IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kamienny most

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Kamienny most   Sro Cze 19 2013, 18:05


Kamienny most

Zewnętrzny most na pierwszy piętrze stanowi proste przejście między wielkimi schodami, a pierwszym piętrem skrzydła zachodniego. Ponadto miejsce to idealnie nadaje się na podziwianie okolicznych widoków i krótki odpoczynek między zajęciami.


______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 235
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5127-alan-howett#150298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5128-krejzi#150348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5130-alanik#150354




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Wto Sie 27 2013, 15:26

Nowy rok szkolny zaczął się okropnie, głównie z powodu tego ataku w pociągu. W zamku panowała wzmożona ochrona, przybyli aurorzy z ministerstwa magii oraz szkół przyjezdnych, którzy mieli za zadanie pilnować porządku. Alan przewracał oczami na nauczycieli, którzy krzątali się wszędzie. Nie można było spokojnie przejść korytarzem, a co dopiero zwiać z jakiejś lekcji! Jakby to miało kogoś uchronić przed atakiem... Przecież te całe wilkołaki atakują nawet, gdy jest pełno ludzi, a raczej szczególnie wtedy. I nie obchodzi ich, czy nauczyciele ich widzą, czy nie, mają to kompletnie gdzieś. A jak ktoś im podskoczy... zabiją, tak jak szkolną pielęgniarkę. Wszystko to było takie pokręcone i poważne. Mogliby dać sobie spokój, bo zakłócają codzienne życie Hogwartczyków, jakby mało było im atrakcji! No, nieważne. Alan miał na głowie ważniejsze rzeczy, jak zamartwianie się jakimiś owłosionymi stworami, bo przy pomocy aurorów niebawem wszystko dobiegnie końca. A on będzie mógł dalej spokojnie przemykać się między salami lekcyjnymi, bez obaw, że zaraz zostanie głównym podejrzanym, czy kimś takim, kto macza palce w tych atakach.
Tymczasem stał sobie na moście, podziwiając okoliczne widoki (ehe), nie mając zupełnie żadnych zmartwień, jeśli chodzi o życie prywatne! Swojej dziewczyny nie widział całe wieki, nie miał pojęcia nawet, czy jest w Hogwarcie i czy jeszcze są razem. Ale to nic, to nic! Nie przejmował się nawet tym, że jego matka jest w ciąży i uparcie wierzy w jakże wyrafinowany żart Laili, która niedawno poinformowała ją, że również spodziewa się dziecka. Co oczywiście było nieprawdą. Poza tym miał w planach spotkać się za jakiś czas z Mini, siostrą tego pieprzonego Villiersa. Dacie wiarę, że mają tych samych rodziców, a ona jest o wiele normalniejsza? Życie jest piękne i nie zepsują go nawet wilkołaki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Wto Sie 27 2013, 15:56

Jude była bardzo poważnie zestresowana. Na wakacje ciotka wysłała ją do matki, a ponieważ puchoneczka nigdy asertywna nie była, to nie potrafiła odmówić i nim się obejrzała, siedziała w pociągu. Nie takim, jakby chciała. Bo o wiele bardziej chciałaby pojechać do Alana, spędzić z nim wakacje w milczeniu, obserwować, może nawet porozmawiać o wszystkim, co zaczynało ją gnębić, ale nie. Wylądowała w zniszczonym mieszkaniu, w rodzinnym domu, w którym nigdy nie czuła się bezpiecznie. Musiała jednak przyznać, że pani Jackson stanęła na nogi. To nie był już ten sam burdel, który zapamiętała, było o wiele przytulniej, o wiele... lepiej. Z matką mieszkał już tylko jej brat, więc często zostawała z nią całkiem sama, bo Matt miał własne życie. Rozmawiała z nią, rozmawiała o wszystkim, a kiedy przyszło jej się w końcu pożegnać... to wybaczyła. Wybaczyła, to, że ta drobniutka kobieta wyrzuciła ją z domu, że nigdy nie potrafiła jej pokochać, bo teraz wszystko się zmieniło, zostawiając w głowie biednej Jude wielki śmietnik. Na dworcu nie mogła znaleźć Howettów, Laila raz mignęła jej w tłumie, ale nim uświadomiła sobie, że to właśnie Alana siostra, to już gdzieś zniknęła. Potem nastało piekło. Panika, płacz, piski, pierwszaki porozbiegały się po wagonach, a Jude prawie dostała zawału. Powinna być przecież odważnym studentem, a nie jakimś wystraszonym kurczakiem, no, ale czy ktoś kiedykolwiek w ogóle wierzył, że ona egzaminy zaliczy? Ha! Zaliczyła! Beznadziejnie, ale zaliczyła. Powinna zacząć pracę w spożywczaku, ale nie, pcha się dalej do tej szkoły, jakby nauka jej przyjemność sprawiała. Nauka to może tak, ale w praktyce wszystko wychodzi beznadziejnie.
Więc Jude z dormitorium teraz nie wychodziła, uczyła się pilnie, wszystkim zamartwiała, tym, że Alan na list jej nie odpisał najbardziej, ale nie pomyślała nawet, że to jej sowa roztargniona znowu zrzuciła kopertę do rzeki. Bo tak własnie zdarzyło się już kilka razy. Ale przecież to nic. W końcu po wielu namowach współlokatorów, postanowiła się przejść i zaczerpnąć świeżego powietrza. Na kamienny most poszła i już z daleka rozpoznała czuprynę w nieładzie ułożoną. Stanęła obok, nic nie mówiła, tylko za rękę go złapała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 235
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5127-alan-howett#150298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5128-krejzi#150348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5130-alanik#150354




