IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kolorowa Kawiarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Kolorowa Kawiarnia   Czw Maj 23 2013, 11:17

First topic message reminder :


Kolorowa Kawiarnia

Urocza kawiarnia, zapraszająca w swoje skromne, acz wyjątkowo kolorowe progi wszystkich przechodniów. Zapach świeżo parzonej aromatycznej kawy można poczuć już na ulicy i trzeba mieć naprawdę nieludzkie pokłady silnej woli, by mu się oprzeć i nie zboczyć ze swojej wyznaczonej trasy na małą przerwę przy kawałku domowego ciasta.

Imbirowa mątwa
Cytrynowy Raj
Malinowy Chruśniak
Wiśniowy Gryf
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato
Syrenie Latte
Porcja dowolnego ciasta
Porcja lodów
Ciastka do kawy




 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Pią Mar 03 2017, 14:12

On chyba sam nie zdawał sobie sprawy, że to spotkanie jest dla niego tak ważne. Wiedział, że się nim stresował. Było to jednoznaczne z tym, że mu zależy. Ale przecież na razie nie musi się do tego przed sobą przyznawać. Will po prostu wiedział, że powiedzenie dziewczynie o tym, że czeka tu już długo byłoby raczej jednoznaczne ze skreśleniem ich wspólnej znajomości. Gdyby on był w takiej sytuacji, to na pewno uznałby tę drugą osobę za jakiegoś psychopatę i omijałby szerokim łukiem. Przyszła mu do głowy myśl, że może jest psychopatą? Nie, nie czuje się tak. Przecież ma dobre intencje i nie czuje, żeby miał jakąś obsesję na punkcie Panny Moscovej. Przynajmniej na razie.
Bywa dżentelmenem, to prawda. "Bywa" to dobre słowo, ponieważ nie zawsze pozwala mu na to jego pierdołowatość. Intencje zazwyczaj ma dobre, a niestety wychodzi jak zwykle.
Z pewnością nie spodziewał się tak rozbudowanej odpowiedzi. Może coś w stylu jednego, krótkiego zdania albo tylko przytaknięcia? Patrzył na nią, w jej oczy. Tak, jak się to robi słuchając kogoś. Miała niesamowite oczy. Tak bardzo niespotykane. Nie tylko przez ich kolor, ale przez to, co widział głębiej. Zdał sobie sprawę, że już lubi w nie patrzeć. Nie wiedział tylko na ile jego towarzyszka mu na to pozwoli. On nie miał problemu z kontaktem z ludźmi, tym wzrokowym również. Gorzej było z Nią.
Już nabierał powietrza, żeby coś odpowiedzieć, ale Nastya go ubiegła! Wysłuchał jej z lekkim uśmiechem na ustach. Cieszył się, że mówi. Do tego sama z siebie. A zadał jej tylko krótkie pytanie.
- Ja chyba nie przepadam za zimnem. - Skrzywił się nieco. - No chyba, że mam kaca. - Zachichotał, dbając, żeby chichot ten brzmiał męsko, a nie zmienił się w cienki pisk. Miał nadzieję, że pamięta ich pierwsze spotkanie. Może jednak nie powinna pamiętać. On też nie powinien, to była totalna kompromitacja. Zmarszczył brwi, wspominając tamto popołudnie. Nie, zdecydowanie nie chce go pamiętać. - Nie byłem nigdy w Durmstrangu, ale słyszałem o tym, że większość nauczycieli jest dość szorstka. - Odpowiadał z zaangażowaniem.
Zamyślił się na chwilę.
- Myślę, że udałoby się wykombinować coś z tym pianinem. - Mrugnął do niej mocno spontanicznie i odruchowo. Jak bardzo ze swoim usposobieniem musiał uważać na to co robi. Szczególnie, kiedy zależało mu, żeby wypaść dobrze. Wiadomo, że im bardziej człowiek się stara, tym gorzej mu to wychodzi. Na szczęście uratowała go kelnerka, która podeszła do ich stolika.
- Na co masz ochotę? - Spytał zgodnie z dobrym wychowaniem.
Teraz już wie w jaki sposób może dać trochę radości dziewczynie. Na pewno to zrobi, nawet w głowie już układał mu się pewien plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Nie Mar 05 2017, 17:03

To chyba dobrze, że William nie powiedział jej na wstępie, jak bardzo mu zależy. Na bank by się przestraszyła! Choć z drugiej strony, nie była na tyle głupia, by nie zdawać sobie sprawy z tego, że COŚ jednak jest na rzeczy. Gdyby była mu absolutnie obojętna, nie przyszedłby tutaj, nie zgodziłby się na kawę. Potraktowała go przecież po chamsku i nie byłaby zaskoczona, gdyby w liście, który od niego dostała był sok z czyrakobulwy, żeby poparzyła sobie palce! Ewentualnie jakiś kurzajkolep, czy inne świństwo, które miało dać jej do zrozumienia, że przegięła i niech zapomni o jakiejkolwiek znajomości z Nim. No i nie przeszkadzało Mu to, że zamiast zapytać Go wprost, wysłała sowę. Tak było jej łatwiej. Zawsze miała problem z komunikacją... A Bird powiedziała, że jeśli napisze list, to przynajmniej nie będzie się jąkać i plątać, albo co gorsza, nieświadomie mówić po rosyjsku, a nie po angielsku. Kilka razy jej się to zdarzyło! Kiedy nauczyciel zadawał jej jakieś pytanie, a ona była zbyt zestresowana, bądź zajęta własnymi myślami odpowiadała w swoim ojczystym języku, przez co niektórzy uważali ją za złośliwą ignorantkę.
Zmarszczyła lekko brwi, słysząc Jego odpowiedź co do zimna. Pokręciła głowę z bladym uśmieszkiem.
- Przypuszczam, że wtedy miałeś kaca? - spytała, powoli rozplątując swoje dłonie pod stołem. Jedną wciąż trzymała na kolanie, zaś drugą, już całkiem swobodnie, położyła na blacie.
- Tak, są raczej szorstcy! Mama mówiła, że w Hogwarcie kiedyś uczył wilkołak, ale był najlepszym nauczycielem, jakiego miała. W Durmstrangu to byłoby niedopuszczalne... A przecież to nie ich wina, że są wilkołakami. Prawda?
Anastasya bardzo dobrze pamiętała wujka Eliotta, męża swojej matki chrzestnej. Wysoki, chudy blondyn z mnóstwem, mnóstwem blizn. Zmarł niedawno i to był ogromny cios dla jej ciotki, choć ta robiła dobrą minę do złej gry. Nastya uważała, że przynajmniej już nie cierpiał. Lykantropia wyssała z niego życie. Pamiętała, jak wyglądał przed jedną z ostatnich przemian i aż serce jej się ściskało z żalu nad Nightrayem. Miał oczy wilka, a palce zaczynały przedwcześnie przemieniać się w łapy. Z rozmyślań wyrwało ją pytanie Williama.
- Och... Nie wiem... Skoro mieliśmy się spotkać na kawie, to może chochlikowe cappucino?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Nie Mar 12 2017, 20:27

