IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Aleja Starych Drzew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Aleja Starych Drzew   Wto Maj 21 2013, 20:03

First topic message reminder :


Aleja Starych Drzew

Wyjątkowo klimatyczne, zacienione miejsce, idealne na długie spacery z dala od hałaśliwych grup pierwszorocznych, którzy nie zapuszczają się w to miejsce, zapewne z powodu krążących plotek, według których po Alei włóczą się duchy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 66
  Liczba postów : 332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15048-max#401002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15050-max#401008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sob Lis 04 2017, 10:13

Oczywiście, nie mogło być zbyt pięknie, nie mniej jednak chłopak doceniał jej drobne, normalne (czyt. przyjazne) zachowania. Może będą z niej ludzie. Oczywiście styki w jej głowie już się zagrzewały próbując  opracować kolejną szpilę, którą mogłaby wbić, ale to nic. Pewnie zaraz przygwoździ i czar pryśnie, jednak póki co bym nad wyraz zadowolony z jej towarzystwa i zachowania nawet też.
Jej zdziwienie go nie zdziwiło - Twoja sława obejmuje cały Hogwart, ale chyba nigdy nie miałem ten przyjemności - wytłumaczył się, bo faktycznie obiło mu się o uszy, że Antoinette ma talent i tworzy, ale jeszcze nie widział żadnej jej pracy, żadnego rysunku - Nie widziałem, to nie wierzę - uśmiechnął się szelmowsko, dziecinnie pokazując jej język.
Blackburn ubrudził spodnie, bo w tej pozycji zabłocone podeszwy stykały się z nogawkami, ale nawet nie zwrócił uwagi. Krok dziewczyny która wcześniej pozbyła się obuwia z pewnością był sprytniejszy, ale teraz już za późno. Poza tym nie będzie siedział tu boso, bez sensu - Twoje krówki będą miały dziś ucztę - zaśmiał się widząc, jak jakiś robaczek majstruje akurat w okolicach głowy zwierząt na skarpetkach dziewczyny.
- Ostatni rok, trzeba się zastanowić co dalej - westchnął, choć to chyba zbyt poważna odpowiedź jak na luźno zadane pytanie - Ale wiesz, właśnie po to tu przyszedłem, akurat liczyłem, że będziesz przechodzić i postanowisz się przysiąść. Sam jestem zdziwiony, że wszystko wyszło tak, jak zaplanowałem, dzięki więc że odpowiedziałaś na to nieme zaproszenie - odparł wesoło, a z nutą ironii w głosie.
Apsley wierciła się niemiłosiernie, Max nie potrafił pojąć dlaczego. Cóż, pewnie siedzenie po turecku nie było dla niej tak wygodne, jak dla niego. Miał dziwnie porozciągane nogi, kiedyś nawet był w stanie zrobić szpagat, czego nikt nigdy nie widział i nie zobaczy, daje jednak pewne wyobrażenie tego, że w obecnej pozycji mógłby spędzić wiele czasu. Poczuł jednak nagle, że machanie nogami to wspaniała zabawa, idąc więc za przykładem Ślizgonki wrócił to wcześniejszego zajęcia, co jakiś czas kopiąc jednym butem w drugi.
- A jednak wybrałaś się w nawiedzone miejsce na spacer - westchnął i postanowił nie kontynuować wątku. Albo w ogóle jej nie wystraszył, albo na tyle zasiał ziarnko niepewności, że pozostanie wewnętrznie niespokojna. Dalsze rozwlekanie sławy Alei nie przyniosłoby żadnych rezultatów - Więc co Cię tu sprowadza? Tylko nie mów, że przyszłaś czując, że spotkasz tu kogoś, kto siedzi na gałęzi i rysuje, a Ty jak dobry duszek połechtasz jego ego i poprawisz samoocenę - dokończył idąc dalej w zaczętą przed chwilą przed dziewczynę konwencję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10745-antoinette-apsley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15259-relacje-antosi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15258-poczta-antosi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sob Lis 04 2017, 19:14