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Wto Sie 27 2013, 22:03

Pogrążony w płytkich rozważaniach na temat ostatnich wydarzeń, nie dostrzegł przyjścia Jude. Dotarła tutaj niezauważona, cicho złapała go za rękę, a on stłumił okrzyk zdziwienia, lecz źrenice gwałtownie się rozszerzyły. Spodziewał się być tutaj zupełnie sam. Nie musiał patrzeć, aby upewnić się, że to ona. Pamiętał te drobne dłonie, ten charakterystyczny zapach jej włosów, niski wzrost. Potrzebował chwili, aby oswoić się z myślą, że właśnie stoi obok niego. Tak dawno jej nie widział, tak dawno z nią nie rozmawiał, tak dawno nie czuł jej dotyku. I teraz, właśnie w tej chwili wszystko wróciło, jakby nigdy nie zostało przerwane. Jakby wcale nie przeżyli dwumiesięcznej rozłąki, która w istocie miała miejsce. Stali obok siebie, trzymając się za ręce i jak gdyby nigdy nic, wpatrując się gdzieś w przestrzeń nad sobą. Przynajmniej wpatrywał się Alan. Przynajmniej przez jakiś czas.
Czy to ten moment, kiedy powinni rzucić się sobie w ramiona, opowiadając jakąś łzawą historyjkę? Nie widzieli się przez dwa miesiące, które Howettowi wydawały się wiecznością. Zdawało się, że już zapomniał o tym, że ma dziewczynę, a teraz wszystko wróciło. Nie wiedział, czy jest z tego powodu szczęśliwy, czy rozczarowany. Tyle się wydarzyło... A Jude nie było w jego życiu. Nie miał jej za złe, że nie wysłała listu. Nie czuł żalu, ani nie był zły. Sam nie wiedział, co właściwie tli się w jego sercu. Ale wtedy spojrzał wprost w jej oczy i wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. Czuł się szczęśliwy, cholernie szczęśliwy, szczęśliwy jak nigdy dotąd. Uśmiechnął się i mocniej ścisnął jej dłoń, a uczucie ciepła zalało go całego. Ucałował ją w czubek głowy, obiecując sobie, że wszystko jej opowie. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak bardzo tęsknił. Bo tak właśnie nazywa się uczucie pustki, które towarzyszyło mu cały ten czas. Tęsknota. Już dawno nikogo mu tak nie brakowało, jak Jude.
Gdzie się podziewałaś? Czemu nie pisałaś? Dlaczego nie było cię w pociągu? A może byłaś, tylko cię nie zauważyłem. Te i tysiące innych pytań kłębiły się w jego głowie. Wiesz, że Laila wrobiła rodziców, że jest w ciąży? Chyba trzeba jej za to dać nagrodę, bo całkiem niedawno powiedziała mi, że Hearowen wcale nie spodziewała się dziecka. To też był żart, okrutny i nie na miejscu, ale całe szczęście, że tylko żart. Miał jej tyle do powiedzenia! Ona z pewnością również, ale to chyba nie czas ani miejsce na tego typu rozmowy. Zamiast tego przytulił ją do siebie, jak najdroższy skarb, zapominając, że był już na granicy. Na granicy wierności, czy jak to się nazywało. Taka jest prawda, że gdyby Jackson nie pojawiła się teraz tutaj, nie wiadomo, co byłoby dalej. Czasami zastanawiał się, czy są jeszcze razem. Czy to ma sens. Czy ich spotkanie po tak długim czasie będzie spotkaniem przyjacielskim, czy jeszcze coś do siebie czują.
Teraz jednak był pewien, że wszystko będzie trwało i będzie trwało w jak najlepszym porządku. Wiedział, że kiedy mówił jej dwa magiczne słowa kilka miesięcy temu, nie były one rzucane na wiatr. To dziwne, prawda? Dziwne, że taki ktoś jak on, potrafił się do kogoś przywiązać. Przywiązać nierozerwalnie, na stałe, mimo rozłąki. Jeszcze trochę i ta więź zostałaby przecięta, dlatego powinni oboje dziękować niebiosom, że los zesłał im tę chwilę, która trwa.
- Wszystko dobrze? Nie zwerbowały cię do siebie te wilkołaki? Wiesz, było już kilka ataków, a ciebie dawno nie widziałem. Może to jakiś rytuał w ich grupie. Nie pozwalają widywać się ze znajomymi - powiedział nagle, przypominając sobie o ostatnich wydarzeniach. Znów zapomniał o bożym świecie, kiedy ją zobaczył! To było piękne. Miał nadzieję, że to rozstanie ich umocni, a nie sprawi, że wszystko, co między nimi było... się rozpadnie. Nie chciałby tego. Dziwnie było rozmawiać z Jude po dwóch miesiącach, ale początkowo pewnie zawsze tak jest, zaraz im minie, zaraz wrócą do sielanki. I żadne wilkołaki im tego nie przerwą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Wto Sie 27 2013, 22:57

Jude tęskniła, czuła to każdego dnia, każdego dnia chciała wsiąść w autobus, w pociąg, w samolot. Polecieć do Alana, zobaczyć się z nim, porozmawiać, spojrzeć głęboko w oczy i po prostu trwać, ale wtedy do rozumu przemawiał jej brat. Nie mogła zostawić matki, złamałaby jej serce, zraniłaby ją. Tak, Jude przejmowała się uczuciami kobiety, która wielokrotnie powtarzała, że mała Jackson jest śmieciem, największym błędem życia. Wielkie miała zadatki na męczennice, bo nic nie powstrzymywało jej przed troską o drugiego człowieka. Nic nie powstrzymywało jej przed czuciem, emocjami. Teraz, przy Alanie, wszystko czuła mocniej, serce przyśpieszyło, a na usta mimowolnie wpełzł delikatny uśmiech. Ten szczery, ten jedyny i niepowtarzalny, który wywołać potrafił jedynie Howett, ewentualnie myśli o nim.
- Czują, że nie byłoby ze mnie pożytku. - Niesamowita logika puchonki! Taka nieudacznica, mało wie, mało potrafi, więc po co miałyby atakować ją wilkołaki? Po co im w stadzie słabe ogniwo? Oni chyba starali się zebrać silne wojsko, a nie puchońskie i beztroskie dziewczyneczki, którym w głowie tylko Anale. To zabrzmiało niezwykle źle, ale nie zwracajmy na takie przypadki uwagi. Mogłaby tylko porwana, zabita zostać, jakby Howetta chcieli wcielić, taki sprytny plan, przebiegły plan, groźbą i szantażem zmuśmy do współpracy!
Co do rozłąki i skutków... wiele razem przeszli, te wszystkie plotki, okropne kłamstwa i zarzuty, rozstania, powroty, wiele się między nimi psuło, tylko przez osoby trzecie. Nie widzieli się całe lato, właśnie przez osoby trzecie, ale nie przestawali o sobie myśleć, zwariowali na swoim punkcie, ale to i tak nie zmusiło ich do codziennego pisania listów. Powiedzieć więc można, że miłość ich była niezwykle dziwaczna, ale wytrwała. I pomyśleć, że tak blisko było, by stali się dla siebie nieznajomymi. Mogli przestać o siebie walczyć, mogli zmusić się do zapomnienia i teraz z obojętnością w oczach mijać na korytarzu. A od korytarza wszystko się zaczęło. Od przelotnych spojrzeń, od małych uśmiechów. A co, gdyby wtedy, w walentynkowy dzień, nie siedzieli przy tym samym stoliku? Jude nie potrafiła wyobrazić sobie egzystowania bez Gryfona, nie potrafiła wyobrazić sobie, że mogłoby go przy niej nie być, że mógłby stać tu na moście z inną dziewczyną, albo robić coś o wiele bardziej interesującego, bo nie oszukujmy się, Jude nie jest zbyt aktywną osobą, jej dni idealne polegają na obserwacji nieba, na staniu w objęciach ukochanego i wsłuchiwaniu się w bicie jego serca, a Alan był żywiołem, wolnym strzelcem i wszędzie było go pełno. Byli przeciwieństwami, byli swoimi dopełnieniami, chyba dlatego tak dobrze czuli się w swoim towarzystwie.
- Tęskniłam za tobą. - Odezwała się po chwili dłuższego milczenia i jeszcze bliżej przysunęła się do chłopaka. Był zbyt wysoki, żeby mogła położyć głowę na jego ramieniu, ale mogła się do niego przytulić. Tak więc zrobiła. I on miałby być dla niej tylko przyjacielem? To zupełnie bezsensowne, w tym stadium nie potrafiłaby zaprzyjaźnić się z nim, za bardzo go kochała, za dużo pięknych chwil razem przeżyli, to wszystko by ją prześladowało, nie dawało spać, przypominałaby sobie wszystko, widząc jego twarz. Nie mogą być tylko przyjaciółmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 235
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5127-alan-howett#150298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5128-krejzi#150348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5130-alanik#150354




