IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Staw na obrzeżach Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Cannes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5421-zoe-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5422-zoe-zaprasza-cie-do-znajomych-przyjmujesz-zaproszenie-czy-sie-boisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5423-albert-czyli-sowa-bez-mozdzka-zoe




Gracz






PisanieTemat: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pią Cze 07 2013, 00:23

First topic message reminder :


Staw na obrzeżach Hogsmeade
W okolicach Hogsmeade, tam gdzie już nie słychać gwaru rozmów z głównych ulic, a gdzieniegdzie tylko stoją piękne domy z mnóstwem wolnego miejsca wokół siebie, gdzieś za grupą drzew, na uboczu, znajduje się spory staw.  Niejedna osoba zapewne nazywa go jeziorem, ale to jest sztuczny zbiornik, a w jego lewej części znajduje się niewielka wysepka. Można do niej podpłynąć, ewentualnie przejść, jednak jeżeli ktoś bierze ze sobą jakieś rzeczy, należy trzymać je wysoko w górze, gdyż woda przeciętnej osobie w najgłębszym miejscu stawu sięga do połowy szyi. Niewiele osób też wie o jego istnieniu, bo uczniowie niechętnie zapuszczają się w tą pustą, 'wiejską' okolicę, zaś mieszkańcy... jakoś rzadko tam zaglądają i tyle.



Ostatnio zmieniony przez Zoe F. Champion dnia Pią Cze 07 2013, 00:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pon Kwi 11 2016, 18:05

Tak kula światła była idealnym pomysłem. Kiedy Lilith nauczyła się tego zaklęcia używała go prawie cały czas, by móc wlepić swoje spojrzenie w to piękne światło i zapomnieć o całym wszechświecie. Hipnotyzowało ją w wielkim stopniu, było w nim coś…
Dziewczyna posłusznie usiadła na ławce niechętnie odrywając spojrzenie od kuli światła, gdyby była na tyle odważna, by powiedzieć pannie Russeau prawdę. Niestety na jej słowa mogła jedynie odpowiedzieć ciszą, bądź… skomplikowaną wersją. Nie umiała kłamać i nie chciała tego robić, ale ukazanie prawdy nie było wygodną opcją.
- Ja… nie boję się ciebie – powiedziała szczerze – po prostu… nie wiem czemu, mam dziwne przeczucia – skończyło się na tym, że postanowiła być ze ślizgonką szczera. Jak to się na niej odbije? Trudno powiedzieć, chyba powinna pozwolić sytuacji się rozwinąć – to nic takiego. Intuicja ostatnio mi się wyostrzyła – gdybyś była w jej sytuacji to i tobie wyostrzyłaby się intuicja. Panna Nox znana była z tego, że jak zwierzę podąża za nią ślepo i rzadko kiedy ją zawodziła, wręcz przeciwnie, bardzo często wyciągała ją z opresji. Nawet, jeżeli chodziło o Vittorię.
Ten temat był dla niej niewygodny. Z jednej strony bardzo tęskniła za salemką, z drugiej jednak odczuwała dziwnego rodzaju niechęć do niej. Jakby coś się w niej zmieniło, ale nie wiedziała co. Za wszelką cenę starała się ignorować te uczucia.
- Nie mam zielonego pojęcia… – widać było po jej mimice, po tonie głosu, że nie chciała z nią, nie chciała z nikim rozmawiać na ten temat. Mała gryffonka zwróciła swoją uwagę na jej dłonie. Ona również zaczęła je porównywać, ale w jej oczach, to dłonie Kath były tymi, które uważała za niezwykłe. Jej rączki były małe, gdzieniegdzie znajdowały się małe blizny, widać było, że nie są w stanie zrobić zbyt wiele, a u niej… to była bardzo duża różnica.
- Nie dawał ostatnio znaku życia – zaśmiała się zakłopotana pod nosem i w końcu podniosła na swoją towarzyszkę spojrzenie – ale można uznać, że to również moja wina, nie miałam dla niego ostatnio sporo czasu…nie chciałam żeby widział mnie w takim stanie – ostatnio za wszelką cenę starała się unikać każdą osobę, na której jej zależało. Pytania z ich strony były jej wrogiem, a ona nie miała zamiaru na nie odpowiadać. A milcząc ukazywała brak szacunku swoim bliskim… dlatego konfrontacja z nimi była bardzo, bardzo trudna.
Można powiedzieć, że Lil była bardzo naiwną dziewczynką mimo wszystko. Dlatego prośba o zamknięcie oczu nie wydała jej się podejrzana, bądź niebezpieczna. Zrobiła to natychmiast i bez zastanowienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sro Kwi 13 2016, 22:25

Katherine zaśmiała się delikatnie do Lilith.
-Tak naprawdę nie jestem groźna, ale taką mnie ukształtowano. Zarówno rodzina jak i dom w którym się znalazłam i życie jakie przeszłam. Pewnie wiesz o co mi chodzi, na pewno słyszałaś na lekcji lecznictwa o moim problemie- wyjaśniła cicho i w miarę spokojnie, no bo nie były przyjaciółkami, by od razu też jej całe swoje życie opowiadała, ale chociaż wyjaśnić parę faktów mogła jak najbardziej. Mggła być przynajmniej miła.
-Osoby czystej krwi tak naprawdę nie są dla mnie żadnym zagrożeniem, chyba że się zbyt wywyższają. Ty nie jesteś szlamą więc z mojej strony możesz czuć się bezpieczna Lili - powiedziała łagodnie.
-Ja też ostatnio stałam się bardziej czujna, ale to pewnie okres dojrzewania, niedługo będziesz pełnoletnia i powoli inaczej patrzysz już na pewne sprawy- wyjaśniła, mając nadzieję, że w tej kwestii się dorzuciła.
-Poprawię ci nastrój i wyczaruję smoka - powiedziała po czym ponownie rzuciła zaklęcie obliviate, gdy ta zamknęła oczy. By po chwili po rzuceniu tego zaklęcia rzucić już prawidłowe serpens drako i wyczarowując obok nich dużego dwumetrowego smoka Norweskiego Leśnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sro Kwi 13 2016, 22:28

Kostki Ostatniej szansy. Zasady jak wcześniej.

