IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Miejsce na ognisko i altana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Miejsce na ognisko i altana   Wto Maj 21 2013, 20:19

First topic message reminder :


Miejsce na ognisko i altana

Świetne miejsce, zarówno na kameralne spotkanie przy ognisku z kilkoma znajomymi, jak i na zorganizowanie licznie uczęszczanej imprezy plenerowej. Zarządca parku jest wyjątkowo miłym człowiekiem i ochoczo przystaje na wszelkie propozycje ożywienia parku i przyciągnięcia do niego jak największej ilości młodych, energicznych ludzi, dlatego warto do niego zagadać!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Wto Lis 15 2016, 19:42

Och, pizga złem. Coraz zimniej, coraz zimniej się robi. Jak to się mówi...? Ach, tak. Brace yourself, Winter is coming! Właściwie, to zimno przyszło tak niespodziewanie, że biedna Bird nie zdążyła się do tego przygotować emocjonalnie! I nie przywdziała jeszcze zimowych piórek! Ale była Lewisówną, więc nawet zimno, które przenikało jej kurduplowate ciało nie powstrzymało jej przed tym, żeby sobie troszeczkę pobiegać! Nie był to specjalnie dobry pomysł, no ale to już trudno. Najwyżej umrze w męczarniach zapalenia płuc, bo nie doczołga się do szkolnej pielęgniarki po eliksir pieprzowy. Trudno, raz się żyje! A Bird, jak każdy, kto ją zna, z całego serca wyznawała tę zasadę i gdyby ktoś jej powiedział, żeby zajrzała do paszczy smoka, bo tam będzie jej teraz ciepło, pewnie by to zrobiła... A jak już mowa o ogniu, to właśnie on przyciągnął jej uwagę i to właśnie dlatego zaszła aż do hogwardzkiej altany. Pociągnęła czerwonym nosem, poprawiła legginsy podkreślające kształt nóg panny Lewis i przygładziła bluzę.
Super, naprawdę, jesteś jakaś nienormalna chyba, żeś się wybrała biegać... - ganiła się w myślach, dysząc cicho i podpierając się rękami o uda, nieco pochylona. Musiała złapać oddech! Szlag by to, czasem była za bardzo jak ojciec. Ojciec to też, jak wpadnie na jakiś pomysł... Pokręciła lekko głową i wyprostowała się. Usiadła na wolnej ławeczce i założyła nogę na nogę... Po chwili zdała sobie sprawę z tego, że nie jest tu sama. Zmarszczyła nos, przyglądając się Islandczykowi. Kojarzyła go, mhm! Był Krukonem, tak jak Nani... I miał Szalone Oczy.
- Co tu robisz? - spytała nieco pretensjonalnym tonem, jakby Jego obecność była tutaj niewskazana i zajmował jej przestrzeń osobistą.
Bird ostatnio była w potwornym humorze i kontakt z obcymi sprawiał, że dziewczyna stroszyła piórka jak oburzona kwoka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 75
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13187-matthias-orn#352612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13215-matthias-bo-orn#353054
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13212-deus-meus-kosmateus#353047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13213-matthias-orn#353048




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Wto Lis 15 2016, 21:26

Lekki chłodny wiatr zmierzwił jego włosy, a także kawałek karku jednocześnie powodując powstanie tzw. "gęsiej skórki". Chłód, coś czego potrzebował w tym momencie Matthias. Być może nie oczekiwał, że będzie towarzyszyła też temu chłodna atmosfera, ale o tym później. Ulubiony typ pogody Islandczyka - wiaterek dopieszczony przez deszcz. Póki co wszystkie jego oczekiwania się spełniają, no może oprócz jednego... CZY NAPRAWDĘ KAŻDY MUSI WTRĄCIĆ SWOJE 3 GROSZE KIEDY PRAGNĘ ODPOCZĄĆ OD LUDZI? Myśli młodego Örna wręcz przeskakiwały między dwoma półkulami jego mózgu. Począwszy od tej dobrej strony - zapowiadającej się ulewy, do tej złej - zakłócanie jego świętego spokoju. Spójrzmy z boku na przybyłą dziewczynę. Stosunkowo niska, brązowowłosa dziewuszka. Najwidoczniej z nieco aroganckim charakterkiem.
- Cześć pszczółko. Witaj w moim królestwie. - Powiedział nieco szyderczo w stronę Angielki. Tak, wyszukał o niej trochę informacji. Czy to już podchodzi pod stalking? Chyba jeszcze nie. Pomimo tego, nadal nie wydawało się chłopakowi, aby wiedział o niej wystarczająco dużo. Znał praktycznie tylko jej imię oraz pochodzenie. Hogwart to duża szkoła, wydaje mi się że z większością uczniów nie miał jeszcze możliwości nawet porozmawiać. Ba, większości prawdopodobnie nie rozpoznałby na ulicy. Można rzec, że jego uwagę przykuwały tylko niezwykłe okazy, które potrafiły zainteresować go swoją osobowością bądź... wyglądem.
- Musisz być milsza, jeśli chcesz usłyszeć odpowiedź. - Dodał po chwili przewracając swoimi oczami. Naprawdę, tak pretensjonalny ton byłby już dawno przez niego wyszydzony bądź cała sytuacja skończyła by się o wiele gorzej. Kto normalny tak się odzywa do swego rodzaju psychopaty? Ktoś kto najwyraźniej postradał zmysły. Na szczęście Matt miewał bardzo dobry dzień i postanowił troszkę podroczyć się z dziewczyną. Mogłoby być nieco zabawnie, prawda? PRAWDA?
- Może byś się najpierw przedstawiła? - Odpowiedział jednym tchem zmieniając jednocześnie swoje miejsce. Przecież nie ma sensu się wydzierać, jeszcze ktoś mógłby usłyszeć. Liście przenoszone przez wiatr dodały nieco szelestu tworząc tajemniczą atmosferę. Czyż nie w takich właśnie momentach powstają najlepsze stosunki międzyludzkie? Chłopak szybko skierował swoje dłonie pod głowę wyciągając się niczym leniwy kot. Fakt, że długo przebywał tutaj sam nieco go znudził, młodziak potrzebował jakiegoś typu rozrywki, która najwidoczniej sama się zjawiła...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Wto Lis 15 2016, 22:50

Lekki, chłodny wiaterek... I deszcz... Ts! Też mi coś! Bird była zmarznięta prawie tak, jakby znowu wlazła do jeziora w samej bieliźnie. Dobrze, że nie jest AŻ TAK GŁUPIA, żeby zrobić to znowu. Już nikt więcej jej na to nie namówi! Zresztą, miała poczucie, że od tego czasu, jak wykąpała się w jeziorze z Shanem jej ciało zmarzło tak bardzo, że do dzisiaj nie mogła się zagrzać, zarówno ona, jak i jej dusza. Wszystko się jakoś od tamtego czasu skopało i Lewis nie czuła się dobrze. Chyba właśnie dlatego była taka ofuczana i upierdliwa i wszystko sprawiało, że miała ochotę rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady, wypasać owce. Tak, wiedziała, czym są Bieszczady, chociaż była Angielką, a w Polsce była tylko przez chwilkę, po prostu przez nią przejeżdżając, kiedy jechała do Rosji, odwiedzić Nastkę. Lubiła mugolskie środki transportu! I to właśnie stąd wiedziała, czym są Bieszczady - wystarczyło porozmawiać z ludźmi, z którymi siedziała w przedziale. W każdym razie, teraz była w złym humorze i nic nie wskazywało na to, że jej się poprawi.
Wlepiła wzrok w Szalone Oczy, splatając ramiona na piersi. Nie wiedziała o Nim prawie nic... I te Jego oczy. Intensywnie niebieskie i zdecydowanie niepokojące, ale w jakiś sposób pociągające. Nie ma co owijać w bawełnę - spokojnie mogła przyznać, że Jego oczy podobają się Bird. To chyba nic złego, tak? Zresztą, nieważne.
- Nie jestem Pszczółką. Na pewno nie dzisiaj. - burknęła, patrząc na Niego niemalże z niesmakiem. Nie chodzi o to, że nie lubiła pszczół. Pożyteczne i kochane stworzonka... Tyle, że dziewczyna była wściekła jak osa i ciężko jest patrzeć na nią jak na miłą, puchatą pszczółkę.
- Myślę, że nie muszę być milsza, bo Twoja odpowiedź i tak mnie nie interesuje. - odparła znudzonym tonem, łagodnie wzruszając ramionami.
Wyjęła różdżkę z wewnętrznej kieszeni bluzy i żeby zająć czymś ręce, zaczęła obracać ją między palcami. Najpierw chciała wyczarować kilka płomyków, ale zdała sobie sprawę z tego, że mogłaby coś podpalić, zwłaszcza dzisiaj, kiedy była tak rozchwiana emocjonalnie.
- Bird. Bird Lewis. - mruknęła od niechcenia, rzucając Mu wyczekujące spojrzenie. Skoro ona się przedstawiła, teraz Jego kolej! I niech nawet nie próbuje się wykręcać, bo nakopie Mu do tyłka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 75
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13187-matthias-orn#352612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13215-matthias-bo-orn#353054
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13212-deus-meus-kosmateus#353047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13213-matthias-orn#353048




