IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pub Jazzowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Pub Jazzowy   Czw Maj 23 2013, 11:18

First topic message reminder :


Pub Jazzowy

Jesteś fanem stylowo urządzonych lokali? A może jazz jest Twoim ulubionym rodzajem muzyki? Lubisz posłuchać muzyki na żywo? Pub Jazzowy zaprasza! Codziennie od 18 występy okolicznej kapeli jazzowej umilą Ci spotkanie w gronie przyjaciół, a miła i profesjonalna obsługa zadba o to, by na Twoim stoliku nie zabrakło trunków!

Piwo kremowe
Ajerkoniak
Miętowy Memortek
Smocza Krew
Dymiące Piwo Simisona
Absynt
Beetle Berry Whiskey
Rum porzeczkowy
Wino z czarnego bzu
Sherry
Łzy Morgany le Fay
Rdestowy Miód

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Wto Maj 02 2017, 01:03

Zachowanie Caluma było dla Ruth dość niepojęte, zważywszy na fakt, że przecież nie powiedziała w swoim mniemaniu nic, co mogłoby być dla niego szokujące. Aż tak go ścięło, kiedy dowiedział się, że dziewczyna pracuje z jego bratem? To było przecież całkiem łatwe do przewidzenia, skoro większość Dearów i tak kończyła w Ministerstwie, którego Ruth uczepiła się jak rzep od jakichś ładnych paru lat. Co prawda jej praktyka i staż dobiegły już końca, ale znajomości pozostały, choć kobieta nie uważała, żeby posiadanie Doriena za kolegę z pracy było jakimś wielkim zaskoczeniem dla jej znajomych. Stąd też kompletnie nie zorientowała się, że wkroczyli z Calumem na ścieżkę komedii pomyłek, którą Wittenberg w tak beztroski sposób postanowiła zakończyć, nie wyjaśniając krukonowi nic, co powinien absolutnie wiedzieć.
Fakty były jasne. Ruth nie była ani z Dorienem, ani z nikim innym, jednak myśli Caluma nie miała okazji wyprostować, bo zwyczajnie nie wpadła na to, że może powinna i zamiast zareagować na jego dziwne zachowanie zamówiła dla nich dwa kieliszki kłębolota.
-Jaką bombę? Nie przesadzasz trochę? Dorośli ludzie już tak mają, że czasem coś ich łączy - zaśmiała się, tym razem sądząc, że to zdanie ewidentnie wskazuje na płaszczyznę pracy. W końcu po to użyła słowa "dorośli", jednakże całkiem przypadkiem zakończyła tę dyskusję chyba jeszcze gorzej, niż zrobiła to kilka chwil temu. Fakty - łączy ich tylko praca (i to też niespecjalnie, bo przecież Ruth nie pracowała już w MM). Domysły - pozostawmy biednemu Calumowi.
Kiedy przyszedł alkohol, dziewczyna postawiła oba kieliszki przed Dearem.
-Jeden na ochłonięcie - podsunęła mu pierwszy z kieliszków prawie pod nos, zachęcając do wypicia. Na rozluźnienie, bo wyglądał całkiem nieciekawie, niestety... Drugiemu zaś sama zaczęła się przyglądać z niemałym zaciekawieniem i opierając brodę na dłoniach wyczekująco śledziła wzburzone bąbelki. Nie widziała w nich kompletnie nic magicznego, ale Calum przecież się znał, co udowodnił nie tylko w herbaciarni, ale też na ostatnim wróżbiarstwie i Ruth była bardzo ciekawa jego podejścia do wróżenia z tego typu przedmiotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 100
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Wto Maj 02 2017, 23:59

