IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11 ... 20  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Kuchnia   Nie 20 Maj - 22:41

First topic message reminder :

Chyba każdy ma problemy z nazywaniem uczuć. Ale niektórzy mają się trudniej, ponieważ mają ogromne problemy z zrozumieniem swoich emocji. A szczególnie ona. Niewiele przeżyła, niewiele mogła tak naprawdę określić. Jedyna jej wiedza na temat związków bierze się z romansów, z opowieści Ikuto. Przez to w jej głowie funkcjonuje jedynie pojęcie, że wszystko zawsze dobrze się kończy, miłość zawsze zwycięża i jeszcze wiele innych głupot, które chyba tylko zranienie tego dziecka mogłoby wyperswadować. Choć ją często zranić. Chyba, że fizycznie... Kyaaa, aż jej się przypomniało, jak Dracon brutalnie uderzył nią o ziemię! Momentalnie zakończyła smutne tematy i uśmiechnęła się niezwykle wesoło. Odwróciła się w stronę Finna uchylając wargi.
- Finn... Eto... Kojarzysz może takiego chłopaka... Draco – No nie mogła nie zapytać. Miała ochotę przeprosić za to, że schodzi na taki temat, ale ją aż tak strasznie korciło, że aż ją przechodziły ciarki. Jeju! Ona by powiedziała, że przy takiej rozmowie, gdzie się dowie jak cudny jest Dracon nie zliczy orgazmów. Kyaaaa!
- Nie pouczaj mnie, bo wiem lepiej niż ty. Co ty możesz wiedzieć o holenderskim ty ty... HOLENDRZE! - Powiedziała wytykając lekko język w jego stronę, uśmiechając się zabójczo po tym sztucznie patrząc na niego z wyższością, bo przecież ona wie lepiej i rybak nie będzie w stanie podważyć jej inteligencji i genialności O!
Sama również zaczęła jeść chociaż zdecydowanie wolniej, jakby zastanawiając się nad każdym kęsem. Jajecznicę lubiła jeść, delektować się nią nawet w towarzystwie. W innym wypadku nie chciałaby z kimś jeść, ponieważ... Ta dziewczyna wstydzi się tego, że używa sztućców na odwrót, a więc widelec w prawej ręce, a do tego dzieli danie od tego, co najmniej smaczne do tego co najsmaczniejsze i w takiej kolejności wszystko je nigdy nie mieszając dwóch rzeczy ze sobą.
- Nie nauczę cię, bo ten przepis to ogromna tajemnice. Zdradzę go tylko mężowy, bo on mi będzie robił takie wykwintne śniadanka do łóżka – Skomentowała zadowolona, że jak zwykle jakże najprostsza do zrobienia potrawa robi ogromną furorę. Powinna zostać kucharką!... Haha! Dobreee! Nie no, Van w kuchni. Szkoda gadać. Skrzaty to by chyba już tutaj nie wróciły, gdyby zaczęła pichcić coś „dobrego”.


Ostatnio zmieniony przez Agavaen Brockway dnia Sro 23 Maj - 16:54, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 4 Gru - 11:53

Można powiedzieć, że pod tym względem Sebastian jest upośledzony. Nie wyróżnia nikogo, bo ktoś przeżył więcej lub mniej lub, że ktoś pochodzi z lepszego lub gorszego domu. Bo ktoś jest zdolniejszy lub ma czystą krew. Dla niego człowiek to człowiek przedmiot, który w jego rękach staje się narzędziem i marionetką. Sebastian nie szanował kogoś bardziej, bo ktoś miał gorzej lub przeżył więcej. Dla niego życie ludzkie jest tyle warte, ile śnieg w tamtym roku. To właśnie dla tego patrzył na Alexis tak samo, jak wcześniej i, chociaż w pewien sposób cierpiał wraz z nią nie zamierzał się zachowywać jakoś szczególnie, inaczej wobec niej ze względu na jej przeszłość. Ona i tak była mu bardzo bliska, nim na dobre poznał jej przeszłość. Nim się przed, nim obnażyła i pokazała jak wielki ciężar musiała dźwigać przez te wszystkie lata.
Jedyne czego Sebastian naprawdę nie mógł znieść to łzy najbliższych mu osób. Czuł się w, tedy dziwnie, czuł jak narasta w, nim zimna furia, która nakazuję każdej cząstce jego ciała zabić osobę, która doprowadziła do tych łez. Jeśli coś jest dla niego ważniejsze niż chorobliwa żądza zemsty i ujrzenia palącej się Bułgarii to tylko, to, by nikt z jego bliskich już nigdy nie uronił żadnej łzy nieszczęścia i bólu. Lecz te uczucia były głęboko pochowane w, nim czekające na przejęcia władzy nad opanowanym Sebastianem, by w pełnym swym obrazie zamienić go w demona, który niczym smok będzie mógł rozszarpać swą ofiarę. Bo to, co Sebastian wyćwiczył do perfekcji to maska obojętności którą zdaje się zdejmować przy najbliższych okazując jakieś pozytywne uczucia i uśmiech, który sprawia, że przy, nim można poczuć się bezpieczny. Chłopak już sam nie wiedział co jest maską, a co jest jego prawdziwym obliczem. Chowanie tylu sekretów i opanowanie nad swymi wściekłymi uczuciami zagubiły go gdzieś między prawdą a fałszem dając do zrozumienia, że fikcja i jego prawdziwa natura się zmieszały i zatraciły a on sam już nie umiał odpowiedzieć sobie na pytanie jaki jest i czego pragnie. Jego życie napędzały tylko te proste cele jak maszyna, która zaprogramowana jest tylko na jedno. Niszczenie.
Sebastian uśmiechnął się do dziewczyny i wierzchem dłoni otarł jej łzy z twarzy. Cieszył się, że dziewczyna wyrzuciła to wszystko z siebie. Że nie jest już z tym sama i, chociaż nic nie powiedziała on wiedział jakie to było istotne. Wiedział co chciała przez te łzy mu powiedzieć a ona wiedziała, że on jest przy niej.
- Dobrze, że nie mam władzy nad wężami. – Powiedział na wpół poważnie a na pół śmiechem co mijało się grubym łukiem z prawdą, lecz cóż on mógł na to poradzić. Nie umiał ufać i, chociaż kochał te kilka osób za, które nie tylko Bułgarię, ale i cały świat spalił, by w fundamentach a na koniec nie pozostał, by kamień na kamieniu to jednak nie umiał zaufać na tyle, by zdradzać swe największe sekrety. One były w, nim za głęboko zakorzenione a wpojony mu rozkaz, by nigdy nikomu tego nie zdradzać był silniejszy od wszystkiego co nazywał promykami światła w otaczającym go mroku.
- Już cię nie opuszcę. Obiecuję. – Powiedział z poważnym uśmiechem na twarzy. Czy mówił prawdę? Tak. Naprawdę w tym jednym momencie uważał, że jej nie opuści i będzie przy niej i nie chciał teraz myśleć o tym wszystkim co go przytłaczało w najbliższym okresie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 8 Gru - 19:08

Teraz już wiedziała, ba była nawet pewna, że jedną i jedyną osobą której mogła powierzyć swój sekret był Sebastian. Czemu?Nigdy nie pytał i przyjmował każdą wiadomość akceptując ją. A jednocześnie był jakby opoką, czymś co dawało jej siłę.Coś, co zawsze pozostawało niezmienne względem niej. Zawsze patrzył na nią tak samo. Nigdy przez pryzmat tego co zrobiła, ani jak. Przy nim mogła być sobą, mogła się bać i nie musiała tego ukrywać przed ludźmi, którzy nie chcieli dla niej dobrze. On był z tych, którzy będą stali po jej stronie. Zwierzając mu się z tego czuła na sercu ulgę. Tak, jakby ktoś zdjął jej z serca wielki kamień. Teraz wiedziała,że nie bez przyczyny mówi się, że prawda wyzwala. Czuła się młodsza, co mogło dziwnie zabrzmieć. Ale życie jej nie szczędziło i w swoim wieku miała więcej życiowego doświadczenia niż niektórzy w wieku czterdziestu lat. Nie skarżyło się na to. Jednak pomimo tego że zawsze wesoła, gdzieś w środku siebie zawsze była smutna i zmęczona. W jej oczach zawsze było widać inteligencję i doświadczenie życiowe, nawet wtedy, gdy zachowywała się jak zwykła idiotka.
Odchyliła się trochę od Sebastiana i spojrzała na niego. Widać było w jej spojrzeniu miłość. Był jej przyjacielem i kochała go. Zawsze ją wspierał i był przy niej i pomimo tego iż zniknął na rok nie zmienił się ani o jotę. Wiedziała, że w gruncie rzeczy, jeśli chodzi o zaufanie są do siebie strasznie podobni. Bastian rzadko kiedy mówił o sobie i byłapewna, że ma jeszcze sekrety, którymi się nie podzielił, i być może nigdy nie podzieli. Jednak nie zamierzała pytać. Wychodziła z tego samego założenia,że jeśli będzie chciał jej o czymś powiedzieć, to to zrobi, nawet, gdy ona nie będzie zadawać pytań.
Wzięła wdech i wypuściła powietrze. Dłońmi przetarła twarz, ścierając resztki łez.
-Ulżyło mi. - powiedziała, uśmiechając się lekko, nadal jeszcze trochę bladą twarzą. Taka była prawda, ulżyło jej, czuła się lepiej. Jakby ktoś uwolnił ją od ciężaru.który nosiła od lat.
-Nie obiecuj. - powiedziała obdarzając go uśmiechem i spojrzała prosto jego oczy. Nie chciała by odchodził kiedykolwiek, ale też nie miała zamiaru go powstrzymać, gdyby tak postanowił. -Cieszę się, że jesteś.
Dodała, uniosła się lekko i złożyła całusa na jego policzku.
-Dziękuję. - dodała jeszcze sięgając po zimne już kakao i upijając trochę z kubka.

