IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Tokio
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 121
  Liczba postów : 161




Gracz






PisanieTemat: Kuchnia   Nie Maj 20 2012, 22:41

First topic message reminder :

Chyba każdy ma problemy z nazywaniem uczuć. Ale niektórzy mają się trudniej, ponieważ mają ogromne problemy z zrozumieniem swoich emocji. A szczególnie ona. Niewiele przeżyła, niewiele mogła tak naprawdę określić. Jedyna jej wiedza na temat związków bierze się z romansów, z opowieści Ikuto. Przez to w jej głowie funkcjonuje jedynie pojęcie, że wszystko zawsze dobrze się kończy, miłość zawsze zwycięża i jeszcze wiele innych głupot, które chyba tylko zranienie tego dziecka mogłoby wyperswadować. Choć ją często zranić. Chyba, że fizycznie... Kyaaa, aż jej się przypomniało, jak Dracon brutalnie uderzył nią o ziemię! Momentalnie zakończyła smutne tematy i uśmiechnęła się niezwykle wesoło. Odwróciła się w stronę Finna uchylając wargi.
- Finn... Eto... Kojarzysz może takiego chłopaka... Draco – No nie mogła nie zapytać. Miała ochotę przeprosić za to, że schodzi na taki temat, ale ją aż tak strasznie korciło, że aż ją przechodziły ciarki. Jeju! Ona by powiedziała, że przy takiej rozmowie, gdzie się dowie jak cudny jest Dracon nie zliczy orgazmów. Kyaaaa!
- Nie pouczaj mnie, bo wiem lepiej niż ty. Co ty możesz wiedzieć o holenderskim ty ty... HOLENDRZE! - Powiedziała wytykając lekko język w jego stronę, uśmiechając się zabójczo po tym sztucznie patrząc na niego z wyższością, bo przecież ona wie lepiej i rybak nie będzie w stanie podważyć jej inteligencji i genialności O!
Sama również zaczęła jeść chociaż zdecydowanie wolniej, jakby zastanawiając się nad każdym kęsem. Jajecznicę lubiła jeść, delektować się nią nawet w towarzystwie. W innym wypadku nie chciałaby z kimś jeść, ponieważ... Ta dziewczyna wstydzi się tego, że używa sztućców na odwrót, a więc widelec w prawej ręce, a do tego dzieli danie od tego, co najmniej smaczne do tego co najsmaczniejsze i w takiej kolejności wszystko je nigdy nie mieszając dwóch rzeczy ze sobą.
- Nie nauczę cię, bo ten przepis to ogromna tajemnice. Zdradzę go tylko mężowy, bo on mi będzie robił takie wykwintne śniadanka do łóżka – Skomentowała zadowolona, że jak zwykle jakże najprostsza do zrobienia potrawa robi ogromną furorę. Powinna zostać kucharką!... Haha! Dobreee! Nie no, Van w kuchni. Szkoda gadać. Skrzaty to by chyba już tutaj nie wróciły, gdyby zaczęła pichcić coś „dobrego”.


Ostatnio zmieniony przez Agavaen Brockway dnia Sro Maj 23 2012, 16:54, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 100
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Kwi 09 2017, 01:02

