IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Bar "Syreni śpiew"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Nantes, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3
Dodatkowo : wężoustość, teleportacja
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5176-cait-pierre
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5178-relacje-kajtka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5177-cait-pierre




Gracz






PisanieTemat: Bar "Syreni śpiew"   Sob Maj 25 2013, 22:22

First topic message reminder :


Bar "Syreni śpiew"
Wchodzisz dużymi, dębowymi drzwiami, do jednego z niezliczonej ilości barów w tym mieście. Choć mało popularne jest to miejsce, już od progu dostrzegasz bogaty bar, parę krzeseł i  duże, brązowe kanapy stojące przy niewielkich stolikach. Za barem stoi wysoki brunet, który swoim uśmiechem złamał już niejedno dziewczęce serce. W tym miejscu oprócz znakomitego jedzenia, przystojnego barmana i najlepszych alkoholi możesz znaleźć jeszcze jedno urozmaicenie – pierwsze, niepowtarzalne, oryginalnie i nadzwyczajne czarodziejskie karaoke! Na wielkiej, pustej ścianie barman jest w stanie wyświetlić tekst każdej piosenki. Nie myśl jednak, że to będzie takie proste. Przy pierwszej już piosence zorientujesz się, ze twój głos będzie subtelnie zmieniony w małpę, krowę, znajomego… Albo twoją teściową! Nigdy nie wiesz kim na ten jeden utwór się staniesz! Zaryzykujesz?

Zasady karaoke:
Piosenkę możecie zażyczyć sobie dowolną, wykonanie jednak jest kwestią przypadku. Rzucamy na to trzema kostkami.

Pierwsza kostka określa, jaki typ głosu ci się trafi:
Parzysta – głos ludzki
Nieparzysta – głos zwierzęcia

Druga kostka określa, jakie zwierzę lub osobę wylosowałeś:

Lista dla głosu ludzkiego:
1 – dowolny znajomy z Hufflepuffu
2 – dowolny znajomy z Ravenclowu
3 – dowolny znajomy z Gryffindoru
4 – dowolny znajomy z Slytherinu
5 – dowolny nauczyciel lub pracownik szkoły
6 – dowolny członek twojej rodziny lub twój głos

Lista dla głosu zwierzęcego:
1 – dowolny ssak
2 – dowolny ptak
3 – dowolne magiczne stworzenie
4 – mieszanka zwierząt (ptak z ssakiem)
5 – mieszanka zwierząt (ptak z magicznym stworzeniem)
6 – mieszanka zwierząt (ssak z magicznym stworzeniem)

Trzecia kostka decyduje, jak dobrze ci poszło śpiewanie (czym wyższy wynik tym lepszy)

Osoba śpiewająca po swojej piosence typuje kolejną osobę do karaoke ( z obecnych na miejscu, najlepiej też na forum by nie czekać na przybycie danej osoby)

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 530
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 984
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pią Gru 01 2017, 18:20

Z uśmiechem zareagowałam na komplement ze strony @Leonardo O. Vin-Eurico, po czym zajęłam miejsce na jednym z krzesełek naprzeciwko baru.
- Radzę Ci usiąść, bo to co mam do powiedzenia może zwalić Cię z nóg - powiedziałam do starszego Gryfona.
Czekając na to aż przyjaciel zajmie miejsce obok mnie przejechałam wzrokiem kartę napoi starając się znaleźć coś bezalkoholowego, a finalnie zniechęcona marnym wyborem zamówiłam szklankę soku dyniowego jednocześnie piorunując wzrokiem barmana, który dość niegrzecznie wpatrywał się w moje blizny pooparzeniowe na dłoniach. Gdy mężczyzna podał mi napój upiłam mały łyk i zwróciłam się w stronę Leo. Stwierdziłam, że najstosowniej będzie zacząć od odpowiedzi na jego pytanie - nie wiedziałam jak sprzedać mu informację o ciąży, w taki sposób, żeby czasem nie padł z wrażenia.
- Bywało lepiej, ale nie narzekam - powiedziałam zmuszając się do lekkiego uśmiechu - Ale muszę Ci coś powiedzieć.
Wzięłam głęboki wdech układając sobie w głowie to co mam mu do powiedzenia.
- To w sumie bardzo delikatna i niezbyt przyjemna sprawa, więc proszę Cię o dyskrecję - powiedziałam nerwowo, by po chwili dodać - Ja i Will będziemy mieli dziecko.
Uniosłam wzrok niespokojnie patrząc na reakcję Leonarda - był moim przyjacielem, ale także byłym chłopakiem, więc ta wiadomość mogła być dla niego co najmniej dziwna.

______________________

What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 913
Dodatkowo : prefekt fabularny, animag (grizzly)
  Liczba postów : 1333
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Nie Gru 17 2017, 21:11

Nie miał pojęcia co za sprawę mogła mieć Lotka, ale grzecznie usiadł sobie przy barze, wpatrując się w nią z zaciekawieniem. W gruncie rzeczy i tak pewnie by usiadł, tak żeby nie patrzeć na nią z góry... Tak czy inaczej, obserwował przez chwilę jak dziewczyna przegląda kartę z napojami.
- Straszne napięcie budujesz, belleza - westchnął z rozbawieniem, stukając ze zniecierpliwieniem w blat. Trochę się martwił mimo wszystko, bo w takiej sytuacji, po wyjściu ze szpitala, jakieś ważne informacje?
- Niezbyt przy... co? - Zamrugał z zaskoczeniem, początkowo zupełnie nie rejestrując słów, które do niego dotarły. Przez chwilę nie wiedział jak zareagować, aż na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech. - O Merlinie. Będziecie mieli dziecko? - To był prawdziwy cud, że Gryfonowi udało się tego nie wykrzyczeć. Błyskawicznie przysunął się do dziewczyny i przytulił ją delikatnie, śmiejąc się cicho. - To wspaniale! Co w tym niezbyt przyjemnego? Na Merlina, gratuluję! - Dopiero gdy odsunął się to doszedł do wniosku, że być może patrzył na to zbyt powierzchownie - albo wręcz przeciwnie, zbyt intensywnie. Bądź co bądź Lotka i Will byli młodzi i zapewne potomka nie planowali, aczkolwiek dla Vin-Eurico brzmiało to jak coś wspaniałego. Czekało na nich wielkie i trudne zadanie, ale czy nie było warto?
Przygryzł liść mandragory, wpatrując się w Krukonkę z coraz to większą troską.
- Przepraszam, trochę zbyt gwałtownie. Ale wow... Wow. Kiedy?

