IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pub Jazzowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Bentham
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 266
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4899-drake-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4900-niezla-draka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4902-drastyczna-poczta




Gracz






PisanieTemat: Pub Jazzowy   Czw Maj 23 2013, 11:18

First topic message reminder :


Pub Jazzowy

Jesteś fanem stylowo urządzonych lokali? A może jazz jest Twoim ulubionym rodzajem muzyki? Lubisz posłuchać muzyki na żywo? Pub Jazzowy zaprasza! Codziennie od 18 występy okolicznej kapeli jazzowej umilą Ci spotkanie w gronie przyjaciół, a miła i profesjonalna obsługa zadba o to, by na Twoim stoliku nie zabrakło trunków!

Piwo kremowe
Ajerkoniak
Miętowy Memortek
Smocza Krew
Dymiące Piwo Simisona
Absynt
Beetle Berry Whiskey
Rum porzeczkowy
Wino z czarnego bzu
Sherry
Łzy Morgany le Fay
Rdestowy Miód

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 30
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 25
  Liczba postów : 17
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15347-po-prostu-jack#411394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15348-niezawodny-czarnuch#411398
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pon Paź 30 2017, 14:48

Jack zdziwił się nieco, słysząc, że mężczyzna nie uczył się w Hogwarcie. Oczywiście to samo w sobie nic nadzwyczajnego, Hogsmeade można w końcu nazwać nawet atrakcją turystyczną, więc obecność obcokrajowców byłaby zupełnie normalna. Człowiek ten wszakże wyglądał na  t u t e j s z e g o, a jednak twierdził, że dopiero poznaje te okolice. Jack nie podejrzewał kłamstwa, przeciwnie, wyczuwał raczej szczerość, i dlatego jego zaciekawienie rozmówcą wzrosło. Nie okazał swojego zdziwienia w jakiś rażący sposób, może nieznacznie uniósł w górę jedną brew, ale nic ponad to. Dodatkowo informacja, że nieznajomy nie pochodzi stąd, dała Jackowi wskazówkę, jak z nim rozmawiać. Z Anglikiem czy Szkotem mógłby już pewnie przejść na “ty”, ale z obcokrajowcem lepiej pozostać na formie “pan”. Kto wie, jakie zasady panują w jego ojczyźnie?
A jeśli mowa o grzeczności, to w sumie rozmowa zaczynała się powoli rozkręcać i wypadałoby przestać być dla siebie nieznajomymi i się przedstawić. Zaproponowanie tego przypadało jednak w udziale starszemu rozmówcy, zgodnie z etykietą, którą akurat Jack pamiętał. Dlatego powstrzymał się od zapytania o imię czy wymienienia swojego i zamiast tego zainteresował się pochodzeniem mężczyzny.  
- O, to ciekawe. Można zatem zapytać skąd pan pochodzi? Sam dużo podróżuję i zawsze chętnie posłucham o obcych krajach.
To rzekłszy, oparł się wygodniej na dużym, ciekawego kształtu krześle, które wybrał sobie ze względu na wysokie oparcie, pasujące do jego sylwetki. Było ono proste, złożone z kilku przęseł, bez miękkiej poduszki pośrodku, za to z bogato rzeźbionym szczytem. Siedzisko krzesła zostało zrobione z lekko wklęsłej sklejki, również pozbawionej poduszeczki, zaś cztery grube nóżki wyginały się od wewnątrz. Średnio wygodne, jednak twarde podłoże nigdy Jackowi nie przeszkadzało, w przeciwieństwie do zbyt niskich oparć. Kiedy już było mu wygodnie, wziął do ręki kufel piwa i wsłuchał się w odpowiedź rozmówcy, przebijającą się przez delikatnie akompaniującą jej jazzową muzykę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 255
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Wto Paź 31 2017, 08:38