Will już wiedział, że COŚ jest. Teraz tylko kwestia tego, co. Ale to zapewne prędzej czy później się okaże. Przede wszystkim był cholernie ciekawy jakie COŚ może pojawić się ze strony Panny Moscovej. Ciągle jest dla niego jedną, wielką zagadką. Coraz bardziej czuł, że to mu się podoba.
o prawda, potraktowała go po chamsku. Jednak on chyba nie potrafiłby jej nie wybaczyć. No chyba, że na prawdę powiedziała by mu coś takiego, że by się nie dało. Wiedział jednak, że mimo wszystko nie byłaby w stanie. Nie jest złą osobą, która życzy źle innym. Mimo domu, do którego należy. To wiedział na pewno. A jeśli o list chodzi... To Will cały dzień chodził z przyklejonym uśmiechem do ust, bo tak się cieszył, że się do niego odezwała i to SAMA, z WŁASNEJ WOLI. Pewnie wyglądał cały tamten dzień jak głupek siedząc podczas posiłków czy na zajęciach z takim bananem na ryju.
Och, wcale nie chciał przypominać ani sobie, ani jej o tamtym niedzielnym kacu... Szczególnie jej. Uśmiechnął się tylko dość cierpko. Raczej nie musiał odpowiadać, a pytanie Nastyi było całkowicie retoryczne.
- W większości prawda. - Zaczął. Odpowiadając na jej pytanie donośnie wilkołaków. - Znam historię o czarodziejach, którzy z jakiegoś niewiadomego dla mnie powodu chcieli stać się wilkołakami i szukali innych, żeby pomogli im w przemianie. - Skrzywił się. - Dla mnie to dość odrażające i niezrozumiałe. - Will słyszał, że przemiana jest bolesna. Samo bycie wilkołakiem także jest utrudnieniem w normalnym życiu. Nie rozumiał jak ktoś mógłby tego chcieć.
Uśmiechnął się na jej słowa.
- Dwa razy chochlikowe cappucino, poproszę. - Powiedział powoli, odwracając się w kierunki kelnerki. Znów spojrzał na swoją towarzyszkę. Wydawało mu się, że była mniej zdenerwowana. On na pewno czuł się już dużo lepiej.
- Czyli grasz na pianinie? - Spytał krótko, spoglądając na jej delikatne dłonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Nie Mar 12 2017, 20:47

Oboje zatem wiedzieli, że coś tam sobie jest, ale żadne z nich przecież się do tego nie przyzna... To takie... DOROSŁE. Dzieci miały to do siebie, że zawsze mówią, co myślą! A oni nie. Nie, nie powiedzą sobie niczego, bo wyrośli już z okresu dziecięctwa, kiedy relacje międzyludzkie były proste i bezpardonowo mówiło się komuś, że się go lubi, albo nie. Pamiętała, że jak mama raz zaprowadziła ją do przedszkola, to bardzo szybko musiała ją stamtąd zabrać, bo każdemu dziecku mówiła, że go nie lubi. Nie jej wina, że naśmiewali się z jej oczu i białych włosów... Ona po prostu nie pozwalała sobie na coś takiego! Jako dziecko miała więcej werwy, potem jakoś to zniknęło i stała się taka... Wyblakła. Teraz miała wrażenie, że energia powoli wraca do jej ciała, co było niesamowicie przyjemnym uczuciem. O tak, przyjemnym. Nie mogła przecież złościć się o to, że zaczyna wracać do żywych, jeśli można to tak nazwać.
Widziała Go tamtego dnia raz czy dwa i ten uśmiech sprawiał, że sama miała ochotę się uśmiechnąć. William miał w sobie coś... Coś... Niesamowitego. Był dobrym człowiekiem, to przecież widać. Ktoś, kto nie jest dobry nigdy nie sprawiłby, że czułaby się w jego towarzystwie na tyle swobodnie, by uśmiechać się i tyle mówić.
- Pewnie naczytali się mugolskich książek, gdzie wilkołactwo opisywane jest w taki sposób, że włos na głowie się jeży. Moja mama pokłóciła się ze swoją koleżanką o taką jedną książkę... Zmierzch? Tak jakoś. W każdym razie, tam jest to bardzo romantyczne. Może dlatego? Choć, to nadal dziwne. Przecież... Każdy wie, że bycie wilkołakiem to okrutne cierpienie. - mruknęła, rozcierając dłonią ramię. - I wyrok śmierci. - dodała cicho, wzdychając.
Nie jest łatwo zapomnieć człowieka, który męczy się z własną naturą, a już na pewno nie zapomni się tego szybko, jeśli ta osoba była w jakiś sposób bliska.
- Tak! Od... Od... Właściwie, odkąd pamiętam, to gram na pianinie, fortepianie i organach. - powiedziała, a oczy zabłyszczały jej na samą myśl o tych instrumentach. - Mama mówi, że mam talent, ale mnie to po prostu uspokaja. Lubisz grę na tych instrumentach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Nie Mar 12 2017, 21:58

Tak, to zdecydowanie dorosłe podejście.
Will za to nigdy nie miał problemów z rówieśnikami. Zazwyczaj większość go lubiła, przyciągał do siebie ludzi. Nie miał tez nigdy problemów, żeby dogadywać się z dużo starszymi lub młodszymi od siebie.
Chłopak widział w niej przemianę. Nawet tę, która zaszła w ciągu ich trzech krótkich spotkań. W zasadzie dwóch i kawałka trzeciego. Bardzo go to cieszyło, chociaż nie podejrzewał, że sam jest powodem (przynajmniej częściowym) tej przemiany.
Ze słów dziewczyny mógł wywnioskować, że ma pewne doświadczenia związane z wilkołakami. Myślał, że może ktoś w jego rodzinie cierpiał na tę przypadłość. A może chodzi kogoś bliskiego jej rodzinie? Na pewno znała sprawę od praktycznej strony. Will tylko słyszał lub czytał o tym wszystkim. W dodatku dość pobieżnie, jak to on. Jednak coś w głowie mu zostało. Przeszedł go dreszcz, kiedy powiedziała o śmierci. Spojrzał na nią tylko wzrokiem pełnym zrozumienia. Ona nie musiała więcej mówić, a on wiedział, czuł to, że straciła kogoś właśnie w taki sposób. Miał nadzieję, że widzi to, że ją rozumie i jest z nią. Normalnie, gdyby to był ktoś, kogo zna lepiej (lub po prostu Will mógłby spodziewać się reakcji tej osoby), po prostu by wstał i mocno ją przytulił. Jednak w tym wypadku mógłby tylko zarobić zaklęciem.
Na szczęście temat grania na pianinie wciągnął Pannę Moscovą. To utwierdziła go tylko w przekonaniu, że MUSI zdobyć dla niej ten instrument. Lub chociaż załatwić jej do niego dostęp.
- Mam nadzieję, że kiedyś przekonam się na własne uszy, że masz talent. - Roześmiał się serdecznie. - Ja bardzo lubię słuchać gry chyba na każdym instrumencie, chociaż sam nie potrafię grać na niczym. Prócz nerwów, jak sama już wiesz. - Zachichotał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Nie Mar 12 2017, 23:51

