IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Bar "Syreni śpiew"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Nantes, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3
Dodatkowo : wężoustość, teleportacja
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5176-cait-pierre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5178-relacje-kajtka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5177-cait-pierre




Gracz






PisanieTemat: Bar "Syreni śpiew"   Sob Maj 25 2013, 22:22


Bar "Syreni śpiew"
Wchodzisz dużymi, dębowymi drzwiami, do jednego z niezliczonej ilości barów w tym mieście. Choć mało popularne jest to miejsce, już od progu dostrzegasz bogaty bar, parę krzeseł i  duże, brązowe kanapy stojące przy niewielkich stolikach. Za barem stoi wysoki brunet, który swoim uśmiechem złamał już niejedno dziewczęce serce. W tym miejscu oprócz znakomitego jedzenia, przystojnego barmana i najlepszych alkoholi możesz znaleźć jeszcze jedno urozmaicenie – pierwsze, niepowtarzalne, oryginalnie i nadzwyczajne czarodziejskie karaoke! Na wielkiej, pustej ścianie barman jest w stanie wyświetlić tekst każdej piosenki. Nie myśl jednak, że to będzie takie proste. Przy pierwszej już piosence zorientujesz się, ze twój głos będzie subtelnie zmieniony w małpę, krowę, znajomego… Albo twoją teściową! Nigdy nie wiesz kim na ten jeden utwór się staniesz! Zaryzykujesz?

Zasady karaoke:
Piosenkę możecie zażyczyć sobie dowolną, wykonanie jednak jest kwestią przypadku. Rzucamy na to trzema kostkami.

Pierwsza kostka określa, jaki typ głosu ci się trafi:
Parzysta – głos ludzki
Nieparzysta – głos zwierzęcia

Druga kostka określa, jakie zwierzę lub osobę wylosowałeś:

Lista dla głosu ludzkiego:
1 – dowolny znajomy z Hufflepuffu
2 – dowolny znajomy z Ravenclowu
3 – dowolny znajomy z Gryffindoru
4 – dowolny znajomy z Slytherinu
5 – dowolny nauczyciel lub pracownik szkoły
6 – dowolny członek twojej rodziny lub twój głos

Lista dla głosu zwierzęcego:
1 – dowolny ssak
2 – dowolny ptak
3 – dowolne magiczne stworzenie
4 – mieszanka zwierząt (ptak z ssakiem)
5 – mieszanka zwierząt (ptak z magicznym stworzeniem)
6 – mieszanka zwierząt (ssak z magicznym stworzeniem)

Trzecia kostka decyduje, jak dobrze ci poszło śpiewanie (czym wyższy wynik tym lepszy)

Osoba śpiewająca po swojej piosence typuje kolejną osobę do karaoke ( z obecnych na miejscu, najlepiej też na forum by nie czekać na przybycie danej osoby)

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28782
  Liczba postów : 34947
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Sob Maj 25 2013, 22:32

Dzisiejszy dzień był właściciela nowootwartego baru "Syreni śpiew" szczególnie ważny! Jako, iż postanowił swój bar karaoke zareklamować wśród uczniów Hogwartu (w sumie nie tylko wśród nich!), porozwieszał ogłoszenia po całym miasteczku, licząc, iż goście tłumnie się zejdą - w końcu wstęp był darmowy, to powinno ich wszystkich skusić, o! W końcu nie patrząc, jego lokal był chyba jedynym takiego rodzaju, jeśli chodzi o najbliższą okolicę. Czy nie była to świetna okazja, aby zabawić się w gronie znajomych, pośmiać się i nabrać dystansu do samego siebie? Tak przynajmniej uważał sam właściciel, którego plakaty reklamujące bar i wieczorek karaoke, okraszone były właśnie tamtymi hasłami.

ZAPRASZAMY WSZYSTKICH NA WIECZOREK MAGICZNEGO KARAOKE, PANIE ZAPRASZAJĄ PANÓW
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Nantes, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3
Dodatkowo : wężoustość, teleportacja
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5176-cait-pierre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5178-relacje-kajtka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5177-cait-pierre




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Sob Maj 25 2013, 23:09

Mugoloznastwo... Kartkóweczka, a potem te durne zajęcia. Na szczęście opuściła je, by dowiedzieć się z plakatów rozwieszonych niemal wszędzie o otworzeniu karaoke czarodziejskiego. Nie ma to jak informacja o piątkowej imprezie, chyba każdemu poprawiłby się humor. Znalazła na nie nawet wspaniałego towarzysza, tak więc szczęścia nie było końca, choć... Plota głosi, że wszyscy chcą ją tam zabić, jednak Cait na szczęście o tym nie wie. Pewnie nie można wnosić ostrych narzędzi do baru, a dla niej katana do samoobrony byłaby za mała. Ups! Smuteczek...
Wieczorkiem przebrała się szybko w białą tunikę i buty na koturnie. Makijaż też dobrała jasny, a dodatki złote. Oczywiście nie było to takie proste jak się wydaje, przez co znalezienie odpowiedniego stroju zajęło jej niemal całe popołudnie. Miała jednak nadzieje, że się opłaci i spędzi wspaniały wieczór w towarzystwie Merlina.
Weszła przez dębowe drzwi do jasnego pomieszczenia, zastawionego sofami i krzesłami. Wielka, pusta ściana nie świadczyła dobrze o miejscu, ale może to właśnie jego urok? W sumie czarodziejka od 17 lat swojego życia jeszcze w takim miejscu nie była. Z Faleroyem miała się spotkać na miejscu, postanowiła więc zaczekać na niego w jakimś widocznym miejscu. Oczywiście zdawała sobie sprawę, ze będzie zachwycony miejsce, gdyż asortyment alkoholi jest wręcz nieziemski! Zdecydowanie, idealne miejsce na spotkanie takich dwóch dziwaków jak oni, choć smęcenie w zamku na pewno tez byłoby przyjemne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Potters bar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 236
Dodatkowo : Ćwierć-wil, rezerwowy obrońca
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3560-merlin-faleroy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3561-abdrakadabry-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5349-glupia-sowa-merlina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7199-merlin-faleroy#204423




Moderator






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Sob Maj 25 2013, 23:41

Kiedy Cait Pierre zaprosiła go na jakąś imprezę w barze na początku w ogóle nie wiedział o co chodzi i zgodził się automatycznie, bo przecież nie odmawia się melanży. Po pierwsze, co się stało, że ona go zaprosiła, po drugie, czy to możliwe, że był jakiś bar niedaleko, którego jeszcze nie znał? Dopiero po dłuższej kontemplacji i zobaczeniu paru plakatów ogarnął wszystko, niczym prawdziwy mistrz. Co prawda sam nie wiedział czy jest w dobrym humorze czy nie do końca, jednak skoro szedł gdzieś pić, uznał, że powinien też napić się wcześniej. Wtedy na pewno będzie później w szampańskim nastroju.
W każdym razie kiedy już poczuł przyjemne, znajome szumienie, po opróżnieniu trochę butelki whisky, uznał, że jest gotowy na wyjście. Ubrał się w swój bardzo elegancki czerwony garnitur, taki był zadowolony z życia. Więc oczywiście wyglądał bardzo seksownie i szykownie. Pewnie tylko dlatego, że był wilem, więc wszystko na nim wyglądało spoko. Poza tym musiał się pochwalić Pierre którymś ze swoich niesamowitych strojów.
Poszedł tam więc szczęśliwy i radosny, chociaż po drodze zgubił się raz czy dwa, bo przecież nigdy tam nie był, to udało mu się szczęśliwie trafić. Wszedł i porozglądał się najpierw dookoła. A było ślicznie i bardzo miło. Przez chwilę pałętał się oglądając wnętrze, aż w końcu natknął się na swoją partnerkę, która sobie grzecznie na niego czekała.
- Jestem! – oznajmił jej, jakby nie zauważyła, po czym wziął ją za rękę i zaczął ciągnąć w stronę baru. – Bardzo tu ładnie. Podoba mi się i wyglądasz ślicznie, Cait. Czego się napijemy?
Faleroy stanął przed barem, patrząc wyczekująco na ślizgonkę i opierając się luzacko o bar, o który bębnił palcami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Nie Maj 26 2013, 01:51

