IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klub Geometria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Klub Geometria   Czw 23 Maj - 11:04

First topic message reminder :


Klub Geometria

Chętnie odwiedzany przez wszystkich młodych i troszkę starszych ludzi klub, cieszy się doskonałą renomą ze względu na dobrą muzykę, idealną do tańczenia i trochę wyciszone stoliki, przy których można swobodnie rozmawiać, bez konieczności pochylania się i przekrzykiwania innych dźwięków. Wspaniałe efekty świetlne osiągnięto przez najnowocześniejsze lampy na neonowe eliksiry!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sro 2 Kwi - 19:50

Dawno nie widział się z Lotte. Chyba wypadało to zmienić. W końcu byli rodzeństwem. Nieważne, że tak naprawdę czasem obcy ludzie wiedzieli o nich więcej niż oni sami. Nie takie było założenie tego spotkania. Może trochę się łudził, że teraz wszystko się zmieni? Ciężko powiedzieć. Byli do siebie zbyt podobni pod wieloma względami. Buntowniczy, pełni uporu i swoich racji. Nie lubił takich ludzi, bo nie mógł mieć nad nimi kontroli. Nie mógł im rozkazywać i oczekiwać szybkiego rezultatu. Z drugiej strony to właśnie do takich jednostek ciągnęło go najbardziej. Zupełnie tego nie rozumiał. W każdym razie miał trochę nadziei na to, że zwyczajnie pogadają. Choć on chyba nie przestanie próbować układać jej życia. Ten cały Angelus był niebezpiecznym typkiem! Nie chciał, aby obłapiał jego siostrę, nawet, kiedy ona nie miała nic przeciwko. Poza tym, na Merlina, jakby się spotkali i wymieniali opiniami na temat dziewczyn, to ten by mu opowiadał jak ruchał Lotte? O bogowie, miejcie litość... widocznie nie powinna się spotykać z jego kumplami, hehs.
Przyszedł na miejsce, przeciskając się przez tłumy ludzi i orientując się, że chyba przybył pierwszy. Wzruszył ramionami, siadając przy barze. Zamówił wodę, jak też zresztą nabazgrał w liściku i rozglądał się w międzyczasie za znajomą sylwetką. Może już tu była, ale jej nie zauważył? Kto wie. Przy okazji zastanawiał się, co teraz. Rozgrywki się skończyły. A oni nawet nie znali swoich planów na przyszłość. Czy chce tu zostać, czy może wręcz przeciwnie. W sensie ona. Bo on już chyba wiedział, co zrobi. A przynajmniej miał taką nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : animagia (nietoperz)
  Liczba postów : 159
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7735-lotte-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7740-lotte
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7741-hera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7743-lotte-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sro 2 Kwi - 22:21

Lotte idąc na spotkanie była lekko zaniepokojona tym, co spotkało Jacka. Obawiała się, w jakim może być stanie i jak się trzyma. Nigdy jakoś nie specjalnie nie przejmowała się jego losem, ale teraz naprawdę się martwiła.
Jakby nie patrzeć, to nigdy nie byli ze sobą blisko. Może jeszcze wtedy, gdy ich ojciec miał winnicę, ale tamte czasy Lotte pamiętała coraz słabiej. Już nawet nie wiedziała, czy niektóre rzeczy wymyśliła sobie sama, czy też może były one prawdą?
Barcelona zdecydowanie oddaliła ich o siebie, do tego stopnia że tak naprawdę Lotte wiedziała jedynie, że Jack gdzieś tam jest i żyje swoim życiem. O Williamie i Rebecce nawet nie warto było wspominać. Lotce przypomniało się, jak bardzo była z siebie dumna, kiedy udało jej się przejść pierwszą udaną przemianę w nietoperza. A nawet nie miała komu o tym powiedzieć.
W końcu dotarła do klubu.
Wzięła głęboki oddech i weszła do środka. Zazwyczaj wolała mieć na sobie nie za wiele ubioru, ale dzisiaj specjalnie starała się nie paradować prawie nago. Nie chciała już na wstępnie zdenerwować Jacka, bo nie wiedziała w jakim stanie on rzeczywiście jest. W liście wspomniał, że nie wygląda najlepiej.
W środku panował spory tłum, więc Lotte musiała się przeciskać pomiędzy ludźmi. Nie spodziewała się takiego tłumu, ale cóż. Idąc od przodu dotarła do baru, gdzie Jack już czekał. Znów się spóźniła. Prawie zawsze się spóźniała.
- Cześć – powiedziała na powitanie siadając obok. Co ciekawe w jej głosie dało się słyszeć nutę troski. Widocznie była zdolna także do nieco cieplejszych uczyć, a nie tylko koncentrowania się na sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob 5 Kwi - 12:28

Posiadał raptem parę siniaków na twarzy i klatce piersiowej, które musiały się zagoić. Reszta została przywrócona do normalnego stanu, choć... miał problemy z treningami. Jego mięśnie nie pracowały tak dobrze, jak wcześniej. Sądził jednak, że to przez klątwę, którą na niego rzucili i przez to, że się trochę zastały leżąc w Skrzydle Szpitalnym. Dlatego próbował powoli dojść do formy, odpuszczając sobie nieco, choć niesamowicie go to wkurzało. Był zbyt ambitny i zawzięty, aby takie pobłażania sobie samemu mogły wpływać pozytywnie na jego nastrój. Który swoją drogą się nieco poprawił, bowiem miał się spotkać ze swoją siostrą. Nie miał pojęcia, jak to spotkanie wypadnie, bowiem jego rodzina... cóż, ciężko ją było nazwać rodziną. Nikt nigdy nie trzymał się razem, skupiony tylko na sobie i na tym, aby po raz kolejny przeżyć dzień. Rebecca się wręcz ich wstydziła i brzydziła, Willa nie zdążyli odratować przed zgubnym wpływem towarzystwa, w którym się obracał, a teraz... teraz zostali tylko oni. Ta dwójka, która właśnie kręciła się po Hogsmeade, aby móc się spotkać tak na serio dopiero na innym kontynencie. Zabawne i smutne jednocześnie.
Popijał swoją wodę, lecz kiedy jego wzrok natrafił na Lotte, uśmiechnął się do niej lekko i poruszył ręką, w geście zapraszającym ją do siebie. Gdy usiadła, przyglądał jej się chwilę, jak gdyby nie widział jej przez całe wieki wieków, ale to nic. Przecież bywała na ostatnich treningach? A może nie. Nie wiedział, jak zwykle za bardzo skupiony na sporcie i swojej ambicji.
- Cześć. Co ci zamówić? - spytał, kiwając głową w stronę barmana i półek uginających się od alkoholu. Zdawał sobie sprawę, że przecież większość osób pije, nie miał z tym problemów. Nie zamierzał jej też pouczać odnośnie zgubnego wpływu procentów na człowieka, w końcu miała swoje lata. I tak jak picie w towarzystwie, w umiarkowanych ilościach przez siostrę był w stanie przeżyć, tak tego, z kim się zadaje niekoniecznie. Chciał dla niej jak najlepiej, no mimo wszystko. Może też pragnął, aby mieć wreszcie jakieś rodzeństwo z prawdziwego zdarzenia? Nie miał pojęcia, ale ostatnie wydarzenia trochę go otrzeźwiły, dając wiele do myślenia nad swoim kruchym życiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : animagia (nietoperz)
  Liczba postów : 159
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7735-lotte-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7740-lotte
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7741-hera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7743-lotte-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Wto 8 Kwi - 23:02