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Czw Sie 29 2013, 15:48

Szkoda, że nie mogła tego zrobić. Szkoda, że nie mogła wsiąść w autobus, w pociąg, w samolot. Szkoda, że nie mogła być z Alanem, że musiał trwać i egzystować tak daleko od niej, nie mógł widzieć jej tęczówek o trudnym do zidentyfikowania kolorze, nie mógł wdychać zapachu jej włosów, słyszeć jej delikatnego głosu i tulić drobnego ciała. Nie mógł i dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak bardzo mu tego brakowało. Wszystko wróciło do normy, ona tu jest, jest tutaj i więcej nie zniknie. Prawda? Nie, nie zniknie, nie pozwoliłby jej, zrobiłby wszystko, aby została. Co dziwne, wiele się działo, ale to jakoś szczególnie nie wpływało na jego uczucia, na więź, która ich połączyła jeszcze przed rozłąką. Ta więź była tak mocna, że teraz, kiedy stali obok siebie, a jemu zdawało się, że minęło kilka miesięcy, może nawet lat, on wiedział, był stuprocentowo pewien, że to jest to. Te dwa miesiące służyły odpoczynkowi, służyły umocnieniu tego, co jest między nimi, upewnieniu się, że to nie jest zabawa. Bo nie jest, prawda? Jude sprawiła, że Alan stał się innym człowiekiem, choć wciąż był taki sam. Sprawiła, że mu na niej zależało, ba! Zależy cały czas. Usidliła go, jednocześnie nie pozbawiając wolności. Trochę to dziwna zależność, ale jednocześnie prawdziwa, czuł się wolny i szczęśliwy, choć przecież był w związku. Jude pokazała mu, co to znaczy kochać, kochać tak naprawdę i miał nadzieję, że to nigdy nie minie, wolał nie wiedzieć, co będzie dalej, bałby się zobaczyć przyszłości. Bałby się, że to będzie przyszłość szara i bezbarwna, bez Jackson u boku. To takie śmieszne... Alan Howett, któremu zależy.
- Raczej czują, że gdyby coś ci zrobili, mieliby do czynienia ze mną. - W rzeczy samej! Nie pozwoliłby, aby puchonce stała się krzywda, mógłby skoczyć za nią w ogień i zdawał sobie z tego sprawę. Cieszył się, że wszystko w porządku, że nie padła ofiarą wilkołaków czy też nie miała innych przygód, które źle wpłynęłyby na nią bądź ich relacje. Tylko... tylko co w takim razie robiła przez ten czas?
- Ja też za tobą tęskniłem - odparł, wzdychając ciężko. Prawie by zapomniał, a to byłoby... straszne. Nie chciałby zapomnieć, puścić w niepamięć wszystkich chwil, które wspólnie przeżyli, wszystkich uśmiechów i rozmów, wszystkich spacerów pełnych milczenia i wieczorów, kiedy zastanawiał się, co Jude właśnie robi w swoim dormitorium. Odrabia prace domowe czy może patrzy w okno, myśląc o nim? Dobrze, że to wróciło, dobrze, że ona wróciła, bo to było takie łatwe. Nie myśleć, zająć głowę czymś innym, a po pewnym czasie... zapomnieć. Teraz wiedział, brakowało mu tego cholernie, dotyku jej ciepłych dłoni, tej atmosfery, która między nimi panowała, jednym słowem: wszystkiego. Wtuliła się w niego, a on zaczął gładzić jej włosy, a później nawijać jeden z kosmyków na palec.
- Więc... gdzie się podziewałaś? - zapytał, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Miał na myśli wakacje oczywiście, nie było jej w Japonii, nie wysyłała listów, nie widział jej w ekspresie Hogwart. A teraz wszystko było tak cudownie piękne, a zarazem śmieszne. Nigdy nie cieszył się tak bardzo na widok czyjejś osoby, nigdy nie zachowywał się tak... jakby był zakochany. A zakochane osoby nie opuszczają swojej drugiej połówki, prawda? Więc Jude zawsze będzie skazana na coś więcej, niż przyjaźń czy tego chce, czy nie. Przykro mi, ale ta dziewczyna naprawdę dziwacznie na niego oddziałuje i on tak łatwo nie odpuści!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Sheffield/Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 193
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 243
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5149-jude-chelsea-jackson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5154-hey-jude?highlight=jude
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5159-platon?highlight=platon




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sob Sie 31 2013, 23:32

I miała już swojego Alana, niebezpiecznie pewnego siebie, roztrzepanego, po prostu kochanego. Czasem potrafił ją nieźle wystraszyć, bo takiemu nieprzewidywalnemu człowiekowi różne szalone rzeczy do głowy przychodzą, chce być odważny, chce być bohaterski, ale gdyby zaatakowało go stado wilkołaków, to czy faktycznie dałby im radę? Jude bardzo chciała w to wierzyć, ale jej rozsądek działał całkiem dobrze, więc zawsze jakiś cichy głosik kazał jej złapać Alana za rękę i w odpowiednim momencie skierować jego myśli na całkiem inne tory, na bezpieczne i spokojne tory, w miejsce, gdzie nie będzie musiał wyciągać swojej różdżki, gdzie będzie mógł po prostu być. Leżeć na pachnącej trawie i obserwować niebo, rozpoznawać kształty w bujnych obłokach.
To nie była zabawa, to było ich życie, to był czas na podejmowanie poważnych decyzji, musieli sobie uświadomić, że już dawno przestali robić w pieluchy i jeśli chcą, żeby wyszło, to muszą postarać się o to sami. Z jednej strony to brzmiało głupio. Ona miała osiemnaście lat, a on dwadzieścia, z punktu widzenia rodziców, to jeszcze gówniarze, ale z drugiej strony... za kilka lat może być już za późno. Za późno na staranie się, za późno na miłość, czas leci nieubłaganie, los jest okrutny, no wszyscy znają te przyśpiewki.
Stała spokojnie, oddychała miarowo, teraz mogłaby zasnąć, teraz nie istniały dla niej problemy, może nawet nie istniał dla niej obrastający ją tłuszcz, który przed wyjściem z dormitorium sobie wymyśliła? Ale to jedno pytanie sprowadziło ją na ziemię, Howett nieświadomie wylał na nią kubeł zimnej wody i obudził ja z półsnu. Przygryzła wargę, wzięła głęboki oddech i jeszcze mocniej wtuliła się w gryfona.
- Byłam u mamy. - Ale jakiej mamy, mała Jude? Przecież nigdy nie opowiadałaś Alanowi o swojej rodzinie, pewnie nawet nie wiedział, że masz brata, no bo skąd? Puchonka nie lubiła opowiadać o swoim życiu, o domu, o tej całej sytuacji, która ciągnęła się za nią przez lata, a on nie pytał, więc po co miała go kusić? Milczała, uśmiechała się, kiedy on opowiadał o kolejnym wybryku Laika, lub liście od ojca. Sądziła, że robi to całkiem dyskretnie, miała w końcu wprawę w zatajaniu pewnych faktów, nie musiała kłamać, milczenie nie było uznawane za kłamstwo, milczenie było przecież nazywane złotem. Wiedziała jednak, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym padną niezadane wcześniej pytania i nie ucieknie przed nimi, bo zostanie postawiona pod ścianą. Tak jak teraz. Nie mogła powiedzieć mu, że była w domu. Sheffield już dawno przestało być jej domem, to tylko miasto, w którym się urodziła. Jej domem był Londyn, jej domem był Hogwart. Bezpieczny, pełen ludzi, na których jej zależało, z człowiekiem, któremu na niej zależało, nie mogła się doczekać powrotu do szkoły, a przecież była jej koszmarem, znowu musiała przygotować się na szereg porażek, nieudanych zaklęć, złamanych różdżek, a jednak to wszystko zajmowało ją mniej, niż w latach poprzednich. Wypali dziurę w swoim kociołku? To nic, to nic takiego, przecież ma Alana! Zwariowała na jego punkcie, zwariowana Jude była niebezpieczna dla środowiska, była zbyt szczęśliwa, a przecież jej przeznaczeniem było cierpieć. Była od lat przygotowywana na cierpienie, na wieczny smutek, nawet jej twarz w całkowitym spoczynku miała w sobie coś smutnego, coś nostalgicznego, z uśmiechem było jej nie do twarzy, radosne iskierki w oczach raziły innych i nie mogła pozbyć się tego uczucia, że choć teraz jest cudownie, że choć ma być cudownie już zawsze, to zaraz stanie się coś złego, zaraz znowu zostaną wrzuceni na głęboką wodę, wystawieni na męczącą próbę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 235
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5127-alan-howett#150298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5128-krejzi#150348
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5130-alanik#150354