Śpiewanie również zdecydowanie należało do grupy antytalentów Clary, ale kto by się tam takimi szczegółami przejmował! Zwłaszcza, że na dobrą sprawę w czarodziejskim karaoke nikt chyba nie będzie musiał za sprawą wątpliwej jakości śpiewu Hepburn uszu rękami zamykać - oczywiście inna sprawa, jeśli ktoś wybierze ją jako głos, którym ma śpiewać... no cóż! Ryzykując zdrowiem psychicznym i fizycznym swoich znajomych, licząc na to, że wśród ofiar byłaby też Scarlett, wysłała do Griga list, pytając się, czy uda się z nią na ten dziki wieczorek karaoke! Uznała, że przecież do końca życia nie może się tak alienować i tylko siedzieć w tym dormitorium jęcząc nad swoim życiem. Zaczynała już naprawdę bzikować, rozmyślając ciągle nad ostatnią rozmową z Danielem... wciąż nie wiedziała, co ma z tym fantem zrobić. Uwierzyć Slone'owi? Nieee, naprawdę przerastało ją to... postanowiła jednak naprawdę przestać to ciągle rozpatrywać i wreszcie, po paru miesiącach wziąć się do życia. Brawo Clarciu!
Dotarła przed bar bez większych problemów, bowiem na tych szalonych plakatach, droga do lokalu była w miarę jasno objaśniona. Dzisiaj zamierzała bawić się grzecznie i bez jakiejś nadmiernej ilości alkoholu, po ostatnim razie stwierdziła jednak, że przydałoby się przystopować.
Stanęła przed wejściem, czekając na swojego partnera do karaoke dzisiejszego wieczoru, rozglądając się również wokół uważnie. Kto wie, czy ktoś przypadkiem właśnie jej nie śledził? CÓŻ, BARDZO MOŻLIWE, bo ostatnio to różnie bywało!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Nie Maj 26 2013, 16:13

No cóż, nie wiem czy w to ktoś uwierzy, ale Grigori Orlov również nie był mistrzem śpiewania. Dlatego to całkiem dobrze, że nie musieli śpiewać swoim głosem, bo pewnie muczenie brzmi lepiej niż śmieszne śpiewy Orlova, z jego zabawnym akcencikiem. Mimo wszystko zgodził się pójść z Clarą na to szalone karaoke, bo przecież ostatnio tak świetnie się bawili, pijąc i… pijąc, że dlaczego nie, to świetny pomysł. Poza tym było mu miło, że jego ziomek z drużyny napisał akurat do niego, więc tym bardziej miał ochotę pójść, a co! Na szczęście jedynymi zmartwieniami Griga, było ostatnimi czasy to, czy nie podpali dormitorium i nie potknie się o butelki, które regularnie rzucał wszędzie Vanberg w ich pokoiku. Naprawdę, będzie musiał odbyć poważną rozmowę z tym młodym człowiekiem, który chyba próbuje przeprowadzić zamach na życie Rosjanina, rzucając mu szkło pod nogi.
W każdym razie Grig ubrał się prawie elegancko w jakieś postrzępiony, wąskie spodenki i w szalonej skórze narzuconej na siebie, żeby wyglądać super fajnie i niegrzecznie, żeby się Clara go nie wstydziła, co nie? Też udało mu się pójść po znakach i dotrzeć do nowego baru. Po drodze zapalił sobie oczywiście papierosa. Okazało się, że jego super partnerka już czeka na niego przed wejściem. W sumie bardzo mądrze zrobili, że nie poszli po prostu razem z ich pokoju wspólnego, powinni dostać medal.
- Cześć – mruknął Orlov, kiedy stanął naprzeciwko Hepburn i przemierzył te dwadzieścia centymetrów, by pocałować w policzek dziewczynę. Spojrzał na bar i otworzył duże drzwi, by wpuścić przed sobą Calrę.
- Chcesz się czegoś napić? – zapytał gentelman Grig i chciał położyć swoją rękę gdzieś w okolicach jej talii, ale pewnie raczej jego dłoń wylądowała na jej łopatce, bo inaczej musiałby iść straszliwie pochylony.
- Mamy zamiar śpiewać? – powiedział nieufnie jeszcze zerkając na to całe czarodziejskie karaoke.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Nantes, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3
Dodatkowo : wężoustość, teleportacja
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5176-cait-pierre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5178-relacje-kajtka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5177-cait-pierre




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Nie Maj 26 2013, 17:12

Nie czekała długo, Merlin pojawił się szybko. Oczywiście nie mogło się obyć bez któregoś z jego "cudownych" garniturów. Gdy go zobaczyła, przeszło jej przez myśl oczywiście takie "cholera dlaczego...", jednak ten zawód minął wraz z pierwszymi słowami chłopaka. Nie zamierzała się z nim dzisiaj kłócić, w końcu sporo czasu nie gadali. Dodatkowo wilowatość pomagała w utrzymaniu jej w przekonaniu, że jeszcze nie ma tragedii. Oczywiście, gdyby mogła zdjęłaby to z niego i znalazła lepszy strój... A jak by nie znalazła, to też źle by nie było, heheszki.
Na szczęście po obejrzeniu pomieszczenia Faleroy podszedł do niej, a raczej wyglądało to jakby przez przypadek na nią wpadł. Wyczuła od niego alkohol, ale w sumie spodziewała się tego, wiec tylko lekko się uśmiechnęła pod nosem. Przywitał się, choć buziaka jej nie dał, więc dziewczyna wyszła z inicjatywą, prostując ten lekki błąd, po czym podeszli razem do baru.
- Wiedziałam, że ci się tutaj spodoba od przekroczenia progu - Bo przecież był alkohol, było gdzie usiąść, więc idealnie.
- Ty też mi się podobasz. - Odpowiedziała wymijająco, by nie zahaczyć o temat garnituru, który mogą poruszyć kiedyś, gdy nie będzie miał go na sobie.
Spojrzała na szeroką gamę alkoholi. Tequila, Whyski, Malibu, Czysta... No wszystko, czego sobie dusza zapragnie, jednak ona nie potrafiła się zdecydować. Nie była specjalnie obeznana w alkoholach, w końcu nie udawała się często na imprezy. Spojrzała na niego słodko, swoją małą piąstkę przyłożyła do ust, jakby się zastanawiała.
- Nie wiem, zdaje się na ciebie. Zamów coś - Tak, to świetny pomysł, by alkoholami zajął się ich "koneser". Przy okazji się może jakie inne trunki oprócz Whyski preferuje, co może być przydatną informacją. Brawo Pierre!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pon Maj 27 2013, 00:27

No cóż, nie można przecież być tak świetnym ze wszystkiego! Clara i Grig przykładowo przecież byli świetnymi tancerzami, więc no, ich supertalenty jakoś musiały się równoważyć, przez co oboje nie należeli do zbyt utalentowanych śpiewaków. Jak to się jednak nie mówi, zamuczą sobie razem to i główną nagrodę dostaną! O ile jakaś w ogóle była, ja tam w sumie nie wiem.
Uśmiechnęła się na widok Griga w bardzo niegrzecznoładnej odsłonie, po czym nawet wspięła się na paluszki, żeby odległość od ust Rosjanina i jej policzka zmniejszyła się o te pięć znaczących centymetrów. Doprawdy, wzrost Clary utrudniał tak wiele rzeczy! I był jednym z jej największych kompleksów, których jednak dzielnie starała się pozbywać.
Hehe, organizacja poziom hard. Uznajmy jednak, że Clara poszła do Hogsmeade wcześniej o jakąś godzinę, bowiem umówiła się gdzieś w miasteczku z jakimś swoim ziomem, więc nie miała już po co do tego dormitorium wracać! Dlatego nasi mistrzowie organizacji umówili się od razu pod barem, hehs.
- Hej! - odparła w miarę wesoło i weszła do baru, rozglądając się wokół. Milutko! Chociaż obawiała się tego, jak to wszystko będzie wyglądać. Oby jej nikt na scenę nie zaciągał siłą, bo na to humoru zdecydowanie nie miała.
- Ja to może tym razem czegoś bezalkoholowego - uśmiechnęła się lekko, nawiązując oczywiście do ich super szalonego wieczoru. Clarcia nie podejrzewała, aby Grig miał jeszcze chęci ponownie taszczyć ją na barana do zamku, dzisiaj mu tego oszczędzi, łaskawa!
- No nie wiem, ale to chyba tylko, jeśli faktycznie mamy zamienić się z kimś głosami... bo jak nie, to ja nie chcę śpiewać swoim głosem i mieć na sumieniu paru czarodziejskich istnień oraz szyb. - odparła, niby żartem, ale tak naprawdę to serio nie miała ochoty bawić się w takie tradycyjne, mugolskie karaoke. To absolutnie nie było dla niej, niee. Najwyżej nasze gryfońskie ziomki spędzą wieczór śmiejąc się z różnych amatorów, próbujących swoich sił jako gwiazdy estrady!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Cannes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5421-zoe-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5422-zoe-zaprasza-cie-do-znajomych-przyjmujesz-zaproszenie-czy-sie-boisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5423-albert-czyli-sowa-bez-mozdzka-zoe




