IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18, 19, 20  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Kuchnia   Nie 20 Maj - 22:41

First topic message reminder :

Chyba każdy ma problemy z nazywaniem uczuć. Ale niektórzy mają się trudniej, ponieważ mają ogromne problemy z zrozumieniem swoich emocji. A szczególnie ona. Niewiele przeżyła, niewiele mogła tak naprawdę określić. Jedyna jej wiedza na temat związków bierze się z romansów, z opowieści Ikuto. Przez to w jej głowie funkcjonuje jedynie pojęcie, że wszystko zawsze dobrze się kończy, miłość zawsze zwycięża i jeszcze wiele innych głupot, które chyba tylko zranienie tego dziecka mogłoby wyperswadować. Choć ją często zranić. Chyba, że fizycznie... Kyaaa, aż jej się przypomniało, jak Dracon brutalnie uderzył nią o ziemię! Momentalnie zakończyła smutne tematy i uśmiechnęła się niezwykle wesoło. Odwróciła się w stronę Finna uchylając wargi.
- Finn... Eto... Kojarzysz może takiego chłopaka... Draco – No nie mogła nie zapytać. Miała ochotę przeprosić za to, że schodzi na taki temat, ale ją aż tak strasznie korciło, że aż ją przechodziły ciarki. Jeju! Ona by powiedziała, że przy takiej rozmowie, gdzie się dowie jak cudny jest Dracon nie zliczy orgazmów. Kyaaaa!
- Nie pouczaj mnie, bo wiem lepiej niż ty. Co ty możesz wiedzieć o holenderskim ty ty... HOLENDRZE! - Powiedziała wytykając lekko język w jego stronę, uśmiechając się zabójczo po tym sztucznie patrząc na niego z wyższością, bo przecież ona wie lepiej i rybak nie będzie w stanie podważyć jej inteligencji i genialności O!
Sama również zaczęła jeść chociaż zdecydowanie wolniej, jakby zastanawiając się nad każdym kęsem. Jajecznicę lubiła jeść, delektować się nią nawet w towarzystwie. W innym wypadku nie chciałaby z kimś jeść, ponieważ... Ta dziewczyna wstydzi się tego, że używa sztućców na odwrót, a więc widelec w prawej ręce, a do tego dzieli danie od tego, co najmniej smaczne do tego co najsmaczniejsze i w takiej kolejności wszystko je nigdy nie mieszając dwóch rzeczy ze sobą.
- Nie nauczę cię, bo ten przepis to ogromna tajemnice. Zdradzę go tylko mężowy, bo on mi będzie robił takie wykwintne śniadanka do łóżka – Skomentowała zadowolona, że jak zwykle jakże najprostsza do zrobienia potrawa robi ogromną furorę. Powinna zostać kucharką!... Haha! Dobreee! Nie no, Van w kuchni. Szkoda gadać. Skrzaty to by chyba już tutaj nie wróciły, gdyby zaczęła pichcić coś „dobrego”.


Ostatnio zmieniony przez Agavaen Brockway dnia Sro 23 Maj - 16:54, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 729
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon 11 Kwi - 14:11

I faktycznie. Nie miało to dla niej najmniejszego sensu. Jednak nie chciała dalej w to brnąć. Nie widziała ku temu potrzeby. Czuła jednak, że niefortunnym się stało iż poczuła mdłości właśnie przy nim. Grypa potrafiła być naprawdę nieprzyjemna. Mogła zostać w łóżku, a nie biegać na spotkania z jakimś chłopakiem aby uczyć go gotować. I w sumie wyglądało to teraz jakby to ona była uczona tej sztuki. No halo! To nie tak miało być.
Każde kolejne słowo jakie wypowiadał w jej stronę wprawiało ją w stan gotowania się. Czuła jak każdy mięsień zaciska się coraz mocniej, a ona sama stała jak posąg. Jeśli chciał wyprowadzić ją z równowagi to mu się to udało, lecz nie miała zamiaru tego pokazywać. Nie przywykła do wykłócania się czy bawienia w głupie gierki kto kogo bardziej wkurzy. No chyba, że z Anastazią. Z nią kłóciła się zawsze i wszędzie. Choćby nawet na tych głupich schodach, gdzie zgubiła ten przeklęty sok dyniowy. Tak poza tym, kto normalny nosi wielką butlę soku dyniowego ze sobą?! Tylko ta przeklęta Ana. Teraz jednak nie była w jej pobliżu, a gryfona. Wzięła parę oczyszczających wdechów i spojrzała na niego z drobnym uśmiechem na ustach. Co jak co ale uśmiechać to się lubiła.
- Najwidoczniej tak Ci się tylko wydaje. Na twoim miejscu to bym uważała. Żartujesz sobie ze nie, a może któregoś dnia przyjdzie do Ciebie jakaś panna z którą spałeś i powie "będziesz ojcem". - spojrzała na niego z ognikami w zielonych oczach. - Wtedy to ja się pośmieję. - czy ona właśnie była wredna? Nie, nie możliwe. Clarissa nigdy nie była wredna. Otrząsnęła się szybko słuchając jego wypowiedzi. Wciąż jednak gdzieś na dnie jej umysłu błądziła myśl "coś jest nie tak...". Tylko co?
- Lubię długie historie. - odparła zakładając ręce na piersiach i czekając na ciąg dalszy. Co jak co ale historie to uwielbiała słuchać. Przypomniał się jej dzień z Adamem kiedy to opowiadał jej legendę. Musiała koniecznie do niego napisać aby to powtórzyli. Na słowa "piękny i młody" prychnęła nieznacznie. Kiedyś sama uważała go za przystojnego i ciekawego mężczyznę, jednak od kiedy była z Belpem nikt nie był w stanie mu dorównać. Nawet Harper. Ostatnie jego słowa zainteresowały ją jednak. Poziom wyżej tak...- Czyli postanowiłeś oddać swoje serce tej jedynej? - spojrzała na niego lustrując go intensywnie swoim spojrzenie. Bardzo ciekawa była która dziewczyna była w stanie go usidlić. A może wcale nie była to dziewczyna. W końcu sama była kiedyś bi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw 14 Kwi - 12:20