przepraszam za tego posta jest okropny, ale mam kaca i nie mam weny. proszę o wybaczenie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie 9 Gru - 17:06

To było właśnie to , co czyniło, że ich relacje nie tylko były wyjątkowe, ale także sprawiały, iż były niezwykłe. Ta wolność i na pozór brak przywiązania, które sobie nawzajem dawali sprawiały, że z każdą minioną sekundą stawali sobie coraz bliżsi.
Sekrety to było coś , co niemalże było całym jego życiem. Naprawdę nie raz i nie dwa starał się o tym mówić. Starał się mówić o sobie i naprawdę chciałby móc wiele rzeczy jej powiedzieć. Chciał ją obdarzyć tym samym zaufaniem, jakim ona obdarzyła jego, jednakże najzwyczajniej w świecie nie był w stanie. Być może dla wielu z was jest to rzeczą, którą nie potrafią sobie wyobrazić jednak, gdy chłopak stara się mówić o sobie nagle nie wiadomo z skąd narasta w, nim wielka gula, która niczym mór nie pozwala słowom dalej płynąć, a gdy mimo wszystko przebiją się to z jego ust wypływają słowa zupełnie inne od tych, które zamierzał powiedzieć.
Sebastian poczuł swego rodzaju rozczarowanie. Złożona jej obietnica naprawdę wiele go kosztowała i żywił wielką nadzieje, że zostanie odebrana w sposób bardziej radosny lub, chociaż zauważalny, jednakże się pomylił. Może było jej to wszystko jedno może nie, ale tak czy, inaczej nie dało po sobie tego poznać, natomiast on wszystko skomentował na pozór niewinnym uśmiechem jak, by mu było obojętne, co sobie ona pomyśli.
Przez dłuższą chwilę nie odzywał się ani słowem wpatrzony w swój wystygnięty już kubek gorącej czekolady. Wyglądał jak narkoman, który po swej dziennej dawce heroiny odpłynął i zapomniał o otaczającym go świecie. Przez chwilę myślał o wszystkim, a raczej o wszystkich, którzy w ostatnim czasie mniej lub bardziej odcisnęli piętno na jego życiu. Przez moment jego twarz pokryła się bólem i zdała się na moment zdawać starsza niż faktycznie jest.
- Cieszę się. – Powiedział uśmiechając się delikatnie i, gdy znów jego twarz była taka jak zawsze popatrzył na Alexis na dziewczynę, która zdawała się być dla niego wszystkim a która czasami zdawała mu się być jedynie istotą ze snu. Jak, gdyby nie istniała a tylko ją sobie uronił w chorej wyobraźni, by poczuć się lepiej. To wcale nie było takie niemożliwe, bo chłopak przecież miał pewne zaburzenie psychiczne, które objawiały się od czasu do czasu „głosami”, Ale to chyba nie temat na dzisiejszą atmosferę.
- Zastanawiałaś się kiedyś nad sensem własnych poczynań lub dokonań? – Wypalił ni z stąd ni zowąd nawet na nią nie patrząc. To pytanie dusiło go od dłuższego czasu i musiał poznać odpowiedź nawet, jeśli nie była zgodna lub, chociaż podobna do jego własnej. Musiał wiedzieć, co lub jak myśli inna osoba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie 9 Gru - 18:28

Kiedyś Alexis przeczytała w pewnej książce, że jeśli kogoś, lub coś się kocha, nalezy pozwolić mu odejść, jeśli wróci, znaczy to iż ten ktoś również kocha. I starała się do tego dostosowywać, choć czasem było to trudne.Bo faktem było iż najchętniej nigdy nie zostawiała by Sebastiana bo czuła się przy nim sobą, kompletną osobistością, która nie miała już nic do ukrycia. Wiedziała jednak, że Sebastian niejest w stanie przynajmniej na razie zdradzić jej swoich sekretów, ale nie naciskała na to, i nawet jeśli miała ich nigdy nie poznać, cóż, potrafiła sobie z tym poradzić. Bo ten ślizgon był dla niej jednym i jedynym w swoim rodzaju przyjacielem, tym prawdziwym i wątpiła by jej uczucia względem niego mogły się kiedyś zmienić.
Co do mówienia mu, żeby nie obiecywał. Lexi nie miała na celu zranienia go. I nawet nie była tego świadoma. Nie chciała jednak, by Sebastian coś jej obiecywał i czuł się przez to związany z nią jakąś obietnicą a nie zwykłym uczuciem przyjaźni które ich łączyło. Dopuszczała do siebie myśl, że może zdażyć się kiedyś tak, iż znów będzie musiał odejść w poszukiwaniu samego siebie i swojego wewnętrznego spokoju, czy też by załatwić swoje sprawy. Cieszyła się z tego, że jest i bardzo chciała by był jak najdłużej i jeśli jej już nie opuści będzie szczęśliwą osobą, ale jeśli jednak będzie musiał odejść, wiedziała też, że prędzej czy później wróci, jak już załatwi swoje sprawy.
Spojrzała na niego gdy zadał jej pytanie. Ścisnęła dwoma dłońmi kubek i zastanowiła się chwilę, gdy już byłą gotowa na odpowiedź zgodną z tym co czuła spojrzała na niego.
-Uważam, że wszystko, co kiedykolwiek zrobiliśmy, bądź zrobimy ma sens, chociaż czasem nie możemy dostrzec w tym sensu albo może wydawać się kompletnie bezsensowne. Czemu? Bo kształtuje nas i to jakimi jesteśmy ludźmi. Każdy nas wybór kształtuje nasze życie. Chociaż nie jestem pewna, czy wybór między kakaem a czekoladą ma aż tak wielkie znacznie.
Dodała na sam koniec, uśmiechając się leciutko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 11 Gru - 16:50

Pozwolić ukochanej osobie odejść i cierpliwie na nią czekać codziennie na tej samej ławce. Wbrew pozorom to bardzo piękny i wartościowy pogląd na sytuacje, a co ważniejsze czyn jakim Alexis się wykazywała, chociaż za pewne nie było jej łatwo. Jednak co, jeżeli postępowała źle? Co, jeżeli Sebastian był wyjątkiem? Tym jednym procentem, którego należy przy sobie zatrzymać, bo, inaczej zatraci się w sobie i, chociaż wróci nie będzie już tą samą osobą a jedynie pustą skorupą. Czyż właśnie Sebastian taki nie był? Przez swoje chorobliwe zapędy i palącą go pożogę zemsty stał się zupełnie nie zrozumiałym człowiekiem nie tylko przez innych, ale przede wszystkim przez samego siebie. Już sam nie wie czego chce i jaki chce być a przede wszystkim nie wie jaki jest. Najważniejsze jednak jest to, że nie potrafi sobie odpowiedzieć na pytanie „Co dalej” Gdy już doprowadzi swoje nikczemne plany do końca co z niego zostanie? Wrak czy namiastka czarnego pana? W jakim kierunku się uda? Czy powróci zniesiony na tarczy, czy też z tarczą wmiesza się w tłum bezimiennych ludzi, by gładzić i zabijać następne ludzkie osady. A może zatraci się w sobie i po prostu się podda, by przyjąć z ukojeniem ostatni pocałunek i zakończyć swoją i tak nic nie znaczącą egzystencje? Właśnie tak to widział Sebastian, bo nikt nie umiał lub nie chciał zatrzymać tej machiny nienawiści i nikt nie chce przepędzić mroku jego duszy a przecież to wcale nie jest niemożliwe. A może? Może stał się tak odległym wspomnieniem samego siebie, że już żadne wartości ani ludzie nie są wstanie do niego dotrzeć i, chociaż kocha to nie chce być kochanym może zamiast zła boi się dobra, a to co dobre unika jak ognia.
Opoka bezpieczeństwa i zrozumienie jakie sobą dawał dla tych kilku osób była z całą pewnością najcenniejsza i tak w jego mniemaniu powinno być. Zawsze był silny i wspierał a można nawet rzec, że kochał na swój sposób. Zawsze można było na, nim polegać i nigdy nie oczekiwał zapłaty nawet w dobrym słowie. Nie żalił się ani nie opowiadał o swych snach, czy też raczej koszmarach. Nigdy nie mówił jak mu ciężko spojrzeć w lustro. Nigdy. Dla tych, którzy krzywdzą jego bliskich był bezlitosny niczym najgorszy sen, który w jednej chwili we własnej osobie się ziścił. Dla tych, których pokochał był tym kim oczekiwali, ale zawsze pozostawał zdystansowany, cierpliwy, a nawet na swój piękny sposób chłodny. Nigdy nie opowiadał o sobie więcej niż uznał za słuszne. Nigdy nie mówił tyle, by ktoś z niemym okrzykiem prosił, by przestał mówić, bo ma dosyć. Te najgorsze ornamenty swojej duszy wylewał w nocy podczas snu i przy butelce Whisky przy świetlne bezgwiezdnej nocy.
- Chyba masz rację. – Mruknął i oparł głowę o jej głowę przymykając oczy. Jeżeli nasze czyny naprawdę mają jakiś większy sens i kształtują nas samych to kim teraz jest Sebastian? Czym się stał i czy spotka granicę, której nawet on nie zdoła przekroczyć? Czy w ucieczce przed słońce zabrnie tak daleko, że przestanie pytać a zacznie bezmyślnie działać niczym maszyna wojenna, która zaprogramowana została wyłącznie na niszczenie? Tyle pytań a żadnej odpowiedzi..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 14 Gru - 16:29