Natomiast zachowanie Ruth było moim zdaniem niepojęte… Rozumiem, że kobieta może nie mieć granic, że może się nie wstydzić i z chęcią opowiada publicznie o swoich łóżkowych podbojach, ale na brodę Merlina – mogłaby mi oszczędzić uwag o tym, że ma dobry seks z moim starszym bratem! Wystarczające byłem skrzywdzony psychicznie po ostatnich rozmowach z Lottą i Devi, nie musiała mnie dodatkowo dobijać. Oczywiście sama Wittenberg nie dowiedziała się ode mnie niczego w sprawie dwóch wcześniej wymienionych dziewcząt, bowiem trzymałem te historie dla siebie i nie zamierzałem się nimi z nikim dzielić. Nie wiedziała więc, niestety, że swoimi pomyłkami wpędza mnie w poważny dołek emocjonalny, z którego wygrzebać mógł mnie wyłącznie kłębolot. Bez słowa wziąłem pierwszego, którego mi podsunęła i wypiłem go praktycznie jednym haustem. Wiedziałem, że już za chwilę będzie mi lżej na duszy – kłębolot działał bardzo szybko, jeśli się go odpowiednio prędko pochłonie, o czym miałem okazję przekonać się już na balu walentynkowym odbywającym się podczas ferii zimowych na Grenlandii. Wtedy to, mimo posiadania dwóch lewych rąk, udało mi się stworzyć idealną, tańczącą rzeźbę lodową Isilii – może i tym razem obudzi się we mnie jakiś głęboko skrywany, artystyczny pierwiastek, który pozwoli mi wyczytać cokolwiek z musującego napoju?
- Muszę Ci szczerze powiedzieć, że nigdy tego nie robiłem na poważnie. Poza tym nie wiem, czy możliwość wyczytania przyszłości z kłębolota to nie jest pic na wodę – słyszałem tylko pogłoski, a nigdy nie widziałem nikogo, kto faktycznie próbowałby z niego wróżyć – powiedziałem na wstępie. Może nie była to zbyt dobra reklama dla moich możliwości i umiejętności, jednakże wolałem, by Wittenberg wiedziała, że jest to bardzo niekonkretna sztuka wróżbiarska, o której nie miałem zbyt wiele pojęcia. Gdybym nastawił ją na wstępie, że jestem mistrzem w tej dziedzinie, mogłaby się później zawieść, gdybym w drinku zobaczył wyłącznie własne, bąbelkujące odbicie. – Zobaczmy – dodałem i nachyliłem się nad kłębolotem, próbując skupić wzrok na czymś „istotnym”. – Albo w sumie nie – powiedziałem, prostując się i patrząc jej w oczy. To wszystko tak bardzo mnie nurtowało, że naprawdę nie mogłem się powstrzymać. – Dlaczego Dorien? – wypaliłem, zanim zdążyłem przemyśleć to pytanie po raz piąty. Musiałem znać odpowiedź, dlaczego tak zajebista laska jak Ruth chciała umawiać się z kimś tak beznadziejnym jak mój brat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sro Maj 03 2017, 01:21

Dla Ruth temat jej pracy w Ministerstwie był już zakończony, bo przecież jeśli chodziło o temat spania krukonki z kimkolwiek w jej mniemaniu nawet go nie zaczęto, stąd też tak płynnie poruszała się w tej bardzo pewnie dla Caluma niezręcznej rozmowie. Dość interesującym faktem było natomiast to, że młody Dear nie skonfrontował jej wycofanego, chłodnego charakteru i skrupulatnego zachowywania wszystkich prywatnych spraw dla siebie z tak wylewnym opowiadaniem o jej „związku z Dorienem”. Nie ma co się jednak dziwić, prawdopodobnie każdy zaskoczony taką informacją byłby zbity z tropu, dlatego pozostaje tutaj tylko współczuć Calumowi w jego wewnętrznych rozterkach.
Wypicie kłębolota jednym haustem również nie wróżyło – nomen omen – zbyt dobrze. Mimo to, chłopak w bardzo logiczny, spójny sposób wyjaśnił wiarygodność tego typu wróżby, choć Ruth będąc typem osoby, która myszkowała wszędzie, byleby tylko sprawdzić jakiś fakt lub pozyskać informację, wciąż nie przekonało to tłumaczenie. Doszła do wniosku, że kto, jeśli nie on miałby sprawdzić, czy ten typ wróżenia mógłby się sprawdzić, jeśli chodzi o przewidywanie przyszłości? Osąd wydadzą, jak już powróżą, a właściwie Calum powróży, bo z Ruth była taka wróżka jak zielarka, znawczyni eliksirów, run czy numerologii – czyli żadna.
-Daj znać, jak zobaczysz jakieś drzwi – uśmiechnęła się, ale zaraz spoważniała, widząc przenikliwy wzrok mężczyzny na sobie. No znowu Dorien? Co on oszalał, czy jak?
-Dlaczego Dorien co?  - zapytała z pełnym niezrozumieniem – Pytasz dlaczego robiłam staż u niego w Departamencie, czy dlaczego się z nim spotkałam? Na żadne z tych pytań nie mogę ci odpowiedzieć. A jeśli próbujesz badać teren to moje podium jeśli chodzi o związki to sen, praca i demony przeszłości. Dokładnie w tej kolejności i raczej nie zapowiada się, żeby miało się to szybko zmienić – wzruszyła ramionami, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Niestety dużo ją kosztowało to wyznanie, ale spróbowała zająć się teraz wpatrywaniem w bąbelki kłębolota i liczyła w duchu, że Calum nie będzie drążył, bo to spotkanie mogłoby się zakończyć o wiele szybciej, niżby oboje chcieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 100
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sro Maj 03 2017, 01:44

