IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klub Geometria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Klub Geometria   Czw Maj 23 2013, 11:04

First topic message reminder :


Klub Geometria

Chętnie odwiedzany przez wszystkich młodych i troszkę starszych ludzi klub, cieszy się doskonałą renomą ze względu na dobrą muzykę, idealną do tańczenia i trochę wyciszone stoliki, przy których można swobodnie rozmawiać, bez konieczności pochylania się i przekrzykiwania innych dźwięków. Wspaniałe efekty świetlne osiągnięto przez najnowocześniejsze lampy na neonowe eliksiry!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pon Wrz 15 2014, 21:02

Ten dzień był jak każdy inny. Ponury i szary, choć Xander starał się jak mógł by funkcjonować najlepiej jak potrafił. Dla niej. Dla Sunny. Źle. Ten dzień nie był jak każdy inny. Każdy inny dzień był do zniesienia. Ale nie ten. Ten dzień, ta data powoływała w nim wszystkie najgorsze myśli. Każda jedna przechodząca przez jego głowę myśl była tak samo ponura jak jego humor, jak jego życie bez siostry. Na świecie  brakowało połowy jego, jego drugiej duszy, a on miał chodzić, uśmiechać się, żartować i mówić, że wszystko jest w porządku? Nie było w porządku. Było do kwadratu źle.
Wiedział, że by tego chciała. Że pragnęłaby uśmiechu na jego ustach i beztroski wnoszonej do życia, ale jej strata była świeża i nadal bolała. A dzisiaj. Dzisiaj był najpochmurniejszy dzień z wszystkich jakie zawisły nad jego głową. Dzisiaj była rocznica jej śmierci. Powinna żyć, cieszyć się, rozbawiać go, może mieć już dzieci, albo dopiero zakochiwać się w jakimś mężczyźnie, który i tak nie był wart. Zamiast tego gniła w ziemi. Pozbawiono ją tego. On jej pozbawił.
Musiał się napić, nie było innego wyjść. Nie dziś. Dlatego też poszedł i wszedł do pierwszego lepszego klubu, zamawiając całą butelkę trunku. Zgarnął ją i szklankę i ruszył w stronę siedzeń. Zajął jedną lożę.  Wypił trochę zanim tu przyszedł. Ale nie mógł być sam. Nie chciał. Nie ufał sobie w tym dniu. Pośród ludzi był bezpieczniejszy. Pił. Z początku kulturalnie, ze szklanki, jednak gdy przekroczył magiczne pół butelki uznał, że ową szklankę pierdoli. Zostało w niej trochę whisky, ale zamiast sięgać po nią, sięgał bo butelkę, beznamiętnym, pijanym wzrokiem obserwując bawiących się ludzi. Ludzi, wśród których powinna być Sunny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2238
  Liczba postów : 869
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9496-jestemeiv#264107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pon Wrz 15 2014, 21:26

Henley po ostatnich ekscesach jedyne o czym myślała, to żeby odpocząć. Analizowała kilka spraw i przede wszystkim próbowała zastanowić się nad tym, czy to wszystko ma jakikolwiek sens. Mówiła, że kocha Noela. Mówiła, że musi spróbować swoich sił w transmutacji, bo przecież po szkole planowała wziąć się za siebie i być praktykantką, o ile wszystko pójdzie dobrze. A jednak... Dzisiejszy wieczór spędzi ponownie w jakimś klubie, który przecież tak właściwie był podobny do innych. Wierzyła nawet głęboko, że być może spotka tu swojego chłopaka, bo przypadki chodzą parami. Mogliby się upić, a potem bawić do białego rana. Wrócić do mieszkania, uprawiać seks, przespać się dwie godziny i na kacu iść na zajęcia. Dlaczego zatem to były tak bardzo górnolotne plany? Pewnie siedział teraz i się uczył do zajęć z Callisto, jakby nie patrzeć musiał ogarnać zaklęcie, które sprawiło, że stał się fretką, prawda? Porzucając jednak te wszystkie myśli, wkroczyła w końcu do Geometrii. Miała zamiar bawić się do upadłego, a potem po prostu wyjść i wrócić. Nie dać nikomu nawet szansy na zbliżenie się, a jedynie co musiała jeszcze na trzeźwo załatwić, to kradzież portfela.
Ubrana w krótką czarną sukienkę, która była pocięta nieco na bokach, a także rajtki potargane jakby przewróciła się gdzieś na ulicy weszła do klubu. Stopy wyjątkowo skryła w trampkach, bo przecież butki a'la militarne kompletnie nie pasowały. Wątłe ramiona otulone były skórzaną ramoneską. Niewiele trwało aż znalazła swój cel. Jeszcze uprzednio kupiła sobie drinka, a raczej zbajerowała uroczym uśmiechem i spojrzeniem barmana, a zaraz potem podreptała do loży, w której siedział Storm. Kojarzyła go z pokoju wspólnego, on pewnie ją też, chociaż... Nie wyglądał jakby wiedział co się dookoła dzieje. Niby nie powinna tego robić, ale przecież nie miała już za co żyć. Kiedyś mu odda.
Dosiadła się jak gdyby nigdy nic, uśmiechając rozkoszne. W dłoni cały czas trzymała fiolkę z eliksirem słodkiego snu, tak na wszelki wypadek, gdyby odwrócił głowę, czy coś... W końcu nie może się przecież gapić cały czas na szklankę, prawda? Raz się żyje. Jakby czytał jej w myślach. Wykorzystując moment nieuwagi chłopaka, dolała mu kilka kropelek magicznej substancji, a zaraz potem schowała fiolkę w połach kurtki.
-Do białego rana, tak? - Uśmiechnęła się szerzej, bo przecież musiała choć przez sekundę pozgrywać rozkoszną istotę, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Hogsmade
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1410
  Liczba postów : 256
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8625-storm-ethan-xander
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8626p15-free-sex-for-everyone#243694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8677-write-for-sex
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8627-storm-ethan-xander