______________________

I AM A FIGHTER AND I


I AIN'T GOIN' STOP.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 530
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 984
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Wto Gru 19 2017, 23:51

Reakcja @Leonardo O. Vin-Eurico była dla mnie co najmniej zadziwiająca. Mimo iż chłopak był ode mnie dwa lata starszy fakt uznawania ciąży za dobrą nowinę lekko mnie zszokował. Nie zamierzałam jednak wchodzić z przyjacielem w polemikę. Uśmiechnęłam się nerwowo i dość spokojnie przyjęłam wszystkie uściski i gratulacje.
- Mam termin na maj - powiedziałam cicho wciąż nie czując się zbyt dobrze w tej sytuacji. Jedyne co pocieszało mnie w entuzjazmie starszego gryfona to fakt, że jednak cały świat nie uważał, że zmarnowałam sobie życie.
Jeszcze moment porozmawialiśmy z Leo popijając bezalkoholowe napoje, po czym wróciliśmy do pozostałych prefektów. Reszta imprezy upłynęła w raczej przyjemnej atmosferze, nawet biorąc pod uwagę mój nieszczególnie imprezowy stan. Miałam nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkamy się w podobnym gronie.

/zt wszyscy

______________________

What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pon Gru 25 2017, 13:42

Tonia wybrała "syreni śpiew" ze względu (tylko i wyłącznie!) na karaoke. Plan był bowiem prosty, ale jednocześnie wcale niełatwy do zrealizowania - upić Ralpha do nieprzytomności, a następnie rozkoszować się występem. Gryfonka chichotała pod nosem nad samą myśl (brzmiało to aż złowieszczo!). Tak więc pełna zadowolenia weszła do środka, czekając na swojego przyjaciela. Była tak, t a k bardzo podekscytowana! Cieszyła ją bardzo perspektywa spotkania z krukonem. Bardzo tęskniła za domem, a fakt, że nie mogła pojechać do Stanów na święta niesamowicie ją bolał, więc potrzebowała osoby takiej jak on. I bliskości, oczywiście.
Dziewczyna usiadła gdzieś w rogu, starając się strząść z loków płatki śniegu. Wydęła usta w zastanowieniu, zawieszając kożuch na oparciu krzesła. Zamówiła szklankę ognistej whiskey u czarującego barmana, uśmiechając się uroczo. Oh, jakże dziwna sytuacja! Jak dawno na nikogo nie czekała!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leicester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15418-ralph-jasmin-croix?nid=1#414116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15421-ralphowe#414120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15585-marek#419552
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15420-ralph-jasmin-croix




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pon Gru 25 2017, 14:14

Dostał list od swojej przyjaciółki. Jego zdaniem był w nim jakiś podstęp. dlaczego niby mieliby się spotkać w barze w którym nigdy nie był. ON nigdy w tym barze nie był! Zaskoczenie? No dobra, niezbyt. wolał raczej pić w miejscach nieprzepełnionymi ludźmi. Najlepiej gdzieś gdzie było tylko kilka osób. Syreni śpiew... to jakieś żarty? nie zamierzał śpiewać? Ona zamierzała to zrobić? Wątpliwe, ale z chęcią by posłuchał jej syreniego wycia.
Ubrał jakieś znoszone dżinsy i bluzę i wyszedł. Nienawidził szat, jak to dobrze, że nie musiał ich ciągle nosić! Kiedy wszedł do baru zastał dziwny widok. Miał ochotę aż wybuchnąć śmiechem. Podszedł do czekającej na niego przyjaciółki i usiadł naprzeciwko niej.
- Wariatka. dlaczego to miejsce wybrałaś? Co knujesz?- z pewnością tego wieczoru o wszystkim się dowie. Jeśli zamierzała go upić to było pewne, że jej to nie wyjdzie. Miał za bardzo mocną głowę. Kilka razy o tym się już przekonała. - śpiewasz?- starał sobie ją przypomnieć czy kiedykolwiek śpiewała w jego obecności. Chyba nie. Na szczęście. Bo chyba by nie wytrzymał. Ta przyjaźń nie wytrzymałaby długo gdyby była jak inne panienki, które spotykał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pon Gru 25 2017, 15:18