Nie skomentowała jego słów odnośnie jej "sławy", bo po prostu nie wiedziała, jak to ugryźć. Po prostu nie wiedziała, czy mówi serio, czy to jest jakaś kpina. No ale cóż, Antoinette nie była jakoś szczególnie sławna, chociaż fakt faktem, opowiastki o jej malarstwie były znane.. szkoda, że w dość wąskim środowisku. No ale była z tego powodu chociaż troszeczkę sławna. A czemu odezwała się w tej kwestii do niego takim oburzonym tonem, mówiąc o swojej domniemanej sławie, to cóż, to miała być jej kolejna kpina względem niego. Tak więc, jego słowa mogły być zarówno prawdą, jak i kpiną. Bo może rzeczywiście jej sława objęła już całą szkołę, ale ona nie przejmowała się tym do tego stopnia, by to zauważyć. Zignorowała jego infantylny gest, jakim było pokazanie języka. Może ponownie nie wiedziała, jak to zrozumieć? Inaczej było z jego słowami odnoszącymi się do jej małych stóp, odzianych w śmieszne skarpetki. Chociaż nie da się ukryć, że początkowo było inaczej, nie wiedziała, o co mu chodzi. Aż w końcu zauważyła robaczki, chodzące po główkach chodzących w skład krówek ozdabiających jej stopy. Antoinette widząc to, zaśmiała się cichutko pod nosem. Bez żadnych podtekstów, bez urytego sarkazmu czy też jadu. A jednak, dziewczyna potrafiła być miła. W sumie, pokazała to już dzisiaj nie jeden raz. To chyba dobrze?
A co z jego kolejnymi słowami? I te postanowiła przemilczeć, zamiast tego zaczynając się kiwać jeszcze szybciej, jeszcze bardziej, jeszcze bardziej efektownie. Po prostu wyczuła ironię w jego głosie i ponownie nie wiedziała, jak ugryźć to, co usłyszała, to, co wypłynęło z jego ust. Mimo, że jednak odczytywała to, co usłyszała jako zwyczajny żart.
Ale po chwili była już pewna tego ostatniego. Jako odpowiedź, uciekła się do krzywego uśmieszku.
Tak, cały czas milczała. Po prostu nie wiedziała, co powiedzieć (co było do niej zdecydowanie niepodobne), albo uznała, że warto czasem pomilczeć? Milcząc, głównie oglądała walory tutejszej przyrody, pokazując po sobie zamyślenie, bo chciała, by właśnie to Max z jej twarzy wyczytał. Zamyślenie. Właśnie tak, nie chciała, by ten pomyślał, że dziewczyna po prostu nie wie, co mu odpowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 66
  Liczba postów : 332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15048-max#401002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15050-max#401008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sob Lis 04 2017, 20:39

