IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Staw na obrzeżach Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Cannes
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja, metamorfomagia
  Liczba postów : 480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5421-zoe-champion
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5422-zoe-zaprasza-cie-do-znajomych-przyjmujesz-zaproszenie-czy-sie-boisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5423-albert-czyli-sowa-bez-mozdzka-zoe




Gracz






PisanieTemat: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pią Cze 07 2013, 00:23

First topic message reminder :


Staw na obrzeżach Hogsmeade
W okolicach Hogsmeade, tam gdzie już nie słychać gwaru rozmów z głównych ulic, a gdzieniegdzie tylko stoją piękne domy z mnóstwem wolnego miejsca wokół siebie, gdzieś za grupą drzew, na uboczu, znajduje się spory staw.  Niejedna osoba zapewne nazywa go jeziorem, ale to jest sztuczny zbiornik, a w jego lewej części znajduje się niewielka wysepka. Można do niej podpłynąć, ewentualnie przejść, jednak jeżeli ktoś bierze ze sobą jakieś rzeczy, należy trzymać je wysoko w górze, gdyż woda przeciętnej osobie w najgłębszym miejscu stawu sięga do połowy szyi. Niewiele osób też wie o jego istnieniu, bo uczniowie niechętnie zapuszczają się w tą pustą, 'wiejską' okolicę, zaś mieszkańcy... jakoś rzadko tam zaglądają i tyle.



Ostatnio zmieniony przez Zoe F. Champion dnia Pią Cze 07 2013, 00:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Walia!
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13367-dickon-isaiah-hobbs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13384-grzeczny-do-bolu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13383-wolalbym-kruka




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pon Paź 17 2016, 13:56

Hipstersko. Och, taaaaak, tak! Słyszał to określenie i cholernie go to bawiło, bo za hipstera się nie uważał, choć... Patrząc czasem w lustro miał wrażenie, że faktycznie wyszedł z innej epoki i wyglądał teraz, jakby nie do końca pasował do tego wszystkiego. Tyle tylko, że z reguły było mu z tym dobrze, tylko dzisiaj przeszkadzało mu to wszystko tak bardzo, że aż chciało mu się rzygać. Pierwszy raz od dosyć dawna czuł się aż tak źle. No cóż, każdemu zdarza się złapać doła... No dobra, to nie był nawet dół, to był kanion. Wielki kanion! Stąd to jego nietypowe zachowanie. Nie miał siły być... Sobą. Bo to, jaki był na co dzień nie było udawane, Hobbs nie lubił udawać. To była prawda, tyle tylko, że każdy jest czasem taki wymemłany i nie warto nikogo obwiniać... Ani aż tak się dziwić, że grzeczne osoby też palą. Uśmiechnął się kącikiem ust i wziął od Niej papierosa, wsuwając go między wargi.
- Nie dziw się tak. To, że nie zataczam się po hogwardzkich korytarzach, narąbany jak Messerschmitt nie znaczy, że nigdy nie miałem w ustach alkoholu i papierosów. Jestem całkiem normalny, wbrew opinii, które o mnie krążą.
Powiedział z lekkim rozbawieniem wymalowanej na tej niewinnej, niemalże dziecięcej buźce. Był absolutnie normalnym, jeszcze, nastolatkiem. Odpalił więc papierosa różdżką, którą miał za paskiem i zaciągnął się nim powoli, odchylając zaraz głowę, by popatrzeć w zachmurzone niebo, pocięte konarami drzewa. Kilka kropel skapnęło z liści na jego czoło i policzki. Wtedy wyprostował się i otarł je, wydmuchując z ust kłąb szaroniebieskiego dymu.
- A wino sponiewiera Cię jak szmata? Zawsze zdawało mi się, że ma to tylko trochę więcej procent niż piwo. Jeśli chcesz się sponiewierać, musiałabyś chyba pić najtańsze wino, jakie można kupić w mugolskich sklepach. Chociaż obawiam się, że wtedy mogłabyś zwymiotować na siebie, albo na mnie, a to nie byłoby nic przyjemnego. - mruknął, biorąc kolejny łyk piwa.
- Ewentualnie można sponiewierać się wódką, bimbrem, albo whiskey. W ostateczności spirytus. Słyszałem, że po czeskim możesz z radości stracić wzrok.
Dodał po chwili milczenia, splatając ramiona na piersi. Nogi wyciągnął przed siebie i skrzyżował je w kostkach. Zerknął na Ślizgonkę, lekko marszcząc nos. Chyba nie była zadowolona z faktu, że Hobbs śmiał znać jej imię.
- Już mówiłem, jestem całkiem normalny. Czasem i do mnie dochodzą jakieś plotki, albo i nawet nie plotki. Po prostu słyszałem Twoje imię i widziałem Cię raz, czy dwa. Spokojnie, plotki puszczam mimo uszu, odkąd dowiedziałem się, że jestem gejem i sypiam z moim przyjacielem, Gracem.
Tutaj w jego głosie było słychać niemałe rozbawienie. Naprawdę, gejem? Miał dziewczynę! To znaczy, wcześniej, teraz już nie miał. Teraz jego myśli zaprzątała tylko panna W... I spędzała mu sen z powiek.
Słuchając Jej słów, znów marszczył łagodnie czoło i brwi. Znów wyglądał jak ten dawny, zmartwiony Hobbs. Gdzieś ta złość uleciała i wróciło puchońskie zmartwienie całym światem.
- Chyba musisz spróbować to przetrzymać. Rozumiem Cię, bo zło jest pociągające... Nawet bardzo... Ale satysfakcja, że czegoś nie zrobiłaś jest jeszcze większa. Spróbuj. Może mogę jakoś Ci pomóc? - spytał cicho, popijając piwo. Chyba zaraz je skończy. Uch, całe szczęście, że był naprawdę dobrze zaopatrzony.
Gdy Andrea popatrzyła na niego, nie pozostał Jej dłużny, także na Nią popatrzył. Uśmiechnął się smętnie.
- Bo jestem straszną cipką i nie jestem w stanie zagadać do kobiety, która... Jest... Boże... Nie mam słów, by ją opisać. Panna W. jest taka... Uhm... Cudowna. - mruknął z lekkim zawstydzeniem, zaciskając zaraz usta w wąską linię.
Nie powinien tego mówić. Nie powinien opowiadać o swojej miłości do Karris, ale... Tłumienie wszystkiego w sobie jest problematyczne i trudne. Męczące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Wto Paź 18 2016, 00:03

