IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pub Jazzowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Pub Jazzowy   Czw Maj 23 2013, 11:18

First topic message reminder :


Pub Jazzowy

Jesteś fanem stylowo urządzonych lokali? A może jazz jest Twoim ulubionym rodzajem muzyki? Lubisz posłuchać muzyki na żywo? Pub Jazzowy zaprasza! Codziennie od 18 występy okolicznej kapeli jazzowej umilą Ci spotkanie w gronie przyjaciół, a miła i profesjonalna obsługa zadba o to, by na Twoim stoliku nie zabrakło trunków!

Piwo kremowe
Ajerkoniak
Miętowy Memortek
Smocza Krew
Dymiące Piwo Simisona
Absynt
Beetle Berry Whiskey
Rum porzeczkowy
Wino z czarnego bzu
Sherry
Łzy Morgany le Fay
Rdestowy Miód

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Wto Maj 02 2017, 01:03

Zachowanie Caluma było dla Ruth dość niepojęte, zważywszy na fakt, że przecież nie powiedziała w swoim mniemaniu nic, co mogłoby być dla niego szokujące. Aż tak go ścięło, kiedy dowiedział się, że dziewczyna pracuje z jego bratem? To było przecież całkiem łatwe do przewidzenia, skoro większość Dearów i tak kończyła w Ministerstwie, którego Ruth uczepiła się jak rzep od jakichś ładnych paru lat. Co prawda jej praktyka i staż dobiegły już końca, ale znajomości pozostały, choć kobieta nie uważała, żeby posiadanie Doriena za kolegę z pracy było jakimś wielkim zaskoczeniem dla jej znajomych. Stąd też kompletnie nie zorientowała się, że wkroczyli z Calumem na ścieżkę komedii pomyłek, którą Wittenberg w tak beztroski sposób postanowiła zakończyć, nie wyjaśniając krukonowi nic, co powinien absolutnie wiedzieć.
Fakty były jasne. Ruth nie była ani z Dorienem, ani z nikim innym, jednak myśli Caluma nie miała okazji wyprostować, bo zwyczajnie nie wpadła na to, że może powinna i zamiast zareagować na jego dziwne zachowanie zamówiła dla nich dwa kieliszki kłębolota.
-Jaką bombę? Nie przesadzasz trochę? Dorośli ludzie już tak mają, że czasem coś ich łączy - zaśmiała się, tym razem sądząc, że to zdanie ewidentnie wskazuje na płaszczyznę pracy. W końcu po to użyła słowa "dorośli", jednakże całkiem przypadkiem zakończyła tę dyskusję chyba jeszcze gorzej, niż zrobiła to kilka chwil temu. Fakty - łączy ich tylko praca (i to też niespecjalnie, bo przecież Ruth nie pracowała już w MM). Domysły - pozostawmy biednemu Calumowi.
Kiedy przyszedł alkohol, dziewczyna postawiła oba kieliszki przed Dearem.
-Jeden na ochłonięcie - podsunęła mu pierwszy z kieliszków prawie pod nos, zachęcając do wypicia. Na rozluźnienie, bo wyglądał całkiem nieciekawie, niestety... Drugiemu zaś sama zaczęła się przyglądać z niemałym zaciekawieniem i opierając brodę na dłoniach wyczekująco śledziła wzburzone bąbelki. Nie widziała w nich kompletnie nic magicznego, ale Calum przecież się znał, co udowodnił nie tylko w herbaciarni, ale też na ostatnim wróżbiarstwie i Ruth była bardzo ciekawa jego podejścia do wróżenia z tego typu przedmiotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Wto Maj 02 2017, 23:59

Natomiast zachowanie Ruth było moim zdaniem niepojęte… Rozumiem, że kobieta może nie mieć granic, że może się nie wstydzić i z chęcią opowiada publicznie o swoich łóżkowych podbojach, ale na brodę Merlina – mogłaby mi oszczędzić uwag o tym, że ma dobry seks z moim starszym bratem! Wystarczające byłem skrzywdzony psychicznie po ostatnich rozmowach z Lottą i Devi, nie musiała mnie dodatkowo dobijać. Oczywiście sama Wittenberg nie dowiedziała się ode mnie niczego w sprawie dwóch wcześniej wymienionych dziewcząt, bowiem trzymałem te historie dla siebie i nie zamierzałem się nimi z nikim dzielić. Nie wiedziała więc, niestety, że swoimi pomyłkami wpędza mnie w poważny dołek emocjonalny, z którego wygrzebać mógł mnie wyłącznie kłębolot. Bez słowa wziąłem pierwszego, którego mi podsunęła i wypiłem go praktycznie jednym haustem. Wiedziałem, że już za chwilę będzie mi lżej na duszy – kłębolot działał bardzo szybko, jeśli się go odpowiednio prędko pochłonie, o czym miałem okazję przekonać się już na balu walentynkowym odbywającym się podczas ferii zimowych na Grenlandii. Wtedy to, mimo posiadania dwóch lewych rąk, udało mi się stworzyć idealną, tańczącą rzeźbę lodową Isilii – może i tym razem obudzi się we mnie jakiś głęboko skrywany, artystyczny pierwiastek, który pozwoli mi wyczytać cokolwiek z musującego napoju?
- Muszę Ci szczerze powiedzieć, że nigdy tego nie robiłem na poważnie. Poza tym nie wiem, czy możliwość wyczytania przyszłości z kłębolota to nie jest pic na wodę – słyszałem tylko pogłoski, a nigdy nie widziałem nikogo, kto faktycznie próbowałby z niego wróżyć – powiedziałem na wstępie. Może nie była to zbyt dobra reklama dla moich możliwości i umiejętności, jednakże wolałem, by Wittenberg wiedziała, że jest to bardzo niekonkretna sztuka wróżbiarska, o której nie miałem zbyt wiele pojęcia. Gdybym nastawił ją na wstępie, że jestem mistrzem w tej dziedzinie, mogłaby się później zawieść, gdybym w drinku zobaczył wyłącznie własne, bąbelkujące odbicie. – Zobaczmy – dodałem i nachyliłem się nad kłębolotem, próbując skupić wzrok na czymś „istotnym”. – Albo w sumie nie – powiedziałem, prostując się i patrząc jej w oczy. To wszystko tak bardzo mnie nurtowało, że naprawdę nie mogłem się powstrzymać. – Dlaczego Dorien? – wypaliłem, zanim zdążyłem przemyśleć to pytanie po raz piąty. Musiałem znać odpowiedź, dlaczego tak zajebista laska jak Ruth chciała umawiać się z kimś tak beznadziejnym jak mój brat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sro Maj 03 2017, 01:21

