IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Aleja Starych Drzew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Aleja Starych Drzew   Wto Maj 21 2013, 20:03


Aleja Starych Drzew

Wyjątkowo klimatyczne, zacienione miejsce, idealne na długie spacery z dala od hałaśliwych grup pierwszorocznych, którzy nie zapuszczają się w to miejsce, zapewne z powodu krążących plotek, według których po Alei włóczą się duchy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Wto Maj 21 2013, 21:27

Percy nie wiedział, jak właściwie się tu znalazł. Po prostu szedł przed siebie, pogrążony we własnych myślach. Jakoś nie mógł się odnaleźć w Hogwarcie, to znaczy... wszystko co robił, zupełnie nie było związane z Quidditchem. Dobrze że był tylko rezerwowym, bo inaczej jego drużyna rozerwałaby go na strzępy. A tak... był sobie zapasowym pałkarzem, łaził po Hogwarcie i okolicach, podrywał dziewczyny i rozmyślał. Cholera, tęsknił za domem. Kto by pomyślał, że pan Follett jest takim rodzinnym typem, który w rodzinnym gronie stawał się ciepły i serdeczny, zrzucał ten swój nonszalancki, uwodzicielski uśmieszek i tarzał się po podłodze z młodszym bratem albo drażnił się z siostrami.
Usiadł pod drzewem i zagapił się w niebo. Zbierało się na burzę. Percival całe życie lubił burzę i nie rozumiał ludzi, którzy jej się bali. To było fascynujące zjawisko, dowód na wielką siłę przyrody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Wto Maj 21 2013, 21:44

Marceline szczerze mówiąc już całkiem dobrze odnalazła się w Hogwarcie. Oczywiście, w przeciwieństwie do wielu jej znajomych nie zapoznała się jeszcze z połową uczniów z Hogwartu, ale i tak było fajnie! W końcu wszystkie osoby, które dla niej coś znaczyły, również były z nią w Wielkiej Brytanii. Maddison, Kayleigh i cała reszta. I Joven oczywiście. Taka mała Kanadyjska rodzinka! Każdy kto pannę Delacroix znał bardziej, doskonale wiedział, że nie była specjalnie sentymentalna i prawie wcale nie tęskniła za domem. Może trochę za ojcem i bratem, to wszystko. Treningi były fajne, miejsce było fajne. Czego chcieć więcej?
Dzisiejszy wieczór również zapowiadał się wspaniale tylko i wyłącznie z powodu tego, że była BURZA. A Marcelinka kochała burze, naprawdę. Zawsze wychodziła wtedy na spacer i nie obchodziło ją szczególnie, że zmoknie w deszczu czy coś, po prostu to uwielbiała. Tak było i dzisiaj, tylko że tym razem wybrała się troszkę dalej, bo do Hogsmeade. Szła sobie tak całkiem spokojnie, aż przed jej oczami ukazała się jakaś męska sylwetka. O, kolejny wielbiciel wyładowań atmosferycznych! Mile zaskoczyła się, rozpoznając w chłopaku swojego dobrego kolegę z drużyny, Percivala. Towarzystwo zawsze spoko!
- Czeeeść Percy, co tam? Nie widzieliśmy się w sumie od przyjazdu, więc pewnie wiele masz do opowiadania, co? - zagadnęła, uśmiechając się lekko. Powiem wam, że nawet w dobrym humorze dziś była!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Wto Maj 21 2013, 21:49

- Cześć, Marceline!- Percy uśmiechnął się szeroko, widząc koleżankę z drużyny. Więc jednak nie będzie jedynym widzem tego niezwykłego spektaklu.- Też przyszłaś na przedstawienie?- zapytał, odgarniając włosy z czoła. Rzeczywiście, dawno się nie widzieli, z tego co wiedział, Marceline znów spędzała dużo czasu z Jovenem. Może to i dobrze, między nimi zawsze coś było, a Percival życzył im obojgu jak najlepiej.
- Cóż... em... integruję się z tubylcami- odparł z niewinnym uśmiechem, podnosząc się z miejsca i mrugając do Marceline.- Wiem, że trochę nawalam z treningami... ale jakoś nikt za mną nie tęskni- dodał z pewnym wyrzutem, wykrzywiając usta w komiczny sposób. Cieszył się, że właśnie ją spotkał. Oglądanie burzy było fantastyczne, ale w towarzystwie stawała się doświadczeniem niemal metafizycznym!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Wto Maj 21 2013, 22:06

Burza zdecydowanie się zbliżała, choć ciągle zmieniający się wiatr mógł w każdej chwili odwrócić jej kierunek. Może to i lepiej, bo takie zjawiska atmosferyczne nie były szczególnie najbezpieczniejsze, choć Marceline nigdy nie zwracała na to większej uwagi. Zresztą, w swoim życiu spotkała już nie jednego miłośnika spacerów podczas takiej pogody. Splotła ręce na ramionach, bo robiło się trochę chłodniej i chyba lekko się przeliczyła, ubierając zaledwie bluzkę z krótkim rękawkiem i jasne jeansy. Spokojna głowa, zaraz jej przejdzie! Zagarnęła w tył gęste włosy i zwracając się do niego, mrugnęła porozumiewawczo.
- Też, też. Wieczorami zwykle nie mam co robić, a spacer uznałam za najlepsze zajęcie. - stwierdziła, rozglądając się za miejscem, w którym mogliby usiąść. Chodzenie między drzewami podczas wyładowania atmosferycznego było nieco nieodpowiedzialne, tak więc odeszła nieco z dala od roślin i spoczęła na jakiś sporym kamieniu. Tak było całkiem wygodnie!
- To się integruj, droga wolna! Pewnie już nie jedną wyrwałeś. - zaśmiała się, odchylając nieco głowę w tył. Słońce zaraz zniknie za ciemnymi chmurami, więc trzeba to jakoś wykorzystać. Bardzo lubiła swojego Kanadyjskiego kolegę, co wiązało się z tym, że w jego towarzystwie czuła się zupełnie swobodnie.
- Nie martw się, treningi na razie nie są jakieś konkretne. Jak to, cała drużyna płacze! - powiedziała. Faktycznie, dawno nie spotkała Percivala na boisku, ale cóż się dziwić. Każdy chciał jak najbardziej zintegrować się z miejscowymi.
- Poopowiadaj mi coś. Jak ci się podoba, kogo poznałeś? - zdecydowanie bardziej wolała słuchać, aniżeli mówić o sobie. Zresztą, co ona miałaby mu zrelacjonować? Wypadek w lesie? Niee, to odpada. Resztą byłby po prostu nudny opis garstki osób, z jakimi udało jej się zamienić parę słów. Ogólnie rzecz biorąc - nudy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sro Maj 22 2013, 14:35