Obliviate:
 

Brak możliwości przerzutu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sro Kwi 13 2016, 22:53

Jak to jest. Kiedy ponad życie ufasz swojemu instynktowi, to wtedy nie jesteś w stanie ignorować tego co się dzieje z twoim ciałem i twoimi myślami. Lilith uchyliła powieki i wlepiła w nią swoje, dosyć smutne spojrzenie. Obserwowała ją tak intensywnie, że po pewnym czasie mogło to być bardzo przerażające. Czyżby zorientowała się, co ślizgonka chciała z nią zrobić? Nie powiedziała nic, wpatrywała się w nią w ciszy i za wszelką cenę starała się poukładać myśli. Dlaczego ona miałaby… ale… po co? Katherine, dlaczego?
Wzrok gryffonki zwrócił się w stronę smoka, a jej mimika twarzy całkowicie się zmieniła, klasnęła w dłonie uradowana i całą swoją uwagę poświęciła zwierzęciu.
- Jest piękny! – zaćwierkotała i zeszła z ławki wpatrując się w smoczka. Nie była na tyle odważna, żeby do niego podejść. Zwierzęta jej nienawidziły, nawet jeżeli zostały stworzone z zaklęcia… przynajmniej tak jej się wydawało. A może jednak nie zauważyła? Trudno było określić. Nie zareagowała w jakiś konkretny sposób. A może zaklęcie się nie powiodło?
- Kto Ci kazał to zrobić? – nie zwracając uwagi na dziewczynę wpatrywała się dalej w smoka i wystawiła rękę w jego stronę – Wspomniałaś o dwóch osobach - wyszeptała i wyprostowała się – Nathaniel i Vittoria, wspominając o nich zmusiłaś mnie do myślenia o nich – podzieliła się z nią swoimi myślami, a jej mimika twarzy nie zmieniła się ani na chwilę – jedyną osobą, która chciała, żebym o niej zapomniała była właśnie Titi… – prychnęła pod nosem. Jak ona mogła to zrobić? Dlaczego to chciała zrobić? Do jasnej cholery zachowała się tak samolubnie, zachowała się… Lilith zacisnęła dłonie w pięści i odwróciła od ślizgonki spojrzenie.
- Co Ci obiecała?

Kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sro Kwi 13 2016, 23:16

Katherine wściekła się i w tym momencie przestała być już tą słodką i sympatyczną dziewczyną, jaką było od początku.
-Zauważyłaś jak bardzo jesteśmy do siebie podobne, na zdjęciu mogłybyśmy być praktycznie siostrami. Ty również jesteś w cholerę uparta- warknęła do niej i machnęła ręką na co jej smok, który był obok zaryczał głośno, rozpostarłszy skrzydła. Niestety był tylko marną imitacją.
-Nieważne kto mi kazał, ważne że stawka była wysoka. Nic nie robi się za darmo. Naucz się tego- powiedziała niezbyt przyjemnym tonem . Gwałtownie puściła jej dłoń i wstała z ławki. Widać, że miotały nią w tym momencie rózne emocje.
-Może kiedyś zrozumiesz, że w życiu są sprawy mniej i bardziej ważne- dodała nadal nie zmieniając tonacji swego głosu. Nadal był to nieprzyjemny, ale też odrobinę nerwowy ton. Gdy Lilith zapytała co jej obiecano, ta sprawiła, że smok zniknął, magiczna kula z światłem również znikła, a Kath podeszła do wody by cisnąć w jej taflę magią. W stawie powstała fala która rozbryzgała się blisko brzegu, jednakże nie ochlapując Katherine. Nawet się nie odwróciła w kierunku Lilith.
-Nie ważne, ważnym jest to że stawka była wysoka. Pożałuję tego. Nie wykonałam zadania, a wszystko teraz pójdzie się pieprzyć- syknęła bardziej do siebie niż do Lili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sro Kwi 13 2016, 23:33

Skoro tak pogrywamy, to dziewczyna również nie miała zamiaru upierać się na bycie miłą i grzeczną dziewczynką. Uśmiech znikł z jej twarzy, a ona pustym i bezpłciowym spojrzeniem lustrowała ślizgonkę.
- Jesteśmy do siebie bardziej podobne niż by mogło Ci się wydawać – syknęła w jej stronę głosem zimnym jak lód. Jej twarz nie wyrażała w tym momencie nic, a ona wydawała się nawet nie przejmować całą tą sytuacją.
- Och moja droga, ja rozumiem więcej niż mogłoby się na początku wydawać – jej szczęście i entuzjazm, który zawsze wszystkich obdarzała wyparował, tak jakby nigdy nie istniał. Zaśmiała się pod nosem i wysłuchała jej do końca. Gryffonka widziała bardzo wyraźnie, że to było dla niej bardzo, bardzo ważne.
- Skoro tak… to mam dla ciebie propozycję – wyszeptała i podeszła do niej. Stanęła w takim miejscu, w którym dziewczyna musiała zwrócić na nią uwagę, a kiedy skupiła się na jej wyrazie twarzy… Jeżeli panna Russeau słyszała kiedyś jak ktoś nazywa pannę Nox diablicą, to mogła znaleźć teraz na te słowa potwierdzenie. Chytry uśmieszek i to diaboliczne spojrzenie, jakby w tym momencie chciała pożreć jej duszę, bądź rozerwać ją na strzępy. W kontraście ze słodką i uroczą dziewczynką, musiało to przyprawiać o gęsią skórkę.
- Powiesz mi kto Ci kazał i kogo kazał wymazać z mojej pamięci, wtedy będę mogła udawać, że tej osoby nie znam – powiedziała to najnormalniej w świecie, jakby to nie było nic wielkiego. Mimo wszystko podejrzewała kim była ta osoba, jednak nie chciała jak na razie nikogo oskarżać. Musiała się upewnić – twoja część umowy zostanie wypełniona, a ty dostaniesz to, czego chcesz – diablica zwróciła się plecami do Kath i zawiązała ręce za sobą. Jej spojrzenie utknęło na ślicznej tafli wody, która czasami zostawała naruszona przez silniejszy podmuch wiatru.
- Ale jak już mówiłaś, nic nie robi się za darmo, a cena za jaką chcę wyświadczyć Ci tą przysługę to… – zamilkła. Drażniła się z nią w tym momencie. Jeżeli to co pokazywała było prawdziwe i było to dla niej takie ważne, to znaczy, że ta chwila ciszy musiała być irytująca. Nagle Lil odwróciła się do niej i jej mimika twarzy wróciła do poprzedniego wyrazu, wesoła, energiczna dziewczynka, która zarażała wszystkich dobrem i miłością – powiedzmy, że będziesz mi winna w przyszłości jedną przysługę, co ty na to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1347
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pią Kwi 15 2016, 09:21