Popatrzyłem na nią lekko zdziwiony, a potem rozpromieniłem się. Całkiem spoko? To chyba najlepszy komentarz, jaki mogłem usłyszeć od nowo poznanej osoby w kierunku mojej pracy i zainteresowań. Co prawda nie przyznałem się tak wprost, że interesują mnie sprawy związane z wróżbiarstwem i amuletami, ale Devi najwidoczniej odebrała to w ten sposób, słuszny zresztą, i najwyraźniej w ogóle jej to nie przeszkadzało. Była to miła odmiana, ten jeden raz poczuć się w jakiś tam sposób zaakceptowany takim, jakim jestem. Wiem, że trochę to wszystko nad interpretuję w tym momencie, ale sam fakt, że dziewczynie zupełnie zwisało, czy sprzedawałem amulety, czy bułki w piekarni, był bardzo pokrzepiający. Rzadko kiedy przyznawałem się, że wróżbiarstwo było moim zainteresowaniem - jeśli ktoś zwracał uwagę na to, że całkiem nieźle mi idzie, tłumaczyłem, że po prostu łatwo przychodzi mi zmyślanie bzdur, podczas gdy naprawdę przykładałem się do sprawy.
Nie mogłem jednak być bogatym chłopcem na utrzymaniu rodziców, bo starzy prędzej czy później wysłaliby mnie do pracy. Teraz jeszcze nic nie wiedzą, żyją w przekonaniu, że spędzam wolny czas na intensywnej nauce do szkoły. Od dawna mi folgowali i pozwalali się obijać, głównie ze względu na moje słabe zdrowie, toteż nie nalegali, bym jako student zaczął zarabiać na siebie, wyprowadził się z domu itp. Zresztą matka chyba dostałaby szału, gdybym jej wyfrunął z gniazda.
- Darujmy sobie tą wróżkę - powiedziałem ze śmiechem i nie zdążyłem się uchylić przed jej palcami, które zatopiły się w moich włosach, mierzwiąc je. Musiałem przyznać, że było to bardzo miłe odczucie.
Szybko wrócili jednak do tematu imprezy.
- Widzisz, bo to wszystko trzeba rozważyć pod wieloma względami i spojrzeć z każdego strony. Tu się przydaje takie wróżkowe gdybanie - rzekłem i puściłem jej oczko, po czym wgryzłem się w skrzydełko. - Ogólnie trzeba będzie znaleźć jakiś lokal, w którym będzie miejsce zarówno na zespół, jak i na wszystkich uczniów i studentów. Mam wrażenie, że całkiem sporo osób by się zebrało na miejscu, więc trzeba to dokładnie rozplanować - dodałem jeszcze, już powoli układając sobie w głowie plany. Nie uważałem się za świetnego organizatora, ale pomysł Devi wydawał mi się na tyle wart uwagi, że od razu zmobilizowałem mózgownicę do pracy.
- Jaki tam rozrabiaka. Tyle co miałem do czynienia z fruwosidłami i pykostrąkami. Szczylem będąc, oczywiście, w jakieś tam formie buntu. Ale nie ukrywam, że chętnie spróbowałbym czegoś mocniejszego. Nie żebym od razu chciał władować sobie jad bazyliszka, ale takim lulkiem to bym się natarł - powiedziałem. - O, zapomniałem, paliłem oprylaka. Niestety tylko raz i prawie wpadłem, więc na terenie szkoły już się nie podkładam. A Ty? - zapytałem, chcąc dowiedzieć się co nieco o przygodach mojej rozmówczyni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Kwi 09 2017, 13:59

- Co do lokalu to myślę, że najbardziej będzie nadawało się „Oasis". Krukoński, niebieski wystrój, żeby było wiadomo, że organizatorami są krukoni.
Na chwilę zastanowiła się nad tym, jak zapanować nad anonimowością, przecież chciała, żeby wszyscy się ze sobą złączyli i pojednali — mugol z arystokratą, jak brat z bratem. - A może spiszemy ich, jak będą wchodzić do lokalu. Każda bransoletka będzie miała przypisany numer odpowiadający danemu uczniowi. No i poprosimy kogoś dobrego z zaklęć, to nam rzuci takie, przez które nie będzie możliwości jej zdjęcia. Dorośli to nie nasza sprawa. - Jestem genialna, przemknęło jej jeszcze przez głowę.
Słysząc pytanie płynące z ust chłopaka, głośno przeklęła ślinę. Delikatnie się zestresowała, bo nie chciała, by on w jakiś sposób przez to, co miał za chwilę usłyszeć, odwrócił się od niej. Musiała napić się chociaż trochę na rozluźnienie. Przywołała do siebie jednego ze Skrzatów i poprosiła o coś na rozluźnienie i zaraz podał jej jakiś dziwny, niezidentyfikowany napój, który wypiła jednym haustem. Zdecydowanym ruchem wytarła usta ręką i wróciła do swojego monologu.
- Wiedz, że po tym, co teraz Ci opowiem, możesz zmienić o mnie zdanie. - uprzedziła go i zaczęła mówić.
- Gdy miałam szesnaście lat, uciekłam z domu. Widzisz, trzymali mnie w zamknięciu, pod kopułą, a jedyni ludzie, z którymi miałam kontakt, byli moją rodziną — smutno wzruszyła ramionami — Uczyłam się w domu, do szkoły nie chodziłam, a znajomi w moim wieku właściwie dla mnie nie istnieli. Niestety nie przemyślałam tego, że będę musiała żyć na ulicy. Oczywiście byłam za dumnym szczylem, żeby wrócić do domu — uśmiechnęła się smutno — więc poniewierałam się po ulicach. Po jakimś czasie poznałam ludzi, mugoli — wpadłam w nieciekawe towarzystwo i tak mi się wydaje, że tylko jakaś opaczność sprawiła, że żyję. Moim jedynym źródłem zarobku było szycie, to szyłam, a że potrzebowałam dużo kasy — szyłam ciągle. Po jakiś czasie byłam wyczerpana, być może szycie za pomocą magi wydaje się łatwe, jednak takie nie jest. Więc głupia zaczęłam się pobudzać.
Trwałam w takim stanie aż przez całe jeden i pół roku i pewnego dnia poczułam, że muszę powrócić. I wróciłam do domu. Dziwię się, że rodzice przyjęli mnie z powrotem, w końcu sama zadecydowałam, że chcę żyć sama. Ale starzy znajomi mnie znaleźli, grozili. Więc wyjechałam i wylądowałam tutaj. -
zakończyła. Zdecydowanym ruchem wytarła twarz, teraz mokrą od pojedynczych łez. Nawet nie zorientowała się, gdy zaczęła płakać. - Wybacz, nie powinnam się nad sobą użalać. - dodała po chwili — Teraz palę tylko raptuśnik i czasem piję Eliksir Euforii. No i mugolska marihuana. W nic poważniejszego nie wchodzę, nie stać mnie, zresztą nie chce się całkowicie stoczyć. - Devi znów uśmiechnęła się smutno i wepchnęła w swoje usta frytkę. Taka spowiedź była jej bardzo potrzeba. W sumie to nikt nie wiedział o tym, co się z nią działo, gdy była na ulicy.
- Ale może przestańmy gadać o mnie — rzekła szybko, bo zmienić temat — Skoro chcesz być wróżkiem, to dlaczego nie spróbujesz wkręcić się w organizacji lekcji w Hogwartcie z nauczycielem? Albo jakieś prywatne lekcje. Widzisz z tą bandą tępaków, bardzo trudno jest rozwinąć się, jeśli chodzi o jakieś zaawansowane arkany tej magii. Więc może byś się dzięki temu jeszcze więcej nauczył — zaproponowała. Była strasznie ciekawa na to, co odpowie jej chłopak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 100
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Kwi 09 2017, 14:55

