IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klub Geometria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Klub Geometria   Czw Maj 23 2013, 11:04

First topic message reminder :


Klub Geometria

Chętnie odwiedzany przez wszystkich młodych i troszkę starszych ludzi klub, cieszy się doskonałą renomą ze względu na dobrą muzykę, idealną do tańczenia i trochę wyciszone stoliki, przy których można swobodnie rozmawiać, bez konieczności pochylania się i przekrzykiwania innych dźwięków. Wspaniałe efekty świetlne osiągnięto przez najnowocześniejsze lampy na neonowe eliksiry!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 394
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sro Lut 15 2017, 11:27

Była wściekła. Równocześnie czuła się bardzo zagubiona i zmieszana. Kłótnia z siostrą jedynie spotęgowała uczucie pustki i zażenowania swoją sytuacją. Przez długi czas była w śpiączce, straciła kilka lat życia. Kiedy otworzyła oczy i dowiedziała się, co się właściwie wydarzyło, obiecała sobie, że będzie żyć tak, by niczego nie żałować, tak, jakby miała nadrobić te stracone lata. Chciała się bawić, robić to, na co miała ochotę, a jednak tego nie robiła. Zamknęła się w skorupie dziecka i bawiła się, ale bezpiecznie, tak, by nie wyrządzić żadnej krzywdy sobie, ani nikomu. Odgrodziła od siebie ludzi, którzy mogliby doprowadzić ją do poprzedniego stanu. Żyła w strachu okłamując się każdego dnia. Była żałosna.
Kiedy wyszła z mieszkania, wściekła na Vittorię, płonęła, każda część jej ciała osobno reagowała na tę sytuację. Dopiero w połowie drogi zatrzymała się przed jednym z zamkniętych już sklepów i spojrzała na swoją sylwetkę. Miała na sobie czarne, obcisłe spodnie, luźną koszulkę na ramiączkach z napisem: „Sweet & Strong”, a także skórzaną kurtkę. Dosyć słabe ciuchy na zimę, ale nie myślała o tym, jak jest ubrana, gdy wychodziła w pośpiechu. Na całe szczęście była przyzwyczajona do mrozu, więc nie wpływał on na nią tak, jakby wpływał na innych.
Ona miała rację, nie umiała się bawić, uciekała od każdego ryzyka zamiast się z nim zmierzyć. Odwróciła od siebie wzrok i zamknęła oczy wzdychając głęboko. Uspokoiła się trochę. Łatwo było zmienić swoje nawyki, wystarczyło wystawić się na takie ryzyko i bawić się. Co ją powstrzymywało? Nic! Była pełnoletnia, chociaż nie wyglądała, była wolna, mogła się bawić tak, jakby jutro miało nie istnieć. Wszystko, całe jej życie pchnęło ją w tym samym momencie do tego miejsca sugerując, że powinna to zrobić i przestać się bać.

Do klubu Geometria weszła kilka godzin temu i nie miała zamiaru stąd wyjść w niedługim czasie. Znalazła grupkę ludzi, którzy postanowili się nią zaopiekować i wdrożyć w świat pełen rozkoszy i zabawy. To był czysty przypadek, a może zrządzenie losu? Kiedy tylko weszła, zagadał do niej chłopak, który od razu widział, że nie bywa w takich miejscach, zaproponował jej coś do picia i przyłączenie się do jego ekipy. Umysł mówił jej nie, krzyczał, że nie powinna tego robić, ale ciało podążyło za nim, jak zahipnotyzowane. Miałaś się bawić, to się baw, nie bój się każdej drobnostki, każdej decyzji. Nim się zorientowała w ręku miała już czwartego drinka i razem z obcymi sobie kobietami wywijała na środku sali, nie zważając na innych ludzi. Bawiła się, naprawdę bardzo dobrze się bawiła. Kilka razy na kogoś wpadła posyłając mu swój zawadiacki uśmieszek i zawirowała z tłumem zapominając o całym świecie. Wróciła do stolika dopiero wtedy, gdy skończył się alkohol w jej szklaneczce. Zanim zdążyła pójść po kolejny, spojrzała na chłopaków, którzy zaproponowali jej wyjście na papierosa. Co jej szkodzi? Nigdy nie paliła, nigdy nie miała w ustach papierosa, dzisiejszego wieczoru się to zmieniło. Zakrztusiła się dymem nikotynowym, a grupa za wiwatowała, na ten ‘chrzest’.
Im dłużej tu była, tym było gorzej. Już nie wiem, który raz wirowała wśród tłumu, nie wiem który raz wracała się po następną kolejkę. Nie myślała o niczym i o nikim, tylko o tym co dzieje się teraz. Zapowiadało się coraz więcej atrakcji. Grupa postanowiła opuścić już lokal i wybrać się do miejsca, w którym mogłaby zabawić się w nieco inny sposób. Jak to się stało, że akurat mała Alice oddaliła się od nich pod pretekstem pójścia siku? Jak to się stało, że zatrzymała się przed barem zamawiając kolejnego drinka głosem chwiejnym i niepewnym? Mówi się, że gdy umysł się wyłącza, to  instynkt przejmuje kontrolę, a jej instynkt przetrwania był bardzo silny.
Westchnęła głęboko i kątem oka zmierzyła mężczyzn, którzy postanowili sobie zrobić ‘malutkie’ zawody w piciu. Obserwowała ich z pewnego rodzaju zafascynowaniem, gdy w końcu, nawet nie będąc  tego świadoma, wstała z miejsca i podbiła do jednego z mężczyzn, a mianowicie Alexisa o ślicznych czarnych włosach. Usiadła na wolnym miejscu, obok niego, dopiła drinka odkładając pustą szklankę na bok i oparła łokieć o blat, tak, by mogła na dłoni oprzeć, dziwnie ciężką, głowę.
- I jak Ci idzie? Postawiłam na twoją wygraną – zaśmiała się pod nosem zerkając w stronę obcej sobie grupie kobiet, sugerując mu zakład ze swoimi ‘koleżankami’. Nie sądziłam, że dziewczyna jest tak wielką kłamczuchą po alkoholu, ona pewnie też tego nie wiedziała – więc mnie nie zawiedź przystojniaku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : z twoich koszmarów..
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 495
  Liczba postów : 153
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12494-alexis-blackwood#336783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12498-daredevil#336858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12501-alexis-blackwood#336887