Kiedy Ralph ł a s k a w i e się pojawił, twarz Tonii od razu się rozjaśniła. Oh, jak dobrze było go widzieć! Zawsze śmiała się z jego "wyczucia stylu", chociaż było to często przydatne (Tonia była pierwszą osobą do podbierania mu bluz!). Nie można jednak było zaprzeczyć, że wyglądał dobrze, jak zawsze.
Co do knucia i śpiewania, ha! Nie miała zamiaru wyjawiać mu wszystkiego od razu, oczywiście każde działanie było zaplanowane i przemyślane. Jeśli natomiast coś pójdzie jej nie po myśli, uznać to trzeba będzie za kolejny element planu, bo przecież Tonia nie popełniała błędów, a juz na pewno nie takich! I nawet jeśli całe przedsięwzięcie może wydawać się komuś zwyczajnie śmieszne, dla niej to bardzo, bardzo poważna sprawa.
Uśmiechnęła się więc niewinnie, splatając drobne dłonie na stole i pochylając się delikatnie w stronę przyjaciela. Błysnęła figlarnie oczami, zdmuchując kosmyk włosów z czoła.
- Nic nie knuję, paniczu Croix! Chciałam jedynie spędzić czas z moim c u d o w n y m przyjacielem - zaszczebiotała, starając się powstrzymać chichot wywoływany wizją pijanego Ralpha. I hej, ja wiem, że ziszczenie planu może wydawać się nieprawdopodobne, ale tym razem się uda! Co prawda ostatnia taka próba z jej strony skończyła się tym, że Ralph niósł ją do Hogwartu zawieszoną przez ramię jak szmacianą marionetkę - ale o tym nikt nie musi wiedzieć. - Wiesz, że moje zdolności wokalne ograniczają się do pijanego wycia szant! - burknęła, udając niesamowicie oburzoną samą insynuacją, że miałaby wyjść tutaj i zacząć śpiewać jakieś piosnki popularne. Atfu! Przecież Tonia nie była jak "inne dziewczyny". Co prawda wściekle nienawidziła tego określenia, bo - kobieca siła, równość, solidarność! - ale nie ma co ukrywać, że wewnętrznie, mimowolnie porównywała się do innych. To chyba dość nieunikniona część ludzkiej natury, którą gryfonka starała się wypleniać z siebie jak woźny chwasty na dziedzińcu. Obydwoje robili to z porównywalnym obrzydzeniem.
- Część pierwsza - bar - zarządziła bez szczególnych wyjaśnień, podrywając się z krzesła, po czym pociągnęła chłopaka za sobą w kierunku wyżej wspomnianego baru. Czuła się teraz jak mały, złośliwy chochlik, kręcąc się z ekscytacją wokół krukona, trzymając go za rękę. Wskoczyła energicznie na barierkę przy barze, by wyglądać postawniej i szykowniej, po czym rzekła tonem nieznoszącym sprzeciwu: - Poproszę trzy sherry, dwie ogniste whiskey, absynt i cztery papa vodka, dla tego pana. - Tu wskazała stanowczo na Ralpha. - Ja stawiam - dodała dobrodusznie, ponownie malując na swojej słodkiej buzi niewinny uśmiech. Tak jak mówiła, nie knuła zupełnie nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leicester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15418-ralph-jasmin-croix?nid=1#414116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15421-ralphowe#414120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15585-marek#419552
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15420-ralph-jasmin-croix




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pon Gru 25 2017, 16:37

Zauważył. Takie rzeczy się zauważa kiedy pewnego dnia budzisz się, zaglądasz do szafy i zdecydowanie stwierdzasz, że nie masz żadnej bluzy bo ktoś zapomniał za każdym razem oddać. Zazwyczaj nikomu nie pożyczał ich. Były ciepłe i wygodne. Czyli wszystkie wymogi spełniały. dla dziewczyn typu Tonia? Zdecydowanie za duże, ale chociaż słodko w nich wyglądała. Aż przytulać ją miał ochotę, ale tego nie robił. To nie był jego styl. Chociaż w przypływie entuzjazmu zdarzało mu się.
Cudownym przyjacielem? A od kiedy to uważała go za cudownego przyjaciela? Czy wszystko z nią było w porządku? Może po prostu jej pogorszył się wzrok? Już niczego nie mógł być pewien.
- Piłaś już? Nie zaczekałaś na mnie?- zmarszczył brwi i udał, że jest urażony. To było jedyne wyjaśnienie dlaczego uważała, że jest cudownym przyjacielem. - Ale czas z tobą chętnie spędzę. Nawet nie wiesz do czego się posunąłem by choć trochę zabić czas- to jasne, że nie zamierzał jej tego powiedzieć. To była tajemnica. Nawet przyjaciółce by tego nie powiedział i nie miał zamiaru. Może chodziło o to, że chciał tylko trochę się podroczyć?
To był fakt. Zamierzała go upić a sama wylądowała ocierająca się o jakiegoś faceta, którego w gruncie rzeczy obrzygała. Nie chciał by to się zdarzyło ponownie. Potem była na zajęciach nieprzytomna. Nie wiedzieć czemu nauczyciele pytali właśnie jego o powód. A on? Posyłał im arogancki uśmieszek i odpowiadał "a co ona mnie obchodzi?". Zawsze tak było, tak się kończyło. ale wiedział, że równie bez niego będzie to samo. Będzie piła. Nie wiedzieć czemu czuł obowiązek by ją dostarczać na miejsce. Pod same drzwi dormitorium. Nie chciał by robiła coś co źle się skończy. Ale kiedyś go zabraknie i oby jej chłopak dobrze nią się zajął. Jak nie to pewnie pożałuje.
- Wiem. i mam nadzieję, że dziś nikt tutaj nie zaśpiewa. Naprawdę tego nie wytrzymam- tak jak myślał. Nie, nie zrobi mu tego! Nie było mowy.
Przyjrzał się temu co robi w między czasie zdejmując z siebie kurtkę. Nie wierzył, że to robi. Dziś chyba zamierzała wydać wszystkie pieniądze jakie miała i to na niego. Nie żeby protestowała! Z chęcią wypije. Podziała na niego? Wątpliwe bo był przyzwyczajony. Kiedy zeszła uniósł jedną brew pytająco.
- A dla siebie nic nie bierzesz? No nie mów że będziesz cały wieczór przyglądała się jak wszystko piję i nic się nie dzieje]- zaśmiał się nie mogąc się powstrzymać. To naprawdę było niepokojące. Nie chciał z resztą sam pić. Mógłby to zarówno zrobić w sypialni swojej, nie po to tyle szedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pon Gru 25 2017, 18:52

