzków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Mar 22 2017, 13:20

Katherine słuchała go uważnie. Poniekąd miał rację, ale jej głupio było żeby mu ją przyznać ot tak wprost w cztery oczy. Zachowywała się bardzo żałośnie, a może po prostu już uzależniła się od stanu w jakim się znajdowała. Miała nadal strasznie zaćmiony umysł.
-Lucas, nóż mi oddasz ponieważ jest on moją własnością. Żartowałam, nie jestem idiotką i nie poderżnę sobie gardła. Czy mocno cię zraniłam? - zapytała zmieniając nagle tonację w głosie i przesuwając dłonią po ramieniu w który go dźgnęła, a przynajmniej tak jej się wydawało.
-Prawda jest taka, że moje uczucie do ciebie było prawdziwe. Zakochałam się w Tobie i odnalazłam światełko nadziei dla tej Kath, która jest uwięziona na dnie mego serca i skuta łańcuchami. Ta psychiczna Kath nie pozwala tej normalnej się uwolnić i też ją rani- wyjaśniła odrobinę smutnym tonem.
-My oboje sobie pomagaliśmy, tobie było lepiej i mi także- powiedziała cicho przesuwając dłonią delikatnie po jego twarzy, a potem po szyi i torsie. Bardzo delikatnie, jakby ten tutaj siedzący facet nie był tym prawdziwym. Po policzku znowu popłynęła jej łza.
-Masz rację, jestem Ślizgonką, ale mimo to mam też uczucia, nie jestem zimną suką. Nigdy bym cię nie skrzywdziła - wyznała patrząc mu głęboko w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Mar 22 2017, 20:50

Jakoś średnio chciało mu się wierzyć w jej słowa, a na koniec to pytanie odnośnie zranienia wybiło go z obecnego stanu. Przyjrzał się jej uważnie,  a następnie skierował wzrok na jej dłoń. Musiał przyznać że było to całkiem kojące uczucie jak na moment w którym się znajdowała ich dwójka.
- Oddam Ci go na sam koniec, jak mi obiecasz że nic sobie nie zrobisz.. i w szczególności mi. A odnośnie tego.. nic mi nie jest, mogę to uznać za nieco większe draśnięcie. - Uśmiechnął się kwaśno chcąc nieco rozluźnić atmosferę. Nie szło mu dobrze więc po prostu przymknął się na chwilę słuchając jej kolejnych słów. To co mówiła zrobiło na nim spore wrażenie, milczał dłuższą chwilę myśląc jak dobrać odpowiednio słowa.
- Chyba zrozumiałem to dopiero teraz Kath, wcześniej nie wiedziałem jak odbierać twoje zauroczenie. Mogłaś mieć każdego, jednak zatrzymałaś się przy Ślizgonie.. który nawet nie czuje się odpowiednio nosząc zieolone barwy. Sądziłem że szukasz wolnego związku, że nie zostaniesz przy moim boku tylko datego że to Ci się po prostu znudzi.. nie wiem co powiedzieć, więc po prostu przeproszę. Na tyle mnie stać w tym momencie, sam mam teraz pod górkę. - Wszystko co myślał po prostu z niego zleciało, czuł się dosyć zadowolony z tego faktu. Jej dotyk był miły, przyjemny i wyciszający. Pozwalał jej na to wszystko nie podnosząc chociaż na chwilę dłoni, po prostu patrzył.
- Uwierz mi że zdaję sobie sprawę z tego że masz uczucia. I również bym Cię nie skrzywdził, jak sama zauważyłaś. Innej osobie pewnie bym nie odpuścił trafienia nożem. - Odgarnął jeden z jej kosmyków za ucho i utrzymał razem z nią kontakt wzrokowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Mar 22 2017, 21:12

Katherine również nie cofnęła spojrzenia, przyglądała mu się zupełnie tak jakby oglądała jakiś wyjątkowo ciekawy program w telewizji.
-Wolałabym ci to obiecać, gdy wytrzeźwieje, teraz moje słowa mogłyby być mało wiarygodne. Mam wrażenie, że czaszka zaraz rozpadnie mi się na milion małych kawałeczków- wyznała z lekkim uśmiechem na twarzy. Gdy on też jej wyznał parę ważnych faktów, jej mina zrobiła się poważna. Chwyciła jego twarz w obie ręce i przybliżyła do swojej twarzy.
-Lucas, idioto. Może i jestem suką. Często wykorzystuję ludzi do własnych celów i krzywdzę ich na swój pokręcony sposób. Jestem wariatką, albo psycholką. Możesz sam sobie wybrać, które określenie lepiej ci leży w ustach, ale nigdy ale to nigdy nie ranię przyjaciół i rodziny. To pewna złota reguła, która leży na dnie serce w stanie nienaruszonym Luca- wyjaśniła wyjątkowo poważnym tonem bez cienia zająknienia mimo iż to było dla niej bardzo trudne. Delikatnie dotknęła ustami jego ust i cofnęła je dość szybko, niczym muśnięcie motyla.
-Jesteś niemożliwa- powiedziala przepraszająco i puściła jego twarz. Bała się, że za to co zrobiła Lucas ją ukamienuje, ale po alkoholu była o wiele śmielsza niż na trzeźwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sob Mar 25 2017, 16:02