-Proszę, proszę, a jednak jest w tobie odrobina zła, sądziłam że z ciebie taka grzeczna, aż do omdlenia słodka dziewczynka- powiedziała nad wyraz kąśliwym tonem. Nadal stała w miejscu, praktycznie się z niego nie ruszając. Nie ciskała co prawda już zaklęciami na prawo i lewo, ale nadal jej oczy ciskały wręcz pioruny. Co dziwne na burzę się nie zapowiadało. Katherine ruszyła się gwałtownie po czym pchnęła Lilith na pobliskie drzewo. Przycisnęła jej dłoń do krtani.
-Vittoria, masz rację, o niej miałaś zapomnieć. Zgadzam się, ale spieprz coś albo źle zagraj a porozmawiamy inaczej- warknęła siląc się nawet na lekki wręcz przesłodzony uśmiech.
-Będę ci winna przysługę- powiedziała po czym dodała- nie spieprz to i ja dotrzymam słowa- dodała po czym ruszyła przed siebie by w końcu teleportować się w mroku w sobie tylko znanym kierunku. W międzyczasie musiała sobie wszystko dokładnie przemyśleć.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 43
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12723-petter-roswell?nid=1#343432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12727-petter-roswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12728-sowa-petera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12729-petter-roswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Maj 19 2016, 14:33

Mała i Słodka Lilith zaciągnęła Pettera na ObrzeżacHogsmeade gdzie był staw. Chłopak ciągle nie mógł dojść do Siebie i ciągle był zdumiony zachowaniem dziewczyny z której aż tryskała Energia.

Hej,hej nie tak szybko.! Krzyknął chłopak do dziewczyny,ciągnęła ona go tak szybko że chłopak mimo tego że jest wysportowany dostał zadyszki i musiał się zatrzymać żeby chwilę odsapnąć.

Taki wulkan energi w tak małym cielę Pomyślał sobię chłopak,przecież ja nie dam rady z tą dziewczyną całego dnia.A to na mnie mówią że ma ADHD

Uśmiechająć się do dziewczyny i delikatnie zaśmiawszy się powiedział.Co ty na to żeby zrobić coś szalonego i wbiec do tego stawu? Wiem że jest chłodno No ale.. Spontany i głupie decyzję oraz dziecinne zachowanie nie zważając na konsekwencję to Cały Petter.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Maj 19 2016, 18:24

W końcu dotarli na miejsce, a mała Nox rozejrzała się wkoło. Nikogo nie było, co było aż dziwne. Pogoda jest w porządku, może i jest chłodno i wczoraj padało, ale dzisiaj jest słoneczko i sądziła, że w tym miejscu będzie o wiele więcej osób.
Zatrzymała się i puściła chłopaka pozwalając mu odsapnąć. Ona jak dziecko, miała czasami za dużo energii. Chociaż nie tylko to było u niej dziecięce, wiele rzeczy i przede wszystkim była z tego dumna! A czemu miałaby nie być?
Słysząc jego propozycję wlepiła w niego swoje duże oczy zamyślona. I tak wpatrywała się w ciszy. Wejść, czy nie wejść o to jest pytanie. To musiało nieźle namącić mu w łebku. Mała Lilith, pełna energii i entuzjazmu nagle się wyciszyła i stojąc w jednej pozycji, nie odrywając od niego oczu wyglądała jak lalka. Duża porcelanowa lalka robiona na zamówienie. W końcu ta cisza została przerwana, a jej twarz w mgnieniu oka rozjaśniała.
- Pierwsza! – krzyknęła nie czekając na chłopaka i biegnąc w stronę stawu. Wcześniej zrzuciła z siebie jeszcze szatę, by móc w razie czego mieć się czym okryć jak będzie marzła. I tak w samej bieliźnie wparowała do wody, a jej mina po kontakcie z nią mówiła jedno: ZIMNO!
Dobrze, że zrobiła to szybko, chociaż jeżeli chłopak jest spostrzegawczy to mógł zobaczyć dwie bardzo widoczne blizny, jedną na lewym udzie, a drugą na boku talii. Dwie blizny, dwie historie, dwa wspomnienia.
- To był zły pomysł! – krzyknęła unosząc się nad taflą wody – Chodź do mnie Piotruś! – dodała po chwili bardzo rozbawiona. Założę się, że będzie chora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 43
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12723-petter-roswell?nid=1#343432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12727-petter-roswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12728-sowa-petera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12729-petter-roswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Maj 19 2016, 18:32

Pettera bardzo rozbawiło to jak dziewczyna zrzuciła z Siebie wszystko i naglę wbiegła do wody.Najbardziej chłopakowi podobało się to jak dziewczyna biegła do tej wody,nie mógł oderwać wzroku od jej pośladków przez co nie zauważył blizn które ma dziewczyna na Ciele. Dziewczyna zaczęła go wołać . Zaproponował to też to musi zrobić,raz dwa ściągnął z Siebie ubrania i w samych majtkach wbiegł od razu za nią. O cholera ale zimna!Krzyknął chłopak,zupełnie się nie spodziewał że będzie aż tak zimna,lecz po chwili jego ciało przyzwyczaiło się i było już dobrze.

Chłopak z racji że umiał świętnie pływać wypłynął dobre 30 metrów od brzegu i zatrzymał się.

Lilith płyń do mnie! Krzyknął chłopak z nadzieją ze dziewczyna potrafi pływać i ma dobrą kondycje. Musi przecież taką mieć patrząc na to że nie straciła nawet trochę siły ciągnąć tutaj chłopaka.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Maj 19 2016, 18:42