Lotka nie pamiętała czasów, gdy ona i jej rodzeństwo oraz rodzice byli prawdziwą rodziną. Może mieli, a może też i nie, jakiekolwiek wspólne zdjęcia. Przynajmniej ona sobie tego nie przypominała.
Bardzo niechętnie wspomniała lata swojego dzieciństwa. Jedynie tą jedną wyprawę, gdy spotkali nietoperze. To od razu przypomniało jej o tym, że była animagiem. Chciała się z kimś tym podzielić, lecz w sumie nie miała z kim.
W jej życiu nie było osoby, którą mogłaby nazwać przyjacielem. Po części Lotka izolowała się do ludzi, bo nie potrafiła im w pełni zaufać. Nawet teraz wiedziała, że nie potrafiłaby zwierzyć się z tego Jackowi. A przecież to był jej rodzony brat.
- Piwo kremowe – zdecydowała w końcu. – Jak się czujesz?
Czy to nie jest ironia losu, że dopiero gdy pobito Jacka, Lotte zmobilizowała swój tyłek, żeby się spotkać. A mieli przecież siebie tak blisko. Oboje byli na miejscu.
Z drugiej jednak strony, Lotce wystarczyła świadomość, że brat gdzieś tam jest. Nie odczuwała silnej potrzeby naprawienia tego, co posuło się jeszcze w dzieciństwie. Zanim każde z nich dorosło na tyle, aby odczuwać brak rodziny.
Lotte przyzwyczaiła się do tego, z wieloma rzeczami radzi sobie sama. Było to całkiem wygodne. Nie przywiązywała się do nikogo i nie miał kto jej zranić.
Tak było łatwiej i przede wszystkim wygodniej. No i nigdy nie musiała być nikomu nic winna. Wiadomo jednak, że wszystko ma dwie strony.
Kłamstwem byłoby mówienie, że nie doskwierała jej samotność. Odczuwała ją i nieraz była bardzo odczuwalna. Właśnie wtedy powinna szukać pocieszenia czy towarzystwa kogoś bliskiego. W pierwszej kolejności powinna iść do brata. Ale Lotka nie potrafiła ufać całkowicie nawet jemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sro 9 Kwi - 21:52

Kiedyś byli szczęśliwą rodziną. Dawno temu. Gdy mieszkali na przedmieściach Barcelony i mieli własną winnicę. Wszystko wtedy układało się fenomenalnie. Potem przyszła bieda, ale wciąż trzymali się razem. Wszystko się zepsuło w zasadzie wtedy, kiedy Gregory wyjechał za pieniędzmi do Kanady. Może to samo w sobie nie byłoby jeszcze taką tragedią, gdyby nie postanowił związać się z kimś innym, a matkę zostawiając samą sobie w obskurnym mieszkaniu w centrum. Nie dawała sobie rady, uciekając w alkoholizm, a dzieci uciekały od samych siebie. Rebecca gardziła tym życiem najbardziej, ale to nic zaskakującego - zawsze była ambitna no i przede wszystkim najstarsza, więc to na nią spadły wszelakie obowiązki. Will... Jack zawsze żałował, że był od niego tyle młodszy i że nie mógł mu jakoś pomóc, może w ogole odwieść od tych jego głupich pomysłów. Teraz nie wiadomo, gdzie on się szlajał. Czy w ogóle istniał? Jeszcze? Gdziekolwiek? Nie miał pojęcia.
Jak się czuł? Beznadziejnie. Może nie tyle fizycznie, co psychicznie. Ostatecznie się wypalili ze Sparks i kosztowało go to mnóstwo emocji, zdartych nerwów i ogólnego szaleństwa. Miał dość. Czuł się zmęczony, chciał odpocząć od wszelakich problemów, choć paradoksalnie nie wiedział, iż te jeszcze nastąpią. Wolał na razie myśleć, iż wyczerpał limity porażek na najbliższy okres czasu. Naiwniak.
- Poproszę jedno piwo kremowe - rzucił więc do barmana, kiedy Lotte się zdecydowała na to, co zamierza pić. No proszę, jak grzecznie! W każdym razie zaczął się zastanawiać nad pytaniem dziewczyny, bo w sumie co jej miał powiedzieć? Że jest zajebiście? Trochę nie bardzo. Nie chciał jej też martwić.
- Trochę jestem poobijany, to wszystko. A u ciebie dobrze? - spytał, bo w sumie to sam się martwił. Podobno kiedyś trzeba. Nie mniej uśmiechnął się tak, jakby to miało pomóc w budowaniu lepszego wizerunku samego siebie.
- Myślisz, że Will jeszcze żyje? - zapytał nagle, wpatrując się w siostrę. Nie miał pojęcia, czemu o tym pomyślał, ale zastanawiał się nad tym od jakiegoś czasu. Cóż, lepiej późno niż wcale, choć co mu miało z tego przyjść? Zapewne nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : animagia (nietoperz)
  Liczba postów : 159
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7735-lotte-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7740-lotte
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7741-hera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7743-lotte-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Nie 13 Kwi - 17:20

Jak u niej?
Bez szału można by rzec, ale przynajmniej bez takich przygód jak u Jacka. Lotte nie wiedziała tak naprawdę w jakich kręgach towarzyskich obracał się Jack. Ona przynajmniej nie szukała towarzystwa ludzi, jeśli raczej nie mogła na tym zyskać.
- Dobrze to słyszeć – powiedziała słysząc odpowiedź brata o tym jak się czuje. Pomimo, że mógł być z nią nie szczery. Chociaż nie miła też powodów, aby mu nie wierzyć. – U mnie? Powoli, bez szału i jakichkolwiek ekstremalnych przeżyć.
Lotka była nieco zaskoczona pytaniem o starszego brata, że w pierwszej chwili nie wiedziała, co odpowiedzieć. Prawdą było, że zarówno z Willem jak i Rebeccą, nie miała nigdy bliższych relacji. Wiedziała o nich nie wiele, prawie nic.
Ale w rodzinie Reyesów to żadna nowość, że każdy szedł własną ścieżką i nie bardzo interesował się pozostałymi.
- Szczerze mówiąc nie wiem – przyznała opierając łokcie na blacie baru i stając dłonie. – Nigdy nie miałam z nim dobrego kontaktu i nawet nie wiem w jakim towarzystwie się obracał. Mogę jedynie zakładać, że nic mu nie jest. Ale jak mówiłam. Nie mam bladego pojęcia.
Lotte przez chwilę myślała zastanawiając się, jakby przyjęła wiadomość o śmierci brata? Szczerze mówiąc nie potrafiła sobie wyobrazić, jakby zareagowała. Nie potrafiła.
- Czemu pytasz? Może spróbuj do niego napisać? - Zasugerowała.
Dziewczyna nie myślała, w sumie, ani o Rebecce ani Williamie wcale. W przeciwieństwie do nich, z Jackiem, miała jako taki kontakt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw 17 Kwi - 15:14

Jack nie lubił się nad sobą roztkliwiać, więc nie okłamał jej. Fizycznie czuł się już całkiem dobrze, psychicznie próbował dojść do równowagi. Nie chciał jednak się nad tym rozwodzić, bo nie było takiej potrzeby. Nie umówił się z nią po to, aby biadolić jej, jak jest źle. To dobre dla frajerów, którzy nie wiedzą co robić ze swoim życiem. Którzy są na tyle miękcy, że potrzebują cudzej uwagi i współczucia. A najlepiej głaskania po główce. On zawsze radził sobie sam i tego się trzymał. Choć niewąptliwie chciał również tego, aby być w stanie pomagać swojej rodzinie, co nie zawsze mu wychodziło. I lepiej było wtedy, kiedy trzymał się od niej z daleka. Czy chciał, aby tak było? Niekoniecznie. Gdzieś podświadomie potrzebował wsparcia krewnych, kontaktu z bliskimi. Po prostu przyzwyczaił się do sytuacji i nie do końca wiedział jak się zabrać do jej zmiany. Czy w ogóle potrafił? Och, przecież był mężczyzną, nie zapominajmy o tym!
- Wiem, że to chamskie, ale cieszy mnie to - odparł, kiedy powiedziała, że u niej bez szału i ekstremalnych przeżyć. Nie, żeby chciał, aby jego siostra umarła z nudów czy coś, ale jednak pragnął, aby nie musiała wpadać w takie tarapaty jak on sam, bo to nie zwiastowało nigdy niczego dobrego. To chyba normalne, że chciał ją uchronić przed złem? Choć teraz, choć raz.
Następnie wysłuchał jej, kiwając głową. Nikt nie wiedział, co się z nim działo, ale czy to było właściwe, iż go nie szukali? Zapomnieli o nim? Stwierdzili, że powinien robić co chce? Chyba nie do końca...
- Musiałbym przecież wiedzieć gdzie wysłać sowę - odpowiedział na jej ostatnią propozycję, wybałuszając oczy ze zdziwienia, które go nawiedziło po tym, jak uzmysłowił sobie absurdalność słów Lotte. - Przecież nie mamy pojęcia, gdzie jest - dodał naprędce, upijając spory łyk wody.
- Zamierzasz zostać w Hogwarcie? - spytał, tak jakby na szybko szukając lepszego tematu, bo ten był chyba bezsensowny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : animagia (nietoperz)
  Liczba postów : 159
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7735-lotte-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7740-lotte
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7741-hera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7743-lotte-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pon 21 Kwi - 20:38

