IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 17, 18, 19, 20  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Kuchnia   Nie Maj 20 2012, 22:41

First topic message reminder :

Chyba każdy ma problemy z nazywaniem uczuć. Ale niektórzy mają się trudniej, ponieważ mają ogromne problemy z zrozumieniem swoich emocji. A szczególnie ona. Niewiele przeżyła, niewiele mogła tak naprawdę określić. Jedyna jej wiedza na temat związków bierze się z romansów, z opowieści Ikuto. Przez to w jej głowie funkcjonuje jedynie pojęcie, że wszystko zawsze dobrze się kończy, miłość zawsze zwycięża i jeszcze wiele innych głupot, które chyba tylko zranienie tego dziecka mogłoby wyperswadować. Choć ją często zranić. Chyba, że fizycznie... Kyaaa, aż jej się przypomniało, jak Dracon brutalnie uderzył nią o ziemię! Momentalnie zakończyła smutne tematy i uśmiechnęła się niezwykle wesoło. Odwróciła się w stronę Finna uchylając wargi.
- Finn... Eto... Kojarzysz może takiego chłopaka... Draco – No nie mogła nie zapytać. Miała ochotę przeprosić za to, że schodzi na taki temat, ale ją aż tak strasznie korciło, że aż ją przechodziły ciarki. Jeju! Ona by powiedziała, że przy takiej rozmowie, gdzie się dowie jak cudny jest Dracon nie zliczy orgazmów. Kyaaaa!
- Nie pouczaj mnie, bo wiem lepiej niż ty. Co ty możesz wiedzieć o holenderskim ty ty... HOLENDRZE! - Powiedziała wytykając lekko język w jego stronę, uśmiechając się zabójczo po tym sztucznie patrząc na niego z wyższością, bo przecież ona wie lepiej i rybak nie będzie w stanie podważyć jej inteligencji i genialności O!
Sama również zaczęła jeść chociaż zdecydowanie wolniej, jakby zastanawiając się nad każdym kęsem. Jajecznicę lubiła jeść, delektować się nią nawet w towarzystwie. W innym wypadku nie chciałaby z kimś jeść, ponieważ... Ta dziewczyna wstydzi się tego, że używa sztućców na odwrót, a więc widelec w prawej ręce, a do tego dzieli danie od tego, co najmniej smaczne do tego co najsmaczniejsze i w takiej kolejności wszystko je nigdy nie mieszając dwóch rzeczy ze sobą.
- Nie nauczę cię, bo ten przepis to ogromna tajemnice. Zdradzę go tylko mężowy, bo on mi będzie robił takie wykwintne śniadanka do łóżka – Skomentowała zadowolona, że jak zwykle jakże najprostsza do zrobienia potrawa robi ogromną furorę. Powinna zostać kucharką!... Haha! Dobreee! Nie no, Van w kuchni. Szkoda gadać. Skrzaty to by chyba już tutaj nie wróciły, gdyby zaczęła pichcić coś „dobrego”.


Ostatnio zmieniony przez Agavaen Brockway dnia Sro Maj 23 2012, 16:54, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Gru 26 2016, 02:07

Opadnie – poinformowała natychmiast. Żadnych zmian w tym cieście! I tak było bardzo delikatne i samego etapu pieczenia to Candy będzie musiała pilnować. Jeszcze Dulce gotowa będzie otworzyć piekarnik za wcześnie i całe ciasto natychmiast opadnie. – Co najwyżej niska, lekka warstwa bitej śmietany, ale to dopiero wtedy, gdy ciasto stężeje, najlepiej niech poleży trochę w lodówce. – Będą musiały szybko je zmrozić, żeby mogły koło południa postawić je przed gośćmi. I jeszcze znaleźć czas na rozwieszenie plakatów.
Pomyślała, że gdy Dulce skończy to ciasto, powinna zająć się czymś magicznym, może płonące piróżki? To na pewno jakaś atrakcja. O, albo cytrynowy sorbet! To będzie łatwe i przyjemne.
Łał, dzięki. Muszę się nauczyć tego zaklęcia. Circum, tak? Skąd je znasz? – Że też w pracy jej takich zaklęć nie uczyli. Ani w szkole na zajęciach z gotowania. Przecież to tyle roboty zaoszczędzało! A przynajmniej niemiłego szorowania zaklęciem. Ciasto musiała ugniatać dobre kilkanaście minut. Było to nudne i ciężkie zajęcie, ale tak naprawdę Candy to lubiła. Odstawiła ciasto, żeby urosło (gorąca woda dodana wcześniej sprawiała, że ciasto nie twardniało) i postanowiła zabrać się za coś innego – tym razem za dyniowe paszteciki, które uczniowie uwielbiali. Dulce odezwała się, gdy Candy szukała dyni (w ostateczności podał jej ją skrzat).
Co? Czekaj… Przecież ty masz szesnaście lat! – Jak to, dlaczego dopiero teraz? Mniejsza, że Dulce nawiązywała do tego przy jedzeniu (lepszej okazji wybrać nie mogła). Chodziło o to, że spóźniła się o jakieś trzy lata. – Powinnaś się tym zainteresować kilka lat temu! – Odstawiła dynię na blat i spojrzała z niedowierzaniem na siostrę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Gru 26 2016, 02:37

Dulce nie dyskutowała nad tym że ma rację, nie była tego pewna, więc postanowiła zostawić to w gestii Candy. W końcu miała większe doświadczenie niż ona, z pewnością wiedziała co robi i jak się do tego zabrać. Wymieszała delikatnie ciasto następnie wyłożyła do foremki.
- Dobrze to zrobiłam? - chciała się upewnić, że ciasto spełnia wymagania siostry. Tak jak zapewne starsza Krukonka chciała, proces pieczenia pozostawiła jej. To by chyba Dulce przerosło, nie piekła w zasadzie nic, tylko najwyżej odgrzewała, czy zapiekankę makaronową.
- Nie chcesz wiedzieć - wyszczerzyła się. - Z zajęć z uzdrawiania, używa się go w szpitalach w kontakcie z pacjentem czy przy no... Zwłokach albo tkankach- widziała rzednącą minę siostry i szybko dodała. - No ale skoro okrywa dłoń przed tym, to pomyślałam, że w kuchni też się przyda. Najgorsze jest w pieczeniu, gotowaniu to, ze często przyprawy wchodzą pod paznokcie, trzeba je szorować. Poza tym nie lubię dotykać mięsa gołymi dłońmi. - wyjaśniła obszernie dziewczyna. Zapadła przez chwilkę cisza, a gdy Reina wysiliła się na wyznanie, to chyba nie mogło być gorzej. Dulce zdawało się, że siostra niemal wrzasnęła ze zdziwienia. Ona sama też nie mogla wierzyć, ale takie były fakty. Spojrzała na nią smutnymi oczami, rumiane policzki, zdradzały, że nie jest to dla niej proste wyznanie.
- Nie rozmawiałam o tym z mamą, wiesz, że nie lubię takich tematów, już jak wyjeżdżałam do Kolumbii zrobiła mi wykład o antykoncepcji a ja udawałam, że słucham. Poza tym myślałam, że to normalne, że mam czas - próbowała się jakoś usprawiedliwić. Znowu spuściła wzrok, w kupce mąki zrobiła dziurę i zaczęła coś bezskładnie narysować. Krępowało ją to, nawet, to że sie patrzy z takim niedowierzaniem, ironią, może pogardą. Zawsze nią gardziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Gru 26 2016, 16:43

