IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Ukryty Pub niedaleko wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Ukryty Pub niedaleko wieży   Czw Maj 23 2013, 11:12


Ukryty Pub niedaleko wieży

Z zewnątrz przypomina ogromną katedrę, która jednak jest osłonięta gęstwiną starych drzew. Pub jest wielki i co więcej nie splajtuje, pomimo, iż chodzi tam raczej niewiele osób - z powodu właśnie jego kamuflażu.

Piwo kremowe
Dymiące Piwo Simisona
Absynt
Bass
Boddingtons Pub Ale  
Ognista Whisky
Beetle Berry Whiskey
Jagodowy jabol  
Różowy Druzgotek
Stokrotkowy Haust  

Dyniowe paszteciki
Zapiekane paluszki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Pon Cze 10 2013, 17:07

Załamana Scarlett po kłótni ze swym chłopakiem (? czy jeszcze nim w ogóle był?) długo błąkała się bez celu po zamku, uznając, że taki spacerek dobrze jej zrobi. To było dość dziwne jak na osobę leniwą, która nienawidziła jakiejkolwiek formy wysiłku fizycznego. No ale szła ciągle, nie wiedząc nawet, gdzie się w danym momencie znajduje i kogo mija na swej drodze. W końcu jakoś tak wyszło, że wydostała się z Hogwartu, potem przeszła błonie, aż nagle... nagle znalazła się w Hogsmeade, ubrana jeszcze dodatkowo w szkolny mundurek. Kiedy się zorientowała, a było to gdzieś dopiero na obrzeżach wioski, ściągnęła go z siebie szybko, zostając raptem w jakiejś białej koszuli, bo krawatu się pozbyła, legginsach i baletkach. Mimo wszystko wyglądała dziwnie, ale nieważne. Wcisnęła jakoś szatę do torebki, a potem usiadła na jakimś kamieniu, załamując ręce i myśląc, co ze sobą teraz zrobić. Usilnie nie chciała zastanawiać się nad tym, co niedawno zaszło, więc jej myśli błądziły od jednego tematu do drugiego, na żadnym się jednak nie skupiając na dłużej. Ciężko było stwierdzić, ile ona tam przesiedziała, ale w końcu poczuła, że boli ją tyłek. Wstała więc, otrzepując się lekko i postanowiła, że pójdzie... gdzieś, w cholerę, byle jak najdalej od tego miejsca.
Nagle znalazła się przy jakiejś opuszczonej wieży. Nie, nie chciała do niej wchodzić, ani z niej skakać, więc minęła ją i czuła już, że zaraz jej nogi odpadną. Cóż, zbyt dobrej kondycji to ona nie miała! I generalnie już miała się poddać, bo oparła się o jakieś drzewo i uznawszy, że zginie tu na miejscu, z głodu, pragnienia i zapomnienia, to wtedy... ujrzała bardzo dziwny budynek! Coś jak jakaś katedra? Zmrużyła oczy, aby skupić wzrok i wtedy dostrzegła szyld, że to jakiś pub. Super! Co prawda była w tak podłym nastroju, że nawet się niespecjalnie ucieszyła, ale... oj tam. Idealne miejsce, aby pobyć samej, z dala od innych uczniów czy studentów magicznej szkoły. Wybornie.
Weszła do środka i zaparło jej dech w piersiach, NO TAKIE DUŻE TO POMIESZCZENIE BYŁO. I takie dosyć surowe i... pustawe. Ale to nic. Idealnie. Zamówiła ognistą, choć podejrzewała, że albo z powodu makijażu wygląda na taką starą, albo sprzedają tu wszystko wszystkim, aby nie splajtować. Nieważne, nie jej interes. W każdym razie rozlokowała się gdzieś przy jakimś stoliku, rzucając na siedzenie obok torebkę, a sama potem nalała sobie alkoholu do szklanki i powoli go sączyła, próbując nie myśleć o swej bezkresnej beznadziejności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Teksas
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4813-angus-shepard#141794
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4816-superduperkulnazwa#141836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5171-angus-s




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Czw Cze 13 2013, 22:37

Głupi Angus jak zwykle się opierdalał. Nic nie robił, kompletnie! Do książek w ogóle nie zaglądał, a biblioteka zupełnie stałą mu się obca, to straszne! Co ten człowiek robi ze sobą. Powinien się ogarnąć i posiedzieć chociaż godzinkę przed podręcznikiem od zielarstwa. Ogólnie ostatnio jest jakoś taki nie w sosie. Ciągle coś mu przeszkadza, każdy go irytuje, cały świat mu się sprzeciwił. Najlepiej popełnić samobójstwo w jakiejś damskiej łazience, dobra nie. Angus jest na tyle fajnym chłopaczkiem, że życie nie raz mu da jakiś powód do szczęścia, a to co się z nim teraz dzieje to po prostu jego wina! Dawno żadnej imprezy nie było. No cóż, Hogwart to szkoła, nie żaden burdel czy inny pub. TU SIĘ UCZY! Niestety Angus nie wypełnia obowiązków, no powinien się ogarnąć, bo to cipka jakaś. Najlepiej się najebać! Tak! Wieczny kac, skąd on to zna. To dlatego dziewczyny uciekały przed nim, gdy ten wyglądał jak zombie jakieś. Smuteczek, powinien chociaż ogarnąć swój wizerunek, bo robi z siebie trąbę jerychońską i potem narzeka, że dupeczki na jego nie lecą, toż to skandal! 
Leniwie wstał z łóżka, rzucił jakieś zaklęcie, żeby łóżko samo się pościeliło, włożył na siebie jakieś wczorajsze ubrania (jakiś tam szary t-shirt, koszula w kratę i poplamione spodnie, MODEL!) i wyszedł z dormitorium. Na początku łaził po korytarzach, od tak bez celu i przypatrywał się tym wszystkim uczniom dzierżacych w swoich rękach podręczniki. Frajernia jakaś. No dobra, oni przynajmniej są ogarnięci, a pijak Angus nie wie co ze sobą zrobić. Tak więc, żeby chłopaczek nie wpadł w depresję szybko opuścił mury szkoły i w jakiś cudowny sposób znalazł się przed pubem. Całkiem spoko miejsce, chociaż mało mają klientów, może i dobrze? Teraz Shepardowi potrzeba jest samotność i ewentualnie butelka ognistej! Tak więc bez wahania wszedł do środa, zbadał uważnie teren i z oddali zauważył jakąś blondynkę, którą była Scarlett. Lekko się uśmiechnął na jej widok, a następnie podszedł do baru i poprosił o butelkę ognistej. Następnie zajął miejsce tam gdzie ślizgona siedziała i zaczął coś tam pod nosem nucić.
- Scarlett! Promieniejesz kochana! - odparł po czym upił łyk trunku. Fajnie, że ją spotkał, będzie śmieszniutko.

no siemka Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Pią Cze 14 2013, 00:16