Oczywiście,było jej ciężko stosować się podług tej zasady. Bo strasznie ciężkim czynem było pozwolić komuś odejść i próbować dalej żyć swoim życiem, mając nadzieję, że kiedyś ta dana osoba znów zagości w Twoim życiu? Co jeśli tak się nie stanie? Cóż, wtedy na pewno w duszy zostaje luka, pustka po osobie, która nigdy nie powróciła. Czy myślała o Sebastianie podczas jego rocznej nieobecności? Oczywiście, że tak. Przez jej głowę przelatywało mnóstwo pytań. Gdzie jest? Co robi? Czy tęskni za nią, tak jak ona za nim? Czy nic mu się nie stało? Czy kiedyś wróci. Dlaczego odszedł bez pożegnania i czy..
-zostałbyś gdybym o to poprosiła? - to ostatnie pytanie wypłynęło z jej ust niekontrolowanie. Siedziała właśnie zastanawiając się nad wszystkimi tymi pytaniami i to z pewnością było jednym z tych, które najbardziej ją gnębiły. Zastanawiała się, czy była w stanie zatrzymać Sebastiana. Choć było to egoistycznym zachowaniem, bo nie chciała go powstrzymywać przed niczym, to jednak, nie mogła powiedzieć, że nie chciałaby mieć go cały czas przy sobie. Więc nie raz siedziała w oknie dorminatorium, zastanawiając się, czy gdyby miała szansę poprosić go o zostanie zmieniłoby to coś. Czy zostałby? Albo zawahał się chociaż i ponownie rozważył pomysł o wyjeździe. A może wytłumaczyłby jej dlaczego musi wyjechać, a ona mogłaby wspierać go w tym, co chciał zrobić. Może nawet mogłaby by pomóc. Jednak nie znała odpowiedzi na te pytania, bo przez jej gardło nigdy nie przeszło to pytanie. Znaczy, owszem, przeszło teraz, ale nie rok temu. Czyli wtedy, gdy rzekomo powinno.
Czuła głowę Sebastiana obok swojej i choć było już późno nie chciała, by ten dzień się kończył. Bała się, że to po prostu sen, tak realny, że aż trudny do odróżnienia z rzeczywistością. A co jeśli Bastian nigdy nie wrócił? Co jeśli pośród tylu ludzi w tym zamku ona nadal jest samotna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon 17 Gru - 11:25

Sebastian także był pogrążony w swoim myślach a od mrocznych wizji i sennych koszmarów ratowało go jedynie uczucie bliskości dziewczyny. Nie mógł i zapewne nigdy nie będzie pokazać ani wyrazić to, jak bardzo ją sobie cenił. Czuł się od niej uzależniony niczym narkoman i, chociaż pokazał sobie i innym, że może wyjechać, kiedy mu się żywnie podoba to wcale nie był z tego szczególnie dumny. A, więc dlaczego wyjechał? Tak naprawdę list, który otrzymał od Igora był tylko pretekstem. Nędzną wymówką pozwalającą mu uciec. Chociaż rzadko Sebastian się do tego przyznawał nawet przed samym sobą to tak naprawdę jego wyjazd był niczym więcej niż próbą ucieczki. Ucieczki od trawiącego go uczucia miłości, przywiązania i gorzkiego smaku porażki. Jego wyjazd i tak był bezcelowy, bo nic, nim nie osiągnął, a nawet więcej stracił o czym przekonał się zdecydowanie zbyt późno. Dlaczego, więc powrócił? Wiedział, że na daną chwilę jego miejsce jest tutaj. Przy Alexis, która go potrzebuję zresztą był narkomanem, który bez ujrzenia tych kilku osób przynajmniej raz dziennie nie potrafił już sobie poradzić. Potrzebował usłyszeć ich głos, poczuć zapach ich ciała oraz palący i przenikający głęboko w dusze ich dotyku. Nie pragnął niczego więcej a i tak zdawało się, że żądza od życia nazbyt wiele.
Z jego przeróżnych myśli wybiło go pytanie dziewczyny. Wiedział, że kiedyś wypłynie to pytanie z jej ust i, chociaż szykował się niezliczoną ilość razy na ten moment układając przeróżne odpowiedzi i tak nie wiedział co miał powiedzieć. Czy zostałby, gdyby ona tego chciała? Gdyby w tamten dzień się spotkali i, gdyby ujrzała rozpacz, która odmalowywała się na jego twarzy czy zdołała, by mu udzielić pomocy i go powstrzymać? W tamten dzień, który miał już na zawsze zostać w jego pamięci, gdy zdał sobie sprawę, że nie jest w stanie już ukrywać swej miłości i, gdy postawił wszystko na jedną kartę przegrał z kretesem.
- Wiem, że nie powinienem wyjeżdżać i cię zostawiać, ale w Bułgarii mam nie dokończone sprawy zresztą… - Chłopak urwał na chwilę, by zamknąć oczy i opanować emocje, które nie potrzebnie zaczynały w, nim narastać. Zawsze tak się działo, gdy przypominał sobie tamten feralny dzień, o którym nie chciał nawet myśleć. Chciał o, nim zapomnieć, zignorować tak, jak gdyby to wszystko nigdy się nie wydarzyło. – Mój wyjazd to było najlepsze co mogłem zrobić. – Dokończył szeptem. Czy naprawdę tak sądził? Sam czasami nie wiedział co było lepsze czy jego wyjazd czy pozostanie w szkolę. Nie mógł także jasno odpowiedzieć na jej pytanie, bo sam do końca nie wiedział. Nie umiał sobie nawet wyobrazić takiej sytuacji, bo pomimo tego jak bardzo cenił sobie dziewczynę nie umiał sobie wyobrazić, że chciała, by go powstrzymać, że poprosiła go o pozostanie. Pomimo tych niezliczonych dowodów jakie otrzymał wciąż nie mógł uwierzyć, że istnieje ktoś, kto naprawdę go potrzebował nie na daną chwilę, lecz na całą wieczność. Taki już Sebastian był pesymistyczny ponad wszelką możliwą miarę, który nie umiał lub też nie chciał uwierzyć w przywiązanie i miłość, chociaż sam niejednokrotnie uważał, iż kochał lub kocha. Tego chłopaka po prostu nie wstanie zrozumieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon 17 Gru - 13:49

Czuła się naprawdę bezsilna. Raz w życiu udało jej się naprawdę zaprzyjaźnić. Nie była to namiastka przyjaźni, w której Alexis nie dopuszczała do siebie ludzi i w której Ci, co uważali ją za przyjaciółkę nie byli odbierani przez nią w taki sposób. I wtedy w jakiś dziwny i magiczny sposób zdarzyło się, że trafiła na Sebastiana. Początki były ciężkie, a przynajmniej tak mogłoby się wydawać. Bo pomimo iż potrafili siedzieć z sobą godzinami wymieniali parę zdań. Ale jej to wystarczało. Naprawdę było to dla niej czymś tak naturalnym jak oddychanie. Razem, ale każde osobno w swoich głowach. Czasem zadając pytanie, dostawało się odpowiedź i z powrotem wracało do własnych przemyśleń. A jednocześnie wiedziała, że mogłaby powiedzieć temu chłopakowi wszystko. Bolało ją tylko to, że i on nie był tego samego zdania względem niej. Wiedziała, o jakiś "niedokończonych sprawach". Ale nie miała pojęcia co to było. A potem zniknął, ot tak. Jakby wsiąkł gdzieś, czy rozpadł się w pył. Najgorsze było tylko to, że nie wiedziała dlaczego. To pytanie nawiedzało ją nie raz przez rok. Czy to z jej winy? Niedokończonych spraw? Czy może z powodu jakieś relacji o której wiedziała,albo też odwrotnie relacji, o której nie miała pojęcia.
Co się stało jak wyjechał? Czuła się jakby ją ktoś kopnął prosto w brzuch. Przez pierwszy tydzień nie mogła znaleźć w sobie chęci do życia, doszukując się swojej winy w jego wyjeździe. Czuła się też porzucona, a była to jedna z tych rzeczy, która pannę Sky bolała najbardziej, bo porzucono ją już za dziecka. Przecież dobrze o tym wiedział, a jednak i tak ją zostawił. Zastanawiała się, czy cokolwiek dla niego znaczyła? Po tygodniu myśl o nim była już bardziej do zniesienia, choć w oczach zbierał się płyn gotów w każdej chwili wypłynąć. Potem, potem już było coraz lepiej, choć myśl o nim co jakiś czas nawiedzała jej głowę. I tak znów go zobaczyła, po roku. Ileż ona miała scenariuszy na to pierwsze spotkanie. Czasem chciała na niego wrzeszczeć. Innym razem bić. Ale mogła próbować wmówić całemu światu, że tak zrobi, ale nie sercu. Które na jego widok nie potrafiło się już gniewać, a jedynie przyjąć go z powrotem w ramiona.
Nigdy nie zadawała pytań. Nigdy też nie proponowała mu pomocy. Ale do jasnej cholery była już tym zmęczona! A tym bardziej nie chciała go ponownie tracić. Dlatego zwróciła na niego utrapione spojrzenie. Naprawdę nie chciała pytać. Oni mówili, ale w głebi duszy wiedziała, po prostu czuła, że potrzebuje odpowiedzi.
-Dlaczego? - spytała. Czemu uważał, że jego wyjazd był najlepszym, co mógł zrobić. Czemu nie spytał. Czy nie widział, jak bardzo był jej potrzebny by jakoś sobie mogła radzić. Normalnie funkcjonować pośród tego zepsutego świata.
-Dokończmy je razem, pójdzie szybciej. - Powiedziała, po raz pierwszy proponując mu pomoc. W jej spojrzeniu widać było poświęcenie, chęć i determinację by to zrobić. Była dobrym uczniem. Złożone zaklęcia były dla niej niczym tabliczka mnożenia. Mogła być naprawdę przydatna, ze swoim bystrym umysłem i czystym spojrzeniem na świat. Tylko czy będzie chciał od niej pomocy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon 17 Gru - 21:40