Percy bez słowa ściągnął z siebie bluzę i narzucił ją na ramiona Marceline, które pokrywała gęsia skórka, po czym usiadł obok dziewczyny. Lubił ją od momentu, kiedy się poznali. Była taka miła, pogodna i nie plotła trzy po trzy, poza tym nie próbowała go kokietować, co Percy naprawdę doceniał. Nie chodził o to, że mu się nie podobała, skąd! Po prostu starał się unikać romansów w drużynie, zresztą wolał mieć w niej przyjaciółkę niż... no.
- Powiedzmy, że tutaj jeszcze nie mam wyrobionej renomy i łowy są nieco łatwiejsze- odparł dyplomatycznie, starając się zapanować nad uśmiechem, który cisnął mu się na usta. Wiedział, że może sobie na tę szczerość pozwolić.
- No ja mam nadzieję, że płaczą, w końcu zniknęła im z horyzontu ozdoba męskiej części drużyny!- zażartował, targając sobie włosy, po czym roześmiał się swobodnie.- Dobrze że nie ma tu Stelli, bo zaraz bym dostał po uszach.
- Kogo poznałem...- zamyślił się głęboko, zastanawiając się, jak określić charakter nawiązanych znajomości i nie wyjść na bydlę.- Kilka dziewczyn, między innymi Zoe i Bonnie. Byłem w Zakazanym Lesie na spacerze i muszę powiedzieć, że to miejsce ma klimat. Co jeszcze? Razem z Vi odkryliśmy Świetlisty Pokój, czy jak to się nazywa- na wspomnienie dziewczyny po jego twarzy przebiegł cień, ale szybko się opanował.- Fantastyczne miejsce, pokażę Ci kiedyś, jeśli będziesz chciała.
W tym momencie z daleka dobiegł ich grzmot. Percy uśmiechnął się szeroko.
- Oho, robi się ciekawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sro Maj 22 2013, 20:23

Kiedy Percy narzucił na jej ramiona swoją bluzę, stanowczo oddała mu ją z powrotem. To miłe z jego strony, nawet bardzo, ale zwyczajnie niezbyt jej to odpowiadało. Poza tym, nie było jej jakoś strasznie zimno. Raczej przyjemnie chłodno, o!
Hehe, ona romansu w drużynie nie uniknęła, więc lepiej odzywać się nie będę! Ale zdecydowanie nie była taką dziewczyną, która niepotrzebnie pchała się w objęcia pierwszego lepszego chłopaka. Większość, podobnie właśnie jak obecnego tu bruneta, traktowała czysto koleżeńsko. Nic więcej, nigdy w życiu. Lubiła go, ale zdecydowanie nie pasowaliby do siebie pod każdym względem.
- Ależ sobie słodzisz! - powiedziała z przekąsem, spoglądając na Percivala. Dobrze wiedziała, że był tym typem chłopaka, który nie gardzi towarzystwem pięknych pań i w swoim życiu miał ich już pewnie sporo, choć nie dałaby sobie za to ręki uciąć. W sumie, pozory często mylą, ale szczerze mówiąc, nigdy takich rzeczy nie dociekała. Jego życie, niech robi co chce.
- To widzę, że dość intensywnie. W Zakazanym Lesie jeszcze nie byłam, ale pewnie się skuszę po takiej recenzji. - odparła, przeczesując jasne włosy palcami. Oparła się wygodniej dłońmi o kamień, na którym siedziała i zarzuciła jedną nogę na drugą.
- Zresztą, to na razie nie widziałam zbyt wiele, co muszę w najbliższym czasie nadrobić. Ale powiem Ci, że całkiem mi się tu podoba. Przyjemnie jest. - stwierdziła. I faktycznie, podobało jej się tu! Wiadomo, całkiem inaczej niż w rodzinnej Kanadzie, ale zmiany są potrzebne. Każdemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sro Maj 22 2013, 20:54

Percy wcale nie był aż taki zepsuty. To znaczy... był, ale nie wynikało to z hedonizmu, czy czegoś w tym rodzaju. On po prostu nigdy nie był zakochany, nie trafił jeszcze na dziewczynę, która by go poruszyła. Czasem myślał, że to nienormalne, że jest z nim coś nie tak. A że lubił piękne panie... cóż, który normalny facet nie lubi? Zawsze go ekscytowały te zabawy, podchody, flirty... nie wulgarne wyrywanie i szybki numerek gdzieś na boku, chociaż to też się zdarzało, pozostawiając po sobie lekki niesmak i konstatację, że chyba się puścił w złym stylu. Niekiedy myślał, że może gdyby nie był... taki, to przyciągnąłby jakąś ciekawszą kobietę, a tak był od razu szufladkowany jako casanova. A Percy miał dużo do powiedzenia, potrafił być dobrym kompanem i lojalnym przyjacielem, miał sporą wiedzę, tylko tak naprawdę mało kogo to obchodziło... A szkoda. Najlepiej czuł się w towarzystwie swojej rodziny albo Stelli, wtedy dawał sobie spokój ze wszystkimi maskami i był tylko trochę postrzelonym młodym mężczyzną, który tłukł się z bratem i tropił jednorożce. I był szczęśliwy. To całe gadanie o jego urodzie było nie do końca poważne- właściwie tylko powtarzał to, co usłyszał od różnych dziewczyn. Schlebiało mu to- owszem, ale uważał, że to co w nim wartościowe tkwi znacznie głębiej. A jeśli mało kto to dostrzega- jego strata.
- Z pewnością nie bez przyczyny nosi taką nazwę. Ale Ty chyba nie należysz do bojaźliwych- Percy uśmiechnął się do niej ciepło.- Tylko nie idź tam sama. I mówię to serio.
- Dla mnie Hogwart ma podwójny urok, tutaj uczyły się wszystkie poprzednie pokolenia w mojej rodzinie. Nareszcie mogę zobaczyć ten słynny zamek, Hogsmeade, do którego moi rodzice się wymykali na randki i Zakazany Las, w którym mojego genialnego ojca prawie ustrzeliły centaury. Wiesz, to trochę tak, jakbyś nagle znalazła się w środku książki, którą czytałaś od dzieciństwa- Follett roześmiał się cicho, wyciągając na kamieniu i patrząc na burzowe chmury. Sunęły nieubłaganie w ich kierunku, ale Percy nie miał absolutnie nic przeciwko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Pią Maj 24 2013, 17:25