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Wto Lis 15 2016, 23:15

No cóż, dziewczynka dalej próbowała udawać upierdliwą. Co więcej, chyba zaczynało się to młodemu Krukonowi podobać. Wspaniały charakterek, z taką nie da się nudzić! Burkniesz coś, ona Ci odburknie! Rzucisz na kogoś niewybaczalne zaklęcie, ona zawtóruje Ci tym samym! Zero nudy, a to jest coś co bardzo ceni sobie Matthias. Chyba nadszedł czas na baczniejsze przyjrzenie się tej małej istotce. Wzrokiem przeleciał po niej od stóp do głów zważając na każdy najdrobniejszy element. Mogło się to odrobinę wydawać dziwne, szczególnie kiedy jego spojrzenie przez chwilę zatrzymało się na klatce piersiowej dziewczyny. Cóż, chłopak szybko się pozbierał i wlepił swoje oczka, w jej zielonkawe źrenice.
- Miło mi Cię poznać. Teraz widzę, że raczej z Ciebie Ptaszynka niźli pszczółka. - Powiedział ponownie nieco uszczypliwie wywołując tym samym u siebie uśmiech radości. Oczywiście, miał nadzieję, że dziewczyna nie będzie miała ochoty od niego uciec! Przecież starał się być tak słodki, jak tylko mógł. Po pewnym momencie młodzieniec puścił jej "oczko". Ciekaw jej reakcji przyglądał się ze stoickim spokojem. Mogło się odnieść wrażenie, że Islandczyk spogląda na Gryfonkę jak na niezwykłą istotę. Badał każdy jej ruch, każde jej zachowanie, a także próbował analizować każde słowo wypływające z jej ust.
- Jestem Matthias. Dla przyjaciół Matt. - Dodał po chwili pstrykając ją lekko w policzek niczym starszy brat chcący utrzeć nosa swojej młodszej, słabszej siostrze. Trzeba przyznać, że młoda Angielka nieco zaintrygowała naszego łobuza. Łaknął dowiedzieć się czegoś więcej o swojej rozmówczyni: Co lubi jeść, ile ma lat, jaki jest jej ulubiony zespół, czego lubi słuchać, jaki kolor bielizny nosi... ekhm. Chłopak spojrzał w górę chcąc rozluźnić nieco atmosferę i rzekł:
- Powiedzmy, że jestem tutaj, aby odrobinę wychillować. - Cóż za elokwencja. Ah, i ten szpan słówkami pobranymi z innego języka. Chmury na niebie przesuwały się powoli, najwidoczniej doświadczyły tej samej nudy co przed chwilą Matthias. Chłopak cały czas marzył o deszczu. Potrzebował szybkiego orzeźwienia, czegoś co wybudzi go z transu, w którym ciągle się znajdował. Ponadto może by jakoś zaplusował u swojej towarzyszki kiedy nonszalancko zaproponowałby jakieś dodatkowe odzienie chroniące przed złymi warunkami atmosferycznymi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Lis 16 2016, 21:17

Ona NIE PRÓBOWAŁA być upierdliwa. Ona BYŁA upierdliwa, a jeśli Szalone Oczy uważał, że to tylko zgrywanie się, to był bardzo naiwny! Liczył na to, że znajomość z nią będzie miła? No, może nie znajomość... Ale dzisiejsza rozmowa. Nie, niech na to nie liczy, niech nie będzie kretynem. Birb miała wstrętny humor i nawet nie chciało jej się udawać, że potrafi być miła. Nie, dzisiaj nie potrafiła i nawet nie miała zamiaru. To i tak nie miało sensu, bo byłoby potwornie sztuczne i wyglądałoby jeszcze gorzej. Lepiej na wstępie pokazać swoją brzydką, okropną i wstrętną twarz upierdliwej i zgryźliwej Ptaszyny. Ostatnio była prawie jak feniks przed tym, jak ma spłonąć... Z tą różnicą, że ona nie miała najmniejszej ochoty odrodzić się z popiołów.
OTO, CO Z CZŁOWIEKIEM ROBI DRUGI CZŁOWIEK.
Niech Cię piekło pochłonie, Shane! - złorzeczyła w myślach, zaciskając palce na różdżce, z której strzeliły iskry. Nawet nie zauważyła. Potrząsnęła głową i zaczesała za ucho kosmyki ciemnych włosów. Utkwiła oczy w twarzy Matthiasa, stukając palcami drugiej ręki o deseczki ławki.
I co On się tak cieszył, jak głupi do sera? Było w ogóle z czego? Wszystko to była jakaś farsa, a ten cieszył się, jakby wygrał na loterii 1000 galeonów.
Sarknęła pod nosem i wetknęła różdżkę za ucho (już nie sypały się z niej iskry, więc było to bezpieczne, uf), by mieć wolną rękę - przyłożyła ją do Jego czoła i znacznie Go od siebie odsunęła.
- Łapy przy sobie, Matthias. - burknęła, celowo używając Jego imienia w pełni; chciała, by zdawał sobie sprawę, że nie są i zapewne nie będą przyjaciółmi. Na dobitkę, żeby upewnić Go bardziej w tym, że ma się nie zbliżać, sama przesunęła się na ławie. Nie chciała mieć z Nim nic wspólnego! Nie miała pojęcia dlaczego, ale sam Jego widok ją wkurzał i najchętniej uderzyłaby Go w twarz i stąd wyszła. Chwalmy Boga, że zachowała jeszcze resztki godności i zamiast Go stłuc, odetchnęła głęboko i wlepiła wzrok w niebo.
- Pełnia. Biedne wilkołaki... - mruknęła, opuszczając wzrok na Szalone Oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 75
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13187-matthias-orn#352612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13215-matthias-bo-orn#353054
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13212-deus-meus-kosmateus#353047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13213-matthias-orn#353048




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Lis 16 2016, 22:08

Mhh, pomimo tego że dziewczyna nie była zbytnio miła dla młodego Krukona, ten nie mógł powstrzymać swojego dalszego zainteresowania tą maleńką istotą. Cóż, chłopak musiał przyznać, iż zachowanie dziewczyny było strasznie intrygujące. Co więcej, prawdopodobnie go to kręciło. Czyż nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej? Powiedzmy, że takim właśnie jabłuszkiem była dla niego nowo poznana Ptaszynka. Matt podążył za dziewczyną, dlaczego miałby tak łatwo odpuścić? Przecież miał się z nią podroczyć! Ba, jeżeli Gryfonka postanowiłaby go uderzyć, zapewne nie zrobiłoby to na nim większego wrażenia.
- Birdiś, może byś jednak spróbowała być dla mnie milsza? - Spytał z nieukrywaną nadzieją. Nie miał ochoty się dziś kłócić, mimo swojego nieco drażliwego charakterku. Starał się zachowywać niczym... Puchon? Tak, chyba można określić jego zachowanie jako puchonskie. Być może nawet podchodziło to pod altruizm. Meh, w pewnym bardzo ukrytym sensie! Chłopak objął ją ramieniem i przytulił do siebie jednocześnie głośno się śmiejąc. Powiedzmy, że chłopak prowadził niejaki test sprawdzający zachowania tej młodej kobitki. Psycholog się znalazł, oho.
- Tak, wilkołaki mają teraz cholernie przechlapane. - Powiedział z nieukrywaną empatią. To musiało być okropne tracić swoją świadomość każdej nocy, w której księżyc ukazuje swoje najwspanialsze oblicze. Jest to zagrożenie nie tylko dla osoby, która się zmienia w to puszyste, przerażające stworzenie, lecz także dla osób znajdujących się w jej otoczeniu. Zatrważające przeżycia musi mieć za sobą osoba-wilkołak. Druga ręka chłopaka w międzyczasie przeczesała oklapnięte na czole włosy chłopaka układając je ponownie w artystyczny nieład. Naprawdę Orn jedynie denerwuje swoją towarzyszkę?
- Nie izoluj się ode mnie! Opowiedz coś o sobie. - Poprosił wręcz błagalnym tonem chłopak. Wbrew sobie zapragnął poznać Ptaszynkę. Wiedział, że kryje się w niej coś tajemniczego i za wszelką cenę chciał z niej to wydobyć. Przecież taki charakter nie kształtuje się w zwykłych warunkach, prawda? Ręce chłopaka powędrowały za ławkę tworząc niejako maskę "wyluzowania". Chyba naprawdę zapragnął w tym momencie taki być. Może wtedy dziewczyna by mu w końcu zaufała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Pią Lis 18 2016, 23:15