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Wto Mar 07 2017, 02:08

Dobrze, że w przeciwieństwie do takiej Alice, Alexis ostatnio był akurat w dobrym nastroju. Jasne, zachodził nieco w głowę, co się wyprawiało z jego ukochanym, że tak rzadziej bywał w domu, ale nie chciał też przeginać w drugą stronę i bezsensownie się zamartwiać o niego na zapas. Ot, dawał mu po prostu więcej swobody. Poza tym nie jest jego niańką by go pilnować na każdym kroku; widocznie potrzebował się trochę odseparować i pobyć w totalnej samotności. Każdy człowiek ma czasem na coś takiego ochotę, dlatego nie mógłby mieć mu nic za złe. Pewnie taki stan potrwa kilka dni, a potem znów wszystko będzie po staremu. Aczkolwiek nie sądził, by było to coś wielkiego, bo co jak co, ale gdyby Coma miał jakiś problem, tudzież dopadłby go jakiś dołek, to by z tym do niego przyszedł. Zwłaszcza, że zawsze mu mówił, że jak co, to może do niego walić jak w dym, cokolwiek by to nie było - on mu ze wszystkim pomoże. Wyczułby natychmiast, gdyby coś było nie tak, także chwilowo nie było po co popadać w jakąś panikę. Zresztą mógł się bardziej skupić w takim ustawieniu na tworzeniu nowych piosenek, bo kto wie, może dzięki temu szybciej powstanie nowy krążek? Wszystko jest możliwe! Jak dotąd Blackwood niczego w swym życiu nie żałował, przynajmniej od momentu, w którym wyszedł na prostą, zostawiając okropną przeszłość za sobą. I miał szczerą nadzieję, iż tak pozostanie - zdecydowanie nie chciał niczego w owej kwestii zmieniać.
Tak czy siak jak już uznał, że wystarczająco dużo konstruktywnych rzeczy w tym dniu wykonał, czyli głównie skończył ostatecznie wykazywać się muzycznie, postanowił wybrać się na jakąś imprezę. Ot, by się rozerwać i nie popaść przypadkiem w jakiś marazm. Szczególnie, że należał do typu osób, które nie potrafią zbyt długo wysiedzieć w jednym miejscu, emanując masową ilością energii na kilometr. Tym sposobem znalazł się w klubie Geometria wraz z kumplami z zespołu. Te zawody w piciu sprawiły, iż Alexis powoli zaczynał tracić rachubę czasu, niemniej jakoś mało go obchodziło, która jest godzina. Skupiony był na wyzwaniu, które sobie od początku obrali, bowiem tak mocno mu się nudziło, że zwyczajnie potrzebował się wyszaleć w jakikolwiek sposób, a ten wypad z chłopakami powinien mu w tym pomóc i jak na razie świetnie się z nimi bawił. Dopiero jakiś damski głos wyrwał go z tego amoku i ferworu walki. Pomimo, że to był już któryś drink z rzędu, on wciąż wyglądał na trzeźwego i tak się też czuł! Skierował zatem twarz na przybyszkę, mierząc ją spojrzeniem od stóp do głów. Owszem, prezentowała się seksownie i niewątpliwie przyciągała oko.. lecz on nie mógł o żadnej myśleć w ten konkretny sposób, przecież jest zajęty! Lecz z drugiej strony póki nic takiego się nie działo, i było w miarę spokojnie, nikt mu nie bronił wdawania się z jakimiś ślicznymi istotkami w pogawędkę. - Przyznam bez bicia.. zajebiście. Właściwie.. ja się dopiero rozkręcam.. Sądzę, że nie pożałujesz. - nie ma to jak skromność, prawda? Alexis zawsze był okropnie szczery, aż do bólu, i do tego pod każdym względem! Jakoś mu zwisało, czy faktycznie na niego postawiła, czy też nie.. jej słowa w zasadzie dodały mu większego kopa i motywacji do tego, by pokonać resztę! Uśmiechnął się do dziewczyny zadziornie, a nawet lekko triumfalnie, ponieważ wyczuwał zwycięstwo.. Puścił jej oczko, co można już bardziej uznać za automatyczny odruch i jednak lekkie wstawienie, bo mimo wszystko trochę alkoholu zdążyło mu nieco rzucić się na mózg. - Nie zawiodę cię piękna. - chlapnął tak jakoś w odpowiedzi, ale nie chciał być gorszy! Przyjaciele spojrzeli na niego dość złowrogo i dziwili się jego pewności siebie, wręcz ich denerwowało jego podejście. Wzruszył jedynie ramionami i po prostu wypijał do dna kolejne szoty.. koniec końców zawody nie trwały długo, gdyż każdy z mężczyzn padał kolejno na blat, ewidentnie wymiękając, natomiast Alexis dalej się świetnie trzymał, choć również był coraz bardziej najebany i tego ukryć się nie dało. Kiedy został już tylko jeden przeciwnik, wymienili między sobą ostatnie spojrzenia i pomimo desperackiej chęci bycia twardym, i on poległ, co dało Blackwood’owi upragnioną wygraną.  - Cholera.. wy to kuźwa pić nie potraficie! Tak łatwo poszło, serio...? Dajcie spokój! Ech, słabeusze. - nie mógł się powstrzymać od tego komentarza normalnie! Kij, że żaden z nich go nie usłyszał, bo urwał się biedakom film.. oj bieda. - A nie mówiłem? Co więc za to dostanę w nagrodę? Tak w ogóle.. Alexis jestem, miło mi cię poznać! - dodał po wszystkim ździebko pijanym głosem zwracając się do Alice, a następnie wyciągnął ku niej dłoń w geście poznawczym. I to nie tak, że oczekiwał od niej czegokolwiek.. bądź co bądź, ale nawet z tak mocną głową jaką posiadał, procenty zdążyły zrobić swoje i sam małymi kroczkami przestawał ogarniać system, tracąc kontrolę nad swymi czynami i myślami, czego efekty były coraz bardziej odczuwalne..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 394
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob Mar 18 2017, 10:35