- Fakt, faktem że na trzeźwo wszystko inaczej brzmi w ustach człowieka. Jednak myślę że jak mi to zapewnisz nawet w takim stanie będę mógł Ci uwierzyć. - Już miał się podnieść i iść po ów narzędzie którym go zraniła jednak ta postanowiła ująć jego twarz w dłonie. Zdziwił się nieco więc zamilkł na chwilę i po prostu wsłuchał się w to co mówiła. To była bardzo długa wymiana zdań od ostatniego czasu. Mogli sobie wszystko w sumie wytłumaczyć na spokojnie, chyba oboje nieco ochłonęli.
- Wolę się zwracać do Ciebie po prostu Kath, zachowujesz się tak, a nie inaczej ale na pewno nie zamierzam zwracać się w ten sposób do Ciebie. Teraz to wiem, nie mogłaś mi powiedzieć tego wcześniej, tak po prostu wprost? Wszystko co teraz mówisz byłoby łatwiejsze gdybyśmy wyjaśnili to sobie wcześniej, nie doszłoby wtedy do takich rzeczy jakie nas spotkały. Prawda? - To było satysfakcjonujące, dosyć bardzo kiedy musnęła jego usta. Zobaczył jej reakcję i po prostu dodał nieco ciszej jednak na tyle by go usłyszała. Wciąż się jej przypatrywał. - Na swój sposób mi tego brakowało, Katherine. - Uśmiechnął się i ujął jej dłoń z powrotem, by ta znalazła się na jego twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 171
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pią Sie 25 2017, 23:04

Taehyung położył głowę na kolanach swojej starszej towarzyszki i uśmiechnął się do niej promiennie; chyba nic nie było w stanie zepsuć mu humoru. Pogoda dopisywała, była dokładnie taka jaką lubił; wiał lekki wiaterek, a słońce delikatnie grzało jego twarz, wystawioną ku niebu. Lubił momenty takie jak te, gdy mógł po prostu odpocząć od całego gwaru i niedorzecznych myśli, które towarzyszyły mu uporczywie od ponad roku. Szatyn rozpiął dżinsową kurtkę, odsłaniając swój ulubiony błękitny t-shirt i wystawił nogi, aby oprzeć je na oparciu ławki. Zadarł główkę, żeby spojrzeć na przyjaciółkę.
- Noona- zawołał słodko, niczym małe dziecko, choć nie ukrywajmy, ale w żadnym stopniu nie wyglądał jak pięciolatek. - Zrób mi to, co zawsze - poprosił, chwytając jej dłoń i nakierowując w swoje pofarbowane na jasny kolor włosy. Ach, głupek przyzwyczaił się, że jego koleżanka często nakręcała jego dłuższe już kosmyki włosów na palce, co sprawiało, że tylko jeszcze bardziej się odprężał.
Był w stanie oddać wszystkie swoje łakocie za tego rodzaju sposób spędzenia wolnego czasu.
- Opowiedz mi, co u twojego rodzeństwa. Jak spędziliście wakacje? - zapytał Taehyung, marszcząc nos i przymykając oczy przed słońcem. - Ja byłem w Korei. Sam, bo mama już nie chce tam wracać - westchnął ciężko. - Spędziłem tam trochę czasu, odwiedzając miejsca, w których spędzają czas nasi rówieśnicy. No i nareszcie po tak długim czasie mogłem na chwilę odpocząć od angielskiego. Powinnaś kiedyś tam ze mną pojechać, pokazałbym ci miłe miejsca - stwierdził, kiwając z zadowoleniem głową.
Kiedyś miał takie plany ze swoim ex, ale wszystko się posypało i jedyne co pozostało to niespełnione marzenia, gorzkie łzy i próba ogarnięcia swojego życia. Tae postawił sobie kilka celów w życiu, aby się na nich skupić i nie myśleć o tym, że najbliższa osoba jego sercu odeszła.
Ale hej, dzięki tej tragedii poznał Delilah. Są jakieś plusy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 52
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14991-delilah-garver#399044
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15187-delilah-garver#407395