Mając tak aspołecznych rodziców trudno jest nie mieć problemów w kontaktach nie tylko z rówieśnikami, ale i w ogóle ze społeczeństwem. Pewnie gdyby najlepszą przyjaciółką mamy nie była żona wujka Matthewa, to Anastasya długo nie miałaby kontaktu z rówieśnikami (albo prawie rówieśnikami), a jej charakter byłby jeszcze... Trudniejszy. Chwała Bogu za Bird i jej głupie pomysły! No i Nani! I Rossa, który dorównywał głupotą Birdi, chociaż był najstarszy z całego towarzystwa. Patrząc na niego, widziała w nim młodego wujka Takera! I patrząc na Rossa... Gdzieś w głębi siebie wiedziała, jaka jest "tajemnica" jej rodziców, jeśli można tak to nazwać. Wiedziała, że jej ojca ciągnęło do wujka Takera. Pewnie dlatego mama tak niechętnie chodziła na jakiekolwiek spotkania, na których był właśnie on. No cóż, niby jej religia potępiała takie ekscesy, ale co ona miała tacie powiedzieć? Zresztą, to nie jej sprawa. Nie mogła wcinać się w sprawy rodziców.
A no, miała... I nie musiał się krępować - spokojnie mógł zapytać, czy zna jakiegoś wilkołaka. Nie widziała powodu, dla którego miałaby się oburzyć, czy unikać tematu. Żal jej było ciotki, smutno było bez wujka Eliotta, ale starała się patrzeć na to w trochę inny sposób. Chciała wierzyć, że wujek jest teraz w lepszym miejscu, w którym nie cierpi, a lykantropia minęła. Tak, takie myślenie z pewnością sprawiało, że śmierć bliskich osób była choć trochę łatwiejsza do zniesienia.
- Jeśli znajdę pianino, albo coś w tym guście, to na pewno się przekonasz. - odparła... Uśmiechając się szeroko. Nie mogła tego powstrzymać! Jego śmiech był rozbrajający!
Zarumieniła się lekko i zakryła buzię dłonią, jakby powiedziała coś niestosownego. Odchrząknęła i popatrzyła w bok z zawstydzoną miną.
- Nie jesteś taki zły, William.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Pon Mar 13 2017, 13:27

Zapewne jeszcze przyjdzie taki czas, kiedy Will dowie się dużo więcej o samej Natyi jak i o skomplikowanych relacji w jej rodzinie. Na razie nie wiedział prawie nic. Może gdyby wiedział dużo łatwiej byłoby mu zrozumieć dziewczynę i to, dlaczego jest taka, a nie inna. Nie w każdej chwili był w stanie pojąć tego, że nie każdy musi być taki jak on. Dodatkowo nie każdy musiał mieć takie życie jak on. Większość raczej mogła pomarzyć o takiej rodzinie jaką miał on. Z drugiej strony chłopak był biedniejszy o prawdziwych przyjaciół, których miała ona. Owszem, ma wielu znajomych, ale wiadomo jak to jest. Ma się ich głównie wtedy, kiedy jest dobrze. Kiedy tylko pojawia się jakiś problem większość się odwraca. Jego jedyną pewną ostoją jest właśnie w główniej mierze siostra, a zaraz później rodzice. Ostatnio właśnie wspomniał o Pannie Moscovej w liście do Marry. Tak, to było właśnie wtedy, kiedy wpadli na siebie w sowiarni. Będzie musiał opowiedzieć jej o tym spotkaniu. O tym, że widzi jak się uśmiecha, co czyni go niesamowicie szczęśliwym. Jeszcze nie wiedział, czy będzie w stanie aż tak obnażyć się z uczuć przed siostrą. Jeszcze nigdy nie pisywał jej o dziewczynach, przynajmniej nie w tak... Głęboki sposób. Opowiadał o koleżankach, o tym jak dobrze się z nimi rozmawia czy pije ognistą. Nic jednak więcej w nich nie widział. A tu - objawienie jego życia. Wiedział, że musi być czuły i ostrożny, żeby nie zepsuć tego. A o zepsucie mogło być łatwo, to wiedział aż za dobrze.
I znów uśmiech. Aż lekko mu się robiło na sercu i od razu odpowiadał jej uśmiechem. Mimowolnie. Znajdzie pianino lub coś w tym guście, to wiedział na pewno! Uśmiechnął się jeszcze szerzej, kiedy okazało się, że nie jest z nim aż tak źle i nie zjada dziewic na śniadanie. Dobrze, że nie powiedział tego głośno.
- Uwielbiam jak się uśmiechasz. - Wymsknęło mu się, ale po prostu musiał jej o tym powiedzieć! Był na to zbyt szczery. - Nie musisz się tego wstydzić, wiesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Sro Mar 15 2017, 22:00

Nie była pewna, czy chciała opowiadać Williamowi, czy komukolwiek o tak prywatnych sprawach jak romans jej ojca z mężczyzną. Nie chodzi o to, że wstydziła się tego, jacy byli jej rodzice, ale... To była sprawa między jej rodzicami a to, że ona wiedziała już i tak było przesadą. Dowiedziała się w sumie przypadkiem i nawet nie znała całego kontekstu! Wiedziała tylko, że coś takiego się wydarzyło. Czasem rodzice po prostu jej nie zauważali, jeśli można to tak ująć. Nie miała im tego za złe, bo była wyjątkowo cichym człowiekiem, który nieraz nie chce zwracać na siebie uwagi... Wtedy zdarza się, że słyszy coś, czego nie powinna. W sumie, nie narzekała. Potrafiła trzymać dziób na kłódkę i to były informacje tylko dla niej i dla nikogo więcej. Bardzo, ale to bardzo rzadko dzieliła się nimi z innymi, tak jak wtedy, kiedy mama chciała... Nie, nieważne.
Patrząc na Williama, nie pomyślałaby, że ten nie ma prawdziwych przyjaciół. Wyglądał raczej na człowieka, do którego wszyscy lgną. Cóż, ona sama lgnęła do Niego, chociaż opierała się temu jak mogła, przestraszona myślą, że może być z kimś na tyle blisko, że kiedy ta osoba odejdzie, będzie czuła pustkę, którą nie będzie się dało niczym zapełnić. Wystarczy już, że miała rodzinę, po której taka pustka zostanie. Bała się tego. Bała się śmierci bliskich jej osób... Albo tego, że w jakiś sposób ich po prostu zabraknie.
Poczuła, że robi się jeszcze bardziej czerwona. Słowa Williama były.. Takie... Chyba pierwszy raz ktoś powiedział jej, że uwielbia jej uśmiech. Przeważnie słyszała, że wygląda z nim dziwnie. Roztarła policzki dłońmi z nadzieją, że to zlikwiduje jej rumieńce. Naiwna jak dziecko! Czuła, że przez to popękają jej naczynka!
- Ja... To nie tak, że ja się wstydzę... Po prostu... Ehm... Tak jakoś. - wymamrotała, wzruszając lekko ramionami.
Odchrząknęła nerwowo i zaczęła przesuwać palcem po brzegu stołu.
- Nie myślałam, że będziesz chciał jednak iść ze mną na kawę po tym, jak Cię potraktowałam. Chyba po prostu zbyt często spotykam się z tym, że ludzie są dla siebie jak wilki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Czw Mar 16 2017, 01:53