Szczerze? Angus był jedną z osób plasujących się na samej dole jej listy pomysłów na to, któż taki mógłby ją w tym pubie zobaczyć. Nic dziwnego, że kiedy siedziała, podpierając głowę na łokciu i sączyła bezmyślnie swój alkohol, naprawdę się zakrztusiła! Zasłoniła delikatnie dłonią usta i chwilę tak kaszlała jak głupia, bo Shepard był jak najbardziej żywy! W sensie nie był jej imaginacją ani delirką, ani nic z tych rzeczy! Ech, bidulce aż się oczy zaszkliły, ale to też nie z powodu wzruszenia na widok swego towarzysza, którego nie widziała... no wieki. Aż w wyobraźni wróciła do chwil, kiedy ona... och. To wcale nie było takie proste! Kiedyś łudziła się, że między nim a nią mogłoby coś kiedyś poważniejszego wyniknąć. Niestety (?), jakoś się to wszystko nie zgrało w czasie, ani w niczym innym. On o niej zapomniał, ona związała się z Twycrossem i jakoś tak wyszło, że nie mieli dla siebie czasu. Czasem spotykali się na jakichś zajęciach, ale nic szalonego. Potem i ślizgona trafił szlag, a ona ponownie szalała z facetami, próbując w tym stosie dupków odszukać kogoś wyjątkowego. I akurat wtedy gryfona nie było! Nie wiadomo, co by teraz było, gdyby jednak Angus kręcił się wtedy gdzieś koło niej. Może jednak zaryzykowaliby jakimś szalonym związkiem, a ona i Cedric pozostaliby na stopie przyjacielskiej, może nawet i bez tych przyjemnych dodatków, którymi się raczyli? Biorąc pod uwagę obecny stan psychiczny SMS, to byłaby bardzo za tym, aby jej życie potoczyłoby się inaczej! Ale czy naprawdę, nawet GDYBY jednak ona z obecnym tu studentem się związali, to czy naprawdę między nimi byłoby cały czas bajkowo i w ogóle? Niekoniecznie, nikt nie mógłby dać jej takiej gwarancji. Nie wiadomo nawet, czy byłaby równie szczęśliwa z Shepardem co z Bennettem! Choć oczywiście jej obecny stan nie wskazywał na to, aby między nią i krukonem układało się chociażby poprawnie...
Nie wyglądała jeszcze jak obraz nędzy i rozpaczy, ale powoli do tego dochodziło. Na jego słowa skrzywiła się jedynie, by potem duszkiem wypić pozostałą zawartość szklanki, a później naczynie ponownie napełnić. W sumie, im szybciej się upije tym lepiej? I tym mniej jakieś dziwne myśli ją będą nachodzić? Bo po co rozprawiać, co by było gdyby, skoro już tak nie będzie... czas ruszył do przodu, a jej serduszko było zajęte. Fuck. Akurat w tym momencie nie była z tego zadowolona. Ale kto by był?
- A ty jak zawsze ujmujący i troskliwy - mruknęła ironicznie, ponownie sięgając po swój alkohol i upijając go nieco. - Bardziej jestem zdziwiona, że jeszcze żyjesz. Dawno cię nie widziałam - dodała naprędce, wpatrując się w gryfona. Zastanawiała się, czy cokolwiek się przez ten czas zmienił i... och, STAPH.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Teksas
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4813-angus-shepard#141794
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4816-superduperkulnazwa#141836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5171-angus-s




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Sob Cze 15 2013, 10:12

Jasne, że się zmienił! I to na dobre! Dobra, nie. Ale próbował, kilka razy, lecz misje kończyły się niepowodzeniem, ALE liczą się przecież dobre chęci, no nie? A Angus zalicza się do tych osób o słomianym zapale. Kto by się spodziewał u niego tak diametralnej zmiany w jego życiu i to w dodatku po kilku tygodniach. Przecież dla niego to i tak za dużo, więc wystarczy tylko pochwalić go za nieudane próby. Hihi, ale on fajny. 
To prawda! Ze Scarlett z x czasu się nie widywał, poza oczywiście jakimiś lekcjami, co gryfon jest na nich okazjonalnie oraz mijając ją na korytarzu nawet nir zagadując, BO PO CO? Ma tego swojego Ceda, nie się cieszy. Chociaż teraz wygląda naprawdę strasznie, aż się gryfoniątko przestraszyło. Serio, to był trochę zazdrosny. Jak to? Ona z tym krukonkiem? To niemożliwe. Gdyby Angus w miarę ogarnął życie (i Paulinka zaczęła odpisywać!) to by nie było żadnych kwasów. A tak to on sam wszystko spieprzył. Onieonie teraz będzie czuł się winny, nie chce przecież. Przejmuje się? W dodatku dziewczyną? Na Merlina, ogarnij się Shepard! Jeszcze Eff, co on ma zrobić? Jest fajną kumpelką, ale niemniej jednak coś do niej czuje. Frajer! Angus przede wszystkim ogarnąć się z tymi marnymi sposobami na podryw. Może powinien zacząć rozpowiadać wszystkim, że jest homosiem? Ciekawe jak by na to zareagowała Scarlett? Wypróbować? Raczej nie. Widać, że jest czymś załamana, a gdyby usłyszała z ust gryfona, że woli chłopców to by jeszcze bardziej się dobiła, nie miałaby kogo rwać.
- Też się cieszę, że Ciebie widzę - hehe, ale z niego wesołek, ale szczerze powiedziawszy, to był szczęśliwy jak małe dziecko na widok ślizgonki, szkoda tylko, że w taki stanie. - Bo mnie ignorowałaś, jak mogłaś! - oburzony mało co nie zwalił butelki ze stołu. Bądź bo bądź, ale męska dumna nie pozwoli mu na wyznanie prawdy dziewczynie o tym, że strasznie za nią tęsknił i brakowało mu jej towarzystwa, ciekawych przygód w łóżku, hihi. - Szczerze, to wyglądasz tragicznie. Jak zawsze - ależ on chamski, teraz powinien dostać z plaskacza od blondynki, ale nie ma na to siły. Co tu poradzić, ewidentnie leci na Angusa, nawet jeśli jest z tym Cedem. DRAMADRAMADRAMA!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Sob Cze 15 2013, 22:11

Oczywiście, że liczą się dobre chęci! Choć nie tylko. Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane... podobno. Scarlett także wzięła się za siebie, aby się zmienić. I paradoksalnie udało jej się to tylko dzięki Bennettowi właśnie... może Angus również kogoś potrzebował? Kogoś, z kim mógłby się związać na stałe? A nie myśleć jedynie o przyjemnościach i lenistwie? Jasne, że nie każdy miał takie priorytety, że jedni woleli się ustatkować, a inni szaleć co noc z kimś innym. Ale może gdyby Shepard zacząłby właśnie od tego, to udałoby mu się także przezwyciężyć swoje olewatorstwo, brak chęci do nauki, odpowiedzialności i tak dalej? Z kimś byłoby mu po prostu łatwiej? Chociaż, Saunders niestety brutalnie się dziś przekonała, że nawet, jeżeli zrobiłaby się z niej druga Matka Teresa, to wszyscy i tak dalej pamiętaliby tylko to, co złe. Ludzie się zmieniają, ale otoczenie nie zwraca na to uwagi. Kiedy przylgnie do ciebie jedna łatka, to już nigdy się nie odklei. Dla innych wciąż była puszczalską i wredną zdzirą, tyle w tym temacie. Dlatego sądziła, że takie zmiany są do niczego niepotrzebne. Gdyby więc gryfon oznajmił jej o swoich planach, zdecydowanie by mu to odradziła.
Cieszyła się, choć teraz niekoniecznie. Była tak załamana, że sądziła nawet, że krukon to był jeden wielki błąd, bo ją zranił cholernie. A jej się nie rani! To ona powinna ranić innych! Co on sobie w ogóle wyobraża... och, naprawdę, z tej rozpaczy już sama nie wiedziała, czego chce, co mówi, co myśli i co robi. Żal i ból przysłaniały jej zdrowy rozsądek. Bo tak naprawdę nie uważała w ten sposób. Był dla niej ważny, może nawet najważniejszy. Ale teraz, siedząc tu, z Angusem, swym dawnym zakochaniem, z durnymi myślami, wątpliwościami i smutkiem w sercu, zastanawiała się, czy chłopak wciąż całuje tak dobrze jak wcześniej, czy jest już zajęty, czy w ogóle jeszcze coś do niej czuje, jak kiedyś... tyle pytań, których nie odważy się zadać, a przynajmniej nie teraz, kiedy była jeszcze trzeźwa. Nie wiedziała nawet, czy chciała znać odpowiedzi na te pytania. Wciąż kotłowały się w niej wyrzuty sumienia i inne szalone emocje, nie do ogarnięcia, zdecydowanie. Wieść o homoseksualizmie Sheparda chyba byłby gwoździem do trumny! A może jednak nie obawiałaby się, że jeszcze nie daj Slytherinie w tym całym szale dziwnego spotkania, chłopak ją pocałuje, albo zrobi coś równie poplątanego, co skomplikowałoby wszystko?
- Ja cię ignorowałam? To ty gdzieś przepadłeś - mruknęła równie oburzona i patrząc na niego ze złością. O, nie, nie da sobie wmówić, że to jej wina! BYNAJMNIEJ. To on był winowajcą. To ona na niego czekała jak głupia. W końcu się znudziła. I na jego ostatnie słowa wcale go nie walnęła, za to chlusnęła mu ognistą w twarz, także trochę mokry teraz był. NIKT NIE BĘDZIE JEJ MÓWIŁ, ŻE WYGLĄDA TRAGICZNIE. W DODATKU JAK ZAWSZE. I to nic, że zmarnowała swój alkohol. Takie sprawy wymagają najwyższych poświęceń! - Tak? Jakoś nigdy ci to nie przeszkadzało - syknęła, oczywiście nawiązując do ich ciekawych zabaw łóżkowych, ehehs. No cóż, Angus powinien się trochę wstrzymać, widząc, w jak kiepskiej kondycji psychicznej jest Saunders! Powinien ją pocieszyć, przytulić, a nie tak niemiło do niej mówić! Nawet, jeśli rzeczywiście był zazdrosny. Ech. Przez niego musiała ponownie nalać sobie whisky i się napić, bo aż jej ciśnienie skoczyło. Ale przynajmniej na chwilę zapomniała o tym okropnym krukonie... cóż, może jednak w tym szaleństwie jest metoda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Teksas
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4813-angus-shepard#141794
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4816-superduperkulnazwa#141836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5171-angus-s