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pon Sie 28 2017, 14:33

Lubiła widok uśmiechniętego Taehyunga. Radosnego pyszczka, który wolała o wiele bardziej widzieć niż nadąsaną buzię, kiedy coś mu nie pasowało. Znała inne możliwe powody, żeby widzieć smętną minę Kima. Znaczy, wiedziała o nich, ale nie znała. Jedynie z widzenia, bo wcześniej nie miała okazji na bliższe zakolegowanie się z koreańskimi kolegami. Chociaż z Jeonggukiem nie zamieniła żadnego w życiu słowa, to po opowieściach jej przyjaciela miała wrażenie, jakby znała go bardziej niż dokładnie. Dopiero przez nieszczęśliwy traf jakoś połączyły się drogi Delilah i TaeTae, który teraz wyciągał się na ławce, z żądaniami do swojej starszej koleżanki. Poprawiła przy ramionach bluzkę ze swojego stroju, śmiejąc się z przyjaciela i jego atencyjności. Przyzwyczaiła się, że z zachowania nie raz może porównać go do swojego kota, który domaga się drapania za uszkiem tak, jak Tae miziania po włoskach.
- To nie brzmi dobrze, gdy tak mówisz - parsknęła, mierzwiąc przy tym grzywkę przyjaciela i obracając jedno, dłuższe, jasne pasmo wokół palca. - Rozpaskudziłam cię zbytnio przez te wakacje. Wrócimy do szkoły i nie będzie już czasu na takie leżanki i bawienie się włoskami. To nie leżakowanie w przedszkolu, jesteśmy na studiach. - I chociaż dawała mu to krótkie pouczenie, to dalej bawiła się jego czupryną. Miał ją tak mięciutką, że to dodatkowo sprawiało, że takie przeczesywanie, nakręcanie kosmyków, nie robiło jej problemu.
- Na początku trochę byliśmy w domu. Później pojechaliśmy na tę wycieczkę do Grecji. Nic szczególnego - powiedziała i już nauczona nie pytała, co słychać u jej przyjaciela, bo dobrze wiedziała, że sam jej opowie, co takiego ciekawego robił przez dwa miesiące. - Zadomowiła się na dobre w Londynie - zauważyła. Przez myśl przebiegło jej krótkie pytanie, czy jej rodzice też byliby tacy niechętni na wracanie do ojczyzny. Odrzuciła je po chwili, nie chcąc wpaść w jakąś niechcianą chandrę. - Nie znam za dobrze koreańskiego - wtrąciła się do jego wizji wyjazdu. - Nie wiem, z chęcią, ale na samą myśl trochę się stresuje. Mama mówiła, że gdyby kiedyś nam się udało pojechać do Korei, to dobrze byłoby odwiedzić dziadków. - Westchnęła, wzruszając lekko ramionami. Dłonią przylizała mu grzywkę do czoła, że za długie końcówki przysłoniły mu trochę oczy. Uniosła lekko i tylko na chwilę kąciki ust, żeby zaraz roztargać jasne kłaki Taehyunga i dalej się nimi bawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 171
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Wrz 06 2017, 16:45

Taehyung uśmiechnął się szeroko, pokazując przy tym szereg bialutkich, zadbanych ząbków. Zmarszczył zabawnie nos, gdy jego przyjaciółka zmierzwiła mu włosy. Jakże on uwielbiał, gdy ktoś masował mu głowę! Czuł się wtedy najbardziej szczęśliwy, a szczególnie wtedy, kiedy tą osobą była Delilah. To z nią uwielbiał teraz spędzać swój wolny czas i to jej powierzał swoje największe sekrety, których co prawda nie miał tak wiele. No, ale dziewczyna z pewnością była jego przewodnikiem oraz najlepszą pocieszycielką, czyli kimś kogo bardzo potrzebował.
- Jesteśmy na studiach – przedrzeźnił ją, wykrzywiając twarz w dziwaczny sposób. - I to nas zobowiązuje do bycia poważnym? - westchnął głośno, a po chwili zaczął klepać się po kieszeniach bluzy, z której w końcu wyjął paczkę gum. Wsadził jedną pastylkę do ust, a potem wpatrując się w twarz przyjaciółki mruknął z niezadowoleniem: - W wakacje możemy być dziećmi i nikt nam tego nie zrobi, a w szkole skupimy się na nauce i byciu sztywniakami jak na krukonów przystało, okay? Dlatego wymiziaj mnie za cały rok, bo będę cię napastować w damskich dormitoriach, a nie chcesz, żeby wywalili mnie za podglądanie panienek, racja? - Uśmiechnął się rozbrajająco, mimo że to co mówił wydawało się być naprawdę głupie.
Blondyn pokiwał głową, słuchając o Grecji; niemal żałował, że sam nie wybrał się na tę wycieczkę, ale nie miał do tego głowy. Poza tym i na jego podróże w końcu przyjdzie czas, nie ma się co śpieszyć niepotrzebnie. Tae znał rodzeństwo Deli, choć nigdy za dużo z nimi nie rozmawiał, może to przez jego nieśmiałość? Może tym razem, w tym roku szkolnym uda mu się przełamać. W końcu to rodzina jego przyjaciółki!
- Pokochała Londyn, ale cieszę się z tego powodu. Jeżeli nie czuje się pewnie w Korei to nie zamierzam ją do niczego nakłaniać – powiedział, po czym zrobił balona z gumy, która pękła w ułamku sekundy.
Taehyung złapał szatynkę za dłoń i uniósł ją przed swoją twarz, aby słońce tak mocno nie raziło go w oczy, po czym mruknął przeciągle jakby się nad czymś głęboko zastanawiał. On przepadał za Koreą, a nawet zastanawiał się, czy nie wrócić kiedyś do niej.
- No wiesz, jeśli chcesz mogę cię trochę pouczyć koreańskiego – powiedział. - Musiałabyś się tylko sama nauczyć hangula, ale zresztą możesz śmiało przyjść do mnie. Będę dobrym i cierpliwym nauczycielem, obiecuję – dodał, przykładając dłoń do serca. - Jak Daniel do tego podchodzi? Też chciałby zobaczyć Koreę? - zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 52
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14991-delilah-garver#399044
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15187-delilah-garver#407395