Dokładnie, są rzeczy, o których niekoniecznie się mówi. Bo niby po co? Mogłoby to być krępujące dla obydwu stron. Tym bardziej, że nie zmieniłoby to niczego między nimi. Każda rodzina, każdy dom miał jakieś mroczne sekrety, sekreciki czy inne sytuacje, o których po prostu się nie mówi. Nawet w tej rodzinie się nie mówi. Will doskonale to rozumiał, więc nawet gdyby wiedział to nie chciałby, że cokolwiek mu mówiła.
Często bywa tak, że pozory mylą. Co z tego, że ma wokół siebie mnóstwo ludzi, skoro ani jednego pewnego i w stu procentach zaufanego? Czasem lepiej stosować strategię jakości, a nie ilości. Na co dzień ilość mu odpowiada. Nie miewa problemu z pójściem z kimś na piwo albo wyjście gdziekolwiek. Nawet żeby coś załatwić zazwyczaj nie ma problemu. Problem zaczyna się, kiedy on ma jakiś problem i potrzebowałby chociaż kogoś niezawodnego, z kim mógłby pogadać. Teoretycznie gadać ma z kim, ale ze wszystkimi nie porozmawia się o wszystkim, prawda?
Tak, zrobiła się czerwona. Na szczęście z zawstydzenia, a nie ze złości. Chociaż wolałby, żeby się nie wstydziła, bo przecież nie ma czego. Uśmiechał się tylko do niej łagodnie. Nie chciał wprowadzać jej w jeszcze większe zakłopotanie.
- Ja po prostu wiem, że wcale nie chciałaś tego powiedzieć. - Odparł spokojnie. - Poza tym nie możesz wkładać wszystkich ludzi do jednego wora...
O, ich kawa została przyniesiona przez kelnerkę. Will podziękował za kawę skinieniem głowy. Spojrzał bacznie na swoja towarzyszkę, biorąc do ręki swój napój. - To za to, żebyśmy jednak czasem pogawędzili na korytarzu! - Wzniósł mini toast i upił łyk swojego cappucino.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Pią Mar 17 2017, 21:34

Spotkanie z Williamem okazało się dużo przyjemniejsze, niż się spodziewała. Była przekonana, że przez cały czas będzie cholernie skrępowana i nie będzie w stanie wydusić ani słowa... A ty taka miła niespodzianka! Rozmawiała z Nim i nie miała takiego dziwnego poczucia, jakby była osaczona Jego obecnością. Nie miał tak wybujałej osobowości, jak Birdy, której wszędzie było cały czas pełno. No i nie był tak głośny, jak jej się zdawało... A to był ogromny plus, bo kiedy ktoś był zbyt hałaśliwy, Anastasya czuła się, jakby była w wielkim tłumie i nie potrafiła się zaaklimatyzować. Nigdy nie radziła sobie w takich sytuacjach. Chwała Bogu, że Willy był... No... Inny, niż zdawało jej się na początku.
Utkwiła w Nim dwukolorowe oczy i uśmiechnęła się kącikami ust, obserwując Go. Chociaż William wypowiedział swoją kwestię, ona milczała, po prostu patrząc na Niego. Nie mogła sobie tego odmówić! Jego uśmiech i sposób bycia dawały jej jakiś dziwny spokój ducha, który czuła tylko w cerkwi, albo kościele.
Napiła się cappucino, kiedy już je dostali, unosząc lekko filiżankę na znak "toastu". Zdecydowanie miły gest. Jeszcze przez chwilkę patrzyła się na Niego, aż wreszcie odwróciła wzrok, chrząkając nerwowo. Chyba się zagapiła.
- Wiem, że generalizowanie jest nie fair, ale to taka reakcja obronna. Dzięki temu unikam wielu nieprzyjemnych sytuacji. Ślizgoni potrafią być podli. - powiedziała po długiej chwili milczenia, przesuwając w palcach rąbek szaty. Nie mogła siedzieć bez ruchu, stale musiała robić coś z rękami... Odruch, no! Zawsze robiła tak, gdy się denerwowała, choćby odrobinkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Pon Mar 20 2017, 20:09

Gdyby wiedział jak miło myśli o nim dziewczyna, chyba padłby ze szczęścia i wrażenia jednocześnie. Gdyby była tylko w stanie to wyartykułować to jego radość chyba nie znałaby granic. Bardzo podobało mu się to, że z chwili na chwile widocznie stawała się coraz bardziej rozluźniona. Czuł, że wszystko idzie w dobrym kierunku.
Wcale nie umknęło mu to, że dziewczyna się na niego zagapiła. Postanowił jednak nie wchodzić w temat. Czuł ,że to ją tylko skrępuje. Utracili by wtedy pewnie wiele z tego, co udało im się osiągnąć. Jednocześnie cholernie mu to schlebiało. Najwidoczniej jednak coś w nim widziała. Sam nie wiedział co, w końcu byli tak różni... Jednak z drugiej strony on przecież też widział w niej coś wyjątkowego. Właśnie chyba z powodu ich odmienności. Na pewno dużo prawdy jest w powiedzeniu, że przeciwieństwa się przyciągają. Zdołał sam odwrócić od niej wzrok i uśmiechnąć się przy tym lekko. Jego wzrok był utkwiony w jej ślicznej twarzy.
- W pełni rozumiem. - Odpowiedział krótko. Sam nie miał reakcji obronnych. Był miękki jak gąbka (tak też chłonny nowych doznań i słów innych ludzi), do tego zdarzało mu się zbyt łatwo komuś zawierzyć. Niektórzy nie zawsze uczą się na swoich własnych błędach. patrzył na jego dłoń, skubiącą szatę i delikatnie się uśmiechnął. - Opowiesz mi o swojej rodzinie i domu? - Spytał lekko i liczył się z tym, że Nastya może nie chcieć odpowiadać na jego pytanie. Upił łyk zawartości swojej filiżanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Sro Mar 22 2017, 22:28

Trochę jej to zajęło, prawda? Żeby się rozluźnić... Ale spotykanie się z ludźmi tak na nią działało, zwłaszcza z takimi, których musiała PRZEPROSIĆ. Ugh... Ale nie ubyło jej od przepraszania Williama, więc może wreszcie nie będzie miała z tym takiego problemu? Oby! Jej życie byłoby wtedy duużoo łatwiejsze. W ogóle, wszystko byłoby takie piękne i kolorowe! Ale... Och! To głupie, ale miała wrażenie, że czuje motylki w brzuchu. Nigdy tego nie czuła! I wciąż miała wrażenie, że słyszy w głowie nie swój głos, ucieszony jak diabli, że ona siedzi teraz naprzeciwko Ne.. Nie! Przecież on ma na imię William, tak?
"Ale jest taki podobny do mojego N.! Jest taki uroczy! Pokochaj Go całą sobą, On zasługuje na to. Spójrz tylko na Niego, jest taki cudowny!"
Więc patrzyła i czuła, że jest cudowną osobą. Widziała niemalże dobroć puchońskiego serca Williama! I dlatego, kiedy zapytał o rodzinę nawet się nie oburzyła. Czuła, że Jemu może mówić to, co mówi Birdy. Nie musi się krępować... No, może jednak nie powie na pierwszej kawie (bo to nie randka, co nie?), że jej ojciec to były śmierciożerca, ale chyba kiedyś będzie musiała. W końcu... Mroczny Znak nadal widniał na ręce Aleksego Moscova, a trzeba podkreślić, że ojciec Anastastyi uwielbiał nosić koszule, a rękawy podwijał tak, że widać było przedramiona.
- Hm... Co chciałbyś знать (znać)? - spytała z silnie rosyjskim akcentem, ba! Ostatnie słowo w ogóle było po rosyjsku, więc Willy mógł tego absolutnie nie zrozumieć.
To był znak, że poczuła się przy Nim zupełnie swobodnie - nie dbała o to, by mówić w miarę czystym akcentem, a do tego wkradło się rosyjskie słówko... Dopiero po chwili zorientowała się, co zrobiła. Zarumieniła się lekko i odchrząknęła.
- Przepraszam. Miałam na myśli... Co chciałbyś wiedzieć. - poprawiła się, patrząc w bok z zażenowaną miną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Wto Mar 28 2017, 21:50