- Oasis - przyjąłem do wiadomości i pokiwałem głową. Skoro uważała, że to było odpowiednie miejsce, możliwe, że miała rację. Ja sam nie znałem się aż tak bardzo na miejscówkach w Hogsmeade, ale Oasis jako tako kojarzyłem i faktycznie, miało niebieski wystrój. - Okej, czy jak dla mnie postanowione! Trzeba się tylko dogadać z ludźmi stamtąd, że zamierzamy im przyprowadzić mnóstwo ludzi i że mogą na tym zarobić dużo kasy. Może zniżyliby ceny na barze. Wiesz, jak ludzie sobie popiją to od razu impreza lepiej się kręci, a i integracja zachodzi sprawniej - powiedziałem, wspominając ferie zimowe i beznadziejny bal walentynkowy, na którym rzeźbiłem z Isilią w lodzie. Prawdopodobnie gdyby nie szybko wypite kłęboloty nigdy nie poznałbym imienia tej dziewczyny. - Może znajdziemy kogoś, kto jest na tyle dobry z zaklęć, żeby nam to zrobić. Można pokombinować tak, żeby to nie były koniecznie numerki, bo chodzić po ludziach i pytać o numerek - to może być źle odebrane - zażartowałem i mrugnąłem do niej prawym okiem. - Bransoletki mogłyby się wzajemnie przyciągać, jak magnesy - zaproponowałem. Jakoś tak lepiej to sobie wyobrażałem. Przypisywanie numerków ma to do siebie, że wcześniej wypadałoby mieć jakąś listę. Sam nie byłem na tyle dobry w zaklęciach i tego typu kombinowaniu, żeby stworzyć listę chętnych, która automatycznie by się aktualizowała o nowe osoby. Ze zbieraniem podpisów też jest taki problem, że osoby mogą się zadeklarować i nie przyjść - wtedy ktoś zostaje bez pary lub też ktoś zostanie zaciągnięty na doczepkę i również nie ma nikogo do przydziału. Wszystko to należało jeszcze dokładniej obgadać, ale już zaczynałem być optymistycznie nastawiony do tego pomysłu. - A wiesz może, czy Enema w ogóle funkcjonuje? Ostatnio widziałem plakaty i ulotki, że poszukują gitarzysty bądź gitarzystki i przez kilka ostatnich tygodni się o nie obijam, więc chyba nikogo jeszcze nie zwerbowali. Z nimi też trzeba będzie pogadać, bo byliby chyba główną atrakcją imprezy - dodałem jeszcze, drapiąc się w zamyśleniu po brodzie. Zdążyłem przez moment zapomnieć, że mam przed sobą skrzydełka, które zdążyły już wystygnąć. Jeden ze skrzatów czuwał nad sytuacją i nie minęła minuta, gdy przyniósł mi świeżą dostawę, tym razem z takimi samymi frytkami na boku, jakie dostała Devi. Wziąłem jedną i zacząłem jeść, jednocześnie słuchając tego, co dziewczyna miała mi do powiedzenia.
Początkowo nie sądziłem, że moje pytanie wywoła u niej taki potok słów oraz nie spodziewałem się usłyszeć tego typu odpowiedzi. Co prawda zdążyła mi powiedzieć na lekcji czy też napisać na kartce, że nie chodziła do szkoły, że trzymali ją w zamknięciu, coś o ulicy i szyciu, ale nie sądziłem, że sprawa była aż tak poważna. Z jednej strony wydawało mi się to mega nierozsądne, taka ucieczka z domu. Rozumiałem potrzebę wyjścia do ludzi i uczucie bycia ograniczonym przez swoich bliskich, ale nie sądziłem, że uczucia te mogą doprowadzić do ucieczki tak młodej osoby z domu. Starałem się przypomnieć sobie, ile razy miewałem podobne odczucia i ilekroć rezygnowałem z podobnych pomysłów. Podziwiałem ją teraz trochę, że miała w sobie tyle odwagi, by jako tak niedojrzała i niezaradna życiowo osoba jednak spiąć dupę i spróbować się utrzymać. Niestety trafiła na złe towarzystwo, tak, to nieuniknione w takich historiach i akurat tym mnie nie zdziwiła. W złe towarzystwo można było wpaść nie tylko tułając się po ulicy, ale też w szkole. Sam w pewnej chwili zadawałem się ze starszymi, podejrzanymi typkami. Żaden z nich nie kontynuował późniejszej nauki i prawdopodobnie po kolei staczali się dalej. Nie ma też o czym mówić w moim przypadku, nigdy nie byłem ostrym graczem i wiedziałem, że istnieją pewne granice - poza tym jakby mój ojciec się dowiedział, wpadłby w szał i prawdopodobnie ten dzień, w którym dostałaby wiadomość o moich narkotykowych przygodach, byłby ostatnim dniem w Hogwarcie dla mnie.
- Mugolskie co? - zapytałem, nie dosłyszawszy pełnej nazwy. O mugolskich prochach i zielskach nie miałem pojęcia, bo nigdy nie miałem z nimi do czynienia. - Nie musisz się obawiać, że zmieniłem o Tobie zdanie. Nadal uważam, że jesteś fajną laską. To, że życie Cię nie rozpieściło, nie znaczy, że miałbym się odwracać - powiedziałem na koniec jej opowieści. Nie chciałem za bardzo komentować jej wyznania, już wystarczająco imponowała mi jej szczerość wobec mnie. Nie ukrywam, dużo ryzykowała, opowiadając mi to wszystko, bo równie dobrze mogłem iść w pierony i nigdy się do niej nie odezwać, a przy okazji naopowiadać o niej co nieco - cóż, ma farta, że nie jestem takim człowiekiem.  - Doceniam twoją szczerość i chyba jestem Ci winny to samo - rzekłem, słysząc jej pytanie. - Widzisz, ja też nie mam tak lekko jakby się mogło wydawać. Wiem, że możesz mnie wyśmiać, bo porównywanie mojego i twojego życia mija się z celem, ale musisz wiedzieć, że niełatwo jest nazywać się Dear - zacząłem, odsuwając od siebie talerz frytkami. Skoro miałem jej co nieco opowiedzieć, nie mogłem zajmować się jedzeniem. - Mój ojciec jest bardzo wymagającym człowiekiem o ściśle sprecyzowanych planach na przyszłość swoich dzieci. Dla niego liczy się wyłącznie podążanie za swoimi durnymi ideami oraz to, żeby jego dzieci szły jego śladem. Już widziałem, co się działo w domu, jak mój najstarszy brat postanowił zostać nauczycielem - ojciec chyba w rezultacie go wydziedziczył, wywalił z domu, wyparł się wszelkich powiązań. Moją domową wersją planów na przyszłość jest polityka i tylko tak odpowiadam, jak ktoś się mnie pyta, czym będę się zajmował. Póki nie mam własnego zaplecza, nie mogę sobie pozwolić na bunt - powiedziałem i zorientowałem się, jak durnie brzmi to w obliczu tego, co przed momentem wyznała mi Devi, która jako szesnastolatka uciekła na ulicę, by żyć po swojemu, a ja, biedny dziewiętnastolatek bałem się odcięcia od domowej krypty w banku. - W każdym razie nie wystawiam się i nie mówię publicznie, że mam nieco inne plany na przyszłość. Po pierwsze, ludzie uznają to za mało męskie zajęcie, a mi nie chce się pieprzyć z tymi wszystkimi idiotami w zamku, a jest ich dość sporo, jeśli jeszcze nie zauważyłaś. Do tego nie chcę, żeby ktoś podkablował rodzicom. Nawet moje rodzeństwo i kuzynostwo nie wie - dodałem, patrząc na nią znacząco. W tej chwili dostąpiła zaszczytu, poznając moje sekrety. Może było to nieodpowiedzialne, mówić o takich rzeczach świeżo poznanej osobie, ale naprawdę czułem, że jestem jej coś winny po jej wcześniejszym wyznaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Kwi 10 2017, 21:58