Ze sławą Max trochę ironizował, ale jego słowa nie były kompletną fikcją. Faktycznie, kiedyś znajomy znajomego znajomej coś wspominał, obiło mu się o uszy. Szczególnie, że ich nadstawiał, gdy w powietrzu wyczuł temat związany z szeroko pojętą sztuką. A malarstwo i rysunek ukochał szczególnie, toteż tego typu informacje wyłapywał. Nie było to łatwe zważywszy na fakt, że ze swoim talentem raczej się ukrywał, reaserch więc musiał być nieco konspiracyjny.
Milczenie dziewczyny na każde kolejne słowa Maxa za każdym razem miało nieco inny wyraz, kiedy jednak milczała jak zaklęta poczuł, że albo ją uraził, albo zwyczajnie zabrało jej języka w... buzi? Tak będzie ładniej. A ponieważ był pewien, że żadne ze słów przez niego wypowiedzianych nijak nie mogło urazić Antoinette, ogarnęło go zdumienie. Ich potyczki słowne, niestety, zazwyczaj kończyły się jego porażką, dziewczyna była cholernie błyskotliwa i pozbawiona zahamowań, a Blackburn choć również bystry, często miał w głowie odpowiedzi, których kierować w stronę dziewczyny, i to młodszej, a do tego wobec której miał misję zwrócenia jej na właściwą stronę, po prostu nie wypadało wypowiadać. Ta myśl przyjemnie połaskotała jego ego, ale twarz pozostała niezmiennie stała, kamienna.
Jedynym dźwiękiem, jaki wydała był przyciszony chichot, gdy zorientowała się co dzieje się na jej pozbawionych obuwia stopach. Ślizgon również nieznacznie uniósł kąciki ust, ale wróciły na swoje miejsce niedługo potem. Na pytanie dotyczące celu jej spaceru odpowiedziała mu jedynie cisza. Domyślił się, że spowodowana dopowiedzeniem po pytaniu. Przecież to żart, czyżby potraktowała go poważnie i się obraziła? Spojrzał na nią i przekonał się, że nie mogło o to chodzić.
Mimika jej twarzy zmieniała się w trakcie ich rozmowy, co Max notował pieczołowicie w pamięci. Zawsze był przekonany, że z twarzy można wyczytać wszystko i był szczególnie wrażliwy na mowę ciała rozmówcy. Przez jej piegowatą twarzyczkę na ułamek sekundy wstąpiło zakłopotanie? Nie, to nie to... wyglądała jakby kombinowała jak koń pod górkę i w rezultacie nic nie wymyśliła. Zabawne, że wyczytał to z krótkiego grymasu. Nie miał oczywiście pewności, czy trafnie celuje, mogło być różnie. Nie zawsze jego osądy i przeczucia były słuszne.
Wreszcie Apsley przeniosła wzrok gdzieś w dal, wyglądała teraz dokładnie tak, jak chciała by ją postrzegał. Zamyślona, jakby patrzyła w las, ale widziała coś, co jest daleko poza nim, być może w zupełnie innym miejscu.
- O czym tak myślisz? - zapytał bez cienia ironii, miękkim głosem, spoglądając na nią z ukosa z zaciekawieniem. Nie miał ochoty kontynuować tych gierek, a i koleżanka najwidoczniej miała tego dosyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10745-antoinette-apsley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15259-relacje-antosi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15258-poczta-antosi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Nie Lis 05 2017, 17:19

Antoinette też kocha malarstwo, jako osoba, która bardzo lubi malować, i jako osoba, która lubi historię sztuki. Oczywiście zdecydowanie wolała pisarstwo, lubiła tchnąć życie w litery, które układają się w słowa, te zaś – w zdania. Pewnie dlatego tak bardzo upodobała sobie czytanie. Ah, jak ona lubi czytać! Tak więc, oboje mają ze sobą trochę wspólnego.
Tak, przez długi czas nie mówiła nic. Po prostu nic, aż w końcu znudziło jej się to (i podejrzewała, że jemu samemu też), więc kiedy spytał się jej, o czym myśli, ta odwróciła twarzyczkę w jego stronę i zatrzepotała rzęsami, ale już nie zalotnie, jak to wcześniej czyniła. Za to z jej oblicza dało się wykryć lekkie rozbawienie.
- Zastanawiam się, jak to się stało, że spotkaliśmy się właśnie tutaj, właśnie tego dnia i o tym czasie. – puściła mu ponownie porozumiewawcze oczko. Czyżby wredne docinki już się jej znudziły? Mało prawdopodobne, chociaż wiadomo, że wszystko może się zdarzyć. Oczywiście, myślała o wielu innych sprawach, ale jakoś.... nie chciała ich zdradzać. A przynajmniej jemu samemu, co oczywiście byłoby dość dziwne zważywszy, że Max i Antoinette raczej się lubią. I mają podobne pasje. No ale cóż.
I ponownie utkwiła wzrok daleko, w dal. I znowu zaczęła machać nogami, na dodatek coraz to bardziej intensywnie, coraz więcej musiała w to wlewać wysiłku i energii. I wyglądało to coraz bardziej infantylnie, ale Antoinette, nawet jeśli zdawała sobie z tego sprawę, nie przejmowała się tym.
- A ty? – ponownie spojrzała na niego – A ty, o czym myślisz? Co się dzieje u ciebie po sufitem? – uśmiechnęła się, lecz z tego jej uśmiechu nie dało się niczego wyczytać. Podobnie, jak chłopak różnie mógł odebrać jej ostatnie słowa. Albo jako coś obraźliwego, albo zwyczajnie żartobliwego. Cóż, miał wybór. A raczej nie miał wyboru – to, jak coś odbieramy, niezbyt zależy od naszych myśli. Wrażenie to wrażenie, ot co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 66
  Liczba postów : 332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15048-max#401002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15050-max#401008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Wto Lis 07 2017, 15:42

