IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pub Crazy 60'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Pub Crazy 60'   Czw 23 Maj - 11:00

First topic message reminder :


Pub Crazy 60'


Wszystkie alkohole dostępne z tego spisu

Sok dyniowy
Lemoniada
Mrożona herbata
Woda goździkowa
Świeżo wyciskane soki owocowe
Koktajle na bazie mleka lub jogurtu
Imbirowa mątwa
Malinowy Chruśniak
Wiśniowy Gryf
Chochlikowe cappuccino
Syrenie Latte



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Toowoomba, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6239-venice-aisha-bee-irvine#176571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6241-pszczolka-wenecja#176574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6240-listy-do-sue#176573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7373-venice-irvine#207299




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 22 Gru - 0:03

Idealne miejsce na święta? Każdy miał swój ciepły fotel i kapciuszki, mruczącego kota albo cokolwiek innego grzejącego nogi, ale Venice tylko czekała na wyrwanie się spod czujnego oka siostry i zawitanie do jakiegoś klubu, najlepiej z dala od Hogwartu. Wymknęła się więc niepostrzeżenie do Hogsmeade i teleportowała do Londynu, aby ostatecznie wylądować w... pubie. Zdecydowanie wolałaby klub, ale po drodze nie trafiła na nic ciekawego. Szczytem marzeń byłoby trafienie do miejsca, w którym klimat świąt nie ujawnia się tak bardzo jak w zamku. W pubie o jakże porywającej nazwie natknęła się na typowe ozdoby, na które zdążyła napatrzeć się na korytarzach.
Nieco skrzywiona zajęła miejsce przy barze, aby rozchmurzyć się po zamówieniu drinka. Nie było tłumów, co trochę dobiło Venice, ale nie traciła nadziei. Ostatnio było zbyt nudno, coś chyba należało zmienić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 22 Gru - 0:27

Jakoś tak się złożyło, że droga kariery zaprowadziła Cyrila znów do Londynu. W normalnych okolicznościach byłby usatysfakcjonowany takim obrotem spraw, jednak perspektywa powrotu do Anglii nie była od jakiegoś czasu na liście jego priorytetów ani gwiazdkowych życzeń. Touche.
Nie był w Hogwarcie od czasu rozmowy z Merlinem po jakimśtam balu (która prawie wcale się nie odbyła, HEH). I kłótni z Effie Fontaine, oczywiście.
W pracy był przez to rozkojarzony; dzisiaj popełnił błąd laika, rujnując swoją niemalże ukończoną reprodukcję. Ze względu na bliskość Szkoły Magii wciąż rozważał, czy nie powinien jej odwiedzić. Rzecz jasna, mógł to zrobić zawsze, kwestia odległości rozwiązywała się w sekundy ze względu na teleportację. Ale znajoma, angielska pogoda, znajome miejsca, wszechotaczający brytyjski akcent - prowokowało go to, irytowało i skłaniało do idiotycznych rozterek.

Ale, wracając. Zdenerwowawszy się na siebie, dwóch współpracowników i mijanego, bezdomnego kota, postanowił poprawić sobie humor szklanką czegoś mocniejszego. Butelką, w ostateczności.
Wszedł do pierwszego lepszego baru i usiadł przy ladzie.
- Wódkę - mruknął, nie spojrzawszy nawet na barmana. Pomęczył chwile skronie końcami długich palców. Dwa siedzenia obok, zamówienie odebrała jakaś dziewczyna. Zerknął w jej stronę, usłyszawszy obcy akcent. Dobrze. Pięć punktów. Na dodatek była całkiem śliczna. Dziesięć. Pięła się w górę po liście priorytetów i gwiazdkowych życzeń.
- Naprawdę? Anglia? I to w tę porę roku? - rzucił w jej stronę tonem, który sugerował, że są w samym środku pasjonującej rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Toowoomba, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6239-venice-aisha-bee-irvine#176571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6241-pszczolka-wenecja#176574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6240-listy-do-sue#176573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7373-venice-irvine#207299




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 22 Gru - 18:47

Znakomicie, póki co wszystko przebiegało odpowiednio. Nie zdążyła nawet rozejrzeć się po pubie w celu oceny zupełnie obecnych jej ludzi, kiedy towarzysz sam się nawinął. Przeniosła wzrok z kolorowego drinka na nieznajomego. Wyjątkowo szybko połączyła jego głos z aparycją, otrzymując w ten sposób mężczyznę nieznanej narodowości z urzekającym zarostem, przy okazji stwierdzając, że nie może mieć więcej niż 25 lat. Idealnie. Nawet pojawiła się iskierka rozpaczy z powodu jego potencjalnego mugolstwa. Dzięki niej zorientowała się, że w mugolskich pubach nie płaci się galeonami, przybrała nieco zbolałą minę, ale szybko się ogarnęła i podjęła rozmowę.
Wzruszyła lekko ramionami.
- W nudnych miejscach opłaca się przełamywać monotonię - stwierdziła. - A tak właściwie to zupełnie losowe miejsce, ale równocześnie chyba jedyne w którym nie szukałam Atlantydy. Zresztą, mogłabym zapytać o to samo - dodała, unosząc nieznacznie brwi.
- Zły dzień? - pozwoliła sobie również na komentarz odnośnie zamówionego przez niego alkoholu. Nieczęsto widywała w pubach Anglików, zamawiających wódkę tak bezpośrednio, a na Rosjanina raczej nie wyglądał, a już tym bardziej nie brzmiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 22 Gru - 19:06

Cyril też zdążył szybko wydedukować, że to raczej jej pierwszy drink. Po pierwsze dlatego, że zamówiła coś chujowego, pewnie na rozruszanie (nie napisałaś co, więc ustalam to drogą dedukcji!). Po drugie, wyglądała i brzmiała na absolutnie trzeźwą. Chyba że pomylił jej "obcy" akcent z pijackim bełkotem, ale na to nie wyglądało. Po trzecie - wciąż siedziała sama. I tak mu się trafiło, że zdążył "złapać" ją pierwszy.
- To czego szukasz? - zapytał, przechylając kieliszek i opróżniając jego zawartość. Dobrze. Lepiej. Ale skoro nie ma zamiaru upić się w gniewie i smutku, chyba czas zmienić repertuar. - Wiesz, mam parę znajomości. W razie czego - mrugnął do niej, że niby żartował. A wcale nie. Taki twist, heh.
Zamówił sobie tym razem szkocką.
- Coraz lepszy - odparł, unosząc szklankę. - Ewolucję mojego nastroju portretować będą zmiany alkoholi. Jeśli będę próbował zamówić kolorowego drinka, każ mi przestać.
Barman miał już zamiar odejść, ale Cyril nie mógł znieść widoku tegoczegoścotamnibyonapiła.
- I Manhattan dla pani.
Bourbon, vermouth, aromatyczne przyprawy i wiśnia wrzucona do środka. No, znacznie lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Toowoomba, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6239-venice-aisha-bee-irvine#176571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6241-pszczolka-wenecja#176574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6240-listy-do-sue#176573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7373-venice-irvine#207299




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 22 Gru - 19:27

W takim razie świetnie dedukował. Irvine czułaby się bardzo dziwnie, pijąc cokolwiek mocniejszego bez towarzystwa, ogólnie przesiadywanie w barach tuż przed świętami, do tego samotnie, jakoś nie należało do jej typowych zwyczajów. O ile można było powiedzieć o jakichkolwiek zwyczajach Venice.
- Atlantydy - powtórzyła swoim typowo wesołym tonem, jak zawsze optymistycznym. W zasadzie jedyni poplecznicy jej genialnej teroii na temat zaginionego lądu znajdowali się aktualnie w Australii i raczej nie mieli większych planów co do szukania go w Anglii. No nic! - Znajomości nigdy za wiele - skomentowała, wyobrażając sobie dwóch typowych Sherlocków Holmesów, podążających przed nią z lupami. Miałaby super bajerancki notesik do zapisywania wszystkich szczegółów. - Liczę na twoje towarzystwo w trakcie poszukiwań - dodała z uśmieszkiem, do swej genialnej idei dodając kolejnego detektywa.
- Świetnie, w takim razie może być tylko lepiej - oceniła, komentarz na temat jej ślicznego drinka podsumowując jedynie półpretensjonalną miną. Za zamówienie podziękowała skinieniem głowy.
- Widzę że wiesz czego potrzebują Australijki w angielskich barach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 22 Gru - 19:39

