IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Miejsce na ognisko i altana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Miejsce na ognisko i altana   Wto 21 Maj - 20:19

First topic message reminder :


Miejsce na ognisko i altana

Świetne miejsce, zarówno na kameralne spotkanie przy ognisku z kilkoma znajomymi, jak i na zorganizowanie licznie uczęszczanej imprezy plenerowej. Zarządca parku jest wyjątkowo miłym człowiekiem i ochoczo przystaje na wszelkie propozycje ożywienia parku i przyciągnięcia do niego jak największej ilości młodych, energicznych ludzi, dlatego warto do niego zagadać!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Filadelfia, Stany Zjednoczone
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 170
  Liczba postów : 136
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11189-laura-manese
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11194-chcesz-zostac-moim-pocieszycielem-na-pelny-etat#301723
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11196-dostalam-ladna-sowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11195-laura-manese#301728




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Czw 15 Cze - 1:07

Laura do samego końca nie wiedziała co podkusiło ją, żeby wziąć udział w tej lekcji. Początkowo nie miała w planach się na nią wybierać, ale po zobaczeniu listu od profesora coś ją tknęło. I chociaż wyraźnie napisane było, że będą wróżyć z ognia, postanowiła, że (mimo wielkiej niechęci do tego żywiołu) na nią pójdzie. Przez większą część drogi zastanawiała się czy dzisiaj zobaczy Daisy. Nie stęskniła się za nią, w zasadzie przez ten rok było jej bez niej bardzo dobrze, jednak była niezmiernie ciekawa czy zmieniła się od ich ostatniej rozmowy. Na razie zdążyła wymienić z nią parę listów, a młoda już zdążyła ją zirytować.
Zmarszczyła brwi, gdy w końcu dotarła na miejsce. Na szczęście ognisko było już rozpalone, dlatego w myślach pogratulowała sobie, że postanowiła się spóźnić. Z całą pewnością nie chciałaby babrać się w ogniu. Zerknęła w stronę profesora, rzuciła krótkie Dzień dobry, po czym usiadła na jednym z wolnych miejsc i już po chwili dowiedziała się, że została przydzielona do grupy wróżącej z dymu. Świetnie.
Laura nigdy nie była dobra z wróżbiarstwa. Nie lubiła i nie rozumiała tego przedmiotu, a tym bardziej fascynacją nim. Dlatego, gdy jej wzrok z siedzących naokoło ludzi przeniósł się na ognisko, ciężko westchnęła i nagle poczuła się smutna. Ten sam żywioł, który teraz nie wychodzi poza obszar paleniska, zniszczył jej starą szkołę. Ten sam żywioł odebrał jej młodszą siostrę, którą przecież tak bardzo kochała. Nienawidzi tego, jednak wie, że w końcu będzie musiała stawić temu czoła.
Jej wzrok z płomieni zwrócił się ciut wyżej. Laura miała bowiem wróżyć z dymu, jednak na samą myśl o tym procesie chciało jej się śmiać. Nie widziała absolutnie nic, a czarny dym lecący wprost na nią z pewnością nie ułatwiał sprawy. Ślizgonka musiała parę razy odwrócić wzrok, ponieważ czuła jak w kącikach oczu zbierają jej się łzy. Dym Progres przyszedł za czwartym podejściem, gdy dziewczyna zobaczyła coś na kształt twarzy. Przez chwilę myślała nawet, że jest ich tam kilka, jednak po paru sekundach zmieniła zdanie. Twarz utrzymywała się w miejscu przed dobre pół minuty, po czym rozpłynęła się i wtopiła w już nie tak czarny dym. Zmarszczyła brwi nie wiedząc co to może oznaczać i czy w ogóle dobrze patrzyła. Może to wcale nie była żadna twarz?
Jedno wiedziała na pewno. Wróżbiarstwo z całą pewnością nie należało do jej ulubionych przedmiotów.

Kostki: 2 i 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1197
  Liczba postów : 678
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Czw 15 Cze - 12:32

Nawet nie zauważyłam gdy pojawiła się przy mnie Fire - jak zwykle nawet się nie przywitała. Niekoniecznie chciałam by zaglądała co robię, ale było już za późno, więc zrezygnowana pozwoliłam jej przeczytać nuty i słowa.
- Tylko ani słowa - syknęłam
Nie chciałam, żeby cały świat wiedział o tym, że pragnę być muzykiem. To nie był jeszcze ten moment - chciałam się przygotować i dopiero wtedy ogłosić to światu. Na razie niemal wszyscy myśleli, że aspiruję do kariery w Ministerstwie albo przynajmniej do zajęcia się firmą rodzinną - wolałam, żeby tak zostało.
Uniosłam spojrzenie na Caluma i nieznajomą, po czym ledwie dosłyszalnie powiedziałam w stronę Blaithin:
- Pierwszy raz w życiu widzę ją na oczy.
Po drugiej stronie Blaith usiadł nieznany mi chłopak (@Theo Romeo U. Evermore) upuszczając przy okazji całą masę obrazków. Podniosłam szkic, który opadł w moją stronę z ziemi i podałam mu.
- Jakie to ładne - westchnęłam wyciągając dłoń z rysunkiem w stronę chłopaka.
Na moment przerwałam rozmowę by wywróżyć coś z ogniska. Trudno powiedzieć czemu wybrałam akurat dym. Był czarny niczym smoła, dopiero po dłuższej chwili w jego kłębach zobaczyłam coś co wydawało mi się wyglądać jak twarz.
- Też to widzicie? - zapytałam siedzącą obok mnie dwójkę.
Zajrzałam do podręcznika w celu interpretacji symbolu. Opis twierdził, że symbolizuje on szczęście, tudzież przysługę. Nie zostało wyjaśnione czy to ja komuś pomogę czy raczej otrzymam pomoc. Westchnęłam nieusatysfakcjonowana.

Kostki: 4 (dym), 6

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 632
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 780
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Czw 15 Cze - 13:30

Po tym jak wróżba dotycząca poznania sekretu okazała się prawdą zdecydowanie przekonałam się do wróżbiarstwa i pojawiałam się niemal na każdych zajęciach. Wiedziałam, że Calum może mieć trochę polew, ale trudno. Po raz kolejny w tym tygodniu się spóźniłam (co za pech), więc wleciałam do altany niemal biegiem, w międzyczasie przepraszając nauczyciela.
Usiadłam koło @Naeris Sourwolf przytulając ją na powitanie.
- Co tam rysujesz? - spojrzałam jej przez ramię - Wow, zazdroszczę, że tak umiesz.
Nie zdążyłam jednak dłużej rozpływać się nad walorami artystycznymi tego szkicu, bo nadeszła moja kolej. Postanowiłam wróżyć z dymu i niemal od razu (co mnie zdziwiło) zobaczyłam walkę - chociaż byłam słaba z wróżbiarstwa od razu zrozumiałam, że ten znak oznacza konflikt, ale na wszelki wypadek skonsultowałam to jednak z nauczycielem. Zaniepokoiłam się.