Lotka miewała czasami głupie pomysły i najpierw mówiła, a potem myślała.
Tak też było w tym przypadku. Nie mniej jednak nie zamierzała się do tego głośno przyznać, a Jack był na tyle taktowny, aby nie wypominać tego siostrze. Sprawnie zmienił temat, co tylko wyszło im na dobre.
- Raczej zostanę - powiedziała Lotte spoglądając gdzieś ponad tłum zebrany w klubie. - Jest koniec roku szkolnego, więc nie bardzo chce mi się ruszać teraz z powrotem od Kanady. Tam jest z resztą tak jak tu. Nie wiele się różni po za inną nazwą szkoły.
Plany na przyszłość to nie był temat, którym dziewczyna się przejmowała, chociaż powinna. Była już przecież na tyle dorosła, że chociaż powinna wiedzieć, co chce robić. Na swoje nieszczęście, Lotka myślała głownie o zabawie i czerpaniu przyjemności z życia.
- A co z tobą? - Zapytała. - Głupio to mówić, ale nawet nie wiem jakie masz plany na przyszłość tę najbliższą.
Barman przyniósł piwo kremowe, więc czekając na odpowiedź, Lotte raczyła się piciem. Wolała mocniejsze trunki, ale nie chciała tak już na wstępnie wszczynać kłótni. Na nic nie liczyła, lecz może to spotkanie przebiegnie inaczej niż do tej pory?
Jakby nie patrzeć zaczęli rozmawiać o swoich planach. Nawet jeśli Jack rzucił ten temat tak na poczekaniu. Lotte nie liczyła, że wyjdzie z tego coś więcej niż w zwykłych rozmowach z bratem, ale kto wie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw 24 Kwi - 8:19

Czasem tak jest, że się o czymś nie pomyśli. I wtedy wynikają z tego dziwne sytuacje lub nieporozumienia. Nie miał jej przecież tego za złe. Sytuacja w ich rodzinie sama w sobie była trudna. A Will... Will to był ewenement na skalę światową. Zniszczył sobie życie na własne życzenie, a potem zaszył się gdzieś, nie wiadomo gdzie. Jack zawsze żałował, że sprawy tak się potoczyły i że jest zbyt młodym gówniarzem, aby móc się temu jakoś przeciwstawić. Potem oczywiście próbował brata odwieść od tych dziwnych pomysłów, ale było już za późno. Nic się nie dało z tym zrobić. A ojciec? Ojciec już dawno większą uwagę skupił na swojej obecnej partnerce. Niby pomagał swoim dzieciakom, ale to raczej z powodu obowiązku aniżeli rzeczywistej chęci pomocy. W końcu Fiona była jego żoną, kimś, na kim powinien skupiać swą uwagę. A oni? Oni byli tylko zbędnym balastem, choć kochał ich na swój sposób.
- No tak, też stwierdziłem, że poczekam tu na wystawienie ocen. Bo bez sensu na sam koniec jechać do Kanady - odparł spokojnie, za chwilę prosząc barmana o kolejną szklankę wody. - Ale wiesz, każdy robi jak uważa. Część wróciła do Riverside. Sądziłem, że też się tam wybierzesz, bo w końcu zostawiłaś tam masę przyjaciół - dodał, patrząc na Lotte. Pamiętał te jej wieczne eskapady nie wiadomo gdzie. Może nie znał żadnych szczegółów, a jej kumpli nie poznałby na ulicy, ale jednak wiedział, że gdzieś razem chodzili i trzymali się w większej grupie.
- Nie jestem jednak pewien, czy po zakończeniu roku nie wrócę. Sam nie wiem. To dość... skomplikowana sprawa. Nie wiem, czy w ogóle powinienem wracać. Może wyjadę gdzieś zupełnie indziej? Myślę nad tym. Tutaj zostałem dla stypendium, ale szczerze mówiąc ciągle mi odmawiają, bo nie spełniłem jakiegoś tam warunku. Więc naprawdę nic większego mnie tu nie trzyma - chyba. - Dlatego wciąż rozważam inne opcje. A gdybym się jednak zdecydował, pojechałabyś ze mną? - spytał, ot tak, z ciekawości bardziej.
Nie kłóciłby się z nią, gdyby zamówiła alkohol. Była już pełnoletnia. Może uważałby to za głupotę, ale każdy czasem coś takiego robi. Zresztą... powoli docierało do niego, że nie jest w stanie kontrolować absolutnie wszystkiego. I choć się z tym wewnętrznie kłócił, tak naprawdę nie chciał wszczynać awantur z siostrą. Nie po tym, co się stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : animagia (nietoperz)
  Liczba postów : 159
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7735-lotte-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7740-lotte
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7741-hera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7743-lotte-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob 26 Kwi - 20:02

Lotte od małego była kotem chodzącym własnymi drogami i nawet nie zwróciła uwagi, co się dzieje z jej rodzeństwem. Na jej obronę można wspomnieć, że tak jak Jack była za mała, by się zorientować, że coś jest nie tak.
Gdy była starsza może wtedy powinna zwrócić uwagę, że dzieje się coś niedobrego. Z tym, że dziewczyna nie chciała, albo udawała, że nie widzi całkowicie skupiona na sobie. Już od małego rosła na egoistkę i to już jej zostało.
- Uznałam, że już zostanę te parę tygodni, jakie zostały do końca. Nie chciało mi się przenosić, zwłaszcza że w sumie mam tu wynajęte mieszkanie i jak tak nagle bym się wyniosła, to sprawiłabym tym problemy współlokatorowi.
Prawdą jednak było lenistwo dziewczyny, a nie to żeby się kimś przejmowała. Jeśli już to tylko i wyłącznie wysłaną osobą. Centrum świata Lotte stanowiła ona sama. I najlepiej, gdyby inni też tak uważali. Wtedy świat byłby jeszcze piękniejszy niż teraz.
Reyes słuchała dosyć długiej wypowiedzi brata sącząc piwo kremowe. Co ciekawe nie dawało jej spokoju to, kto i dlaczego tak go pobił, że wylądował w Skrzydle Szpitalnym. Owszem nie interesowała się jego życiem. Nie wiedziała z kim się spotyka, gdzie i jak.
- Tak na dobrą sprawę nie nigdzie nic nie trzyma – powiedziała tak w sumie ani do Jacka, ani do siebie samej. Stwierdzała tylko fakt jak z nią było. Obojętnie gdzie się znajdowała. Jakoś sobie radziła. – Trudno mi powiedzieć – Lotce zebrało się na chwilę szczerości. – Zależy do wielu czynników i rzeczy które do tego czasu miałby się wydarzyć. A ta trudna sprawa, o której wspomniałeś. O co chodziło?
Dziewczyna odstawiła butelkę na bar i uważnie spojrzała na brata. Nie pamięta, kiedy tak sobie siedzieli i rozmawiali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pon 28 Kwi - 18:12