Tonia wywróciła oczami. No tak, oczywiście, Ralph chłodny niczym mugolska lodówka. Może to po prostu ona była zbyt entuzjastyczna? Cóż, bardzo możliwe, a jeśli już, to z dwóch powodów. Po pierwsze, generalnie była bardzo energiczną, przyjacielską osobą, pełną miłości do świata i ludzi, a szczególnie tych dla niej bliskich. Po drugie, bardzo ekscytowało ją to świąteczne wyjście - może też dlatego, że wyciągnięcie krukona do ludzi wcale nie było takim prostym zadaniem. Tak samo ta jego tajemniczość, ah! Paisley nie pytała nawet czym się zajmował, bo wiedziała, że nie uzyska odpowiedzi. Na język już już cisnął się jej złośliwy żarcik o samotnych chłopcach w apogeum dojrzewania, zamkniętych w ciemnych dormitoriach, ale stłumiła pokusę w zarodku.
- Wiesz, że bez ciebie piję. To by było bardzo niestrategiczne posunięcie - stwierdziła głosem osoby, która doskonale wie o czym mówi, wręcz jakby mówiła malutkiemu dziecku o rzeczy absolutnie oczywistej.
Co do wyczynów panny Paisley, lepiej chyba, by pozostały one tajemnicą. W końcu uważała się za damę i fakt, że Croix z pewnością odkrył jej, ekhem, mniej elegancką stronę, czynił go na swój sposób uprzywilejowanego. Poznał prawie wszystkie strony osobowości Tonii. Jedyne co, to nie zdarzyło się, by kiedykolwiek była nastawiona do niego wrogo. Generalnie dość rzadko się to zdarzało, ale jeśli już - było bardzo intensywnie. Co prawda czasem było jej przykro z powodu chłodu, który roztaczał wokół siebie krukon, ale wiedziała, że taki po prostu jest. Zresztą, mógł mówić, jaki to on jest obojętny i wyniosły, ale troska, którą otaczał dziewczynę, wystarczająco świadczyła jej o ich przyjaźni.
Tonka uśmiechała się z zadowoleniem, patrząc, jak barman napełnia kolejne szklaneczki. Tak, to był t e n dzień! A Ralph mógł sobie mówić co chciał, ona była wierna swoim ideałom i wierzyła, naprawdę głęboko wierzyła, że jej się uda. Nawet jeśli z tyłu głowy wiedziała, że może mieć racje.
- Jeszcze piwo kremowe w takim razie - westchnęła, rzucając chłopakowi bardzo poważne spojrzenie pełne wyrzutu, jakby co najmniej zmuszał ją do popełnienia morderstwa. - Poza tym wzięłam ogniste whiskey, gdy musiałam na ciebie tak długo, długo czekać! - dodała, z jeszcze większym wyrzutem niż przedstawiały jej oczy.
- Wypij wszystko naraz - zarządziła autorytatywnie, kiedy dotarli do stolika. Usiadła naprzeciwko chłopaka, podpierając podbródek na dłoni. To może trochę zająć. - A kiedy skończysz, opowiedz mi o wszystkim co u ciebie. Razem z pikantnymi szczegółami! - dodała, uśmiechając jej delikatnie. Naprawdę chciała się dowiedzieć, jak się czuł, co robił, czy go coś dręczyło? Cóż, wiedziała, że Ralph nie był szczególnie wylewnym człowiekiem, ale liczyła, naprawdę, na c o k o l w i e k.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leicester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15418-ralph-jasmin-croix?nid=1#414116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15421-ralphowe#414120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15585-marek#419552
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15420-ralph-jasmin-croix




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pon Gru 25 2017, 22:53

Nie zawsze był chłodny. Nie dla wszystkich i nie zawsze. Czasami go po prostu dopadał taki stan kiedy musiał. Bo jak można ciągle się cieszyć? Czy to było całkowicie normalne? Tutaj nie znajdowali się żadni znajomi więc mógł wyluzować. Tutaj nie było jego siostry! Chwała bogu czy komu tam. A jakby nagle ją zobaczył to jak by zareagował? Pewnie by sposępniał i wyszedł.
- No dobrze, niech ci będzie. Powiedzmy, że ci wierzę- czy wierzył jej? Powinien był. Co z niego za przyjaciel gdyby nie wierzył? Ale znał ją też, nie zapominajmy o tym. Był niemal pewien, że piła. Ale co z tego?!
Spojrzał na barmana, który spełniał ich zamówienie. Minę miał niezbyt zadowoloną. Ile takich dzieciaków jak oni przychodziło tu dziennie? Pewnie dla tego biedaka zbyt dużo. Zdecydowanie za dużo. Ale on sam w sumie chciałby pracować w takim miejscu. No dobra, gdyby nie te cholerne karaoke to chciałby! Ale chociaż pewnie dobrze mu płacą. Napiwki też pewnie dobre ma.
- No widzisz? Miałem rację, piłaś!- zaśmiał się już nieźle rozluźniony zerkając ochoczo na alkohol. Za kogo ona go miała?
mieli grać na jej zasadach? Niedoczekanie. Z chęcią wypiłby wszystko i to od razu, ale gdzie tu zabawa? Nie chciała się dziś zabawić?
- Nie. Wypijemy tyle samo, ale najpierw zaśpiewasz karaoke, a potem wypijesz połowę ze swojej działki alkoholów, wykażesz się w tańcu i to ze MNĄ po czym dokończysz. Natomiast ja podczas twojego śpiewu wypije wszystko, a nawet dodatkowo piwo kremowe, które właśnie zamówiłaś. Co ty na to?- zapytał z błyskiem w oku. W takim razie chyba powinna zamówić więcej. Miał nadzieję, że się zgodzi, bo gdzie tu zabawa. Pogładził ją po ramieniu wciąż na nią się patrząc z nadzieją.
- Będzie fajnie, wychodzi prawie na to samo!- zaśmiał się. Skoro miało mu to tyle zająć to niech chociaż pośpiewa. - a jak się napiję to jestem niezły w tańcu! A w drodze powrotnej mogę ci opowiedzieć co tylko zechcesz, ale chyba za wiele tego nie ma jakbyś mnie nie znała
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Los Angeles
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 87
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11743-tonia-paisley?nid=1#314642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11744-wesoly-podlokietnik-szuka-ekipy?nid=2#314648
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11746-pani-paczek#314688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11745-tonia-paisley#314650