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pon Wrz 15 2014, 21:51

Siedział tak, nie miał pojęcia ile czasu minęło. Godzina, minut, dzień, dwa? Nie było to ważne. Póki miał alkohol przed sobą czas się nie liczył. Wzrok miał zawieszony gdzieś przed sobą, co jakiś czas znów, coby nie zastygnąć w jednej pozie rozglądał się po klubie z zerowym zainteresowaniem. Ludzie wyginali się w rytm muzyki, śmiali się i rozmawiali, a on siedział i większość osób traktował nieprzyjemnym spojrzeniem zanim w ogóle zdążyli wpaść na pomysł, by koło niego usiąść.
Sunny. Widział ją. Był tego pewien. Zamrugał kilka razy, pokręciła głową, coby wyrwać się z amoku i przetarł oczy. Nie było jej, a jednak był pewien, że widział ją w tym tłumie, co prawda mignęła mu tylko, ale był pewien że to była ona tak samo jak tego, że dwa razy dwa to cztery.
Wariował. To pewne, odchodził dziś od zmysłów. To nie mogła być ona. Na pewno nie. Nie istniała taka moc na ziemi, która do życia by ją mogła przywrócić. Westchnął cicho i uniósł butelkę by się z niej napić.
Nie czekał długo, jak po raz kolejny tego wieczoru koło niego pojawiła się kobieta. Miała niebieskie oczy i ciemne włosy .
-jak Sunny-przebiegło mu przez głowę, jednak zanim w ogóle zdążył rzucić jej swoje spojrzenie, której jasno mówiło, że nie jest zainteresowany żadnymi kontaktami ta już siedziała. Nie poznał ją. Nie chciało mu się wytężać na tyle głowy by myśleć, a co dopiero szukać w umyśle twarzy innych ludzi.
Spojrzał na nią raz, odwracając w jej stronę głowę, a potem znów zerknął na parkiet, mając nadzieję, że może mu się nie przewidziało, że może widział Sunny. Gdy odezwała się zwrócił znów niebieskie ślepia. Miała miły uśmiech, ale miał go kompletnie gdzieś. Uśmiechnął się do niej krzywo i kiwnął głową przytakując. Tak, do białego rana, aż będzie leżał, albo ktoś go z podłogi zbierać będzie. Ominął szklankę, bo już dawno po nią nie sięgał, w dłoń złapał butelkę i pociągnął z niej porządnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Kiedyś - Kiszyniów, Mołdawia. Aktualnie - Hogsmeade, Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2238
  Liczba postów : 869
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9496-jestemeiv#264107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9495-eiv-c-hanley#264105




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pon Wrz 15 2014, 23:15

Eiv nie miała pojęcia o kłopotach innych osób. Czuła się nieco jak wrak człowieka. Jak osoba zupełnie wyprana ze wszelkich potrzeb, a co gorsza... Chciała w tym momencie zapomnieć o problemach. Czy było to coś wielkiego? Coś co wymagało od niej skupienia myśli, bądź co gorsza analizy ostatnich działań? Skąd. Miała w sobie pewną siłę, która musiała znaleźć dzisiaj ujście, a ona bez zbędnych sentymentów pragnęła jedynie wejść w posiadanie jakiegoś portfela, by ze spokojem móc sobie ogarnąć rzeczy do szkoły, czy nawet częściowo czynsz na mieszkanie. Problem był jeden. Nie miała pojęcia jak zabrać Stormowi ten jakże cenny przedmiot.
Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, ale jego nieobecny wzrok wprowadził ją w totalne zakłopotanie. Nie wiedziała, czy wygląda jakoś niewyjściowo, czy o co chodzi, ale... To było naprawdę bardzo dziwne. Zazwyczaj był roześmiany, żartował, a dzisiaj siedział jak żywy trup, w którym nie ma za grosz życia. Wzięła głębszy wdech i gdy tylko się do niego przysunęła, zaczęła delikatnie wsuwać dłoń w jego kurtkę, choć serce waliło jej jak wściekłe. Całe szczęście, że była przewieszona przez oparcie. Mogła przecież wpaść, no i pech chciał, że tak też się stało. Gdy tylko wyjęła portfel chłopaka, ten wypadł jej wprost pod stolik. Dawno nie była w tak kiepskim położeniu, ale trzeba było działać bez względu na wszystko. Nie widziała czy się zorientował, a jedyne na co ją było stać, to szybkie wstanie i podreptanie taranując nieco ludzi, by jak najszybciej opuścić klub. Nie miała siły tu tkwić, aż poniesie jakiekolwiek konsekwencje. Jej kroki były szybkie i zdecydowane, dopiero po opuszczeniu klubu zaczęła biec, tylko w sobie znaną stronę.
Nie mogło się przecież nic złego stać. Była jak mgła. Unosiła się nad ranem i znikała w momencie, gdy było to konieczne. A Eiv? Stawała się z każdym dniem taka sama. Niczym ulotny listek... Niesiony na wietrze.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Szwajcaria/Argentyna
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1056
  Liczba postów : 410
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8405-freya-lethe-vacheron#237837
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8408-frejkowe#237862
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8407-poczta-frejki#237861
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8406-freya-vacheron#237859




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw Wrz 18 2014, 19:04

Zabiłam wątek, że hej, ale co tam, jedziemy dalej z tym koksem! Skrócę wszystko maksymalnie, żeby przejść od razu do meritum, a jak pójdzie dalej, to się zobaczy. Frejka nic sobie nie robiła z tego, że Toby i Leo serwują sobie wzajemnie jakieś dziecinne docinki – ona sama bawiła się dobrze i chwilowo to było dla niej najważniejsze. Przynajmniej, dopóki chłopcy nie zaczną sobie dosłownie skakać do gardeł, wtedy pewnie zabawiłaby się w jakiegoś Rejtana czy coś. Tymczasem zaśmiała się szczerze, kiedy Björkson urwał dramatycznie swoją aluzję i puścił jej oczko.
- Świetnie! Naprawdę nie rozumiem, na co jeszcze czekamy, powinniśmy zmienić miejscówkę właśnie w tym momencie. – oświadczyła, jednocześnie cofając swoją rączkę od dłoni Toby’ego, by oprzeć łokieć na stole, bliżej Szweda, brodę wesprzeć na dłoni i wbić w chłopaka spojrzenie swoich pięknych ocząt, którymi teraz mrugała, jakby serio chciała coś zasugerować. Chwilę później jednak się ruszyła, bo oto pojawiły się przed nimi shoty, które ona miała zamiar dziarsko pić bez skrzywienia się. Umówmy się, że prawie jej wyszło!
- Podobno jest jakaś ekstra łazienka, która przypomina raczej łaźnię. Koniecznie musisz mnie tam zabrać! – dodała jeszcze, zupełnie nie dostrzegając tego, że może takie komentarze mogą zostać źle odebrane przez Achillesa, znajdującego się tuż obok. Uwielbiała pływać, taplać się w wodzie, uwielbiała kąpiel z pianą, bąbelki, olejki zapachowe, wszystko, co miało związek z wodą i chyba właśnie najbardziej jej brakowało własnego basenu, takiego, jaki miała w Santa Catalina. Dlatego też trzymała kciuki za to, żeby Leonardo jak najszybciej dowiedział się od jakiegoś milutkiego prefa co i jak i pamiętał o tym, żeby jakoś przy okazji przemycić i Frejkę do łazienki prefektów albo jakiegoś innego ekstra pomieszczenia okrytego tajemnicą.
- Mam nadzieję, że cokolwiek to jest, pozbiera się i wszystko będzie dobrze. – oznajmiła jeszcze po chwili, może trochę bez przekonania, ale ostatecznie uznała, że powinna w jakikolwiek sposób skomentować wypowiedzi chłopców odnośnie Nix i jakiś jej problemów, o których Vacheron nie miała zielonego pojęcia, mimo że teoretycznie obie były z Argentyny. Życie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Boston, USA
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 146
  Liczba postów : 158
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8102-toby-achilles-brett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8109-zle-towarzystwo#225620
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8112-pisz-do-mnie#225664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8111-toby-achilles-brett#225625