Panienka Jeunesse w tym momencie zaczynała powoli wkraczać w kolejny stan upojenia, jakim była depresja. Najwidoczniej faza śmiechu miała albo nadejść później albo w ogóle, co nieszczególnie ją interesowało w danej chwili. Dopaliła w ciszy swojego papierosa, kątem oka zerkając na chłopaka - najwidoczniej nie przeszkadzało mu to, że zawiesiła na dłuższy moment głos i również to wykorzystał na delektowanie się swoim tytoniem. Myślała nad jego słowami.
- Niech się dzieje wola boska, ostatecznie faktycznie cię obrzygam, ale od czego są zaklęcia? - wzruszyła ramionami podsumowując smętnie kwestię picia wina, wódki, rumu, czy też piwa, ponownie przyklejając się do swojej butelki. Jeśli miało ją sponiewierać to trudno, obudzi się rano z wielkim kacem. Jeśli jednak nic jej nie da to też przecież się nie pochlasta z tego powodu, prawda? Z drugiej strony picie alkoholu w takim stanie wcale nie wróżyło nic dobrego, bo zaraz mogła zacząć bez powodu ryczeć. Alkohol był podstępną bestią i z każdym razem żałowała, że nie poszła w stronę kolorowych pigułek poprawiających humor. No, ewentualnie w stronę zielska. Angielka poza zaklęciami parała się eliksirami i zielarstwem, to też skonstruowanie czegoś na rozweselenie nie stanowiło dla niej szczególnego wyzwania. Z zamyślenia wyrwały ją słowa na temat pewnej kobietki. W swoim zwyczaju nastawiła uszy na Puchona i uśmiechnęła się rozbawiona.
- Uu... co to za jedna? Czemu do niej nie zagadasz? Czego się wstydzić? Daj spokój, trzeba dbać o swoje - Archimedes w spódnicy z niej był żaden, ale co miała zrobić? W sumie, tutaj też mogła pomóc eliksirem albo zaklęciem! Już chciała to zaproponować, szybko jednak opamiętała się. Prawdopodobnie sama nie byłaby uradowana, gdyby ktoś w ten sposób próbował o nią zabiegać. Chociaż...
- Ma kogoś? Jak nie, to zacznij od komplementu. Drobiazg, a działa... nawet jak ma kogoś to też zacznij! Chłopak nie ściana... czy coś - dopaliła papierosa, sącząc spokojnie krwisty trunek, choć pokazał się w niej bliżej nieokreślony entuzjazm. Może zamiast podrywać powinna zostać ciocią dobrą radą?
- Nie jesteś cipką, boisz się odrzucenia i tyle albo twoje zasady ci na to nie pozwalają - dobrze, że ktoś jeszcze miał zasady. Taki ewenement jak Ślizgonka nie miał ich prawie wcale przez co czasami źle kończyła. Wino powoli się kończyło a ona czuła, że gdy tylko podniesie się do pozycji stojącej to się to może dla niej kiepsko skończyć. Mistrz złych decyzji we własnej osobie.
- Ej, Hobbs... gdybym chciała się do ciebie dobrać albo bym na ciebie zwymiotowała, czy coś, to przepraszam z góry - palnęła na koniec. W jej mniemaniu mówiła idealnie i poprawnie składniowo, jednak dla osoby trzeźwej zauważalne były pewne zawahania czy wypowiadaniu kolejnych słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Walia!
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13367-dickon-isaiah-hobbs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13384-grzeczny-do-bolu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13383-wolalbym-kruka




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Wto Paź 18 2016, 21:28

Dlaczego cisza miałaby mu w ogóle przeszkadzać? Na Boga, przecież to nie jest nic złego! Lubił ciszę. Lubił spokój. Można powiedzieć, że patronem Hobbsa był święty Spokój. Kochał, kiedy nikt nie zawracał mu głowy, kiedy mógł siedzieć w swoim własnym towarzystwie i zajmować się własnymi sprawami. Kiedy był w domu, najchętniej zamykał się w swoim pokoju, razem z psem, by drapiąc zwierzaka za uchem czytać książki, czy uczyć się. Nie był kujonem; po prostu czerpał przyjemność z pozyskiwania nowych informacji, z poszerzania horyzontów. Pomimo tego, że przeczytał całkiem sporo książek, nadal nie mógł zrozumieć, dlaczego ludzie tak często piętnują tych, którzy LUBIĄ się uczyć. Nie mieściło się to w jego małym rozumku i chyba nigdy się nie pomieści. Niezrozumiałe, ot co. Swoją drogą, alkohol zabija szare komórki, niedobrze. Pewnie jutro będzie miał wyrzuty sumienia. On zawsze je miał.
- Mimo wszystko, jest to trochę... Niehigieniczne, nie sądzisz? Wymiotowanie na drugą osobą. Wolałbym, żebyś zwymiotowała na trawę, a nie na mnie. Najwyżej potrzymam Ci włosy, albo coś. Tylko nie na mnie, proszę. - mruknął z lekkim rozbawieniem, kręcąc lekko głową.
Patrząc na Andreę, miał wrażenie, że dziewczyna jest w dużo gorszym stanie, niż on. Nie bardzo wiedział, z czego to wynika, ale chciał jakoś jej pomóc. Ot, taki był z niego uprzejmy Puchon! Nie lubił patrzeć na smutnych ludzi, a ona była zdecydowanie smutna.
Hm, jeśli chodzi o zielsko... Gdyby tylko wiedział, że dziewczyna skłania się w tamtą stronę, to przynajmniej wiedziałby, z kim może spróbować! Bo jednak zioło bylo ciekawą sprawą, zwłaszcza dla mugolaka, który przecież wie, że coś takiego istnieje, tylko... Cóż, jak się spędza 3/4 roku w świecie czarodziejów, gdzie marihuana nie jest szczególnie znana, to tak wychodzi. No, nieważne. Kiedyś spróbuje! Dzisiaj miał piwo. Skończył pierwszą puszkę i bezceremonialnie zgniótł ją w dłoni, zabierając się za kolejną. Zawahał się chwilkę, po czym podał jedno Andrei. Nie czekał na odmowę, czy zgodę, po prostu dał Jej tę puszkę.
- Co do tego, czy ma kogoś, czy nie... Nie jestem pewien, czy nie jest z Rossem. Trudno stwierdzić, czy tylko się przyjaźnią, czy są razem, czy co... - burknął, zaciskając usta w wąską linię. Ross był specyficzną osobą. Z tego, co słyszał, miał to po swoim wyjątkowo ekscentrycznym ojcu, byłym Zakonniku Feniksa. Westchnął cicho. Jaką miał szansę w starciu z Rossem Nightem? Co najmniej żadne. Dzisiaj miał naprawdę okropny nastrój i cała jego wątpliwa pewność siebie uciekła w zapomnienie.
- Chodzi o to, że Karris to nie jest byle dziewczyna, którą można poderwać. Ona jest... To... Ona jest taka wolna i niezależna, że nie wyobrażam sobie zamknąć jej w złotej klatce. Boję się, że to właśnie przez przypadek bym zrobił, gdybym chciał ją... Poderwać. Wiesz, co mam na myśli? - mruknął, pocierając palcami czoło.
Pokręcił w końcu głową i napił się piwa. Bez sensu to wszystko. Popatrzył na Andreę, oceniając jej poziom alkoholowego upojenia. Chyba mocno wstawiła się tym winem... Ale on też zaraz będzie nietrzeźwy, bo picie na pusty żołądek w takim tempie nie jest najlepszym pomysłem.
- Nie martw się, zaopiekuję się Tobą!
Puścił Jej oczko, rechocząc pod nosem. No cóż, kończył drugą puszkę piwa w zbyt krótkim tempie. Zły, zły pomysł. Zły, Hobbs! Będziesz miał moralniaka, ale z drugiej strony to w sumie yolo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Wto Paź 18 2016, 22:58