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Pon Wrz 02 2013, 14:58

Pytanie tylko, czy dałby radę usiedzieć w jednym miejscu, na tej zielonej trawce, wpatrując się w błękitne niebo? Tak po prostu, zatrzymać się na chwilę, nie biegać, nie mówić, nie myśleć. On jest szaleńcem, szaleńcem z wariacką potrzebą ciągłego zdobywania uwagi, imponowania, robienia czegoś. To dla niego wyzwanie, zaprzestać tego choć na jakiś czas, ale szaleńcy z natury lubią wyzwania, dlatego tego akurat chętnie się podejmie. Tym bardziej, kiedy Jude będzie obok. Jude Jackson, jego dopełnienie - jak to pięknie brzmi! Ona jedyna tak na niego działa, ona jedyna potrafi niemą umową skłonić go do opanowania się, ona jedyna może pokazać mu drugą stronę w tym całym, skomplikowanym świecie. Chmury przecież nie są tylko chmurami, z czegoś się składają, z czegoś powstały, a czasem tworzą kształty, które może dostrzec tylko wnikliwy obserwator. A Alan nie jest obserwatorem, ale Jude może sprawić, że i nim się stanie choć na krótką chwilę. Cały świat nabiera barw, nowych barw, kiedy ona jest obok, nie tych przesadnie nasyconych i przerysowanych, ale prawdziwych.
Właśnie. Ona miała osiemnaście lat, on zaś dwadzieścia. Niebawem skończą studia, a potem... Co potem? Czy planowali wspólną przyszłość? Nigdy o tym nie rozmawiali i to jeszcze nie czas, jeszcze za wcześnie. Będą razem mieszkać? Założą rodzinę? O zgrozo, to wszystko wydawało się takie... odległe, bo właśnie, są jeszcze dzieciakami, przynajmniej Alan tak twierdził, Alan chciał nim być, ale jednocześnie wielkimi krokami zbliżają się przecież do dorosłego życia. Gdzie podziewała się Jude przez ostatnie siedemnaście lat jej żywota? Szkoda, że nie poznał jej wcześniej, bo wówczas ten czas byłby o wiele cudowniejszy, ale to dobrze, że w ogóle miał okazję zakochać się w niej i być z nią. Tak jak teraz.
Skąd miał wiedzieć, że wraz z tym krótkim pytaniem zburzy spokój, który otulił puchonkę. Skąd miał wiedzieć, skoro nigdy mu nie mówiła? Przecież prędzej czy później musiał się dowiedzieć, a ona nigdy nie opowiadała o swojej rodzinie, przeszłości, czasem tylko coś napomknęła, ale nie rozwodziła się na te tematy. Musiał nadejść kiedyś czas na to pytanie, kiedyś Alan będzie chciał przedstawić Jude swojej rodzinie, będzie chciał pokazać im najcudowniejszą dziewczynę świata, a ona? Czy ona przedstawi Alana swoim rodzicom?
- Ach, rozumiem. Pewnie musiałaś za nią bardzo tęsknić - odparł Howett, śmiejąc się w myślach z własnej głupoty. Tak właśnie, to dziewczyna, w dodatku delikatna jak kwiat wiśni, które widział w Japonii. Dla niej o wiele bardziej liczą się więzi rodzinne, pewnie się stęskniła, pewnie tak właśnie było. Alana widziała całe dziesięć miesięcy, a matki? Matki pewnie nie, nic dziwnego, że chciała jej poświęcić wakacje, muszą być bardzo zżyte. Och, jakiż z ciebie głupiec, Howett! To zupełnie nie tak, to zupełnie odwrotnie.
Miał całkiem inne przekonanie odnośnie egzystencji Jude i gdyby ktoś go zapytał, po co ona żyje, bez wahania udzieliłby odpowiedzi. Brzmiałaby ona, że puchonka została stworzona do kochania, nie do cierpienia, do kochania. Nie wierzył w przeznaczenie, ale tak by powiedział, gdyby musiał nazwać ich uczucie. Miłość, miłość szaleńcza i przeznaczona mu, bo przecież jest dziwnym zjawiskiem fakt, że upodobał sobie tak spokojny typ, jaki przedstawiała ona. Zupełne przeciwieństwo, a jednak to dowód na to, że przeciwieństwa się przyciągają, że miłość istnieje. Więc to musi być przeznaczenie. Była jego wschodem słońca i gwiazdką na niebie, chłodnym powiewem wiatru w nieznośny upał, iskierką ciepła podczas silnych mrozów i... zabrakłoby mu porównań, gdyby miał wymieniać dalej. Tym bardziej, że w porównaniach nigdy nie był specjalnie dobry.
- Ale hej, przecież ty teraz jesteś studentką! Wiesz, co to oznacza? - zapytał, sugestywnie machając brwiami. Przerwał swoje rozmyślania o szczęśliwej rodzince swojej dziewczyny. - Możesz zamieszkać poza Hogwartem.
Och, to byłoby cudownie! Gdyby tylko chciała wynieść się poza zamek, on chętnie zaoferowałby jej swoje małe mieszkanko, w którym już przecież niejednokrotnie była. Wspaniale byłoby mieszkać z Jackson pod jednym dachem, wtedy ich spotkania z pewnością nie byłyby tak bardzo aseksualne, zważywszy na to, że Howett ma tylko jedno łóżko!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 43
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7864-alec-r-walkin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7868-alec-r-walkin