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw Wrz 18 2014, 19:25

No zabiłaś. Ale wybaczone. To ja też machnę na szybko, coby nie przedłużać, bo już widzę, że ktoś tu w miedzy czasie pisał, ale co tam, hłe hłe.
Jakie to miłe ze strony Leosia, że postawił im pierwszą kolejkę, bo drugiej niestety nie będzie. Ale o tym jeszcze nie wiedzieli. Przynajmniej budżet Toby'ego nie ucierpi. Nie żeby był sknerą, nigdy nie na randkach, no ale... no właśnie, czy to jeszcze była randka? Chyba nie bardzo.
Chwycił ręką kieliszek i pociągnął łyk równocześnie z resztą. Tak na raz, jak prawdziwy mężczyzna. I nawet się przy tym nie skrzywił. No bo lubił alkohol, nie ma co ukrywać. Nie miał też słabej głowy, a przynajmniej zawsze wiedział, kiedy skończyć, by się nie pogrążyć. Ale rymuję.
Dobra, tego było już za wiele. Siedziała tu sobie z nim i flirtowała z tym Leosiem-jak-mu-tam. Czy ona naprawdę chciała go zdenerwować? Czy robiła to nieświadomie? Sam już nie wiedział. Ale to w ogóle go teraz nie obchodziło. Był zły.
I dlatego bez słowa wstał od stołu i chwycił dziewczynę za ramię, raczej mało delikatnie, a wręcz brutalnie, ciągnąc ją w stronę wyjścia. Pchnął drzwi klubu, nie puszczając jej ani na chwilę i tak oto znaleźli się na zewnątrz, gdzie już nieźle piździło, bo godzina i późna.
-Co ty sobie do cholery wyobrażasz co? Naprawdę podrywałaś go na moich oczach?!- warczał. Odsunął się od niej, puszczając przy okazji, o dziwo dość ostrożnie, by się nie przewróciła i kopnął czubkiem buta w ścianę klubu czy jakiś tam kamulec.
-Więc teraz lecisz na niego?! Zajebiście. Życzę szczęścia.

z/t z Frejką
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Baltimore
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 89
  Liczba postów : 130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11604-gabriel-richard-myers-iv
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11608-gabriel-wino-muzyka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11607-gabrielowa-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11606-gabriel-richard-myers-iv




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sro Wrz 30 2015, 06:59

Pożegnał się ze wszystkimi życząc im udanego wieczoru. Jego znajomi skierowali się to do Hogwartu, to na dworzec, gdzie czekał na nich pociąg do Londynu. Gabriel musiał przyznać, że wypad do Hogsmade był bardzo udany - połazili trochę po sklepach, wypili kufel kremowego piwa.. no może kilka kufli i przeszli się nad jezioro. Szkoda tylko, że tak wcześnie towarzystwo się rozeszło. W pewnym sensie rozumiał, bo jutro wszyscy mają jakieś zajęcia i nie mogą balować do nocy. W zasadzie on też nie powinien.. ale dochodziła dopiero dziewiąta. Chyba jeszcze zdąży pójść się napić do jakiejś fajnej miejscówki, prawda? Od tygodnia nie pił wina, tak być nie mogło. Ruszył przed siebie wciąż w miarę trzeźwym krokiem.
Słońce chyliło się ku zachodowi, gdy chłopak przekroczył drzwi klubu 'Geometria'. Rozejrzał się po rozświetlonym przez neony wnętrzu. Klub był nowoczesny, trochę podobny do tych mugolskich. W Stanach tylko nieliczne czarodziejskie kluby wyglądały podobnie. Niemalże wszystkie inne wnętrza klubów, pubów i innych barów były starsze, a przynajmniej stylizowane na starsze. A tutaj proszę, nowocześnie i czarodziejsko. Zewsząd dobiegała przyjemna, rytmiczna muzyka, idealna do tańca. Spojrzał na parkiet po czym zajął miejsce przy barze. Przyszedł się napić, więc napije się i wychodzi. Pilnuj się Gabriel.
Zamówił czerwone wino i podparł głowę na łokciu. Rozkoszując się smakiem włoskiego trunku, dyskretnie przyglądał się ludziom siedzącym wokół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 25
Skąd : Helsinki
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 779
  Liczba postów : 191
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11401-joshua-mitsaen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11405-wyznawcy-i-oprawcy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11409-jezusowe-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11417-joshua-mistaen#306305




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob Paź 10 2015, 15:02

Wieczór jeszcze młody. Noc także. W pracy przyszła druga zmiana, w dodatku człowiek ten był na tyle ogarnięty, że bez większych trudności mógł go zostawić samemu i powierzyć przybytek. Cóż pozostawało? Wrócić do domu, albo wybrać się gdzieś na piwo, czy dwa. Początkowo oczywiście został w Hogs Cafe, racząc się piwem kremowym w towarzystwie gości i wspomnianego współpracownika. W końcu jednak stwierdził, że to bez sensu, że musi stąd wyjść, bo tamten barman – co smutne – stresował się niejako jego obecnością. Z drugiej strony, było to zrozumiałe. Byłna zmianie, kiedy szef przebywał w lokalu, niejeden bałby się, że ktoś będzie mu patrzeć na ręce. Celem uspokojenia i wyluzowania tego człowieka, udał się na wycieczkę po lokalnych miejscach rozrywki. Początkowo Trzy miotły, potem jeszcze Felix Felicis, bo trzeba było zbić piątkę ze znajomym, aż w końcu skierował się do Geometrii.
A ta, jak zawsze z resztą, droga. I to cholernie. Dycha za wstęp, no kto to widział, naprawdę! Zwłaszcza, że przybytek nie należał do jakieś elity, no ale co poradzić. Za luksusy trzeba płacić. Problem był taki, że były one niemal znikome, ale okej, okej. Już może lepiej nie krytykować tego miejsca, bo jeszcze jakiś ochroniarz go wyrzuci i co będzie? Nie zmieniało to jednak faktu, że wcale, a wcale to miejsce nie było w jego guście. Widział grubo lepsze i to nie raz. No, ale.. z drugiej strony. Nie lubił klubów. Preferował ciszę, spokój. Jakieś kawiarnie, klubokawiarnie, na pewno nie kluby. Po co tutaj przyszedł? Znał barmana. Kiedyś coś ich łączyło, dawno temu. Nie, nic z tych rzeczy. Tylko razem ćpali. I to nie raz. Zostawiając to jednak.. Nie było go dziś w pracy. Szkoda. Szkoda. Już zapowiadał się zjebany i smutny, a co za tym idzie krótki, pobyt w Geometrii, gdy nagle. Dostrzegł jakiegoś chłopaka. Siedział przy barze, z… o zgrozo. Lampką wina. No, okej. Co kraj to obyczaj. Mimo wszystko, jakoś nie mógł uwierzyć w to, co widział. No, ale okej. Bez większych problemów i oporów dosiadł się do nieznajomego. W zasadzie posadził dupkę na sąsiednim hokerze. – Nie jesteś czasem za młody na takie kluby? – zapytał, odpalając papierosa. Oczywiśćie paczkę postawił między nimi. Tak, żeby się poczęstował, jakby czasem chciał. – I czy czasem ten lokal nie jest za słaby na to, by pić w nim wino..? – dopytał, dobitnie wskazując spojrzeniem kieliszek. Wiadomo, o gustach się nie dyskutuje, ale chłopak chyba się na tym nie znał, skoro właśnie taki trunek zamówił. Mimo wszystko, czekał na jego błyskotliwą, oby (!), odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sro Mar 16 2016, 03:23