Panna Månen była pełna przeciwieństw. Na co dzień podejmowała decyzje za pomocą instynktu z upartością walcząc z tłoczącymi się myślami. Nigdy nie wiedziała, czy robi dobrze, czy źle. To wszystko było dla niej zbyt skomplikowane, a wiedziała, że gdy ulegnie i pozwoli sobie na chwilę zastanowienia, to już nie wyjdzie z tej pętli, co ja mówię, tego więzienia umysłu. Była myślicielem i była bardzo podatna na to, co się wokół niej działo. Każda, najmniejsza rzecz uderzała ją z siłą piorunu i zaprzątała jej głowę. Była w stanie leżeć w łóżku godzinami i gapić się w ścianę zastanawiając się nad wszystkim, od najprostszych rzeczy, takich jak szkoła, po te głębsze i trudniejsze, jak sens istnienia, aż po całkiem irracjonalne, po co myśli? Właśnie dlatego starała się nie myśleć kiedy podejmowała jakiekolwiek decyzje. Bo każda myśl ciągnęła za sobą kolejną i zamiast znaleźć odpowiedź, pojawiało się więcej pytań, a one nie ułatwiały jej decyzji. Instynkt praktycznie nigdy jej nie zawodził, dlatego właśnie zaufała mu w stu procentach i oddała się całkowicie.
Jednak wróćmy do naszej głównej historii. Pewność siebie chłopaka, przepraszam, mężczyzny uderzyła dziewczynę w twarz z wielką siłą. Na jej twarzy mimowolnie pojawił się zadziorny uśmieszek, który zniknął tak szybko, jak się pojawił, a na jego miejscu pozostała jedynie niewinna radość. Mogło to sugerować wiele, między innymi to, że przysłowie ”Cicha woda brzegi rwe”, jak najbardziej może odnosić się do małej Alice.
Dziewczyna zaczesała za ucho niesforne kosmyki włosów i uniosła dłoń wołając do siebie kelnera. Zamówiła kolejną porcję szotów whisky i zwróciła w stronę Alexisa. Jej spojrzenie było bardzo intensywne i topiło się w posturze mężczyzny, analizowała każdy fragment jego twarzy, ciała. Pożerała go powoli delektując się każdym kawałkiem. Nieświadomie przegryzła dolną wargą i pozwoliła sobie na chwilę swobody w słowach wyrzucając półszeptem: „No ja mam nadzieję”. Odwróciła się w stronę kieliszka i przyłożyła go do ust przechylając na raz. Może nie miała co konkurować z panami, ale mogła im potowarzyszyć ze swoim własnym tempem picia.
W końcu zawody się zakończyły, a ona była dopiero przy trzecim z pięciu shotów. Odwróciła się do muzyka i posłała ponownie szeroki uśmiech. Wyprostowała się i z wielkim podziwem wypisanym na twarzy, zaczęła klaskać ukazując swoje uznanie.
- No, no, no, nawet nieźle – szatański, prowokujący uśmieszek, na tej łagodnej twarzyczce to na pewno coś niecodziennego – Alexis, tak? – zapytała dla pewności. Mimo wszystko byli w lokalu, gdzie było niesamowicie głośno, a nie chciała przekształcać jego imienia, to byłoby niegrzeczne. Niegrzeczne? Co ja mówię, dobrze będzie jeżeli dziewczyna w ogóle zapamięta jego imię! Głowa jej pulsowała i czuła, jak ciało nie jest w stanie utrzymać się prosto, a jednak siedziała wyprostowana i czujna, jak zwierzę gotowe do ataku – Zwą mnie Alicją – dodała z brytyjskim akcentem, który całkowicie jej nie pasował. Wymsknął się z jej ust nieśmiały chichot, który natychmiast uciszyła przykładając dłoń do ust – uciekłam z krainy czarów – dodała widocznie rozbawiona tym porównaniem. Matka wiedziała jakie imię jej nadać, może i chłopak nie będzie wiedział o co jej chodzi, bo oczywiście czarodzieje mają swój odpowiednik tej historii, ale można było spróbować!
Brązowowłosa złapała za kieliszek i podstawiła go pod nos mężczyzny, do ręki biorąc drugi i unosząc go wysoko.
- To, na uczczenie twojego sukcesu… a co do nagrody… – zawiesiła głos i uśmiechnęła się zwracając swoją twarz w stronę baru – to pomyślimy czy zasłużyłeś – bez zastanowienia wypiła zawartość kieliszka i spojrzała na niego kątem oka – miałeś słabszych przeciwników niż myślałam… dla ciebie to nie było nawet wyzwanie – czy ona stara się go upić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : z twoich koszmarów..
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 495
  Liczba postów : 153
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12494-alexis-blackwood#336783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12498-daredevil#336858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12501-alexis-blackwood#336887