Najlepszy detektyw. Minął się najwyraźniej z powołaniem, wybierając ścieżkę zbrodni.
Belg zupełnie zapomniał o tym, że zbliżają się święta. Świadomość najwyraźniej automatycznie ignorowała wszystkie kolorowe choinki, światełka i kolędy i przetwarzała to na zwyczajny, wielkomiejski bełkot.
- Naprawdę? Widzisz, myślałem, że myli ci się mitologia i chciałaś powiedzieć o Świętym Graalu, ale niech ci będzie.
Jej wesoły ton i rozpromieniony uśmiech zdecydowanie poprawiały humor lepiej niż wódka.
- W porządku, piszę się na to. Ale chcę udział za znaleźne - uznał, przemyślawszy sytuację. Przecież nigdy nie przegapiłby okazji na zarobek. Nawet teraz, kiedy jego mugolskie konto zbliżało się do siedmiu cyfr, a starał się również o kolejną skrytkę u Gringotta. Po ostatnich wydarzeniach jeszcze bardziej desperacko uciekał do pracy, zarobił na swych niepowodzeniach emocjonalnych krocie i pocieszał się obrzydliwie drogimi koszulami i wszystkim innym, co było dobre i eleganckie.
Dzwonek przy drzwiach niemalże nie przestawał brzęczeć. Schodzili się kolejni ludzie, było coraz głośniej. Postanowił zatem pokonać odległość jednego stołka od dziewczyny, co by nikt nie zajął miejsca między nimi ani nie musieli do siebie krzyczeć.
- Belgijskie maniery - odpowiedział, ujmując szarmancko jej dłoń i muskając ją ledwie ustami. Stojąc, oczywiście. - Cyril.
Zajął miejsce przy dziewczynie. Ładne perfumy. Albo szampon. Cokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Toowoomba, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6239-venice-aisha-bee-irvine#176571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6241-pszczolka-wenecja#176574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6240-listy-do-sue#176573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7373-venice-irvine#207299




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 22 Gru - 19:54

Mówcie co chcecie, z tą super mega brodą wyglądałby idealnie w kraciastym płaszczu detektywa, a z takim wyobrażeniem Sue była bardzo daleko od posądzania go o jakiekolwiek działania typowe dla zbrodniarza. Zresztą, sama nie była święta, duchy towarzyszyły jej dosyć często, a raczej też nie wyglądała na amatorkę okultyzmu.
- Święty Graal to też całkiem opłacalna wersja, czemu nie? Zawsze można to połączyć - dodała, w odpowiednim momencie ulegając odruchowi przygryzienia wargi. Zamiast języka. Nie znała opowieści o tym artefakcie (tak bardzo heroes III), ale coś tam słyszała, w każdym razie przy zasłyszeniu kojarzonej nazwy w głowie zajaśniała jej myśl o nabieraniu mugoli i małym fałszerstwie (hehehehe), nie dość że za pomocą magii można podrobić ruiny Atlantydy, to jeszcze umieścić tam Graala. Problem leżał tylko w tym miejscu, gdzie jeszcze-nieznajomy miał 90% szans na bycie mugolem.
- Stoi - przytaknęła, udając poważną minę. Jej konto u Gringotta raczej nie mieściło milionów, dlatego raczej nie gardziła bonusowymi galeonami.
- Venice - przedstawiła się, przymrużając lekko oczy. Zmniejszenie dystansu jak najbardziej jej się podobało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 22 Gru - 20:37

Nie oszukujmy się, niewiele byłoby rzeczy, w których wyglądałby źle. A tak apropo ciuchów, jej wyglądałyby najlepiej porozrzucane w nieładzie wokół jego hotelowego łóżka.
- Zgoda. - Zerknął na zegarek. - Myślisz, że wyrobimy się do drugiej w nocy?
Co z tego, że miłośnicy legend poświęcali dziesiątki lat na takie poszukiwania. Oni wyrobią się w kilka godzin. Zresztą, byłoby zabawnie, gdyby faktycznie poszli szukać i zadowolili się, przykładowo, klubem tanecznym o nazwie Atlantyda i tanim winem z etykietą "Święty Graal".
Sam w ogóle nie rozmyślał nad mugolskością interlokutorki. Po prostu założył to za pewnik. Przebywał głównie w towarzystwie mugoli, pracował z nimi w swojej szajce. Tylko jego przełożony również był czarodziejem. Początkowo myślał, że będzie mieć z tym problemy, ale szybko nauczył się, że to bardzo opłacalne. Mugole nie wiedzą, że pomagał sobie w reprodukcjach magią. Nie wiedzą, co to Imperius. Uniósł szklankę whiskey i pociągnął łyk.
- Venice - powtórzył, obracając to słowo w ustach. Ona też powinna to zrobić z jego imieniem; poćwiczyć, zanim będzie wielokrotnie wypowiadać je później, nocą. Heheheh. - Z Australii. Zostałaś tam poczęta, urodzona, czy zero sentymentalnych historii?
Dobrze, że nie wiedział, z jakiego pochodzi miasta. Gdyby miała na imię Toowoomba, ciężko byłoby mu opanować śmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Toowoomba, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6239-venice-aisha-bee-irvine#176571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6241-pszczolka-wenecja#176574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6240-listy-do-sue#176573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7373-venice-irvine#207299




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 22 Gru - 22:37

No jasne, a Venice zawsze była pewna, że ciuchy lepiej wyglądają na niej niż na, przyjmijmy, wieszakach, szczególnie te wszystkie śliczne przylegające sukienki. Choć szczerze powiedziawszy w hotelowym łóżku prezentowałaby się nie gorzej.
- Interesy z tobą to prawdziwa przyjemność - stwierdziła, tym samym zapewniając, że do drugiej na pewno zdążą zająć się sprawami natury bardziej przyjemnej niż formalności. Chociaż czemu nie szukać Atlantydy w hotelu? Z kolei wino "Święty Graal" nie mogło być złe, nieważne jaką cenę by osiągało. Po kilku drinkach na pewno równałoby się z istnym napojem bogów.
Venice nie była przyzwyczajona do obcowania z mugolami, którzy nie mają pojęcia o istnieniu magii. Przy ojcu nie musiała się pilnować, w Hogwarcie przywykła do czarodziei, dlatego w Londynie musiała uważać. Nawet jeśli szalenie interesowały ją wszelkie mugolskie sprzęciki, w szczególności te elektroniczne, łatwo przychodziło jej zapominanie się.
- Wszystkie sentymentalne historie zostawiłam w Australii, mieszkam tam. Ale refleksje sentymentalne raczej nie mieszczą się w zakresie poprawiania dnia, mam nadzieję? - zapytała, nachylając się nieco w stronę Cyrila, robiło się coraz głośniej, a w tle leciała kiczowata muzyka świąteczna. Uprzednio upiła spokojnie dwa łyki zamówionego przez Belga drinka.
- Czym się zajmujesz? - zadała banalne pytanie, które niesamowicie ją nurtowało. - Wybacz, ale widzę cię tylko w roli detektywa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Nie 22 Gru - 23:41