Sebastian był świadom tego jak wiele bólu zadał tym, których opuścił. Był świadom jak wiele traci i jak mało zyskuję. Właściwie to nic nie zyskał prócz kolejnych bezsennych nocy, utracenia samego siebie a przede wszystkim oddalenia się od własnego człowieczeństwa. Zdawało się to być w, tedy jedynym słusznym rozwiązaniem i prawdopodobnie takowe do tej pory pozostawało. Tak samo jak jego nieunikniony powrót w ucieczce przed Azkabanem. Jednak to zupełnie inna historia pod tytułem „Co było jak go nie było” Właściwie jest tak jak to powiedziała pewna bliska mu osoba, że o jego przeżyciach można napisać książkę, a może nawet trylogię. Szkoda, tylko że to nie będzie jedna z tych opowieści, które się dobrze kończą. Chociaż, kto wie? Może los nawet dla niego przewiduje jakieś dobre zakończenie, bo jak to mówią „Przez ciernie do gwiazd” Może jest jeszcze szansa, że Sebastian się „Nawróci” Że ktoś zdoła opromienić jego ponury świat.
Chłopak zapatrzył się gdzieś w dal tylko w sobie widoczny punkt i przez dłuższą chwilę milczał. Długo zbierał się w sobie, by jego głos brzmiał tak jak tego sobie życzył, by zdobyć się na tę chwilę odwagi i szczerości przynajmniej na tyle na, ile w danym momencie umiał a przecież to i tak dużo zwłaszcza, jak na niego.
- Przyszedł dzień mojej porażki Alexis. Potrafię zapanować nad każdą cząstką swojego ciało i nawet rozszalały z gniewu wyglądać jak lodowa rzeźba. Ty wiesz o tym najdoskonalej. Jednakże.. Istnieją granice, których nawet ja nie powinienem przekraczać ani się do nich zbliżać. Obnażony z uczuć i skłoniony, by paść na kolana czułem jak tracę kontrolę. Jeżeli jestem w stanie postawić swój ojczysty dom w morzu ognia piekielnego z nie do końca zrozumiałych pobudek co, by się stało z Hogwartem? Ilu niewinnych osób musiałbym skrzywdzić lub zabić, by zaspokoić swoje żądze, które zawładnęły, by każdą komórką mojego ciała. Jednak nie zależnie od tego wszystkiego finał całego zdarzenia byłby jeden nieprawdaż? Upokorzony i pokonany trafił bym na dno oceanu smutku i rozpaczy i być może pod wpływem wielkiego miłosierdzia nie kazali, by mi siedzieć w Azkabanie i od razu ukrócili moje męki. Być może kiedyś ktoś wspomniał, by moje imię, a może przyszedł, by do tej szkoły inny szaleniec, który pragnie niszczyć z równie nie zrozumianych pobudek co moje to i tak jest to nie istotne. Wszystko już było nie istotne, jeśli.. – Sebastian zamilkł nie będąc w stanie wydusić z siebie ani słowa więcej. Mówił spokojnym szeptem, gdzie na próżno doszukiwać się jakiś emocji. Mogło, by się zdawać, że przemawiał sam do siebie jednak tak nie było po prostu nie chciał patrzeć na dziewczynę w obawie, że spostrzeże na jej twarzy coś, co mogło, by go przerazić. Obrzydzenie lub niezrozumienie. Taki już był Sebastian, że spodziewał się wszystkiego zwłaszcza tych złych rzeczy.
Teraz jednak spojrzał jej prosto w oczy i uśmiechnął się. Pogłaskał ją czulę po policzku i ucałował w czoło. Co miał jej powiedzieć? Odtrącić jej ofertę i sprawić, że poczuję się przez niego niechciana? Przecież tak nie było jednak nie mógł jej powiedzieć, że dla niego to podróż w jedną stronę bez możliwości powrotu…
- Kochanie, skoro takie jest twoje pragnienie. – Powiedział z czułym uśmiechem. Ostatnią rzeczą jaką, by zrobił to wmieszanie kogoś bliskiego w to całe piekło jednak nie mógł sprawić, że przez niego czuła, by się źle. Jak nie chciane dziecko, z którym nikt nie chce się bawić. W końcu najgorszym ze wszystkim jest uczucie samotności i odrzucenia przez kogoś kogo się kocha. Kto jak, kto, ale Sebastian na ten temat coś wiedział i to nazbyt wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon 17 Gru - 22:56

Nie tylko on spędzał bezsenne noce. I Alexis była pewna, że nie była jedyną osobą, której myśl o nim nie raz zakłóciła komuś sen. Nie rozumiała tylko czemu tak bardzo nie wierzył w siebie, a może raczej w to, że i jemu jest pisane szczęście. Ludzie robią ten błąd, i to nie ważne, czy to mugole czy czarodzieje, że uważają szczęście za coś na rodzaj rzeczy. Och, jak bardzo się mylą. Szczęście nie jest rzeczą. Jest momentem, chwilą, czymś nieuchwytnym na dłużej, ale zależnym od nas. To my sami sprowadzamy na siebie szczęście albo nieszczęście. Tak bardzo chciałaby, by i Michaelis uwierzył w to, że jest w stanie być szczęśliwym, że potrafi panować nad sobą i nad swoimi żądzami, ale nie wiedziała jak go do tego przekonać. Słuchała go uważnie. Każdego jego słowo chłonąc i analizując swoim rozumem. Jeśli... Jeśli co? Miała zapytać. Dlaczego postrzegał siebie jako potwora, człowieka niegodnego miłości, kogoś kto na nią nie zasługuje? Gdy jedyne co ona w nim widziała, to człowieka godnego zaufania, kogoś, kto zawsze ją wspierał i był dla niej oparciem. Jej twarz nie wyrażała niczego czego spodziewał się Sebastian. Co na niej widniało. Nie mogła powiedzieć, że go rozumiała, bo byłoby to wierutnym kłamstwem. Nie potrafiła go w pełni zrozumieć, mogła się tylko starać. Ale w jej oczach było widać troskę i miłość, jaką do niego czuła, a jednocześnie żal i smutek, że nie widzi w sobie osoby, którą ona w nim widzi.
Czuła jak ją dotyka. Ten czuły gest wyrażał dla niej wszystkie uczucia, jakie Sebastian względem niej żywił. Mało kto mógł liczyć na taki gest z jego strony. Cieszyła się, że nie odtrącił jej propozycji. Ale wiedziała już dokładnie co zamierza zrobić, choć prawdopodobnie była to jedna z najtrudniejszych misji, jakie postanowiła w życiu podjąć. Sebastian nie mógł dowiedzieć się o tym, co sobie zaplanowała i miała nadzieję, że do tego nie dojdzie. W jej oczach zaświtała zapowiedź, łez. Jej zielone tęczówki lekko się zaszkliły, gdy z jej ust padły słowa.
-Dlaczego nie widzisz siebie takim, jakim ja Cię widzę? Dlaczego dajesz się zżerać od środka swoim ciemnym stroną, zamiast wytoczyć im walkę? Nie możesz uwierzyć w to, że byś ją wygrał? - to była chyba rekordowa ilość pytań, jakie padły z jej ust względem Sebastiana, ale czuła, że jeśli nie pozna na nie odpowiedzi, to już chyba nigdy więcej nie zaśnie głowiąc się nad odpowiedziami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 18 Gru - 14:13