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pon Gru 25 2017, 23:26

Tonia wydęła usta w dezorientacji. Boże, jakaż to ona była głupiutka czasami, to się w głowie nie mieściło. Może właśnie z takich prostych błędów logicznych nie trafiła do Ravenclaw. W końcu nie wiedząc co odpowiedzieć na ten alkoholowy dysonans, gryfonka wystawiła język, robiąc powietrzem z policzków "prrrf" i udając bardzo obrażoną wytknięciem jej tego błędu.
Szybko jednak jej nastrój się zmienił, gdy usłyszała propozycję krukona. Po pierwsze, całość brzmiała bardzo skomplikowanie i bardzo nie na rękę Tonii! Po drugie, śpiewanie naprawdę nie było jej mocną stroną, w przeciwieństwie do tańca. Przecież to właśnie Ralph miał być tym śmiesznym dzisiejszego wieczoru! No cóż, skończy się jak zwykle, ponieważ Tonia zwyczajnie nie mogła się nie zgodzić. Po prostu nie było takiej opcji. Croix coś mówił, już miała protestować, ale potem patrzyła w te jego czekoladowe oczy no i po prostu nie mogła! Urządziła więc cały pokaz niezadowolenia, prychając, burmusząc się, a i nawet tupiąc nóżką (sic!) po czym chwyciła za jeden z szotów, wychyliła go niczym wieloletni alkus i uniosła podbródek z godnością.
- Niechaj tak będzie. Ale wiedz, że to zupełnie nie fair! - burknęła niezadowolona. Musiała jednak przyznać, że był bardzo przekonujący - gęsia skórka pojawiła się pod jego dotykiem. Poza tym wizja tańca z Ralphem była dość kusząca. Chłopcy w tańcu byli niesamowicie piękni, a poza tym była to dziedzina, w której naprawdę mogła się wykazać i to właśnie miała zrobić. Dodatkowo pojawiała się w tym momencie szansa, że Tonce uda się wyciągnąć chłopaka na bar!
Tonka podbiła więc do barmana, a gdy wszystko zorganizowano i ustawiono, zaczęła śpiewać. Stwierdziła, że nie ma sensu grzeszyć tu nieśmiałością. Zaczęła więc bujać swobodnie biodrami, dając ponieść się rytmom piosenki. Co prawda jej głos brzmiał jak tej typiary od magii leczniczej, a całe wykonanie było dość, powiedzmy sobie szczerze, chujowe. Nie przeszkadzało to jednak Paisley wczuć się w występ całą sobą, wymachując burzą loków. Pod koniec piosenki dramatycznie wskoczyła na bar, kręcąc pupą w rytm melodii. Uśmiechając się szeroko, puściła oczko do Ralpha. Po chwili jednak wpadła na pomysł jeszcze lepszy, nie chcąc pozostawać samej w upokorzeniu. Tak więc zakończyła cały występ pokazowym zeskokiem z baru, po którym zaczęła pląsać w kierunku krukona, by finalnie usiąść mu na kolanach, wyprężyć swoją prawą nóżkę w górę, jednocześnie obejmując go lewym ramieniem.
Po wszystkim wybuchnęła śmiechem pełnym zadowolenia i złożyła na policzku panicza Croix soczystego całusa.

Piosenka: Girls Just Want to Have Fun
Głos: Elizabeth N. Downhill
Jakość: 2/6 więc trochę chujowo lol
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Leicester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 27
  Liczba postów : 36
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15418-ralph-jasmin-croix?nid=1#414116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15421-ralphowe#414120
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15585-marek#419552
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15420-ralph-jasmin-croix




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Czw Sty 04 2018, 22:35

Ralph naprawdę nie miał jej za złe, że piła bez niego. Dlaczego miał się złościć? Lubiła się napić tak samo jak on to piła. Nie było w tym nic złego dopóki była przytomna i przytomnie myślała. A może to było na odwagę? Trudno stwierdzić i nie zamierzał tego dociekać. Stało się i już. Na jej "pfff" jedynie uśmiechnął się szeroko ukazując kilka swoich białych zębów. Przecież wiedziała, że nie będzie się na nią gniewać, prawda?
W tym rzecz. Lubił gdy coś brzmiało skomplikowanie w jego ustach. Zamierzał ją rozruszać. Kiedy by zaśpiewała to na pewno atmosfera ulegnie zmianie. Wtedy będzie punkt dla niego. Nie żaby mu na tym zależało. Wiedział, że Tonia się nie zgodzi, że wymięknie. wiedział również jak tańczy i śpiewa, ale nie urządzali tutaj konkursów, a jedynie chcieli trochę się pośmiać, odpocząć od drętwego życia które ich otaczało. Przynajmniej on chciał, a wiedział, że tutaj poczuje się lepiej. W jej towarzystwie zawsze czuł się lepiej. Od tego miało się przyjaciół, prawda? Myślał, że naprawdę go wyśmieje i powie, że będą grali na jej zasadach, ale wyraz jej twarzy niespodziewanie się zmienił. Nie spodziewał się tego. Nie po niej. Dlaczego to robiła? Nie było mu dane tego dowiedzieć się. Kiedy sięgnęła po alkohol zrobił to samo i razem z nią wypił pierwszego szota. Smakował nawet nieźle. Niewiele się różniło od tych co wiele razy wcześniej pił.
Czy coś było nie fair? Jego zdaniem wszystko było w porządku. Ona chciała żeby pił, dużo pił a on chciał dodatkowo posłuchać jak śpiewa przy piciu. Taniec to był dodatek przy którym również wystąpi i prawdopodobnie się wygłupi. Przyjaciele często się wygłupiali. Im zdarzało się to rzadziej. Czy uda jej się wyciągnąć jego na bar? Wszystko było możliwe. Może i dzisiejszego wieczoru stanie na barze!
Kiedy podeszła do baru zaczął ją obserwować. Wcale nie patrzył na jej tyłek! Kiedy zaś zaczęła śpiewać zaczął pić alkohol po kolei. Jeden za drugim. Mówią by nie mieszać? Akurat! To nie dotyczy jego. Nie miał ku temu oporów. Oczywiście jej połowy nawet nie dotknął. To był jej. Mimo, że miał już na to ochotę. Przyglądał sie też jak śpiewa i rusza bioderkami jakby do tego była stworzona. Śmiał się otwarcie. Nie śpiewała znakomicie (wprawdzie to hamował się by uszów nie zatkać), ale kogo to obchodziło? Kiedy w końcu zbliżyła się do niego to miał wszytki alkohol wypity. Uśmiechnął się do niej promiennie pozwalając jej usiąść na kolanach. objął ją w pasie by nie spadła. Pocałunek w policzek był zaskoczeniem.Podał jej kilka rodzai alkoholi do picia, a kiedy to zrobiła pociągnął ją do tańca. Nie chciał by od razu zaczęła się kiwać. Trzeba było działać póki była trzeźwa! Ledwie przetańczyli jedną piosenkę to zbliżył się do niej niebezpiecznie blisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Galeony : 421
  Liczba postów : 233




