IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Przełęcz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość




Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -2
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5109-czesc-jestem-dahlia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater




Gracz






PisanieTemat: Przełęcz   Czw Cze 13 2013, 00:26

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Norwegia, Narwik
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 76
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4782-solv-reynir#141129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6069-dupeczki-solva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6071-suffka-solva#172142




Gracz






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Lip 06 2013, 00:18

Prawo, druga w lewo, piąta w drugą od prawej… cholera, co było dalej? Chyba się zgubił. A chyba w jego przypadku oznacza na pewno i wiadomym dla niego było, że w ciągu najbliższych paru godzin do domków nie wróci. Rozejrzał się dookoła po tym dziewiczym lesie, nie wiedząc, gdzie się podziać, co zrobić i kogo wołać. A w głowie słyszał tylko cichutki głosik, każący mu mieć na to wszystko wyjebane, usiąść na kamieniu i zapalić fajkę, bo co będzie tak stał jak ułom, skoro może poudawać wyluzowanego gościa, który doskonale wie, gdzie jest i po co tu przyszedł. Człowiekiem był bardzo spostrzegawczym, więc zaraz znalazł sobie idealny głaz do siedzenia, ni to wysoki, ni to niski, płaski za to wręcz nienaturalnie, więc usadził na nim swoje cztery litery i oto zrozumiał, że znalazł się w przepięknym miejscu. W niepamięć odszedł już lęk, potrafił się tylko gapić z lekko otwartymi ustami na rozpościerający się przed nim krajobraz. Nie określał się nigdy jako człowieka ogarniętego zachwytem do piękna, chyba że kobiecego, ale nawet on musiał przyznać, że znajduje się w miejscu iście magicznym. Po chwili jednak przypomniał sobie o swoich bardzo prymitywnych potrzebach i wyciągnął swoją świętą papierośnicę. Problem miał ze znalezieniem zapalniczki, która zagubiła się w jednej z jego obszernych, zapełnionych po brzegi kieszeni. Wymsknęło mu się z tego powodu ciche przekleństwo, które chyba wzbudziło żal we wszechobecnej fortunie i zesłało mu wybawienie. Uśmiech pojawił się na jego twarzy w raz z pierwszym buchem. Zaczął sobie nawet nucić jedną ze swoich ulubionych piosenek, by po chwili szaleć już na kamieniu jak na scenie, grać na wyimaginowanej gitarze i wyć do niewidzialnego mikrofonu. Trochę nawet poniosły go emocje, bo w szale rocka pozbył się koszulki i już miotał się dookoła z nagim torsem. I o ile same ruchy były jeszcze do zniesienia, jego głos wymagał naprawdę sporej korekty. Może przynajmniej ten fałsz zwabi do niego kogoś, kto zdzieli go w łeb i doprowadzi do porządku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Lip 06 2013, 00:41

Alexis lubiła czasem przejść się sama, tak po prostu. Bez żadnego niepotrzebnego gadania nad jej uchem. Ona i jej myśli. Ktoś, z kim mogła sobie spokojnie i szczerze pogadać. Fakt, że to była ona, bo w sumie chyba nie każdy wiedział, że jej umiejętność kontaktów międzyludzkich była poniekąd odrobinę uszczerbiona. Z zewnątrz wyglądała jak normalna osoba, rozmawiała, śmiała się czasem, była wredna, albo zła. Zwykłe, normalne ludzkie zachowania. Był jeden problem. Nie potrafiła ufać. Mało kto wiedział co tak naprawdę myśli. Tak więc zostawała jej jedna jedyna przyjaciółka, jej własna głowa. Nie zaczęła jeszcze mówić do siebie i dobrze, bo to byłby już oznaki lekkiego szaleństwa. Ponoć od tego się zaczyna, jak się mówi do samego siebie. Chodziła więc po przełęczy podziwiając jej piękno. O dziwo potrafiła dostrzec coś takiego pomimo swego przynależenia do Slyterinu, gdy nagle usłyszała jakieś zawodzenie. Przez chwilę myślała, że to jakieś ranne zwierzę. Nie mówię, że była jakąś samarytanką, czy coś, ale ruszyła w tamtą stronę kierowana zaciekawieniem i chęcia zobaczenia co też konkretnie się stało. Można sobie wyobrazić jakie było jej zdziwienie, gdy zamiast rannego zwięrzęcia spotkała Raynir'a. Oczywiście, że cały wszechświat musiał działać przeciwko niej. To miał być miły wyjazd. Odpoczynek. Bezproblemowy. Miała się trzymać najdalej jak mogła od osób, których nie lubiła, lu które ją irytowały. Ale nie. Raynir'a zawsze do niej przyciągało jak jakąś zarazę, mogłaby się założyć, że znaleźliby się nawet w labiryncie minutoaura.
Dziś jednak uznała, że to spotkanie może wybaczyć wszechświatowi. Przynajmniej na razie, bo miała okazję podziwiać chłopaka stojącego na kamieniu, miotającego się jakby po porażeniu prądem i wydającego z siebie dziwne dźwięki, które zapewne miały imitować śpiew. W swoim zapomnieniu i wczuciu w to co robił, a poszłaby o zakład, że zrobił się chwilową gwiazdą rocka, miotał się po kamieniu bez koszulki. Mógł ją irytować jak sto diabli, ale przyznać trzeba było, że ciało miał całkiem niezłe, wraz z tą irytującą buzią.
Oparła dłoń na biodrze i przez chwilę obserwowała napawając się tym widokiem. Bądź co bądź, teraz będzie mu mogła to wypominać do końca życia. Poza innymi rzeczami, które mu będzie wypominać. Po czym odchrząknęła po chwili, czekając na dalszą rezkcję. Na jej twarzy, gościł tym razem ironiczny uśmiech, a w oczach było widać rozbawienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Norwegia, Narwik
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 76
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4782-solv-reynir#141129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6069-dupeczki-solva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6071-suffka-solva#172142




