IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Kuchnia   Nie Maj 20 2012, 22:41

First topic message reminder :

Chyba każdy ma problemy z nazywaniem uczuć. Ale niektórzy mają się trudniej, ponieważ mają ogromne problemy z zrozumieniem swoich emocji. A szczególnie ona. Niewiele przeżyła, niewiele mogła tak naprawdę określić. Jedyna jej wiedza na temat związków bierze się z romansów, z opowieści Ikuto. Przez to w jej głowie funkcjonuje jedynie pojęcie, że wszystko zawsze dobrze się kończy, miłość zawsze zwycięża i jeszcze wiele innych głupot, które chyba tylko zranienie tego dziecka mogłoby wyperswadować. Choć ją często zranić. Chyba, że fizycznie... Kyaaa, aż jej się przypomniało, jak Dracon brutalnie uderzył nią o ziemię! Momentalnie zakończyła smutne tematy i uśmiechnęła się niezwykle wesoło. Odwróciła się w stronę Finna uchylając wargi.
- Finn... Eto... Kojarzysz może takiego chłopaka... Draco – No nie mogła nie zapytać. Miała ochotę przeprosić za to, że schodzi na taki temat, ale ją aż tak strasznie korciło, że aż ją przechodziły ciarki. Jeju! Ona by powiedziała, że przy takiej rozmowie, gdzie się dowie jak cudny jest Dracon nie zliczy orgazmów. Kyaaaa!
- Nie pouczaj mnie, bo wiem lepiej niż ty. Co ty możesz wiedzieć o holenderskim ty ty... HOLENDRZE! - Powiedziała wytykając lekko język w jego stronę, uśmiechając się zabójczo po tym sztucznie patrząc na niego z wyższością, bo przecież ona wie lepiej i rybak nie będzie w stanie podważyć jej inteligencji i genialności O!
Sama również zaczęła jeść chociaż zdecydowanie wolniej, jakby zastanawiając się nad każdym kęsem. Jajecznicę lubiła jeść, delektować się nią nawet w towarzystwie. W innym wypadku nie chciałaby z kimś jeść, ponieważ... Ta dziewczyna wstydzi się tego, że używa sztućców na odwrót, a więc widelec w prawej ręce, a do tego dzieli danie od tego, co najmniej smaczne do tego co najsmaczniejsze i w takiej kolejności wszystko je nigdy nie mieszając dwóch rzeczy ze sobą.
- Nie nauczę cię, bo ten przepis to ogromna tajemnice. Zdradzę go tylko mężowy, bo on mi będzie robił takie wykwintne śniadanka do łóżka – Skomentowała zadowolona, że jak zwykle jakże najprostsza do zrobienia potrawa robi ogromną furorę. Powinna zostać kucharką!... Haha! Dobreee! Nie no, Van w kuchni. Szkoda gadać. Skrzaty to by chyba już tutaj nie wróciły, gdyby zaczęła pichcić coś „dobrego”.


Ostatnio zmieniony przez Agavaen Brockway dnia Sro Maj 23 2012, 16:54, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 826
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 838
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Mar 14 2017, 23:03

Oczywiście, że gardziłam wykorzystywaniem skrzatów, co nie zmieniało faktu, że najlepszym sposobem na zdobycie ich zaufania było przyłażenia do kuchni i przyjmowanie od nich jedzenia. Tego dnia przyszłam po trochę zapiekanych paluszków druzgotka i urządziłam sobie pogawędkę ze skrzatami. Jak zwykle były przekochane i starały mi się za wszelką cenę dogodzić. Było mi trochę przykro, że nie chciały wraz ze mną walczyć o swoje równouprawnienie, ale nie zamierzałam się poddawać. Usiadłam wśród nich i słuchałam co miały do powiedzenia (oczywiście mówiły głównie o swojej pracy, ale i tak było to w pewien sposób urocze), gdy zaproponowały mi dość pokaźną butelkę skrzaciego wina. Nie byłam pewna czy miały się świadomość, ze na terenie szkoły nie wolno mi spożywać alkoholu, ale czułam się zobowiązana przyjąć od nich ten prezent. Po chwili stworzenia wróciły do przygotowywania wieczornej uczty, a ja zaczęłam się delektować kieliszkiem podanego przez nie wina. O Merlinie! Było przepyszne. Szybko wysączyłam jeden kieliszek i zabrałam się za następny.

@William Walker

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Mar 15 2017, 11:17

Wszedłem pewnym krokiem do kuchni. Byłem koszmarnie głodny. Nie było ważne to, że do kolacji nie zostało wcale tak dużo czasu. Chciałem jeść właśnie teraz, zresztą ja przecież zawsze chciałem jeść.
Mróżek! Daj mi pożywną kanapkę! – rzuciłem już na progu pomieszczenia do skrzata, który zwykł mnie obsługiwać. Nie siliłem się na uprzejmości. Omiotłem pomieszczenie wzrokiem i dostrzegłem siedzącą postać, która bynajmniej nie była skrzatem domowym. Rozpoznałem w niej dziewczynę z ONMS, która do mnie zagadała, ogólnie rzecz biorąc ją kojarzyłem, chociażby dlatego, że była z tego samego domu i jeśli się nie mylę, ten sam rocznik. Powoli sączyła wino, butelka była już do połowy opróżniona. Podbiegł do mnie skrzat wręczając pokaźnej wielkości kanapkę. Niewiele się zastanawiając ruszyłem w kierunku dziewczyny, po drodze rozpoczynając konsumowanie posiłku. Bułka przekładana serem i warzywami była wyśmienita, to był dobry pomysł, by tutaj przyjść.
Wcześnie zaczynasz. – stwierdziłem i bez pytania, bezczelnie się do niej dosiadłem. - Jeszcze nie ma osiemnastej, a ta butelka będzie za chwilę pusta. Czyżby miłość twojego życia zawiodła? Czy to zdrada?
Bawiło mnie to. Z racji tego, że sam nie wierzyłem w wielkie uczucie, lubiłem żartować z różowych serduszek i czerwonych róż. Nie widziałem w prawdzie innego powodu, dla którego samotna dziewczyna sączyła alkohol w kuchni. Ponad to nie pamiętałem, by ta krukonka sprawiała kłopoty. A wino w szkole było zabronione, jak każde inne używki. Właściwie mogłem jej wlepić niezły szlaban.
Nie zatapiaj smutków sama! W dodatku na terenie szkoły, prefekci czają się wszędzie. – powiedziałem, a moją twarz przyozdobił arogancki uśmieszek. Zastanawiałem się ile czasu zajmie jej zrozumienie, że sama ma z takowym do czynienia.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 826
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 838
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Mar 15 2017, 19:32