- Wiem - przyznał nieskromnie, przejeżdżając ręką po kilkudniowym zaroście. - Sama przyjemność, nie będziesz narzekać.
Uśmiechnął się do niej niedbale i napił się whiskey, jakby nie zauważając dwuznaczności w swojej wypowiedzi.
Te przyszłe poszukiwania brzmiały coraz lepiej. Oby tylko nie zachlali się w tym oto barze, nim przystąpią do dzieła.
- Zostały tam, powiadasz? To oznacza brak bagażu emocjonalnego, rozpoczęcie życia na nowo, czy tak tylko mówisz?
Kiedy się nachyliła, przekręcił lekko głowę. Wcześniej nie był pewien, zastanawiał się, czy to gra światła. A jednak. Miała lekką diastemę. Pięć punktów. Coraz wyżej.
- Jeśli się upijesz i będziesz mi opowiadać o swoich przezabawnych katastrofach życiowych, to całkiem możliwe, że mieszczą się w tym zakresie.
Jednak w myślach zupełnie inaczej planował ten wieczór.
Kiedy zadała mu pytanie o pracy, zastanowił się chwilę. Jego robotę można podzielić na kilka aspektów - artystyczną, bo tworzył reprodukcje. Kulturalną i turystyczną, bo jeździł po galeriach na całym świecie. Biznesową i towarzyską, bo zawierał cenne znajomości i wykorzystywał je do własnych celów. I kryminalną, bo kradł oryginały i podmieniał je na swoje własne dzieła. O szkole nie ma co wspominać, przecież.
Pociągnął łyk whiskey. Miał dziś fioletową koszulę, pójdzie z artyzmem.
- Maluję reprodukcje. A ty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Toowoomba, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6239-venice-aisha-bee-irvine#176571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6241-pszczolka-wenecja#176574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6240-listy-do-sue#176573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7373-venice-irvine#207299




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pon 23 Gru - 0:26

Venka miała zamiar pamiętać cokolwiek z tego wieczoru. Fakt, że lubiła romanse wcale nie czynił jej pierwszą lepszą, którą spić najłatwiej na świecie, a wykorzystać jeszcze prościej. Lubiła bawić się na pół-trzeźwo, kiedy wyrzuty sumienia uciekały gdzieś dalej, a sama kontaktowała na tyle, żeby nie robić z siebie idiotki. A najlepiej wtedy, kiedy automatycznie wykluczała jakąkolwiek późniejszą styczność z facetem, co oczywiście dało się uzasadnić. Nie musiała myśleć, wspominać i minimalizowała ryzyko kolejnej przelotnej miłostki. Te niestety pojawiały się co jakiś czas, burząc "spokój wewnętrzny", któremu zdarzało się istnieć tylko i wyłącznie w sferze kontaktów międzyludzkich.
- To oznacza że problemy Australii nie istnieją w Anglii, oczywiście - rzuciła obojętnie, chcąc odejść od tematu. Jedyną namiastką domu w Hogwarcie była drużyna. Niestety myśląc o drużynie miewała wielkie napływy wspomnień na temat Kai, z którą odbyła pośmiertną rozmowę. Raczej nie miała ochoty na tracenie humoru, kiedy próbowała wyjść ze schematu typowej monotonności.
- Nie ma tak łatwo - odpowiedziała z uśmiechem, unosząc na chwilę jedną brew. - Po alkoholu szybciej zasnę na twoim ramieniu niż opowiem zabawną anegdotkę, więc umówmy się, że ja pilnuję ciebie, żebyś nie zamawiał kolorowych drinków, a ty mnie, żebym dotarła do stopnia, w którym nie przysypiam - zasugerowała, przy okazji dotykając lekko palcem wskazującym jego torsu, ukrytego pod fioletową koszulą.
- U, artysta - mruknęła. Teraz widziała go nie tylko w roli detektywa. - Ja... cóż, wymykam się z domu, szlajam się po koncertach w Londynie, czasami robię zdjęcia, udaję że gotuję. W zasadzie unikam nudy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pon 23 Gru - 0:48

Hejhejhej, nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Zresztą, Cyril lubił wyzwania. Wcale nie postawił zaciągnięcia jej do łóżka za cel wieczoru. Byłby jednak usatysfakcjonowany, gdyby tak się to potoczyło.
- Rozumiem - odparł tylko, wychwytując jej wymijający ton. Dopiero co się poznali, sam też nie miał ochoty na wkraczanie na tak grząski grunt, jakim było rozpamiętywanie przeszłości.
- Rozmawiamy od kilku minut, a mamy już dwie umowy - zauważył z rozbawieniem. - Jeśli tak dalej pójdzie, wkręcisz mnie do podpisania jakiejś dzierżawy bagien.
Belg uśmiechnął się przelotnie, gdy musnęła go dłonią. Upił kolejny łyk szkockiej. Dość wolno, jak na niego, ale nie miał zamiaru chlać na umór, gdy Venice popijała drobnymi łykami. Zresztą dobrze mu się rozmawiało mimo brak upojenia alkoholowego, nie trzeba było upłynniać konwersacji szybko pochłanianymi drinkami.
- Niewiele w tym artyzmu. Sama dokładność i technika. Czyli dalej prawie jak detektyw, możemy przy tym zostać - zdecydował. - Samotne picie w barach to też część tego planu? Czy zawsze jest ciekawie, bo, nie oszukujmy się, ciężko przejść obok ciebie obojętnie i zatrzymać stan samotności na dłużej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Toowoomba, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6239-venice-aisha-bee-irvine#176571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6241-pszczolka-wenecja#176574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6240-listy-do-sue#176573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7373-venice-irvine#207299




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pon 23 Gru - 1:25

Bardzo dobrze, że postanowił nie drążyć tematu. Lepiej pić w przyjemnej atmosferze.
- Bagna będziemy licytować potem, najpierw muszę się upewnić, że byłbyś dobrym nabywcą, nie wyprzedzaj faktów - przestrzegła rozbawiona. - Lubię zakłady, więc na dwóch umowach się nie skończy - dodała. Nie byłaby sobą gdyby nie zakładała się ze wszystkimi o najmniejsze drobnostki. Dało się na tym sporo zyskać. Szczególnie zabawy.
Przelotny uśmiech Cyrila schlebiał jej w pewien sposób. Zmusił nawet wyobraźnię Australijki do krótkiej myśli na temat tego, czego brakowało w jego ubiorze. Nie było krawata, który mogłaby sobie poobracać w dłoni. W każdym razie wciąż leciała na jego kilkudniowy zarost, mru. Zabrała palec, który razem z całą dłonią posłużył do lekkiego odgarnięcia włosów. Napiła się, utwierdzając się w przekonaniu, że dobrze trafiła, fakt faktem, wiedział jakiego drinka potrzebowała.
- Ale zdolności posiadasz - oceniła. - Chociaż detektyw bardzo mi pasuje.
- Z zasady nie trzymam się planów, jeśli nie muszę. Samotne picie w barach to próba ucieczki od świąt, raczej rzadko mi się zdarza. A skoro tak pięknie mnie oceniasz, cóż, miałeś farta.
Upiła kolejny łyk i oparła się łokciem o ladę, zakładając nogę na nogę. Tak dawno nie flirtowała, ach ten Hogwart.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pon 23 Gru - 19:10