Nikt nie wiedział jaki był naprawdę Sebastian być może nie wiedziała tego nawet Alexis. Nic dziwnego zważywszy na fakt, że chłopak sam do końca nie wiedział kim jest. Zmieniał się pod wpływem chwili pod wpływem jakieś sytuacji wtapiając się w nią niczym kameleon a przydomki jakie mu nadawano zawsze pokrywały się ze sobą. Pewna dziewczyna powiedziała mu coś, co nie wiedzieć czemu wziął sobie bardzo głęboko do serca. „Nigdy nie spotkałam się z taką obojętnością. Nie chcesz z zemną spać ani mnie zabić” Właściwie analizując przeszłość chłopaka trudno stwierdzić dlaczego jest jaki jest. To nie przeszłość lub złe wychowanie, czy też raczej to, co określamy mianem domu miało na niego taki wpływ. Gdybym miał jednoznacznie stwierdzić, przez co on jest jaki jest powiedziałbym, że to wrodzone w, nim zło, które z każdym dniem narastało aż w końcu wy buchnęło i zawładnęło każdą cząstką jego duszy. Może to wszystko było spowodowane tym jednym momentem, kiedy nie uzyskał pomocy, kiedy jej najbardziej potrzebował w końcu już od dzieciństwa był postrzegany jako osobę utalentowaną i silną nie tylko fizycznie, lecz przede wszystkim psychicznie a jednak wystarczył jeden moment, w którym Sebastian się załamał. W, tedy płakał po raz ostatni, lecz to było dawno temu..
Szczęście.. Czym właściwie jest? Nie jest to przedmiot, który można schować do kieszeni i wyciągnąć, kiedy się tylko żywnie podoba. Jest to chwilowy skurcz serca, który sprawia, że na chwilę postrzegamy świat piękniejszym niż naprawdę jest, a potem wszystko wraca na swoje miejsce a my ponownie czekamy na ten moment, kiedy nasze małe serduszko znów się skurczy i doznamy to za czym tak tęsknimy. Czasami łatwiej jest żyć bez tego oczekiwania, bez marzeń, bo w, tedy, kiedy się nie uda to nie żałujemy po prostu idziemy dalej do przodu jak, gdyby nigdy nic. To nie jest tak, że Sebastian uważał się za mniej godnego lub nie wartego tego uczucia. Po prostu się go bał i uciekał przed, nim. Nie gnał za tym co dobre jak szaleniec, lecz uciekał w przeciwnym kierunku. Sebastian był przyzwyczajony do tego, że wszystko, co dobre i piękne musi się skończyć i z obawy, lęku, strachu przed nie uniknionym końcem po prostu przed tym uciekał. To jest tak samo, jak z dobrymi uczynkami nie wykonujemy ich dla kogoś tylko dla samych siebie, by samemu poczuć się lepiej i kimś wyższym od innej osoby.
Seria pytań ze strony dziewczyny na chwilę go zbiły z tropu jednak bardziej zmartwiło go to, co zobaczył w jej oczach. Sebastian naprawdę nie mógł znieść łez bliskiej mu osoby i chyba właśnie to było jego piętą Achillesa. Powiedzenie o, nim, że się brzydzi samego siebie jest niezwykle trafnym stwierdzeniem, chociaż czemu ma taki stosunek do samego siebie nie wie nikt. Kto, by chciał zaakceptować, gdyby się dowiedział jakiej zbrodni z zimną krwią się dopuścił, zanim jeszcze trafił do tej szkoły? Kto, by chciał go znać, gdyby się dowiedział co robił, gdy go nie było? Ludzie to istoty ograniczone i, chociaż można wiele znieść i zrozumieć, a nawet wybaczyć to niestety nie wszystko. Sebastian rozumiał jak ciężko jej było przez tyle czasu dusić w sobie te pytania i oczekiwał, że ma ich jeszcze wiele do zadania. Nie gniewał się, bo tak naprawdę, jeśli ktoś miał „Prawo” pytać to właśnie ona.
- Nie postrzegam sprawy tak samo, jak ty. Dla mnie ciemność nie jest zła. Może nazwiesz mnie głupcem, ale nie chce zmieniać tego co ty nazwałaś „ciemną stroną” Mrok, który mnie otacza daje mi schronienie i siłę nie jest jak promyki słońca które, na co dzień z ciebie drwią i przysłaniają szarość tego świata. – Mówił wciąż czułym szeptem patrząc jej się w oczy. Jednak teraz doszło do niego coś, co powinien zrozumieć już dawno. Właściwie na samym początku, gdy poznał tą dziewczynę. Czasami zastanawiał się dlaczego jej tak dobrze w jego towarzystwie, dlaczego jest dla niej oazą i najdroższym przyjacielem. Teraz już rozumiał. Kiedy jest się złym szuka się kogoś gorszego od siebie, by samemu poczuć się lepiej .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 18 Gru - 20:24

Jeśli chodzi o wychowanie, przez większość część życia wychowywała się sama. Potem opcjonalne czasami pojawiała się Gilda, która zawsze użyczyła dobrą radą i pomogła, a trzecim w tej kolejce był Hogwart, który z pewnością włożył najwięcej w jej wychowanie chodź był wymieniony jako ostatni. W końcu to tu spędziła najwięcej czasu. Tu poznała Sebastiana, za co będzie Hogwartowi wdzięczna jeszcze przed długi okres. Spędziła tutaj wiele szczęśliwych chwil, choć były też i takie dni, w których odechciewało jej się wszystkiego, kładła się wtedy na swoim łóżku w dorminatorium i patrzyła w sufit, czy też schodziła do kuchni na kubek gorącej czekolady. Wyłączała myślenie i wpatrywała się w jeden punkt, niczym ktoś kto zastygł na jakiś czas, coś na rodzaj rzeźby miodowej. Ale kochała życie. Pomimo tego, że sprawiało tyle bólu niosło z sobą też wiele radości. Pozwalało dokonywać własnych wyborów i popełniać błędy. A potem naprawiać je. Na swojej drodze spotykało się ludzi godnych zainteresowania, i też takich, którym nie powinno poświęcać się ani chwili. Kiedyś gdzieś słyszała, że to nie tak, że z czasem tracisz przyjaciół, z czasem uświadamiasz sobie, kto zasłużył na to miano. I wiedziała, że siedzący obok niej mężczyzna w stu procentach na to zasługiwał. A jednak nadal nie potrafił jej w pełni zaufać, co po części bolało, bo on wiedział o niej dosłownie wszystko.
Wiedziała, a przynajmniej wydawało jej się, że wiedziała, dlaczego było jej z nim tak dobrze. Mówiła, że nie wierzy w miłość. A tak naprawdę bała się jej, czy raczej nie wierzyła w to, że jest jej pisana. Właściwie było pewne, że gdyby taka pojawiła się Alexis przed nosem, to albo by jej nie zauważyła, albo odrzuciła ją w strachu przed zranionym sercem. Podobnie były z przyjaźnią, a jednak teraz miała przyjaciele. Czy i on nie mógłby dojrzeć tego, że i dla niego świat może mieć coś dobrego? Jak bardzo chciałaby go przekonać do tego, co wiedziała, że do niego przyjdzie i że mu się należy. Ale w tej chwili była bezsilna i nie miała zielonego pojęcia, jak coś takiego wprowadzić w życie. Z zamyślenia wyrwały ją jego słowa.
-Nie uważam Cię za głupca - powiedziała kręcąc lekko głową dla potwierdzenia swoich słów - każdy z nas musi obrać własną ścieżkę w życiu, nawet jeśli jest nie zrozumiała dla innych.
Wzruszyła lekko ramionami, nie spuszczając z niego spojrzenia zielonych oczu. Och! Jak dobrze, że Alexis nie słyszała, nie wiedziała tego, co Sebastian miał teraz w głowie. Że nie znała jego nagłego olśnienia. Jak mógł w ogóle uważać, że przyjaźni się z nim tylko dlatego, by poczuć się lepiej? Czemu się z nim przyjaźniła? Bo nigdy o nic nie prosił, jednak przyjmował gdy coś było mu dawane. Nigdy nie pytał, choć słuchał, gdy coś mu się mówiło. I pomagał, gdy nie był o to proszony.
-Wiem, że uczucia są przerażające, a szczęście nietrwałe, ale czyż nie dają radości naszemu i tak dość ponuremu życiu? - spytała, nadal uparcie się w niego wpatrując. Nie zamierzała na siłę przekonywać go do zmiany poglądów, bo nie o to w tym chodziło. Czy też do przyjęcia jej zdania i zmuszenia, by patrzył na świat. Chciała mu tylko pokazać coś, choć sama do końca nie wiedziała co i jak powinna to zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 18 Gru - 21:30

Czyż to właśnie nie jest tak, że miłość, a także szczęście przychodzi nie spodziewanie rujnując nasze życie i pozwalając nam odbudować od początku to, co pozostało z naszych marzeń. W którą stronę pójdziemy zależy tylko od nas czy będziemy brnęli w to dalej czy odwrócimy się plecami do siebie i będziemy liczyć, że w naszych snach będzie tak pięknie, jak za życia być nie mogło.
Sebastiana ani jego poglądów nie szło zrozumieć. Był skomplikowany od podstaw swej budowy a w jego życiu nic nie było proste i jedno linijne. Takowe mogło się zdawać zresztą samo myślenie, że się go zna już samo w sobie jest całkowicie błędne, bo w każdej chwili Sebastian może zaprezentować zupełnie inną stronę swego własnego „ja”, o ile takowe posiadał. Może to właśnie było jego prawdziwą naturą, której tak szukał. To, że niczym kameleon domalowywał się do obrazu sytuacji i z każdą sekundą potrafił być zupełnie inny niż chwile temu. Oczywiście nie jest typem samotnika lub też osoby wielce pokrzywdzonej, bo nikt go nie rozumie a na ogół takowe osoby po prostu nie chcą lub nie pozwalają się zrozumieć. Jego największym błędem było to, że nie potrafił zaufać i nie dla tego, że nie chciał, ale chował w sobie tyle sekretów, tyle mrocznych tajemnic, że, gdyby zaczął opowiadać nie umiał, by przestać, potok słów jak pęknięta tama, która zalewa pobliskie wioski tak i on wyrzucił, by z siebie to wszystko, co nosił i z czym musiał się mierzyć. Jedna osoba nie była, by w stanie tego przetrzymać, chociaż, kto wie, ludzie to w końcu nie proste maszyny a istoty, które w każdej chwili potrafią zadziwić pod każdym względem w końcu to właśnie dla tego jesteśmy tą „istotą wyższą” Oczywiście można tutaj rzec coś w rodzaju „Spróbuj a się przekonasz” Ale Sebastian nie chciał próbować i nie chciał się przekonywać. Bo, pomimo że miał wiele do zyskania to miał jeszcze więcej do stracenie, a kolejnej straty i porażki, by chyba nie udźwignął. Może spróbować jutro, o ile dziś nie zastało go wczoraj.
- A powinnaś. – Powiedział i na chwilę odwrócił swoje spojrzenie gdzieś na skrzata. – Wiem, że chcesz dla mnie tego samego co dla siebie a przecież nie życzysz sobie źle to jednak musisz na tą chwilę zrozumieć, że nie każdemu jest pisane szczęście. Nawet, jeśli ja należę do ogółu i dla mnie jest pisane coś więcej niż dotychczas to nie dzisiaj być może jutro. – Powiedział spoglądając na nią z powrotem. Czasami chciał być inny bardziej optymistyczny jednak to tak samo, jak gdyby, kto chciał założyć buty i zatańczyć Polkę. Można chcieć, można próbować, ale nie jest to tym samym co otrzymanie tego.
- Barwy naszego życia są zależne tylko od nas. Tam, gdzie ja widzę szarość ktoś inny może widzi jasność nadchodzącego jutra. Moje życie jest jakie jest, ale nie jest godne twego żałowania. Sam wybrałem takie życie dla tego, skoro ja tego nie żałuje ty także nie powinnaś. – Powiedział tuląc ją do siebie i zamykając oczy.
Właściwie to dobrze, że Alexis nie umiała czytać w myślach, bo w, tedy mogła, by się dowiedzieć za dużo. Oczywistym było, że Sebastian nie uważał tak jak wcześniej wspomniałem jednak znalazł tylko powód ich połączenia, a nie ich przyczynę. A może na odwrót? W każdym bądź razie chodziło o to, że człowiek zły szuka kogoś gorszego, by poczuć się lepiej, ale nie jest to równoznaczne z przyjaźnią czy tym co nazywamy miłością. Ich relacje to przywiązania szyte grubymi nićmi oplatanych złotym łańcuchem coś czego nie można rozerwać, choćby się chciało i, chociaż nie ma rzeczy nie rozerwalnych to są rzeczy, których rozrywać się nie powinno. Tak jak tą dwójkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 18 Gru - 22:36