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Pią Cze 21 2013, 14:12

Dobre chęci przede wszystkim! Kurdę, nie chcę lać wody, bo będzie nieciekawie się czytało. Dobra, koniec brzydkiego spamu, teraz skupiamy się na Angusie!
Angus kogoś potrzebował? Jak już to czegoś! Wiesz co mam na myśli. Za kilka lat zostanie jakiś nałogowym  alkoholikiem, po cholerę pchał się na te studia. Mógł przecież spokojnie żyć w jakimś obskurnym mieszkanku z kilkoma współlokatorami i ważyliby sobie felix felicis i wszystko byłoby dobrze. Chociaż bycie tym studencikiem też jest całkiem dobre. Imprezy w doborowym towarzystwie oczywiście. Jeszcze jako tako rok zaliczył, więc nie jest tak źle. Może niech nie rezygnuje? Jeszcze połowa Hogwartu na niego się obrazi, że od tak ich opuścił. Nie chciałby patrzeć na zapłakaną twarz Scarlett, hehe. Na pewno tęskniłaby za nim, najbardziej z całej szkoły. Angus także, bo w gruncie rzeczy to bardzo lubi blondynkę, może za bardzo? Stop! Ona ma tego Ceda, gryfon był ciut za późno (blebleble nie leje wody). 
Ciekawe jak by wyglądał ten cały homoseksualizm Angusa? Kurczę, może któregoś dnia przejdzie na tą jaśniejszą stronę mocy? Śmieszniutko. 
- Dobra, dobra - Na Merlina! Miała rację. Ten debil Shepard ignorował ją. Chyba nawet jakieś liściki wysyłała, lecz ten śmierdzący leń nie chciał odpisywać (autorka tego posta coś wie o tym). Ale mimo tego to nadal lubi tego super gryfona. Szkoda tylko, że tak wszystko się rozpadło i głównie to on spierdolił sprawę! A to chluśnięcie ognistą w twarz było bardzo przyjemne. - Oj dobra. Złość urodzie szkodzi - eheheh jaki kawalarz, teraz ślizgonka powinna roześmiać się do łez. 

wybacz za jakość :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Pią Cze 21 2013, 22:55

On był... on był niereformowalny. Dlatego Scarlett nawet nie próbowała podjąć się walki z nim. Po prostu patrzyła w niego tępo, myśląc, że zaraz się rozpłacze. Wszyscy byli podli dla niej, wszyscy! Wstrętni, niemili, a nawet chamscy. W nikim nie miała wsparcia. Została jej jedynie butelka ognistej, która sobie stała na stoliku i w którą to się wgapiała, próbując nie myśleć o tym wszystkim. Mrugała gwałtownie, nie chcąc, aby ktokolwiek widział jej łzy. Nawet ten okropny Angus. Który wciąż źle o niej mówił. W ogóle był niewzruszony i taki chłodny! Nie, nie doceniła jego jakże szalonego żarciku, wręcz przeciwnie. Zezłościła się ponownie, podnosząc swoją blond główkę i patrząc na niego z dezaprobatą. Ostatecznie jednak tego nie skomentowała, tylko wypiła duszkiem swoją szklankę z alkoholem, a potem ponownie ją napełniła. Zaczęła pić coraz więcej i coraz szybciej, nie mogąc sobie poradzić z tymi wszystkimi dzikimi emocjami i myślami, które ją otaczały. Towarzystwo Sheparda jej nie pomagało, wręcz przeciwnie. Czuła się jeszcze gorzej.
- Dobra, jak masz być taki to idź sobie - rzuciła do niego naburmuszona, by zaraz potem ponownie wypić całą szklankę ognistej. W głowie zaczęło jej szumieć, bo dawno nie piła w takich ilościach i w takim tempie. Nic dziwnego, że robiła się coraz bardziej pijana, ale brak wsparcia raczej ją kierował w smutną fazę pijaństwa, aniżeli wesołą. Co za ból.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Teksas
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4813-angus-shepard#141794
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4816-superduperkulnazwa#141836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5171-angus-s




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Pią Cze 21 2013, 23:37

Podła dzida z tego Angusa. Nie dość, że Scarlett jest w tak okropnym stanie to ten jeszcze bardziej ją dobija, co za debil. Przekroczył już wszelkie granice, aż dziwnie, że nie dostał jeszcze od niej z pięści. Taki już jest, cham z tego chłopaczka, niewyżyty jakiś. Powinien jej teraz współczuć, bo ta jest mega dobita. Nie, skądże! On? Angus? Umartwiający się nad dziewczyną i jej babskimi problemami? Skandal jakiś. Chociaż niejako ruszyło go. W głębi swojej popranej duszy było mu strasznie przykro i winił się, że tak brzydko postąpił z jego ukochaną koleżanką. 
- Nigdzie nie pójdę! - zaprzeczył po czym upił łyk z butelki tym samym ją opróżniając. Zamówił następną, ponieważ na trzeźwo tego wszystkiego nie powie. Lekko wstawiony przybliżył się do Scarlett i próbował ją jakoś do siebie przytulić, chociaż wyglądało to strasznie dziwacznie, bo ta prawdopodobnie nie miała chęci na czułości ze strony gryfona. Jednak z drugiej strony jest pijana, więc może i pozwoli? Dobra, tak czy inaczej przytulił ją do siebie, nie zdoła tego zapamiętać, smuteczek.
- No wiesz, wszystko będzie dobrze, to znaczy nigdy nie jest, bo świat jest tak popierdolony, ale jesteśmy tutaj razem, jakoś czas minie i będzie po kłopocie. - dobry z niego pocieszacz. W sam raz nadaje się! Szkoda tylko, że jest pijany. Frajer, nie umie tego wszystkiego na trzeźwo powiedzieć. Ale i tak brawa dla niego, bo poprzez alkohol ujawnił tą swoją duszę nieporadnego romantyka, jakie to urocze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Sob Cze 22 2013, 02:42