Jack popijał swoją wodę, słuchając jej uważnie. Uniósł lekko brwi w geście zdziwienia, po czym przeniósł wzrok na Lotte, która mówiła rzeczy, które po raz kolejny go zadziwiały. Niekoniecznie w złym sensie, nie mniej jednak uzmysłowiło mu to fakt, jak niewiele o niej wiedział. Zastanawiał się dlaczego się gdzieś rozminęli po drodze i czy rzeczywiście tak ma się to wszystko skończyć. Nie podobała mu się ta wizja, tak bardzo, bardzo. Nie mniej uśmiechnął się ledwo zauważalnie, po raz kolejny popijając swój napój.
- Martwisz się o współlokatora? Zadziwiasz mnie. Swoją drogą... mam nadzieję, że nie muszę mu jeszcze obijać mordy - powiedział, z lekką nutą rozbawienia. Choć nie ukrywam, że zapewne gdyby jednak dowiedział się o jakichś pikantnych szczegółach, to mógłby nie wytrzymać! I po prostu chlastnąć Angelusa w mordkę. Tymczasem zaś był grzecznym bratem. Który czeka na pochwały.
- Huh - zbiesił się nie co, bo w sumie nie chciał o tym opowiadać. Ale skoro już rzucił hasełkiem, to teoretycznie powinien. Tylko co on miał jej wyjaśniać? Ciężka sprawa. Miejsce nie było sprzyjające za bardzo.
- Wiesz, jak bardzo chcesz, to możemy o tym pogadać. Ale nie tutaj. Może wpadnij kiedyś do mnie do mieszkania? Chyba tam jeszcze nie byłaś. Mieszka ze mną Logan, nie wiem, czy kojarzysz. Spoko gościu - powiedział w końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 77
Dodatkowo : animagia (nietoperz)
  Liczba postów : 159
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7735-lotte-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7740-lotte
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7741-hera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7743-lotte-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Wto 29 Kwi - 22:00

Lotka nie kierowała się tylko i wyłącznie dobrem Angelusa. Po części była za bardzo leniwa, żeby się stad ruszać teraz, gdy jako tak się tutaj zakorzenić. Chociaż na dobrą sprawę było jej obojętne gdzie tak na prawdę mieszka. Łatwo się aklimatyzowała.
- Nie musisz go obijać - powiedziała uśmiechając się nieznacznie. - Ale miło, że się przejmujesz.
Nie zamierzała wspominać, że ostatnio i tak ktoś go obił i przy okazji jeszcze trochę poszatkował. Z resztą i tak nie nie wspomniałaby bratu o niczym, gdyby się coś wydarzyło. Angelus chyba też by się nie wygadał. Są sprawy, o których nie każdy musi wiedzieć.
- Widocznie to coś poważnego – Lotte spoważniała.
Zaczynało od niej docierać, że tak naprawdę ma przed sobą osobę, której wcale nie zna. Owszem wiedziała jak ma na imię, i że to jej brat. Ale na tym wiedza się kończyła.
Czy to nie smutne?
Lotte nie wiedziała czy to smutne, czy też. Nie mniej jednak jeśli tak dalej będzie to ostatecznie ich drogi się rozejdą tak jak w przypadku Rebecci i Willa. Nawet nie wiedziała, co się działo z matką. Czy całkowicie się zatraciła w alkoholu czy też może jakoś udało jej się poradzić sobie w życiu?
- Możesz być pewien, że wpadnę – zaznaczyła spoglądając na Jacka przez dłuższą chwilę. – W co ty się wpakowałeś? – dodała ciszej.
Nie oczekiwała odpowiedzi na ostatnie pytanie w tym miejscu. Jack może być pewien, że Lotte tak łatwo mu nie odpuści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pią 2 Maj - 0:05

Cóż, tego jednak nie powiedziała na głos, zatem Jack o tym nie wiedział. Może to i lepiej? Ciężko stwierdzić jednoznacznie. W każdym razie nieważne, jaki był jej powód, on pomyślał swoje, jak zwykle. Dodatkowo poczuł ulgę, kiedy Lotte mu powiedziała, że nie musi nikogo obijać. Co prawda mogła kłamać, aby go uspokoić, ale to nie było w tym momencie ważne. Po prostu był zadowolony z takiego obrotu spraw, bo tak de facto to wcale nie chciał nikomu wpieprzyć, przynajmniej na razie nie posiadał takich zapędów. I co to tajemnic Angelusa, to cóż, wiadomo, każdy miał prawo do swoich. I każdy dzielił się nimi z kim chce, o ile w ogóle chce. Reyesowi nic do tego. Jak będzie chciał, to sam powie, jak nie, to nie, prosta sprawa. Nie mniej nie zorientował się nawet, kiedy wydarzenie przybrało poważny obrót, bo siostra chyba zaczęła się trochę o niego martwić. Wzruszył ramionami, aby poudawać luzaka, ale jak było to każdy doskonale wiedział.
- Spoko, będzie dobrze - zapewnił ją, zatrzymując na moment rękę na jej ramieniu, po czym wrócił nią do trzymania szklanki z wodą, którą popijał. Potem rodzeństwo trochę pogadało i ogółem miło spędziło czas, aż dziw, że im się udało, ale może zmierza to w dobrym kierunku. Miejmy nadzieję! Póki co po skończonym spotkaniu każde wyszło i rozeszło się w swoją stronę.

z/t x2 (jak chcesz kontynuować wątek to napisz w mieszkaniu Jacka Ing face)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Boston, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 146
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8102-toby-achilles-brett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8109-zle-towarzystwo#225620
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8112-pisz-do-mnie#225664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8111-toby-achilles-brett#225625




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw 21 Sie - 19:28

/początek, zapewne dzień po Uczcie Powitalnej

Wakacje były zdecydowanie za krótkie. Ale... dobra, stęsknił się za szkołą! Sam w to nie wierzył, ale tak było. Nie pytajcie. Oczywiście, nigdy się do tego nie przyzna. W tym roku postanowił nie obżerać się TAK BARDZO na Uczcie, by kolejnego dnia móc wcisnąć się w swoje super wąskie spodnie. Pierwszy dzień zajęć przeleciał mu błyskawicznie; wciąż gubił się na korytarzach, a schody wydawał się jeszcze bardziej wredne niż zazwyczaj. Chyba wiedziały, że spieszy się na Historię Magii i robiły to celowo! Na szczęście nie spóźnił się i Gryffindor nie zdobył ujemnych punktów. Głupio by było, tak pierwszego dnia.
Wieczór nadszedł szybciej, niż Toby by się spodziewał. A przecież był umówiony z Frejką! Musiał pędzić, jeśli nie chciał, by była na niego zła. No, bardziej niż już pewnie jest. Oj tam. Wbił się za to w swoje najlepsze (czyste!) ciuchy, na grzbiet zarzucając jeszcze ciepłą bluzę, coby po drodze nie zmarznąć za bardzo i popędził schodami w dół. W tym roku na pewno uda mu się zdać egzamin na teleportację!
Na miejscu pojawił się przed czasem, więc by się nie rozchorować- wszedł do środka i zajął stolik, w miarę widocznym miejscu, by dziewczyna mogła bez problemu go odszukać. Drugiego września klub raczej nie pękał w szwach, większość uczniów była zapewne wykończona podróżą i zajęciami, odpoczywała w dormitoriach, ale Toby uważał, że kiedy ma się wyszaleć, jak nie teraz? W końcu z dnia na dzień będzie coraz więcej nauki, trzeba więc wykorzystać ostatnie chwile względnej wolności.
Siadł na krześle i nerwowo stukając palcami o blat stołu czekał sobie na Frejkę. Na swoją ulubioną koleżankę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szwajcaria/Argentyna
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1056
  Liczba postów : 410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8405-freya-lethe-vacheron#237837
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8408-frejkowe#237862
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8407-poczta-frejki#237861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8406-freya-vacheron#237859




