IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pub Morskie Oko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Pub Morskie Oko   Czw Maj 23 2013, 11:02

First topic message reminder :


Pub Morskie Oko

Pub przyciągający wszystkich swoim nietypowym wystrojem, którego głównym elementem jest przezroczysty bar wykonany z zaczarowanego, nietłukącego się szkła, wypełniony morską wodą, wodnymi roślinami i uroczymi rybkami i żyjątkami spotykanymi w oceanach świata. Interesuje Cię podwodny świat, ale zamiast biblioteki wolisz wyjście na piwo? Upiecz dwie pieczenie na jednym ogniu, przyjdź do Morskiego Oka!

Woda Goździkowa
Piwo kremowe
Kłębolot
Absynt
Boddingtons Pub Ale
Różowy Druzgotek
Ognista Whisky
Rdestowy Miód
Rum porzeczkowy
Stokrotkowy Haust

Plumpki duszone w sosie miodowym
Pokusa Syreny
Hopki - ukropki
Trytoni przysmak
Zapiekane paluszki

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Wto Lis 19 2013, 17:03

Pokręciła głową z niedowierzaniem, uśmiechając się jednak przy tym wesoło. Faceci, wszyscy byli jak zawsze tacy sami. Tylko whisky i striptizerki im w głowie! Jak można być aż tak niedojrzałym, żeby nie myśleć o niczym inny, co?
- Zależy na jaką dziewczynę trafisz - uśmiechnęła się lekko, przekrzywiając głowę. Chodziło jej oczywiście o to, że jako takich striptizerek tu nie ma, jednak jeśli trafi się na jakąś chętną na małe co nieco - ma się swój prywatny striptiz, tylko dla siebie, w jakiejś toalecie albo zacisznej bramie w Hogsmeade. Westchnęła ciężko. Sama była taką dziewczyną, może nadal jest? Teraz, skoro nie ma komu być wierna? Nie przeczy, że chętnie zabawiłaby się z kimś miłym i interesującym, najchętniej niezwiązanym w żaden sposób z Hogwartem i tym całym magicznym światem. Mugole mogą być! Brzydziła się nimi, ale niektórzy byli naprawdę przystojni.
- Jeśli będzie taka okazja, nie mam nic przeciwko - powiedziała, kiwając głową, jakby dawała mu przyzwolenie. - Co robimy? Posiedziałabym jeszcze trochę, właściwie możemy zamówić jeszcze jedno kremowe. A palić możesz tutaj - dodała, jakby czytała chłopakowi w myślach. Właściwie to jej chciało się strasznie palić, po piwie szczególnie. Nie chciała zamawiać drugiego, ale nie chciała też wychodzić. Po co wracać do zamku? Przecież tam wieje nudą i kiczem. Dobrze było tak tu posiedzieć, nie widzieć żadnych znajomych i rozwrzeszczanych twarzy. Zdecydowała, że jeśli chłopak zechce wracać, ona sama zostanie tutaj i jeszcze trochę odpocznie. Musi przygotować się psychicznie na powrót do zamku.

Po pewnym czasie wstali i wyszli z pubu, idąc do zamku.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 191
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7253-lumia-veera-nehtinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7255-lumiakowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7254-lumiakowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7259-lumia-v-nehtinen




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Pon Lut 17 2014, 18:10

Starała się nie płakać. Tak bardzo starała się nie płakać, kiedy podróżowała z Lynwood, wprost do Hogsmeade. Szczerze mówiąc nie myślała nawet o tym żeby się przebrać i po prostu od razu jak wróciła z Walentynek, to rzuciła się na łóżko i ładowała wszystkie graty do swojego kufra. Robiła to tak szybko, jakby się zaraz spodziewała, że Ruthven otworzy drzwi i weźmie ją jeszcze raz, tym razem na jej własnym łóżku, a teraz nie bała się niczego tak bardzo jak właśnie tego. Wszystko co przeżyła z nim w basenie tylko otworzyło starą, prawie już zabliźnioną ranę, która nagle eksplodowała czerwienią płynącą i płynącą po jej nogach bez końca. Rozlewało się czerwoną kałużą posoki wokół jej stóp, a płacz dziecka wyrywał ją z pogrążenia się w całkowitej agonii. Nie chciała jej, oddała ją i miała cholerną nadzieję, że przez jednorazowy wybryk nie będzie musiała przeżywać tego jeszcze raz. W końcu które z nich pomyślało o eliksirze antykoncepcyjnym przed Walentynkami z przyjacielem? Upychała ubrania tak szybko, jakby od tego zależało jej życie, a kiedy już skończyła, zaklęciem odesłała kufer do swojego mieszkania, oczywiście zapominając, że jest wciąż ubrana w czarną sukienkę, jaką miała w Mieście Zakochanych. Machnęła jednak na to ręką i czym prędzej postanowiła poinformować kadrę nauczycielską, że nie wraca już na ferie i chciałaby wrócić do siebie. Jak chciała - tak zrobiła, w związku z tym zmierzała właśnie do Pubu Morskie Oko, skrobiąc zawzięcie list do Coco o terminie spotkania. Miała nadzieję, że nie będzie miała problemu ze znalezieniem dla niej czasu nawet teraz, skoro wyskoczyła z tym tak nagle i praktycznie bez zastanowienia. W każdym razie wysłała wiadomość i weszła do pubu, nerwowo rozplątując skołtunione włosy zaklęciem. Mimo tego, że nie mogła się doczekać spotkania z Watsonówną, to z drugiej strony obawiała się go. Chciała poznać Summer, to było pewne, ale z drugiej strony nie wiedziała czy będzie potrafiła zachować się odpowiednio w obliczu wydarzeń ze swojej przeszłości. No i dodatkowo do tego wszystkiego dochodził teraz Ryan, który skutecznie wdzierał się raz po raz w jej myśli, robiąc z mózgu istną papkę.
Usiadła przy barze i zamówiła sobie coś mocniejszego, nerwowo bębniąc palcami o blat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Pon Lut 17 2014, 20:32

Summer. Charlie. Summer. Kai. Casper. Summer. Oliver. Isolde. Summer. Laila. Casper. Summer. KURWA! Dość. Nie mogła o tym myśleć. Nie teraz. Nie mogła tak po prostu skupiać się na wszystkich dookoła, ale nie na sobie. Jednak teraz? Teraz zrobiło coś zabójczo odpowiedzialnego. Spotkała się z Oliverem. Planowała zrobienie testów na ojcostwo, a wiecie co miała zrobić potem? Spierdolić jak najdalej, bo wiecie – tak jest łatwiej. Gdyby okazało się, że Young nie jest tatusiem to uciekłaby jak najszybciej, do miejsca w którym nikt nie byłby w stanie jej odnaleźć. I wiesz co jest zabawne? Teraz. Właśnie teraz siedziała w Hogsmeade, ale nikt o tym nie miał pojęcia. Tak zręcznie się zakamuflowała. Tak bardzo była bystra i cwana, bo przecież nie chciała by Oliver czy Kai ją znaleźli. Charlie? Cóż, to już bardziej skomplikowana relacja, która rozbijała się o kilka miesięcy rozmów i sytuacji rodzinnej, ale teraz? Teraz była Summer, którą zostawiła z ciocią Lailą, bo ciocia Laila jest dobra. Ciocia Laila nie chuja jak wszyscy dookoła. Z ciocią Lailą można się pokłócić, ale ciocia Laila jest słowna, bo to ciocia Laila, a nie żadna ciota.
I tak odczytała sowę od Lumii zanim oczywiście zdążyła zrzucić z siebie ciuchy. Spojrzała na Howett potem na małą Summer, a na końcu na siebie w lustrze. Co jak co, ale teraz po urodzeniu dziecka była jeszcze seksowniejsza, a nie miała zamiaru miesięcznej córki brać na spotkanie z Nehtinen zwłaszcza, że miesięczny szkrab mógłby źle znieść widok swojej pijanej matki. Umówmy się, że Coco nie należała do dziewczyn, które odmówią sobie alkoholu bo miliard pięćset problem, które stworzyło jej rodzeństwo. Cierpiała na brak laktacji, dodatkowo miała ostatnimi czasy z przyjmowaniem normalnych posiłków i żyła na owocach bądź wodzie, ale teraz przyszło wybawienie. Wieczór z Lumią.
Siódma rano to dla nich będzie noc. Nie będę pracować. A włóczyć będą się. Od knajpy do knajpy i aż nie zamkną ich na oddziale zamkniętym przez wycieńczenie organizmu od wszelakich specyfików, które za zadanie mają otumanić umysł i… I właśnie co?
Zjawiła się w Morskim Oku równo o dwudziestej. Nie wiedziała dlaczego Lumia wróciła już z ferii, ale się dowie. Tylko mamy jeden problem. Coco chciała się zabawić trochę bardziej niż zazwyczaj. Już nie chodziło o prochy czy alkohol. Potrzebowała czegoś innego. I wpadając oczywiście do pubu od razu znalazła swoją dobrą znajomą, bo oczywiście zakładam, ze skoro Coco wysłała Nehtinen zdjęcia swojej córeczki to musiały się super ziomalić, w przeciwnym razie Rosie wyfajerzyłaby koleżankę ze wspólnego domu, ale czy ostatnio frajerstwo nie jest w modzie? Nie żebym hejtowała, ja kocham hejtować powietrze!
-Siema mała! – Powiedziała tuż do jej ucha, i ku zaskoczeniu Lumi mogła poczuć się dziwnie, bo przecież ta ćpunka, dziwka, kurwa, szmata, którą wykreował obserwator całkiem nieźle się trzymała. Ciekawe czy była naćpana czy może wypita? Nie ważne! I tak znów poleci fama, że się gdzieś kurwiła. Co za różnica.
-Nie wyglądasz najlepiej. Dawaj newsy. Co z Tobą, bo… Pamiętaj. Jakby co to Coco Rosie Watson wpierdoli każdemu kto Cię skrzywdził, co z tego że jestem chuda! Facet z jajami nie podniesie na laskę ręki, nie? A mną się nawet nie przejmuj, wszystko jest zajebiste! Pokój. Miłość. Jednorożce!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 191
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7253-lumia-veera-nehtinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7255-lumiakowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7254-lumiakowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7259-lumia-v-nehtinen




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Pon Lut 17 2014, 22:12

Jeśli wyglądała tak jak się czuła, to Coco musiał czekać fatycznie niezły widok, ale sama ruda raczej niezbyt zdawała sobie z tego sprawę. Już sam fakt, że naprawdę wybrała się w tej sukience był dla niej zaskakujący, nie mówiąc już w ogóle o innych aspektach jakie powinny ją interesować. Stukała nerwowo paznokciami o blat, nawet jak już otrzymała szklankę wypełnioną bursztynowym płynem, który przecież tak dobrze znała. Och tak, Ognista Whisky jest dobra na takie momenty. Sięgnęła drugą ręką po alkohol i przytknęła naczynie do ust by kosztować powoli i oddając ogniowi w posiadanie kolejno język, podniebienie, gardło i przełyk. Chciała aby ją wypalił i oczyścił, aby sprawił, żeby zapomniała ostatecznie o tym, co zżerało ją już tyle czasu, aby odgoniło demony przyszłości, tak często ostatnio przywoływane i tak nierzadko podsuwającymi co najmniej głupie pomysły. W końcu dopiero co chciała się utopić w łazience, a potem jak gdyby nigdy nic poszła na te Walentynki i…
Jej dłoń nagle znieruchomiała, kiedy odsuwając szklankę od ust by móc odstawić ją z hukiem na blat przed sobą, wysunęła rękę przed siebie. Połyskiwała na niej bransoletka z białego złota, wysadzana diamentami i szafirami, którą dopiero co przecież dostała. Zabawne, że nawet nie pamiętała momentu wkładania jej na rękę. Musiał to więc zrobić Ryan przed końcem ich wieczoru… Nagle ogarnęła ją złość. Wściekłość tak straszliwa, że miała ochotę zarzucić ramionami i zrzucić butelki z alkoholami i patrzeć jak szkło rozbija się o posadzkę, barwiąc ją różnokolorowymi płynami. Chciała zerwać swój prezent z ręki i cisnąć nim do fontanny, rozładować emocje, móc wypłakać się w czyjeś ramię. Nie zrobiła jednak nic, sztywna i zmęczona, siedząc na swoim miejscu zgarbiona, opierając się o blat łokciami. Zrezygnowana. Jak dobrze, że Coco nie kazała jej długo na siebie czekać, nie dając jednocześnie możliwości na całkowite pogrążenie się w pesymistycznych rozmyślaniach. Zaskoczyła ją tak, że dziewczyna jak nic podskoczyłaby w miejscu, gdyby to była kreskówka. To jednak było prawdziwe życie, a nie jakaś pierdolona, utopijna fikcja. Wzdrygnęła się więc jedynie i odwróciła głowę mierząc Rosie spojrzeniem, które jednocześnie było pełne ulgi i obawy.
- Coco… - szepnęła i nie czekając nawet na to aż skończy mówić, zerwała się z miejsca by porwać ją w krótki, powitalny uścisk. Stęskniła się za nią, w końcu nie widziały się już jakiś czas, a w dodatku Watson miała tę wątpliwą przyjemność wrzucać z siebie, stosunkowo niedawno, pewną malutką istotkę i nie było mowy o tym żeby Lumia o tym nie pamiętała. Odsunęła się na długość wyciągniętych ramion i zmierzyła ją oceniającym spojrzeniem, machnąwszy jedynie ręką na swoje problemy, sadowiąc się z powrotem na swoim miejscu.
- Chodź, napijmy się lepiej - powiedziała, niezbyt skutecznie ukrywając jednak ulgę w swoim głosie. Po tym co pisał Obserwator, bo Finka dość skrupulatnie śledziła jego poczynania, prawdopodobnie obawiając się momentu, w którym dowie się o jej ostatnich problemach z samokontrolą, najwyraźniej spodziewała się zastać Coco w raczej kiepskiej sprawności, a tu proszę. Ucieszyła się widząc ją taką, jaką ją zapamiętała jeszcze sprzed tej całej afery, której swoją drogą nie znała zbyt dobrze, gdyż dochodziła do wniosku, że jeśli Watson będzie chciała jej o tym powiedzieć to po prostu to zrobi. No tak już abstrahując od tego czego się mogła dowiedzieć z wypocin tego śledzącego wszystkich nerda…
- Ach, ze mną… w sumie nic takiego, chujowe Walentynki - zaśmiała się nerwowo odgarniając długie włosy opadające jej na twarz i zaciskając nerwowo palce na szklance, by po kilku sekundach znowu je rozluźnić. Była raczej w kiepskiej kondycji psychicznej, dlatego też ciężko było się jej dzisiaj zebrać na jakiekolwiek opowieści o swojej osobie.
- Nie trzeba nikomu wpierdalać, to raczej… raczej wina mojej słabej siły woli. Nic mi nie będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Sro Lut 19 2014, 23:54