Na szczęście Dulce nie dyskutowała. Nigdy nie starała się dominować w kuchni, co niezaprzeczalnie można uznać za plus. I zawsze się przydawała – nie psuła wypieków tak, jakby mogła, gdyby ingerowała w przepis. I, rzecz jasna, umiała czytać ze zrozumieniem.
Dobrze. Tylko uważaj, to ciężkie – ostrzegła. Kiedyś prawie zgubiła całą blachę, która niebezpiecznie zachwiała się na krawędzi blatu. Gdy Dulce skończyła, przejęła formę z masą i wstawiła do nagrzanego piekarnika (ach te skrzaty!). Niech się piecze, Dulce zobaczy, co mugolska magia może zrobić. Zatarła ręce. – Co teraz chcesz robić? – zapytała. Ciasto na pierniki nie było jeszcze gotowe.
Musiałaś to mówić? – jęknęła, patrząc na dynię i swoje ręce. Dlatego nie mogła pracować w szpitalu. Jedzenie kojarzyłoby jej się tylko z jednym. Starała się jednak zapanować nad wyobraźnią. – Masz rację, wchodzą, ale czy to takie okropne… – Candy to lubiła, chociaż czasami nieźle męczyła się, zanim domyła ręce. I często kończyła z czerwoną skórą na dłoniach. – Mięsa nie, ale… tkanek tak, co? – Trochę złośliwości nikomu nie zaszkodziło.
Opanowała się szybko, chociaż rewelacje, jakie słyszała od siostry, wprawiały ją w niemałe zdziwienie. I ona lepiej zna się na uzdrawianiu… Sięgnęła po nóż i znowu wzięła dynię w ręce. Jak usłyszy podobne wyznania, to straci palce. Przekroiła dynię na pół, potem jeszcze na pół i zaczęła wykrajać pestki.
To idź do lekarza bez niej, masz szesnaście lat – powiedziała. Może nie miała takich problemów, ale nawet gdy była w ciąży, mama nie miała tak dużo wpływu na jej stan zdrowia i decyzje. Zwłaszcza że wciąż podróżowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Gru 26 2016, 17:01

Dulce tylko westchnęła na tą ignorancję ze strony siostry. Nawet nie chciała tego komentować. Pokręciła z dezaprobatą na jej słowa i zabrała się za przeszukiwanie książki z przepisami. Były same brytyjskie, dziewczyna rzuciła książką na blat z dezaprobatą.
- Może zrobimy coś hiszpańskiego? - zasugerowała. - Co prawda to będą mugolskie dania, ale zawsze jakaś odmiana od tej ciężkiej, brytyjskiej kuchni. Jak oni mogą jeść kiełbasę z fasolą, jajecznicą, tostami, pomidorami, grzybami i Bóg wie czym jeszcze na śniadanie?! - wrzasnęła z dezaprobatą. Najwyraźniej miała łagodniejszy żołądek niż siostra, bo ona się nigdy nie skarżyła na te specjały, przynajmniej nie było jej nic o tym wiadomo.
- Może zrobimy tapas, na gorąco nie mam pomysłu co, ale pewnie coś wymyślisz - uśmiechnęła się nieznacznie do siostry i rozejrzała się, za czymś co mogłoby chociaż imitować chorizo, czy sery z Katalonii. Posmutniała, gdy usłyszała prostą receptę na życie. Jak zwykle, same dobre rady z którymi człowiek nie bardzo wiedział co ma zrobić. Udała, że znowu czyta coś w książce z przepisami. Długo milczała. Chyba utraciła swoją szansę bezpowrotnie na dowiedzenie się czegoś o Candy.
- Ale Can... może ty byś poszła? Sama się boję - przerzuciła stronę przepisu wodząc palcem po tekście zapisanym po angielsku. Celowo podpuściła siostrę ciekawa jej reakcji. Z kolei była zafascynowana tym, jak bardzo wybiórczy jest jej umysł i jak szybko zapomina to co się do niej mówi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Gru 26 2016, 23:28

To nie była ignorancja, a przestroga, uwaga płynąca z doświadczenia. Dobra, o wiele bardziej żałowałaby ciasta niż Dulce, która tyle się namęczyła, ale ono chociaż było słodkie i puszyste – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Brytyjskie, bo, cóż, były w Hogwarcie, a Candy nie czuła potrzeby taszczenia swoich książek. Większość przepisów znała na pamięć, a czasami lubiła improwizować.
Hm… może coś z naszej magicznej kuchni? Może zrobić tapas, żaden problem. A może do tego podamy turrón, taki, jaki podawano na święta w Calpiatto? Jeśli się nie mylę, dodawali wtedy proszek z chrobotków. – Kuchnia napawała ją nie tylko optymizmem, ale i energią. Nawet jeśli rano byłaby zmęczona i niewyspana, w jej królestwie wszystko się zmieniało. I nawet uderzenia garnków o siebie nie przyprawiało ją o ból głowy. – Angielska kuchnia jest ciężkostrawna – zgodziła się. No i brakowało jej możliwości odpoczynku po obiedzie, tutaj musiała najczęściej zaraz lecieć na zajęcia.
Wydrążyła dynię i pokroiła na kawałki, a potem przy pomocy magii skrzatów szybko ją upiekła. O wiele szybciej niż robiłaby to po mugolsku. Obrała ją, a potem kawałki umieściła w mikserze i dodała kolejne składniki, po czym odstawiła i zaczęła ugniatać ciasto z mąki, masła cukru, soli i wody.
Przygryzła wargę, na szczęście Dulce tego nie widziała, bo stała do niej tyłem.
W życiu. Powiedziałaś, że już byłaś, możesz iść jeszcze raz sama czy z kim tam byłaś. – Miałaby iść do lekarza, tak? I znowu czuć ten specyficzny, nieprzyjemny zapach? Nigdy. Wspomnienia nadal bolały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Gru 26 2016, 23:38

Dziewczyna tylko przytaknęła na propozycję siostry. Postanowiła też zrobić tapas, ale zawsze miała skłonność do tego, że przesadzała z chilli, uwielbiała chilli i owoce morza. Tak bardzo za nimi tęskniła, ostatnio miała okazje je jeść na balu. Szkoda, że trwał tak krótko, dobrze się w sumie bawiła.
- Czemu? - spytała, gdy Candy odrzuciła jej propozycję. Spojrzała na nią zawiedzionym, smutnym wzrokiem. - Byłam sama, to było okropne nie mieć nikogo bliskiego przy sobie - nie chciała wracać do tego wspomnienia. Na samo to jak wtedy Electra kazała się jej położyć na kozetce, rozebrać. Jak to wszystko wyglądało. Czuła się jakby w tamtym momencie utraciła część swojej niewinności. Z zamyśleń wyrwał ją zapach pieczonej dyni. Zabrała się za wyrabianie kolejnego ciasta tym razem drożdżowego, do pasztecików Candy. Farsz i tak musiał przestygnąć, a w tym czasie ciasto podrośnie.
- Poza tym, jesteś mi potrzebna - wysapała niezbyt zgrabnie gdy wyrabiała ciasto drożdżowe. Nienawidziła tego, zawsze trzeba było je ugniatać aż ręce odpadały.
- Nie powiedziałaś mi kiedy ty pierwszy raz dostałaś, a uzdrowicielka kazała się dopytać o takie rzeczy - włożyła ciasto z powrotem do misy i nakryła wilgotną ściereczką. Wyczyściła dłonie zaklęciem i usiadła na podłodze w kuchni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Gru 27 2016, 20:42

