IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10 ... 20  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Kuchnia   Nie Maj 20 2012, 22:41

Chyba każdy ma problemy z nazywaniem uczuć. Ale niektórzy mają się trudniej, ponieważ mają ogromne problemy z zrozumieniem swoich emocji. A szczególnie ona. Niewiele przeżyła, niewiele mogła tak naprawdę określić. Jedyna jej wiedza na temat związków bierze się z romansów, z opowieści Ikuto. Przez to w jej głowie funkcjonuje jedynie pojęcie, że wszystko zawsze dobrze się kończy, miłość zawsze zwycięża i jeszcze wiele innych głupot, które chyba tylko zranienie tego dziecka mogłoby wyperswadować. Choć ją często zranić. Chyba, że fizycznie... Kyaaa, aż jej się przypomniało, jak Dracon brutalnie uderzył nią o ziemię! Momentalnie zakończyła smutne tematy i uśmiechnęła się niezwykle wesoło. Odwróciła się w stronę Finna uchylając wargi.
- Finn... Eto... Kojarzysz może takiego chłopaka... Draco – No nie mogła nie zapytać. Miała ochotę przeprosić za to, że schodzi na taki temat, ale ją aż tak strasznie korciło, że aż ją przechodziły ciarki. Jeju! Ona by powiedziała, że przy takiej rozmowie, gdzie się dowie jak cudny jest Dracon nie zliczy orgazmów. Kyaaaa!
- Nie pouczaj mnie, bo wiem lepiej niż ty. Co ty możesz wiedzieć o holenderskim ty ty... HOLENDRZE! - Powiedziała wytykając lekko język w jego stronę, uśmiechając się zabójczo po tym sztucznie patrząc na niego z wyższością, bo przecież ona wie lepiej i rybak nie będzie w stanie podważyć jej inteligencji i genialności O!
Sama również zaczęła jeść chociaż zdecydowanie wolniej, jakby zastanawiając się nad każdym kęsem. Jajecznicę lubiła jeść, delektować się nią nawet w towarzystwie. W innym wypadku nie chciałaby z kimś jeść, ponieważ... Ta dziewczyna wstydzi się tego, że używa sztućców na odwrót, a więc widelec w prawej ręce, a do tego dzieli danie od tego, co najmniej smaczne do tego co najsmaczniejsze i w takiej kolejności wszystko je nigdy nie mieszając dwóch rzeczy ze sobą.
- Nie nauczę cię, bo ten przepis to ogromna tajemnice. Zdradzę go tylko mężowy, bo on mi będzie robił takie wykwintne śniadanka do łóżka – Skomentowała zadowolona, że jak zwykle jakże najprostsza do zrobienia potrawa robi ogromną furorę. Powinna zostać kucharką!... Haha! Dobreee! Nie no, Van w kuchni. Szkoda gadać. Skrzaty to by chyba już tutaj nie wróciły, gdyby zaczęła pichcić coś „dobrego”.


Ostatnio zmieniony przez Agavaen Brockway dnia Sro Maj 23 2012, 16:54, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Maj 22 2012, 22:14

Miłość to tylko ból. Jest pogmatwana i rani. To prawda, potrafi przynieść chwile radości, wesołych uniesień, ekscytacji, ale... On naprawdę nie potrafił teraz zobaczyć w niej nic dobrego. Corin zawsze zostanie tą, którą pokochał; jego pierwszą, czystą miłością. Nic nie mogło się z tym równać. Nie przeczę; na pewno jeszcze kogoś pokocha, do szaleństwa, będzie śnił o tej osobie co noc, by rano obudzić się u jej boku. Będzie robił jej śniadanie, nie zapomni o urodzinach i będzie dla niej jak najlepszy... Ale to nie będzie to samo. Może kiedyś zapomni o Corin, może będzie w stanie to zrobić, wybaczy jej, wybaczy złamane obietnice, roztrzaskane serce. Będzie żył jakby nigdy nic, będzie w stanie jeść, oddychać i mówić o dawnych czasach bez bólu. Będzie mógł się uśmiechać i powie w końcu "kocha" osobie, która nie zdradzi jego miłości. Będą razem, szczęśliwi, do końca... Tak jak mieli być z Corin. Nigdy nie będzie jej wspominał głośno, nie zapłacze już nigdy więcej nad jej zdjęciem i nie będzie słuchał "ich piosenki". Będzie upijał się życiem.
Wiedział jednak, że będą chwile, minuty, sekundy, gdy Ona pojawi się w jego głowie, zapuka do jego serca i z ironicznym uśmieszkiem znów mu je złamie. A w jego mniemaniu wciąż będzie ideałem, niespełnioną miłością, za którą gonił jako dzieciak. Za dziesięć lat przejrzy pamiętnik i roześmieje się głośno. "Naprawdę byłem taki głupi?"- zapyta i wyrzuci notes do kartonu.
-Draco? Ślizgon? Em...- wydukał. Corin nie raz o nim wspominała, gdy byli przyjaciółmi, potem także nie przestała go kochać- wiedział to. Nic nie mógł na to poradzić. -Cornelia go kochała, byli razem. Wiem tylko tyle- wzruszył delikatnie ramionami, jakby to było takie nic. A rzeczywistości był to cios nie do zniesienia.
Nie dał po sobie jednak nic poznać i roześmiał się, słysząc jej kolejne słowa. Była zabawna. Ale sposób jedzenia...
-Jesz nawet, jak ona. Jak byliśmy na randce to tak samo...- zaczął, ale powstrzymał się od dalszej wypowiedzi, milknąc gwałtownie.
-Draconowi?- uniósł do góry brew, posyłając jej łobuzerski uśmieszek. -Twój przyszły mąż?- wyszczerzył się, nieco bezczelnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Maj 23 2012, 17:02

Świetnie. Kolejnym niby to luźnym pytaniem znowu trafiła w słaby punkt tego chłopaka. Miała ochotę uderzyć czołem o stolik kilkukrotnie i najlepiej to w ogóle się już na dzisiaj zamknąć. Ale właściwie była pewna, że cokolwiek zrobi i tak puchon nie przestanie rozmyślać na temat swojej byłej dziewczyny. Właściwie, to może on nadal ma nadzieję, że ona jeszcze wróci? Ah, jakie życie jest trudne. Los pisze takie piękne, lub takie tragiczne scenariusze, których żaden człowiek nawet z największą wyobraźnią nigdy by nie zaplanował. I twórcy wspaniałych książek momentalnie odpadają na dalszy tor, kiedy ktoś w otoczeniu przeżywa prawdziwy dramat.
- Nie śmiej się ze mnie jak jestem całkiem poważna – Chyba jednak udało się go trochę rozbawić. Przede wszystkim nie chciał widzieć jego smutnej miny. Dlatego też postanowiła zignorować fragment o tym, że jedzą tak samo. Choć to ją zaciekawiło, bo rzadko spotykała osoby, które jedzą tak, jak ona. W końcu trzeba przyznać, że to niecodzienne dlatego w restauracjach zawsze siada gdzieś z tyłu, schowana. Wprawdzie podobno jej kuzynka miała ten sam problem, no ale... Mniejszaaa!
- Co? Nieee nieee! - Momentalnie jej policzki zrobiły się całe czerwone. W ogóle nie spostrzegła, że to można by ze sobą skojarzyć. Odwróciła wzrok na chwilę, by potem zdzielić go delikatnym kuksańcem w ramię. Potem jej mina wskazała na to, że się obraziła o te jakże bezczelne i oczywiście W OGÓLĘ NIE PRAWDZIWE podejrzenia! Uhgm!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Olhão
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 67
Dodatkowo : gratisowa osobowość
  Liczba postów : 151