Marceline była w swoim życiu zakochana, zdecydowanie. I chyba tylko raz, szczerze mówiąc, bo liczenie jakiś szczeniackich podrywów w młodszych klasach się nie liczy, no nie? Pierwszy raz w prawdziwym związku była z Jovenem i od tamtej pory, a przecież było to w gruncie rzeczy całkiem nie dawno, nie odczuła do nikogo nic głębszego. Przynajmniej na razie, oczywiście. Choć nie liczyła, że nagle na jej drodze pojawi się ktoś, komu będzie zdolna rzucić się w ramiona. Z reguły nie była zbyt kochliwa, nie miała na koncie 436346342523 romansów ani jakiś przelotnych związków. Kurczę, zacofana była w tym swoim życiu towarzyskim w porównaniu do tych innych dziewczyn, jakie znała. Wstyd normalnie! Uśmiechnęła się uroczo do bruneta, słysząc jego słowa.
- Ja do bojaźliwych? Skądże znowu! - odparła z pseudo poważną miną. Od swojego przyjazdu do Hogwartu nie myślała o wycieczce do zakazanego lasu, a już tym bardziej samemu. Chociaż... całkiem kusząca propozycja. Na razie jednak z niej nie skorzysta, zdecydowanie. Wpatrzyła się w jakiś punkt za głową Percy'yego i machinalnie zaczęła zaplatać warkocz ze swoich włosów. Często tak robiła, gdy nad czymś myślała. A miała wiele do rozważenia, uwierzcie. Osobiste sprawy zachowywała jednak dla siebie, albo w ostateczności zdradzała tylko i wyłącznie najbliższym przyjaciołom, bo nie należała do szczególnie wylewnych osób. Hm, czy można uznać to za zaletę? Chyba nie, niestety. Dopiero po chwili zorientowała się, że Kanadyjczyk coś mówił. Kontaktuj ze światem, Delacroix!
- Przepraszam, wyłączyłam się. - odparła, zwracając spojrzenie ku niemu. - Naprawdę? Nie miałam pojęcia, że masz jakieś angielskie korzenie. Czemu wyprowadziliście się do Kanady? - zapytała. Ona też nie była czystej krwi Kanadyjką, bo jej matka pochodziła z Francji. Co nie zmienia faktu, że zupełnie nie utożsamiała się z tamtym krajem, bo nawet nic o nim nie wiedziała. No cóż!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Pią Maj 24 2013, 18:41

- Nie angielskie, a irlandzkie- uściślił z wyraźną dumą.- Chociaż może jacyś Anglicy też by się znaleźli. A co do przeprowadzki... ja urodziłem się w Kanadzie, podobnie jak moje postrzelone siostry i brat. Rodzice postanowili badać faunę i florę w lasach Kanady i już tam zostali- wzruszył lekko ramionami, wpatrując się w przestrzeń. Ciekawe, jak by się potoczyło jego życie, gdyby urodził się tutaj, w Wielkiej Brytanii. Czy byłby innym człowiekiem? Na pewno nie poznałby Stelli, a przyjaźń z nią była najważniejszą rzeczą, jaka go spotkała. Robiło się coraz ciemniej, a grzmoty zdawały się przetaczać coraz niżej nad ziemią.- Pewnie dzięki mojemu dziadkowi spora część uczniów Hogwartu to moi kuzyni któregośtam stopnia- wyznał z wyraźnym rozbawieniem, przygryzając dolną wargę i nie patrząc na Marceline. Właściwie to by było ciekawe, spotkać kogoś z kim był spokrewniony, a kto nie miał o tym bladego pojęcia. Magnus Follett był specyficznym człowiekiem i nauczył Percivala wszystkiego, co sam wiedział o kobietach. Byli do siebie podobni, nie tylko z charakteru, ale i z wyglądu. Może Percy powinien zacząć uważnie się przyglądać mijanym Brytyjczykom, szukając wspólnych cech? Kto wie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sob Maj 25 2013, 19:36

- Tak? Nie miałam pojęcia, że masz tutejsze korzenie. To może dlatego się tu tak wbijasz w towarzystwo. - stwierdziła rezolutnie, unosząc głowę ku górze i bacznie przyglądając się niebu, które co jakiś czas było rozdzierane przez pioruny. Bardzo lubiła zapach, jaki unosił się na dworze w czasie burzy. Był taki... orzeźwiający, zdecydowanie. Zaciągnęła się mocno powietrzem, znów przerzucając wzrok na Percy'ego. Hm, w sumie dobrze, że go tu spotkała. Lubiła swoich znajomych z drużyny. Jednych bardziej, drugich mniej oczywiście, ale stojący nieopodal chłopak zaliczał się bez wątpienia do tej pierwszej grupy. Był taki... naturalny. Nie udawał kogoś kim nie jest, tak przynajmniej jej się wydawało. A to właśnie bardzo ceniła sobie w ludziach - bezpośredniość, otwartość. Haha, pomińmy to, że ta druga cecha dotyczyła jej samej tylko w niewielkim stopniu.
- Wybierasz się na imprezę urodzinową Mads, Filipa i Teddry? Słyszałam, że cała nasza drużyna ma być czy coś, pewnie jeszcze z Hogwartu też się ktoś przyplącze. - zapytała się, strzepując z bluzki jakiegoś listka, który za sprawą wiatru znalazł się na materiale jej koszulki. Liczyła, że odpowie twierdząco, bo im więcej znajomych, tym lepiej! Zresztą, raczej spodziewała się takiej odpowiedzi, bo Follett jej zdaniem należał do osób, które imprez nie unikają, a wręcz przeciwnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sob Maj 25 2013, 21:45