- Za bagna? Dziewczyno, tak byśmy się targowali, że na końcu to ty chciałabyś mi zapłacić za to, żebym je wziął - stwierdził niezłomnym tonem.
- To dobrze się dobraliśmy, też miłuję się w takiej formie hazardu. Jakoś na równi z pokerem, ale w tym drugim nie ma okazji do rzucania idiotycznych wyzwań, to czasami lekki minus tej gry.
Tak, zakłady i rywalizacja z nimi związana zdecydowały były bliskie cyrylowemu sercu. Nie ma to jak upikantnić wieczór jakimś absurdalnym zadaniem.
Mogła sobie poobracać inne jego rzeczy w dłoni, ale tak przy barze byłoby trochę nieprzyzwoicie.
Miał szkockiej jeszcze na dwa łyki, więc wskazał barmanowi, że życzy sobie tego samego, kiedy już skończy. Dla obojga. Jakimś uniwersalnym, magicznym gestem, który na pewno istnieje.
- Nigdy nie jest za późno na zmianę branży - odparł. W sumie to byłoby całkiem ciekawe, rozwiązywanie zagadek i tropienie zbrodni na starość. O ile takowa nadejdzie w jego życiu na krawędzi.
- Co poradzę, jestem szczęściarzem - mruknął, wzruszywszy ramionami. - I co potem? Coś, cokolwiek, czy dasz się porwać w nieznane? - zapytał, kończąc whiskey i uśmiechając się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Toowoomba, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6239-venice-aisha-bee-irvine#176571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6241-pszczolka-wenecja#176574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6240-listy-do-sue#176573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7373-venice-irvine#207299




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pon 23 Gru - 21:51

Wzruszyła niewinnie ramionami na komentarz o bagnach.
- Jesteś aż tak dobry w negocjacjach? To się ceni - przytaknęła, uśmiechając się przelotnie i dopijając końcówkę drinka. - Ale na razie nie wierzę - wtrąciła przekornie, coby nie było, nie ulegała tak łatwo, hehe. A na bagnach mogli znaleźć sporo skarbów.
- Szczerze mówiąc nigdy nie grałam w pokera - wyznała szczerze, poruszając stópką w górę i w dół.
Dobrze że jakiś komentarz o obracaniu innych rzeczach nie wydobył się przypadkiem z ust Cyrila, bo z pewnością skończyłby sam przy barze. A to na pewno nie wpłynęłoby pozytywnie na jakość jego dnia, prawda?
- Zmienianie opłacalnej branży jest bez sensu, chyba że idziesz w bardziej opłacalną - stwierdziła najbardziej błyskotliwie na świecie.
- Chyba musisz uświadomić mnie co kryje się pod coś, cokolwiek, na razie nie potrafię odpowiedzieć. Nieznane też brzmi całkiem tajemniczo - uznała, robiąc dziubek. - Zależy - zdecydowała się w końcu, nie podejmując przy tym żadnej decyzji. - Pewnie ostatecznie skończy się na umowach!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pon 23 Gru - 22:15

- Nienajgorszy. - Potwierdzi to sporo ludzi. Ale część zrobi to z lekkim niezadowoleniem, żałując swoich inwestycji. Takie życie. - Dobrze, słusznie. Nie należy ufać złotoustym.
I wężoustym, podobno. Ale to drugie jest raczej fantastyczne, ech. Heil, Salazar.
- Nie będę mówił ci, jakie to jest fantastyczne, ciekawe i zajebiście emocjonujące, bo jeszcze wpadniesz w szpony nałogu i zrzucisz na mnie winę za zrujnowanie sobie życia. Ale tak, jest całkiem fantastyczne, ciekawe i zajebiście emocjonujące. Gdybyś pytała.
E, trochę sprośnych komentarzy nikomu nie zaszkodzi, ale to chyba dopiero za pięć kolejek. Precz z pruderią.
- Doskonałe wnioski - pochwalił ją, unosząc szklankę w geście toastu za jej faktycznie błyskotliwą wypowiedź.
- Jeśli sama jeszcze nie wiesz, too chyba ci nie pomogę. Ale coś wymyślisz. Zdajesz się mądrą dziewczynką.
Póki co, hehs.
Nareszcie(!) skończyła swojego drinka. Zamówił więc kolejne, tym razem też jakieś zajebiste, ale nie chce mi się wymyślać jakie, bo zamknęłam już zakładkę "15 drinks you can order in a bar without embarassing yourself". I sobie też. BO TRZEBA.

Cztery kolejki później
Alkohol rozszumiał mu się już w głowie, było mu ciepło, swobodnie i przyjemnie. Skończywszy opowiadać Venice o swojej ostatniej wizycie w Wenecji, nachylił się do niej konspiracyjnie i mruknął:
- Dobra. Koniec zabawy. Czas na jakiś zakład.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Toowoomba, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6239-venice-aisha-bee-irvine#176571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6241-pszczolka-wenecja#176574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6240-listy-do-sue#176573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7373-venice-irvine#207299




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Sro 25 Gru - 22:00

- Jasne, zgłoszę się jak nie będę miała czego zrobić z życiem - zapowiedziała, komentując pokera. Chociaż czy Venice mogła wyrosnąć z szukania Atlantydy? Ten cel życiowy wysuwał się naprzód wśród innych, więc w zasadzie zawsze miała co zrobić z życiem, świetne rozwiązanie, nawet jeśli naiwne. Grunt że skuteczne.
Zrobiła na moment obrażoną minkę. Przynajmniej teraz wiedziała że liczenie na bezpośrednie sugestie odpadało. Trudno, jak mus to mus, teraz mogła wymyślić coś na swoją korzyść.
Zapewne próbowali kolejnych drinków z zacnej listy, a Delvaux na pewno imponował Vence znajomością wszystkich pozycji z karty.
Po czterech kolejkach, wypitych gładko, przechodząc przez stopniową zmianę ostrożności i dystansu, Australijka czuła się bardzo przyjemnie w towarzystwie Belga. Wenecja była super więc historyjka bardzo jej się spodobała, ale nie mogła się równać z propozycją zakładu, o którym zupełnie zapomniała.
Szkoda tylko, że nie miała pomysłu na żaden mugolski zakład, choć ostatecznie miała do czynienia z człowiekiem nieobdarzonym magicznymi zdolnościami, zwykłym Cyrilem z Belgii! Nachyliła się również, aby móc przedstawić swój pomysł wprost do ucha Belga. Podparła się lekko dłonią o jego kolano.
- Jeśli wrobisz cały pub, że jesteś czarodziejem, dam się porwać w nieznane. Tylko jakieś fajowe sztuczki, niech pasują do tej cudownej atmosfery świąt - szepnęła wesoło. - Mogę robić za śnieżynkę, elfa albo coś w ten deseń - musnęła policzek chłopaka noskiem, bo jakoś tak wyszło, że nie mogła się powstrzymać i odsunęła się na swoje miejsce, przy okazji obdarzając go wyzywająco-rozbawionym spojrzeniem.

/zero pomysłów na zakład, umarłam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Veurne, Belgia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 280
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 187
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3538-cyril-delvaux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3539-like-a-puppets-on-a-string
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8056-milord
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7885-cyril-delvaux