Na początku nie zauważyłam, że William wszedł do kuchni. Dopiero gdy mnie zaczepił zwróciłam w ogóle uwagę na jego obecność. Kojarzyłam go - w końcu byliśmy razem na roku i na dodatek był prefektem, ale nigdy nie byliśmy zbyt bliskimi znajomymi. No cóż, Krukon nie należał do szczególnie miłych osób, a ja przez te lata zyskałam sobie opinię osoby dość sympatycznej. Nie przeszkadzało mi jakoś szczególnie, że się dosiadł, bo samotne picie alkoholu, szczególnie o tej godzinie było dosyć dziwne. Jakoś nieszczególnie przejęłam się pełnioną przez niego funkcją - liczyłam, że przymknie oko na mój wybryk, w końcu to nie była recydywa.
Uśmiechnęłam się do niego i rzuciłam:
- Hej Walker, naprawdę uważasz, że wyglądam jak jedna z tych smutnych trzpiotek, które wiecznie płaczą przez swojego równie popierdzielonego Romeo?
Chyba serio tak uważał. No w sumie okoliczności na to wskazywały, ale postanowiłam wyprowadzić go z błędu. Zdecydowanie nie miałam ani złamanego serca, ani tym bardziej zdradzającego chłopaka, cieszyłam się całkiem miłą wolnością. Zaśmiałam się wesoło i powiedziałam:
- Skrzaty mnie poczęstowały, a gdy ktoś częstuje to niegrzecznie jest odmawiać. Jest przepyszne!
No racja - nie sprawiałam kłopotów, chyba, że akurat pyskowałam jakiemuś nauczycielowi, który  rzucał seksistowskie żarciki albo organizowałam manifestację przeciwko wykorzystywaniu jakichś zwierząt. Nigdy nie zostałam jednak przyłapana na spożyciu alkoholu, bo nieszczególnie afiszowałam się z takimi rzeczami.
Gdy chłopak rzucił coś o prefektach, miałam jeszcze względnie trzeźwy umysł, więc od razu uświadomiłam sobie, że on również należy do ich grona. Mimo to nie straciłam zimnej krwi i rzuciłam:
- Chyba nie wpiszesz mi kary bez spróbowania tego wyśmienitego trunku!
Po chwili zastanowienia dodałam:
- Może i nie masz serca, ale jestem pewna, że masz kubki smakowe.
Jeden ze skrzatów podszedł do nas i kłaniając się postanowił obok nas jeszcze jedną butelkę, mimo że w tej była jeszcze niemal połowa trunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Mar 15 2017, 19:51

Parsknąłem śmiechem, na uwagę dziewczyny. Uniosłem brwi gdy na stole wylądowała jeszcze jedna butelka. Wepchnąłem do ust ostatki kanapki i rozsiadłem się na krześle.
Nie dość, że łamiesz regulamin, to jeszcze nakłaniasz mnie do tego? Hmmm... Chyba poleci minus 10 punktów, a może jakiś szlabanik... Sprzątanie kibli, co powiesz?
Prawdę mówiąc nie miałem zamiaru tego robić. Jakoś dużo bardziej wolałem męczyć i straszyć młodsze dzieciaki, o tak, byłem okrutny. Ponad to doskonale wiedziałem jak smakuje wino od skrzatów. Zbrodnią byłoby nazwanie go złym. Owszem, było wyśmienite. Szczerzyłem zęby w bezczelnym uśmiechu, który tak często widniał na mojej twarzy. Chwyciłem w dłoń szklankę, a drugą nalałem trunku. Wychyliłem zawartość do gardła. Nie był to mocny alkohol, nie trzepał jak ognista, w której gustowałem.
A wiesz co jest najlepsze? Że mimo, iż z tobą piję, to nadal nie znaczy, że nic nie dostaniesz za łamanie regulaminu. – powiedziałem złośliwie. – Jak będziesz grzeczna, to może się dogadamy.
Drażnienie ludzi było moją pasją. Uwielbiałem to robić, byłem złym człowiekiem, ale chyba nie bardzo mi to przeszkadzało. W tamtej chwili miałem wyjątkowo dobry humor, zdecydowanie na korzyść dziewczyny. Gdybym był czymś rozdrażniony, nawet bym się nie zastanawiał, od razu wlepiłbym szlaban, tylko dlatego, że coś innego mnie zdenerwowało.
Nudno trochę, zagrajmy w coś. – powiedziałem.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 826
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 838
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Mar 15 2017, 20:20

- No cóż, Panie Szanowny Prefekcie, nie mam nic na swoją obronę, pozostaje skazana na Pana łaskę! - wyrzuciłam ironicznie doskonale odgrywając rolę ofiary zapędzonej przez prefekta w kozi róg. Byłam pewna, że wie iż się zgrywam, aczkolwiek byłam już w stanie lekkiego, chociaż wciąż kontrolowanego upojenia i miałam wielką ochotę na wygłupianie się. Jakoś tak wyszło, że totalnie nie przejęłam się groźbą szlabanu - miałam nadzieję, że nie będzie tak bezczelny, żeby najpierw ze mną pić, a potem wpisać mi za to picie karę. No bez przesady! Może był strasznym dupkiem, ale przecież nie był głupi, więc musiał mieć świadomość, że takie wieśniactwo spotkałoby się z moją zemstą. Wprawdzie nie dysponowałam takimi środkami jak on - bo nie dzierżyłam żadnej odznaki, ale przecież są inne sposoby, żeby się na kimś odegrać. W tym momencie byłam jednak niemal pewna, że tylko próbuje mnie rozdrażnić. Pociągnęłam kolejny łyk wina - na co dzień również preferowałam inne trunki, ale to wino było przepyszne. Skrzaty naprawdę znały się na rzeczy.
Nie za bardzo rozumiałam co miał na myśli proponując mi jakąś grę, dlatego poprosiłam go o sprecyzowanie:
- Hmm, masz jakiś konkretny pomysł?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Mar 15 2017, 21:36

Nie do końca wszystko przebiegało po mojej myśli. Pamiętałem, że dziewczyna raczej nie rzuca innym kłód pod nogi. Liczyłem na nerwy, krzyki i rzuty talerzami. No cóż może innym razem. Jasne było, że pół butelki, które wylądowało w żołądku Hudson daje się we znaki. Może tym lepiej?
Jasne, że mam. – prychnąłem. – Pytania, odpowiedzi, mówi ci to coś? W grę wchodzi też butelka, ale po pierwsze, jeszcze nie mamy pustej, a po drugie, co to by była za zabawa w dwie osoby?
Miałem sprytny plan, by upić dziewczynę i wprowadzić ją w stan czarnej dziury w głowie następnego dnia. Rozlałem kolejną kolejkę alkoholu i wręczyłem szklankę mojej towarzyszce. Puściłem krukonce oczko i pociągnąłem łyk. Cóż to było mało spotykane, by dziewczyna z tak dobrą opinią upijała się ze szkolnym dupkiem, a właśnie nim byłem. Intrygowała mnie ta sytuacja, byłem naprawdę ciekaw co z tego wyniknie. Nie potrafiłem niczego przewidzieć, to było dla mnie niecodzienne, miła nowość.
Może zechcesz zacząć? – zapytałem jak na dżentelmena przystało.
Mogłem być ogólnie uznawany za najgorszego z najgorszych, ale wiedziałem co to kultura i dobre wychowanie. Często było mi na rękę, ale fakt, nie często z tego korzystałem, duma nie zawsze na to pozwala. Lustrowałem dziewczynę wzrokiem. Była ładna. Blondynka o niebieskich oczach, byłem pewien, że odpadnie po tych dwóch butelkach. Chciałbym się mylić, ale nie wszyscy mają silną głowę. Całe szczęście, ja upijałem się po naprawdę dużej dawce alkoholu. Owszem, odczuwałem jego działanie niemal od razu, ale tak by wymiotować i nic nie pamiętać, jeszcze mi się nie zdarzyło.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 826
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 838
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Mar 15 2017, 22:29