Dulce zabrała się za tapas, więc Candy skupiła się na pasztecikach. Albo chciała, bo to Dulce ją w tym wyręczyła, do dobre. W takim razie zdecydowała się zrobić turron z migdałami.
Pierwsze, co zrobiła, to na patelni uprażyła migdały. Gdy wyciągała patelnię, od razu sięgnęła po garnek, który postawiła obok, a gdy migdały się prażyły, Candy do garnka dodała cukier, miód, sól i wodę. Dopiero wtedy rozpaliła ogień i pozwoliła się składnikom rozpuścić. Wyłączyła migdały, zajrzała do ciasta (nie otwierając piekarnika) i do garnka zaczęła dodawać kolejne składniki – w tym migdały. Poprosiła Dulce, żeby wysmarowała blaszkę, a w tym czasie kończyła mieszać masę. Odebrała od siostry formę i wylała do środka nugat, a potem wszystko zapakowała do lodówki. Mogła wrócić do pierniczków.
Bo nie chcę – odparła, nie zagłębiając się w wyjaśnienia. Dulce nie musiała znać dokładnego powodu, a ten był jak najbardziej prawdziwy. – Weź kogoś innego – powtórzyła, wcale nie przejmując się tym, że mogła siostrę zranić. Wciąż miała w głosie tę samą pewność.
Pokroiła wyrośnięte ciasto na pierniczki i wzięła pierwszy kawałek, aby go rozwałkować. Szło jej sprawnie – ciasto, dzięki ciepłej wodzie, nie skostniało – i zaraz wycięła kilka wzorów. Zrobiła to samo z kolejnymi kawałkami, a ostatni tylko rozwałkowała i zostawiła dla Dulce. Drugi piekarnik kończył się nagrzewać, więc będą mogły wykładać na blachę pierniki.
Dawno temu… – odpowiedziała powoli. To było tyle lat temu! – Osiem lat temu – uściśliła. Przynajmniej tak jej się wydawało. Nigdy nie miała problemów z okresem, więc przestała się nim przejmować.
Musiała szybko zmienić temat, bo jeszcze chwila, a po prostu stąd ucieknie. A żeby się odstresować, zwykle myślała o ciastach, więc nic dziwnego, że o tym też zaczęła mówić.
Myślisz, że będzie im smakować? W ogóle fajnie by było, jakby w ogóle przyszli. Skrzaty zaoferowały, że wywieszą ogłoszenia. Przyjdziesz w ogóle? - zagaiła, ale mówiła coraz więcej.


Ostatnio zmieniony przez Cándida Feliciana Miramon dnia Sro Gru 28 2016, 14:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 437
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Gru 28 2016, 12:00

Nie odezwała się ani przez chwilę skupiona w pełni na tym co musi zrobić i jak. Postanowiła pomóc siostrze i rozwałkowała resztę ciasta na pierniczki a następnie wykroiła małe hipogryfy, gwiazdki, księżyc, nawet znalazła się foremka przypominająca Merlina z czekoladowych żab. Ułożyła ciasto na blaszce wyścielonej papierem i zostało czekać aż dojdą pierniki, które były w piecu.
- Dzięki, że zapraszasz na imprezę w której pomogłam - rzuciła z przekąsem do siostry. - Przyjdę, żeby ci nie było smutno samej siedzieć - oparła się znowu o blat kuchenny i z niechęcią spojrzała na ciasto drożdżowe. Chyba już urosło. Można było je lekko rozwałkować. Tak też zrobiła. Rozwałkowała dość mocno, bo miała wrażenie, że jeszcze i tak urośnie.
- To trochę jak robienie ravioli - stwierdziła, kiedy dzieliła ciasto na paszteciki. Oczywiście same zawijanie zostawiła już królowej kuchni, Candidzie do zlepienia. Sama też nie miała pojęcia jak dużo farszu nałożyć.
- Dziękuję ci - zaczęła. - Że byłaś dzisiaj dla mnie taka miła - umytymi dłońmi złapała od tyłu w pasie siostrę, a brodę położyła na ramieniu. Dawno nie spędzały ze sobą tak dobrze czasu.
- Daj mi trochę tych zaproszeń, to dam moim znajomym - powiedziała odrywając się od sweterka siostry i zabrała karteczki. Upewniwszy się, że nie będzie już potrzebna wyszła z kuchni.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Gru 28 2016, 15:19

W pewnym momencie chyba coś się popsuło, bo obie zamilkły, ale Candida nie miała sobie nic do zarzucenia. Nie ona ciągnęła ten głupi temat. Przejęła się, fakt, zdrowiem siostry, ale nie była śmiertelnie chora, żeby padały sobie w ramiona i opłakiwały stracone lata życia. Candy radziła sobie sama, więc Dulce też powinna.
Praktycznie skończyły robotę. Starsza Hiszpanka ulepiła paszteciki dyniowe, a że trochę farszu zostało, obie wyjadły go palcami. Magiczne ciasto zdążyło się upiec i przestygnąć i teraz Dulce mogła podziwiać, jak pięknie wyrosło i rozdzieliło się na trzy warstwy. Nugat też mogły już kroić na mniejsze porcje i spróbować po kawałku, zanim wszystko wyniosły do salonu wspólnego.
Pozostało udekorować pierniczki, a dzięki prostemu zaklęciu lukier nie zastygał w woreczku i bez problemu mogły udekorować ciasteczka. Wyszło im świetnie, chociaż Candy nie cierpiała bawić się lukrem. Zapewne dlatego, że kiedyś jeszcze nie wiedziała, że wystarczy trochę magii i wszystko staje się łatwiejsze i przyjemniejsze.
Niekoniecznie mogłabyś chcieć się ze mną pokazywać – odpowiedziała obojętnie.
Skończyły całą robotę, a dzięki zaklęciu na rękach nie musiały szorować dłoni pod strumieniem gorącej wody, jednak Candy i tak czuła potrzebę chociaż ich opłukania. Gdy stała przy kranie, z zaskoczeniem zarejestrowała, że siostra obejmuje ją i mówi miłe rzeczy. Nie potrafiła zdobyć się w odpowiedni na nic więcej niż:
Nie ma sprawy. – Nie odwzajemniła uścisku, a od razu wręczyła kilkanaście egzemplarzy zaproszeń. Sama też trochę zabrała i również wyszła (upewniwszy się wcześniej, że skrzaty pomogą z transportem jedzenia).

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sty 05 2017, 00:58

W ostatniej chwili uniknęła bezczelnego ataku śnieżką, a w odwecie sama zgarnęła trochę białego puchu z murku, którym wymierzyła w Thomasa. Potem zaprowadziła go do kuchni, w której uwijały się skrzaty, niewzruszone zbytnio ich wizytą.
Padme miała do nich bardzo dużo dziwnego szacunku i nigdy nie pozwoliła, żeby coś jej przygotowywały, gdy tu się pojawiała - wszystko robiła sobie sama. To chyba nawet było im na rękę, bo nie musiały odrywać się od swoich codziennych zajęć. Teraz sytuacja miała się tak samo. Usadziła Ślizgona na krzesełku, ściągając z siebie ponownie kurtkę, sweter i bluzę a kiedy odetchnęła głęboko, rozczesała niedbale palcami włosy, sięgające jej ledwo do ramion. Była w swoim żywiole, kiedy przemykała z gracją pomiędzy skrzatami, od półki do półki.
- Ciastka korzenne, co prawda nie mojej roboty... - odezwała się, gdy tylko wróciła do chłopaka wciskając mu w ręce talerzyk z ciasteczkami. Potem wróciła po dwie herbaty, stawiając je na stole.
- Z magicznym składnikiem - uśmiechając się wesoło nie powiedziała z jakim i czego tu dodała a możliwości było wiele. Od przyprawy, przez syrop czy eliksir, po zwyczajny alkohol... zastanawiała się jednak, czy Ślizgon rozpozna czym jest "wkładka", której dodała a która dodawała kopa od razu.
- Nie bój się, nie truję wrednych Ślizgonów, którzy mnie ratują przez utopieniem się - uniosła jedną brew widząc skonsternowaną minę Thomasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sty 05 2017, 15:16

Dziewczyna o dziwo dała radę uniknąć śnieżki, gdzie sam nadal miał problem z uwierzeniem jak to jej się udało. Przecież była przed nim, nie spodziewała się ataku a na dodatek wielkość kurtki tylko ułatwiało całe zadanie. No cóż, mówi się trudno. Na kontratak wystawił jedynie rękę przed twarz, by przypadkiem nie dostać w te właśnie miejsce. Tak więc ta wesoła dwójka weszła do zamku, zaś Padme po chwili pokierowała ich do kuchni. Oczywiście Thomas rozglądał się na boki, przyglądając przez chwilę skrzatom, ciężko pracującym na swoje utrzymanie. Miał także mieszane uczucia widząc, jak kobieta zaczęła skakać od pułki do pułki. Z jednej strony miło było widzieć, jak sobie dobrze radzi w tej materii. Z drugiej, przecież była to robota tych małych magicznych istot. Taki był ich cel, wykształcenie i zarazem radość. Czy słusznie więc było im to odbierać? Najśmieszniejsze było to, że nie do końca można było ocenić taki tok myślenia. Seksistowski? Niewolniczy? A może jednak prawidłowy? Nie skomentował tego ani słowem, nie widział powodu by wdawać się w tak trywialne dyskusje.