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Nie Gru 01 2013, 20:59

Nie mam pojęcia co zapędziło Zoe do baru karaoke. Może i lubiła śpiewać, ale na pewno nie publicznie. W każdym razie na pewno czuła się milion razy lepiej niż ja, która przynajmniej raz na minutę zastanawiam się czy żołądek zaraz nie ucieknie mi przez gardło, ale spoko. Ona też mogła spokojnie obżerać się ile wlezie i biegać sobie beztrosko kiedy i gdzie chciała, no ale nie zapędzajmy się za daleko. Zacznijmy może od tego, że pogoda jak na grudzień była całkiem niezła, jednak mimo ciepłej temperatury, męczył wszystkich nieustanny deszcz, który swoimi ciężko dudniącymi kroplami doprowadzał Zoe do szewskiej pasji. Ona uwielbiała przyjemną francuską pogodę. Co prawda nie zawsze świeciło słońce i było super ciepło, ale na pewno przez trzy czwarte czasu nie napieprzał deszcz, psując każdą nawet najbardziej misternie ułożoną fryzurę. Przepis na przeżycie w Anglii? Odpuszczenie sobie codziennych występów na wybiegu, a najlepiej nie patrzenie w lustro. Jasne. Powiedzcie to kobiecie. Na pewno posłucha. Także Champion po ponad godzinnym użalaniu się nad sobą w Dormitorium, postanowiła wyjść gdzieś zanim jeszcze nadejdzie godzina policyjna, co by zapomnieć o tym, że jej włosy kiedykolwiek odzwierciedlą jej delikatną (dobry żart!) naturę. Swoją drogą nawet jeśli ów godzina zła dosięgnie ją kiedy będzie siedziała w jakimś barze, nie rozpłacze się, tylko skołuje sobie nocleg u kogos miłego. Bardzo miłego. Ona też dzisiaj miała zamiar być miła. Boże, to brzmi jak wstęp do jakiejś pedofilskiej gry, no ale dobra, wybacz mi bo jeszcze nie jestem w pełni sił witalnych, ale gorączka na szczęście już odpuściła!
Wybrała sobie Syreni Śpiew, który ponoć nazywał się jakoś tam inaczej, ale to jej jakoś nigdy nie obchodziło, więc nie zastanawiała się nad tym jakoś długo. Nie przepadała za karaoke. Chyba, że była bardzo pijana to co innego, ale wtedy wszyscy popełniamy błędy prawda? Skoro już wszystko wyjaśnione, Ślizgonka usiadła sobie przy jakimś stoliku i zamówiła whiskey, które było super fajne i tylko menscy menszczyźni i hardkorowe babki je pili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Nie Gru 01 2013, 22:12

Śpiewanie, to całkiem fajna rzecz. Może nie tak fajna, jak poznawanie i interpretowanie kolejnego wiersza, jakiegoś poety, pisanie kolejnych tekstów, czy w końcu rysowanie i malowanie, ale to zawsze była jakaś próba miłego spędzenia czasu, prawda? Przynajmniej on dobrze się bawił. Muzyka należała w kręgu jego artystycznych zainteresowań, podobnie jak teatr z resztą, z tym, że z nią miał pewne doświadczenie. Swego czasu uczył się grać. W efekcie opanował między innymi harmonijkę, gitarę, no i podstawy saksofonu. Nie wspominając już o śpiewie, który choć syreni nie był, nie napawał Krukona zbytnim pesymizmem. Bo przecież nie fałszował, ale pełnej czystości też nie osiągał. Wynikało to jednak z faktu, iż dawno tego nie robił, bowiem wszystkie dźwięki słyszał znakomicie i nawet je rozróżniał.
Tak więc wybrał się, motywowany chęcią pośpiewania, a także stanem psychicznym biednego Romana, od jakiegoś czasu dziwnie warczącego na dźwięk śpiewającego Piątka, do Baru w Hogsmeade. Szczerze, nie wiedział, czemu nie poszedł gdzieś do Londynu. No, ale przynajmniej uciął sobie miły spacerek, podczas którego powstał jeden zgrabny dość szkic. Zatem, póki co dzionek zaliczony do udanych, czemu nie? Poza tym, trochę sobie pośpiewał i zapewne byłby ten proces kontynuował, gdyby nie fakt, iż zmogło go pragnienie. Zatem do baru!
- O matko. – powiedział pod nosem, choć nieco głośniej, podciągając nieco w górę rękawy swojego wspaniałego, nieco wyciągniętego swetra w czarno czerwone poziome pasy. Oczywiście miał swoje ukochane rurki, choć te nieco sprane, zniszczone, noszące ślady użytkowania. Na nogach z kolei trampki, bardzo popularnej wśród młodzieży marki. Czy był dobrze ubrany, nie miał pojęcia, ale miał dziwne wrażenie, że panna siedząca dwa miejsca od niego na prawo, mogłaby mu coś na ten temat powiedzieć. Mimo to, postanowił jej nie prowokować. Wyciągnął więc papierosa z kieszeni, odpalił spokojnie, po czym zamówił kilka kieliszków wódki (o zgrozo, jaki to był dobry alkohol), a dla zwilżenia gardła piwo. Ale on nie był alkoholikiem.. Nie, on był artystą. Który potrzebował inspiracji. Poza tym, jego idole zażywali narkotyki, bardzo często byli od nich uzależnieni. Jemu też niewiele do tego brakowało, ale to inna historia..
- A pani czemu tu tak siedzi? – zapytał nagle, znad kłębu papierosowego dymu. Cóż, dziewczyna nie wyglądała na wesołą. I skorą do śpiewania, co było aż dziwne, biorąc pod uwagę, że to bar karaoke. No, ale nic na siłę, prawda? Równie dobrze mogła się tu z kimś umówić. Cóż, kto pyta nie błądzi, nie? - Nie śpiewa Pani? Cóż dostępny repertuar jest dość szeroki.. - powiedział takim tonem, jakby chciał ją zachęcić. W sumie, to z chęcią by sobie z kimś duet zaśpiewał. Zwłaszcza, że jego mała Ślizgonka wolała naukę od niego. Smutek. Nie wie, co traci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Cannes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5421-zoe-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5422-zoe-zaprasza-cie-do-znajomych-przyjmujesz-zaproszenie-czy-sie-boisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5423-albert-czyli-sowa-bez-mozdzka-zoe




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Wto Gru 03 2013, 02:58

Nie no śpiew był super i Zoe często śpiewała, bo to była jedna z tych rzeczy, które potrafiły dac upust jej emocjom, a przy okazji nie dawały okazji do zrobienia komuś trwałego uszczerbku na zdrowiu. Nie lubiła śpiewać publicznie no bo halo, nie należała do osób które by się tak przechwalały swoimi talentami! Po prostu nie chciała nikomu robić przykrości, o nie. Zoe była kochana i jedyna w swoim rodzaju. Jasne. Możecie od razu skazać mnie do piekła za kłamstwo. Jeżeli już był jakiś powód do nieupubliczniania się z tej strony to na pewno nie droga talentów, bo Ślizgonka należała do osób, które lubiły znajdować się w centrum uwagi i być podziwiane. Tu akurat problem miał głębszą naturę i na razie nie będę go drążyć, każdy dowie się wszystkiego w swoim czasie, bo jest późno a mi się nie chce myśleć.
W każdym razie dziewuszka tak sobie siedziała i popijała swoje męskie drinki, bo na pewno kiedy Friday znalazł się w pubie ona musiała już pić kolejnego. Dajmy na to trzeciego drinka. Nie no bez szaleństw, niech będzie drugi. W głowie jej wcale jeszcze nie szumiało, ale po ciele rozchodziło się przyjemne ciepło, które zdecydowanie miało działanie kojące po ciężkim dniu, jakkolwiek lekki by on nie był.
Spojrzała do góry i zobaczyła znajomą twarz. Co prawda chyba nie zdążyli się jeszcze nigdy poznać oficjalnie, ale na pewno gdzieś jej na szkolnym korytarzu musiał zamajaczyć, a że miał dosyć oryginalną urodę i super fajne tatuaże, to Zoe na pewno jakoś utkwił w pamięci. Uniosła brew do góry, a grymas na jej twarz mógł rzeczywiście nie należeć do najprzyjemniejszych, ale nie bez powodu przecież znalazła się w Slytherinie, a nie na przykład w Huffie.
- Haha, dobre pytanie. Podobno picie samemu to oznaka alkoholizmu, a w tak młodym wieku chyba mi nie wypada. Może się dosiądziesz? - stwierdziła w odpowiedzi, robiąc trochę miejsca obok siebie. Jej propozycja była przecież tak kusząca, że no po prostu nie mógł z niej nie skorzystać co nie? Uśmiechnęła się nawet przeuroczo, co zdarzało jej się z jednej strony rzadko, a ostatnimi czasy dosyć często. A może na odwrót? Nie kminię czasami tej dziewczyny.
- Jeśli to wyzwanie to podejmuję, ale musisz mnie naprawdę upić żebym rzeczywiście wyszła na tą hm, scenę - zaśmiała się, a przy tym przekrzywiła lekko głowę, tak że włosy teraz przysłoniły jej część twarzy, a ona musiała odgarnąć je za ucho. Nie spieszyła się z tym, dopiero po chwili jednym ruchem ręki zagarnęła kurtynę ciemnobrązowych fal tak, że znalazły się po jednej stronie jej szyi. Taka tam magiczna fryzjerka z niej była.
- A Ty? Często tu przychodzisz śpiewać? Usłyszę Cię dzisiaj? - zapytała w odpowiedzi, jakkolwiek dziwnie to stwierdzenie mogłoby zabrzmieć. Lubiła śpiewających facetów. Niekoniecznie jeżeli w grę wchodzili uczniowie, bo zazwyczaj dwie trzecie z nich miało głos jak w trakcie mutacji, jednak bez ryzyka nie ma zabawy, a gdzieś przecież pozostała jedna trzecia musiała się chować, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Wto Gru 03 2013, 12:06