Dla Ruth temat jej pracy w Ministerstwie był już zakończony, bo przecież jeśli chodziło o temat spania krukonki z kimkolwiek w jej mniemaniu nawet go nie zaczęto, stąd też tak płynnie poruszała się w tej bardzo pewnie dla Caluma niezręcznej rozmowie. Dość interesującym faktem było natomiast to, że młody Dear nie skonfrontował jej wycofanego, chłodnego charakteru i skrupulatnego zachowywania wszystkich prywatnych spraw dla siebie z tak wylewnym opowiadaniem o jej „związku z Dorienem”. Nie ma co się jednak dziwić, prawdopodobnie każdy zaskoczony taką informacją byłby zbity z tropu, dlatego pozostaje tutaj tylko współczuć Calumowi w jego wewnętrznych rozterkach.
Wypicie kłębolota jednym haustem również nie wróżyło – nomen omen – zbyt dobrze. Mimo to, chłopak w bardzo logiczny, spójny sposób wyjaśnił wiarygodność tego typu wróżby, choć Ruth będąc typem osoby, która myszkowała wszędzie, byleby tylko sprawdzić jakiś fakt lub pozyskać informację, wciąż nie przekonało to tłumaczenie. Doszła do wniosku, że kto, jeśli nie on miałby sprawdzić, czy ten typ wróżenia mógłby się sprawdzić, jeśli chodzi o przewidywanie przyszłości? Osąd wydadzą, jak już powróżą, a właściwie Calum powróży, bo z Ruth była taka wróżka jak zielarka, znawczyni eliksirów, run czy numerologii – czyli żadna.
-Daj znać, jak zobaczysz jakieś drzwi – uśmiechnęła się, ale zaraz spoważniała, widząc przenikliwy wzrok mężczyzny na sobie. No znowu Dorien? Co on oszalał, czy jak?
-Dlaczego Dorien co?  - zapytała z pełnym niezrozumieniem – Pytasz dlaczego robiłam staż u niego w Departamencie, czy dlaczego się z nim spotkałam? Na żadne z tych pytań nie mogę ci odpowiedzieć. A jeśli próbujesz badać teren to moje podium jeśli chodzi o związki to sen, praca i demony przeszłości. Dokładnie w tej kolejności i raczej nie zapowiada się, żeby miało się to szybko zmienić – wzruszyła ramionami, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Niestety dużo ją kosztowało to wyznanie, ale spróbowała zająć się teraz wpatrywaniem w bąbelki kłębolota i liczyła w duchu, że Calum nie będzie drążył, bo to spotkanie mogłoby się zakończyć o wiele szybciej, niżby oboje chcieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sro Maj 03 2017, 01:44

Właśnie dlatego coś mi szczególnie nie pasowało w całej tej sprawie! Wittenberg była raczej skryta, jeśli chodzi o jej życie prywatne, toteż zupełnie nie rozumiałem, dlaczego nagle mówi mi tak swobodnie o tym, że spotyka się z moim starszym bratem. Nie mogłem wpaść na żaden konkretny powód, dla którego mogłaby chcieć informować mnie o tej sprawie poza tym, że po prostu chciała sobie ze mnie zakpić, dokuczyć mi czy też (wiem, myśl bardzo irracjonalna) wzbudzić we mnie pewnego rodzaju zazdrość. Czułem się zdewastowany tym wyznaniem, bo naprawdę traciłem nadzieję w intelekt Krukonek oraz ich instynkt w dobieraniu sobie partnerów. Nie powstrzymałem się przed zadaniem kolejnego pytania o Doriena, ale gdybym zagryzł zęby, prawdopodobnie nie dowiedziałbym się, że zaszło nieporozumienie. Wysłuchałem uważnie jej słów, przez moment milczałem, kontemplując i interpretując ich znaczenie, po czym wybuchnąłem śmiechem. Nie jakimś głośnym, bez przesady, wciąż byliśmy w miejscu publicznym, jednak moje parsknięcie na pewno nie było tym, czego Ruth mogłaby się spodziewać po mnie w tej chwili. Spojrzałem na nią z nieskrywanym niedowierzaniem.
- Czy Ty cały ten czas mówiłaś o pracy z nim? W Ministerstwie? - zapytałem, nie mogąc powstrzymać kolejnego parsknięcia śmiechem. Dobrze, że doszliśmy do tego teraz, bo każda kolejna sekunda, w której tkwiłem w świadomości o istnieniu bliskiego związku między Wittenberg a Dorienem, coraz bardziej przybliżała mnie do chęci targnięcia się na własne życie. - Merlinowi i bogom dzięki, już myślałem, że z nim sypiasz - dodałem gwoli wyjaśnienia mojego nagłego wybuchu entuzjazmu.
A przechodząc do samego wróżenia, nie wiedziałem dokładnie, jak się za to zabrać, więc postanowiłem improwizować. Czytałem całkiem sporo książek o hydromancji, jednak nie miałem pojęcia, jak metody wróżenia z wody sprawdzą się, gdy badanym źródłem będzie gazowany drink alkoholowy. Stwierdziłem, że zaryzykuję, bo przecież nie może się stać nic takiego. Najwyżej okaże się, że wróżba nie zostanie spełniona lub że nie jestem w stanie niczego dostrzec w tafli napoju. Rozejrzałem się po stoliku i wycelowałem różdżkę w łyżeczkę leżącą na spodku, na którym stała moja niedopita kawa.
- Duro - powiedziałem, zmieniając łyżeczkę w kamień, a następnie chwyciłem go między palec wskazujący a środkowy i przeniosłem nad kieliszek z kłębolotem. Zastanowiłem się krótką chwilę, po czym upuściłem kamień do drinka, obserwując nagłe wzburzenie bąbelków. Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć...
- Jaki numer ma twoje mieszkanie? - zapytałem, spoglądając na Wittenberg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sro Maj 03 2017, 15:47

Przez te kilkanaście sekund nietypowej wymiany zdań, jaka odbyła się między dwójką uczniów Calum mógł zaobserwować studium zdziwionych min Ruth, która miała to do siebie, że im bardziej coś ją szokowało, tym wyżej po czole wędrowały jej brwi. Już sam fakt, że młody Dear wspomniał jednak o Ministerstwie, jakby dopiero teraz doszedł do takiej konkluzji wydał się jej całkiem nietypowy, bo przecież w jej mniemaniu cały czas o tym rozmawiali, ale kiedy wypalił z tym spaniem, Wittenberg aż otworzyła usta ze zdziwienia.
Co proszę?
Świat wariuje, czy to ona zwariowała? Jak można było w ogóle pomyśleć, że taka Ruth, która nie mówiła ludziom jak ma na drugie imię nagle zacznie się chwalić, z kim sypia? Pominę fakt, że jej zdaniem kompletnie to nie wynikało z rozmowy, ale przede wszystkim zaczęła się zastanawiać, czemu Calum tak odetchnął z ulgą, że tym, który grzeje łóżko krukonce nie jest jednak jego brat. Przecież Dorien był naprawdę w porządku i gdyby nie owe „demony przeszłości”, o których już wcześniej wspominała całkiem możliwe, że cała sytuacja potoczyłaby się inaczej. Tak czy owak, jakkolwiek nie próbowałaby tego sobie wyjaśnić, wciąż miała otwartą ze zdziwienia buzię.
-Nie sypiam – odpowiedziała spokojnie, ale ugryzła się w język, żeby nie wyrzucić z siebie komentarza o tym, że chyba raczej to, z kim sypia nie powinno być sprawą Caluma. I tak po prawdzie nikogo innego. Miała jednak świadomość, że jest bardzo zamknięta, jeśli chodzi o prywatne sprawy i żeby bezzasadnie nie wyskakiwać do nikogo z pretensjami o zwykłe pytania wolała się po prostu nie odzywać.
Z zaciekawieniem więc zaczęła obserwować poczynania krukona dotyczące wróżenia z drinka, dopiero po chwili wyrywając się z zamyślenia, kiedy padło kolejne pytanie. A co ma do rzeczy numer jej mieszkania?
-Masz zabójcze tempo. Może najpierw jakaś kaw… - zaczęła, chcąc przywołać w rozmowie popularny żart, ale uświadomiła sobie właśnie, że przecież stoją przed nimi dwie filiżanki. – Och, nieważne. Siedem – zreflektowała się, z uśmiechem patrząc na dwa małe kubeczki, wypełnione czarnym płynem.
-Aleja Amortencji siedemnaście na siedem, Hogsmeade – dokończyła już spokojnie, mając zupełną pewność, że Calum nie jest osobą, która mogłaby wykorzystać znajomość jej adresu do jakichś niecnych celów. Tylko kompletnie nie miała pomysłu, do czego mogłoby mu to być potrzebne…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sro Maj 03 2017, 21:45