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Pon Mar 31 2014, 22:27

Walkin nie wiedział dlaczego to miejsce należało do jednego z jego ulubionych. Ale kiedy skończył zajęcia i okrężną drogą szedł w stronę Wielkich Schodów, głodny po całym dniu lekcji. Jego jasne włosy opadały mu na czoło i kuły go w oczy, kiedy wiatr je rozwiewał. Pomimo tego przystanął na moście i wspiął się na jego barierkę, siadając na niej. Uśmiechał się szeroko, sam do siebie, chociaż prawdopodobnie sam nie wiedział z jakiego powodu. Gdzieś po głowie chodziły mu dzisiejsze zabawne sytuacje, żarty i plany na weekend.
Cóż, plany na weekend były chyba jedyną rzeczą, która się go trzymała, chociaż weekend w jego opinii trwał cały tydzień, bo raz na jakiś czas można było przecież zrobić sobie wolne od zajęć i pójść się napić. Opcjonalnie poznać kogoś w Hogsmeade. Albo też się wyspać. Wyspanie się w końcu było jednym z jego ulubionych zajęć i nie miało sobie równych. W zasadzie Alec potrafił zasnąć niemalże w każdym warunkach, niezależnie od hałasów wokół i niewygodnej pozycji. Wprawdzie na stojąco jeszcze mu się nie zdarzyło, ale niewykluczone, że kiedyś mu się zdarzy.
W każdym razie teraz siedział pozbawiony uczucia senności na kamiennym murku i wdychał rześkie powietrze, wystawiając twarz do słońca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Wto Kwi 01 2014, 11:42

Kamienny most. Cóż, bywała tutaj nie raz i nie dwa razy już, można spokojnie powiedzieć, że znała to miejsce już dostatecznie dobrze. Co miała zamiar robić było owiane wielką tajemnicą i zagadką? Nie, oczywiście, że nie. Prawdopodobnie, jak większość osób zamierzała po prostu przejść przez most i udać się w stronę swojego dormitorium. Założyć można, że wracała właśnie z wielkiej sali, gdyż w trzymanym przez siebie pojemniku niosła jakieś super jedzenie, którym nie zmierzała się podzielić z nikim. Przecież nie po to tachała z sobą ten super ciężki pojemnik, żeby rozdawać na prawo i lewo jedzenie, które zwędziła dla siebie, by mogła potem coś zjeść, gdy zgłodnieje.
Przepełniona pysznym pokarmem, szła teraz, by grzecznie zacząć się uczyć. Może i nie była to jedna z jej ulubionych czynności, ale trzeba było też ją wykonywa.
I pewnie bez niczego minęłaby most, gdyby nie fakt, że zauważyła znajomą sobie twarz. O zgrozo, siedzącą na murku z zamkniętymi oczami! Mało zaskakująca jak na gryfona nieroztropność. Zamiast więc iść dalej przystanęła i murknęła.
-Zlecisz z niego kiedyś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 43
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7864-alec-r-walkin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7868-alec-r-walkin




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Wto Kwi 01 2014, 19:26

Roztropność to jedna z ostatnich rzeczy, jakiej można się spodziewać po Alecu. Należą też do nich odrobiona praca domowa, punktualność, powaga i trzeźwość w weekendy. Dlatego też siedział sobie bez cienia strachu na murku, machając nogami z pogodną miną. Przynajmniej dopóki nie poczuł zapachu jedzenia. Otworzył oczy i uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Obiad!
Bez zahamowań zabrał z rąk Daenerys jedzenie i otworzył pojemnik, wdychając piękny zapach potraw. Nawet jeśli protestowała - nie zwracał na nią uwagi. W ciągu kilku sekund połknął połowę porcji, którą zabrała z Wielkiej Sali i oddał jej naczynie. Nachylił się i pocałował dziewczynę w policzek, najwyraźniej usatysfakcjonowany bardziej, niż mogłaby podejrzewać.
- Dzięki, jesteś najlepsza.
Ciężko było się na niego złościć w takich momentach. Jego wybryki na co dzień powodowały większą irytację, bo nie uśmiechał się po nich jak mały chłopiec. Wtedy był pełen dumy i arogancji z powodu dobrze wykonanej roboty, którą sam sobie wyznaczył.
- Mam nadzieję, że będziesz wtedy obok - rzucił, unosząc brwi, a potem przyciągnął ją do siebie, trochę mało delikatnie, ale w rewanżu poczochrał jej włosy. - Mam też nadzieję, że nie wybierasz się uczyć, tylko mnie szukałaś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sro Kwi 02 2014, 18:14

Dany nie przemyślała dokładnie tego, co zrobiła. Tak, mam tutaj na myśli podejście do Alec'az jedzeniem, przecież od zawsze wiedziała, że jest on niczym odkurzacz, który potrafi pożreć normalnie wszystko co pojawi się na jego drodze. Że jego żołądek to normalnie czarna dziura pochłaniająca wszystko, a może czarną dziurą jest jego otwór gębowy? Nieważne, wiedziała, że zrobiła błąd już w chwili, w której Walkin otworzył swoje niebieskie oczęta i spojrzał na pojemnik niczym drapieżnik na swą zwierzynę patrzy. Miała zamiar odsunąć się, albo sam pojemnik z pola zasięgu jego rąk ale nie zdążyła.
-Alec!-padło z jej ust, a jej głos był pewien oburzenia i niedowierzania. Doprawdy Dany, mogłabyś się już do tego przyzwyczaić, nieprawdaż? Jak zwykle patrzyła na niego zezłoszczona, ale i lekko pozbawiona i nawet zdziwiona tym, w jakim tempie jej danie znika w jego ustach. -Jesteś niepoprawny.
Mruknęła, ni to do niego, ni to do siebie, robiąc naburmuszoną minę. Ale tylko na sekund kilka bo zaraz gryfon wcisnął jej dłonie z połową jego zawartości(dobrze, że cokolwiek zostawił) po czym zostawił na jej poliku całusa. Dany teatralnym gestem wytarła policzek, mrucząc przy tym długie i przeciągłe "fuuuuuuuuj". Zaraz jednak na jej ustach pojawił się uśmiech.
-Zapomnij. - zdążyła powiedzieć, zanim Alex przyciągnął ją energicznie do siebie wytrącając jej z dłoni pudełko z jedzeniem, które jak można się domyślić podczas upadku otworzyło się i wysypało jedzenie na ziemie. Chłopak jednak nie przejął się tym nawet odrobinę i zaczął targać włosy Dany, o czym zostali poinformowani wszyscy będący na moście, bo Dany zaczęła drzeć się w wniebogłosy i wyrywać z jego uścisku. - Puszczaj mnie, puszczaj, miałam nadzieję nie spotkać Cię do wakacji. A nawet i dłużej
Poinformowała go wojowniczo, jednak w żaden sposób nie była w stanie oswobodzić się z lwiego uścisku. Tak więc zaprzestała szamotania się i stanęła wydymając usta w geście niezadowolenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 43
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7864-alec-r-walkin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7868-alec-r-walkin