Gracz






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Lip 06 2013, 01:14

Reynir bardzo cierpiał z powodu jej kompletnego braku zaufania, ile nocy przepłakał przez jej nieczułe komentarze, ile smutków z nią związanych zatapiał w butelce wódki! Gdyby ona tylko wiedziała, co też zrobiła… hmm… cóż, prawdopodobnie w ogóle by jej to nie wzruszyło i to właśnie był problem, oj tak! Solv mimo to nadal wierzył w jej dobre serduszko, które gdzieś tam ukryła i nadal chciał je uwolnić! Może i była to syzyfowa praca, ale trudno, miał nadzieję, że sobie poradzi i w końcu dopnie swego, choćby miał zginąć w męczarniach!
Teraz jednak zamknięty był kompletnie w swoim świecie, gdyż w jego głowie pojawiła się piękna wizja jego jako gwiazdy rocka. Przed oczyma widział już tłumy, które porywa swoją muzyką, psychofanki, które rzucają w niego coraz to ciekawszymi częściami garderoby oraz swoich ochroniarzy tak dzielnie oddzielających go od dzikich tłumów, by w spokoju mógł wciągnąć sobie krechę białego proszku, po czym napić się porządnie ze swoim zespołem. Wizja ta była tak cudowna, że aż nie chciał wracać do świata rzeczywistego, gdzie nie było ani jednego z powyższych elementów. Miło byłoby zostać w tym swoim marzeniu na zawsze, ale właśnie w chwili, w której wykonywał swoją legendarną solówkę na perkusji, popiół z papierosa spadł na jego jakże przecudną klatę i sen na jawie się skończył. Otworzył oczy i ujrzał przed sobą Alexis, tak, tak właśnie! Zamknął szybko oczy, mrucząc do siebie pod nosem, że to nieprawda, że to koszmar. Tak bardzo chciał wrócić do swojej przyczepy, do swojego zespołu, ale ten zniknął już na dobre, a przed oczyma miał tylko złośliwy uśmieszek Ślizgonki, która potrafiła znaleźć go nawet na środku lasu. Westchnął zrezygnowany, eh, ta mała potrafiła mu zepsuć nawet najbardziej podniosłą chwilę w jego marnym, czarodziejskim życiu.
Otworzył oczy i spojrzał na nią spode łba. No bo co w tym takiego śmiesznego, że stoi na głazie, gra na gitarze, której nie ma i wyje do słońca? Nigdy nie widziała nieoszlifowanego diamentu? W każdym innym momencie byłby nawet zadowolony, że na nią wpadł, ale akurat w tej chwili poczuł się nieswojo.
- Cześć, mała, słodka Ślizgoneczko. Cóż robisz na tym zadupiu pełnym obrzydliwego robactwa i mnie? –Zeskoczył z kamienia i przytulił ją jak dawno niewidzianą przyjaciółkę, po czym wyszczerzył się do niej i odsunął na bezpieczną odległość. Wszak ostrożności nigdy nie za wiele, a Alexis była osóbka nieprzewidywalną i gwałtowną, jeśli chodzi o relacje z nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Lip 06 2013, 01:37