Ale halo, stop, stop! Oczywiście wcale nie planowała na niego wymiotować, ba, nie miała w ogóle zamiaru wymiotować, ale sądząc po tym, że dzisiaj wino raczej jej nie wchodziło to mogło się niestety tak skończyć. Mimo wszystko nie wiedziała dlaczego w pewnym momencie ich w miarę inteligentna rozmowa wkroczyła na ścieżkę rzygania na ludzi. Do tej pory jej się to nie zdarzyło i jedyną osobą, która trzymała jej włosy była Hail albo ona sama jakoś dawała radę. Kiedyś przecież musiała się wyszumieć! Nie skomentowała już jednak jego słów spoglądając ponownie na paczkę papierosów, które leżały spokojnie obok niej na kamieniu. Nie, na razie chyba sobie odpuści kolejnego, bo złoty zapas niestety powoli się kończył.
Angielka wysłuchała chłopaka uważnie - lub tak przynajmniej to wyglądało - obserwując z wyjątkowym zacięciem swoje stare, białe adidaski. Bardziej brudne chyba już nie mogły być a brud i nieład ją denerwował. W kwestii ubioru była perfekcjonistką; wszystko musiało być czyste, pachnące i wyprasowane. Nawet głupie spodnie czy bluza dresowa a jedyny nieład jaki miała to ten w głowie i na głowie, kiedy nie chciało jej się myć włosów i po prostu je spinała w byle-co. Gdy nastąpiła pauza, Andrea z głośnym "HM?" przeniosła wzrok na Puchona.
- Mogę się dowiedzieć coś o niej - zaproponowała, choć nie miała pojęcia, o którą dziewczynę chodziło. Najwidoczniej nie była wcale taka fajna, skoro jej nie kojarzyła a kojarzyła w tym więzieniu naprawdę wiele osób! A może to po prostu był sekret, by ktoś się zakochał? Nie, stanowczo bycie ułożoną i spokojną nie pasowało do Ślizgonki, nawet nie ze względu na dom, ale przez charakterek.
- Dobry związek to taki, w którym jesteś z kimś, ale jesteś wolny - Archimedes w spódnicy jej nie opuszczał, jednak zestawienie dwóch słów o przeciwstawnych znaczeniach wcale nie było przypadkowe. Związek i wolność. To wcale się nie wykluczało, choć brzmiało dziwnie.
- Jasne, że bycie z kimś to wyrzeczenia, kompromisy i takie tam, ale jeśli ta osoba czuje się wolna to jest dobrze. Jeśli jej nie tłamsisz, nie odbierasz jej tej niezależności. Myślisz, że jeśli się z kimś zwiąże to ta osoba będzie mieć taki dylemat jak ty teraz? - w jej krótkim rozpoznaniu dochodziła do wniosku, że chłopak był bardzo niepewny siebie i łatwo odpuszczał. Błąd. Mogła go tego oduczyć w zasadzie.
Dopiła wino do końca a potem ze smutkiem zerknęła na pustą butelkę. Za piwo póki co odmówiła a oferta Hobbsa przywołała na jej ustach szczery uśmiech. Szczerze wątpiła, że gdyby nie był pod wpływem alkoholu to odstawiłby ją ładnie do pokoju wspólnego. Ale alkohol czynił cuda.
- Nie mogę sobie znaleźć nikogo na stałe, mam wrażenie, że przez moje podejście do chłopaków nikt albo nie chce albo się boją, że będą kolejną "zdobyczą". Wszystko przez plotki, w których przeleciałam pół szkoły - oparła się bokiem o drzewo, ściskając sobie nos między oczami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Walia!
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13367-dickon-isaiah-hobbs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13384-grzeczny-do-bolu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13383-wolalbym-kruka




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Wto Paź 18 2016, 23:57

No właśnie, mogło jej się to zdarzyć! A przezorny zawsze ubezpieczony, więc wolał się na tę okoliczność zabezpieczyć. Niech rzyga w inną stronę, no! A rozmowa o wymiotowaniu była poniekąd potrzebna, żeby była pewna, że włosów sobie nie zarzyga. I tak, nieinteligentne rozmowy Hobbsowi nie przeszkadzały. Nie można być cały czas elokwentnym i rozmawiać o sztuce, życiu i śmierci. Teraz miał ochotę być całkowitym przeciwieństwem samego siebie. Bycie grzecznym i ułożonym, nawet jeśli jest to absolutnie naturalne, może być czasem męczące. Dzisiaj odcinał się od siebie i skupiał się na chwili. Miał wszystko w nosie. Tak, jutro na pewno będzie bardzo żałować i za wszystko będzie Andreę przepraszać, ale dzisiaj było dzisiaj. Miał więc w nosie jutro, o jutro będzie martwić się... Jutro. Ot, takie masło maślane, ale akurat to miało sens.
Mieli chyba więcej wspólnego, niż mogłoby się zdawać. Wystarczyło spojrzeć na Isaiaha i widać było, że on także bardzo dba o to, by wyglądać jak najstaranniej. Wkurzał się, kiedy kosmyki jego włosów sterczały nie tak, jak trzeba, a koszula była pomięta, nie wspominając o pyłkach na czarnych spodniach. Szlag go trafiał, kiedy to widział! Pedantyzm to kolejna cecha jego charakteru, która niekiedy go męczyła. Na dobrą sprawę, tego akurat nie potrafił tak po prostu wyłączyć, dlatego jego dłoń raz po raz zbliżała się do włosów, by przygładzić je lekko.
- Nie widzę takiej potrzeby, Andreo. To trochę bez sensu. Jest z mojego rocznika, więc znam ją trochę, niektóre zajęcia mamy razem... Ale wciąż czuję, że to nie jest ktoś, kto... Chciałby ze mną być? Jeśli mogę to tak nazwać. I wiem, jak działają związki. Wiem, że chodzi o wolność, ale boję się, że z troski, jak to się mówi... Zagłaskałbym kotka na śmierć, a tego żadne Niebo mi nie wybaczy.
Mruknął z konsternacją, przeczesując ciemne włosy palcami. Znów się napił, kończąc już drugie piwo. Teraz powinien zrobić sobie przerwę, żeby nie przegiąć.
- Według plotek jestem gejem i sypiam z moim przyjacielem. Dlaczego przejmujesz się takimi głupotami? Plotki to tylko plotki. Jeśli w ogóle nie będziesz się tym przejmować, z pewnością ucichną i wszyscy o tym zapomną. Pokaż, że Cię to nie obchodzi... Albo, że to nieprawda. - mruknął, kładąc Jej dłoń na ramieniu, jakby chciał Ją pocieszyć i pokazać, że ma w nosie plotki i tak w jego ocenie Ślizgonka jest w porządku. Nawet po tak krótkim czasie mógł stwierdzić, że zdecydowanie Ją polubił. Była bezpośrednia, a Hobbs lubił takich ludzi.
- Nie myśl o tym teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sro Paź 19 2016, 00:23

Ależ ona nie potrzebowała pocieszenia, bo w tym momencie chyba sama nie do końca wiedziała czego chce. Z jednej strony faktycznie próbowała kogoś znaleźć, kogoś w miarę normalnego, kim by się nie znudziła, jednak z drugiej strony każda próba kończyła się fiaskiem. Wszyscy byli według niej tacy sami lub przynajmniej bardzo podobni i nie spełniali jej oczekiwań. A wcale nie miała wysokich! Chyba. Ciężko było jej ocenić. No ale na przykład taki Alexander: ich relacja była wyjątkowo pojebana ze wszystkich, jakie zawarła w tej szkole i po ostatnim spotkaniu Ślizgonka przez moment się go naprawdę bała. A potem jej przeszło. Była chyba psychicznie chora, nie bała się zagrożenia albo czekała aż sobie sparzy palce i prawie sparzyła o czym mógł świadczyć ledwo widoczny już siniak po przymusowej malince. A Misha? Byli tacy sami, co oznaczało, że nie stanowiliby dobranej pary. Lub wręcz przeciwnie! Chociaż każde miało identyczne zagrywki, tak pewnie mieli jeszcze kilka asów w rękawie. A co potem? Ich relacja w ostatecznym wydaniu pewnie skończyłaby się na friends with benefits. Był jeszcze David, całkiem interesujący osobnik, ale... NIC nie czuł. Po co jej ktoś, kto nic nie czuje? Kto nie odczuwa zwykłego dotyku? Byłoby jej po prostu przykro, że może "czuć" jedynie "wzrokiem".
Załamana Angielka przetarła dłońmi twarz, wydając z siebie stłumione i zrezygnowane "aaa", po czym zerknęła na Puchona.
- Dobra rada, jeśli nie chcesz, żeby ktoś ci ją sprzątnął sprzed nosa to jej powiedz co czujesz. Potem będziesz sobie pluć w brodę. A skąd wiesz, że nie czuje podobnie? W najgorszym wypadku przestaniecie rozmawiać, chociaż jak sobie kogoś znajdzie to też przestaniecie, bo będzie cię boleć i serce i duma - powiedziała w końcu z wyjątkowo idealną dykcją jak na swój stan upojenia alkoholowego. Co mogła mu poradzić? Była bezpośrednia, a więc i nie miała zamiaru go pocieszać i mówić, że wszystko się ułoży. Bo się kurna nie ułoży, dopóki nie ruszy zadka.
- A ja się wstydzisz to wyślij list - zapaliła kolejnego papierosa, chociaż teraz miała ochotę na te zielone "papierosy". Obejdzie się jednak smakiem, bo to co zrobiła po chwili przelało czarę goryczy. Wstała z kamienia, a w zasadzie zjechała z niego, chcąc utrzymać pionową pozycję. W świecie pijanego wszystko co robi, robi idealnie, a w świecie obserwatora było gorzej. Chwiejąc się nieco zademonstrowała jaskółkę, trzymając papierosa między wargami.
- O, patrz! -...i w tym momencie papieros upadł na ziemię a ona chcąc go ratować straciła równowagę i również runęła na cztery litery.
- Tak chyba nie postępują księżniczki - parsknęła śmiechem. By wyjść z sytuacji "z twarzą" usiadła wygodnie jakby demonstrując, że taki był zamiar. To, że całe jeansy i kawałek czarnego płaszcza wraz z butami był w błocie się nie liczyło. Póki co, bo teraz nie interesowało jej to, że ubranie nie jest idealne.
- To co, powiesz jej w końcu co czujesz? Bo ja to zrobię - zagroziła, podpierając się ręką z tyłu. I brudząc ją naturalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Walia!
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13367-dickon-isaiah-hobbs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13384-grzeczny-do-bolu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13383-wolalbym-kruka