- Bardzo prawdopodobne- stwierdził z uśmiechem, spoglądając na Marceline. Zawsze mu odpowiadało jej towarzystwo, czuł się swobodny i nie musiał się silić na żadne flirty ani kurtuazje. On też lubił zapach burzy, wszystko wydawało się wówczas takie świeże, jakby nowo narodzone. Fantastyczne uczucie. Grzmotnęło porządnie, co wywołało jeszcze szerszy uśmiech na twarzy Folletta. Miał ogromną ochotę zrobić coś głupiego, ale chyba mu się nie chciało. Chyba było mu dobrze tak jak było. I tyle.
- Wybieram, wybieram... skoro już namówiłem na to Stellę, nie mam wyboru- stwierdził, jednak przez jego twarz przemknął jakiś cień.- Cholera, Stella się boi, że Madison jej nie przyjmie zbyt ciepło... a ja mogę to samo powiedzieć o Teddrze. W dodatku myślałem, że to urodziny samej Madison i... dla reszty nie mam prezentu. Kanał- skrzywił się lekko i przymknął oczy, odchylając głowę do tyłu. Dyplomacja to męcząca rzecz, a teraz musiał wymyślić jakieś bardzo dyplomatyczne wyjście z tej sytuacji.
Owszem, Percival lubił imprezy, chociaż nie przepadał za "melanżami", które wymykały się spod kontroli i które przypominały raczej rzymski burdel czy orgię, na jedno wychodzi, niż zabawę. W momencie, kiedy większość osób leżała już po kątach i wymiotowała, Percy mógł być najwyżej na lekkim rauszu i obserwować to wszystko z niesmakiem. No trzeba jakoś trzymać fason, prawda? Wtedy zazwyczaj wychodził, dochodząc do wniosku, że już ani nie potańczy, ani nie pogada, więc szkoda czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Pon Maj 27 2013, 14:44

Tak, również Marceline nie należała do tych osób, które rzucały się w wir imprezy. Choć... Można byłoby zarzucać mi teraz hipokryzje, bo nie mogę zaprzeczyć, że miała taki epizod w swoim życiu. Alkohol działał na nią bardzo szybko, jeśli nie piła go z należytym umiarem, bo oczywiście nie było też tak, że stanowczo go odmawiała. Aż tak grzeczna to nie była! Choć trudno zaprzeczać temu, że nie uchodziła za specjalnie rozrywkową imprezowiczkę, zdecydowanie. W sumie to też frajda, oglądać swoim znajomych jak robią różne głupoty. Oczywiście w granicach rozsądku i jeśli nie są to tak bliscy znajomi jak właśnie Madison. One zawsze się uzupełniały: Richelieu wypychała Marcelinę ku ludziom, zaś ta druga nieco ją hamowała, gdy wszystko wymykało się spod kontroli. Słysząc słowa kolegi, spojrzała na niego badawczo. Dobrze wiedziała, że Estelle i jej przyjaciółka są w ekhm... nie najlepszych stosunkach. Sama do panny Molière nic nie miała. Nie były jakimiś wybitnymi koleżankami rzecz jasna, ot - zwykłe znajome, ale nie mogła jej nic zarzucić. Choć nie ukrywam, że przebywanie w towarzystwie osób, które nawzajem nie darzą się sympatią nie należało do rzeczy najprzyjemniejszych.
- Oj, nie zamartwiaj się. Będzie tam dużo ludzi, na pewno. Stella zawsze może powiedzieć, że przyszła do Teddry i Filipa, Ty tak samo. Zresztą dla Mads jest to impreza niespodzianka, więc jak mogłaby się złościć, że ktoś przyszedł? Oj tam, nie ma co się przejmować! - powiedziała i machnęła ręką na znak, że faktycznie nie ma się nad czym zastanawiać. Słysząc wzmiankę o prezentach, aż się skrzywiła.
- Jest jeszcze trochę czasu, możesz zawsze kupić coś drobnego. A jeśli chodzi o to, że nie masz pomysłu, to h5! Nie jestem za dobra w wymyślaniu jakiś podarunków, zdecydowanie. - stwierdziła, przypominając sobie, ile czasu zajęło jej wymyślenie prezenty dla znajomych. I tak nie była z nich zadowolona!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Pon Maj 27 2013, 15:24

- Niby tak, masz rację... zresztą, jakoś się wtopimy w tłum i może nikt na nas nie zwróci uwagi?- przy jego wzroście było to mało prawdopodobne, ale zawsze można się łudzić. Poza tym miał przecież Stellę, z którą już ustalili, że jeśli ktoś wyprosi albo zrobi afront jednemu, drugie solidarnie również się wyniesie z imprezy. I tyle. Nic dodać, nic ująć, chociaż Percy wątpił, by doszło do takiej sytuacji. W końcu to nie była jakaś ognista nienawiść, tylko dość głęboka niechęć, ot i wszystko.
- Mam nadzieję, że Stella coś wymyśli, ona ma zawsze sto pomysłów na minutę- roześmiał się Percival. Stella to, Stella tamto... naprawdę była między nimi jakaś niesamowicie silna pępowina emocjonalna, rozdzielenie tych dwojga wydawało się niemożliwością. Już dawno pogodzili się z faktem, że większość drużyny uważa ich za parę, a w każdym razie jest zdania, że powinni być razem. Nie mogli sobie tego wyobrazić, ale niech ludzie gadają, oni wiedzą swoje, prawda? Ciekawe, co Marceline sądziła na ten temat. I ciekawe, czy kiedyś wróci do Jovena. Percy zawsze uważał, że tych dwoje jakoś ładnie współgra. Oczywiście nie miał pojęcia, co właściwie się działo w ich związku i dlaczego się rozstali, ale w gruncie rzeczy żałował, że to się rozpadło. Na Quayle'a nie podziałało to zbyt dobrze, chociaż Percy nie mógł dokładnie określić, co się zmieniło w jego kumplu, tak skrytym i zamyślonym człowieku. Follett utrzymywał (prawie) ze wszystkimi bardzo dobre stosunki, ale zdecydowanie więcej mógł powiedzieć o koleżankach z drużyny niż o kolegach. No ciekawe dlaczego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Pon Maj 27 2013, 15:58