No dokładnie tak! Ona tutaj prawie pijana, smutna, zła i przygnębiona, a on jej takie przykre rzeczy mówi! No dobra, SMS wcale nie była lepsza i lubiła kopać leżących, ale jak to u takich osób bywa... wszystko fajnie i pięknie, dopóki nie dotyczy to ich samych. Dlatego teraz o wszystko obwiniała Angusa, Cedrika i w ogóle cały świat. Ona jak zwykle była niewinna! To los się na nią uwziął, a wraz z nim wszyscy inni ludzie dookoła, sniff. Naprawdę była bliska płaczu, ale skutecznie starała się to wszystko zalać alkoholem. I to generalnie powodowało, że choć trochę zrobiło jej się lepiej i lżej. Bo tak przyjemnie szumiało w główce i zrobiło się tak fajnie... błogo, tak, to dobre określenie! Ci wszyscy podli i niewdzięczni ludzie uciekli gdzieś na dalszy plan, a ona siedząc kiwała się nieco w takt cichej muzyki, sączącej się przez magiczne radia. Zdziwiła się, kiedy tak gryfonowi zależało na tym, aby zostać i co więcej, przyłączył się do wspólnego chlania w bardzo szybkim tempie. Nie mogła powstrzymać delikatnego, acz bladego uśmiechu na swojej zmaltretowanej smutkiem twarzyczce.
O dziwo nie zamierzała go bić ani nic z tych rzeczy! W zasadzie to się nawet ucieszyła, kiedy Shepard postanowił ją objąć. Nie wiedziała, dlaczego zrobiło się tak rozkosznie ciepło, czy to przez alkohol, czy bliskość chłopaka - nieważne. Nie da się ukryć, że była już pijana i miała problemy z trzeźwą oceną sytuacji. W której nie widziała niczego niebezpiecznego. W każdym razie... jakoś tak pod wpływem chwili przechyliła swoją blond główkę, opierając ją na ramieniu Angusa i przez moment nic nie mówiąc, wsłuchiwała się w jego słowa, a wzrok zielonych tęczówek zatrzymał się gdzieś na stoliku. Musieli wyglądać doprawdy rozkosznie.
- Masz rację, świat jest popierdolony - wybełkotała, choć na szczęście język jeszcze jej się nie plątał aż tak bardzo, aby nie móc jej zrozumieć. - W sumie to dobrze, że jednak zostałeś - dodała cicho, mrużąc na chwilę oczy i zastanawiając się nad czymś intensywnie. Ale to było na nic, myśli ganiane przez alkohol gdzieś uciekały, a ona nie mogła ich pochwycić. Chyba chodziło jej o to, że kiedy się nasz student postara, to potrafi być całkiem do rany przyłóż, czyli taki, jaki powinien być! Przynajmniej wtedy, kiedy Saunders potrzebuje pomocy, o. - A zostaniesz tu ze mną do końca? - spytała jeszcze, choć nie wiadomo w sumie, co to według niej znaczy to "do końca". Czy do zamknięcia pubu, czy do zaśnięcia, czy chodziło jej bardziej o jakąś metaforę. Nie ogarniam tej pijaczki, ehehehs.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Teksas
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4813-angus-shepard#141794
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4816-superduperkulnazwa#141836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5171-angus-s




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Sob Cze 22 2013, 21:33

On też prawie pijany, więc będzie wesoło. Jak dobrze, że spotkał Scarlett. Dobrze, że w ogóle wybrał się do tego pubu, bo miał na oku trzy miotły i parę uroczych koleżanek z domu, ale zrezygnował. Brawa dla niego! Wybrał pijackie biadolenie z Saunders zamiast dzikich orgii z koleżankami. Gdyby tylko jego towarzyszka o tym wiedziała, na pewno by go pochwaliła, a przynajmniej chłopak ma taką nadzieję.
I dobrze, że nie chciała go bić, choć powinien ostro oberwać za takie traktowanie, skandal jakiś. Ale wie, że Scarlett to spoko kumpela i nie zrobiłaby nic złego. Przecież wie, że jest taka delikatna i jakże wrażliwa na cudzą krzywdę, hehe. 
- Ja mam zawsze rację! - oznajmił z tym swoim wkurzającym uśmieszkiem na twarzy, który o dziwo onieśmielał inne dziewczyny, amancik.  No i co teraz? Będą się tak tulić kilka stuleci? Shepardowi raczej się to podobało i by nie przestawał, nie wiadomo jak Scarlett. Przecież ma Ceda i to on powinien ją teraz tulić, całować i Bóg wie co jeszcze. Ach, no tak! Zapomniałam! Coś tam pokłócili się. Ale Angus to ogólnie niekumaty jest w tych sprawach, choć wie, że chodzi z krukonem. Ploteczki chodzą po Hogwarcie, każdy je przecież lubi, no nie? - Zostanę, tylko błagam nie becz już. Upijmy się i będzie wszystko dobrze! - ach jaki ten Angus wspaniałomyślny! Nie dość, że umie podnieść na duchu to jeszcze wychodzić z niekomfortowych sytuacji. 
Po chwili wstał, podszedł do baru, zamówił kolejne dwie butelki ognistej i postawił je przed nosem ślizgonki, alkoholicy. - Plan na dziś: zalać się w trupa - brawo!
Angus go home, you're drunk!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Sob Cze 22 2013, 21:51

No pewnie, w końcu będzie wesoło! Na razie po prostu SMS trzymał zły humor, bo niedobry Angus postanowił ją trochę podręczyć! Chociaż gdyby się dowiedziała, że wybrał ją zamiast jakiejś orgii z innymi pannami, to oczywiście byłaby wniebowzięta i kto wie, może rzuciłaby mu się na szyję! Chociaż poniekąd już to zrobiła, choć może niedosłownie... ale ej, wtuliła główkę w jego ramię, to już coś, prawda? I no dobra, może była wstrętną, agresywną zołzą i całkiem prawdopodobne, że chłopak by w końcu zarobił w dziób, ale ostatecznie upiła się i mogłaby już nie trafić. Wcześniej oblewanie go alkoholem nie sprawiało jeszcze trudności, teraz... któż to wie! Ale w sumie po co miała to robić, skoro się prawie, że doszczętnie zrekompensował? Bo jej tam się milutko wtulało do cieplusiego Sheparda, ja nie wiem, czemu mu to nie odpowiadało! No dobrze, może jednak był prawdziwym, porządnym gryfonem, który bał się, że jeszcze nie daj Merlinie do czegoś dojdzie, a Saunders miała teraz chłopaka? Ach, jaki on prawy! W sumie nigdy nie imponowały jej takie cechy charakteru, ale...
- Haha, śnisz - zaśmiała się na jego tekst o rzekomym posiadaniu racji przez studenta bez względu na wszystko. Pfff. Zresztą, doszli już do takiego momentu, że pomimo ponurych myśli i odczuć, to zaczęło ją wszystko śmieszyć. No dobra, jak chłopak wstał na chwilę do baru, to była trochę naburmuszona, że ją zostawił, ale kiedy wrócił z kolejnymi butelkami alkoholu, to na nowo wrócił jej dobry humor.
- Dobra, najebmy się - postanowiła uroczyście i jakże z gracją sięgnęła po ognistą, by rozlać ją do szklanek. - To co, za spotkanie? - spytała rozbawiona i z cwanym uśmieszkiem uniosła szklankę do góry, co świadczyło o tym, że chce wznieść toaścik!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Teksas
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4813-angus-shepard#141794
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4816-superduperkulnazwa#141836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5171-angus-s




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Nie Cze 23 2013, 23:47

Co ten alkohol potrafi zrobić z człowiekiem. Będzie super, ekstra, wesoło, hehe. Uwaga, spoiler: super pisze się w rytmach Eminema, polecam! - koniec spoileru, Skupiamy się na Angusie i Scarlett!
Jak na razie jest fajnie. Piją sobie, gadają, śmieją się. A jednak ten wieczór zapowiada się naprawdę fajnie. Nawet zapomniał o tych ładnych koleżankach, które pewnie już kierowały się w stronę dormitorium, bo zaczynało się ściemniać. Nie wiem co pisze, jest duszno, spać mi się chcę, ale dobra! Fuck, znowu spoileruje! KONIEC! Angus jest fajnym chłopakiem, a Scarlett spoko ziomeczkiem. Szkoda, że TYLKO, bo przecież ten starszy Bennet jej w głowie. Na Merlina! Angus ogarnij dupę, bo gorzej zachowujesz się niż przeciętna nastolatka umartwiająca się nad sowim marnym życiem towarzyskim. A chłopak miał tak naprawdę wszystko: szacunek (hehe braci się nie traci, joł!), spoko kumpli, masę fanek, no życie wprost idealne. Jednak czuł pewien niedosyt. Czegoś było mu brak. Miłości? A jak! Tylko nie przyzna się do tego. Że on? Jak to! Toż to niedorzeczne, niech nawet o tym nie myśli, on nie będzie przejmował inicjatywy, bo po co? Niech one się o niego starają zaś Angus uroczo będzie przyglądał się niewiastom, które zawzięcie walczą o jego względy, hihi. 
- Za spotkanie! - powtórzył po Scarlett, bo lubi powtarzać, a w dodatku ładniej to zabrzmiało z jego ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Nie Cze 23 2013, 23:58