- Co do Enemy, to gadałam z tą rudą, wredną puchonką, która gra u nich na basie i podobno znaleźli kogoś nowego. Kurde, trochę nie pasuje mi ich repertuar, ale może jak ją poproszę to mi zagra jakąś Nirvane albo inne mugolskie Rage Against The Machine. - wyznała mu szczerzę. Jak dla niej grali zdecydowanie z spokojnie, jednak sama opcja dania im szansy była dla niej genialnym pomysłem. Mogła ich wypromować i od razu stać się lepiej rozpoznawalną. Może zostałaby menagerką, w końcu jest taka świetna w organizowaniu takich imprez - pomyślała całkowicie bezpretensjonalnie.
Słysząc jego słowa dotyczące rodziny i to, że chłopak zdecydowanie podupada na duchu postanowiła go w jakis sposób pocieszyć, a przecież nic nie pociesza bardziej niż zrobienie z siebie durnia.
- Powiedz z którym kuzynem lub kuzynką mam się rozprawić - zaśmiała się serdecznie - Jak coś to załatwię to sprawę i będziesz mógł sobie robić co będziesz chciał - rzekła, ocierając przy okazji pojedynczą łzę spływającą po jej twarzy. - Ojcu też mogę przypierdolić, może jestem mała, ale jak dobrze podskoczę to dosięgnę do twarzy. - westchnęła głośno.
- Ale tak na serio to jeśli chcesz to mogę Cię kryć. Modelowanie jest chyba mniej gejowskie. - wzruszyła delikatnie ramionami.
- O właśnie, ap-ropo modelowania. Widzę, że jesteś ładnie zbudowany, nie chciałbyś żebym Ci coś uszyła? - spojrzała na niego pełna nadziei. Ostatnio trochę brakowało jej roboty, a on był jej szansą na zaczepkę i może nawet mogłaby osiągnąć dzięki temu rozgłos. - Rozbierzesz się, ja Cię pomierzę i zaraz coś Ci stworzymy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 100
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Kwi 10 2017, 23:06