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sro Paź 19 2016, 23:32

Nie był tego taki pewien, czy nie potrzebowała przypadkiem pocieszenia. Wyglądała, jakby bardzo go potrzebowała. Patrząc w oczy dziewczyny, widział coś... Smutnego. Bardzo smutnego. To nie był ten rodzaj smutku, który jego dopadł akurat dzisiaj. To było coś innego. To był długotrwały żal, który musiał towarzyszyć Andrei od dłuższego czasu. Nie wiedział, z czego to wynika, ale naprawdę chciał Jej jakoś pomóc. Skoro już los chciał, że się spotkali i siedzieli tu razem, to niechże się Dick na coś przyda ( ͡° ͜ʖ ͡°) i pomoże tej nieszczęśliwej Ślizgonce! Skupienie się na Jej smutku jakoś pomogło mu w odsunięciu od siebie faktu, że jest zbyt wielką pizdą, żeby tak po prostu zagadać do Karris... No, ale może w końcu się przełamie. Argumenty, jakie wystosowała Andrea były całkiem przekonujące i jeśli Hobbs się nie spręży, ktoś inny może spróbować zakręcić się wokół panny W., a tego by chyba nie przeżył. Tak bardzo chciał... Żeby była szczęśliwa! Ona też miała czasem coś smutnego w oczach, to go tak bardzo intrygowało... Chciał wiedzieć, co sprawia, że pomimo swojej niezależności bywa taka smutna.
Westchnął pod nosem, odsuwając od siebie Karris i wszystko, co z Nią związane. Na dzisiaj miał dosyć. Nie miał siły myśleć nad tym, jak sprawić, by zwróciła na niego uwagę. To było za dużo, do cholery.
Wracając jednak do rzeczywistości... Widząc, co wyczynia Andrea, parsknął śmiechem. Była naprawdę wstawiona! On zresztą też był już nieco zachwiany, ale nie tak, by nie móc podnieść się z miejsca i podnieść dziewczynę na nogi. Popatrzył na Nią z politowaniem, kręcąc głową. Urocze to było, jak zachowywała się po pijaku. Ludzie w ogóle byli wtedy zabawni, pod warunkiem, że nie włączał im się agresor.
- Wyglądasz jak siedem nieszczęść. - powiedział z nutką troski w głosie, wyciągając znów różdżkę. Usunął z jej ubrań większość błota, po czym schował różdżkę.
- Chodź, usiądziesz sobie. Chyba nie powinnaś wstawać, co?
Ostatnie pytanie Andrei puścił mimo uszu. Może kiedyś powie Karris. Teraz nie będzie zaprzątać sobie tym głowy. Skupił się raczej na dziewczynie, która ledwo trzymała się na nogach. Zaprowadził ją z powrotem na kamień i wbrew zdrowemu rozsądkowi sięgnął po jeszcze jedno piwo. Jak się sponiewierać, to się sponiewierać, już trudno...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sro Paź 19 2016, 23:46

Z każdą kolejną minutą do jej głowy wpadały kolejne świetne pomysły, tymczasem jednak patrzyła zaciekawiona na to co robi jej towarzysz. Nawet po pijaku wyczyścił jej ubranie, to się nazywa pedantyzm! Albo dobre serce lub pół na pół. Potem grzecznie usiadła obok spierając głowę o pień drzewa i zadzierając wzrok do góry. Jesień nieubłaganie nadchodziła a wraz z nią jesienna depresja. Taka kolej rzeczy.
- Nic mi nie jest - uśmiechnęła się rozbawiona, bo najwidoczniej podobało jej się to, że się wywaliła, uwaliła błotem. W końcu mogła. Kto jej zabronił? Była dużą dziewczynką z zachwianiem emocjonalnym, ale kto by się tym teraz interesował.
- Nie odpowiedziałeś na pytanie - zaczęła ciągnąć go za język, bo obrała sobie za cel teraz rozwiązywanie czyichś problemów. To wychodziło jej wręcz idealnie, jednak rozwiązywanie SWOICH problemów zazwyczaj kończyło się niczym.
- Hobbs, zrobimy eksperyment - wypaliła nagle z entuzjazmem klaszcząc w dłonie. - Uznajmy, że jestem twoją Karris. Wyobraź sobie, że teraz ona tutaj siedzi, rozmawiacie sobie, jest przyjemnie. Spróbuj mi powiedzieć to co jej, no dawaj, tak będzie ci łatwiej - wiadomo, trochę żartowali, trochę faktycznie próbowali rozmawiać normalnie. Tymczasem ona mówiła serio, rzucając mu nieznoszące sprzeciwu spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Walia!
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13367-dickon-isaiah-hobbs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13384-grzeczny-do-bolu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13383-wolalbym-kruka




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Paź 20 2016, 00:01

Nie był pewien, czy to była kwestia pedantyzmu. To chyba prędzej wynikało z tego, że Hobbs po prostu lubił pomagać, a ona ewidentnie w tym błocie potrzebowała pomocy. Jeśli nie, to proszę bardzo, znowu mogła się w nim wytaplać! Wtedy już nie próbowałby Jej stamtąd wyciągać, no! Ale teraz spróbował i niech się cieszy, bo zaschnięte błoto ciężko schodzi. Chociaż, niektóre kobiety twierdzą, że z błota można zrobić sobie maseczkę, czy coś... No nie wiem, Hobbs kompletnie się na tym nie znał, więc niech nikt nie wymaga od niego cudów i domyślania się, że ona do tego błota to tak pielęgnacyjnie wlazła.
- Dobrze, dobrze. Nic Ci nie jest i wcale nie wyglądałaś, jakbyś uprawiała zapasy w błocie.
Zarechotał wesoło, przygładzając ciemne włosy. Towarzystwo dziewczyny było zdecydowanie przyjemne i nie miał już za złe losowi, że go w to wpakował. Siedział na kamieniu obok Niej, pił piwo i uśmiechał się, czując, że robi mu się lepiej... Do czasu. Kiedy Ślizgonka zaproponowała mu, żeby udawali, że ONA jest Karris, jego twarz przybrała minę typu "chyba Cię pojebało!"... Tyle tylko, że Hobbs był zbyt dobrze wychowany, żeby powiedzieć to na głos.
- Myślę, że... Nie... Nie chcę. Nie sądzę, żebym jej teraz coś powiedział. Zresztą, ja nawet nie jestem trzeźwy i pewnie bym ją pocałował z głupoty, albo coś! - fuknął, splatając ramiona na piersi. Zlustrował Ją wzrokiem z góry na dół i ni chu chu nie mógł Jej sobie wyobrazić w roli Karris, nawet gdyby chciał, bo Karris była tylko jedna! I zachowanie miała inne... No nie potrafił. Chociaż ten pocałunek niebezpiecznie i niemoralnie gdzieś mu dźwięczał w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Paź 20 2016, 00:28