Kostki: 4 (dymek), 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 998
Dodatkowo : prefekt fabularny, naj hoes w hogu
  Liczba postów : 1095
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Czw 15 Cze - 14:37

To nawet bawiło Gryfonkę, gdy jej kuzynka reagowała aż tak drażliwie. Nie miała ochoty na kłótnię, dlatego postanowiła odpuścić. Nie sądziła wcześniej, że Vivien pasjonuje się muzyką do tego stopnia, chociaż wiedziała, że potrafi grać na paru instrumentach. Od razu uznała, że jeśli Ślizgonka zechce naprawdę robić coś w tym kierunku, będzie miała jej poparcie. Podniosła rękę, żeby pomachać krótko do Ezry i Ruth, nawet do Erica, a Calumowi posłała wątły uśmiech. To nawet Blaithin wiedziała, żeby papierosy palić tuż PRZED lekcją, zanim nauczyciel miał szansę zauważyć. Ale skoro chciał, żeby reszta Krukonów go piętnowała to proszę bardzo... Szkotka najwyżej się pośmieje.
Dostrzegła także Leo z nadal obwiniętym ramieniem. Dobrze, że nie unikali się z Ezrą, chociaż nie przebywali też blisko. Najchętniej krzyknęłaby "Cześć, Olbrzymie", ale uznała, że Gryfon nie jest w odpowiednim humorze, żeby odkrzyknąć jeszcze głośniej "Cześć, Fire". Później spróbuje go zagadnąć.
- Mogę nawet złożyć Wieczystą Przysięgę. - odparła do Vivien z ironią. I nie zdziwiła się, że Ślizgonka nie kojarzy dziewczyny obok Caluma. Ale zdecydowanie przy Krukonie kręciło się ostatnio zbyt dużo kobiet, tymczasem Lotta częściej czas spędzała przy swoim nowym chłopaku. To nie były jednak sprawy Fire.
Czujnie wyłowiła kątem oka chłopaka zmierzającego w ich stronę. W pełni zajęty był rysunkami, które dosłownie wypadały z jego ramion. Fire nie mogła powstrzymać odruchu uniesienia jednej brwi. Pamiętała ich wymianę listów, na które odpisywała zamiast uczyć się do egzaminu z transmutacji, żeby Liam nie obdarł jej ze skóry. Westchnęła i schyliła się, żeby podnieść parę kartek i oddać w ręce chłopaka. Zerknęła tylko przelotnie na rysunki z dziwną potrzebą sprawdzenia, czy to nie jej podobizna na nich widnieje... W każdym razie nie sposób było nie zgodzić się z Vivien, że rzeczywiście są ładne.
- De nouveau vous. - odparła zamiast powitania, przechylając nieco głowę w prawo i patrząc uważnie w oczy Krukona. Lubiła używać francuskiego, a jeszcze bardziej lubiła używać francuskiego w obecności osób, które go nie znały. Liczyła na to, że Evermore również należy do tej grupy ludzi i będzie mu głupio. Następne słowa skierowała do Vivien, która także operowała tym językiem. - Ne faites pas attention à lui, Vivien.*
Zaraz potem odezwał się nauczyciel, więc Fire połowę swojej uwagi skupiła na nim, połowę na Romeo. Pomogła przy rozpalaniu ogniska z chęcią. Nie zniechęcał jej żar bijący od płomieni i stanęła bardzo blisko. Uśmiechnęła się do siebie, będąc na wyciągnięcie ręki od ukochanego żywiołu. Odczytywała znaki z samego centrum ogniska, próbując dostrzec coś więcej niż iskry. Fire wydawało się, że widzi tańczące płomienie, zmieniające się w ludzkie sylwetki.
- Jak po dobrym eliksirze halucynogennym - stwierdziła, bo druga Dearówna chyba też zauważyła coś dziwnego. Dzięki trzaskom z drewienek i opisom w podręczniku wywnioskowała, że spotka ją coś złego. Normalka. Nie odsuwała się od ognia.
- Czy Savage przekazał pozdrowienia? - spytała nagle Theo, nie podnosząc na niego wzroku.

* Znowu ty. Nie zwracaj na niego uwagi, Vivien. Straszny translator, ale francuski tak ładnie wygląda XD
Kostka: 1>3 i grupa kausinomancji (z wyboru własnego)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 616
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Czw 15 Cze - 15:46

No dobrze, więc poradził sobie z rysunkami - przynajmniej większością. Starannie powkładał je w odpowiednie miejsca swojego szkicownika, nieco nerwowymi ruchami, bo przecież mu na nich zależało. Skinieniem głowy podziękował dziewczynie, która siedziała obok Fire i również zdecydowała się mu pomóc. Nie znali się chyba...
Zaskoczył go nieco język francuski, ale przecież Theo był całkiem znośnym lingwistą. Niekoniecznie z własnego wyboru, aczkolwiek znał sporo języków i ten do nich należał. Zaśmiał się na "powitanie" rudowłosej.
- Oui - przytaknął entuzjastycznie. Najwyraźniej towarzyszka Gryfonki również posługiwała się tym językiem! Theo wyciągnął do niej bez zastanowienia rękę, wychwytując jej imię i starając się je zapamiętać. - Enchanté de faire votre connaissance. Je m'appelle Theo* - dodał jeszcze. Następnie mrugnął wesoło do Fire. Chyba jej niecny plan nie wypalił...
Musiał poświęcić choć trochę uwagi nauczycielowi, toteż na chwilę odpuścił rudowłosej. Chętnie zabrał się za odczytywanie przyszłości z ognia. Zmarszczył brwi, ponieważ wydawało mu się, że ogniste płomienie przybierają kształty fruwających szaleńczo motyli. Symbol wolności? Zerknął na swoją towarzyszkę, która również czytała z ognia.
- Widzisz coś ciekawego? - Zainteresował się grzecznie, patrząc jak sprawdza coś w podręczniku. Ciekaw był jej podejścia do wróżbiarstwa. Gdyby miała do niego ogromną awersję, to pewnie nie przychodziłaby na lekcje, w szczególności takie odbywające się poza zamkiem...
- Ach tak, pewnie. Dziękuję - pokręcił głową z rozbawieniem na pytanie Fire. Nie spodziewał się tych pozdrowień, ale bawiło go zachowanie rudowłosej. Starała się go utrzymać na dystans, ale jednocześnie chyba chciała się trochę "pobawić" tą ich relacją.
Kompletnie mu to nie przeszkadzało, oczywiście.

*Miło mi cię poznać. Mam na imię Theo

Kostki: 2 (kausinomancja z wyboru)

______________________

True as it can be...