Lubił zagłębiać się w tematykę podróży - wynikało z niej często wiele ciekawych wspomnień; sam przemieszczał się chętnie, odwiedzał różnego rodzaju miejsca - chociaż ograniczony był (dotąd) wyłącznie do ram Europy. Mężczyzna nie bez powodu przywodził więc Bergmannowi na myśl osobę często pozostającą w ruchu - liczył, że już niedługo, choć odrobinę mgła tajemnicy opadnie i dowie się czegoś więcej; nie oczekiwał wiele, wszak czas łączącej ich znajomości dało się ledwie oszacować w minutach. Rozmowa jednak, z której coś wynikało, zawsze była miłym wtrąceniem w biegu wolnych momentów - a on przyszedł się zrelaksować po dniu pełnym zajęć, wykładania swym podopiecznym zaklęć oraz niekiedy zapanowaniu nad wyjątkowymi przypadkami, pragnącymi za wszelką cenę przeszkodzić w bezproblemowym przebiegu nauki. W Hogwarcie rozpoczynał swój drugi rok kariery nauczyciela - i musiał przyznać, sporo rzeczy różniło się tutaj od Trausnitz; nie działało to niemniej na niekorzyść - gdyby zapadło pytanie - nie żałował tej przymuszonej zmiany.
- Mój ojciec był Niemcem - wyjaśnił, wymieniając czas przeszły gładko, bez jakiegokolwiek uczucia. To również nie należało do wielkich, skrywanych pod ogromem warstw oszustw sekretów. Nie czuł się Brytyjczykiem, bynajmniej nie w zupełności. - Chciał, abym kontynuował tradycję - dodał krótko, aby doprecyzować. W jego odczuciu wszystko stawało się jasne - dlatego wydawał się tak brytyjski, tak perfekcyjnie dopasowany w schemat - i rzeczywiście, jego część niezaprzeczalnie zakorzeniła się na tej wyspie. Rozsiadł się wygodniej na krześle, opierając swoje plecy o stosunkowo twarde, stworzone z drewna oparcie.
- Wystarczy Daniel - powiedział, nie chcąc kreować przesadnego dystansu - zwłaszcza, że same w sobie okoliczności były dość luźne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 30
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 25
  Liczba postów : 17
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15347-po-prostu-jack#411394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15348-niezawodny-czarnuch#411398
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Wto Paź 31 2017, 16:45

- Jack. - Greywolffe również się przedstawił i wyciągnął nad stołem rękę na powitanie. Jego dłoń było twarda i szorstka, a uścisk - mocny i szczery. Zwrócił oczywiście uwagę, jaki był uścisk jego rozmówcy. Równie mocny? Czy bardziej śledziowaty?
- Więc jesteś z Niemiec. Byłem tam kiedyś. Ładny kraj, szczególnie ten region, który nazywacie Bawarią. Piękne góry! I to powietrze, kiedy jesteś na szczycie! U nas na wyspach nie można tego doświadczyć. Zazdroszczę, pewnie mogliście całkiem często robić sobie takie górskie wycieczki. Pamiętam, jak pierwszy raz tam przybyłem… - kiedy mówił, jego oczy skierowały się nieco w bok, patrząc obok Daniela, jakby w coś lub kogoś, co znajdowało się tuż za nim. Uczucie, jak Jack wielokrotnie już słyszał, było dla jego rozmówców co najmniej dziwne. Jak gdyby widział on za ich plecami swoje wspomnienia, o których mówił, i mówił bardziej do tych właśnie wspomnień i do samego siebie niż do osoby przed nim. - Szczyty we mgle, nagie skały sterczące ponad chmury, ani ludzkiego oddechu w okolicy i tylko przytłaczająca obecność natury i magicznych dzikich stworzeń... - zanim rozkręcił się bardziej, zmitygował się i urwał w pół zdania. Czasem zdarzało mu się tak rozmarzyć, szczególnie podczas gadania o podróżach. Niezbyt to w sobie lubił. Trochę była to wina genów, z dziada pradziada większość Greywolffe’ów miała tendencję do tracenia kontroli nad sobą, w mniejszym lub większym stopniu. Ojciec Jacka był tak porywczy, że czasem można było wręcz powiedzieć, że wpadał w bojowy szał jak dawni szczkoccy berserkerzy. W sumie łowca nie mógł zatem narzekać. Pod kątem opanowania i tak był na całkiem innym poziomie. Bardziej przypominał swojego wuja, który dawał się ponieść jedynie podczas poszukiwania informacji, niekiedy zatracając się w stertach książek i zapominając o śnie i jedzeniu. Jack był więc w najmniej chyba szkodliwy sposób dotknięty tą charakterystyczną cechą temperamentu.
- Taaaak, eeemmm… - znów opanowany, trochę niezręcznie powrócił do rzeczywistości.  - Więc, co sprowadza Cię do Anglii?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 255
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sro Lis 01 2017, 14:07