Reynir, był sam sobie winien. Bo naprawdę była spora szansa na to, by dostał to zaufanie, o które był naprawdę ciężko u panny Sky. Jednak alkohol nie był jego najlepszym przyjacielem i mu skutecznie pomógł z przejścia z grupy "prawie Ci ufam", do "zapomnij na zawsze". I jesli Solv chciał coś uwalniać, to mógł próbować. Ale raz podpaść Alexis, to praktycznie jak samemu skazać się na dożywocie. Tak więc panie Reynir, jakieś pomysł na ucieczkę z więzienia?
Co do znajdywania w środku lasu. Lexi naprawdę się nie starał. Ba! Nawet nie chciała go znajdywać. Bo ją irytował, wkurzał, a jednocześnie z niezrozumiały dla niej samej lubiła spotkania z nim, choć za nic w świecie by się do tego nie przyznała, ani nie powiedziałaby tego na głos, ani nikomu, ani tez nawet niczemu. Poza tym, poza tym, że była ironiczną osobą, ironia była też obroną, mieczem, tarcza. Przez którą niewielu udało się przebić.
Musiała jednak przyznać, że Solv swoim wystapieniem stanowczo poprawił jej humor, także je uśmiech, pomimo tego, że był ironiczny, bardziej chyba przypomniał nawet uśmiech rozbawionego człowieka. Chociaż sama Alexis nie zdawała sobie z tego sprawy Reinyr zdobył u niej małego plusika za spontaniczność i zrobienie tego, na co miał ochotę.
Przytulił ją, on ją na serio przytulił. Przez chwilę nie mogła otrząsnąć się ze zdziwienia. Poza tym, poczuła się dziwnie. Fakt ten potęgowało to, że Solv nadal był bez koszulki. Poczuła się dziwnie, inaczej i przez chwilę nie wiedziała co odpowiedzieć. Ona! Alexis Sky! Nie miała od razu gotowej riposty.
-Po pierwsze, nie jestem słodka-skrzywiła wczesniej na te słowa, a teraz poczęła wyliczać na palcach - po drugie, robactwo da się jeszcze ścierpieć, gorzej z Tobą, po trzecie, po trzecie, zrób tak jeszcze raz, to przerobię Cię na posiłek dla robactwa.
Skończyła swoje wyliczanie i rzuciła mu jeszcze jedno wrogie spojrzenie. W zasadzie sama nie wiedziała co takiego zrobił. Przeciez tylko ją przytulił. Za to się raczej nie zabija, prawda.
-Co tu robisz? Naprawdę nie mogę się nigdzie ruszyć, żeby nie wpaść na Ciebie? - spytała z wyrzutem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Norwegia, Narwik
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 76
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4782-solv-reynir#141129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6069-dupeczki-solva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6071-suffka-solva#172142




Gracz






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Lip 06 2013, 02:25

Ale czy Alexis trochę nie przesadzała? To był jeden jedyny raz, kiedy powiedział jej parę niemiłych słów, których zresztą nie pamiętał, a których i tak bardzo żałuje, bo stracił swoją szansę na złapanie panny Sky za serce. Mleko się wylało, doskonale o tym wiedział. Ale był naiwny jak nowonarodzone dziecię i wierzył, że kiedyś mu jednak wybaczy, zaufa oraz zrozumie, że nigdy nie chciał jej zranić. Był pomysłowy, więc na pewno miał szansę na ucieczkę, potrzebował tylko jakiegoś znaku z jej strony, który nakręciłby go do działania.
Sama powinna przyznać się przed sobą, że lubiła tak wpadać na Reynira i drzeć z nim koty. Te ich spotkania Gryfon zaliczał do najsłodszych, jakie mu się przytrafiały. Mimo jej oziębłości i uszczypliwych uwag. Wiedział bowiem, że gdyby nie żywiła do niego choć nici sympatii, zgniotłaby go na pył i tyle. A jednak bawiła się nim trochę, odpowiednio dawkując swoje złośliwości, jakby chciała dać im trochę czasu na naprawienie tego wszystkiego, jakby jeszcze nie skreśliła go zupełnie. Uwielbiał się z nią droczyć właśnie dlatego, że widział tę odrobinę ciepła, które jeszcze do niego żywiła.
Wychodzi na to, że częściej powinien przed nią odstawiać takie przedstawienia, może to właśnie była droga do sukcesu? Ciągłe zaskakiwanie, przy okazji robienie z siebie durnia i dawanie jej tematów do kpin. Nie przeszkadzało mu to nawet, przyzwyczaił się do tego po pewnym czasie. Najważniejsze, że dzięki temu mógłby uleczyć ich strzaskaną na strzępy znajomość (?),
Zauważył tę chwilę, w której Alexis całkowicie znieruchomiała z wrażenia. Cały wewnątrz szalał z uciechy, zapominając o tym, że przerwała mu tak cudowne wizje, ale nie dał po sobie poznać tego poruszenia, bojąc się, że zbytnie zadowolenie może wywołać gwałtowną reakcję z jej strony. Udało mu się zagiąć pannę Alexis Sky, coś niesamowitego!
- Po pierwsze, czy tego chcesz, czy nie, jesteś słodziutka jak lukier. Po drugie, doskonale zdaję sobie z tego sprawę, tak samo pewnie jak ten pająk wędrujący sobie swobodnie po twoim ramieniu. Po trzecie, może jeszcze później spróbuję, chciałbym cię zobaczyć w akcji. – Uśmiechnął się do niej zadziornie, kończąc swoje wyliczanie i odpowiadając tym na jej wrogie spojrzenie.
- Jak widzisz, opalam swą klatę, dając koncert tej oto licznej publiczności. To przeznaczenie, że tak często się widzimy, nie opieraj się mu, Alexis, bo i tak cię dopadnie. – Poruszył frywolnie brwiami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Lip 06 2013, 10:54