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob Kwi 29 2017, 07:34

Alexis również potrafił być pełen sprzecznych emocji. W sumie nigdy nie było pewne, w jakim humorze się go w danym dniu zastanie; z tym bywało cholernie różnie. Natomiast myśli potrafią być uporczywe, racja.. Czasem od ich przesytu wręcz pękał łeb. Blackwood nie znosił mieć pierdolnika wewnątrz umysłu, bo później ciężko go uporządkować. Zanim podejmie jakąkolwiek konkretną decyzję, pierw rozważa wszelkie za i przeciw, wszystko dobrze przemyśliwując. Woli nie robić niczego zbyt pochopnie, gdyż doskonale wiedział, jak coś takiego może się ostatecznie w skutkach skończyć. Jego większość kwestii specjalnie nie obchodziło. Zwisało mu i powiewało także, co o nim myślą inni ludzie, szczególnie mugole. Po co miałby sobie takimi pierdołami zakrzątać głowę? Miał znacznie lepsze rzeczy do roboty, niż przejmowanie się tak mało znaczącymi aspektami. Och intuicja jest zajebista, ponieważ ona nigdy się w niczym nie myli. Wokalista Fallen Angels wielokrotnie się o tym w swym życiu przekonał!
On zawsze był pewny siebie i to była jedna z wielu takich sytuacji, w których to dyskretnie okazywał. Ponadto mając tak mocną łepetynę do alkoholu nie dało się zachowywać inaczej! W pewnym momencie poczuł na sobie te jej łakome spojrzenie, co mu jak najbardziej pochlebiało i odpowiadało.. nieistotne, iż był już do takich przyzwyczajony; sporo osób patrzyło na niego w podobny sposób - co wcale go nie dziwiło. Toż to nieziemsko przystojne stworzenie jest! Sam nie spuszczał z niej wzroku ani na sekundę. Naturalnie przykuwała uwagę, i niezwykle trudno było oderwać oczy od jej zgrabnej sylwetki. Gdyby nie fakt, iż się zdążył nieźle nawalić, raczej nie zwróciłby na nią uwagi, choć oczy machinalnie i tak kierowałyby się prosto na nią.. Wiadomo, obecnie jest z kimś w związku, toteż nie mógł sobie pozwalać na tak zwane skoki w bok. Chociaż z drugiej strony sam powoli nie był już niczego przekonany.. Ostatnio Iridion coraz rzadziej bywał w domu i niewiele spędzali razem czas. Począł odnosić wrażenie, że zamiast się do niego zbliżać, oddalali się od siebie. Może między innymi to był powód, dla którego miał ochotę się rozerwać i poniekąd teraz nie odczuwał zbytnich wyrzutów sumienia podczas flirtowania z Alice..? Niewykluczone. To wynikało jednocześnie z braku bliskości, do tego zwiększona ilość procentów zrobiła swoje i oto efekty.. Jednak kij z tym, raz się żyje!
- Odczułem to jako rozgrzewkę, serio. Stać mnie na o wiele więcej. - przyznał zgodnie z prawdą ukazując rządek swych śnieżnobiałych ząbków, jakby mocniej wszystko prowokując. Zwyczajnie nie mógł się powstrzymać, aby tak tego nie skomentować! Na potwierdzenie słów dziewczyny, przytaknął jedynie głową, bowiem tyle zdecydowanie tutaj wystarczyło. Nie widział sensu w słownym podkreślaniu tego oczywistego faktu. Blackwood na bank zapamięta jej imię. W razie gdyby zapomniała jego, najwyżej jej przypomni. - Och, jakież urocze imię. Zresztą.. tak piękne, jak jego właścicielka. - jego usta wygięły się w szatańskim uśmieszku, co nie wróżyło niczego dobrego.. Owszem, Alexis akurat zna Alicję w Krainie Czarów, ale nie przepada generalnie za tą bajką.. dla niego można powiedzieć była nieco.. schizowa, a zarazem psychodeliczna? O, to najlepsze określenie! Mugolami potwornie gardził, niemniej interesował się często ich światem i przeróżnymi rzeczami, które tworzą. Bądź co bądź jest to niesamowicie intrygujące! Wprawdzie nic o tym nie wspomniał, lecz definitywnie nie wyglądał na nieobeznanego w tym temacie. Odebrał od niej kieliszek, aby wznieść toast za swoją wygraną. Skoro mu go wręczała, czemu miałby odmówić..? Zwłaszcza, że jemu dalej było mało, czego nie ukrywał! - Cóż powinienem uczynić, aby zasłużyć? Dla mnie nic nie jest niemożliwe. - zauważył, wciąż szczerząc się od ucha do ucha, w tym samym czasie upijając kilka porządnych łyków alkoholu. Uwielbiał podejmować się różnorodnych wyzwań, a takie trudniejsze oczywiście są najfajniejsze! - Musieli mieć jakiś groszy dzień.. zwykle lepiej sobie radzili, daję słowo! Albo.. może to ja się bardziej uodporniłem..? Cholera wie! - dodał na koniec, wzruszając bezradnie ramionami, dowalając sobie kolejną dawką procentów. Małymi kroczkami zaczynało mu się coraz silniej udzielać i jak tak dalej pójdzie, sam przestanie kontaktować i potem już tylko będzie mu odwalało, a trzeźwe myślenie zostanie odstawione na drugi plan...
[...]
Tak sobie dalej chlali, aż nawalili się tak mocno, że jedno do drugiego zarywać zaczęło, pewnie na dokładkę coś oboje z narkotyków wzięli, bo wszystko skończyło się ich wyjściem z klubu, a Alexis wziął Alice do siebie. Skończyli w sypialni i prawie doszło między nimi do zbliżenia, ale akurat gdy byli rozebrani do połowy, urwał się obojgu film, jednak nie wiadomo czy w tym samym czasie, ani nic... Następnego dnia zarówno on, jak i ona niemal niczego nie pamiętali, budząc się w swych objęciach. Ich miny musiały być wówczas bezcenne... W istocie do niczego między nimi nie doszło, ale pewno długo będą teraz kminić, co się tak naprawdę wydarzyło... A to wszystko wina nadużycia wszelkich używek! No nic, może kiedyś się to wyjaśni...