Dwóch wariatów się spotkało, lepiej ich mijać na ulicy, bo jeszcze się ktoś zarazi. To co oni mogą teraz uczynić jest przerażające. Przecież jakby zaczęli razem myśleć i kombinować, to okazałoby się, że uknuli straszny plan zniszczenia wszechświata… watą cukrową! Coś mi się wydaje, że byliby do tego zdolni!
Ale wracając do głównej fabuły. Lilith – mimo iż jej imię, to imię największego żeńskiego pomiotu piekielnego, była bardzo niewinna i nawet nie pomyślałaby w tej chwili, że chłopak gapił się jej na tyłek czy cokolwiek innego. Chciała się po prostu bawić bez konsekwencji, bez zmartwień. Kiedy chłopak wskoczył do wody i pojawił się 30 metrów dalej, wydobyła z siebie dźwięk zachwytu. Wpatrywała się w ten szybki start po czym uśmiechnęła się szeroko. Ona… nie umiała za dobrze pływać, a raczej unosić się na wodzie. Za to nurkowanie szło jej ponad przeciętnie dobrze. Gryffonka wzięła głęboki wdech i zniknęła pod taflą wody. Dosyć szybko pojawiła się przy chłopaku i kiedy się wynurzyła, łapczywie pochłonęła powietrze.
- Merlinie, myślałam, że się uduszę – zaśmiała się pod nosem wciąż oddychając ciężko. To był jej rekord. Prawie 30 metrów pod wodą. A z jaką wielką determinacją płynęła! Byle tylko dopłynąć do chłopaka. Z tego zmęczenia i braku powietrza, jej policzki wciąż były czerwone. Oprócz tego drobne ramiona, które wychodziły ponad tafle wody wpisywał się też w ten kolor – jednak one z zimna.
- Piotuuś – wymiałczała kiedy w końcu odzyskała dech. Odpłynęła od niego kawałek tylko po to, by po chwili ochlapać go tak wielkim strumieniem wody, na jaki było ją stać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 43
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12723-petter-roswell?nid=1#343432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12727-petter-roswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12728-sowa-petera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12729-petter-roswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Maj 19 2016, 18:50

Gdy dziewczyna zniknęła naglę pod wodą Petter nie wiedział co się świeci,gdy minęła chwila a dziewczyny nadal nie było zaczął się martwić. Zupełnie nie potrzebnie gdyż dziewczyna wypłynęła centralnie przed nim.

Chłopak zaczął się śmiać jak usłyszał słowa dziewczyny i gdy zobaczył jej twarz.Jego decyzja o spędzeniu dnia z Lilith zaczęła mu się podobać i na pewno tego nigdy nie będzie żałował,to pomogło mu chociaż na chwilę zapomnieć o rodzicach którzy zginęli.

Gdy dziewczyna ochlapała Pettera wodą ten nie został jej dłużny i również z całych sił zaczął chlapać dziewczynę.
Masz za swoje,ze mną się nie zadziera-Wybuchł śmiechem chłopak i podpłynął do dziewczyny,zaczęło mu się robić zimno i skóra zaczęła mu się marszczyć na cielę.

Chodź wypłyniemy bo jest strasznie zimno.Po czym zaczął płynąć do brzegu,gdy już do niego dotarł dziewczyna była troszkę w tyle.Wyszedł na brzeg i stanął cały mokry nie było to na pewno miłe uczucie no ale co poradzić przecież sam to zaproponował. Zaczął motywować dziewczynę żeby tak szybciej dopłyneła do brzegu. Dalej Dalej Mała Lilith!!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Maj 19 2016, 19:11

Strata rodziców. Dziewczyna bardzo dobrze wiedziała jakie to jest złe uczucie. Pamięta jak kilka miesięcy temu cierpiała tak bardzo, że nie była w stanie się pozbierać. Wszystkie katastrofy zaczęły się zbierać w jedno i niszczyć ją od zewnątrz. Strata rodziców to był dopiero początek nieszczęścia jakie ją spotkała. Pamięta bardzo dokładnie jak płakała, nawet teraz nocami kuli się w pokoju pod kołdrą starając się opanować łzy. Nie była dorosła, a musiała sobie radzić jak ona. Czuła się… samotna.
Wojna skończyła się w ten sposób, że dziewczyna prawie się utopiła pod tą falą ataków. To było logiczne, że przegra. Nie miała tyle siły, a przede wszystkim ledwo się unosiła na wodzie. Nim się spostrzegła chłopak stał na brzegu i ją poganiał. A gdy usłyszała mała Lilith naburmuszyła się niezadowolona.
- Nie jestem mała! – wrzasnęła z daleka zdenerwowana. Chociaż wiedziała, że jest mała, to nie chciała się do tego przyznawać, zwłaszcza, że to określenie mała Lilith… kiedy je usłyszała od razu uznała, że pasuje!
W końcu udało jej się dotrzeć na brzeg i otrzepała się z wody jak pies i zaczęła wykręcać wodę z włosów. Gęsia skórka się powiększyła, a ona trzęsła się z zimna do tego stopnia, że można było ją pomylić z galaretką.
- To… to… to by… by…był zły po…pomysł! – wymamrotała przez zaciśnięte zęby i podniosła z ziemi swoją szatę. Trzeba było ją ubrać jak najszybciej, ale oczywiście jak to miała w zwyczaju, zaczęła się z nią siłować. Kiedy udało jej się w końcu zakończyć tą wielką wojnę, odetchnęła z ulgą i posłała mu ciepły uśmiech, oczywiście trzęsąc się jak osika.
- Wi… widzę, że… że jesteś ty… typem osoby, która wo… woli działać niż ga… gadać – podobnie było z nią. Zamiast siedzieć w zamku i rozmawiać wolała coś porobić jednakże… zdarzały się takie dni, kiedy nie umiała zamknąć tego swojego pyszczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 43
  Liczba postów : 33
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12723-petter-roswell?nid=1#343432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12727-petter-roswell
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12728-sowa-petera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12729-petter-roswell




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Maj 19 2016, 19:23

Petter będąc na brzegu nie mógł wytrzymać ze śmiechu do tego stopnia że strasznie go od tego rozbolał brzuch,gdy widział jak dziewczyna się męczy.

Gdy dziewczyna odparła że nie jest mała Petter pomyślał sobię Mała,mała.A małe jest piękne. Jej gabaryty i wulkan energii który w sobie nosiła zdumiewał chłopaka i bacznie tylko przyglądał się dziewczynie i ją obserwował.

Chłopakowi zrobiło się trochę przykro widząc jak dziewczynie jest strasznie zimno,przecież to on zaproponował ten pomysł z kąpielą. Ściągnął ze Siebie swój czarny T-Shirt i dał go dziewczynie.Załóż sobię bo trzęsiesz się jak galereta-Spoglądając na nią łagodnym i ciepłym wzrokiem.

Tak Petter woli działać niż gadać,gdyż jego energia która drzemię w nim nie pozwala mu na stanie w miejscu dlatego chłopak musi ciągle coś robić,a gadanie to tylko strata czasu który można przeznaczyć na różnego rodzaju wariactwa.