Im bardziej On się nią interesował, tym bardziej ona się wściekała i chciała, by się od niej odsunął. Nie potrafiła pojąć, po co on to robi! I jedyne wyjaśnienie, jakie przychodziło jej do głowy to to, że robił jej po prostu na złość i naigrywał się z niej... A Lewisówna nie była kimś, kto bez problemu zaakceptuje fakt, że ktoś śmie się z niej nabijać. Nie, nie. Ona była tym typem człowieka, który wścieknie się i będzie próbował rozwiązać całą sprawę siłą. Nawet nie pomyślała, że chłopak zwyczajnie chce ją ugłaskać i "zdobyć". Wtedy, zamiast tłuc go po głowie, po prostu wyśmiałaby Go w twarz i poszła sobie, nie tracąc czasu. Właściwie, to bez znaczenia - tak czy siak traciła przy Nim czas i irytowało ją to niemiłosiernie. Chciała chwilę odpocząć przed powrotnym biegiem do szkoły, a natknęła się na takiego złamasa, który tylko pogorszył jej nastrój.
- Na to nie licz, Szalone Oczy. - warknęła, a kiedy objął ją, cała się spięła i... Odruchowo rąbnęła Go z całej siły głową prosto w nos (rzuć kostką! parzyste - złamany, nieparzyste, jest cały!) i odsunęła się mocno, a nawet podniosła i splotła ramiona na piersi, patrząc na Niego z wyższością. Z całego serca starała się zignorować ból w czole. Będzie miała ogromnego guza, zdecydowanie... Ale to Jego wina. Mógł jej nie dotykać, kiedy nie miała na to ochoty.
Wszystko, co robił teraz Matthias wprawiało Gryfonkę w gorszy i gorszy nastrój. Nie dość, że rąbnęła Go głową w nos, to najchętniej jeszcze poszarpałaby Go i rzuciła jakiemuś wilkołakowi na pożarcie. Ughhh! Uczepił się jej jak rzep psiego ogona.
- Czego Ty w ogóle ode mnie chcesz? Nie możesz się po prostu odpieprzyć? Jesteś jakiś niedojebany, że dowalasz się do mnie, chociaż widzę, że nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego!? - warknęła, sapnęła gniewnie i wymaszerowała z altany, idąc w stronę wioski, by móc iść z powrotem do Zamku.
Miała nadzieję, że chłopak za nią nie pójdzie! Nie teraz, kiedy klęła pod nosem na czym świat stoi, rozcierając sobie bolące czoło. Chociaż... "Nie teraz" oznaczało, że mógłby iść za nią w innej sytuacji, ale takiej sytuacji po prostu nie było. Nie teraz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 75
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13187-matthias-orn#352612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13215-matthias-bo-orn#353054
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13212-deus-meus-kosmateus#353047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13213-matthias-orn#353048




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob Lis 19 2016, 08:33

Całe szczęście nos został jedynie trochę rozbity, tak samo jak nastawienie chłopaka do ślicznej Birdi. Strużki krwi wypłynęły z obydwu otworów w jego nosie oszpecając nieco jego twarz, ale to nie to było teraz najważniejsze. Matthias strasznie zirytował się zachowaniem Gryfonki. Naprawdę sądziła, że tak łatwo da jej odejść? Po tym jak była dla niego taka chamska, prostolinijna i momentami bezczelna? Czy ona nie zauważyła, że ten młody Krukon starał się jedynie poprawić jej humor, który najwyraźniej ucierpiał poprzez jakieś wydarzenia, których doświadczyła ta młoda kobitka? Prawdopodobnie, gdyby była chłopakiem, ta sytuacja skończyłaby się całkiem inaczej. Jedyne na co chłopak sobie pozwolił było chwycenie Ptaszynki za ramię, aby przystopować jej zapęd do opuszczenia tego miejsca.
- Chyba Ty jesteś pierdolnięta i to mocno. - Odetchnął z elementami grozy chwytając za swój krwawiący nos. Gdyby cios wyprowadzony przez dziewczynę był silniejszy, to ta część jego ciała uległaby złamaniu. Cholerne dziewczę. Matt szukał czegoś co wyrwie go ze szponów nudy, prawda? To chyba już chyba wiemy, że nie może na nią narzekać. Teraz przynajmniej miał ciekawe zajęcie... tamowanie krwotoku.
- Wkurwiasz mnie dziewczyno. Ty naprawdę nie czaisz, że ktoś naprawdę chciałby być dla Ciebie miły? - Spytał coraz bardziej wyrażając swoim głosem poirytowanie w stosunku do dziewczyny. Chyba on powinien opuszczać teraz to miejsce, a nie ona. Jak można być takim skurwielem? Już nawet Matthias miewał czasami lepsze dni, kiedy to nie dręczył innych uczniów Hogwartu, ale żeby aż tak... Chwila, czy ta dziewczyna znowu mu imponuje? A niech ją szlag. Trzeba zapanować nad emocjami i ponownie stać się oschłym gościem. Wiadomo, nie będzie mógł jej oddać jeżeli zdecyduje się na ponowny atak, ale raczej należy on do ludzi wytrzymałych na cierpienie. Poza tym, nie od dziś wiadomo że przemoc psychiczna jest o wiele bardziej ceniona. Chłopak stanął przed nią i spojrzał w jej oczy. Nie chciał żeby teraz uciekła, pragnął jedynie żeby zauważyła w jego źrenicach ogniki gniewu. Matthias dotknął po chwili zakrwawioną dłonią jej policzka zostawiając na nim ślady swojej krwi. Skoro denerwuje ją kiedy ktoś jest dla niej uprzejmy, to Örn z bólem serca będzie najmilszym gościem pod słońcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Pon Lis 21 2016, 16:08

Dopiero po chwili doszło do niej, co narobiła. Zachowała się jak jakaś wariatka. Była zażenowana całą tą sytuacją, ale teraz już chyba nie było odwrotu i dziewczyna nie była w stanie go przeprosić. To po prostu nie przechodziło jej przez gardło... Ona już tak miała. Przepraszała bardzo rzadko, a przy okazji czuła się, jakby dławiła się tym jednym, całkiem krótkim słowem. To było ciężki, och, tak! Ale kiedyś będzie musiała to zrobić. Teraz jeszcze była nabuzowana i niezadowolona, że nie potrafiła zapanować nad sobą i swoimi emocjami.
Gdy Matthias złapał ją za ramię, wyszarpnęła je, naprawdę nie chcąc mieć teraz żadnej, fizycznej styczności z jakimkolwiek człowiekiem. Nie w tym momencie, kiedy była tak wściekła. Wystarczy, że rozwaliła Mu nos, tak? Chciała stąd iść, tak dla pewności, że znowu nie straci nad sobą panowania i nie walnie Go znowu.
- Tak, tak, jestem, a czy Ty możesz dać mi już święty spokój? Naprawdę masz jeszcze ochotę ze mną rozmawiać po tym, jak doprowadziłam Twój nos do krwawienia? - warknęła, zatrzymując się gwałtownie.
Oddychała szybko z tej złości, a jej palce znów zaciskały się na różdżce, która nie wiadomo kiedy znalazła się w jej dłoni. Naprawdę czułaby się lepiej, gdyby dał jej odejść. Przecież mogą porozmawiać w innym terminie, tak?!
- Czaję, ale Ty chyba nie zaczaiłeś w żadnym momencie naszej rozbowy, że ja nie chcę z Tobą rozmawiać i uczepiłeś się mnie jak rzep psiego ogona! - fuknęła na niego. Starała sama siebie przekonać, że chłopak w pełni zasłużył sobie na to, by dostać w twarz. Jednocześnie próbowała nie dopuścić do siebie myśli, że On nie chciał nic złego. Chciał się tylko poznać.
- Mogę już iść, czy chcesz jeszcze mnie trochę pomęczyć? Chociaż, skoro Cię wkurwiam, to chyba powinieneś dać mi spokój, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 75
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13187-matthias-orn#352612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13215-matthias-bo-orn#353054
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13212-deus-meus-kosmateus#353047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13213-matthias-orn#353048