Dłonie - w charakterystycznym, wyrytym na twarzach tablic społecznych reguł - geście, uścisnęły się powitalnie wraz z ujawnieniem imienia; jego uścisk z kolei wpasowywał się w kanon pewnego, aczkolwiek wyważonego ruchu, bez wkładania weń niepotrzebnych pokładów siły. Twarz rozświetlał mu delikatny uśmiech, kiedy jedna dłoń opuszkami wnikliwie przekonywała się o fakturze naczynia - owe drobne zajęcie nie przeszkadzało jednakże w skupieniu większej uwagi na wypowiedzi już-nieco-mniej-nieznajomego towarzysza przy stole. Wywód ten nie był irytującym bełkotem, wprawiał w pewnego rodzaju zadumę, sprowadzał określone wspomnienia wyłaniające się z wyobraźni, spostrzegane wewnętrznym wzrokiem.
- …dystans. Świadomość, jak wszystko inne staje się mało istotne - dopowiedział od siebie. Uwielbiał ten widok - rozpostarty ze wzniesień, ze znalezienia się wręcz na krawędzi, skąd jeden, nieodpowiedni krok był w stanie sprowadzić nieszczęsne ciało wprost w przepaść. - Niemniej z częścią stworzeń wolałbym się bezpośrednio nie zetknąć - oznajmił półżartobliwie, co zresztą w zupełności zgadzało się z wyznawaną prawdą. Nigdy nie ciągnęło go do niebezpiecznych kreatur; nie umiał pojąć fascynacji choćby smokami - które - niezaprzeczalnie majestatyczne, nie zachęcały jednak do jakiejkolwiek współpracy.
- Moja matka - zaczął wyjaśniać tuż po rozbrzmieniu pytania, dotyczącego dlaczego znalazł się tutaj - pochodzi z Wielkiej Brytanii. Dużo czasu spędziłem w Londynie. - Czuł się związany z ową deszczową stolicą - jak z całym państwem, szarym, spokojnym, o flegmatycznych w stereotypach mieszkańcach. Zanim został nauczycielem, zajmował się tutaj karierą naukową, wydając różne artykuły i prace - co również zdarzało mu się do dzisiaj.
- Podróżowałeś kiedyś poza granice Europy? - zapytał, zaintrygowany pierwszy raz spotykanym rozmówcą. Wiedział już, że z pewnością - w temacie odwiedzania nieznanych wcześniej terenów - miałby on wiele do powiedzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 30
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 25
  Liczba postów : 17
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15347-po-prostu-jack#411394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15348-niezawodny-czarnuch#411398
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sro Lis 01 2017, 22:58