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw 21 Sie - 20:36

Dla Vacheron wakacje wcale nie były za krótkie. Owszem, uwielbiała całymi dniami przesiadywać nad basenem w zalanym słońcem Santa Catalina albo wspinać się po zmroku na szczyt drzewa ombu i bez końca obserwować rozgwieżdżone niebo, jednak po pewnym czasie uświadamiała sobie, jak bardzo bezproduktywne są takie dni. To nie tak, że były całkowicie zmarnowane, ale... przecież nie mogła stać w miejscu, musiała dążyć do ideału pod każdym możliwym względem i bynajmniej umiejętności pływackie czy ilość piegów od słońca nie były jej priorytetami w tej kwestii, dlatego też rozpoczęcie nowego roku szkolnego przyjęła niemalże z ulgą. Zaczynała studia, nowy etap, na którym będzie dla niej dostępna rozszerzona wiedza, jaką dotychczas poznała tylko ze strony teoretycznej na książkowych stronach. Była gotowa na nowe wyzwania.
I była gotowa na spotkanie z Tobym, z którym relacji właściwie nie była w stanie zinterpretować. Trwali sobie w luźnym układzie, już znacznie dłużej, niż myślała początkowo, ale Frejka dalej nie potrafiła tego wszystkiego jakkolwiek określić. Wiedziała tylko tyle, że bardzo nie podobała jej się myśl, że w czasie, w którym nie widziała się z Brettem, ten mógł zapełnić jej miejsce jakąś inną dziewczyną. I to wcale nie była zazdrość o jej ulubionego kolegę, co to to nie!
Punktualnie pojawiła się w umówionym miejscu, od razu zauważając Toby'ego i idąc w jego kierunku jak po sznurku, by cmoknąć go niemalże niedbale w policzek na przywitanie. Na więcej nie zasłużył!
- Wyglądamy absurdalnie w porównaniu do tych bladych Brytyjczyków. - stwierdziła ni stąd, ni zowąd, nagle zauważając kontrast pomiędzy ich opalonymi indyjskim słońcem skórami, a bladymi karnacjami obecnych w klubie ludzi, którzy nie udali się w szalone wojaże w ostatnim miesiącu wakacji. - Mam nadzieję, że tęskniłeś. - dodała po chwili, uśmiechając się uroczo do Achillesa i wślizgując się na krzesło przy stoliku, który zajął. Musiał tęsknić. Kto by za nią nie tęsknił?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Boston, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 146
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8102-toby-achilles-brett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8109-zle-towarzystwo#225620
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8112-pisz-do-mnie#225664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8111-toby-achilles-brett#225625




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw 21 Sie - 21:41

Mamusia zawsze mi mówiła, że wakacje po pewnym czasie się nudzą, ale nigdy jej nie wierzyłam. Teraz wiem, że miała rację. Teraz, gdy siedzę sobie w swoim małym Gorzówku i tęsknię trochę do Poznania, do tych kól ludzi i nawet do zajęć! Ale tylko do tych ciekawych. Bo miałam co robić. Tutaj co prawda robię ciastka i bawię się w prawie perfekcyjną panią domu i Magdę Gessler, ale to chyba nie to samo. Myślę, że Toby miał podobnie. Choć wylegiwanie się na plaży w Indiach i próbowanie tych wszystkich pysznych rzeczy jest jak najbardziej fajne i miłe, to jednak nic nie pobije jajecznicy na boczku na śniadanie. Na tłusto! Pójdzie w cycki. No, Toby'emu nie pójdzie, ale wiecie, o co chodzi.
Zdecydowanie powinni określić to, co było między nimi. Co prawda, Gryfonowi odpowiadał taki układ, ale ileż można trwać w takim zawieszeniu? Toby uwielbiał panienkę Vacheron! Nie raz łapał się na tym, że myślał o niej "moja dziewczyna". Ale nie potrafił wymyślić, jak jej o tym powiedzieć. I czy w ogóle powiedzieć. Skoro było między nimi tak świetnie, po co to psuć? Bo chyba by się popsuło. Czy nie?
-Jak Murzyni- potwierdził skinieniem głowy, przysuwając się do niej wraz ze swoim krzesełkiem. -Nie bardziej, niż ty za mną- uśmiechnął się równie uroczo, sięgając po jakąś kartę z drinkami, czy co tam mieli. Coś musieli mieć! -Na co panienka ma ochotę? Dzisiaj ja stawiam. Tylko nie szlaj za bardzo- znów błysnął białymi ząbkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szwajcaria/Argentyna
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1056
  Liczba postów : 410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8405-freya-lethe-vacheron#237837
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8408-frejkowe#237862
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8407-poczta-frejki#237861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8406-freya-vacheron#237859




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw 21 Sie - 22:07

Wakacyjny tryb życia jest bardzo męczący. Nie wiadomo, czy to przez szaloną pogodę czy wieczne włóczenie się poza domem, szukanie przygód, degustowanie przeróżnych trunków do świtu czy odkrywanie nowych ekstra miejscówej w mieście, ale zdecydowanie mniej wyczerpująca jest szkolna rutyna. Wyznaczony rytm dnia, bez niespodziewanych zwrotów akcji. A przynajmniej z ich ograniczoną ilością.
Mówi się, że bez jasnego określenia wszystko jest zagmatwane i zawsze się psuje, ale z drugiej strony często słyszy się, że określać to ograniczać. Część ludzi musi mieć wszystko nazwane po imieniu, a inna część niemalże panicznie boi się przypinania metek. Dalej nie jestem w stanie stwierdzić, do której grupy zaliczała się Frejka. Chyba miała do tego stosunek ambiwalentny, że się tak pięknie wyrażę.
- Rasista. - zaśmiała się, jeszcze raz rozglądając się po ludziach siedzących dookoła. W sumie jako dziewczyna z Argentyny nigdy nie miała bladej skóry, ale dopiero teraz po wakacjach w Indiach wydawało jej się, że tak bardzo odstaje od reszty. Dziwne. - Oczywiście. - mruknęła, wywracając oczami, jakby powiedzenie po ludzku, że trochę się może za nim stęskniła, przerastało jej możliwości.
- Próbujesz mnie przekupić? Podobno miałeś mnie przepraszać za szaleństwa za moimi plecami, a nie wysługiwać się procentami i to pewnie w niecnych celach! - oznajmiła, jakże oburzonym głosem, siląc się na choć trochę groźną minę, ale mimo wszystko zajrzała do karty i wybrała któregoś z drinków. Ach taka tam konsekwencja słów i czynów!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Boston, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 146
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8102-toby-achilles-brett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8109-zle-towarzystwo#225620
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8112-pisz-do-mnie#225664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8111-toby-achilles-brett#225625




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw 21 Sie - 22:23

Toby tylko raz był w poważnym związku, w którym on był "chłopakiem" a ona "dziewczyną" i razem tworzyli "parę". To było całe lata świetlne temu, tak przynajmniej mu się wydawało. I gdy już myślał, że o Sheilii nie uda mu się zapomnieć to poznał Freya'e. Ona skutecznie odwracała jego uwagę od minionych zdarzeń. Przy niej zapominał nawet, jak nieszczęśliwy jest w domu, jak denerwuje go jego brat i macocha. Jak nienawidzi całej tej bandy, którą musi nazywać "rodziną". Ale, do rzeczy- teraz związek wydawał mu się czymś kompletnie abstrakcyjnym. Nie chodziło o to, że nie potrafiłby się ustatkować i nie zdradzać, bo dobry był z niego chłopak! Ale chyba zapomniał, jak to jest być w takim "związku". Zapomniał, jak to jest trzymać kogoś za rękę i jak to jest, gdy ktoś robi ci awanturę, bo spojrzałeś na inną.
-To był komplement!- roześmiał się wesoło, unosząc dłonie w geście obronnym. On za to nigdy nie był jakoś wybitnie opalony. Słońce nie bardzo go lubiło. W Indiach jednak- trzeba przyznać, trochę się spiekł. Pierwszy dni były najgorsze, bo wszystko go piekło, ale ktoś inteligentny podsunął mu jakąś specjalną maść i ból zelżał. Niektóre wynalazki mugoli są naprawdę wspaniałe!
-Tęskniłem- powiedział z uśmiechem, tym razem ani trochę wrednym, czy złośliwym. Bo tęsknił! W każdej cholernej sekundzie, w której nie było jej przy nim. Poza tym- końcówkę wakacji miał naprawdę z dupy. Nix się nie odzywała, chyba miała jakieś problemy, o których nie chciała mu mówić. Leoś też gdzieś wyparował. Wojtek się obraził. Jeszcze bardziej niż to możliwe. No i Freya!
-Myślisz, że butelka wina załatwi sprawę?- zapytał, z nosem w karcie. A co tam! Szaśnie kasą. Raz można. Jeśli miała przestać się dąsać... -W ogóle, gdzie byłaś, jak cię nie było, co?- dodał nagle, udając oburzenie. Nawet z trzaskiem odłożył kartę na stół. Na tyle na ile można hałasować kartką papieru. -To ja powinienem być zły! Nie dawałaś znaku życia. Martwiłem się o Ciebie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pią 22 Sie - 14:36