Dobra to co teraz robimy?-Powiedział głośno do dziewczyny rozciągając się nieco i poprawiając sobie mokrę włosy tak żeby po wyschnięciu były idealnie ułożone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Maj 19 2016, 19:51

Litość… Dziewczyna zmierzyła go wzrokiem od góry do dołu, po czym posłała mu szeroki uśmiech i śmiejąc się pod nosem wyrzuciła z siebie.
- A… a może mi pła… płacą za ta… taką galaretkową reklamę! – wyprostowała się z dumą i oczywiście pasującą do niej radością.  Czuła przecież jak jest zimno, nie zabierze mu przecież ubrań! Zwłaszcza, że ona ma na sobie szatę i jest cieplej na pewno ubrana od niego.
Czas na kolejną atrakcje więc idziemy… no właśnie gdzie? Wypadałoby się w jakiś sposób ogrzać. Intensywne myślenie w końcu się opłaciło i twarz dziewczyny nagle się rozjaśniła.
Lilith złapała go za dłoń i nie czekając na jakiekolwiek słowa z jego strony zaczęła ciągnąć w kierunku… zamku? Okey przybiegli tutaj, by wrócić do zamku, brawo!

z\tx2 Chodź do mnie :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28649
  Liczba postów : 32360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sob Lip 02 2016, 15:01

To był jeden z przyjemniejszych i cieplejszych dni w Hogsmeade. Staw na obrzeżach tej małej, magicznej miejscowości nigdy nie tętnił specjalnie życiem, ale co jakiś czas zapuszczało się w tę stronę kilku uczniów spragnionych spokoju czy klimatu nadchodzących wakacji.
Przypadkiem jakoś tak wyszło, że w jednym czasie pojawiły się tutaj dwie dziewczyny - gorącokrwista @Cándida Feliciana Miramon oraz popularna - z pewnością ze względu na swoją naturę - @Tori Lacroix. Każda z ręcznikiem, lunchem i dobrą książką - albo czymś innym, czym akurat lubiły zajmować sobie wolny czas. Chcecie podzielić się tą ciężko odkrytą przez was miejscówką z drugą osobą? A może dogadacie się i zignorujecie niezbyt wysoką temperaturą wody, przechodząc na piaszczystą wysepkę pośrodku stawu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sob Lip 02 2016, 15:10

/Po Williamie/

Ten dzień zapowiadał się na prawdę świetnie. Dziewczyna od kilku dni zachowywała się trochę inaczej. Miała dużo do przemyślenia na temat swojego życia. Dużo nowych faktów, myśli pojawiło się w jej głowie po spotkaniu z Williamem. Od tamtego czasu nie widziała się jeszcze z nikim. Siedziała prawie cały czas u siebie w domu i bawiła się z Rogogonem. Jednak każdy potrzebuje czasem świeżego powietrza. Dlatego uznała, że dobrze będzie wybrać się gdzieś, gdzie rzadko kiedy pojawiają się ludzie, a jest go pod dostatkiem - nad Staw. Kiedyś przypadkiem trafiła w to miejsce, jak w większość swoich ukochanych lokacji.
Pod jedną pachą trzymała zielony (jakże by inaczej panno ślizgonko) koc, a pod drugą książkę, którą polecił jest Benek. Zgodnie z zapowiedzą wypożyczyła ją. Obiecała, że ta mu znać jeśli przebrnie przez pierwszy rozdział. Jak na razie nie bardzo w to wierzyła, ale niech już będzie. Szła sobie spokojnie w stronę wody nie wadząc nikomu. Szkoda tylko, że to jej ktoś musiał zawadzić. W jej stronę właśnie zmierzała jedna z osób, której na prawdę nie miała ochoty dzisiaj oglądać. Pieprzony cukierek, nie rozumiejący tego, że jej ataki hipnotyczne są przypadkowe. Były przypadkowe. Niedawno zdecydowała, że jeśli wszyscy widzą w niej potwora, to przestanie ich zawodzić. Opanuje swoją hipnozę i urok... I będzie z niej korzystać. Dużo. Samolubnie. Tak, jak na wilę przystało. I gówno ją obchodziły tego konsekwencje. Dlatego nie radzę jej się teraz narażać. Biedna, zagubiona w swoim "darze" Tori zakopała się gdzieś pod wściekłością i rozczarowaniem życiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sob Lip 02 2016, 18:08

Uznajemy, że są wakacje?

Gorąco. Bardzo gorąco. Nie wiedziała, co ze sobą zrobić w ten upalny dzień, a że wreszcie miała czas na piknik… Nad czym miała długo myśleć? Zrobiła kilka kanapek i zapakowała do magicznie powiększonej torby. To samo zrobiła z grubym kocem i książką do eliksirów, które na ostatnich egzaminach poszły jej fatalnie. Wprawdzie jeszcze gorszą ocenę dostała z ONMS, ale nie sądziła, żeby książki jej w czymś pomogły. I wolała uczyć się czegoś praktycznego. Może w tej książce o nietypowych eliksirach znajdzie coś ciekawego, co mogłaby kiedyś wykorzystać?
Początkowo chciała iść na jakąś plażę, ale stwierdziła, że tłum ludzi za bardzo by jej przeszkadzał, a książka o magii nie była odpowiednia do czytania w towarzystwie mugoli. Nie znała za bardzo Londynu, dlatego nie wpadał jej do głowy żaden pomysł z łąką w środku lasu. Chyba bała się, że się zgubi pośród upiornych drzew, dlatego w ostateczności pojawiła się w Hogsmeade, a tam ruszyła nad znany staw. Bywała tu co prawda rzadko, ale wystarczył raz, żeby zapamiętała to samotne miejsce.
Nie spodziewała się spotkać nikogo – wcześnie trafiała w takich chwilach, kiedy wszyscy wybierali miejsca mniej ustronne, zapewne kluby albo bary. Ale teraz… teraz pojawiła się ta wredna ośmiornica, która na każdym kroku bawiła się ludźmi, jakby to było najciekawsze zajęcie na świecie. Nie potrafiła się na ślizgonkę nie złościć. Chociaż próbowała, nie mogła utrzymać swojej złości w ryzach. Najchętniej by dziewczynę utopiła w tym stawie, ale obawiała się, że kiedy następnym razem będzie przechodziła przez staw, nadepnie na jej zwłoki zakopane w mule. Jakby tego było mało – dziewczyna niby usiadła w ustronnym miejscu, ale tak ustronnym, że gdy Candy zajęła swój ulubiony kawałek brzegu, patrzyła wprost na blondynkę.
Zmierzyła ją oburzonym spojrzeniem w nadziei, że dziewczyna niedługo sobie pójdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sob Lip 02 2016, 23:48