Mogła trochę przesadzać, to fakt. Ale będąc samemu całe życie i będąc co chwile ranionym przez innych zaopatrzyła się w pakiet ochronny, który jak widać, czasem przesadzał. Można by też powiedzieć, że o tyle o ile powiedział coś złego na jej temat, bolało ją pewnie też to, że miał racje. Smutną gorzką prawdę, której nie miała jak zaprzeczyć. A nad życie irytował ją fakt, że nawet tego nie pamiętał! Najpierw ją obraża, a potem ot tak sobie zapomina, wygodny obrót sprawy.
Czy lubiła Reynir'a? A może raczej spotkania z nim? Są dni, kiedy zdecydowanie, kategorycznie zaprzeczy, ale są też takie, w których zacznie się zastanawiać. Reynir jak nikt inny pomimo jej chłodnego stosunku do niego, zawsze miło ją wita i grzecznie z nią rozmawia, jakby specjalnie się podkładał i nic sobie nie robił z przytyków, które mu serwuje. Poza tym, zawsze zastać go można było w jakiejś ciekawej sytuacji, tak, że Lexi czasem zastanawiała się, co nowego wymyśli następnym razem, choć przecież jej głowy nie powinny zajmować myśli o nim, był tylko gyfonem przewijającym się gdzieś po korytarzach i czasem w jej życiu.
Co do zaginania, to bym się tak bardzo nie cieszyła Reynir. Nie jest to trudne, gdy lata się bez koszulki prezentując światu całkiem niezły układ poszczególnych części ciała. Alexis choć stanowoczo próbowała się nie gapić i zatrzymać spojrzenie na twarzy rozmówcy, jej wzrok co jakiś czas lustrował całość i próbował niezauważenie wrócić do góry.
Słyszała co mówił, ale jej cała uwaga skupiła się na słowie pająk. Miała na ramieniu pająka. Już czuła jak jej puls znacznie przyśpieszył. Stała nieruchomo bojąc się poruszyć. Tak, to był te moment, w którym wydawało się to, że panna Alexis Sky ma swoje słabości a największą z nich jest pająk. W tej chwili miała już wrażenie że coś po niej chodzi. Oczy wpatrywały się Solva jak pięciozłotówki i widać w nich było szczere przerażenie, a klatka piersiowa opadała z góry na dół.
Co spowodowało u Lexi lęk przed stworzeniami? Jako dziecko została wysłana do piwnicy po węgiel, przez jedną z rodzin. Zwykły, normalna piwnica, taka była na pierwszy rzut oka, dopóki Lexi nie podniosła głowy i nie zobaczyła, że sufit w całości pokryty jest przez pająki; duże, małe, szare, białe normalnie od koloru do wyboru. Wybiegła stamtąd, ale od tego czasu na samą wzmiankę o tym stworzeniu puls jej przyśpiesza i ma wrażenie że coś po niej chodzi.
-To nie jest zabawny żart - powiedziała, przymykając lekko powieki i starając się opanować oddech. Pewnie normalny człowiek strzepnąłby pająka i po sprawie. Ale samo dotknięcia robala przerażało ją tak niesamowicie, że no cóż, po prostu stała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 41
Skąd : Szkocja
Galeony : 249
Dodatkowo : Opiekun Slytherinu
  Liczba postów : 279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3551-aden-morris




Specjalny






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Wto Lip 16 2013, 15:06

Bezczelne dzieciory, myślał sobie, paląc fajkę zakupioną na bazarze. Był tak już cholernie zmęczony Japonią. W czasie dnia omijał wszystkich uczniów i nauczycieli, poznając coraz to nowszą oraz ciekawszą historię. Chciał wykorzystać owy wyjazd maksymalnie, lecz bezczelne bachory nie dały mu spać w nocy. Wyglądał jak totalny ćpun: podkrążone oczy, ziemista skóra. Babeczka od zielska chciała mu dać jakąś maseczkę, ale tylko gdy poczuł jej zapach, prędko pobiegł do łazienki wymiotować. Chyba nie miał w ogóle szczęścia do wyjazdów.
Przeczesał dłonią włosy, a następnie podrapał się po trzydniowym zaroście. Zaczął krztusić się tą wiśniową fają, zastanawiając się, dlaczego dał się nabrać na chwyt marketingowy. Usiadł na trawce, spoglądając na niebo.
- Na Salazara, niech tylko nie pada - syknął, nie wyobrażając sobie powrotu do swojego domku, a w zasadzie domku dla nauczycieli, w których wiało nudą! Już chciał wbić do jakiegoś swojego pupilka, lecz gdy zobaczył, że nie ma nigdzie tylko zielonych, a domy są wymieszane poddał się. Nie będzie w końcu zdradzać swojego podejścia do podopiecznych!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Milton Keynes
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 182
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5753-juno-kavanaugh
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5755-jp-jp-na-100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5754-don-vito-poczta-juno
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7239-juno-primrose-kavanaugh