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Lis 23 2016, 19:51

Coś a'la sigh of relief odczuwał w tym momencie Matthias. Pierwszy raz spotkał tak dziwną, a jednocześnie nadzwyczajną osóbkę. Niestety pech chciał, że chłopak w tym kulminacyjnym momencie stracił całą swoją cierpliwość. Naprawdę, rozumiał że każdy może mieć gorszy dzień, ale takie zachowanie było niedopuszczalne. Chłopak spojrzał w górę i głośno westchnął. Jak powinien się teraz zachować? Nie ma sensu próbować tortur psychicznej na tej małej kobitce. Skoro nie chce z nim pogadać jak z normalnym człowiekiem to dlaczego miałby jej się narzucać? I tak nic z niej nie wyciągnie, chociaż kusiło go, aby zabrać jak najwięcej informacji na jej temat.
- Decyzja należy do Ciebie. - Powiedział po chwili powracając wzrokiem na Birdi. To chyba najłatwiejsze wyjście, oddać jej władzę. Młody Krukon ponownie zasiadł na ławeczce, nie miał ochoty opuszczać tego miejsca. W końcu było to jego katharsis, prawda? Ta altanka miała sprawić, że Orn się wyluzuje, a póki co jedyne uczucie jakie go świdruje to złość. Mogłoby się wydawać, że między matką naturą, a samym Matthiasem jest jakieś mentalne połączenie. Zły humor jaki mu aktualnie towarzyszył miał swoje odzwierciedlenie na niebie. Stało się ono bowiem pochmurne, pełne grozy chmury przepływały leniwie. Wszystkie omeny zapowiadały, że za moment lunie ciężki deszcz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 64
  Liczba postów : 120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13294-bird-shane-lewis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13295-space-unicorn




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Lis 23 2016, 20:19

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Wto Cze 13 2017, 20:55

Byłem nieco zaskoczony, gdy profesor Robertson ogłosił, że ich następna lekcja odbędzie się w Hogsmeade. Rzadko wychodziliśmy poza teren Hogwartu jeśli chodziło o zajęcia szkolne, teraz jednak mieliśmy dobry powód - wróżenie z ognia. Takiego prawdziwego, z ogniska! Co prawda wolałbym rozpalać takie ognisko gdzieś na pustkowiu, a nie w Hogsmeade, ale z drugiej strony gdy dotarłem na miejsce, stwierdziłem, że wcale nie jest tu najgorzej. Nie miałem jeszcze wiele okazji do spacerów po parku, a okazało się, że jest tam całkiem przyjemnie i ładnie. Może powinienem chadzać do zamku przez park?
Nie było jeszcze nikogo, ale nie dziwiło mnie to - specjalnie zjawiłem się wcześniej. Usiadłem na jednym z krzesełek i wyciągnąłem z kieszeni papierosy, korzystając z tej chwili samotności. Dawno nie paliłem, więc delektowałem się każdą chwilą z Hogsem w ustach. Chyba nawet wyciągnąłem drugiego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 355
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14564-florence-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14577-florence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14574-florence-h
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14575-florence-henderson




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Wto Cze 13 2017, 21:31

Trudno ukryć, że wróżbiarstwo było przedmiotem na którym zależało mi szczególnie - ze względu na to, że z nim wiązałam swoją przyszłość. Miałam szczerą nadzieję, że po skończeniu szkoły uda mi się zostać asystentką nauczyciela w Hogwarcie, a poza tym chyba dla każdego jasnowidza wróżbiarstwo było elementarnym przedmiotem, na którym zależało mu najbardziej.
W altanie stawiłam się sporo przed czasem dlatego byłam bardzo zaskoczona, że na miejscu siedział już jakichś chłopak, który palił papierosa. Możliwe, że jego twarz już gdzieś mi mignęła, ale w gruncie rzeczy niezbyt go kojarzyłam, więc nie zamierzałam go zagadywać - nie miałam w zwyczaju rozmawiać z obcymi ludźmi, gdy nie było ku temu wyraźnego powodu.
Coś jednak mnie tknęło i po chwili wahania postanowiłam przyjrzeć się nieznajomemu, w momencie gdy zaczęłam lustrować go spojrzeniem on również podniósł wzrok. Gdy nasze spojrzenia się spotkały nagle przed moimi oczami pojawiła się mgła. O nie, tylko nie to! Wiedziałam, że muszę jak najszybciej usiąść na jednym z krzeseł i ukryć twarz w dłoniach, żeby zamaskować wizję - było jednak za późno. Widzenie przyszło tak szybko, że nie zdążyłam się ruszyć.
Po raz szósty widzę to samo. Mam przed oczami mężczyznę - nie jestem w stanie go rozpoznać. Nie dostrzegam twarzy, gdyż jego głowa płonie. Siedzimy razem w pokoju i spoglądamy przez okno, za którym roztacza się widok na Hogsmeade. Nagle na moją głowę spada kryształowa kula - wizja się kończy.
Pierwszy raz od niepamiętnych czasów straciłam kontrolę nad moją mocą. Nie wiedziałam co się ze mną działo w czasie wizji, więc po ocknięciu się ze zdziwieniem odkryłam, że wylądowałam na ziemi i dość mocno obtłukłam sobie ręce. Byłam totalnie przerażona - jak dobrze, że świadkiem tego zajścia był tylko ten chłopak, a nie cała klasa. Nie zastanawiałam się jednak nad interpretacją wizji - zwyczajnie nie byłam w stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Wto Cze 13 2017, 23:32

Zdecydowałem się, że jednak wyciągnę drugiego papierosa. Chciałem celebrować chwile, w których mogłem spokojnie siedzieć i palić, nie zastanawiając się nad niczym konkretnym. W Hogwarcie bardzo restrykcyjnie przestrzegali zakazu palenia, prawdopodobnie mieli również jakieś sensory, ponieważ ilekroć paliłem gdzieś na błoniach, zaraz w pobliżu zjawiał się nauczyciel i wlepiał mi punkty. Jako że gdzieś tam w głębi duszy czułem jakieś przywiązanie do mojego domu i do ludzi w nim, starałem się nie nadużywać ich zaufania i powstrzymywałem się od wyciągania Hogsów w szkole, jedynie w Hogsmeade folgowałem sobie. Najwięcej paliłem w mieszkaniu, choć to chyba zły nawyk, bo już kilkakrotnie znajomi zwracali mi uwagę, że capię dymem. No trudno, teraz wietrzę się w parku i jest mi dobrze!
Chyba nawet nie zwróciłbym uwagi na tę dziewczynę, która zjawiła się przy altanie. Nie wiedziałem, kim była, ani dlaczego się tam znalazła - na lekcję, czy na spacer - toteż tylko raz podniosłem na nią wzrok. Prawie w tej samej chwili dostrzegłem jakiś niezrozumiały dla mnie błysk w jej oku (może akurat słońce się w nich odbiło?) i laska w jednej chwili znalazła się na ziemi. Zerwałem się na nogi i w dwóch susach byłem przy niej, klęcząc i chwytając ją za ramiona, próbując pomóc jej wstać.
- Laska, co z Toba? - zapytałem, ale zorientowałem się, że mogło brzmieć nieco szorstko, więc odchrząknąłem i poprawiłem się - Nic sobie nie zrobiłaś? - I jakby w odpowiedzi pokazała mi pokiereszowane ręce. Cmoknąłem zawiedziony. - Masz cholernego pecha, że akurat ja Ci pomagam, bo moja wiedza z uzdrawiania jest mniejsza niż zerowa - powiedziałem, krzywiąc się lekko. - Dasz radę wstać? - spytałem, podciągając ją nieco do góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 355
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14564-florence-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14577-florence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14574-florence-h
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14575-florence-henderson