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 355
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14564-florence-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14577-florence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14574-florence-h
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14575-florence-henderson




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Czw 15 Cze - 16:13

Głos chłopaka zaczął brzmieć co najmniej dziwnie, tak jakby przestraszył się mojego pytania - nie wiedziałam co mam o tym myśleć, więc postanowiłam nie drążyć tematu. Westchnęłam i opuściłam wzrok.
- Przepraszam, musiałam Cię z kimś pomylić - powiedziałam.
Były dwie opcje - albo chłopak mnie okłamał albo miał z tą wizją jakiś inny wspólny element - wiedziałam, że musi być z tym jakoś związany, inaczej kontakt wzrokowy nie wywołałby we mnie wizji. Nie zamierzałam jednak z nim dyskutować, nie byłam szczególnie otwartą osobą i niespecjalnie lubiłam prowadzić tego typu rozmowy z nieznajomymi - zresztą po chwili pojawił się Robertson, który wyglądał na względnie usatysfakcjonowanego moją obecnością. Odjął jednak punkty chłopakowi - gdy usłyszałam jego nazwisko lekko się wzdrygnęłam. Oczywiście, że słyszałam o Dearach. W dzieciństwie moje rodzeństwo dość często się z nimi bawiło na spotkaniach czystokrwistych rodów. Kojarzyłam najstarszych z nich, jednak moja skojarzenia nie były szczególnie pozytywne - powiedzmy, że względnie neutralne. Tego chłopaka zupełnie nie kojarzyłam - nic dziwnego, najprawdopodobniej był ode mnie co najmniej rok albo dwa młodszy. Moją uwagę zwrócił jego wzrost - nawet przy mnie (a jak na dziewczynę byłam bardzo wysoka) wydawał się wielki.
Przeszliśmy do zadania - wybrałam kausinomancję, bo nieszczególnie interesował mnie dym. Ćwiczenie nie sprawiło mi żadnego wysiłku - płomienie niemal od razu przybrały wyraźny kształt tańczącej pary - nie zdążyłam jednak zinterpretować obrazu, bo chłopak od Dearów zadał mi pytanie.
- Tańcząca para - odparłam od niechcenia w myślach interpretując te oczywistą wróżbę - Nagła zmiana w mojej sytuacji osobistej, trudno powiedzieć czy pozytywna czy negatywna. Daj mi moment.
Podczas tego monologu nawet nie obdarzyłam chłopaka spojrzeniem. Przycisnęłam palec do ust chcąc na wszelki wypadek uciszyć chłopaka. Wsłuchałam się w szmer ogniska i powiedziałam:
- Jednak pozytywna.
Robinson akurat przechodził obok i obdarzył mnie łaskawym grymasem lekko przypominającym uśmiech. Mężczyzna był bardzo surowy wobec kobiet, jednakże ze względu na mój dar jasnowidzenia byłam traktowana przez niego odrobinę delikatniej.
Spojrzałam na stojącego obok mnie chłopaka i zapytałam:
- A u Ciebie jak?

Kostka: 3 (z ognia), 3, 6 (parzysta - pozytywna)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 417
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Czw 15 Cze - 17:12

Bridget początkowo nie planowała zjawiać się na lekcji wróżbiarstwa - bardziej interesowała ją perspektywa zorganizowania imprezki po lekcji, toteż zmierzała przez szkolne błonia z wielgachnym koszem, w którym miała załatwione z kuchni kiełbaski, chlebki, pianki i inne przysmaki nadające się do upieczenia na ognisku, chociażby szaszłyki. Spędziła miło czas na pogawędkach ze skrzatami, bardzo wylewnie podziękowała im za ich wysiłek w przyrządzeniu tego wszystkiego (mimo że zajęło im to naprawdę chwilkę) i udała się do parku. Liczyła, że już będzie po wszystkim, nie przewidziała jednak, że sam proces rozpalania ogniska potrwa tak długo. Aportowała się gdzieś przy altanie z całym swoim prowiantem i tylko resztki przyzwoitości powstrzymały ją przed krzyknięciem "imprezkaaa!". Spostrzegła, że wszyscy gromadzili się wokół ognia i zajmowali się jeszcze lekcją, a między nimi krążył nauczyciel. Spąsowiała i uciekła gdzieś na bok, odkładając w altanie kosz z jedzeniem i poszła do profesora Robertsona, by się wytłumaczyć i zapytać o zadanie. Okazał się być dość wyrozumiały, aczkolwiek popatrzył na nią z politowaniem.
Zajęła się interpretacją płomieni, nie zwracając uwagi na nikogo obok. Praktycznie od razu skojarzyła kształty z kwiatami, coś jakby róże, które wyrastają i rozwijają płatki, a potem rozpadają się z trzaskiem, wyrzucając iskry w powietrze. Zapamiętała ten obraz w głowie, po czym rozejrzała się po ludziach, czy ktoś z nich miał przy sobie podręcznik (którego sama nie wzięła, jako że nie miała planów uczestniczyć w zajęciach).
- Vivien, mogę na moment? - zapytała półgłosem, zbliżając się do Ślizgonki.

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known that when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 590
  Liczba postów : 618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Czw 15 Cze - 19:49

Spóźnianie się miało jedną zasadniczą zaletę - samemu nie trzeba było na nic zbyt długo czekać. Ruth pojawiła się na miejscu dosłownie chwilę za nim, kiedy nawet jeszcze nie zdążył zacząć się nudzić i czuć bardzo, bardzo samotnie. Mimo to, kiedy dziewczyna tylko obok niego usiadła, automatycznie przerzucił rękę przez jej talię, przyciągając ją do pół uścisku i tym zachęcając, by się o niego oparła, ponieważ chciał mieć ją jak najbliżej siebie. Od wydarzenia w obserwatorium nie mieli okazji porozmawiać i Ezrze wciąż było głupio, że wtedy w tak ostry sposób zwrócił się do przyjaciółki, która na złamanie karku biegła, żeby zjawić się na jego absurdalne nocne wezwanie. Tylko za to zasłużyła sobie na lepsze potraktowanie i dlatego postanowił nie robić jej jak na razie żadnych wymówek. Posuszyć głowę mógł jej na wyproszonym wspólnym szlabanie, który nieuchronnie się zbliżał.
Mając koleżankę już przy sobie, był spokojniejszy i mógł się skupić na odnalezieniu w płomieniach konkretnego kształtu, ażeby profesor Robertson akurat tym razem nie zwracał na niego szczególnej uwagi. Nie wychodziło mu to najlepiej, dopóki Ruth nie skomentowała własnych wizji. Podbródkiem wskazał na prawą stronę paleniska, gdzie szły iskry jego zdaniem przypominające robaczki.
- Tutaj, prawda? - upewnił się, zaczynając dokładniej analizować ruch płomieni. Prawdopodobnie (przynajmniej tak wolał myśleć) zadziałała tu jakaś autosugestia, ponieważ Ezra spoglądając w ogień, zobaczył nic innego jak płomienne skrzydlate motylki. No naprawdę. Nie mogły być jakieś robaczki świętojańskie?
- Tak - odpowiedział wreszcie niechętnie. -  Czy to jakiś sygnał z niebios, który ma dowieść mojej odmiennej orientacji? Bo jak dla mnie motyle są bardzo gejowskie. - Zabrzmiało to trochę przesadnie gorzko, jak na próbę naprowadzenia rozmowy na niewygodny temat. Poza tym, bardzo mało wymowne, gdyby ktoś go usłyszał...
Wyciągnął z torby przeniesiony podręcznik do wróżbiarstwa i zaczął go kartkować w poszukiwaniu odpowiedniego rozdziału. Kryształowe kule, sny, wróżenie z ręki... Kausinomancja!
- Motyle, motyle, motyle... O. Symbolizują wolność. Wychodzi na to, że jesteśmy zniewoleni, Ruth - zatrzasnął podręcznik z lekceważeniem. Od początku wiedział, że to bajki. Ezra w żaden sposób nie czuł się zniewolony - no chyba że chodziło o uwolnienie się od szkoły na dwa miesiące. Wtedy mógłby się zgodzić.
- Masz pomysł, jak moglibyśmy porozmawiać o tym? - zapytał z naciskiem. Nie zamierzał udawać, że go nie nosiło. Ale z drugiej strony nie chciał stworzyć rewelacji, która rozejdzie się po całym ognisku. Ezra wiedział jak to wygląda - niby nikt nie słucha, niby nikt nie zwraca uwagi... A potem nagle jest się w centrum uwagi całej szkoły. Na to nie mógł sobie pozwolić, tym bardziej, że jak na złość jedną osobą w kręgu był sam Leonardo... No pięknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Czw 15 Cze - 20:39