Oznaka alkoholizmu powiadasz..? – powtórzył za nią, nieco zastanawiając się nad tym, co właśnie powiedziała. Nigdy się nie spotkał z takim twierdzeniem. A może powinien? Może, dzięki tym słowom, zacząłby bardziej myśleć nie tylko nad ilością, ale także częstotliwością spożywanych trunków? Zwłaszcza, że większość wypijał w domowym zaciszu.. Chociaż, znając Fridaya na pewno jakoś by to obszedł, na przykład wymyślając sobie jakiegoś zmyślonego przyjaciela, który razem z nim wznosiłby kolejne toasty. No, nie wspominając o najwierniejszym z wiernych towarzyszy – Romanie. Ten zasadniczo, zawsze był pod ręką..
- No to nie możemy Ci pozwolić zostać pijaczką! To nie przystoi kobietom! – niemalże krzyknął, udając przy tym oburzenie. Oczywiście skorzystał z propozycji dziewczyny, bo przecież zawsze raźniej we dwójkę niż samemu. A skoro go zaprosiła, to znaczy, że planowała ten wieczór spędzić sama. Przez chwilę zastanawiały go motywy dziewczyny. Po krótkiej chwili doszedł do budującego wniosku, pt. „Nawet towarzystwo artysty jest lepsze od mojego”. Z tym nastawieniem, przysiadł się spokojnie, zamawiając kolejną kolejkę. A co? Chociaż z drugiej strony, był w towarzystwie. W dodatku płci pięknej, a przynajmniej piękniejszej od niego (jak wszyscy wiemy chodziły na tym świecie kobiety, które Ambroge jakoś niespecjalnie „chciał malować”). Szybko jednak skarcił się w duchu, za ten absurdalny pomysł. W końcu nie zna jej jeszcze. No, a dzień miał taki, że chciał pośpiewać i coś wypić, więc czemu miał się ograniczyć tylko do jednego, hm? No właśnie.
- Wyzwanie. Nie, nie sądzę. – Obdarzył ją ciepłym uśmiechem. Kątem oka rzucił na nią badawcze spojrzenie. Rozmyślał nad tym, czy gdzieś już kiedyś się nie poznali. W końcu w okolicy pełno zawsze było nie tylko dorosłych, ale także studentów z Hogwartu. Stąd właśnie założył, że jest ona jedną z nich. Niestety, w głowie mu nie świtało. Wątpił też, aby uwiecznił ją kiedyś w swoim szkicowniku, zatem serio nie wiedział z kim ma przyjemność, albo nieprzyjemność. Czas pokaże.
- A ja.. Mam na imię Ambroge. – wypalił nagle, słysząc pytanie sąsiadki. – Chyba się nie znamy, ale jeśli jednak, to przepraszam. Trochę dziś wypiłem, no i jakoś nie specjalnie kojarzę Cię skądkolwiek. – przepraszający uśmiech wystąpił na jego twarzy. – I przychodzę tu co jakiś czas. Nie żebym był stałym bywalcem, czy coś. Preferuje inne miejsca. Mniej.. zaludnione, za to bardziej.. klimatyczne. – Na przykład swoje mieszkanie, w którym notabene wypadałoby zrobić remont. Przemeblowanie i w ogóle. Albo błonia w Hogwarcie. Tamtejsze Jezioro, czy inne miejsca, w których można było spotkać masę, ale to naprawdę masę pięknych widoków i inspiracji. A o to właśnie chodziło. – A czy mnie usłyszysz.. Teraz mnie słyszysz. A poważnie, to miałem w planach jeszcze trochę się powydzierać. – Zwłaszcza, że teraz pod wpływem alkoholu jego organizm znacznie się „dostroił”. Nic nie stało więc na przeszkodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Cannes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5421-zoe-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5422-zoe-zaprasza-cie-do-znajomych-przyjmujesz-zaproszenie-czy-sie-boisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5423-albert-czyli-sowa-bez-mozdzka-zoe




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Sro Gru 04 2013, 21:09

Nie żeby Zoe w ogóle się na ten temat zastanawiała. Jasne, nikt nie chciał być alkoholikiem, ale z dwojga złego jeśli Champion miałaby do wyboru spędzić tę noc w czterech ścianach Dormitorium, wysłuchując po raz pięćdziesiąty jak to Casper Villiers złamał serce dziewczynie z łóżka obok, czy picie ze samą sobą, bez żadnych oporów wybrałaby to drugie. Wszak ona sama była fantastyczną towarzyszką i lepszej znaleźć by nie mogła, co było nieco niepokojące zważywszy na sam fakt, iż wcale nie tak dawno usłyszała miłosne wyznanie, po którym powinna chodzić z głową w chmurach i takie tam czynności wykonywać, jakie zakochane panienki zachowują. Moje pytanie brzmi więc, co z tą Champion było nie tak? Poza jawnymi oznakami alkoholizmu oczywiście, z którymi kryła się równie dobrze jak Ambroge, znajdując coraz to ciekawsze wymówki na samotne pijaństwo.
- No i świetnie mnie rozumiesz! - pokiwała ochoczo główką, uśmiechnięta od ucha do ucha, no bo rzeczywiście chłopak nadawał się genialnie jako towarzysz jej doli, skoro nie chciał żeby panna Zoe się spaczyła, mimo spaczonego charakterku i pogłosek, że jej dusza znajduje się gdzieś na dnie piekieł. Nawet jeśli, to i kobieta adwokat diabła powinna zachowywać stale klasę, więc to samo tyczyło się i jej. Pomijając kilka potknięć typu bójka z jakąś dziewczyną albo kilkoma, wyładowywanie agresji na niczemu winnych uczniach, zresztą who cares. Taka już była, a z agresją wcale nie radziła sobie najlepiej, więc należało jej wybaczyć te drobne uchybienia.
W każdym razie morał był jasny i zrozumiały, obydwoje nie należeli do idealnych i niespieszno im było ku ideałom dążyć. Przynajmniej nie jej. Ona nie miała zamiaru zmieniać się dla nikogo , dlatego też czasami tak ciężko było z nią wytrzymać, ale hej bez obaw, towarzyszka była z niej naprawdę niekiepska! Zwłaszcza przy piciu, więc niech Piątek się nie martwi, bo jeśli dorówna jej tempem, spotkają się zapewne jeszcze nie raz. Oczywiście o ile będzie chciał i zdobedzie się na tyle odwagi huh!
- Hm szkoda, lubię wyzwania- odpowiedziała, wzruszając ramionami. Nie musiała silić się na uśmiech, gdyż ten cały czas gościł na jej ustach. Nieco zdawkowy, nie mówił za wiele o dziewczynie. Proste, że lubiła tego typu rzeczy. Odrobina ryzyka jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Co prawda nie wiem jakie ryzyko mogło nieść za sobą śpiewanie na scenie, ale hej, noc jest jeszcze młoda, oni też, więc jest mnóstwo opcji jakie mogłyby zaświtać im w głowach.
- Zoe - przedstawiła się, na krótką chwilę zapominając o całej reszcie jaką miała jeszcze do powiedzenia. Jej imię było krótkie i rzeczowe, zupełnie jak ona. Jednak można je było wypowiadać na przeróżne osoby, zupełnie tak jak ona potrafiła przybierać różnorakie maski. teraz wiecie o co mi chodzi?
- Ah to. Spoko, akurat sama sobie się dziwię, że skądś Cię kojarzę. Nie mam zupełnie pojęcia skąd, ale musiałeś mi kiedyś mignąć. Zazwyczaj nie pamiętam twarzy, a już na pewno nie po żadnej imprezie czy... coś. Klimatyczne. Też lubię takie miejsca. Możesz mnie kiedyś w takie zabrać - uśmiechnęła się teraz z zagadkowym błyskiem w oku. Ślizgonka była fanką osobliwości, a im bardziej indywidualna wydawała się być osoba, tym bardziej ją kręciła hehs.
- No to świetnie, może po jeszcze jednej szklance dołączę do Ciebie [b]- zaśmiała się, dopijając resztę alkoholu jaka znajdowała się w naczyniu przed nią do końca. Zdecydowanie powoli zaczynało jej szumieć w głowie. Idealnie.
[b]- Poznam jeszcze jakąś Twoją osobowość, oprócz szalonego muzyka?
- spojrzała na niego pytająco, w międzyczasie nawet zamówiła kolejny napój alkoholowy, taka cwana była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pią Gru 06 2013, 23:29