Właśnie dlatego coś mi szczególnie nie pasowało w całej tej sprawie! Wittenberg była raczej skryta, jeśli chodzi o jej życie prywatne, toteż zupełnie nie rozumiałem, dlaczego nagle mówi mi tak swobodnie o tym, że spotyka się z moim starszym bratem. Nie mogłem wpaść na żaden konkretny powód, dla którego mogłaby chcieć informować mnie o tej sprawie poza tym, że po prostu chciała sobie ze mnie zakpić, dokuczyć mi czy też (wiem, myśl bardzo irracjonalna) wzbudzić we mnie pewnego rodzaju zazdrość. Czułem się zdewastowany tym wyznaniem, bo naprawdę traciłem nadzieję w intelekt Krukonek oraz ich instynkt w dobieraniu sobie partnerów. Nie powstrzymałem się przed zadaniem kolejnego pytania o Doriena, ale gdybym zagryzł zęby, prawdopodobnie nie dowiedziałbym się, że zaszło nieporozumienie. Wysłuchałem uważnie jej słów, przez moment milczałem, kontemplując i interpretując ich znaczenie, po czym wybuchnąłem śmiechem. Nie jakimś głośnym, bez przesady, wciąż byliśmy w miejscu publicznym, jednak moje parsknięcie na pewno nie było tym, czego Ruth mogłaby się spodziewać po mnie w tej chwili. Spojrzałem na nią z nieskrywanym niedowierzaniem.
- Czy Ty cały ten czas mówiłaś o pracy z nim? W Ministerstwie? - zapytałem, nie mogąc powstrzymać kolejnego parsknięcia śmiechem. Dobrze, że doszliśmy do tego teraz, bo każda kolejna sekunda, w której tkwiłem w świadomości o istnieniu bliskiego związku między Wittenberg a Dorienem, coraz bardziej przybliżała mnie do chęci targnięcia się na własne życie. - Merlinowi i bogom dzięki, już myślałem, że z nim sypiasz - dodałem gwoli wyjaśnienia mojego nagłego wybuchu entuzjazmu.
A przechodząc do samego wróżenia, nie wiedziałem dokładnie, jak się za to zabrać, więc postanowiłem improwizować. Czytałem całkiem sporo książek o hydromancji, jednak nie miałem pojęcia, jak metody wróżenia z wody sprawdzą się, gdy badanym źródłem będzie gazowany drink alkoholowy. Stwierdziłem, że zaryzykuję, bo przecież nie może się stać nic takiego. Najwyżej okaże się, że wróżba nie zostanie spełniona lub że nie jestem w stanie niczego dostrzec w tafli napoju. Rozejrzałem się po stoliku i wycelowałem różdżkę w łyżeczkę leżącą na spodku, na którym stała moja niedopita kawa.
- Duro - powiedziałem, zmieniając łyżeczkę w kamień, a następnie chwyciłem go między palec wskazujący a środkowy i przeniosłem nad kieliszek z kłębolotem. Zastanowiłem się krótką chwilę, po czym upuściłem kamień do drinka, obserwując nagłe wzburzenie bąbelków. Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć...
- Jaki numer ma twoje mieszkanie? - zapytałem, spoglądając na Wittenberg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sro Maj 03 2017, 15:47

