IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kamienny most

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Kamienny most   Sro Cze 19 2013, 18:05

First topic message reminder :


Kamienny most

Zewnętrzny most na pierwszy piętrze stanowi proste przejście między wielkimi schodami, a pierwszym piętrem skrzydła zachodniego. Ponadto miejsce to idealnie nadaje się na podziwianie okolicznych widoków i krótki odpoczynek między zajęciami.


______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Canterbury
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 64
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8447-thea-frost
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8450-taki-sobie-mugol-d#239100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8448-zapchlone-sowsko-thei-frost
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8449-thea-frost#239082




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Czw Maj 29 2014, 13:33

Thea mimowolnie leciutko wzdrygnęła się kiedy Shaw ujął jej kolano. Nie dała po sobie poznać jaką wywołało to u niej reakcję. Przestała płakać i skupiła się na jego dłoni. Nawet jej skóra nabrała już kolorów. Sama słodycz lała się z ust Shawa. Czyżby miał wyrzuty sumienia? Thea tkwiła w przeświadczeniu, że to nie jego wina, iż tak bardzo spanikowała.
-Zwierzęta lubię tylko na talerzu. Gorzej, że kiepski ze mnie kucharz. Nawet smocze naleśniki w moim wykonaniu są zwykłą breją.-stwierdziła już prawie całkowicie uspokojona. Zimny wiatr dawał się jej we znaki kiedy już nie przytulała się do Stephena. Tylko obecność jego dłoni na jej kolanie stawała się coraz wyraźniejsza. Zamarła w pozie jaką przyjęła wcześniej bojąc się, że jakikolwiek ruch z jej strony utwierdzi go w przekonaniu, że ten gest był niewłaściwy. Nie wiedziała co jeszcze ma powiedzieć. A może najlepiej byłoby gdyby wstała, wzięła książki i odeszła? Jednak czuła, że musi jakoś okazać wdzięczność Stephenowi za jego postawę. Gdyby był Ślizgonem to pewnie w tej chwili musiałaby biec w stronę zamku goniona przez chmarę testrali, które istnieją, ale ich nie widziała. Najgorszy koszmar. Temat, który stale przewijał się w jej snach. Niewidzialne zwierzęta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Birmingham, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8431-stephen-charles-shaw
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8434-sztefen-szow#238538
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8435-stephen-charles#238539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8436-stephen-charles-shaw




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Czw Maj 29 2014, 18:49

Stephena zawsze zadziwiało dlaczego ludzie, którzy są mądrzy, są równocześnie nieśmiali. Tak było w przypadku Thei. Dziewczyna widać, że była ponadprzeciętna. A jednak nie udzielała się towarzysko, nie eksponowała swojej urody. Można powiedzieć, że zadziwiała swoją nienaturalną naturalnością. W dzisiejszych czasach to było rzadkie. Może dlatego tak cenił sobie jej towarzystwo?
- Zawsze smocze naleśniki mogę Ci usmażyć. - powiedział z bajkowym uśmiechem. - Nie wiem czy wiesz, ale ostatnio na lekcji magicznego gotowania poszło mi wręcz fe no me na lnie - zaczął się ostentacyjnie przechwalać Stephen naciskając na sylaby ostatniego słowa. Oczywiście przechwały traktował jako żart, bo wiedział, że poza tym daniem nie potrafił zrobić nic innego.
- Thea, jak Ci jest zimno to możemy stąd pójść. Nie przemyślałem miejsca spotkania. Nie wpadłem na to, że ludzie poza mną nie lubią takiego otoczenia - powiedział do dziewczyny pocierając jej nogę. Miał nadzieję, że nie odbierze tego źle. Martwił się o nią. Miał już tak, że ludzie, których już poznawał nie byli mu obojętni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Canterbury
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 64
  Liczba postów : 48
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8447-thea-frost
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8450-taki-sobie-mugol-d#239100
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8448-zapchlone-sowsko-thei-frost
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8449-thea-frost#239082




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Czw Maj 29 2014, 22:19

To było dziwne. Zwykłe spotkanie biznesowe, bo inaczej nie można było nazwać wcześniejszych spotkań Thei i Stephena, stało się spotkaniem grupy wsparcia psychicznego? Najlepsze było to, że Thea naprawdę dobrze czuła się w jego towarzystwie. I jakoś jej ulżyło, że Shaw nie wykorzystywał jej największej słabości. Próbował nawet ją rozśmieszać, co nawet mu się udawało i Thea parsknęła niewymuszonym śmiechem, słysząc jak fe no me nal nym jest kucharzem. Na dodatek Shaw miał chyba wrażliwą duszę, bo nawet zauważył, że dziewczynie jest zimno.
-Nie!-natychmiastowo odpowiedziała na jego propozycję.
-Tutaj jest...-w mózgu jak neon migało jej  słowo „romantycznie”, ale całe szczęście w porę się opanowała i dokończyła.-...klimatycznie. Zresztą powinnam już się zbierać.-stwierdziła i zaczęła zbierać książki, które dla niej przyniósł. Kiedy trzymała je już wszystkie w rękach rzuciła ostatnie spojrzenie na Shawa.
-Dziękuję... Nie tylko za książki.-i nie chcąc tłumaczyć mu więcej, nie chcąc pokazać mu ile jego wsparcie dla niej znaczyło i jakie wywarł na niej wrażenie, odwróciła się i pomknęła w stronę zamku.
W jej wewnętrznym rankingu na najbardziej lubiane przez nią osoby Shaw zajmował teraz pierwsze miejsce. Jak mogli znać się tak długo i dopiero teraz nawiązać relacje, które były niebezpiecznie bliskie przyjaźni?