Specjalny






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Sro Lut 14 2018, 22:05



Randka w ciemno



Dobór pary może być początkowo dla Was dość sporym zaskoczeniem, jednakże miejsce, która wybrała dla Was Swatka pomoże szybko przełamać pierwsze lody - oboje jesteście muzykami, więc karaoke będzie dla Was niewątpliwie porywającą rozrywką, a biorąc pod uwagę, że lokal jest niemalże pusty to obędzie się bez upokorzeń. Jeśli znudzi Wam się śpiewanie czeka na Was stolik, na którym podano pyszne ciasto czekoladowe, zaś przystojny kelner z wielką chęcią uraczy Was wybranymi drinkami. Rozpoznacie się po przypinkach w kształcie nutek.


Przed rozpoczęciem randki koniecznie zapoznajcie się z zasadami eventu, które znajdziecie tutaj!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Skąd : Zurych, Szwajcaria
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 241
  Liczba postów : 131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14655-bastian-k-lenz#391428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14692-relki-basa#392047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14659-kase#391570
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14656-bastian-kai-lenz#391454




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Czw Lut 15 2018, 19:47

Trudno o bardziej zaskoczonego czarodzieja niż Bas w momencie otrzymania listu od Słodkiej Swatki o tym, że ma jakąś randkę w jakimś barze, w dodatku z dołączoną małą przypinką, jakby mało mu było w życiu nutek. Nie chodziło o to, że nie chciał iść na randkę (w sumie nie chciał, miał już lokatora na stałe w swoim serowym serduszku), tylko o to, że... nie doczytał w zgłoszeniu o obowiązku wybrania się na spotkanie z wylosowaną Walentynką. W zasadzie to myślał, że tylko wielcy wybrańcy dostają taką ofertę, a jego list do Swatki był - ustalmy - niepoważny. I jak wysłał zgłoszenie, tak po dziesięciu minutach już o nim zapomniał, zatapiając się w, ostatnio bardzo mu bliskie, marketingowe sprawy cukierni Lenzów. Cóż, Walentynki to była dojna krowa słodkiego biznesu, a najbardziej znany lokal w Zurychu nigdy nie zawodził też swoich klientów, więc Bas kilka tygodni przed czternastym ustalał z poddostawcami różne dziwne manewry, które miały przynieść firmie fontannę galeonów i tym razem, wciąż oczywiście opiekując się ojcem. Spotkanie z tajemniczą Walentynką było mu więc wybitnie nie po drodze, bo w teorii powinien być w Szwajcarii i sprzedawać marcepanowe serca zakochanym czarodziejom, ale myśl o tym, że miałby wystawić jakąś księżniczkę w taki dzień przyprawiała go o zapaść. Z tego względu przybiegł do "Syreniego śpiewu" prosto z cukierni, gdzie w najlepsze trwała manufaktura szwajcarskich słodyczy, ubrany w pełny garnitur, z uroczą przypinką w kształcie nutki.
Nawet nie miał czasu kupić kwiatów, czego zresztą był świadom już zanim wyszedł, więc do baru wparował z czerwonym pudełkiem pełnym truskawek w polewie, porwanym prosto spod ręki pakującego je tam cukiernika i... zorientował się, że prócz jego, barmana i kilku par pochowanych po kątach sali nikogo czekającego z nutką na piersi nie ma. Czyżby kiepski żart Słodkiej Swatki?
Musiał stać na środku lokalu bez ruchu dłuższą chwilę, bo w końcu usłyszał, jak ktoś go woła ze sceny.
-Zapraszamy miłego pana na karaoke! - krzyknęła nieznajoma postać, niemal wpychając oniemiałego Basa na scenę. Z tymi czekoladkami w łapie, oczywiście.
Wyglądał, jakby miał zacząć stand-up walentynkowy dla par, albo jakby chciał sprzedać im czarodziejski Tupperware znajdujący się w tym magicznym pudełeczku. Ogarnięcie, w jak beznadziejnej sytuacji się znalazł zajęło mu dłuższą chwilę, jednak ostatecznie doszedł do wniosku, że skoro jego wybrana na wieczór księżniczka jeszcze się nie pojawiła, to chociaż sobie pośpiewa. To jak, młodzi zakochani, może "hot blood"?
Usłyszawszy pierwsze akordy zrobiło mu się jakoś raźniej. Do czasu.
-♪ You turn your back...♪ NO CHYBA WAS POSRAŁO - wyrwało mu się, głosem obecnego hogwarckiego nauczyciela run w stronę zdębiałej widowni. A muzyka grała dalej. I w tym momencie zza otwierających się drzwi dostrzegł najbardziej mu znaną rudą czuprynę na świecie. Serio?
Bastian obrócił się błyskawicznie w obie strony (sprawdził nawet pod nogami), żeby odnaleźć najszybszą drogę ewakuacji, ale było już zdecydowanie za późno, więc nie mogąc się praktycznie ruszyć  stał tak na środku sceny jak debil, z mikrofonem w jednym i czerwonym pudełkiem w drugim ręku.
Wydawało mu się, że jego szanse w oczach Gemmy nie mogą spaść jeszcze niżej, ale teraz, kiedy gadał głosem Fairwyna i czekał na "randkę" z inną księżniczką szanse te zapikowały z bolesnym świstem na dno Rowu Mariańskiego, zakopując się w jego mule na dwa metry w dół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 432
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Nie Lut 18 2018, 16:00