Zignorował wszystko co powiedziała. Nie miał zamiaru się z nią przekrzykiwać, czy drażnić, ale to co powiedziała na koniec…
To był dla niego szok. Jakim cudem ona z tej wypowiedzi wyniosła, że chce się ustatkować? Trzeba przyznać, że przez kilka sekund nie wiedział co ma powiedzieć i to właśnie było jego błędem. Przez to, że nie wiedział jak ma odpowiedzieć, mógł tylko potwierdzić domysły dziewczyny, a nie je wyrzucić.
- Zwariowałaś? – powiedział z wielką powagą i po chwili zaśmiał się i wybuchł śmiechem – Oddać serce tej jedynej? – dodał pomiędzy kolejnymi salwami śmiechu. Nie był w stanie się opanować. To brzmiało tak irracjonalnie i tak komicznie, że nie był w stanie sam się do tego przyznać. Edward Harper oddaje swoje serce tej jedynej. Śmiechu warte.
To co stało się chwilę później było tak szybkie i niespodziewane, że trudno sobie to wyobrazić. Ed wystartował w jej stronę i wręcz uderzył jej drobnym ciałem o ścianę. Jej nadgarstki trzymał w żelaznym uścisku wysoko nad jej głową, aż dziwne było, że dziewczyna była w stanie dotykać ziemi. Jego dzikie spojrzenie nie odrywało od niej oczu, a on wyglądał jakby pożerał ją kawałek po kawałku, a to był dopiero początek. Zaśmiał się ponownie pod nosem nie odrywając od niej spojrzenia, po czym oblizał się z chytrym uśmieszkiem. Zbliżył się niebezpiecznie do jej twarzy i zatrzymał się przy jej uchu.
- Oddać serce tej jedynej, co? – wyszeptał jej przy okazji mrucząc przeciągle – Nie jestem na tyle głupi – zaśmiał się ponownie po czym jego usta zetknęły się z jej delikatną skórą na szyi. Zostawiał na niej delikatne pocałunki i co kawałek przegryzał ją w pieszczotliwy sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 729
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw 14 Kwi - 18:31

Cisza jaka nastała po zadaniu przez nią pytania jedynie utwierdziła ją w przekonaniu iż właśnie tak było. Uśmiech triumfu nie schodził z jej ust. A jednak, ktoś usidlił jednego z Harperów. Jednak wcale nie była ciekawa kim była owa osoba. Bo niby czemu miałaby być ? Nie interesował ją już ten chłopak. Teraz jedynie liczył się ktoś inny.
Śmiech, jak i zdania które wyszły z jego ust od razu starły jej uśmiech. Uchyliła jedynie swoje usta w zdziwieniu. Czy on był szalony... Na to wyglądało. Czy aż tak bardzo nie wierzył w miłość? A może tak bardzo się sparzył, że nie chce mieć z nią do czynienia. .. No cóż, co by to nie było zajęło jej myśli na tyle, że nawet nie zauważyła kiedy ten zbliżył się do niej przypierając jej ciałem do ściany. Dopiero mocny uścisk na nadgarstkach jak i uderzenie, po zetknięciu ze ścianą, jej to uświadomiły. Uniosła do góry głowę chcąc spojrzeć mu w oczy. Nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji. W tym momencie naprawdę chłopak ją przeraził, a nie zdarzało się to często. Nawet sytuacja podczas lekcji eliksirów nie była tak... przerażająca? jak ta teraz. Serce od razu zaczęło jej szybciej bić przez przypływ adrenaliny. I wcale nie miało ono pozytywne znaczenie, wręcz przeciwnie. Zacisnęła usta w kreskę. Nie miała zamiaru się z nim kłócić, jednak pozostanie w takiej pozycji również nie wchodziło w grę. Szarpnęła rękoma jednak to nic nie dało. Przełknęła ślinę widząc jak się oblizuje. Naprawdę ją przerażał, tym bardziej, gdy zbliżył do niej swoją twarz. Delikatne dreszcze przeszły po jej ciele. W co też ona się wpakowała. Czując jego usta na swojej szyi wzdrygnęła się. Chyba nie chciał zrobić czegoś wbrew jej woli, prawda?
- Ale jesteś najwidoczniej na tyle głupim aby dobierać się do mnie wbrew mojej woli. - jej głos drżał, a każde wypowiadane słowo nie było powiedziane tak pewnym tonem jakby chciał - Puść mnie. - zażądała szarpiąc znów rękoma. Bała się jednak, że jej prośba nie zostanie spełniona, a ona zdana będzie na jego kaprys. Odciągnęła głowę najdalej od niego aby jego usta nie mogły już jej dotknąć. Gdyby tylko spojrzał jej w oczy zobaczyłby w nich odrazę skierowaną w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw 14 Kwi - 20:53

Jay znalazł w swoim mieszkaniu list, które ewidentnie był skierowany do niego, a jednak go nie dostał. To dziwne. Najwyraźniej sowa po raz kolejny pomyliła jego i brata. Zdarza się. Tylko dlaczego Edward mu od razu tego nie przekazał? Minęli się przecież jakiś czas temu. Dopiero teraz gdy ogarnął się już po powrocie, coś zjadł na szybko i spojrzał na stół to dostrzegł leżący pod nim pergamin, który najwyraźniej został zrzucony przez wiatr. List od Clari. O, super! Chętnie się czegoś nauczy, bo Edward nie był najlepszym nauczycielem – był za mało seksowny i dużo ostatnio się denerwował.
Wrócił do Hogwartu z pośpiechem, bo spodziewał się, że dziewczyny może już tam nie być. Ten list na pewno wiele czasu leżał na stole, więc mogła pomyśleć, że Jay ją wystawił. Nic podobnego, po prostu powie, że zaspał, czy coś. Wszedł więc do kuchni z charakterystycznym dla niego uśmiechem od ucha do ucha i... Gapił się. Edward dobierał się do Clari? CO!? Przecież on był zakochany. Zakochany w Vittori. Ostatnio nawet się spotykali. Czyżby nadal starał się za wszelką cenę udowodnić sobie, że to jednak nie jest miłość? Chłopak westchnął.
- Odbijany braciszku, zostaw ją – Podszedł i położył mu rękę na ramieniu – Przypaliłem w domu jajecznicę. Proponowałbym iść ratować kuchnie, bo jest w stanie agonii – Zaśmiał się pod nosem dość sztucznie i czekał na jego reakcję jednocześnie spoglądając niepewnie na Clari. Nie chciała, by myślała o Edwardzie źle. On po prostu... Miał pewne problemy i tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Cotgrave
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 308
  Liczba postów : 331
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12277-edward-harper#327635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12284-ktos-chce-cos-od-harpii#327714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12283-kwiaty-tanatosa#327713
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12285-edward-harper#327718




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw 14 Kwi - 22:10

Nie był aż takim potworem. Kiedy usłyszał jej głos odsunął się od niej i spojrzał na twarz. Teraz jego usta zwęziły się w szparkę, a on opuścił wzrok, coś go tknęło. Przesadził i wiedział o tym. Poluźnił uścisk na jej nadgarstkach nawet na nią nie spoglądając, aż nagle usłyszał znajomy głos. Odwrócił w wzrok w stronę brata i zaśmiał się sztucznie pod nosem.
- Zawsze wiesz kiedy wpaść – powiedział niby to rozluźniony i puścił dziewczynę, po czym westchnął pod nosem – zanim zaczniecie gotować, zjedzcie pierożki, bo szkoda je zmarnować – położył dłoń na głowie Clarissy i rozczochrał ją – da radę Cię pouczyć… – wydukał z lekkim uśmiechem i odsunął się od dziewczyny jak najszybciej się dało. Zapewne nie chciała, by ten ją dotykał w jakikolwiek sposób. Bez żadnego więcej słowa ruszył w stronę wyjścia, a kiedy mijał bliźniaka, ten mógł zobaczyć na jego twarzy wyraz, który nigdy nie powinien się tam pojawić. Bez słowa opuścił kuchnie i nie miał najmniejszego zamiaru wracać do domu. Poszwęda się gdzieś, czy co. Byle tylko nie myśleć o tym wszystkim.