Co z nią było nie tak, sam do końca nie wiedział. Zasadniczo, nie miał w ogóle pojęcia, czy coś było z nią nie tak. Przecież znali się.. kilka minut. Dosłownie. No, więc jak mógł myśleć o negatywnych cechach, wszelkich przywarach i temu podobnych? Jeszcze on, święty pan Friday, który choć święty nie był, to namiętnie wierzył w ludzi. Można powiedzieć, że czynił to częściej niż palił. Wiara w to, że człowiek jest dobry i w ogóle każdemu należy dać szansę, była z nim niemalże całą dobę. Siedem dni w tygodniu. Przez cały rok. I prawdopodobnie także całe życie. No, ale cóż zrobić. Taki już był. Doprawdy, że też Tiara przydzieliła go do Ravenclawu.. Nie, żeby się widział w jakimś innym Domu. Oj nie. Zwyczajnie i po prostu.. myślał początkowo, iż nie pasuje do Krukonów. Szczęśliwie ta czapka myśli, jak się okazuje, także przyszłościowo. I chwała za to bogom rządzącym tym wszechświatem.
- Wyzwania? Mówimy tutaj o wspólnym piciu czy śpiewaniu? – spytał, śmiejąc się i wyciągając papierosa. Tak. Zdecydowanie nie byli idealni. I zdecydowanie jakoś im na tym nie zależało. No, przynajmniej jemu. Tamtej jeszcze nie znał, wolał nie wyciągać pochopnych wniosków. Chociaż. Skoro postanowiła pić sama.. kobietom rzadko się to przytrafia, ale hej! Zrozum tu kobietę! Potem tylko napisz pracę, na właściwy temat, dostań Nobla, walcz z feministkami i tego typu podobnymi. A na koniec umrzyj w chwale z przypiętą łatką wspaniałego naukowca oraz seksisty. Ech..
Zoe. Miała na imię Zoe. Ciekawe imię. Nie spotkał takiego, przez całe swoje życie. Fajne, przypadło mu do gustu. Krótkie. Zwięzłe, na temat. A jakby do tego przy okazji dodać fakt, że ostatnimi czasy fascynowały go monosylabizmy i nawet coś w tym kierunku robił (mowa tu o oczywiście o ich malarskiej interpretacji, a raczej tego, co tak właściwie znaczą), to kurde dochodzimy do wniosku, iż lepszej osoby nie mógł poznać. No, ale znajmy takt. Rzucił jej zatem serdeczny uśmiech. A co?! Jak szaleć, to szaleć!
- Kojarzysz mnie? Ciekawe.. – zastanowił się. Być może gdzieś się już kiedyś spotkali. Na ulicy, czy coś. – Może po prostu znasz kogoś podobnego? Dobra, nieważne. Zostawmy to! – zarządził, po czym zwrócił się do barmana, w celu zamówienia dwóch kolejek. W końcu trza bruderszafta (przepraszam, że piszę fonetycznie, ale nie wiem jak to napisać w oryginale -.-) wypić, prawda?!
- Ciebie? Wybacz skarbie. Na swoje poszukiwania zazwyczaj nikogo nie zabieram. A jak już znajdę takie miejsce, to już w ogóle chadzam tam sam. Bo jaką mam pewność, że pokazując jakieś miejsce komuś, ten nie pokaże go kolejnym osobom? Przypuśćmy, że tak robi.. Wtedy wszyscy o nim wiedzą, chodzą tam i w ogóle.. A cała magia, ten czar diabli  wzięli.. – po swoim mini wykładzie zaciągnął się głęboko, po czym jego usta wypuściła dość spora chmura dymu. – Chcesz? – zapytał, kierując w jej kierunku paczkę. Może pali? Może nie. Kto wie? On nie, dlatego częstuje.
-  Szalonego muzyka…? – teraz serio się zdziwił. – Ale ja tylko przyszedłem na karaoke. To nie czyni ze mnie muzyka. W końcu wiesz, śpiewać każdym może.. – zanucił piosenkę, zasłyszaną gdzieś w tamtym roku, podczas swojej wizyty w Czechach. – Może nie każdy powinien, ale nadal każdy może to robić. Więc idąc tym tokiem myślenia, żaden ze mnie muzyk. – Ależ on nie lubił się wymądrzać! Cóż. Szczęśliwie to nie było wymądrzanie, tylko przedstawienie swojej opinii. No dobra, było..
- No, a Ty Zoe. Czym się zajmujesz, oczywiście poza piciem szlachetnych trunków w Barze Karaoke kiedy akurat nie jesteś w nastroju, żeby śpiewać? – rzucił, uśmiechając się z lekka szyderczo. Ale bez nerwów. To z sympatii. Po prostu chciał spytać, a tak było odpowiednio. Przecież , jakby nie było nie rozmawiał z nauczycielem, czy Prefkiem, żeby sobie pozwalać na jakiś bóg wie jak sztywny ton, prawda?
Dziewczyna nie zdążyła jednak odpowiedzieć, bowiem do baru wparowali jak burza jego znajomi. Więc jednak mieli ochotę na grubszą zabawę. Cóż. Czemu nie. Chłopak grzecznie przeprosił i pożegnał się z nowo poznaną koleżanką, po czym ruszył w stronę wyjścia na całonocną libację.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Ambroge Friday dnia Czw Gru 26 2013, 20:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28782
  Liczba postów : 34947
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Sro Gru 25 2013, 17:11

Koncert Szalonych Znikaczy
a Szalone Znikacze to magiczny odpowiednik Whaam Cool

Cóż za radość w sercach wszystkich czarodziejów. Otóż już od kilku dni krążyły plotki, że w barze "Syreni Śpiew" odbędzie się świąteczny koncert Szalonych Znikaczy, które zaprezentują przede wszystkim swój popisowy numer jakim jest "Last Christmas". Dlatego co poniektórzy nie wierzyli, a inni zaglądali do baru co jakiś czas, aby dowiedzieć się czy ploteczki są prawdziwe. Jako że nikt nie chciał tego zdradzić, to nie pozostawało fanom nic innego jak czekać. I oto jednak przyszedł czas, gdy bar podzielił się ogólnodostępnym ogłoszeniem, w którym znalazła się upragniona wzmianka, że oto w pierwszy dzień świąt na scenie wystąpią Szalone Znikacze. Tłum wszystkich napalonych na święta Bożego Narodzenia wypełnił po brzegi bar, bo przecież taka cudowna chwila, że trzeba zająć najlepsza miejsca. Jak się okazało to wszystko było całkiem niepotrzebne, bo miejsca dla wszystkich miało starczyć, a Szalone Znikacze obiecały chodzić po sali w trakcie koncertowania, żeby każdy z nimi śpiewał.
Zatem wszyscy, którzy chcieli się pojawić w barze na koncercie powinni już tu być, bo oto pierwsze nuty "Last Christmas" wypełnił pomieszczenie ciepłem i znajomymi nutami, które aż nakazywała otworzyć usta, co by śpiewać razem z nimi. Bo przecież nie ma nikogo w tej sali i na świecie, kto by nie słyszał Last Christmas!
W międzyczasie urocze Mikołajki na wszelki wypadek rozkładały po stolikach teksty piosenek, które dziś miały zostać wykonane oraz zapraszały do wspólnej zabawy. Za jeden galeon można już było kupić świąteczną czapeczkę, a za całe dwa można było pogadać z Mikołajem, który siedział w rogu sali i przyjmował maluchy, które opowiadały mu o swoich największych marzeniach.
No przyjdź i daj się ponieść świątecznej atmosferze.