/z domu


Alexis dzisiaj nosiło. Zdecydowanie. Siedziała w swoim mieszkaniu krecąc odchyloną głową od lewej do prawej i zastanawiając się, co z sobą zrobić. Czy może raczej, którą zachciankę dziś zaspokoić. Miała ochotę na seks, jak zawsze, ale chyba bardziej, miała ochotę dobrze się zabawić. Dawno nie była w klubie, większość dni i wieczorów spędzała w Hogs Cafe. Dlatego też niewiele myśląc wskoczyła w białą, dość wyzywającą, ale kompletnie w jej stylu sukienkę, do której założyła czarne szpilka, przez ramię przerzuciła czarną torebeczkę. Była gotowa, a zajęło jej to góra 15 minut. Tak, gdyby kiedyś(co nie jest możliwe) postanowiła wejść w związek, jej facet byłby szczęściarzem. Bardzo możliwe, że to nie on na nią, a ona na niego by czekała.
Kilkanaście minut później płaciła ze wejście do klubu a jeszcze parę chwil później była już w środku. Był już późny wieczór, także klub był zapełniony, co wywołało uśmiech na ustach Alexis. Ruszyła do baru, gdzie zamówiła szota tequili i piwo. Nie należała do tych dam, które piją tylko kolorowe drinki ze słomką. Choć do piwa słomki używała zawsze.
Wychyliła shota i popiła piwem, poczuła ciepło rozlewające się w jej środku i uśmiechnęła się sama do siebie. Rozejrzała się po klubie w poszukiwaniu jakiejś ofiary. A jej wzrok trafił na blondyna znajdującego się wśród grupki innych facetów po drugiej stronie lokalu. Obserwowała go i już wiedziała, że to właśnie z nim planuje spędzić ten wieczór. Była trochę jak Muchołówka, wabiąca ofiarę by potem ją pożreć. Może nie dosłownie, ale zdecydowanie zamierzała go wykorzystać i porzucić.  Lubiła wyjść sama na miasto, zawsze zostawiało to możliwość wrócenia z kimś.
Ich oczy się spotkały i Lexi nie odwracała przez chwilę wzroku. Potem, wiedząc, że nadal ją obserwuje wyciągnęła z piwa słomkę i oblizała ją. Po czym przechyliła kufel i opróżniła go całkowicie odkładając na bar. Uniosła wzrok i tak jak myślała facet nadal ją obserwował. Co chwila zerkając w jej stronę i starając sie jednocześnie prowadzić rozmowę z jednym z kolegów. Uśmiechnęła się do niego, lekko przygryzając wargę, po czym ruszyła na parkiet, jakby kompletnie tracąc nim zainteresowanie. Przymknęła lekko powieki i zaczęła poruszać się w rytm muzyki.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -90
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13941-max-flint#368393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13942-max#368467
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13944-dante#368477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13943-max-flint




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sro Sty 11 2017, 19:33

Zdecydowanie złym pomysłem było to, by wypić kilka shotów "na rozluźnienie" przed przyjściem do klubu. Kolejna porcja alkoholu już na miejscu oraz zmęczenie całym dniem sprawiły, że zaczynało kręcić mi się w głowie. Był to całkiem przyjemny stan. Dawno nie czułem się tak rozluźniony, pewny siebie oraz spokojny. Wiedziałem, że moja ciemna koszula oraz spodnie dobrze na mnie leżały. Taki pozytywny stan powinien utrzymać się do chwili, aż nie przesadzę z trunkami... jednak na razie mi to nie groziło.
Przechyliłem szklankę. Niewiele ognistej mi zostało, więc jednym szybkim ruchem całkowicie opróżniłem naczynie. Rozejrzałem się - wcześniej siedziałem z kumplem, nim ten rozpłynął się w powietrzu jakiś kwadrans temu. Nadal nigdzie go nie widziałem, więc pomyślałem, że menda znalazł sobie jakąś pannę i nawet się ze mną nie pożegnał. W związku z tym nie miałem większego planu na dalszą część nocy. Pomyślałem, że posiedzę w klubie jeszcze trochę i zobaczę, co z tego wyniknie.
Zachciało mi się jeszcze jednej kolejki whisky. Nie zwlekając ruszyłem z szklanką w ręku w kierunku barmana. O dziwo udało mi się iść w miarę prosto, czym nawet sam siebie zaskoczyłem. Postawiłem szklaneczkę na ladzie, ale na alkohol musiałem poczekać aż barman obsłuży innych klientów, nim uzupełni mój zapas alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sro Sty 11 2017, 21:29

Josephine w ostatnim czasie szczególnie upodobała sobie coraz częstsze opuszczanie zamku i mieszkania, by przesiadywać w barach i zapijać smutki. Wcale nie uważała, że to coś złego - po prostu alkohol pozwalał jej znosić dzielnie opary głupoty wiszące w okolicy. Z drugiej strony była zwyczajnie zmęczona i doszła nawet do wniosku, że chyba przeliczyła swoje siły.
Dlatego ponownie tego wieczora siedziała w barze w środku małej magicznej wioski zastanawiając się nad wszystkimi za i przeciw, jeśli chodziło o zmianę pracy. Przez chwilę przeszło jej nawet przez myśl, że rodzice mieli rację i powinna była wziąć ślub z bezmózgim czarodziejem, ale wraz z kolejnym łykiem trunku ten pomysł oddalał się.
Alkohol skończył się ponownie i nawet nie była pewna ile wypiła. Gdy tylko wstała, podeszła lekko chwiejnym krokiem do baru, stając tuż obok Maxa. Jednak skutecznie zagłuszony rozum i zdolność do rozpoznawania ludzi, którzy zaszli jej za skórę początkowo były skupione na barmanie, który zajęty bóg-wie-czym definitywnie ją olewał. Klnąc po francusku oparła się ciężko o blat, nie zauważając nawet w którym momencie zupełnie przypadkowo kopnęła chłopaka w łydkę swoim fikuśnym bucikiem na obcasie.
- Och, pardon monsieur - rzuciła od niechcenia, równie od niechcenia zerkając kątem oka na Maxa, który najwidoczniej również był zmęczony czekaniem na zainteresowanie ze strony barmana. Ale nie to było powodem, dla którego się odezwała.
- Ja cię znam - odwracając się bokiem, z gracją grubego kota, przyglądnęła mu się po raz kolejny, dość bezczelnie mierząc go tym razem wzrokiem. - Dalej tak panikujesz w szpitalach? - uśmiechając się zarozumiale, zastukała paznokciami drugiej dłoni o blat wyraźnie zniecierpliwiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -90
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13941-max-flint#368393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13942-max#368467
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13944-dante#368477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13943-max-flint