z\t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 729
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw 14 Kwi - 22:35

Czuła jak jej ciało drzy. Naprawdę aż tak bardzo się bała? Przecież Clarissa nie bała się niczego. A przynajmniej niczego w Hogwarcie. Katem oka zarejestrowała ruch jak i usłyszała charakterystyczne skrzypienie drzwi. Dźwięk ten był niczym wybawienie. Nie spodziewała się jednak ujrzeć drugiego Harpera. Mimo to nie potrafiła wydobyć z siebie głosu. Może i uścisk nie był już tak ciasny lecz nadal bała się ruszyć. Co jest ? Dopiero gdy chłopak całkowicie ją puścił opadła na całe stopy masując obolałe nadgarstki na zmianę. Tak to zajęcie ją zajęło, że nie zauważyła kiedy ten wyciąga w jej stronę dłoń i czochra po włosach. Jej mięśnie od razu się spięły, gdy poczuła jego dłoń na głowie. To był odruch. W pełni odetchnęła kiedy Edward wyszedł z kuchni, choć szok pozostał.
Czy powinna pytać Jay'a o to się właśnie wydarzyło? Raczej nie. Nawet pytanie to byłoby nie na miejscu. W końcu nie był tutaj od początku. Spojrzała na niego jakby go nie widząc. Podeszła do stołu i przystąpiła do dalszej pracy chcąc zająć czymś myśli. Cholera, weź się w garść kobieto!
- Woda już się zagotowała więc za jakieś dziesięć minut będzie gotowe. - złapała gotowe pierożki w dłonie chcąc zanieść je do garnka. Niestety, tak bardzo się jej trzęsły, że wszystkie zamiast wylądować w wodzie, znalazły się na podłodze. - Przepraszam, niezdara ze mnie. - kucnęła mając zamiar je pozbierać. Nie doszło jednak do tego. Po prostu usiadła na zimnej podłodze wpatrując się w rozsypane jedzenie. Nie przypuszczałaby, że tak bardzo to na nią wpłynie. Przymknęła oczy i policzyła do dziesięciu po czym znów je otworzyła wlepiając swoje spojrzenie w Jay'a. - Chyba powinnam Ci podziękować tak więc... Dziękuję. - choć do końca nie była pewna za co dziękuje. Bo czy wierzyła w stu procentach, że Edward coś jej zrobi? Nie. Jednak nie mogła tego wykluczyć. Stać mogło się wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 334
  Liczba postów : 348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12273-jessie-harper
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12279-dziubaski-jay-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12280-wylupek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12281-jessie-jay-harper




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 15 Kwi - 9:01

Spoglądał na brata wciąż z tym sztucznym uśmiechem, który w jakiś sposób miał ukryć to, że Jay bardzo się o niego martwił. Obserwował każdy jego ruch kontrolując, czy ten nie robi nic niepokojącego. Gdy natomiast wyszedł z sali odetchnął z ulgą. Wprawdzie wiedział, że akurat jemu brat nic nie zrobi, ale nie chciał już bardziej stresować Clari. Wpatrywał się w nią, a jego oczy przepraszały ją swoim wyrazem. Czuł się w obowiązku przeprosić ją za brata. Również wytłumaczenie jej wydawało się być oczywiste, bo w końcu Edward praktycznie się do niej dobierał, a wszyscy doskonale wiedzieli, że krukonka jest w szczęśliwym związku.
Widząc jak ta miota się z jednej na drugą powolutku podszedł do niej i kucnął obok. Zignorował pierożki i położył swoją dłoń na jej ramieniu. Ciepło się do niej uśmiechnął i łapiąc obie jej dłonie podniósł się wraz z nią z ziemi.
- Nie dziękuj. On by nic nie zrobił – Powiedział jej, a jego twarz mówiła, że jest w stu procentach tego pewny – Edward bardzo kocha Vittorię, ale ma z nią wiele problemów. Trochę się pogubił, więc proszę nie myśl o nim źle – Wyszeptał. Było po nim widać, że i on jest bardzo przejęty tą całą sytuacją. Choć na szczęście jego dłonie nie trzęsły się, więc mogły dodać jej pewnego rodzaju otuchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 729
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 15 Kwi - 16:32

Czując jego dłoń na swoim ramieniu wzdrygnęła się lekko. Wiedziała, że nie jest to Edward, jednak nie potrafiła zapanować w tym momencie nad swoim ciałem. Wciąż odczuwała lęk i strach spowodowany zachowaniem Harpera. W głębi serca jednak wiedziała, że nie zrobiłby jej krzywdy jednak w tamtej chwili wcale się tak nie czuła. Spojrzała na Jaya z bladym uśmiechem podnosząc się dzięki jego pomocy z ziemi.
- Być może ty jesteś pewien tego w stu procentach ale ja nie. Nie wiesz co by się stało, gdybyś nie przyszedł. - nadal lekko się uśmiechała choć wcale nie było jej do śmiechu. Podeszła do stołu znajdującego się tuż za nią. Położyła na nim dłonie po czym odwróciła się i oparła tyłkiem o jego brzeg. Nie chciała już przebywać w tym miejscu. Czuła się strasznie niekomfortowo.
- I to, że się pogubił go usprawiedliwia?- nie potrafiła już dłużej patrzeć na niego z uśmiechem. Teraz jej oczy ciskały piorunami, a usta zwęziły w cienką kreskę. - A gdyby tak na moim miejscu była... No nie wiem, może Lilka? Też byś tak myślał.? -tego było za wiele. Może i nie myślała o nim źle, jednak nie zmieniało to faktu iż się go bała. Prychnęła jedynie i ruszyła w stronę drzwi zatrzymując się z ręką na klamce. - Rozumiem, że chcesz go bronić i wierzyć, że nic by nie zrobił. Pamiętaj jednak, że nie zawsze będziesz mógł pomóc bratu aby nie popełnił błędu. - nawet się nie odwróciła w jego stronę. Nie mówiąc już nic więcej wyszła z kuchni.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 2 Lip - 0:45