Czyż tego samego nie myślała i nie mówiono o Alexis? Że jest skomplikowana, że ciężko ją zrozumieć. I że ścieżka dotarcia do niej jest długa i kręta, pokryta wieloma ślepymi zaułkami. A jednak ludzie próbowali. Niektórym się udawało. Inni utknęli gdzieś po środku labiryntu jej uczuć, a jeszcze inni, widząc ile jest przed nimi drogi dali sobie spokój. Co do tego, że w życiu jego nic nie było proste i jedno-linijne. U Alexis było podobnie i szczerze wątpiła, by ktoś mógł powiedzieć, że coś jest w życiu proste. To tak samo jak z bogactwem, mówi się, że daje ono szczęście. Ale jest to tak naprawdę chwilowe szczęście, głownie materialne, które do prawdziwego szczęścia niewiele się ma.
Jej myśli biegały udając, że próbują wymyślić coś konkretnego ale słabo jej to szło.Zdecydowanie nie za dobrze. Miała wrażenie, że próbuje ułożyć puzzle, ale brakuje jej kilku kawałków, przez które skończenie całkowitego obrazka jest właściwie niemożliwe. Wiedziała, że Sebastian nie mówi jej wszystkiego i nigdy o to nie prosiła, ani nie zamierzała prosić. Jednak nie zmienia to faktu, że poczułaby się bardziej godna zaufania, gdyby jednak jej powiedział. Wiedziała, że kiedyś nadejdzie dzień, gdy i on podzieli się z nią wszystkim o sobie. A przynajmniej głęboko w to wierzyła. Chyba właściwie tylko to jej pozostawało, bo nie zamierzała wyciągać z chłopaka tych informacji wbrew jemu, tylko dla własnych potrzeb i z własnego egoizmu.
-Nie jesteś głupcem - powiedziała łapiąc dłońmi jego oba policzki i wpatrując się w niego uparcie, jednocześnie starając się pokazać nie tylko słowem, ale i wzrokiem swoje uczucia. Troskę o niego, chęć by dostał w życiu to, czego od niego pragnie i by nigdy się nie zmieniał, dlatego kontynuowała swoją wypowiedź trzymając jego policzki. - Nie chcę dla Ciebie tego samego co dla mnie, bo każdy z nas ma inne pragnienie w sercu. Chciałabym tylko byś zrobił to, co musisz, abyś zaznał spokój, by potem móc odnaleźć siebie i to kim naprawdę jesteś.
Powiedziała i mówiła prosto z serca. Każdy z nas ma w życiu coś, co ciągnie się za nami jak cień, póki się z tym nie uporamy i miała wrażenie, że właśnie to coś, nie pozwalało dostrzec Sebastianowi jakim dobrym i wartościowym jest człowiekiem.
-Bo mam wrażenie, że pełnie szczęścia odnajdujemy wtedy, gdy odnajdziemy siebie i życie jest pogonią za tą odpowiedzią. - powiedziała, lekko wzruszając ramionami. Uśmiechnęła się i puściła jego twarz.
-Trochę mnie dziś wzięło na filozoficzne rozwody. - dodała, uśmiechając się jeszcze raz w przepraszającym geście.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 18 Gru - 23:31

Sebastian siedział w bezruchu. Co czuł i o czym myślał? Czuł narastającą w, nim irytacje i bezradność czuł jak opuszczają go siły i dalsza chęć na cokolwiek. W końcu wstał i przez chwilę był odwrócony do Alexis plecami. Potrzebował chwili, by uspokoić swój oddech i twarz, które w sposób niezauważalny uległy zmianie. Po prostu uznał, że dalsza rozmowa nie ma sensu, skoro żadne delikatne argumenty nie docierają a wręcz odbijają się echem i wracają do niego. Nie mógł użyć bardziej odpowiednich argumentów, bo tak to już jest z osobami, które na swój sposób kochamy. Uważamy, by w żadnym geście, sposobie mowy, czy też zachowaniu takowej osoby nie obrazić. W końcu odwrócił się do dziewczyny z twarzą napiętą i zastygłą w niemym okrzyku. Zdawała się być piękniejsza niż zwykle jak, gdyby była wykonana z marmuru i przestawiała jakiegoś dawnego bohatera z czasów, gdy bogowie chodzili po ziemi.
- Nie dojdziemy do porozumienia. – Westchnął i pokręcił teatralnie głową. – Ja nie chcę szczęścia. Doznałem go już tak samo, jak miłości, opieki i tego wszystkiego co uważa się za piękne i cudowne. Tam, gdzie jest miłość jest i nienawiść, tam, gdzie jest pokój musi być wojna, tam, gdzie chęć ochrony bliskich jest i zdrada. Ja żyję na pograniczu tego wszystkiego i jest mi z tym dobrze. Nie chcę znów odczuwać tego wszystkiego co doprowadziło mnie do upadku. Życie to nieustany równoważnik. Gdy czujesz się dobrze musisz też się czuć źle rozumiesz? Ja po prostu nie chcę. Nie chcę o nic walczyć i niczego pragnąć i, choć czasem nie mam wpływu na własne emocje wiem, że każde zabicie mego serca jest błędem. Wybrałem podróż w jedną stronę i nie chce powracać. – Mówił spokojnie całkowicie opanowany, chociaż już bez tej czułości w głosie. Nie chciał już rozmowy na ten temat. Dlaczego? Jeszcze moment a naprawdę uwierzyłby, że i dla niego jest gdzieś pisane szczęście w, tedy narodziła, by się w, nim nadzieje, która zakwitłaby w, nim, by umrzeć śmiercią naturalną i wydać w jego duszy nowe plony bólu i cierpienia. Znowu, by się poczuł tak bardzo opuszczony i pozostawiony samemu sobie a przede wszystkim znowu nie umiałby sobie z tym uczuciem poradzić. Dla tego nie pragnął zmiany i dla tego właśnie nie chciał zmian w swoim życiu. Pomimo że oddałby wszystko za spojrzenie jednej dziewczyny w jego oczy, spojrzenie, które wyrażały, by tęsknotę i miłość to nie chciał nawet o tym marzyć. Był realistą i marzenia były dla niego pozbawione jakiegokolwiek sensu.
Sebastian schował ręce do kieszeni i spojrzał się na dziewczynę. Nie chciał jej ranić słowami lub czynami, ale nie mógł także pozwolić sobie na zbędne uczucia. To tak samo, jak płacz. Sebastian nie mógł pozwolić sobie na płacz, bo łzy oznaczają zwycięstwo serca nad ciałem i są dowodem na to, że nasze istnienie jest bezwartościowe. Dla tego nie płakał. Nigdy…
- Ciemność… Kiedy wszystko, co znałaś i kochałaś…. Zostaje ci odebrane… Myślisz jedynie o swym gniewie, nienawiści, a nawet o zemście… W, tedy nikt cię nie uratuję… - Wyszeptał ni z stąd ni zowąd nabrzmiałym od emocji głosem. Nie był to głos bliski płaczu lub załamania, lecz u człowieka, który zawsze przemawia beznamiętnie bardzo łatwo można dojrzeć lub dosłyszeć, choćby nutkę jakich kol wiek emocji nawet, jeśli nie w sposób określić jakie one są lub czym są spowodowane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 21 Gru - 18:31