Normalnie kamień spadł mi z serca, chociaż było to bardzo irracjonalne uczucie, chociażby z faktu, że Wittenberg i mnie nie łączyło nic na tyle specjalnego, bym musiał obawiać się o jej życie uczuciowe, a już życie seksualne to w ogóle! Może Ruth nie zdawała sobie sprawy, jak beznadziejny potrafił być mój brat. Wiem chyba, co mówię, bo przeżyłem dość sporo lat żyjąc z nim w jednym domu, obserwowałem jego poczynania, śledziłem jego plany, jego zamiary, znałem jego poglądy, bo niestety nie omieszkał uchronić nas przed tą bezużyteczną wiedzą i paplał na prawo i lewo... Może to ja byłem uprzedzony, ale nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że dziewczyna zasługiwała na kogoś znacznie lepszego, niż Dorien. Nie mam pojęcia, dlaczego rozważałem takie rzeczy, ale prawdopodobnie wszystko to za sprawą ostatnich wydarzeń w związku z Devi i jej zerwaniem relacji z jakimś seks friendem, a także w związku z Lottą, która wpadła Walkerowi w ramiona. Odgoniłem od siebie te strasznie przygnębiające myśli i postanowiłem się skupić na tym małym promyczku nadziei, że Ruth i mojego brata jednak nic nie łączy. Cudowne zakończenie tej serii niedomówień.
Jeśli chodzi o samo wróżenie, wzorowałem się nieco na technikach wróżenia z wody, w których wykorzystuje się kamienie. Wrzucone do wody, wzburzają jej taflę, na której można obserwować różnorakie fale oraz analizować ich kierunek i moc, a także niekiedy powstają bąbelki, piana, delikatne wirku - wszystko to nadawało się do interpretacji wróżbiarskiej. Miałem do dyspozycji nie szklankę wody, lecz szklankę kłębolota, który był napojem alkoholowym i silnie gazowanym, a bąbelki często tworzyły wszelakiego rodzaju wzory. Postanowiłem spróbować i zaczarowaną w kamień łyżeczkę upuściłem do napoju, obserwując zachowanie bąbelków, które błyskawicznie przybrały na sile. Spontanicznie zacząłem liczyć czas, w którym bąbelki pozostały wzbudzone, a w międzyczasie Ruth wspomniała coś o drzwiach i nie wiem, czy to jakaś siła jej perswazji, czy też faktycznie ułożyły mi się przed oczami drzwi z tych musujących bąbli... Zamrugałem gwałtownie, zastanawiając się, czy robię to we właściwy sposób. Na dobrą sprawę nie miałem pojęcia, co czynię, ale zapytałem o jej numer mieszkania. Był różny od czasu buzowania - ba, liczba sekund wskazywała, że w kamienicy byłoby to mieszkanie obok!
- Otóż - zacząłem, ważąc słowa. - Nie mam pojęcia, czy to co mówię jest faktyczną wróżbą, czy też wyłącznie moimi urojeniami, ale wierz mi lub nie, widziałem drzwi w tym klębolocie! Drzwi o numerze 6, czyli wychodzi, że obok twojego mieszkania, skoro urzędujesz pod siódemką. Dasz wiarę? - zapytałem, spoglądając na nią uważnie. Równie dobrze mogła sobie pomyśleć, że się z niej nabijam i chcę ją wrobić albo sobie pożartować. - Z ciekawości, co ulałaś z wosku na ostatnim wróżbiarstwie? Albo co odczytałaś z płomienia? Bo mam wrażenie, że te sprawy mogą być ze sobą powiązane i wszechświat istotnie namawia Cię do sprawdzenia drzwi obok. Dosłownie, drzwi obok... - powiedziałem, kładąc nacisk na ostatnich słowach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Czw Maj 04 2017, 19:54

I po raz kolejny okazało się, jak bardzo Ruth nie wiedziała, co się dzieje wokół niej. Była tak pochłonięta nauką, pracą i swoim prywatnym rozwojem, że nie miała zielonego pojęcia o sercowych rozterkach uczniów, którzy dzielili z nią Hogwart, nawet jeśli były to osoby, które bardzo dobrze kojarzyła. Z tego samego względu nie potrafiła też nigdy ocenić, czy ona sama znajduje się w tym półświatku uczuciowych domysłów wielu stron, przez co asekuracyjnie trzymała się z boku, licząc na to, że większość zauważy, że jednak jej priorytetem nadrzędnym jest kariera i wiedza, a nie tam jakaś miłość. Też mi halo.
Jednak oczywiście wiele osób darzyła uczuciem, głębszym lub płytszym, przy czym sam Calum wpływał coraz szybciej do grona osób, na które Ruth patrzyła najprzychylniejszym wzrokiem, bo najprościej w świecie lubiła i doceniała tego roześmianego krukona, ale – choć sama nigdy tego nie przyznała wprost – zakochana była raz w życiu i niestety nie mogła być zupełnie pewna, czy naprawdę się odcięła od swojej przeszłości.
Na szczęście był Calum, który swoimi mniej lub bardziej szokującymi komentarzami wprawiał Ruth w pogodny nastrój zawsze kiedy akurat najbardziej tego potrzebowała. Siedziała przed nim jak zaczarowana, a jej oczy musiały teraz wyglądać jak błyszczące spodki, bo w życiu nie widziała, żeby ktoś ot tak wrzucił kamień do drinka i wywróżył z tego jakąkolwiek przyszłość. Armande była bardzo ekstrawertyczna, jeśli chodzi o jasnowidzenie i po prawdzie to trochę przerażało Ruth, a tutaj przychodzi taki Dear, wrzuca kamień do kłębolota i…
-Żartujesz sobie? - zapytała o wiele ostrzej, niż na początku miało to zabrzmieć. Fakt, trochę ją zirytowała tak poważna wzmianka o drzwiach, bo istotnie doszła do wniosku, że chłopak nie robi nic, poza nabijaniem się z niej. To ona lubi wróżbiarstwo, czy on? Chyba pomylili strony loży szyderców…
-Nie pamiętam…Wydaje mi się, że człowieka. I chyba podaruję sobie pukanie obcym ludziom do drzwi, aczkolwiek jeśli naprawdę kiedyś się okaże, że coś z tej wróżby wyszło, masz u mnie kolejną kawę – przyznała już trochę łagodniej, bo w końcu doszła do wniosku, że Calum postarał się z wróżeniem i chyba nie do końca słusznie go oceniła.
Chyba powinni się zbierać, bo zespół kończył grać, a ludzie zaczynali w tempie „pokoncertowego środka tygodnia” wychodzić z lokalu. Tak też Ruth dopiła swoją kawę i właściwie nie minęło pół godziny ich rozmowy już bardziej o niczym, niż o konkretnych zdarzeniach, kiedy oboje doszli do wniosku, że chyba wypadałoby pójść w ślady innych i wrócić do swoich mieszkań. Gdyby nie klątwa, która siedziała dziewczynie w głowie, zajmując jakieś dobre siedemdziesiąt procent jej objętości prawdopodobnie bardziej by się wgryzła w temat tego, że od jakiegoś czasu wszystkie jej wróżby są łudząco do siebie podobne. A może to i lepiej? Niespodzianki często mają słodki smak, warto czasem się nimi zachłysnąć, zamiast oszczędnie skubać po kawałku, ostatecznie nie czerpiąc z nich całej przyjemności…
ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sob Wrz 09 2017, 00:18