Dyskretnie położyła jego dłoń na oparciu obok, przypominając przyjacielowi, że od dwudziestu jeden lat nic się nie zmieniło i wciąż pozostaje tą powściągliwą Ruth, którą dobrze znał (z małymi wyjątkami na całowanie ministrów magii, przystawianie ludziom różdżki do gardeł i pyskowania nauczycielowi, jakoby przeleciał pół damskiej części Hogwartu). Uśmiechnęła się ciepło do Ezry, choć kiedy ten przyznał, że faktycznie w ogniu widać motyle, oficjalnie uznała, że to nie ona zwariowała, tylko świat. Projektant uniformów z Munga musiał palić ognisko z Robertsonem kilka dni wcześniej, bo innego wyjaśnienia Szwedka nie widziała.
-Nie musisz mi mówić. Szpital wprowadził ostatnio nowe sukienki dla recepcjonistek - przyznała skrajnie wymęczona tematem motyli, a właściwie tego, że od paru dni latają jej pod nogami czarne owady. - I teraz, kiedy chodzę w uniformie trochę szybszym tempem, wyfruwają z niego motyle - przyznała dość lakonicznie traktując temat, ale Ezra znał ją nie od dziś i doskonale wiedział, że dla Ruth takie przebieranki to cyrk ostateczny, jak piękne i bajeczne by nie były.
Skończyła temat bardzo szybko, bo i ona przebierała już nóżkami, żeby dowiedzieć się czegoś więcej. Myślała o temacie tego dziwnego pocałunku kilka wieczorów, skrupulatnie analizując przyznanie Clarke'a, że to ten drugi jednak pozwolił go sobie zakończyć jako pierwszy. I naturalnie - przygotowała się do tej rozmowy także od strony technicznej.
-Przez szkołę, chory system, czy głupie pomysły projektantów ubrań? - zapytała retorycznie i wyjęła swoją książkę, w której była karteczka, widoczna teraz tylko dla Ezry. Napisane było na niej: "Sermones - słyszenie w myślach głosu osoby, która je rzuciła" i chwilę potem zamknęła książkę, dyskretnie celując różdżką w Ezrę za swoim ramieniem, niewerbalnie traktując go rzeczonym zaklęciem.
-Wystarczy, że będziesz mruczał pod nosem, usłyszę. Widziałeś się znów z tym chłopakiem? I jak mam interpretować to, co mi powiedziałeś w obserwatorium z tym odsuwaniem się? - zapytała, podpierając brodę dłonią, częściowo zakrywając usta i wbijając jednocześnie wzrok w ognisko, wyglądając teraz, jakby znudzona przypatrywała się płomieniom, a nie dywagowała, dlaczego jej przyjaciel całuje innych facetów po kątach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 590
  Liczba postów : 618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Czw 15 Cze - 22:35

Nie miał pojęcia jak to się działo, że mając za przyjaciela kogoś tak dotykalskiego i przy tym tak bezwstydnego jak Ezra, Ruth niezmiennie pozostawała maksymalnie powściągliwa. Westchnął, kiedy dziewczyna zmieniła ułożenie jego ręki, ale na nią nie naciskał. Nie chciała to nie, i tak zamierzał spróbować następnym razem.
Parsknął cichym śmiechem, kiedy wspomniała o nowych uniformach. Co motyle miały do szpitala pozostawało dla niego zagadką, bo wydawało mu się, że stroje recepcjonistek zazwyczaj stawiały na profesjonalizm. No rozumiał, Mung to nie był teatr, żeby bawić się w przebieranki. Poza tym, jakby już bez tego męska część pacjentów nie zastanawiała się nad zajrzeniem pracownicom pod sukienki...
- Przypomniałaś mi tym, jak dawno nie odwiedzałem cię w pracy. Wpadnę, choćby dla tego fantastycznego uniformu - zaśmiał się troszkę złośliwie z tej katastrofy Szwedki, szybko jednak temat poszedł w niebyt, podobnie jak kwestia ograniczonej wolności, którą Ezra skomentował tylko łagodnym uniesieniem kącika ust.
Nie do końca rozumiał, po co Ruth wyciągnęła własną książkę, skoro dopiero co jej wyczytał podręcznikowe wyjaśnienie. Miał już ją o to zapytać, gdy pomiędzy kartkami dostrzegł krótką notkę. Zmarszczył brwi, odczytując formułę zaklęcia i w tamtym momencie sam nie wiedział, czy bardziej jest pod wrażeniem tego jak Ruth technicznie przygotowała się do tej rozmowy (on nawet nie miał pojęcia o istnieniu tego zaklęcia!), czy przerażony tym ile czasu miała, żeby wszystko sobie poukładać w głowie.
Drgnął, niezbyt komfortowo czując się z tym, że głos Ruth dosłownie rozbrzmiewał w jego głowie, czysto i wyraźnie. Nie mówiąc już o tym, że sama rozmowa po prostu go stresowała. Mimo to postarał się przygarbić i przyjąć  trochę senną postawę. Zaczął ocierać oko, udając, że zabłąkał się do niego drobny popiołek z paleniska i przysłaniając wtedy usta.
- Wpadliśmy na siebie przypadkiem w Hogsmeade. Porozmawialiśmy... Momentami było niezręcznie, ale nie wiem. Może mi się wydawało. Twierdzi, że nic nie pamięta. W sensie całej nocy. Broń Merlinie nie wspomniałem o pocałunku. - Zrobił trochę nerwowy ruch głową, zanim zdążył się opamiętać. Ale i tak lepiej, żeby ludzie brali go za nadpobudliwego niż za zaburzonego orientacyjnie. Podparł się o rękę, trochę kopiując pozycję Ruth. - No... szczerze starałem się o tym nie myśleć. Ale gdyby on tego nie przerwał, ja... Ja chyba bym tego nie zrobił. Nie wiem. Na pewno jeszcze nie wtedy.
Uniósł wzrok, wpatrując się w płomienie w zamyśleniu i dopiero po chwili zauważył, że centralnie po drugiej stronie paleniska, naprzeciwko niego siedział Leo. Wyglądało na to, że myślami znajduje się w innym świecie, przez co Ezra najwyraźniej uznał, że może mu się bezkarnie przypatrywać. Całkowicie zapominając, że on sam analizowany jest przez piekielnie bystrą krukonkę.
- To po prostu było przyjemne - dodał jeszcze, lekko spuszczając wzrok. Na tyle, by wciąż widzieć Gryfona kątem oka, a przy tym nie wyglądać przerażająco przez takie wgapianie się. Trudno jednak było nie patrzeć, kiedy główny obiekt ich rozmowy znajdował się prawie na wyciągnięcie ręki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 341
  Liczba postów : 589
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Pią 16 Cze - 0:39