Nie ważne jak Lumia wyglądała. To tylko otoczka. Maska. Powłoka, coś co da się zmienić. Rano będziesz mieć różowe usta, a wieczorem ozdobisz je czerwoną szminką. Umalujesz tuszem rzęsy, a zaraz potem pod powłoką pudru i biżuterii ruszysz na miasto. Poderwiesz kogoś. Kurwa, miały być dorosłe. Miały udawać, że wszystko jest w porządku, ale nie. Nie umiały. Niby takie gryfońskie, co nie? Odważnie, tak? Pewnie! Kurwa, pewnie… Choć nie wiele było w nich odwagi, bo teraz bały się wszystkiego. Dnia jutrzejszego. Rzygały wódką dnia wczorajszego. Chcesz je wyniszczyć? I tak niewiele do stracenia mają już. Plotki gonią plotki. Wiesz coś o tym? Coco jest najlepszym przykładem kogoś kogo będą obwiniać o najgorsze świństwa. Owszem, można było na jej liście przewinień wypisać wiele aspektów, ale czy był sens? Czy było warto? Nie było, dobrze przecież o tym wiemy. Znasz jej historię, myślisz, że wiesz co czuła, ale daj mi gwarancję, że się nie zgrywasz. No pokaż. Spróbuj. Głębiej. Dalej.
Wbijała wzrok w Lumię próbując znaleźć logiczny powód tego, dlaczego dziewcze było w tak kiepskim stanie. Nie rozumiała tego, ale to tak łatwo było wyczytać z jej tęczówek, które kiedyś tak radosne teraz były przysłonięte kurtyną smutku i żalu. Rosie uśmiechnęła się przyjaźniej, była bardziej wyluzowana, a opuszkami palców przejechała po policzku Nehtinen, ot taki… Przyjacielski gest. Wszak łączyły ich nie tylko piwa, czy kieliszki wódki bądź ognistej. Lubiły się na swój specyficzny sposób, i zapewne jedna za drugą w ogień by wskoczyła gdyby miała świadomość, że któraś została skrzywdzona, prawda?
-Tak, chodź gdzieś usiąść. - Powiedziała z lekkim uśmiechem, a po chwili wbiła wzrok dziewczę jeszcze intensywniej byleby dostrzec każdą reakcję zachodzącą w jej mimice. Próbowała ogarnąć śliczną buźkę koleżanki, ale nie potrafiła. W jej głowie dudniło od czegoś czego kompletnie nie rozumiała. Dziwisz się? Była tutaj, i mimo że była Lumia to była sama. Nie chciała być nachalna, bo to nie miało żadnego sensu, ani prawa bytu, wiesz?
Podeszły do stolika, a Coco rozsiadła się wygodnie, oczywiście nie zwracając na nic uwagi. Nie powinny w tym miejscu padać niewygodne pytania. Nie powinny rozmawiać o problemach, a o czymś co mogło im pomóc i dać ukojenie. Wiesz. Porozmawiajmy o pogodzie. Porozmawiajmy o seksie. Porozmawiajmy o alkoholu. Porozmawiajmy o czymś co nie wiąże się z nazwiskiem, które najchętniej byśmy wymazały z naszej głowy… - to chyba logiczne, że Coco miała takie podejście, prawda? Wszak nikt nie nauczył jej więcej niż bycia suką.
-Ognista. Wyzwanie. Dzisiaj. Na czworaka. Wchodzisz? - Puściła jej zadziornie oczko, a po chwili zwilżyła dolną wargę, czując że ta była już wystarczająco spierzchnięte. Leniwie dłonią zaczesała włosy, lustrując wszystko i wszystkich. Dziwne, tak bardzo dziwne. Coco się kurwiła od dawna. Niszczyła się. Upodlała, ale wiesz co?
I tak w obserwatorze napiszą, że puszczała się z kolejnym kumplem Villiersa. Postaw pięć galeonów na stole, że masz pewność, że któregokolwiek wyfrajerzyła. I jeśli faktycznie to zrobiła, to tylko względem Younga, ale nie dlatego, że chciała. Sam ją do tego zmusił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 191
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7253-lumia-veera-nehtinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7255-lumiakowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7254-lumiakowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7259-lumia-v-nehtinen




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Czw Lut 20 2014, 01:25

Zmrużyła nieco oczy, czując jak palce dziewczyny prześlizgują się miękko po jej własnym policzku. To było miłe, przyjemne. Po szorstkim, pożądliwym dotyku mężczyzny, nawet takie przelotne muśnięcie było ciekawe, pokrzepiające, a już zwłaszcza zachęcające. Tylko do czego tak naprawdę? Do picia, zwierzeń, czegoś innego? Do zabawy, odpowiedziałaby od razu gdyby ją ktoś zapytał. Tylko to się przecież teraz liczyło. Ich spotkanie, widok przyjaznej twarzy, ta podniosła chwila pełna magicznego rozluźnienia spiętych ramion, opuszczenia murów, porzucenia trzymanej na co dzień gardy. Ta jedna, magiczna chwila w ich życiu, tego wieczoru, w tej chwili. Wypuściła powietrze, nawet sobie nie zdając sprawy z tego, że je wstrzymywała, czując przy tym nieopisaną ulgę. Była w domu, przy kimś kogo chciała dzisiaj widzieć. Czy naprawdę musiała teraz rozmyślać o tym co się stało czternastego? To było przecież nieważne. Jedna, ulotna chwila, odrobina przyjemności pomieszanej z morzem bólu. Nie było warto, więc czy powinna się tym tak męczyć? Nie, a mimo wszystko, robiła to. Biedne, zagubione dziewczę w świecie dorosłych. Księżniczka, którą zrzucono z zamkniętej wieży wprost na bruk w podartej, wieczorowej kreacji. Nie mogła odnaleźć swojego miejsca już tak długo i niestety nie zapowiadało się na to, że je odnajdzie. To jednak nie było ważne, naprawdę. Jutra nie ma, carpe diem.
- Myślimy o tym samym? - nie brzmiało to jak pytanie, mimo tego, że nim było. Spojrzenie miała poważne, a nutki niezdecydowania, które dopiero co jaśniały w jej oczach, nagle zniknęły, pozostawiając po sobie czyste, ale jednocześnie wzburzone fale oceanu, które składały się na jej tęczówki. Ciężko było jednak powiedzieć co dokładnie miała na myśli. To, że świat jest chujowy czy może to, że powinny się dzisiaj upić jak jeszcze nigdy wcześniej? Chociaż mogło również chodzić o to, że mogły porobić coś niekonwencjonalnego i niezbyt spodziewanego w obecnej sytuacji.  Może nawet ona sama nie potrafiłaby tego jednoznacznie określić, ale mimo tego sama wiedziała o co jej chodzi. Dziwne, ale tak bardzo prawdziwe.
Wyciągnęła ręce przed siebie, układając je na perfekcyjnie wymierzonym środku stolika i wbiła nieco rozmarzone spojrzenie w swoją towarzyszkę. Perspektywa zapomnienia była bardzo głupia i zarazem bardzo kusząca. Stracą świadomość na kilka chwil, ale co z tego skoro zaraz wszystko wróci? To było jak z ćpaniem. W jednej chwili czujesz, że świat jest twój, a za parę sekund… być może już wtedy nie żyjesz. Weźmiesz za dużo chociaż raz, a już możesz się poczuć jak król, mając w sobie złoto. Piękny, wygodny, złoty strzał. Znowu miała na to ochotę, chociaż ledwo podniosła się po ostatnich wydarzeniach. Była tak bardzo głupia i ślepa, taka młoda i nieświadoma, więc oczywiście, że nie mogła odpowiedzieć Coco inaczej.
- Jasne, tylko wiesz. Musisz mnie poprowadzić, trochę już wypadłam z obiegu. - uśmiechnęła się do niej szczerze, wyraźnie ciesząc się perspektywą kolejnych kilku godzin. Teraz już nie tylko miały je spędzić wspólnie, a nawet razem się truć i oszukiwać, że życie jest lepsze niż w rzeczywistości się okazuje. Zaś jej odpowiedź… trochę tak jakby Watson wciąż była w jakimkolwiek obiegu, nosząc w sobie dziecko przez ostatnie miesiące. Skupiła, z niewielkim trudem, spojrzenie na jej wardze. Miękkiej, zapraszającej, a teraz również perwersyjnie wilgotnej, dopiero co posmakowanej przez jej język. Momentalnie i dość automatycznie przygryzła swoją, najwyraźniej nie zdając sobie z tego sprawy, a potem podniosła wzrok by skrzyżować go ze spojrzeniem Rosie. Tak, wyglądała dzisiaj cholernie dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Pią Lut 21 2014, 23:18