Tak właściwie Leonardo nie miał zielonego pojęcia, co tutaj robi. Miał ochotę na drinka. Czy chciał być sam? Przez moment z pewnością. Jego życie wyglądało ostatnio zupełnie inaczej i przez moment zaczęło go to przytłaczać. Nie było źle, wręcz odwrotnie. Miał masę znajomych i chyba poznał kogoś, dziewczynę konkretniej, z kim będzie chciał być, a nie tylko dobrze się z nią bawić. Wszystko zmierzało powoli ku lepszemu. Jego brat postanowił wrócić, ba, znalazł im mieszkanie, które było cudowne. Złoty Sfinks poszedł mu całkiem dobrze. Został prefektem i zdobył odrobinę władzy i szacunku innych. Wszystko było przecież w jak najlepszym porządku, a jednak.. czasami musiał uciec od znajomych twarzy, odciąć się od wszystkiego i przez moment sprawić, żeby świat się zatrzymał. Dokładnie z takim planem zawitał dzisiaj do klubu Geometria. Jakże ogromne było jego zdziwienie, gdy zobaczył, że jest tutaj jego najlepsza koleżanka z pracy, do tego z chłopakiem, który jest najlepszym przyjacielem Phoenix. Wzruszył lekko ramionami, zastanawiając się przez dość długą chwilę czy w ogóle powinien do nich podejść. Stwierdził jednak, że jeśli nie będą chcieli jego towarzystwa, dadzą mu znać. Podszedł wolnym krokiem do tej niespotykanej wcześniej pary i położył dłonie na oczach dziewczyny, nachylając się jednocześnie do jej ucha.
- Zgadnij kto - szepnął cicho, uśmiechając się jednocześnie od ucha do ucha. Uwielbiał robić komuś takie niespodzianki. Gdy był mały zawsze bawił się tak z rodzicami. Przyłożył palec do ust, odwracając głowę w stronę Toby'ego, coby dał szanse wykazać się pannie Vacheron. Zdawał sobie sprawę z faktu, że Gryfon z pewnością nie jest zadowolony z jego obecności, ale co tu dużo mówić.. wszystkie dziewczyny wolały Leonarda. Był zabawny, miał poczucie humoru i był strasznie pozytywną osobą. Przy nim zawsze miało się na twarzy szeroki uśmiech. No dobra, nie zawsze. Jednak w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach przypadków było to prawdą. Nie znał osobiście Toby'ego zbyt dobrze i być może się mylił. Pozwólmy to jednak ocenić damie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szwajcaria/Argentyna
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1056
  Liczba postów : 410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8405-freya-lethe-vacheron#237837
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8408-frejkowe#237862
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8407-poczta-frejki#237861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8406-freya-vacheron#237859




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pią 22 Sie - 17:43

Poważny związek to jakaś bujda. Błahy powód, dla którego ludzie Cię szufladkują, jakby jedyną kategorią, w jakiej można postrzegać ludzi, była ta uwzględniająca to, czy ktoś był czy nie był kiedyś w "poważnym związku". Jakby i bez zbędnej pompatyczności i wydumanego nazewnictwa nie można było się zaangażować czy wiele przejść. Vacheron nawet nie potrzebowała wszystkich palcy jednej ręki, by wyliczyć osoby, które kiedykolwiek naprawdę zawojowały jej świat. Prawie każdy człowiek ją interesował, ale nikt nie zatrzymywał. Ciężko przykuć jej uwagę na dłużej niż wymagane minimum, a i dramaty, oczekiwania i sceny zazdrości były jej obce. Nie widziała w nich nic magicznego, więc skutecznie ich unikała, skupiając się na innych, ważniejszych dla niej rzeczach.
- Hahaha nie masz sobie równych w prawieniu komplementów. - zaśmiała się, chwilowo zapominając o tym, że teoretycznie była obrażona. Za to przypomniała sobie o tym już w momencie, w którym Brett powiedział wcale nie na żarty "tęsknię" i kiedy uświadomiła sobie, że właściwie nie potrafi odpowiedzieć na to krótkie oznajmienie w jakikolwiek normalny sposób, dlatego tylko mruknęła elokwentnie "yhm", ponownie udając obrażoną.
- To zależy od tego, co będzie po butelce wina. - stwierdziła niewinnie, wcale nie mając zamiaru niczego sugerować! - Tu i tam. Miałam już trochę dosyć Indii, pojechałam do Genewy, bo ojciec mi pisał, że wymyślił nowy patent na mechanizm, który będzie prawdziwą rewolucją. - odpowiedziała, jakby dla wszystkich takim oczywistym było to, że majsterkowanie i mechanizm zegarka jest wystarczającym powodem, by zrezygnować z udziału w wyjeździe w iście rajskim miejscu. Dla Vacheron tak właśnie było.
- Nie pytałeś, więc nie mówiłam. - wzruszyła ramionami, wypowiadając słowa, które według niej były dostatecznym wytłumaczeniem i już miała dodać coś jeszcze, żeby rozluźnić nieco atmosferę, która zrobiła się zbyt poważna, kiedy nagle jej ktoś zasłonił jej dłońmi oczy i kazał odgadywać swoją tożsamość. Zaśmiała się krótko, po czym próbowała dopasować głos chłopaka do wszystkich możliwości, a tych, jak się okazało, wcale nie było tak wiele. Najbardziej podejrzewałaby o takie żarciki Toby'ego, ale ten przecież siedział naprzeciwko niej. Malakias zdecydowanie był zbyt poważny na takie rzeczy, plus ich relacje dalej były w ciężkim położeniu, nawet pomimo ich ostatniego przypadkowego spotkania w Indiach. Preston z kolei miał zupełnie inny głos, a ten miękki, przyjemny dla ucha kojarzył jej się tylko z...
- Leoś! - oznajmiła niemalże triumfalnym głosem, by w momencie, w którym chłopak cofnął ręce, wyszczerzyć do niego ząbki w szerokim uśmiechu i ucałować radośnie w policzek na przywitanie. - Co tu robisz sam? Czekasz na kogoś? Koniecznie przysiądź się do nas, chodź chodź! - zaczęła trajkotać, przesuwając się tyłkiem na półokrągłej kanapie, na której siedziała i ciągnąc za rękę Bjorksona, by usiadł obok. Bo może nie potrafiła rozluźnić poważnej atmosfery, ale obecność Leonardo na pewno pomoże! Taka tam cwana Frejka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Boston, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 146
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8102-toby-achilles-brett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8109-zle-towarzystwo#225620
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8112-pisz-do-mnie#225664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8111-toby-achilles-brett#225625




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pią 22 Sie - 20:08

Była jeszcze jedna niezwykle irytująca rzecz w byciu "parą". Wszyscy mówili o Tobie w liczbie mnogiej. Kurde! To serio było strasznie denerwujące. Nie istniało się już jako pojedyncza jednostka, zawsze "wy" i "my". Toby nie znosił takich par; wszędzie, gdzie się pojawili zostawiali za sobą tęczę i choć niektórym mogło się to wydawać słodkie to on jednak cenił sobie pewną niezależność i swobodę. Ale to chyba było piękne, nie? By być w związku i jednocześnie nie zwariować. By mieć swobodę. Taką swobodę dawała mu Nix. I Frejka. Hłe hłe. Mogły by się o niego pobić. Ale serio. Schlebiało mu to, że Freya jest nieco zazdrosna o jego przyjaciółkę. I pewnie jeszcze kiedyś to wykorzysta. Cwaniaczek.
-To niezbyt trudne w twoim towarzystwie- uhu, teraz to ją rwał na poważnie! I sam zamilkł, nieco skrępowany swoim nagłym wyznaniem, które zabrzmiało tak patetycznie. Gdy już w końcu pozbył się tego nieprzyjemnego uczucia w żołądku i otwierał usta, by coś powiedzieć wyrósł przed nim Leoś. No, zajebiście. Czy ten koleś już raz nie przeszkodził mu w spotkaniu? Wcześniej to była Nix, więc Toby mu wybaczył, bo wyczuł co się między tą dwójką świeci, ale teraz...!
-Cześć- wręcz wysyczał, zaciskając pięści pod stolikiem. I ten sposób w jaki dotykał dziewczyny, JEGO dziewczyny. Do tego usiadł między nimi! Toby'emu ani troszkę się to nie podobało, nawet ociupinkę. Przerażało go to, że był taki zazdrosny, a jednocześnie nic nie potrafił z tym zrobić. To miała być ich RANDKA.
-Właśnie mieliśmy zamawiać coś do picia. Też chcesz? Robimy zrzutkę?- zapytał, uśmiechając się lekko i podając chłopakowi kartę z drinkami, jakiego tutaj podawali. Może uda mu się go upić i zrzucić pod stół?
Cóż... skoro przestała to być randka to równie dobrze mogli się złożyć na jakiegoś taniego winiacza, nie? Wciąż jednak był zły! Tym razem na Frejkę też. No bo, kurteczka, mogła go spławić! Mu nie wypadało, bo to niegrzeczne teraz tak... A może ona wcale nie chciała tu z nim siedzieć? Zerknął na nią kątem oka, ale szybko odwrócił wzrok.
Że też wcześniej o tym nie pomyślał! Na pewno Frejka tylko szukała pretekstu by się go pozbyć, a ten cały Leonardo był podstawiony i miał wybawić dziewczynę z opresji!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Nie 24 Sie - 23:09