Przyznam, że byłem nieco zestrachany całą tą sytuacją. Dziewczyna nie była moją znajomą, nie znałem ani jej imienia, ani domu (zakładam, że nie ubierali szkolnych szat na wyjście do Hogsmeade, bo byłoby to bezsensowne), a tym bardziej nie wiedziałem, skąd mogłaby posiadać takie informacje jak chociażby ta o kryształowych kulach... Aż bałem się myśleć o tym, bo co jeśli ona czyta w moich myślach? Szybko jednak przypomniałem sobie, że nie potrafiła usunąć skaleczeń i siniaków z dłoni po upadku, toteż opcja z legilimencją odpadała na starcie. Otrząsnąłem się jednak z tych myśli i przytaknąłem jej krótko na odpowiedź, że musiała mnie z kimś pomylić. Może właśnie tak było? Po cichu liczyłem, że był tu ktoś inny związany z kryształowymi kulami poza mną...
Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że krótko po tym ta laska znów stała obok mnie. Nie celowo, wiadomo, ja sam nie wiedziałem, gdzie dokładnie umieściłem sam siebie przy ognisku, bowiem przed odczytywaniem wróżby robiłem kilka kroków w prawo i lewo, by mieć jak najlepszy widok. Pytanie też zadałem od niechcenia, a odpowiedź, której mi udzieliła, nie była taką, której się spodziewałem - byłem w szoku, że powtórzyła dokładnie to samo, co odczytałem sam. Czy ona sobie ze mnie żartowała? Może podsłuchała moją cichą konwersację z Robertsonem, gdy konsultowałem się, czy poprawnie interpretuję trzaski ogniska? Może była po prostu żartownisiem i chciała zrobić mi kawał? Jej mina nie wskazywała na to, ale mogła być również dobrą aktorką. Patrzyłem na nią przez moment szeroko otwartymi oczami, po czym parsknąłem śmiechem.
- To jedziemy na tym samym wózku - odpowiedziałem i zaśmiałem się nerwowo, odwracając wzrok w kierunku ognia. Kim ona była, do cholery jasnej? - Jak Ci na imię? - zapytałem kilka chwil później, ponownie spoglądając na nią. - Fajnie byłoby poznać tożsamość towarzysza niedoli - dodałem, uśmiechając się delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1197
  Liczba postów : 678
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob 17 Cze - 14:31

Pewnie, że interesowało mnie życie uczuciowe Caluma, nie zamierzałam jednak go komentować tak jak Fire. Wokół Caluma zawsze kręciło się sporo dziewczyn, ale to niemal zawsze kończyło się tak samo. Miałam szczerą nadzieję, że chłopak w końcu odnajdzie miłość.
Fire przeszła na francuski, co w gruncie rzeczy było dość częste w naszych rozmowach – obie znałyśmy ten język płynnie, co było skutkiem bycia członkiniami takiego rodu jak Dearowie.
- Tu es impoli, Fire* - powiedziałam szeptem do kuzynki. Nie podobało mi się, że tak niemiło potraktowała chłopaka, który wyglądał bardzo miło – celowo zmieniła język by go obgadywać. W gruncie rzeczy często tak się zachowywałyśmy, ale i tak poczułam się zobowiązana zwrócić jej uwagę – nie miało to chyba zbyt wiele sensu, skoro kontynuowałam francuską gadkę.
Gdy usłyszałam, że chłopak również mówi po francusku parsknęłam cichym śmiechem – tym razem Blaithin się nie udało. Uścisnęłam dłoń @Theo Romeo U. Evermore mówiąc:
- Salut Theo, ravi de vous rencontrer! Je suis Vivien!**
Wiedziałam, że Blaith jest niezadowolona, że nawiązałam kontakt z uroczym chłopakiem, ale niespecjalnie mi to przeszkadzało. Byłam miła niemalże dla wszystkich, niezależnie od zdania mojej kuzynki, poza tym miałam ochotę się z nią teraz przekomarzać.
Po chwili pojawiła się przy nas @Bridget Hudson prosząc mnie o podręcznik. Gdy tylko Fire skończyła sprawdzać swoje zadanie podałam Puchonce książkę uśmiechając się delikatnie.

* Jesteś niegrzeczna, Fire
** Cześć Theo, miło Cię poznać! Jestem Vivien

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 998
Dodatkowo : prefekt fabularny, naj hoes w hogu
  Liczba postów : 1095
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob 17 Cze - 18:06

Według Fire najgorsze w Theo było właśnie to niezrażanie się, nawet jeśli uparcie na różne sposoby próbowała go zniechęcić. Normalny człowiek stwierdziłby, że nie warto się męczyć i wystawiać na nieprzyjemne komentarze. Najwyraźniej po raz kolejny trafiła na jakiegoś szaleńca.
Nie chciała się irytować bez potrzeby, ale mała intryga spaliła na panewce, bo najwyraźniej Evermore był większym poliglotą niż Fire mogła się spodziewać. Dodatkowo Void wcale nie współpracowała, a Fire wręcz poczuła się, jakby była w jakiejś tajnej zmowie z Theo. Odwróciła się od tej dwójki, ukrywając złość za maską chłodnej obojętności. Mruknęła jeszcze coś pod nosem po francusku. Ogień okazał się dużo bardziej interesujący, gdyby nie to, że Evermore zagadnął na temat tego całego wróżenia. Blaithin wzruszyła ramionami, chłonąc ciepło płomieni i nie obawiając się tego, że jest tak blisko i może się sparzyć.
- Ciekawego nie. - mruknęła, obserwując chwilę sylwetki łączące się wkoło i poruszające coraz szybciej. Ostatnio wywróżyła sobie, że ktoś stanie jej w planach na drodze. Gryfonka uświadomiła sobie, że rzeczywiście tak się stało. Teoretycznie sama zniszczyła swój skomplikowany zamiar odebrania życia pewnej osobie. Starała się, żeby jej głos brzmiał normalnie i nie był przesycony goryczą. - Ale znowu ma mnie spotkać coś niemiłego. Może chodzi o to, że przyślesz kolejny list?
Próbowała przekształcić sytuację w żart niemalże jak zawsze. Już przekonała się, że drwienie z Krukona, wcale nie przynosi takich skutków, jak powinno.
- A jak się miewa twoje wewnętrzne oko? - rzuciła, zerkając na chłopaka. Była pewna, że Savage nie przekazał "pozdrowień" tak, jak ona by tego chciała. Teraz nie wiedziała, czemu się wcześniej nie powstrzymała. Miały być wyrazem pogardy, a najprawdopodobniej Theo mógł uznać je za naprawdę coś sympatycznego!
- Zamierzacie zostać na tę niby imprezę, którą chce zorganizować Robertson? - spytała zarówno Evermore'a, jak i Vivien, kiedy profesor był po drugiej stronie paleniska. Sama nie podjęła jeszcze decyzji, chociaż ognisko kusiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 616
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob 17 Cze - 18:30