Ślizgonka nie miała pojęcia co miał do zapasów w błocie. Gdyby była toples, najlepiej z drugą kobietą, to wtedy jego imię zaczęłoby mieć prawdziwy sens. Tymczasem faktycznie mogła wyglądać mało zachęcająco, a już na pewno nie jak kobieta toples, tylko co najwyżej jak dziecko, które wpieprzyło się przypadkiem w błotko. Gdy ujrzała jego minę, wzniosła oczy ku niebu.
- Tak, pojebało mnie. Przyzwyczajaj się, bo ona może tak samo zareagować - to, że czasami Andrea czytała w myślach zawdzięczała długotrwałej obserwacji osoby, z którą rozmawiała. A przede wszystkim umiała odczytywać te miny, które bardzo często sama robiła. Bum, cała zagadka wyjaśniona. Wiedziała też, że będzie stawiać opór, co było akurat normalne.
- Jezu, Hobbs, gdzie ty masz jaja. Całkowałeś się kiedykolwiek? - spytała uszczypliwie a potem zasłoniła mu dłonią oczy. Gdyby się nie całował to znając życie by mu w tym pomogła, taka była dobra. - Dobra, mów teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Walia!
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13367-dickon-isaiah-hobbs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13384-grzeczny-do-bolu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13383-wolalbym-kruka




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Paź 20 2016, 00:40

I dlatego nigdy nie wybaczy rodzicom tego, że dali mu tak na imię. Chwała Bogu (i dziadkom), że jego drugie imię brzmiało całkiem normalnie i to nim przeważnie się posługiwał. Isaiah brzmi całkiem przyjaźni, a Dick... Dwuznacznie. Cholera. Rodzice to mieli poczucie humoru, nie ma co! Koń by się uśmiał... A zapasy w błocie, hm. Raczej wolałby w kisielu, gdyby miał wybierać. Mniej brudne! A przecież Hobbs jest pedantem, prawda? Więc to oczywiste, że wolałby kisiel, do tego jest przezroczysty, mniej zasłania... Tak, tak, nawet taki grzeczny Puchon miewa nieczyste myśli. To ludzkie i normalne, nie ma co się nad tym rozwodzić.
Dziwne by było, gdyby Hobbs nie stawiał oporu! Pomysł był bezapelacyjnie poroniony i nie miał zamiaru go realizować. Czuł się jak kretyn na samą myśl odgrywania tych ról. Po prostu... No nie, no nie chciał!
- Sugerujesz mi, że miałbym odgrywać z nią jakieś role? Nie sądzę! - burknął, marszcząc mocno czoło. Co za pomysły...
Na zarzut, że się nie całował oburzył się nie na żarty. Popatrzył na Nią z irytacją i splótł ramiona na piersi.
- Oczywiście, że się całowałem! Za kogo Ty mnie masz, co!? - mruknął, krzywiąc się niemiłosiernie. Przysłaniała mu widok, a to było niebezpieczne! Chociaż, niebezpieczne było już to, że był nietrzeźwy, a oni weszli na grząski grunt.
- Nie będę niczego mówił! I w ogóle, skąd pomysł, że się nie całowałem?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Paź 20 2016, 01:08

To jak Hobbs się irytował tak bardzo spodobało się Andrei, że postanowiła dalej go wkurwiać. Nie zdjęła dłoni, ale za to drugą powstrzymywała się od śmiechu, który zbliżał się bardzo szybko. Odebrałby to źle, a ona nikogo nie chciała stresować!
- Bo ci zaraz żyłka pęknie - zabrała rękę, spoglądając na niego cholernie rozbawiona sytuacją. Gdy trochę odetchnęła, by móc dalej rozmawiać, przyglądnęła mu się ponownie.
- Czasami w łóżku odgrywa się role dla urozmaicenia pożycia. Może Karris lubi się bawić w teatrzyk łóżkowy... - too far. Mimo wszystko byli w takim stanie, że które z nich przejmowałoby się tym, co mówili? Na pewno nie ona. Najważniejsze dla Ślizgonki było w tym momencie to, że przestała się dołować a za to świetnie bawić.
- Bo jesteś grzeczny do bólu, Isaiah - spoważniała, wypowiadając jego imię. Był bardzo ułożony i grzeczny, dlatego wątpiła w to, że skradł pocałunek któreś królewny a potem nie miał wyrzutów sumienia z tego powodu. Ale mogła się mylić, przecież dalej patrzyła na niego trochę przez pryzmat plotek i tego jak widziała go nim zaczęli razem pić tego wieczoru.
- No dobra, przepraszam, ale można spróbować. Zamknij oczy i mów, tak jakbyś miał ją przed sobą. Weź się otwórz, bo ja jej to powiem i wtedy nie będzie odwrotu - nalegała dalej. Tak łatwo nie odpuszczała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Walia!
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13367-dickon-isaiah-hobbs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13384-grzeczny-do-bolu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13383-wolalbym-kruka




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Czw Paź 20 2016, 14:25

Ludzie są tacy okrutni! Tak często zachowywali się właśnie w ten sposób... Im bardziej Hobbs się wściekał, tym bardziej go denerwowali, jakby ich to bawiło. Cóż, zapewne tak właśnie było. Mieli niezłą frajdę z tego, że spokojna buzia Puchona krzywiła się w poirytowanym grymasie, gdy robili coś, co go wkurzało... Na przykład zarzucali mu, że on to w ogóle się nawet nie całował. Owszem, był grzeczny, dobrze wychowany i ułożony, ale takie osoby też kochają, też są w związkach, też przeżywają swoje pierwsze razy. Uch. Się chłopina zirytowała! Ale kiedy już zobaczył Jej roześmianą twarz, trochę ta złość z niego zeszła. W końcu przestała wyglądać, jakby miała się zaraz popłakać, więc... Niech będzie. Zresztą, jego reakcja też była przesadna, też by się z siebie śmiał.
- Myślę, że odgrywanie teatrzyku z Nią to trochę co innego, niż z Tobą. - mruknął, czując, że koniuszki jego uszów robią się lekko czerwone. To znak, że poczuł się nieco zażenowany jej słowami, ale ćśś. Miał nadzieję, że w ogóle tego nie zauważyła. Znowu by się z niego nabijała, zarzucając mu kolejne głupoty, typu, że nigdy nie miał dziewczyny. No miał, no. Tyle tylko, że nie widział sensu, by rozpowiadać o tym na prawo i lewo. To była sprawa między nim a tamtą dziewczyną... To znaczy, to już było dawno zakończone, ale przecież tamto wszystko się wydarzyło.
- Grzeczni też mają swoje potrzeby, Andreo. To, że nie rozpowiadam wszystkim dookoła o swoim pożyciu seksualnym nie znaczy, że ono nie istnieje.
Powiedział całkiem szczerze, wzruszając lekko ramionami. Na trzeźwo raczej unikałby tego tematu, ale teraz... Jakoś tak... Cóż.
- Nie chcę, Andreo. Ja... To, co mam do powiedzenia Karris powinna usłyszeć tylko ona. Nie mogę zrobić sobie generalnej próby, to byłoby głupie. I nie martw się, powiem jej. Uwierz mi, mam jaja i jestem w stanie to zrobić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Nie Paź 23 2016, 23:44