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Cze 14 2017, 11:16

Dopiero po ocknięciu się z letargu, dostrzegłam, że chłopak, który jeszcze przed chwilą palił papierosa przy ognisku klęczał teraz przy mnie. Dopiero po chwili zaczęłam kontaktować na tyle by zrozumieć słowa, które do mnie wypowiadał. Otrząsnęłam się z letargu, chociaż gdy na niego patrzyłam na mojej twarzy wciąż rysowało się lekkie oszołomienie.
- Przepraszam - mruknęłam niezadowolona z tego, że muszę się komuś tłumaczyć - Czasem mi się to zdarza.
W gruncie rzeczy to nie do końca była prawda, bo już mi się to nie zdarzało, ale nie zamierzałam się tłumaczyć - nie byłam pewna czy chciałabym, żeby chłopak wiedział, że jestem jasnowidzem - chociaż spora część szkoły miała taką wiedzę to nie lubiłam zwracać na siebie uwagi, dlatego raczej nie mówiłam o tym głośno.
Niespecjalnie lubiłam gdy ktoś mnie dotykał, szczególnie gdy był to mężczyzna, skorzystałam jednak z pomocy chłopaka, bo nie za bardzo byłam w stanie ruszyć się sama. Grzecznie mu podziękował po czym wycelowałam różdżkę w swoje przedramię szepcząc formułę zaklęcia - na niewiele się do zdało. Chociaż był to bardzo prosty czar (nawet jak na moje standardy) to nie byłam w stanie go rzucić - na co dzień miałam problem z czarowaniem, jednakże świeżo po wizjach zupełnie nie byłam w stanie używać magii. Mimo, że byłam przyzwyczajona do tego typu sytuacji, w których musiałam radzić sobie bez magii zdecydowałam się (chociaż bardzo niechętnie) by poprosić chłopaka o ponowną pomoc.
- Mógłbyś mi pomóc? - zapytałam bardzo nieśmiało - Nie jestem w stanie rzucić zaklęcia. Formuła to Movens livore .
Chociaż wiedza chłopaka była bliska zeru, miał on przynajmniej moc magiczną, a tylko tego potrzebowałam w tym momencie. Chociaż sama byłam doskonałym teoretykiem zupełnie nie radziłam sobie z rzucaniem zaklęć, więc musiałam zdać się na pomoc chłopaka. W czasie gdy chłopak mi pomagał starałam się po raz setny ułożyć sobie w głowie sensowność tej wizji - jak zwykle bezskutecznie. Tym razem mogłam się uczepić jedynie tego, że wizję wywołało spojrzenie w jego oczy.
- Dzięki - powiedziałam zwięźle gdy już się uwinął, po czym zmierzyłam go badawczym spojrzeniem i po chwili wahania spytałam - Przepraszam, że zadam Ci dziwne pytanie, ale czy masz coś wspólnego z kryształowymi kulami?
Nie sądziłam, że to dobry trop, ale wydawało mi się, że należy spróbować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1197
  Liczba postów : 678
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Cze 14 2017, 16:26

Wróżbiarstwo było lekcją od której nie stroniłam, dlatego tak jak zawsze pojawiłam się na zajęciach - szczególnie że wróżenie z ognia w Hogsmeade wydawało mi się piekielnie ciekawe. Przybyłam na miejsce trochę wcześniej by zająć odpowiednie miejsce - ku mojemu zdziwieniu nie byłam na miejscu pierwsza. Kopciuszek vel mój starszy brat właśnie pomagał wstać z ziemi jakiejś nieznanej mi dotąd dziewczynie. Szczerze powiedziawszy nieszczególnie wiedziałam jak się w tej sytuacji zachować, więc minęłam ich (na szczęście byli tak zajęci obtłuczeniami dziewczyny, że nawet nie obrócili głowy) i zajęłam miejsce przy palenisku. Z racji tego, że stali dość spory kawał od altany nie słyszałam ich rozmowy - z czego w gruncie rzeczy nawet się cieszyłam.
Nie miałam za bardzo do kogo się odezwać, więc zaczęłam przeglądać nuty, które zapisałam tworząc moją pierwszą kompozycję. Wpadłam nawet na pomysł co do pierwszych słów piosenki, więc pośpiesznie zanotowałam tekst by nie wypadł mi z głowy.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 998
Dodatkowo : prefekt fabularny, naj hoes w hogu
  Liczba postów : 1095
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Cze 14 2017, 17:56

Najprawdopodobniej nie poszłaby na wróżbiarstwo, gdyby nie okazało się, że ma ono dotyczyć ukochanego żywiołu Gryfonki. Od razu wzrosło jej zainteresowanie. Od maleńkiej dziewczyny marzyła o władaniu każdym zaklęciem zdolnym ujarzmić płomienie, nawet uparcie tytułowała się Ogniem. Samodzielnie zdążyła znaleźć wiele informacji, ale może nauczyciel powie jej o piromancji coś, czego nie wie. Poza tym czuła się odrobinę lepiej. Fire nie wydawało się już, że za każdym rogiem czyha pewna osoba, żeby posłać w jej stronę zieloną smugę światła. Brak jakiegokolwiek kontaktu powoli utwierdzał Szkotkę w przekonaniu, że została zapomniana i opuszczona. Dawało jej to nikłą nadzieję na spokój.
Fire pozwalała sobie na bardzo ostrożne kroki, żeby powrócić do swojego normalnego zachowania. Nauczyciele zdążyli już dobrze zorientować się w tym, że dziewczyna nie jest już tak irytująco głośna i butna. Najwyższy czas, żeby im przypomnieć z kim mieli do czynienia. Na lekcję przyszła i z niezadowoleniem zauważyła, że było bardzo mało ludzi. Właściwie to trzy osoby. Większa szansa, że ktoś zwróci na nią uwagę, a tego akurat nie chciała. Skinęła głową Calumowi, który właśnie rozmawiał z jakąś dziwną dziewczyną. Początkowo nie wiedziała, czy woli spędzić lekcję w samotności czy nie, ale nim zdążyła podjąć decyzję, znalazła się blisko swojej kuzynki.
- Co to? - spytała, zaglądając Vivien przez ramię i czytając niezbyt głośno to, co zdążyła zapisać. Dostrzegła nuty i automatycznie pomyślała o tym, jak sama kiedyś takie pisała. Usiadła obok, zerkając na palenisku, którego jeszcze nie rozpalono. Zabrała ze sobą w torbie Ignis, myśląc o tym, że salamandrze przypadnie do gustu taka lekcja - będzie jej ciepło i przyjemnie.
- Znasz ją? - rzuciła niedbałym tonem, głową dyskretnie wskazując na Puchonkę przy Calumie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1533
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1046
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Cze 14 2017, 18:13

Naeris nigdy nie gardziła wróżbiarstwem, tak jak większość uczniów. Traktowała je co prawda jako dość luźniejsze lekcje i potrafiła podchodzić do wszystkich przepowiedni z dozą sceptycyzmu, ale z pewnością szanowała tę gałąź nauki. Głównie dzięki ciotce, która w mugolskim świecie uważana była za "wróżkę". Nie chciała odpuszczać sobie tej lekcji, bo wydawała się bardzo ciekawa. W dodatku Naeris dawno nie wychodziła do Hogsmeade, więc z chęcią przeszła się do parku. Pomyślała, że przed przyjściem nauczyciela dokończy rozdział wyjątkowo interesującej książki o czarodzieju przemieniającym się w orła i szukającym drogi do domu. Kiedy jednak dotarła na miejsce (gdzie nie było nikogo dla niej znajomego) stwierdziła, że sobie porysuje. Siadła przy ławeczce oddalonej od paleniska i zerknęła na otaczający ich pejzaż drzew pokrytych młodymi listkami. Wzrok Krukonki przykuło grono narcyzów, więc otworzyła szkicownik, znalazła wolną kartkę i zaczęła je szkicować. Dbała przy tym o kontury, oddawała najlepiej jak umiała piękno kwiatów. Nie zapominała o dopieszczaniu trawy i ziemi. Uwielbiała rysować przyrodę. Co chwilę przygryzała ołówek i powracała do kreślenia linii. Skupiona była na tyle, że nie dostrzegłaby, gdyby ktoś usiadł tuż obok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 616
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Cze 14 2017, 18:20

Theo zawsze bardzo lubił wróżbiarstwo i ciągnęło go w tę stronę. Nie był wcale jakimś specjalistą - wręcz przeciwnie, śmiało przyznałby, że jego wiedza ogranicza się do bardzo, bardzo podstawowej. Mimo wszystko uważał umiejętność wróżenia za pożyteczną i piekielnie fascynującą. Nie było więc nic dziwnego w tym, że na lekcji zjawił się jako jeden z pierwszych uczniów.
Obawiał się, że dłużej zajmie mu znalezienie odpowiedniego miejsca - dalej średnio orientował się w Hogsmeade. Chyba jego orientacja w terenie nie należała do najlepszych, ale może to dlatego, że tyle podróżował? Gdyby ktoś go podrzucił w okolice Drakensberga, to odnalazłby się jednak lepiej, także... Kwestia czasu. Trochę żałował mimo wszystko, że po drodze nie wpadł na kogoś znajomego, bo byłoby o wiele łatwiej.
Do paleniska podszedł z rękoma pełnymi swoich rysunków - szkicownik po raz kolejny mu się rozerwał i to akurat w drodze, gdy sobie przeglądał z nudów stare prace. Nie mógł po prostu wepchnąć tego wszystkiego do torby, bo kartki by się pogniotły... Także z papierami, które ledwo udało mu się pozbierać, zajął pierwsze lepsze miejsce przy palenisku. Nie zauważył nawet, że kilka rysunków wylądowało na ziemi, tak gorączkowo starał się pozbierać te, które jeszcze trzymał. Przez to wszystko nie przywitał się z zebranymi...
Wyrwało mu się ciche włoskie przekleństwo, bo zdążył jeszcze upuścić szkicownik i... No dobra, to chyba nie był jego dzień. Zerknął w bok, żeby w razie czegoś przeprosić osobę, obok której robił taki bajzel, ale na widok znajomych rudych włosów na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- O, hej - przywitał się słodko z Fire, zapominając na chwilę o swoim roztrzepaniu. Nie udało mu się złapać jej od czasów lekcji ONMS, a przecież postanowił całkiem poważnie, że namówi ją na pozowanie. Najwyraźniej los postanowił dać mu kolejną szansę!