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pon Wrz 18 2017, 15:49

Łypnęła przymrużonym spojrzeniem na Taehyunga, który buńczucznie zaczął ją przedrzeźniać. Czytała trochę o Korei i natknęła się po drodze na informację, że zazwyczaj młodsi okazują szacunek starszym. W tym momencie nie zauważała tej cechy w chłopaku. Pod nosem mruknęła niedawno nauczone przekleństwo, kręcąc głową w akompaniamencie słów "aish, co za niewychowany dzieciak.
- Już niedługo będziesz całkiem pełnoletni. Moje małe bubu tak szybko rośnie. - Brakowało, żeby chwyciła go za policzki, tarmosząc go za nie jak te wszystkie ciotki, które przez lata nie widzą najmłodszych członków rodziny. Delilah, natomiast, ograniczyła się do lekkiego pstryknięcia młodszego w nos i z niewinnym uśmieszkiem dalej bawiła się jego blond kudłami. - Żeby cię wywalili? To brzmi jak chwila spokoju - zamyśliła się na chwilę, patrząc na jakieś drzewo na przeciwko, ale po chwili niewinnie wzruszyła ramionami, nie do końca będąc zadowoloną taką wizją. - Byłoby nudno - stwierdziła krótko, przeczesując jego grzywkę w tył. Później będzie musiała go ogarnąć, bo wracając będzie cały rozczochrany po tym mizianiu. - Taehyung, nie ma co się oszukiwać, bo dopóki będzie ciepło i tak będziesz mnie wyciągać w wolnej chwili na błonie. Co było w zeszłym roku "pouczymy się" - oderwała dłonie od jego włosów, zakreślając w powietrzu cudzysłów. - A wychodziło, że prawie zasypiałeś, tak ci się mizianie we włoskach spodobało. - Nie negowała to. Mówiła o tym wręcz z rozbawieniem. - Jak będzie zimniej to jestem przekonana, że też coś wymyślisz - dodała po chwili. Przy Tae mówiła dosyć dużo jak na nią. Przy Danielu również nie miała potrzeby jakoś szczególnie się ograniczać, chociaż nie przepadała za zbyt dużym tłokiem słów ze swojej strony. Zdecydowanie bardziej lubiła słuchać, gdy ktoś jej coś opowiadał. W dłuższy dialog wchodziła z osobami, do których miała zaufanie, a czasami wręcz przeciwnie - mogła głosić morały osobom, które skrzywdziły bliską jej osobę albo po prostu zasłużyły sobie na to swoim zachowaniem. W stosunku do niej, czy nawet do randomowej osoby. Kłótliwa dusza czasami się ujawnia!
- Najważniejsze jest znaleźć sobie miejsce na świecie, w którym człowiek czuje się pewnie i dobrze. Jak w domu. - Zaplotła mu na grzywce małego warkoczyka z kilku kosmyków, żeby zaraz go rozplątać. - A ty gdzie się czujesz jak w domu, Taehyung? - zapytała, akurat w momencie, kiedy unosił jej dłoń nad swoją twarz. Wywróciła oczami, no stojak sobie znalazł! Opuściła mu dłoń na nos, drocząc się z nim. Przynajmniej ma pewność, że już żaden promyk słońca nie dosięgnie jego gałek.
- Coś kojarzę ze słów. Ale nie będę się chwalić, bo pewnie moja wymowa nie jest najlepsza. Jak dotychczas, najlepiej idą mi przekleństwa - parsknęła. Nie ma co się chwalić, ale taka prawda. Je jakoś w sumie w miarę względnie opanowała. - Ale z chęcią cię przygarnę jako mojego nauczyciela. Może cię urobię też na naukę hangula? - Uniosła lekko brew, a słysząc pytanie o Daniela, poprawiła dłonią swoje włosy. - Myślę, że by chciał. Też szukał o niej informacji, też sądzę, że go to interesuje. Jest zbyt ciekawy, żeby być wobec tego obojętnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 171
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pon Wrz 18 2017, 16:31