Zabawnie czuł się jednak, kiedy to Padme posadziła go na jednym krzesełku, pozbyła się kilku ciuchów i zaczęła przygotowywać coś małego i słodkiego. Ciastka więc i gorąca herbata czekały na niego i przez chwilę zaczął się zastanawiać, czy nie spotka go jakaś niemiła niespodzianka. Spojrzał się jej prosto w oczy a ta zapewniła, że nie miała zamiaru go otruć. Prawda? Kłamstwo? Pół na pół? Instynkt podpowiadał, by nakazać jej wpierw wziąć pierwszy kęs oraz łyk. Zmrużył jednak brwi i darował sobie. Jeżeli wyjdzie mu to bokiem, będzie miał po prostu nauczkę i lekcję na przyszłość. Uratował ją jednak przed niebezpieczeństwem, także to ona by wyszła na tą złą i okrutną, gdyby się do tego posunęła.
-Magiczny składnik powiadasz? - odparł na głos, smakując i czekając na potencjalne efekty -Podpucha? Alkohol? Płynna viagra czy eliksir gwałtu? - zażartował sobie, spoglądając na jej reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sty 05 2017, 18:05

Zaśmiała się szczerze słysząc wyliczankę Thomasa. Naprawdę uważał, że potrzebowała viagry albo eliksiru gwałtu, żeby zmusić go do robienia ciekawych rzeczy? Do takiego poziomu się nie zniżała. Usiadła na krzesełku obok chwytając ciasteczko do ręki.
- Wszystko na raz - sprawdziła smak ciastka, które smakowało niewiele gorzej niż te, które wypiekała z uporem maniaka od pewnego czasu w cukierni, w której pracowała. Wyczuła za dużą ilość cynamonu a za małą przyprawy do piernika, tak samo były niezbyt słodkie, ale ostatecznie postanowiła na to machnąć ręką i udawać, że wcale nie zna się ani na gotowaniu ani na pieczeniu.
Po chwili jednak nachyliła się w stronę Thomasa.
- Trochę alkoholu, ale cicho - szepnęła, przyładając sobie palec wskazujący do ust jakby właśnie zdradziła mu największy sekret świata. Nie każdy wiedział o tym co skrzaty chowały po szafkach, ale również nie trzymały tam wielkich zapasów. W końcu poprawiła się na stołku, opierając się ciężko o stolik.
- Wyjaśnisz mi dlaczego właściwie się rozebraliśmy nad jeziorem zamiast od razu machnąć kilkoma zaklęciami? - jedna rzecz nie dawała jej spokoju i postanowiła usilnie ją wyciągnąć z Thomasa. A Krukonka potrafiła wiercić ludziom w brzuchach dziury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sty 05 2017, 20:37

Thomas był w swoim żywiole. Spytacie czemu? Ponieważ zajadał się słodkimi rzeczami, był w towarzystwie pięknej młodej kobiety no i jak się okazało, popijał właśnie wzmocnioną rumem herbatę. Posłał więc jej uśmiech w nagrodę, ponieważ część jego hedonistycznych zachcianek były w tej chwili właśnie zaspokajane. Podniesiony cukier i delikatne procenty pojawiające się we krwi pozwoliły wyrzucić dużą dawkę endorfin, poprawiając mu znacząco humor.
-Obiecuję, że Cię nie wydam. - odparł, biorąc kolejny łyk. Czy było to mądre? Pić z rana tuż przed zajęciami? Nie był typem osoby, która aż tak bardzo się tym przejmowała. Ważniejszy w tej chwili był on sam, niż jakieś uwagi czy obiekcje jednego z profesorów. Miał też swój sposób rozmowy z ludźmi i załatwiania spraw, dlatego był święcie przekonany, że uda mu się uniknąć ewentualnej kary.

Padme rzuciła pytaniem i oczekiwała odpowiedzi, nad którą ślizgon zastanawiał się dobre kilka sekund.
-A uwierzyłabyś gdybym powiedział, że stałaś się ofiarą mojego uroku osobistego? - wyszczerzył delikatnie równe mlecznobiałe zęby. Widząc jednak brak wiary na jego słowa dodał -Chciałem sprawdzić czy aby przypadkiem niczego sobie nie złamałaś po tym upadku. Ta nadmierna pandowa warstwa ochronna temu zapobiegała. - przyglądał się czy to już lepiej brzmiało, nie mogąc jednak odpuścić -Możesz też wszystko zwalić na szok, pogarszający logiczne myślenie i zdrowy rozsądek. - wziął kolejny łyk. Która wersja jej się najbardziej spodoba? Która była najbardziej wiarygodna? Zabawne jest to, że ciężko było określić jego prawdziwe poglądy a lubił jak widać delikatnie kręcić.
-A teraz powiedz mi, czemu ktoś tak niedogrzany spędzał ranek przy jeziorze w taką pogodę?- zapytał i przy okazji przejechał szybko wzrokiem krukonkę od stóp po samą twarz i na niej się właśnie zatrzymał. Sprawdził ją przed chwilą, co pewnie zdołała zauważyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sty 05 2017, 20:59

Dawka rumu w herbacie była na tyle mała, że nie powinna ruszyć nawet najsłabszej głowy w szkole. Miała na celu tylko wzmocnić efekt rozgrzania ich zmarzniętych organizmów i nic poza tym. Zaczęła nawet rozważać czy aby na pewno potrzebna jest jej wycieczka na dzisiejsze zajęcia, ale równocześnie z tym przyłapała się, że znowu zaczęła dość dużo opuszczać.
Siedząc przez chwilę z zamyśloną miną ocknęła się dopiero wtedy, kiedy chłopak odpowiedział na jej pytanie. Wysłuchała go, posyłając mu początkowo niezbyt dowierzające spojrzenie. Urok osobisty? Nie mogła odmówić go Thomasowi, jednak powątpiewała, że odgrywał on tu jakiekolwiek znaczenie. To co się stało było... dziwne i inne, jakby przez chwilę nie kontrolowała w ogóle tego co robi. Ostatecznie wersja z szokiem była najbardziej wiarygodna.
- Niech ci będzie - westchnęła, upijając łyk herbaty. - Ale dalej w to nie wierzę. Nigdy, przenigdy, nie rozebrałam się na rozkaz chłopaka - no, przynajmniej nie w takiej sytuacji, ale kwestie łóżkowe były bardzo odległą kwestią w tej sytuacji. Na jego pytanie Krukonka wzruszyła ramionami.
- Byłam na spacerze. Wiesz, podziwiałam uroki zamku... a potem się wywróciłam i resztę już znasz - Padme wzruszyła ramionami, przechwytując spojrzenie zielonych oczu chłopaka. I nie odezwała się ani słowem, po prostu w nie spoglądając. Chyba nawet za długo, bo w pewnym momencie jej policzki zaróżowiły się, bynajmniej nie od wkładki w herbacie.
- Dlaczego mi się tak przyglądasz? Planujesz mnie zamordować, czy się ubrudziłam? - mrużąc oczy nie przerwała walki na spojrzenia, jaka się między nimi teraz toczyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 148
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 214
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13867-thomas-ecclestone?nid=19#367403
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13900-thomas-ecclestone#367426
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13898-thomas-ecclestone#367421
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13896-thomas-ecclestone#367419




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sty 05 2017, 21:34

Dziewczyna wciąż krążyła wokół tematu sceny przy jeziorze, jakby nie mogła zaznać spokoju. Czy stała się jej jakaś krzywda? Wręcz przeciwnie. Nie winił jej jednak, widział już parę razy taki stan u osób, które padły ofiarą jego hipnozy. Na szczęście jednak całość można było bez większego problemu podpiąć pod szok, emocje i burzącą w żyłach adrenalinę.
-Miło mi być tym pierwszym.. - skomentował jej słowa, według których nigdy nie rozebrała się na rozkaz chłopaka w takich okolicznościach. Lubił bawić się słowem, droczyć się czy ewentualnie celowo wykorzystując dwuznaczności. Taki już po prostu był a się tego w żaden sposób nie wstydził. I tak też nastąpił ten moment, kiedy ich oczy się spotkały i przez dobre kilkanaście długich sekund przypatrywali się sobie bez słowa. Thomas zauważył delikatny rumieniec, który raczej nie był efektem pitego trunku. Jego delikatny uśmiech ciut się poszerzył, zwłaszcza kiedy usłyszał jak ta to skomentowała.
-Za wiele świadków na morderstwo... - odparł mając na myśli skrzaty w tle -Ale gdybyśmy byli sami... - mogła teraz zauważyć jego mlecznobiałe zęby i kły, które były ciut dłuższe od typowych -Masz jednak coś na policzku... - wyciągnął palec wskazujący prawej ręki i powoli skierował go we wskazane miejsce. Delikatnie położy go na skórze i przesunie w dół na odległość jednego centymetra. Po tym wszystkim wstanie i powie..
-Zostałbym dłużej, ale jednak długi dzień przed nami. Będziemy kiedyś musieli to powtórzyć.. pomijając część z wpadnięciem do jeziora. - mrugnął do niej i skierował się ku drzwiom wyjściowym.