Droga do kuchni przebiegła naprawdę szybko. Na szczęście większość uczniów bawiła się już w wielkiej sali, dlatego lochy były wręcz puste, tak samo, jak pomieszczenie, do którego zmierzali. Właściwie to Nejt przez chwilę zastanawiał się, czy Saga jest pełnoletnia? Ale nawet jeśli nie, to jeszcze trochę alkoholu nikomu nie zaszkodziło! Przecież nie miał zamiaru jej upijać i później gwałcić po kątach, no skądże! Gdyby to był Sky'a, to sytuacja pewnie wyglądałaby inaczej. Ale przy ślizgonce powinien przynajmniej udawać dżentelmena. Pewnie od razu przystąpił do poszukiwania procentów, kiedy tylko znaleźli się w kuchni i automatycznie rozwiązał krawat, który wcześniej był dość mocno zaciśnięty na jego szyi.
- Co ty na to, żebyśmy lepiej się poznali? Bo na dobrą sprawę nic o tobie nie wiem - rzucił przez ramię, zaglądając do kolejnej szafki, która była pusta. Zrobił kilka kroków w bok, by zajrzeć do innej - Ulubiony kolor? Przedmiot w szkole? Lubisz mugoli? A może jesteś seryjnym mordercą? - zadał serię podstawowych pytań i właśnie wtedy ujrzał butelkę ognistej, którą ktoś najwyraźniej próbował ukryć. Zgarną swoją zdobycz i uśmiechnął się triumfalnie, machając do Sagi butelką. Otworzył jeszcze jedną z górnych szafek, w celu wyciągnięcia dwóch szklanek i usiadł na blacie. Szybko przystąpił do polewania alkoholu i poklepał miejsce obok siebie.
- Nie musisz się bać, nie jestem mordercą i nie gryzę, a przynajmniej nie mam w zwyczaju tego robić... nie przy takiej krótkiej znajomości - oznajmił i wzruszył ramionami, bo humor to mu się dziś trzymał. Przejął jedną ze szklanek i od razu upił z niej łyk alkoholu - A może mordujesz koty, kiedy nikt nie widzi i później składasz je w jakiejś ofierze? - zapytał jeszcze z pełną powagą, bo skoro już mieli razem balować, to serio wypadało się poznać. A na pewno upewnić się, że twoja partnerka nie jest jednak tym mordercą. Na szczęście nie wyglądała, jakby zabijała te biedne zwierzątka, więc Nejt nie musiał się chyba obawiać, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 2 Lip - 21:46

Wciąż miała wątpliwości co do tego pomysłu. Co prawda został jej niecały rok do wyczekiwanej osiemnastki, a ze swoją aparycją spokojnie mogła podawać się za dorosłą. Jednak wciąż coś nie dawało jej spokoju i powodowało taki dziwny skurcz w gardle. Uspokajała się, że przecież wszyscy, którzy mogliby ich przyłapać są na balu. Nauczyciele muszą pilnować tej szalonej, rozwydrzonej bandy. A może jednak chodziło o świadomość, że będzie pić z chłopakiem swojego "chłopaka". Bo chyba powinna go nie lubić... Albo przynajmniej się z nim nie spoufalać.
Nawet przez chwilę nie pomyślała, że mogłaby znaleźć się w niebezpieczeństwie. Chociaż Nathaniel był starszy i większy to czuła się bezpiecznie z różdżką ukrytą pod suknią. Specjalnie po to by ją wziąć ze sobą, założyła jedwabną przepaskę na nogę. Kiedy więc chłopak przeszukiwał szafki w poszukiwaniu alkoholu, Saga, pod pretekstem wygładzenia sukni, sprawdziła czy różdżka przypadkiem jej się nie wysunęła.
- W sumie wypadałoby wiedzieć choć trochę o swoim partnerze - stwierdziła ostrożnie. Tak naprawdę wiedziała o Nejcie całkiem sporo, między innymi o życiu uczuciowym ślizgona, ale to chyba się nie liczy...
Zanim odpowiedziała na te zupełnie podstawowe pytania, uśmiechnęła się szeroko na widok butelki.
- Eeem... Zielony alboo śnieżnobiały. Zaklęcia. Toleruję. I tylko w czwartki. Te same pytania do ciebie - Dwie ostatnie odpowiedzi były nieco podkoloryzowane. Nie lubiła wyznawać, że interesuje się mugolami, oficjalnie przecież była czystokrwistą czarodziejką z wielopokoleniowej rodziny. No i w czwartki miała lepsze zajęcia od mordowania.
Spojrzała sceptycznie na blat. Ciężko z gracją na nim usiąść w tak długiej sukni. Dała jednak radę i wzięła do ręki szklankę.
- W takim razie nie wiem czy to dobrze, że się poznajemy jeśli masz zacząć gryźć - zażartowała i upiła łyk - trochę zbyt duży i zbyt szybko. Poczuła jak whiskey rozpala jej gardło. Odkaszlnęła jakby miało to w czymś pomóc. - Wyglądam ci na kogoś takiego? - Szczególnie po tym amatorskim zakrztuszeniu. Z każdym kolejnym łykiem skurcz w gardle ustępował. A kiedy już prawie opróżniła szklankę poczuła się znacznie bardziej rozluźniona.
- To teraz ja zadaję pytania! Hm... Skąd jesteś? Masz jakieś zwierzątka? Ulubiona książka? I... stan cywilny? - Sama nie do końca wiedziała czemu tak otwarcie nawiązała do jego małżeństwa, ale niedbały, rozbawiony ton sugerował jednak, że o niczym konkretnym nie wiedziała i po prostu sobie żartuje. Dodatkowo wyciągnęła w jego stronę pustą już szklankę i spojrzała na butelkę, bo ognista zdecydowanie jej zasmakowała.
Może jednak Nejt powinien się jej troszkę obawiać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw 4 Sie - 23:29

Wychodzi na to, że Nate demoralizował Sagę. Nie dość, że łamał serce Sky'a na każdym możliwym kroku, to jeszcze demoralizował jego udawaną dziewczynę. Najśmieszniejszy z tego wszystkiego był jednak fakt, że on serio nie miał takich złych zamiarów. Bo popatrzmy, jak to widział nasz Nejt! Był pewien, że Salemczykowi, z którymi się spotykał, odpowiada taki układ. Zero zobowiązań, a jedynie obustronne korzyści, no kto by tak nie chciał? Takiego zdania był brunet, więc wmawiał sobie, że w przypadku Skylera jest podobnie. A to, że Saga nie była pełnoletnia, a ten już jej alkohol proponował... no zdarza się, prawda? Dlatego z ręką na sercu mogę przyznać, że Woods nie był taki zły, on robił to całkiem nieświadomie, o! A zresztą, odrobina Ognistej jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Przecież nie liczyło się, że nauczyciele mogą ich przyłapać, czy coś, w końcu Nathaniel kończył Hogwart, więc na dobrą sprawę mu nie zależało. A ślizgonka? Ładnie by się uśmiechnęła i może nawet ominęłaby ją jakaś kara. Żyj chwilą i takie tam.
Oczywiście chłopak słuchał jej wypowiedzi, bo naprawdę chciał ją poznać, wypadałoby jeśli już tworzyli jakiś pokręcony trójkącik ze Skylerem, nie? Wziął głęboki wdech zastanawiając się nad odpowiedzią na pytania i dopiero, kiedy wziął łyk alkoholu spojrzał na dziewczynę i lekko przechylił głowę.
- To proste, zielony. Transmutacja. Zdarzają się wyjątki. W czwartki? Kurczę, trochę się minęliśmy, ja wybrałem środy - powiedział z pełną powagą i kiwnął jeszcze głową, żeby utwierdzić ją w swoich słowach. Bo przecież widać było, że jest typowym ślizgonem, no może szczerzył się zbyt często, ale oprócz tego posiadał wszystkie cechy, pasujące do domu węża. Dlatego nie można dziwić się, dlaczego upodobał sobie zielony i jest zniechęcony słysząc o mugolach, choć musiał przyznać, że znajomość z Marcelą pomagała mu ich jakoś zrozumieć, a raczej była i pokręcona znajomość. Kiedy myśli Nate'a zeszły na Marceline, znów upił łyk alkoholu, który na dobrą sprawę przestał być dla niego mocny. Spojrzał jeszcze na ślizgonkę, która najwyraźniej z Ognistą nie miała wiele wspólnego i lekko się przy tym uśmiechnął - Dla ciebie mogę zrobić wyjątek i się od tego powstrzymać - przyłożył nawet rękę do klatki piersiowej i mógłby krzyknąć 'słowo harcerza' gdyby wiedział kim w ogóle harcerze są.
- Ci niepozorni zazwyczaj są mordercami i składają biedne koty w ofierze, serio - znów powiedział to z pełną powagą i wysłuchując jej pytań, sięgnął po butelkę, żeby zapełnić pustą szklankę - Londyn. Tylko upierdliwą sowę. Zdecydowanie 'Gra o Ministerstwo'. Hmm... żonaty - podniósł jeszcze palec z obrączką, żeby nie było, że kłamał - To teraz odpowiedz na te same pytania - powiedział z uśmiechem na ustach. No halo, powinna mu powiedzieć, że ma chłopaka, który jest chłopakiem Nate'a... a na dobrą sprawę nie jest, ale lepiej się w to nie zagłębiajmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon 8 Sie - 3:10