[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 478
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 569
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob Paź 14 2017, 16:26

Cholerna pogoda. Gdyby ktoś ją widział dzisiaj taką to pewnie by nie poznał słodkiej puchonki jaką na codzień była. Była niesamowicie wkurzona, ale tak naprawdę nie wiedziała dokładnie na co. Przecież pogoda nie jest uzależniona od nikogo innego więc nie mogła mieć do nikogo pretensji, tylko i wyłącznie do siebie, że w taką pogodę wybrała się do Hogsmeade. Znaczy no nie miała wyjścia w końcu dopiero co wyszła ze swojej pracy i wracała do zamku. Nie miała dzisiaj zajęć dlatego nie musiała się wcale śpieszyć, tym bardziej, że deszcz uniemożliwił jej dalszą podróż. Nałożyła kaptur na głowę, ale i tak było już za późno, bo była cała mokra, ehhh. Że też akurat dzisiaj musiało padać jak skończyła pracę. Miała jeszcze plany na dzisiejszy dzień, ale najwyraźniej spełzną na niczym, bo patrząc w górę na chmury wcale nie wyglądało to tak jakby miało tylko postraszyć. Przebiegała akurat koło Klubu Geometria. Rzadko tutaj bywała, ale dzisiejszego dnia nie miała innego wyjścia. Musiała się schować, trochę osuszyć i przeczekać deszcz.
Wskoczyła do klubu, był dość dzisiaj zatłoczony. Pewnie przez tę pogodę, nie jeden z uczniów których kojarzyła siedziało w kątach i suszyło się w cieple. Sama się otrząsnęła z nadmiaru ciepła buchającego na jej drobne ciałko. Podeszła do barku i zasiadła za nim z racji, że wszystkie stoliki były pozajmowane, a nie miała zamiaru nikomu przeszkadzać. Nie ściągnęła jednak kaptura z głowy z racji tego, że z jej włosów pewnie zaraz wyrośnie coś czego nie będzie mogła znieść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 39
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10121-tony-stark
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10129-i-m-iron-man#281682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10131-listy-milosne-do-tony-ego#281687
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10130-tony#281684




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sob Paź 14 2017, 17:11

Nie ma jak to powrót na stare śmieci. Stark pracował już dawniej w Klubie Geometria, ale kiedy postanowił odejść ze studiów, przerwał również swoją „karierę” tutaj. Po dwóch latach przerwy powrócił i do Hogwartu i do klubu. Nie napotkał żadnych problemów w objęciu swojego starego stanowiska. Cóż, każda rąk się przyda w okresie nowego roku szkolnego, a dobry barman to skarb (przynajmniej tak sobie wmawiał Stark).
Tego dnia pogoda nie rozpieszczała, ale mimo to w Klubie Geometria było całkiem dużo osób. Stark tak naprawdę nigdy nie rozumiał fenomenu tego klubu, ale nigdy nikomu nie powiedział tego na głos. Dobrze mu płacili, więc po co zadawać retoryczne pytania, prawda? Najważniejsze było to, że zarabiał galeony legalnie i nie musiał się nad niczym rozdrabniać.
Był przy barze, przygotowując kolejne drinki dla rozchichotanych już dziewczyn. Miał na sobie ręcznie malowaną koszulkę z Roveną Ravenclaw. Niesforne loczki wychodziły jej spod tiary i wyglądała dość figlarnie. Raczej nie tak pozowała na portretach, które wisiały w zamku oraz można było znaleźć w podręcznikach. Na tym pewnie polegał cały żart jego koszulki. Dzisiaj miał dzień włosów stojących w każdą stronę. Chciałoby się więc powiedzieć masakra Virgini, ale Stark dawno przestał się tym przejmować.
Roześmiane dziewczyny odeszły od baru, chcąc przesiąść się do stolika. Tony odprowadził ich wzrokiem i dopiero wtedy zauważył nową osobę, która pojawiła się przy jego szynkwasie. Spojrzał porozumiewawczo na koleżankę, która również robiła różne drinki. No dobra, on się zajmie.
- Cześć. – Ugh. Zawsze miał złe doświadczenia z mokrymi, zakapturzonymi osobami. Aż przypomniały mu się jego żałosne próby rzucania patronusa… - Mogę Ci jakoś pomóc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 478
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 569
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11900-li-na
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11911-li#319859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11912-poczta-li#319860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12044-li-na