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Czw Kwi 03 2014, 21:49

Alec, w przeciwieństwie do jego znajomych, nie musiał mieć oczu dookoła głowy. Reagował nagle, bez myślenia, a przez to był szybki w swoich działaniach. W tym przypadku szybszy, niż Daenerys, która straciła część obiadu, podwieczorku albo kolacji. Czymkolwiek to jedzenie miało się stać było najmniej istotne.
Nie odpowiedział jej, zajęty przeżuwaniem jedzenia i ostentacyjnym, pełnym ekspresji przymykaniem oczu i mruczenia. Wprawdzie się nie najadł, ale nie był aż takim egoistą, aby zjeść jej wszystko. Zeskoczył z murka.
- Ja - potwierdził, uśmiechając się rozbrajająco. Machnął ręką. - Bez przesady. Gdybyś miała soczystego steka, pogadalibyśmy inaczej.
Podciągnął rękawy skórzanej kurtki, którą miał na sobie i przeczesał włosy. Alec miał wiele gestów, które mogły irytować - wieczny uśmiech, przeczesywanie włosów, poprawianie ubrania, wieczne żarty i flirt. Większość z nich była zupełnie nieświadoma i nie miał pojęcia, że je wykonuje. Dlatego też uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Mogę cię w zamian zabrać na kolację do Hogsmeade - stwierdził, nawiązując do zjedzonego (i straconego) jedzenia, chociaż właściwie nie czuł wyrzutów sumienia. Wywrócił oczami, nie puszczając jej nadal. Właściwie wzmocnił uścisk, przyciskając ją szczelniej.
- Pewnie, Anderson. Wierzę ci. - Parsknął śmiechem dla potwierdzenia swoich słów, ale puścił ją, kiedy tylko przestała się wyrywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Nie Kwi 06 2014, 15:27

Alex często budził w niej wiele sprzecznych emocji. Tak jak na przykład w chwili, gdy pochłaniał jej jedzenie. Miała jednoczesną ochotę na zdzielenie go i życzenie mu, by się udławił tym żarciem, jednak jego ekspresyjne wyrażanie radości, jaką odczuwał przy jedzeniu i to jak to wyrażał sprawiało, że na ustach Dany pojawiał się uśmiech. Tak wiec śmiała się zazwyczaj oglądając jego wyczyny, mając też przy okazji chęć kopnąć go w goleń. Ot, tak sobie to wszystko zawsze się układało.
- Mogę cię w zamian zabrać na kolację do Hogsmead - usłyszała jak mówi Walkin. Wywróciła tylko oczami, czego nie mógł zobaczyć po czym powiedziała.
-Nie stać Cię na kolację ze mną. - powiedziała kiedy tylko ją puścił i zdołała odejść od niego na krok. Po czym odwróciła się i pokazału mu język. Normalnie niczym dziecko z trzeciej klasy. Ale co tam się będzie przejmować należało mu się właśnie takie coś!
Gdy Alex zaczął się śmiać i powiedział że jej nie wierzy wydęła usta i założyła dłonie na piersi kompletnie niezadowolona tylko po to, by po chwili zamachnąć się i uderzyć go celnie prosto w przeponę. Jak znam życie i ten cios to na pewno zaparł dech w piersiach chłopakowi na chwilę. Może nie był i mocny, ale celny zawsze spełniał swoje zadanie, a zadając sie z Dany nie raz zostało się nim potraktowanym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 43
  Liczba postów : 56
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7864-alec-r-walkin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7868-alec-r-walkin




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Pon Kwi 14 2014, 23:47

(Nie zauważyłam, przepraszam :<)

Nie wiem dlaczego gdzieś w rodzinie australijskiej czystokrwistej arystokracji znalazło się miejsce dla Aleca i jego zachowania, które skutecznie odbiegało od wszelkich norm. Naprawdę nie wiem, on też nie wie, a najbardziej nie wiedzą jego rodzice. Dziwne, że jego ojciec nie zażądał testów na pokrewieństwo genetyczne. Może odwiodła go od tego dobrze rozwinięta zdolność grania w Quidditcha, którą odznacza się młody Walkin. Tak czy inaczej był rodzinnym słoneczkiem i, słowo daję, niespecjalnie pasowało to jego krewnym, bo oczekiwali od niego stateczności i opanowania. Cóż. Ciężko byłoby je znaleźć w Alecu pałaszującym obiad, nad którego smakiem na dobrą sprawę nawet się nie zastanawiał.
Jego wzrok przeniósł się na dziewczynę czujnie, po czym przechylił lekko głowę i uniósł brew, uśmiechając się jednocześnie z politowaniem, czym wsławił się wśród australijskich kolegów, obserwując ich mierną grę.
-Nie będę przecież płacić za twoje towarzystwo. Wiesz, że mnie uwielbiasz i sama pójdziesz, na dodatek radosna! - zaznaczył, podnosząc palec do góry, jakby to była najważniejsza sprawa na świecie. Bo w tym momencie była. Świat do stópek, podany przez Aleca Walkina drobnej kruszynie, stojącej przed nim.
Skrzywił się jednak zaraz, kiedy poczuł chwilowy brak oddechu. Stęknął z wyrzutem, po czym, w odwecie, poczochrał dziewczynie włosy, a potem lekko ją za nie pociągnął. Robił to od początków szkoły i nadal bawiło go to w równym stopniu, jak wtedy. Jeśli nawet nie bardziej.
- Oh, Dan, nie wiem dlaczego ciągle udajesz, że mnie nie kochasz, skoro obydwoje wiemy doskonale, że to robisz. - Uśmiechnął się szeroko. Czy ironizował? Absolutnie nie. Czy był przekonany o prawdziwości swoich słów? Absolutnie oczywiście.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Nie Kwi 20 2014, 16:43

W sumie Dany sama czasem nie wiedziała, czemu zadaje się z Aleckiem. Nie, może inaczej. Wiedziała, ale nie rozumiala. Jednego dnia, miała wrażenie, że rozumieją się najlepiej na świecie, żeby drugiego wydawało jej się, że mówi jak kompletny kosmita. Ale pałała do niego sympatią i nie zamierzała rezygnować ze spotykania się z nim. Chociaż kiedy zżerał jej jedzenie lubiła go trochę mniej.
Nie będę przecież płacić za twoje towarzystwo. Wiesz, że mnie uwielbiasz i sama pójdziesz, na dodatek radosna! - powiedział, a ona założyła dłonie na biodrze i uważnie na niego spojrzała. Po czym westchnęła i pokręciła głową.
-Przerost ego nad formą!- powiedziała, wskazując na niego dłonią i robiąc ruch zakreślający całą jego sylwetkę. I znów ją potargał, a do tego jeszcze pociągnął za włosy, normalnie jakby był w pierwszej klasie! Dany pokręciła głową. Westchnęła sobie raz jeszcze gdy usłyszała jego kolejne słowa.
-Oh, Dan, nie wiem dlaczego ciągle udajesz, że mnie nie kochasz, skoro obydwoje wiemy doskonale, że to robisz. - dokładnie to padło z jego ust, na co nasza mała puchonka już miała odpowiedź.
-Pewnie Walkin, a Bonnet to tylko przykrywka, żeby nikt łącznie z Tobą nie zorientował się jak wielką miłość do Ciebie czuję. - powiedziała przykładając dłonie do serca i teatralnie grając, jak to bardzo mocno go kocha i jak ta miłość aż boli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Birmingham, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8431-stephen-charles-shaw
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8434-sztefen-szow#238538
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8435-stephen-charles#238539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8436-stephen-charles-shaw