Nieważne ile czasu jej to zajęło, ważne, że się stało. Taka prawda. Nawet, gdyby potrzebowała na to kilku spotkań, nie przeszkadzałoby mu to. Jest cierpliwym człowiekiem. Will nie uważał, że Nastya powinna go za cokolwiek przepraszać. Nie obwiniał jej za nic, nie był też zły czy obrażony. Zadośćuczyniła mu sytuację z sowiarni tym spotkaniem. Naprawdę więcej nie potrzebował. Chociaż skoro ona traktowała to jak przeprosiny, niech będzie. Przynajmniej sama wewnętrznie poczuje się lepiej.
Gdyby dowiedział się, że dziewczyna czuje coś tak silnego jak motylki w brzuchu (nieważne czym wywołane) to chyba oczy wypadłyby mu z orbit. Nawet on nie za często doznawał tego uczucia. Tylko przy mocnym podnieceniu, szczęściu bądź stresie. No, chyba, że kurczak z kolacji byś średnio świeży…
Szkoda, że te silne uczucia siedzące w Ślizgonce nie dotyczyły do końca jego. Także tyle dobrego z tego, że nie potrafi czytać w myślach. Przynajmniej na razie.
Tak, William jest osobą, której można zaufać. I to w każdej kwestii. Chciałby, żeby Panna Moscova miała do niego nieograniczone zaufanie. To byłoby coś… Czuł, że do tego jeszcze długa droga. Sprawiało mu ogromną radość obserwowanie jej „postępów”. Od fukania na niego, kiedy tylko mogła, przeszła do spokojniej i miłej rozmowy przy wspólnej kawie. Niesamowite. Miał nadzieję, że to jeszcze nie koniec i zostanie zaskoczony jeszcze nie raz. Tak jak listem od niej z propozycja spotkania.
Uśmiechnął się szeroko, kiedy wplotła w pytanie rosyjskie słowo. Nawet bez jej wyjaśnienia, domyślił się o co chodzi. Wiedział, że to kolejny „objaw” jej wyluzowania.
- Nie przejmuj się. – Machnął ręką, uśmiechając się jeszcze szerzej. Opuścił ją na stolik i nie patrząc, gdzie ja kładzie, dotknął delikatnie jej dłoni. Spojrzał prosto w jej oczy i z miną wyrażającą cicho „przepraszam”, powoli cofnął rękę. Nie zarumienił się, nie czuł zażenowany. Raczej bał się, że stanie się to po drugiej stronie. Zabierał rękę powoli, bo wcale nie chciał tego robić. Chętnie zamknąłby jej dłoń w swoich dłoniach i tak z nią rozmawiał. Ma takie delikatne, jaśniutkie i małe dłonie. Teraz już wiedział, że są delikatne. Sprawdził empirycznie. Niechcący, ale już przynajmniej wie. – Jak mają na imię twoi najbliżsi, co robią na co dzień. – Zaczął wyliczać na palcach to, co mogłaby mu powiedzieć. Może opowiesz mi o jakimś swoim ulubionym miejscu z dzieciństwa? Mów to, na co masz ochotę! – Mrugnął do niej. Był ciekawy jak zareaguje. Chyba powoli zaczynał ja podrywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Wto Mar 28 2017, 22:19

Może to, ze nie miał motylków w brzuchu wynikało z faktu, że nie był takim odludkiem jak ona i po prostu częściej widywał się z ludźmi, więc dla Niego nie było to aż tak wyjątkowe, jak dla niej? W każdym razie, dobrze, że nie wiedział o tym, co Anastasya czuje, bo zapewne motylki umarłyby od tego, jak bardzo wszystko by się w niej ścisnęło ze stresu. O nie, nie, nie. Uczucia to nie coś, w czym biedna Rosjanka (no dobra, pół-Rosjanka) była dobra i nie chciała, żeby wiedział, że tak cieszyła się, że to spotkanie szło tak dobrze! I.. To nie jest tak, że ona jest tutaj tylko z poczucia winy, okej? William naprawdę był w porządku, a ona negatywnie Go oceniła. Nie powinna. Wrzucanie ludzi do jednego wora nie jest dobre i Nastya starała się naprawić błędy.
Czując dłoń młodego mężczyzny na dłoni drgnęła i cofnęła ją o milimetr, odruchowo. Odchrząknęła nerwowo i zabrała dłoń ze stolika, kładąc ją na kolanach. Miał ciepłą dłoń! I to było... Przyjemne... Ale nie chciała się do Niego zbliżać. Czułaby się skrępowana. Za blisko, zdecydowanie. Mogli rozmawiać, ale niech na tym pozostanie. Nie zaczęła jednak na Niego warczeć, bo i po co? Nie chciał nic złego i chyba nawet nie zrobił tego celowo.
- Och... Cóż, moja mama ma na imię Jean. Jeanne. Jak Jeanne d'Arc, ale rzadko używa tego imienia w całości. A tatko to Aleksy. Alek. No... Mam jeszcze młodszego brata. Jest jeszcze malutki i ma na imię Misza. Całkiem miły, chociaż robi czasem za dużo hałasu. - powiedziała z lekkim, bladym uśmiechem na ustach. - Misza to Michaił... Po angielsku Michael, da? - spytała, przygładzając szatę na kolanach.
Lekko zmarszczyła brwi, zastanawiając się nad czymś przez chwilkę...
- A Twoi rodzice? No, Twoja rodzina? Masz jakieś rodzeństwo? Ja niby mam tylko brata, ale moja mama i mama Bird są przyjaciółkami i czasem czuję się tak, jakby Bird była moją rodziną. To trochę dziwne, bo ona jest taka głośna i potrzebuje tyle uwagi... Ale jest w porządku. Ty chyba też ją lubisz, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Wto Kwi 04 2017, 21:00