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Sie 24 2012, 15:14

Sama nie mogę w to uwierzyć, ale w końcu przysiadłam i… piszę! Pierwszy raz od strasznie długiego czasu zaczynam jakiś wątek i mam pustkę w bani, więc będzie krótko.
To, że Schuyler stała w niebie nie po rozum a szaleństwo, wie każdy. Każdy oprócz niej. I tu otóż pojawia się problem, bo Perreira, jak gdyby nigdy nic, podeszła dziś do swojego naprawdę dobrego kumpla w celu rozpoczęcia przyjaznej i niezobowiązującej pogawędki, a zamiast niej została obrzucona mięsem. Tak, nie pozostawiono po niej nawet suchej nitki. Oczywiście, w odpowiedzi na niesprawiedliwość, jaka ją spotkała, wydarła się na niego, że to cham i prostak, że co on sobie w ogóle wyobraża, skoro ona nic mu nie zrobiła. Spotkała się z niespodziewanym, ironicznym wybuchem śmiechu prosto w twarz. Okazało się, że jednak zrobiła. I to wiele. Podobno. Ale przecież zupełnie nie zdawała sobie sprawy, nie pamiętała nawet, że wczoraj z nim rozmawiała, a co dopiero powiedziała mu takie rzeczy. Zdezorientowana wpatrywała się w niego chwilę, po czym odwróciła się na pięcie, prychając i mamrocząc coś o kłamliwych bubkach. Im dalej od niego była, tym lepiej się czuła. Nie przyjmowała do wiadomości, że owe chamskie odzywki na jej temat są uzasadnione. Chyba powinna staranniej dobierać sobie znajomych. Tak, zacznie od tego idioty.
Wpadła do kuchni, żując niedbale gumę i rozglądając się dookoła, szukając jakiegoś spokojnego miejsca do posiedzenia. W końcu wyczaiła jakiś cichy kącik blisko kominka, poprosiła jakiegoś skrzata o miskę i czajnik z gorącą wodą, po czym usiadła na blacie, gniotąc w zamyśleniu makaron od mugolskiej zupki z paczki. Dawno nie jadła tego świństwa – czas to zmienić.

//for samłan speszal
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 78




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Sie 24 2012, 15:57

Czuje się teraz taki specjalny i wyjątkowy, że to po prostu aż ciężko sobie wyobrazić, wzruszenie odbiera mi mowe i takie tam różne. Ale dobra, trzeba się brać za odpisywanie na tego pięknego posta. Oczywiście chce mi się jak nie wiem, ale no.
Po cycki pewnie też nie stała co? Biedna, niewiele dostała od swojego stworzyciela. Ale po prostu i tak ją kochamy. Oczywiście nikt się do tego nie przyzna, bo to wstyd na dzielni, ale kto by się tam przejmował. Ale nic dziwnego, że ma takie jazdy ze swoimi wspaniałymi znajomymi. Knox też czasem ledwo z nią wytrzymywał, ale jakoś dawał radę. A to przecież bardzo pokojowo nastwione stworzonko pełne miłości do bliźniego i ładnych niewiast. No i takie tam różne. Wychodziło na to, że wszystko jest jej winą i gdyby miała w sobie mniej szaleństwa to nie miałaby takich akcji. Z drugiej strony, kto by się z nią w ogóle wtedy zadawał? Oj, ciężka sprawa. Dobrze, że Knox nie miał takich jazd i z nim oraz otoczeniem wszystko było dzisiaj w porządku. On sobie dzisiaj wesoło hasał po szkole i śmiał się słysząc kolejne sucharki na temat systemu i nauczycieli, które ie bawiły nikogo oprócz jego samego, ale kto by się tam przejmował. Co tam, że przez takie hasanie całkowicie zapomniał o uczniowskich obowiązkach jak śniadanie, lekcje czy inne mundurki. No dobra, trzeba to wszystko powoli odrobić począwszy od wtranżalania. I to jest właśnie wzruszająca historia tego jak znalazł się w tym samym pomieszczeniu co ona.
Witał skrzaty po imieniu, każdego pytał jak tam żywot, ten to miał znajomości. Wcisnęły mu do łapek tone po prostu wszystkiego i zaproponowały miejsce tuż obok pani z dziwnym makaronem.
- Czym ty się znowu trujesz co? Ani to zdrowe ani opłacalne, Schuyler myśl trochę - skrzywił się niezadowolony widząc jak twardy makaron powoli rozmięka pod wpływem wody i jakby tego było mało, wyrzuca z siebie piękny zapaszek. Spojrzał niepewnie na swoją super wielką kanapkę pełną szynek, ogórków i w ogóle nie wiadomo jakich magicznych specjałów, ale... Nie. On się nie będzie karmił zapychaczami mającymi doprowadzić do spłycenia wszystkich ludzi i zniszczenia im układów pokarmowych i... w ogóle nie wiedział jaka jest idea zupek chińskich, ale na pewno niszcząca i pełna komerchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Olhão
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 67
Dodatkowo : gratisowa osobowość
  Liczba postów : 151




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Wrz 17 2012, 00:17

Hohoho, nie wierzyłam, szczerze mówiąc, że kiedyś do tego dojdzie, ale jednak - odpisuję! I owszem, mam coś na swoje usprawiedliwienie, poza lenistwem of kors, a dokładniej - szkołę! Ledwo się zaczęła, a już namąciła mi w głowie tak, że po wyjściu z niej mam zamiast mózgu galaretkę.
Oczywiście, że nie. Po co komu cycki? Jej takie bzdety nie są i nie były potrzebne, co zapewne widać, no ale już nic z tym się zrobić nie da, prawda? Przynajmniej na starość, nie będzie musiała wozić swoich cycków na taczce. Na tym już polega jej urok, że kocha się ją tylko i wyłącznie pomimo a nie za coś. Ale w końcu powinna się cieszyć, bo taka miłość, to najprawdziwsza miłość! Biedni ci, którym utkwiła w pamięci, na pewno przez to trochę pocierpieli albo też pocierpią. Gdyby nie szaleństwo, byłaby zwykłą szarą personą, w ogóle nie wyróżniającą się z tłumu Ślizgonką. A tak przynajmniej dużo osób ją zna. Co nie znaczy, że ma wśród uczniów i studentów dobry wizerunek, zapewne w dwóch trzecich wręcz przeciwnie. I to jej jednak nie obchodziło, wolała mieć mniejszą ilość przyjaciół, ale za to takich, którzy będą przy niej w tej lepszej i gorszej osłonie, a nie tylko wtedy, kiedy to wygodne.
Siedziała tak sobie i siedziała, zajadając zupkę i nie bardzo ogarniając, co się dzieje wokół niej. Aż nagle usłyszała jeden z najcudowniejszych głosów w całym Hogwarcie. Na jej ustach od razu pojawił się szeroki od ucha do ucha uśmiech, w oczach pojawiły się iskierki radości, a łyżka wpadła z impetem do miseczki, ochlapując zarówno Schuyler, jak i jej niespodziewanego gościa pomidorową i makaronem. Nie zwracając jednak na to uwagi, rzuciła się na szyję Knoxa, o mało go nie dusząc.
- Bożejakjaciędawnoniewidziałamtęskniłamniesamowicie! - Cóż, Ślizgon mógł mieć trochę problemu ze zrozumieniem słów, które Perreira głośno wyrzucała z siebie z prędkością błyskawicy wprost do jego ucha. Nie puszczała go jeszcze przez dłuższą chwilę, ale w końcu z powrotem usiadła, wpierw jeszcze obdarzając go soczystym buziakiem w policzek. Dopiero teraz zauważyła też, że trochę obrudziła chłopaka zupką i zrobiła przerażoną minę.
- Omatkoboskaprzepraszam! - Tak potwornie się zestresowała, że zapomniała na trochę, jak się oddycha. Ale potem przypomniała sobie słowa mamy, o tym, że plamy przecież schodzą! Przynajmniej te po mugolskich wymysłach. - Poczekaj! Zaraz to naprawię, dobrze? Mogę? Prooooszę! Obiecuję, że nic ci nie zniszczę!
Na jego miejscu uciekałabym, gdzie pieprz rośnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Cardiff, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 78