No nie da się ukryć, że alkohol to zdradziecka bestia! Upadla, degeneruje, rozwesela, albo wręcz przeciwnie - zasmuca i dołuje. Wszystko zależy też od sytuacji i towarzystwa. Na początku ją wprowadzał w stan beznadziejny, ale jak dobrze, że Angus postanowił być dla niej milszy! I że został i zamierza zostać. Mogli więc sobie pić bezkarnie do rana, do którego jeszcze trochę brakowało, bo dopiero zaczynało się ściemniać. Cóż, wcześnie nasza SMS zaczęła, ale nie miała jakoś wpływu na to, kiedy się z tym niedobrym Cedem kłócić... zresztą, sądziła, że to będzie jakaś tam zwykła kłótnia, ale to była istna masakra, musiała się więc upić i zapomnieć. I dzięki ognistej oraz obecności Sheparda zapominała. Krukon odchodził gdzieś w odmęty jej rozumku, który to teraz przedstawiał jej jedynie sytuację teraźniejszą, czyli ją, pub, whisky i gryfona. I było jej tak niesamowicie fajnie, lekko! Szumiąco i... coraz weselej. Może jednak lepiej się pije w towarzystwie, szczególnie dla zwierzęcia stadnego, jakim była Scarlett.
Po cudownym toaściku, stuknęli się szklankami i wypili ich zawartość. Przez ten cały czas ślizgonka przyglądała się swojemu towarzyszowi, mocno mętnym wzrokiem zaszklonych ocząt. Nabrała także rumieńców i ogólnie wyglądała z pewnością rozkosznie. Szczególnie, że się pijacko uśmiechała, a czasem chichotała sobie pod nosem, szczególnie z powodu słów, które wypowiadał Angus. Parę razy jej ociężała główka wylądowała jeszcze na jego ramieniu, ale potem Saunders dostała animuszu, więc wstała chwiejnie od stolika, a potem zaczęła ciągnąć chłopaka za koszulę, koszulkę czy cokolwiek tam miał na sobie. W stronę parkietu, oczywiście!
- No chodź przystojniaczku - wybełkotała do niego nieco zawodząc przepitym głosem, a w miarę tego, jak go ciągnęła, to ruszała się w takt muzyki, głównie poruszając głową i biodrami na boki. Dla kogoś trzeźwego wyglądało to bardziej komicznie niż kusząco, ale dla takiego pijanego studenta mogło to wyglądać dużo lepiej, tak sądzę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Teksas
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4813-angus-shepard#141794
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4816-superduperkulnazwa#141836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5171-angus-s




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Wto Cze 25 2013, 22:59

O tak! Alkohol jest idealny na każde sytuacje. Czy to są te bardziej weselsze, które Angus wprost uwielbia czy te też smutniejsze, za którymi chłopak za bardzo nie przepada. A jak jest teraz? No na początku było trochę smutno, bo oberwał od Scarlett alkoholem i w dodatku te niemiłe odzywki, ale na szczęście wszystko się ustabilizowało i razem sobie piją, za wszystko, niech tak będzie! 
W duszy cieszył się jak małe dziecko, że ten uroczy wieczór spędzi przy pijanej ślizgonce. Co jak to, ale to on ratuje jej stan psychiczny. A gdyby wybrał wycieczkę do Hogsa z atrakcyjnymi panienkami to na pewno blondynka zrobiłaby coś głupiego. Chociażby i popełniła samobójstwo przez tego głupiego Benneta (chyba, że przesadziłam, no ale, mam dziś dziwny nastrój). Pierwszy raz w życiu gryfon kogoś uratował i to w dodatku z miłym skutkiem. Ale teraz to wszystko jest nie ważne, piją sobie i zapominają o tym głupim świecie. Popieprzonym świecie!
Kiedy dziewczyna wstała i zaproponowała wspólne tańce, ten nieco zawstydzony wstał (jejku jejku przecież on powinien teraz stać na stole i tańczyć jakiś tanieć - połamaniec, ale najwyraźniej alkohol zrobił z niego nieśmiałego chłopczyka? To nie może tak być! Albo coś mu się pokićkało w tej głowie lub po prostu alkohol zaczął dziwnie na niego działać. Dobra, nie zawracaj tym głowy! Ledwo co na nogach ustał, ale dobrze, że kochana Scarlett podtrzymuje go. Śmiesznie to wygląda, nie zaraz! UROCZO! Coś tam Angus zaczął pod nosem mamrotać, trudne do zrozumienia dźwięki, pijacki bełkot, jak uroczo.
- Ej! Wiesz co Scarlett? Wyjedźmy gdzieś daleko. Na jakąś wyspę, będzie ekstra. Olej tego Benneta, masz przecież mnie, super Sheparda, który ochroni Ciecie przed całym złem tego popierdolonego świata. - Na Merlina! Co on gadał! Jeszcze brakuje oświadczyn i niespodziewanego pocałunku. Kurde, drama jakaś!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Czw Cze 27 2013, 19:17

Nie, w sumie to nie byłoby przesadą, Saunders wiele razy próbowała skończyć swój marny żywot, ale miała tyle szczęścia w tym szalonym życiu, że ktoś ją skutecznie ratował i tak oto żyła po dziś dzień. Może ona jest jak kot z nieograniczoną ilością żyć? Hmmmm, zastanawiające. Jednak teraz nie chciała dywagować nad swoją egzystencją bądź nie egzystencją, bo tą smutną część spotkania mieli za sobą. Alkohol rozluźniał, rozweselał, dodawał animuszu. I chęci na zabawę. I dzięki temu wszystkiemu, Scarlett zapominała o swoim upokorzeniu, którego doświadczyła przez Bennetta. Osobę jej tak bliską. Teraz było lepiej, bo nikt jej nie osądzał, a przynajmniej nie na głos, bo jej towarzysz zachowywał wszystkie swe uwagi w myślach. To dobrze, bardzo dobrze. Nie potrzebowała dziś dodatkowych problemów. Tylko jakże silnego, męskiego ramienia, hehehe.
Nie pamiętała, czy Angus lubił tańczyć, ale pewnie nie, jak większość facetów. W tym stanie było jej to jednak wysoce obojętne - chciała się zabawić, wyszumieć. Muzyka zdawała się być do tego idealna, choć nietrudno było zauważyć, że nikt inny oprócz nich nie pląsał. A raczej wykonywał nieskoordynowane ruchy. Bo świat wirował, w uszach szumiało, ale rozpoczynała się zabawa! Przynajmniej to sobie wmawiała SMS, gibiąc się przed chłopakiem. Jednak w pewnym momencie poczuła, że za bardzo się chwieje, więc ostatecznie przytuliła się do torsu gryfona, przez co ich taniec wyglądał teraz jak ten wolny przytulaniec, gdzie leniwie krążyli dookoła własnej osi. Ale było tak przyjemnie! Nawet chichotała mu w pierś, nie wiedzieć z czego. Ale ogółem czuła takie dziwne rozbawienie.
Jednakże zdębiała troszkę, kiedy usłyszała jego słowa. Hm, jasne, krukon ją okropnie zranił i w ogóle, ale czy chciała nagle gdzieś wyjeżdżać? A szkoła? Nie potrafiła się zdobyć na żadną genialną myśl, więc ostatecznie znów się wtuliła w Sheparda, kołysząc się powolnie z nim na boki.
- Nie mówmy o tym, co? Mieliśmy się najebać i zapomnieć - wybełkotała więc, mrużąc oczy. Rzeczywiście, brakowało pocałunków i oświadczyn tylko, hehe. Na szczęście nic takiego chyba nie miało nastąpić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Teksas
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 44
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4813-angus-shepard#141794
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4816-superduperkulnazwa#141836
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5171-angus-s