/Jasne. Sam początek Smile /

Ile razy można było powtarzać jedno i to samo. Do wielu osób docierało, ale ta wydawała się być jednak kompletnie pozbawiona jakichkolwiek szarych komórek. Kompletny brak inteligencji. Ale to mało! Nie dość, że to głupie, to jeszcze żądli. Jak osa. Bez powodu. Przylatuje, dziabie i jeszcze wielce z tego zadowolona. Nic więc dziwnego, że nie raz nie dwa miała wielką ochotę spacyfikować krukonkę jakimś zaklęciem. Widok jej twarzy całej w bąblach byłby ukojeniem. Wtedy jednak nie mogłaby tego zrobić. Była zbyt milusia. Teraz? Oh jak najbardziej. Wystarczył jej tylko dobry do tego powód. A na dokładkę poszłaby zahipnotyzować jakiegoś bliskiego jej faceta. Żeby dziewczynie dopiec jak najmocniej.
-Zgubiłaś się? O ile mi wiadomo, to twój wybieg jest w Londyńskim Zoo. Inne szympanse na pewno już się o Ciebie niepokoją - Candy mogła zauważyć, że Tori zachowuje się zdecydowanie inaczej niż zwykle. Normalnie pewnie by ją wyminęła i poszła dalej. Może pomruczała coś pod nosem. W każdym razie nie zaczęłaby zaczepiać pierwsza. Nie uśmiechała by się tak cynicznie. Jej głos nie byłby taki jadowity. Cóż. Domyślam się, że przestrzeń w głowie krukonki, gdzie brakuje mózgu uzna iż, jak to mówią mugole, "wyszło szydło z worka".
Siedziały zdecydowanie za blisko siebie. Miały swoje miejscówki i ewidentnie nie chciały z nich rezygnować. Czy to oznacza, że w tej jakże przyjemnej atmosferze będą się na siebie gapić przez cały ten czas? O zgrozo. Za co?! Trudno. Sama nie zamierzała ustąpić. Dlatego po rozłożeniu swojego koca rozłożyła się na nim. Wprawdzie miała po ubraniem strój kąpielowy, ale jak na razie postanowiła nie rozbierać się do niego. Może później. Co by pokazać pewnego rodzaju wyższość. W końcu genetycznie miała perfekcyjne ciało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1721
  Liczba postów : 914
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12573-candida-feliciana-miramon#339796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12577-cukierek
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12578-lluvia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12581-candida-feliciana-miramon




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Wto Lip 19 2016, 03:43

Jak dobrze, że Candy nie miała faceta i za żadnym bezwiednie nie wzdychała. Tym sposobem uniemożliwiła Tori zyskanie przewagi i szantaż emocjonalny. Nie żeby nie miała w gronie gronie przyjaciół mężczyzn, ale nawet gdyby któregoś Ślizgonka wykorzystała w swoim podłym planie, Candidzie towarzyszyłyby inne uczucia, które z pewnością nie satysfakcjonowałyby tak półwili.
Dopadły cię skleroza i ślepota jednocześnie? Nie jestem Angielką, więc spokojnie możesz zająć moje miejsce. W Walencji mamy olbrzymie oceanarium, ale – niestety – nie interesują nas takie okazy ośmiornic – odparła. Nie robiła sobie nic z kpiącego tonu Tori. Zachowywała się tak, jakby dziewczyna była kolejnym, natrętnym człowiekiem, którego należy jak najszybciej zbyć, bo jedynie człowieka nudzi. Tyle tylko, że tak naprawdę blondynka doprowadzała ją do szału i gdyby tylko Candida mogła, zmieniłaby ją we wspomnianą wcześniej ośmiornicę. Niestety, nie znała zaklęcia, które umożliwiłyby jej spełnienie groźby.
Zachowanie Ślizgonki wydało się Candidzie nietypowe. Może nie dziwne, bo ona już wiedziała, do czego zdolne są takie flądry, ale inne niż zazwyczaj. Często odnosiła wrażenie, że wygrywa w ich sprzeczkach, bo Tori sama się poddaje, a teraz było odwrotnie – to ona podsycała gniew Hiszpanki.
Żaden facet nie chciał być z tobą na poważnie? Wydaje mi się, że cię strasznie postarzyło przez ten czas, kiedy się nie widziałyśmy – zauważyła podle, jakby mówiła coś dawno niewidzianej przyjaciółce. W jej głosie nie brakowało troski, która tylko podsycała zjadliwy ton.
Teraz nawet się cieszyła, że siedzą w takiej, a nie innej odległości. O wiele bardziej deprymująca byłaby świadomość, że Ślizgonka nawet jej nie słyszy i nie mogłaby się jej pozbyć. Teraz miała szansę pokazać się z najgorszej strony. Siedziała na kocu po turecku z książką przed sobą, ale nie potrafiła zabrać się za czytanie. W tej chwili priorytetem było pozbycie się Tori z jej otoczenia.
Chyba łatwiej zdobędę sądowy zakaz zbliżania się do mnie…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pon Paź 17 2016, 00:27

Bycie dziwakiem i samotnikiem miało swoje minusy, ale też sporo plusów. Jakich? A na przykład takich, że wiedziała o wielu ciekawych miejscach, o których inni uczniowie nie mieli pojęcia. Czasami odnajdowała te miejsca przypadkiem, czasem podczas treningu a czasami po prostu nogi prowadziły ją instynktownie przed siebie doprowadzając ją w nierzadko dziwne okolice. Staw na obrzeżach Hogsmeade nie należał co prawda co dziwnych miejsc, ale z pewnością prawie wcale nie uczęszczanych przez innych ludzi. Miała wrażenie, że wszyscy zapomnieli o tym miejscu i jej to odpowiadało. Gdy zamek się jej nudził, wychodziła na spacer do wioski i przeważnie kończyła w tym oto miejscu.
Było późne popołudnie i powoli zaczynało się ściemniać, co jednak nie przeszkadzało jej w wędrówce. Czuła podświadomie, że musi się odciąć od szkolnych murów, bo ostatecznie zeświruje i wyląduje na psychotropach w skrzydle szpitalnym. Ubrała się ciepło i przy okazji w pelerynkę przeciwdeszczową, dzierżąc dzielnie w kieszeni butelkę wina, którą dostała w ramach wygranego zakładu. Trzymała ją ukrytą i na "specjalną" okazję, czyli na jeden ze słabszych i bardziej depresyjnych dni, jak ten. Po kilku minutach marszu przez Hogsmeade Angielka dotarła na miejsce, usadawiając się na kamieniu pod gęstymi drzewami, co dawało jej poniekąd osłonę przed deszczem i wiatrem. Czy się nie bała, że ktoś ją zaatakuje? Cóż, jak widać i w szkole zdarzały się ataki, dlatego nie robiło jej to różnicy. Na samo wspomnienie spotkania kilka dni temu z Alexandrem w obserwatorium złapała się za szyję w miejsce, z którego nareszcie zszedł niezbyt przyjemny siniak. Butelkę wina otworzyła już po drodze, kiedy tylko zboczyła z jedynej głównej drogi w wiosce, nic więc zaskakującego nie było w tym, że powoli wpadała w śmieszkujący humor. Dziś nie miała głowy do picia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Walia!
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13367-dickon-isaiah-hobbs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13384-grzeczny-do-bolu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13383-wolalbym-kruka