Uśmiechnęła się do niego tak... pokrzepiająco! Ona nie miała takich problemów, bo Madison to jej przyjaciółka, wiadomo; z Filipem kontakty miała także świetne, a z Teddrą... w sumie to dziwna sprawa była, ale nic nie zmienia faktu, że kiedyś bardzo się ze sobą przyjaźniły. Tak więc, żadnych większych oporów przez zagoszczeniem na imprezie na błoniach nie miała. W sumie to nawet chciało jej się tam iść, bo od przyjazdu do Hogwartu nie miała okazji spotkać się ze wszystkimi znajomymi tak na raz, co jej zdaniem miało dojść w końcu na Kamiennej Polanie. Słuchała go tak, zauważając, że sporo wspomina właśnie o Estelle. Nie interesowała się jakoś szczególnie życiem prywatnym jej drużyny, bo zwyczajnie do wścibskich osób nie należała. Była zdania, że to sprawa każdego z osobna i tyle, choć jeśli sam wspomina dziewczynę kilka razy, to wręcz prosi się o odrobinę zainteresowania!
- A to Ty i Stella jesteście razem? Czy taki przyjacielski wypad po prostu? - zapytała zupełnie neutralnie i tak to faktycznie zabrzmiało. Wiedziała, że ci dwoje darzyli się wielką sympatią, ale widocznie nie była tą częścią drużyny, która myśli, że są parą, bo wcześniej zupełnie nie przyszło jej to do głowy. Może za słabo się wszystkim przyglądała? Nie wiadomo! Burza jak szybko przyszła, tak teraz powoli ustępowała, choć nadal grzmoty były dość głośne. Na horyzoncie zaczynało się już jednak przejaśniać, co oznaczało, że za niedługo nad Hogwartem znowu zaświeci Słońce. Ha, całkiem przyjemna ta brytyjska wiosna była!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Pon Maj 27 2013, 19:38

- My ze Stellą? Nie, nie- Percy roześmiał się cicho, patrząc na Marceline z rozbawieniem.- Bliżej nam do rodzeństwa niż pary- wyjaśnił, śledząc wzrokiem rozstępujące się na niebie chmury. Jego mała Stella? Może coś w tym było, coraz częściej się nad tym zastanawiał, bo w końcu nieczęsto go podejrzewano o bycie z jakąś dziewczyną. O krótkotrwałe romanse- ba, co i rusz, ale pomysł, że mógłby być z kimś w związku był czymś zupełnie nowym.
- A Ty, Marc? Jesteś sama? Oczywiście, jeśli to nie jest zbyt prywatne pytanie- dodał pospiesznie, uśmiechając się przepraszająco. Nie chciał być wścibski, po prostu chciał, żeby Marceline było dobrze. A zazwyczaj we dwoje jest lepiej niż samemu, takie przynajmniej miał wrażenie. Percy lubił, żeby ludzie, których darzył sympatią, byli szczęśliwi. W gruncie rzeczy był dobrym facetem, zacną duszą, a że miał słabość do płci pięknej... no cóż, każdy ma jakiś feler, prawda? A on potrafił czerpać zadowolenie z dobrych emocji innych, miał wtedy poczucie, że świat wcale nie jest takim złym miejscem, na jakie wygląda. Taką filozofię wpoili mu rodzice i był im za to cholernie wdzięczny, bo takie wyłapywanie dobrej energii z otoczenia bardzo ułatwiało życie. W ogóle Percy, rzecz nietypowa, nie tylko kochał swoich rodziców, ale jeszcze ich lubił. Po prostu, jako ludzi. Taki z niego rodzinny typ!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Pon Maj 27 2013, 22:21

Trochę zbiło ją z tropu jego zaprzeczenie, choć w gruncie rzeczy nie powinno, bo sam Percival nie wydawał się jakkolwiek urażony pytaniem. No cóż, widocznie po prostu jej się wydawało, nikt nie jest nieomylny. Poza tym, ona chyba za dużo rzeczy traktowała zbyt dosłownie, niestety. I to zdecydowanie była jej wada! Uśmiechnęła się lekko, aby również oznajmić, że ta pomyłka to nic takiego.
- A no to przepraszam za pytanie, zdawało mi się widocznie. Co nie zmienia faktu, że chyba bardzo się lubicie, prawda? - zapytała, mrugając do niego porozumiewawczo. Wcale nie miała o nim zdania, że jest jakimś szalonym podrywaczem. W sumie, to tak jak wspomniałam, nie koniecznie interesowała się życiem innych ponad to niż było to wymagane Chyba, że ten ktoś szczególnie ją interesował! Czy był to egoizm, czy zwyczajny brak wścibstwa - już nie mi oceniać. Niekoniecznie wiedziała, czy Estelle to akurat dobra osoba dla Percivala, bo zwyczajnie niezbyt dobrze ją znała, więc powstrzyma się od zbędnego komentarza, czy akurat do siebie pasują czy nie. Ot, ich sprawa! Kiedy zadał jej kolejne pytanie, znów przeniosła wzrok na niego, ponownie unosząc wyżej kąciki swoich bladoróżowych ust.
- Nie no spoko, jak ja pytam, to ty też możesz. - stwierdziła, wzruszając ramionami. - Ale nie, nie mam nikogo. Zresztą, poza naszą drużyną nie poznałam tu na razie wielu osób, więc nie ma co szaleć. - stwierdziła wymownie. Haha, Delacroix, co ściemniasz. I tak jakbyś znała chociażby połowę męskiej części Hogwartu to pewnie byś nic nie umiała zdziałać! No cóż, tak to już bywa. Chyba, że ktoś naprawdę wpadłby jej w oko, to już inna sprawa. Na to się jednak prawdopodobnie nie zapowiadało. Rozplotła luźny warkocz, jaki stworzyła ze swoich włosów i spojrzała na niebo.
- Oho, chyba się już kończy. - powiedziała bardziej do siebie, potem znowu kierując się do Folletta: - Czyli ogólnie rzecz biorąc, wszystko po staremu od przyjazdu do Hogwartu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4673
  Liczba postów : 970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Pon Maj 27 2013, 22:37