- Och, nie wątpię, z częścią z nich mało kto chciałby mieć do czynienia! - Jack zaśmiał się lekko. - Śmiertelnie są niebezpieczne. Ale jakie piękne... Majestatyczne. To moja praca - dodał, biorąc kolejny łyk piwa. PORZĄDNY łyk. Wkrótce będzie musiał skoczyć po następne. - polowania na magiczne stwory. Uwielbiam te wspaniałe zwierzęta, lecz to, co mogą one dać ludziom, jest mimo wszystko ważniejsze. Zawsze traktuję je z szacunkiem, nawet kiedy jestem na łowach. A ty gdzie pracujesz?
Wreszcie zadał pytanie, które pragnął zadać od początku, ale nie chciał wyrwać się jak Filip z konopii. Jeśli okaże się, że Daniel jest nauczycielem, Greywolffe będzie mógł dowiedzieć się czegoś, co tyczy się jego małego śledztwa.
- No to można powiedzieć, że jesteś bardziej tutejszy niż ja - skwitował informację o matce swojego rozmówcy. Sam pochodził ze Szkocji i spędził tam całe swoje dzieciństwo, zaś po ukończeniu Hogwartu był w ciągłym ruchu i rzadko zaglądał na Wyspy. - Taaak - Oczy Jacka znów przybrały ten niepokojący, marzycielski wyraz. - Nie raz i nie dwa, chociaż i tak nie tak wiele, jak bym chciał. Najdalej byłem w Australii. O, tam mi się podobało! Na wybrzeżu wielkie i mniejsze miasta, ale im głębiej w ląd, tym więcej dzikiej przyrody i wielkich stepów i pustyń. Tropiłem tam Tebo, który uciekł handlarzowi. Trudne zadanie, bo te bestie potrafią stawać się niewidzialne. Na szczęście miałem go tylko wytropić i nie zgubić, kiedy handlarz sprowadzał ekipę do złapania go żywcem. Ciężko było wytrzymać w tym palącym słońcu, ale widoku Uluru na horyzoncie nie zapomnę chyba do końca życia. - Skończenie swej krótkiej opowieści Jack przypieczętował wychyleniem do dna swojego piwa. Kiedy kelner przechodził obok, poprosił o następne. Znak, że rozmowa jeszcze trochę potrwa. Greywolffe zdecydowany był dowiedzieć się tego, po co tu przyszedł. Wbił wzrok w Daniela i czekał na jego odpowiedź, szczególnie tę dotyczącą pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 255
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Czw Lis 02 2017, 09:17

Był w stanie bez najmniejszego problemu powiedzieć jedno.
- Mógłbym zostać uznany za przeciwieństwo - stwierdził, nadal zręcznie balansując po cienkim moście między granicą pozostawania poważnym a zwyczajnego żartu. - Nie mam ręki do zwierząt. - Prawda, najczystsza prawda, z jaką był pogodzony - co więcej! na jakiej w ogóle jemu nie zależało. Nigdy nie przejawiał ogromnej miłości w stosunku do zwierząt, nie marzył o własnym pupilu, a jego niezbędna w sprawach korespondencji sowa (nieudany urodzinowy prezent po odejściu poczciwego, znoszącego mężczyznę, upierzonego staruszka) zwąca się Krebs, nawet ona nie przepadała za nim. Osobiście do różnych zazwyczaj-czworonogów odnosił się całkowicie neutralnie - nie tępił ich, nie przeszkadzały jemu kręcące się na patykowatych odnóżach insekty, nie przeszkadzały mu psy znajomych albo wcześniejsze lekcje opieki nad magicznymi stworzeniami. Po prostu sam - zainteresowania miał skierowane w zgoła odmiennym kierunku.
- Zajmuję się transmutacją - wyjaśnił, bez najmniejszego problemu zaspokajając ową ciekawość. - Oprócz tego uczę w Hogwarcie - uzupełnił dopiero na drugim miejscu; nie bez przyczyny, ponieważ zawsze na piedestale znajdowała się własna kariera naukowa - dopiero dalej, motywująca ją praca. Jak często powtarzał, nauczycielem z powołania nigdy, ale to nigdy nie był - oraz nie miał zamiaru pozostać.
- Sam chętnie bym się tam wybrał - skomentował jeszcze - to zrozumiałe - australijskie widoki z pewnością trwale zakorzeniały się wewnątrz gleby pamięci. Nie tylko zresztą Australii, choć należało przyznać - była ona na swój sposób wyjątkowa, manifestując swoją odmienność jako ogromnej wyspy umieszczonej na przeciwległej półkuli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 30
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 25
  Liczba postów : 17
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15347-po-prostu-jack#411394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15348-niezawodny-czarnuch#411398
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Pią Lis 03 2017, 09:10