Zrobił to celowo.. a co dokładnie? skończył spotkanie w takiej właśnie chwili. Chciał stworzyć chwilowe napięcie. Jakie emocje wytworzą się u kobiety? rozczarowanie? poddenerwowanie? zdziwienie? zadowolenie? zaciekawienie? Może kiedyś ślizgon będzie miał okazję się przekonać.

Nie chciał ukazywać teraz wszystkiego. Bardziej pasowała mu pewna nutka tajemnicy. Zarzucił więc haczyk.. zobaczymy, czy wzbudził w niej wystarczające zainteresowanie, by chciała się z nim raz jeszcze spotkać w niedalekiej przyszłości. Jednego był jednak pewien.. z pewnością zapadnie jej w pamięć.

[z/t] - o ile nie zatrzymany
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Swansea, Walia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 360
  Liczba postów : 478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13572-padme-a-naberrie#361360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13573-padme-a-naberrie#361371




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sty 05 2017, 22:26

Kiedy chłopak dotknął ją w policzek, lekko odsunęła się do tyłu, ale jednak na nieznaczną odległość. Nie rozumiała w ogóle zamiarów Thomasa i chyba dzięki temu udało mu się ją sobą zaintrygować. Gdy wstał, spojrzała na niego zdumiona, ale nie miała zamiaru go zatrzymywać.
- No dobrze, skoro tak - wzruszyła mimowolnie ramionami. Pożegnała chłopaka z uśmiechem a potem zjadła jeszcze kilka ciastek i dopiła swoją herbatę.
Potem posprzątała po sobie i poszła w swoją stronę.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Lut 01 2017, 18:04

Hello kitchen, my old friend,
I've come to talk with you again

         Przeznaczenie uwzięło się by wiązać Sagę z tym miejscem. Chociaż tym razem to ona zainicjowała spotkanie tutaj, dla odmiany. Kto wie, może w końcu dziewczyna polubi kuchnie na tyle, by przebywać tutaj trochę dłużej z własnej woli? Może. Kiedyś.
         Uchyliła delikatnie ciężkie drzwi i zajrzała do środka. Jeśli ktoś by tu był, ciężko byłoby prowadzić prywatną rozmowę. Spodziewała się oczywiście puchonów, bo oni urzędowali tu najczęściej. Kuchnia, na szczęście, była pusta. W środku było trochę duszno, zdaje się, że skrzaty dopiero skończyły sprzątać po dzisiejszej kolacji. Saga zaklęciem uchyliła okno by wpuścić tu trochę świeżego, mroźnego powietrza. Przyszła trochę przed czasem, więc postanowiła się trochę rozejrzeć. Znalazła czajnik i nalała do niego wody. Tak, może i była beznadziejna w kuchni, ale potrafiła zrobić herbatę! Dzięki zaklęciom napój był gotowy w mniej niż dwie minuty. Postawiła dwa duże kubki na blacie. Chciała rozejrzeć się za jakimś cukrem, ale postanowiła zostawić to Candy. Znajdywanie tutaj czegokolwiek nie należało do jej mocnych stron, a przecież kuchnia to niemal drugi dom Hiszpanki.
         Usiadła na blacie obok kubków i wgapiła się w drzwi. Oczywiście była ciekawa o czym krukonka chce z nią pogadać. Saga nie należała do zbyt wylewnych osób, nie lubiła rozmawiać o problemach ani uczuciach, może nawet nie za bardzo umiała. Robiła wyjątki dla bardzo nielicznej grupy osób i to tylko w sprzyjających okolicznościach. Sprawa z Caramelo była trochę inna, znały się tak długo, że ich rozmowy nabrały siostrzanego charakteru. Przynajmniej dla Sagi. Więc, kiedy czuła, że zaraz problemy rozsadzą ją od środka, z pewną dozą niezdarności starała się jej zwierzać jak najdokładniej. Zwykle potem czuła się głupio, bo jej rozterki wydawały się banalne, nudne, zaskakująco proste do rozwiązania. Pięć minut spóźnienia. Podciągnęła nogi do góry i usiadła po turecku. Candy zabiłaby ją za buty na blacie. Jasne, że nie mogła pozostawać dłużna - słuchała Candy i starała się postępować jak na przyjaciółkę przystało. Obie jednak wiedziały, że Saga na typową psiapsi nie pasuje i właściwie trudno stwierdzić dlaczego. Dziesięć minut. Zamrugała kilka razy czując jak wizja jej się lekko rozmywa. Wczoraj musiała doczytać pewną książkę - jak twierdziła zupełnie niezbędną do zdania egzaminów. I trochę się nie wyspała. Ostatnio w ogóle się nie wysypiała i była zmuszona wklepywać trochę więcej korektora pod oczy niż zazwyczaj. Mimo tego sprawne oko niestety mogło dostrzec jej zmęczenie. Wiedziała, że zaraz uśnie, a mimo to nic z tym nie zrobiła. Czuła jak jej ciało się rozluźnia, a przyjemny sen nadchodzi. Głowa delikatnie opadła jej na bok, a włosy rozwiały się od mroźnego wiatru.


@Cándida Feliciana Miramon cho :v
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Lut 03 2017, 15:51