Gracz






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Wto Lip 16 2013, 15:59

WkurwiJun stwierdziła, że dzisiejszy dzień nadaje się jedynie na cudowną wycieczkę po Japonii, która jak się zdawało nie lubiła blondynki chciała na każdym kroku przyprawić ją o płacz. Nie bójcie się jednak, do płaczu było jej daleko, a ona tylko miała ochotę rozwalić coś po drodze. Jakieś dziewczę, drzewo, domek, no cokolwiek. Wiecie przecież jak to jest. Każdy nie raz pewnie miał ten stan , w którym wszystko szło nie tak jak powinno. No ale, nie ma cwaniaka na Gryfoniaka hehehs, dlatego żaden miłośnik Ślizgonów nie był w stanie bardziej podminować niż była teraz. Postanowiła przejść przez przełęcz no bo taka ładna i w ogóle, a ona jeszcze dodatkowo chciała się wykrzyczeć za wsze czasy, a najlepiej to by było jakby tutaj znalazł się jeszcze jakiś bar albo magiczne pudło pełne alkoholu, którym mogłaby sobie panna Kavanaugh poprawić humor. No nic, zamiast alkopaczki w prezencie otrzymała Adena Morrisa, którego już z daleka. Boże miała jedynie nadzieję,ze nie będzie kolejnym Championem albo Bergiem, którzy tak się afiszowali z tym jak to Gryfonów nie lubia. Idioci. Mierz innych swoją miarą. Całe szczeście, że oni już byli tak wysoko głowa w obłokach, że nie musiała się gimnastykować z tą swoją miarką. Morris, wprawdzie był opiekunem takich debil, ale co ona mogła na to poradzić, mogła mieć jedynie nadzieję, że jego cicha faworyzacja, dalej będzie działała na tej samej zasadzie co dotychczas. Właściwie to nie miała nic przeciwko temu facetowi. Całkiem niezły był mogła stwierdzić, a teraz potrzebowała rozmowy z jakimś inteligentnym gościem. Co prawda Aden wyglądał jakby przed chwilą odłożył strzykawkę, ale Juno śmiała wierzyć, ze to tylko objaw tej cholernej wycieczki, taki sam jakich ona doświadczyła ostatnio kilku.
- Cześć profesorku - stwierdziła bez żadnych ceregieli, w końcu czasem jej bezczelność zatrważała nawet ją samą. Wyszczerzyła się do mężczyzny żeby nie wyjść na jakąś ostatnią zołzę, mimo że podzielała jego stan ducha, czyli nienawiść do wszystkich becwałów dookoła.
- Przeszkodziłam w czymś? - zapytała unosząc brwi do góry. Nie wyglądało na to żeby miał ajkieś konkretne plany, ale kto wie. Może w tej fajce wcale nie ma żadnego wiśniowego tytoniu, a on w kieszeni ma kolejne kilka strzykawek żeby pogłębić swój ćpuński wygląd? No tego to jej jasnowidzenie nie potrafiło przewidzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 41
Skąd : Szkocja
Galeony : 249
Dodatkowo : Opiekun Slytherinu
  Liczba postów : 279
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3551-aden-morris




Specjalny






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Wto Lip 16 2013, 19:15

Aden słysząc głos aż podskoczył. Na Merlina, czy on już nigdzie nie zazna spokoju? Robił wszystko dla tych dzieciaków. Zwłaszcza dla swoich Ślizgonów. Nie tylko przytykał oko na ich występki, lecz czasami po prostu tego nie widział. Udawał, że go nie ma i nic nie widzi. Jednak gdy znał daną osobę, która nie należała do domu Salazara Slytherina, a w dodatku nabroiła czekała ją ciężka kara! W ogóle pan profesor Morris był z "tych" profesorów. Do niego na lekcje nie przychodziło się po punkty. Potrafił czarować nie tylko swoim tembrem głosu, ale też historiami jakie przekazywał. Nigdy nie był banalnym nauczycielem. Każda lekcja chociażby na ten sam temat wyglądała inaczej. Chciał zaszczepić w nich gen małego, ciekawskiego dziecka, który zadaje namolne pytania "a dlaczego, a co to". Tacy byli właśnie jego uczniowie!
Jednak nie tylko sposób, w jaki prowadził lekcje, był wyjątkowy. Aden miał nietuzinkowe pomysły na szlabany. Po pierwsze mężczyzna stawiał na naukę. Dlatego też gdy otrzymał informację od dyrektora, że musi zaopiekować się buntowniczką - Cait Pierre. Nie wahał się długo. Wszak była jego podopieczną, która powinna chodzić jak w zegarku. Chętnie odjąłby o prostu punkty, odsyłając do dormitorium, lecz Slytherin nie mógł spaść w tej słynnej walce o Puchar Domów. Dlatego zabrał ją na spacer, opowiadając o czarownicach w piętnastym bądź szesnastym wieku. Mugole czarownice poznawali po bardzo ładnej cerze. Wszystkie kobiety podejrzane o umiejętności magiczne były wrzucane do błota. Dopiero po paru wiekach udowodniono naukowo, że ta breja posiadana właściwości lecznicze dla skóry. Dlatego miały takie ładne cery! Aden mocno troszczył się o swoich podopiecznych, dlatego też urządził Cait małą kąpiel w bagienku. Czyż nie był wyjątkowy? Ależ oczywiście! Bardziej się zajmował nimi niż Mary Abney Puchonami!
Wzdrygnął się, wypuszczając ciężko powietrze. Już chciał się pytać, jak ta cholera go znalazła i czy ktoś ją przysłał, ale tylko odwrócił się do niej twarzą. Uśmiechnął się, zauważając zdenerwowanie dziewczyny.
- Jak chcesz się na kogoś poskarżyć, pobił Cię ktoś, zgwałcił, obrzucił kupami chochlików, to mnie tu nie ma! - rzucił niemiło, zakładając z powrotem dłonie na piersi. Naprawdę miał dosyć rozwiązywania czyiś problemów. Teoretycznie powinien udawać największego bohatera w całym zamku, bo był mocno zadufany w sobie, jednakże był rodowitym Ślizgonem. Nie spieszyło mu się do pomocy innym.
- Chyba, że masz normalnego szluga, a nie to japońskie gówno - dodał, wyrzucając fajkę. - Nie wierzę, że dałem się nabrać temu kitajcowi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Norwegia, Narwik
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 76
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4782-solv-reynir#141129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6069-dupeczki-solva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6071-suffka-solva#172142