Dusze artystyczne tak już chyba mają. Nie wyobrażał sobie kogoś kochającego literaturę, a nie potrafiącego zachwycić się malarstwem i odwrotnie. Sam uwielbiał literaturę, jednak nie mając lekkiego pióra zdecydowanie częściej był odbiorcą niż twórcą.
Przerwał milczenie, bo choć nie miał problemów z ciszą, to to trwało już dość długo i tajemnicza mina dziewczyny zafascynowała go na tyle, że spytał o to, co pierwsze przyszło mu do głowy. Wiedział, że jej odpowiedź nie jest do końca szczera. Albo inaczej - jest swego rodzaju półprawdą, na pewno patrząc tak w przestrzeń nie myślała jedynie o okolicznościach ich spotkania, na tyle znał dziewczyny, że wiedział że myślenie o jednej rzeczy jest u nich niemalże niemożliwe. Ale cóż, skoro nie mówi, to znaczy że nie chce, Max nie był z tych, którzy pchają się z butami.
Odpowiedź była może mało satysfakcjonująca i nieco enigmatyczna, ale to nieistotne - I co wymyśliłaś? - wyszczerzył się przekrzywiając głowę i wpatrując się w nią lekko łobuzerskim wzrokiem. Choć był już dorosły, przy takich minach jego twarz przybierała wygląd małego chuligana który próbuje uniknąć kary.
Odbiła pytanie i właściwie dopiero teraz zaczął się zastanawiać co w gruncie rzeczy zajmowało jego myśli. Zadała pytanie niejednoznacznie; szerzej niż wchodząc tylko w obszar chwilowych przemyśleń, postanowił jednak zinterpretować je prościej. Tak było wygodniej. W końcu kierowany impulsem zdecydował trochę się odkryć, wpuścić ją w pewną sferę intymną, do której nie wpuszczał większości ludzi. Może będzie tego żałował.
- Próbuję przypomnieć sobie pewien wiersz - skupił wzrok na nieodległym drzewie w zadumie - Może go znasz? - wysunął ze szkicownika kartkę, na której wcześniej go zanotował. Nie liczył, by go kojarzyła, nie należał do popularnych. Chyba podał jej go po prostu, by podzielić się czymś, co w jego opinii było piękne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10745-antoinette-apsley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15259-relacje-antosi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15258-poczta-antosi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Sro Lis 08 2017, 16:29