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw Sty 12 2017, 17:34

Zainteresowany tylko swoim drinkiem nie zwróciłem uwagi na francuskie słowa rzucane przez podobną do mnie zniecierpliwioną klientkę. Dopiero gdy zwróciła się bezpośrednio do mnie w znanym mi języku przechyliłem głowę w jej stronę z wyrazem niezrozumienia w oczach. Pierwsze przeszło mi przez głowę, że i mi się dzisiaj poszczęści i wyrwę jakąś panienkę. Dopiero chwilę potem przyszło zrozumienie. Przypomniałem sobie w jakich okolicznościach ostatni raz widziałem jej twarz. Jędza ze szpitala. Panna z charakteru nie należąca do kategorii "do wyrwania". Oto, kogo los postawił mi na drodze.
- Nie zdarza mi się odkąd nie spotykam tam ciebie. W końcu cię zwolnili czy też sama zrezygnowałaś gdy zorientowałałaś się że nawet najgłupszy skrzat... coś - przerwałem. Spuściłem wzrok próbując sobie przypomnieć co chciałem powiedzieć dalej. Powinien pamiętać, żeby po alkoholu nie próbować układać zbyt długich zdań, bo potem tak się to kończyło. Nie wyszło mi, ale byłem w zbyt dobrym humorze, by się tym przejmować. Mimo trudności kiwnąłem zadowolony głową jakbym właśnie rzucił niezwykle ostrą ripostą, która zawstydziłaby każdego.
- Mają obsługę do bani, co nie? - Machnąłem ręką w kierunku barmana, który w pocie czoła pracował nad szklankami innych gości baru. Położyłem rękę na blacie, bo czułem, że bez żadnej podpory przechylałem się za bardzo w tył, a byłoby szkoda fajnego wieczoru, gdybym od tak wyłożył się bez powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw Sty 12 2017, 18:11

Chyba była lekko pijana, bo zgubiła się w połowie zdania, ale resztą bystrego rozumku wyłapała, że chyba Max sam nie wiedział co chciał powiedzieć. Uśmiechając się w związku z tym złośliwie, wywróciła oczami młynka.
- Dzieci w Hogwarcie nie panikują tak jak ty. Taki z ciebie auror - burknęła w odpowiedzi. Chciała być miła! Ale jeśli druga strona jej to utrudniała, to po co miała się starać? Widząc jednak, że jej zaczepki niewiele tu zdziałają i skończy wieczór pijąc do lusterka, skupiła się na barmanie, próbując przywołać go napastliwym spojrzeniem.
Już prawie się udało, gdy Max wybił ją z czarowania.
- Mówisz do mnie? - spytała, zerkając na niego ponownie, by po chwili rozejrzeć się teatralnie dookoła. - Gdyby nie ty, to już dawno by tu ktoś podszedł - wymyślając naprędce plan przemarszu na drugą stronę baru, odsunęła się i odwróciła zgrabnie, żeby zaledwie kilka sekund później mniej zgrabnie wyrżnąć nosem prosto w ramię Maxa. Odruchowo zacisnęła patykowate rączki wokół niego, mając wrażenie, że chyba coś jej strzeliło w kostce a jednak większą uwagę zwróciła na to, że obejmowała się ze swoim potencjalnym wrogiem.
- Następnym razem mnie po prostu puść - powiedziała spokojnie, jakby w ogóle nie była pijana, znajdując się zdecydowanie za blisko jego twarzy. I nieważne, że to ona się go trzymała i że to ona się potknęła o krzesełko barowe. Teraz i tak była zdana na łaskę chłopaka, bo wiedziała, że jeśli nie wywrócą się oboje, to z pewnością daleko sama nie dojdzie.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -90
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13941-max-flint#368393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13942-max#368467
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13944-dante#368477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13943-max-flint




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw Sty 12 2017, 19:20

- Już mi szkoda tych dzieci - odparłem niemal automatycznie, bez żadnego zastanowienia. Normalnie nie przepadałem za dzieciarami i nigdy bym czegoś podobnego nie powiedział, ale alkohol pomagał pokonywać bariery i wydobyć z siebie w stosunku do maluchów duże pokłady empatii, o które nawet bym siebie nie podejrzewał.
Zdziwiłem się jej reakcją. Uniosłem brwi do góry obserwując jej teatralne ruchy, które, dzięki alkoholowi, wyglądały dla mnie całkiem naturalnie.
- Pewnie, że do ciebie! Widziałaś, bym rozmawiał teraz z kimś innym? - spytałem się kobiety tak głośno, że gdyby nie muzyka, to pół klubu by usłyszało. Zaś gdy oskarżyła mnie o to, że swoją osobą odstraszam barmana, machnąłem tylko lekceważąco dłonią jakby gadała kompletne bzdury, zaś z moich ust wydobył się dźwięk jakbym połknął coś bardzo niesmacznego. W tym stanie byłem niesamowicie zabawny, elokwentny, empatyczny i przystojny. Nie było takiej osoby, która nie chciałaby ze mną pogadać. A ta mi tutaj, że go odstraszam, też mi coś.
Chwilę później stało się coś dziwnego. Gdy myślałem, że nasza rozmowa skończy się na dobre i będę zmuszony czekać na barmana samotnie moja rozmówczyni z jakiegoś powodu wtuliła się we mnie. Zupełnie jakbym był spryskany magicznym perfumom, który działa na dziewczęta jak magnes. Mój umysł nie był w stanie podpowiedzieć mi, jak zareagować. Stałem więc jak kołek gapiąc się na obejmującą mnie pielęgniarkę.
- No to mnie puść. Już cię nie trzymam - odpowiedziałem na jej zarzuty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw Sty 12 2017, 19:43

Noga bolała dalej, chociaż ból był stłumiony przez alkohol i go zbytnio nie czuła. Za to dalej trzymała się kurczowo Maxa, z pewnością mnąc doszczętnie jego koszulę (czy co tam miał na sobie).
- Puszczę, żebyś wiedział - zarzekała się i zarzekała, ale nie wyglądała na osobę, która miała zamiar się poruszyć. Zresztą, odległość z jakiej przypatrywała się jego twarzy dała jej do zrozumienia, że za dużo wypiła, bo spokój z jakim znosiła Maxa był aż dziwny.
- Problem w tym, że chyba sobie coś zrobiłam w kostkę i jak się odsunę to pewnie znowu się potknę. Patrz ilu tu jest ludzi! Zaraz mnie ktoś popchnie... - przedstawienie się w roli ofiary wcale nie było w jej typie, ale wcale tego nie planowała! Przedstawiła językiem elokwentnym, w rozumieniu alkoholowym, dlaczego powinien jej pomóc. A wspomniałam już o tym, że poza fikuśnym obcasem miała na sobie równie fikuśną sukienkę? Nigdy ich nie nosiła a tu proszę, poszła za radą przyjaciółki... szkoda, że Max nie dostrzegał takich szczegółów.
- No dobrze, już dobrze - jęknęła. Najpierw wyprostowała się, przypadkowo trącając chłopaka głową w podbródek (albo rozkwasiła mu nos?), ale nie przejęta za bardzo tym faktem i lekkim bólem głowy, chwyciła pustą szklaneczkę, by następnie pokicać na drugi koniec baru. Tam ponownie poległa na ladzie, czekając na atencję barmana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -90
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13941-max-flint#368393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13942-max#368467
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13944-dante#368477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13943-max-flint