Ucieszył się, widząc, jak Freya przyjaźnie zareagowała na jego przybycie. Przez pewien czas nie był pewien czy powinien przerywać jej spotkanie z Tobym, jednak gdy podszedł i zobaczył uśmiech na jej twarzy, wiedział, że było warto. Co prawda chłopak wyglądał na nieco mniej zadowolonego, ale kto byłby szczęśliwy, gdyby Leonardo rozwalił mu po raz drugi randkę z jakąś fajną dziewczyną? Cóż, wszyscy muszą się pogodzić, że na rzecz starszego Björksona można stracić więcej niż jedną kobietę. Dlaczego? Wszystko przez to, że jest uroczy, czarujący i traktuje je jak prawdziwe damy, a nie jakieś dmuchane lale, które można wykorzystać do swoich celów. Taki z niego romantyk i dżentelmen.
- Nie wiem czy powinienem Wam przeszkadzać. Wydaje mi się, że Toby chyba ma coś przeciwko? - złośliwy uśmiech, który posłał mu Leonardo był tak niewinny, że pewnie każdy zaśmiał by się pod nosem na jego widok. Nie chciał mówić na głos, że już drugi raz wprasza się w nieswoje towarzystwo. Po co Freya miałaby o tym wiedzieć? Nie potrafił jednak odmówić dziewczynie i władował się między nią a Toby'ego, podstawiając sobie krzesło pomiędzy tą uroczą parkę. - Skoro zapraszasz, to nie mogę odmówić. Jasne, czemu by nie zrobić zrzuty? Co dzisiaj pijemy? Jedziemy na ostro czy kulturalnie? - było to ciche wyzwanie, rzucone w stronę chłopaka. Leonardo znał swoje możliwości i wiedział, na ile wypitego alkoholu może sobie pozwolić. Była to dość spora ilość, w końcu lata wprawy robią swoje, prawda?
- Wiesz co, właściwie, to chciałem Ci coś powiedzieć i miałem pisać do Ciebie list, ale skoro już Cię tu spotkałem.. niedawno narzekałaś na straszny ruch w pracy, prawda? Otóż właściciele postanowili uratować Ci życie i zatrudnić jeszcze jednego, jakże cudownego barmana, jakim jestem ja. Cieszysz się? - szeroki uśmiech, jaki zagościł na jego twarzy podczas wypowiadania tego jakże długiego monologu, był tak szczery, że pewnie wiele dziewczyn padłoby przed nim na kolana. Naprawdę cieszył się z faktu, że zarobi trochę pieniążków, a już na pewno cieszył go fakt, że będzie pracował z Freyą. Wszystko wydawało się być idealnie, ale była jedna rzecz, która strasznie gryzła jego sumienie. Phoenix. Musiał się dowiedzieć, co się z nią stało.
- Do Ciebie też mam pytanie. Rozmawiałeś ostatnio z Phoenix? Wiesz czy wszystko z nią w porządku? - rzucił to tak lekkim tonem, że większość pomyślałaby, że w ogóle go to nie interesuje. Otóż nieprawda. Martwił się o nią. Nie byli ze sobą w szczególnie bliskich kontaktach, ale to, jak zachowała się tamtego wieczoru dała mu wiele do myślenia. Spojrzał na Toby'ego poważnym wzrokiem, odrzucając od siebie wszystkie wcześniejsze uprzedzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szwajcaria/Argentyna
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1056
  Liczba postów : 410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8405-freya-lethe-vacheron#237837
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8408-frejkowe#237862
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8407-poczta-frejki#237861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8406-freya-vacheron#237859




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw 28 Sie - 23:17

Samo mówienie o kimś w liczbie mnogiej nie jest takie złe, o ile nie wiąże się z faktyczną zamianą na "my" i robienia wszystkiego razem. Razem idziesz na spacer, razem gotujesz, razem spotykasz się ze znajomymi, razem obchodzisz wszystkie święta mniej i bardziej ważne, razem ogarniasz biznesy, razem żyjesz, razem oddychasz. Najlepiej jeszcze trzymając się za rączki. Nikt już nie patrzy na Ciebie jak na samodzielną istotę, wszędzie występujesz w pakiecie, o niczym nie decydujesz już na własną rękę. Vacheron nie wyobrażała sobie siebie w takiej roli, tak samo jak nie wyobrażała sobie być kosmicznie zazdrosną. Teraz, o te potencjalne flirty Toby'ego za jej plecami, była zazdrosna tak, powiedzmy, tylko trochę. Prawdziwe skrajności zostawmy na prawdziwe dramaty.
- No ba! - poparła jakże skromnie, odchylając się przy tym do tyłu, by nonszalancko oprzeć się o krawędź kanapy i jeszcze lekko wzruszyć ramionami w geście "co na to poradzę, że jestem taka ekstra". Właściwie to Leonardo nieświadomie wybawił naszą dwójeczkę z bardzo dziwnej sytuacji, w której coś zostało powiedziane całkiem poważnie, a nie tak na żarty i zrobiło się niezręcznie. Chociaż tak naprawdę nie wiadomo, czy dołączenie następnej osoby faktycznie uratowało sytuację, czy jeszcze bardziej ją skomplikowało, bo oto Toby w kilka chwil stracił cały swój urok i rzucał na prawo i lewo niezadowolone spojrzenia i słowa przepełnione jadem. Frejka oczywiście nie widziała absolutnie nic złego w towarzystwie Leosia, którego zdążyła bardzo polubić od czasu rozpoczęcia Sfinksa i który zawsze poprawiał jej humor.
- Jedziemy na ostro! Jakkolwiek nieodpowiednio to brzmi, kiedy siedzę sobie w barze pomiędzy dwoma dupeczkami. - zadecydowała, przyklaskując radośnie w dłonie, jakby zupełnie nieświadoma całego napięcia, po czym zaśmiała się, uświadamiając sobie, jaki wydźwięk miała jej entuzjastyczna wypowiedź. W ogóle chyba średnio tego dnia ogarniała Frejka, bo wcale nie wychwyciła tej żyłki rywalizacji i wyzwania rzuconego Achillesowi przez Bjorksona. W sumie w kilka chwil zmieniły się jej preferencje, bo nie chciała już pić wina, jak chyba wcześniej planowali z Brettem, wolała coś o wiele mocniejszego, chciała się bawić i korzystać z tych ostatnich wolnych chwil, zanim rok szkolny w pełni się rozkręci. Zupełnie nie postrzegała całego zajścia w takich kategoriach jak Toby, którego przecież nie chciała się pozbyć i nie umawiała się wcześniej z Leo, żeby przerwał im szaloną randkę, dlatego też może nie do końca świadoma tego, że Amerykanin się na nią denerwuje, Vacheron odnalazła jego dłoń i położyła na niej swoją rączkę, posyłając mu przy tym uroczy uśmiech, by chwilę później spojrzeć na Leonardo, który miał jej do powiedzenia trochę ciekawych rzeczy!
- O rany, naprawdę? To świetnie, mam nadzieję, że będziemy mieć wspólne zmiany! - wiadomość o tym, że Szwed rozpoczął pracę w tym samym barze, w którym to od jakiegoś czasu zdobywała dodatkowe środki do życia z dala od rodzinnego domu, była jedną z lepszych, jakie usłyszała ostatnimi czasy. - W ogóle słyszałam, że zostałeś wybrany na prefekta, brawo brawo! Mam nadzieję, że kiedyś pokażesz mi te wszystkie tajne miejsca, do których dostęp mają tylko uprzywilejowani. - dodała po chwili, przypominając sobie, że słyszała gdzieś tam przy okazji o tym, że jej sfinksowy ziomek dołączył do grona stojących na straży porządku. Niestety do tematu o Nix już nie dołączyła, dając czas chłopcom na wymianę zdań, bo Vacheron ostatnio kiepsko orientowała się w sprawach innych ludzi. Taka tam trochę egocentryczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Boston, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 146
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8102-toby-achilles-brett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8109-zle-towarzystwo#225620
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8112-pisz-do-mnie#225664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8111-toby-achilles-brett#225625