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sro Maj 28 2014, 21:54

Stephen miał bardzo dużo swoich dziwnych zachowań. Jednym z nich było spędzanie wolnego czasu na kamiennym moście. Mało kto rozumiał po co on tam właściwie siedzi. Przychodził tu z Wielkich Schodów, siadał przy barierce, wygodnie się opierał i odpoczywał. Często przynosił ze sobą książki. Niestety ta czynność była zarezerwowana tylko wczesną jesienią i późną wiosną. Gdy nie mógł ubrać się w lżejsze stroje nie przychodził tu, bo nie miało to sensu. Zwłaszcza, że wtedy wszyscy wychodzili na błonia i nad jezioro. Dlatego ruch był mniej intensywny.
Tym razem też przyszedł w jakimś celu. Przytargał ze sobą siedem książek, które głównie opierały się na historii magii. To był ostatnio jego główny temat zainteresowań. Znudziły mu się już wszystkie opowieści o czarodziejach, którzy podbijali świat, a na ich drodze stawała piękna czarownica dla której porzucali wszystko i wracali na dobrą drogę. Nie miał już 13 lat, żeby fascynować się opowieściami rodem z taniego mugolskiego romansu. Chociaż tych w domu miał nad stan, bo matka je uwielbiała.
Stephen nie siedział tu tak bez powodu. Wszystkie książki, które kupował oddawał je komuś znajomemu. Często padało na Theę Frost, która była równie zaciekawiona lekturami jak on. A że nie lubił zbędnego bałaganu to bez sentymentu rozdawał je na prawo i lewo. Oczywiście jeśli tylko je przeczytał. Siedząc tak chwilkę miał nadzieje, że dziewczyna się nie spóźni. W końcu powinna wiedzieć, że nie lubi na nikogo czekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Canterbury
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 64
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8447-thea-frost
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8450-taki-sobie-mugol-d#239100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8448-zapchlone-sowsko-thei-frost
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8449-thea-frost#239082




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sro Maj 28 2014, 22:10

Czemu do cholery zmusił mnie do wyjścia z zamku? Może nie było tam dużo cieplej, niż na dworze, ale przynajmniej nie wiało, nie padało i nie było błota. Otuliłam się szczelniej płaszczem i zerkając co chwila na zegarek pośpieszyłam na spotkanie z Stephenem. Moje tenisówki już dawno przybrały brązowy kolor, ale nie miałam czasu, żeby je zmienić. Książki są najważniejsze, a Shaw miał bardzo podobny do mojego gust.
Już z daleka ujrzałam jego sylwetkę i nawet pomachałam, ale chyba mnie nie zauważył. Chłopak trzymał pokaźny stos książek i jak miałam nadzieję wszystkie były dla mnie!
-Cześć.-rzuciłam nie wyjmując rąk z kieszeni płaszcza.-Wszystkie dla mnie?-spytałam leciutko się uśmiechając. Tak na oko wyglądało na to, że będę miała cały tydzień czytania prawie nowiuteńkich książek. Uwielbiałam zapach unoszącej się z nich farby drukarskiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Birmingham, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8431-stephen-charles-shaw
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8434-sztefen-szow#238538
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8435-stephen-charles#238539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8436-stephen-charles-shaw




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sro Maj 28 2014, 22:36

Thea Frost była jak lodowata herbata. Potrafiła czasem ukoić po męczącym dniu, a czasem raziła nas do siebie. Tym razem nie była dla Stephena zbyt miła. A może tak mu się tylko wydawało? Często miał przeczucie, że ludzie go ignorują i są dla niego specjalnie niemili. A oni po prostu nie chcieli mu zachodzić za skórę. Taki był już cały Stephen. Miał problem z oceną uczuć innych co do niego. Dlatego swoje uczucia tłamsił w zarodku i żył sobie tak, jak odpowiadało mu w danej chwili. I krok po kroku dążył do swego.
- Oczywiście, chyba, że chcesz ode mnie coś jeszcze? - zapytał ze śmiechem i zamykając oczy i łącząc usta w dziubek. - Chyba nie pozwolisz mi czekać? - dodał po chwili czekania widząc, że dziewczyna nie kwapi się do kontaktu z nim. Shaw już tak miał, że żartował sobie wtedy kiedy powinien i kiedy nie powinien. Czyli w sumie zawsze. A czym się miał przejmować? Jak usłyszymy dowcip pięć razy to po drugim nie będziemy się już śmiać. Dlaczego więc mielibyśmy się tyle użalać? Mugolscy filozofowie byli jednak całkiem mądrzy, jak na takie niezdary. Co by było gdyby nie jego matka. Miał taki szeroki dostęp do wielu nowych poglądów na świat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Canterbury
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 64
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8447-thea-frost
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8450-taki-sobie-mugol-d#239100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8448-zapchlone-sowsko-thei-frost
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8449-thea-frost#239082




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sro Maj 28 2014, 23:20

-Stephen... Błagam... Ty tak na serio?-spytałam wzdychając. Nigdy nie wiedziałam kiedy on żartuje. Człowiek enigma. I jeszcze zamknął oczy. Czy ja naprawdę jestem tak szpetna, że musi je zamykać? Czy właśnie poprzez ten gest próbuje ukryć, że właśnie chce tego całusa jako zapłatę za książki albo to znowu jakiś durny żart? Tym bardziej, że jeszcze nie miałam okazji dawać żadnemu facetowi buziaka. No może z wyjątkiem kochanego dziadka Carlisle'a.
Wykorzystałam te sekundy gdy Stephen zamknął swoje brązowe oczka na to, żeby mu się przyjrzeć. Wilgoć panująca w powietrzu sprawiła, że kosmyki jego włosów trochę się pokręciły. Wyglądał tak słodko i niewinnie, że utwierdziłam się w przekonaniu, że to jeden z jego żartów.
-Shaw. Wyglądasz jak kaczka robiąc tę minę. Jedynie o książki Cię proszę.-odpowiedziałam sucho, przerywając w końcu ten długi moment oczekiwania Stephena na całusa. Miałam nadzieję, że go nie uraziłam. Moje najbogatsze źródło książek. Nie mogłam pozwolić, aby wyschło!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Birmingham, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8431-stephen-charles-shaw
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8434-sztefen-szow#238538
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8435-stephen-charles#238539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8436-stephen-charles-shaw