- O, to szacunek - z pełną szczerością powiedział Jack. - ja w Hogwarcie zawsze miałem problem z transmutacją. Profesor Mcgonagall była... cóż, bardzo surową nauczycielką, a ten przedmiot nie był moją najmocniejszą stroną. Szkoda. Teraz chciałbym nadrobić ten czas i się transmutacji nauczyć. W wielu sytuacjach mogłaby bardzo mi się przydać.
Miał na myśli oczywiście sytuacje swoich polowań. Wychowanie Greywolffe'ów sprawiło, że był bardzo sprawny fizycznie i często odwoływał się właśnie do działań fizycznych zamiast do magii. A próbując złapać jakieś stworzenie w zwykłą sieć, zamiast operować magią i próbować je ogłuszyć, chętnie skorzystałby czasem z dodatkowego narzędzia, które mógłby stworzyć z pomocą transmutacji.
- Ciekawy jestem, jak obecnie wygląda praca w Hogwarcie. Kiedyś myślałem nad aplikowaniem na nauczyciela ONMSu, ale uznałem że mógłbym się tym znudzić. Niemniej teraz chyba nie jest tak nudno, prawda? Uczyć rzucania czarów, kiedy wokół te wszystkie zakłócenia... Co o tym myślisz? - nie skłamał zbytnio, faktycznie kiedyś, choć krótko, rozważał możliwość nauczania Opieki nad Magicznymi Stworzeniami. Pewnie gdyby obecność Greywolffe'ów w Hogwarcie była konieczna, spróbowałby swoich sił. Obecną sytuację dało się jednak badać z zewnątrz i Jack bardzo liczył na w miarę szczegółowa odpowiedź Daniela, który zdawał się być człowiekiem inteligentnym, mającym własne zdanie na przeróżne tematy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 255
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Nie Lis 05 2017, 00:08

Odkąd pamiętał - w szkole - ciekawiła go transmutacja; nie zdołał wynieść tej pasji z domu - stamtąd swe źródło miało poniekąd zamiłowanie do sztuki - matka, dziennikarka, również zgłębiała ten niemal bezbrzeżny temat.
- To specyficzna dziedzina - przyznał; nie od dziś pozostawał świadomy, że nie była zdolna ona porwać każdego - zafascynować, jak często czyniły zaklęcia czy też obrona przed czarną magią. Ale i one posiadały niezaprzeczalne wyjątki. - Nigdy nie jest za późno - dodał z delikatnym uśmiechem. Spodobało mu się określenie przydatności, ponieważ część uczniów czy nawet studentów uparcie zaprzeczała tej kwestii, przychodząc na same zajęcia z negatywnym już nastawieniem - machinalnie, nie spoglądając na temat albo prowadzącego lekcję.
- Przy okazji, przeglądałeś ostatnie wydanie jedynej słusznej gazety? - dodał, a w jego głosie specjalnie tkwiła ironia; gardził Prorokiem Codziennym, szczególnie po ostatnio obecnych tam artykułach. Szanował Minerwę McGonagall - jak zresztą każdy - trudno nie było słyszeć tego słynnego nazwiska, zwłaszcza zajmując się takim nie innym przedmiotem.
- Nie uznaję poglądu poprzestania na samej teorii - oznajmił, w odpowiedzi na jego wątpliwość. - Niezależnie od nastawienia innych. To nie byłaby transmutacja. - To byłaby kpina, wypowiedział dla siebie w myślach. Ów przedmiot - jak zresztą większość - nie istniał bez przełożenia na kwestie praktyczne. Wówczas mógłby spokojnie porzucić pracę.
- Nie zawsze jest łatwo, podobnie jak w codzienności. Jeśli Ministerstwo coś wie, niezwykle dobrze ukrywa fakty - może nie odpowiadał wyczerpująco, lecz sam nie miał wiedzy w owym temacie.
Jak każdy. Tyle, że częściej niż inni - prawdopodobnie - miał okazję doświadczać tych skutków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 30
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 25
  Liczba postów : 17
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15347-po-prostu-jack#411394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15348-niezawodny-czarnuch#411398
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Czw Lis 09 2017, 14:24