List odczytałem kilka dni temu.
Czułem się zdruzgotany.
Myślałem, że rano mi przejdzie, że obudzę się nietknięty i będę się czuł jak nowo narodzony - nic bardziej mylnego. Pustka jedynie zwiększała swój zasięg, obejmując teraz nie tylko głowę, ale również wnętrze klatki piersiowej. Nawet nie wiedziałem, czy oddycham, gdy tak siedziałem i patrzyłem w przestrzeń mojego warsztatu. Modliłem się, by móc widzieć przez ściany. Mógłbym spojrzeć do mieszkania obok, może to jednak był bardzo kiepski żart i Ruth jednak siedziała u siebie, nie wiem, malując paznokcie?
Pukałem. Zero odpowiedzi.
Nad kartką siedziałem cały poranek, wpatrując się w nią i nie wiedząc, co napisać. Czy w ogóle? Jaki był tego sens, przecież dziewczyna nie zmieni planów ze względu na mnie. Już wyjechała, już jej nie było - a ja nie wiedziałem, gdzie może być. Sięgnąłem po kompas marzeń - wirował jak szalony.
Przepadła?
Nie mogłem wytrzymać sam ze sobą w tych czterech ścianach, potrzebowałem świeżego powietrza. Zaczynałem odczuwać wzrastającą temperaturę, mój oddech stał się przyspieszony, brzuch spętany dziwnymi siłami bolał i kuł na zmianę ostrym, przeszywającym bólem. Panika?
Wyszedłem, nie dałem rady. Cisza i natłok myśli były tak przytłaczające, że powoli zaczynałem wariować. Szedłem przed siebie, nie znając celu, nie skupiając się na drodze. Nie patrzyłem na nikogo, nie chcąc ściągać na siebie spojrzeń w takim stanie. Potargane włosy, podkrążone oczy, spękane usta. Obraz nieszczęścia. Zatrzymałem się przed pubem jazzowym - to tam się zaczęło, tam zaczęli rozmawiać o przepowiedni i wróżyć. Ona była tam ze mną. Było już po 18 i ze środka dobiegały dźwięki muzyki jazzowej. Nie znosiłem takich występów i muzyki w ogóle, lecz mimo to wszedłem. Wybrałem stolik, przy którym kilka miesięcy temu wróżyłem z kłębolota i usiadłem. Zamówiłem absynt.
A potem drugi.
W planach miałem nawet trzeci, lecz wciąż przyglądałem się zielonkawej cieczy w przezroczystej szklance z grubego szkła. Obracałem ją w palcach, nogą przytupując w rytm kolejnego utworu jazzowego. Wciąż było mi wszystko jedno, lecz moja egzystencję spowiła swoista lekkość, którą osiągałem wyłącznie po alkoholu. Zamknąłem na moment oczy i westchnąłem głęboko, po czym opróżniłem szklankę i podniosłem rękę, wzywając kelnera, by dolał mi kolejną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Moustiers Sainte-Marie, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14696-arielle-catrin-tender#392224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14699-don-t-act-like-you-forgot#392235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14700-sowa-arielki#392236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14698-arielle-c-tender#392234




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sob Wrz 09 2017, 15:27

To nie było dobre miejsce dla Arielle. Deszczowa pogoda Wielkiej Brytanii nie przynosiła ulgi dla francuskiej modelki, przyzwyczajonej do podróżowania po słonecznych miejscach i rozpieszczonej przez gorący klimat wakacyjnej Grecji. Tutaj musiała trochę bardziej się postarać, żeby nie wyglądać jak potargana gryfica. Szarość panująca na zewnątrz nie była łaskawa, bezczelnie pokazywała każdą niedoskonałość i zdawała się ją podkreślać, w przeciwieństwie do łagodnych promieni słonecznych. Panna Tender chciała trochę się rozluźnić, odsapnąć, posiedzieć gdzieś w spokoju i może poczytać książkę. Nawet spacer wymagał od niej specjalnych przygotować. Z oczami podkreślonymi cieniami do powiek i ustami muśniętymi czerwoną pomadką wyszła na ulice, przechadzając się po nich w milczeniu. Napawała się ciszą i spokojem, nie dopuszczając do siebie żadnych negatywnych myśli. Prawda była taka, że czuła się zagubiona. Nie znajdowała się w odpowiednim miejscu, a poświęcanie dodatkowej uwagi walorom wzrokowym było jedynie próbą odreagowania. Nie czuła się tutaj dobrze, nie widziała wokół siebie niczego znajomego. To nie był dom. Przechodząc obok witryny jakiegoś sklepu przyjrzała się uważniej swojemu odbiciu. Ciemne dopasowane spodnie, przyległa bordowa koszula podkreślająca ładne kształty. Czarne kozaki na obcasie i płaszcz tego samego koloru. Jedwabista chusta otulająca kark, ale odsłaniająca dekolt, skąd połyskiwał srebrny naszyjnik. Makijaż stonowany, ale wyraźny.
Wyglądała ładnie, jak gdyby w jej głowie nie toczyła się walka, jak gdyby jej serce nie biło jej szybciej ze zdenerwowania. Zawadiacki uśmiech czający się w kąciku ust zapewnił Arielle w przekonaniu, że nie widać po niej ani odrobiny tego niepokoju.
Czemu weszła do pubu jazzowego? Sama nie wiedziała. Trochę znudziło jej się chodzenie, trochę ciążyła jej torba, w której miała parę książek. Głównie zachęciła ją muzyka dobiegająca z wewnątrz, dająca dziewczynie nadzieję, że to jest odpowiednie miejsce na spędzenie późniejszego popołudnia zakrawającego o wieczór. Nie poświęcała nigdy wiele czasu na zastanawianie się nad przeznaczeniem czy tajemniczymi zrządzeniami losu. Kiedy dostrzegła przy jednym stoliku znajomą postać, uznała to za zbieg okoliczności. Skierowała swoje kroki właśnie do Caluma, chociaż przecież przyszła tutaj w poszukiwaniu przyjemnej samotności.
- Pijesz w samotności? - Zacmokała z dezaprobatą i zerknęła na kelnera, który tak ochoczo przybiegł dolać chłopakowi absyntu. Dużo już tego wypił? Głupio zostawić majątek w jakimś pubie... Arielle przyjrzała się dokładniej narzeczonemu. Wyglądał... źle. Bardzo źle. Wyglądał tak, jak ona wyglądać nie chciała. Poprosiła o kieliszek Smoczej Krwi i usiadła bez pytania na krześle naprzeciwko Deara. - Czekasz na kogoś? - Zagadnęła miękko, wpatrując się w chłopaka. Nie lubiła jakoś bardzo dociekać, ale chyba jednak powinna być tą osobą, która wie sporo o jego życiu. Skoro coś się wydarzyło, to w pewnym sensie miał obowiązek ją o tym poinformować, nie?

______________________

Arielle C. Tender



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pon Wrz 11 2017, 01:21

Zaskakujące, jak alkohol zmieniał moje postrzeganie na muzykę. Dźwięki wygrywanych przez kapelę jazzową utworów wcale nie wydawały mi się czymś nieprzyjemnym, nużącym, niepożądanym i obcym - wręcz przeciwnie, w pewien sposób zaczynałem czuć ją całym ciałem, począwszy od kiwania głową, przez wystukiwanie koślawych rytmów palcami o blat stołu, aż do tupotu stóp o podłogę. I nawet udało mi się rozkoszować tym stanem, dopóki ktoś mi nie przeszkodził. Spojrzałem na intruza początkowo wrogo i z uniesionymi brwiami, niewerbalnie chcąc zapytać, jakim cudem wpadł na tak poroniony pomysł, by zakłócać mi te piękne chwile, lecz gdy tylko moje oczy napotkały wzrok Arielle, a mój mózg mimo zamroczenia rozpoznał jej twarz, od razu odrzuciłem złowrogą maskę uśmiechając się delikatnie.
- Teraz już nie - odparłem zgodnie z prawdą, ponieważ wraz z moim trzecim absyntem na stół wjechała smocza krew dla dziewczyny. - Chyba już tylko na śmierć - odparłem, w nastroju na żarty, aczkolwiek moja mina wyrażała kamienną powagę (chyba). Nie chciałem jednak, by pomyślała, że naprawdę siedziałem w pubie jazzowym i obmyślałem swoją własną śmierć, do zgonu (hehe) jeszcze było mi dość daleko. - Nie czekam na nikogo ani na nic. Po prostu sobie egzystuję i uzupełniam promile - dodałem kilka sekund później. Spojrzałem na nią ukradkiem i upiłem łyk trzeciej szklaneczki absyntu. - Gratulacje dostania się do Slytherinu. Mój ojciec jest teraz bardziej dumny z Ciebie niż ze mnie - rzuciłem jeszcze, niby obojętnie, chociaż słowa te pozostawiły na moim języku gorzki smak. - Sama się włóczysz po Hogsmeade, czy z kimś się umówiłaś? - zapytałem jeszcze, odbijając jej wcześniejsze pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Moustiers Sainte-Marie, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14696-arielle-catrin-tender#392224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14699-don-t-act-like-you-forgot#392235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14700-sowa-arielki#392236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14698-arielle-c-tender#392234