Spytaj Coco czy wszystko jest w porządku. Podejdź do niej i po prostu spytaj. Zapytaj o pogodę, albo o ostatni mecz Quidditcha. Możesz ją też spytać o to czy jadła coś wczoraj, albo zapytaj jak smakowała wódka z przed kilku miesięcy, ewentualnie jak się wciągało kokę kilka dni temu. Spytaj jak ma na imię jej córka, aczkolwiek spytanie o imię chłopaka, którego kocha też będzie na miejscu. Możesz jeszcze zadać pytanie dotyczące rodzeństwa, wiesz – kto Ci zabroni. Ja bynajmniej nie. Ale dobrze, odpowiem Ci na te wszystkie pytania, bo widzę że cholernie się nie cierpliwisz.
Pogoda jest piękna. Mimo tego chłodu. Śniegu. Mimo tego wiatru, który wieje w oczy i zmusza do łez. Pamiętaj jednak, że ona naprawdę nie płacze. To tylko krople deszczu, które otulają jej bladą twarz i wiatr…Wiatr.
Quidditch? Cudowne wydarzenie. Obudziła się u niego w mieszkaniu i powiedział, że zabiera ją gdzieś gdzie na pewno jeszcze nie była. Oczywiście, że nie była. Dlaczego miałaby dotrzeć na trybuny, na których szalały rozwrzeszczane laski? Ona miała już swojego kapitana i wierzyła w niego jak w nikogo innego.
Jadła? Och, jasne że jadła. Kolejną działkę amfy, a zaraz potem zjadła jabłko. I kolejne. I kolejne. I nie jadła więcej bo czuła się jak w niebie. Mogła robić wszystko co chciała, bo jej ruchy sensoryczne były jakby nieprzemyślane. Zachowywała się w sposób absurdalny i niewytłumaczalny. Pobudzona do granic możliwości, a dzisiaj zabijała swoje ciało kolejną dawką procentów.
Co dalej… Ach tak. Wódka. Kiedy jeszcze nie musiała borykać się z problemem, który nazywał się Summer to była całkiem dobra. Piła ją razem z Casprem i Kaiem uciekając gdzieś na wzgórza czy do zakazanego lasu gdy nie mieli siły siedzieć na nudnych zajęciach z panną Mallory czy z Godfreyem. To logiczne, prawda? Trójka przyjaciół, którzy trzymali się zawsze razem, bo tak było łatwo, a teraz? Każde szło własną ścieżką nie zważając na uczucia drugiego. Ile im zostało z tego co mli wtedy? Zapewne wiele, ale przecież dla frajerstwa i tak będą bandą ruchających się nawzajem idiotów.
Summer. Ma na imię Summer. Jest śliczna. Ma wielkie niebieskie oczy i uwielbia się uśmiechać. Mało płacze, bywa nawet tak, że pozwala swojej matce przespać całą noc i budzi się dopiero nad ranem gdy woła jeść, albo jej pieluszka jest pełna. Summer. Ma na imię Summer.
Casper Villiers. Nigdy nie zastanawiałaby się zbyt długo nad odpowiedzią na pytanie: kogo kochasz Coco Watson? Właśnie jego. Ślizgona, którego poznałam od zupełnie innej strony niż mogłoby się Wam wydawać. Nie macie o nim pojęcia, ani o tym co się między nami wydarzyło. Nie wiecie kiedy to się zaczęło i nie macie pojęcia kiedy to się skończyć. I dobrze, wypierdalać od tej historii. To jest jej życie i to ona decyduje jak je przeżyje, a właśnie teraz przez zawiść i głupotę tonęła w bagnie, wyciągając ręce do tych, którzy mówili, że są przyjaciółmi.
Charlie. Oliver. Kurwa. Rodzeństwo. Najlepsze na świecie. I możecie mówić, że są tylko ćpunami, ruchaczami, że tylko potrafią imprezować i odwalać YOLO. Nie mieliście pojęcia o tym jacy są naprawdę i nigdy się nie dowiecie. To nie leżało w Waszym interesie. Proszę, zostańcie tutaj. Właśnie teraz. Będzie tak bardzo tęsknić jeśli, którekolwiek by zniknęło. Nie poradzi sobie bez Was. Nie tym razem. Jest zbyt ciężko. Zbyt absurdalnie. Zbyt nierealnie… Pozwólcie jej tylko zadbać o swoje własne życie, nie wytykając więcej błędów i upadków. Potrzebowała Was, ale wy potrzebujecie jej jeszcze bardziej.
-Kochanie, nie piłam dziewięć miesięcy. Miałam z przodu okrągłą piłeczkę. Najwyżej obie się zeszmacimy, co za różnica! – Puściła raz jeszcze zadziornie oczko do dziewczyny, a po chwili dłoń Coco powędrowała do ręki Lumii by delikatnie musnąć ją opuszkami palców. Nie mogła sobie odmówić flirtu, który był nad wyraz jej potrzebny. Wszak miała jeszcze czas. Do wszystkiego miała czas, a dzisiaj? Dzisiaj przyszły się tutaj zabawić i zapomnieć o problemach.
-Na mój koszt. Ponoć dzieciaka trzeba opić, zatem pijmy na Summer by nie stoczyła się tak jak my! – Powiedziała z uśmiechem, a po chwili rozlała ognista do szklaneczek (załóżmy, że obie miały tyle galeonów, że bez najmniejszego problemu kupiły całą butelkę!)
-Zdrowie mojej córki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 191
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7253-lumia-veera-nehtinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7255-lumiakowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7254-lumiakowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7259-lumia-v-nehtinen




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Sob Lut 22 2014, 00:05

Była rozbawiona, tak, tak nagle i w sumie wzięło się to od tak, znikąd. Nie dość, że już normalnie miała zajebiście nieprzewidywalne zmiany nastrojów, to wtedy z Ryanem mieli trzy butelki pysznego alkoholu, ale czy wszystko wypili, tego nie pamiętała, jej uwaga była pochłonięta przez coś innego, twardszego, rozdzierającego jej wnętrzności. W każdym razie już dużo wypiła, a teraz jeszcze wróciła na poprawkę. Co prawda minęło już sporo czasu, ale ludzkie ciało nie pozbywało się wszystkiego tak szybko, o nie. Na to by były potrzebne jakieś czary, a ona czarów aktualnie nie potrzebowała, bo w końcu po co? Miałaby się otrzeźwiać i ogarniać, skoro i tak zaraz naprują się jak żule i Bóg wie co jeszcze zrobią? To było bez sensu, zresztą jak całe jej życie, ale kogo obchodzą jęki jakiejś rudej narkomanki? Żyje się teraz, chwilą, a one i Coco zaraz wam to udowodnią, niedowiarki!
Uśmiechnęła się do niej ślicznie, nieco się rozpływając pod wpływem jej spojrzenia i dotyku jej ręki na swojej dłoni. Miała wrażenie jakby jej palce, stykając się z jej bladą skórą wytwarzały miniaturowe błyskawice, przeszywające prądem całe jej ciało. Nigdy tak bardzo nie odczuwała tej magnetycznej części kobiety jak teraz. Przechyliła lekko głowę w bok, posyłając jej spojrzenie, które mówiło naprawdę wiele. Nie było w nim jednak ani ziarnka bólu i rozgoryczenia, jakie jeszcze przed kilkoma minutami dręczyły ją, doprowadzając na skraj załamania.
- Racja - zgodziła się z nią, kiwnąwszy leciutko głową i zaśmiawszy się krótko. Tak, to nie była dobra chwila żeby się nad tym zastanawiać. Trzeba było działać. Wbiła spojrzenie w dłonie swojej znajomej i śledziła każdy ich ruch, począwszy od przyjęcia butelki Ognistej Whisky, poprzez przysunięcie bliżej siebie szklanek, a potem odbezpieczenie ich dzisiejszego paliwa i rozlanie go do naczyń. Płyn przyjemnie zabarwił szkło na bursztynowy kolor, a dziewczyna poczuła nagle suchość w ustach. Przygryzła lekko język, czując, że naprawdę ma ochotę wypić więcej niż jedną butelkę, ale o tym później, w końcu dopiero co napoczęły jedną! Nawet nie przejęła się tym jak bardzo pesymistyczny był toast, który zaraz miały wznieść. Normalnie, dzieci nie powinny musieć liczyć na podobne cheersy ze strony swoich rodziców i ich znajomych i po prostu mogły mieć szansę na normalny start i koniec w swoim życiu. To jednak nie było to samo, zważywszy w jakim środowisku obracała się mama małej Summer, a weźmy na przykład obecną sytuację. Nehtinen na pewno nie nadawała się na dobrą ciotunię, która ululałaby małą do snu. Chwyciła lekko trzęsącymi się rękoma szklankę. Ciekawe kiedy ostatni raz brała, skoro teraz miała małe problemy z utrzymaniem Ognistej w dłoniach? Chociaż to może nie przez brak, a przez nadmiar? Trudno było powiedzieć, zwłaszcza, że źrenice jak zwykle miała zwężone.
- Za Summer! - stuknęła się z nią szklaneczką, a potem uniosła ją do warg, pozwalając by whisky rozlała się ogniem po jej przełyku, wypalając smutki i troski oraz te wszystkie przyziemne pierdoły, którymi powinny się martwić, ale nie, bo yolo. Lumia wypuściła powietrze ustami, czując ostrość na języku, a potem niemalże natychmiast polała ponownie, zawijając palce lewej ręki na szklance. Drugą, wolną już łapką, sięgnęła wyżej, aby móc złapać zabłąkany kosmyk włosów Coco między wskazujący, a kciuk i wsunąć go za jej ucho, jednocześnie muskając wnętrzem dłoni policzek. Było to zbyt miłe uczucie by się powstrzymać, a najwyraźniej ośmieliła się po zalotnym zachowaniu swej towarzyszki, dodatkowo popędzona działaniem alkoholu. Potem słowa poszły już same, bez wyraźnej aprobaty ze strony zdrowego rozsądku, ale szczerze, kto by się nim teraz przejmował?
- Pięknie wyglądasz. Nie, żeby to była jakaś nowość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Nie Lut 23 2014, 11:56

Nie rozumiem skąd nagle wzięło się tyle koleżanek Coco. Zwłaszcza tych łóżkowych, wbrew pozorom dziewczę nie prowadziło rozwiązłego życia, a seks z kobietą nie jest przecież seksem, prawda? W każdym razie Rosie miała tyle lat, że mogła się bawić. Mogła korzystać z życia. Mogła wszystko czego chciała, bo przecież nie miała zobowiązań, oprócz jednego. Tego najważniejszego, ale czy właśnie dlatego miała zaprzepaszczać swoją szansę na normalną egzystencję? Dajcie spokój! Nie róbcie z niej kurwy, bo nie macie co i jak. Wymyślacie sobie miliard historyjek, które nie miały miejsca. Dlaczego więc teraz nie znając podstaw wbijacie w coś w czym Was nie powinno być? Powiedzcie mi o Kaiu. Jak to było między nim, a Coco. Opowiedz mi Mathilde Villadsen. Opowiedz mi… No zrób to. A powiedz mi coś o Casprze Viliersie? Opowiesz mi o nocy w Rozingu, a potem w jego mieszkaniu? Opowiedz mi o popołudniu w Klasie Starożytnych Run? A może opowiesz mi o przyjaźni z Arienne Levittoux i dość intensywnej nocy z ognistą w łazience? O czym z tych wydarzeń jesteś mi w stanie opowiedzieć? O niczym, bo nie było Cię w życiu Coco, dlatego nie wbijaj w rzeczy, które Ciebie nie dotyczą. Jednak Lumia mogła mieć świadomość. Świadomość tego, o czym nie wiedzieli inni. W końcu się przyjaźniły, a Rosie czasami opowiadała dziewczęciu w listach co dzieje się w jej zmarnowanym życiu. Jednak ona żyła w Tomorrowlandzie i nic innego się nie liczyło. Miała swoją Nibylandię, do której po prostu chciała wracać, a to przecież było bardziej niż oczywiste.
Nie wiele myśląc gdy wypiły pierwszy toast Coco przeniosła się do koleżanki, która siedziała obok. To było oczywiste, że miały ten czas spędzić zupełnie inaczej niż na użalaniu się, że coś im nie wyszło tak jak powinno.
-Wiesz... – Powiedziała z uśmiechem, poprawiając sobie włosy za uchem, które przed chwileczką odgarnęła Lumia. Uśmiechnęła się szerzej, a po chwili swoją dłonią powędrowała do dłoni koleżanki, splatając ich palce razem. Rosie uwielbiała takie zabawy. Były niepewne, nieśmiałe, acz bardzo wymowne. Lubiła do nich uciekać. Lubiła gonić za tym co jest tak bardzo dla wszystkich nieznane. Myślisz, że było to interesujące? Myślisz, że Nehtinen mogłaby zabrnąć dalej? Oczywiście. Zawsze była szansa poddania się niewinnemu flirtowi. Co miało być ogranicznikiem? Trzeźwość umysłu.
-Jesteś urocza, kiedy jesteś taka niewinna… - Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, a potem mimowolnie druga dłoń, która była wolna, spoczęła na ramieniu Lumii, sunąc nią na karku i delikatnie drażniąc skórę. Coco nie była grzeczną panienką, która odmówi sobie jakiegokolwiek flirtu, a to przecież Lumia zaczęła, Rosie jej się poddała. Każdemu spojrzeniu. Słowu. Wszystkiemu.
Przysunęła się do swojej koleżanki jakby to miało większe znaczenie, a ich usta dzieliło raptem kilka milimetrów. Jednak Coco nie zrobiła tego kroku. Mogła czuć oddech Lumii na policzku, ale nie dała jej satysfakcji. Czekała. Musiała poczekać na to czy dziewczę wchodzi w tą jakże niebezpieczną grę.
-Naprawdę lubię ten moment gdy jesteś… Urocza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 191
  Liczba postów : 277
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7253-lumia-veera-nehtinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7255-lumiakowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7254-lumiakowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7259-lumia-v-nehtinen