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sro Paź 25 2017, 13:36

Dzień jak co dzień. Nic nowego się dzisiaj nie działo, niestety. Jak prawie każdego dnia spędzała czas na zajęciach, a później przenosiła się do restauracji Helgii Hufflepuff gdzie dotychczas pracowała. Praca bardzo jej odpowiadała, można powiedzieć, że była stworzona do tej pracy. Lubiła spędzać z ludźmi czas, a w restauracji mogła to spełniać. Co prawda nie był to ogrom ludzi, jednakże zawsze to jakaś nowa poznana twarz, prawda?
Dzisiejszy dzień był paskudny.
Padało i padało. Li miała drobne sprawy do załatwienia, ale chyba będzie je musiała przenieść na inny termin. Niestety. Jutro przecież też będzie dzień.
Klub Geometria był jednak klubem gdzie Li rzadko kiedy zachodziła, powodem był bardzo błachy powód, zwyczajnie tego nie potrzebowała. Dla niej każdy klub jest taki sam i spełnia taką samą funkcję, a że wcześniej miała już upatrzone swoje to nie miała zamiaru ich zmieniać. Kwestia przyzwyczajenia. Poza tym Li rzadko kiedy przychodziła do klubów, zwyczajnie się do tego nie nadawała.
Przeniosła wzrok na chłopaka, który to dzisiejszego dnia miał za zadanie ją obsłużyć. - Mnie już chyba nic, ani nikt nie może pomóc. Jakbyś miał dla mnie jakieś zastępcze ubrania to pewnie by mnie to zainteresowało. - mruknęła do niego i spuściła wzrok na bar. Mina świadczyła o tym, że była zwyczajnie bezradna. Chyba nigdy nie miała takiej sytuacji. To się nazywa pech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 523
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pon Gru 04 2017, 20:34

Z racji tego, że opuszczanie domu w nocy było nielegalne, a ciemno robiło się już popołudniu nocne, klubowe życie zostało zastąpione przez popołudniowe klubowe życie - patrząc na parkiet w klubie "Geometria" trudno było uwierzyć, że jest dopiero osiemnasta - wszystko wyglądało tak jakbym był środek nocy.
Nie pasowałam już do tego miejsca - trudno ukryć, że w ostatnim czasie byłam oazą spokoju, a moi głównym zajęciem było tworzenie muzyki, praca i spędzanie czasu z ukochanym. Kiedyś lubiłam chodzić po klubach, jednakże to już nie była rozrywka dla mnie. Tu pojawia się pytanie - dlaczego w takim razie przyszłam (a raczej teleportowałam się wprost do klubu) na imprezę? Fakt w jaki sposób opuścił mnie Rayener totalnie złamał mi serce i wychodziłam z domu tylko wtedy kiedy musiałam - tym razem jednak po długich namowach ze strony @Anthony Wilder zgodziłam się trochę zabawić. Nie miałam szczególnej ochoty na picie z byłym chłopakiem (mimo ze bardzo go ceniłam i lubiłam), czułam jednak, że przez rozpacz powoli tracę kontakt z rzeczywistością i znajomymi, więc zgodziłam się wyjść na imprezę by chociaż zachować jakiś pozór - wiedziałam też, że Tony robi to tylko po to, żebym poczuła się chociaż odrobinę lepiej i głupio było mi odmówić.
Ktoś kto mnie dobrze nie znał najpewniej by mnie nie poznał - pomalowałam się bardzo mocno i założyłam dość odważne ciuchy, zupełnie odmienne od delikatnych rzeczy, które nosiłam na co dzień. Wyglądałam wprawdzie fenomenalnie, ale sama czułam, że mój strój i makijaż to pewna maska, za którą chciałam ukryć moje prawdziwe emocje.
Na miejscu pojawiłam się punktualne, ale niestety okazało się, że Tony jeszcze się nie zjawił, więc zajęłam miejsce przy jednym z nielicznych wolnych stolików i zamówiłam drinka wpatrując się w poruszających się na parkiecie ludzi i kątem oka spoglądając na zegarek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 182
  Liczba postów : 66
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15285-anthony-william-wilder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15306-tony
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15311-kudo#409459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15295-anthony-william-wilder