- Nie masz za co przepraszać- zapewnił ją Percival, bawiąc się jakimś listkiem, który spadł mu na kolana.- Tak, bardzo. Jest dla mnie kimś bardzo ważnym- dodał po chwili, zastanawiając się, skąd ten nagły przypływ szczerości. Chyba tak po prostu miał w obecności Marceline- nie czuł potrzeby ukrywania czegokolwiek, a już na pewno nie spraw, które uważał za jedne z najlepszych w swoim życiu.- Była u mnie kilka razy w czasie wakacji i... dobrze się razem czujemy, to wszystko- uśmiechnął się lekko. Tak, Estelle znała go jak nikt, to z nią się wygłupiał albo spędzał czas na obserwowaniu obłoków i zastanawianiu się, jaki kształt przybierają.
- Skoro tak, musisz koniecznie to zmienić! To znaczy... swój stan cywilny, czy jak tego nie nazwać, niekoniecznie, ale powinnaś poznać tubylców. Myślę, że możesz nawiązać jakąś sympatyczną znajomość. Oczywiście, musisz pamiętać o mojej skromnej osobie, bo poczuję się urażony- uśmiechnął się do niej i zrobił perskie oko.
Rzeczywiście, zaczęło się przejaśniać. Percy był może trochę zawiedziony, w końcu przyzwoita burza to taka z piorunami i całą tą otoczką, ale i tak nie mógł narzekać.
- U mnie constans. U Ciebie też chyba nihil novi... Może to i dobrze? Lepsze jest wrogiem dobrego- Follett nie wiedział, skąd to nagłe upodobanie do łaciny i przysłów. Czasem miał takie ataki i nic nie mógł na to poradzić. Właściwie nawet to w sobie lubił.- Będziemy się powoli zbierać? Chyba to koniec przedstawienia...

z/t


Ostatnio zmieniony przez Percival M. Follett dnia Wto Maj 28 2013, 21:05, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5570-let-s-make-friends-with-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Wto Maj 28 2013, 11:40

Patrzyła na niego spokojnie. Cóż, to chyba dobrze, że tak fajnie czuł się w obecności Marceline. Gdyby o tym wiedziała, na pewno byłaby wdzięczna! Ona sama raczej dziwiła się ludziom, którzy znają ją przez dłuższy czas i względnie tolerują. Jak już wiele razy wspominałam, wolała otaczać się osobami, które były zupełną jej odmiennością. Jakoś lepiej się z nimi dogadywała. Rzadko spotykała na swojej drodze osoby przypominające ją samą, ale nigdy nie potrafiła złapać z nimi wspólnego języka. Paradoks.
- A no to fajnie, że się tak dogadujecie. Przyjaciół nigdy za wiele, no nie? - stwierdziła. Ta burza całkowicie ją... odprężyła. Zresztą często tak było, bo dłuższe spacery zazwyczaj miały na Delacroix bardzo dobry wpływ. A jeśli ma dobry humor i przypadkiem spotka kogoś, z kim mogłaby zamienić parę słów, to już w ogóle cudownie. Słysząc jego słowa o zmianie stanu cywilnego, zaśmiała się, choć szczerze mówiąc, nie był to śmiech zbytnio szczery.
- Tak, koniecznie! Oczywiście, będę pamiętać. - odparła, wstając z kamienia, który wcześniej służył jej jako miejsce do siedzenia.
- A co ty tai literacki, hm? - zapytała, już z jak najbardziej prawdziwym uśmiechem. Burza faktycznie zdążyła już ustąpić całkiem ładnej pogodzie. Cóż, niezbyt okazałe te zjawiska pogodowe były w tej Wielkiej Brytanii, zdecydowanie!
- Też tak myślę. To co, do zobaczenia. No i widzę cię na kolejnym treningu. - pożegnała się z Percivalem. Przez moment myślała, czy warto byłoby się jeszcze gdzieś przejść, jednak po chwili podjęła decyzję, że powrót do zamku będzie najlepszym wyjściem.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 163
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 168
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5756-afra-cordelia-corvin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5933-afra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5757-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9867-afra-corvin




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sro Cze 19 2013, 21:03

Ile to już czasu tutaj spędziła? Z trzy godziny? Czyżby naprawdę nie miała co robić ze swoim życiem? Szkoła już i tak się skończyła, więc nie widziała powodu aby przebywać tam cały czas. Miała troszkę wolnego czasu, mogła w spokoju... No właśnie. Usiadła metr od jednego z drzew i położyła się na ziemi, aby obejrzeć koronę drzewa. Między gałęziami widziała blask nieba. Dziwnie to wyglądało z tej perspektywy, gałęzie wiły się pod sobą, tworząc niezrozumiałe linie i kształty. Choć te kształty to zwykły wytwór wyobraźni. A jak na nauczyciela wróżbiarstwa, była nieźle pokręcona... Jak i jej wyobraźnia.
Cicho westchnęła i zaciągnęła się powoli papierosem, który spoczywał między bladymi wargami. Przetrzymała dym dłużej i bardzo powoli, minimalnie uchylając usta, wypuściła dym, tworząc szarą chmurę tuż nad głową. Tak, lubiła to miejsce. Dłonie ułożyła na brzuchu i zamknęła na moment oczy. Podciągnęła kolana do góry i uchyliła powiekę, aby przyjrzeć się niebu, które było praktycznie zasłonięte. Uniosła dłoń i zaczęła się jej przyglądać, a wyglądała jakby wcale jej nie rozpoznawała. Rozszerzyła palce... A znikomy strumień światła uderzył w jej oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Potters bar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 236
Dodatkowo : Ćwierć-wil, rezerwowy obrońca
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3560-merlin-faleroy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3561-abdrakadabry-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5349-glupia-sowa-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7199-merlin-faleroy#204423




Moderator






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sro Cze 19 2013, 21:34

Cóż Merlin robił w Alei Starych Drzew? Na pewno nie wybrał się na odżywczy spacer, czy coś w tym stylu. Egzaminy się skończyły, więc nauka w jakimś cichym miejscu też by odpadała. Faleroy z pewnością musiałby wracać z jakiegoś baru w Hogsmeade i postanowił przejść się uroczym parkiem, by pocieszyć się życiem! Szedł więc odrobinę znużony wszystkim, po paru piwach kremowych, czy może raczej whisky z baru, by wrócić do niesamowicie nudnej szkoły. Po co mają tu jeszcze siedzieć, skoro nawet skończyli naukę? Co prawda Merlin pewnie nigdy jej nie zaczął, ale co tam.
Mijał sobie spokojnie ludzi, kiedy zauważył nauczycielkę wróżbiarstwa leżącą na ziemi. Na początku nie był pewny czy to ona i stanął sobie w pewnej odległości, próbując dojrzeć, czy nie ma racji. Zaczął się nawet do niej zbliżać powoli, by po jakimś czasu upewnić się, że Afra Corvin leży i pali papierosa. Bardzo niegrzecznie. Faleroy od razu wpadł w lepszy humor, bo któż by nie lubił bardzo ładnych, młodych nauczycielek, które spotyka się leżące w parku? Nawet udało mu się odrzucić myśli dotyczące Janka, Cait, czy innych dram w jego jakże tragicznym życiu. Merlin stanął nad kobietą, zasłaniając strumień światła, który wpadał w jej oczy.
- Nie sądzę, żeby wypadało by nauczyciele palili papierosy, nawet poza Hogwartem, pani profesor- zauważył równocześnie uśmiechając się do niej swoim najbardziej uroczym, wilowym uśmiechem, na jaki było go stać. Usiadł też bez pytania na ziemi, obok niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 163
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 168
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5756-afra-cordelia-corvin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5933-afra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5757-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9867-afra-corvin