Usłyszawszy jego słowa, spojrzała na niego, tyle że bardziej rzeczowo, niż to było wcześniej. I zamrugała rzeczowo powiekami, a co za tym idzie – zatrzepotała rzęsami, a trzeba wiedzieć, że nawet bez makijażu te były u niej wyjątkowo czarne. A Max pewnie to zauważył, chyba, że nigdy nie przypatrywał się jej zbyt dosadnie.
- A jak sądzisz? – zacisnęła palce w pięść i szturchnęła go lekko w ramię – Jak sądzisz, co mogłabym wymyślić? – zachichotała cichutko pod nosem – wysil swoją mózgownicę.
Doprawdy, lubiła się z nim droczyć. Może nie zawsze mieli na to okazję czy też ochotę... ale tak to już bywa w relacjach międzyludzkich. A Antoinette lubiła to robić dosadnie zbyt często. No dobra... miała na to ochotę zawsze. Chyba, że akurat kogoś mocno obraża bądź też bezpodstawnie o coś osądza.
Siedzieli tak sobie, a Max nagle podjął zupełnie inny wątek. Ponownie spojrzała na niego rzeczowo i spojrzała na kawałek kartki, którą ten jej pokazał. Niestety, nie kojarzyła tego wiersza. I nie zamierzała kłamać, kłamstwo w tym przypadku mogłoby ją, co by tu owijać w bawełnę, zgubić. Przykładowo mógł zapytać się o jakieś fakty czy też opinię dotyczące tego utworu. A wtedy wiadomo, że nie wiedziałaby, co mu odpowiedzieć. Tak więc, dobrze, że uciekła się do prawdy. A czy analizowała negatywne skutki kłamstwa w tym przypadku? Chyba nie. Tak czy owak, dobrze, że stało się tak jak się stało.
- Nie, nie kojarzę go – zaprzeczenie słowne przyozdobiła zdecydowanym ruchem głowy, wiadomo, w jaki sposób nią poruszyła. Trochę żałowała, że go nie zna. Bardzo chciałaby w takim przypadku o nim porozmawiać. Przynajmniej mieliby temat do rozmowy, ot, punkt zaczepienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 66
  Liczba postów : 332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15048-max#401002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15050-max#401008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Pią Lis 10 2017, 09:58

Tośka posłała mu badawcze spojrzenie, jakby sama zastanawiając się co też wymyśliła, a potem odpowiedziała już bardziej w swoim stylu. Szpileczka, brak odpowiedzi na pytanie, za to zaczepka mająca jego zmusić do odpowiedzi na własne pytanie.
- Nie wiem, ale znając Twoją wyobraźnię na pewno coś interesującego - znów odbił piłeczkę uśmiechając się przy tym, a w jego oczach można było dostrzec minimalny cień satysfakcji. Oj nie, nie, nie młoda, nie ze mną te numery. Ona zdecydowanie lubiła być kontrowersyjna, zaczepiać, droczyć się i czerpała z tego satysfakcję, Blackburn z kolei zwykle nie lubił tego typu gier, choć bywał w humorze sprzyjającym ich prowadzeniu.
Potem Antoinette spojrzała na wiersz i skwitowała krótko, że go nie zna - Szkoda - wzruszył ramionami i mając niedosyt schował go z powrotem do szkicownika. Myślał, że dziewczyna może jakoś go skomentuje, ale najwidoczniej nie przypadł jej do gustu. Trudno, mogło tak być, choć poczuł lekki zawód, bo według niego był... chwytający za serce.
Dzień chylił się ku wieczorowi i w ich otoczeniu, nawet nie spostrzegli się kiedy, zaczęła unosić się mgła i zapanował półmrok. Dobra, do wieczora daleka droga, ale jesień rządzi się swoimi prawami i już późniejsze popołudnie wita spacerowiczów szarzyzną.
Miejsce, w którym przebywali zmieniło się wręcz nie do poznania, unosząca się mgła widoczna była bardziej w głębi lasu, nad podmokłym, bagnistym terenem, do Alei snując się wąskimi pasmami, poruszającymi się jak wstążki na wietrze.
Max wpadł na trochę głupi pomysł, ale wydał mu się na tyle, atrakcyjny, że zdecydował zaryzykować - Pięknie - westchnął zapatrzony w dal - Narysujesz? - wybrzmiała propozycja, a on miał już naszykowaną kartkę z podkładką. Był gotów pożyczyć swoje magiczne kredki, Tosia nie spieprz tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10745-antoinette-apsley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15259-relacje-antosi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15258-poczta-antosi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Nie Lis 12 2017, 10:42