Zgłosiła się do tych blind date'ów dla jaj, jakoś tak nie uświadamiając sobie, że ta druga osoba może podchodziła do tego na poważnie. Nudziła się śmiertelnie i brała udział w każdym wydarzeniu, jakie się nadarzało, kiedy jednak dostała list od Swatki, nie była pewna czy chce gdziekolwiek iść. Nigdy nawet nie była na żadnej randce i nie miała pojęcia jak się zachować. Zresztą czy ta pierwsza powinna być z jakimś smutnym, samotnym randomem z gazety? Pewnie trafi na jakiegoś wypryszczonego przychlasta, który na chwilę oderwał się od gry w gargulki w piwnicy, żeby zobaczyć prawdziwą dziewczynę. Dodatkowo ostatnia numerologia przypomniała jej o Yngve i od tamtej pory, jej myśli błądziły nieustannie wokół obiektu jej pierwszego głębszego uczucia, który zniknął równie cicho, co trwał. Nie mogła jednak wystawić jakiegoś biednego nerda, który zapewne już zdążył się ucieszyć. Z resztą ona sama nie była pewnie szczytem marzeń... W najgorszym wypadku zagrają razem w gargulki.
Nie przygotowała się jednak za bardzo - skoro nie wiedziała do końca, jak powinna wyglądać legitna randka, stwierdziła, że przynajmniej będzie sobą. Nie spinała nijak włosów, nie zrobiła paznokci, ani makijażu, a w niezbyt wyjściowej sukience, różowych rajstopach i żółtym płaszczu wyglądała... po prostu jak ona. Nogi ogoliła, a to już było coś.
Mimo, że nie przygotowywała się jakoś specjalnie z pokoju wspólnego i tak wyszła na ostatnią chwilę. Szła najszybciej jak mogła, ale gdy stanęła w drzwiach bar nie miała pojęcia czy zdążyła - noszenie zegarka na kostce było zupełnie niepraktyczne, szczególnie jeśli chodziło się w botkach. Nie zwracając na nic uwagi, zsunęła z nogi prawy but, żeby sprawdzić godzinę, ale zamarła z nogą wiszącą w powietrzu, gdy usłyszała głos w mikrofonie - niby znajomy, a jednak jakiś taki inny; niby budził w niej jakiś dziwny, cichy niepokój, ale nie wiedziała dlaczego. Głos umilkł, muzyka grała, a ona stała chwilę nieruchomo, odtwarzając go w myśli i próbując przypomnieć sobie skąd go znała. Mózg niemal jej eksplodował, kiedy po licznych analizach i przekształceniach z "no chyba was posrało" wyklarowało się "pertho, panno twisleton". Mózg eksplodowałby chyba każdemu, kto usłyszałby Edgara Fairwyna nie dość, że śpiewającego, to jeszcze z taką ekspresją.
- Ziom, śpiewaj! - wrzasnęła, kiedy tylko odzyskała przytomność umysłu. Był to zapewne jeden, jedyny raz w życiu, kiedy mogła usłyszeć coś takiego i żałowała wyłącznie tego, że nie ma jak tego nagrać. W jednej chwili zapomniała o swojej randce i z butem w ręku, pohopsała na jednej nodze pod scenę, próbując włożyć go z powrotem.
- O kurwa! - spomiędzy wyszczerzonych zębów, wyrwał jej się pełen entuzjazmu bluzg, kiedy zobaczyła na scenie Bastiana w pełnym gajerze - zupełnie jak Fairwyn na co dzień. Czy to było zaplanowane? Coś w stylu "Ody do chujowości Walkera" z balu? Skecz dla zakochanych? Jeżeli tak, to powinni to zacząć wystawiać w teatrze.
Zaaferowana nawet nie zauważyła przypiętej do Bastiana nutki - identycznej jak ta, która zdobiła jej płaszczyk.