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Nie Lut 23 2014, 15:11

Zabawne jest jak łatwi są ludzie pod wpływem alkoholu i innych używek oraz ludzie samotni, potrzebujący drugiej osoby, a nie chodzi mi tutaj o seksualność. Są łatwi pod względem emocjonalnym, prości do rozszyfrowania i wyjątkowo jednocześnie naiwni jak i ostrożni, skryci, zamknięci na świat. Z jednej strony uchylają fragment swojej skorupy, pozwalając drugiej osobie na wniknięcie w swoją prywatną sferę, a z drugiej jeszcze szczelniej opatulają się sarkazmem i ironią, nie chcąc by znowu coś ich skrzywdziło. Z jednej strony lgną do ludzi nieprzewidywalnych, zabawowych, a z drugiej chcieliby takich unikać na co dzień. To jest właśnie jeden z paradoksów, jakie każdego dnia serwuje nam na przystawkę życie i świat, w którym żyjemy. Nie jest trudno wydedukować, dlaczego Lumia była dzisiaj jeszcze łatwiejsza niż zwykle. Ogólnie nigdy nie była cnotką niewydymką i gdy tylko ktoś proponował jej wspólne uciechy, z pewnością mógł liczyć na to, że go nie odtrąci, a tymczasem dzisiaj… dzisiaj była w kiepskiej kondycji i to dlatego nie mogła się wręcz oprzeć magnetyzmowi Coco. Nie chodziło tutaj tylko o jej przyciągającą osobowość, ale też o zwykłą atrakcyjność i sposób poruszania się, gestykulację, modulowanie głosu. Dała się okręcić wokół palca niczym naiwna małolata, zbyt zapatrzona w magię chwili i w tej całej ulotności gdzieś zaginęła, łapiąc się pierwszej pomocnej dłoni, jaką otrzymała i dając się objąć nieznanymi ramionami. Była teraz lekko zaróżowiona na policzkach, ciężko było powiedzieć, czy to od alkoholu czy to Watson tak na nią zadziałała, a oczy błyszczały jej z ekscytacji. Miała rację, dzisiaj była wyjątkowo urocza i ułożona, spokojna wręcz, co stanowiło straszliwą odskocznię od rzeczywistości. Nie zmieniało to jednak tego faktu, że zawsze, nieważne z kim była, była bottom, bardzo łatwo ulegającym wszelkim próbom flirtu, a zaproszeniem do przejęcia inicjatywy przez partnera było właśnie zgrywanie niewinnej. Zresztą, ona nie do końca cokolwiek udawała, a bardziej modulowała się na taką, bo była zdecydowanie zbyt bezwstydna na jakąkolwiek niewinność, co jednak nie przeszkadzało jej w byciu mało aktywną, ale kuszącą stroną. Z radością przyjęła więc zmianę pozycji przez Rosie i jej przysunięcie się bliżej, czując, że nie będzie potrafiła się długo powstrzymać. Zawsze kiedy czegoś pragnęła to brała sobie to bez pytania, a teraz… a teraz usta dziewczyny były tak blisko jej, że czuła nie swój oddech na policzku. To było trochę frustrujące, wiecie, takie czekanie na to czy w końcu ją pocałuje. Z jednej strony chciałaby sama to zrobić, a z drugiej wolałaby się jej poddać. Zapewne i tak by to zrobiła, ale jakoś tak zawsze łatwiej było jej być całowaną niż po prostu całować. Uśmiechnęła się flirciarsko, czując jak zadrżały jej ramiona pod wpływem jej dotyku,  chociaż były tak blisko siebie, że towarzyszka nie miała szansy tego zobaczyć, a potem to zrobiła, nie mogąc zapanować nad przemożną chęcią wpicia się w te grzeszne wargi. Musnęła je swoimi, najpierw delikatnie, jakby na próbę i pozostawiając możliwość wycofania się, a potem… potem było już tylko lepiej. Jej pocałunki nabrały żarliwości i z całą pewnością można było teraz powiedzieć, że nie da się tak łatwo od niej oderwać. Nawet nie zwróciła uwagi na to, że jej dłoń rozluźniła uchwyt na szklance i błądziła teraz bezwstydnie po ciele koleżanki, zatrzymując się na jej talii, podczas gdy drugą rękę wplotła w jej włosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Sro Lut 26 2014, 23:19

Coco lubiła prowokować. Lubiła się bawić słowem. Gestem. Lubiła nęcić, ale tylko po to by przywrócić w siebie wiarę, bo przecież straciła wiele w ostatnim czasie i trzeba było to odbudować. A co mogło jej w tym pomóc jak nie – niewinny flirt? Co było zobowiązujące? Właściwie nic. Przecież Lumia przyszła tu sama. Coco jej nie zmuszała, a mało tego można otwarcie powiedzieć, że Nehtinen chętnie się pojawiła w Morskim Oku. Wszak spotkanie z przyjaciółka bywa lepsze od siedzenia w czterech ścianach i rozpaczaniu nad rozlanym mlekiem. Gdyby Coco miała się załamywać, to zapewne już tkwiłaby w ziemi. Ale jednak nadal żyła. Nadal była obecna. Nadal można było ją poczuć. I nie przejmowała się spotkaniem z Youngiem czy z Villiersem, gdzie z pewnością dla tego drugiego będzie chciała odżyć. Będzie znów chciała być atrakcyjna. Znów będzie jej pragnął tak jak wtedy gdy spotkali się po raz pierwszy. Wierzyła w to, bo przecież nic innego nie mogło stanąć im na przeszkodzie. Wszystko było logiczne i układało się w całość. Potrzebny był jedynie czas, a ten bywał wrogiem najwierniejszych kochanków.
I tak o to pozwoliła się prowadzić Lumii. Pozwoliła się całować, a pocałunek z każdą chwilą stawał się odważniejszy. Nie miało znaczenia, że są w publicznym miejscu, bo przecież logicznym było to że w dzisiejszych czasach widok dwóch całujących się dziewczyn nie jest nadzwyczaj dziwny, prawda? Jednak Coco postrzegała to też w innych kategoriach. Nie miała problemu z tym by flirtować nieco odważniej niż to ustawa przewiduje, ale kto jej mógł zabronić? Kto mógł wbijać w coś co już trwało? Zabawne. Ludzie byli tacy wścibscy. No dalej obserwatorze. Spróbuj o tym napisać. Żaden hit. Lesbijek jest aż nadto. Coco? Zdobywała doświadczenie. Lumia? Była w tym idealnym kompanem.
-Nie opij się… - Powiedziała cicho, wprost do jej ucha, gdy w końcu udało jej się wyswobodzić. To nawet zabawne, że coś takiego miało miejsce. Jednak drażniła ją. Musiała sprawdzić ile Nehtinen wytrzyma, wszak Coco uwielbiała się bawić, a Casper miał tego świadomość. Ich pierwsza wspólna noc skończyła się nad ranem, a dzięki temu było to… Intensywniejsze. Rosie nie zależało na seksie z Villiersem, bo jego akurat kochała, ale przecież nie mogła pakować się w jego życie z butami, kiedy on tego nie chce, a może to kwestia nieświadomości? Nie wiedziała, jednak nie chciała w to wbijać, zwłaszcza w tym momencie. Uśmiechnęła się szerzej gdy ręka dziewczyny powędrowała na jej udo, a po chwili Coco złożyła niewinny pocałunek na szyi koleżanki.
-Powinnyśmy stąd wyjść, bo w przeciwnym razie skończy się to dla nas źle, a przecież miałyśmy pić, prawda? – Uśmiechnęła się rozkosznie, a zaraz potem dość wrednie odsunęła się od Lumii co by nie dawać jej większego pola do popisu. Dziewczyna nie mogła mieć świadomości, że Coco ma ochotę. Teraz powinny pić. Powinny się bawić. Powinny czuć, że żyją.
-Zabierz mnie gdzieś.


/zt. x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Petersburg, Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 22
  Liczba postów : 400
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Nie Mar 23 2014, 21:09

Miło jest od czasu do czasu obudzić się z konkretnym celem. Zwłaszcza, gdy przez dłuższą chwilę, rozciągającą się na dni, a nawet tygodnie, nie masz chęci ani ochoty kompletnie na nic. Cel na dziś brzmiał : upić się. Niezbyt ambitny, ale kogo to obchodziło. Ważne, że był. I jak najbardziej pasował do obecnych nastrojów Drayton i Saunders.
Właściwie te dwie nie spotykały się od dawien dawna, ich kontakt był znikomy i praktycznie nic nie wiedziały o swoich obecnych troskach, bo skąd. Zaledwie wymieniły parę listów, dość mocno nasączonych sarkazmem i błahymi bzdetami, z których nic głębszego nie wynikało. Neva dostała jednak jasny sygnał, że ze Scarlett nie jest najlepiej. Coś tam jej się posypało, wpadła w jakiś dołek, czy coś podobnego. I to tknęło Drayton, bo ciężko jest zaakceptować i zrozumieć sytuację, kiedy osoba zawsze będąca o krok przed światem i wyszydzająca go, nagle zostaje przez ten świat stłamszona. Brunetka nie znała szczegółów, nie miała pojęcia, co tak wpłynęło na Saunders, ale chciała możliwie w jakiś sposób pomóc. Tym, że po prostu będzie na wyciągnięcie ręki. Nie zamierzała zadawać pytań, ponieważ znała Scarlett i wiedziała, że to nie jest dobry pomysł ani metoda. Zresztą nie chciała. Terapia alkoholowa była znacznie łatwiejsza i skuteczna, chociaż na te kilka godzin. Dawała zapomnienie i może tego obie potrzebowały? W gruncie rzeczy wszyscy borykamy się z jakimiś problemami, różnej rangi, no ale byle gówno potrafi czasami człowieka nieźle zdołować.
A zatem Morskie Oko. Neva nie wiedziała, dlaczego wybór padł akurat na ten lokal, ale mniejsza. Pub to pub. Nie miała okazji jeszcze tutaj być. Pierwsze, co zwróciło jej uwagę, to oczywiście ten dziwaczny wystrój, który sprawiał, że czuła się, jakby przed chwilą przeniosła się do przyszłości. Te barwy, faktury i kształty nasuwały jej takie, a nie inne skojarzenia. Po pobieżnych oględzinach, podeszła do baru, zajmując jedno z krzeseł. Morskie Oko dalekie było dzisiaj od nazwania obleganym, ale to dobrze. Przynajmniej będą tu mogły swobodnie pogadać. Zresztą, zawsze można zmienić lokalizację.  
- Butelka Ognistej. – rzuciła w kierunku barmana, który uniósł tylko brwi i postawił przed nią trunek wraz z jedną szklanką. Drayton pokazała dłonią, coby dostawił drugą. Ściągnęła kurtkę, przewieszając ją na oparciu krzesła obok. Nie chciało jej się szaleć z ubiorem, postawiła więc na czarną spódniczkę i top z długim rękawem w tym samym kolorze, który odsłaniał kawałek jej płaskiego brzucha. Buty również ubrała czarne, ze złotymi zamkami z tyłu, a od żałobnego wyglądu ocaliły ją także złote dodatki w postaci biżuterii. Zakładała w duchu, że Scarlett lada moment wkroczy tutaj z tą swoją pewnością siebie, w obcisłej sukience i na niebotycznie długich szpilkach, ostentacyjnie ignorując spojrzenia zaślinionych mężczyzn. A może ta era również przeminęła?
Zastanawiając się tak, Drayton postanowiła napełnić swoje szkło i pociągnąć spory łyk. Miała nadzieję, że to spotkanie nie okaże się totalną klapą. A szanse na porażkę były duże, biorąc pod uwagę ostatnią tendencję Nevy do partaczenia wszystkiego, co spotkała na swojej drodze i czego się tylko dotknęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Pon Mar 24 2014, 12:06

Przyczyna wyboru lokalizacji nie była znana Nevie, natomiast Scarlett bardzo gruntownie przygotowała się do podjęcia tej decyzji. Mianowicie wzięła jakąś ulotkę zrobioną niegdyś przez ślizgonów, na której figurowały nazwy wszystkich klubów w Hogsmeade. I... wybrała pierwszą lepszą nazwę, która rzuciła jej się w oczy. Jakoś nie miała siły roztkliwiać się jeszcze nad kwestią lokalu, miała wystarczająco dużo własnych problemów, nie potrzebowała kolejnych. W zasadzie na tym mogłoby się skończyć opisywanie jej jakże skrupulatnych przygotowań, nie mniej jednak pomimo przytłaczającego ją świata postanowiła znów brnąć z prądem, który wyraźnie mówił, iż trzeba wyglądać pięknie. Obojętnie, czy to była zapyziała nora czy też ekskluzywny pub. Skoro więc już wymieniamy się strojami naszych uroczych dziewcząt, Saunders wyglądała mniej więcej tak. No, może nie miała na sobie tych osobliwych okularów. Nie dzierżyła też w ręce zapewne przepysznego shake'a. Nie miała też tak bardzo zbolałej miny, a na nogach widniały rajstopy i buty na obcasach, pasujące kolorystycznie do całego stroju.
Mimo tak bardzo szczegółowego opisu trzeba nadmienić, iż w momencie, kiedy przekraczała próg tego zacnego przybytku, nie witała się z Drayton tym jakże zamaszystym gestem ze zdjęcia. Choć niewątpliwie od razu na myśl przychodziło pokrewieństwo z królową Wielkiej Brytanii. Weszła raczej spokojnie, dłonie trzymając na zwisającej z ramienia czarnej torebce. Poprawiła też szybko włosy, zanim namierzyła wzrokiem koleżankę ze Slytherinu, z którą miała się dziś spotkać. Nie była pewna co do tej decyzji, właśnie ze względu na to, iż dawno się nie widziały. Nie miała pojęcia, jak to teraz będzie przebiegać i czy dziewczyna nie uroiła sobie w głowie pewnego obrazu SMS, który zapewne przez ten cały czas wykreował nieoceniony Obserwator. Nie ukrywajmy, iż to stąd większość uczniów bierze informacje o znajomych, bądź też nieznajomych. Tak samo jak ona miała pewien wgląd na życiową sytuację Nevy. Nie miała pojęcia, czy rzeczywistą, ale to się zapewne rozstrzygnie. Przynajmniej pod tym kątem, który interesował Scarlett najbardziej.
- Widzę, że nie próżnujesz - rzuciła do niej beznamiętnie, kiedy była tuż obok, a potem nachyliła się, by ją cmoknąć w policzek. Ot, tak po prostu. Można to nazwać jej fanaberiami. Nieistotne. Istotniejszym było to, iż niemalże zarzuciła torebkę na oparcie krzesła, a potem zanurzyła w niej rękę, by wyjąć pierścionek, którego nie potraktowała zbyt łagodnie, kładąc z impetem na stoliku.
- Patrz, zaręczyłam się, mamy co opijać - powiedziała spokojnie, dopiero wtedy siadając na swoje miejsce i beceremonialnie częstując się stojącą na blacie Ognistą. Ciężko było stwierdzić, o co jej dokładnie chodzi. W końcu wyglądało to bardzo absurdalnie, dlatego Drayton mogła pomyśleć, iż Saunders stroi sobie z niej żarty. Jednak ton, gesty i mimika, a w zasadzie jej brak, świadczyły o tym, jakoby blondynka mówiła śmiertelnie poważnie. Tak też zresztą spojrzała na towarzyszkę, upijając trochę ze swojej szklanki. To był wyczekujący wzrok, bowiem była ciekawa reakcji, jaką w niej wzbudzi. I liczyła na coś jeszcze, ale nie zamierzała od razu odkrywać wszystkich kart.
Gra? Może odrobinę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Petersburg, Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 22
  Liczba postów : 400
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Pon Mar 24 2014, 19:41