Byłam na tyle napruta, że jego złośliwy ton nie mógł mnie wyprowadzić z równowagi, aczkolwiek te lekko pogardliwe teksty trochę mnie wkurzyły.
- Nie jestem jakąś aspołeczną pindą, żeby tego nie znać.- rzuciłam trochę od niechcenia.
W sumie nie mam pojęcia dlaczego się na to zgodziłam. Nie miałam wprawdzie jakiejś tragicznie słabej głowy, ale mimo wszystko granie w jakąś upokarzającą grę i upijanie się z jednym z najmniej sympatycznych typów w szkole było cholernie nierozważne. Mimo to byłam nieco zaintrygowana i zdecydowałam się na podjęcie tego zadania. Pozostało mi się modlić, że jak zwykle skończę tylko i wyłącznie wygłupiając się, a nie wymiotując albo co gorsza tracąc przytomność. Pociągnęłam kolejny łyk i powiedziałam:
- Okej, mogę zacząć.
Wytężyłam umysł, by wymyślić jakieś pytanie. Nie wiele wiedziałam o Walkerze i nie ukrywam, że jego seksualne przygody albo największe upokorzenia w tym momencie średnio mnie interesowały. Skupiłam się na tym co wiedziałam - był prefektem i... no jasne, szkolnym dupkiem. Uśmiechnęłam się trochę ironicznie i nie mogąc wymyślić nic innego upiłam łyk wina i zapytałam:
- Od jak dawna cierpisz na przewlekłą kurwicę? Czy zawsze byłeś takim gnojkiem czy może jednak jakieś przełomowe wydarzenie zmieniło cię z miłego chłopca w to kim jesteś?
Jejku, chyba byłam trochę zbyt niemiła, ale wiedziałam, że za moment mogę się spodziewać dużo ostrzejszego odwetu, więc stwierdziłam, że nie ma sensu się przejmować.

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Mar 16 2017, 18:47

A więc tak chciała grać? Nie byłem pewien czy w końcu nie będzie tego żałowała, nie byłem jakoś specjalnie miły, ale też nie byłem aż tak nieuprzejmy. No cóż, sama wybrała.
Nie spieszyłem się zbytnio z odpowiedzią. Dokładnie wiedziałem co powiedzieć, ale pociągnąłem długi łyk ze szklanki. Czerwone wino spłynęło w moim przełyku, a ja pragnąłem już poczuć jakiekolwiek jego działanie. Czy było możliwe, że od zbyt dużej ilości spożywanego alkoholu mój organizm już dużo wolniej go przyjmował? Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się tak złośliwego pytania z jej strony, ale bynajmniej nie przeszkadzało mi one. To był mój tor, więc nie miałem problemu z wymyśleniem odpowiedniej riposty.
Od urodzenia, zdecydowanie, przyszedłem na świat i już wiedziałem, że świat to suka, a wszyscy ludzie nie dorastają mi nawet do pięt. Widzisz, mam wrodzoną umiejętność idealnego oceniania sytuacji, nie wszystkiego można się nauczyć. – puściłem jej oko i nalałem kolejną kolejkę. Ta odpowiedź była całkiem znośna, chociaż pewnie mógłbym bardziej się wykazać.
Zastanawiałem się przez chwilę jakie pytanie mógłbym jej zadać. Nie bardzo chciałem ją poznawać, raczej upokorzyć lub zezłościć. Jednak czy w jej stanie było to możliwe. Doskonale zdawałem sobie sprawę jak zachowuje się człowiek pod wpływem, nie było to tajemnicą. Wówczas umysł i nasz organizm reagował nieco inaczej.
Nie interesowały mnie także pytania dzieci typu „ilu miałaś chłopaków?”. Z zgrozo, nie, tylko nie to. Zmarszczyłem brwi, patrząc na Hudson.
Jak to jest być tak przeraźliwie nudną? – dajmy spokój, siedziała sama w kuchni, skrzaty się nie liczą. – Nie masz znajomych, że musiałaś sama pić?
Nie wyobrażałem sobie samotnie pić, w dodatku wino. Naprawdę zastanawiało mnie jak wkurzającą, albo właśnie nudną, osobą musiała być, że była do tego zmuszona. Całe szczęście przybyłem ja i uratowałem ją z tej okrutnej sytuacji.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 826
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 838
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Mar 16 2017, 21:03

Parsknęłam śmiechem. To pieprzenie o tym jakie życie jest straszne i jacy ludzie są beznadziejni było dla mnie tak żałośnie śmieszne, że z trudem powstrzymałam się przed głośnym rechotem. Wino działało na mnie coraz mocniej, ale nie czułam się źle, ani niepewnie, a jedynie coraz weselej.
Spodziewałam się, że zechce się odegrać i nie zawiodłam się. Oczywiście próbował mnie dobić typowym pociskiem w stylu wrednego kretyna, coś w rodzaju: "o bosze nie masz znajomych i jesteś taką nudziarą o bosze". Uśmiechnęłam się ironicznie - nie miałam zamiaru opowiadać mu, że przecież mam znajomych i chodzę na imprezy (co oczywiście było prawdą), bo dobrze wiedziałam, że po pierwsze i tak mi nie uwierzy, a po drugie to stary numer - próba zawstydzenia mnie i zmuszenia do głupich tłumaczeń. Bez chwili wahania rzuciłam sarkastycznie:
- No wiesz, w wolnym czasie szydełkuję, płaczę w poduszkę i modlę się o to, żeby jakiś kretyn zechciał się ze mną ożenić, żebym nie musiała spędzić życia w staropanieństwie.
Dziwnym trafem nie byłam jakoś szczególnie zła - a wręcz wpadłam w dziwną wesołość. Na trzeźwo by to nie zadziałało i rozzłościł by mnie w minutę, ale w tym wypadku alkohol okazywał się moim sprzymierzeńcem.
- Moja kolej! Hmmm... - zmarszczyłam brwi próbując wymyślić coś odpowiedniego. Chciałam oczywiscie zapytać o największe upokorzenie, ale miałam niemal stuprocentową pewność, że nie powie mi prawdy. Nieszczególnie interesowało mnie jego życie osobiste, ale z tego też można było wyciągnąć jakieś zabawne wnioski, więc po chwili zastanowienia zapytałam: - Najgorsza randka w życiu?
Miałam pewność, że nie przyzna mi się, że dostał w pysk za bycie dupkiem, ale historie z nieudanych randek zawsze były bardzo zabawne, więc liczyłam na coś ekstra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Mar 16 2017, 21:33

Puściłem jej sarkastyczne słowa mimo uszu.
Zmarszczyłem brwi na zadane mi pytanie. Przyznam, że musiałem się chwilę nad tym zastanowić. Nie specjalnie chodziłem na typowe randki. Cóż, rzadko kiedy łączyło mnie z dziewczyną cokolwiek więcej niż obustronna przyjemność, liczył się seks. Nie bawiłem się w romantyczne teksty, spacery i kolacje przy świecach. Niekoniecznie byłem tym typem. Niemniej jednak kilka randek w moim życiu odbyłem. Nie wszystkie były udane, to fakt, ale dla mnie udana randka oznacza coś innego niż dla wszystkich innych. Po intensywnym grzebaniu w przeszłości naszło mnie wspomnienie, przez które aż się wzdrygnąłem.
No dobra... To było chyba dwa lata temu, ale nie jestem pewien. Zaprosiłem dziewczynę na randkę, co u mnie jest raczej rzadkością, właściwie nawet nie znałem jej imienia, chyba nigdy nie poznałem... W każdym razie zgodziła się, bo jakby mogło być inaczej. Poszliśmy bodajże na piwo, całkiem miło się rozmawiało, ale generalnie za dużo mówiła. Już miało przejść do głównej atrakcji tego wieczoru, mieliśmy przenieść się do pokoju, wszystko super. Wstałem, jako dżentelmen odsunąłem jej krzesło. Kiedy wstała zwróciła wszystko co jadła tego dnia. Na mnie. Zarzygała mi całe spodnie. – pokrótce opowiedziałem tę totalna porażkę, co gorsza to była szczera prawda.
Właśnie dlatego nie przepadałem za zbędnymi rozmowami. Oczywiste było, że całe te kolacje i miłe słówka, były tylko, by osiągnąć jedną rzecz. Nie wierzyłem w to, że ktokolwiek myślał inaczej. Dajmy spokój, mamy XXI wiek, miesięczne zaloty są po prostu niepotrzebne. Może jeszcze miałbym pytać ojca dziewczyny o zgodę?
Przyszedł czas na moje pytanie. Nie chciało mi się wymyślać specjalnie złośliwych tekstów. Na to przyjdzie jeszcze czas. Mimo, że zakończenie tego wieczoru było dla mnie wielką niewiadomą.
Twoja największa wpadka? – proste, zwykłe pytanie. Za to mogło mi dać informacje, które później będę mógł wykorzystać. Lotta była już trochę wstawiona. Coś czułem, że wkrótce zrobi się ciekawie.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 826
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 838
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Mar 16 2017, 22:22