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Czw 26 Gru - 18:54

Ładnie wyglądała z lekko zarumienionymi policzkami i błyszczącymi oczami, gdy tak nachylała się do niego i szeptała mu w ucho treść zakładu. Przez chwilę nie słuchał, skupiając się na folgowaniu innym zmysłom, ale po chwili dotarł do niego sens słów dziewczyny.
Uniósł lekko brwi, słysząc pomysł Venice. Interesujące. Absurdalny pomysł mugolki czy chytry czarownicy?
Niezależnie od opcji, nie miał zamiaru się zdradzać. Nie posłał jej porozumiewawczego spojrzenia, nie mrugnął ze zrozumieniem.
- To nie powinno być trudne, zważywszy na stopień podchmielenia większości klientów - uznał, rozciągając usta w chwilowym uśmiechu. Potem odchrząknął, zatarł dłonie i wstał.
- HEJ - zawołał, wybijając się głosem ponad muzykę. Zatoczył jedną dłonią półkole nad swoją głową. - LUDZIE.
Kilka okolicznych stolików ucichło, zwrócono na niego zaciekawione spojrzenia. Stojący przy barze Cyril wyciągnął portfel i zamachał nim nad głowę.
- To prawdziwa magia, mam rację? Portfele szczupleją, a nastroje coraz lepsze. Znikają pieniądze, a pojawia się radość. Magia, huh?
Podpici goście bełkotliwymi okrzykami wyrazili swoją zgodę.
- Czy zatem można nazwać mnie czarodziejem, jeśli wyczaruję radość dla całego pubu?
Podchmielony motłoch nie zareagował, nie rozumiejąc do końca tej wypowiedzi. Belg westchnął, wyjmując plik banknotów.
- Stawiam kolejkę.
Minęło pół sekundy. A potem zawrzało, pub wybuchnął nagłą erupcją radości. Dalsze stoliki najwyraźniej nagle zorientowały się, o co chodzi. Takie rzeczy widzieli do tej pory tylko w filmach. Że niby ktoś kupował? Absolutnie wszystkim w pubie?
Zrobiło się jeszcze głośniej, kiedy zaczęły szurać stoły i krzesła, a wszyscy rzucili się do baru. Poklepywano Cyrila po ramieniu, zaczęto śpiewać o czarodzieju. Uwierzyli, jak by nie patrzył.
Pociągnął Venice za rękę, zbyt wiele osób zaczęło się tu tłoczyć.
- Możemy teraz pozwolić im wierzyć w magię świąt, albo pokazać prawdziwą sztukę iluzji, gdzie najważniejsze jest odwrócenie uwagi.
Znów zatoczył ręką półkole, wskazując niemal cały pub. Wszyscy gromadzili się przy ladzie i stali plecami do stolików, pozostawiając na miejscu wszystko - swoje rzeczy, torebki, pieniądze, płaszcze, telefony. Mogliby zwinąć cokolwiek, nawet pewnie przewrócić ze dwa stoliki, a rozwrzeszczany tłum niczego by nie zauważył. Dopóki nie wróciliby na miejsca, i nie okazałoby się, że ich dobrotliwy "czarodziej" jeszcze nie zapłacił i zwiał.
Z ludzi wychodzą ciekawe rzeczy, kiedy postawi się ich przed wyborem potencjalnie nie grożącym konsekwencjami.
- Twój wybór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Toowoomba, Australia
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 106
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6239-venice-aisha-bee-irvine#176571
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6241-pszczolka-wenecja#176574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6240-listy-do-sue#176573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7373-venice-irvine#207299




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Czw 26 Gru - 20:00

Venice obserwowała go uważnie, zaciekawiona pewnością o wygranej. Fakt, większość nie była do końca trzeźwa, co czyniło zakład łatwiejszym, ale mimo wszystko przekonanie całej zgrai mugoli nie było wcale takie proste. Tak więc usadowiła się wygodnie i uzbroiła w szklankę, z której pociągnęła ostatni łyk drinka, którego smak miał mniejsze znaczenie niż na początku.
Zdziwienie na jej twarzy rosło z każdym słowem Cyrila. Zdawało się, że jako jedna z nielicznych (albo w ogóle jedyna) od razu zrozumiała przesłanie, więc zdążyła pomyśleć, że nikt się nie nabrał. Uznała, że publiczność nie potraktowała czarodzieja poważnie i już miała wtrącić komentarz o swojej wygranej, kiedy Belg po prostu wyjawił im swoje zamiary.
Irvine nie była zbyt dobrą aktorką, tym bardziej po pięciu kolejkach, więc nie powstrzymała mimowolnego wyrazu zdziwienia, który ślicznie wykwitł na jej twarzyczce. W ciągu kilku sekund byli już obstawieni masą pijanych ludzi, gratulujących Cyrilowi talentu. Chwilę potem jakoś się stamtąd wyrwali, a Venice powoli zmieniła swoje niedowierzanie w uśmiech, aby ostatecznie roześmiać się.
- Magia świąt wystarczy, wygrałeś nawet bez prawdziwej sztuki iluzji - potwierdziła, wkładając swoją rękę pod ramię Belga. Przyjemnie i pożytecznie, bo coś mimo wszystko w główce szumiało.
- Nie kradnę i dotrzymuję umów, więc, cóż, prowadź! - powiedziała, kłaniając się płytko, na znak swojej, och, przegranej. Nie mogła się jednak powstrzymać od uśmieszku i komentarza. - Teraz przypominasz mi czarodzieja-pirata, coraz większe prawdopodobieństwo odnalezienia jakichś zaginionych lądów albo artefaktów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Pon 17 Lut - 23:59

Mieliśmy być szczęśliwy. Pamiętasz? To miało być niemal jak w bajce. Nie miało być żadnego problemu pomiędzy nami. I pamiętam to nasze spotkanie pierwsze, i obiecałam sobie, że niczego nie spieprzę. Jednak wszystko się rozsypało. Życie mi z rąk wyleciało, bo czułam każdy ból z natężoną siłą. To abstrakcyjne. To głupie. To nienormalne. Nie chciałam być nieszczęśliwa. Chciałam tylko, żeby to wszystko jakoś się poukładało, a dziś? Rozjebało się wszystko.
Gdyby ktoś jej zapewne powiedział, że jej świat runie zanim zaczęła układać wszystko na nowo to zapewne wyśmiałaby tą osobę. Zapewne popatrzyłaby na tą osobę z pogardą i po chwili odwróciła się na pięcie by odejść. Ucieczka jest łatwa, zwłaszcza w momencie gdy nagromadzone problemy przerastają kogoś w rozsypce. A Rosie nie potrafiła się pozbierać. Nie miała punktu zaczepienia. Modliła się w duchu by Charlie nie poszła siedzieć. Wierzyła w to, że coś takiego się nie przytrafi im. Ten facet chciał zrobić jej krzywdę. Nie mogła przecież ot tak skończyć w więzieniu. Była przecież niewinna. To była obrona własna. Dlaczego życie jest niesprawiedliwe? Czyżby tylko Oliver z ich trójki miał wyjść na prostą? Chodził na terapię. Ogarniał pracę. Studia. Potrafił jakoś funkcjonować, a mimo to zajmował się jeszcze Coco, która zniknęła na kilka dni. Trwało to… Tydzień? Dwa? Nie mieszkała z Lailą. Nie kontaktowała się z rodziną. Nie mogła im wysyłać listów, bo zaczęliby jej szukać. A ona sobie poradziła… Z oszczędności wynajęła na parę dni pokój w Dziurawym Kotle. Zaraz potem udało jej się ogarnąć mieszkanie u takiego ziomeczka z Gryffindoru. Dobry towar miał. I lawirowała. Lawirowała pomiędzy kolejnymi pytaniami, aż do dzisiejszego popołudnia kiedy to dostała list.
Wynik negatywny.
Kurwa. To nie mogło się stać. To nie mogło mieć miejsca. To się po prostu nie wydarzyło. Echem odbijały się pewne aspekty w jej głowie, a po chwili? Wszystko pękało jak bańka mydlana, bo tak było łatwiej i wszystko skończyło się jedynie na planach. Okłamała Kaia. Wierzyła, że on jest ojcem, ale gdy patrzyła na Summer nie miała już tej pewności… Dlatego zdecydowała się na tą rozłąkę. Dlatego poszła na imprezę z Lumią. Dlatego mieszkała przez parę dni u Laili i nie myślała. Nie pamiętała jego imienia. Nie pamiętała jego dotyku ani pocałunków. I właśnie dzisiejszego popołudnia wszystko się zmieniło.
Casper Villiers.
Wiedziała, że musi uciec. Jak najdalej. Oliver egzystował. Charlie umierała ze strachu. Summer dorastała. Arienne bawiła się na feriach. Mia zniknęła. Janek? Merlinie, to się nie wydarzyło. Nie mogło się wydarzyć. Ale on był. Casper Villiers.
Villiers.
Casper.
Casper Villiers.
Dlaczego – powtarzała w kółko jak mantre, a przecież to było jedno, jedyne pytanie, które miało dać jej ukojenie, a jedyne co dało to kolejne łzy, które intensywnie spływały po jej policzkach i wiecie co? Zdecydowała.
Weszła do łazienki, wzięła długi prysznic próbując zebrać myśli. Zaraz potem zadbała o to by jej ciał było nieskalane żadnym kurzem i dbając o najmniejszy fragment skóry była gotowa żeby uciec. Wciągnęła na siebie czarną sukienkę, która była iście luźna. Nie podkreślała jej piersi czy wcięcia w talii. Nie podkreślała zaokrąglonych bioder. Nogi były zakryte rajtkami, które wyszczupliły jeszcze bardziej je chude nogi i co z tego? Co z tego, że nie była seksowna. Nie chciała być seksowna. Nie dzisiaj. I okrywając wątłe ramiona skórzaną skórą odpaliła jeszcze fajkę. Przeczesała smukłymi palcami długie pasma rudych włosów i mogła iść się zabawić. Mogła iść się skurwić po raz ostatni.
Plotki rodzą plotki. I nie będzie jej, chcesz wyeliminować ją? I tak niewiele do stracenia ma już. Zmarnowała szansę. Kurwa, miała być dorosła. Ma delirę i nie ma forsy, ale przecież była teraz tępą sztuką, która owinie sobie jakiegoś frajera wokół palca, tak jak tego który dał jej prochy i jakiś cudowny eliksir. Czy wiedziała czym on jest? Z pewnością. Przecież chciała umrzeć.
I zaraz po wejściu do ’60 poszła do łazienki jakby tam był jej ratunek i owszem był. Wyciągnęła torebeczkę z jakimś białym proszkiem, który ułożyła w idealną kreskę. Ile to trwało aż ją wciągnęła? Raptem kilka chwil. Jej ciało odbiło się od ściany kabiny, a oczy wypełniły się iskierką nadziei na to, że ten wieczór będzie najpiękniejszym w jej życiu. Nie myślała o Summer. Summer już nie było. Umarła. Coco nie jest jej mamą. Kai nie jest tatą. Summer nie żyje. I nie nauczyliście jej niczego niż bycia suką. Już chyba jej nie pragniesz. Chyba znasz ten klub. I chyba mogłaby tu z Tobą być, ale teraz była z jakimś frajerem, które dłonie pływały po jej plecach szukając zapięcia stanika, ale przecież nie posiadała go. Nie dzisiejszej nocy. Postawił jej drinka i rościł sobie do niej wszelkie prawa, a ona czekała na moment, w którym będzie mogła dolać kilka cudownych kropel eliksiru do alkoholu, a zaraz potem… Umierać. Tańczyła na parkiecie, ten sam frajer dotykał jej bioder, próbował wedrzeć się dłonią pod sukienkę i nie rozumiał jebanego słowa „nie”. Nie chciał odpuścić, mimo tego że go odepchnęła, a jedynym ratunkiem okazało się… „idę do łazienki” – „wróć szybko” – „wrócę”.
I właśnie przy drzwiach, które miała już otworzyć… Przez, które miała przejść, i za którymi miała wyzionąć ducha… Właśnie teraz. Teraz się zatrzymała, opierająco próg, zastanawiając się i zadając pytania.
Dlaczego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Wto 18 Lut - 0:29