Pomimo tego, że do tej pory raczej rzadko miała do czynienia z alkoholem, wiedziała mniej więc "jak to działa". W napięciu oczekiwała więc tego osławionego szumu w głowie. Uznała, że to będzie najbardziej przydatny efekt uboczny. Dlaczego? Otóż nie chciała za dużo myśleć, dociekać i zastanawiać się. Sytuacja zwyczajnie ją przerastała i chociaż w życiu by się do tego nie przyznała, ten jeden jedyny raz wolałaby zaniechać jakiejkolwiek kontroli i zdać się na los. Co będzie to będzie...
Zamknęła oczy przełykając gorzkawy napój i próbując zatrzymać potok myśli.
- Chowajcie swoje koty! Saga nadchodzi! - powiedziała imitując piskliwy, przerażony głos. Roześmiała się spoglądając na Nathaniela. Zastanawiała się wcześniej jaki może być ten słynny facet, który ożenił się przez przypadek i zawrócił w głowie Skylerowi do tego stopnia, że ten zwrócił się o pomoc do kompletnie obcej osoby. Była niemal pewna, że to jakiś wredny typ, którego bawi zabawa uczuciami innych. A tu proszę, ten okropny Nejt siedział teraz obok niej i był sobie uroczo beztroski, wesoły, i zupełnie nic nie kombinujący. I w dodatku prawdomówny!
Omal się nie zakrztusiła kiedy tak zupełnie bez oporów wyznał, że jest żonaty. Poprawiła włosy, żeby odwrócić uwagę od twarzy, na której odmalowało się lekkie zdziwienie.
- Więc tak... Islandia. Obecnie nie. Nie potrafię wybrać jednej. I... - Cholera. Upiła łyk Ognistej; może chciała zyskać na czasie, chociaż bardziej prawdopodobnym wydaje się, że chciała dodać sobie trochę odwagi. - Mam chłopaka. - Wzruszyła ramionami, by po chwili dodać: - A wiesz co? Masz żonę! Ja też wolna nie jestem. A idziemy na ten bal razem... - Może to nie był zbyt dobry pomysł, by teraz się w to zagłębiać ale chciała wiedzieć. I alkohol też robił swoje. - Czy to nie dziwne?
To było nawet przyjemne, kiedy to ciepło rozchodziło się po ciele z każdym łykiem. Właściwie sama już nie wiedziała czemu naszło ją na takie refleksje. I tak prędzej czy później doszliby do wniosku, że oboje mają mocno skomplikowaną sytuację (delikatnie mówiąc).
- To co? Za dobrą zabawę! - Uniosła szklankę do toastu. Wychyliła ją do końca i postawiła obok siebie na blacie. - Idziemy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw 22 Wrz - 17:08

Event: Wielkie sprzątanie Hogwartu zasady
Slytherin: @Saga Demantur, @Aidan Stark, @Andrea Jeunesse, @Sasza Tiereszkowa
Pamiętajcie, aby na początek rzucić kostką!

Macie szczęście... albo pecha. Zależy, czy wolicie sprzątać, czy gotować. Kuchnia co prawda lśni czystością, ale musicie przygotować kolację dla kilkuset osób. W dodatku nie macie pojęcia, gdzie znaleźć odpowiednie składniki i spoczywa na was wielka odpowiedzialność - strach pomyśleć, jak wyglądałby zamek przy zbiorowym zatruciu pokarmowym...
Wasze zadanie polega na przyrządzeniu zapiekanych paluszków. Czyli palców druzgotka zapiekanych z serem. Najpierw musicie jednak znaleźć wszystkie potrzebne składniki (palce druzgotka, wyciąg z korzeni dyptamu, sól czosnkową, ser i jakieś przyprawy), odpowiednie kuchenne utensylia (noże, miski, brytfanki), a w królestwie skrzatów wcale nie jeest to takie proste! Kiedy już ukończycie swoje dzieło, pamiętajcie, żeby ładnie je podać i udekorować... a potem magicznie rozmnożyć, bo przecież nie chcecie spędzić w kuchni reszty swoich dni!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią 23 Wrz - 22:13

Okropne, oburzające i świadczące o zupełnej niekompetencji! Jak można tak wykorzystywać uczniów? Jak można było dopuścić do rozprzestrzenienia się tego choróbska? I przede wszystkim, czy nie można wynająć jakichś zdrowych skrzatów? Nie musiałoby być ich tak dużo, mogłyby przecież pracować ciężej... Takie właśnie myśli towarzyszyły Sadze w drodze do kuchni - miejsca gdzie przebywała zdecydowanie za często, jak na kogoś, kto wprost nie znosi gotowania, chaosu i nieporządku. Bo właśnie z tym kojarzyła jej się kuchnia.
Gdy tylko przeczytała artykuł w Proroku stwierdziła, że to niedorzeczne. Miała jednak nadzieję, że dostanie jej się sprzątanie. O wiele łatwiej rzucić kilka zaklęć niż... no właśnie, zupełnie nie wiedziała jak miałaby gotować. Oczywiście, pamiętała jak Skyler przygotowywał naleśniki. Czarna magia i to wyjątkowo ciężka do opanowania. W życiu nie pomyślałaby, że mogłaby robić coś podobnego. A teraz musiała, bo głupie skrzaty postanowiły zachorować na jakąś głupią chorobę. Międliła więc w myślach słowa Hampsona zacytowane w gazecie, przeklinając i jego, i skrzaty, i Merlin wie kogo jeszcze.
Miała nadzieję, że trafi na kogoś kto ma o gotowaniu jakiekolwiek pojęcie i Slytherin nie straci punktów. No i że nikogo nie potrują. Niestety, w kuchni nikogo jeszcze nie było. Saga uświadomiła sobie, że nie ma bladego pojęcia co powinna teraz zrobić. W tej sytuacji zdecydowanie nie chciała niczego ruszać. Spięła włosy w wysoki kok, tak chyba robią profesjonalne kucharki, które właściwie mają jeszcze siatkę na włosach, ale kto by się aż tak poświęcał? Postanowiła poczekać na resztę. W tej chwili przez głowę przeszła jej lodowata myśl, że może ta "reszta" zwyczajnie olała sprawę i nie przyjdzie. W końcu ślizgoni nie byli już tymi samymi ślizgonami co z opowieści jej mamy. Teraz przebiegłość i egoizm często wygrywają z ambicją i dumą. Rozejrzała się nerwowo po idealnie lśniącej kuchni; przez małe okienka przebijało się światło słoneczne, jeszcze. Zbliżała się pora kolacji.