To prawda, Will we krwi miał przebywanie w towarzystwie i rozmowę. Nie to, że nie czuł nic. Jednak na pewno czuł to wszystko dużo mniej niż ona. Poza tym faceci ogólnie zazwyczaj czują mniej niż kobiety. William nawet nie mógłby się domyślić jak ogromna karuzela emocji i uczuć w jednej chwili może kręcić się w żeńskim ciele.
A gdyby dowiedział się, że ona się cieszy z tego spotkania… Przynajmniej wiedziałby na pewno, że nie jest w tym sam. Dziewczyna wyglądała na zadowoloną, więc chłopak domyślał się, że jej się podoba. Jednak przecież nie miał stuprocentowej pewności. Czytanie kobiet szło mu różnie. Tutaj poziom czytania jest wyjątkowo trudny. Dzięki temu, że nie jest do końca wszystkiego pewny, myśli mocniej o tym co robi. Normalnie pewnie palnąłby już zapewne wiele głupich rzeczy. Ewentualnie rozlałby swoją kawę na stolik, brudząc przy tym swoją rozmówczynię. Teraz trzymał się w ryzach intensywniej niż zwykle. Nie był pewny. W końcu mu zależy.
Tak, taki był uważny, że wystraszył ją swoim dotykiem. Swoje dłonie też położył na kolanach i postanowił dziś już nie gestykulować.
Słuchał, co ma jej do powiedzenia, próbując zapomnieć o chwili wcześniej. Chociaż… z jednej strony zapomnieć, a z drugiej pamiętać. Czuł się jednocześnie zażenowany ale i zadowolony. Przez głowę przeszła mu tylko myśl o tym, co ona teraz myśli. Czy w ogóle o tym myśli? Może zupełnie nie przywiązała do tego wagi? A może jest zła? Nie, nie jest zła, bo opowiada, i to dużo. Może kiedyś ją o to zapyta.
Przytaknął z uśmiechem na jej pytanie o imię brata.
- Bardzo ładne imię. – Dopił zawartość swojej szklanki. – Moja mama ma na imię Marlene i jest pewnego rodzaju artystką. – Zachichotał. – Szyje. W dodatku dobrze. – Wskazał palcem swoją idealnie uszytą koszulę, przez którą (jeśli mocno się przyjrzeć) widać było jego tors. Taki jakiś leciutko prześwitujący materiał. – Ojciec to Algie, pracoholik. Jednocześnie dba o nas wszystkich jak nikt inny. – O nim mówi z szerokim uśmiechem. Jest dla niego wręcz autorytetem. Kocha swoją pracę, poświęca jej czas, ale nigdy, przenigdy nie zapomina o rodzinie. – No i Marry. Moja siostra. Jednocześnie przyjaciółka. – Spojrzał na moment przez okno, obserwując idącego chodnikiem czarodzieja. – Kiedy wpadliśmy na siebie w sowiarni, właśnie do niej wysyłałem list.
Przeciągnął się delikatnie. Wiedział, że nie wypada, ale już zaczęło być mu niewygodnie na tym krześle.
Jasne, Birdy to jedna z fajniejszych osób, jakie znam. – Nie był pewien czy brzmiało to dobrze. – Lubię spędzać z nią czas. – Uśmiechnął się i zajrzał do jej cappuccino, po czym przeniósł wzrok na jej różnobarwne tęczówki. – Może pójdziemy się przejść? – Spytał bardzo odruchowo. Świeże powietrze i nieco ruchu zapewne zrobi im obojgu dobrze po tych mało wygodnych krzesłach. - Chyba, że nie masz ochoty albo czasu. - Dokończył, dając jej do zrozumienia, że jeśli ma ochotę, może odmówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Nie Kwi 09 2017, 20:13

Słuchała Go, oczywiście, że Go słuchała! Ale w międzyczasie zerknęła na zegarek (taki typowy dla czarodziejów, wiecie, planety, wskazówki...) i prawie zrobiła wielkie oczy. Było już tak późno! Musiała już wracać, bo niestety, ale miała całe mnóstwo roboty na następny dzień i musiała zabrać się za to jak najszybciej! Więc kiedy usłyszała pytanie o spacer, posmutniała lekko.
- Przepraszam... Muszę już iść. Jest późno, a transmutacja czeka, nie wspominając o eliksirach... Ale pewnie jeszcze się zobaczymy. - powiedziała z lekkim uśmiechem, wychyliła się przez stolik i dała Mu bardzo szybkiego całusa w czoło, po czym najzwyczajniej w świecie zwiała z Kawiarni najprędzej, jak tylko umiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Czw Kwi 20 2017, 23:36

Sama nie wiedziałam co tak naprawdę tutaj robiłam. Umówiłam się co prawda z Lucasem, ale jakoś specjalnie nie miałam ochoty na jakiekolwiek spotkania, ale jednak. Lucas był inny i dla niego byłam w stanie zostawić wszystkie ważne i te mniej ważne sprawy i iść na spotkanie. Umówiliśmy się w kolorowej kawiarni w Hogsmeade. Ubrałam się dość ciepło i ruszyłam w stronę wioski. Nauka ostatnio tak bardzo mnie pochłonęła, że nie miałam czasu na cokolwiek innego ani kogokolwiek. Nie rozmawiałam prawie z nikim jedynie z osobami w pokoju wspólnym z którymi wymieniałam poglądy na różne tematy.
Po jakimś czasie dotarłam do Hogsmeade, droga dość mi się dłużyła, chociaż zawsze uważałam, że wioska znajduję się bardzo blisko szkoły. Opatuliłam się w szalik oznaczający mój szkolny dom. Po wejściu do kawiarni od razu rozwinęłam go rzucając na stół który był przeznaczony właśnie dla mnie. Gdy podszedł kelner nie odezwałam się kompletnie nic jedynie kiwnęłam głową, że nic nie potrzebuję i chyba zrozumiał, że czekam na drugą osobę. Oparłam głowę na dłoniach i wpatrywałam się w drzwi wejściowe na przyjście mojego towarzysza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 16
  Liczba postów : 736
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Sob Kwi 22 2017, 01:28

Nie tak zły dzień na jaki się zapowiadało, przynajmniej nie padało. Ubrał się w dżinsową kurtkę która była teraz rozpięta, pod nią miał białą koszulkę. Założył też dżinsy w kolorze kurtki i czarne eleganckie buty. Nie przeszkadzało mu że było chłodno, przyzwyczajony był przez ciągłe opady deszczu w rodzinnym Motherwell. Szedł przez Hogs w rękami w kieszeniach, minął kilka alejek aż w końcu znalazł się przez kawiarnią. Dawno nie widział Adrienne, zdziwił go fakt że chciała się spotkać. Sądził że w tej chwili miała lepsze zajęcia, na przykład naukę.. albo spotkania z przyjaciółkami. Co prawda ta dwójka była dosyć blisko, jednak sądził ze po tak długiej przerwie od siebie miała lepsze znajomości niż owego Ślizgona.
Wszedł do środka, zapewne dziewczyna widziała już go przed wejściem dlatego rozejrzał się szybko po ludziach w środku aż natrafił na dobrze znaną jej osóbkę. Podszedł do stolika, nachylił się i ucałował dziewczynę w policzek. Następnie jak gdyby nigdy nic usiadł sobie na przeciwko, a zaraz po tym posłał jej szeroki uśmiech. - Jak tam moja droga, dawno się nie widzieliśmy.. albo mi się wydaje albo wypiękniałaś nieco przez ten czas. - Puścił jej oczko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Sob Kwi 22 2017, 11:25