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pią Sty 13 2017, 20:03

No i skończyło się. Medyczka poszła w swoją stronę. Nie byłem z tego zadowolony. Moja wygnieciona koszula, wyglądająca teraz jakby była zdjęta z jakiegoś żula, oraz mój bolący od zderzenia nos podziękowałyby Josephine za zwianie sprzed mojego oblicza, ale i tak mimo tego czułem się źle. Dziewczyna najpierw sprawiła, bym poczuł wyrzuty sumienia, a później nie dała szansy mojej pobudzonej przez alkohol empatycznej części osobowości zareagować. Tak się nie godziło! Idąc w miarę prosto ruszyłem za nią (oczywiście nie zapominając o szklance), bo tak było trzeba. Trzeba było pomagać w miarę możliwości bliźnim, to odróżniało ludzi takich jak ja od chamów... Poza tym jej tyłek wyglądał całkiem nieźle w tej kiecce.
Ustawiłem się za ofiarą zwichniętej kostki. Puknąłem ją lekko palcem w ramię dopóki nie zwróciła na mnie uwagi.
- Wiesz, że możesz uleczyć sobie tą kostkę? - powiedziałem do niej informacyjnym tonem.
- Jesteś pielęgniarką, co nie? Nie ma żadnego magicznego srutututu na obolałą kostkę? - Słowa w pewnym momencie mnie zawiodły, więc pomogłem sobie żywą gestykulacją, zupełnie jakbym opisywał wspaniały pokaz fajerwerków. Pomyślałem, że skoro była zalkoholizowana, to mogła zapomnieć o swoich umiejętnościach związanych z magią leczniczą i uznałem, że wielką pomocą z mojej strony będzie przypomnienie jej o tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pią Sty 13 2017, 22:17

Jose już po raz drugi prawie zaczarowała barmana, ale i tym razem ktoś jej przeszkodził. Odwróciła się, lekko skonsternowanym wzrokiem spoglądając na Maxa. Nie zrozumiała w pierwszej chwili czego od niej znowu chciał. Wyleczyć kostkę? Jaką znowu kostkę? Zdążyła zapomnieć o bólu, który przypomniał jej się, gdy poruszyła gwałtownie stopą. Z głośnym "ała" odruchowo prawie zgięła się w pasie, by dosięgnąć bolącego miejsca. Prawie, bo stołek barowy jej to uniemożliwił... gracja godna słonia.
- Pijana mam się leczyć? Na głowę upadłeś? Żeby sobie połamać kość? - taka wizja jednak wyjątkowo ją rozśmieszyła, przez co miała nadzwyczaj głupi uśmiech na twarzy.
- Magicze srututu to by się tobie przydało. Z takim wyglądem żadnej nie wyrwiesz - niedoszła mistrzyni ironii i ciętego języka wskazała na jego pomiętą koszulę, gdy tylko opanowała mimikę twarzy, jakby zapomniała całkowicie o tym, że to przez nią tak wyglądał.
Barman jak na złość biegał po przeciwnej stronie baru, najwidoczniej uznając, że tej dwójce alkoholu wystarczy.
- Musimy obrać jakąś taktykę... - zaczęła, ale nagle wpadła na genialny pomysł. - Kupmy sobie whiskey i stąd wyjdźmy. Albo wyjdziemy i wtedy kupimy - odwróciła się przodem do Maxa, całkiem filuternie zarzucając włosami do tyłu. Była od niego naturalnie niższa, nawet w obcasach, ale już przywykła, że wszyscy są od niej więksi.
- A zresztą, nie potrzebuję towarzystwa - odepchnęła się od baru, udając, że wcale się nie krzywi a potem ruszyła prosto w tłum utykając jak postrzelona sarna. Co dziwe, zarzucanie biodrami Francuzki miały chyba wpojone z mlekiem matki, bo w każdej sytuacji wyglądało perfekcyjnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -90
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13941-max-flint#368393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13942-max#368467
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13944-dante#368477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13943-max-flint




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob Sty 14 2017, 13:21

Uśmiechnąłem się głupkowato i kiwnąłem głową niedowierzająco. Dlaczego była tak ostrożna? Przecież alkohol potrafił uwolnić wielkie pokłady nowych zdolności o których nawet nie mamy pojęcia. Ja na przykład mógłbym walczyć ze smokami, wilkołakami oraz innymi strasznymi monstrami, których na trzeźwo wolałbym unikać. Ba, mógłbym wpaść na zaklęcie naprawiające kostki, chociaż nigdy wcześniej tego nie robiłem.
- Mi to by się przydało mniej kobiet psujących mój wygląd - powiedziałem i przejechałem palcami po swojej klatce piersiowej, tak jakby moje dłonie były jak żelazka i mogły pomóc z problemem złej koszuli. Jednocześnie wpatrywałem się surowo w Josephine dając tym do zrozumienia, że według mnie to przez nią nie mam szans na wyrwanie jakiejkolwiek dziewczyny.
- To świetny pomysł - powiedziałem z optymizmem, chociaż po krótkim przemyśleniu sprawy doszedłem do wniosku, że w sumie od jakiegoś czasu próbuje bezskutecznie kupić whisky, a na zimne powietrze nie mam zamiaru wychodzić. Mimo to byłem pozytywnie nastawiony, bo w chwili obecnej każdy plan obiecujący mi napoje wyskokowe był dobrym planem.
Mój wzrok zawieszony na tyłku kobiety odprowadził ją nim zniknęła mi w tłumie. Postanowiłem zająć się moją koszulą. Sam doradzałem Francuzce, by rozwiązała swoje problemy za pomocą magii. Uznałem, że sam mogę skorzystać z swojej własnej rady. Wyjąłem różdżkę i wycelowałem ją prosto w swoją pierś. Z pewnością istniało zaklęcie prostujące wygniecione ubranie - w końcu użyłem go przed wyjściem do baru. Wystarczyło tylko je sobie przypomnieć.
- Czary-mary... Hokus pokus... - mamrotałem do siebie różne słowa, licząc na to, że na chybił trafił uda mi się wypowiedzieć odpowiednią inkantację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob Sty 14 2017, 14:04