______________________

True as it can be...


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 42
Dodatkowo : wężomowa
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10963-poczta-griffina-robertsona




Specjalny






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Cze 14 2017, 20:03

Profesor Robertson również nie zwykł urządzać zajęć szkolnych poza murami zamku, ale okoliczności bardzo temu sprzyjały. Już kiedyś obiecał uczniom, że jak zrobi się nieco cieplej będą mogli wyjść na powietrze i powróżyć z ognia z prawdziwego ogniska, a tak się składało, że zarządcy parku z wielką chęcią oddali uczniom Hogwartu miejsce pod ognisko, ciesząc się, że w ten sposób nieco wypromują miejsce przy altanie. Griffin rozesłał informacje przez skrzaty domowe chcąc mieć pewność, że dotrze ona do wszystkich pokojów wspólnych, iż nastąpiła zmiana planów i zamiast na poddaszu, widzą się w Hogsmeade.
Sam przyszedł spóźniony, choć zaledwie kilka minut po czasie. Zdawał sobie sprawę, że mogą mieć lekkie obsunięcie ze względu na odległość – jeśli ktoś przeczytał informację parę minut przed zajęciami, przedostanie się do Hogsmeade mogło mu zająć dużo czasu, a też nie każdy uczeń potrafił się teleportować. Profesor postanowił być wobec tego wyrozumiały w związku ze spóźnieniami. Na miejscu czekała już na niego mała grupka gotowych do działania dzieciaków. Lewitował za sobą wielką skrzynię pełną suchego drewna, na którym mieli wzniecić ogień.
- Witam wszystkich – powiedział na wstępie. – Dear, minus 10 punktów dla domu, nie palimy papierosów na lekcji – rzucił do Caluma, uśmiechając się nieco złośliwie. Nie miał nic do tego dzieciaka, był raczej jednym z tych zdolniejszych, ale mimo wszystko nie zamierzał mu odpuszczać. Później jego wzrok powędrował w kierunku Florence. – O, pani też tutaj, świetnie – dodał, choć w jego głosie ciężko było wyczuć jakąkolwiek nutkę sympatii. – Jak już wiecie, mamy dziś zająć się wróżeniem z płomieni, ponownie. Tym razem jest to jednak nieco inna sprawa niż to, co robiliśmy ostatnim razem. Wróżenie z płomienia świecy jest znacznie bardziej personalne, natomiast wróżenie w większym gronie ze znacznie większego źródła ognia pełni odmienną funkcję. W ten sposób wróżą chociażby centaury i choć nie posiadamy tak ogromnej wiedzy  jak one, co nieco potrafimy z ognia odczytać i dziś właśnie tym się zajmiemy – powiedział i klasnął w dłonie.
Najpierw zajęli się rozpalaniem ogniska, które musiało zostać rozpalone w naturalny sposób, nie za pomocą magii. Mieli z tym nieco trudności, ponieważ w połowie zerwał się wiatr, który zamiast pomóc, przeszkadzał im w pracy. Po jakimś czasie jednak drewno zapłonęło i pojedyncze języki ognia wzniosły się ku górze, a całą grupkę spowił siwy dym.
- Dobra, zanim przejdziemy do rzeczy: potrzebujemy dwie grupy. Jedna zajmie się kapnomancją, czyli odczytywaniem znaków z dymu, natomiast druga spróbuje swoich sił w kausinomancji, to znaczy interpretowaniu kształtów ognia. Odczekamy jeszcze kilka minut i zaczniemy. Prosiłbym o nie robienie sobie żartów i nienaruszanie ognia za pomocą magii. Jak skończymy to sobie usmażycie pianki czy cokolwiek będziecie chcieli, lecz na razie oczekuję skupienia i koncentracji na zadaniu – polecił jeszcze, uważnie patrząc po kolei na twarze wszystkich zgromadzonych. Po upływie kilku minut ocenił, że ognisko jest już dobrze rozpalone i uczniowie mogą zaczynać.






Zasady:
 


grupy:
 

kapnomancja:
 

kausinomancja:
 

Czas do 18.06!
W razie pytań pisać na konto Bridget lub Caluma. Miłej zabawy :*
Po wróżeniu możecie zostać i rozkręcimy mini imprezkę, jeśli będziecie chcieli dalej pisać w tym miejscu. Nie jest to obowiązek, a wyłącznie lekka sugestia z mojej strony Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 590
  Liczba postów : 618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Cze 14 2017, 21:26

Ezra może nie przepadał za wróżbiarstwem, ale był człowiekiem bardzo słownym i właśnie dlatego postanowił pojawić się na lekcji prowadzonej na świeżym powietrzu. Takie rzeczy nieczęsto się zdarzały. Nie mówiąc już o tym, że przecież zapewniał profesora Robertsona o swojej obecności i nie mógł go teraz tak druzgocąco zawieść! Szkoda tylko, że tak późno zobaczył informację o miejscu odbywania się zajęć. Zebrał swoje rzeczy najszybciej jak potrafił i szybszym krokiem spacerowym ruszył do Hogsmeade. Miał naprawdę dobry czas i sądził, że zdąży, ale po drodze jakoś tak wyszło, że trochę się zamyślił i zamiast od razu skręcić w odpowiednim miejscu, musiał się wracać i sprawdzać czy to na pewno tędy... No generalnie trochę się zaplątał i ostatecznie zjawił się niedługo po profesorze Robertsonie, na szczęście zanim mężczyzna zdążył wyjaśnić co będą robić, więc nie był tak bardzo do tyłu.
Od razu spostrzegł kilka znajomych twarzy i właściwie mógłby z nimi porozmawiać, ale... No nie było tej osoby, na której zależało mu najbardziej. Z Ruth nie zdążyli jeszcze skończyć nocnej rozmowy, więc Ezra miał nadzieję, że może teraz... Usiadł sam, uprzednio kiwając głową w stronę Theo, Fire czy Caluma.
Przydzielony został do grupy, która zajmowała się wróżeniem z kształtu płomieni. Wydawało mu się, że było to trochę łatwiejsze zadanie, bo w końcu już to robił na jednej z lekcji, tylko w mniejszej skali. Jak na razie był jednak zbyt roztargniony, by cokolwiek dostrzec w ogniu. Zamiast tego podrywał głowę za każdym razem, gdy słyszał kroki jakiejś zbliżającej się osoby, mając nadzieję, że będzie to nie kto inny jak Ruth Wittenberg.