Theo potrafił być niesamowicie uparty, jeśli tylko wymagała tego sytuacja. Niezbyt rozumiał ludzi, którzy od razu kogoś oceniali, albo z miejsca coś zakładali. Fire jakby nastawiła się na to, że każdego musi od siebie odsunąć i nikt nie może się do niej zbliżyć. Theo chyba na swój sposób chciał udowodnić jej, że nie tylko ona może tak bardzo się na jakimś punkcie zafiksować. A poza tym był po prostu sympatycznym gościem, który szukał znajomych i (z niewiadomych powodów) widział potencjał w tej rudowłosej Gryfonce. Zazwyczaj ufanie swoim przeczuciom wychodziło mu na dobre i nie zamierzał przestawać tylko dlatego, że zdobycie "łaski" Fire jest tak trudne.
Aczkolwiek jej towarzyszka była zdecydowanie milsza i nastawiona bardziej pozytywnie. Theo obrzucił uśmiechem @Bridget Hudson, która zagadała do Vivien o podręcznik. Chciał nawet coś do niej dodać, ale akurat udało mu się wymusić choć trochę rozmowy u Fire.
- Myślisz? Moim zdaniem tym "czymś niemiłym" będą wyrzuty sumienia, kiedy zorientujesz się, że zupełnie bez sensu odrzucałaś moją propozycję - czyli po tym, jak już się zgodzisz i dotrze do ciebie, że to nic strasznego. - Chciał ją szturchnąć przyjacielsko w ramię, ale nagle przypomniał sobie o tym, że gdy wcześniej nawiązali kontakt cielesny, to dostał w twarz.
Theo był Krukonem z jakiegoś powodu, prawda? Czasami zdarzało mu się pomyśleć odrobinkę.
- Fantastycznie, moje wewnętrzne oko widzi motylki - odparł tak, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. W gruncie rzeczy, symbol wolności nie był taki zły. Może chodziło o to, że w końcu sam podejmował decyzje? Przyjazd do Hogwartu miał być jego "wyzwoleniem". Widocznie w przyszłości wydarzy się coś podobnego...
- Czemu mam wrażenie, że jeśli powiem ci, że zostaję, to wtedy ty nie zostaniesz? - Zaśmiał się krótko, potrząsając głową z niedowierzaniem. - Nie wiem, w sumie czemu nie?

______________________

True as it can be...


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 355
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 176
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14564-florence-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14577-florence
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14574-florence-h
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14575-florence-henderson




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Sob 17 Cze - 20:58

Dobrze, że nie zwerbalizował swoich przypuszczeń, bo najpewniej od razu bym go wyśmiała gdyby oskarżył mnie o podsłuchiwanie – w czasie odczytywanie przyszłości byłam tak skupiona, że nie miałam głowy nasłuchiwać, o czym gadają ludzie wokół. Spojrzałam na chłopaka badawczo, a na mojej twarzy rysowało się lekkie niedowierzanie.
- Jesteś pewien, że miałeś to samo? – zapytałam wyraźnie zdziwiona. Rzadko zdarzało się, żeby dwie osoby widziały w płomieniach to samo, tym bardziej dwie osoby wróżące z tego samego miejsca. Zastanawiałam się czy to był jakiś zbieg okoliczności, czy może chłopak nie miał bladego pojęcia na temat wróżbiarstwa.
Obróciłam wzrok znów spoglądając w ognisko – nie byłam szczególnie chętna do nawiązywania nowych znajomości, a chłopak zachowywał się bardzo nienaturalnie, wręcz nerwowo, co piekielnie mnie konfundowało. Lubiłam ludzi ze szczerymi intencjami, a ten typek wyraźnie miał coś do ukrycia.
- Jestem Florence – powiedziałam od niechcenia nie patrząc na chłopaka, by po chwili dodać obojętnym tonem – Szczerze powiedziawszy nie wydaje mi się, żebyśmy mieli być towarzyszami niedoli, skoro nie masz nic wspólnego z kryształowymi kulami.
Celowo ponownie sprowokowałam temat, by zobaczyć jak tym razem chłopak zareaguje. Wciąż wpatrując się w ognisko spoglądałam na młodego mężczyznę kątem oka licząc, że z jego reakcji wyczytam prawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1197
  Liczba postów : 678
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Nie 18 Cze - 0:56

Nieszczególnie interesowała mnie rozmowa między @Theo Romeo U. Evermore", a Fire, ale gdy usłyszałam o jakiejś propozycji zrobiłam wielkie oczy i obudziła się moja wewnętrzna plotkara. Spojrzałam na chłopaka i zapytałam:
- Co proponowałeś Fire, Theo?
Wiedziałam, że Gryfonka gotuje się teraz ze złości, ale odrobinę mnie to bawiło, więc nie zamierzałam przepraszać, tylko w najlepsze zagadywałam sympatycznego Krukona. Gdy kuzynka zapytała o imprezę zastanowiłam się chwilę - w gruncie rzeczy nie miałam zbyt wiele do roboty tego wieczoru (tak jakbym wcale nie zdawała zaraz Owutemów!), ale nie spodziewałam się, żeby działo się tutaj coś szczególnie ciekawego - a nudzić mogłam się równie dobrze w dormitorium.
- Sama nie wiem - westchnęłam.
Po chwili zastanowienia dodałam
- Jeśli główną atrakcją tego spędu ma być nasz Calumek - tutaj leciutko skinęłam głową w stronę brata, tak że tylko Fire mogła dostrzec ten ruch - i kręcące się wokół niego laski to ja podziękuję.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 417
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Nie 18 Cze - 17:06

Dosłownie w tym samym czasie, w którym Bridget podeszła do Vivien prosząc o podręcznik, w pobliżu znalazł się Theo, na co Bridget zareagowała lekkim pąsem i szybkim odwróceniem głowy. Nie powiedziała w sumie nic poza krótkim "dzięki" w kierunku Ślizgonki, ponieważ rozmowa znajomych szybko przeszła na inny język, którego Bri nie rozumiała i ogólnie było nieco awkward. I jeszcze sposób, w jaki Theo patrzył na Blaithin... Dziewczynie zrobiło się odrobinę przykro, więc postanowiła czym prędzej oddalić się z tego miejsca i zająć się zadaniem. Nie do końca mogła się skupić, ale ostatecznie odnalazła odpowiednią interpretację. Czyżby miała niedługo się zakochać? Jej wzrok ponownie podążył w kierunku @Theo Romeo U. Evermore i z Puchonka zorientowała się, że to chyba już powoli się działo...

kostki: 1, 5

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known that when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 998
Dodatkowo : prefekt fabularny, naj hoes w hogu
  Liczba postów : 1095
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13638-blaithin-astrid-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13646-not-a-bad-girl
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13684-dziobek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Pon 19 Cze - 6:55