- Noona! - krzyknął, niemal zrywając się do siadu, ale w porę powstrzymał się przed tym, bo jeszcze sam by niechcący pozbawiłby się przyjemności jaką byłą mizianie po włosach. - Ty przeklinasz! Nie przeklinaj, bo czuję się niezręcznie jak próbujesz być taka niegrzeczna - wymamrotał, marszcząc nos z niezadowoleniem. Mimo swoich słów uśmiechnął się, powstrzymując niemęski chichot. Dni takie jak te były dla niego cenne. Taehyung warknął coś pod nosem, gdy zaczęła go traktować jak dzieciaka. Przecież był prawdziwym, dorosłym facetem! Nawet miał własne mieszkanie, był samodzielny i odpowiedzialny!
- Bubu? Jakie znowu bubu, kobieto niedobra! - podniósł zachrypnięty głos, dźgając ją palcem wskazującym w żebro. - Jestem prawdziwym facetem, nie traktuj mnie jak pięciolatka,
bo będę zły. A jak jestem zły to nie jest za fajnie
- powiedział poważnie; mógłby być aktorem, ach mógłby. Tae przeszedł dreszcz; przewrócił się na bok, niemal spadając z ławki i wetknął w nos w ciepły sweterek przyjaciółki. Wzruszył leniwie ramionami na jej słowa i parsknął cicho śmiechem. - Co ja na to poradzę, że uwielbiam jak mnie miziasz po włoskach, co? Gdybyś nie zrobiła tego pierwszy raz, gdy byłaś u mn... - zająknął się, przymykając oczy. - To twoja wina. Jesteś w tym zbyt dobra - parsknął, próbując nie nawiązywać do ich relacji sprzed pół roku. Jeszcze by mu przypomniała, że to niby on zaciągnął ją do swojego mieszkania, a wtedy wyszedłby na jakiegoś zboczeńca. Ach, na brodę Merlina! - Jak będzie zimno to będziemy wychodzili na kremowe piwo, zgoda? - Zadarł głowę, żeby na nią spojrzeć i znów przewrócił się na plecy, nie mogąc znaleźć dla siebie wygodnego miejsca.
Taehyung zamyślił się na kilka minut, gdy zadała mu to pytanie. Gdzie czuł się najlepiej? Na pewno u mamy w domu czuł się cudownie, w Korei tak samo. I chyba wiedział dlaczego tak jest.
- Czuję się jak w domu tam, gdzie są ludzie, których kocham - powiedział zgodnie z prawdą. - Więc nieważne gdzie bym był ważne, żebyś była ty, moja mama lub przyjaciele. Taehyung poczuł jak dłoń dziewczyny z plaskiem opadłą mu na twarz; blondyn skrzywił się i złapał ją za nadgarstek, po czym podniósł się do siadu, nie puszczając jej ręki. Uniósł kącik ust, mrużąc oczy i wpatrując się w nią z zadowoleniem.
- Będę zajebistym nauczycielem, noona - powiedział, odwracając jej dłoń, aby móc sunąć palcem po wewnętrznej stronie. - Tylko musisz uważać, żeby nie było dziwnej relacji nauczyciel-uczeń, śmiesznie by było jakby coś poszło nie tak - parsknął, po czym pociągnął ją bliżej do siebie tak, żeby siedzieli jak najbliżej twarzą w twarz. Spojrzał jej w oczka i zacmokał z rozbawieniem. - Będziemy się tylko uczyć hangula i koreańskiego, prawda? - zaśmiał się, odsuwając się od niej, ale i tak kreślił jej palcem coś po wewnętrznej stronie dłoni. - Odczytam ci przyszłość, co ty na to? - Uniósł pytająco brew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 52
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14991-delilah-garver#399044
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15187-delilah-garver#407395