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pią 29 Sie - 14:08

Ale Toby też nie traktuje ich, jak zabawki. Wręcz przeciwnie! Taką Freya'e traktował na przykład bardzo poważnie. Serio. Od dawna nie czuł się przy kimś tak... tak no wiecie sami. Jakby w jego brzuchu motyle urządziły sobie imprezę. I naprawdę nie chciał tego psuć. Tylko nie wiedział, co będzie gorsze; powiedzieć jej o tym, czy też nie i całe życie trwać w tym luźnym układzie. Kiedyś. Jak oboje dorosną do tej decyzji to może pogadają.
-Ach, chyba muszę pogodzić się z tym, że mnie prześladujesz- westchnął teatralnie, szczerząc zęby w uśmiechu. Nie ma to jak małe złośliwości, które tylko oni rozumieją! Bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że Leonardo już drugi raz przerywa mu spotkanie? Poza tym, kurcze, gdy byli w Indiach w tym całym barze to Freya i on się jeszcze nie znali. Kiedy stali się takimi bliskimi przyjaciółmi, co? Cholercia.
Serio? Wyzwał go? To chyba Toby nie słyszał. Bo w ogóle się wyłączył z dyskusji, gdy oni sobie wesoło szczebiotali. Nie miał nic przeciwko, by Freya spotykała się z innymi kolegami! Ależ skąd. Uważał, że to jest w porządku, zwłaszcza, że on też miał koleżanki. Zresztą, nie ma nic gorszego niż pary, które cały czas spędzają tylko w swoim towarzystwie. To szybko się nudzi. Ale już, że jakiś jej kolega przeszkadzał IM to już mu troszkę przeszkadzało. Póki co jednak jakoś to przełknął, zwłaszcza, że nie widział, by Krukonka chwyciła za rękę też Leosia. Hłe hłe! Sam delikatnie ścisnął jej dłoń i pogłaskał jej wierzch kciukiem, mając ochotę kopnąć drugiego Gryfona by pokazać, kto tu rządzi. Ale się powstrzymał. FACECI.
-Na pewno będziecie się super bawić- powiedział i wcale nie było to złośliwe! Jego mina może nie była zbyt szczęśliwa, ale humor zdecydowanie mu się poprawił, no bo jak miał się nie cieszyć, gdy Frejka była tak podekscytowana i szczęśliwa? Ale Toby na wszelki wypadek czasem chyba będzie wpadał do ich baru, by sprawdzić, czy Leoś trzyma rączki przy sobie.
Na chłopaka spojrzał dopiero, gdy ten wspomniał o Nix. I mina jakby mu zrzedła.
-Niedawno wysłałem jej list, bo po tej imprezie w Indiach nie miałem z nią żadnego kontaktu. Zacząłem się martwić, ale ona nie chce powiedzieć o co chodzi. Wolałem nie naciskać, bo sprawa chyba jest poważna i...- przez jego twarz przemknął jakiś cień. -Może tobie powie, o co chodzi. Zresztą, sam też muszę ją wypytać. Teraz nie wymknie się nam tak łatwo, więc możemy zrobić na nią jakąś zasadzkę- powiedział, już nieco weselszym tonem, spoglądając na Leonarda wyczekująco. Ona jedna i ich dwóch! Nix nie miała w tym starciu żadnych szans i razem na pewno uda im się ją pocieszyć. Nieważne, o co by chodziło.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pon 1 Wrz - 10:51

Uśmiechnął się wesoło, słysząc odpowiedź dziewczyny. Jedziemy na ostro? No, no, pięknie. Taka z pozoru niewinna twarzyczka, a tu proszę, potrafi pokazać pazurki, prawda? Leonardo kiwnął głową i uniósł rękę do góry, pokazując tym samym, że chciałby poprosić barmana o zamówienie. Ten z typową dla barmanów niechęcią podszedł do niego i ze sztucznym uśmiechem zapytał się, co może podać. Na początek wybrał trzy shoty z ognistej wódki, bez popitki oczywiście, bo jak się bawić, to się bawić. Może Toby'emu prędzej się cofnie i młody Björkson będzie mógł spokojnie cieszyć się swoją wygraną? Podsunął kieliszek najpierw dziewczynie, a później chłopakowi, zostawiając jeden dla siebie.
- Wiesz, lubię nieodpowiednie rzeczy, więc jeśli tylko masz ochotę.. - urwał z znaczącym momencie uśmiechając się do niej szeroko i mrugając wesoło okiem, jakby chciał pokazać, że mogą przez chwilę ponabijać się z biednego Gryfona, który z pewnością nie uzna, że jest to żart ze strony Leonarda. - To na zdrowie, dzióbki. Tą kolejkę stawiam ja, ale następną Ty - wyszczerzył się do Toby'ego, pokazując na niego oskarżycielsko palcem. Niech wie, że nie tylko Leoś będzie płacić za ich alkohol, nie ma nawet na to szans. Skrzywił się delikatnie i pierwszy raz dzisiejszego wieczoru okazał niezadowolenie. Czy w Hogwarcie wieści naprawdę rozchodzą się z taką szybkością? Kiwnął głową na potwierdzenie słów dziewczyny i uśmiechnął się odrobinę weselej.
- Niby tak, ale wiesz co, właściwie nie odwiedzałem jeszcze tych miejsc. Cholera, nie wiedziałem nawet, że takie w ogóle istnieją. Muszę porozmawiać z kimś, kto ma tą fuchę dłużej ode mnie - mruknął cicho, zastanawiając się, czemu nikt nie poinformował go o jakichś super fajnych, tajnych miejscach, dostępnych tylko dla prefektów. Zresztą nieważne, znalezienie ich i tak pewnie zajęłoby mu wieki. Może Echo podczas wspólnego patrolu mu je pokaże? Może poprosi o to Bell? Wzruszył nieznacznie ramionami i tym razem przeniósł swój wzrok na Gryfona, słuchając jego relacji na temat Phoenix. Cholera. Czyli było tak źle jak mu się wydawało. Dlaczego nie pomyślał wcześniej, żeby się do niej odezwać, żeby dać jej do zrozumienia, że może liczyć na jego wsparcie? Westchnął ciężko, krzywiąc się i kiwnął głową na propozycję chłopaka.
- Zgadzam się. Wydaje mi się jednak, że mi nie powie zbyt wiele.. może i jej się podobam, ale nie jestem jeszcze jej przyjacielem. Przynajmniej tak dobrym jak Ty. Chyba Ty masz większe szanse ode mnie na powodzenie tej misji, co nie oznacza, że Ci nie pomogę - dodał, ucinając temat. Nie ma po co rozmawiać o tym, jeśli tak cudowna dziewczyna siedzi obok. Co prawda teraz w jego głowie cały czas będzie obraz roztrzęsionej dziewczyny, ale to na razie nieistotne. Teraz jest czas na zabawę.

10 + 9 = 19
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Klub Geometria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Magiczny klub Rozing
» Klub Rogacza
» Klub Magii Nut
» Jak założyć i utrzymać klub?
» Klub "Rocks"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-