Jego dość długie milczenie wpędziło mnie w konsternację - plotki głosiły, że nie jest zbytnim romantykiem i w kobietach interesuje go bardziej seks niż cokolwiek innego, ale mimo to spodziewałam się, że mimo wszystko chodzi na jakieś randki i ta cisza była dla mnie poniekąd niepokojąca, bo bardzo chciałam usłyszeć, że nawet takim ludziom jak on zdarzają się porażki. Gdy zaczął mówić ucieszyłam się i nawet lekko podśmiechiwałam się z całej tej historii. Miałam ochotę rzucić coś o tym, że zwymiotowała, bo z nim nie wytrzymała, ale wciąż miałam opory przed byciem chamską bez powodu. Uśmiechnęłam się więc pogodnie i ze śmiechem rzuciłam:
- Nie wiem czy bardziej współczuję Tobie czy jej. - zrozumiałam, że moje współczucie wobec dziewczyny było nie do końca jasne, więc dodałam - Musiałeś ją okropnie zestresować, że zwymiotowała. Pewnie liczyła, że po konsumpcji zabierzesz ją na romantyczny spacer albo, że popatrzycie w gwiazdy.
Parsknęłam jeszcze mocniejszym śmiechem wyobrażając sobie tę sytuację, po czym zabrałam się za skonstruowanie wypowiedzi na jego pytanie. Może trochę się wstydziłam, ale byłam już na tyle mocno pijana, żeby nie zastanawiać się nad tym aż tak mocno i bez wahania wyrzuciłam:
- W szóstej klasie napaliłam się z ówczesnym chłopakiem i jednym kumplem Oprylaka. Zadziałał na mnie tak mocno, że zaczęłam sikać na ulicy, w okolicach Świętego Munga. Nie widziało tego zbyt wiele osób, ale na moje nieszczęście akurat przechodził tamtędy mój ojciec, który szedł na nocną zmianę do pracy.
Udało mi się wtedy wprawdzie wykpić - chłopcy powiedzieli ojcu, że ktoś rzucił na mnie jakieś głupie zaklęcie dla żartu i uniknęłam kary, ale i tak cała ta sytuacja była co najmniej niezręczna. Pewnie znalazłoby się coś gorszego, ale na ten moment nie miałam pomysłu, więc wymieniłam pierwszą lepszą rzecz.
- Czego nie zrobiłbyś za żadne skarby? - zapytałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Mar 16 2017, 22:48

Prychnąłem na jej uwagę o dziewczynie. Zwyczajnie przedobrzyła z alkoholem źle oceniając swoje możliwości. Bez przesady, od razu było wiadomo po co to wszystko. Jeśli jednak faktycznie było inaczej, cóż, chyba nie grzeszyła inteligencją.
Słuchając jej opowieści nie mogłem powstrzymać śmiechu, co prawda nie wybuchnąłem jakimś niepohamowanym atakiem, ale bawiła mnie ta sytuacja. Powiedzmy szczerze, po prostu to sobie wyobraziłem i tyle.
Po usłyszeniu pytanie bez żadnej zwłoki odparłem.
Nie sikałbym na ulicy. – moja odpowiedź wywołała u mnie kolejną salwę śmiechu. – A tak bardziej poważnie, to chyba nie byłbym w stanie... Nie zabiłbym siebie. Co mi po tych skarbach, skoro bym nie żył?
Lekko, prawie niezauważalnie się zawahałem. Nie chodziło o nic osobistego, ale nie mam w zwyczaju mówić wszystkiego ledwo poznanym osobom. Było całkiem miło i zabawnie, ale nie wykładam siebie na tacy, nigdy. Alkohol jednak sprawił, że o mały włos powiedziałbym za dużo. Całe szczęście się opamiętałem.
Spojrzałem na resztkę butelki wina i się skrzywiłem. Miałem już go dość.
Mróżek! Daj nam ognistą. – jak zwykle zwróciłem się do tego samego skrzata. Ten kręcił chwilę nosem, ale mój twardy wzrok, który na nim spoczął sprawił, że w końcu spełnił moją prośbę i postawił na stole butelkę ognistej whisky.
Bez zawahania nalałem ją do swojej szklanki i nie pytając Lotty o zdanie, również napełniłem jej naczynie.
Ile jesteś w stanie poświęcić dla nieznajomej osoby? – mogłoby się wydawać, że pytanie jest proste. Jednak gdyby się nad nim zastanowić wcale takie nie było. Sam nie wiedziałem co bym odpowiedział, ani skąd coś takiego mi w głowie. To nie było ważne. Interesowała mnie wypowiedź dziewczyny.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 826
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 838
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Mar 16 2017, 23:55

Moja uwaga o dziewczynie była stuprocentowo sarkastyczna - miałam świadomość, że w tej sytuacji (i w prawie każdej innej) Williamowi chodziło tylko o seks, więc zwyczajnie wyśmiałam naiwność dziewczyny.
Na wzmiankę o zabiciu siebie zmrużyłam oczy czując się trochę oszukana i powiedziałam:
- To całkiem logiczne, myślałam, że raczej tak ekstremalnych przypadków nie rozpatrujemy. No cóż, przechytrzyłeś mnie, dawaj dalej.
Dziwnym trafem zrobiło się całkiem przyjemnie - William zachowywał się względnie miło, a z różnych historii było mi wiadomo, że jest rzekomo strasznym chujem. Widocznie moi znajomi trochę przesadzali, albo zbawienny wpływ alkoholu zaburzał mi trochę obraz.
Nie byłam pewna czy picie whisky było dobrym pomysłem, ale było mi bardzo głupio odmówić, więc podziękowałam i pociągnęłam łyk ze szklanki. Po moim ciele rozlało się przyjemne ciepło, ale zawroty głowy troszkę się wzmocniły.
Pytanie, które zadał poruszało już trochę poważniejsze sfery życia. Zastanowiłam się moment i odkryłam w sobie wielkie pokłady egoizmu.
- Niewiele - powiedziałam cicho - Nie mogłabym zaryzykować dla kogoś zupełnie obcego swojej kariery, a tym bardziej życia albo zdrowia. Co najwyżej trochę mojego czasu, ale to chyba nieszczególnie dużo.
Miałam na myśli zupełnie obcą osobę, a nie jakiegoś bardzo dalekiego znajomego, rzecz jasna. W przypadku dalekiego znajomego sprawa pewnie wyglądałaby dużo bardziej skomplikowanie.
Pod wpływem alkoholu powoli traciłam granice, więc niemal bez wahania spytałam:
- Bez pikantnych szczegółów - najlepszy seks?
Niemal od razu się ogarnęłam i poczułam wstyd, więc rzuciłam lekko przepraszająco:
- Jeśli uważasz, że zbyt intymne pytanie, to mogę zmienić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Mar 17 2017, 19:00