Wybacz, że tak późno ;/

- Na naukę nigdy nie jest za późno, to prawda - Jack powtórzył te słowa z lekkim namysłem. - Pytanie nie brzmi "czy", lecz "jak". Nie tak łatwo znaleźć kogoś, kto by chciał poduczyć takiego starego konia jak ja... - Uśmiechnął się do siebie na te słowa. Kiedy tyle lat życia już mu minęło? I na co je roztrwonił? Miał tą trzydziestkę na karku, a co udało mu się osiągnąć? Czasem wciąż czuł się jak student, który czasem pomyśli z jakąś refleksją o przyszłości, ale potem znów da się wciągnąć w wir zdarzeń teraźniejszych. I płynie z tym nurtem, nie bardzo nawet wiedząc, dokąd. Jack nie miał rozległych znajomości wśród szanowanych czarodziejów ani nawet wśród szaraczków. W sumie, niewiele miał znajomości w ogóle. W Hogwarcie się nie udzielał, więc szkolni koledzy pewnie już o nim zapomnieli. A co do poznawania nowych ludzi po ukończeniu edukacji... kontrakty z jego pracy i ludzie, od których się uczył, to wszystko. A i te kontakty ciężko nazwać bliższymi znajomościami czy nawet koleżeństwem. Zwykła relacja handlowa. Oni płacili za robotę, on ją wykonywał. On płacił za nauki, oni mu ich udzielali. Trzydzieści lat i żadnej własnej rodziny, przyjaciół... Cholera, nie miał nawet własnego zwierzaka! Tylko ojciec i wuj, dwaj zgorzknieli mężczyźni, których relację można było określić jako trudną, mimo łączących ich więzów krwi. Oni go wychowali. Oni go STWORZYLI, takim jakim jest teraz. A on próbował do pewnego stopnia się zbuntować. I skończył gdzieś pomiędzy. Nie w pełni oddany rodowej misji, ale i nie w pełni od niej uwolniony. Niepozbawiony chęci i potrzeby towarzystwa, ale upośledzony, jeśli chodzi o zawiązywanie relacji. To, co udało mu się ze sobą zrobić, pozszywać jakoś skrawki surowego, choć szczęśliwego dzieciństwa, fragmenty samotnej w gruncie rzeczy edukacji i chwile spędzone na łonie przyrody, ze zwierzętami, które były jego najlepszymi przyjaciółmi, a równocześnie największymi wrogami... wiele pracy włożył Jack w swój rozwój, w próbę stania się bardziej "normalnym". Ale to, na co on musiał tak bardzo pracować, innym przychodziło zupełnie naturalnie. Był zacofany względem innych ludzi, tak jak jego pradawny klan, znajdujący się już na skraju upadku, był zacofany względem innych czarodziejskich rodów. Jack zamrugał, otrząsając się z zamyślenia. Jego spojrzenie odzyskało ostrość i przenikliwość.
- Nieeee, gazety to ostatnie miejsce, w którym można odnaleźć choćby odrobinę prawdy - stwierdził, zgodnie ze swoim przekonaniem. - A cóż takiego tam napisali? - zapytał od niechcenia. Kiedy Daniel kontynuował o tym, jak naucza transmutacji, Jack pokiwał głową z uznaniem. Praktyka zamiast teorii, tak. Szanował takie podejście.
- Słusznie - powiedział. - Sama teoria niczego człowiekowi nie da. Co masz na myśli, że nie zawsze jest łatwo? Jak konkretnie wyglądają takie zakłócenia w Hogwarcie? - Jack był ciekawy, czy może w tak szczególnym miejscu, jakim jest Szkoła Magii i Czarodziejstwa, zakłócenia objawiają się w inny sposób niż na przykład w Londynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 255
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Sob Lis 11 2017, 00:29