______________________



THE NAME'S TWISLETON. GEMMA TWISLETON.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Skąd : Zurych, Szwajcaria
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 241
  Liczba postów : 131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14655-bastian-k-lenz#391428
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14692-relki-basa#392047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14659-kase#391570
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14656-bastian-kai-lenz#391454




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   Pon Lut 19 2018, 20:34

Wyobraźcie sobie teraz, że jesteście dobrze rokującym hogwartczykiem.
Uczycie się pilnie, macie kilku bliższych znajomych i zadowalający z eliksirów, a po pierwszej transmutacji z Crainem serce wybiło wam tylko kilka zębów. Jesteście całkiem fajnym ziomeczkiem, takie mocne sześć na dziesięć, ale zbieracie karty z czekoladowych żab i dzięki swojej pokaźnej kolekcji i (no przecież!) nieodpartemu urokowi udaje wam się zaprosić śliczną koleżankę z Ravencaw na walentynkową randkę. Zamawiacie dwa chochlikowe cappuccino i merlina na bahamach ze smoczmi sercami, a wasza wybranka jest zachwycona dokładnie tak samo już od wyjścia z pokoju wspólnego.
I nagle jakiś kretyn wyskakuje na scenę śpiewając głosem Fairwyna.
Bastian, widząc pierwszą reakcję widowni, odsunął się mimowolnie, żeby wyplute przed siebie jedzenie z ust co poniektórych uczestników imprezy nie znalazło się na jego garniturze. No, on też był zaskoczony.
Oczywiście nawet gdyby Gemma wjechała na salę w kartonie na kółkach śpiewając Marsyliankę z pięcioma pingwinami u boku, to młody Lenz i tak widziałby tylko anielską poświatę, która niezmiennie ją otaczała od momentu, w którym spojrzał na nią po raz pierwszy. Mogła tam zamiast kuśtykać do sceny zatańczyć pijackiego poloneza a Bastian wciąż uznałby to za najbardziej elegancki ruch na świecie.
Z drugiej strony kiedy Dżems zaszczyciła lokal swoją obecnością, Szwajcar rozpaczliwie próbował znaleźć sposób, aby zejść ze sceny tak, żeby dziewczyna go nie zauważyła, a jednocześnie połowa sali nie rozszarpała, kiedy tylko znajdzie się na dole. Nie zdążył jednak zrobić nic, prócz paru niezidentyfikowanych ruchów ręką, wyglądając, jakby pomylił mikrofon z kropidłem i właśnie święcił całą salę, bo dziewczyna wystosowała doń dwa bardzo osobliwe zdania (jedno nie było nawet zdaniem, tylko jakimś bardzo sugestywnym równoważnikiem). Bas znów zamarł w bezruchu, słysząc za sobą dziwny, stłumiony brzdęk niewielkiego przedmiotu o parkiet. Miał tysiąc spraw do przejmowania się nimi - niezauważona, wypięta przez przypadek z garnituru nutka była teraz prawie na samym końcu tej listy.
-Eeeeeeee - zaczął swoim ulubionym przywitaniem, które rezerwował tylko dla Gemmy, tak samo zresztą jak głupawy wzrok i rozdziawioną gębę - No.... Ten, cześć - zawahał się, witając z dziewczyną już trochę bardziej normalnie.
-Śpiewasz, czy nie? - usłyszał z drugiej strony sali i już miał ochotę rzucić tym mikrofonem i iść do domu zakopać się pod wagonem czekolady, bo festiwal beznadziei trwał tutaj w najlepsze, ale nagle zmienił front.
-A żebyś gościu wiedział, że śpiewam. Chcieliście Walentynki z Fairwynem, to będziecie mieli Walentynki z Fairwynem - rzucił wyzywająco, podnosząc brodę do góry z tak pewnym siebie wyrazem twarzy, że zupełnie nie przypominał teraz typowego Basa. -Księżniczko, masz może ochotę akompaniować na tym tonącym statku? - nachylił się w stronę Gemmy, uśmiechając się do niej tak, że mogła uwierzyć, że wcale go nie onieśmiela (oczywiście błędnie) i wskazując na schowany w rogu bas, który zasłaniał do tej pory swoim gabarytem.
Obrócił mikrofon w dłoniach jak długopis.

♪hot blood love is gonna get ya♪

Fairwyn śpiewał zaskakująco dobrze, ale ludzie wyglądali, jakby ktoś przewiercał im uszy wkrętarką z każdą nutką. Bas w pewnym momencie kątem oka zauważył, że jakaś para w kącie składa ręce jak do modlitwy. Co? Teraz się modlicie do bożków? Było się uczyć run zawczasu, podłe smarki, a nie teraz wznosić modły do nieistniejących bóstw o ratunek. It's showtime!
Bastian kiedy śpiewał, zapominał o całym stresie, ale Gemma w promieniu kilometra i tak robiła swoje. Jej włosy, jej cudowna sukienka, dwa śliczne buty i rumiane policzki były przyczyną, że Szwajcar nie mógł skupić się totalnie na niczym, i gdyby nie ten stres, sam by pewnie nie wytrzymał ze swoim głosem. W końcu jednak spojrzał na dziewczynę.
-Jeśli ktoś to nagrywa, to mamy przejebane - rzucił wesoło i zawisł wzrokiem na nutce przypiętej do jej ubrania. OLABOGARETY.
-DŻEMS! - krzyknął jak idiota, oczywiście do mikrofonu. Dopiero kiedy usłyszał, że rozumie go cała sala oddalił od ust nagłośnienie - Ty jesteś... Ale czad, twoja nutka! - pokazał na jej przypinkę i od razu przeniósł palec na swoją pustą klapę marynarki. - Nie no co do chu... - zaczął, ale na szczęście się w porę opamiętał, nieodgadnionym wzrokiem spoglądając na nietypową ozdobę przy sukience dziewczyny.
Cóż mu pozostało? Nigdy więcej nie będzie miał takiej szansy.
-Wiem, że gadam głosem Fairwyna i to pewnie najgorszy głos na mówienie takich rzeczy, a ludzie - tu wskazał kciukiem za siebie - zaraz zaczną rzucać we mnie płonącymi pirożkami, ale wiesz co? Jebać. Będziesz dziś moją walentynką? Kolega z nutką się nie pojawi, bo jestem idiotą i ją gdzieś zgubiłem - uśmiechnął się niewyraźnie, podając dziewczynie czerwone pudełko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Bar "Syreni śpiew"   

Powrót do góry Go down
 

Bar "Syreni śpiew"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

 Similar topics

-
» Bar "Syreni śpiew"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-