Roześmiałem się widząc po tym pytaniu różowe policzki Lotty. Nie przyszkadzało mi to "intymne pytanie". Poniekąd o to chodziło w tej grze, więc w czym problem. Tak naprawdę mogła mi je zadać przy ciastku i kawie. Przewróciłem oczami.
- O tak, jest tak intymne, że teraz powinnać pokutować w szatach z ciernii, odpowiadając przed samym Bogiem. - odparłem ironicznie.
Musiałem się chwilę zastanowić. Cóż, nie chciała szczegółów, a szkoda...
Prawda była taka, że miałem na swoim koncie kilka naprawdę świetnych doznań.
Ale najlepiej smakuje zakazany owoc, prawda? Zastanawiałem się chwilę czy o tym powiedzieć, w ogóle wspomnieć. Ale jeśli nie powiem zbyt dużo, co mi szkodzi? Głównie chodziło o to, że dałem słowo, że będę siedział cicho, a jestem człowiekiem honoru. Jednak prawdopodobnie dziewczyna nawet nie będzie pamiętała, że w ogóle tutaj była. Czarne dziury po piciu zawsze doprowadzały mnie do furii. Nie bawiłem się w "piję, żeby zapomnieć". Piłem, bo to lubiłem. Jasne, więc było, że wolałem wszystko pamiętać. Mimo to, sprawy nie zawsze wyglądały tak jak tego chciałem. Nie wszystkie wieczory pamiętam. Z wielkim bólem musiałem to przyznać, bo mogły być ciekawe. Co mi szkodziło o tym wspomnieć, prawdopodobnie już nigdy jej nie spotkam.
- Z wilą, czystej krwi wilą. Było nieziemsko, ale szczegółów nie chciałaś.
O tak, było doskonale. Na wspomnienie jej idealnego ciała na moim się uśmiechnąłem. To była niezapomniana noc, zdecydowanie.
Chyba zbaczaliśmy już na te tory, zresztą niewiele się zastanawiałem o co zapytać, alkohol zrobił to za mnie.
- Masz na swoim koncie jakiś lesbijski akt? - bezwstydnie wypaliłem i wyszczerzyłem zęby w uśmiechu.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 826
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 838
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Mar 18 2017, 14:04

W sumie zastanawiało mnie jakim cudem ta zgraja dziewcząt wyraziła zgodę na seks z tymże Krukonem. No owszem - był bardzo przystojny, a także zuchwały co zapewne mogło pociągać niektóre dziewczęta - ale czy aż tak? Przecież taka wila ze swoim cudownym ciałem, twarzą i zdolnościami mogłaby omotać dosłownie każdego. No pewnie, plotki o jego łóżkowych dokonaniach czasem obijały mi się o uszy, ale podejrzewałam, że jak to zazwyczaj bywa w takich sytuacjach - były mocno przesadzone. Zresztą nawet on musiał dostać kiedyś kosza.
Nie zareagowałam na tekst o cierniowej szacie - dla niego afiszowanie się ze swoją seksualnością było normalne - dla mnie był to temat, który zachowywałam dla najbliższych mi osób, dlatego ta sytuacja była dla mnie zwyczajnie dość niecodzienna.
Na wspomnienie o lesbijskim akcie nawet jakoś specjalnie się nie speszyłam. To chyba dosyć częste, że nawet heteroseksualne dziewczyny wymieniają jeden czy dwa pocałunki z przedstawicielkami swojej płci. Bez chwili wahania rzuciłam:
- Lesbijski akt to zbyt dużo powiedziane, raz albo dwa całowałam się z koleżanką w czasie gry w butelkę.
Gdy wymyślałam kolejne pytanie mimochodem wróciłam myślami do jego wyczynów łóżkowych - przecież to, że poderwał tyle dziewczyn jeszcze nie znaczyło, że zawsze mu się to udawało. Byłam niemal pewna, że się nie przyzna, ale mimo to zapytałam:
- Dostałeś kiedyś kosza?
Opróżniłam resztę szklanki i odsunęłam ją, żeby William już mi nie dolewał. Wprawdzie stanie nie sprawiało mi żadnego problemu, ale kręciło mi się w głowie i trochę obawiałam się, że stracę kontrolę w jego towarzystwie i wynikną z tego jakieś nieprzyjemności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Mar 18 2017, 17:07

Mogłem się domyślić takiej odpowiedzi, chociaż podejrzewałem, że kategorycznie zaprzeczy. Jednak nie była taka grzeczna jak mi się wydawało. Sam nigdy nie pocałowałem chłopaka, to mogłoby wydawać się dziwne, ale nie musiałem się dowartościowywać napalonymi mężczyznami. Chociaż równie dobrze, mogłem po prostu tego nie pamiętać. Na samą myśl o tym przeszedł mnie dreszcz.
Spojrzałem na dziewczynę, kiedy ta odsunęła ode mnie swoją szklankę. Mówi się, że lepiej dmuchać na zimne, ale bez przesady. Nie miałem wobec niej żadnych zamiarów. Owszem była ładna, ale nie specjalnie chciałem tego dnia czegoś więcej. Zresztą nie przepadałem za seksem po pijaku. W moich żyłach krążyła już spora dawka alkoholu, ale nadal byłem w pełni świadomy i w najbliższym czasie to się jeszcze nie zmieni.
Chyba sobie żartujesz? – zapytałem znacząco patrząc na naczynie dziewczyny. – Dopiero się rozkręcamy! – dodałem wesoło.
Po usłyszeniu pytania rozciągnąłem swoje usta w szerokim uśmiechu. Prawda była taka, że nigdy nie dostałem od dziewczyny kosza. Nigdy nie byłem w cudownym, pełnym miłości związku. Cóż, może dlatego, że zwyczajnie w to uczucie nie wierzyłem? Nie pozwalałem, by ktokolwiek się we mnie zakochał. Zadurzył, zauroczył, w porządku, ale nic więcej. Zresztą nawet to umiejętnie niszczyłem. Niektóre moje umiejętności się w tym przydawały. Nie chciałem wyrządzać więcej szkód. Przekleństwo nie jest zbyt radosne.
Nie, nigdy. Jestem tak niesamowicie atrakcyjny, że każdy chciałby ze mną być, ale nie jestem dla każdego. – odparłem i puściłem do niej oczko.
Powiedziałem to w typowy dla mnie sposób, ale wewnętrznie byłem już tym zmęczony. Czasem chciałem odpuścić, ale szybko przypominałem sobie co może się wydarzyć. Więc wciąż myślałem o tym, jakby wszystkich do siebie zniechęcić. Patrząc po reakcjach na moją osobę – bez najmniejszego problemu mi się to udawało.
Twój najdłuższy związek? – zapytałem, byłem tego po prostu ciekaw.