Nie czuł się najlepiej. Miał wszystkiego dość. Czuł się poobijany po pojedynku z Jackiem. Poturbował go. Poprzestawiał mięśnie. Był mu za to wdzięczny. Przywrócił mu choć w jednym człowieczeństwo mogło w nim wszystko teraz wibrować, a on nadal wiedziałby, że jest na tej planecie w raz z pozostałym ścierwem, które toczy się po tej ziemi. Jak długo mógł leżeć na łóżku w swoim mieszkaniu... Długo. Bo z wzrokiem utkwionym w sufit trwał tam już około dwóch godzin. Niebieskie oczy świdrowały białą przestrzeń zastanawiając się czy jakby wszystkie ściany były czarne, to czy to by coś zmieniło. Zapewne nie. Zapewne tylko wystrój, a wystrój był zbyt powierzchowny. Casper od jakiegoś czasu zastanawiał się jaki wyraz ma dać swojej żałoby, jaki pomnik postawić swojemu dziecku... Głównie dlatego, że się bał, że zapomni o nim i pewnego dnia... Oliver ucieknie mu całkowicie. Chciał pielęgnować tą pamięć. Pewnie dlatego na jego karku gościła jaskółka... Na znak odlotu. Może roczny dzieciak jest gdzieś za morzem, nad chmurami na najlepszych wakacjach, jakie można zapewnić za najdroższe pieniądze. Choć tam pewnie nie ma brzęku monet... Casper zacisnął powieki klnąc w myślach. Nikt mógł nie mógł zwrócić tych chwil, które przehandlował na puste tułanie się po Londynie zamiast na moment, w którym siada przed milionem książek, przekłada papiery i wreszcie podnosi się rękę na zmarłą wariatkę, żeby odebrać jej coś, czego nie potrafiła ochronić... Zabójca. Dała życie i je zabrała. Wariatka, błąd... Błąd jej rodziców. Pewnie żałowali, że kogoś takiego mieli... Casper wybrałaby się do Hadesu, żeby zapytać ją oto dlaczego zabiła niewinne życie, pewnie tam byłaby królową burzy i mroku... Do tego się nadawała. Do siania zamętu i wariactwa... Nie dane jednak Casprowi było zbyt długo się nad tym zastanawiać, bowiem charakterystyczne pukanie o szybę nakazało mu odwrócić w tamtą stronę wzrok. Zatem podniósł się leniwie z łóżka odbierając pocztę. Westchnąwszy odłożył pergamin na stos innych. Po co mu to wszystko? Po co mu to, że tak naprawdę nie wie do kogo wyskoczyć jako pierwszego. Jak? Którędy? Nie złapał się na tym, kiedy wyciągnął ręce po buty, a następnie po kurtkę, aż w końcu wyszedł z mieszkania idąc do wskazanego miejsca. Mówili, że ona popełnia samobójstwo, mówili, że ona popełnia błąd, że sprzedaje się po raz kolejny swoje ciało. Ile w tym prawdy? Casper nie wiedział, szedł kopiąc po drodze kamyki. Jeszcze nie wiedział, co się dzieje i czemu nie napisano do Kaia, do Olivera czy do kogokolwiek innego. Smutna prawda była taka, że chyba australijski casanova nie zbudował szczęśliwej rodzinki... Chyba nie. Caspra to nie cieszyło, nie odczuł zwycięstwa. Pewnie dlatego, że gdzieś w głębi nie osądzał go na totalnego chuja. A tu taka niespodzianka.
W końcu pchnął drzwi od pubu. Nigdzie jej nie widział. Nigdzie nie potrafił odnaleźć jej wzrokiem, więc wziął to za głupi żart. Barman wyczekująco patrzył na dziewiętnastolatka, który wedle niego zapewne musiałby złożyć zamówienie. Gówno prawda. Casper nic nie musiał. I nie przyszedł tu pić. Gdyby przyszedł tu pić rzucałby oszalałym spojrzeniem po pomieszczeniu. W jego oczach jednak było skupienie. Może dobrze, że spóźnił się o kilkanaście minut i nie widział Coco w ramionach tego faceta. Głównie dlatego, że trafiłby zaklęciem w pewien organ, który chyba służył mu za mózg.
I spojrzenie ją odnalazło. Stała w progu łazienki. Rozpoznałby te rude włosy wszędzie. Potargane. Na pewno przez kogoś dotykane. Splątane przez czyjeś palce, które nie miały tam prawa być. Wezbrała się w nim złość? Rezygnacja? Cokolwiek narosło w nim zaszedł ją od tyłu przykładając dłoń do jej ramienia.
- Dla Ciebie koniec imprezy, wychodzimy. - Rzucił jasno pociągając ją do tyłu, choć chyba nie był świadom, że ona zbyt długo nie będzie stała na własnych nogach.
I nie rozumiał czemu to ona... Czemu to ona taka spruta... Ale czuł, że to jest ten moment, kiedy musi ją stąd zabrać. Spod oczu miliona ludzi gotowych napisać do obserwatora, od ludzi, którzy chcieli ją wykorzystać i karmić świat plotkami. Cokolwiek chciałbyś o niej mu powiedzieć... Musisz milczeć. I to dlatego, że w gównie byłeś, gówno widziałeś, gówno czułeś i gówno przetrwałeś w kamuflażu zranionego pierdolca, który smędzi pieprzone melodyjki plując popcornem, gdy widzi kogoś takiego jak ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Wto 18 Lut - 15:41