Kiedy tylko zniknęła w tłumie skierowała się do łazienki, gdzie potajemnie uleczyła sobie kostkę a przy okazji podsłuchała rozmowę dwóch dziewczątek. Jeśli dobrze zrozumiała to jedna z nich, ta z biustem na wierzchu, miała w planach poderwać Maxa a Jose z bliżej nieokreślonego powodu się to nie spodobało. Poprawiwszy włosy i makijaż, wyszła z łazienki za nimi, by potem stanąć w bezpiecznej do obserwacji odległości.
Blondi z biustem na wierzchu poprawiła Maxowi wymiętą koszulę, a potem przeszła do przymilania się do niego. Niestety nie słyszała co mu mówiła, ale zapewne nic mądrego.
W końcu Josephine zrobiła coś, o co sama w życiu by się nie podejrzewała. Gdy muzyka przycichła na kilka sekund, bo DJ nie ogarnął ładnego przejścia z utworu na utwór, Francuzeczka ruszyła w ich stronę pewnym siebie krokiem.
- Ej Ty - blondi zgłupiała, zresztą Max chyba też, szczególnie wtedy, gdy Leblanc jakby nigdy nic przyciągnęła go do siebie za tą nieszczęsną koszulę, zatykając mu usta w pocałunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -90
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13941-max-flint#368393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13942-max#368467
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13944-dante#368477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13943-max-flint




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob Sty 14 2017, 14:50

Moje czary zadziałały. Inaczej nie da się wyjaśnić faktu, że obok mnie pojawiła się atrakcyjna blondynka, która nie dosyć że poprawiła moją koszulę, to jeszcze śmiała z moich dowcipów i stała tak blisko, że niemal mogłem poczuć ją na swojej skórze. Miała jakieś imię, ale nie zapamiętałem go, bo gdy się przedstawiała gapiłem się akurat na jej biust, ale jestem przekonany, że było ładne.
Ogólnie rzecz ujmując przednia zabawa.
Nie zanosiło się na to, że sytuacja gruntownie się zmieni. A jednak. Muzyka ucichła, a ja poczułem, że tracę równowagę, tym razem nie z przyczyny alkoholu, ale pielęgniarki, która odciągnęła mnie od blondyny do siebie. Nie wiedziałem jak zareagować. Instynkt podpowiedział mi, żeby objąć Josephine i mocno wcisnąć się swoimi ustami w jej, więc tak też zrobiłem. Przechyliłem głowę, by przedłużyć pocałunek i odsunąłem się dopiero w momencie, gdy zaczęła lecieć kolejna piosenka.
- A mówiłaś, że żadnej nie wyrwę na swoją koszulę - powiedziałem Francuzce z głupim uśmieszkiem na twarzy, a następnie z tym samym uśmieszkiem na ustach obróciłem głowę w kierunku blondi. Myślałem, że też będzie chciała mnie pocałować, by udowodnić, że potrafi lepiej, ale ta tylko stała z założonymi rękoma z bardzo niezadowolonym wyrazem twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob Sty 14 2017, 15:06

Taka zmiana sytuacji wyjątkowo spodobała się Francuzce, dlatego nie protestowała kiedy auror ją objął. Jedynie gdy się odsunął przez twarz czarnowłosej przemknął lekki grymas niezadowolenia, który szybko przerodził się w triumfalny uśmiech.
- Wolałam jak była pomięta - skwitowała krótko, odwracając się w stronę blondynki. - Ty dalej tutaj stoisz? Może chcesz dołączyć? - dziewczyna wymamrotała pod nosem kilka niezrozumiałych słów a potem szybko znalazła sobie nowy obiekt zainteresowań. Z kolei Jose dalej wieszała się nienachalnie na szyi Maxa, spoglądając to na jego oczy, to na usta. Co prawda przez jej głowę próbowało przebić się kilka myśli rozsądku, ale skutecznie zagłuszały je inne wizje.
- Chyba nie spodobała się jej propozycja - palnęła nagle, nie wiedząc ani co powiedzieć ani co zrobić w zaistniałej sytuacji. W końcu wypuściła Maxa z objęć i odsunęła się do tyłu.
- Idziemy stąd? - nie była pewna czy jest sens dalszego przebywania w klubie, w którym znalazła się dzisiaj zupełnie przypadkowo, ale wiedziała, że chyba nie ma ochoty wychodzić stąd sama. No, alkohol wiedział, więc raz w życiu postanowiła mu zaufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -90
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13941-max-flint#368393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13942-max#368467
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13944-dante#368477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13943-max-flint




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob Sty 14 2017, 15:30

Nie za długo obserwowałem blondynkę, zdecydowanie bardziej wolałem skupić się na kobiecie w moich ramionach. Zauważyłem tylko, że niezadowolona z nieudanego podrywu odeszła. A szkoda, bo chętnie bym popatrzył sobie na dwie panie walczące o moje względy. To byłby dopiero ciekawy widok.
- Szkoda, chętnie byśmy się nią zaopiekowali - Bardziej niż wizja dwóch kobiet walczących o mnie spodobał mi się pomysł dwójki dziewcząt współpracujących w misji uczynienia mojego wieczoru jak najlepszego. Trochę był mi żal takiej a nie innej decyzji blondynki, ale szybko o niej zapomniałem gdy zacząłem wpatrywać się w buźkę Jose. Nachyliłem się, by znowu ją pocałować, ale w tym momencie odsunęła się.
- Wychodzimy? - spytałem się zdziwiony, bo nie wiedziałem gdzie idziemy, a mi fajnie się spędzało czas w klubie. Początek wizyty był trochę drętwy, ale z czasem sytuacja coraz lepiej się rozkręcała. Aż żal było wychodzić. - A co z Whisky? Czemu nie mielibyśmy poszukać alkoholu? Albo dziewczyny, która chciałaby dołączyć? - dopytywałem się, ale ruszyłem za nią. Nie chciałem znowu stracić jej z oczu, nie po tym, jak zaczęliśmy się tak dobrze dogadywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 25
Skąd : Marsylia, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 131
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13629-josephine-leblanc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13636-jose-zaprasza#362908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13635-sowka-josephine-leblanc#362907
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13634-josephine-leblanc#362906




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob Sty 14 2017, 16:31

Zatrzymała się, by przyłożyć Maxowi do ust palec wskazujący swojej dłoni.
- Zamknij się już, proszę - nie mogła wytrzymać natłoku pytań, które jej zaserwował, ale uznała, że może faktycznie nie powinni jeszcze wychodzić. Chwytając aurora za rękę przemaszerowała przez pół klubu ciągnąc go do jednego z pomieszczeń - co najważniejsze w miarę nie uczęszczanego. Muzyka zresztą nie była tam też tak głośna, jak w przypadku głównej sali.
A potem popchnęła Maxa na miękką pufę, bezczelnie siadając mu na kolanach.
- Poszukamy alkoholu za chwilę i chyba bardziej podoba mi się wersja naszej dwójki niż trójkąta z nastolatką, która wygląda na dorosłą przez to, że ma większy biust ode mnie - była pijana, ale skojarzyła, że cycata blondynka była uczennicą w szkole, w której chcąc nie chcąc jeszcze pracowała. Gdy znalazła wygodną dla niej pozycję, zerknęła kontrolnie na Maxa.
- Aż tak mnie nie polubiłeś? - nawiązała oczywiście do sytuacji mającej miejsce w szpitalu i w sumie zdziwił ją fakt, że auror ją pamiętał. - Byłam miła przecież... a ty jęczałeś jak dziecko - zaśmiała się prowokacyjnie, ale Max miał uniemożliwiony każdy większy ruch, pomijając głowę i do pewnego stopnia rękę (jedną, bo na drugiej właśnie zacisnęła swoje palce).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -90
  Liczba postów : 85
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13941-max-flint#368393
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13942-max#368467
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13944-dante#368477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13943-max-flint