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Sro Lip 03 2013, 20:22

Spoiler. Ten post będzie jakąś katastrofą. Koniec!
Na Merlina, gdyby SMS chciała popełnić samobójstwo to na pewno Angus by na to nie pozwolił. Wybiłby jej to z głowy. Jakaś głupia ta dziewucha, że chce się zabijać. Owszem, świat ogólnie jest do dupci, ale nie zapominajmy, że jednak coś na tej marnej planecie znajdzie się parę przyjemności jak na przykład ten obskurny bar z podejrzaną w smaku ognistą. No i jest Angus, więc nie powinna tak podchodzić do życia. No i byłoby trochę smuto, że nie pomógł blondynce. I tak czuje się teraz jak jakiś bohater ratując ją od samotności oraz złamanego serca przez tego głupka Ceda. Kurcze, aż zazdrości temu Bennetowi. Głupi Shepard, mógł wcześniej brać się za miłosne wojaże niż latać za każdą ładną dupcią z Hoga. Co za życie!
- Dobra, już nic nie mówię. - podsumował i zaczął nucić jakąś smętną melodyjkę, co by klimat trochę zmienić. To cud, że Scarlett utrzymała w ramionach gryfona. Jak już wcześniej wspominałam, wyglądało to śmiesznie, śmieszniutko, hihi. Nie miał nic przeciwko tańcom. Można rzec, że to urodzony tancerz. Oczywiście jak jest kompletnie pijany, wtedy ma odwagę pokazać wszystkim swój talent.
Niestety robiło się bardzo późno, a obydwoje nie mogą całej nocy przetańczyć w pubie. Tak więc objął jednym ramieniem ślizgonkę i razem wyszli z pomieszczenia w stronę zamku. Jak uroczo.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Brazylia
Galeony : 339
Dodatkowo : Opiekun Ravenclawu, Animag (Pantera), Zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3552-marco-ramirez




Specjalny






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Nie Wrz 08 2013, 11:29

Marco Ramirez miał ostatnio wyrzuty sumienia wielkości jakiejś góry lodowej. Wciąż nie mógł pozbyć się wrażenia, że za mało powiedział młodzieży na zajęciach, że nie są bezpieczni. Nieświadomość pewnej czternastolatki przeraziła go już w ogóle. Był wściekły, że ludzie go nie słuchają. To było męczące. Gdyby ktoś okazał choć trochę uwagi to może wszystko by się zakończyło inaczej, ale nie. Młodzież za chwilę ulotnej przyjemności gotowa była oddać wszystko. I Marco o tym wiedział. Nie mógł z tym konkurować. Z głupotą jeszcze nikt nie wygrał.
To on był inicjatorem wypadu do Hogsmeade. Nie mógł już patrzeć na smutne twarze uczniów przechodzące tylko z klasy do klasy. Nie było w nich życia. A nie wszyscy przecież zawinili, więc czemu by ich nie wypuścić z zamku choć na kilka godzin? Uśmiechnął się sam do siebie na tą myśl, a potem po prostu wymyślił, że przy okazji porozmawia z pewnymi uczniami. Wydawali mu się być świadomi zagrożenia. Dlatego czemu by miał nie zaryzykować?
Pojawił się w ukrytym pubie rozmawiając z barmanem, aby zamknął lokal. Jako że był to kolega ze szkolnych lat usłuchał prośby i w ten sposób Marco został tutaj prawie sam czekając na swoją grupę, do której wysłał liściki.
Przyjdą, nie przyjdą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Lille
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 312
Dodatkowo : legimilencja & oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6535-gabriel-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6536-show-off#183243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6537-moxie#183261




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Nie Wrz 08 2013, 11:57

Można śmiało powiedzieć, iż Gabriel w ostatnim czasie miał bardzo dużo czasu na przemyślenia, obranie innej życiowej drogi niż tą, którą się kierował i przede wszystkim zrozumienia własnego postępowania. To czy życiowa lekcja przyniesie jakiś rezultat okaże się z czasem. Na pewno nie dzisiaj i nie jutro, lecz kiedyś na pewno. Na, ile Gabriel się zmienił? Nie to nie tak, bo on sam się nie zmienił postanowił, jednakże zmienić coś w jego życiu. Porzucić kilka ze starych nawyków, by osiągnąć coś zupełnie innego. Czy to była kolejna jego gra? Całkiem możliwe w końcu ten chłopak lubił sobie wyznaczać cele, które zdają się być nie do osiągnięcia, by potem stwierdzić, iż to była strata czasu i znaleźć w sobie w życiu nowy cel. W jego świecie nie było miejsca na nudę.
I dla tego właśnie dziwił się, gdy otrzymał jeden mały liścik. Teoretycznie nie było mowy o pomyłce zaś praktycznie wszystko mogło się okazać jakimś żartem czyż nie?
Gdy wszedł do pomieszczenia ujrzał tam profesora, który nie miał powodów, by widać go z uśmiechem. No cóż Gabriel sam sobie był winien i zdawał się o tym doskonale pamiętać.
- Dzień dobry panie profesorze. – Powiedział lekko kłaniając głowę zupełnie, inaczej niż to miało miejsce niespełna tydzień temu. Tamtą pomyłkę, za którą już zapłacił, a raczej wciąż płaci cenę wyrzucił z pamięci zostawiając tylko te fakty, które mogą mu się przydać zaś o dziewczynie totalnie zapomniał. Nie mógł naprawić błędu, chociaż z całą pewnością, by chciał no, ale w końcu nie on jeden chciałby móc naprawić błędy przeszłości prawda?
Chłopak stanął z boku chowając swe ręce do skórzanej kurtki i przymykając oczy. To było dziwne, że jeszcze ani razu go tutaj nie było, ale przecież nie było go jeszcze w wielu interesujących miejscach! Ciekawe, że, gdyby wiedział, co ma się tutaj wydarzyć nadal zdecydowałby się tu przyjść. To było dobre pytanie, na które odpowiem, gdy dzisiejszy dzień się skończy.
- Przy okazji chciałem przeprosić za wcześniejszą sytuację i moje zachowanie spowodowane chwilą i alkoholem. – Powiedział spoglądając się na profesora. Dlaczego to zrobił? Może czuł się winny, a może miał w tym jakiś swój interes. Jednakże jak to mówią liczą się dobre intencje, na których piekło zostało wybrukowane czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4302
  Liczba postów : 1821
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Nie Wrz 08 2013, 12:22

Isolde była rozdygotana wewnętrznie, a jednocześnie tak zdeterminowana i zacięta jak jeszcze nigdy w życiu. Cieszyła się, że może oderwać myśli od tego wszystkiego, od Juno, od Olivera, że nie spędzi wolnego dnia w Mungu, próbując się uśmiechać i opowiadać Kavanaugh pocieszające bajeczki, o tym, jak to wszystko będzie dobrze, kiedy w jej żołądku rosła lodowata bryła strachu. Isolde pielęgniarka idealna, z opanowaniem i cierpliwością i tymi ciepłymi bzdurami, które wykręcały jej wnętrzności z obrzydzenia do samej siebie, litościwymi kłamstwami, którymi raczyła siebie i Juno, na co obie się godziły, bo tak było jakoś łatwiej, prawda?
Dobrze że do pubu miała niedaleko. Cała ta sytuacja z Argenami dawała jej poczucie, że musi się wziąć w garść, że przecież nie może przedkładać swoich prywatnych stresów nad to, co wyprawiało się w Hogwarcie. Doceniała, że Ramirez zorganizował to wyjście z Hogwartu. Wszyscy jej znajomi, którzy nie mieli własnych mieszkań w Londynie czy Hogsmeade i siedzieli całymi dniami w murach zamku albo na błoniach, byli bliscy obłędu. Prawdę mówiąc Ramirez zawsze był jej ulubionym nauczycielem, nie tylko dlatego, że był przystojny, ale też bardzo kompetentny i po prostu odpowiadał jej jego sposób bycia. Ciekawe, kto jeszcze z jej znajomych dostał list od nauczyciela. Co tu kryć, takie wyróżnienie bardzo podniosło jej morale, dodało ducha i tak dalej. Może da sobie radę z życiem, skoro Ramirez uważa, że może być użyteczna w przeciwstawianiu się terrorowi Lunarnych? Bo przecież o to chodziło prawda?
Czarne dżinsy, czarna bluzka bez nadruków, kolorowy szal i dużo podzwaniających i stukających bransoletek na nadgarstkach. Typowa Isolde. Spojrzała na swoje odbicie w lustrze. Merlinie, była taka blada, wyglądała fatalnie, a wszystko z troski o Juno. Sam zapach Munga działał na nią przygnębiająco, nie wiedziała, jak jej matka może to znieść i w dodatku kochać. Nie. Nigdy w życiu, Is nie mogłaby być uzdrowicielem, zresztą nigdy tego nie chciała. Pragnęła być aurorem, tak jak jej ojciec. Odgarnęła włosy z czoła i uśmiechnęła się na próbę. W porządku.
Szła szybkim, sprężystym krokiem, zdecydowana, gotowa. Uchyliła drzwi do pubu i rozejrzała się po nim uważnie, szukając wzrokiem Ramireza. Uśmiechnęła się do niego łagodnie i podeszła bliżej. Obok niego stał jakiś chłopak, którego nie bardzo kojarzyła.
- Dzień dobry, panie profesorze- powiedziała spokojnie, po czym skinęła głową chłopakowi, stojącemu obok nauczyciela.- Ilu osób się spodziewamy...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : V
Wiek : 19
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6422-anabeth-black
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6423-poczta-an