Kostka: 1 of kors maczuga i coś
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 198
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13447-sasza-tiereszkowa#358291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13449-konszachty-saszy-tiereszkowej#358312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13452-sowa-sniezna-saszy-tiereszkowej#358424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13454-sasza-tiereszkowa#358441




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob 24 Wrz - 19:21

Panna Tiereszkowa na co dzień wręcz przepadała za godzinami posiłków; jej ulubionym była kolacja i to zupełnie nie ze względu na wszystkie serwowane przez kuchnię przysmaki. Wszyscy zdawali się wtedy bardziej rozluźnieni, najwyraźniej wdzięczni za to,  że kolejny dzień ich życia upłynął bez większych zawirowań. Nawet ona sama wieczorami jakby odrobinę łagodniała, przychylniej spoglądając na wygłupy młodszych uczniów, zabiegających o uwagę dziewcząt ze swego domu.
Czar uległ rozmydleniu czwartkowego poranka, gdy do rąk szatynki wpadł ówczesny numer Proroka Codziennego, opatrzony złowrogimi nagłówkami, obwieszającymi nagłą i niespodziewaną chorobę, szerzącą się wśród skrzatów. Zupełnie jakby skrzacia ospa sama w sobie była wiadomością niewystarczająco przygnębiającą, jeszcze tego samego dnia Hogwartem wstrząsnęła kolejna nowina - w związku z panoszącym się choróbskiem, wszystkie porządkowo-organizacyjne obowiązki, spoczęły na całkowicie do tego nieprzystosowanych wychowankach Hogwartu. Wszystko wskazywało na to, że dyrektor miał wkrótce obserwować druzgoczącą porażkę swego misternego planu, zwłaszcza, że gotowanie leżało daleko poza zasięgiem zainteresowań Rosjanki.
Choć tego popołudnia wyjątkowo długo nie potrafiła zmusić się do opuszczenia Pokoju Wspólnego, ostatecznie stawiła się w kuchni o wyznaczonej godzinie. Ślizgoni, jakkolwiek nie byliby charakternym gatunkiem, w większości wypadków dbali o dobre imię Salazara, wykazując się - poza sprytem i przebiegłością - również ambicją. W związku z nienaturalną ciekawością świata, Saszy w przeszłości już kilkakrotnie udało się zabłądzić w zamkowych lochach, więc gdy dotarła do wielkiego obrazu, przedstawiającego misę owoców, nie czuła konsternacji, doskonale wiedziała, że wystarczy przez odpowiednio długą chwilę łaskotać figurę gruszki.
Gdy klamka ustąpiła pod naciskiem smukłych palców czarownicy, a drzwi otworzyły się na oścież, omiotła pomieszczenie wzrokiem i niemal od razu zarejestrowała dwie rzeczy: niezmącony niczym ład panujący w pomieszczeniu i obecność innej uczennicy.
- Witaj, towarzyszko niedoli - rzuciła beztrosko, skinąwszy uprzejmie głową. Jej ton nie był wymuszony, pokonując kolejne metry, dzielące ją od kuchni, doszła do wniosku, że w najgorszym wypadku skromna grupka Ślizgonów wytruje populację Hogwartu, co niemal natychmiastowo poprawiło jej nastrój. Nie żeby planowała morderstwo w szkole, do której jeszcze uczęszczała. Dziewczyna leniwie otworzyła kilka pierwszych szafek, jak gdyby miała jakiekolwiek pojęcie o tym, co robi, szybko jednak dała spokój, wsuwając się z gracją na drewniany blat kredensu.
- Myślisz, że mogą nas wysłać do Azkabanu za nieumyślne spowodowanie śmierci?

1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 27 Wrz - 15:30

@Aidan Stark wyrzuca 1, a Perseus zostaje zamieniony na @Andrea Jeunesse. Jak tylko przyjdzie, możecie kontynuować sprzątanie I love you.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 27 Wrz - 15:38

Myślała, że widziała w tym zamku już wiele, ale wspólnego gotowania i sprzątania do tej pory ani razu. Było jej to obojętne, mogła sprzątać, jednak dziwnym trafem została przydzielona do kuchni. Problem polegał na tym, że ona z gotowaniem magicznym nie bardzo się lubiła, dlatego wyczuwała zatrucie pokarmowe u połowy uczniów... cóż. Doczołgała się niechętnie do kuchni a kiedy znalazła się w środku z nikłym uśmiechem na ustach spojrzała na koleżanki z domu. Wyglądały na zachwycone, tak samo jak i Andrea.
- Nic dobrego z tego nie wyjdzie - skwitowała krótko ich dzisiejsze zadanie, a potem usiadła na stołeczku rozglądając się po kuchni. Doskonale znała to miejsce - bardzo często zdarzało się jej podbierać stąd gorącą czekoladę lub inne przekąski, kiedy tasiemiec domagał się jedzenia.

Kostka: 2 Very Happy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie 25 Gru - 23:04

Candy, pod przykrywką robienia jedzenia dla wszystkich, postanowiła wyciągnąć Dulce – do której miała jako takie zaufanie – do kuchni, aby pomogła jej w pichceniu. Coraz rzadziej zdarzało się, żeby starsza Hiszpanka spędzała czas na pieczeniu, więc to była jeszcze lepsza okazja, żeby odświeżyć swoje umiejętności. Umówiła się ze skrzatami, że dwudziestego piątego grudnia z rana pookupuje trochę ich miejsce pracy, aby zrobić potrawy na szwedzki stół w pokoju wspólnym dla wszystkich domów. Tak naprawdę chciała kilka babeczek czy innych słodyczy podkraść na spóźnione prezenty, a przy okazji potrenować przed kursem na kucharza. Tak, planowała zmienić pracę, a egzamin miała jeszcze przed końcem roku. Mimo wiary w swoje zdolności, trochę się stresowała.
Gdy pojawiła się w kuchni, od razu ruszyła do szafek, aby wyjąć kilka misek i garnków – aby między innymi rozpuścić masło i zagotować mleko. Potem zajrzała do lodówki i wyjęła z niej jajka, mleko, śmietankę do ciast… Musiała czekać na Dulce, aby dać jej zajęcie i żeby ustaliły, co w ogóle przygotują.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie 25 Gru - 23:20