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pią Wrz 15 2017, 08:59

Coraz bardziej upewniała się w przekonaniu, że Caluma coś dręczy. Nie znali się może jakoś bardzo dobrze, ale to było widać. Ślizgonka dłuższą chwilę zastanawiała się, czy powinna wypytywać. Ich relacja aktualnie toczyła się pozytywnie, właściwie w niczym sobie nie przeszkadzali. Po prostu... po prostu byli i co jakiś czas udawali, że są zakochaną parą. Tender dalej tego nie czuła, dalej grała i zapominała, że to wielkie zobowiązanie.
- O, jak optymistycznie. Początek roku dał w kość? - Rzuciła, z nieco cynicznym uśmiechem. Nie sądziła, że faktycznie chodzi o powrót do Hogwartu. Obróciła w palcach kieliszek, obserwując przelewający się w nim trunek. Wzrok podniosła na Caluma dopiero w chwili, w której wspomniał o Slytherinie i swoim ojcu. Zmarszczyła lekko brwi. Oboje mieli specyficzny stosunek do swoich rodzin i oboje doskonale o tym wiedzieli. Obojętność w głosie Deara niewiele dawała, bo Arielle wiedziała swoje.
- Ha, czyli cel spełniony - mruknęła ironicznie, ale potem nieco złagodniała. Zastukała palcami w stolik, wzięła łyk Smoczej Krwi. - Sama. Tak sobie błądzę i szukam narzeczonego. - W dość śmiałym geście wysunęła rękę do przodu i pochwyciła dłoń chłopaka w swoje. Patrzyła mu przy tym cały czas w oczy, obserwując reakcję. Byli w miejscu publicznym, nie? Pozory muszą być. Zresztą rozluźniony pod wpływem alkoholu Krukon miał nieco zaburzoną koncentrację, a Ari chciała ściągnąć jego uwagę na siebie i dowiedzieć się co go tak trapi.
- I znalazłam, ale jakiś taki przybity jest - poskarżyła się, z pytającą nutką w głosie.

______________________

Arielle C. Tender



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Nie Wrz 17 2017, 02:35

Dręczyło mnie tyle rzeczy, że aż ciężko mi się było połapać w tym wszystkim. Trudno zdecydować, co było większym zmartwieniem. Nagłe, prawie niewyjaśnione zniknięcie Ruth z mojego życia? Może równie nieprzewidziany wyjazd starszego brata do Francji? Nie mogłem ukrywać przed sobą, że w ostatnim czasie zapałałem do Liama znacznie większą sympatią niż dotychczas i szczerze liczyłem, że nasze relacje się poprawią i ocieplą, po czym dostałem list z wiadomością o jego nowej pracy w Beauxbatons. Inną opcją była zawodowa stagnacja, bowiem nie byłem w stanie pracować. Różdżka wydawała się zostawić swoją moc na greckiej plaży i zupełnie nie wiedziałem, dlaczego tak się działo i co było ze mną lub z nią nie tak. Zacząłem podczytywać co nieco w książkach dotyczących różdżkarstwa, czy ma to jakiś związek z rdzeniem i dowiedziałem się, że różdżki ze szponem hipogryfa bywają kapryśne, lecz nie dostrzegałem powodu, dla którego akurat w tej chwili miałoby się to uwidocznić i nasilić. No bo dlaczego? Niestety nikt nie umiał mi odpowiedzieć na to pytanie... Dobra, prawdę powiedziawszy jeszcze nikomu nie zwierzyłem się z tego problemu.
Arielle i tak chyba dostrzegła już w Grecji, że zacząłem się dziwnie zachowywać i praktycznie przestałem używać magii do czegokolwiek, zupełnie jakbym nagle zapragnął być mugolem. Prawda jest taka, że boję się używać magii, skoro stała się tak krucha i nieprzewidywalna. Spojrzałem na nią, gdy chwyciła moją dłoń w swoje i uśmiechnąłem się delikatnie. Wśród moich problemów ostatnich dni mógłbym dorzucić całą tą sprawę z udawanym narzeczeństwem i koniecznością uzewnętrzniania uczuć, które nigdy nie istniały, ale jeśli mam być szczery zupełnie nie odbierałem tego tak źle. Ta piękna dziewczyna mimo wszystko stała się dla mnie ogromnym wsparciem - a jeśli jeszcze o tym nie wiedziała, zaraz się dowie.
- Przybity, bo wszyscy mnie opuszczają - zacząłem, westchnąwszy cicho. - Mam naprawdę sporo na głowie i nikt ani nic mi tego nie ułatwia. Wręcz nie mam się do kogo zwrócić. Mój starszy brat dostał pracę w Beauxbatons i pojechał, a mi zostawił wyłącznie liścik. Pamiętasz tę dziewczynę, którą poznałaś na początku wakacji? Do niedawna chyba się przyjaźniliśmy. Wyjechała, z dnia na dzień i nie wiem, gdzie teraz jest. Nawet nie wiem, jak ją odnaleźć i szczerze powiedziawszy boję się próbować, bo z mojej różdżki zrobił się bezużyteczny patyk. Czuję się jak jebany asceta, nie mogę nic, nawet pracować - wyrzucałem z siebie po kolei. Poczułem nasilające się uczucie goryczy wraz z każdym kolejnym słowem. Ilość wypitego alkoholu nie ułatwiała mi zadania, nie potrafiłem się uspokoić i teraz trząsłem się, bezwiednie zaciskając palce na dłoniach Arielle, które były jedynym rzeczywistym oparciem dla mojej skołatanej duszy. - Jest mi źle - stwierdziłem na koniec i ponownie westchnąłem, spuszczając wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Moustiers Sainte-Marie, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14696-arielle-catrin-tender#392224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14699-don-t-act-like-you-forgot#392235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14700-sowa-arielki#392236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14698-arielle-c-tender#392234