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pon Paź 17 2016, 01:12

Miał dosyć. Nie potrafił niczym zająć głowy i na dobrą (albo raczej złą) sprawę, wszystko psuło mu humor. Obiecał sobie, że pouczy się dzisiaj tego przeklętego hebrajskiego. Obiecał sobie, że do następnych wakacji będzie rozmawiać z dziadkami bez żadnego problemu w ich ojczystym języku, a póki co to... Nie można powiedzieć, żeby szło mu to dobrze. Niestety, ale akurat TEN język wchodził mu do głowy wyjątkowo topornie, przez co dzisiaj był wyjątkowo wpieniony i jak przeważnie jego twarz była spięta ze stresu, tak dzisiaj była po prostu wykrzywiona w grymasie irytacji... A trzeba podkreślić, że Hobbs wyglądał dosyć zabawnie, kiedy był wściekły. Zabawnie zmarszczony nos i czoło, do tego nieco zmierzwione włosy, bo kiedy się złościł, ignorował to, że kilka kosmyków opadało mu na czoło.
Dzisiaj miał wszystko w dupie.
Nie miał ochoty być dzisiaj miłym, grzecznym i posłusznym Puchonem. Krótko mówiąc... Brejk de rulz! Jeszcze tylko brakowało, żeby założył te kolczyki, które gdzieś tam leżały w szafce na znak buntu. Nigdy nie zapomni ojcu tego, że go wyśmiał! To miał być jego bunt! Dorosłość! Te sprawy! A on go... Wyśmiał! Chamstwo i tyle. No i jeszcze bardziej się zirytował, super!
Odetchnął cicho, rozmasował skronie i zaczesał włosy do tyłu, poprawiając zaraz na ramieniu torbę. Tak, miał zamiar się upić. W samotności, w Hogsmeade, nad stawkiem, który, jak mu się zdawało, zna tylko on.
Jakby ten dzień nie był wystarczająco beznadziejny, ktoś musiał siedzieć nad jego stawkiem! Wlepił wzrok w tył głowy dziewczyny, a potem zerknął na jej kark, kiedy go dotknęła. Nie stał zbyt daleko, więc dostrzegł siniaka. Tutaj przeważyła jego puchońska natura i zamiast spróbować ją wygonić, stanął obok niej i zerknął na Jej twarz. Znał ją. Niezbyt dobrze, śmiem twierdzić, że wcale, ale potrafił dopasować imię do twarzy - Andrea.
- Co Ci się stało? - spytał z nutką zwykłej, puchońskiej troski, splatając ramiona na piersi.
W zwykłej, białej koszuli, puchońskim krawacie i ciemnych jeansach było mu zimno, ale to już trudno. Przetrwa to. Jest w końcu mężczyzną, czy coś!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pon Paź 17 2016, 01:29

Alkohol nieco stępił jej zmysły, dlatego gdy usłyszała szelest dochodzący zza jej pleców nie poruszyła się ani o centymetr ani też nie raczyła wyciągnąć różdżki z kieszeni ocieplanego płaszcza. To był pierwszy krok do zrobienia sobie krzywdy - czyli nie zwracanie uwagi na resztki odruchów samozachowawczych. Zamiast tego bardzo polubiła się ze swoją butelką, w związku pociągnęła spory łyk czerwonego, cierpkiego trunku przyglądając się chłopakowi, który pojawił się tuż obok niej. Tak zupełnie bez emocji, krzyku, pisku i wyzwisk, że ją przestraszył. Przez dłuższy moment również nie mogła rozpoznać kim jest i przyglądała mu się z wyjątkowo głupią miną, ale w końcu skojarzyła, że to jest ten, co przeważnie ubiera się jakby wyszedł prosto z jednego bardzo starego obrazu wiszącego na korytarzu.
- Życie się stało - odpowiedziała z rozbrajającym uśmiechem na ustach a potem wolną dłonią sięgnęła do kieszeni. Papierosy. To było to czego jej najbardziej brakowało w ostatnich dniach, oczywiście poza toną czekolady i jej przyjacielem-kotem, który najprawdopodobniej właśnie wylegiwał zadek na jej poduszce, zostawiając tam tonę swojej czarnej sierści. Dłuższa pauza w odpowiedzi Hobbsa dała jej do myślenia i dopiero po chwili skojarzyła, że raczej pytał o resztki siniaka, który przed chwilą macała. No tak, ma się ten zapłon.
- A, to... długa historia - wzdychając ciężko wsunęła papierosa między malinowe wargi a potem odpaliła go, nieco się przy tym gimnastykując; w końcu w rękach trzymała butelkę i paczkę z resztą zbawiennego tytoniu, a różdżka skryła się między materiałem kieszeni a chusteczek higienicznych.
- Jak to jest, że zawsze gdy chcę być sama ktoś wpada na ten sam pomysł i idzie w to samo miejsce? - wbijając wzrok przed siebie, westchnęła ciężko. Nie planowała jednak się stąd ruszać, na pewno nie w tej chwili. Kulturalnie skończy butelkę i papierosa a potem się zastanowi. Może Puchon okaże się interesującym rozmówcą i zapomni o tym, że zaburzył jej wizję wieczoru?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Walia!
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13367-dickon-isaiah-hobbs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13384-grzeczny-do-bolu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13383-wolalbym-kruka