Była spóźnione. Cholernie spóźniona.
Nie dość, że musiała przyjść do pracy wcześniej, bo dziewczyna, która miała przed nią zmianę, stwierdziła, że dzisiaj wyjdzie przed czasem z powodów osobistych, to jeszcze trafili jej się klienci, którzy nie potrafili uszanować czasu pracowników i zasiedzieli się prawie godzinę! A ona nie mogła tak po prostu stamtąd wyjść, gdy w ostatniej chwili – jeszcze przed zamknięciem! – zamówili danie, które robiło się dość długo. Potem jeszcze pozostało Candy posprzątać składniki i zadbać, żeby się nie popsuły. Koniec końców wyszła prawie godzinę później niż powinna i musiała biec, żeby Saga wreszcie nie zniknęła z miejsca spotkania. Nawet osoby z ogromną cierpliwością pomyślałyby, że się je wystawia.
Środek zimy, uliczki Hogsmeade nie tyle zasypane śniegiem, co oblodzone, a ona, Hiszpanka, biegnie w muszkieterach na wysokim obcasie. I jeszcze się nie zabiła. Widok zabawny, zwłaszcza że dziewczyna była do tego opatulona ciepłym, czerwonym, wełnianym szalikiem, żeby nie zmarznąć, a na głowie miała jasną czapkę z pomponem. Chociaż torba jej nie przeszkadzała, bo była mała i przerzucona przez ramię. Czasami tylko odbijała się od płaszcza.
Droga do Hogwartu jej się dłużyła, ale wreszcie dotarła do bramy i już była na błoniach. Potem, zmarznięta, ogrzała się w holu zamku, a stamtąd pognała schodami na dół, do lochów, potem do kuchni. Na wejściu otrzepała buty, ale to nie pomogło – za nią ciągnął się ślad topniejącego śniegu. Do kuchni weszła wciąż w płaszczu. Miała zacząć się tłumaczyć, przepraszać, ale w pomieszczeniu panowała dziwna cisza, nikt się nie krzątał… Candy nie mogła też już wyczuć zapachu herbaty… Dopiero gdy spojrzała na stół, zobaczyła stojące kubki z zimnym już napojem i… drzemiącą Sagę. Albo zaszalała na imprezie, albo tak mocno wzięła się do roboty.
Candy uśmiechnęła się lekko i zaczęła rozbierać. Dała tym samym przyjaciółce jeszcze kilka cennych minut snu. Odwinęła szalik, zdjęła czapkę, po czym obie rzeczy wysuszyła zaklęciem i wsunęła w rękaw płaszcza, który teraz powiesiła na krześle. A skoro już była w kuchni, nie mogła sobie odpuścić poszperania w półkach, aby znaleźć coś ciekawego. Żeby zadośćuczynić Sadze, że musiała tyle czekac, postanowiła zrobić dla niej coś wyjątkowego. Początkowo chciała zrobić babeczki, ale stwierdziła, że są zbyt popularne. Postanowiła, że tym razem spróbuje czegoś magicznego. I padło na waniliowo-czekoladowe karaluchy. Nie była pewna, czy Saga je lubi, ale jej smakowały. Znalazła w szafce czekoladę, którą rozpuściła w garnuszku na zwykłym ogniu, a potem zaczęła dodawać kolejne składniki – przede wszystkim śmietankę i zapach waniliowy, do smaku. W oddzielnym naczyniu przygotowała mus waniliowy. Przełożyła czekoladową masę do rękawa i wypełniła spód foremek w kształcie karaluchów (w Hogwarcie można znaleźć wszystko!), potem wypełniła je musem waniliowym i na koniec znowu przykryła czekoladową warstwą. Oprószyła znalezionymi wiórkami kokosowymi.
Saga musiała czuć zapach rozgrzanej czekolady. Hiszpanka schowała czekoladki do lodówki – najwyżej potem doprawi je zaklęciem – po czym wróciła do stołu i podgrzała zaklęciem herbatę. Postawiła też na blacie kostki cukru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Lut 03 2017, 23:34

Znacie to uczucie podczas przysypiania, gdy wydaje się wam, że się potykacie i budzicie się z charakterystycznym drgnięciem całego ciała? Saga tak właśnie zakończyła swój słodki, ale krótki sen na blacie kuchennym, o mało co nie lądując na ziemi.
Zamrugała kilka razy, żeby obraz Candy wrócił do normalnej, optymalnej jakości i przeciągnęła się.
- Cześć - mruknęła wciąż zaspanym głosem. Rozmasowała sobie zesztywniały kark i dopiero wtedy wróciła do rzeczywistości. Spojrzała na zegarek. - No wiesz, ponad pół godziny. Masz szczęście, że dopadł mnie Morfeusz. - Zmrużyła oczy patrząc na Caramelo. Dość karykaturalnie udawała, że się gniewa.
Wzięła jeden z kubków i dmuchnęła w powierzchnię herbaty. Od jakiegoś czasu nie słodziła. Nie tylko dlatego, że cukier zabijał smak naparu. To była też swojego rodzaju próba wytrzymałości, którą podjęła ze świadomością, że nie każdy byłby w stanie jej podołać. Ostatnio wszędzie szukała wyzwań i rywalizacji. Nawet w tak prozaicznej czynności jaką było picie herbaty.
Gorący, pyszny napój ożywił ją już przy pierwszych łykach. Dopiero wtedy zorientowała się, że coś się w kuchni zmieniło.
- Co tu tak ładnie pachnie? - zapytała z lekkim uśmieszkiem, przeczuwając co to mogło być. Była niemal pewna, że czuje czekoladę. No i zauważyła też rondelki i garnuszki. Właściwie nie trudno przewidzieć, że Caramelo długo nie powstrzyma się przed przygotowaniem czegoś pysznego, jeśli wpuści się ją do kuchni. Saga opuściła zdrętwiałe nogi na podłogę i rozejrzała się po pomieszczeniu w poszukiwaniu rzeczonych pyszności. Ostatecznie niczego nie znajdując, zwróciła się w stronę Candy. Założyła dłonie na biodrach i rzuciła jej pytające spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Lut 05 2017, 02:37

Chociaż Candy starała się zbytnio nie hałasować i cierpliwie czekać, aż przyjaciółka się obudzi, Saga i tak zerwała się nagle i patrzyła małymi oczkami na twarz Hiszpanki. Spało się jej najwyraźniej bardzo dobrze i zdążyła zapaść w dość głęboki sen, bo rozbudzenie przychodziło powoli i pierwsze słowa wymawiała w charakterystyczny dla osoby, która przed chwilą wstała, sposób. Rozciągała słowa i mówiła wolno, przeciągle, z zamyśleniem.
Hej, śpiochu – przywitała się, kręcąc głową. – Przetrzymali mnie w pracy, ale jak widzę, nie próżnowałaś – zauważyła. – Skąd to zmęczenie? Nie mów, że marnujesz noc na egzaminy. – Pomachała palcem, aby pokazać, jak bardzo jej się to nie podoba. Ona udawała niezadowoloną starszą siostrę, a Saga zagniewaną młodszą. Zaraz jednak obie się uśmiechnęły i Hiszpanka mogła usiąść naprzeciwko Ślizgonki i także sięgnąć po kubek z herbatą. W przeciwieństwie do przyjaciółki, wrzuciła aż dwie kostki i zostawiła, żeby się rozpuściły. Na kubku ułożyła łyżeczkę. – Czemu nie słodzisz? – zdziwiła się. Dałaby sobie rękę uciąć (a w jej przypadku to naprawdę ważna deklaracja!), że dziewczyna dotychczas zawsze słodziła. To było podejrzane: przecież Saga nie musiała nawet dbać o linię, diety w ogóle nie były jej pisane, więc zadręczanie się nimi nie wchodziło w rachubę.
Candy wzięła łyżeczkę, która zdążyła wchłonąć ciepło parującej herbaty i teraz lekko parzyła palce, i zanurzyła w napoju, aby wymieszać roztopiony cukier. Brakowało tylko cytryny albo soku malinowego, ale koniec końców zwykła, czarna herbata też była w porządku. Oby była słodka, tylko tyle Hiszpanka od niej wymagała. Po chwili mogła łyżeczkę odłożyć na stolik i ogrzać dłonie na kubku.
Dziwię się, że dopiero to zauważyłaś – wytknęła jej z uśmiechem. Czy to nie powinny być pierwsze słowa Leynum po przebudzeniu? Najwyraźniej jednak herbata i fakt, że Candy się spóźniła, były ważniejsze. Hiszpanka pokręciła głową i wstała, aby podejść do lodówki i z zamrażalnika wyjąć blachę z czekoladkami. Sprawdziła palcem, czy na pewno stwardniały. Okazało się, że tam i mogła je po prostu wypchnąć z foremki do małej miski. – Tym razem czekoladki, na poprawę humoru – wyjaśniła i postawiła przed przyjaciółką małe, czekoladowe karaluchy. – W gwoli wyjaśnienia: nie, to nie są prawdziwe karaluchy i nie, nie uciekną jak czekoladowe żaby. Mają niespodziankę w środku, spróbuj – zachęciła. Była z nich wyjątkowo dumna, tak po prostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Lut 05 2017, 22:31