- Masz na myśli Twisleton? - zapytałem, parskając śmiechem. Co prawda nie wiedziałem o niej zbyt wiele, była ode mnie młodsza i do tego była z Hufflepuffu, a w tym domu miałem chyba najmniej znajomych, także nie byłem w stanie stwierdzić, czy Devi mówi poważnie o tym byciu "wredną rudą", ale jakoś tak nie mogłem sobie wyobrazić wrednego Puchona. To chyba nie leży w ich naturze. Może Gemma była wyjątkiem potwierdzającym regułę? Słysząc jakieś dziwne nazwy tylko pokręciłem głową z niezrozumieniem. - Niestety muszę Cię zawieść, ale kompletnie nie znam się na mugolskich zespołach i nie mam pojęcia, o czym mówiłaś przed momentem. Ba, ja się w ogóle nie znam na muzyce. Dla mnie to obojętne, kto i co będzie grało, bo i tak nie będzie mnie to zbytnio interesowało - przyznałem i wzruszyłem ramionami. Nigdy nie przepadałem za muzyką, moja miłość do niej została zduszona w zarodku przez matkę i jej głupawe pomysły, żeby mnie zapisywać na tańce i naukę gry na instrumentach, kiedy w ogóle nie wykazywałem tym zainteresowania. Zamiast wzbudzić we mnie pasję, zniechęciła mnie. Do tego postawiła w moim pokoju samogrającą harfę. Przez lata planowałem, jakie okropne rzeczy z nią zrobię...
A przechodząc do tematu rodziny, cóż, nie był to temat prosty ani przyjemny, a mi niespecjalnie było do śmiechu, kiedy musiałem opowiadać o tym, jak bardzo jestem nierozumiany i jaka spoczywa na mnie presja. Nie musiałem się jednak długo martwić tym nagłym obniżeniem nastroju, bo Devi skutecznie wybiła mi z głowy wszelkie rozterki. Zaśmiałem się krótko. Wizja dziewczyny spuszczającej wpierdol mojemu ojcu była bardzo kusząca, ale wiedziałem, że w tej sprawie ktoś postronny nie ma nic do gadania. To był wyłącznie mój problem i sam musiałem sobie z nim jakoś poradzić.
- Doceniam propozycję, ale niestety nie skorzystam. Mogłabyś nie przeżyć tego starcia, a chyba za bardzo Cię polubiłem, żeby tak swobodnie wepchnąć się do paszczy lwa - powiedziałem. Ponownie poczęstowałem się frytkami. - Wiesz co, nie wiem, czy mniej gejowskie. Zależy, o czym dokładnie mówisz - rzekłem, nie do końca czając jej punkt odniesienia, ale szybko przypomniałem sobie, że przecież powiedziała już wielokrotnie o tym, że szyje, więc machnąłem ręką, dając jej sygnał, że przemyślałem wszystkie te głupoty, które wydostały się z moich ust chwilę temu. - Schlebiasz mi, ale nie wiem, czy nadaję się na twojego modela. Poza tym ciężko jest mi uszyć cokolwiek, ale skoro jesteś w stanie podjąć się tego zadania, ja chętnie spróbuję - odparłem na jej propozycję. Przyznam, nieco połechtała mi ego tym "ładnym zbudowaniem" - oczywiście wiedziałem, że chodzi jej raczej o proporcje ciała niż o faktyczny wygląd mojej sylwetki. Może w ubraniach nie było tego tak widać, ale w rzeczywistości byłem suchy jak patyk i bardzo kościsty. Zasługa słabego zdrowia, szybkiego wzrostu i rodzinnych genów, bo chyba nikt od pokoleń w mojej rodzinie nie miał problemów z nadwagą. - Namawiasz mnie do złego. Tak przy skrzatach? - zapytałem, uśmiechając się zawadiacko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : São Paulo
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14318-devi-alfaiate
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14329-diaboliczna-krawcowa-czyha-na-relki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14373-parotka-devi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14327-devi-alfaiate