Nie przyszła w szatach, była ubrana zupełnie po mugolsku. W krótkiej, fioletowej spódniczce, z brokatem, rajstopach oraz szarawym sweterku, umalowana jak nigdy dotąd. Dość mocno, ostentacyjnie. Wierzyła skrycie, że Candy zwróci na to uwagę, a nawet jej zwróci uwagę. Pachniała kwiatem pomarańczy, cynamonem, bergamotką i czymś jeszcze, goździkami.
- Cześć - rzuciła do siostry po hiszpańsku i podeszła bliżej blatu kuchennego zaciekawiona co mogą takiego piec. Bądź co bądź, to nie było tak, że nigdy się nie chciała nauczyć gotować, wręcz przeciwnie, po prostu nie miała w tym kierunku talentu.
- A przy okazji, gdzie cię wywiał pegaz? - spytała. - Ten Misha, co za jeden, jest strasznie namolny, dopytywał się o ciebie - uzupełniła uśmiechając się. Miała karminową szminkę na ustach, która kontrastowała z niemal idealnie białymi zębami. Oczy były podkreślone czarnym, widocznym cieniem oraz kredką. Chciała pokazać, że to jej czas młodości, a Candy czas młodości dawno się skończył, już bardzo dawno temu. Została tylko przeżytkiem starej epoki, wykopaliskiem, ze zwisającymi cyckami do pępka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie 25 Gru - 23:34

Odwróciła się gwałtowanie w kierunku drzwi, gdy próbowała nogą zamknąć lodówkę (dobrze, że nie wypadły jej z rąk jajka, których dzisiaj będzie potrzebować naprawdę dużo (miała nadzieję, że w hogwarckiej kuchnie nie zabraknie im niczego i nie będą musiały nagle zmieniać planów; z niektórych ciast ciężko byłoby Candy zrezygnować) i zobaczyła Dulce, która wyglądała… koszmarnie, jakby ktoś zabrał jej oczy albo zaciemnił lustro w miejscu, gdzie była twarz. Nie odezwała się słowem, tylko – gdy już odłożyła na blat składniki – złapała różdżkę i rzuciła cicho Chłoszczyć prosto na twarz siostry. Na pewno bolało, ale lepsze delikatne plamy po podrażnieniu niż nadmiar kolorów.
Wyglądałaś paskudnie – wyjaśniła. Zresztą Dulce była jeszcze dzieckiem, nie powinna przesadzać z makijażem. Zwłaszcza że nie szła na imprezę do nocnego klubu. – Hola – rzuciła po hiszpańsku. Ach, zaraz pewnie się zapomni i będą z siostrą dyskutować w ojczystym języku. Sięgnęła po trzy kilo mąki i dwa cukru. Jak się zagalopują, to będą potrzebowały jeszcze więcej. – Na jakąś wieżę – odpowiedziała niechętnie. - Słyszałam, że wygrałaś. Felisidades! – Kilka aromatów, proszek do pieczenia, olej, kakao… Co jeszcze może się przydać? – Dopytywał? Co chciał? – Ach, nie miała z nim najmilszych wspomnień, lepiej wiedzieć, co chodzi mu po głowie. Żeby tylko nie uznał, że są parą. – Co robimy? Miałam pomysł, żeby upiec pierniki – na szczęście znalazłam przyprawę korzenną, barwniki do lukru też się znajdą – oraz takie magiczne ciasto, jest całkiem łatwe, a jakie pyszne  –zapytała i zaraz podzieliła się swoimi pomysłami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie 25 Gru - 23:54

Zupełnie się nie spodziewała, że siostra rzuci zaklęcie w dodatku w jej twarz, a gdy ustało, to Dulce nie zamierzała zostawić tego bez żadnej riposty. Chwyciła pospiesznie jajko z opakowania i cisnęła w ramię Candy.
- Wal się! Kto ci pozwolił?! - wrzeszczała grożąc jej palcem. - Ja już jestem kobietą! - krzyknęła zdenerwowana. Nikt nie miał prawa jej rozkazywać a już zupełnie nie Candy. W dodatku w takich sprawach jak makijaż. Wykopalisko z neolitu. Prychnęła niezadowolona, ale jednak jak miała jej pomóc to pomoże, przynajmniej w przeciwieństwie do siostry była słowna.
- A czy to ważne? - burknęła obrażona na nią i zaczęła się rozglądać za miską w której będą mogły wymieszać wszystko. Chyba robiły ciasto. - Się dowiedział, że jesteśmy siostrami, strasznie się z tego powodu zainteresował. W dodatku się chciał zakładać o pieniądze. - postawiła misę na blacie. Wyciągnęła z szuflady drewnianą łyżkę, położyła obok misy.
- Mogłam się założyć, że jak wygram to się od ciebie odpieprzy, to jakiś straszny bufon, nie polubiłam go - o dziwo rozmawiały dosyć normalnie. Nawet jak na nie to było podejrzane, były zdecydowanie zbyt miłe dla siebie. Oparła się o blat kuchenny i założyła ręce na piersiach czekając na jakieś instrukcje. Dulce bywała przemądrzała, ale na robieniu ciast znała się jak Candy na robieniu eliksirów, czego miała dowód na zajęciach, wolała jej oddać pole do popisu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon 26 Gru - 0:14

Nie była zbyt delikatna, racja, ale z Dulce inaczej się nie dało. Z siostrą należy postępować jak z dzieckiem. Jeśli coś chcesz, po prostu to robisz, tłumaczenie nie ma sensu. Zresztą była stara i zdolniejsza, niech się Dulce uczy.
Przed jajkiem uchylić się nie zdążyła i rozbiło się ono na granatowym swetrze. Zapowietrzyła się, ale zaraz opanowała. Znowu rzuciła to samo zaklęcie, aby tym razem doprowadzić do porządku siebie.
Jeśli się czujesz kobietą, to zainwestuj w poradnik na temat makijażu – powiedziała z przekąsem. – Kobiety się malują, a nie tapetują – wyjaśniła jeszcze spokojnie. – Tym bardziej w kuchni nie potrzebujesz mieć wysmarowanej twarzy, zaraz dam ci cebulę do pokrojenia – pogroziła.
Przyjrzała się uważnie Dulce, jednak ona chyba nie planowała żadnej bitwy na jedzenie. Na szczęście. I nie zrezygnowała z gotowania. To jedna z nielicznych chwil, kiedy będzie mogła ją jakoś przygotować do zostania żoną. Żeby jej rodzina nie pomarła z głodu. Rozejrzała się po składnikach – jak już zdecydują, co będą robić, wyjmie resztę.
Oho, dowiedział? Zainteresował się tobą czy mną? Jest dla ciebie za stary – zauważyła, żeby przypadkiem Dulce nie pomyślała sobie, że może się z nim szlajać. – Zresztą lata od jednej do drugiej. – Wzruszyła ramionami. Przemilczała temat pieniędzy. Dulce raczej nie była aż taką ryzykantką. – No i dobrze! – skwitowała, jakby się uśmiechając. Misha przydawał się wtedy, gdy chciało się z kimś bez zobowiązania flirtować. Tylko potem lepiej uważać, czy nie weźmie tego zbyt serio.
Warto zaznaczyć, że od dłuższej chwili rozmawiały po hiszpańsku.
To co, ty zrobisz magiczne ciasto, a ja zajmę się ugniataniem ciasta na pierniki? Będziesz mogła potem je udekorować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon 26 Gru - 0:45