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 826
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 838
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Mar 18 2017, 18:08

Nie uważałam, żeby w tej sytuacji zaprzeczanie było jakoś szczególnie konieczne - nie było to dla mnie szczególnie wstydliwe, więc powiedzenie mu, że całowałam się z dziewczyną (szczególnie po takiej dawce alkoholu) było dla mnie dość zwyczajne.
- Mogę pić z Tobą dalej pod warunkiem, że obiecasz mi, że w razie czego powstrzymasz mnie przed sikaniem na środku pokoju wspólnego. - rzuciłam ze śmiechem wyciągając szklankę w stronę Krukona. Nie podejrzewałam go o chęć wykorzystania nietrzeźwej dziewczyny - przecież nie mógł być aż tak podły, ale bałam się troszkę, że wykorzysta okazję, żeby pośmiać się z mojego upokorzenia.
- Pewnie chcesz mnie upić, żebym zapomniała, że czasami potrafisz być nawet miły.
Jego pytanie troszkę mnie zaskoczyło - raczej nie spodziewałam się, że coś takiego będzie go interesowało. Zastanowiłam się dłuższą chwilę i w końcu odparłam:
- Kilka miesięcy, no maksymalnie pół roku. - westchnąłam by po chwili dodać -Podobało mi się wiele osób, ale widziałam zbyt wiele złamanych serc, żeby pozwolić sobie na coś tak nierozważnego jak miłość. Chyba jedyne osoby, które kiedykolwiek kochałam to mama, siostry i mój najlepszy przyjaciel. Nie jestem nawet pewna czy kocham mojego ojca...
Zamilkłam uświadamiając sobie, że byłam zbyt wylewna, za bardzo się otworzyłam.
To nie tak, że nie chciałam się zakochać, ale panicznie bałam się, że ktoś mnie zrani i ten strach nie pozwalał stworzyć mi pełnowartościowej więzi.
Udając, że nic się nie stało uśmiechnęłam się i zapytałam:
-Twoja największa wada?

______________________







Lotta Hudson
What sort of creature must he be who merely liked Charlotte,
whose whole heart and senses were not entirely absorbed by her.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Mar 18 2017, 18:51

Masz to jak w banku, no chyba, że będę tak samo wstawiony, albo będę się tak bardzo z ciebie śmiał, albo stwierdzę, że wolę to jakoś upamiętnić. – powiedziałem nieco drocząc się z dziewczyną.
Miło było tego wieczoru. Od przepysznej kanapki rozpoczynając po tę rozmowę przy alkoholu. Taka miła odskocznia od bycia największym dupkiem w szkole. Chociaż nadal nim byłem, to nie ulegało wątpliwościom.
I tu mnie masz! Nie mogę sobie pozwolić, by ktoś zniszczył mój wizerunek! – odparłem rozbawiony i nalałem alkoholu do szklanki Lotty, później powtórzyłem tę samą czynność, nalewając ognistej do swojej szklanki.
Pół roku... Nie potrafiłem sobie nawet tego wyobrazić. Od tylu lat odpycham od siebie wszystkich wokół, że nie wiem nawet jak to jest być z kimś w jakieś relacji przez dłuższy okres czasu. Gdy wspomniała do dużej ilości złamanych serc nieco się skrzywiłem. Nie dało się ukryć, że sam wiele złamałem, pokruszyłem i rozdeptałem. Między innymi to sprawiło, że wszyscy mają mnie za takiego jakim poniekąd byłem. Tak jednak będzie lepiej, jeśli stan rzeczy się nie zmieni. Nie pozwoliłbym nawet na to. Uniosłem lekko brwi, gdy Hudson włączył się chyba jakiś słowotok. Nie przerywałem jej jednak, ale też nie do końca słuchałem. Moje brwi powędrowały wyżej na wzmiankę o jej ojcu. Nie zamierzałem jednak wypytywać. Są rzeczy, które pragniemy zachować dla siebie i doskonale zdawałem sobie sprawę, że gdyby nie alkohol żadnego z tych słów bym nie usłyszał.
Lotta nagle ucichła, a ja domyśliłem się, że dotarło do niej co powiedziała. Szybko zadała mi pytanie, a ja zignorowałem jej wcześniejszą wypowiedź.
Nie mam wad. – odparłem i wyszczerzyłem białe zęby w uśmiechu.
To było oczywistym krętactwem z mojej strony, ale przecież nie będę uwidaczniać moich gorszych cech, tym bardziej przy dziewczynie. Tak czy siak byłem lekko zadufany w sobie, byłem po prostu świadomy swojej atrakcyjności.
Ilu wpuściłaś do swojego łóżka?

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 826
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 838
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13936-relki-lotki#368318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13932-lotta-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Mar 18 2017, 23:01

Napiłam się whiskey tracąc powoli kontrolę - już nie przejmowałam się co będzie dalej, moje ciało przeszywała ulga i syntetyczne poczucie szczęścia, a mój mózg otumaniony alkoholem powoli przestawał wykazywać reakcje obronne.
- Myślałam, że gramy uczciwie. - rzuciłam na jego wzmiankę o rzekomym braku wad. - Okej, nie chcesz, nie mów.
Wiedziałam, że kłamie, a raczej popisuje się, ale nie zamierzałam go do niczego zmuszać. Nie chciał mówić - jego sprawa, aczkolwiek uważałam, że nie zagrał w tej sytuacji fair.
Jego pytanie przeraziło mnie - bardzo, ale bardzo nie chciałam mu tego mówić. Po pierwsze odniosłam wrażenie, że pytanie miało strasznie pejoratywny, wręcz pogardliwy wydźwięk - coś w stylu "ile razy dałaś dupy", tylko trochę ładniej ujęte. Po drugie czułam, że tego akurat nie powinnam mu mówić. Byłam niemal pewna, że w jakimś tam stopniu domyślał się jaka była prawda, ale nie zamierzałam mu jej wyjawiać. Na szczęście pod wpływem alkoholu zrobiłam się na tyle czerwona, że na mojej twarzy nie wykwitł rumieniec. Starając się uniknąć odpowiedzi na pytanie rzuciłam od niechcenia:
- Są lepsze miejsca niż łóżko.
Chciałam pociągnąć kolejny łyk trunku, ale gdy delikatnie przechylałam szklankę zachwiała mi się ręka, a alkohol zamiast wylądować w moich ustach zmoczył mi włosy i bluzkę.
- Kurwa mać - syknęłam wściekle.
Odstawiłam szklankę i próbowałam ogarnąć się zastanawiając się przy okazji jak wielką kretynką trzeba być, żeby tak mocno się oblać podczas picia ze szklanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja, prefekt fabularny
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14149-william-walker?nid=12#373965
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14408-william-walker#381575
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14185-william-walker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14184-william-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Mar 18 2017, 23:26

Fair, nie fair, to było bez znaczenia. Odpowiedź dziewczyny także nie była zbytnio konkretna. Może i zadałem dość aroganckie pytanie, ale cóż, dlaczego miałem tego nie robić. Ona była pijana, ja byłem pijany, takie rzeczy bynajmniej nie robią różnicy.
Patrzyłem na dziewczynę kiedy ta usiłowała w jakimkolwiek stopniu wyjść z sytuacji, w której się znalazła.
Teraz już nie ukryjesz, że piłaś. – parsknąłem widząc jej mokrą koszulkę.
Dopiłem alkohol i odstawiłem szklankę na stół. Chwyciłem w dłoń jeszcze do połowy pełną butelkę i wstałem. W mojej głowie zrodził się genialny pomysł, który zamierzałem zrealizować. Z dziewczyną albo bez niej, zależało czy na tyle mi zaufa. To było wątpliwe, ale jak to się mówi, do odważnych świat należy.
Chodź, mam plan jak temu zaradzić. – powiedziałem nic więcej nie wyjaśniając. Liczyłem, że łazienka będzie wolna. Zerknąłem na zegarek, było już całkiem późno, nie powinna być zajęta. Zresztą było mi wszystko jedno, w kupie zawsze raźniej! Zastanawiałem się, czy dziewczyna ze mną pójdzie. Zawsze mogła uciec w popłochu do pokoju wspólnego i udawać, że nic takiego nie miało miejsca. Picie w kuchni pełnej skrzatów było jednym, ale pójście ze szkolnym chamem nie wiadomo gdzie, to drugie. W głębi duszy miałem jednak nadzieję, że to zrobi. Ruszyłem do drzwi. Jeszcze ani nie kręciło mi się w głowie, ani nie szedłem chwiejnie. Było stabilnie, to dobrze. Odczuwałem tylko lekkie mdłości. Nie czekałem na Lottę, jeśli będzie chciała pójdzie ze mną i liczyłem, że tak właśnie będzie.
z/t