Nie przewidujemy tu ingerencji MG, bardziej skupiamy się na tym, abyście sobie pośpiewali i mieli gdzie przeprowadzać sesje w klimacie świątecznym, więc zbierajcie znajomych i zapraszamy Cool Pamiętajcie, że w pierwszym poście cudownego pubu Syreni Śpiew jest opracowane karaoke. Korzystajcie z niego, LECZ... ŚPIEWAJCIE TYLKO PIOSENKI ŚWIĄTECZNE.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 346
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6136-arianne-rose-levittoux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6149-relacje-a-zaryzykujesz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6150-belzebub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7179-arienne-levittoux#204370




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Czw Gru 26 2013, 00:44

Jungle bells, jungle bells, jungle bells... Nie. No proszę was, nie dziś. Nie jutro. Nie pojutrze. Najlepiej nigdy. Ewentualnie pośpiewamy jak kupisz Ari flaszeczkę. Dobrą, bo jakiegoś tam gówna z mety w 'święta' nie przyjmuje. Taki z niej burżuj pod koniec roku. Bo przecież ona sobie potrafi sprawić prezent na święta. Już nawet wykupiła pół monopolowego w Hogu (no nie jej wina, że były świąteczne zniżki). W dodatku wszystkie irytujące bachory pojechały na święta do równie idiotycznych rodziców. Do tego wszystkiego nie musiała nic robić, bo pera dni wolnych wleciało jej z racji świat. Jeszcze na dokładkę miała kolor włosów prawie niczym czapka świętego mikołaja, więc mogła powiedzieć wszystkim, że nie założy świątecznego swetra, bo będzie się zlewać. Więc... Wszystko wyglądało jakoś nadzwyczajnie zajebiście. Coś się musiało zjebać.
I jest. List od dawno niewidziane Coco. No gdzie ona się kurwa podziewała? Ari tu już myślała, ze musi szukać nowego gitarzysty, że nie będzie z kim uprawiać dzikich seksów w parku. Na swój specyficzny (cholernie specyficzny) sposób się martwiła. Więc zdajcie sobie sprawę jaki surprisik musiała mieć, gdy zobaczyła list od rudzielca z tekstem "jestem w ciąż". O szok, o szok! Przecież to oznaczało, że zostanie ciocią! Hehs, a tak na serio to nie wiedziała co myśleć. Znaczy ich znajomość bliższa czy dalsza to tam nie problem, bo igraszki przy dzieciaku w kołysce na pewno już nie raz i nie dwa był na tym popapranym świecie. Gorzej jednak, że to oznacza obowiązki, takie rzeczy, których Ari unikała jak ognia. Coco z resztą też to nie bawiło, widząc treść reszty listów. Taka sytuacja, ale... Jest nadzieja, że bachor nie z jakimś frajerem, tylko z Villarsem. Przynajmniej tyle!
Tak więc w obliczu tego wszystkiego postanowiła odjebać się w jakąś stylóweczkę koncertową, po czym pomknąć do baru na umówione spotkanie. Gdy weszła, cała knajpa była już przesiąknięta tym cholernym czymś... Tak, to chyba święta. Ona jednak już wcześniej podkuła się (oczywiście świątecznie) do tego stopnia, że nie przeszkadzało jej całkowicie nic. Bansując luźno w melodie "Last Christmas" pomknęła do stolika. W sumie nawet gdyby Coco była w pomieszczeniu, to Levi by jej nie dostrzegła. Przecież było tyle ludzi! (nie, to wcale nie kwestia tego, że jest lekko pijana i ma na cały świat wyjebane. W końcu napisała do Coco. Więc nie ma, nie powinna, nie może i te sprawy!)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Czw Gru 26 2013, 01:15

Uff, ta. Miała czuć ten świąteczny klimacik? Nie no, spoko ziomeczki. Da radę. Po prostu napisała do Arienne, bo z racji pierwszego dnia świąt, trzeba jakąś flaszkę wychlać. Dodatkowo zapomnieć o nieudanym wieczoru i rozwalonej ręce. Nie ważne. Nie to się liczyło. Liczyło się to, że ktoś zajebiście zniszczył Coco święta, i bynajmniej nie był to tylko Oliver, chociaż dużej mierze właśnie był. A no i jeszcze Charlie. Uff, gdy ta suka wpadnie w ręce Rudej, to Merlinie miej ją w opiece, bo porywa siostrze wszystkie tlenione kudły z głowy.
I właśnie, to był ten przełomowy moment, gdzie zaginiona Coco napisała do Arienne. Z sentymentu? Tęsknoty? Nie, po prostu ruchać jej się chciało… A tak serio, to naprawdę tęskniła za tym popaprańcem, no i tak wyszło, że w tej chwili kierowała swe kroki w stronę pubu. Zabawne, kiedy ona ostatni raz była w jakiekolwiek knajpie? Ta, miesiąc temu z Villiersem w Rozingu. Wszystko było takie posrane i skomplikowane, a teraz jeszcze ten dzieciak. I wiecie co? Coco to nawet miała instynkt samozachowawczy – nie będzie pić, dopóki te feralne przypuszczenia się nie potwierdzą, no bo niby dlaczego miały się w sumie potwierdzić? Z Youngiem wyszło jak wyszło, z Villiersem… Dobra, raz nie wzięła tabletki, ale dajcie spokój żeby mieć w życiu takiego nie farta. To by było kurewsko żałosne.
Coco taka zaciążona. Nie, ona by po prostu uciekła. Zostawiłaby wszystko. Nie ważne jak, nie ważne czemu – po prostu by zwiała. Nie potrafiłaby mu tego zrobić ,chociaż tu warto przytoczyć jej słowa… „Bez względu na relacje, ojciec powinien mieć kontakt z dzieckiem” – taaa, dodajmy do tego jeszcze kwestię, że… Coco nie chciała go tak uwalić. A bądźmy szczerzy właśnie tak to wyglądało. Dał jej szansę, byli ze sobą miesiąc, chciał to pociągnąć, bo tak – już oglądnęła prezent od niego i kapitalny dopisek, i co? „Siema Villiers, zrobiłeś mi dzieciaka, co robimy?” – no mega zajebiście.
Gdzieś wśród dzikiej gawiedzi pochłoniętej przez klimat świąt dojrzała czerwony łebek i nie czekając na nic po prostu do niego podeszła. Wiedziała, że to Arienne, dziewczyna była dość charakterystyczne i uwaga – Coco była w czarnej kiecce, która opinała ją na jeszcze szczupłej tali i rozchodziła się w dość szerokie koło na wysokości bioder i sięgała półuda. Czarne rajtki oraz czarne kozaczki idealnie pasowały do grobowej sytuacji panny Watson, a no i ten biały płaszczyk i super kozacka mikołajkowa czapka. Ach, Coco taka świateczna.
-Siemanczi bejbe… Jak się czujesz z faktem, że Twoja dupa będzie mamusią? – Skrzywiła się na samą myśl, a po chwili ściągnęła swój płaszczyk i przerzuciła go sobie przez ramię.
-Zamawiałaś już coś? Jak nie to weź dla siebie coś mocniejszego, a dla mnie… Kremowe piwo. Spoko, ja płacę. I co? Chcesz śpiewać czy idziemy gdzieś siąść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 291
Dodatkowo : animag (wilk)
  Liczba postów : 572
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6998-sarah-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7006-no-to-co-witajcie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7004-poczta-sary-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7163-sarah-el-pauths#204296




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Czw Gru 26 2013, 12:52

Że też ten chór musiał wylosować właśnie mnie? Czy musiał mnie namówić na to? Teraz musiałam pójść tam i śpiewać jakieś piosenki. Weszłam w moim czerwonym ślicznym kożuszku i żółtym kapelusiku uwielbiałam go. Był taki śliczny i pasował na święta. Włosy całe miałam w śniegu. Czy nie było innej osoby do śpiewania tylko ja? A zwłaszcza że nie lubiłam tego robić. Wchodząc do baru zauważyłam CoCo i jakąś dziewczynę która jej towarzyszyła. Teraz tym bardziej nie chciałam śpiewać. Zrobić z siebie pośmiewisko przed przyjaciółką. Nigdy. Usiadłam gdzieś z boku w nadziei że nikt mnie nie zauważy. Jeszcze by mnie namówiły i co by było. Na razie nikt nie śpiewał, i trochę mnie to martwiło. Zamówiłam sobie jakiegoś drinka. Usiadłam gdzieś pod oknem.
Minęło już parę dobrych minut i ktoś w międzyczasie zaśpiewał. I dobrze, niech sobie śpiewają. Ja nie zamierzam. Pod nosem, pod prysznicem lub jak byłam sama to czasem sobie zaśpiewałam ale na pewno nie w miejscu publicznym, a zwłaszcza że nie umiem śpiewać. No po prostu mi to nie wychodzi. Niektórzy mają dar, a niektórzy nie.