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Wrz 27 2012, 15:01

I co? Niby teraz muszę ja? No nie powiem żeby mi się specjalnie chciało. A wtedy miałem taką chęć na rozkręcenie Knoxa. I co? widzisz, gdybyś mnie nie olała to byłoby po prostu ślicznie, a tak to zaraz wyjdzie mi jakiś kisiel i się skończy. Ale skoro się już do mnie dobijasz, że mam ci odpisać to niech ci będzie, w sumie co mi szkodzi.
Ah oczywiście. Knox był jedną z najcudowniejszych osób w całym zamku, więc i jego cudowny głos był niesamowity i nie do pomylenia z kimkolwiek innym. Zestawienie takich dwóch charakterystycznych stworzonek jak ta dwójka ślizgonów zawsze jest czymś w miarę dobrym i ciekawym. Dzieje się wiele no i robi się interesująco, szczególnie dla gapiów. Wszyscy dookoła są zazdrości, a oni najzwyczajniej w świecie maja zabawę. Oczywiście nie tym razem.
Knox miał pecha, że ona była jaka była i reagowała na niego tak, a nie inaczej. Choby jak przed chwilą. Jakby biedaczysko dostało nagle jakiegoś ataku, no powinien zacząć się zastanawiać czy nie należy zastosować jakieś metody ratunkowej czy nie wezwać pielęgniarki. Jednak nie znał jej od wczoraj, zdawał sobie sprawę że gdyby uniknął tego wybuchu to dopiero wtedy miałby się o co martwić. A tak? Powinien być zachwycony, że wylała na niego zupę, prawie powaliła go na podłogę i wydarła mu się do ucha całkowicie niszcząc swięty spokój jaki miał panować w kuchni. Skakałby z radości, ale był troszeczkę skołowany.
- Ee, no tak też myśle coś tam, też nie widziałem cie dawno i co ty tam dalej coś niesamowicie - no niezbyt pojął o co się jej rozchodziło, wyrzucała z siebie słowa w tempie karabinu maszynowego, przynajmniej wyłapał pojedyncze słowa. I tak na pewno nie powiedziała niczego specjalnie inteligentnego, nie stracił zbyt wiele, nie musi się przejmoawć. Westchnął w końcu spoglądając na swoją zajebistą stylówę, która obecnie była cała w zupie i makaronie. Nie, to zdecydowanie nie był już jego styl. Wolałby jakiś rosół, a to? Straszna lipa. Grzybowa w ostateczności, ale z pomidorową mu nie do twarzy. Powinien się sam ogarnąć, wysuszyć, ewentualnie poprosić o pomoc skrzata. Tymczasem zaoferowała mu się ona. A o durny wcale nie sięgnął po własną różdżkę
- Raz szprocie śmierć - wydawał owe zezwolenie rozchylając łapki niczym Rose na Titanicu i zamknął oczy najwyraźniej bojąc się starcić jednego z nich przez gwałtowne wypłynięcie białka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Olhão
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 67
Dodatkowo : gratisowa osobowość
  Liczba postów : 151




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Wrz 29 2012, 01:01

Tak, tak to właśnie działa. Nie moja wina, że jesteś leniem i ci się nie chce. Nie olałam cię, tylko… no… po prostu… nie miałam weny, pogoda nie ta i tak dalej! Najważniejsze chyba, że w końcu mi się udało, nie? A Knoxa możesz rozkręcić teraz, o! No właśnie, nic ci nie szkodzi, ale pomarudzić musisz, bo inaczej nie byłbyś sobą.
Otóż to, otóż to! A przynajmniej w mniemaniu Schuyler, która w końcu była zauroczona jego charakterem, wyglądem i ogólnie całą jego osobą. A on tak strasznie nie zwracał uwagi na jej zaangażowanie w ich relację! Chociaż właściwie, to miała gdzieś, co on o niej myśli, dopóki nie uciekał przed nią w popłochu, wykrzykując brzydkie epitety pod jej adresem. A to dlaczego? Perreira bawiła się wręcz wyśmienicie w dniu dzisiejszym w trybie nał. Co prawda, niewiele jej było do szczęścia potrzebne. Wystarczyło samo jego towarzystwo.
Pecha? Nie cieszył się, że skakała na niego nawet niezła, choć płaska jak decha dziewczyna? Pff… jakiego tam ataku… po prostu bardzo entuzjastycznie zareagowała na jego przybycie, nic więcej! Dobrze, że trafił na nią w dobrym nastroju, bo inaczej musiałby ją pocieszać, a ona zalewałaby się łzami i opowiadała mu jaki świat jest beznadziejny i że życie nie ma sensu. Gdyby nie wyszukiwał samych negatywów w tym spotkaniu, to może i byłby zachwycony. I to wcale nie jej wina, że czuł się skołowany, gdyby spędzał z nią więcej czasu, przyzwyczaiłby się do takich reakcji i po bólu. Zdecydowanie źle do niej podchodził.
Już trochę się ogarnęła po nagłym przypływie radości i przypomniała sobie, jak się oddycha. Zuch dziewczyna!
- Och, naprawdę? Stęskniłeś się za mną choć trochę? Tak odrobinkę? – Niech powie tak, niech powie tak, niech powie taaak! – Oczywiście, nie mogłeś się odezwać! Myślałam, że porwali cię kosmici albo jakieś wilkołaki! Gdyby nie to, że raz na ruski rok widziałam cię na korytarzu, zapomniałabym, jak wyglądasz!
Nie, wcale by nie zapomniała. Miała multum jego zdjęć, poza tym wpatrywała się w niego tyle razy, że mogłaby pamięci odtworzyć nawet najdrobniejszy szczegół jego twarzy. Co nie zmienia faktu, że mógłby czasem do niej napisać, co u niego, czy żyje, czy wszystko okej i jakąś historię jej na przykład opowiedzieć, przytoczyć anegdotkę… i nie obchodziło jej, że miał mnóstwo ciekawszych rzeczy do robienia, niż pisanie do jakiejś kopniętej psychofanki.
Ładnemu we wszystkim ładnie, a że i on zaliczał się do tego zacnego grona, to nawet w pomidorówce było mu niezwykle twarzowo! Nawet, jeśli z czymś tam się gryzła, drapała lub wykazywała inne agresywne postawy.
- Naprawdę mogę? Ojej! Jak super! Poczekaj moment, wymyślę tylko zaklęcie! – Bo użycie Chłoszczyść byłoby za proste i zbyt mainstreamowe, więc musiała poszukać jakiegoś zastępczego i użyła pierwszego czaru, który przyszedł jej na myśl, czyli Aquamenti. I tym oto sposobem Knox był cały mokry, stał w kałuży wody i chyba trochę się rozzłościł, ale przynajmniej nie miał już na sobie zupy. Teraz spokojnie mógłby wziąć udział w konkursie na mastera mokrego podkoszulka i zapewne by wygrał!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Paź 17 2012, 19:35

Talent trzeba pielęgnować, dlatego Scarlett pojawiła się dziś w kuchni. Cóż, doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że jej rzekome umiejętności kulinarne tak naprawdę nie istnieją, ale wmawiała sobie i całemu światu, że jest zgoła inaczej. W końcu to ona miała rację, reszta to bezmózgie nieudaczniki, ot co! A poza tym, jeżeli w coś się bardzo wierzy to marzenie się spełni... prawda? Do tego dochodzą częste praktyki i wszystko gotowe, idealny przepis na szczęście. Nic więc dziwnego, że znów tu przyszła. Skrzaty już się właściwie przyzwyczaiły i kiedy tylko widziały Saunders na linii horyzontu, zmywały się jak najdalej tylko się da. Bo wiedziały, że prędzej czy później nastąpi drastyczny armagedon kuchenny. Czasem tylko miały problem z odróżnieniem sióstr, ale szybko zaczęły się rozeznawać w sytuacji. Chuje.
Jednak jeżeli kiedykolwiek ktokolwiek chciałby odgadnąć po stroju, gdzie teraz wybiera się Scarlett, zapewne nigdy by nie wpadł, że zamierza coś gotować. Bo jak zwykle wyglądała nienagannie, godzinami przygotowując się do zwykłego pichcenia w kuchni. Gdzie zaraz i tak się wybrudzi, przy okazji brudząc wszystko wkoło. Ale to nie zmienia faktu, że miała perfekcyjnie ułożoną fryzurę, zrobiony odpowiedni makijaż. Ubrana w zieloną, obcisłą i krótką sukienkę, czarne rajstopy i zielone buty na wysokich koturnach. Do tego rzemyk z wężem na szyi i parę bransoletek na nadgarstku. Była już po zajęciach, dlatego mogła wyglądać swobodniej. Chociaż przypominała bardziej modelkę na wybieg, aniżeli przyszłą kucharkę.
Jak zwykle, skrzaty się rozpierzchły, a ona ubrała jeden z fartuchów i przystąpiła do przygotowań. Co by tu dziś upiec? Pieczeń ze świni z jabłkami, na sałacie, z warzywami i pieczonymi ziemniakami. Fenomenalnie! Na szczęście o składniki zatroszczyła się już wcześniej, targając ze sobą siatę z całkiem sporawym prosiakiem. Cóż, spełnienie marzeń każdej kobiety, heheheh. W każdym razie, szybkie przygotowanie i można przystąpić do odpowiedniej części programu. The show must go on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Lis 06 2012, 19:38