Obserwator był niezwykle popularny, fakt. Publikował to, co ludzi interesowało najbardziej, czyli kto, z kim, gdzie i dlaczego. I Nevie oczywiście zdarzało się czytać te newsy. Nie mogła zaprzeczyć, że była to całkiem ciekawa lektura, ale wciąż miała do niej duży dystans. Zdumiewał ją cały fenomen Obserwatora. Bo to raczej śmieszne, że publicznie niemalże każdy go nienawidzi, a potajemnie podsyła mu donosy, albo z wypiekami na twarzy śledzi każdy nowy post. Mentalność człowieka jest doprawdy bardzo zawiła i pokręcona.
Neva starała się nie myśleć o tym, że ich spotkanie może być niezręczne, albo sztywne. Wiadomo, stresowało ją to trochę, bo to chyba taka naturalna reakcja w obliczu umówienia się z kimś, z kim od x czasu nie miało się do czynienia, aczkolwiek nie pozwalała, by to przejęło nad nią kontrolę i zepchnęło do niekomfortowej strefy. Obie już to przecież przerabiały i jakoś zawsze potrafiły odnaleźć się w ponownym nawiązaniu kontaktu. A jeśli nie, cóż – butelka Ognistej może okazać się naprawdę pomocna i zbawienna.
Płyn zdążył przyjemnie zapiec ją w gardle, kiedy w zasięgu spojrzenia pojawiła się Scarlett. I proszę, Neva za bardzo nie pomyliła się co do jej wyglądu. Obcisła kiecka, szpilki. Typowy uśmieszek pojawił się na ustach brunetki, kiedy Saunders przywitała się i cmoknęła jej policzek.
- Odstrzelona i spóźniona. Jakie to przewidywalne. – odwdzięczyła się, obracając bokiem do baru, a przodem do Saunders. I miała coś jeszcze powiedzieć, ale dziwaczne poczynania blondynki zbiły ją lekko z tropu. Na blacie wylądowało czerwone coś, co chyba miało być pierścionkiem. Drayton uniosła brew i podniosła to oryginalne cacko, a słysząc rzeczowe wyjaśnienie towarzyszki, zastygła. Trwało to krótki moment, niemal niezauważalny, a zaraz po nim odłożyła własność Scarlett z powrotem na blat, leniwie przenosząc na nią spojrzenie. Dobrze, że nie miała już w ustach Ognistej, bo pewnie wyplułaby ją prosto na sukienkę blondynki. Miała świadomość, że to nie żart, ale ta sytuacja wydała jej się tak bardzo komiczna, że ledwie powstrzymała parsknięcie śmiechem.
- A to jest Twoje panieńskie? Trochę słabo. – skomentowała, nie mogąc powstrzymać ochoty ponabijania się z tej chwili, która przecież sama się o to prosiła! No co, jak co, ale takiej rewelacji się nie spodziewała. Rozlała następną kolejkę, bo zakładam, że do tego czasu obie zdążyły już wychylić zawartość szklaneczek.
- Moje gratulacje. Widzę, że promieniujesz szczęściem. – zaśmiała się, lustrując Scarlett spojrzeniem piwnych tęczówek. – Kto jest wybrankiem? A czekaj, może wzięłaś sobie do serca moje słowa i znalazłaś tego milionera, co? Tak, czy siak, zdrowie narzeczonych! – obwieściła uroczyście, unosząc szkło i stukając się z tym w dłoni SMS, po czym upiła symboliczny łyk. Na jaką reakcję liczyła blondynka? Przestrach, wyśmianie, poważne zajrzenie głęboko w oczy i spytanie, czy czuje się dobrze i czy może nie chce odwiedzić Munga? Drayton nie zamierzała dać jej nic konkretnego, dopóki sama nie pozna jakichś konkretów. Takie coś za coś. Tylko mając prawdziwy pogląd sytuacji mogła dać upust swoim myślom i podzielić się nimi. Jedyne, co było pewne w przypadku Nevy, to to, że nie zamierzała osądzać. Jedynie trochę pokpić, ale ostatecznie powiedzieć, co myśli.
Odgarnęła włosy na plecy, poprawiając ułożenie łańcuszka.
- Muszę przyznać, że facet ma gest. – wskazała podbródkiem pierścionek, który spokojnie leżał sobie między nimi.
- Powinnaś go założyć, jest bardzo w Twoim stylu. – dorzuciła jeszcze, by zaraz uśmiechnąć się w dość rozbawiony, szelmowski sposób.
- Dobra, S. Mów co to za akcja.
Bez owijania w bawełnę. Chciała wiedzieć. Wiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi, dlaczego Scarlett przychodzi na ich spotkanie zaręczona i przy tym wszystkim jest tak dziwnie.. spokojna, niewzruszona. To miała być jakaś prowokacja? Pokręcona intryga? Drayton zamrugała, zamieniając się najwyraźniej rolami z S, bo teraz to ona wpatrywała się wyczekująco w towarzyszkę. Twój ruch, Saunders.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Wto Mar 25 2014, 20:30

Pewnie, alkohol zawsze w cenie. Wreszcie mogły go pić legalnie! Choć teraz chyba stracił na znaczeniu, bo jako zakazany smakował lepiej. Przynajmniej jej. Ale to nieistotne, bo na upicie się dobra jest każda pora, powód i miejsce. Szczególnie, iż lepiej imprezuje się z kimś, kogo lubisz. Lubiła Nevę. Pomimo tego, co zdążyła wyczytać. Plotki jednak trochę ucichły, zastanawiała się więc jak bardzo są one przedawnione, o ile w ogóle. Co prawda nie zamierzała nikogo umoralniać, bo była do tego ostatnią uprawnioną osobą w Hogwarcie, nie mniej pewne informacje zawsze były przydatne. W ogóle bez informacji w dzisiejszym świecie ciężko się poruszać. To zabawne, że Scarlett nie miała zbytniego zaufania nawet do przyjaciół. A może raczej bardziej przykre? Nie mniej jednak można złożyć to na karb paskudnego doświadczenia egzystencjalnego. Całkiem ładnie i mądrze brzmi. Powinno się to stać jej ponadczasową wymówką.
Spokojnie siedziała, sącząc swoją whisky i zerkając znad szklanki na Drayton. Jej uwagę zbyła sztucznym uśmiechem, który zresztą chwilę później się gdzieś schował. Może była przewidywalna, może to był żart, a może jeszcze coś innego. To nie było w zasadzie istotne, nie uznawała tego w ogóle za coś ujmującego. Nie zamierzała chodzić niczym nędzarz tylko po to, aby zadziwić wątpliwą rzeszę szkolnej publiczności. Dobrze czuła się w swoim ciele i z faktem, iż dba o urodę. Nie lubiła się też tłumaczyć czy robić z igły widły, choć kiedyś było to dla niej chlebem powszednim. Chyba przestała już walczyć o cudzą uwagę ludzi, którzy są po prostu nic niewartymi zerami. Być może za długo przebywała z Faridem i jej nastawienie drastycznie się zmieniło, zapewne na gorsze. Ale dzięki temu czuła się silniejsza, choć ostatnio miała ochotę się załamać. Na szczęście detoks od zatruwającej życie rodzinki trochę na nową ją wzmocnił. O Merlinie, co za ulga.
- Nie, czekam, aż ty mi go zorganizujesz. Wiesz, przystojni, półnadzy faceci, taniec w szampanie, walki w kiślu i tym podobne - zakomunikowała radośnie, zakładając nogę na nogę i ostawiając wreszcie szklankę. Zaczęła lekko bębnić w jej ściankę, jakby się nad czymś intensywnie zastanawiała, ale tak naprawdę to jedyne, co jej chodziło po głowie to na ile to wszystko jest szalone i absurdalne. Bo chyba takim było. - To chyba oznacza, że będziesz główną druhną. Chyba specjalnie każę was ubrać w różowe sukienki z cekinami. Bardzo twarzowe - dodała naprędce, poprawiając włosy po raz kolejny. Na pewno Neva będzie w takiej ślicznie wyglądać. Widziała to już oczami wyobraźni. Chociaż zaczęła się też zastanawiać, czy przypadkiem nie będzie mogła przestać się śmiać na własnym ślubie, bo kiedy zobaczy ją w tej kreacji, to będzie ciężko tego uniknąć.
Milcząc chwilę skorzystała z okazji, aby wypełnić wszelakie obrządki związane z toastem i napiła się ponownie. A kiedy skończyły im się trunki, no bo przecież pić trzeba do dna, nachyliła się i nalała im więcej tego jakże cudownego specyfiku. Długo zastanawiała się, jak ubrać pewne kwestie w słowa, ale ostatecznie rozmyśliła się z tymi wszystkimi frajerskimi i desperackimi tekścikami.
- Oliver Watson. Zapewne kojarzysz? - rzuciła spokojnie, bacznie obserwując zielonymi tęczówkami ruchy drugiej ślizgonki. To nie miała być żadna intryga czy prowokacja. Jedynie chciała zaobserwować luźne reakcje na to wszystko. I tak niezależnie od tego, co jej brunetka odpowie, nie będzie urządzać scen zazdrości czy Merlin raczy wiedzieć czego. Stwierdziła, że skoro się już widzą, to może warto uregulować pewne kwestie, albo zwyczajnie przekonać się, w którym bagnie nasze dziewoje aktualnie siedziały i czy lepiej podtapiać się wzajemnie, czy wyciągać na powierzchnię. Tymczasem zaś zignorowała resztę słów Nevy, bojąc się, iż przeoczy pewien ważny moment w tej rozmowie. Bardzo dziwnej zresztą. Nie zamierzała się jednak z niczego tłumaczyć. Ostatnio brakowało jej sentymentalizmu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Petersburg, Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 22
  Liczba postów : 400
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Czw Mar 27 2014, 18:41

Och, zakazany owoc zdecydowanie lepiej smakuje! Bo pełnoletnie używanie życia nie jest nawet w połowie tak ekscytujące, jak w okresie bycia nieletnią, kiedy ze wszystkim trzeba było się chować, kombinować na potęgę, a z każdym, nazwijmy to, niegrzecznym planem wiązała się adrenalina. Ten dreszczyk emocji jest nie do podrobienia. I teraz, gdy obie przekroczyły próg dorosłości, umarł śmiercią naturalną. No cóż, wszystko się kiedyś kończy. Niezbyt optymistyczne, ale prawdziwe.
A co do zaufania.. czym ono w ogóle było? Ślepą wiarą w to, że nikt nigdy nas nie zrani, nie skrzywdzi? Pewnością, że ktoś będzie obok zawsze i w każdym momencie? Neva nie wiedziała. Dla niej istniała bardzo cienka granica między zaufaniem a naiwnością, dlatego ostrożnie podchodziła do tego tematu. Jeśli wierzyła w kogoś stuprocentowo, to tylko w ojca. Przez siedemnaście lat nie zawiódł jej ani razu, więc ufanie mu przychodziło jej bardzo naturalnie, automatycznie. Do reszty podłego gatunku ludzkiego wolała mieć dystans.
Drayton zaśmiała się w odpowiedzi na prezentowaną przez Scarlett wizję panieńskiego.
- Skoro tego pragniesz. – wzruszyła ramionami, słownie sugerując swoją gotowość do organizacji podobnych dziwactw. W gruncie rzeczy to mogłoby być całkiem interesujące. Nigdy nie miała okazji być na wieczorze panieńskim.  Dalsze snucie planów przez S sprawiło, że Neva zamyśliła się, jednak wciąż była tu obecna i wyłapywała to, co towarzyszka do niej mówiła. Czy to działo się na serio? Ona naprawdę zamierzała to zrobić? Różne myśli chodziły brunetce po głowie, czego odzwierciedleniem stała się maleńka, pionowa zmarszczka między brwiami, która jednak szybko zniknęła. Drayton wiedziała bowiem, że blondynka bacznie ją obserwuje i nie chciała, by pożałowała, że podzieliła się z nią tą rewelacyjną, czy może raczej rewolucyjną, wiadomością.
- Róż i cekiny. To będzie piękny ślub. – zadrwiła, uśmiechając się przy tym wyjątkowo szczerze. Jej skojarzenia kłębiły się gdzieś wokół Las Vegas, które dobrze znała z różnych opowieści znajomych. Ale jak inaczej miałaby niby wyglądać ceremonia, która została zapieczętowana plastikowym pierścionkiem w kształcie serduszka? Zaśmiała się do swoich myśli, nie czując potrzeby tłumaczenia Scarlett, o co chodzi.
Nas? – spytała po chwili, unosząc brew. – No wiesz, robisz mi konkurencję. Honorowa druhna z pewnością Ci wystarczy, nie szalej już.
Kiedy SMS uzupełniła szkło, Neva chwyciła je niemalże z wytęsknieniem i zwilżyła usta, pociągając dosłownie haust trunku, żeby mocno odczuć to pieczenie w gardle, które pozwalało jej jeszcze jakoś wszystko poskładać i umiejscowić do odpowiedniej przegródki wewnątrz umysłu. Wszystko ostatnio było takie pogmatwane, dziwne i absurdalne. Nic jej nie wychodziło, czuła się jak jedna, wielka, chodząca porażka. Miała coraz większe problemy z koncentracją, gubiła wątek. Milo dał jej do zrozumienia, że jest nią rozczarowany, Zoe znowu gdzieś przepadła, Josh wyjechał, quidditch jej nie wychodził, Scarlett się zaręczyła.. Co za świat! Sama miała ochotę wyjechać, chociaż na parę dni. I może powinna? Przełknęła kolejną dawkę procentów, spoglądając na towarzyszkę.
Watson. Pewnie, że kojarzyła.
- Kojarzę. – potwierdziła, kiwając głową i zamrugała. – To znaczy, nie znam go jakoś wybitnie dobrze. Mieliśmy epizod. Ale wydaje się być porządnym gościem. Mógłby Cię uszczęśliwić.
Naprawdę tak myślała. Oliver, przynajmniej na tyle, na ile go poznała, był człowiekiem subtelnym, wrażliwym. Miał swoje problemy, ale kto ich nie miał? Pamiętała jednak, jak ją traktował. Z taką opiekuńczością.  I chociaż zetknęli się tylko dwa razy, w Kanadzie na sankach i podczas tej dziwnej akcji na korytarzu, to zdążyła go polubić i wyrobić sobie o nim pozytywne zdanie.
Korytarz… oh, no jasne!
- Pijesz do czegoś konkretnego? – spytała Ślizgonki, przechylając głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Czw Mar 27 2014, 22:28