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pon Wrz 18 2017, 13:26

Zakłócenia magiczne to rzeczywiście były anomalia i Arielle również denerwowały. Jak oczystokrwista czarownica przyzwyczaiła się do tego, że zaklęcia ułatwiają życie codzienne - teraz zaś wszystko udowadniało jej, że może być odwrotnie. Proste Accio potrafiło narobić bałaganu, Lumos zawodziło, a Alohomora to w ogóle abstrakcja. Panna Tender obracała się w branży czarodziejskiej, wiedziała zatem, że aparaty fotograficzne wariują, a zdjęcia często wychodzą dziwnie. Na ostatnim faworycie do okładki Arielle ruszała się tak mechanicznie, jak gdyby była robotem z mugolskiego świata. Jakby tego było mało, Francuzka w wolnej chwili lubiła pobawić się odrobiną materiału... teraz o wiele ciężej było coś zszyć. Na szczęście nie ograniczała się nigdy i pod wpływem miłości do krawiectwa potrafiła odłożyć różdżkę na bok.
Calum chyba radził sobie bez magii trochę gorzej, ale kimże była Ari, aby oceniać? Z łagodnym uśmiechem czekała, aż Krukon zacznie się zwierzać - przy okazji zastanawiała się, skąd w niej tyle dobroci.
-Starszy brat? Myślałam, że nie jesteś z nim blisko - zdziwiła się. Nie sądziła, że Dearowi będzie przeszkadzał brak krewnego u boku. Co więcej, pomyślała od razu o Dorienie, bowiem z Liamem żadnego kontaktu nie miała. Słuchała dalej, przypominając sobie Ruth. Trochę zaniepokoiło ją to "chyba" przy stwierdzeniu o przyjaźni. Potarła lekko kciukiem wierzch dłoni Caluma. Czemu w ogóle bawiła się w pocieszanie? Nigdy nie była w tym szczególnie dobra. Lubiła dystansować się od problemów innych ludzi, wmawiając sobie, że jej własne bywają gorsze. - A list? Nie możesz wysłać listu? Ej, pewnie ma dobry powód. Kto zostawiałby takiego gościa ot tak? - Mrugnęła wesoło do swojego partnera. Nie był w nastroju do żartów, dygotał i ściskał jej dłonie coraz mocniej. No i brawo, Arielle zacznie się martwić. - Słońce, magia szwankuje wszystkim. Twój pracodawca powinien to zrozumieć. - Z pewnymi niedogodnościami trzeba było się po prostu pogodzić. Ślizgonka napiła się smoczej krwi, myśląc przy tym, co jeszcze mogłaby chłopakowi powiedzieć. - Wiesz, mnie się tak łatwo nie pozbędziesz - zauważyła w końcu. Zaaranżowane narzeczeństwo miało to do siebie, że Ari nie mogła po prostu zrezygnować... i chyba trochę ją to uspokajało.

______________________

Arielle C. Tender



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Wto Wrz 19 2017, 00:41

Do tej pory nic nie zabolało mnie tak bardzo jak zawód na własnej różdżce. Nieważne, że do tej pory nie miałem zbyt dużego powodzenia w życiu czy w szkole. Niewątpliwie stanowiłem wielkie rozczarowanie dla moich rodziców, którzy pokładali we mnie nadzieje, że będę kolejnym złotym dzieckiem jak Dorien, Beatrice czy Vivien. Nie byłem na tyle uzdolniony z eliksirów, by w ogóle próbować konkurować z nimi w sprawie dziedziczenia oddziałów rodzinnego biznesu, nie byłem również na tyle utalentowany, by od razu pakować się do Ministerstwa. W samej szkole nie budziłem sympatii w żadnym nauczycielu, mimo że przynajmniej połowa była ze mną spokrewniona. Znajomych nie miałem zbyt wielu, nie wspominając już o przyjaciołach, których w tej chwili chyba nie miałem wcale. Liam wyjechał, Ruth zniknęła, z Lottą nie układa nam się od początku roku. Teraz prawie nie spędzamy ze sobą czasu, bo jest zajęta pracą, studiami i Walkerem, a ja mam pracę, która pochłonęła mnie do reszty i którą pokochałem. W tej chwili nawet w tej jedynej dziedzinie, która szła mi najlepiej, nie mogłem się realizować. Nawet nie za bardzo mogłem się pożalić, ponieważ mimo wszystko utrzymywałem moje zajęcie w sekrecie.
Cóż, może to kwestia momentu, może ilości wypitego absyntu, ale w tamtym momencie spojrzałem na siedzącą naprzeciwko dziewczynę i poczułem ciepło rozchodzące się po moim ciele. Ufałem jej, czułem budujące się między nami irracjonalne przywiązanie. Nie zastanawiałem się zbyt długo.
- Arielle, to nie takie proste - powiedziałem, gdy wspomniała o pracy. - Nie mogę powiedzieć, że zrobię pięć kul zamiast dziesięciu, bo mi po prostu nie zapłacą. Z drugiej strony nie jestem w stanie zrobić nawet tych pięciu i nie mam pojęcia, jakim cudem mam się wyrobić do terminu odsyłki... - przerwałem, wzdychając ciężko i ukryłem twarz w wolnej dłoni, drugą wciąż zaciskając na rączkach Arielle. - Mam mieszkanie w Hogsmeade - zacząłem i zrobiłem pauzę, by zastanowić się chwilę nad tym, co chciałem jej dokładnie powiedzieć. Chyba wszystko. - Traktuję je jako warsztat. Pracuję w nim, tworzę... Kryształowe kule - wyznałem, ściszając głos, by przypadkiem nikt poza nią nie posiadł tej informacji. - Robię też amulety, ale na razie nie na sprzedaż. Ogólnie dużo eksperymentuję. W tej chwili to moje jedyne źródło zarobków, a przynosi również ogromne straty. Nie mogę pozwolić sobie na jeszcze większe... I nie mogę pozwolić sobie na to, by ktokolwiek o tym wiedział. Mówię Ci to, bo... Ufam Ci. Chyba powinienem. I wypiłem sporo - zmarszczyłem nieco brwi, bo nie do końca tak miał wyglądać mój monolog. - Mniejsza z tym. Po prostu... Boję się. Co się jeszcze złego wydarzy, skoro jedyna rzecz, w której jestem dobry, staje się dla mnie niemożliwa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Moustiers Sainte-Marie, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14696-arielle-catrin-tender#392224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14699-don-t-act-like-you-forgot#392235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14700-sowa-arielki#392236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14698-arielle-c-tender#392234




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sro Wrz 20 2017, 10:37

Prawdę mówiąc, w innych okolicznościach Arielle i Calum mogliby się aż tak nie polubić. Ślizgonka bywała nieznośna dla obcych i jeśli czegoś od nich nie chciała, to sprawy toczyły się średnio. Calum nie był za bardzo jej typem mężczyzny - a przynajmniej tak mogłaby go ocenić na pierwszy rzut oka. Wszystko wychodziło na to, że panna Tender i pan Dear potrzebowali właśnie takiej dziwnej relacji, aby coś się między nimi zadziało. Naturalnie, gdyby nie oświadczyny, to modelki by tutaj w ogóle nie było. Przerażało ją jak wiele potrafił zmienić jeden pierścionek na palcu...
Zmarszczyła brwi, słuchając dalszych wyjaśnień Krukona. Chyba trochę się poplątała, albo on - nagle w rozmowie pojawiły się jakieś kule. A zaraz potem wszystko się wyjaśniło i Arielle zupełnie zatkało. Takiej informacji się nie spodziewała... Nie dała po sobie poznać zaskoczenia i dalej milczała, aż chłopak skończył swoją wypowiedź. Miała w tym czasie okazję do namysłu.
Calum nie był tym, kogo znaleźli jej rodzice. Nie szykował się do pracy w Ministerstwie, nie wykonywał ślepo poleceń państwa Dear. Miał sekretne mieszkanie, tworzył kryształowe kule i amulety, a na dodatek cierpiał z powodu tej magii jak mało kto. Cóż, Tender również nie była święta. Sekrety miała i niestety nie była gotowa do zdradzania ich - jednocześnie zanotowała sobie w pamięci, że chłopak tak jej zaufał. Uśmiechnęła się szeroko i puściła jego dłonie, rozpierając wygodniej na krześle. Przesunęła po Calumie spojrzeniem swoich wielkich oczu.
- No, no. Ładnie. - Założyła jedną nogę na drugą i na chwilę zajęła się bardziej smoczą krwią niż swoim partnerem. - Powiem ci, że to wyjątkowo ciekawe. Czemu akurat taki zawód? - Zainteresowała się, bez cienia jakiegoś sarkazmu w głosie. Humor błyskawicznie jej się poprawił i miała ochotę ucałować Krukona za ten bunt przeciwko cudownym rodzinkom. Gdyby Tenderowie się o tym dowiedzieli, o słodka Morgano! Zaręczyny błyskawicznie zostałyby zerwane...
Na chwilę obecną istotny był sam Calum, który dalej wymagał pocieszenia.
- Nie ma co się teraz zastanawiać - wzruszyła ramionami. - I zdecydowanie nie ma co się bać. Nie masz na to wszystko wpływu, słońce. Trzeba się po prostu zabrać do roboty i próbować aż do skutku. - Arielle zawsze posądzana była o osiągnięcie sukcesu w modelingu spowodowane ładnym, znanym nazwiskiem. W rzeczywistości jej rodzina tylko ją wstrzymywała... w końcu panna Tender na wybiegu? Jak to wyglądało? Dziewczyna jednak się nie poddawała i z ogromną dozą szczęścia i jeszcze większą wysiłku, jakoś dawała radę.