Audrey ostatnimi czasy piekielnie nudziła się w Hogwarcie. Kiedyś nie sądziła, że to w ogóle możliwe, teraz jednak szkołę skończyło część jej znajomych, reszta z kolei wolała uczyć się bez przerwy albo zdychać od alkoholu i używek gdzieś w ciemnych kątach skrzydła studenckiego. Sama miała za sobą najbardziej emocjonujące i gorące romanse z sherry i teraz wolała unikać picia. Emocjonalne wraki łatwo traciły przyjaciół, co zdążyła zauważyć po swoim małym wielkim dołku. Zapewne dlatego czuła się teraz trochę samotna, choć i tak chwytała w łapki każdy strzępek szczęścia, jaki nawijał się po drodze. Czasami wystarczał wyjątkowy dobry utwór, czasem kilka kresek ołówkiem, innym razem obserwacja zachodu słońca albo gwiazd.
Tym razem liczyła na kuchnię i jej zapasy! Na miejsce dotarła pierwsza, przywitała grzecznie skrzaty i usadziła tyłeczek na ławie.
- Accio! - przywołała książkę kucharską, którą położyła na stole i otworzyła na pierwszej lepszej stronie, licząc na coś ciekawego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Lis 06 2012, 19:55

Dzisiejszy dzień przesiąknięty był rutyną. Co prawda fakt, że uczył się przy otwartym oknie, skąd miał wzgląd na rozległe szmaragdowozielone trawniki nieco polepszał mu humor, ale podobne widoki widuje codziennie, więc nie było to dlań niczym wyjątkowym. W dodatku tęsknił za czymś. Jedyne jego rozmowy, które odbywały się w dormitorium, dotyczyły tak powszednich i śmiesznych spraw, że mimo powierzchownego zadowolenia, to czegoś mu brakowało, to uczucie doskwierało mu coraz bardziej. Ostatnio leżał z Janett pod hogwarckim mostem jak te żule, atmosfera była wyjątkowo przyzwoita. Cisza, spokój, spokój, cisza, oddech wiatru muskający ich gołe karki. Wszystko pięknie ładnie, kolorowo, ale nie potrafił się przed nią otworzyć. Gdy napisał do Audrey, a ona odpowiedziała na jego zaproszenie z ochotą, coś w nim odżyło. Pojawił się skromny płomyk nadziei, że choć na chwilę zapomni o wszystkim i będzie beztrosko konwersował o niczym. W dodatku upichcą jakąś rozkosz dla podniebienia. Wkroczył do kuchni i zobaczył dwie postaci. Scarlett, przyjemnie dla oczy rozebraną (chociaż nieprzyjemnie dla jej zdrowia O.o), oraz Aud. Skinął Scarlett z daleka, po czym bezszelestnie udał się do Primorse, która oczekując na niego, zaczęła studiować książkę kucharską. Gdy był już o krok od niej, uszczypnął ją w pasie i krzyknął do ucha jakże konspiracyjne "BUUUUUUUUUUUUUU!". Uśmiechnął się łobuzersko i przygryzł wargę, badając jej reakcję rozbawionymi oczyma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Lis 07 2012, 19:57

Audrey nuciła sobie cichutko pod nosem, co najwyraźniej wystarczyło, aby zagłuszyć ciche kroki Wilczka. Wystraszyła się trochę, kiedy tak ją uszczypnął i drgnęła (w zasadzie podskoczyła), przez swoje przeklęte łaskotki. Odwróciła się z wyrazem przyjaznego wyrzutu i wystawiła do Ślizgona koniuszek języka.
- Aaaaa? - odpowiedziała, po czym wyszczerzyła się, wstała i cmoknęła Twycrossa w policzek. Zdążyła już zapomnieć, jak dobrze potrafi wyglądać. Miło było przypomnieć sobie te ciemne oczy, które najlepiej wyglądały w połączeniu z typowym uśmieszkiem.
- Nie pokazywałeś się długo, teraz mam wrażenie, że wydoroślałeś jakoś - powiedziała z lekkim wyrzutem, przyglądając się chwilę. - Co gotujemy? - dodała, nie dając chłopakowi szansy odpowiedzi na poprzednie stwierdzenie.
Miała wielką ochotę gadać bez przerwy, powstrzymała się jednak, uznawszy że na to potrzeba trochę czasu. Odizolowała się ostatnio i nie do końca potrafiła stwierdzić co może, a czego nie powinna, ale poprawa była coraz bliżej, dostrzegała już nawet nieco wyraźniejszy zarys siebie, którą utraciła. Nie chciała wyjść na rozgadaną idiotkę, która porusza każdy mało ważny temat; z jednej strony nie musiała krępować się przy przyjacielu, z drugiej jednak nie widzieli się jakiś czas, w którym minęło wiele niepożądanych chwil. Mógł zapamiętać ją zupełnie inaczej, a w tej chwili bała się utraty kogokolwiek ważnego. Możliwe, że za dużo było tych strat.

/damn, dupnie trochę, ale zaraz 20, a mam wyłącznik internetu i musiałam na szybko pisać żeby zdążyć :C
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Lis 07 2012, 21:53

Gdy Audrey obróciła się do niego i z rozbawieniem wystawiła koniuszek języka, chłopak uśmiechnął się łobuzersko uświadamiając sobie, jak śliczna dziewczyna siedzi naprzeciw niego. Jej łabędzia szyja i urzekające rysy, są zbyt delikatne i niewinne, by Wilk mógł je dotykać. Nieraz pocałował Audrey, bo zwyczajnie nie mógł się powstrzymać, ale czuł później wielkie wyrzuty sumienia. Mimo tego, że tak go pasjonowała, nie mógłby jej teraz dotknąć, nie chce jej dotykać wcale. Wie, że skrzywdziłby ją prędzej czy później, a skrzywdzona Audrey to ostatnia rzecz, którą chciałby oglądać.
Cmoknęła go w policzek, a ten uśmiechnął się dziarsko i podarował jej kuksańca w bok. Gdy usadowili się przy stole i ramię w ramię zaczęli przerzucać kartki książki kucharskiej, Wilkuś po kilku minutach rozluźnił się tak, jak za chiny nie mógłby przy Janett czy żadnej innej dziewczynie. Nie rozmawiali dużo, po prostu oglądali książkę, raz na jakiś czas w tym samym momencie parskając śmiechem czy rozśmieszając się nawzajem różnymi gestami.
- Temu wykwintnemu i profesjonalnemu daniu, zdecydowanie podołam! - Stwierdził dramatycznym tonem, wskazując z godnością na mugolską jajecznicę. Przygryzł wargę i wbił skupiony wzrok w potrzebne składniki, myśląc o tym, jakby ją jeszcze przyrządzić bardziej kreatywnie, dosłownie - ze szczyptą magii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Lis 15 2012, 18:49

Audrey z kolei wiedziała, że nawet jeśli między nimi zaszłoby coś, co już się zdarzało, nie miałaby nic przeciwko. Jedną z rzeczy, co do której miała pewność, był niewinny pocałunek i niezobowiązujące przytulanki - były przyjemne, a Gryfonka zdawała sobie sprawę z tego, że nie będą razem, dlatego nie łudziła się. Nie jak przy Jay'u. Dla niej przyjaźń to mimo wszystko przyjaźń, nawet jeśli czasem przekraczało się jej granice. Zresztą teraz średnio wierzyła w miłość, czy chociażby zakochanie, bo była pewna, że nawet jeśli padnie na nią, druga osoba tego nie odwzajemni.
Rozluźniła się przy Wilczku i szybko zauważyła, że tęskniła za nim bardziej, niż przypuszczała.
- Hmm, wygląda bardzo dostojnie - stwierdziła poważnie, kiwając głową, po czym również spojrzała na listę składników, nie mogąc powstrzymać delikatnego uśmieszku.
- Zostawimy wersję klasyczną, czy dodamy coś od siebie? - zapytała, zerkając na przyprawy i składniki, które były na widoku.