Nie to, że nie chwycił jej za serce. Bo spodobał jej się, a nie skomentowała go z wiadomych powodów. A powód tego jest nam już znany. W końcu pomyślała sobie, że może warto go przeanalizować, w końcu dziewczyna lubuje się w poezji. Poprawiła się wygodnie na gałęzi, zakładając nogę na nogę.
- A pokazałbyś mi ten wiersz jeszcze raz? – zagadała, ponownie uciekając się do tematu tego literackiego tworu. - Może mi się spodobać...
Trzeba przyznać, że dziewczynie spodobało się to, co aktualnie dzieje się z pogodą. No bo lubiła mgłę. No bo lubiła wieczór. Te dwie cechy, przydzielane niebu, były dla niej czymś pięknym. Urodziwym. Po prostu to dla niej widok bezcenny. Czy to miało coś wspólnego z jej charakterem? Raczej nie, nawet osoby z reguły ciepłe i miłe dość często lubowały się w takim okresie dnia, w takiej pogodzie. Zamknęła oczy i zaczęła wdychać tę przyjemną dla nozdrzy woń. Potem je otworzyła i cieszyła oczy tym, co dzieje się aktualnie z niebem. Ah, coś wspaniałego. Nie można zaprzeczyć. A przynajmniej ona sama nie mogła.
Jego prośba zbiła ją nieco z tropu. Narysować? Ale że co narysować? Pewnie chodziło mu o ten krajobraz. Początkowo spoglądała na niego jak na wariata, ale tuż po chwili przejęła kartkę, a że nie podał jej na razie niczego do rysowania (nie wiedziała, że chłopak używa magicznych kredek), poprosiła o ołówek.
- Czy tamte drzewo, o tam – tu wskazała palcem wskazującym na obiekt swojego pożądania, jeśli chodzi o narysowanie go – Może być? – ułożyła sobie wygodnie kartkę z podkładką na kolanach i czekała, aż otrzyma jakiś przedmiot do szkicowania.
I wciąż napawała zmysły ta mgłą... była doprawdy cudowna, nie mogła zaprzeczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 66
  Liczba postów : 332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15046-maximilian-blackburn#400967
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15048-max#401002
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15050-max#401008
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15049-maximilian-blackburn#401005




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Pon Lis 13 2017, 19:04

Zdziwił się, gdy poprosiła o wiersz, ale nic nie mówiąc i nie okazując tego wyjął kartkę ponownie. Cóż, skoro i tak już się odkrył ze swoim zamiłowaniem do poezji to przecież może pokazać jej go ponownie. A nóż doceni jego, niewątpliwy według Maxa, geniusz. Podał jej nakreślone starannym, wręcz kaligraficznym pismem słowa. Nauczył się pisać w ten sposób już dawno i choć najpierw używał go do szczególnych wpisów ozdobnych, to z czasem weszło w jego codzienne notatki. W trzeciej-czwartej klasie Hogwartu nauczyciele byli zdziwieni takim charakterem pisma, ale potem chyba przywykli.
Aura była przepiękna, trochę mroczna, trochę romantyczna, trochę tajemnicza. Mgła snuła się wąskimi pasmami, tworząc niesamowite obrazy i przejścia - Chcesz spróbować kredką? Dostałem na urodziny - wyjaśnił podając jej i ołówek, i magiczną kredkę otrzymaną od Alice. Pewnie Antoinette nie zdawała sobie nawet sprawy ile ten przyrząd dla niego znaczył. Sporo ostatnio rysował kredką i odkrywał coraz to nowe możliwości.
- Rysuj co chcesz - dodał, ale nie zabrzmiało to chamsko, jak mogłoby się wydawać. Było zwyczajnym przyzwoleniem, by robiła to, co uważa za twórczo słuszne. Choćby skarpetkę narysowała byłby zainteresowany, nieczęsto miał okazję podzielić się przemyśleniami dotyczącymi tworzonej przez niego lub innej sztuki, był więc ciekaw czy Ślizgonka tak dumna ze swojego talentu i artystycznej sławy narysuje coś niesamowitego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 41
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10745-antoinette-apsley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15259-relacje-antosi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15258-poczta-antosi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15250-antoinette-apsley