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Pon Wrz 18 2017, 20:05

- Niegrzeczna? Ja? - zapytała, po chwili parskając i jego głowę znowu kładąc na kolanach, żeby się uspokoił.  - Aj cichaj, Taehyung, na takie nieokiełznane dziecko jak ty czasami trzeba przekląć - droczyła się z nim po raz kolejny. - Kiedyś ci zaplotę warkoczyki na włosach. W lekko falowanych mogłoby być ci ładnie - odpowiedziała, już zaczynając z kilu kosmyków pleść mu małe, drobne warkoczyki. Nie za mocne i przy mocniejszym roztrzepaniu włosów zdecydowanie się rozwalą, ale kto wie, może kiedyś mu podczas snu przyozdobiłaby tak głowę.
- Aj Taeś - powiedziała, wyginając się lekko. Na szczęście to było tylko dźgnięcie, nie łaskotał. Mogła odetchnąć jedynie z ulgą, bo wtedy obydwoje spadliby z tej ławki. - Paszteciki dyniowe cię udobruchają. Mam parę asów w rękawie, na gniewy takiego pięcio... prawdziwego mężczyzny jak ty - odpowiedziała za całkowitą powagą, uśmiechając się niewinnie, żeby to czasami nie zaśmiać się przez naburmuszoną minę swojego towarzysza. Zaczęła bawić się włosami z tyłu jego głowy, kiedy wetknął nos w jej sweter. W gruncie rzeczy była przyzwyczajona. I też nie mogła się powstrzymać, żeby w myślach naprawdę nie porównywać tego stworzenia do jej kota. - Uznam to za komplement. W końcu nie każdy ma takie super umiejętności - skwitowała. Nie było innej osoby, która by to potwierdziła. Mizianie po włoskach wyszło przypadkiem, w kompletnym biegu wydarzeń, a Taehyung przypodobał sobie to w zadziwiająco szybkim tempie. - Zgoda - przytaknęła. Bo w końcu zawsze była chętna na wypady ze swoim przyjacielem. Uniosła lekko ręce, kiedy zaczął się wiercić i położyła mu jedną dłoń na ramieniu, kiedy znowu uleżał się na plecach.
- To urocze, wiesz? - Nie minęła jednak sekunda, kiedy Tae nagle wstał, najwidoczniej niezadowolony swoją nową ochroną przed słońce. Uniosła lekko brwi i spojrzała na niego w zaciekawieniu.
- Nie takie złe by to było. W końcu nie jesteś trzydziestoletnim chinolem, który by napastował swoją biedną, dziewiętnastoletnią uczennice. - Oparła się rękoma o oparcie ławki, żeby podeprzeć głowę. Wzrok przez chwilę przenosiła ze swojej ręki na Taehyunga, aż w końcu całkiem zatrzymała się na chłopaku, który jeszcze przyciągnął ją bliżej. - Oczywiście, ktoś musi mnie nauczyć nie przeklinać, skoro jestem taka niegrzeczna. - Wzruszyła niewinnie ramionami. Wspólne nauki czasami kończyły się różnie. Cóż, nie wszystko da się przewidzieć. - Oho, przekwalifikowanie z magomedyka na wróżbiarza? Czekam niecierpliwie na swoją wróżbę o przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 171
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Sro Wrz 20 2017, 15:48

- Dziecko? - prychnął z niedowierzaniem. - Jesteś tylko rok starsza, noona! - wytknął jej i splótł ręce na klatce piersiowej, patrząc na nią ze "złością". Jeszcze brakowało, żeby tupnął nogą i zadarł nosek, wtedy naprawdę wyglądałby jak naburmuszony pięciolatek. - Nie traktuj mnie jak dzieciaka,
bo naprawdę zacznę się tak zachowywać, a wtedy będziesz musiała mi kupować dużo jedzenia i tulić do snu.
- Wydął dolną wargę, ledwo powstrzymując rozbawienie. Mało brakowałoby, a parsknąłby śmiechem; czy naprawdę w ten sposób zachowują się krukoni?
Taehyung poderwał głowę, patrząc na nią z zaskoczeniem i jakąś taką pseudourazą, bo oczywiście wiedział, że to wszystko było jedynie żartem. Nigdy nie brał ich zabaw na poważnie. Żadnych.
- Chinolem? No wiesz - prychnął, ale po chwili i tak uśmiechnął się do niej nad wyraz promiennie. Przybliżył jej dłoń bliżej oczu i mruknął "omm", jakby medytował, wodząc palcem po liniach na jej ręce. - Okej, widzę tam dziesięcioro dzieci... - powiedział poważnie. - I przystojnego Koreańczyka, który przylatuje na jakiejś wystrzałowej miotle... A nie, to tylko ja. - Zmrużył zabawnie oczy. - Najwidoczniej przylecę pomóc ci z tym dzieciakami- parsknął. - Maluszki są urocze. Żałuję, że nie mam młodszego rodzeństwa, którym mógłbym się zajmować - westchnął z żalem, wychodząc z tego jasnowidzkiego stanu. Opuścił dłoń Deli, po czym splótł ich palce i podniósł się z ławki. - Dość leżenia, idziemy na spacer. Zróbmy coś fajnego. Chcesz się pościgać? Możemy się o coś założyć, o co tylko chcesz - rzucił, wyswobadzając w końcu jej dłoń. Potrząsnął głową, żeby jego włosy wróciły do naturalnego stanu. - Ścigamy się do tamtej trzeciej ławki - Wskazał palcem. - Przegrany będzie sługą drugiego przez tydzień, co ty na to? - zapytał, bawiąc się zamkiem od bluzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 52
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14991-delilah-garver#399044
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15187-delilah-garver#407395