______________________

Arielle C. Tender



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 563
  Liczba postów : 792
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sob Wrz 23 2017, 00:47

(nie przeszkadzajcie sobie, piszę post do pracy, dzieje się innego dnia)

Mimo zastrzeżeń moich rodziców, którym najwyraźniej nie odpowiadało to, że wychodzę z moją muzyczną działalnością poza teatr i robię na tym coraz lepsze pieniądze, udałam się do pubu jazzowego, gdzie miałam tamtego wieczoru zastąpić wokalistkę zespołu, który zazwyczaj grywał tam w piątkowe wieczory. Nie za dobrze znałam większość zespołu - wszyscy byli ode mnie sporo starsi, a jedynym moim znajomym (powiedzmy, że znajomym) był stosunkowo młody (czyli koło trzydziestki) saksofonista, który dostrzegł mnie podczas kolaboracji w jednym z londyńskich pubów i zaproponował zaśpiewanie zastępstwa za jego koleżankę po fachu. Wypiłam z tym gościem kawę i wydawał się całkiem w porządku (to głównie ze względu na jego zdolności perswazyjne przyjęłam propozycję), pozostałych znałam jedynie z próby, i mimo że byli dobrymi muzykami to uważałam ich za bandę starych mruków.
Po wejściu do pubu przywitałam się z barmanem oraz z tą częścią zespołu, która przybyła na miejsce przede mną, po czym zabrałam się za strojenie pianina, które ku mojej rozpaczy były totalnie rozstrojone. W moim mniemaniu pub powinien zainwestować w instrumentu samostrojące się od Lanceleyów, ale przypuszczałam, że to miejsce jeszcze nie jest aż tak prestiżowe by móc pozwolić sobie na inwestycję w tak drogi sprzęt.
Powoli zaczęli się schodzić ludzie, więc gdy tylko nastroiłam pianino zaczęliśmy koncert. Jazz nie był zdecydowanie gatunkiem, w którym czułam się dobrze, ale z racji na moje umiejętności i szerokie możliwości głosowe całkiem nieźle się do niego nadawałam. Zagraliśmy kilkanaście utworów - przy części śpiewałam i grałam na pianinie, przy innych tylko śpiewałam, a przy jeszcze innych tylko grałam. Sądząc po minach grających ze mną muzyków oraz wyraźnie zainteresowanej naszymi poczynaniami publiki szło mi całkiem nieźle. Gdy skończyliśmy po pubie potoczyły się dość entuzjastyczne oklaski i finalnie nawet zagraliśmy bis. Front-man grupy, który był wycofanym panem, na oko w wieku mojego ojca pochwalił mnie w dość powściągliwy, ale treściwy sposób finalnie przekazując mi większą kwotę pieniędzy niż ta na którą się umówiliśmy. Podaną kwotę przyjęłam bez zastrzeżeń, a resztę wieczoru spędziłam dyskutując z sympatycznym członkami zespołu na temat moich ambicji muzycznych - mimo że zamierzałam grać zupełnie inną muzykę niż oni to otrzymałam wiele cennych rad, które na pewno wykorzystam w przyszłości.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Wto Wrz 26 2017, 01:06

W praktyce ani przez moment nie pomyślałem, że zdradzając tak wielki sekret swojej narzeczonej z przymusu mogłem w bardzo prosty i szybki, acz niezwykle bolesny sposób przekreślić cała tą szopkę o małżeństwie. Gdyby Arielle tylko chciała, mogłaby posłać list swoim lub moim rodzicom i wyjawić im wszystko. Tenderowie zdecydowanie stwierdziliby, że przecież to nie jest odpowiedni chłopak dla ich córki i zabraliby ją z powrotem do Francji, natomiast moi rodzice... Cóż, musiałbym na stałe zamieszkać w Hogwarcie lub w warsztacie, bo w domu nie miałbym się już po co pokazywać. Mogła wybiec z pubu i zostawić mnie samego, bym zatonął w podłych i przykrych myślach o mojej beznadziejności i o tym, jak bardzo sobie nie radzę w świecie... Przez moment moim sercem zawładnął strach, gdy puściła moje ręce i odchyliła się na krześle. Byłem prawie pewny, że wyczuła okazję i czym prędzej czmychnie sprzed moich oczu, lecz ona jedynie posłała mi ten łobuzerski uśmiech i z taką nonszalancją upiła łyk smoczej krwi... Że aż nagle zapałałem do niej jakimś cieplejszym uczuciem. Nie odeszła, a nawet wręcz przeciwnie - szczerze się zaciekawiła i czułem, że w głębi duszy popiera mój "bunt". Że jej to pasuje. Cała ta sytuacja nieco odebrała mi zdolność mowy i patrzyłem na nią nieco przygłupim wzrokiem, po czym zacząłem odpowiadać.
- Od zawsze pasjonowało mnie... Przewidywanie przyszłości. Na wszelkie sposoby. Najbardziej w świecie żałuję, że nie urodziłem się jasnowidzem. Kryształowe kule były od zawsze moim ulubionym źródłem wróżenia, pasjonuje mnie to, co jest w środku, jaka magia jest w nich zaklęta... Więc zacząłem to badać i próbowałem swoich własnych sił, czy umiałbym stworzyć coś na wzór kuli i po paru miesiącach ciężkiej pracy udało mi się. Ba, wyszło całkiem nieźle, nawet znalazł się kupiec na moje prototypy. Od tamtej pory tworzyłem więcej i więcej... No, az do teraz, kiedy nie mogę zrobić prawie żadnej - Całą historię opowiadałem z pasją, dopiero pod koniec mogła usłyszeć gorycz w moim głosie. Poczułem jednak dużą ulgę, gdy wyrzuciłem to wszystko z siebie - nigdy wcześniej tak bardzo się nie otworzyłem na drugiego człowieka. Było to z jednej strony bardzo dziwne, a z drugiej z pewnością przeze mnie pożądane. Ogarnęła mnie jakaś taka... Swoboda? Widząc jej zaciekawione, wpatrujące się we mnie oczęta nie powstrzymywałem się przed kontynuowaniem wypowiedzi, a wypite ilości absyntu skutecznie rozwiązywały mi język. - Amulety to w sumie na razie dodatek, dopiero się tym wszystkim bawię, a ostatnie magiczne ekscesy wcale mi w tym nie pomagają. Pomysł przyszedł mi do głowy, kiedy pracowałem w londyńskim sklepiku z amuletami. Opychałem te badziewia zarówno czarodziejom, jak i mugolom, wmawiając niezwykłe, magiczne działania i tak dalej. Wtedy pomyślałem, że w sumie dobrze byłoby stworzyć coś, co faktycznie miałoby jakieś właściwości magiczne, więc rozpocząłem zabawę. Jeszcze nie sprzedałem żadnego, wciąż testuję, ale jestem na dobrej drodze - wyjaśniłem jeszcze, po czym upiłem łyk absyntu. Rozum mówił nie, lecz serce... Okej, wszystko mówiło nie poza moim wewnętrznym, trzecim (wyimaginowanym) okiem. - A Tobie też się to przydarza? - zapytałem, mając oczywiście na myśli problemy z rzucaniem zaklęć. - Pytałem już kilka osób z Ravenclawu, ale nie mieli aż takiego problemu jak ja. Leonardo, prefekt Gryffindoru, wspomniał mi, jak musiał rzucić finite pięć razy, zanim zadziałało... Ale z drugiej strony to Leonardo, to prawdopodobne przy jego umiejętnościach - rzuciłem i skrzywiłem się nieco. Zacząłem rozglądać się po pubie w poszukiwaniu znajomych twarzy, lecz nie dostrzegłem nikogo, kogo choć raz mogłem widzieć na korytarzu w Hogwarcie. Czyli mój sekret wciąż mógł być bezpieczny.
Czy na pewno?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Moustiers Sainte-Marie, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14696-arielle-catrin-tender#392224
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14699-don-t-act-like-you-forgot#392235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14700-sowa-arielki#392236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14698-arielle-c-tender#392234