Ostatnio zmieniony przez Sarah El. Pauths dnia Pią Gru 27 2013, 12:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 19
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6980-pralline-gaskartch-budowa#199302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7001-rozdaje-pralinki-3#199992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7002-poczta-ale-odlot




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Czw Gru 26 2013, 16:57

Co tutaj nagle robiła Pralline? Śpiewanie, to jej żywioł, a móc jeszcze zrobić z siebie ostatniego głupka na scenie i zaśpiewać świąteczne piosenki? Wybornie! Ubrała rogi renifera na głowę, wiedząc, że będzie wyglądać jak kretynka. Kto normalny ubrałby takie rogi? Chyba tylko Pralinka. Wciskając się w czerwoną sukienkę z głębokim wycięciem z tyłu pleców i czarnymi szpilkami, ubrała na siebie płaszcz i pognała do tej knajpy co tam mają wszyscy wyć.
Otworzyła drzwi od baru i zaciągnęła się wręcz zapachem świąt. No! To jest to co tygryski lubią najbardziej! Najpierw podeszła do baru zamawiając dla siebie whisky z colą. Trzymając drinka w ręce, rozejrzała się w poszukiwaniu kogoś znajomego. Dostrzegła Sarah z dość dziwną miną, jakby przed chwilą zjadła nieświeżą rybę. Bidulka. Pomachała w jej stronę dostrzegając już dwie osoby, najpierw rzuciła jej się w oczy mikołajowa czapka, a później postać Coco i Ari. O! No to już wiemy kogo wrobimy w śpiewanie jakiejś głupiej pioseneczki świątecznej. Podeszła do nich zrzucając z siebie płaszcz i siadając przy Coco. Usłyszała ostatki rozmowy i prawie jej oczy z orbity wyskoczyły słysząc o mamusi.
-Siema laski. Komu gratulować mamuśkowania? -spytała przenosząc wzrok od Coco na Ari i z powrotem. No cho, cho, cho! A to ci dopiero ciekawe święta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 346
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6136-arianne-rose-levittoux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6149-relacje-a-zaryzykujesz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6150-belzebub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7179-arienne-levittoux#204370




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Czw Gru 26 2013, 20:18

Ludzie zlatywali się do baru jak grzyby po deszczu. Jeśli ona myślała, że wtedy ich było dużo, to teraz zapanował jakiś nieziemski chaos i est ich od cholery. Koncert taki oblegany, a tak na serio to pewnie kwestia pojawiania się po prostu znajomych buziek. Znajomych ze szkoły, w końcu nie musiała nawet z kimś gadać, w ostatnim czasie świat stawał się taki malutki. Niewyobrażalnie... A potem się dziwili, ze lidzie potrafią mieć 500 czy 600 znajomych na wizbooku. Że to wszystko naciągane. Widlice te tłumy? Właśnie stąd to się wszystko brało!
Cococ i nie obciążanie Villiersa, no ocipiała! Rozumie, że swój ziomek, że umiał się upić, że umiał dobrze ruchać, ale bez przesady. On już wie co to oznacza mieć syna. Wie, że to odpowiedzialność większa czy mniejsza. Pewnie nawet wysłał coś brzdącowi na święta. Może nawet usiadł z nim przy wigilijnym stole, przy okazji patrząc czy nie brudzi sobie śliniaczka? No kto tam go wie. Jedno jest pewne. Nie powiedzenie mu o ciąży będzie tysiąc razy bardziej skurwysyńskie niż "Siema Villiers, zrobiłeś mi dzieciaka, co robimy?". Bo to w końcu ta sama krew. Dziecko też kiedyś pewnie będzie chciało poznać ojca i co mu wtedy powiesz, że przykro ci, ale bałaś się mu powiedzieć o ciąży? To brzmi tak niepoważnie... Choć Ari sama w sobie też jest niepoważna, więc ona raczej taki prawd życiowych ci nie powie. Dla niej liczy się to, by być po prostu zajebiście szczerym. Będąc w porządku wobec drugiego człowieka można dopiero mówić o jakimś życiu. W innym przypadku to tylko jebana egzystencja. No i po co ona?
- Buziol Skarbie - Przywitała się, jak to na porządną gryfonice przystało. Prosto w usta. - Jak ja się czuje? No przecież to błachostka. Lepiej mów jak ty się czujesz bijacz - Zaczęła rozmowę dość energicznie. Jest alkohol, jest moc. Tak więc mogła teraz rozmawiać na każdy temat, nawet ten najtrudniejszy. Jak już będzie cholernie źle, to zaciągnie Coco do kibla. Pokaże, jakie życie potrafi być przyjemne.
Temat jednak nie rozwinął się zbytnio, gdyż wparowała Pralline. Dziewoja pewnie nie za bardzo w temacie, zważywszy na to pytanie. Jeszcze nie zdawała sobie sprawy, ze nie chciała być w temacie. Tak, właśnie ci mowie, że nie chcesz o tym rozmawiać. Nie tak głośno, bo jeszcze ktoś inny się zainteresuje. Przecież tu może być każdy. Pojebało!
- Siemasz picza, pijesz coś oprócz tego.... Czegoś - Zaczęła zmieniając temat. W sumie to nie ona powinna obwieszczać radosną nowinę. No chyba, że Cuthbert chce się dowiedzieć, że Ari zostanie ciocią, wtedy ok. Inne sprawy już nie jej, a wiadomo jak nie mój tyłek, to nie będę się wypowiadać jak często sra.
- A nie możemy śpiewać na siedząco? - Powiedziała wesoło, po czym jej wzrok powędrował w stronę jakiegoś ziomalskiego stolika. - Stamtąd będzie świetnie widać tekst nie podnosząc tyłeczków. Ruszajmy się, zanim ktoś nie wpadnie na ten świetny pomysł - Po czym oczywiście najkulturalniej w świecie zaciągnęła dziewczyny do stolika. Ach, ta siła przekonywania!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Czw Gru 26 2013, 20:31

Karaoke w „Syrenim Śpiewie”. Tak zasłyszał gdzieś w Hogsmeade, jeszcze przed świętami, jakoś kilka dni przed wyjazdem, szukając prezentów dla rodziców. Początkowo nie obeszło go to jakoś wybitnie. Karaoke w barze karaoke. A to nowość, nie ma co. Zasadniczo, w ogóle nie planował tu przychodzić, ale zmuszony był na wcześniejszy powrót do domu. Więc dlaczego by się nie przejść? Może pozna kogoś ciekawego. W końcu, podczas ostatniej wizyty, zapoznał się tu z tą całą Zoe. I kij z tym, że dawno jej nie widział. W sumie, w ogóle jej nie widział od czasu tego spotkania w barze. No, ale grunt, że fajna była. Zatem może tak źle nie było. No, a wieczór w towarzystwie zawsze lepszy niż w domu samotnie przy winie, albo ze znajomymi przy czymś grubszym. I nie chodziło tu wcale o piwo kremowe..
W każdym razie, dobił do już nieco pełnego przybytku, rozglądając się za znajomym i jakimś miejscem. Było kilka osób ze szkoły. Z resztą, jakoś zaraz na wejściu trafił na grupkę jakiś BFF, które chyba dawno się nie widziały. W każdym razie ich dość głośne zachowanie nie mogło nie zwrócić uwagi na młodego Piątka. Zajął więc miejsce przy barze, zamawiając piwo. Nie bardzo wiedział, co tu robić. Nie znał za bardzo ani tego zespołu, ani tej piosenki co gorsza, ale wolał nic nie mówić. Przecież chciał siedzieć spokojnie. W końcu iść na karaoke gdzie hitem wieczoru jest piosenka zespołu której się nie zna, to prawie jak iść na koncert niesłyszanej wcześniej kapeli. I nie ma nic złego, jeśli ta kapela dopiero wyszła z garażu. Cóż panie Friday – YOLO.
Na wszelki wypadek, gdyby ten wieczór należał do nudniejszych, miał zamiar zaszyć się gdzieś w kącie, wyciągnąć ołówek, rysownik i szukać inspiracji. To zawsze jakiś plan. Miał jednak nadzieję, że tak nie będzie, zważywszy na to, że ostatnio nie miał konstruktywnych pomysłów na coś dobrego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pią Gru 27 2013, 01:14

Whoa, to chyba wina wpisania się do tematu z chętnymi do gry.

Okazało się, że Lunarie wplątała się w jakieś losowanie. Podobno zgodziła się na to pod namową przystojnego chórzysty. Rzecz tylko w tym, że nie pamiętała spotkania żadnego chórzysty. Nie miała nawet pojęcia, że Hogwart ma swój chór.
No, ale! Wręczono jej niebieski krawat i kazano stawić się w tymże barze. A przynajmniej tak twierdziła wiadomość napisana rozmazanym nieco atramentem na jej przedramieniu.
Wygramoliła się z łóżka pochrapującego jeszcze mężczyzny, wzięła prysznic, paląc w nim umiejętnie skręta, opróżniła pół jego lodówki i teleportowała z Tunezji do miejsca destynacji.
Przetarła zaspane jeszcze oczy. Wszędzie były jakieś świąteczne akcenty. Chyba przegapiła gwiazdkę, spędzając ją przypadkowo w ciepłym kraju. Jej letni strój również ukazywał całkowity brak poszanowania pogody. No, nic. Po ustach błąkał się jej nieobecny uśmiech.
Rozejrzała się po obecnych, marszcząc brwi. Musiała być naprawdę, naprawdę nie w stanie, kiedy się na to zgłaszała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Manchester.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 5
  Liczba postów : 834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6883-coco-r-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6885-drink-up-with-me-now
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6886-wiem-ze-chcesz-do-mnie-napisac