Przez te kilkanaście sekund nietypowej wymiany zdań, jaka odbyła się między dwójką uczniów Calum mógł zaobserwować studium zdziwionych min Ruth, która miała to do siebie, że im bardziej coś ją szokowało, tym wyżej po czole wędrowały jej brwi. Już sam fakt, że młody Dear wspomniał jednak o Ministerstwie, jakby dopiero teraz doszedł do takiej konkluzji wydał się jej całkiem nietypowy, bo przecież w jej mniemaniu cały czas o tym rozmawiali, ale kiedy wypalił z tym spaniem, Wittenberg aż otworzyła usta ze zdziwienia.
Co proszę?
Świat wariuje, czy to ona zwariowała? Jak można było w ogóle pomyśleć, że taka Ruth, która nie mówiła ludziom jak ma na drugie imię nagle zacznie się chwalić, z kim sypia? Pominę fakt, że jej zdaniem kompletnie to nie wynikało z rozmowy, ale przede wszystkim zaczęła się zastanawiać, czemu Calum tak odetchnął z ulgą, że tym, który grzeje łóżko krukonce nie jest jednak jego brat. Przecież Dorien był naprawdę w porządku i gdyby nie owe „demony przeszłości”, o których już wcześniej wspominała całkiem możliwe, że cała sytuacja potoczyłaby się inaczej. Tak czy owak, jakkolwiek nie próbowałaby tego sobie wyjaśnić, wciąż miała otwartą ze zdziwienia buzię.
-Nie sypiam – odpowiedziała spokojnie, ale ugryzła się w język, żeby nie wyrzucić z siebie komentarza o tym, że chyba raczej to, z kim sypia nie powinno być sprawą Caluma. I tak po prawdzie nikogo innego. Miała jednak świadomość, że jest bardzo zamknięta, jeśli chodzi o prywatne sprawy i żeby bezzasadnie nie wyskakiwać do nikogo z pretensjami o zwykłe pytania wolała się po prostu nie odzywać.
Z zaciekawieniem więc zaczęła obserwować poczynania krukona dotyczące wróżenia z drinka, dopiero po chwili wyrywając się z zamyślenia, kiedy padło kolejne pytanie. A co ma do rzeczy numer jej mieszkania?
-Masz zabójcze tempo. Może najpierw jakaś kaw… - zaczęła, chcąc przywołać w rozmowie popularny żart, ale uświadomiła sobie właśnie, że przecież stoją przed nimi dwie filiżanki. – Och, nieważne. Siedem – zreflektowała się, z uśmiechem patrząc na dwa małe kubeczki, wypełnione czarnym płynem.
-Aleja Amortencji siedemnaście na siedem, Hogsmeade – dokończyła już spokojnie, mając zupełną pewność, że Calum nie jest osobą, która mogłaby wykorzystać znajomość jej adresu do jakichś niecnych celów. Tylko kompletnie nie miała pomysłu, do czego mogłoby mu to być potrzebne…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 100
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sro Maj 03 2017, 21:45

Normalnie kamień spadł mi z serca, chociaż było to bardzo irracjonalne uczucie, chociażby z faktu, że Wittenberg i mnie nie łączyło nic na tyle specjalnego, bym musiał obawiać się o jej życie uczuciowe, a już życie seksualne to w ogóle! Może Ruth nie zdawała sobie sprawy, jak beznadziejny potrafił być mój brat. Wiem chyba, co mówię, bo przeżyłem dość sporo lat żyjąc z nim w jednym domu, obserwowałem jego poczynania, śledziłem jego plany, jego zamiary, znałem jego poglądy, bo niestety nie omieszkał uchronić nas przed tą bezużyteczną wiedzą i paplał na prawo i lewo... Może to ja byłem uprzedzony, ale nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że dziewczyna zasługiwała na kogoś znacznie lepszego, niż Dorien. Nie mam pojęcia, dlaczego rozważałem takie rzeczy, ale prawdopodobnie wszystko to za sprawą ostatnich wydarzeń w związku z Devi i jej zerwaniem relacji z jakimś seks friendem, a także w związku z Lottą, która wpadła Walkerowi w ramiona. Odgoniłem od siebie te strasznie przygnębiające myśli i postanowiłem się skupić na tym małym promyczku nadziei, że Ruth i mojego brata jednak nic nie łączy. Cudowne zakończenie tej serii niedomówień.
Jeśli chodzi o samo wróżenie, wzorowałem się nieco na technikach wróżenia z wody, w których wykorzystuje się kamienie. Wrzucone do wody, wzburzają jej taflę, na której można obserwować różnorakie fale oraz analizować ich kierunek i moc, a także niekiedy powstają bąbelki, piana, delikatne wirku - wszystko to nadawało się do interpretacji wróżbiarskiej. Miałem do dyspozycji nie szklankę wody, lecz szklankę kłębolota, który był napojem alkoholowym i silnie gazowanym, a bąbelki często tworzyły wszelakiego rodzaju wzory. Postanowiłem spróbować i zaczarowaną w kamień łyżeczkę upuściłem do napoju, obserwując zachowanie bąbelków, które błyskawicznie przybrały na sile. Spontanicznie zacząłem liczyć czas, w którym bąbelki pozostały wzbudzone, a w międzyczasie Ruth wspomniała coś o drzwiach i nie wiem, czy to jakaś siła jej perswazji, czy też faktycznie ułożyły mi się przed oczami drzwi z tych musujących bąbli... Zamrugałem gwałtownie, zastanawiając się, czy robię to we właściwy sposób. Na dobrą sprawę nie miałem pojęcia, co czynię, ale zapytałem o jej numer mieszkania. Był różny od czasu buzowania - ba, liczba sekund wskazywała, że w kamienicy byłoby to mieszkanie obok!
- Otóż - zacząłem, ważąc słowa. - Nie mam pojęcia, czy to co mówię jest faktyczną wróżbą, czy też wyłącznie moimi urojeniami, ale wierz mi lub nie, widziałem drzwi w tym klębolocie! Drzwi o numerze 6, czyli wychodzi, że obok twojego mieszkania, skoro urzędujesz pod siódemką. Dasz wiarę? - zapytałem, spoglądając na nią uważnie. Równie dobrze mogła sobie pomyśleć, że się z niej nabijam i chcę ją wrobić albo sobie pożartować. - Z ciekawości, co ulałaś z wosku na ostatnim wróżbiarstwie? Albo co odczytałaś z płomienia? Bo mam wrażenie, że te sprawy mogą być ze sobą powiązane i wszechświat istotnie namawia Cię do sprawdzenia drzwi obok. Dosłownie, drzwi obok... - powiedziałem, kładąc nacisk na ostatnich słowach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 858
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Czw Maj 04 2017, 19:54