Wszyscy sądzili, że ją znają. To było oczywiście błędne myślenie. Każdy sądził, że wie co może czuć ktoś tak sprany siedemnastoletnim, prawie osiemnastoletnim żywotem. Rodzinka. Liczna rodzinka, na czele z magicznym rodzeństwem, które niemal na każdym kroku wpadało w jakieś kłopoty. Zabójstwa. Gwałty. Ciąże. Ćmoje boje dzikie węże. Gdyby jej ktoś pewnie to wszystko opowiedział, to wyśmiałaby tą osobę, ale przecież to było jej życie. Tak bardzo realne, namacalne i tak bardzo przytłaczające. Nie chciała go kontynuować dlatego śmierć na ten moment była najlepszym rozwiązaniem. Wiesz jak to jest kiedy wszyscy zawodzą, a wracają tylko wtedy gdy potrzebują od Ciebie czegoś dla nich istotnego? Wiesz. Wiesz o czym mówię.
I z Casprem czy z Coco było dokładnie tak samo. Mini mieszkała u Villiersa, a mimo to miała swoje życie, a brat? Wróg największy. Coco próbowała wyciągnąć do Olivera dłoń handlując prochami, a on patrząc jej w oczy potrafił nazwać ją kurwą, bo tak było łatwiej. I co z tego, że prosił by powiedziała – kto – skoro, do Charlie nigdy by się tak nie odezwał. Poruszyłby niebo i ziemie byleby ją uratować. To logiczne. Byli starsi. Więcej czasu ze sobą spędzili zwłaszcza w Hogwarcie. Oliver żył bez Coco cztery lata. Charlie dwa. Czy coś mogło się między nimi zmienić? Właściwie wszystko. Ale jakie miało to znaczenie zwłaszcza teraz? Już żadne. Cała trójka miała swoje życia i albo trzymali się razem albo destrukcyjnie wymazywali z pamięci siebie nawzajem. Oskarżysz o to tylko rudą? Z jakiej racji? Nie masz do tego żadnego prawa. Dawała sobie radę będąc z dala od Olivera i Charlie i tak było łatwiej. Dla wszystkich. Zwłaszcza dla nich, bo przecież nikt nie musiał martwić się o nic nieznaczącą ćpunkę, a jedyne co ich absorbowało to mała Summer. Ciekawe co Laila z nią zrobiła… Komu ją oddała… Gdzie ona teraz była?
I nagle szarpnięcie za ramię. Nagle przebłysk, który mógł sprawić, że upadnie ale usilnie próbowała stać na nogach. Próbowała zachować pion, ale kompletnie jej to nie wychodziło. Była słaba. Załamywała się pod naporem czyjejś siły i automatycznie, jakby chciała się obronić przed intruzem, który wchodzi zbyt głęboko w jej strefę. To był na pewno on. Ten sam, który dotykał ją jeszcze chwilę temu na parkiecie i nie dotarły do niej słowa chłopaka. Nie słyszała nic. Była otępiała. Odwracając się, wzięła lekki zamach i uderzyła Villiersa w twarz choć wcale tego nie chciała. Mogłaby dać się pokroić, bo miała wrażenie, że to ten psychol, od którego ledwo co się uwolniła.
-O kurwa, prze… Przepraszam! – Powiedziała ciężko, a po chwili wbiła w Caspra nieprzytomne spojrzenie. Cofnęła się w tył jakby ciało Rosie miało mimowolnie zaraz opaść i się rozbić na milion kawałeczków. I nie zorientowała się jak jej cudowny wybawca, a raczej – oprawca stoi tuż przy nich i kładzie rękę na ramieniu ślizgona by go odepchnąć od Coco.
-Jakiś problem? Ta panienka jest ze mną, poszukaj sobie własnej dupy. – Spytał grobowym głosem, świdrując Villiersa wzrokiem, a Coco zaczęła się śmiać, bo tylko to miało sens. Już nic innego się nie liczyło.
-Wypierdalaj… - Mruknęła do siebie, tak powinna wypierdalać, ale mimo to tkwiła tu nadal jak idiotka, wierząc, że wszystko się zmieni. I zaskoczyć Cię? Wiem, że to zrobię. Pewnie spodziewasz się, że Coco ucieknie. Że poleci gdzieś w pizdu daleko, ale nie… Watson podeszła na krok do Kacpra nie dając mu żadnej możliwości na reakcje względem nachalnego faceta. Przyłożyła dłonie do jego twarzy i stanęła na palcach i zanim zorientowała się, że przecież popełnia największy błąd, że właśnie teraz się ośmiesza – brnęła w to. Była naćpana. Nie będzie pamiętała tego wieczoru. Jutro będzie martwa, jednak przed śmiercią musi poczuć smak jego ust.
-Jestem z nim frajerze… - I po chwili złączyła swoje usta wraz z Villiersowymi, w krótkim pocałunku i poczuła znów to, za czym tak cholernie tęskniła. Zaraz potem odsunęła się na krok i wyciągnęła z kieszeni fiolkę z jaskrawo zieloną cieczą, która miała być złotym strzałem. Wystarczyło wejść do łazienki. Wystarczyło to wypić.
Wystarczyło umrzeć.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Wto 18 Lut - 16:05