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Nie Wrz 08 2013, 12:26

Dostała list od profesora Ramireza. Pojutrze wracała do szkoły, koniez zawieszenia. Oczywiście dodatkowy tydzień wolnego nie było dane jej wykorzystać na chwilę wytchnienia. Nadrabianie zaległości pochłonęło ją doszczętnie. Nie wierzyła, że kiedykolwiek tak bardzo będzie się cieszyć z powrotu do szkoły. Fartem, udało jej się uniknąć powrotu do NY. Wynajęła niewielki pokoik w Hogsmeade i tam spędziła ten piekielnie męczący tydzień.
Weszła do opustoszałego lokalu, zastanawiając suę o co chodzi profesorowi. Jeśli będzie jej wypominać tą sprawę z Gabrielem to... Prychnęła pod nosem. O ile z zewnątrz bar przypominał niewielką katedrę, to w środku zapierał dech w piersiach. Zamrugała kilkakrotnie napawając się pięknem i pomysłowością tego miejsca. Kiedy jej spojtzenie padło na stolik przy którym siedział profesor, nabrała gwałtownie powietrza. Wzięła się w garść, przeczesując palcami długie loki. Podeszła do mężczyzn, z szerokim uśmiechem.
- Witam profesorze.- przywitała się grzecznie i zajęła miejsce na przeciwko nauczyciela. Nawet nie zwróciła uwagi na Gabriela, udała zupełnie obojętną.- W jakiej sprawie chciał się profesor ze mną widzieć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Wiek : 37
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1286
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 216
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6209-paul-price#176049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6219-pp#176148
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6218-growl-sowa-pp#176146
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7697-paul-price




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Nie Wrz 08 2013, 12:38

Wycieczka do Hogsmade... Kolejna, trzeba dodać. Z tym że do tej pory uczestniczyłem w nich jako uczeń, teraz wybrałem się na nią jako nauczyciel, i miałem dziwne wrażenie że nie tylko. Miny uczniów podczas samej podróży do miasteczka wiele mówiły, niektórzy wyglądali na zdenerwowanych, kilka nawet na przestraszonych. Co zresztą dziwne nie było. Idąc na końcu całego "peletonu" uczniów zapaliłem papierosa i zaciągnąłem się. O co chodziło Ramirezowi, człowiekowi który to wszystko zorganizował, nie wiedziałem. Dostałem tylko krótką, ale jak że treściwą wiadomość dotyczącą miejsca spotkania w samym miasteczku. I to było dziwne, bo gdy już się tam dotarło to większość rozeszła się po Hogsmade, a tylko grupka, i to najczęściej pojedynczo, zmierzała do jednego z wielu pubów w miasteczku, z tym że ten był mało popularny i raczej ukryty, w całym zabudowaniu Hogsmade. Zgasiłem niedopałem papierosa i wyrzuciłem go obojętnie pod własne nogi. Przekroczyłem próg pubu i z uśmiechem skierowałem się w stronę baru, za którym nie było nic oprócz alkoholu, widać barman gdzieś poszedł. Wymieniłem powitania pomiędzy uczniami i biorąc zza lady butelkę z piwem otworzyłem ją o blat i spojrzałem na Marco.
- Witam.
Rzuciłem krótko patrząc na nauczyciela.
- Widzę że nie będzie tu tłumów jak na ostatnim finale quidditcha...
Skwitowałem ilość osób w pubie po czym oparłem się o blat baru, co chwilę pociągając płyn z butelki. Tym razem z wewnętrznej kieszeni kurtki wyciągnąłem madurko i zapalając je spoglądałem badawczo na uczniów którzy się tu zgromadzili. No i najważniejsze, po co i on się tu znalazł, w liście oprócz miejsca spotkania nie było nic napisane o celu tego zgromadzenia. W ciszy i skupieniu czekałem na słowa Ramireza, co chwilę racząc się piwem i zaciągając się tytoniem z madurka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 276
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6513-charlotte-mayfire-windsor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7784-this-charlotte-is-not-a-harlot
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6527-charlie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7783-charlotte-windsor#216552