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sro Maj 28 2014, 23:34

Szczerze mówiąc nie spodziewał się tego, że dostanie całusa od Thei. Dziewczyna wydawała się na nieśmiałą. Co z tego, że sam był jeszcze większym samotnikiem. Ale to był już jego wybór. Jak widać skrępowanie było mu praktycznie obce. Chociaż nie wiedział czy byłby gotów zrobić coś takiego przy prawie obcej dziewczynie. Theę znał dłużej. Ich relacje były dla obojga opłacalne. On miał rynek zbytu, ona miała książki. Mogła na dodatek jeszcze na niego popatrzeć.
- No to się chociaż do mnie przytul! - krzyknął głosem dziecka, które domagało się od mamy lizaka za to, że całą drogę po sklepie przemilczało grzecznie. Własnie! Chyba tyle mu się należało! Co z tego, że Thea była atrakcyjną dziewczyną. To nie miało nic znaczyć.
- Skoro chodzi Ci tylko o książki to może zacznę Ci je sowami wysyłać? Nie będziesz musiała się ze mną witać - powiedział po chwili oczekiwania na reakcję dziewczyny. Ton, którym osądził Theę nawet dla Stephena nie był zbyt czytelny. Nie wiedział, czy mówił serio, czy żartował. Było trochę w tym prawdy, ale nie wszystko. Na pewno nie chciałoby mu się wychodzić do sowiarni, żeby wysłać książki. Równie dobrze mógł nimi palić w kominku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Canterbury
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 64
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8447-thea-frost
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8450-taki-sobie-mugol-d#239100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8448-zapchlone-sowsko-thei-frost
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8449-thea-frost#239082




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Czw Maj 29 2014, 09:20

Kolejna część przedstawienia okazała się być równie żenująca co poprzednia. Theę zatkało na moment. Takie zachowanie ze strony Shawa było czymś nowym. Już otworzyła usta, żeby odpowiedzieć mu coś opryskliwego kiedy rzucił w nią kolejnym zdaniem. Przerażającym.
-Nie tylko nie zmuszaj mnie do częstszego spotykania się z tymi pchlarzami!-powiedziała rzucając się na Stephena prawie zwalając go z nóg.
-Wolę się spotykać z Tobą... Tylko nie sowy... Proszę...-rozkleiła się już na dobre.
Pojedyncze urywane zdania wylewały się istnym potokiem z dziewczyny, którą z całej siły przyciskała się do Stephena obejmując jego szyję.
-Nie rób mi tego...-powiedziała będąc już bliska płaczu. Naprawdę , naprawdę bała się zwierząt. Dla niej spotkanie pająka zwykle oznaczało rzucanie zaklęcia Relashio na wszystkie strony, co kończyło się spalonymi zasłonami, albo okopconym sufitem, ponieważ wskutek emocji Thea nie kontrolowała zbyt dobrze jak wielki strumień ognia wypływa z różdżki.
Dziewczyna wtuliła twarz w płaszcz Shawa próbując się uspokoić. Panika jeszcze jej nie opuściła. Serce biło jak oszalałe, blada skóra wyglądała nieco chorobliwie. Ręce trzęsły się zamykając się wokół szyi Stephena.
-Przepraszam.-dodała nieco niewyraźnie, bo wciąż nadal przyciskała się do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Birmingham, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8431-stephen-charles-shaw
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8434-sztefen-szow#238538
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8435-stephen-charles#238539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8436-stephen-charles-shaw




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Czw Maj 29 2014, 11:42

Shaw myślał, że widział już wszystko. Dlatego nie takim małym zaskoczeniem był nagły wybuch płaczu przez Theę. Nigdy nie słyszał o tym, że dziewczyna bała się zwierząt. Jak to było możliwe? Czy przy każdym śniadaniu na Wielkiej Sali zamykała oczy, gdy sowy przylatywały do swoich właścicieli z listami? Cóż, każdy ma swoją jakąś wariację. On przecież też nie był święty.
- Thea, przepraszam, nie wiedziałem. - powiedział do dziewczyny obejmując ją. W jego głosie można było wyczuć autentyczny strach. Jak mógł zachować się w taki sposób? Miał tylko nadzieję, że panna Frost się przed nim nie zgrywała, bo nie lubił takich dowcipów. Ale czy jakakolwiek dziewczyna mogła udawać szloch?
- Uśmiechnij się, nie ma tu żadnych zwierząt. - dodał po chwili głaskając jej czoło. - Nawet ja jestem w miarę normalny - rzucił jeszcze, żeby trochę rozluźnić atmosferę. Nie lubił takich sytuacji kiedy czuł się głupio i nieswojo. Miał przecież na sumieniu niewinną dziewczynę, która padła ofiarą jego głupich tekstów. Chyba powinien zacząć dowiadywać się więcej o swoich znajomych, żeby uniknąć takiej sytuacji w przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Canterbury
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 64
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8447-thea-frost
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8450-taki-sobie-mugol-d#239100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8448-zapchlone-sowsko-thei-frost
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8449-thea-frost#239082




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Czw Maj 29 2014, 12:18

Thea parsknęła śmiechem słysząc zapewnienie Shawa, że jest w miarę normalny.
-Jesteś spoko. Ludzi się nie boję, aż tak. Ludźmi kieruje rozum, a nie instynkt.-odpowiedziała jeszcze pociągając nosem. Wywinęła się z ciepłych ramion chłopaka i zaczęła ścierać łzy z twarzy tworząc malownicze smugi tuszu, który podobno był wodoodporny. Tiaa... Wiedziała już, że nie ma co ufać zapewnieniom producentów kosmetyków.
-Przepraszam za ten wybuch. Jestem wariatką. Boję się głupich sów które są kilka razy mniejsze ode mnie.-dodała znowu śmiejąc się i jednocześnie płacząc.
No nic nie mogła z tym zrobić, nic. Już od dzieciństwa bała się zwierząt. Zaczęło się to prawdopodobnie od ugryzienia przez psa gdy miała pięć lat. Wciąż pamiętała śliniącą się zza płotu sąsiada bestię. Teraz będąc czarodziejem mogła się efektywniej bronić. Lecz nawet z różdżką w ręku nie czuła się pewnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Birmingham, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8431-stephen-charles-shaw
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8434-sztefen-szow#238538
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8435-stephen-charles#238539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8436-stephen-charles-shaw




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Czw Maj 29 2014, 12:44

Każdy miał w swoim życiu coś, czego chciał jak najbardziej unikać. Również Stephen. Tylko w jego wypadku udawało się to zgrabnie kamuflować. Nie lubił pokazywać przed innymi swoich słabości, dlatego też nie przebywał w towarzystwie dwudziestu czterech godzin dziennie. Poza tymi, którzy dzielili z nim dormitorium. Ale to były głąby. Nawet nie odzywał się do nich, bo szkoda było na nich i siły energii.
Współczuł dziewczynie. Nie mogła kontrolować tego, co się z nią dzieje. Domyślał się, że musiała czuć się bardzo upokorzona. Tylko dlatego, że chciał być dla niej miły.
- Nie martw się słońce, ja mam wstręt do wszelakich owadów, a są jeszcze mniejsze od sów. - powiedział i ujął ją za kolano.
- Niczym się nie przejmuj, wytępimy wszystkie zwierzaki na tej kuli ziemskiej - dodał po chwili śmiejąc się. Oczywiście nie była to prawda. Ci od ochrony praw zwierząt chyba by zawału dostali. Ciekawe co by potem jedli. Sałatę, tofu, soję? Fuj, nienawidził wegetariańskich potraw. Smakowały jak połączenie błota z piaskiem. Nie żeby kiedyś to próbował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kamienny most

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Kamienny krąg
» Kamienny las
» Kamienny domek Ary i Lucifero

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
-