nic się nie dzieje, sama mam częściową nieobecność < 3

Leniwy uśmiech ponownie wstąpił na jego usta - cóż, w takim razie powinien przemawiać z zaświatów. Czasami, ścigany przez melancholijny grad myśli - czuł rzeczywiście się staro, zazwyczaj jednak nie rozważał liczby przeżytych lat, raczej zagłębiając się w poszczególnych zdarzeniach, w przywoływanej raz po raz przeszłości - która, od samego początku odciskała na jego postaci wyraźne piętno. Nie dostosowywał się niemniej jednak do presji - mimo przekroczonego Rubikonu lat trzydziestu, kolejno trzydziestu pięciu, ani myślał o uzyskaniu stabilizacji; całe szczęście, nauczycielska, naukowa profesja niejako chroniła jego sylwetkę od krzywych, ciskanych spojrzeń i komentarzy (którymi - tak czy inaczej - nie przejmowałby się ani trochę).
- Artykuł, właśnie na temat dawnej dyrektorki Hogwartu - doprecyzował. Stwierdził, że jeśli zaintryguje Jacka, z pewnością sięgnie po ów egzemplarz. - W sumie, nie sądzę, abyś cokolwiek tracił. - Wzruszył lekko ramionami. Sam nie potrafił wyjaśnić konkretnie, dlaczego wciąż czytał tego szmatławca - aby się zirytować? Zabić czas? Aby po prostu wiedzieć, być na bieżąco z wypisanymi bzdurami? Przyzwyczaił się do owego rytuału podczas poranków, jeszcze przed zajęciami - i jakoś nigdy nie umiał przestać, gdy sowa przylatywała z określonym pakunkiem zwiniętej w rulon gazety.
- Wszędzie wyglądają tak samo. Wiesz pewnie, co mam na myśli - odpowiedział. - W końcu każdy ich bez wyjątku doświadcza. - Nie zauważył niczego szczególnego; częstości nie szło ocenić, zaś wszędzie nagminnie przewijały się odmowy w zaklęciach albo ich całkowicie odwrotne efekty. Zainteresowanie mężczyzny nie wzbudzało w Bergmannie mimo wszystko podejrzeń - nie miał powodów do czucia się zagrożonym, mówił ponadto o oczywistościach - które interesowały też jego. Każdy dzień rozpoczynał z - być może - naiwną nadzieją skończenia się komplikacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 30
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 25
  Liczba postów : 17
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15347-po-prostu-jack#411394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15348-niezawodny-czarnuch#411398
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Nie Lis 12 2017, 20:43

Kelner wreszcie przyniósł Jackowi kolejny kufel Dymiącego Piwa Simisona. Świeżo nalane, naprawdę porządnie dymiło. Jack z przyjemnością upił duży łyk.
- Ciekawe, może zajrzę. - Nie lubił plotek, ale profesor Mcgonagal nie była osobą, o której by wiele plotkowano. Więc jeśli coś już o niej napisali, to mogło to być coś ciekawego.
A co do głównego tematu, zakłóceń magii, odpowiedź Daniela zupełnie nie usatysfakcjonowała Greywolffe'a. Więcej nawet, wzbudziła w nim niejakie podejrzenia. Nie względem Bergmanna - on zdawał się być w porządku gościem - lecz względem sytuacji w Hogwarcie.
- No tak, występują wszędzie, ale cóż... Myślałem, że Hogwart podejmie jakieś kroki. Wiesz - Jack wziął kolejny głęboki łyk piwka. - nie jest to bezpieczne dla uczniów. Weźmy takie proste zaklęcie jak Anapneo. Odbije ci przez zakłócenia i można kogoś udusić. A z zaklęciami z transmutacji to już w ogóle... wyobrażam sobie, że wszystko może się zdarzyć - Greywolffe uśmiechnął się lekko na samą myśl o tym, co mogło się stać, kiedy zaklęcia transmutacji odbiło w czarującego. - A może już stało się coś interesującego?
To pytanie nie miało akurat na celu wyłudzenia jakichś informacji od Daniela. Jacka tak rozbawiła myśl o powikłaniach zaklęć, że z czystej ciekawości posłuchałby o takim wypadku, który rzeczywiście się zdarzył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 255
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Yesterday at 13:10