/wenowróćjuż. przepraszam za zawiechę :<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Lis 15 2012, 20:57

Wilk również nie wierzył w miłość. Wydawało mu się przez bardzo długi czas, że kochał Amayę. Ale czy to było to? Smith urzekła go od początku ich znajomości, a po pewnym czasie uzależniła. Uzależniła... w dobrym tego słowa znaczeniu. Chciała mu pomóc, żeby zmienił wiele swoich wad, światopogląd i rzeczywiście sukcesywnie jej się to udawało. Przy niej, Wilczek czuł, że żyje i że jest szczęśliwy. Takie przebywanie z nią i gadanie o głupotach, aby później skończyć na pieszczotach, sprawiało, że niczego więcej od życia nie chciał. Tylko ją. Ale co z tego? I tak wszystko spierdolił. Zaczęło się od niewinnego skręta, a później na analogiczną reakcję łańcuchową, długo czekać nie trzeba było. Ale ona go nie chciała. A użalanie się nad sobą i cierpienie było tak spierdolone w samym pomyśle i tak wkurwiające, że postanowił, że nikomu już nigdy nie da tak sobą zawładnąć. Nawet za cenę tego krótkiego, złudnego szczęścia.
- Proponuję, gruntowną transmutację smoczych jaj, przyprawimy szczyptą żabiego skrzeku i może... - Ciągnął, szukając w kolejnych ilustracjach - liść mandragory? - Spojrzał na nią, przygryzając wargę - I zobaczymy co z tego wyjdzie. - Zakończył dramatycznie, zastanawiając się, czy jego pomysł jest rzeczywiście tak głupi jak mu się wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Lis 29 2012, 19:42

Sebastian obudził się w nocy cały w dreszczach i potach z ciężkim oddech w pozycji siedzącej. Otarł pot z twarzy i dopiero, gdy wyrównał oddech spojrzał na zegar. Było w pół do dwunastej w nocy. Świetnie! Łącznie przez dwa dni spał dwie godziny jak tak dalej pójdzie to przestanie prawidłowo funkcjonować albo przyzwyczai się do bardzo krótkiego snu. W końcu pewien geniusz z czasów renesansu a mianowicie Leonardo da Vinci przyzwyczaił organizm do snu, co cztery godziny na piętnaście minut, co łącznie na dobę daję godzinne i piętnaście minut, więc teoretycznie za mało by mózg mógł odpowiednio funkcjonować, bo przecież według naukowców mózg potrzebuję przynajmniej snu w przedziale od sześciu do ośmiu godzin snu. Zabawna ironia prawda? Może mózg musi działać „niewłaściwie” by być geniuszem? W końcu ci najbardziej upośledzeni dokonują największych rzeczy. Jak np. pewien chłopiec z ciężkim porażeniem mózgowym, który w kasynie opracował kod matematyczny pozwalający mu wygrywać całe tysiące.
Sebastian ubrał się w czarne spodnie dresowe, czarną podkoszulkę i wyszedł z dormitorium wprost do kuchni. Przez chwilę zastanawiał się czy nie wziąć jakiegoś narkotyku popijając Whisky, ale ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu. Rozkazał skrzatom przygotować sobie gorącą czekoladę i przynieść prorok codzienny, po czym rozsiadł się wygodnie. Skrzaty bardzo chętnie zrealizowały jego życzenie to nie ta liga jak w pubie pod trzema miotłami gdzie tamtejszy skrzat zasłużył sobie na śmierć (prawie) z jego ręki. No cóż to już inna historia..
Sebastian otworzył gazetę i zapominając o całym otoczeniu poddał się lekturze.

Zajęte <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Lis 30 2012, 03:27

Znów ten sam powtarzający się sen, który od kilku, już prawie nastu lat nie dawał jej spać. Przeszłości nie dało się wymazać z pamięci. Zawsze uparcie i wytrwale(w sumie chyba dwa te same słowa) dopadała Cie w najmniej spodziewanych momentach. A najlepiej i najpewniej było jej się wkraść w czasie snu. Gdy mózg opuszczał swoją codzienną barierę i pozwalał sobie na chwilę odpoczynku bez muru i fosy i mostu zwodzonego na około jej myśli. Zdarzało jej się to średnio raz w miesiącu, gdy stres na zajęcia się mnożył i było coraz więcej, a radziła sobie z tym coraz mniej. Wtedy zazwyczaj dopadała ją przeszłość. Która, nie była kolorowa. A najgorsze były sny, czy też raczej wspomnienia o jej ojczymie. To przez niego bała się bliskości, dotyku. Nie, może inaczej, nie potrafiła odróżniać dobra od zła. Nie potrafiła kochać. To on spaczył jej patrzenie na świat. I to jego obwiniała całą winą. Ale pomimo tego co jej zrobił, gdy ją przytulał. W samym przytulaniu tym czuła miłość. Czy to nie dziwne? W każdym razie, wiedziała, że nie może zostać w lochach. To było więcej niż pewne. Podniosła się więc z łóżka i wyszła z dorminatorium. Och ile ona by dała w tej chwili za choć jedną przyjazną jej duszę. Ale pierwsze co, pomimo tego, iż było to mugolskie doznanie i uzależnieni wyszła na dwór. Tam, nadal roztrzęsiona po tym, co przypomniała jej głowa, trzęsącymi się dłońmi odpaliła papierosa i spaliła go. Co dało jej choć minimalną ulgę, postanawiając następnie udać się do kuchni.
Jakież ogarnęło ją uczucie gdy wchodząc wzrok jej napotkał osobę, którą była prawie w stu procentach znała. Jedynego człowieka, który z pośród wszystkich na świecie znał ją najbardziej, choć nie do końca. Co wtedy czuła? Radość, że jest. Złość, że wyjechał. Zaciekawienie, czemu wrócił. I w końcu uczucie szczęście, pomieszane z niepokojem. Cieszyła się, że go widzi, że znów może oprzeć głowę na jego ramieniu i o niczym nie mówić, ale jednocześnie bała się, że się zmienił, że ich relacje mogą ulec zmianie. Odrzucając tą drugą wersję ruszyła w jego stronę. Siedział do niej plecami, zaczytany w Proroka Codziennego. Przełożyła nogi przez ławkę, uprzednio mówiąc skrzatom iż napiłaby się gorącej czekolady. Zasiadała po jego prawej stronie, głowę opierając na ramieniu, a z jej ust wyleciały tylko trzy słowa.
-Nie mogę spać. - uznała bowiem, iż w tej chwili więcej mówić nie musi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Lis 30 2012, 19:19