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sro Paź 04 2017, 13:16

Nie wiedziała, czemu nie uciekła. Słowa Caluma rozwiązywały tyle jej problemów - mogłaby wyśmiać rodziców prosto w twarz, pokazać im, jak beznadziejnie się spisali. Coś w środku aż ją ściskało z ekscytacji. To miał być jej idealny narzeczony? Pewnie, skoro chcą, żeby wyszła za twórcę kryształowych kul... To była jej przepustka do wolności. Arielle w całym tym swoim uśmiechu i zaciekawieniu toczyła wewnętrzną walkę rozmyślając o tym, czy ucieczka nie byłaby idealnym rozwiązaniem. Tenderowie będą w szoku, a ona szybko zawinie się... gdziekolwiek. Może poleci odwiedzić synka, może zajmie się pracą, może po prostu przycupnie gdzieś ze znajomymi?
Powstrzymywał ją jedynie strach przed potęgą rodziców. Nie miała pewności, że zareagują tak, jak sobie to wyobraża. Równie dobrze mogli pstryknąć palcami i znaleźć jej innego narzeczonego. Ślizgonka nie wierzyła w swoje szczęście i czuła, że nie trafi jej się nikt lepszy od Caluma. Pomijając zatem fakt, że faktycznie wspierała jego odważne działania, nie pozostawało jej nic innego jak ciągnąć tę jego szopkę. Skoncentrowała się zatem na słuchaniu Krukona, obracając kieliszek w palcach.
- Chyba jeszcze nie spotkałam nikogo z taką pasją - przyznała. Sama do wróżbiarstwa podchodziła z dużym dystansem, ale prawda była taka, że Arielle podziwiała każdego, kto wkładał serce w wykonywany zawód. Dear brzmiał na szczerze zainteresowanego poruszanym tematem. - Przyjemnie się ciebie słucha - rzuciła mimochodem, odsuwając od niego kieliszek z absyntem. Dobrze im się rozmawiało i nie chciała, żeby chłopaka jeszcze bardziej otumanił alkohol. - Nie wiem jak inaczej ująć, ale bez tych wszystkich zakłóceń... Opłacalny interes? - Nie miała niczego złego na myśli, poważnie. Tenderówna po prostu zupełnie nie znała się na tego typu biznesach i nie miała pojęcia, czego w ogóle się spodziewać. Dodatkowo ten aspekt mógł działać tylko na korzyść ich relacji, prawda?
- Prefektem nie można zostać od jakiegoś określonego wieku? - Dalej średnio się orientowała w Hogwarcie, ale Finite należało do banalnych zaklęć i uznanie, że dla kogoś "prawdopodobne" są tak żałosne wyniki trochę dziewczynę zaskoczyło. Poza tym była prawie pewna, że wie o kogo chodzi, ale jak taki wielki chłopak miałby radzić sobie tak tragicznie? Zakłócenia magiczne, no tak... - Pewnie, że mi się przydarza - w jej głosie pojawiła się arogancka nuta. Była czystokrwistą czarownicą i nie bała się przyznać, że nagle ma problemy z używaniem różdżki. - To chyba działa dość losowo, Calum. Nie wydaje mi się, żebym nagle tak zgłupiała, że nie potrafię zmienić szwu w ubraniu. Wiem, że Krukoni są uważani za tych najinteligentniejszych, ale myślę, że niektórzy z Ravenclaw mają takie same problemy jak ten Leo, czy też ja, czy ty.

______________________

Arielle C. Tender



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 308
  Liczba postów : 677
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pią Paź 06 2017, 01:19

Ja osobiście nigdy nie poznałem nikogo, kto chociaż w części podzielałby moją pasję. Niewielu traktowało wróżbiarstwo na poważnie, co było dużym błędem. Nawet nie zdają sobie sprawy, ile ze swoich niepowodzeń mogliby przemienić w sukcesy, ilu katastrofom mogliby chociaż spróbować zapobiec... Wiadomo, wiedza ta nie była pożądana przez wszystkich, niektórzy wręcz bali się widzieć to, co będzie - ja jednak pragnąłem tego bardziej niż czegokolwiek innego. Mając możliwość widzenia tego, co jeszcze się nie wydarzyło, a do czego na pewno dojdzie, ma się przewagę nad czasem. Ma się tą przewagę, że do pewnych rzeczy można się przygotować, przystosować umysł do myśli o nich, przyzwyczaić się. A ja zawsze pragnąłem być gotowy.
Jej obecność przy stoliku zadziwiała mnie z każdą sekundą coraz bardziej, a w moim umyśle nieprzerwanie przewijały się myśli, że wygrałem prawdziwy los na loterii wszystkich możliwych narzeczonych z przymusu. Arielle była nie dość że słodka, urocza i taka piękna, to jeszcze w pewien sposób wyrozumiała - przynajmniej starała się zrozumieć całą sytuację. No i nie uciekła, to znaczny plus. Oczywiście nie wiedziałem, jak będzie jutro. Może gdy tylko się rozstaniemy, naskrobie list do rodziców? Może powiadomi moich?
- Zamierzasz z tym do kogoś iść? - zapytałem raptownie, kompletnie ignorując jej pytanie o opłacalność mojego zawodu. Gdybym musiał mówić w tej chwili o zarobkach na ten miesiąc, chyba bym się popłakał. Zamiast tego patrzyłem na nią niepewnie. - Bo jeśli chcesz o tym komuś powiedzieć... Ja nie chciałbym, aby to wyszło poza naszą dwójkę. Ale jeśli już w tej chwili masz zamiary donieść na mnie, to powiedz mi - powiedziałem, a zaraz potem się zreflektowałem. - To nie tak, że uważam, że jesteś TAKĄ osobą, że od razu przekażesz wiadomość... Po prostu, jakby to ująć? Hm, boję się ujawnienia - wyznałem szczerze. - Może kiedyś to zrobię. Może za miesiąc, może za pół roku, może za pięć lat. Nie wiem, kiedy, ale chciałbym. Tylko sam. Bez niczyjej pomocy chciałbym stawić temu czoła. Między innymi dlatego proszę Cię o dyskrecję. Proszę, Arielle - dodałem, patrząc na nią wyczekująco.
Jej odpowiedź a'propos zakłóceń magii nieco mnie uspokoiła. Dobrze było wiedzieć, że nie tylko ja borykałem się z takimi trudnościami. Skoro dosięgało to też innych uczniów, problem na pewno był rozpowszechniony.
Arielle jednak nie wykazywała chęci do mówienia o tym kiedykolwiek, co zadziałało na mnie... Dość pozytywnie. Ostatecznie dopiłem ów absynt, który był tym jednym za dużo i rozeszliśmy się. Dziewczyna wróciła do zamku, ja natomiast powlokłem się do mieszkania.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pub Jazzowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-