Ciężko było przewidzieć, które pierwsze odpuści, ale w przypadku Fire im bardziej się zapierała, tym ciężej dopuszczała do siebie możliwość zgody. Towarzystwo Krukona nie było na tyle wkurzające, żeby dosadnie go od siebie odczepiła (najprawdopodobniej jakimś porządnym zaklęciem wysyłającym do skrzydła szpitalnego). Może dlatego jeszcze się nie wściekła, a może za bardzo ją to bawiło. Jakieś powody miała.
- Ale ja doskonale wiem, że to nic strasznego. Czego miałabym się obawiać ze strony tak miłego, uroczego chłopaka? - Fire postarała się, żeby więcej ironii się w to zdanie wlać nie dało. Ze strony Vivien musiało to wydawać się co najmniej zabawne, chociaż Blaithin pilnowała, żeby kąciki jej ust nie podjechały do góry. Wolała zachować chłodną obojętność. - Po prostu nie i tyle.
Powtarzała to chyba po raz setny, a przynajmniej takie odnosiła wrażenie. Wtedy właśnie Vivien musiała się zainteresować, na co Szkotka westchnęła. Była pewna, że zna odpowiedź, jaką udzieli Romeo, a przecież nie zamierzała zatykać mu ust ani dłonią ani magią. Zbyt dużo ludzi patrzyło. Zresztą, niech sobie mówią co chcą. - pomyślała, zduszając irytację i wyciągając ręce w stronę ognia, żeby poczuć jego przyjemne gorąco. Wzięła nawet jedno drewko, żeby zwiększyć płomień.
- Więc jednak jest z tobą gorzej niż myślałam, Romeo... - odparła, bo chłopak wyraził się tak, jakby to go w ogóle nie zaskakiwało. Fire nie widziała w motylach nic specjalnie ciekawego - ot takie tam owady. Nie miała pojęcia, co mogą one oznaczać, ale nie dopytywała.
- To chyba już ten moment, kiedy zaczynasz mnie poznawać. - stwierdziła, unosząc brew. Uwaga Romeo była tak trafna, że nawet Fire się tego nie spodziewała. Oczywiście, jednocześnie poczuła chęć udowodnienia, że jest zupełnie odwrotnie i, że Evermore nie ma racji. - A co, Vivien, lepiej byłoby, jakby wokół ciebie też kręciło się trochę facetów, nie?
Posłała kuzynce zadziorny uśmiech - w końcu w Solace rozmawiali o tych "kolejkach" ustawiających się do ręki Ślizgonki. Teraz mogła swobodnie z tego żartować, a przy okazji odgryźć się za wcześniejsze. Co prawda, jeden facet już był w pobliżu... Może dałaby radę jakoś wcisnąć go Void? Chyba, że naprawdę impreza jej nie interesowała.
- Właściwie to ja mogę na trochę zostać. - dodała Blaithin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Newcastle, Anglia
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1533
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1046
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12511-naeris-sourwolf#337284




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Pon 19 Cze - 16:16

Naeris skupiła się w pełni na powstającym rysunku, chociaż odrobinę rozpraszał ją wiatr, gdy ściągał kosmyki włosów na oczy dziewczyny. Nie zauważała, że pojawiali się ciągle nowi ludzie. Przyjścia nauczyciela też nie zarejestrowała, próbując wyrównać kreskę przy jednym z płatków. Dopiero, gdy ktoś ją szturchnął, Naeris miała okazję usłyszeć, co będą robić. Właściwie wydało jej się to czymś bardzo ciekawym. Nigdy nie wróżyła z ognia, więc miała doskonałą okazję spróbować. Jej ciotka wspominała coś o tym sposobie odczytywania przyszłości, ale sama wolała bezpieczniejsze sposoby, na przykład tarot czy kule.
- O, cześć! - roztargniona spojrzała na Lottę i przytuliła ją. - A nic, takie tam narcyzy. - machnęła ręką, dając znak, że to naprawdę mało ważne. Schowała szkic kwiatków i podeszła do ognia. Żar płomieni nie pozwalał Naeris się zbliżyć. Lubiła ten żywioł, ale w sumie lubiła każdy żywioł... Chociaż wodę kochała najbardziej.
Nagle zobaczyła jakieś motyle, które wyglądały jakby zostały utkane z iskier. Wzbijały się w górę i opadały, prowadząc między sobą specyficzny taniec. Wpatrzyła się zachwycona w ten pokaz i odczytała, że chodzi o wolność. Nie miała pojęcia, co ją spotka, ale nie bała się tego. Potem nie pozostało nic oprócz powolnego zebrania się do domitorium.

grupa nieparzysta
Kostka: 4


Ostatnio zmieniony przez Naeris Sourwolf dnia Pią 23 Cze - 23:40, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wenecja, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 616
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 343
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14432-theo-romeo-u-evermore#382217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14439-i-will-be-true#382241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14442-false#382249
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14440-kuferek-theo#382245




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Pon 19 Cze - 18:52

Theo to niezwykle dobroduszna istota, ale zarazem wcale nie taka nieporadna i bezbronna. Doskonale wiedział, że jeśli tylko zapragnie, to może wymusić u Fire zgodę. Nie chciał posunąć się do takiego ruchu, ale coś w jej uporze sprawiało, że bardzo potrzebował udowodnić sobie własną wyższość. Ona i tak by się nie dowiedziała, gdyby ją zahipnotyzował - Evermore wiedział, jak "podsunąć" komuś swoje myśli.
- Otóż to! - Przytaknął entuzjastycznie, ignorując po całości ironię, w której Gryfonka chyba chciała go utopić. Pstryknął palcami tak, jakby na coś wpadł - ale w rzeczywistości chciał mieć pewność, że rudowłosa patrzy teraz na niego. - I właśnie dlatego zaczynasz się do tego pomysłu przekonywać.
Ze strony osoby takiej jak Vivien musiało to zabrzmieć jak przejaw pychy i przesadnej pewności siebie, ale Theo najzwyczajniej w świecie postanowił użyć hipnozy i trochę podręczyć Fire. Na Merlina, jej upór nie miał sensu!
- Chciałbym ją namalować - wyjaśnił od razu, bo w końcu nie widział w tym problemu. - To nic złego, prawda? - Nie mógł pozwolić na to, aby koleżanka Fire stanęła po jej stronie.
Mógł spodziewać się drobnych wyrzutów sumienia, ale głosik z tyłu głowy podpowiadał mu, że nie ma co panikować. Krukon z zadowoleniem postanowił go posłuchać.
- To ekscytujące - przewrócił oczami z rozbawieniem na uwagę Gryfonki. Nie wiedział, kim jest ten Calumek i ogólnie niezbyt był rozeznany w sytuacji. Postanowił jednak wyjątkowo się w to nie mieszać i większą uwagę zwrócił dopiero na słowa dziewcząt o zostaniu na "imprezie". Nie miał żadnych większych planów i im dłużej siedział w cieple ogniska, tym bardziej kusiło go pozostanie.
- Nie zaszkodzi... - mruknął potakująco. - Ale spokojnie, nie uciekaj.

______________________

True as it can be...