Gracz






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Czw Lip 25 2013, 00:28

Solv też niezliczoną ilość razy dostał po dupie od tego czy tamtego, ale wykształcił sobie nieco inny mechanizm obronny. O wiele praktyczniejszy, bo pozwala dalej spotykać się z tymi osobami, nie przejmując się ich zdaniem, czerpiąc z tego jakieś korzyści. Zawsze powtarzał: „miej wyjebane, a będzie ci dane” i jak na razie ta metoda się sprawdzała. Działało to też w drugą stronę, nie uważa na to, co mówi, zawsze jest szczery aż do bólu, bo skoro jego słowa nie ranią, to innych przecież też nie, prawda? Trochę z niego dziecko we mgle. Zapomniał, co powiedział, bo nie przywiązuje dużej wagi do wypowiadanych przez siebie słów. Dla niego liczą się czyny, a nimi chyba nigdy jej nie uraził, prawda?
Wiele rzeczy można było powiedzieć o Reynirze, ale na pewno nie to, że jest człowiekiem nudnym. Rzeczywiście, robił wiele różnych, często dziwnych rzeczy, zupełnie nie przejmując się ludźmi dookoła, przez co miał dość specyficzną opinię bałwana. Cóż jednak z tego? Ktoś musi przecież nosić ten zacny tytuł! A że wypadło na niego… przynajmniej się wyróżnia!
Ten zagubiony na jego boskiej klacie wzrok Alexis mile połechtał jego przeżarte już ego. Uśmiechnął się zadowolony, nie kryjąc przed nią satysfakcji, którą czuł w momencie jej porażki z własnym zdradliwym spojrzeniem. Śmiać mu się trochę chciało, widząc jak zaciekle próbuje uratować się przed zdemaskowaniem, jednak nie pozwolił sobie na upust emocji, Nie chciał jej sprowokować.
Cholera, nie wiedział, że tak bardzo boi się pająków. Gdyby miał o tym jakiekolwiek pojęcie, wybrałby jakiegoś innego owada do niewinnego żartu, który wydał mu się zabawny. Widząc jednak jej przerażenie, przełknął ciężko nagromadzoną od stresu ślinę i patrzył na nią, marszcząc brwi. Miał tylko nadzieję, że nie rzuci się na niego z pięściami. Chociaż właściwie wolałby to, niż tę odległość między nimi, która teraz wydawała mu się większa niż chwilę temu. Nie wiedział co powiedzieć, ani jak zareagować i chociaż ta wymiana spojrzeń trwała może sekundę, czuł jakby ciągnęła się przez wieczność. Jednego był pewien, nie chciał już więcej widzieć tego przerażenia w jej oczach. Odetchnął głęboko, z pewną ulgą nawet, kiedy się odezwała. Czując odchodzące z niej napięcie, w geście nagłej czułości, podszedł do niej, przytulił ją i zaczął głaskać po głowie, nie myśląc nawet o wcześniejszych groźbach. Nie wiedzieć czemu, przez ten właśnie żart poczuł niezwykłą potrzebę bliskości, jakby mógł nią odkupić wszelkie swoje winy.
- Przepraszam, Alexis. Za wszystko. – Powiedział cicho do jej ucha, a jego ręka dalej gładziła jej włosy. – Możesz mnie teraz bić i kopać, ale nie puszczę cię, dopóki mi nie wybaczysz.
Och, tak bardzo słodko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Pią Sie 02 2013, 15:58