Szczerze Scarlett nie pamiętała, aby kiedykolwiek chowała się z alkoholem. Społeczeństwo ślizgonów było dość specyficzne. Rzadkością było to, iż ktoś nie kitrał jakichś napojów wyskokowych pod łóżkiem czy w innym miejscu. Bez względu na to, ile miał lat. To było coś, co po prostu wpisywało się w krajobraz tej strony lochów. Ona także nie miała wielkiego oporu przed paradowaniem podczs nietrzeźwości po korytarzach. Teraz było trochę inaczej. Ludzie częściej się ukrywali, bo Hampson zwiększył represje. Wcześniej było zdecydowanie luźniej. No i teraz była prefektem. Teoretycznie powinna stać na straży moralności, choć była z nią na bakier. To było śmieszne i absurdalne zarazem, ale przecież to właśnie w takich sytuacjach lubowała się najbardziej. Nie mniej uśmiechnęła się na chwilę do swoich myśli, wspominając dawne czasy. Jakoś tak ją na chwilę tknęło, więc zastygła w chwilowym bezruchu, z szklanką przy ustach. Patrzyła w jej denko, zastanawiając się, czy byłaby w stanie wymyślić zaklęcie na niekończące się objętościowo naczynie. Powinna koniecznie spróbować.
Zaufanie było ciężką sztuką. Jedni ufali za bardzo, inni za mało. Nieczęsto można było spotkać jednostki, które potrafiły rzucić się w wir harmonii ufności. To wymagało odwagi i precyzji. SMS zawsze tego brakowało. Lubiła przechylać się z jednej skrajności w drugą, uciekając kiedy było to wygodnym rozwiązaniem. Daleko jej było do walecznej gryfonki gotowej zwojować świat. Pokładać nadzieje w swych przyjaciołach. Zawsze musiała zostawiać margines na podejrzenia i nieczyste zagrania. Niby nie była z Oliverem, ale mimo wszystko fakt, iż Neva się koło niego kręci bądź kręciła był dosyć przykrym. Ona nie starała się owijać Villiersa wokół palca, nawet, gdy Coco się na nią wypięła, choć nic o tym nie wiedziała. Póki co żyła w słodkiej nieświadomości i po prostu uważała Watsonową za kumpelę, pod którą nieładnie byłoby kopać dołki. Ale może właśnie powinna? Zbyt mało ludzi czuło z jej strony zagrożenie. Zbyt mało osób brało ją na poważnie. Powinni się bać, czuć trwogę przed jej zemstą. Może wtedy by ją szanowali. Kto wie. Nie da się teraz tego cofnąć.
Skinęła jej głową, skoro bez słów się zrozumiały i zaakceptowały dany stan rzeczy. Ona też nie brała udziału w żadnym wieczorze panieńskim, nie mówiąc o tym, iż po prostu nigdy nie miała okazji się hajtać. Miała to w planach, owszem. W dalekiej przyszłości. Z zupełnie inną osobą. Choć kiedyś, dawno temu, kiedy była z Ollie'm, czuła, że to miłość jej życia i kiedyś zostanie jego żoną. Ale wszystko okazało się szczenięcymi mrzonkami i szczerze mówiąc nie sądziła, jakoby miało się coś w tej materii zmienić. Wciąż miała wrażenie, że to wszystko to jeden wielki żart od losu. Ale to nieważne. W końcu była młoda, całe życie jeszcze przed nią. Wybawi się za wszystkie czasy, a potem... potem może przyjdzie czas na poważne decyzje. Choć zdaniem Twycrossa zdechnie samotnie, ale to nic. Puśćmy na to zasłonę milczenia.
- Wspaniały. Zamiast kwiatów będziecie nieść kosz gumochłonów. Co by pasowały do kreacji - rzuciła luźno, mrużąc lekko oczy. Ponownie postanowiła się na pić, poprawiając jednocześnie nieco na krześle. - No tak, wy. Myślisz, że zadowolę się jedną druhną? No daj spokój - dodała, machnąwszy lekceważąco ręką. - Pozostałymi druhnami będą moje przyjaciółki! - wykrzyknęła, a potem zrobiła zszokowaną minę. - Ach, nie mam takowych. Ale to nic, wypożyczy się jakieś. Będą udawać uwielbienie do mnie. Może nawet za pieniądze będą rozrzucać kwiaty - wypowiedziała, wzruszając ramionami. No cóż, to były tylko czcze gadki, a ją przecież interesowało co innego. Dlatego wpatrywała się w Nevę, a słysząc jej odpowiedź, uniosła brwi wysoko do góry, robiąc niezbyt miłą minę. Ot, wypadek przy pracy.
- Epizod? - dopytała, jakby mocniej swym głosem zaznaczając istotę tychże informacji. Była ciekawa. Może nie powinna wiedzieć. Może miała prawo. Nieważne. Skoro Drayton zarzuciła już ochłapem szczerości, to mogła już zwrócić całość. Oczywiście pomijamy kwestie jedzenia i picia. - Skądże - urwała, robiąc nieokreślony ruch głową, a potem znów zamaczając usta w bursztynowej cieczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Petersburg, Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 22
  Liczba postów : 400
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Sob Mar 29 2014, 23:52

Nie skomentowała kwestii wypożyczania przyjaciółek. Po prostu uważała to za boleśnie smutne. Czy ona sama też taka była? Samotna? Fakty były takie, że wszystkie osoby, którym w jakiś sposób zależało na niej, znajdowały się gdzieś daleko, były nieosiągalne lub kompletnie niezainteresowane jej osobą. Wychodzi na to, że tak naprawdę nie ma nikogo, kto zwyczajnie przytuliłby ją podczas tych dni, gdy rozpaczliwie potrzebuje znaleźć się w bezpiecznych ramionach, uspokoić i powoli dojść do siebie, bo zaczyna tracić kontrolę. A traciła coraz częściej, choć nie przyznawała się do tego sama przed sobą. Zapewne z lęku przed tym, do jakich wniosków mogłaby dojść. Nie, nie chciała się nad tym zastanawiać. To było za ciężkie i zawiłe, nawet  jak na taki osobliwy wieczór. Uśmiechnęła się więc kątem ust do Scarlett, by zaraz na dłuższą chwilę zajrzeć do szklanki. A gdy już wychyliła jej zawartość, zauważyła tą znaczącą zmianę w mimice blondynki i jej zachowaniu.
No tak, mogła się domyślić. Cała rozmowa, obwieszczenie tych zaręczyn i tak dalej sprowadzały się do tego momentu, w którym na jaw miało wyjść przypadkowe i niewątpliwie dziwaczne spotkanie Nevy z Oliverem. Od początku wszystko kręciło się wokół tego tematu. Dochodząc do takiej konkluzji, Drayton również zmieniła wyraz twarzy. Jej brew powędrowała do góry, a oczy stały się jakby chłodniejsze i przybrały nieco zobojętniały wygląd.
- Epizod. – potwierdziła dość stanowczo. – Nie udawaj, że nie czytasz Obserwatora.
Nie cieszył jej taki obrót spraw, bo zdecydowanie nie widziała potrzeby w tym, by rozwałkowywać przeszłość, a zwłaszcza taki drobny wątek. To, co wydarzyło się wtedy na korytarzu, było tylko i wyłącznie sprawą między Nevą, a Watsonem. Koniec, kropka. Irytował ją fakt, że Scarlett nagle poczuła chęć dociekania, co i jak. Zwłaszcza, że Oliver był wtedy dla niej ekschłopakiem, a brunetka przecież nie planowała tego zajścia. Swoją drogą nie przypuszczała, że dojdzie do jakiegokolwiek zbliżenia, on na pewno też nie. Ale to był tylko moment, zetknięcie dwóch samotnych ludzi, którzy potrzebowali odrobiny bliskości i nic poza tym. Oczywiście cała sprawa była podszytą masą różnych, skomplikowanych emocji, ale tego już na pewno nie zamierzała tłumaczyć Scarlett. Sama tego do końca nie rozumiała. Zresztą, to było coś intymnego, czym nie chciała się dzielić.
- Całowaliśmy się, koniec historii.
Dodała, akcentując koniec, choć dla niej to wciąż miało trochę inny wydźwięk i znaczenie. Nadal pamiętała, jak Watson delikatnie i ostrożnie się z nią obchodził. Bardzo to było miłe, biorąc pod uwagę, że wcześniej nikt nie traktował jej w taki czuły sposób. Wtedy z miejsca poczuła do niego jakąś sympatię, która potwierdziła się, gdy równie przypadkowo, co na korytarzu, spotkali się w Kanadzie. Tamte okoliczności, sceneria i postawy ich obojga były tak uroczo normalne, przyziemne. Stanowiły doprawdy przyjemną odskocznię od tego całego syfu i chaosu myśli, uczuć, czynów. Ale ich kontakt urwał się tak szybko, jak pojawił. Nie dziwiło jej to. W gruncie rzeczy nic, co dobre, nie pozostaje przy niej na długo.
- Jeśli chcesz znać szczegóły, spytaj narzeczonego. Chyba istnieje coś takiego jak spowiedź przedślubna, czy coś w tym guście. – i nie wdając się w dalsze dyskusje, rozlała następną kolejkę, by swoją własną wypić prawie za jednym zamachem. Swoją drogą, gdy teraz myślała o tym, że być może S i Oliver się pobiorą, poczuła jakieś dziwne ukłucie, jakie jednak zignorowała z prędkością światła. Nie miała głowy ani chęci do analizy swoich emocji. Za to miała już szum i bardzo jej to odpowiadało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Pon Mar 31 2014, 23:37