Andrea była głucha na jego słowa i po prostu robiła swoje, czyli dalej mu dogadywała i dogryzała, jednak z każdą kolejną chwilą coraz mniej, niż na początku. W końcu poczuła się trochę źle z tym, że Puchon - oaza spokoju - się zdenerwował, ale przecież takie było życie! Ona, ciotka dobra rada, przygotowywała go na przyszłość a on tego faktu nie doceniał. Westchnęła rozgoryczona, opierając się plecami o drzewo i jednocześnie prostując nogi w kolanach, na koniec zapalając kolejnego papierosa.
- Niech ci będzie - burknęła pod nosem między jednym zaciągnięciem się a drugim, zastanawiając się czy faktycznie Hobbs wyzna swojej wyśnionej miłości uczucie, jakim ją darzy. Ślizgonka w to wątpiła, ale cóż mogła zrobić? Wiedziała, że gdyby tylko zaczęła maczać w tym paluchy, to Hobbs by ją pogryzł a potem i tak przepraszał, że ją uraził. Taki właśnie miał dziwny charakter, nie potrafiący trzymać na swoim. To znaczy: jest obrażony to jest, i już, na ch... drążyć temat. Rozglądnęła się wokół, wytężając maksymalnie wzrok, po czym przetarła dłonią twarz.
- Nie wierzę ci i tak - słowa Andrei jak setki igieł przeszyły panującą ciszę. - W to, że umiesz się całować - dodała, wzruszając ramionami. Prowokowała? Może. Nawet jeśli, to co z tego? W końcu byli duzi i wolni, chyba mogli robić co im się podoba, zwłaszcza na odludziu, gdzie było ciemno i nikt poza nimi się tu nie zagłębiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Walia!
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13367-dickon-isaiah-hobbs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13384-grzeczny-do-bolu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13383-wolalbym-kruka




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Wto Paź 25 2016, 00:18

Niech Ją szlag! Naprawdę wystawiła na próbę anielską cierpliwość Hobbsa! A jednocześnie odkryła, co było jego czułym punktem - podważanie faktu, że potrafi być odważnym mężczyzną. Nie znosił tego. To po prostu nie mieściło się w jego małym rozumku, żeby osobę, która nie jest ordynarna uważana była za mniej odważną niż taka, która na głos wyraża swoje zdanie, nieraz w sposób wyjątkowo chamski i niekulturalny. Po prostu tego nie rozumiał! I dlatego tak się wkurzył na Andreę. I jeszcze ten zarzut, że się nie całował! Co to za pomysł w ogóle!? Aż policzki poróżowiały mu leciutko ze złości.
- I będzie, zobaczysz. - burknął, łapiąc Ją za nadgarstek. Przyciągnął do siebie jej dłoń, zaciągnął się jej papierosem i puścił ją, wydmuchując dym w bok. Nigdy nie dmuchał dymem w czyjąś twarz.
Był zadowolony, że odpuściła. Przypuszczał, że raczej jej się to znudziło, a nie, że poczuła się z tym źle, czy coś w tym guście, ale to już trudno. Wolał to, niż żeby dalej wierciła mu dziurę w brzuchu, że ma powiedzieć Karris. Powie, niech się o to nie martwi. Prędzej, czy później to zrobi. Przecież nie da się żyć w ciągłej niepewności.
Chłopakiem kierował chyba jakiś impuls, bo kiedy powiedziała, że mu nie wierzy, on złapał w dłonie Jej policzki i przyciągnął Jej twarz do swojej, wpijając się w jej usta niemalże drapieżnie! Ale ta gwałtowność trwała zaledwie ułamki sekund. Kiedy zniknęła, pocałunek stał się delikatny, spokojny... Wargi Hobbsa zamykały się na Jej dolnej wardze, ssąc ją lekko, język wślizgiwał się do wnętrza Jej ust... Zamroczyło go. Bardzo. Nie powinien jej całować, nie powinien trzymać dłoni na jej policzku, drugiej wplatać w Jej włosy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Wto Paź 25 2016, 15:04

Najwidoczniej Andrea sprowokowała go do tego stopnia, że urażone męskie ego musiało się przebić i pokazać, że ONO ma rację. Dlatego kiedy złapał ją za rękę, odbierając jej papierosa, wyraźnie zaskoczona, ale i też zaciekawiona, zerknęła nań. Chciała coś powiedzieć, coś głupiego jak jej aktualny wyraz twarzy, jednak chłopak zadziałał szybciej, niż przewidziała. Bezwiednie opuściła rękę z papierosem, nieomal wypalając sobie dziurę w płaszczu. Przez chwilę zbita z pantałyku mimowolnie odwzajemniała pocałunek, szybko się reflektując w sytuacji. Czy przed chwilą nie opowiadał jej o swojej wielkiej platonicznej miłości do wybranki, która o tym nie wiedziała? I mówili, że to kobiety są zmienne jak chorągiewka na wietrze. Odsunęła się powoli, wpatrując się wielkie błękitne ślepia w twarz chłopaka i dopiero gorący popiół, który wpadł jej na dłoń spowodował, że zeszła na ziemię.
- Co to miało być? - nie miała pretensji, ale chciała sprostować sytuację w jakiej się znaleźli. Nie mogła też powiedzieć, że ten nagły temperament Puchona jej nie odpowiadał. W zasadzie zmienił jej postrzeganie Hobbsa, ale co z tego, skoro nie miała w planach nikomu o tym mówić? Dopaliła resztkę papierosa wyrzucając go za siebie, a drugą chłodną dłonią rozmasowała zaczerwienione miejsce na ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Walia!
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13367-dickon-isaiah-hobbs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13384-grzeczny-do-bolu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13383-wolalbym-kruka




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sro Paź 26 2016, 19:13

O tak, sprowokowała jego pijane ego, które musiało się dzisiaj wykazać. Już czuł moralniaka w kościach. Już czuł, że będzie żałować tego wszystkiego, jak tylko wytrzeźwieje całkowicie, pewnie jeszcze tej nocy. Boże kochany, nie będzie mógł sobie wybaczyć tego, że dał się ponieść i sprowokować. Pocałował ją, a najgorsze jest to, że kiedy zaczął, nie mógł się oderwać. Tyle tylko, że to była kwestia czystej cielesności, a nie uczucia. To było nieznośne! Nie chciał potraktować Jej przedmiotowo, ale potrzeba bliskości, jaką ma każdy człowiek była na tyle silna, że zamiast się ogarnąć i zapanować nad ego, nad potrzebą bliskości, nad tym wszystkim, to rzucił się na Nią jak na jakieś wygłodniałe zwierzę. Już teraz czuł wstyd, kiedy się od Niej odsunął. Policzki pokryły mu się rumieńcem, na twarzy malowało się permanentne zażenowanie. W momencie wytrzeźwiał. Odsunął się od Niej znacznie, kręcąc głową.
- Nie powinienem w ogóle Cię dotykać. Przepraszam, ja... To... Chyba nie mogłem znieść tego, że mi nie wierzyłaś, poza tym... Alkohol... Przepraszam. To żenujące. To w ogóle nie powinno się wydarzyć. Nie chcę, żebyś myślała, że jestem hipokrytą. To... Po prostu chyba wynikało z tego, że chciałem się całować.
Wzruszył bezradnie ramionami, zaciskając palce na kolanach. Czuł się jak kretyn, ale wolał postawić sprawę jasno. Miał ochotę się całować, nic więcej, nic mniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sro Paź 26 2016, 19:50

Po pierwszej fali szoku wywołanego słowami chłopaka, kiedy zaczął się usprawiedliwiać, przyglądała mu się w milczeniu. A potem zaczęła się śmiać, dość serdecznie jak na nią, łapiąc się za brzuch. Nie wiedziała czy rozbawiło ją to głupkowate tłumaczenie, czy ogół sytuacji, czy może to alkohol zaczął powoli z niej wychodzić.
- Teraz już wiesz czemu tak bardzo lubię chłopców - miała na myśli oczywiście jego kwestię o tym, że po prostu chciał się całować i tyle. Ona w swoim przypadku to wiązała bardziej z rozrywką i wypełnieniem sobie czasu, niż z poczuciem bliskości, ale nie miała w planach mu tego tłumaczyć ponownie. Wsunęła zmarznięte dłonie do kieszeni płaszcza, po czym rozejrzała się nerwowo wokół siebie. Niezręczna cisza, która zapadła, była tym razem tak nieznośna, że nie wiedziała czy wypada jej coś powiedzieć. W końcu przypomniała sobie, że prawdopodobnie Hobbs będzie ją teraz przepraszać do końca życia i dzień dłużej.
- Ale Isaiah, obiecaj mi, że nie będziesz teraz mnie przepraszać na każdym kroku - i choć wydawałoby się, że żartuje, tak tym razem mówiła poważnie. Polubiła go, ale wolała zawczasu pozbyć się małego wrzodka, którym mógłby się stać. - Stało się, trudno - uśmiechnęła się łagodnie, dopiero teraz zastanawiając się, czy go nie urazi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Walia!
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13367-dickon-isaiah-hobbs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13384-grzeczny-do-bolu
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13383-wolalbym-kruka