Oj każdy opracowywał sobie taki system obronny jaki chciał, albo jaki umiał. Nie Lexi wina, że ten jest się wydał akurat najodpowiedniejszym i najlepszym ze wszystkich. Właściwie nie okłamujmy się, Alexis nie zastanawiała się nad żadnymi innymi sposobami. Tak się nauczyła i tak robiła koniec kropka.
Co do Solva, może i nie uraził jej żadnym swoim czynem, ale nie zgadzała się z tym, że bardziej liczą się czyny niż słowa. Nie raz słowa bolą bardziej niż czyny. I tak też było w tym konkretnym przypadku. Solv przegiął, dotknął jednej z niewielu czułych strun i teraz był wrogiem publicznym numer jeden pnny Sky.
Była zła na siebie za to, że się tak zapatrzyła na jego klatę, bo wiedziała, że jeśli chłopak przyłapie ją na tym, to będzie miał niemałą satysfakcję. A jakby nie patrzeć, był on ostatnią osobą której chciała podnosić ego w jakikolwiek sposób a już zwłaszcza w ten jeden konkretny. Ale z drugiej strony była wolną kobietą i miała prawo do napawania swoich ocząt jakże pięknym widokiem młodego męskiego ciała. Więc po krótkiej bitwie w głowie uznała, że nie czuje się w ogóle winna, nawet jesli Reynirowi podskoczy odrobinę ego. Niech to uzna za prezent gwiazdkowy czy coś.
No i stało się! Ugrzęzła w Reynirowskim uścisku. Do którego ani nie dążyła, ani nie chciała. Stała teraz z dłońmi przy ciele, zaciskając je w pięści. Przykro mu? Teraz mu się na przykrości zebrało. Co to to nie. Niech sobie nie myśli, że przytuleniem i głaskaniem po głowie, które jakby nie patrzeć było dość przyjemne, no i jeszcze ta goła klata nadal była nad wyraz rozpraszająca, do tego jeszcze stała tak blisko, że czuła jego...
Stop, stop, STOP! Opanuj się dziewczyno! Nie lubimy go, Ty go nie lubisz. Skoncentruj się, nie możesz pozwolić, żeby jakiś gościu wchodził ci na głowę tylko dlatego, że jest bez koszulki - zestrofowała siebie w duchu Alexis. Tak nie mogło być. Sięgnęła więc dłonią do kieszeni i wyciągnęła różdżkę, po czym postarała się jak najlepiej wycelować nią w Solva, co uniemożliwiał fakt, że ten nadal ją obejmował. Cóż, wypadałoby go trochę ochłodzić, ona sama nie bała się wody, a może to pomoże.
-Aquamenti - powiedziała, a z różdżki poleciała stróżka wody, głownie zmoczyła ona Solva, jednak Alexis też dostała odrobiną wody. Korzystając z jego dezorientacji odsunęła się trochę i założyła dłonie na klatce piersiowej.
-Przeprosiny nie przyjęte. Zbliż się jeszcze raz, a nie skończy się tylko na mokrym ciele. - ostrzegła sama nie mając pojęcia czy chce by ich przekomarzania rzeczywiście się skończyły, czy nie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Norwegia, Narwik
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 76
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4782-solv-reynir#141129
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6069-dupeczki-solva
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6071-suffka-solva#172142




Gracz






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Pią Sie 09 2013, 12:56

On też nie potrafiłby zmienić swojego podejścia do życia, więc nie dziwił się, że tak bardzo szła w zaparte. Nie zamierzał jej przekonywać do tego, żeby miała wyjebane tak jak on. Nie chciał jej zmieniać, mimo że nie po jego myśli było użeranie się z nią przez jeden mały błąd.
W tym konkretnym przypadku sam nie potrafił określić, co jego bardziej bolało. To, że odzywała się do niego w taki sposób, ciągle go obrażając, czy jej czyny, ciągłe odpychanie i wzrok, którym zrównywała go z ziemią. Chociaż po dłuższym zastanowieniu, wolałby, żeby dalej była opryskliwa i wredna, ale przynajmniej patrzyła na niego w trochę inny sposób. Tęsknił za jej radosnym spojrzeniem sprzed paru miesięcy, teraz już go nie widywał, chyba że przyglądał jej się, kiedy rozmawiała z kimś innym. Tęsknił za pobłażliwym uśmieszkiem, który powinien go irytować, a jednaka każdym razem wywoływał uśmiech na jego twarzy. Za wieloma rzeczami naprawdę tęsknił i szkoda mu było, że teraz otrzymał od niej tak niepochlebny tytuł. Bał się, że niedługo uschnie z tęsknoty i nie doczeka się momentu, w którym Lexi mu przebaczy. Cóż, wtedy przynajmniej Ślizgonka będzie mogła zatańczyć radośnie na jego grobie i w ten sposób wywoła u niej pozytywne emocje.
Nie wiedział, co w niego wstąpiło. To był błąd i zdał sobie z tego sprawę już w momencie wypowiadania ostatniego zdania. Ale skoro powiedziało się A, trzeba było też powiedzieć B. Czy ona naprawdę nie widziała, jak tandetnych sztuczek się chwyta tylko po to, by zaakceptowała jego przeprosiny? Był tak zdesperowany, że nawet nie zwracał uwagi na to, że może swoimi działaniami jeszcze pogorszyć sytuację. Nie miał pojęcia, dlaczego tak mu w ogóle zależało na tym, by dobrze żyć z panną Sky. Miłości nie ma, więc to na pewno nie to. Nie traktował jej też jednak tylko i wyłącznie jak przyjaciółkę. Namieszała mu w głowie, a teraz ma go gdzieś, tak? Bardzo nieładnie z jej strony! I kto tu jest winien komuś przeprosiny?
Woda. Na jego ciele. Zdziwił się, co pozwoliło jej wysunąć się z jego ramion, choć wcześniej już podejrzewał, że Alexis nie będzie spokojnie się do niego przytulać i wyciągnie zaraz cięższą artylerie. Stał tak cały mokry, wpatrując się w nią z pewną urazą. Usiadł na kamieniu, rezygnując z wszelkich prób zbliżenia się do niej.
- Dlaczego jesteś taka uparta? Przecież się staram, widzisz, że mi zależy. Mogłabyś odpuścić. – Rzadko zdarzało się słyszeć z jego ust słowa o takim zabarwieniu. Miał już powoli dosyć i teraz brzmiał jak zmęczony życiem pięćdziesięciolatek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Coventry
Galeony : 118
  Liczba postów : 643
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4780-alexis-sky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9009-look-upon-the-sky#252327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4801-alexis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7859-alexis-sky#219883