Była zawiedziona, że nie skomentowała kwestii odnoszących się do przyjaciółek. Miała nadzieję, iż Neva złoży się na zakup takowych. Tfu, wypożyczenie. Mogłyby udawać, że są najbardziej rozchwytywanymi personami Hogwartu. Na pewno nikt by się nie dowiedział o tych kiepskich machlojach, na pewno... mogłyby im jeszcze zapłacić za milczenie. Albo potem po prostu zamordować jakąś avadą czy coś. W końcu SMS-Lunarna miała już wprawę w rzucaniu czarnomagicznych zaklęć. Nieważne, że Drayton o tym nie wiedziała. Nie było to czymś, czym należało się chwalić. Tak samo jak wężoustością. No cóż. Widocznie blondynka była napiętnowana jakąś mroczną magią. Już od urodzenia. Podobno jej prababka była niezłym ziółkiem i to właśnie po niej odziedziczyła umiejętność rozmowy z wężami. Te słowa nigdy nie znalazły realnego potwierdzenia, ale prawda jest taka, iż Saunders niespecjalnie go szukała. Uwierzyła Johnowi, a raczej jego zawodnej pamięci, bo i tak by tej kobieciny nie poznała, więc kto by się w to zagłębiał. Bez sensu.
Cóż, ona przecież nie wiedziała nic o tym osobliwym spotkaniu. Więc nie dążyła do tego, aby je rozbabrać z myśli swej przyjaciółki. Ot, po prostu musiała się dowiedzieć od niej jak najwięcej. W końcu lubiła plotki, tak samo jak informacje. Karmiła się nimi i po prostu lubiła być dobrze doifnormowana. Chyba wyniosła to z bycia prefektem. Który powinien się orientować we wszystkim i wiedzieć, do kogo w razie czego uderzać. Może nie powinna, może powinna zostawiać ludziom większy margines na prywatność, ale nie lubiła tego. Bywała przecież bezwzględna. W końcu stała po złej stronie mocy. Czy musiała więc udawać na siłę dobrą duszyczkę? Och, nie sądzę.
- Ależ czytam. Nie sądzę jednak, aby to było niepodważalne źródło informacji - rzuciła krótko, a zmiana tonu i wyrazu twarzy dziewczyny nie zrobiła na niej wrażenia. W zasadzie to się tego spodziewała, ale nie do końca wiedziała, czy to było spowodowane tym, iż miała się czego bać, czy tym, iż Scarlett ją po prostu zdenerwowała swoją dociekliwością. Ale czy to coś złego, dowiadywać się o swoim NARZECZONYM? No hej, w końcu rzekomo się kumplowały. Powinna jej więc coś takiego powiedzieć i wyjaśnić wszelakie kwestie, tak samo jak rozwiać wątpliwości. No, dobrze, może to tylko ona tak sądziła.
- Fascynująca - skwitowała jakże rzeczowo super długą historię, jaką uraczyła ją Drayton. Ostatecznie jednak wzruszyła ramionami, nalewając sobie więcej whisky i wciąż obserwując poczyniania towarzyszki, która wyglądała na spiętą, bo nagle zaczęła szybciej i intensywniej pić. SMS nie mogła się więc powstrzymać przed kolejnym, uważnym przyglądaniem się jej gestom, zupełnie nie rozumiejąc istoty problemu. Skoro to rzeczywiście były tylko zwykłe pocałunki, to o co chodzi? Czyżby za bardzo ją atakowała? Przecież to były zwykłe pytania. I zwykłe spotkanie. Ojej. Czyżby nie nadawała się do nawiązywania zwyczajnych znajomości? Cóż. Z nią ciężko jest wytrzymać.
- Wypytam, skoro ty masz tyle do ukrycie - powiedziała nagle wesoło, choć to było tylko na pokaz tak naprawdę, ale brunetka niekoniecznie musiała o tym wiedzieć. A może sie domyślała. Nieistotne, nie zamierzała się przecież tłumaczyć. - To wypijmy za romantyczne historie - dodała naprędce, unosząc szklankę jak do toastu, by potem wypić wszystko do dna. Cholera, chyba alkohol się kończył, a jej ledwo szumiało w głowie. Dramat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Petersburg, Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 22
  Liczba postów : 400
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Czw Kwi 03 2014, 13:23

Ciekawość. Ponoć pierwszy stopień do piekła, ale kto by się tym przejmował. Naturalne było, że pewne sytuacje i kwestie wzbudzały zainteresowanie ludzi. Większość z nas lubi tajemnice, a jeszcze bardziej poznawanie cudzych. To przecież takie ekscytujące, prawda? Jak widać, wszystko w mniejszym lub większym stopniu sprowadzało się do plotek i informacji. Dziwnie się ten świat poukładał, oj dziwnie.
- Dlatego lepiej spytać u źródła. – dokończyła myśl Scarlett, nieco mrużąc oczy. No tak, to prawda. I Neva też tak twierdziła, ale była skończoną hipokrytką, więc w odniesieniu do siebie nie potrafiła tego tak dobrze zrozumieć. Owszem, zirytowała ją dociekliwość Scarlett, ale coś jeszcze. Ich rozmowa przybrała taką postać i zeszła na takie tory, że Drayton pomyślała, iż jedynym celem tego spotkania było właśnie rozstrzygnięcie kwestii tamtego epizodu z Watsonem. I było to dla niej dość przykre, bo pisząc pierwszy list do Saunders miała w planach odbudowę ich kontaktu. Chciała w jakiś sposób naprawić te dni, podczas których niejako zapomniała o blondynce i pewnie ją zawiodła. Okazało się, że będzie trudniej, niż sądziła. A czy w ogóle taka renowacja relacji była jeszcze możliwa, miała sens? Nie wiedziała.
Uśmiechnęła się do towarzyszki, wzruszając ramionami.
- Szalenie, wiem.
Oddała jej spojrzenie, równie baczne. Zastanawiała się, co tak naprawdę nią kierowało. Czy faktycznie tak bardzo potrzebowała kogoś bliskiego, kto byłby tuż obok, że zamierzała wyjść za mąż? A może to był tylko taki akt młodzieńczego szaleństwa, kompletny impuls? Ciężko było Drayton to rozgryźć. Tym bardziej, że w jej głowie utkwił obraz Scarlett, jako kobiety niezależnej, silnej, niepotrzebującej nikogo ani niczego. Być może bardzo się myliła, a blondynka od dawna nie była tą osobą. Ewentualnie nigdy. Zabawne. Znały się tak długo, a tak niewiele o sobie wiedziały. Tak, czy siak, mimo wszystkich sprzeczności, dziwactw i absurdalności ich znajomości, S była w jakiś sposób ważna dla Nevy i brunetka szczerze chciała, by druga Ślizgonka była szczęśliwa.
- Za romantyczne historie. – potwierdziła z dobrze udawanym entuzjazmem, po czym również się napiła. Alkohol się kończył, oh nie. To zawsze była bardzo przygnębiająca wiadomość. Ale, hej, przecież siedziały przy barze.
- Druga butelka? – zaproponowała i nie czekając na odpowiedź, kiwnęła głową w stronę barmana.  W międzyczasie bawiła się szklanką, obserwując jej dno i szukając na nim odpowiedzi na nurtujące ją pytanie, a gdy jej nie znalazła, postanowiła poszukać jej u Scarlett.
- Powiedz mi, S, kiedy to wszystko się tak rozjechało? W sensie ja, ty. Kiedyś byłyśmy blisko. Przynajmniej tak mi się wydaje. – obdarzyła uwagą blondynkę, odrobinę przechylając głowę. Była ciekawa jej odpowiedzi i miała nadzieję, że usatysfakcjonuje ją ona. To nie tak, że się nie domyślała, że nie wiedziała. Po prostu chciała odkryć, co Saunders myśli na ten temat. Była jeszcze jedna rzecz, którą chciała poznać, ale jeszcze nie teraz, najpierw trzeba było poznać pogląd na jedną sprawę. Całkiem ważną, jak się okazuje. Bo to może być przełomowy moment spotkania. Początek czegoś, a zarazem koniec. Neva jednak nie okazała swoim zachowaniem ważności tego pytania. Siedziała swobodnie, luźno obserwując blondynkę i nawet uśmiechając się w dość zagadkowy sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Sob Kwi 05 2014, 23:09

Czy to był cel spotkania? Nie, raczej nie. Nie planowała tego w gruncie rzeczy. Nastawiła się po prostu na picie. I szczerze? Dopiero gdy szła do tego pubu, pomyślała o tym, że w zasadzie to mogłaby Nevę wypytać o to i owo. Dobrze było być w posiadaniu wszelakich interesujących wiadomości. Obserwatorowi nie można było wierzyć i ona mu nie wierzyła. Przyjaciółce chyba mogła, choć wciąż trzymała się wyraźnie na dystans i nie do końca zawierzała jej jeżeli chodziło o wszelakie niekomfortowe sytuacje życiowe. Postanowiła jednak wspaniałomyślnie nie drążyć tego tematu, kwitując wszystko wzruszeniem ramionami. Piła kolejne partie alkoholu, zastanawiając się nad wszystkim i nad niczym. Czy rzeczywiście powinna być taka nieufna, czy sprawa z Oliverem tak naprawdę to nie wytwór jedynie jej wyobraźni i czy to jest tego wszystkiego warte. Bo tak na dobrą sprawę szła z tym wszystkim w ciemno i nie zapowiadało się na to, aby coś w tej materii miało się zmienić. A przynamniej wtedy, kiedy akurat siedziała w Morskim Oku z Drayton, która zapewne poczuła się przytłoczona przesłuchaniem drugiej ślizgonki, która dążyła do swych celów za wszelką cenę. Nawet, gdy ten ktoś, którego spotykała na drodze był kimś dla niej ważnym.
Poprawiła ponownie włosy, czekając na kolejną partię whisky, by i następną szklankę spokojnie wypić. Chciała się upić jak najszybciej. Mało dziś jadła, więc z pewnością już za chwilę będzie tryskać humorem. Szczególnie, że już teraz czuła przyjemny szum w uszach, a wszystko dookoła zdawało się być bardzo zabawne.
Gdy usłyszała pytanie brunetki, zastanowiła się chwilę nad odpowiedzią, która wcale nie wydawała się być taka prosta. Przewinęło jej się od razu milion wspomnień przez głowę, lecz żadne nie było warte dłuższej kontemplacji. Szczególnie, że i tak długo już myślała i aż poczuła wyczekujący wzrok Nevy na sobie. Powróciła więc do niej swym duchem i uśmiechnęła się dosyć kwaśno.
- Wiesz, może to było wtedy, kiedy spędziłam kilka miesięcy w szpitalu. Kiedy oprócz Olivera i sporadycznie Cedrika nie odwiedzał mnie absolutnie nikt. Tak, to chyba było wtedy - zaczęła, zamyślając się jeszcze na sekundkę.
- Po prostu się zmieniłyśmy, obie. Każda zaczęła mieć swoje życie, swoje plany, nadzieje, cele. To się rozminęło. Nie wiem, Neva. Nie lubię rozgrzebywać przeszłości, bo zawsze jest w niej coś paskudnego. Coś, co boli i nie pozwala iść dalej. Zastanówmy się lepiej, co zrobić teraz. Żeby teraz było dobrze. Możemy zacząć od nowa, dając sobie puste karty. To ma większy sens niż roztkliwianie się nad historią czegoś, co tak naprawdę nie ma racji bytu, bo jesteśmy tu, zaraz będziemy pijane i będziemy się świetnie bawić - zakończyła swój wywód, unosząc szklankę do góry w geście toastu, ponownie. - Za nas, serio tym razem - dodała, by potem wypić swój trunek do dna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Petersburg, Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 22
  Liczba postów : 400
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Nie Kwi 06 2014, 18:28

Trochę musiała poczekać na odpowiedź Saunders, a gdy już usłyszała pierwsze zdanie, w środku aż coś ją zakuło. Uderzyła ją gorycz tych słów i poczuła coś dziwnego, na kształt wyrzutów sumienia. To nie tak, że wcześniej ich nie miała. Bo były tam, w głębi jej serca, aczkolwiek Drayton umiejętnie potrafiła je ignorować i zasypywać lawiną niepotrzebnych, pustych banałów, które miały pomniejszać jej winę i szukać jej w czymś innym, a przy tym trzeba dodać, że perfekcyjnie odgrywały swoją rolę. Nadszedł jednak ten specyficzny moment, w którym należało skończyć z wszelkimi matactwami i kłamstwami. Wiedziała doskonale, co powinna zrobić. I to nie tylko kwestia powinności, ona chciała to zrobić.
- Strasznie Cię zawiodłam. – przyznała spokojnie, jakby rozprawiały o pogodzie, chociaż to było dla niej trudniejsze, niż okazywała.
- I przepraszam za to. – dodała, uzupełniając swoją wypowiedź, a jej tęczówki na dłuższą chwilę zatrzymały się na oczach rozmówczyni. Rzadko przepraszała. Rzadko przyznawała się do winy. Zawodziła wielu ludzi i miała tego pełną świadomość, ale po prostu taka była. Znikała w momentach, gdy była potrzebna, z dnia na dzień odseparowywała się, odchodziła, by powrócić jak gdyby nigdy nic w najmniej oczekiwanej chwili. Tym razem jednak zaszło to zbyt daleko i przesadziła. Brawurowo oblała próbę, której poddał ją los. I dziś nie miała prawa usprawiedliwiać tego swoim pokręconym charakterem. Zatem postanowiła zmierzyć się z tym i wykazać szczerością. Przynajmniej tyle mogła teraz zrobić. Więcej słów nie było już trzeba. Nie zamierzała bardziej wgłębiać się w to, co, jakby nie patrzeć, już należało do przeszłości. Właśnie rozpoczynały nowy rozdział, a to „przepraszam” miało odciąć je od tego starego, który okazał się kompletną klapą.
Brunetka przymknęła na chwilę powieki, po czym ponownie spojrzała na Scarlett, a na jej ustach pojawił się całkiem radosny uśmiech.
- Masz rację. – rzekła, unosząc szklankę. – Za nas.
I wypiła do dna, z charakterystycznym brzdękiem odkładając szkło na blat baru.
- Nie będę nic obiecywać i gorąco zapewniać, ale postaram się. Obie powinnyśmy zacząć interesować się nawzajem swoimi życiami i brać w nich udział. Bo samo bycie obok nie wystarczy. Po prostu… od tej chwili wiedz, że jestem. Cokolwiek by się nie działo, jestem.  – oznajmiła. I może nie było to jakoś wybitnie podniosłe, górnolotne i piękne, ale z całą pewnością szczere. Na razie były to tylko słowa, owszem. Ale Drayton mocno postanowiła obracać je w czyny. Pamiętała te czasy, kiedy realizowały ze Scarlett niemal każdy głupi plan, jaki przyszedł im do głowy. Miały wiele wspólnych wspomnień, ale nikt nie powiedział, że na tym koniec i nie mogą zacząć tworzyć nowych.
- Nie wiem, jak Ty, ale ja pod koniec tej butelki będę tańczyć na barze. – zapewniła, co by trochę rozruszać atmosferę, bo już się tak ckliwie zrobiło. Rozlała kolejkę, uważając, by nie uronić ani kropelki trunku, co było dość trudnym zadaniem, zwłaszcza, że już miała fazę i ręce jej się lekko trzęsły.
- Co się stało z Cedrikiem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Sro Kwi 09 2014, 13:23