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Czw Wrz 21 2017, 20:10

- Tylko, ale jednak starsza. - Uniosła palec, jakby prawiła mu najprawdziwsze życiowe mądrości. Oczywiście jako jego noona, która musiała dbać o dobre zachowanie swojego młodszego kolegi. Odpowiedzialna za wychowanie, ba, kiedy siedział w murach Hogwartu, a jak widać... nawet i poza nimi. - Spoko, jedzenie by ci się zdecydowanie przydało, bo jesteś jak wieszak. A mam wrażenie, że i tak cię tulę do snu, bo czasem jesteś bliski odpłynięcia, gdy ci się bawię włosami - powiedziała, uśmiechając się przy tym lekko. To kwestia przyzwyczajenia i spędzenia ze sobą wystarczająco dużej ilości czasu. W końcu człowiek wtedy nabiera już takiego zaufania, że naprawdę jest w stanie zasnąć bliskiej osobie na kolanach. Jak dziecko. Bo dzieci też tak potrafią robić. I jak ma go tak nie traktować?
- Aj, co za wariat. Kto by chciał mieć dziesiątkę dzieci - skomentowała jego wróżbę i dalej, ale w dalszym ciągu podejrzliwe przypatrywała się jego głębokiemu zamyśleniu, jaki by tu jej stek bzdur znowu wcisnąć. Pokręciła głową z niedowierzaniem i pacnęła go lekko w ramię, na słowa o przystojnym Koreańczyku. - Oddam ci nawet całą ósemkę, skoro maluszki są twoim zdaniem takie słodkie. Dwójkę ewentualnie sobie mogę zostawić.
- W końcu i tak czy siak fajnie byłoby mieć jakieś dziecko. Delilah nie mówiła nie - jedynie sprzeciwiała się większej ilości, która wykraczałaby powyżej niż dwa! Spojrzała na ich dłonie, które Taehyung ze sobą splótł i wstała również z ławki. - Wiesz co, Tae, ja teraz pobawię się we wróżkę. I nawet bez czytania z twojej dłoni i szklanej kuli widzę, że kariery we wróżbiarstwie nie zrobisz. - Wzruszyła ramionami i ruchem ust powiedziała ciche przepraszam. - Ostatni tydzień wakacji, a ty w służbę domową chcesz mnie zwerbować? Aish, ty, masz piętnaście centymetrów więcej! - poskarżyła się na tę niesprawiedliwość i zmrużyła oczy. - Ale okej. Powodzenia! - krzyknęła i ruszyła biegiem w kierunku tamtej ławki. Musiała mieć jakąś przewagę, krótsze nóżki zdecydowanie nie pomagały!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Seul, Korea Południowa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 171
  Liczba postów : 193
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13409-taehyung-min#357496
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13468-dont-wanna-be-lonely-just-wanna-be-yours#358775
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13469-sowka-poli#358777
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15210-min-taehyung




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Wto Wrz 26 2017, 21:05


Nawet nie zauważył, kiedy rzuciła się w stronę ławki. I Taehyung niemal krzyknął, że to "nie fair" i że będą grać od nowa, jeśli ma zamiar oszukiwać, kiedy po prostu wystartował jak na jakimś maratonie, prawie wywracając się o wystający z piasku korzeń. Jeszcze brakowałoby, aby skręcił kostkę, a potem musiała by go zanosić albo targać za długie kłaki aż do świętego Munga, a mu się nie uśmiechało spędzać ostatnich dni wakacji w domu. Mama pewnie panikowałaby, nawet jeżeli miałby zdjąć bandaż po tygodniu. Rzeczywiście, Delilah była bardzo niska, ale za to sprytna i niebywale przebiegła. Tae nabrał szybszego pędu i w kilka sekund dogonił przyjaciółkę, łapiąc ją za tył koszuli i odciągając ciemnowłosą do tyłu; to nie tak, że tak desperacko pragnął wygranej. Po prostu bał się tego w jaki sposób mogłaby go wykorzystywać przez ten tydzień; jeszcze kazałaby mu nosić sukienki lub śpiewać jakieś babskie piosenki, fuj.
Tak więc dobiegł pierwszy do ławki, a raczej przeleciał przez nią, bo biegł tak szybko, że nie zdążył zatrzymać się, więc przefrunął przez oparcie. Na pewno kolana będzie miał zadrapane, ale głowa była cała, więc wszystko było w porządku! Złapał się jedną dłonią oparcia i wystawił tylko kciuk w górę. Upewniając się, że jego koleżanka jest już przy ławce, podniósł się na klęczki, ciężko dysząc.
- O jak się zmęczyłem - wyrzucił. - Moja kondycja zgubiła się gdzieś po drodze - dodał, biorąc głębszy wdech, po czym przeczesał dłonią rozwichrzone włosy, przechodząc przez oparcie i siadając na ławce po turecku. - Tak czy siak wygrałem, więc jesteś moją służącą. Możemy zacząć od razu. - Klasnął z zadowoleniem, po chwili pocierając podbródek palcem wskazującym. - Przynieść mi tort czekoladowy albo truskawki w czekoladzie. Sprintem - rzucił, popędzając ją. - Tylko mi nie zemdlej z przemęczenia, bo znając życie będę musiał wtedy iść do Munga, a już często się tam pojawiam z pytaniami o staże - mruknął, krzywiąc się.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 52
  Liczba postów : 52
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14991-delilah-garver#399044
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15187-delilah-garver#407395