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sro Paź 26 2016, 20:34

Miał ochotę już stąd iść i zapaść się pod ziemię. Już dawno nie był tak zażenowany swoim zachowaniem. Jak w ogóle mógł to zrobić? Przetarł twarz dłońmi, wplatając palce w swoje ciemne, idealnie ułożone włosy. Pasma opadły na czoło, kiedy cofnął dłoń, ale zupełnie to zignorował. Wlepił wzrok w czubki wypastowanych butów, milcząc. Co miał powiedzieć? Jak wybrnąć z tej sytuacji? Już na pewno nigdy nie wpadnie na kretyński pomysł, żeby się uchlać, wtedy tracił kontrolę nad sobą. Chociaż... To chyba zdarzyło mu się pierwszy raz. Ze stresu pobladł, a jego twarz znowu była spięta od tego nieprzyjemnego uczucia.
- Nie, chyba nie wiem. - mruknął, lekko wzruszając ramionami.
Potrzebował kilku głębszych oddechów, żeby wziąć się w garść i chociaż trochę odsunąć od siebie ponure myśli, które zaprzątały mu głowę. Wolał teraz nie gdybać, bo jego wnioski mogłyby być iście katastroficzne.
- Ale... Ja... - zająknął się, odwracając od Niej wzrok.
Milczał przez chwilę, jakby trawił w sobie słowa, które chciał powiedzieć. Zagryzł lekko dolną wargę i znów przetarł twarz dłońmi.
- Dobrze. Masz rację. To był tylko niewinny całus. Nic więcej. Nic mniej. - powiedział powoli, na koniec wzdychając.
Oparł się plecami o pień drzewa, zamykając oczy. Nie było sensu drążyć tematu. Nie będzie męczyć Jej tym, że źle czuje się z tym, co się stało. Przecież o tym wiedziała.
- Chcesz już wracać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 267
Dodatkowo : Jasnowidzenie
  Liczba postów : 439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13398-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13431-andzia-gandzia-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13420-andrea-jeunesse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13421-andrea-jeunesse




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sro Paź 26 2016, 20:40

Chłopak urzekł ją swoim irracjonalnym zachowaniem do tego stopnia, że nie mogła przestać się uśmiechać. Przypatrywała mu się dalej, po czym wstała z ziemi, wyciągając w jego stronę rękę.
- Wracajmy - zarządziła i kiedy się zebrali, ruszyli w stronę zamku. W ciszy i ciemności, od czasu do czasu potykając się o wystające przy drodze korzenie.
Droga upłynęła im stosunkowo szybko jak na ich aktualny stan, a gdy znaleźli się niedaleko wejścia do zamku Angielka zatrzymała Puchona stanowczym ruchem, po czym w ułamku sekundy wspięła się na palce, składając na jego ustach przelotny pocałunek na dobranoc.
- I pamiętaj, nie przepraszaj - pożegnała się i oddaliła do dormitorium, zostawiając ponownie tego wieczoru osłupiałego chłopaka.

zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 75
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13187-matthias-orn#352612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13215-matthias-bo-orn#353054
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13212-deus-meus-kosmateus#353047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13213-matthias-orn#353048




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pią Lut 10 2017, 17:58

Zima - okres, w którym wszystko co piękne staje się ponure, zimne. Tegoroczny ziąb nie ominął nawet tak magicznego miejsca jakim jest Hogsmeade. Aczkolwiek płatki śniegu zalegające na ziemi oraz domach dodawały uroku temu miejscu. Staw, na teren którego wchodził właśnie Krukon, był pokryty warstwą lodu. Była to chyba główna atrakcja tego miejsca o tej porze roku. Każdy z nas za dzieciaka wyobrażał sobie jak to jest śmigać na łyżwach po zamarzniętym jeziorze, nieprawdaż? Matthias zdjął jedną z rękawiczek, które miał założone na swoje dłonie. Jego ręka powędrowała ku lodowatej powierzchni akwenu wodnego. Miał nadzieję, że uda mu się sprawdzić, bądź wyczuć czy warstwa lodu jest wystarczająco gruba. W jego głowie zrodził się plan, aby przejść się po stawie. W pewnym sensie poudawać, że on także potrafi się dobrze bawić.
Chłopak przymknął oczy i wczuł się w spadające płatki śniegu. Można wręcz rzec, że była to rzecz, która potrafi uspokoić nawet najgroźniejszego potwora na tym świecie. Płatek śniegu. Zaskakujące jak malutkie rzeczy potrafią mieć duży impakt na nasze życie. Chłopak położył się na białym puchu przykrywającym ziemię na terenie obrzeży Hogsmeade. Starał się jak najbardziej "wtopić" w otoczenie. Gdyby nie jego jaskrawe ubranie prawdopodobnie byłby niewykrywalny. Myśli chłopaka tym razem powędrowały ku przeszłości, do domu rodzinnego. Wszystkie wspomnienia wróciły, a z nimi powrócił ponury humor. Dzisiejszy dzień nie zapowiadał się jakoś wyśmienicie, więc czy trzeba było go sobie jeszcze bardziej psuć? Chłopak nabrał w dłoń odrobinę śniegu, a gdy ulepił kulkę o doskonałym kształcie, wyrzucił ją gdzieś przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 510
  Liczba postów : 206
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14021-maddie-v-armstrong#370947
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14024-maddie-v-armstrong#370975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14025-madd-armstrong#370977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14023-maddie-v-armstrong#370973




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pią Lut 10 2017, 19:53

Lubiła zimę. Wszędzie było biało, z nieba spadał miękki puch, który okrywał okoliczną przestrzeń. Nadawał miasteczku charakteru, może nawet uroku, gdyż Hogsmeade w śnieżnych barwach było do twarzy. Pomyśleć, że właśnie tutaj Ślizgonka miała do załatwienia pewną sprawę. Oprócz wypicia kremowego piwa, musiała spotkać pewną osobę. Jednakże, czy wiedziała z kim się umówiła? Oczywiście, lecz za nim się to miało zdarzyć, chciała trochę pospacerować. Do godziny ,,x" pozostało trochę czasu, a chwila na wietrze jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
Z resztą ubrana była jak zimorodek. Bawełniana biała czapka, tego samego koloru rękawiczki. Krótka kurtka w kolorze khaki, jeansy i kozaki ze skóry. W takim odzieniu, z kręconymi włosami, opadającymi niczym cykady na ramiona, szła sobie blisko zamarzniętej tafli jeziora. Od czasu do czasu robiła piruet, nawet cicho podśpiewywała. Jej uwagę zwrócił chłopak, który leżąc na ziemi, wyróżniał się tylko odzieniem. Jaskrawe barwy ukuły ją w oko, aż podeszła, chcąc się mu przyjrzeć.
Wtem jak torpeda, a może ptak oberwała śnieżką. Uderzyła ona prosto w jej rękaw, co w Armstrong nie wywołało uśmiechu. Bez przyczyny, wyraźnego powodu było to dla niej skandaliczne. Wręcz wyczekiwała jakiś tłumaczeń, choćby słowa, a została obdarowana ciszą. Spochmurniała, lecz nie na tyle by wyciągnąć różdżkę.
- Ej! Za co to było?! Zrobiłam Ci coś? - rzuciła pospiesznie w kierunku nieznajomego chłopaka - Rzucaj kulkami w jezioro, cokolwiek, ale bitwy na śnieżki nie urządzałam! - krzyknęła do niego, niby pogodnie, choć głównie chodziło o zwrócenie jego uwagi. Oczekiwała jakiś wyjaśnień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 75
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13187-matthias-orn#352612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13215-matthias-bo-orn#353054
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13212-deus-meus-kosmateus#353047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13213-matthias-orn#353048