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sro Cze 19 2013, 21:56

Zaczęła bawić się palcami. Raz światło padało na jej bladą twarz, raz była całkowicie zasłonięta. Nawet nie wiedziała, po co tutaj przyszła. Była dorosła, a zachowywała się czasem jak niespełna rozumu istota.  Może zaczniemy zgadywać. Opcja numer jeden: Nie miał nic lepszego do roboty.... Opcja druga: Musiała zwiać z tego miejsca nazywanego szkołą. Dalej niczego by nie wymyśliła, nie mając nawet na to siły. A czy ludzie się na nią gapili? Co z tego? Poza tym, teraz rzadko kto tędy przechodzi. Są to pojedyncze osoby, w dość sporych odstępach czasowych. Podobno znane miejsce. Tak ją obserwował i nie przyniósł jej niczego? Żadnego piwa czy whisky? Tak, najchętniej napiłaby się whisky, to jej wierna przyjaciółka, która zawsze potrafiła jej wysłuchać. Nie żeby żaliła się do butelki. Ale mógł zabrać coś ze sobą z tego nieszczęsnego baru. Jako nauczycielka powinna zwrócić uwagę na to, że jest uczniem... Choć nawet nie wiedziała, do czego niby miałaby się przyczepiać. I nawet zbytnio jej to nie obchodziło, życie studentów to nie jej biznes. Mhm, i nie wypadałoby przyjmować od uczniów alkoholu, prawda panno Corvin? Ale nie była zwykłą nauczycielką. 
Ktoś nagle przysłonił jej cały widok, opuścił dłoń a z ust wydobył się mały obłok dymu. Chwyciła papierosa między palce a jej usta wykrzywiły się w grymasie. Spróbowała sobie przypomnieć jego twarz.... Mhm. Merlin Faleroy? Tak jest! Udało jej się skojarzyć imię z twarzą, coraz lepiej ci idzie, dziewczyno.
-Nauczyciel też człowiek, prawda?- Powiedziała spokojnie, lekko zachrypniętym, jednak melodyjnym głosem. Już miała wyciągnąć w jego kierunku papierośnice, jednak zawahała się... Nie powinna go częstować. Taki nawyk. Przekręciła lekko głowę i przyjrzała mu się... Na lekcjach zwykle nie poświęca większej uwagi na obserwacje... Tak jak to lubiła. Teraz bezceremonialnie mogła mu się przyglądać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Potters bar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 236
Dodatkowo : Ćwierć-wil, rezerwowy obrońca
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3560-merlin-faleroy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3561-abdrakadabry-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5349-glupia-sowa-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7199-merlin-faleroy#204423




Moderator






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sro Cze 19 2013, 22:25

To czemu została nauczycielką, skoro chciała tak uciekać ze szkoły? Sam Merlin w życiu nie podołałby tej pracy. Po pierwsze, bo i tak nie umie nic wystarczająco dobrze, po drugie, to przecież Faleroy, na boga, on nigdy prawdopodobnie nie podejmie się pracy na dłużej niż miesiąc. Ależ spokojnie, jeśli chodzi o alkohol. Przecież nie był jeszcze na tyle pijany, żeby z butelką whisky w dłoni paradować po Hogsmeade! Chociaż w zasadzie robił to bardzo często, po prostu aktualnie nie miał wyjątkowo dobrego motywu do tego. Ale przecież skoro już się do niej przysiadł, nie powinna spisywać go na straty. Przypadki w których Merlin jest całkiem trzeźwy można policzyć na palcach, więc dlaczego miałby teraz nic nie mieć?
No chyba kojarzenie z twarzy Merlina nie powinno iść jej aż tak źle! Wszak nie tylko był wilem, ale i prefektem, więc chyba jakoś automatycznie już był przyzwyczajony, że nauczyciele pamiętają kim jest. Co prawda jedni uważają, że jest złotym, miłym chłopcem, drudzy widzą, że jest wiecznie pijanym i niemiłym chłopcem, ale kojarzą. Pokiwał jednak uprzejmie głową na jej słowa.
- Oczywiście, student też – powiedział po czym wyjął z kieszeni paczkę papierosów, by wyjąc jednego i odpalić od różdżki. Spojrzał na przyglądającą mu się bacznie kobietę i po raz kolejny uśmiechnął się do niej. W zasadzie nie zwracał uwagi na to czy ludzie przyglądali mu się bezceremonialnie, czy nie, to mu towarzyszyło praktycznie zawsze przez jego wilowe, okropne, naprawdę okropne i tragiczne dla niego geny.
- Skoro jest pani człowiekiem, profesor Corvin, wciąż nie rozumiem dlaczego do tej pory nie spotkaliśmy się poza tymi okropnymi klasami. Powinniśmy zdecydowanie to nadrobić. Zawsze była pani mogą ulubioną nauczycielką – powiedział, w zasadzie kiedy mówił ulubioną, miał na myśli głównie „najładniejszą”, ale to zamienne z pewnością.
- Mógłbym zaproponować teraz powrót do baru, ale jeszcze nie daj boże pani mi odmówi, ale mogę też poczęstować panią tym co mam – gadał dalej Faleroy. Swoją drogą strasznie go bawiło powtarzanie „pani” do kobiety starszej od niego nie więcej niż pięć lat, nie był pewny ile ma jego nauczycielka. Spojrzał na nią wyczekująco i zrobił smutną minę na chwilę.
- Chyba, że woli pani, żebym sobie szedł – dodał szybko, odrzucając do tyłu jasne włosy, wpadające mu niefrasobliwie w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 163
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 168
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5756-afra-cordelia-corvin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5933-afra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5757-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9867-afra-corvin