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 107
  Liczba postów : 77
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14603-erin-fox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14607-erin-fox#389201
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14606-erin-fox#389196
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14605-erin-fox#389150




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Pon 19 Cze - 23:43

Nie przepadała za tym przedmiotem, ale skusiło ja to, że zajęcia miały odbywać się na zewnątrz. Co prawda nieźle się spóźniła i wcale nie było jej z tego powodu przykro. Przywitała się z nauczycielem skinieniem głowy i usiadła razem z resztą. Dowiedziała się jeszcze szybko co ma robić, na szczęście nauczyciel miał chyba całkiem dobry humor. A może taki był po prostu? Skąd ma wiedzieć, jak na zajęciach to raczej często nie bywa.
Bazując na instrukcjach, skupiła się na dymie. Nigdy nie była dobra z tego przedmiotu i to było powodem jej kiepskiego nastawienia, tym razem jednak zdziwiła sama siebie. Jakąś tam wiedzę posiadała więc potrafiła interpretować obrazy, niestety zwykle nic nie widziała, a tu taka niespodzianka. Bardzo wyraźnie zobaczyła najpierw dwójkę ludzi. Takie kształty, walczyli. Później dołączyło do nich więcej kształtów. Obraz był tak wyraźny, że Fox nie mogła go źle zinterpretować. Kłopoty... Duże... Kolejna rzecz przez którą nie przepadała za wróżbiarstwem... Te głupie zwiastujące katastrofe wróżby.

Kostki: 6 i 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1197
  Liczba postów : 678
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Wto 20 Cze - 0:09

Uwaga Fire lekko mnie skonfundowała - wciąż nie narzekałam na brak powodzenia, a na dodatek przypomniała mi się pewna noc spędzona w Londynie, do której zdecydowanie nie powinno dojść. Na samą myśl o tamtym wieczorze do mojej twarzy napłynęła krew.
- Dopiero co narzekałaś przed Dorienem, że mam za dużo adoratorów - powiedziałam zimnym tonem siląc się na obojętność  - Teraz, że mam ich za mało, zdecyduj się.
Blaith tak bardzo mnie zezłościła, że postanowiłam już więcej się nie asekurować i w stu procentach stanąć po stronie @Theo Romeo U. Evermore. Chociaż pomysł sportretowania mojej kuzynki wydawał mi się świetny, normalnie nie wykazałabym aż tyle entuzjazmu, chciałam jednak zrobić jej na złość, więc uśmiechnęłam się do Krukona.
- Uważam, że to doskonały pomysł - powiedziałam radosnym tonem, siląc się na naturalność, by po chwili już z sarkazmem dodać - Portret mojej rudziutkiej kuzyneczki mógłby zawisnąć zaraz koło portretu pradziadka Deara!
Na mojej twarzy zabłysł ironiczny uśmieszek.

______________________



When I met you in the summer, took my heartbeat's sound!







Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 51
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14626-gregory-wilkox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14630-gregory-wilkox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14629-gregory-wilkox#390268
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14628-gregory-wilkox#390224




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Wto 20 Cze - 0:54

Kolejna jakaś tam lekcja, znów spóźniony. Prawidłowo! Z uśmiechem na ustach wkroczylem między ludzi. Widzę szykowało się ognisko, szkoda, że kiełbasek brak. Rozejrzałam się za nauczycielem, chyba go kojarzyłam, ale pewności nie mam. Trochę to zajęło i to chyba on właściwie zauważył mnie pierwszy. Przywitałem się z nim kiwnięcie głowy i zabrałem się za szukanie kogoś kto by mi wyjaśnił co mamy robić. Po chwili już siedziałem przed ogniskiem wlepiając swoje oczy w dym próbując coś w nim zobaczyć. No i się udało tylko dlaczego widzę właśnie jakieś motyle? Ach no tak! To oznaczało wolność lub coś w rodzaju uwolnienia się spod czujejś kontroli. Na tą ostatnią część moich myśli uśmiechnąłem się i rozejrzałem się po gronie rówieśników.

Kostki: 4 i 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 25
Skąd : Nowy Jork, USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 34
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14557-matthew-raynor?nid=4#386957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14559-raynor-zglasza-sie#386959
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14558-casius#386958
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14560-matthew-raynor#386960




Gracz






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Wto 20 Cze - 1:02

Jak to ostatnio miał w zwyczaju Matt spóźnił się nieco na zajęcia. Patrzył jak grupa rozpala ognisko, pomógł trochę pamiętając mugolskie formy robienia ogniska ze swoich podróży i wreszcie im się udało. Został przypisany do grupy, która miała czytać z dymu. Poczuł się niczym szaman indian i nie mógł powstrzymać uśmieszku. Kiedy minęło parę minut i dym się zagęścił rozpocząć swoje badania. Był czarny jakby zamiast drewna paliła się guma, Matt zaciekawiony zaczął się uważniej przyglądać aż dostrzegł w dymie twarz. Cofnął się parę kroków z zaskoczenia i przetarł oczy czy aby nie ma przewidzeń. Ale tak, widział twarze które według podręcznika zwiastowały przysługę...a on miał kilka do spłacenia. Czyżby pewna osoba miała się niedługo upomnieć o wypełnienie złożonej obietnicy? Wcześniejszy urok ogniska prysł i Mattowi zrzedła mina. Widok @Laura Manese nie poprawił mu humoru, a nawet go zepsuł.


Grupa: kapnomancja
Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : USA
Galeony : 42
Dodatkowo : wężomowa
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10963-poczta-griffina-robertsona




Specjalny






PisanieTemat: Re: Miejsce na ognisko i altana   Wto 20 Cze - 1:09

Profesor Roberstson krążył przy ognisku, przyglądając się, jak pracują jego uczniowie, udzielając odpowiedzi na nurtujące ich pytania, w międzyczasie witając nowo przybyłych i pokrótce tłumacząc im, czym mają się zająć. Już wcześniej stwierdził, że nie będzie się irytował w związku ze spóźnianiami, jednak kiedy w parku zjawiła się @Bridget Hudson niosąca wielki kosz z jedzeniem (definitywnie przeznaczony bardziej na imprezę przy ognisku, niż na lekcję wróżbiarstwa), nie mógł powstrzymać wpełzającego na jego twarz uśmiechu politowania. Po jakimś czasie okazało się jednak, że kto miał coś wywróżyć, już dawno to zrobił i większość zajęła się towarzyskimi rozmowami w swoim gronie, co Robertson odebrał jako sygnał na zakończenie lekcji.
- Zbierzcie się tu wszyscy - powiedział, a gdy zgromadziła się wokół niego większość obecnych, przeszedł do rzeczy. - Dziękuję wam za tak liczną frekwencję, to były ostatnie zajęcia w tym roku. Ogień zostaje do waszej dyspozycji. Wasza koleżanka już przyniosła prowiant, więc najwyższy czas, abym zostawił was w spokoju. Tylko nie zaróbcie syfu w parku, sprzątać po sobie - skończył beznamiętnie, po czym obrócił się w miejscu i zniknął.

Wszyscy, którzy napisali post o wróżeniu, dostają do kuferka 1 punkt. Bridget przyniosła prowiant, kosz jest zostawiony w altanie. Mam nadzieję, że kilka wątków jeszcze się tu pociągnie i imprezka będzie udana Smile dzięki za udział!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Miejsce na ognisko i altana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

 Similar topics

-
» Miejsce na ognisko i altana
» Miejsce na ognisko
» Tajemnicze miejsce w Zakazanym Lesie
» Pole biwakowe
» Miejsce na piknik

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-