Wypraszała sobie jakiekolwiek insynuacje na temat tego, że Dulce jest dzieckiem. Zgryzła wargę, chciała już coś wyrzucić siostrze, ale zrezygnowała. Przypominanie jej o tym, że w jej wieku była w ciąży niczego by nie zmieniło, a już z pewnością nie zmieniłoby ich relacji na lepszy, a teraz jej potrzebowała.
- Ja lubię się tak malować. A tu już nie zgrywaj cnotkę niewydymkę, że razi cię mój makijaż, bo zwymiotuje - włożyła dwa palce do ust i udała, że właśnie rzyga. Wzdrygnęła się na temat cebuli, jak dobrze, że w dzisiejszych czasach można było kroić wszystko magicznie, nie musiałaby nawet do niej podchodzić. Dobrze, że były w Hogwarcie.
- Chyba jedną i drugą, ale ja nie jestem zainteresowana nim, a jeśli ty jesteś, to współczuję gustu - westchnęła. - Nie jest dla mnie za stary, ja jestem dla niego zbyt młoda - wywróciła teatralnie oczami. Mishy z pewnością od tak młodego, soczystego ciałka to by się w jądrach przewróciło.
- Dobra - skwitowała lakonicznie Dulce, wyszukała w książce jakiś tam przepis na ciasto. Czytała dość uważnie, miała wrażenie, że nie może to być takie trudne, było podobne do eliksirów. Przesiała magicznie mąkę na ciasto, dokładną ilość odmierzoną w szklance, zupełnie po mugolsku tym razem. Następnie cukier. Potrzebowała drugiej miski więc wyciągnęła ją z szuflady. Miała niemal fetysz, by mokre składniki rozrabiać w jednej misie, a suche w drugiej. Do tej drugiej, pomarańczowej trafiły białka, żółtka do szklaneczki.
- Candy? - zgryzł wargę. Nie były nigdy zbyt blisko jako siostry, ale wolała zaryzykować, niż żyć w niepewności. - Mogę o coś spytać? - to wprowadziło nieco dziwną atmosferę w kuchni. Bała się tego, od dawna chciała zapytać, ale nie miała sposobności, teraz były same, Candy miała w miarę dobry nastrój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon 26 Gru - 1:23

Pewnie skomentowałaby, że dziecko to odpowiedzialność, a Dulce niestety życie poskąpiło zdrowego rozsądku, czego Candy była dzisiaj świadkiem. Jednak darowała sobie wszelkie uwagi, skoro i Dulce nie dążyła jakoś bardzo do kłótni. Można powiedzieć, ze to była ich zwykła przekomarzania jak wśród innych rodzin.
To mi się taka nie pokazuj, poza tym rób, co chcesz – skapitulowała. Ni by starsza, niby rozsądniejsza, a wolała, żeby Dulce uczyła się na błędach. – Dulce, nie przy jedzeniu! – Złapała się za głowę. To, czego nie mogła znieść, to wydziwianie przy gotowaniu i brak zachowania jakichkolwiek zasad higieny. – Idź umyj łapy – zarządziła i odkręciła zaklęciem ciepła wodę. Nie przyjmowała sprzeciwu, najwyżej umyje siostrze ręce siłą.
I dobrze – odetchnęła z ulgą. Jeden problem zażegnany. – Jeśli wolisz tak myśleć. – Pokiwała głową. Było jej całkiem obojętne, co uważa Dulce. Mogła nawet stwierdzić, że jest dla niego za chuda czy za niska.
Dulce szybko zajęła się pieczeniem, jednak Candy, mimo że zajęła się swoim ciastem. Przesiała mąkę na stolnicę, jako że masło rozpuszczała już wcześniej. Tak samo miód. Teraz wbiła do mąki jajko, a potem, na usypaną górkę, wylała masło. Zaczęła ugniatać, więc jako że miała brudne ręce, poprosiła Dulce o dolanie miodu. Powoli i nie po rękach – tego brakowało, żeby się poparzyła. Kilka razy zdarzyło jej się skorygować Dulce, żeby ciasto na pewno wyszło. Zawczasu uprzedziła, że blaszka powinna być mniejsza, prostokątna, ale mniejsza niż większość, inaczej ciasto nie urośnie. Ugniatała z uporem masę, do której dosypała przyprawy korzennej i cukru, o którym omal zapomniała, gdy Dulce znowu się odezwała.
Pytaj. – Gdyby mogła, machnęłaby ręką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon 26 Gru - 1:45

Candida najwyraźniej "trudne dni" miała za sobą, bo jej instynkt opiekuńczy wobec Dulce się wzmagał. Czemu właśnie ona? Imitowała je nienarodzoną córkę, czy co? A może po prostu chciała być miła, w co niezbyt wierzyła Reina. Nawet nie protestowała, gdy starsza Miramon poleciła umyć dłonie, miała to i tak w planie. Dodała do płynnych składników roztopione masło, ciepłego mleka. Do suchych jeszcze trochę kako.
- Może dodam trochę przypraw, albo przełożę po upieczeniu powidła śliwkowe? śliwka powinna pasować do musu czekoladowego - zaproponowała. Chciała się upewnić, czy to dobry pomysł czy nie, a skoro mają robić wspólne przyjecie to z pewnością skosztuje nieco ciasta, a po pierwszym kęsie nie chciała umrzeć tocząc pianę z ust.
- Czekaj -  złapała siostrę za dłonie. - Circum- wypowiedziała zaklęcie a ręce Candy okryła magiczna warstwa ochronna. - Fajne co? Nie brudzisz rąk, nie lepią się, a nadal masz dobre czucie pod palcami - zarekomendowała czar i zaczęła dolewać miodu ze słoiczka. Kiedy wszystko co prosiła ją siostra było gotowe, zajęła się ponownie ciastem. Wymieszała suche składniki do połączenia się oraz mokre.
- Słuchaj, bo wiem... wiem, że między nami jest różnie, ale... - westchnęła i dodawała partiami mokrych składników do suchych uważnie mieszając. - Ale chodzi o to, że byłam ostatnio u uzdrowiciela, mam problem Candy... - spojrzała na jej twarz szukając jakiejkolwiek oznaki zrozumienia i zainteresowania tematem. - Nie mam jeszcze no wiesz... - przygryzła wargę, nigdy o tym nie rozmawiała z nią, to było żenujące, nie wiedzieć z jakiego powodu. Zamieszała ze złości w misce. - Okresu no i wiesz, lekarz mi kazał się zapytać kiedy ty miałaś. Jak na razie nie wiedzą co mi jest - pochyliła się nad miską nie chcą by patrzyła na to jak jej ryzy twarzy się zmieniają. Wypełza zmartwienie, a policzki oblewa rumieniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 20Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18, 19, 20  Next

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-