Alexis lubiła przybywać w kuchni, chyba miała to po mnie. Kuchnia była miejscem, w którym można było podjeść przed podaniem dania, ale co ważniejsze przynajmniej w Hogwarcie była swego rodzaju schronem. Może tu było najnormalniej w świecie porozmawiać o wszystkim, bo pomimo tego, że krzątało się tutaj pełno skrzatów można było otwarcie i o wszystkim porozmawiać, bo miało się pewność, że poza skrzatami nikt tego nie podsłucha i nikt poza zainteresowanymi się o tym nie dowie.
Co czuła Alexis w tej chwili? Można powiedzieć, że po części czuła się bezsilna, jednocześnie czuła narastającą w niej irytację. Czuła, że przegrywa bitwę, w której chciała dowieść Sebastianowi, że i on powinien wierzyć w szczęście, że i jemu się to należy i pomimo tego iż nie raz dręczą nas chwile złe, nalezy cieszyć się tymi dobrymi. Jednak teraz wiedziała już że, Sebastian już jakiś czas temu postanowił skreślić i wyrzucić ze swojego życia pozytywnego jego spekty takie jak miłość, szczęście. Czy idąc też tym tropem wyrzucił też przyjaźń. Jeśli uważał tak, jak powiedział można było wysnuć taki wniosek. W takim razie czemu dalej z nią rozmawiał? Dlaczego nie okazywał tego, że jest mu obojętna.
Otworzyła usta, by odpowiedzieć na jego wypowiedź, ale zaraz je zamknęła bo Sebastian znów się odezwał. Nie spuszczała z niego spojrzenie słuchając uważnie. Dostrzegła w tej wypowiedzi emocje, które tak trudno było u niego nie raz zobaczyć, ale ona, jego przyjaciółka, nie potrafiła ich określić.
Przepełniała ją gorycz, bo choć starała się jak mogła, by pokazać mu że i on ma na kogo liczyć, on odwracał kota ogonem. Wiedziała, że w tym jednym temacie nigdy nie dojdą do porozumienia. Spojrzała na niego, a w jej zielonych oczach widać było gniew i irytację.
-Czasem mam wrażenie, że ty nie chcesz by ktokolwiek Cię uratował. Że lubisz być taki, cały czas jednak powtarzając, że nie możesz być inny. - powiedziała, działając pod wpływem chwili, impulsu, bezsilności oraz irytacji. Zaraz jednak zrozumiawszy co powiedziała podniosła dłoń i zatkała nią usta. Odwracając speszona wzrok w bok.
-Przepraszam. - wydukała wiedząc, że słów, które powiedziała nie da się już cofnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 456




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 21 Gru - 19:14

Sebastian wpatrywał się w nią przez chwilę tylko po, to by zamknąć oczy. Czuł jak narasta w, nim gniew. Nie pohamowany gniew pomieszany z obrzydzeniem, irytacją i Lucyfer jeden wie z czym jeszcze. Nie było to skierowany do Alexis, ale do samego siebie.
Dlaczego? Dlaczego wciąż pytasz, wciąż się starsza? Dlaczego! Czyż nie rozumiesz? Czemu nie trafiają do ciebie żadne moje słowa! Dlaczego?! Ten się nożem i sam siebie zszywam jestem człowiek-roślina ostatnia myśl to myśl konająca czuje, że nie dam rady upadam na kolana i nie umiem się już podnieść, ile razy… Ile razy można przyjąć ciosy godnie? To ostatnia raz, to ostatnia łza, to ostatnie dowiedzenia. Spadam w dół bez zabezpieczenia jestem tutaj i nie widzę swego cienia. Tak masz rację to mój własny pogrzeb, bo nie chcę być inny, nie chcę marzyć, nie chcę ufać. Nie chcę.. Bo się boję!
Sebastian naprawdę chciał jej to powiedzieć, to i wiele więcej. Chciał, by go wysłuchała, by zrozumiała. By przytuliła i powiedziała, że nie jest jeszcze nic straconego. Że ma ją i, że ona go nie opuści. Chciał.. Lecz nie umiał. Usta się nie otwierały a każde słowo zostało połknięte przez czarną dziurę, która wyrosłą w jego gardle.
W końcu otworzył oczy i spojrzał się na Alexis. Naprawdę była mu cenna. Czyż nie mogła zrozumieć, że on już taki był? Potrafił troszczyć się i kochać, ale nie chciał tego w zamian. Dlaczego nie mogła po prostu przyjąć to, co chciał jej dać i niczego nie dawać w zamian?
Chłopak zrobił kilka kroków ku wyjściu na ostatku spojrzał się na dziewczynę i przymknął oczy.
- Masz rację. Może nie powinienem wracać, może powinienem zostać tam, gdzie byłem i robić to, co robię najlepiej. Wybacz, że cię zawiodłem. – Powiedział i wyszedł nie zatrzymując się, szedł i szedł nie dostrzegając otoczenia i ludzi. Gdyby tylko Alexis wiedziała jak bliska była złamania jego zdawać, by się mogło nie do złamania murów i barier. Gdyby tylko wiedziała…

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 22 Gru - 20:37

Podniosła się, sama nie wiedząc co chce zrobić, podejść do niego, powiedzieć coś?Wiedziała, że nie powinna była wypowiadać tych słów. Ale one po prostu same wyskoczyły jej z gardła i nie dało się ich już zatrzymać. Napędzane zirytowaniem i bezsilnością wypadły z jej ust i rozbrzmiały w kuchni w której, zdawało jej się, iż zrobiło się strasznie cicho i powiało strasznym chłodem. A może tylko takie miała wrażenie. Widziała Sebastiana, który zamykał oczy i wiedziała że go zraniła. Ale nie mogła już zrobić nic, by cofnąć swoje słowa, dodatkowo sama nie wiedziała, czy chciała je cofać.
Widziała, że go zraniła, ale nikt nie powiedział, że przyjaźń jest zawsze piękna i usłana różami. W końcu od tego jest przyjaciel by powiedzieć czasem prawdę, nawet tę bolesną. Jednak nie spodziewała się, że Sebastian tak po prostu wyjdzie.
Czuła jak w środku niej wszystkie uczucia kumulują się i mieszają. Rozpacz z bezsilnością, irytacja, że nic nie zdziała. Została sama w kuchni, przegrana w bitwie, gdzie nagrodą było szczęście Sebastiana. Wydała z siebie krzyk. Nieokreślony bliżej, musiała po prostu dać upust emocjom, czuła, jak z oczu zaczynają kapać jej łzy. Zasiadała ponwnie przy stole uderzając pięścią w stół. Ból nie dawał ukojenia. Chyba będzie musiała udać się gdzieś, by się napić.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1193-francesca-lafealle#32131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4807-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7280-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7283-francesca-lafealle#205697




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 29 Gru - 2:01

Gdy wychodzili, dziewczyna nie miała pojęcia jak się zachować. Udawać, że nic się nie stało? Wziąć za rękę? Żadna z tych opcji nie wydawała się odpowiednia... gdyby tylko istniał jakiś złoty środek. Coś co nie byłoby jednoznaczne. Coś co nie oznaczałoby, że chłopak nic dla niej nie znaczy, oraz coś co nie oznaczałoby, że znaczy dla niej wiele. Myślała nad tym i myślała, jednakże to trwało. Czas płynął. A oni wciąż stali w drzwiach. W niewiarygodnym przypływie odwagi, włożyła delikatnie swoją dłoń w dłoń Matta, po czym spojrzała mu w oczy i spłonęła kolejnym rumieńcem. Jednakże nie wytrzymała zbyt długo, bała się tego jak zareaguje, więc wbiła wzrok w koniuszki swoich butów i ruszyła wolnym krokiem w stronę podziemi. Musieli przedostać się przez ruchome schody, a tam krzątało się wielu uczniów. Po drodze więc mijali wiele ciekawskich znajomych. Fran odpowiadała na zaczepki każdemu i uśmiechała się, chociaż czuła coś więcej niż zażenowanie tym, że każdy w efekcie zaczął szeptać gorączkowo. Czuła dumę. Trzymała bowiem za rękę Matta Cunningana. Niezwykle przystojnego ślizgona, którego każdy uważał za tak niedostępnego. A z Francescą przełamał lody. I to w dodatku tak szybko. Gdy przebrnęli przez wszelkie marmurowe korytarze i znaleźli się w kuchni, dziewczyna zaczepiła pierwszego lepszego życzliwego skrzata i poprosiła go o swojskie pierogi ruskie. Co prawda jest to dość nietypowe menu jak na śniadanko, ale warto wiedzieć, że Fran kochała pierogi bezgranicznie. Mogła je więc jeść o każdej porze dnia i nocy.
- Ty też masz na coś ochotę? - Zapytała cicho, jakoby ostrożnie, przełamując krępującą ciszę, która trwała przez cały czas ich przechadzki do kuchni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 29 Gru - 2:08

Mimo swoich uprzedzeń chłopak nie czuł się źle w towarzystwie dziewczyny. Owszem, czuł na sobie spojrzenia innych, ale to się już nie liczyło. Jak widać, chcieć to móc, wystarczy się uprzeć. Droga do kuchni była prosta, to też zamyślił się na tyle, że nawet nie zauważył jak znaleźli się na miejscu. Z zadumy wyrwał go dopiero jej głos. No tak, prawie zapomniał o Francesce. Nie o jej istnieniu, ale o jej obecności. Miał często problem z tym, żeby oderwać się od swoich myśli. Ale tak się dziwnie złożyło, że myślał akurat o niej. Na co miał chęć? Na pewno nie na nic sytego. Oh, zjadłby coś świeżego.