3,4 co uwzględnie później
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Cze 14 2017, 21:38

Oczywiście zawsze jest tak, że ci, którzy mają najbliżej spóźniają się najbardziej. Z Ruth nie było inaczej, choć dziś, trzeba przyznać, do ostatniej chwili myślała, że się wyrobi. I tak też po raz enty w swej karierze dotarła na lekcję chwilę po czasie, choć ze względu na przyspieszony krok pod koniec trasy i siedzenie na ogonie Robertsonowi już od parku była spóźniona raptem dwie minutki. Nauczyciel nie zdążył jeszcze dobrze się rozejrzeć po ludziach, gdy krukonka już zajmowała swoje miejsce (choć na kolejne odjęcie punktów dla Ravu nie zdążyła, na rozpalanie ogniska także, więc chyba nie była to taka chwila...). Dosiadła się oczywiście do @Ezra T. Clarke, kiedy część osób już wróżyła z ognia, co chwila rzucając mu wymowne spojrzenie - w końcu nie skończyli ostatniej rozmowy, a i pewnie kolega miał w planach solidny ochrzan dla Ruth za wyzywanie Morrisa od "obracającego uczennice" i szlaban, który im przez to zgotowała...
Dziękowała przy tym Merlinowi, że zdążyła się przebrać, bo władze Munga wymyśliły nowe uniformy dla recepcjonistek i po pierwsze w życiu nie dałaby rady kucnąć w tym czymś co niektórzy nazywali sukienką, a po drugie jakiś kretyn zaczarował stroje recepcjonistek i każda sukienka wypuszczała z materiału motylki, kwiatuszki, czy inny szajs do powietrza. Jakby Szwedce było za mało upierdliwych tworów latających przed nosem o wiele zbyt często...
Przyszło jej odczytywać znaki, jakie formowały płomienie i z początku trochę się zmartwiła, bo w końcu na ostatnim wróżbiarstwie totalnie jej nie poszło, przy czym wiedziała, że i tak na nic jej skupienie, bo przecież koniecznie musi porozmawiać z przyjacielem.
Co do innych znajomych, to Calum podrywał jakąś śliczną puchonkę,a Fire stała dość daleko (dlatego Ruth zdołała się z nimi jedynie przywitać), więc teoretycznie siedzieli z Ezrą sami, przy czym i tak trochę z boku grupy (nawet tych nieznajomych, którzy może niekoniecznie chcieliby słuchać o całowaniu innych mężczyzn).
Ostatecznie po kilku głębokich oddechach i upartym mrużeniu oczu zobaczyła w ogniu motyle.
No niech to szlag jasny trafi.
Motyle.
Ze wszystkich rzeczy jakie istniały na świecie ogień musiał uformować się akurat w te głupawe motyle. Tak, dokładnie - to urocze, czarne (jak kolor jej nowego uniformu w Mungu) motylki wyfruwały z materiału sukienki, kiedy się poruszała bardziej zamaszyście... Ruth pomyślała, że już jej się w oczach mieni od tych nowych ubrań szpitalnych, ale spojrzała raz jeszcze - motyle na sto procent. Świetnie.
-Ezra, patrzymy na ten sam płomień, czy ty też tam widzisz motyle? - zapytała zrezygnowana, opierając czoło o jego bark. Jak jej powie, że też widzi motyle to się chyba rzuci do tego ognia. Jeszcze nie wiedziała, co dokładnie oznacza ta wróżba - po prostu szlag ją trafiał, kiedy przypominała sobie te nienormalne sukienki, które musiały nosić jej koleżanki. To i tak był cud, że sama wylosowała czarną, a nie jakąś soczystą gruszkę o północy, czy inny piasek pustyni...

kostki:5,2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Leicester, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 193
  Liczba postów : 122
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14586-eric-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14594-prawie-irlandczyk-do-uslug
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14598-fiolek-sowka-erica
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14599-eric-henley




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Cze 14 2017, 21:46

Eric szedł żwawym krokiem poprzez nierówne ścieżki Hogsmeade na miejsce w którym miała odbyć się lekcja wróżbiarstwa. Co ciekawe, chłopak niemal promieniał radością. Czuł przedziwną euforię, która niezbyt często towarzyszyła zmierzaniu na spotkanie z przyszłością, zwłaszcza taką w postaci kilku godzin spędzonych na wpatrywaniu się w fusy od herbaty, albo mgłę wypełniającą wnętrze szklanej kuli. Dziś było jednak zupełnie inaczej, ale nawet sam Gryfon niespecjalnie był w stanie określić dlaczego. Może to z powodu całkiem przyjemnej pogody?  A może z powodu wspomnianych już wcześniej nierównych ścieżek Hogsmeade? Tak, właściwie to te nierówne ścieżki naprawdę mogły mieć wpływ na samopoczucie chłopaka. Mieszkanie całe życie w Leicester przyzwyczaiło go do idealnie zadbanych chodników w których dziury zdarzały się tak często jak przypadki niespóźniania się Erica na lekcje, tzn. raczej rzadko, co tylko potęgowało wrażenie nijakości i nudności otaczającej go okolicy, zwłaszcza gdy był żądnym przygód dzieckiem. Poważnie, było ich tak niewiele, że Gryfon w wieku 10 lat znał je wszystkie na pamięć. I gdzie tutaj miejsce na jakiekolwiek wyzwanie? Na szczęście droga którą aktualnie maszerował nawet w najmniejszym stopniu nie przypominała chodników z Leicester. Była tak niesłychanie, tak wspaniale nieregularnie dziurawa, że chłopak nie zaznał nudy nawet na chwilę, zwłaszcza, że zaznawanie nudy mogłoby skończyć się dla jego - jak wszyscy wiemy - bardzo zwinnej osoby skręceniem kostki czy jakimś tam innym, mniejszym lub większym uszczerbkiem na zdrowiu. Mało tego! Gryfon wymijał wszystkie przeszkody niemal tanecznym krokiem, no a przynajmniej tanecznym w jego postrzeganiu taneczności, i był już naprawdę niedaleko parkowych altanek. Tak, dokładnie tak, Eric Henley prawdopodobnie nie spóźni się tym razem na lekcje. Nie bądźmy jednak dla niego zbyt surowi, nigdy wcześniej tutaj nie był, dlatego najzwyczajniej w świecie nie wiedział jak dużo czasu zajmuje podróż. Następnym razem bez wątpienia zrekompensuje wszystkim swoją dzisiejszą wpadkę, a zwłaszcza kolegom i koleżankom z domu, którzy bardzo liczyli na niego w rozgrywkach o puchar domu. Wracając jednak do samej lekcji wróżbiarstwa, okazało się, że nasze zmartwienia były przedwczesne. Ericowi udało się spóźnić, ale naprawdę bardzo nieznacznie. Właściwie wszedł tylko chwilkę później niż sam prowadzący, któremu przepraszająco się ukłonił i gdy ten zajął się odejmowaniem punktów, a następnie krótkim wprowadzeniem, Gryfon zdążył już usiąść niedaleko pani prefekt swojego domu, posyłając jej przy tym uśmiech. W tejże również chwili, niemal cały jego entuzjazm wyparował, uleciał gdzieś w nieznane jak dym unoszący się z ogniska, a mina całkiem zrzedła. Dlaczego, na gacie merlina, nikt nie uświadomił mu, że po lekcji planowana jest wyżerka, i, że powinien był zabrać pianki? Owszem, miał przy sobie jakieś tam jedzenie, ale co mu teraz po tuzinie pasztecików, dwóch - wątpliwej jakości - kiełbaskach ze śniadania, czterech jabłkach i butelce soku dyniowego w torbie? Na myśl o swoim braku przezorności, chłopak westchnął zrezygnowany i spojrzał wymownie w niebo, jakby oczekując jakiegoś wyjaśnienia dlaczego świat rozegrał tę partię tak, delikatnie mówiąc, niezbyt uprzejmie. Przecież ostatnio nie narzekał na niego zbyt często. No dobrze, może poza dzisiejszym porankiem, gdy okazało się, że na stole zabrakło dżemu z czarnej porzeczki, ale to przecież nie był powód, żeby tak złośliwie się teraz odwdzięczać. A może faktycznie był to jakiś powód? Odchodząc jednak od tematu niesprawiedliwości losu. Oto rozgoryczenie Gryfona przerwało przydzielenie do grupy dymowej. Chociaż tak naprawdę nie do końca był pewien czy został do niej przydzielony, czy uznano, że do niej przynależy z powodu wcześniejszego wpatrywania się w niebo i unoszący się z ogniska dym. Mniejsza jednak o szczegóły, teraz czekało na niego zadanie do wykonania.  Zadanie, które niepokojąco miało przypominać wpatrywanie się w kulę do jasnowidzenia. Na szczęście taki prawdziwy dym był znacznie ciekawszy od swojego odpowiednika zamkniętego w szklanym przyrządzie, a w dodatku cały proces miał całkiem znośna nazwę. I ku własnemu zdziwieniu, okazało się, że jest chyba całkiem nienajgorszym kapnomantą, bowiem rzeczywiście dostrzegł coś w czarnych kłębach unoszących się z ognia, albo raczej kogoś. Zobaczył twarz, męską raczej, choć nie był pewien. Chwilę później zorientował się, że dostrzeżone lico składało się z kilku mniejszych, zupełnie od siebie różnych, ludzkich oblicz, niby jakieś mocno niepokojące puzzle.  Zmrużył nieco oczy by przyjrzeć się obrazowi dokładniej, ale odnalezienie jakichkolwiek szczegółów było trudniejsze niż przypuszczał z powodu tej całej dymowości dymu. Cały obraz przyprawił go jednak o lekki dreszcz, dlatego darował sobie próbę dopasowywania twarzy do ich odpowiedników wśród znanych mu osób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Cze 14 2017, 21:47