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Pią Lut 10 2017, 20:15

Cisza, którą raczył się napawać chłopak została gwałtownie przerwana przez kobiecy głos, który dobiegał z nad przeciwka. Najwidoczniej śnieżka trafiła tajemniczą nieznajomą, co mogło się jej nie spodobać. Halo, halo! Przecież chłopak nie zrobił tego specjalnie, nie ma chyba powodu żeby się obrażać, prawda? Młody Krukon podniósł swoje plecy ze śniegu i zmierzył dziewczynę wzrokiem od stóp do głów. Głównie poszukiwał jakiegoś znaku, który uświadomi go czy nieznajoma jest wrogo nastawiona. Na szczęście nic takiego nie wypatrzył.
- Przecież to nie było specjalnie. Po prostu weszłaś akurat w tor lotu mojej śnieżki. - Powiedział nieco z przekąsem, a także być może lekko prowokująco. Kobiety są wspaniałe, szczególnie kiedy się złoszczą. - Szkoda, że nie zrobimy sobie bitwy. To mogłoby umilić ten smutny dzień. - Dodał po chwili pogodnie się uśmiechając. Być może dobrze się stało, że chłopak zyskał kogoś z kim można by porozmawiać. Całe życie praktycznie był indywidualistą, warto "liznąć" czegoś nowego.
Chłopak wyjął różdżkę i obrócił ją między palcami parę razy. Był to pewnego rodzaju odruch na stres związany z poznawaniem nowych osób. Orn nie był typem ekstrawertyka. Młodziak skierował swój wzrok ku najbliższemu drzewu i odchrząknął. - Jak Ci na imię? - Spytał nie utrzymując kontaktu wzrokowego z dziewczyną. Miał cichą nadzieję, że nie zostanie uznany za buca, który uważa że roślinki są ciekawsze od kobiet. To źle brzmi. Prawie jak dendrofilia. Chłopak ugniótł ze śniegu kolejną śnieżkę i zaczął ją podrzucać. Super zabawa, łuhu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Szkocja, Peebles
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 510
  Liczba postów : 206
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14021-maddie-v-armstrong#370947
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14024-maddie-v-armstrong#370975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14025-madd-armstrong#370977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14023-maddie-v-armstrong#370973




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sob Lut 11 2017, 13:13

Czekała, bo nie pozostało jej nic poza tym. Z resztą obrażenie się i pójście sobie stąd, wykraczało poza jej typowe działania. Nie była taka, chyba, że ktoś ją do tego zmusił. Oczekiwała jego odpowiedzi z uśmiechem i choć pierwsza jej się nie spodobała, nie pozwoliła po sobie tego poznać. Przecież mógł nie wiedzieć, że tędy przychodziła. Przypadek? Cóż, nie lubiła tego stwierdzenia, lecz na razie musiała się z nim pogodzić.
- Zatem po to masz swoje śliczne oczka, by się rozejrzeć, czy kogoś nie trafisz. No, ale stało się. Czy powinnam Tobie odpłacić za to? Jak sądzisz? - przechyliła główkę, zaintrygowana własnym pomysłem. Palce przytknęła do ust i w zamyśleniu popatrzyła w niebo. Może później coś wykombinuje, lecz póki co chyba mogła się zatracić w rozmowie. Chłopak wydawał się miły, może nawet przyjazny, lecz czemu nikt mu nie towarzyszył. Czekał na kogoś? Wróciła wzrokiem do niego.
- Smutny? Dla mnie jest wesoły, nawet bardzo. Jeśli chcesz to możemy spróbować, chociaż sama nie wiem... - dodała niepewnie, jakby samo podjęcie tej decyzji było co najmniej trudne. W rzeczywistości nie wiedziała, czy chcę w tym uczestniczyć. Miała jeszcze coś do zrobienia, a niezbyt jej zależało na poświęceniu całego czasu obcemu czarodziejowi.
Co prawda, o samym pochodzeniu chłopaka dowiedziała się dopiero w momencie, którym wziął do ręki różdżkę. W niemym szoku, cofnęła się o krok. Chciała czegoś spróbować.
- Co to? Patyk? Różdżka? - pokazała palcem na trzymany przez niego przedmiot. Jednocześnie wyglądała na wystraszoną, ojej jak uwielbiała grać!
- Maddie, a ty? - przyjrzała mu się uważnie, dopiero zwracając uwagę na takie detale jak buzia, oczy, usta, postura - Oj, no spójrz na mnie jak ze mną rozmawiasz. Wytłumacz mi to wszystko! - No i pierwsza drama za nią. Wypadało teraz czekać, co się wydarzy dalej. Oby tylko coś ciekawego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 75
  Liczba postów : 74
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13187-matthias-orn#352612
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13215-matthias-bo-orn#353054
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13212-deus-meus-kosmateus#353047
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13213-matthias-orn#353048




Gracz






PisanieTemat: Re: Staw na obrzeżach Hogsmeade   Sob Lut 11 2017, 15:50

Hmm, rozejrzeć się? To byłoby naprawdę ciężkie zważając na to, że chłopak w tamtym momencie leżał na białym puchu. Poza tym był święcie przekonany, że jest on jedyną osobą, która w zimę wybiera się nad staw. Cóż, nie wszystko jest kwestią przypadku, istnieje też coś takiego jak przeznaczenie, jednakże które z tych dwóch rzeczy maczało w tym momencie swe palce? Mężczyzna przeniósł swój wzrok tym razem na dziewczynę.
- Jesteś osobą, która lubi się mścić? - Spytał mrużąc lekko oczy. Mmm, dziewczyna na pierwszy rzut oka nie wyglądała jakby miała ochotę mu przyłożyć za ten niefortunny rzut. Matt przeciągnął się powolnie, wypuszczając z dłoni śnieżkę, którą poprzednio ulepił. Reakcja dziewczyny na widok różdżki wydała mu się w pewnym sensie słodka, lecz porównanie do patyka lekko wytrąciło go z równowagi. Well, nie postanowił dać po sobie tego poznać.
- Nie bój się, nie jestem taki straszny! - Dodał, po chwili chowając różdżkę za swoje ucho. Wyglądał teraz jak prawdziwy uczeń! No może poza tym, że "patyk" nie jest ołówkiem. Chłopak wstał z miejsca i zmniejszył odległość pomiędzy nimi. Gdyby teraz dziewczyna zaczęła uciekać, to prawdopodobnie nie wytrzymałby ze śmiechu.
- Jestem Matthias, pszczółko. - Powiedział uśmiechając się szeroko! W głębi duszy Krukon miał nadzieję, że pierwsze wrażenie jakie sprawił nie wystraszy dziewczyny aż tak bardzo. - Jakiego wytłumaczenia potrzebujesz, Maddie? - Spytał, zwracając uwagę na kolor jej oczu. Piękne brązowe oczęta, możnaby się zakochać, prawda? Chłopak skojarzył sobie z tym kolorem bursztyn. Ciemno-bursztynowe oczka. Młodziak uniósł głowę do góry nieco speszony poprzednimi rozmyśleniami.
Bitwa na śnieżki mogła przynieść mnóstwo frajdy. Jest to dobry sposób na oderwanie się od rzeczywistości, a także obudzenia w sobie wewnętrznego dziecka. Chłopak nie zamierzał nikogo do niczego zmuszać. Jeżeli dziewczyna nie wyrazi stuprocentowych chęci, nie zaatakuje jej ponownie. - Co sprawia, że jesteś cała w skowronkach? - Spytał po dłuższym namyśle, powracając wzrokiem do jej twarzyczki. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Diabełek Matt, jak pięknie to brzmi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Staw na obrzeżach Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Droga do Hogsmeade
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Cukiernia w Hogsmeade
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Gabinet Pielęgniarski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-