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Kwi 10 2017, 23:54

- Oh, kochanie, nie myślałam, że zaprosisz do igraszek jeszcze skrzaty - uśmiechnęła się wrednie i delikatnie poklepała go po ramieniu - Ale jeśli Cię to jara to spoko, ja mogę przystać na takie ekscesy. - zabierając rękę niby niechcący zaczepiła nią o jego policzek i delikatnie przejechała po nim. Naprawdę, nie mogła się powstrzymać flirtowaniem. Jednak po chwili udała, że zdarzenia nie było i wróciła do tematu.
- Jeśli masz jakieś stare ciuchy, w których nie chodzisz, bo są za małe, za duże, to chętnie z nimi popracuje. No ale, powiedz, jakie kolory lubisz, co Cię interesuje. Coś bardziej eleganckiego, a może odwrotnie. Lubisz mugolskie wpływy? Ja osobiście najlepiej odnajduje się gdzieś pomiędzy. - rzekła - To co mam pod szatą - zdecydowanym ruchem ręki podciągnęła do góry szatę w której musiała paradować na większości lekcji - uszyłam sama.
Pod spodem nosiła czarne i porwane obcisłe spodnie oraz zwykły biały podkoszulek, odsłaniający pępek, w którym mienił się teraz niebieski kolczyk. Na koszulce narysowany był kot, który bawił się kawałkiem włóczki lub biegał po jej piersiach. Dodatkowo przepasała sobie biodra ciemnoniebieską koszulką w kratę. Lubiła akcenty związane z ich domem. Może niekoniecznie krawat - bardziej arafatki czy chustki w niebieskim kolorze. Lub koszule. Ich miała bardzo dużo.
- Wiadomo nie jest to nic specjalnego - podsumowała szybko swój strój, jednak zaraz dodała - Ale masz jakiś przykład moich zdolności. Ogólnie to spodnie powstały z starej koszuli, zmieniłam kolor, trochę przerobiłam i wyszło. Tyle dobrze, że jestem krótka to nie potrzebuje dużo materiału. - uśmiechnęła się delikatnie. - Spoko, z Ciebie też coś jeszcze zrobimy. - Bardzo entuzjastycznie podeszła do całej sprawy. "Zapał" chłopaka wzbudził w niej dodatkowe pokłady weny, która to kryła się gdzieś w zakamarkach jej ducha, najwyraźniej potrzebowała prawie dwu metrowego bodźca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 100
  Liczba postów : 548
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14139-calum-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Kwi 11 2017, 00:33

- Ty to powiedziałaś, kochanie - powiedziałem ze śmiechem, celowo naciskając na ostatnie słowo. Przyznam, że jeszcze nie spotkałem dziewczyny, która byłaby tak odważna w stosunku do mnie i która tak otwarcie podejmowałaby się flirtu ze mną. Pomijam już fakt, że mało która w ogóle pokusiłaby się kiedykolwiek na flirt ze mną (o czym Devi wiedzieć nie musi). Zastanawiałem się gdzieś tam wewnątrz, co ona próbuje przez to osiągnąć i czy przypadkiem nie chce mnie do czegoś wykorzystać. Wkrótce stało się dla mnie jasne, że w pewien sposób i o to chodziło, bowiem bardzo płynnie przeszła od flirtu do sprawy szycia ubrań. Poważnie traktowała moje służenie za manekin? Powątpiewałem nieco w swoje predyspozycje pod tym względem, ale słysząc, z jaką pasją opowiada o tym, co robi i jak chętnie pokazała mi swój biust strój pod szatą (miała niezłe ciało, nie umknęło to mojej uwadze, a szczególnie długo patrzyłem na niebieski kryształek przy jej pępku, który chyba był kolczykiem, o ile się nie myliłem), wywnioskowałem, że musi mówić zupełnie serio.
- Wolę eleganckie rzeczy, krawaty też są w porządku. Raczej nie noszę mugolskich ubrań, bo po pierwsze nie mam ich zbyt wiele, a po drugie nie znam się na tym. Ty wyglądasz dobrze, ja już niekoniecznie muszę godnie prezentować tego typu stylówki - odparłem w odpowiedzi na jej pytanie i jako komentarz do stroju, który mi zaprezentowała. Nie chciałem być zbyt wylewny, bo zaraz bym się pewnie wygadał, że dostałem oczopląsu. - No na mnie musiałabyś zużyć więcej materiału. Może jestem chudy, ale wzrost to rekompensuje - przyznałem. Byłem dumnym posiadaczem prawie metra dziewięćdziesięciu, więc Devi musiałaby się bardzo postarać, żeby cokolwiek do mnie dopasować. - To co? Chodź gdzieś indziej, to Ci zrobię ten striptiz - powiedziałem, dokańczając swoją porcję frytek i wycierając ręce w podsunięty przez skrzata ręcznik.
Podziękowaliśmy im grzecznie i poszliśmy się rozbierać.
Gdzieś.

//ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Kwi 16 2017, 00:40

Przyszłam wreszcie skończyć ten wątek!

Spojrzała krytycznie na przyjaciółkę. Zastanawiać się? Teraz? Dobre żarty. Uniosła znacząco brwi – Saga nie miała już wyjścia. Najbliższe spotkanie spędzi na gadaniu o tym, czego dowiedziała się z ostatniej historii magii. Nie skomentowała tego jednak, zbyt skupiona na wróżeniu. Dojrzała ten dziwnie wygięty kciuk, a Saga, nawet jeśli miała obiekcje, milczała. Może dlatego, że nic lepszego nie widziała, a może dlatego, że chciała dać wykazać się Candidzie. Mało prawdopodobne, żeby to naprawdę był kciuk, ale kto go tam wie?
Nie? – zapytała w roztargnieniu. – Dlaczego nie? – Dopiero po tym pytaniu uświadomiła sobie, o czym tak naprawdę rozmawiają i parsknęła pod nosem. – Wszyscy wielcy czarodzieje chociaż raz w życiu cos podpalili. Cos ważnego – stwierdziła wszechwiedzącym tonem, który w jej wykonaniu brzmiał komicznie – na co dzień go nie używała. – Ale wiesz – kontynuowała – zwykle potem tym ludziom przytrafiają się same dobre rzeczy i osiągają wszystko. – Rzeczywiście starała się pocieszyć Sagę, ale w taki sposób, żeby dziewczyna się nie zorientowała. Akurat o tym wielkich czarodziejach za bardzo nie zmyślała. Nie wszyscy, ale znaczna większość osiągnęła w życiu wiele, więc i Ślizgonka powinna w siebie uwierzyć.
Nastała długa chwila ciszy, a Candy nie wiedziała, co mogłaby jeszcze powiedzieć, żeby przyjaciółka poczuła się lepiej. Żartowanie nie szło jej najlepiej, Islandka częściej śmiała się, ponieważ żarty Hiszpanki były tak denne, a nie zabawne. Na szczęście to młodsza uczennica odezwała się pierwsza, a studenta prawie wypluła herbatę.
Si, si – mruknęła w ojczystym języku. – Amando Sago… – dodała jeszcze, a potem westchnęła i wróciła do rozmowy ze Ślizgonką. – Jesteś moją przyjaciółką – stwierdziła. Saga powinna się domyślić, o co chodzi. – A co do Wizengamotu… wolisz pakować ludzi do Azkabanu czy ich uniewinniać?
Rozmawiały jednocześnie na dwa tematy – jeden rozluźniał Candy, drugi Sagę, jednak to nie pomagała Hiszpance opowiadać o sobie. Ze zdenerwowania czekoladowe karaluchy popijała herbatą i tak się zapychała, żeby móc jak najdłużej myśleć nad odpowiedzią.
Ale zawsze na niego wpadam. Na weselu, na meczu… nawet na lekcjach jesteśmy w parach! Napisał nawet do mnie list, a potem przestał odpisywać – wyjaśniła z gwałtownością. Nie tylko nie odpowiedziała na to, jakoby robili jakieś podchody, ale celowo to zignorowała. Jakby czuła, że pytanie, o co Sadze chodzi, tylko by ją pogrążyło. Odetchnęła głęboko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 406
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Kwi 19 2017, 23:35