Uniosłem brew w geście zapytania - czasem jej się zdarza padać na ziemię jak kłoda? Czy to jakaś choroba? Początkowo chciałem zapytać, ale stwierdziłem, że nie ma sensu, bo nawet jeśli jest to jakaś jej przypadłość, prawdopodobnie nie będzie chciała mi się z niej zwierzać i było to całkiem zrozumiałe. Sam najpewniej nie powiedziałbym jej ani słowa, gdybym borykał się z podobnym problemem. Szybko wyrzuciłem to z głowy i obserwowałem, jak próbowała rzucić zaklęcie na swoje pokiereszowane ręce. Niestety robiła to dość nieudolnie (najwyraźniej nie tylko ja byłem beznadziejny w zaklęciach z dziedziny uzdrawiania) i postanowiła poprosić mnie o pomoc. Parsknąłem śmiechem i wyciągnąłem różdżkę.
- Na własne ryzyko - powiedziałem sceptycznie i rzuciłem zaklęcie niewerbalnie. O dziwo podziałało i nie wiem, co wpłynęło na tak pozytywny efekt - chęć popisania się czy nagły przypływ umiejętności? Najważniejsze, że udało się naprawić tej lasce ręce. Dopiero wtedy przyjrzałem jej się z bliska. Była bardzo wysoka, wyższa nawet od Wittenberg, co nieco zbiło mnie z tropu. Nie przypominałem sobie, bym kiedykolwiek z nią rozmawiał na jakikolwiek temat, więc wnioskowałem, że była w innym domu i prawdopodobnie lądowaliśmy w innych grupach na zajęciach.
W jednej chwili moje myśli rozpoczęły szaleńczy bieg, a ja zupełni straciłem rezon. Papieros, który cały czas tkwił w moich ustach, wypadł mi na ziemię (dobrze, że zająłem się czymś innym, bo chyba bym się spłakał nad tym ledwo zaczętym szlugiem).
- Kryształowymi... Co? - wypaliłem, starając się ukryć panikę w moim głosie. Nie miałem pojęcia, o co jej chodziło z tym pytaniem, ale przyznam, że trochę się posrałem, gdy je zadała. Skąd w ogóle przyszedł jej do głowy taki pomysł? Byłem stuprocentowo pewny, że żadna osoba nie wiedziała, czym zajmowałem się w swoim mieszkaniu, bowiem nie dzieliłem się takimi informacjami dosłownie z NIKIM. Nawet Wittenberg mieszkająca obok nie miała pojęcia, o ile nie szpiegowała mnie przez okno. Skoro więc nie mogła tego wiedzieć ani ode mnie, ani od żadnego mojego bliskiego znajomego - SKĄD? - Nie mam pojęcia, o co Ci chodzi. Nie mam nic wspólnego z kulami - dodałem już spokojniejszym i lekceważącym tonem, choć serce wciąż miałem przy gardle i czułem, jak mocno biło.
Rozejrzałem się i zobaczyłem, że przy miejscu na ognisko zebrała się już jakaś grupka, w tym moja siostra i Fire, którym posłałem uśmiech i skinienie głową. Wyciągnąłem trzeciego papierosa, ale nawet nie zdążyłem go odpalić, gdy na miejscu pojawił się profesor Robertson i wlepił mi punkty. Wywróciłem oczami i schowałem fajkę, chociaż po stresie sprzed paru minut potrzebowałem jej znacznie bardziej niż tych poprzednich dwóch dla relaksu. Stanąłem blisko profesora, by wysłuchać dokładnie jego słów na temat dzisiejszych zajęć. Pomogłem również nieco przy rozpalaniu ogniska, co nie było proste ze względu na wiatr, który zamiast pomagać, zupełnie burzył naszą pracę. Ostatecznie ogień zapłonął, a my podzieliliśmy się na grupy.
Zdecydowałem się na kausinomację, wolałem interpretować kształt płomienia, niż doszukiwać się kształtów w dymie. Skupiłem się i skoncentrowałem na płomieniach, wbijając w nie swój wzrok. Czułem, jak robi mi się powoli gorąco w oczy, lecz nie przerywałem i doszukiwałem się konkretnych kształtów. Miałem wrażenie, że poszczególnie płomienie przypominają mi ludzi, ale nie walczących ze sobą, tylko tańczących. Przeleciałem w głowie wszystkie znane mi interpretacje takich sygnałów i po krótkiej konsultacji z Robertsonem ustaliłem, że jest to sygnał zmiany w moim życiu osobistym. Polecił mi słuchać odgłosów, by odkryć, czy zmiana miałaby być na lepsze, czy na gorsze. Na moje ucho trzaski brzmiały raczej przyjemnie, nie złowrogo, toteż byłem pewny, że będzie ona pozytywna i od razu poprawił mi się humor. Miałem ostatnio na głowie naprawdę wiele rzeczy i ciężko było ukryć, że planuję właśnie przełom - skoro ogień mówił mi, że wszystko się uda, nie mogłem się czuć pewniej w swoich zamierzeniach. Zerknąłem w bok i okazało się, że tuż obok mnie znów stała ta sama dziewczyna, która przedtem upadła (@Florence Henderson).
- I jak? - zapytałem półgłosem.


kostki: 1, 3 -> 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 555
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sro Cze 14 2017, 22:31

Humoru za dobrego nie miał, ale ostatnio mu się to przytrafiało. Spóźnienie nie było niczym szokującym dla Leo, wręcz przeciwnie. Może powinni ludzie podawać mu wcześniejsze godziny, żeby przychodził na czas? Tak czy inaczej, tym razem udało mu się dotrzeć nad palenisko we względnie niezłym czasie. Mruknął do nauczyciela jakieś słabe powitanie, bo jednak kulturka zobowiązuje. Po innych zebranych tutaj osobach jedynie przemknął spojrzeniem zdradzającym szczery brak zainteresowania. Niezbyt wiedział, co tutaj w ogóle robił. Nie należał do wielkich fanów wróżbiarstwa. Chyba po prostu potrzebował trochę świeżego powietrza i towarzystwa istot żywych, chociaż akurat na to drugie oficjalnie nie miał zbyt wielkiej ochoty. Spędzał zdecydowanie za dużo czasu w odosobnieniu, przewalając się z kąta w kąt po dormitorium. Nienawidził chorować, a gdy do tego zadręczał się psychicznie... Cóż, nie wychodziło z tego nic dobrego.
Usiadł sobie sam, w spokoju - tak cicho, jak chyba nigdy. Ciężko mu było ze względu na posturę nie zwracać na siebie uwagi, ale miał nadzieję, że jego milczenie będzie dość znaczące. I tak już denerwowali go ludzie, którzy z zaskoczeniem spoglądali na jego obwiązaną chustą rękę. Jest czarodziejem i co, ma sobie każde uszkodzenie leczyć zaklęciami i eliksirami? Trochę odpowiedzialności, serio. Leo był pewien, że jeśli jeszcze raz usłyszy "byłeś u uzdrowiciela?", to kogoś skrzywdzi. Bardzo boleśnie skrzywdzi.
Trafiło mu się wróżenie z dymu, ale ogólnie niezbyt go to obchodziło, bo spodziewał się i tak ogromnej porażki. Przez dłuższą chwilę w ogóle nie widział niczego interesującego w tym palenisku, co jedynie podbudowało jego irytację. Dopiero po jakimś czasie zaczął wyłapywać specyficzne symbole i... Czy to była twarz? A może parę? Leo zmarszczył brwi, wgapiając się w dym.
Nie miał pojęcia, co to może znaczyć. Jego myśli od razu pomknęły w stronę @Ezra T. Clarke i odruchowo zerknął na przyjaciela, ale zaraz wrócił do obserwowania dymu. Tajemnicza twarz i tak już zniknęła. Cudownie, czyżby głupie palenisko chciało mu powiedzieć coś w temacie przyjaźni, albo okłamywania znajomych?
Albo po prostu wróżbiarstwo było jedną wielką ściemą, a Leo nie wyzdrowiał jeszcze w pełni po vomilii i miał komiczne urojenia. W gruncie rzeczy to nie wiedział, co było lepszą opcją.

Kostki: 4, 3

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
 

Miejsce na ognisko i altana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Miejsce na ognisko i altana
» Miejsce na ognisko
» Tajemnicze miejsce w Zakazanym Lesie
» Pole biwakowe
» Miejsce na piknik

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-