Lucas od zawsze mi się podobał, wiedziałam dobrze, że nie jest w moim zasięgu, że pani Carstairs była pierwsza przy nim. Na początku nieco byłam zła i miałam ochotę rozszarpać ślizgonkę, ale teraz przeszło mi. Byliśmy można powiedzieć dobrymi znajomymi, nawet w niektórych sytuacjach uznawałam go za przyjaciela. Szczerze powiedziawszy lubiłam z Lucasem się spotykać, był taki inny, poważniejszy jak reszta moich przyjaciół. Nie rozmawialiśmy wiele, bo jeden jak i drugi za bardzo sobie nie ufał, ale jednak. Przecież można nad tym popracować, tak?
Od razu dostrzegłam postać ślizgona, zbyt dobrze ją znałam, ażebym mogła ją przegapić. Ucałował mnie w policzek, często tak robił, ale ja przy tym miałam maślane oczy, a serce waliło mi jak młotem. Czy on to robił specjalnie, czy jak? Przecież dobrze znał moje uczucia, rozmawialiśmy o nich i doszliśmy do wniosku, że nic z tego nie będzie, ale pozytywna relacja się utrzymała i za to mu byłam wdzięczna. - Zamiast dowcipkować może powiedziałbyś mi co tam u Ciebie? Słyszałam, że coś się dzieje z Oriane, tak? - zapytałam nie spuszczając wzroku z mężczyzny. Słyszałam, że pozbyła się pamięci czy jakoś tak. Z jednej strony się nieco ucieszyłam, ale z drugiej to nie Lucas stracił pamięć, a ona, więc to i tak nic dla mnie nie znaczy, bo to bardziej o ślizgona mi się rozchodziło. - Nie żebym była wścibska, ale wiesz chciałabym jakoś pomóc jak tylko będę potrafiła... - mruknęłam i uśmiechnęłam się do niego szczerze. No chyba Lucas już mnie na tylko zna, że doskonale wie, że można na nią zawsze liczyć i przede wszystkim ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 16
  Liczba postów : 736
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Nie Kwi 23 2017, 04:33

Uśmiechnął się delikatnie i przypatrywał się jej dłuższy czas. Zbadał każdy chociaż drobny element je twarzy, była bardzo pociągającą osobą. Czasem się zastanawiał jakie są ich relacje, niekiedy nie wiedział na ile może sobie pozwolić w trakcie rozmowy. Jednak wszystko szło dobrze, dziewczyna raczej brała wszystko w formie żartu.. I dobrze, taki miał zamiar. Słysząc wzmiankę o Oriane zamilkł na chwilę. Jego twarz nieco zmarniała, oparł się o oparcie i odpowiedział nieco smętnie. - Słyszałaś pewnie plotki Gryfonów, nie jestem obecnie z Oriane bo w coś gra.. nie rozumiem w sumie w czym rzecz ale no cóż… w tej kawiarni mogę dostać coś mocniejszego? – Uniósł brwi i szybko zmienił temat biorąc do rąk jedną z kart, przejrzał ją na szybko i westchnął cicho. Nic, a nic.. w sumie byli w kawiarni, czego mógł się spodziewać. - Więc.. na co masz ochotę moja droga.. jeśli chcesz możemy poczekać na zamówienie przed kawiarnią. Zapalę sobie, możesz się dołączyć. – Uśmiechnął się kwaśno chcąc nieco rozluźnić atmosferę która była nieco.. słaba przez pytanie o jego drugą połówkę.Sięgnął do kieszeni wyciągając z niej paczkę fajek, podniósł się momentalnie z miejsca i podszedł do dziewczyny delikatnie się kłaniając, wyszczerzył się I powiedział. – Pani pozwoli że skorzystam z towarzystwa tak szczególnej osóbki jak ty.. wybacz, czasem mnie ponosi. – Zaśmiał się jednak nie opuścił dłoni, twardo stał czekając na odpowiedź.W międzyczasie powiedział. – Co do zamawiania.. zrobimy to przy ladzie, nieco ruchu nam nie zaszkodzi. Mam rację? – W drugiej dłoni dalej trzymał paczkę swoich fajek ze znakiem insygnii. Stylowe fajki, od kiedy zwracał na to uwagę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Nie Kwi 23 2017, 11:07

Nie chciałam być wścibska, ale jednak należeli do tego samego rocznika dlatego znała również i tamtą pannę. Tyle lat na wspólnych lekcjach to naprawdę trudno, żebyśmy się nie znały. Oczywiście rzadko ze sobą rozmawiałyśmy. Parę razy trafiły do tej samej grupy na zajęciach, i tyle. Nigdy jakoś specjalnie ze sobą nie rozmawiałyśmy, a mnie wcale też do niej nie ciągnęło. Nie potrzebowałam szukać przyjaciół na siłę. Szczerze powiedziawszy to bardziej potrafiłam trzymać sztamę ze ślizgonami, niżeli ze ślizgonkami. Widziałam minę Lucasa dlatego nieco dziwnie się poczułam, widziałam że temu na niej zależy. - Bo w coś gra... - mruknęłam do niego i wypuściłam powietrze z ust. Ona zawsze wydawała mi się bardzo podejrzana, ale jakoś specjalnie nie mąciłam ślizgonowi w głowie, ażeby później nie miał do mnie pretensji, że przeze mu nie wyszło z Oriane. Coś mocniejszego? Owszem, umawialiśmy się potencjalnie do baru, ale wyszło jak wyszło, że wybrałam kawiarnie, ale przecież niebawem mogli wybrać się gdzie indziej, tak?
Zaśmiałam się cicho z poczynań przystojnego ślizgona. Podał mi dłoń, ażebym mogła z nim wyjść na zewnątrz, oczywiście uczyniłam to. Chwyciłam jego dłoń, a w drugą kurtkę. Wolałam towarzysząc nie przeziębić się, ażeby następnego dnia nie spędzać w skrzydle szpitalnym. Jeszcze by mi tego brakowało. Wyszłam z mężczyzną na zewnątrz i założyłam kurtkę jednakże nie wkładając ramion do rękawów. - Jak możesz to palić... Lucas... - mruknęłam do niego kiwając głową. Nie przeszkadzało mi to w ogóle, ale niszczył jedynie swoje zdrowie. Szczerze powiedziawszy to dziwiłam się, że ja sama tego świństwa jeszcze nie używam, bo co przeżyłam z Anthonym to tylko ja doskonale wiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 16
  Liczba postów : 736
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Pon Kwi 24 2017, 20:36

– Wydaje mi się że ta utrata pamięci to taka gra ze mną, rozumiesz.. mi powie że nic nie pamięta i będzie mogła spotykać się z kimś innym. Nie jestem pewien stu procentowo czy tak jest, ale mam pewne informacje. Słyszałaś pewnie plotki Gryfonów odnośnie profesora i Oriane, młodziak widział ich dwójkę razem w nocy u niego w gabinecie. Nie brzmi to jak spotkanie przy herbacie i ciastkach. – Ujął tak więc dłoń dziewczyny jak prawdziwą damę i uśmiechnął się delikatnie idąc z nią ku drzwiom wyjściowym. Kiedy tylko znaleźli się na zewnątrz Lucas otworzył już napoczętą paczkę i mruknął cicho wkładając jedną fajkę do ust. Zerknął na dziewczynę i odpowiedział dosyć normalnie mimo papierosa w ustach. – Jest to jedna z form odstresowania, niektórzy palą, niektórzy piją, a niektórzy uprawiają seks. Nie wnikam co kto robi.. chociaż wydaje mi się że to trzecie jest najprzyjemniejsze. – Zaśmiał się cicho i pokręcił tylko głową na boki, sięgnął po zapalniczkę.. tak, taką mugolską i odpaliłnią fajkę. Zaciągnął się i wypuścił dym z płuc z wyraźną ulgą na twarzy. Zerknął jeszcze raz na dziewczynę jakby miał coś jeszcze dodać ale zamilkł tak szybko jak szybko o tym pomyślał. Nie warto było opowiadać o tym gdzie mieszkał, może nawet to i lepiej. Im mniej osób wie tym lepiej dla Lucasa, nikt przynajmniej nie będzie o tym plotkować albo chociażby wspominać. – Więc.. wracamy do środka? Już prawie skończyłem. – Miał dosłownie końcówkę papierosa, dosyć szybko sobie z nią poradził. Upuścił filterek i przydeptał go butem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Pon Kwi 24 2017, 21:44