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Pon Gru 04 2017, 21:01

Czy punktualność była mocną stroną Tony'ego? Zdecydowanie nie. Często zdarzało mu się spóźniać nawet na bardzo ważne i pilne spotkania. Taki już był jego urok. Znajomi wiedzieli nie od dziś, że jeśli chłopak mówił, że będzie na osiemnastą, to pojawi się przynajmniej pięć a może i nawet piętnaście minut później. Ktoś mógłby powiedzieć, że to brak szacunku względem osoby, z którą się umawia, ale prawda była taka, że Tony po prostu nie umiał wyjść te pięć bądź dziesięć minut wcześniej. Zawsze o wszystkim przypominał sobie w ostatniej chwili i klną na czym świat stoi, że po raz kolejny mu się to zdarzyło. Czy próbował to zmienić? Oczywiście, że tak! Nastawiał budziki, ale nigdy nic dobrego z tego nie wychodziło. Po prostu spóźnianie się było częścią jego samego.
Tym razem miał bardzo dobre wytłumaczenie na to, czemu pojawił się później w klubie, do którego udało mu się wyciągnąć Vivien. Po prostu wcześniej musiał wstąpić do swojego rodzinnego domu, aby wziąć misia. Miś ten miał bardzo dużo lat, był kilkukrotnie zszywany w różnych dziwnych miejscach. Jego koszulka miała brzydki ślad wypalony papierosem, a napis, który na niej był już dawno zniknął. Anthony nawet nie mógł zliczyć ile operacji podtrzymania życia przeszła ta maskotka. Ale również nie mógł ocenić jak cholernie ważna była ona dla niego. Przypomniała mu o dzieciństwie. Ale tym dobrym dzieciństwie. Kiedy to jeszcze ojciec choć trochę się nim interesował, a dziadkowie nie uważali go za dziwaka. Nic dziwnego, że chłopak rozstawał się z nim z nietęgą miną.
Gdy w końcu pojawił się na miejscu, szybko zlokalizował przyjaciółkę i wyszczerzył się w serdecznym uśmiechu. Poprawił okulary na nosie i podszedł do niej, chowając maskotkę za plecami, tak aby Vi nie mogła od razu jej dostrzec. Ubrał się w normalny sposób, więc nic dziwnego, że przy Vivien prezentował się jak największa oferma świata.
- Łał. - powiedział tylko, taksując ją spojrzeniem. - Przepraszam, ale gdzie jest Vivien, nie widzę jej tutaj. - dodał, tym razem już patrząc dziewczynie prosto w oczy. Szybko jednak się zreflektował i ucałował ją w policzek na przywitanie. Naprawdę cieszył się, że mógł ją dzisiaj zobaczyć i że zdecydowała się jednak opuścić swoją kryjówkę i wyjść do świata ludzi.
Nim panienka Dear zdążyła powiedzieć cokolwiek innego, niż chociażby "cześć" , wyprostował się jak struna, nadal chowając dłonie za plecami.
- Droga VIvien - zaczął poważnym i donośnym głosem. - Z racji tego, że w twym życiu coś się nie ułożyło, zechciej proszę przyjąć ode mnie ten oto drobiazg. - wyjął zza pleców misia, który w ciemnym pomieszczeniu prezentował się jeszcze żałośniej niż w pełnym oświetleniu. - To jest Tod, miś który towarzyszy mi od piątego roku życia. I jest cholernie ważny. I magiczny. Bo zawsze potrafi poprawić nastrój i złoić wszystkie ciemne moce, coby poszły się jebać. Dziś postanowił, że przez najbliższy czas musi Ciebie chronić przed wszystkimi debilami świata. - teraz pozwolił sobie na to, aby na jego ustach pojawił się uroczy, uśmiech, który wyrażał delikatne zakłopotanie. Dopiero w tej chwili zdał sobie sprawę z faktu, na jakiego idiotę właśnie mógł wyjść przed dziewczyną. -W każdym razie, przede mną Cię nie uchronił. - dodał lekko konspiracyjnym szeptem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 523
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Sro Gru 06 2017, 22:14

Nie skomentowałam spóźnienia, gdy po tylu latach znałam Wildera tak dobrze, że już przywykłam do jego poślizgów. Od razu obdarzyłam chłopaka promiennym (chociaż lekko wymuszonym) uśmiechem wdzięczna za komplementy po czym przywitałam go odwzajemniając całusa w policzek.
Ujęłam misia w dłonie zachwycona spoglądając raz po raz na Tony'ego i na maskotkę - totalnie mnie zatkało, a ten gest bardzo mnie wzruszył, więc dopiero po chwili zdobyłam się na to, żeby cokolwiek odpowiedzieć.
- Tony... on jest cudowny - powiedziałam lekko rozchwianym głosem - Ale ja nie mogę go przyjąć. To jest coś zbyt ważnego dla Ciebie.
Miś był piękny w każdym swoim detalu, a uszkodzenia i zużycie tylko dodawały mu uroku, jednakże zwyczajnie nie potrafiłam przyjąć tak cennego prezentu, szczególnie od niego. Wprawdzie byliśmy przyjaciółmi, ale kiedyś łączyło nas znacznie więcej i chociaż nasz związek był strasznie szczeniacki to jednak Tony pozostawał moim ex-chłopakiem, a co za tym idzie czułabym się niezręcznie posiadając najważniejszą pamiątkę z jego dzieciństwa. Nie chciałam go pozbawić czegoś co było dla niego tak wielką pamiątką, tylko dlatego, że powierzyłam moje serce komuś kto nie kochał mnie na tyle, żeby ze mną zostać. Wystarczyła mi jego obecność, pocieszenie i niewątpliwe chęci, żeby bawić się ze mną i odrobinę mnie rozbawić.
- Obawiam się, ze przed Tobą nie ma mnie już co uchronić - powiedziałam równie konspiracyjnym szeptem, by po chwili wybuchnąć perlistym śmiechem. Starałam się chociaż na jeden wieczór zepchnąć smutek na drugi plan - nie chciałam przecież psuć wieczoru gryfonowi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 182
  Liczba postów : 66
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15285-anthony-william-wilder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15306-tony
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15311-kudo#409459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15295-anthony-william-wilder




Gracz






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Nie Gru 10 2017, 12:31

Kurde, to nie miało być tak. No zupełnie nie tak. Anthony myślał, że swoim zachowaniem wywoła uśmiech na twarzy pięknej ślizgonki. Nie przypuszczał, że zamiast tego w jej oczach zawitają łzy. Speszył się trochę jej reakcją, ale gdy tylko usłyszał, że rzekomo nie może przyjąć od niego podarunku, zażenowanie zmieniło się w oburzenie.
-Vivien, nawet mnie nie drażnij. Musisz go wziąć i tyle. I załóżmy, że oddasz mi go, jak poczujesz się już lepiej. - powiedział głosem, który nie znał sprzeciwu. I nie zamierzał akceptować sprzeciwu. Po prostu.
Dopiero po chwili przyswoił myśl, że Vivien mogła poczuć się niekomfortowo przez tego głupiego miśka.
-Zapewniam Cię, że w tym prezencie nie ma żadnego ukrytego podtekstu. Po prostu chciałem pomóc swojej przyjaciółce wyjść z dołka. Nie doszukujmy się tutaj czegoś, czego nie ma - dodał z lekkim uśmiechem na ustach. On naprawdę w chwili obecnej traktował dziewczynę jak swoją bardzo dobrą przyjaciółkę. Wiedział, że to, co kiedyś pomiędzy nimi wykiełkowało było szczeniackie i głupie i nie miało prawa się powtórzyć. I nie chciał, by się to powtórzyło. Zbyt sobie cenił obecną relację, którą z nią miał, aby móc ryzykować całkowitą jej stratę po tym, jakby "ponownie im nie wyszło". Nie, tego by nie wytrzymał.
Słysząc jej kolejne słowa, wybuchnął głośnym śmiechem i niedbałym gestem przeczesał swoje, trochę przydługie, włosy.
-Fakt, nic Cię przede mną już nie obroni. - zabrzmiało to trochę tak, jakby próbował wytłumaczyć się z tego faktu sam przed samym sobą. Szybko jednak się zreflektował łapąc Viv za rękę i pociągnął ją w stronę baru, nie zważając na niedopitego przez nią drinka.
-Co sobie panienka życzy? Byle nie w małych ilościach. O powrót do domu się nie martw, zadbam o to by po drodze nic Ci się nie stało. - powiedział, gdy zatrzymał się w końcu przed barem i zaczął rozglądać za czymś, co jemu samemu najlepiej przypadłoby do gustu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 523
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw Gru 14 2017, 18:29