Gracz






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Paź 08 2017, 22:20

Fair czy nie fair, dla niej było to sprawiedliwe - co można było zobaczyć po chwili, bo w końcu Taehyung ją bez problemu dogonił. Ona sama wypluwała płuca, że prześcignąć długonogiego Mina, a wszystko tylko po to, żeby nie spełniać tygodniowych zachcianek swojego przyjaciela, który z pewnością wymyślałby coraz to nowsze i głupsze zadania, byle tylko gnębić swoją o wiele niższą noonę, która przez niewielki wzrost skończyła jako gosposia. Poczuła się ciągnięta w tył za swój jasny podkoszulek, przez co krzyknęła niespodziewanie i po chwili widziała, jak ten nicpoń ją wymija.
- Taehyung ty mała, długonoga mendo! - krzyknęła za nim i zatrzymała się, patrząc z odległości, jak jej przyjaciel wygrywa te małe zawody. A bardziej przelatuje przez poręcz, na co się skrzywiła i chociaż w ramach kompletnej obrazy chciała stać nadal na środku chodnika, to finalnie zdecydowała się podbiec do przyjaciela, żeby zobaczyć, czy aby na pewno żyje. - Pewnie twoja kondycja zgubiła się gdzieś z twoją godnością, gdy mnie odciągnąłeś, żeby tylko wygrać - powiedziała, patrząc na niego wzrokiem pełnym dezaprobaty. A przecież wtedy miałaby o wiele większe szanse! Co prawda nadal małe, zważając na długość kroku Tae, a jaki ona miała krok, ale nadal były trochę większe. Wszystko lepsze niż zatrzymanie, kiedy była już super szybko rozpędzona. - Aj, jesteś okropny. I nie będę twoją służącą! Przez oszustwo zakład jest nieważny - rzuciła rozsądnie, siadając na ławce i zakładając nogę na nogę. - Biedni ludzie, wiem co czują, gdy ich tak ciągle męczysz. - Wyraziła to z udawanym smutkiem, żeby tylko zobrazować mu wielkie nieszczęście, kiedy ją tak dręczy, np. wymyślając te czekoladowe zachcianki. - W ramach przeprosin, to powinnam ja ci kazać kupować jakiś tort. Albo przynajmniej ciastka. O, albo żebyś je jeszcze własnoręcznie upiekł! Chociaż to mogłoby być niebezpieczne dla twoich sąsiadów… - pomyślała o ludziach wokół, którzy straciliby swój dobytek przez jej dzikie fantazje o czekoladowych ciasteczkach. - Ale nie jestem taka wredna. Jednak nie zmienia to faktu, że bym coś zjadła. Chodź do cukierni pani Chambers - powiedziała, od razu wstając z ławki i chwytając za nadgarstek Taehyunga, żeby nie zaczął narzekać, a poszedł z nią. Ona wracać się nie będzie, a gdy tylko przekroczą próg sklepu to Delilah była przekonana, że na pewno będzie zadowolony!

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35509
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   Nie Lis 26 2017, 15:36

To był miły dzień. Nikt nie przypuszczał, że w pięknym parku Hogsmeade może się wydarzyć coś nietypowego. Dwójka studentów Hogwartu postanowiła się przejść poza murami szkoły. Czasem warto było nieco odetchnąć. Ładna pogoda dodawała humoru i sprawiała, że wszyscy z utęsknieniem patrzyli na słońce, chcąc zatrzymać je jak najdłużej. Nawet niska temperatura w niczym nie przeszkadzała @Evangeline V. I. Lynn i @Anthony Wilder, którzy szli niedaleko siebie jedną ze ścieżek parku. Nagle w to samo miejsce aportowała się dwójka czarodziejów, który najwyraźniej toczyli ze sobą pojedynek. Nie zważali jednak na otoczenie, zaklęcia były rzucane gdzie popadnie. Byli tam zaledwie kilka minut i deportowali się gdzieś indziej, ale zdążyli wyrządzić paskudne szkody.

Kostki dla Was:
 
+ małe info:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Ścieżka w parku   

Powrót do góry Go down
 

Ścieżka w parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Ścieżka górska
» Numerologia
» Studnia w środku parku
» Główne wejście do parku
» Zamarznięta fontanna na środku parku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-