- Szczerze powiedziawszy od jakiegoś czasu nie opuszczałam pokoju wspólnego prócz oczywiście zajęć, więc nic takiego nie obiło mi się o uszy, ale skoro tak mówisz to coś w tym musi być. Podejrzana sprawa, ale wątpię, żeby profesor był w stanie tak bardzo zamącić w głowie uczennicy, żeby usunąć jej pamięć. Poza tym jego reputacja... - powiedziałam do niego i westchnęłam. Nie mogłam mu w żaden sposób pomóc, nawet jakbym chciała to nie mogłam. Nie znałam dobrze pani Carstairs i za bardzo ją też nie lubiłam więc z jakiej racji miałam wyciągać jej pomocną dłoń. Co prawda Lucasowi nie mogłaby odmówić, ale nie miał żadnych podstaw do tego, ażeby prosić mnie samą o pomoc. - Źle wybrałeś Lucas, ze mną nie miałbyś tyle problemów... - mruknęła złośliwie, ale doskonale wiedział o co mi chodzi. Mogliśmy być razem i co? Nie wyszło. Nadal coś mogłam sobie wyobrażać, ale Lucas starannie wytłumaczył mi, że nie ma to żadnego sensu, dlatego odpuściłam. Czy teraz chciałabym z nim być? Chyba nie. Wolałam właśnie taką relację jaką mieli teraz obecnie. Byli przyjaciółmi i z tym bardzo dobrze się czułam. Owszem gdy widziałam ich razem nieco mi było głupio, ale przecież nie będę mieć do niego jakichkolwiek pretensji. Zaśmiałam się z trzech metod odstresowywania się. No cóż, ja do tej pory odstresowywałam się jedynie samotnymi spacerami, a jak na razie nie miałam żadnych stresujących scen więc miałam święty spokój. - Tak, wracajmy. - mruknęłam do niego i pierwsza weszłam do pomieszczenia. Zasiadłam przy stoliku i rozebrałam się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 16
  Liczba postów : 736
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Sro Kwi 26 2017, 20:52

- Aż tak Cię pochłonęła nauka? Powinienem się w sumie tego spodziewać, Puchoni raczej dbają o swoje oceny. Kiedyś nie zwracałem na nie większej uwagi.. jednak teraz i ja się do tego przyłożyłem.. ale no cholera. Cały czas w pokoju wspólnym? W naszym nie mogę wysiedzieć nawet pięciu minut bo jest tam cholernie nudno, jak się uczę to na pewno nie w Hogwarcie. Zapytasz pewnie czemu.. w tej szkole nie ma miejsca w którym ktoś by mnie nie pytał o moje relacje z Rią, jak się czuję czy po prostu ponabijania się. Wiesz dobrze co zrobiłem Harperowi, pociąłem go z czystej nienawiści robiąc mu niezłą krzywdę. Wyleciałbym za to ze szkoły, ale mam pakt z dyrektorem i nie mogę nic w tej szkole złego zrobić. - Westchnął nieco zły na samego siebie, dodał po chwili. - Może masz rację, profesor raczej nie jest skończonym półgłówkiem żeby bawić się potem z dyrektorem kto co zrobił.. z Tobą? - Tak, tutaj znów Adrienne mogła mieć rację, przecież ta dwójka nadal nieźle się dogaduje. Mimo takich relacji jakie przeżyli potrafią się przyjaźnić, to aż dziwne ale jednak. Mieli bardzo zbliżone do siebie charaktery, a także sam styl bycia. Może dlatego czuł pewną nutkę zauroczenia do niej? Bardzo możliwe, odpowiedział po zamyśle. - Może i masz rację, miałem wszystko czego było mi trzeba jednak chciało mi się wymyślać.. no i mam swoją karę. - Wzruszył bezradnie ramionami i puścił jej oczko także się z nią nieco drażniąc, otworzył drzwi nim zdążyła je pchnąć i wpuścił ją do środka krótkim skinieniem głowy. Podążał tuż za nią przy okazji spoglądając na nią z tej perspektywy, dawno jej nie widział. Ciekawił go nawet ten profil.
Usiadł na przeciwko dziewczyny i sięgnął po menu. Wybrał sobie dwie rzeczy z tych polecanych i odłożył kartę po swojej lewej. Znów wpatrywał się w nią mówiąc. - Z chęcią wezmę Ibirową mątwę i porcję lodów. A ty, na co miałabyś ochotę? - Uśmiechnął się krótko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Kolorowa Kawiarnia   Czw Kwi 27 2017, 04:44

- Ano widzisz. Ja jak się uczę muszę mieć spokój. Nikt mi nie może przeszkadzać, a nie wiem jak u was, ale w pokoju puchonów zawsze tak jest. Każdy siedzi zadufany w sobie i uczy się bądź po cichu rozmawiają na różnego rodzaju tematy. Nie to co u was, pewnie gwar i nie da się tyłka gdzie usadzić. - powiedziałam do niego i wywróciłam oczami. Dobrze wie jak jest w pokoju wspólnym zielonych, przecież nasze dormitorium było w tych samych lochach co i ich. Nie raz słyszałam pogłoski o jakiś imprezach czy czegoś w tym rodzaju, oczywiście żeby nie było. Mnie to w ogóle nie przeszkadzało, przecież każdy ma prawo do rozrywki, a skoro ślizgoni potrzebują jej aż tyle to ja do tego nic nie miałam. - No miałeś, ale krótko mówiąc spieprzyłeś sprawę. Nie żebym miała do Ciebie pretensje, bo dobrze wiesz, że tak nie jest, ale jest mi zwyczajnie Cię szkoda.- mruknęłam. Nie ufałam tej całej Carstairs i mógł mi mówić co bądź, ale ja i tak miałam już swoje zdanie na ten temat. Może nasz związek byłby istniał do tej pory? Teraz to rzeczywiście trudno odpowiedzieć. - Syrenie Latte. - oznajmiłam. Możńa powiedzieć, że to była jedyna kawiarnia do której przychodziłam. Syrenie Latte było moim ulubionym trunkiem. - Lody o tej porze dnia? - mruknęłam i pokiwałam lekko głową. Ano nikt mu tego nie zabroni, ale ja się cieszyłam z tego, że jestem zdrowa i nie miałam zamiaru zrobić sobie tym krzywdy, poza tym byłam do tego bardzo podatna. - To co jeszcze u Ciebie drogi Lucasie słychać. Tylko nie mów o Orianie bo wiesz, że nie mam przyjemności słuchać Twoich opowieści jak wam to jest cudownie... - oznajmiłam. Nie kryłam tego. Jednakże zauważyłam, że sam zainteresowany nie ma z tym większego problemu. Przecież nie znienawidzi mnie za to, że nie lubię jego dziewczyny, nie? Poza tym od zawsze go przed nią ostrzegałam to teraz ma łamigówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kolorowa Kawiarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Kolorowa Kawiarnia
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Kawiarnia 'Petit Appetite'

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-