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob Sty 14 2017, 17:27

Przymknąłem się już, ale jednocześnie uśmiechnąłem się pod nosem widząc, że wcale nie zbliżamy się do wyjścia. Czyli wyszło na moje. Byłem zbyt pochłonięty innymi myślami, by zastanowić się, gdzie dobrze byłoby spędzić dalej czas, więc dałem się pociągnąć dziewczynie, która w przeciwieństwie do mnie miała jakiś plan. Musiałem przyznać, że wybrana przez nią miejscówka nawet mi się spodobała. Spodobało mi się też to, że miałem wygodne miejsce, a ładna dziewczyna usiadła mi od razu na kolana.
- Ciekawe, jakie plotki będą się o tobie roznosić po szkole od jutra - odparłem nie mogąc powstrzymać śmiechu. Niezwykle rozbawiło mnie to, w jakim świetle Jose pokazała się w oczach nastolatki, o której zdrowie w szkole musi dbać. Chichotałem jakbym usłyszał niesamowicie zabawny dowcip.
- Jeśli chcesz być uznana za miłą, to nie powinnaś narzekać na swoich pacjentów i traktować ich tak, jakby to była ich wina, że trafili do szpitala - odparłem, lecz nie mogłem do tego za gestykulować jak chciałem, bo gdy tylko objąłem Francuzkę ta złapała mnie za rękę. Zamiast tego położyłem wolną dłoń na jej kolanie i pomacałem je sobie trochę. - Ale jesteś na dobrej drodze, bym cię polubił - dodałem, po czym przez chwilę zastanowiłem się, by nie zrewanżować się tym samym pytaniem: dlaczego mnie nie polubiła, że wtedy tak zachowywała się wobec mnie. Jednakże w mojej głowie pojawiło się dużo ważniejsze pytanie, które musiało znaleźć odpowiedz, skoro i tak już poruszaliśmy się wokół tematu piersi blondynki.
- Muszę coś ci powiedzieć w sekrecie - Ściszyłem trochę głos i nachyliłem się do jej ucha, jakby rzeczywiście był to niezwykle istotny sekret, o którym nikt inny nie może wiedzieć.
- Masz wystrzałowe tłuczki - powiedziałem pijanym tonem i by rozwiać wątpliwości skupiłem swoje spojrzenie na biuście mojej rozmówczyni. Trzeba było przyznać, że z tej perspektywy miałem niezły widok na dekolt - Czy uderzyłyby mnie, gdybym je dotknął? - Uśmiechnąłem się niczym Don Juan, przekonany, że dziewczę będzie pod wrażeniem mojej romantycznej gadki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : z twoich koszmarów..
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 491
  Liczba postów : 148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12494-alexis-blackwood#336783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12498-daredevil#336858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12501-alexis-blackwood#336887




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sro Lut 15 2017, 04:33

/ Z czystym sumieniem wbijam, bo raczej nikt tu już nie pisze :lol:
Tak się odstawił! Oczywiście tej laski po prawej nie ma! XD

Co go pokusiło, by znowu wybrać się do klubu? A tak po prostu, z nudów i chęci rozerwania się. Poza tym dzisiejszy dzień w zasadzie nie zapowiadał się jakoś intrygująco, bowiem niczym szczególnym się nie wyróżniał; zaczął się tak, jak każdy inny. Do tego Iridion coś ostatnio rzadziej bywał w domu, notorycznie gdzieś go wywiewało, przez co Alexis coraz częściej nie wiedział, co ma ze sobą w ogóle począć. Koniecznie trzeba zaszaleć, nie ma co! Włożył w związku z tym na siebie ciuchy takie bardziej eleganckie. Takowe też bardzo lubił nosić, wprawdzie nie codziennie, ale jak nadarzy się idealna okazja, to czemu nie! Szczególnie, że ładnemu we wszystkim ładnie, i akurat Blackwoodowi właściwie niemalże każdy strój pasował, świetnie się na nim układając. Dobrawszy więc wszystko idealnie, przed wyjściem zajął się swymi pociechami, by pod jego nieobecność niczego im nie brakowało. A wiadomo, kiedy Coma wróci? No właśnie. Dlatego lepiej dmuchać na zimne, aby potem niewinne stworzonka nie ucierpiały. Następnie wywlókł ostatecznie swój seksowny tyłek ze swych zacnych, czterech ścian, ruszając w zasadzie na spontana. W drodze wpadł na świetny pomysł. Porozumiał się jakoś z resztą kumpli Fallen Angels i stwierdził, że wspólnie coś konkretnego wybiorą plus przy okazji napiją czegoś mocniejszego. Naturalnie zabrałby z sobą ukochanego, lecz nie chciał mu zawracać gitary, gdyż ewidentnie był zajęty. Dotarcie do celu nie zajęło mu zbyt długo. Natychmiast po przekroczeniu progu spelunki, skierował swe kroki do baru, będąc jak zawsze niezwykle pewnym siebie, brnąc tam z cholernie zadowoloną miną. Jako, że jego uśmiech i ogólnie wygląd zewnętrzny powalały, naprawdę wielu mdlało na jego widok.. Aczkolwiek był do takiego stanu rzeczy od dawna przyzwyczajony, toteż nie robiło to na nim specjalnie wrażenia. Zresztą nie w głowie były mu żadne romanse, w końcu był w związku i nie potrzebował nikogo podrywać - zwłaszcza, że był mu całkowicie wierny. Usadowił się na jednym z krzesełek przy ladzie, po czym podniósł rękę na barmana, coby do niego łaskawie podszedł. Poprosił go z grubej rury zarówno dla siebie, jak i swych przyjaciół o kilka szklanek Ognistej Whisky, bez żadnych dodatków. Jak szaleć, to na całego! Nie opuszczał póki co swojego miejsca, i tuż po zapłaceniu za swe zamówienie, co rusz upijał spore łyki ukochanego whisky. Gdy reszta bandy się wreszcie dotelepała do niego, zabawa dopiero się rozpoczęła. Tak się złożyło, że jeden z nich wpadł na dość.. szalony pomysł, nie oszukujmy się. Niemniej Alexis nie miał nic przeciwko i się tego podjął, bo przecież nie będzie z siebie robił ofiary losu, co to, to nie! Mianowicie chodziło o zawody w kto wypije więcej i najwytrwalszy z nich oczywiście wygra. Na szczęście miał bardzo mocną głowę i żeby się nawalił, potrzeba na to sporych ilości alkoholu. Tym sposobem mężczyźni chlali i zaczynało się robić coraz ciekawiej z każdą kolejną minutą..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Klub Geometria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Magiczny klub Rozing
» Klub Rogacza
» Klub Magii Nut
» Jak założyć i utrzymać klub?
» Klub "Rocks"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-