Uniosła wysoko brwi słysząc ten podniosły ton Krukonki. Nie na długo udało jej się powstrzymać parsknięcie śmiechem.
- Tak, podpalanie rzeczy to tylko pierwszy etap na drodze do wielkości i sławy - powiedziała nie siląc się już nawet na poważny ton.
Saga właściwie od zawsze wzorowała się na wielkich czarodziejach, interesowała się ich życiem, historią, tym jak udało im się tyle osiągnąć. Nie miała wątpliwości, że wystarczy tylko odkryć właściwy klucz do właściwych drzwi, właściwy sposób postępowania, tę drogę, którą podążali oni wszyscy... aż do teraz. Wątpliwości pojawiały się w jej głowie w sposób naturalny. Młoda dusza u progu niezależności chciała się zbuntować. Nagiąć zasady i wytyczyć własną drogę. Saga jednak wiedziała, że nie warto ryzykować. O wiele pewniejsza była ścieżka ciężkiej i systematycznej pracy. A właśnie taką widziała w Wizengamocie. Nawet jeśli wiązało się to z koniecznością zostania w Wielkiej Brytanii, na bardzo bardzo długo.
Nie odezwała się, może nie chciała przyznać, że rozumie. Postarała się jedynie o spojrzenie, pełne przekonania, że faktycznie jest jej przyjaciółką. Zupełnie jak szczeniaczek, który cieszy się, że jego pani go zauważyła (no dobra, może nie aż tak, wszystko w granicach właściwej Sadze powściągliwości).
- Zależy czy są winni czy nie, muszę być sprawiedliwa. - Wzruszyła ramionami po czym sięgnęła po kolejnego już karalucha. Robale były zdecydowanie zbyt pyszne. - Ale chyba o wiele fajniej byłoby wpakowywać tam ludzi. - Zaśmiała się krótko. To zaskakujące jak starała się połączyć w sobie przyszły profesjonalizm z psotną naturą.
- Chcesz powiedzieć, że spotkałaś go na JEGO weselu, na meczu ze ŚLIZGONAMI i na lekcjach z TWOIM rocznikiem? - zapytała, starając się ukryć pobłażliwy ton. W końcu to ona była tu tą młodszą siostrą, chociaż akurat w temacie uczuć mogła poszczycić się chłodniejszym rozsądkiem i miała pełne prawo upomnieć Caramelo. - Jeśli przestał to chyba po problemie. Nic na siłę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Edinburgh
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 122
  Liczba postów : 96
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14431-peter-pierre-borthwick
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14446-zwiedzanie-hogwartu-z-pierrem#382296
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14445-poczta-pierra#382295
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14444-peter-pierre-borthwick#382294




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Kwi 23 2017, 11:13

Szybki wypad do kuchni... gdzieś tutaj był ten bar Irka. Niestety tylko o nim słyszałem. I tyle z planu podarowania Berenice V. Cairndow butelki wina w podziękowaniu za pomoc na transmutacji. No nic trzeba sobie radzić. Łapie jednego ze szwendających się tu i ówdzie skrzatów i przedstawia listę życzeń:

- Potrzebuję dwie butelki lemoniady hm... może być z rabarbaru i coś na wynos dla dwóch osób. - Zanim Peter zdąży się spostrzec, przed jego oczami zostają ustawione butelki i tacka elegancko zapakowanych kanapek. Chowa wszystko do szkolnej torby i czym prędzej pędzi na spotkanie na błoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Lip 09 2017, 17:56

Trzymam cię za słowo i mam nadzieję, że coś podpalimy w najbliższym czasie. – Puściła Sadze oczko. Nie wiedziała, jak prorocze będą te słowa. Sławy i wielkości może tak szybko nie zyskają, ale wszystko powinno iść etapami. Najpierw coś podpalą, a potem zajmą się tym, żeby ktoś uznał to za wielki wyczyn. Patrzyła przez chwilę na przyjaciółkę z uśmiechem, a potem obserwowała, jak ta zamyśla się – być może myślała o wielkich czarodziejach albo już snuła plan podpalania szkoły.
Herbata, którą przygotowała Saga, prawie wystygła, więc Candy dopiła pospiesznie resztę i spojrzała na fusy. Wiedziała, że nic z tego nie wyjdzie, bo przecież to powinna być specjalna filiżanka, ale i tak spróbowała. Początkowo, jak zawsze, nic nie wiedziała, ale gdy skupiła się bardziej, zaczęła dostrzegać fosy układające się w pewien kształt. Gdy uświadomiła sobie, co to jest, natychmiast odstawiła kubek na stół i spojrzała na Sagę jak gdyby nigdy nic.
Jak mnie tam wpakujesz, to będziesz mogła odwiedzać to świetne miejsce – wtrąciła. Na dnie naczynia fusy ułożyły się w literę L. Postąpiła jak Saga, i sięgnęła po kolejnego karalucha. Rzadko robiła magiczne słodycze, ale po dzisiejszym dniu chyba będzie sięgała po przepisy poznane w Calpiatto znacznie częściej. Oblizała usta, które umazane były czekoladą. Gdy usłyszała pobłażliwy ton Sagi, aż się uśmiechnęła. – Masz rację, jutro zakradnę się do jego sypialni. To nie może być tak, że to on zawsze mnie zaskakuje! – odparła w żarcie. Nigdy w życiu by tego nie zrobiła, ale Saga skutecznie poprawiła jej humor. Właśnie wkładała kolejnego karalucha do ust, gdy do kuchni wpadł jakiś dzieciak i oznajmił, że potrzebuje lemoniady, a potem zwiał. Obie z Sagą zamrugały oczami, a potem wybuchneły śmiechem. Rozmawiały jeszcze chwilę o błahych tematach, a potem, gdy skończyły się karaluchy, opuściły kuchnię.

[zt obie]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 20 z 20Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Podziemia
 :: 
kuchnia
-