______________________


Life is the truth inside the lie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Kwi 08 2017, 23:29

JEŚĆ, JEŚĆ, JEŚĆ.
Jej żołądek po tak meczącej lekcji, jaką były Runy, domagał się zaspokojenia. Nie to, że nie była jedną z tych lasek, które chodzą wiecznie głodne, jednak w tym momencie wyjątkowo tego potrzebowała. Tym razem miała towarzystwo i posiłek spędzała nie tylko w akompaniamencie pisków skrzatów, które domagały się jej atencji. Był z nią chłopak. Calum Dear, którego poznała jakieś piętnaście minut temu na lekcji Starożytnych Run, którą prowadził wyjątkowo niemiły typ Edgar.
- Ten Edgar to chyba miał trudne dzieciństwo — rzekła do chłopaka, z którym właśnie siedziała przy stole — Bo ktoś, kto miał normalną rodzinę, nie może być aż tak wredny — podsumowała szybko i wrócił do delektowania się przepysznym mięskiem, które podsunęły jej skrzaty.
- Ogólnie to uderzyłabym na jakąś imprezę — uśmiechnęła się żywo do niego, przeżuwając potrawę, która leżała tuż przednia. Była osobą dość niechlujną, więc również jadła dość niechlujnie jednak miała nadzieje, że jemu to nie przeszkadzało. - Albo może zorganizujemy razem jakaś krukońską balangę? - zaproponowała i uderzyła ręką w stół, przy którym siedzieli.
- TAK TO JEST POMYSŁ — zakrzyknęła, trochę za głośno, przez co skrzaty, które krzątały się wokół, nich aż podskoczyły ze strachu. Dziewczyna spojrzała na nie przepraszająco i wróciła do swojego monologu. - Widze to tak, każdy anonimowy, impreza w Hogsmade, muzyka — Enema. A uczniowie poznają się tylko po bransoletach oznaczających kolor ich domów.
Kiedy jadła zdecydowanie miała świetne pomysły. Powinna więcej jeść, najwyżej będzie wyglądała jak trzydrzwiowa szafa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 306
  Liczba postów : 675
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sob Kwi 08 2017, 23:55

Przyznam, że również zgłodniałem po tych niezwykle wyczerpujących zajęciach ze starożytnych run. Wyszedłem, czując w ustach pewnego rodzaju niesmak związany z nowym profesorem. Nie poszło mi jakoś strasznie źle na tej lekcji. O ile odpytywania nie zaliczyłem, tak pisanie na czas poszło mi spoko. Ogólny bilans raczej na zero. Nie chciałem sobie jednak zaprzątać głowy tak niepotrzebnymi rzeczami, toteż przystałem na propozycję nowej koleżanki i udaliśmy się wspólnie do kuchni. Zajęło nam to dość sporo czasu, bo musieliśmy zejść do sutereny aż z szóstego piętra, ale przez cały ten czas byliśmy pogrążeni w rozmowie. Okazało się, że Devi naprawdę jest bardzo koleżeńską osobą i dodatkowo zaciekawiła mnie swoim podejściem do wielu spraw.
- Więc jesteś zwolenniczką teorii, że to środowisko kształtuje człowieka? - zapytałem. Ja sam uważałem podobnie, chociaż też nie do końca. Otoczenie i ludzie wokół na pewno odgrywali dużą rolę w kształtowaniu osobowości, ale wpływ na ostateczny efekt na pewno miało to, co siedziało człowiekowi w głębi duszy. Widziałem to po sobie i swoich starszych braciach. Rodzice podejścia nie zmieniali, więc coś musiało sprawić, że Liam się zbuntował, a Dorien stał się fanatykiem ojcowskich idei. - W sumie trochę szkoda, że okazał się być takim draniem. Po cichu liczyłem, że akurat w tej kwestii nie miałem racji, ale cóż, miałem - dodałem, chcąc już zakończyć temat wrednego profesora, który ciągnął się mniej więcej przez większość czasu.
Kuchnia była bardzo przyjazna i zacząłem się zastanawiać, dlaczego też nie przychodziłem tu częściej? Prawdopodobnie głównym powodem była znaczna odległość między tym miejscem a moim dormitorium, a drugie skrzypce grała Hudson, która pewnie wypatroszyłaby mnie, gdybym chodził do kuchni wykorzystywać skrzaty domowe dodatkowo, oczywiście poza tym, że korzystam z ich usług, chcąc nie chcąc, przy każdym posiłku w wielkiej sali. (O ironio, gdybym wtedy wiedział, co też się działo w tej kuchni między Hudson i Walkerem, może nie czułbym się w pewien sposób głupio, że zamierzałem skorzystać z pomocy tych stworzeń). Przysadzisty stworek, odziany w jakiś szarobury kaftanik, czy jakkolwiek inaczej można było nazwać szmaciane ubranko skrzata, zaproponował nam kilka mięsnych dań, które zaakceptowaliśmy i chwilkę później mogliśmy się nimi zajadać do woli. Niespecjalnie zwracałem uwagę na sposób, w jaki dziewczyna zjadała swoje jedzenie, bo kogóż by to mogło interesować? Sam babrałem palce, podnosząc do ust kolejne panierowane skrzydełka z kurczaka.
- Imprezę, mówisz? - spytałem między kęsami. - Szczerze Ci powiem, że mam podobne odczucia. Tu się nic nie dzieje, same lekcje i lekcje. A między lekcjami też nie ma nic ciekawego. Z nudów aż poszedłem do roboty, czaisz? - powiedziałem. W sumie miałem nie dzielić się tą informacją z ludźmi, ale jakoś tak wyszło w rozmowie, że powiedziałem Devi, że zacząłem pracować. Nawet Lotta jeszcze nie wiedziała, ale ona nie miała dla mnie czasu nawet na krótką pogawędkę, więc czemu się tu dziwić.
Wysłuchałem tego, co miała do powiedzenia o imprezie, z trudem przypominając sobie, czym była Enema, ale gdy w końcu poukładałem sobie puzzle w głowie, musiałem przyznać, że nie był to głupi pomysł. Byłem jednak nieco sceptyczny wobec tego konceptu anonimowości - nie ukrywam, nie pasowało mi to. Bycie anonimowym skłania ludzi do dziwnych zachowań, szybko musielibyśmy interweniować w dziwnych sytuacjach lub być świadkami niebezpiecznych incydentów.
- Hogsmeade, Enema - okej, dla mnie spoko. Ale rozwiń kwestię bycia anonimowym, bo po pierwsze niezbyt to widzę, a po drugie, nie podoba mi się to - rzekłem, marszcząc lekko brwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Kwi 09 2017, 00:07