I po raz kolejny okazało się, jak bardzo Ruth nie wiedziała, co się dzieje wokół niej. Była tak pochłonięta nauką, pracą i swoim prywatnym rozwojem, że nie miała zielonego pojęcia o sercowych rozterkach uczniów, którzy dzielili z nią Hogwart, nawet jeśli były to osoby, które bardzo dobrze kojarzyła. Z tego samego względu nie potrafiła też nigdy ocenić, czy ona sama znajduje się w tym półświatku uczuciowych domysłów wielu stron, przez co asekuracyjnie trzymała się z boku, licząc na to, że większość zauważy, że jednak jej priorytetem nadrzędnym jest kariera i wiedza, a nie tam jakaś miłość. Też mi halo.
Jednak oczywiście wiele osób darzyła uczuciem, głębszym lub płytszym, przy czym sam Calum wpływał coraz szybciej do grona osób, na które Ruth patrzyła najprzychylniejszym wzrokiem, bo najprościej w świecie lubiła i doceniała tego roześmianego krukona, ale – choć sama nigdy tego nie przyznała wprost – zakochana była raz w życiu i niestety nie mogła być zupełnie pewna, czy naprawdę się odcięła od swojej przeszłości.
Na szczęście był Calum, który swoimi mniej lub bardziej szokującymi komentarzami wprawiał Ruth w pogodny nastrój zawsze kiedy akurat najbardziej tego potrzebowała. Siedziała przed nim jak zaczarowana, a jej oczy musiały teraz wyglądać jak błyszczące spodki, bo w życiu nie widziała, żeby ktoś ot tak wrzucił kamień do drinka i wywróżył z tego jakąkolwiek przyszłość. Armande była bardzo ekstrawertyczna, jeśli chodzi o jasnowidzenie i po prawdzie to trochę przerażało Ruth, a tutaj przychodzi taki Dear, wrzuca kamień do kłębolota i…
-Żartujesz sobie? - zapytała o wiele ostrzej, niż na początku miało to zabrzmieć. Fakt, trochę ją zirytowała tak poważna wzmianka o drzwiach, bo istotnie doszła do wniosku, że chłopak nie robi nic, poza nabijaniem się z niej. To ona lubi wróżbiarstwo, czy on? Chyba pomylili strony loży szyderców…
-Nie pamiętam…Wydaje mi się, że człowieka. I chyba podaruję sobie pukanie obcym ludziom do drzwi, aczkolwiek jeśli naprawdę kiedyś się okaże, że coś z tej wróżby wyszło, masz u mnie kolejną kawę – przyznała już trochę łagodniej, bo w końcu doszła do wniosku, że Calum postarał się z wróżeniem i chyba nie do końca słusznie go oceniła.
Chyba powinni się zbierać, bo zespół kończył grać, a ludzie zaczynali w tempie „pokoncertowego środka tygodnia” wychodzić z lokalu. Tak też Ruth dopiła swoją kawę i właściwie nie minęło pół godziny ich rozmowy już bardziej o niczym, niż o konkretnych zdarzeniach, kiedy oboje doszli do wniosku, że chyba wypadałoby pójść w ślady innych i wrócić do swoich mieszkań. Gdyby nie klątwa, która siedziała dziewczynie w głowie, zajmując jakieś dobre siedemdziesiąt procent jej objętości prawdopodobnie bardziej by się wgryzła w temat tego, że od jakiegoś czasu wszystkie jej wróżby są łudząco do siebie podobne. A może to i lepiej? Niespodzianki często mają słodki smak, warto czasem się nimi zachłysnąć, zamiast oszczędnie skubać po kawałku, ostatecznie nie czerpiąc z nich całej przyjemności…
ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pub Jazzowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-