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pią Gru 27 2013, 14:26

Właśnie i to było coś, czego Coco za chuja nie rozumiała. No bo wiecie – tu się wszyscy zwalają do pubu, nie, a ona nawet swojej dupy nie ma w znajomych na wizz’ie. No taki z niej kozak. Tu się z nią całuje, ale nie… Gdzieżby tam! Nie zaprosi jej do znajomych, a ogólne zaproszenie od Arienne po prostu gdzieś Coco uciekło i nie ma co się dziwić, na pewno była intensywnie zajęta.
Daj spokój, nie obciążanie – zaciążenie. Prawie to samo, a umówmy się, że to na bank jakiś niesmaczny żart, z którego niebawem Ruda będzie się głośno śmiać, no bo dajcie spokój… Taka dupa i zaciążona? Nie, to na pewno nie działo się naprawdę i Arienne kompletnie nie miała racji. No owszem, gdyby Watson to wiedziała – to co myśli Levitoux to zaraz by ją shejtowała, bo cóż… Villiers już taki był, że dobrze się z nim piło, ćpało i ruchało – fakt, ale… No właśnie. Pojawiało się to małe ale. Jednak jakie zachowam dla siebie, bo nieładnie tak obgadywać, a po za tym – niby to byłby komplement, ale on i tak już jest zanadto dowartościowany. I po za tym – co z tego, że ta sama krew? Coco spędziła z Casprem dużo czasu, zanosiło się na kolejne dni i co? I ona nadal nie poznała syna, którego miał z Cassandrą, ale to nic – wszyscy dobrze wiedzą, że synuś wygryzłby tatusia w drodze o serduszko Watson i dopiero byłby szejm. Dzieciak, który zdobywa Rudą. Całkiem niezła perspektywa!
I widzisz Arienne, jak Coco szczera była? Otwarcie przyznaje, że malec miał większe szanse niż taki Villiers, chociaż w życiu go nie widziała. No ale na pewno dzieciak jest kozacki. No i oczywiście Coco wiernie będzie czekać, aż ten skończy przynajmniej szesnaście lat. Tylko, że już wtedy będzie stara i pomarszczona… Nie! Trzeba było korzystać z życia, jak najszybciej i jak najwięcej, nie zważając już na nic.
-Ja się czuję spoko wbrew pozorom. Nawet lustro wczoraj rozjebałam u Villiersa, taka ze mnie kochana dziewczyna. Sporo się dzieje Arienne. Olivera w sumie totalnie olałam, niech tkwi w tym gównie razem z Charlie. Ja dupę narażam, handluje prochami żeby opłacić rachunki, jego leki, a on jebanego dziękuje nie powiedział… I wiesz co? W dupie to mam. Prosiłam wczoraj Caspra żeby wyczyścił mi pamięć, ale… - Nie dokończyła bo usłyszała słodziutki głosik Pralline. Tej dziewczynie to nie zawsze można wszystko powiedzieć, ale ok – Coco ją kochała. Naprawdę bardzo mocno! Była taka urocza i pocieszna. Dlatego też, żeby wrócić na właściwie własnej zajebistej egzystencji, uśmiechnęła się sardonicznie i obwieściła radosną nowinę, gdy tylko znalazły się przy stoliku.
-Arienne będzie matką. Zaciążyła! – Watson wybuchła śmiechem, bo przecież ta sytuacja i kłamstwo było tak absurdalne, że aż śmieszne, ale spoko… C wynagrodzi tą małą ściemę dzisiaj w łóżku Levitoux. Tak dawno go nie odwiedzała.
-A teraz mamusiu, spadaj śpiewać. Kiedyś zrobimy karierę, trzeba się do tego jakoś przygotować, nie? – Uśmiechnęła się szeroko, bo… Wtedy zapewne jeszcze nie wiedziała jak te słowa, które powiedziała na głos mogą stać się realne. No ale w końcu to święta i magia się dzieje, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 19
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6980-pralline-gaskartch-budowa#199302
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7001-rozdaje-pralinki-3#199992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7002-poczta-ale-odlot




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pią Gru 27 2013, 17:50

No Pralline nawet nie spodziewała się, że przerwie laską taką ciekawą rozmowę. Zdecydowanie ta umie wchodzić wszędzie nie w czas i to jeszcze nie proszona. Trzeba się wcześniej było spytać dziewczyn czy im nie przeszkadza czy coś ... eee nie, to nie w stylu Praliny. No, może nie miała jakiejś wielkiej potrzeby plotkowania, chyba nigdy nie miała, ale nie co dzień się słyszy, że jej kumpela zaciążyła. Świętować drogie panie, a nie gadać nie na temat!
Spojrzała na Levittoux podnosząc brew do góry. No przepraszam co jej nie pasuje w coli i whisky? Faktycznie może nie za mocne, ale nie będzie rąbać samego whiskacza na dzień dobry w święta. Zarzuciła włos do tyłu i przytrzymując swojego drina do serduszka. A kysz szatani od przyczepiania się do coli i whisky. Klasyczny drin świąteczny i tyle. Brunetka była łatwowierna jak niemowlę, nawet nie zorientowała się, że właśnie Arienne specjalnie odciągnęła ją od tego super hiper tematu o dzieciorobach. Sama nie widziała się w roli mamuśki, w sumie żadna z trójki dziewczyn nie była typem ułożonej mamuśki. No, chyba, że Levittoux, ta ma coś w oczach takiego dobrego. Taki instynkt macierzyński, o tak z pewnością to to.
-Śliczna, nie podskakuj do mojej coli, bo cię wezmę na poroże. - poprawiła opaskę renifera uśmiechając się szelmowsko. No, nigdy nie wiadomo co za głupie pomysły wejdą tej szalonej czuprynie, ale niestety nadzianie porożami raczej rudej nie szkodzi. Za miękkie te rogi by kogokolwiek nadziać, nawet jakiegoś przystojnego dżentelmena lub i nie dżentelmena.
Siadając przy stoliku do które zaciągnęła je Ari, rzuciła płaszcz na oparcie krzesła zanim zasiadła na nim z gracją. No dobra, może i Coco ma rację, zdecydowanie ten typek jest za słodki i jak ona ma być szanowana przez ludzi? Nie dość, że słodka, to jeszcze to cholerne imię. Pralline. No i reszty nie trzeba.
Właśnie miała brać łyka swojego świątecznego drinka gdy Coco rzuciła tą rewelacją. Prawie się popluła wybałuszając oczy jak te biedne maskotki, które jak zgnieciesz to dostają wytrzeszczu.
-COOO? I czemu ja się o tym teraz dowiaduję! Szczęśliwa mamuśka ... eee mam pogratulować? A kto jest tatusiem? -spojrzała z błyskiem rozbawienie w tych jej wielkich niebieskich paczałkach. No i zaczęła swoją litanie pytań. Cieszmy się, że Pralinka szybko otrząsnęła się z szoku. No, ale Ari w ciąży! A to ci heca!
-Zaśpiewajmy coś głupiego typu All i want for christmas is youuuuuuu! - zaproponowała. Nie ma co, przed zrobieniem kariery dziewczyny powinny się trochę ośmieszyć na scenie, a tutaj jak wraz mają Praline, która chętnie im to umożliwi.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Galeony : 19
  Liczba postów : 19
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7059-aurore-poluffe?highlight=Aurore+Plouffe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7062-poczta-panienki-plouffe?highlight=Aurore+Plouffe




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Sob Gru 28 2013, 19:34

Była lekko spóźniona, nie jej wina, to przecież nigdy nie jest jej wina, szczególnie, tym razem, kiedy nie mogła znaleźć nic pasującego do tego cholernego żółtego czegoś, które musiała ubrać na głowę. Żółty kapelusz. Ale sobie ktoś wymyślili znak rozpoznawczy nie ma co, po co ona brała w ogóle w tym udział, no fakt tamten koleś był strasznie przystojny, ale żeby od razu przez faceta musiała się angażować w jakieś szkolne wydarzenie a nie dość, że szkolne to jeszcze świąteczne. Chyba upadła na głowę, nigdy więcej.
  Od razu spostrzegła dziewczynę w takim samym kapelusiku na głowie, wyglądała na zdenerwowaną i zirytowaną, cóż przynajmniej nie tylko ona nie ma ochoty tutaj być. Dziewczyna siedziała pod oknem raczej na uboczu i dobrze przynajmniej nikt nie będzie się na nią patrzył gdy będzie śpiewać. Nie chodzi wcale o to, że nie lubiła albo nie umiała śpiewać, denerwowała ją bardziej to, że musi śpiewać świąteczne piosenki, a to nie jest specjalnie przez nią lubiany okres w roku.
  Podeszła do stolika i z zmęczonym uśmiechem usiadła naprzeciwko dziewczyny.
-Przepraszam za spóźnienie.- Powiedziała prawie, że niesłyszalnie i ściągnęła z siebie to durne coś przez co się spóźniła, bo tak właśnie to była wina kapelusza. Uśmiechnęła się lekko z zakłopotaniem i wzięła teksty piosenek z stolika. Może jak będzie śpiewać cicho to nikt jej nie zauważy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Bar "Syreni śpiew"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Bar "Syreni śpiew"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-