Zatrzymajcie ją, jeszcze nie nadszedł moment, żeby mógł po prostu pozwolić ją wam zabrać. Nawet jeśli nie była mu pisana, cokolwiek to znaczy, głęboko liczył się teraz z tym, że nie było tu teraz nikogo. Była sama. Nie było Kaia, Joshuy, brata, siostry, a nawet wózka z dzieckiem. Sama... I choć on tu był nadal była sama. Przyszedł czas na mężczyznę, który odepchnął casperowe ciało, które zdołało wyciągnąć różdżkę zza kurtki i rozbroiło mężczyznę prostym "expelliarmus", a potem zamroziło "drętwotą". Jednak nie był przygotowany na chłodno przedstawienie w postaci Coco, która zaczęła go całować. Nim zdążył ją odepchnąć ona już skończyła. Wyciągnęła coś i teraz obserwowała to oczyma. Ktoś chciał wezwać służby porządkowe, ale Casper nie miał na to sił. Tamten ktoś leżał teraz pod ścianą, a i jakoś nikt nie podchodził. Villiers ściągnął z siebie skórzaną kurtkę nie mogąc patrzeć teraz na tą nagość, a raczej nie mogąc znieść faktu, że ktoś pożera jej ciało spojrzeniem, aby może mieć takie plany jak ten mężczyzna. Zatem teraz złapał ją w pół odciągając od feralnej łazienki, która stała się chyba celem jej podróży. Usadził na krześle pomagając włożyć kurtkę, której chyba nie chciała zakładać... Ale kogo to obchodziło. Po chwili wyrwał jej fiolkę z tym dziwnym czymś, co ze sobą wzięła. Wsadził to niezgrabnie do kieszeni i  zaraz machnął do barmana, że żąda szklanki wody. Pojawiła się błyskawicznie... Otarł dłońmi jej twarz, jakby chciał z niej ściągnąć wszystkie niedobre substancje i przyglądał się jej jak dziecku. Po chwili też przystawił szklankę do ust dziewczęcia, co by wzięło kilka łyków i przepłukało usta, od tej całej chemii, która doprowadziła ją do tego stanu. Nawet nie wzruszył powiekami na słowo "wypierdalaj", które mruczała pod nosem.
- Idziemy. - Rzucił lakonicznie kładąc na ladzie galeon za wodę i wyciągnął ku niej dłonie, żeby jednak podniosła się już kanapy, a on będzie mógł ją wtedy bezpiecznie przetransportować, ale przecież nie wiedział gdzie ją zabrać. Nie znał pierwotnego adresu Watsonów, nie wiedział, gdzie jest jej rodzinny dom. Nie wiedział też, gdzie znalazł się jej tymczasowy przystanek na życie. Nie wiedział nic, ale bez problemu ją znalazł dzięki dziwnej poczcie. Zatem co teraz? Nie wiedział dlaczego jest w tym stanie. Czy nie powinna zajmować się dzieckiem? Co powinna zrobić? Gdzie logika, gdzie rozwiązanie... Westchnąwszy przejechał dłonią po grzebiecie głowy mocno zirytowany. Bo co teraz, gdzie ją zabrać i komu oddać, a może nikomu nie oddawać? Dłuższa chwila zastanowienia i nadal nie podjął decyzji... Powinna mu podpowiedzieć. Powinna była robić tu coś więcej niż obracać się z frajerem, który został wyprowadzony przez kolegów z pubu. Powinna była chodzić z plakietką gdzie i komu ją dostarczyć. No i gdzie ten frajer Young? Z łatwością mu ją zabrał... A teraz zostawił, bo co? Bo nie podobała się już jako matka? Pierdolony kretyznim, wykończy nas wszystkich przed trzydziestką. Wzruszył ramionami rzygając tym zapachem papierosów zmieszanym z alkoholem najtańszym, bo przecież tylko na to było stać wszystkich bywalców tego miejsca.
- No dawaj. - Rzucił nieco głośniej podnosząc ją do góry, aby zacząć prowadzić w stronę wyjścia. Nieco utrudnione zadanie zważywszy na to, że ciągle się gibała.

ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Sro 5 Mar - 19:01

A więc Charlie. A więc Charlie. A więc to z nią miał się spotkać. To akurat złe nie było. Ale.. kurwa. Tak dziwnie napalił się na tą całą Nibylandie, którą mu pokazał, że.. No musiał, po prostu musiał. Był uzależniony? Nie. To był przecież tylko raz. Jeden raz. A po nim.. okej, potem było jeszcze kilka. Ale ten jeden raz był najważniejszy. Pierwszy i ostatni. O innych bowiem nikt niepożądany, nie wiedział. A to duży sukces. Z drugiej strony jednak, czego się tu spodziewać, skoro ćpał we własnym domowym zaciszu… Bez świadków, nie licząc Romana.Rozmyślając o tym, przy wejściu do knajpy mimowolny uśmiech wystąpił na jego piątkowych ustach. Bo w sumie Roman.. Tak często widział jak się upodlał. Spijał, spalał, zaćpał, przyprowadzał kolejne istotki do domu na jedną, dwie, kilka nocy.. Jak dobrze, że pies nie może mówić, bo inaczej byłoby naprawdę słabo. Sama myśl o tym, że mógłby kogokolwiek przyprowadzić, a Roman wszystko by wygadał. Brrr!
Chłopak zajął spokojnie miejsce przy stoliku, wcześniej informując barmana, że jakby zobaczył taką ładną.. (tu opis Charlie), to żeby powiedział jej, że siedzi w części wydzielonej dla palących. Tam właśnie skierował swoje kroki, by zaraz po przekroczeniu jej progu, zapalić. Cały dzień nie palił. Niesamowite. Chyba ta depresja postępowała… Niedługo musiał czekać, bowiem panna Watson, zjawiła się niedługo po nim. Właśnie dopalał swojego nikotynowego przyjaciela. – Cześć. – rzucił, przeciągle, wstając i wyciągając rękę w tzw. misiu, a gdy już ją przytulił tak mocno, mocno, mocno, pozwolił sobie na drobny pocałunek w kącik ust dziewczyny. Nie wiedział, czy może sobie na to pozwolić, ale w końcu w pamięci miał ostatnie spotkanie, na wyjeździe..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 325
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7384-charlene-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7385-nibylandia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7386-wendy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7387-charlie-watson




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Crazy 60'   Sro 5 Mar - 22:47

Cieszyła się, że znów zobaczy Ambroge'a. Naprawdę się za nim stęskniła odkąd ostatni raz spotkali się w pubie w Lynwood. I to zabawne, ale w przeciągu tego dosyć krótkiego czasu, wydarzyło się u niej tak wiele, że to aż zaskakujące. Wróciła do Londynu, bo Coco urodziła, była na rozprawie sądowej, potem gniła w domu kłócąc się z siostrą, by następnie wrócić do Kanady i dać występ walentynkowy, później dosiąść lodowatych koni i na końcu wrócić do domu, wprost na kolejną rozprawę. Na szczęście została skazana jedynie na dozór kuratora i obowiązkowe terapie. Starała się bardzo, aby wyjść na ludzi, ale chyba średnio jej szło. W końcu wdała się w bójkę w barze, a teraz złamała swoje przyrzeczenie i... łyknęła jedną ze swoich kolorowych tabletek. Nie mogła inaczej. To było zbyt trudne, nie potrafiła wykrzesić z siebie więcej energii. Więcej zapału. Nie miała motywacji. Rosie wyjechała, Ollie się szlajał nie wiadomo gdzie, a ona? Ona tkwiła w nicości. Wszyscy zapomnieli o najstarszej Watson, a ona nie miała siły wjeżdżać im z buciorami w życie.
List od Friday'a okazał się zatem zbawienny. Rozpalił w niej nadzieję, że może jednak jest komuś na tym świecie potrzebna. Zignorowała treść listu o tabletkach, na pewno nie były jedynym powodem, dla którego chciał się spotkać. N A P E W N O. Wbijała to sobie do głowy za każdym razem, kiedy racjonalizm chciał podsunąć jej taką myśl. Odwracała się od tych wątpliwości, skręcała spojrzenie w inną stronę. Skupiała się na pozytywach, choć po jakimś czasie się poddała. Otworzyła więc krainę Nibylandii, choć postanowiła, że nie może się tam więcej pokazywać. Bała się jednak. Miała wrażenie, że ta piękna kraina nie będzie mogła bez niej funkcjonować. A raczej to Charlie nie będzie mogła funkcjonować bez swojego tęczowego azylu spokoju i radości.
Niezbyt szczelnie opatulona, za to skulona w swych ramionach, wreszcie dotarła do odpowiedniego pubu. Przekroczyła próg pomieszczenia, które napawało ją zadowoleniem. Uśmiechnęła się do różowych ścian, do starej, dobrej muzyki, do portretów, z których w jej wyobraźni machali do niej ludzie. Nawet do barmana, który ją poinstruował, jak powinna iść. Zdziwiło ją to, ale wciąż była radosna, wciąż obserwowała wszystko z fascynacją, kiedy przemierzała kolejne kroki w kierunku wskazanym przez mężczyznę. I kiedy jej spojrzenie natknęło się na krukona, jej uśmiech zdawał się być jeszcze szerszy. Wtuliła się w niego, otoczona dymem papierosowym i jego zapachem. A kiedy pocałował ją w kącik ust, ona się tam nie patyczkowała i złożyła na jego wargach dużo bardziej namiętny pocałunek. Swoiste przywitanie. Kiedy się zaś od niego oderwała, zdjęła z siebie swoją cienką kurtkę i niedbale owinięty wokół szyi szalik.
- Co się dzieje? - spytała, siadając obok niego i patrząc na chłopaka pytająco. Chyba... chyba nie do końca spełniła jego listowną prośbę, tak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pub Crazy 60'

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-