- A gdzie to dają pracę takim Calumom jak ty-rzekła uśmiechnięta i wgryzła się w ostre skrzydełko, które to zaserwowały jej skrzaty. Bardzo lubiła ostre jedzenie, a jeszcze bardziej w dobrym towarzystwie. Dodatkowo skrzacie dania były dużo lepsze niż te wykonane w restauracjach. Po prostu te małe stworszonka znały się na tym sto razy lepiej niż najlepszy, czarodziejscy kucharze, których dana miała okazję jadać.
- Widzisz, z tą anonimowością chodzi o to, żeby ewentualnie nie było podziałów. Wielu ludzi nie chce ze sobą rozmawiać, tylko i wyłącznie dlatego, że usłyszało o sobie wzajemnie parę plotek, które okazały się nieprawdą. A przecież żyjemy w takich czasach, że powinniśmy się lubić i szanować. - zatrzymała się na chwilę, bo pomyślała o znienawidzonym nauczycielu — no przynajmniej mniej więcej.
- Zresztą mnie tam jara wizja poznania całkowicie nowych ludzi. Widzisz, rzucamy zaklęcie maskujące twarz i głos, i sprawa załatwiona — zaśmiała się cicho. - Zresztą mam ochotę się zjarać i uchlać. - powiedziała całkiem poważnie i złapała za frytka, którego potem wrzuciła do buzi. Smażone ziemniaki były jednym z jej ulubionych dań i właściwie mogła żyć na samych frytkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 306
  Liczba postów : 675
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Kwi 09 2017, 00:21

Parsknąłem, słysząc "takie Calumy" - czyżbym awansował na nową rasę czarodziejską? Chwilę zastanawiałem się, czy może skłamać lub ukryć faktyczne miejsce swojej pracy, bo jakoś tak wewnętrznie czułem, że mogłaby się śmiać ze mnie, że zajmuję się tak niemęskimi i "bzdurnymi" rzeczami, ale z drugiej strony nie widziałem powodu, by ją okłamywać, wobec tego zdecydowałem się na prawdę. Poza tym jest to dobry sposób na sprawdzenie, czy nadaje się do trzymania sekretów - jak tylko usłyszę coś w zamku o mojej robocie, od razu będę wiedział, kto to rozgadał. Przełknąłem, otarłem usta wierzchem rękawa szaty, po czym odparłem:
- Otóż, droga Devi, Calumy takie jak ja znajdują zatrudnienie chociażby w londyńskich sklepach. Mój sklep sprzedaje różnego rodzaju magiczne amulety. - Obserwowałem dokładnie jej reakcję, próbując wykryć, co też sobie teraz o mnie sądzi. - Sama praca nie jest zbyt wymagająca. Muszę się co jakiś czas uśmiechnąć i opchnąć jedno czy dwa cacka. Dobrze, że w miarę znam się na rzeczy, bo inaczej miałbym spore problemy. Klientów nie ma zbyt wielu, więc mam dużo czasu dla siebie - dodałem jeszcze, już nie wnikając w szczegóły, że w tym wolnym czasie w pracy robiłem w zasadzie to, co podczas wolnego czasu w Hogwarcie - uczyłem się, czytałem książki lub zbijałem bąki z nudów.
Wysłuchałem dokładnie tego, co miała do powiedzenia o owej anonimowości i cóż, nie mogłem się z nią nie zgodzić, że jeśli ludzie ze szkoły przyjdą tak po prostu na imprezę, będą się trzymali dokładnie w takiej samej grupie, w jakiej trzymają się na szkolnych korytarzach, a nie na tym polegają zabawy integracyjne. Z drugiej strony doskonale rozumiałem takie zachowanie, bo sam chętnie trzymałem się znajomych mi osób. Co prawda ja nie miałem problemu, by podbić do obcego człowieka i zacząć rozmowę, nawet o pogodzie, ale dla niektórych mogłoby to być zbyt duże wyzwanie. Kiwałem przez chwilę głową, patrząc w jakiś punkt ponad jej głową.
- Wszystko fajnie, tylko wiesz, anonimowość sprawia, że ludzie faktycznie stają się odważniejsi, ale też w ten zły sposób. Mam niejasne przeczucia, że gdyby znakować ludzi tylko bransoletkami w kolorze domu, zaraz mogłyby one wylądować na kimś innym drogą wymiany lub też działyby się dziwne rzeczy, a my później nie moglibyśmy dojść do tego, kto brał udział w jakimś incydencie, wiesz o co chodzi - wyjaśniłem pokrótce. - Aczkolwiek można spróbować, inaczej się nie dowiemy - dodałem, żeby nie wyszło, że zupełnie zanegowałem jej pomysł. Rozumiałem jego ideę, jednak potrafiłem też dostrzec tę gorszą stronę jej planu. - O, to dopiero brzmi kusząco! - zakrzyknąłem entuzjastycznie. Sam bardzo tęskniłem za imprezami i możliwością picia i jarania. W szkole mimo wszystko można było zarobić niezłą karę za podobne zabawy, a ja nie byłem na tyle głupi, żeby się podkładać, jednak musiałem przyznać, że strasznie mi tego brakuje. Pomijając hogsy, wieki nie paliłem czegoś mocniejszego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 240
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Kwi 09 2017, 00:34

- Brzmi bardzo spoko — przyznała szczerze. Jej samej praca u kogoś innego nie sprawiała żadnej przyjemności, bo bardzo męczyła się, wiedząc, że ma kogoś nad sobą i MUSI się kogoś słuchać, jednak pochwalała jakąkolwiek aktywność zawodową ze strony swoich znajomych. W końcu nie było niczego gorszego niż młody, bogaty koleś, który do trzydziestego roku życia, żyje na garnuszku swoich rodziców. Ona sama do pracy się paliła i ciągle tworzyła jakieś owe rzeczy. Zresztą, niektórzy ludzie potrafili wysłać jej swoje projekty nawet z Brazylii, w której to wcześniej mieszkała, jednak uczęszczając do szkoły, nie miała czasu na zrealizowanie ich planów, tak szybko, jak mogłaby sobie pozwolić będąc osobą nieucząca się. - Widzisz, ja bym nie dała rady, by ktoś mną rządził, także gratulacje, wróżko. - Uśmiechnęła się do niego promiennie i delikatnie zmierzwiła jego włosy dłonią.
Uważnie słuchała go, gdy zwracał jej uwagę na to, że uczniowie będą usiłowali się podmienić. W sumie wcześniej o tym nie myślała, tak samo, jak nie myślała o bezpieczeństwie czy kradzieżach, które mogły na nich czyhać, kiedy wszyscy byliby anonimowi.
- Widzisz, nie pomyślałam o tym — powiedziała do niego i podparła głowę o dłonie. - No nic, zawsze możemy zorganizować całkowicie normalną imprezę. - powiedziała delikatnie zasmucona.
Żywa reakcja chłopaka na jej słowa o paleniu szczerze ją zdziwiła, sam Calum nie wyglądał jej na kogoś, kto byłby w stanie zapalić coś mocniejszego niż magiczne papierosy.
- A ty rozrabiako — powiedziała przezornie — czyżbyś miał za sobą jakieś narkotykowe ekscesy — spytała zaciekawiona i spojrzała mu prosto w oczy. Całe szczęście byli ze sobą sam na sam, a ona mogła mu się dokładnie przyjrzeć. Jej radar prawdy był w takich sprawach niezawodny i od razu wiedziałaby, gdyby krukon kłamał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 19 z 20Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20  Next

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-