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pon Paź 17 2016, 01:53

To dziwne, że nie usłyszała Hobbsa, który dzisiaj poruszał się jak słoń. Ten dzień był naprawdę okropny. Miał wrażenie, że pogubił gdzieś wszystkie swoje cechy, które lubił i stał się jakimś nieudolnym, zgorzkniałym dziadem, który nie pasuje do ukochanego Hufflepuffu. I jeszcze... To wszystko przez Pannę W. Nienawidził tego nieodwzajemnionego uczucia! Ale jak Ona miała odwzajemnić coś, jeśli nawet nie potrafił się do Niej odezwać? Wkurzał się sam na siebie, że jest taką pizdą. Nie potrafił. Nie był w stanie zagadać. Głos wiązł mu w gardle, nogi robiły się jak z waty i jedyne, co był w stanie wydukać, to głupie "cześć". Miał wrażenie, że Ross za każdym razem, jak go widzi, ma z niego niezłą śmiechawę i obgaduje go z Karris, gdy tylko odejdzie w swój kącik. Nienawidził tego. Dzisiaj nienawidził wszystkiego. Nienawidził pogody, nienawidził tej ciężkiej torby, nienawidził osoby, która nabiła Ślizgonce siniaka. Tylko tej Ślizgonki nie nienawidził, bo przecież nic mu nie zrobiła, a uśmiech faktycznie go rozbroił. Był taki szczery i pozytywny w tym smutnym jak pizda dniu. Kąciki jego ust drgnęły ku górze.
Wygrzebał z torby puszkę piwa i otworzył je bezceremonialnie. Miała swoje wino, więc nawet nie proponował. Nie sądził, by ona podzieliła się z nim swoim trunkiem. To nie ten dzień, zresztą... Nie był fanem wina. Nie dzisiaj. Dzisiaj był prawie jak ten mugolski, słynny kot. Grumpy Cat.
- Więc skoro życie się stało, to współczuję. - mruknął, siadając na drugim kamieniu, tuż obok Andrei. Westchnął cicho i napił się piwa. Nienawidził pić z puszki.
Widząc jej zmagania z papierosem, już chciał wyciągnąć swoją różdżkę, ale nie zdążył. Jakoś się uporała. Podrapał się po skroni i zerknął na Nią.
- Mogę jednego? - spytał niepewnie, zaciskając i rozkurczając palce w nerwowym geście.
Nie palił zbyt często. Czasem popalał ze swoim najlepszym przyjacielem, Gracem... Ale tylko czasem. Dzisiaj też miał ochotę zapalić. Taak, to pasowało do alkoholu.
- Nie mam pojęcia, jak to jest, ale nie mam zamiaru sobie stąd iść. Ja też chciałem być sam, a natrafiłem na Ciebie. Nie wiem, może to los jest po prostu zwykłym szmaciarzem? - spytał z nutką irytacji w głosie, opierając się tyłem głowy o pień drzewa.
- Musisz znieść moje towarzystwo, Andreo. Albo sobie stąd idź, chociaż nie radziłbym. Pada, a tutaj przynajmniej tak nie zmokniesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pon Paź 17 2016, 02:09

Nie znała chłopaka, ale z obserwacji i niektórych plotek czołowych plotkar Hogwartu wiedziała, że przeważnie ubiera się dość staromodnie - o ile to dobre słowo, dzisiaj po prostu by ktoś powiedział, że ubiera się "hipstersko" - a przede wszystkim wiedziała, że jest spokojny i bardzo grzeczny. Jak niewinny nenufar unoszący się beztrosko na spokojnej tafli wody. Tym bardziej zdziwiła się, kiedy poprosił o papierosa co odbiło się na jej twarzy i uniesieniu jednej brwi wyżej. Podsunęła mu paczkę pod nosa potem oparła się bokiem o drzewo, z powrotem spoglądając przed siebie.
- Częstuj się do woli - rzadko dzieliła się papierosami, ba, broniła ich jak ósmego cudu świata, ale widząc w jakim nastroju jest Puchon nie mogła mu odmówić. Winem też mogłaby się podzielić, zwłaszcza gdy ujrzała co pije.
- Nie jest z tobą tak źle skoro smutki zapijasz piwem. Piwo to sok, nic nie daje, przynajmniej nie wtedy, kiedy chcesz się sponiewierać jak szmata - jej powalająca szczerość oznaczała, że naprawdę było jej wszystko jedno i nawet nie próbowała tego ukrywać. Również wątpiła, że ma tak słabą głowę i przewidywała, że zaraz może ją zaskoczyć faktycznie częstując się od niej winem albo wyjmując coś mocniejszego z torby. Gdy zwrócił się do niej po imieniu zaciekawiona skierowała doń wzrok.
- Skąd znasz moje imię? Czyżby zła sława mnie wyprzedzała? - ponownie uśmiechnęła się, ale tym razem cierpko i mniej sympatycznie niż przed chwilą. Wprawdzie sama nie wiedziała czemu dzisiaj pije. Powodów było kilka; miała dość szkoły, miała dość chłopców w tej szkole i faktu, że nie może znaleźć nikogo. Po Norbercie poprzeczka była wysoko zawieszona i nie zanosiło się na to, by ktoś do niej sięgnął. I była zirytowana sama na siebie, że coraz częściej ulegała pokusie czerpania przyjemności prawdopodobnie kosztem drugiej osoby. Chodziło oczywiście o dotyk i bliskość płci przeciwnej; lubiła to i w pewnym momencie gdzieś zgubiła umiar.
- No, los to szmaciarz. Faktycznie. Zwłaszcza kiedy ciężko jest przestać robić coś co jest złe. A do tego masz świadomość, że to jest złe a jednak to, że ci jest przyjemnie jest silniejsze od zdrowego rozsądku - paliła spokojnie, delektując się "śmiercionośnym" tytoniem i jednocześnie kontrolując stan butelki.
- A twoja obecność chyba jeszcze mi nie przeszkadza. Większa szansa, że nic mi się nie stanie - obróciła głowę jak marionetka wlepiając ostatecznie wzrok w Puchona. Z każdym kolejnym łykiem wina czuła większą bezsilność i świadomość, że będzie zdana na łaskę albo nie-łaskę drugiej osoby ją denerwowała. - A tobie co leży na serduszku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Staw na obrzeżach Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Droga do Hogsmeade
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Cukiernia w Hogsmeade
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Gabinet Pielęgniarski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-