Sebastian nie był aż tak zaczytany, by nie usłyszeć, że ktoś wchodzi, jednakże nie zważał na to uwagi. Nie interesowało go, kto po nocach nie może spać. Nie szukał towarzystwa. Popijał powoli gorącą czekoladę i czytał bez większego zainteresowania Proroka, który opierał się wyłącznie na rządowych aferach i romansach gwiazd magicznego świata. Nic tylko, „Kto, z kim, po co i dlaczego” Gdy żył czarny Pan gazety miały, co pisać a teraz…?
Sebastian zareagował, dopiero , gdy czyjaś głowa wylądowała na jego ramieniu. Spojrzał się na dziewczynę, za którą był w stanie poświęcić naprawdę wiele. Może nawet wszystko. Być może poświęciłby wszystkie plany i marzenia, gdyby ta tylko poprosiła. Może wskoczyłby w ogień tuż za nią, gdyby tego chciała. Nie mieli romansu i nie byli jakąś parą kochanków. To był inny rodzaj przywiązania. Przywiązanie bez ograniczeń, gdzie jedno robi, co chce bez pytania się o zgodę drugiego tak jak to często bywało w takich lub podobnych relacjach. Najlepszym przykładem jest to, że Sebastian wyjechał bez słowa i nie jest zmuszony się tłumaczyć. Nie musi słuchać gniewnych wyzwisk i obelg pod swoim adresem ani rozhisteryzowanych panienek, które to były w, nim wielce zakochane a sam Sebastian nawet nie pamiętał jak takowa osoba miała na imię! Z Alexis było, inaczej i właśnie dla tego ją sobie cenił bardzo wysoko. No może nie tylko dla tego, ale między innymi. Ślizgon miał świadomość tego, że nie wie o niej wszystkiego. Ujmę to tak: Sebastian wie tyle, ile Alexis chce mu zdradzić. Chłopak nie naciska i nie wypytuje jak niektórzy ludzie, którzy uważają, iż są w stanie uleczyć cały świat. Jak zechce powiedzieć mu coś, czego nie wie lub porozmawiać o czymś, o czym wie, ale czuję potrzebę jeszcze raz omówienia tego tematu Sebastian zawsze będzie na to gotów zaś do tego czasu może cierpliwie czekać.
- Chcesz o tym porozmawiać? – Zapytał szeptem obejmując ją delikatnie. Chociaż może się to wydawać dziwne Sebastian się naprawdę o nią troszczył. Dziewczyna była jedną z tych nielicznych osób, dla których Sebastian jest w stanie pokazać się w innej strony. Z tej tak zwanej lepszej strony. Chociaż nawet jej nie mówi o tych kilku sprawach, o których nie wie nikt. O jego zdolności porozumiewania się z wężami, o zamordowaniu rodziców, o praktykowaniu czarnej magii, czy też o tym, że to za jego sprawą takie państwo jak Bułgaria przejdzie do historii. Powody, dla których tego nie mówi wciąż pozostają nie zmienne. Boi się stracić taką osobę. Boi się reakcji, jaka, by nastąpiła, gdyby dana osoba dowiedziała się, jakie zło w, nim jest. Boi się reakcji ludzi, którzy, by się zorientowali, iż prawie go nie znają. Nie znają go z tej prawdziwej strony, a raczej z tej mrocznej. Znają tylko oblicze chłodnego i zdystansowanego chłopaka dla wszystkich. Podrywacza pięknych pań i przyjaciele, w którym można znaleźć oparcie, gdy się do niego uda zbliżyć. Chyba, że go obecnie nie ma w Hogwarcie. Ale jego prawdziwa natura ta, która, na co dzień wygrywa walkę z tą drugą jest zupełnie nikomu nieznana i lepiej, by tak pozostało.
Sebastian nie wyobraża sobie, by relacje między, nim a Alexis miały ulec zmianie na gorszę, chociaż być może jest to nie uniknione. Jednak teraz jest jak jest i chce, by tak pozostało, jak najdłużej to tylko możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Gru 01 2012, 14:00

Czuła że jeszcze się trzęsie. Sebastian na pewno też czuł, że Alexis siedzi po jego prawej stronie kompletnie roztrzęsiona. Jej całe ciało trzęsło się jeszcze po odchodzącym już powoli śnie. I nie był to pierwszy raz kiedy zły sen budził ją w nocy. Jak pisałam już wcześniej przeszłość nie pozwalała jej spać, ale myślała, że po tylu latach spędzonych w Hogwarcie uda jej się zapomnieć. Tak, w ogóle o wielu rzeczach myślała w tej chwili opierając głowę na ramieniu Sebastiana. Czemu, gdy trafiła już na normalną, kochającą rodzinę, nie była jednak tak idealna jakby się mogła zdawać. I przekonała się o tym gdy wróciła z trzeciej klasy w Hogwarcie na wakacje. Kolejne trzy lata wakacji były coraz to gorsze, aż w końcu przestała postrzegać odpowiednio miłość. Odróżniać dobro od zła. Milczała tylko ze względu na jej zastępczą matkę, bo naprawdę ją kochała. A zastępczy ojciec w zamian za milczenie finansował jej praktycznie wszystko co chciała. Do czego ją to doprowadziło? Zazwyczaj wypychała się wszystkim do łóżka. Szukając bliskości. Niby nie była sama nigdy, ale jednocześnie czuła się samotna.
Na pytanie chłopaka pokręciła tylko głową dając mu do zrozumienia że nie chce rozmawiać. Co było kłamstwem, bo chciała by wyrzucić z siebie to wszystkie emocje, ale nie mogła. Co miała zrobić, powiedzieć, że jej ojciec wykorzystywał ją. Że za każdym razem gdy leży w łóżku i próbuje zasnąć i słyszy otwierające się drzwi myśli, że to znów on idzie do niej, co zawsze napawało ją strachem i obrzydzeniem. Jak miała by mówić o czymś takim? Jak ktoś mógłby ją zrozumieć.
Zamknęła oczy i wzięła kilka oddechów próbując uspokoić rozszalałe ciało. Nadal było czuć od niej dym papierosowy, a skrzaty już jakiś czas temu postawiły przed nią gorącą czekoladę. Sięgnęła po nią, starając się ukryć drżenie dłoni, co kompletnie jej nie wyszło.
-Nie trzeba - odpowiedziała na jego pytanie, właściwie chyba praktycznie tak jak za każdym razem, gdy do jej głowy wracały wspomnienia o Nim. -Jakoś sobie poradzę.
Dodała jeszcze. Fakt, w sumie zawsze sobie "jakoś radziła".

Jej, przepraszam strasznie za tego posta, jest okropny, ale to wina kaca! Uderz mnie raz i mocno i mi potem wybacz Wink
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Gru 02 2012, 21:26

Sebastian bez większego zainteresowania przerzucił proroka na następną stronę wciąż delikatnie głaszcząc roztrzęsioną Alexis. Chłopak nie zamierzał naciskać nawet, jeśli dziewczyna tego właśnie potrzebowała. Nie chciała mówić to nie. Miała takie prawo. Może i Sebastian był jedną z tych nielicznych osób, którym Alexis mogła się zwierzyć i może brak zainteresowania z jego strony może zaboleć, ale on już taki był. Nie naciskał ani nie dopytywał po prostu czekał aż sama zechce mu opowiedzieć, bo nie uznawał wymuszania odpowiedzi. Fakt, że dziewczyna chce mu się zwierzyć miał na celu uwolnienie jej od cząstki bólu, który w sobie nosi, a nie pobudzenie irytacji i gniewu, że musi o tym mówić, bo ktoś jest niesłychanie natrętny.
- Ostatnio dwa węże zabiły skrzata w pubie „pod trzema miotłami” – Powiedział dla zmiany tematu. W końcu odrzucił gazetę gdzieś w dal i wziął do ręki swoją gorącą czekoladę. Oczywiście nie dał do zrozumienia, że to on stoi za tym nie winnym zamachem, bo i po co? Nie była to sprawa, o której się mówi głośno a tym bardziej nie należało się tym chwalić po prostu była to pierwsza myśl, jaka mu przyszła do głowy, by zmienić temat.
Sebastianowi nie podobało się, iż dziewczyna ma zamiar sobie „jakoś poradzić” Takie radzenie sobie nigdy nie jest dobre, bo, gdy z problemem pozostaje się sam na sam w, tedy nie wychodzi nic dobrego. Sebastian znał ten stan, kiedy otaczająca pustka przytłacza a problemy z każdą sekundą narastają. Kiedy nie ma się wpływu na otaczający świat, kiedy trzeba się zmuszać do istnienia a mrok pochłania każdą cząstkę duszy. Znał ten stan, kiedy bezsilność pochłania każdą myśl a jedyne racjonalne rozwiązanie nie jest tym odpowiednim. Dla tego właśnie starał się być dla Alexis swego rodzaju oparciem. Może i nie wychodziło mu to najlepiej, bo nie został stworzony do takich rzeczy, ale lepsza nieudana próba niż nic nie robienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Gru 02 2012, 22:25