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Nie Wrz 08 2013, 13:55

Na samym wstępie można napisać, że Charlotte zdziwiła się nieco tajną wiadomością od profesora Ramireza, której nie przyniosła jej wcale sowa, a która po prostu pojawiła się w niewyjaśnionych okolicznościach na parapecie za łóżkiem, obok stosu podręczników i notatek na Historię Magii. Jednakże, owo stwierdzenie byłoby troszkę nieprawdziwym, a to ze względu na fakt, że początkowa niepewność co do tego, skąd się wspomniany kawałek papieru wziął, zniknęło natychmiast, zastąpione czymś na wzór ulgi. Lotta spodziewała się, że ktoś wreszcie podejmie działania przeciwko tej przeklętej bandzie wilkołaków, a tym bardziej spodziewała się, że ona sama weźmie w nich udział. Nawet jeśli nie miałaby zostać wybraną w pierwszej selekcji, i tak dołożyłaby wszelkich starań aby do Argenów dołączyć. Oczywiście najpierw musiałaby się o nich dowiedzieć, załatwić całą masę innych pierdół, ale to nieważne! Odetchnęła więc z ulgą, uśmiechnęła się, po czym wypowiedziała ciche "Wreszcie!", chowając karteczkę do podręcznika. Przez resztę tygodnia żyła tylko tym wypadem do Hogsmeade, które miało mieć charakter iście tajny. Tak bardzo chciała powypytywać swoich przyjaciół, przyjaciółki, znajomych, czy też dostali taką wiadomość, czy przyjdą i jak im się podoba cały pomysł, ale przeklęte zobowiązanie do zachowania milczenia trzymało jej usta w cienkiej linii, która tworzyła się za każdym razem, kiedy szatynka prawie się komuś wygadała. Jakimś cudem wytrzymała jednak do niedzieli, próbując zająć myśli wszystkimi przyziemnymi sprawami, które akurat miała na głowie. Przez przypadek obiecała być chyba na pięciu imprezach, które miały się odbyć w najbardziej wymyślnych miejscach na świecie ("Oj daj spokój, przecież widziałaś Wieżę Eiffla na pocztówkach, dasz radę się teleportować!"), wszystkie ustawione albo na odległość jednego dnia od siebie, albo nawet odbywające się o tej samej godzinie! No cóż, czasami są momenty, kiedy zmieniacz czasu naprawdę by się przydał.
Akurat dzisiaj grzebanie w szafie nie było ważnym elementem szykowania się do wyjścia. Proste, nieprzyciągające zbytnio wzroku ubrania, na górze jeszcze kurtka, w razie gdyby coś miało pójść nie tak i wziu do pubu! Gdyby Clara była we wszystko wtajemniczona, najpewniej skarciłaby Charlie za to, co powybierała i zamiast zwyczajnych ciuchów, wcisnęłaby ją w długi, czarny płaszcz z wielkim kapeluszem na głowie, coby nikt nie mógł się domyślić, iż ulicą idzie właśnie dziewiętnastoletnia dziewczyna. Ech, ciekawe, czy nasz Sherlock ma się na owym spotkaniu zamiar pojawić i czy w ogóle ma o nim jakiekolwiek pojęcie. Windsorówna widziała po drodze grupki znajomych, którym oczywiście musiała wciskać coraz to kolejne kity - a to o tym, że wcale się na wyjście do Hogsmeade nie pisała, a to że wyszła tylko po coś do jakiegoś sklepu, a to że wychodzi się zobaczyć z koleżanką. Jeszcze nigdy w życiu nie nakłamała tylu osobom w ciągu jednego dnia! W sumie to mogła mówić prawdę - krótkie "Idę ratować świat" i nikt by się nie czepiał. Cóż, wyszło jednak jak wyszło, więc Brytyjka weszła do dziwnie wyglądającej z zewnątrz katedry obarczona kilkoma nowymi, malutkimi kłamstewkami. Nie żeby się nimi przejmowała, aczkolwiek jest to fakt wart stwierdzenia.
Gryfonka weszła do środka z nieco zdziwionym wyrazem twarzy. Nie spodziewała się zobaczyć takiej przestrzeni, do tego niemalże zupełnie pustej. Słyszała trochę o tym całym ukrytym pubie, więc spodziewała się tu zobaczyć o wiele więcej ludzi, którzy w tej chwili wszyscy zwróciliby na nią oczy, aby ocenić, czy przypadkiem nie jest kimś, kto miałby zdradzić odbywającą się tutaj imprezę, albo cokolwiek innego. Najwidoczniej Ramirez z Price'm postarali się całkiem nieźle w kwestiach organizacyjnych, nawet jeśli drugi nie miał z tym praktycznie nic wspólnego. Brązowooka ucieszyła się jednak, widząc akurat tych dwóch profesorów. Oczywiście obaj uczyli praktycznie najpotrzebniejszych w takiej kwestii przedmiotów, bowiem Obrona Przed Czarną Magią i Magia Żywiołów dawały wszystkim uczniom i studentom o wiele większe szanse w walce z wrogiem, który zaczął uderzać w bramy Hogwartu. Reszta kadry nauczycielskiej na pewno nie pasowałaby do roli, którą ci dwaj mężczyźni mieli odegrać. Kto wie, może to po prostu kwestia upodobań? Bo przecież logicznym jest, że Lots będzie bardziej przychylnym wzrokiem spoglądać na profesora, który przydzielił jej 30 punktów na ostatniej lekcji, niż na takiego, który tylko siedzi i gada całymi godzinami bez sensu. Niemniej jednak, oprócz samych sorów byli też już młodsi czarodzieje. Dziewiętnastolatka zmierzyła wszystkich dokładnie wzrokiem, a wśród wspomnianej trójki rozpoznała wyłącznie jedną pannę. Ślizgona i Krukonkę widziała chyba wcześniej na pechowym dla Australii meczu Quidditcha, zresztą zdawało jej się, że to właśnie o nich mówiła Laila, a kiedy sobie o tym fakcie przypomniała, aż skrzywiła się mimowolnie. Jednakże, ową znajomą panną była przecież Isolde, z którą nasza niedoszła królowa nie widziała się od jednego, tak naprawdę przypadkowego spotkania w wakacje, jednak nie jest ono ważne. Lotta wreszcie podeszła do grupki, patrząc jeszcze po drodze na ogólny wystrój pubu, w którym wszyscy się znajdowali. Oj, podobało jej się tu, nie ma co!
- Dzień dobry. - mruknęła spokojnie, kładąc dłoń na ramieniu Is i uśmiechając się do niej nikle. Sama wręcz buzowała z radości, bo przecież wreszcie ktoś zacznie działać (nie wspominając już nawet o tym, że wśród tych ludzi będzie i ona), ale po tym, jak wyglądała jej przyjaciółka można było wywnioskować, że wcale się nie uśmiechała do całej sytuacji, nawet jeśli na twarzy miała mieć najbardziej bojowy wyraz. Takie rzeczy się po prostu wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Thessaloniki, Grecja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 169
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 286
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5224-aglaia-chara-gavrilidis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5226-aga
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5227-sowa-aglaii




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Nie Wrz 08 2013, 18:30

Aglai miejsce za bardzo do gustu nie przypadło. No, ale nie ona wybierała miejsce więc mogła sobie w duchu ponarzekać. I tak nikt w ten sposób nie ucierpi, a ona wyrazi niemo swoją opinię, która i tak nikogo nie obchodzi. A jej zrobi się lżej na duszy.
Gavrilidis nie była chyba jedyną osobą, którą zdziwiła dziwna wiadomość, ale jeszcze z nikim tego nie skonsultowała, bo wszak dopiero przyszła.
Nie specjalnie chciało jej się wychodzić z zamku i iść aż do wioski, ale wolała nie podpadać profesorowi już na początku roku szkolnego. Jeszcze by jakiś szlaban dostała?
Kto wie.
W każdym razie, kiedy weszła do środka zobaczyła już parę osób ze szkoły i dwóch nauczycieli. Z nikim z obecnych nie była w zbyt bliskich relacjach. A jedną osobę ze Slytherniu wręcz szerokim łukiem ominęła.
Swoją drogą miała już dosyć siedzenia tylko w zamku i tego samego widoku z okien wieży Gryfonów. Już nawet pomijając fakt, że chodzili w grupach i pod okiem nauczycieli. Ważne, że mogli się wyrwać. Nawet na któtko
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 71
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5607-adelaide-perry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5608-brzydale-add
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5614-poczta-add#162775




Gracz






PisanieTemat: Re: Ukryty Pub niedaleko wieży   Pon Wrz 09 2013, 12:51

Adelaide spóźniona! No kto by pomyślał! Ale to moja wina, bo wczoraj miałam dzień obijania się. A teraz, jako że pogoda jest do niczego to sobie postanowiłam napisać pościka. Fajnie, nie?
Wycieczka do Hogsmead od razu wydała jej się dobrym pomysłem. Uczniom przyda się rozrywka, w jakiejkolwiek postaci, zwłaszcza po tym, co zdarzyło się w pociągu. Nasza Krukoneczka do dziś dnia nie mogła uwierzyć, że to prawda. Jak to możliwe, że Hogwart, szkoła, która uchodziła za najbezpieczniejsze miejsce na świecie dopuszcza do takich rzeczy? Gdzie dyrektor, gdzie nauczyciele? Oczywiście, Add wiedziała, że to nie ich wina, ale przez tyle lat panował tu spokój, że teraz, gdy zaczynało dziać się coś TAKIEGO zwyczajnie panikowała. I jak to ona; musiała znać na wszystko odpowiedź, musiała wiedzieć, skąd, jak i dlaczego. Inaczej nie mogłaby spać. I tak już miała z tym spore problemy. Zwyczajnie się bała i na każdy szelest pościeli lub ciche pochrapywanie koleżanek z dormitorium reagowała bardzo impulsywnie. Trudno było osobie takiej, jak ona stać bezczynie i czekać na rozwój wydarzeń. Czuła się w obowiązku coś z tym zrobić. Nieważne, w jaki sposób.
Gdy tylko dostała list od profesora zaczęła zachodzić w głowę, co będą robić. Oczywiście, mogła to być zwyczajna wycieczka, ale Adelaide czuła, po prostu czuła (!), że to nie będzie taka o, zwykła przechadzka. Tu przecież nic nie było zwyczajne.
Opatuliła się za dużym swetrem i wyszła z Zamku, pewna, że będzie przed czasem. A tu proszę, taka niespodzianka! Stanęła sobie gdzieś z boczku, przyglądając się innym uczniom, przebierając w miejscu nogami, wyraźnie niecierpliwa. Ona chciała już, teraz, zaraz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Ukryty Pub niedaleko wieży

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Ukryty Pub niedaleko wieży
» Wieża Wiatrów
» Szczyt Wieży
» Wieża Północna
» Hightower/ Wysoka Wieża

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Opuszczona wieza
-