No cóż, z perspektywy Sagi to wcale nie było marnowanie czasu. Jakiś czas temu boleśnie uświadomiła sobie jak spore braki ma po wieloletnim nauczaniu domowym. Owszem, z niektórych dziedzin znacznie przewyższała wiedzą swoich rówieśników. Ale jej matka układając "prywatny program" nie uwzględniała wszystkiego co miało prawo znaleźć się na egzaminach. Teraz Saga rozpaczliwie próbowała to wszystko nadrobić po nocach. Wpadła w lekką paranoję na tym punkcie. Głównie dlatego, że nie chciała zawalić swojej przyszłości, na którą miała coraz wyraźniejszy plan.
- Nie... może trochę. Pisałam ci, że zamieszkałam w bibliotece. - Zaśmiała się krótko. Poczuła jak przyjemne ciepło ogrzewa jej dłonie. - A jak tam u ciebie w pracy? - Zmieniła szybko temat. Wciąż trochę ją dziwiło, że Caramelo z własnej woli podjęła się pracy. Rozumiała, że to pasja Hiszpanki i czerpie z tego (wątpliwą według Sagi) przyjemność. Po prostu ciężko było jej przyjąć do wiadomości, że z gotowania można wyżyć. Miała też cichą nadzieję, że Cándida ma trochę wyżej sięgające ambicje.
Spodziewała się, że o to zapyta (dupku ty). Saga już wcześniej pomału zmniejszała dawkę cukru, a kiedy już udało jej się odstawić go całkowicie nie miała okazji pochwalić się Candy. Zresztą nie było czym, wiedziała, że Cukierek tego nie doceni.
- Nie lubię cukru w kostkach – mruknęła żartobliwie, by zaraz potem dodać. – Tak naprawdę to uważam, że tak jest zdrowiej. – wzruszyła ramionami, patrząc prosto na swoją rozmówczynie.
Cukier w herbacie, a cukier w czekoladkach to przecież dwie zupełnie różne sprawy, prawda? Tak, z pewnością. W końcu co złego jest w zajadaniu się słodkościami i popijaniu ich niesłodzonym napojem. Dlatego na twarzy Ślizgonki wykwitł szeroki uśmiech kiedy Candy wyciągała blachę z lodówki. Czekała cierpliwie, aż przyjaciółka postawi przed nią miskę z… karaluchami. Odsunęła się gwałtownie z nieukrywanym obrzydzeniem. Nie podejrzewałaby Krukonki o tego typu żarty.
- Nadzienie z prawdziwych robali? – zapytała, łapiąc w palce jednego karalucha. Może i nie przepadała za owadami, ale na kulinarne eksperymenty była przygotowana jak mało kto w Hogwarcie. Tradycyjna islandzka kuchnia, którą nierzadko praktykowano w jej domu, potrafi uodpornić na bardzo wiele smaków; po takim hákarlu żaden karaluch nie powinien być jej straszny.
- Pyszne – stwierdziła, sięgając po kolejną czekoladkę. Właściwie to mogłaby podrzucić komuś takich robaczków pod pościel, mogłoby być zabawnie. Uśmiechnęła się do swoich myśli, czując jak mus waniliowy rozpływa jej się na języku. W końcu wróciła wzrokiem do Candy. – No więc? Chciałaś mi coś opowiedzieć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Lut 08 2017, 01:44

Przyjaciółka wyglądała na strasznie wymęczoną, jakby nie robiła nic poza nauką. Candy zaczynała się martwić, czy Ślizgonka na pewno coś jada i czy chociaż trochę śpi (i nie tyle, co teraz w kuchni). Spojrzała krytycznie na dziewczynę i, zupełnie jak matka, oceniła ją. Jej twarz, włosy, cienie pod oczami… W każdym razie Saga miała jeszcze siłę podnieść kubek z herbatą, więc nie było z nią tak krytycznie źle.
Czego się tak uczyłaś? Jeżeli potrzebujesz pomocy, to możemy się pouczyć razem, mimo pracy wciąż mam trochę wolnego – zaproponowała. – A jakbyś chciała powróżyć, to też spróbuję, muszę przyznać, że nabieram coraz większej wprawy! – zażartowała. Oczywiście miała na myśli zajęcia z Nicholasem, który niemiłosiernie ją irytował. Kiedyś i o tym będzie musiała opowiedzieć Sadze. Ale prędzej to po prostu zaciągnie ją na te zajęcia (tak łatwo się nie podda i pokaże psorkowi, że potrafi). – Dopiero zaczęłam, ale już czuję, że mnie trochę wykorzystują – poskarżyła się. Kochała gotować, ale uwielbiała robić to dla znajomych lub na własny rachunek. Praca w restauracji była tymczasowa i, o ile nie mogła narzekać na klientów, zdążyła usłyszeć wiele miłych słów, tak inni pracownicy zachowywali się w stosunku do niej nie fair. A ona na to pozwalała, bo zależało jej na tej robocie. – Musisz tam kiedyś przyjść, jedzenie mają świetne – stwierdziła. I wcale nie chodziło o to, że to ona gotuje (gdyby mogła, dodałaby kilka specjałów do listy). Po prostu same pomysły na dania były bardzo dobre.
Najwyraźniej z cukrem było coś nie tak (a ona zdążyła posłodzić!) i teraz Hiszpanka spoglądała z powątpieniem na swoją herbatę. Może to była mokra sól…? Właśnie zastanawiała się, jakim zaklęciem najlepiej rozwikłać problem, gdy Saga pospieszyła z wyjaśnieniami.
Faktycznie nie widziałam, żebyś kiedykolwiek używała cukru w kostkach – zgodziła się po chwili myślenia. I wcale nie przyjęła do wiadomości, jakoby to był żart. Spojrzała tylko na przyjaciółkę wymownie: Komu ty takie kity wciskasz? Zdrowiej nie zdrowiej – na pewno mniej smacznie, dlatego Candy już niczym się nie przejmowała i umoczyła wargi w napoju. Piła powoli, żeby nie poparzyć się dotkliwie.
Widziała tę przerażoną, a potem obrzydzoną minę przyjaciółki, dlatego szybko poinformowała, ze to naprawdę nie są żywe karaluchy. Żeby bardziej uwiarygodnić swoje słowa, wzięła czekoladkę do ręki i wepchnęła sobie do buzi. Że też jeszcze się nie roztyła, przecież tyle próbowała! Saga może tego nie widziała, a może jednak… W każdym razie odważyła się spróbować niespodzianki.
Też tak myślę – zgodziła się, rozpromieniona. Mimo że miała zaufanie do swojego gotowania, to wciąż było miłe, gdy ktoś chwalił jej kuchnię. Nawet jeśli są to tak proste pyszności jak czekoladki. – Zrobiłam tego sporo – dodała. Widziała, że Sadze smakuje, więc nie będzie musiała się powstrzymywać.
Candy właśnie kończyła trzeciego karaluch i sięgała po kolejnego, ale wtedy Saga zapytała o powód spotkania. Krukonka, gdy tu przyszła, pomyślała, że jednak nie chce rozmawiać o tym, co ją trapi, tylko nie mogła teraz tak po prostu zignorować pytania. Cofnęła rękę i uchwyciła nią ucho kubka. Zanim odpowiedziała, wypiła kilka łyków.
Pamiętasz Lope? Pisałam ci o nim kilka listów… kiedyś… – zaczęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Lut 09 2017, 17:48

- Jeśli aż tak bardzo chcesz pomóc, to możesz spróbować powstrzymać mnie przed zasypianiem nad historią magii - stwierdziła po chwili namysłu. Nawet lubiła historię, ale kiedy zatapiała się w monotonne ciągi faktów i dat zwyczajnie nie potrafiła się na niej skupić. - W takim razie chętnie się przekonam co mi wywróżysz. - Z wróżbiarstwem sprawa już nie była taka prosta. Było ciekawe, ale miało też niewiele... prestiżu. Z drugiej strony ton Caramelo wskazywał, że miałoby to formę zabawy, a tak było znacznie bezpieczniej. Z jakiegoś powodu Saga nie chciała zostać posądzona o wiarę w takie głupoty, to przecież niepoważne i niedorzeczne.
Uniosła lekko brwi słysząc jej kolejne słowa. Wykorzystują? Nie potrafiła się tym bardziej przejąć, bo czuła, że Hiszpanka zwyczajnie sobie z tym poradzi. W końcu miała wystarczająco dużo charakteru. - Dzięki świetnej kucharce - zaśmiała się krótko - Na pewno wpadnę. Restauracja Amica, tak?
Z lekkim rozbawieniem obserwowała jak Candy wgapia się w swoją filiżankę. Mogła tylko przypuszczać co teraz kotłowało się w jej głowie. Chyba nie posądzała Sagi o podmianę cukru, prawda? Przewróciła oczami widząc to wymowne spojrzenie. W końcu przeczuwała, że spotka się z podobną reakcją.  
Widziała jaką radość sprawił Caramelo ten niewyszukany komplement i jak zaraz potem zmienia się jej mimika. Czyżby działo się coś poważnego? Saga przysunęła kubek bliżej siebie i kilka razy stuknęła w niego delikatnie opuszkami palców. Starała się nie okazywać zniecierpliwienia i czekała grzecznie aż Krukonka zacznie mówić.
Lope. Kiwnęła głową na znak, że pamięta, choć dopiero otwierała szufladkę z całą paletą obco brzmiących, hiszpańskich imion. A tych było całe mnóstwo w historiach opowiadanych przez Candy. Czasem ciężko było się połapać kto był kim. W końcu dotarło do niej, że to ten od wesela i miała ochotę kiwnąć głową raz jeszcze, ale się powstrzymała. Starała się też przypomnieć sobie wszystko czego dowiedziała się o nim wcześniej z listów.
- I co z nim? - zapytała. Pociągnęła kilka łyków z kubka. Chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że takie poganianie i dopytywanie wcale nie pomaga w zwierzaniu się. Ale bez tego miała wrażenie, że miną wieki nim Candy powie jej coś konkretnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Lut 11 2017, 04:13