Po długich namowach ze strony Anthony'ego w końcu zdecydowałam się przyjąć prezent. Głównie po to, żeby nie zranić uczuć chłopaka - zdecydowałam się jednak, że gdy sytuacja się poprawi po prostu mu go oddam. Już po chwili zostawiłam misia na krześle przy stoliku, bo Anthony pociągnął mnie w stronę baru. W dość krótkim czasie wlaliśmy w siebie sporą ilość alkoholu i poszliśmy zaszaleć na parkiet. Zarówno jego towarzystwo, wpływ używek, jak i całą dobra zabawa pozwoliły mi się totalnie wyluzować - już po kilkunastu minutach na mojej twarzy pojawił się bardzo szeroki uśmiech, który z czasem zmienił się w głośny, perlisty śmiech.  Na moment wyparłam wszystkie smutki i myśli dotyczące Rayenera. Doskonałą zabawę przerwała mi niestety potrzeba pójścia do toalety - lekko chwiejnym krokiem opuściłam byłego chłopaka, po czym powoli poszłam w stronę toalety wciąż zanosząc się śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw Gru 14 2017, 18:34






Wybrałaś się na przechadzkę, umówione spotkanie lub też znalazłaś się na ulicach Hogsmeade z jakiegokolwiek innego powodu myśląc, że odbędzie się to zupełnie bezproblemowo? W takim razie zdecydowanie nie masz dziś szczęścia, ponieważ w Twoim kierunku zmierza troje czarodziejów ubranych w ciemne, niezwykle eleganckie szaty, ozdobione granatową szarfą. Ich tiary mają charakterystyczną złotą gwiazdę z umieszczonym na środku zaczarowanym okiem, które porusza się, pomagając w wypatrywaniu rebeliantów. W dłoniach zaś dzierżą różdżki, w każdym momencie gotowe do użycia. Wszystko wskazuje na to, że naruszyłaś któreś z postanowień umieszczonych w dekretach Ministerstwa Magii, chociaż zapewne nie możesz sobie przypomnieć w jaki konkretnie sposób złamałaś prawo. Gdy czarodzieje podchodzą do Ciebie bliżej zyskujesz pewność, że to Magimilicja - oddziały uformowane specjalnie w celu patrolowania ulic. Najwyraźniej uznali Cię za podejrzaną, stanowiącą zagrożenie magicznej społeczności. Wygląda na to, że albo pójdziesz po rozum do głowy i szybko wybrniesz z tej sytuacji, albo za chwilę trafisz do aresztu śledczego na przesłuchanie. A to, jak głoszą plotki, nie może się skończyć dobrze.

Osoba rozgrywająca powyżej wątek, rzuca kością "Aresztowania" w temacie losowań, aby dowiedzieć się, co wydarzyło się dalej. Opisz odpowiedź na wylosowany post i czekaj na odpowiedź Mistrza Gry.

Nim napiszesz, poczytaj o aresztowaniach aby dowiedzieć się, jak możesz się z tego wywinąć za sprawą genetyk lub pieniędzy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 523
  Liczba postów : 949
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Klub Geometria   Czw Gru 14 2017, 18:46

Byłam tak totalnie zajęta sobą i moją pijacką gonitwą myśli, że nawet nie dostrzegłam, że w moją stronę zbliża się troje czarodziejów w dość nietypowych strojach. Moją uwagę zwrócił dopiero fakt, że na sali zrobiło się dziwnie cicho. Właśnie wchodziłam do toalety, gdy trzej mężczyźni zastąpili mi drogę komunikując mi, że zostałam aresztowana. Wpadłam w panikę - przecież nie zrobiłam nic złego. Było jednak za późno, żeby uciekać. Usłyszałam krzyk Anthony'ego, który najwyraźniej bardzo się zmartwił, a sama momentalnie otrzeźwiałam. Nie widziałam gdzie dokładnie znajduje się chłopak, ale byłam tak przerażona, że jedyne na co było mnie stać to danie mu do zrozumienia gestem, żeby siedział cicho, bo też go aresztują. Po chwili magimilicjanci wywlekli mnie z lokalu nieszczególnie przejmując się faktem, że zostawiłam tam wszystkie moje rzeczy.

Kostka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klub Geometria   

Powrót do góry Go down
 

Klub Geometria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Magiczny klub Rozing
» Klub Rogacza
» Klub Magii Nut
» Jak założyć i utrzymać klub?
» Klub "Rocks"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-