Gracz






PisanieTemat: Re: Aleja Starych Drzew   Wto Lis 14 2017, 18:32

Ochoczo przejęła kartkę od Maxa. Przez chwilę wczytywała się w treść wiersza, analizując go, oraz napawając oczy jego pięknym pismem, bo taki właśnie był, nie można zaprzeczyć. Jednak... utwór jakoś nie przypadł jej do gustu, niestety. Jeszcze raz przeleciała wzrokiem po ozdobnych literach, tworzących słowa, te z kolei – zdania. Westchnęła głęboko i powiedziała, że jednak wiersz jej się nie podoba. Powiedziała coś na temat jej własnej interpretacji utworu, żeby nie było, że go nie rozumie, oraz to, dlaczego nie przypadł jej do gustu. Po tym wszystkim dodała, że bardzo podoba jej się jego charakter pisma. Dziwne, bo Antoinette raczej nie chwaliła innych. Już prędzej wolała, jak ktoś inny chwali ją. Może tak miało wiele osób, lecz u rudej pannicy było to szczególnie uwydatnione. Czemu się dziwić, już taka była.
W końcu, pochwyciwszy kartkę z podkładką, chętnie przejęła również kredkę. Coś jej podpowiadało, że powinna zostawić ołówek i wybrać właśnie ją. Przez chwilę przyglądała jej się z milczeniem, obracając niewielki przedmiot w szczupłych palcach równie szczupłych dłoni. Jeszcze tylko na chwilę obleciała ją wzrokiem, a że dostała przyzwolenie rysowania, co jej się podoba, tym razem wzrok utkwiła w tamtym drzewie. Przez chwilę analizowała ten wygląd, pragnąć pojąć w pełni jego urodę, oraz to, gdzie powinna najbardziej zaakcentować cienie. W końcu przyłożyła kredkę do karki... i uczyniła pierwszą kreskę. Była słaba, lekka, niemalże niewidoczna, do następnej dodała nieco siły i przycisnęła kredkę nieco mocniej.
Całkowicie zatraciła się w tym szkicowaniu. Dodawała nowe kreski, które odpowiednio tworzyły to, co widzi. A widzieć było coraz gorzej, przez tę mgłę, chociaż nie mogła zaprzeczyć, że również i jej zawdzięczała wiele. Szkicowała, szkicowała... trochę jej to zajęło.
Teraz przyszedł czas na ewentualne poprawki. Ale nie rozmazywała palcem śladów kredki, co to to nie, Antoinette znała zasady, o jakich powinien wiedzieć każdy artysta. Właściwie to nie wiedziała, czemu ludzie tak robią. To takie pójście na łatwiznę, to raz, a dwa że nie oddaje to w pełni charakteru szkicu. Dlatego nie uciekała się do tej metody. A Max na pewno o tym wiedział, skoro sam zajmuje się szkicowaniem.
Jeszcze tylko raz spojrzała na swój ukończony szkic. I oddała go swojemu aktualnemu towarzyszowi. Była dumna ze swojej roboty, nie można zaprzeczyć, zwłaszcza że szkic naprawdę jej się udał. Oczywiście, samodzielnie zinterpretowała widok, co dodało rysunkowi charakteru oraz tajemniczości. Tak, była zadowolona z tego, co stworzyła. A co na ten temat powie sam Max? Może mu się nie spodoba? To byłby dla Antoinette niemały szok. Bo sama uważała przecież, że wyszło jej naprawdę dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Aleja Starych Drzew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Aleja czterech króli
» Kwiatowa Aleja
» Aleja sfinksów
» Ferrels Wood, Northamptonshire

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-