Czy ty mi się dziwisz? – zapytała z niemniejszym zdziwieniem. Zadanie, które Saga przed nią postawiła, nie było takie trudne. Historia magii dla Candy była ciekawym doświadczeniem, zwłaszcza że w Hogwarcie skupiano się na samej Anglii, w Calpiatto uczono o tym, co na przełomie lat wpłynęło na czarodziejów w tamtym rejonie świata. To tutaj tak naprawdę usłyszała o Voldemorcie. Najwyraźniej jego kariera nie była tak wielka, żeby obiec cały świat i tam też wzbudzać niepokój. To nie tak, że nikt nigdy o nim nie słyszał. Była to po prostu krótka wzmianka w podręcznikach, czasami też jakiś czarodziej wspomniał tego czarnoksiężnika, ale to wszystko. Candy nigdy nie żyła Voldemortem, nie świętowała jego upadku. – Tylko potem mnie nie wyklinaj po islandzku – poprosiła rozbawiona. – Właśnie wpakowałaś się w najgorsze bagno. Przyrzekam, że nie pozwolę ci zasnąć nad podręcznikami. A już na pewno nie na lekcjach. Będziesz mi opowiadała o przeszłości – oznajmiła.
Ale skoro Saga chciała, żeby Candy jej coś wywróżyła… Krukonka poczekała, aż przyjaciółka wypiła herbatę i wzięła jej kubek. Niby to powinny być filiżanki, ale co za różnica, Hiszpanka nie traktowała tego poważnie, a kubek przypominał kształtem filiżankę… Pochyliła się, żeby zobaczyć dno przykryte fusami. Zmarszczyła czoło, zacisnęła usta i…
To mi przypomina kciuk – powiedziała zawiedziona. – Serio, jakaś wygięta, gruba kreska. Tam, gdzie powinien być paznokieć, jest mniej fusów. – Była rozczarowana wynikiem wróżenia. Oczekiwała czegoś trudniejszego do rozszyfrowania, żeby pozgadywać, a tu coś takiego. – To nie oznaczało przypadkiem czegoś związanego z mocą? Może to znaczy, że jak się nauczysz, to będziesz tak potężna, że podpalisz Hogwartu? Bo po co komu ta moc? Władza? Myślisz, że to jest związane z twoimi planami na przyszłość? Kim ty wreszcie chcesz być? – Tyle pytań! Zupełnie jakby miały przed sobą mnóstwo tajemnic. Chociaż, jeżeli Sadze plany się nie zmieniły, wciąż będzie szukała czegoś w Ministerstwie Magii. Ale co ją interesowało najbardziej? Coś papierkowego?
Wyśmienitej – przytaknęła rozbawiona. – Tak, Restauracja Amica, możesz wpaść dwa razy, żeby się dowiedzieć, czy to mnie tyle zawdzięcza – zażartowała jeszcze.
Jednak i jej dobry humor szybko się skończył i herbata wydała się o wiele bardziej interesująca. Mogła temat pominąć, jakoś to wszystko obrócić tak, żeby Ślizgonka tego nie zauważyła. Wystarczyło opowiedzieć kompromitującą historię z wesela, ale to byłoby nie fair w stosunku do przyjaciółki, które przyszła tu tylko dlatego, że Candy chciała z nią porozmawiać. Dlatego wreszcie się odezwała.
Nie rozumiem go. Kompletnie go nie rozumiem. Zachowuje się… nie, nie zachowuje się beznadziejnie, po prostu za każdym razem jest inny. Jakby codziennie patrzył na mnie inaczej. Nie potrafię z nim nawet porozmawiać. – Nie podawała konkretów, raczej mówiła o tym, co czuje, bo to te uczucia dobijały ją od środka. Kompletnie nie chodziło o to, co chodzi Lope. Chodziło o to, jak ona to odbiera. Wychodziło na to, że to ona jest beznadziejnym przypadkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Mar 04 2017, 22:22

- Jeśli masz być tak surowa i okrutna, to pozwól, że jeszcze się zastanowię – powiedziała rozbawiona. Tak naprawdę była wdzięczna za chęć pomocy ze strony Caramelo. Właściwie była wdzięczna za każdą pomoc, której potrzebowała, nawet jeśli nie dawała tego po sobie poznać.
-Kciuk? – zapytała z nutą zdziwienia w głosie. Co to niby miało znaczyć? Nachyliła się nad kubkiem próbując dostrzec w kupce fusów jakikolwiek inny kształt, który znała z podręczników i który wróżyłby coś dobrego. Wolała rozpoznawać tylko dobre rzeczy. I zdaje się, że kciuk właśnie taki był. Podobała jej się ta interpretacja. Nawet bardzo. Zaśmiała się słysząc szereg pytań.
- Myślę, że moc nie służy tylko do podpalania szkół – stwierdziła przymykając lekko jedno oko. – Być może – mruknęła wbijając wzrok w kubek. Miewała smutne momenty, kiedy wątpiła w swój sukces, wtedy nie lubiła rozmawiać o swojej przyszłości, bała się, że ktoś może ją ocenić albo rozliczyć z nieudanych planów. Na szczęście zdarzało jej się to niezwykle rzadko. – No przecież wiesz kim… kimś cholernie ważnym! – stwierdziła sztucznie wyniosłym tonem, po czym zamaszystym ruchem odgarnęła włosy na plecy. – A tak na serio, coraz poważniej myślę nad Wizengamotem. Uważasz, że do twarzy mi będzie w śliwkowym?
Ta specyficzna atmosfera, jaka panowała podczas wszelkiego rodzaju zwierzeń, uwierała ją lekko. Nie czuła się pewnie, była nieco zniecierpliwiona. Ale bardzo chciała pomóc Caramelo, dlatego z całych sił starała się ją zrozumieć. Zmarszczyła lekko brwi, miała wrażenie, że ona sama się gubi w tych swoich zeznaniach. Saga nie wątpiła, że chodzi tu o uczucia, mogła nawet wysunąć hipotezę o czymś więcej. Chociaż z tym ostatnim, w przypadku Candy, nigdy nie mogła być pewna.
Niestety nie potrafiła wczuć się w sytuację i nie umiała sformułować żadnej sensowej rady. Zamiast więc powiedzieć coś od razu, dała sobie chwilkę wpychając karaluchy do buzi.
- Nikt nie każe ci z nim rozmawiać – wyrwało jej się w końcu. Natychmiast zlustrowała rozmówczynię czy przypadkiem jej to nie ubodło. W końcu Saga zdawała sobie sprawę, że Lope był dla Candy, na ten swój dziwny sposób, ważny. Szybko więc dodała: - Znaczy wiesz, wydajecie się oboje zagubieni w tym wszystkim. Te wasze podchody tylko cię męczą, więc postawcie sprawę jasno. – Uśmiechnęła się, w jej mniemaniu, pokrzepiająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 18 z 20Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 17, 18, 19, 20  Next

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-