Westchnęła lekko powoli się uspakajając. Zastanawiała się. Była rozdarta w sobie, z jednej strony chciała powiedzieć o tym co jej się zdarzyło komuś, ale z drugiej strony nie wiedziała jak. Bo jak można się czymś takim "pochwalić" ze światem. Czy nawet z osobą która zna Cię najlepiej. Może powinna normalnie popijać kakao i rzucić z lekkością w słowach. "Ach, tak przy okazji mój ojciec mnie molestował". Z drugiej strony jej czarny sekret dobijał ją od środka, powoli zżerał i nie pozwalał czasem spać. Ludzie jej nie znali. Znali tylko tą wersje jej, którą im pokazywała. A mianowicie małą wredną blondynkę, która miała cięty język i nie broniła innych przed prawdą choćby przykrą. Niektórzy to cenili, inni omijali z daleka. Czasem ludzie nie potrafili radzić sobie z prawdą i nie winiła ich za to. Jednak wieczorem, gdy kładła się w łóżku demony przeszłości atakowały i nic nie potrafiła z tym zrobić.
Znała Sebastiana na tyle, by wiedzieć, że nigdy nie będzie się jej o nic dopytywał. Wierzyła, że wychodzi z założenia, że jeśli ona chce się z nim czymś podzielić to to zrobi, bez żadnych zbędnych pytań. Mówiła mu już kiedyś o swoim ojczymie, o tym, że ją bił. Ale nigdy o tej drugiej z rzeczy, które ojczym jej zrobił. Powód, naprawdę nie wiedziała jak. Poza tym, nie wiedziała jak na to zareaguje, on, czy ktokolwiek inny. Nie chciała, by ludzie traktowali ją z litością. To "ta co miała tak ciężko". Albo "jej problemy przy moich są niczym". Nigdy nie uważała, że jej problemy są najgorsze, poza tym, wychodziła z założenia, że problemy trzeba definiować względem człowieka, a nie względem problemów innego człowieka. Chociaż nie można powiedzieć, że nie irytowały ją czarownice, dla których największym zmartwieniem było to iż zostały rzucone przez ich chłopaka. Takie miała ochotę walnąć miotłą w głowę i wykrzyczeć im w twarz "kobieto ogarnij się, to nie są prawdziwe problemy".
Spojrzała na swojego towarzysza czerwonymi i zaszklonymi oczyma, nic dziwnego, w końcu obudziła się z płaczę.
-Znam inną osobę, którą węże mogłyby wykończyć.- mruknęła ni to do siebie, ni to do Sebastiana. Był to w sumie chwilowy wybuch frustracji i złości, połączony z rozżaleniem i kto wie czym jeszcze. Wzięła głęboki wdech i napiła się napoju, który zdążył już lekko ostygnąć.
-Mój ojczym nie tylko mnie bił. - powiedziała tak cicho, że nie była pewna czy chłopak w ogóle usłyszał. Siedziała, obejmując dłońmi kubek, ze skulonymi ramionami, opuszczoną głową i wzrokiem skierowanym w ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Gru 02 2012, 22:45

Niestety, żyjemy w czasach, gdzie każdy ma jakieś problemy. Mniejsze czy większe, ale ma. Dla jednych te problemy są błahostką dla innych końcem świata. To zależy od siły psychiki czy udźwigniemy krzyż doświadczeń czy ugniemy się pod, nim i spadniemy w przepaść jak ostatni listek jesieni z niemą prośbą „Boże wybacz mi” Nie należy nikogo oceniać ani ich problemów, bo nawet, gdy przeżyje się to samo, co inna osoba to nadal nie będziemy tego samego odczuwać. Jedna osoba radzi sobie lepiej druga gorzej. Jak można powiedzieć do kogoś, kto był molestowany „Jutro będzie lepiej”, „Wiem, co czujesz” lub „Mogło być gorzej” To przecież tak samo, jak się zaśmiać takiej osobie prosto w twarz. A przecież nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić ból, z jakim taka osoba musi się zmagać, nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że ta osoba już do końca życia może słyszeć te same kroki i zamiast spokojnego dzieciństwa ma doświadczenia, o jakich nie powinna nawet głośno rozmawiać. A taki sąsiad przecież wszystko słyszy, lecz udaje, że nie widzi później pójdzie przecież do spowiedzi i ma sumienie czyste we własnym mniemaniu, to jest chyba oczywiste. Jedyne, co można zrobić to pozwolić, by ten ból, gorycz i łzy zostały przelane właśnie na ciebie. By ta druga osoba mogła zapomnieć. Zamiast nic nieznaczących słów lepiej okazać gestem, że nie jest się już samemu. Że jest ktoś, kto, chociaż nie przeżył tego samego chce uwolnić cię od mroku przeszłości i pokazać, że to, co było już odeszło i nie wróci więcej. Tylko czy Sebastian był odpowiednią osobą do tego? Dla innych pewnie nie, ale Alexis nie była kimś innym. Alexis była osobą, dla której Sebastian chciał być osobą, której właśnie teraz najbardziej potrzebowała.
- Mianowicie, kogo? – Zapytałby po chwili zdrętwieć. Jej następne słowa wbiły go w ziemię a ręka zatrzymała się w pół ruchu z gorącą czekoladą. Chłopak chyba wiedział, kogo i co ma na myśli. Jego głowa była najgorszych myśli, a jeśli się nie mylił to… W tym przypadku śmierć będzie zbytem łaski.
- Co chcesz przez to powiedzieć ? – Zapytał odrętwiałym głosem. Obawiał się, że zna już odpowiedź na to pytanie, ale mimo wszystko musiał je zadać. Może wcale nic nie usłyszał? Może to te głosy, które czasem słyszał dały o sobie znać? Czy chciał w to wierzyć? Nie. Jeśli dziewczyna ma jakiś problem on chciał o tym wiedzieć. Chciał być dla niej oparciem, a jeśli się nie mylił to miał do „porozmawiania” z jej ojczymem. Chociaż to będzie miało bardzo mało wspólnego z rozmową. Sebastian nie mógł pozwolić, by ktoś krzywdził jego najbliższych nawet, jeśli sam nie miał na to żadnego wpływu. Tylko czy jego śmierć ją od czegokolwiek uwolni? Czy zazna ulgę lub satysfakcje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Gru 02 2012, 23:52