Gracz






PisanieTemat: Re: Przełęcz   Pią Sie 09 2013, 14:07

Nawet gdyby próbował niewiele by zmienił. Alexis jak się uparła na coś, to normalnie zachowywała się jak tępy muł. Nie dało rado się jej przekonać, choćby jej argumenty były mało logiczne, albo w ogóle nierealne. Lepiej więc było nie tracić na nią energii, bo to i tak nie przynosiło nic więcej. No chyba że ktoś był naprawdę wytrwałym. Wokół Alexis stał wielki i gruby mur, którym się już dawno otoczyła. Przebić się przez niego było prawie niemożliwe. Chyba, że było się niczym rzeka, spokojnie drążąca w skale. Tylko, że to mogło trwać latami.
Alexis nie musiała za niczym tęsknić, bo zachowanie Solva względem niej się nie zmieniło. Nadal był tak samo głupkowato uroczy i niezłomny. Nie mogła jednak pominąć faktu, że czuła do niego urazę i im dłużej tak się starał, tym chyba ona powoli wygasała. Nie sądziła jednak że chłopak jest w stanie wytrzymać jej zachowanie do czasu, aż jej niechęć do niego wygaśnie całkowicie. Mogę też spokojnie powiedzieć w imieniu Alexis, że nie spodziewała się po Solvie tak dobrego ciała. A przebywanie w jego obecności gdy tak sobie poczyna powoduje u niej rozkojarzenie. Może nie potrafiła mu całkowicie wybaczyć, bo nie wiedziała do czego ich to doprowadzi. Wcześnij byli tylko znajomymi, ale teraz Alexis miała mętlik w głowie za każdym razem gdy była koło niego. Nie była jedną z tych lasek, którą dało się rozkojarzyć gołym ciałem, ponieważ widziała ich zbyt wiele i zbyt wiele razy dotykała. A jednak, coś nie grało, coś było inaczej. Może powinna się z nim po prostu przespać, może to tylko czysto fizyczne pożądanie i takie rozwiązanie sytuacji rozwiązałoby wszystko.
Przez chwilę ją wcięło, bo Solv brzmiał jakby się poddał. On niezłomny, zawsze z nowym planem brzmiał, jakby oddawal walkę walkowerem. Nieźle ją to wkurzyło. Dlaczego jest taka uparta chciał wiedzieć? Dlaczego? Chce wiedzieć dlaczego, to proszę bardzo, ona zaraz mu powie.
-Bo nawet nie pamiętasz co wtedy powiedziałeś! - warknęła na niego marszcząc ze złości oczy - myślisz, że jak pobiegasz za mną i po-przepraszasz, to wszystko jest okej.
Słysząc jego ostatnie zdanie normalnie czuła jak wzbiera się w niej furia wielkości jakiegoś huraganu. Ale Alexis nie okazywała emocji, były one słabością ludzi. Już dawno nauczyła się, że zimny chłód rani bardziej i pozwala na zachowanie trzeźwości umysłu i odpowiedniej analizy sytuacji.
-Wiem, że mogłabym, to jednak nie oznacza, że to zrobię. Ale dziękuję ze uświadomienie mi tej możliwości. - powiedziała po czym wygięła usta w zimnym i wyrachowanym grymasie, który niektórzy zbyt pozytywni, albo ślepi, mogliby nazwać uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Przełęcz   

Powrót do góry Go down
 

Przełęcz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Na tamtą stronę i z powrotem (o ile przeżyjemy)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
japonia
 :: 
Jezioro Kawaguchi
-