- Wiesz, ja chyba poproszę jakieś jabłko, albo winogrona, co ty na to? - zapytał dziewczyny jednak nie zamawiając nic, by ta wyraziła swoją opinię na ten temat. Może życzyła sobie, by towarzyszył jej z posiłkiem? Oh, jak to szlachetnie brzmiało! Ale wydawało mu się, że nie miałby oporów z zrealizowaniem jakiejkolwiek jej prośby. Mimo wszystko nie lubił jeść, gdy ktoś go obserwował. A no to się niestety zanosiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1193-francesca-lafealle#32131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4807-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7280-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7283-francesca-lafealle#205697




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 29 Gru - 13:52

- Jak chcesz! - Wzruszyła ramionami i posłała mu delikatny uśmiech. Dziewczyna nie miała najmniejszych oporów przed jedzeniem w towarzystwie ślizgona. Z Fran to potworny żarłok, ale nie przejmuje się tym, ponieważ jest zwolennikiem nadziei, iż wszystko i tak pójdzie w cycki. Wspięła się na palce i delikatnie musnęła ustami policzek chłopaka, ponieważ jakoś tak... nie potrafiła się już opanować. Chciała być jak najbliżej niego. Ciągle. A teraz rozmawiali z takim dziwnym dystansem. Chciała wrócić do tego, co działo się między nimi w pokoju czterech pór roku. Chciała tego raz jeszcze, a później wciąż i wciąż. Tak bez przerwy. Ponieważ było jej kurewsko wspaniale. - To Ty zamów coś sobie, a ja już wybiorę jakieś wygodne miejsce do siedzenia. - Powiedziała żywo, po czym tanecznym krokiem, ruszyła w stronę stolików. Wybrała ten najbardziej oddalony od drzwi, a najbliżej kuchni, ponieważ uwielbiała oglądać ten pracowity zgiełk wśród skrzatów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 29 Gru - 22:02

Chłopak zaczął wzrokiem szukać skrzatów. Podszedł wolno do jednego i powiedział mu życzliwie, że poprosi winogrona. Nie przewidział jednak reakcji skrzata, który był zdziwiony tym, z jakim kulturalnym tonem się do niego zwrócił ślizgon. Może na prawdę Fran działała na niego kojąco? Nawet skrzaty wyczuwały od niego radość i ciepło. A na prawdę, ostatnim co by zrobił wczoraj, to był uprzejmy dla skrzata. Poczekał chwilę na zamówienie i podszedł do stolika zajętego przez dziewczynę. Lubił winogrona, przypominał mu nektar bogów. W ogóle, uważał, że jako owoc sam w sobie jest dosyć ciekawy.

- Chcesz pooglądać jak jem winogrona? - zapytał rozradowany Matt. Miał w tym swój cel. Przysiadł po jej prawej stronie , położył talerz i siadając ujął ją lewą ręką. No co? Chyba mógł sobie na to pozwolić. Pozwolił także podziwiać dziewczynie z jaką radością i gracją je winogrona, co chwile wypluwając pestki na talerz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 51
  Liczba postów : 362
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1193-francesca-lafealle#32131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4807-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7280-fran-sran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7283-francesca-lafealle#205697




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 29 Gru - 23:02

To prawda, skrzaty nie przywyknęły do kulturalnego traktowania. Wiele osób, z natury miłych i przyjemnych w obejściu, pomiata skrzatami. Jest to bardzo dziwne zjawisko. Fran bowiem, należała do tej grupy osób. Urodziła się w rodzinie czarodziejów i mimo tego, że jest bardzo altruistyczna oraz wrażliwa, uważa skrzaty za stworzenia niższej kategorii. Taka już mentalność czarodziejów.
Gdy zaproponował, aby Fran oglądała jak Matt wżera winogrona, dziewczyna parsknęła wesołym śmiechem.
- Tak, to moje wyśnione zajęcie! - Powiedziała uroczystym tonem, po czym wciąż czekając na swoje pierożki, wpatrywała się w niego jak obrazek, gdy tak niezwykle przyzwoicie żuł winogrona, wypluwając pestki na talerz. Na jej ustach bez przerwy widniał szeroki uśmiech. Jej oczy błyszczały od szczęścia. Gdy chłopak ujął ją lewą ręką, wtuliła się w niego ponownie. Czuła się bardzo bezpiecznie oraz komfortowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Sacramento
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 0
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 29 Gru - 23:41

Czemu każda dziewczyna musiała używać lekkiej ironii chociażby raz na kilka minut? Intrygowało to Matta, jednak nie za wszelką cenę. Wolał zająć się przeżuwaniem winogron. Lubił wino, o tak, ale jedyną wadą winogron, były rodzynki. Matt szczerze ich nienawidził. Przypominały mu sflaczałe staruszki. Na samą myśl o tym przeszedł go lekki dreszcz. Szybko zmienił temat rozmyślań, bo i po co teraz gnębić się takimi sprawami jak stare babcie?

- Chcesz może winogrona? - zapytał dziewczyny po czym bez chwili zastanowienia i zaczekania na odpowiedź urwał mały owoc i lekkim ruchem próbował ją nim nakarmić. Czuł się jak rodzic, który karmi malutkie dziecko, tylko w tej relacji było dużo więcej czułości i namiętności. Uśmiechnął się przy tym i zaczął obserwować jak zareaguje Francesca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Wiek : 22
Skąd : Fenny Stadford
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 321
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4799-violet-lavoisier?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4806-takie-tam-lukrecjowe-3?highlight=lukrecjowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4805-violet?highlight=violet
http://czarodzieje.my-rpg.com/post?p=211741&mode=editpost




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 1 Lut - 19:25

Czasem dopada nas coś okropnego - wstajemy rano z łóżka z myślą "kolejny bezsensowny dzień", będąc wyprani z jakichkolwiek większych emocji, zupełnie obojętnym na otaczający nas świat. Z utęsknieniem wyczekujemy jakiegoś przełomowego wydarzenia, które przerwie ten ciąg bezsensu, które przerwie tą całą rutynę, która znienacka nas dopadła i nie chce opuścić. Nie robimy nic w tym kierunku, a może nie mamy możliwości, aby coś zrobić? Przecież kiedy nie jest się taką osobą, która proponuje, a która jedynie oczekuje, aż druga osoba wyjdzie z inicjatywą, ciężko jest zrobić cokolwiek w tym kierunku. A Violet niewątpliwie właśnie takim człowiekiem była. Chciała zadać teraz komuś stos pytań, chciała zrobić coś głupiego, chciała rzucić książki w kąt i iść gdzieś, z kimś, nie zważając na okoliczności. Chciała móc oderwać się od tej jednostajności, ale nie potrafiła pójść do pierwszej lepszej osoby i powiedzieć "słuchaj! mam dla ciebie totalnie szaloną propozycję!".
Tymczasem wyżej wymieniona wędrowała właśnie hogwardzkimi korytarzami, snując ponure rozmyślania. Jak to jest, że kiedyś potrafiła nie zaglądnąć do książki, nie spać w nocy czy szwędać się po najciemniejszych zakamarkach Londynu? No tak, wszyscy postanowili wziąć się za siebie, szkoda tylko, że ona zawsze była taka ogarnięta i nie musiała porządkować nic w swoim życiu. Och, dobrze, był taki okres w jej jakże barwnej egzystencji, kiedy nie umiała zrobić nic więcej, niż przeleżeć całego dnia w łóżku, ale na szczęście ma to już za sobą.
Zatrzymała się przed jakimiś drzwiami, nacisnęła na klamkę i weszła. Obojętnie rozejrzała się po pomieszczeniu - no tak, jak zwykle skrzaty zaraz rzucą się na nią z pytaniem, czy ma na coś ochotę. O, nawet już idą w jej kierunku.
- Poproszę tylko jakieś ciasteczka, nic więcej. - powiedziała do jednego z nich. W gruncie rzeczy zawsze żyła w zgodzie z tymi stworzeniami, w końcu jej brat nie mógłby zaprezentować swojego talentu kulinarnego, gdyby miał z nimi na pieńku - przecież nawet nie dopuściliby go do kuchni! Panienka Lavoisier wciąż miała przed sobą twarz Służki, jednej ze skrzatów, z którą Lawrence najlepiej się dogadywał. Szkoda tylko, że ta już nie żyje, ale cóż - wszystko się kiedyś kończy. Był taki czas w jej życiu, kiedy unikała tego pomieszczenia jak ognia, a to z powodu nieustannych pytań. Dociekliwe skrzaty, które wręcz przepadały za jej kochanym braciszkiem, chciały wiedzieć, dlaczego nie przychodzi. Co im miała powiedzieć? "Nie wiem co się stało, ale odszedł i już nie wróci"? Nie byłyby zadowolone, pewnie nawet nie uwierzyłyby jej, bo to on był gwiazdą, a ona zbędnym obserwatorem. Z czasem jednak zaczęły oswajać się z myślą, że Law więcej się tutaj nie pojawi i Ślizgonka zjednała sobie ich sympatię.
Dostała właśnie ciasteczka i herbatę - stworzenia doskonale wiedziały, że panna Lavoisier ją uwielbia. Bezwiednie jeżdżąc końcem palca po obrzeżach szklanki i wpatrując się w bursztynowy płyn, powoli próbowała wyczyścić swój umysł z jakichkolwiek zbędnych myśli. Słyszała kiedyś, że to pomaga się odstresować i nabrać motywacji. Nie do końca wiedziała, czy to prawda, ale cóż - warto spróbować! Przypadkowy przechodzień powiedziałby pewnie, że się dziewczyna zamyśliła, albo wpadła w jakiś trans, tymczasem ona była zupełnie świadoma tego, co dzieje się wokół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 20Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11 ... 20  Next

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-