Myśl o zamówieniu czegoś dodatkowego - nieistotna, niedoceniana - mignęła i równie prędko oddaliła się spośród krawędzi umysłu; niestety, nie mógł sobie pozwolić na więcej (zwłaszcza przez wzgląd na dość słabą głowę i beznadziejne znoszenie późniejszego zatrucia). Szklanka z whisky pobłyskiwała już pusta; jedynie resztki roztopionego lodu stwarzały miniaturową warstwę.
- Najwyraźniej - stwierdził - wszyscy po równo tkwimy w niewiedzy.
Tak, nie inaczej - z tego, co zdołał zaobserwować - prezentowała się prawda. Oczywiście pozostawał świadomy, jak negatywny miało to wpływ na nauczanie w Hogwarcie, niemniej zarówno on jak pozostała kadra nauczycieli pozostawali związani przez nieubłaganą bezsilność.
- Na jednej z pierwszych lekcji miałem zademonstrować zaklęcie cofające efekty transmutowania, Enutitatum - postanowił opowiedzieć. Historii w zanadrzu miał więcej, acz wolał nie przywoływać przypadków, niekiedy łączących się z nie-mądrością niektórych uczniów, przez wzgląd na fakt znajdowania się w często odwiedzanych przez ich postaci miejscach. - Zamiast tego, pobliskie przedmioty przemieniły się w drobne zwierzęta.
Pamiętał doskonale tę irytację, usiłującą go zalać - prędko stłumioną w zachowaniu rozwagi, która pomogła zapobiec autentycznej porażce.
- Całe szczęście za drugim razem przebiegło bez komplikacji - ponieważ Bergmann nigdy sam z siebie nie popełniał głupich po prostu błędów, nie w tak banalnych zaklęciach, nie w transmutacji, dla której poświęcił wszystko.  
- Często tu bywasz? - spytał, ciekawy, rozpatrując prawdopodobieństwo ujrzenia się kiedy indziej.

bo w sumie dużo się wydarzyło w zakłóceniach Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 30
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 25
  Liczba postów : 17
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15347-po-prostu-jack#411394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15348-niezawodny-czarnuch#411398
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15331-jack-greywolffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Pub Jazzowy   Today at 12:47

- Na to wygląda - Jack westchnął i wziął kolejny łyk piwa. W sumie szybko osuszał ten drugi kufel, niewiele już w nim zostało. Czyli niczego w sumie się nie dowiedział. Tylko tyle, że Hogwart też boryka się z tymi problemami i ani dyrekcja, ani nauczyciele nie znaleźli wyjścia. - Ha, to musiało być zabawne, łapać później te zwierzątka w klasie, kiedy każde zaklęcie może nie wypalić! - Nie roześmiał się w głos, ale uśmiechnął dość szeroko, jak na siebie. - Ale grunt, że w końcu się udało.
Wypił piwo do dna, widząc, ze szklanka Daniela jest już pusta, a mężczyzna nie spieszy się z zamówieniem kolejnej. Dla Jacka był to wymowny znak, że rozmowa zbliża się do końca. Był Szkotem. Pojęcie słabej głowy było mu nieznane.
- Na pewno jakiś czas spędzę w Hogsmeade - Jak na razie był to najlepszy trop w śledztwie, jaki mógł znaleźć. - Raz tu, raz tam... Szlajam się trochę po knajpach. Ale...! - nagle wpadła mu do głowy pewna myśl. Trochę sam się sobie dziwił. To znaczy, nie miał w sumie ku temu żadnych podstaw, ledwo co poznał Daniela... Lecz ostatnimi czasy jego dawna nieśmiałość trochę się ulotniła ustępując miejsca pewnemu nieprzystosowaniu społecznemu. Innymi słowy, Jack nie miał już oporów, żeby się odezwać, pogadać, ale czasem mówił rzeczy, nad którymi ktoś inny by się dwa razy zastanowił. - Słuchaj, Daniel, jakbyś miał jakieś wolne od szkoły, to może znalazłbyś trochę czasu, żeby wpaść tu do Hogsmeade i pouczyć mnie trochę transmutacji?
W sumie Greywolffe niewiele mógł zaoferować w zamian. Chyba że Daniel chciałby mieć jakieś magiczne zwierzątko, wtedy Jack mógł je złapać. Niemniej jego szansą było to, że transmutacja była chyba prawdziwą pasją Bergmanna, więc ze względu na to mógł on być chętny, żeby go pouczyć.

Będzie dwa w jednym pogadamy o zakłóceniach i będą punkty do kuferka za lekcję xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Pub Jazzowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-