Fakt, w dzisiejszym świecie nie ma chyba człowieka bez problemu, bo nawet Ci, którzy z pozoru wydają się najszczęśliwsi też jakieś posiadają. Mówi się, że człowiek który najwięcej się uśmiecha, ma największe problemy. I w sumie chyba to się zgadzało. Chociażby w przypadku Alexis. Wątpie, czy ktokolwiek w zamku mógłby przewidzieć jak mroczne sekrety skrywa w swojej głowie. Z reguły wychodziła z założenia, że przeszłość jest przeszłością i nie każdy z jej znajomych musi znać jej. Wolała, żeby ludzie oceniali ją na podstawie tego kim jest, a nie co przeżyła. Dlatego mało osób w zamku wiedziało o tym, jak wygląda jej życie poza nim. Dla nich była wredną beztroską blondynką, dla której największym problemem mogła być nuda. I dobrze, ten wizerunek własnie jej odpowiadał. Ale z Sebastianem było inaczej. I sama nie wiedziała czemu. Może człowiek nie może sam dźwigać wszystkich swoich ciężarów zarówno z przeszłości jak i z teraźniejszości. Jeśli chodzi o teraźniejszość, to dla Alexis była ona całkiem dobra. Nie mieszkała już z rodziną zastępczą. Na wakacje jeździła do Gildy, która mieszkała na ulicy pokątnej i znajdowała pracę w jakimś barze i tak, niezmiennie od szesnastego roku życia mijały jej wakację. Z przyrodnią matką nadal utrzymywała kontakt. Nie powiedziała jej nigdy o tym, co jej mąż robił. Znaczy, próbowała raz, ale wiedziała, że by ją to dobiło, zbyt bardzo kochała tego potwora. Co do przyrodniego ojca odzywał się, ale Alexis nigdy nie odpowiadała.
Sebastian chciał wiedzieć co miała przez to na myśli. Więc jednak ją usłyszał. Nie poruszyła się, nadal siedziała w tej samej pozycji, ze skulonymi ramionami i głową spuszczoną w dół. Kilka kosmyków włosów wyleciało zza uszy i gdzieniegdzie zakrywały jej teraz twarz, czuła ciepłą dłoń przyjaciela na swojej talii. Czy naprawdę chciała mu o tym powiedzieć. Czy nadal będzie na nią patrzył tak samo jak zawsze?
-Nie każ mi tego mówić - nadal mówiła cicho, a jej usta ledwie się poruszały. - Zaczęło się, gdy miałam jedenaście lat, jeszcze zanim przyjechałam do Hogwartu. Potem powtarzało się to w każde wakacje, ujmując tydzień, który spędzałam u Gildy przed powrotem. Trwało to do wakacji między czwartą a piątą klasą, gdy Gilda zobaczyła pobicia i sińce na udach.
Wzięła głęboki wdech. Czuła, jak w jej oczach pojawiają się łzy. Dłonie nadal nieruchomo spoczywały na stole obejmując kubek z napojem.
-Najgorsze jest to, że gdy mnie obejmował, tylko obejmował, czułam prawdziwą miłość. Czułam to, że mnie kocha. - powiedziała spoglądając niepewnie zielonymi oczyma na Sebastiana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Gru 03 2012, 10:27

Sebastian przyglądał jej się w milczeniu. Wyglądała tak samo, jak w dzień, kiedy się poznali. Pod każdym względem rozbity oczekującą na cios, który spaść mógł z każdej strony w najmniej oczekiwanym momencie. Jednak tym razem nie była sama, chociaż tak właśnie mogła się czuć. Kiedy przeszłość nas dopada człowiekowi wydaje się, że pozostał sam a przecież tak nie jest, co gorsza nie chcemy dzielić się swoimi problemami, bo uważamy, że to nasza sprawa lub, że nie są one warte zachodu. A przecież przyjaciel jest właśnie od tego, by był w najgorszych chwilach nawet, jeśli problem faktycznie jest błahy.
Chłopak odstawił kubek na blat stołu i przytulił do siebie Alexis. Ten krótki gest miał na celu okazanie, że nie jest sama i, że nie musi mówić tego na głos. On wiedział, on rozumiał. Sebastian bardziej niż ktoś inny umiał słuchać, co druga osoba ma mu do powiedzenia nawet, jeśli na to nie wygląda. Umiał „czytać” między wierszami tak jak właśnie teraz. Nie chciałby Alexis powstrzymywała swe łzy, bo nie było ku temu potrzeby. Przy, nim nie musiała udawać silnej ani radosnej. Przy, nim mogła się otworzyć całkowicie z świadomością, że on to zachowa dla siebie. Przytulił ją mocniej tak, że jej głowa znalazła się na jego klatce piersiowej i objął czule ramieniem, chociaż oczy pociemniały mu z bólu i gniewu. Zamknął je i pozwoliłby wizje mordowania na setki sposobów jej ojczyma wypełniły jego umysł. Kiedy dowiedział się, że ją bił dał się przekonać, by nic z tym nie robić. Alexis uprosiła go, bo nie chciała zadawać bólu jego żonie a jej przybranej matce, ale teraz… Teraz sprawa była przesądzona i nie zamierzał się pytać o zdanie dziewczyny. Może się bał, że ponownie go od tego odwiedzie, bo nie wiedzieć, czemu dziewczyna ma na niego niezwykły wpływ. Sebastian, chociaż niezwykle rzadko pokazujący się z prawdziwej a zarazem tej przerażającej strony, czy też natury czasami musi pozwolić owładnąć się mrokiem, by nie wyjść z prawy a przecież kilak tortur i bolesna śmierć nie jest jakimś wielkim grzechem.. Prawda?
Jakie teraz słowa miały okazać się najwłaściwsze? Czy w takim momencie takowe istniały? Nawet Sebastian doświadczony w życiu bólu i udręk swych żądz niezwykle błyskotliwy i jeden z najlepszych oraz najbardziej obiecujących absolwentów z Dumstrangu.. Nawet on nie znajdował odpowiednich słów w tej chwili, bo takowy najzwyczajniej w świecie nie istniały.
W końcu otworzył swe oczy już spokojne i obojętne jak wcześniej, jak zawsze. Teraz była najważniejsza dziewczyna, a nie jego plany mordu. Sebastian pocałował ją czule w czubek głowy i lekko pogłaskał po głowię się.
- Już dobrze.. – Szepnął jej do ucha nie tyle, by pocieszyć, co odgonić od niej te wszystkie złe myśli. Pokazać, że nie jest sama w walce z przeszłością i jak wielki, by nie okazał się problem to ma jego, który się nią zaopiekuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Gru 03 2012, 15:34

Przez osiem długich lat trzymała to w sekrecie. Nikt nie wiedział o tym, co jej zastępczy ojciec wyrabiał, gdy jego żona była na delegacjach. Sama nosiła ciężar i ślady jakie pozostawił na jej psychice owy człowiek. Kiedyś powiedziano jej nawet, że nie potrafi kochać. Gilda, która zawsze była dla niej opoką nigdy nie szczędziła jej gorzkich słów prawdy. Uważała, że przez to, co zrobił jej Louis, nie potrafiła odróżnić dobra od zła. Nie widziała między tym różnicy. Gildy mąż zapoznany w sytuacji, starał się być dla niej jak najlepszy, bo od piątej klasy wakacje spędzała u Gildy, Alexis pokochała go i uważała za ojca. Ale przez to, co jej się w życiu wydarzyło nie potrafiła normalnie kochać. Próbowała go uwieść i wtedy to Tom powiedział jej, że przez to, co zrobił jej Louis, nie potrafiła odróżnić dobra od zła. Nie widziała między tym różnicy. Wybiegła wtedy z domu Gildy i Toma i wałęsała się po ulicach bez celu zastanawiając się, czy Tom może mieć rację.
Mówi się, że prawda wyzwala. Ile jest w tym prawdy? Faktem było, że czuła ulgę na sercu, że nie niosła już tego brzemienia właściwie sama. Ale z drugiej strony obawiała się tego, jak względem niej może się teraz zachowywać Sebastian. Skłamałaby gdyby powiedziała, że w jego ramionach nie było jej dobrze. Czuła się tam bezpiecznie. Można powiedzieć, że w tej chwili runęły wszystkie jej mury obronne. Obejmowana przez jego silne ramię najzwyczajniej w świecie płakała, mocząc jego koszulę i wyrzucając z siebie wszystkie te tłumione przez lata emocje. Tak dobrze było to w końcu z siebie wyrzucić, chociaż jednocześnie czuła się kompletnie obnażona, a to uczucie sprawiało lekki dyskomfort.
-Dziękuję - mruknęła nadal z twarzą w jego koszuli czując całusa, który sprezentował jej chłopak. Wzięła głęboki wdech i odchyliła kawałek głowę, by wierzchem dłoni wytrzeć łzy. Wystarczył ten gest, by wiedziała, że pomimo iż Sebastiana nie było przez ten czas w stosunku do niej pozostał ten sam. Miała wrażenie, jakby widziała go zaledwie wczoraj. Był tym, kim potrzebowała by był i nigdy nie zadawał pytań i niczego nie żądał.
-Ja żartowałam z tymi wężami. - dodała jeszcze, tak na wszelki wypadek, bo pamiętała, że gdy Sebastian dowiedział się, że Lexi była bita, był bliski złożenia wizyty jej zastępczemu ojcu. I pomimo tego, że z całego serca go nienawidziła, nie chciała dla nikogo śmierci, choćby był nie wiem jak okrutnym człowiekiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 20Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10 ... 20  Next

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-