Nie rozmyślała o swojej porażce. O tym, że przecież było tak fatalnie źle. Że ludzie o niej pozapominali, albo mieli gdzieś. Nie chciała już do tego wracać. Czasem wyrzucała to wszystko na Mandy, bo kto jak kto, ale ona powinna wtedy przy niej być. Ale teraz wiele się zmieniło. Pogodziły się, więc przestała ją obwiniać o to, co było. Chciała koniecznie ruszyć do przodu, nie mając wrażenia, iż ciągnie za sobą jakiś smród, który przeszkadza jej w oddychaniu. Jakże piękna metafora problemów. Stwierdziła, że musi się mierzyć z tym, co jest i z tym co będzie, bo oglądanie się za siebie nie ma sensu. Chyba dorosła przez miniony rok. Dojrzewała powoli, ale chyba wreszcie stało się to, na co wszyscy czekali. Czy przestała być wredną suką albo nieskończoną marudą? Nie, raczej nie. Aż tak się nie zmieniła. Po prostu momentami podejmowała bardziej roztropne decyzje niż zazwyczaj. Co samo w sobie było zaskakujące, bowiem Saunders raczej była znana z podejmowania groteskowych, wręcz absurdalnych decyzji, bowiem sama składała się właśnie z takich oto cech.
Piła sobie spokojnie swój alkohol, już po tym, jak wyrzuciła z siebie wszystko, co mogła wyrzucić, sądząc, że to po prostu jej pusta paplanina, która za moment zostanie zapomniana. Tymczasem słowa wypowiadane przez Nevę zszokowały ją do tego stopnia, iż przeniosła zdziwiony wzrok zielonych tęczówek na brunetkę, mrugając gwałtownie. Doskonale wiedziała, ile trzeba włożyć wysiłku w słowa "przepraszam", bowiem jej samej przechodziły one przez gardło niesamowicie rzadko. Dobrze, że się z wrażenia nie zakrztusiła, bo mogłaby sprawić, iż Drayton już nigdy więcej nikogo nie przeprosi! To byłoby chyba smutne, tak sądziła. Miała problem często z odpowiednim dopasowywaniem emocji, bo ich głównie nie miała, a jeżeli już to w sytuacjach krytycznych. Kiedy ktoś dobrze wiedział, jak ją zranić.
- Spoko - powiedziała lekko zdezorientowana. Nie miała pojęcia, co się mówi w takich sytuacjach. Może dlatego, iż ją także rzadko przepraszano i nieczęsto bywała w tego typu położeniu. Nastąpiła więc chwila konsternacji, podczas której postanowiła wypić swój alkohol do dna, tak w razie czego. Jak gdyby to miało ułatwić sytuację. Oczywiście to było już po toaście, nie inaczej. W każdym razie przez moment zrobiło się nieco dziwnie, choć ślizgonka uśmiechnęła się delikatnie. Nie miała pojęcia, że to nie koniec tego tematu. Zastanawiała się po prostu, czy czuje teraz ulgę, że powiedziała jej to wszystko, czy może jednak to nie był dobry pomysł. W końcu Neva wyraźnie odebrała to, jakby odzwiedziny raptem dwóch osób przez parę miesięcy było dla niej naprawdę bolesne, a SMS nie lubiła obnażać się z uczuć. Nie lubiła pokazywać swoich słabości bojąc się, że ktoś je wykorzysta, tak jak ona wykorzystywała słabości innych. Mierzyła wszystkich swoją miarką, zdecydowanie.
Wciąż się lekko uśmiechała, pomimo płynnego przejścia od czegoś w rodzaju poczucia winy do czegoś w rodzaju mocnego postanowienia poprawy. Tak, obietnice są do kitu, nie chciała ich już nigdy więcej słuchać, nie mniej dziewczyna miała rację i Scarlett to potwierdziła skinięciem swej blond główki, odstawiając jednocześnie pustą szklankę domagającą się uzupełnienia!
- Ja też jestem - powiedziała, bo tylko na tyle było ją stać. Nie była zbyt otwartą osobą i średnio jej szło rozprawianie o swoich uczuciach. Co innego, gdy piła z rozpaczy i próbowała skoczyć z wieży astronomicznej - wtedy była nad wyraz wylewna! Niestety nic z tego nie miało tu miejsca, więc Neva chyba będzie musiała zadowolić się czymś takim, co mniej więcej oznaczało zgodę, podziękowanie i zapewnienie, że działa to w obie strony. Taki tam skrót myślowy!
- Dawno nie tańczyłyśmy na barze! - zauważyła z rozbawieniem, na chwilę rzeczywiście zapominając o tym, co było przed paroma sekundami. Drayton jednak lubiła chyba drążyć, bowiem zadała pytanie, którego Saunders się nie spodziewała, więc na nowo przybrała zdziwioną minę, mrugając intensywnie. Nie za bardzo wiedziała, o co dokładnie pyta, no ale.
- Umm, z tego co wiem, to postanowił wyjechać na staż. Do Rumunii lub Bułgarii, nie jestem pewna. Miał obsesję na punkcie smoków, więc pewnie nimi się teraz zajmuje - streściła jej więc podstawowe wiadomości, które posiadała, zakładając, że tego się tyczy pytanie brunetki, choć nie była tego w ogóle pewna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 21
Skąd : Petersburg, Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 22
  Liczba postów : 400
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6781-neva-r-drayton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6784-come-as-you-are
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6785-nevowa-sowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7201-neva-ruby-drayton




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Nie Kwi 13 2014, 20:12

A czy Neva była dojrzała? To zależy, co rozumiemy pod pojęciem dojrzałości. Swoje, mimo młodego wieku, zdążyła już przeżyć i wycierpieć. Zebrała cały wachlarz doświadczeń, skrajnie dobrych i złych i ten proces wciąż trwał. Szybko zyskała dużą świadomość, jeszcze jako dziecko zaskakiwała przecież swoją bystrością, pojmowaniem szerszych perspektyw i rozwinięciem na poziomie emocjonalnym i intelektualnym, ale stwierdzenie, że dokonywała słusznych wyborów i rozsądnie podejmowała decyzje wyraźnie mija się z prawdą. Nie zawsze, fakt, ale zazwyczaj. Pytanie tylko, czy to czyniło ją niedojrzałą. Myślę, że to wszystko to tylko i wyłącznie wina temperamentu. To nie tak, że nie uczyła się na błędach, po prostu czasem lubiła je powielać.
Zaskoczyła Scarlett i uznawała to za dobre. Oznaczało to dla niej, że towarzyszka naprawdę docenia te przeprosiny, choć może nie jest w stanie tego na głos docenić. Ale Drayton nie potrzebowała żadnej wylewności. Wystarczyło jej to „spoko”, które wypłynęło z ust zdezorientowanej blondynki. Nie potrzebowała więcej, bo znała prawdziwą wagę tego, co się tutaj wydarzyło.
Były do siebie pod kilkoma względami podobne. Brunetka również uparcie kryła swoje słabości. Zbyt dobrze wiedziała, jak silną potrafią być bronią w rękach przeciwnika. Emocje były niebezpieczne, trzeba je było odpowiednio dawkować, niekiedy tłumić, bądź nawet zakłamywać. Wszystko w ramach obrony przed zranieniem. Trochę to smutne, ale prawdziwe.
Nie widziała potrzeby odpowiadania czegokolwiek na krótkie zdanie Saunders. To, co było trzeba, zostało już powiedziane. Słysząc tą małą deklarację blondynki, Neva skinęła subtelnie głową. Dosyć rozmów o uczuciach i głębokich wywodów. Limit na dziś został zdecydowanie wyczerpany.
- Zbyt dawno. Ale spokojnie, z tym jest jak z lataniem na miotle – nie da się zapomnieć, co i jak. – stwierdziła wesoło, tworząc wspaniałą otoczkę do czegoś tak banalnego, jak wskoczenie na bar i zaprezentowanie swojego talentu tanecznego. Było to domeną wstawionych Ślizgonek, które lubiły się zabawić i pobyć w centrum uwagi. Taka skaza domowa.
Nie mogła wytrzymać i parsknęła śmiechem, widząc minę ponownie zbitej z tropu Saunders.
- Dwa zdziwienia w dwie minuty. Jestem coraz lepsza. – stwierdziła rozbawiona, unosząc brew. Oczywiście przyświecała jej inna intencja, gdy pytała o Cedrika. Była ciekawa, dlaczego ta para się rozstała. Zawsze myślała, że pasują do siebie idealnie. Uzupełniali się pod wieloma względami a tu bum!, koniec tej miłości, czy co to tam było, bo w końcu nigdy nie wiadomo, wedle niektórych miłość nie istnieje, jest za to coś takiego jak przywiązanie. Aczkolwiek Neva nie chciała już bardziej drążyć. Spychanie rozmowy ponownie na tory przeszłości mogło nie być dla nich dobre. Lepiej zakończyć na tym etapie.
- Aha. Słuch o nim zaginął dlatego pytam. – rzekła więc, wzruszając ramionami, po czym rozlała kolejkę. – Do dna!
I wypiły. A później jeszcze, i jeszcze, i jeszcze troszeczkę. Aż w końcu, po wielu żartach, paplaninach, wygłupach i tak dalej, opuściły pub i myślę, że obie odczuwały zadowolenie z tego wieczoru. Bo działo się sporo, a ostatecznie skończyło naprawdę przyjemnie.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Boston, Stany Zjednoczone Ameryki
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1100
  Liczba postów : 373
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8032-sheila-v-villadsen#224823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8039-mmm-chodz-zaznac-odrobiny-przemocy#224850
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8041-napisz-a-obiecuje-ze-cie-nie-postrzele#224854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8033-sheila-v-villadsen#224826




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   Wto Kwi 22 2014, 11:14

Dała mu się zdjąć z drzewa, chociaż pociągnął ją na dół na tyle niespodziewanie, że otworzyła szerzej oczy. Bała się nieco schodzić, w końcu to była jakaś tam wysokość, a jeśli o to chodziło to miała jak jej kot Crime. Często właziła gdzieś, a potem nie potrafiła wrócić na ziemię, bo albo było zbyt wysoko, albo nagle zejście było zbyt strome i bała się, że spadnie. Cóż, Sheila to taka dama wiecznie w opresji, więc jeśli Xavier nadal zamierzał być jej rycerzem w lśniącej zbroi to mógł mieć spore problemy z tym, aby za każdym razem odgrywać swoją rolę należycie.
- Popatrz, ale dzięki mnie też masz plecy - powiedziała mu wtedy, ale już nie zagłębiała się bardziej w temat wykorzystywania sytuacji, bo i nie czuła takiej wewnętrznej potrzeby. Nie zmieniało to jednak faktu, że po tym jak wylądowała w jego ramionach i jak musnął jej policzek palcami, była bardziej niż zawstydzona, a to już było po niej widać. Cóż, jeśli chodziło o kontakty damsko męskie, które od początku nie były podszyte chęcią przyjaźni - a fakt, że Xavier się jej podobał prowadził właśnie do tego, że tak nie było - to Sheila wykazywała zaskakującą zdolność do bycia raczej sztywną i mało wyluzowaną. Nie przeszkadzało jej to jednak w zachowywaniu się złośliwie, jak zwykle, ale teraz była w dodatku zdystansowana, co tworzyło nieco dziwną mieszankę, jeśli spojrzy się na to, że właśnie szli sobie do pubu Morskie Oko, co by sobie porozmawiać lub ewentualnie poochrzaniać Xaviera za korzystanie z używek. Weszli sobie do środka, a SVV pociągnęła go w stronę baru, by usiąść na śmiesznym dla niej krzesełku.
- Dziwnie tutaj - podsumowała to, spoglądając na ściany, mające chyba kojarzyć się jakimś miejscem w pobliżu oceanu, czy kto wie co autor miał na myśli, ale Violence raczej miała wrażenie, że to wszystko jest raczej kiczowate. No cóż, nie bywa się w takich miejscach to się nie wie jak to wszystko działa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pub Morskie Oko   

Powrót do góry Go down
 

Pub Morskie Oko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Stara latarnia morska
» Pub Morskie Oko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-