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sro Cze 19 2013, 22:50

Na to pytanie nie znała odpowiedzi. Pierw miała zostać bibliotekarką w szkole, ale najwidoczniej ta posada ją przyciągnęła. W niezrozumiały sposób, utożsamiała się z tą dziwotą tego przedmiotu. Po prostu została nauczycielką. Musiała coś zrobić, dwa lata zniknięcia wcale nie przysporzyły jej niczego dobrego. Postanowiła wrócić do świata żywych... I patrzcie gdzie trafiła. Do martwego punktu. Tak to określała. Choć tak właściwie, wystarczyło się ruszyć i to zmienić. Była skomplikowana, sama siebie nie rozumiała... Więc co tutaj dużo gadać! 
Nie musiał trzymać jej na wierzchu, wystarczyłoby, że ukryłby ją gdzieś po kieszeniach. Ona tak robiła, oczywiście, dla pozorów, aby dawać dobry przykład uczniom... Nie robiła tego przy ludziach czy w szkole. Choć pewnie jej opinia nie była zbyt dobra, niektóre rzeczy ciągną się za tobą aż do śmierci. Przykre ale prawdziwe... Ale po co robić coś, czego mielibyśmy się później wstydzić? 
A jak wspominał, jest z niej nietypowa nauczycielka. Nie przywiązuje większej wagi do otoczenia... Może czas to zmienić? Tak było jej dobrze. Po co na siłę miała coś zmieniać. Afra jeszcze nie wyrobiła sobie o nim zdania, z reguły musi z kimś dłużej pobyć aby cokolwiek o nim powiedzieć. Ocenianie czy osądzanie, kto kim jest było głupotą, jeżeli nie znało się tej osoby.
Uśmiechnęła się lekko, prawie niezauważalnie gdy sam wyjął swoje papierosy. Tak jakoś ją naszło, aby wykazać jakiekolwiek ludzkie emocje. A jego dalsze słowa? Pokręciła lekko głową, gryząc dolną wargę, jak to miała w zwyczaju. Wyglądała jakby coś ją rozbawiło i próbowała to wyrzucić z głowy. 
-Jestem podobnego zdania... Poza tym, szkoda byłoby zmarnować taką sposobność, która sama nam się nadarzyła...-Powiedziała spokojnie i przeniosła swoje spojrzenie ponownie na chłopaka. 
Cóż, wcale nie przyciągał jej uwagi swoim wyglądem. Był taki jak inni (jeżeli wiecie o co jej chodzi). Nie na to zwracała uwagę, ale dobrze. Niech myśli, że fakt iż jest wilem przyciąga jej wzrok. Ona po prostu doszukiwała się innych rzeczy.
-Jako nauczyciel chyba powinnam odmówić, jednak jako człowiek uważam, że Twoja propozycja panie Faleroy brzmi całkiem interesująco... Jednakże, najpierw powiedz mi, co masz przy sobie? Oprócz tej paczki fajek, której zakładam, że nie ma?...-Uniosła delikatnie jedną brew.
Zaciągnęła się resztą papierosa i zgniotła jeszcze żarzącego się papierosa. Wypuściła dym spomiędzy warg i od razu dolną przegryzła.
-Gdybym właśnie tego chciała, już dawno by Cię tutaj nie było.-Powiedziała i wykrzywiła usta w delikatnym grymasie, który był uśmiechem.
Zabawnie było słuchać w jaki sposób się do niej zwraca, sama nie pozostawała dłużna. Tak, może być zabawnie. Przynajmniej była to jakaś odskocznia od tego wszystkiego, co i tak jest nieuniknione.

/

Spojrzała na zegarek, który jak zawsze wisiał na jej nadgarstku nie tak, jak powinien. Cicho westchnęła i podniosła spojrzenie, które skierowała na Niego. Uśmiechnęła się niemrawo.
-Czas mnie nagli... Może kiedyś uda nam się na siebie wpaść. W końcu jesteś moim ulubionym uczniem.-Powiedziała i powoli się podniosła. Szczerze? Wcale nie miała ochoty odchodzić od tego wygodnego miejsca, które tylko się prosiło o kolejne odwiedziny. Tak, zdecydowanie nie zrezygnuje z tego miejsca.
-Do zobaczenia.-Puściła mu oko, tak na pożegnanie. Najwidoczniej jej dobry humor naprawdę był niezłomny, coś czuła, że ciężko będzie jej zniszczyć ten dzień. Czy czemukolwiek. Po kilku minutach zniknęła gdzieś za pobliskimi drzewami.


[z/t- Dla Afry i Merlin'a]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 169
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5224-aglaia-chara-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5226-aga
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5227-sowa-aglaii




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sro Sie 07 2013, 14:26

Takim oto sposobem wakacje miały się ku końcowi, co niestety bardzo smuciło Aglaię. Znów będzie się musiała wbijać w szkolny mundurek.
A i jeszcze będą gnębić wszystkich siódmoklasistów nawałem zadań i prac domowych, bo zbliżają się przecież Okropnie Wyczerpujące Testy Magiczne. To bynajmniej nie będzie łatwy rok. Dla Krukonów wiedza to pestka.
Gavrilids miała jeszcze tyle planów na wakacje, ale tak się złożyło, że nici z nich. Najbardziej jednak ubolewał fakt, że tyle jej ładnych ubrań i dodatków nie ujrzało światła dziennego tylko zostały w szafie i będą czekać na następne wakacje.
Dziewczyna zdecydowanie wolałaby, żeby wakacje trwały chociaż trzy miesiące, a nie dwa. Czy przez dziewięć miesięcy nie da się przerobić programu nauczania?
Jej zdaniem, gdyby się uprali to na pewno daliby rady. Lecz oczywiście ministerstwo tego nie weźmie pod uwagę.
Takim sposobem Aglaia spacerowała bez celu w deszczu i burzy z czerwoną parasolką i w kaloszkach tego samego koloru.
Szczerze się nudziła. Bracia gdzieś przepadli i nie wiedział ich już od dłuższego czasu. Przyzwyczaiła się, że raczej więcej czasu spędza z przyjaciółmi i znajomymi niż z rodzonymi braćmi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Aleja Starych Drzew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Aleja czterech króli
» Kwiatowa Aleja
» Aleja sfinksów
» Ferrels Wood, Northamptonshire

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-