/zt./
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 328
  Liczba postów : 357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8779-jasper-h-beckett#247587
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10841-hejt-drama-i-nietykalny#297301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8782-jasper-h-beckett#247598
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8780-jasper-h-beckett




Administrator






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Wto Gru 02 2014, 13:43

Nadchodziła zima. Cóż za oczywistość w wydaniu Becketta. Najwyraźniej był na tyle wyluzowany, że przejmował się jedynie warunkami pogodowymi, a nie chodzeniem na zajęcia czy inne dodatkowe spotkania. Wyjątkowo mocno unikał wszystkich swoich znajomych, nawet nie dał nikomu znać o swoim powrocie i taki stan rzeczy bardzo mu pasował. Zdecydowanie lepiej przemknąć niepostrzeżenie w cieniu, niż dać się złapać kolejnej głębokiej rozmowie na temat jego nagłej ucieczki z Indii. I tak nic by nie odpowiedział. Nie było o czym rozmawiać i nawet on sam niemal zapomniał o tym wszystkim, co miało miejsce w tamtym egzotycznym kraju. Tak po prostu, jakby nie wywołało to w nim żadnego skutku. Wierutne kłamstwo, ale lepiej się oszukiwać, niż przyznać do uczuć żywionych względem kogoś innego. Zwłaszcza w jego przypadku, gdzie matka ewidentnie potępiała taki, a nie inny stan rzeczy. Zatem pozostawało tylko siedzieć i użalać się nad własnym losem? Oczywiście, że nie.
Nie dzisiaj, gdy Jasper próbował nadrobić materiał stracony w wyniku podróży z matką i jej nowym kochankiem. Porażka na całej linii, ale przynajmniej nie męczył się sam. Doprowadzał własną rodzicielkę do białej gorączki, choć cierpiał równie mocno. W końcu zebrał w sobie dość odwagi, by powiedzieć jej o paru sprawach i tak jakoś życie toczyło się dalej, aż skończył z książką na zimnym powietrzu.
Całe szczęście miał na sobie płaszcz, długi szalik owinięty wokół szyi oraz zdecydowanie za dużą czapkę wchodzącą na oczy, ale zdecydowanie wolał marznąć, niż przebywać w pełnym pokoju wspólnym. Nawet wizja ciepła nie robiła na nim wrażenia. Tu było po prostu ciszej. I spokojniej, gdy naprawdę potrzebował się pouczyć do kolejnego testu z historii magii.
- Apsik! - kichnął w wełniany materiał otulający szyję. Cóż, łapało go lekkie przeziębienie, ale nadal marzł z książką i zawzięcie przyswajał kolejne informacje. Pewnie złapie coś gorszego i nie będzie mógł wyjść z łóżka przez najbliższy tydzień, lecz to błahostka, dopóki nikt nie będzie próbował zakłócić osiągniętego na zimnie spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Antrim Coast, Irlandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 298
  Liczba postów : 65
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9863-ronnie-stephen-walker#275645
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9864-skoro-nalegasz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9865-chcesz-do-mnie-napisac
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9866-ronnie-stephen-walker




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sro Gru 10 2014, 21:53

Świat nie wyglądał zbyt zachęcająco w tej zimnej i opustoszałej otoczce towarzyszącej przełomowi jesieni i zimy. Każda pora roku jest na swój sposób piękna. Problem pojawia się, gdy te sezony się przenikają, powstają wtedy takie różne mieszanki jak śnieżna breja czy też wszechobecna pustka. Ronnie nienawidził tych momentów. Jego w ogóle ciekawiły skrajności, były o wiele prostsze i bardziej jednobarwne. W każdej dziedzinie, czy to chodzi o kawę, herbatę, porę roku czy ludzi. Fascynował się kontrastami, bo przecież wszyscy próbują być uniwersalni - być czymś pomiędzy. Natomiast takich osób, które nie bały się wyróżniać, było niewiele. Chociaż to też zależy od sposobu patrzenia na świat, panuje przecież moda na indywidualność, co jest dosyć zabawne. Moda zakłada bowiem preferowanie w danym momencie określonych wzorów, stylów, formy, a indywidualność - odrębność, wyróżnianie się na tle otoczenia.
Skoro już o tym mowa, Walker się specjalnie nie wyróżniał tego dnia z tłumu uczniów zalegających na korytarzach. Po skończonych zajęciach wrócił do dorminorium, gdzie chciał poczytać książkę. Na jego nieszczęście, zebrało się tam dosyć dużo osób, co oznaczało hałas, tak więc chłopak uciekł poszukać lepszego miejsca do tego celu. W Hogwarcie było mnóstwo niesamowitych sal, jednak to nie one przyciągnęły jego uwagę. O wiele lepszym miejscem był przecież kamienny most. Trochę tam wiało, ale miał spokój. Wrócił się więc po raz kolejny po kurtkę i szalik. Gdy wreszcie tam dotarł, zauważył, że ktoś chyba miał podobne plany do niego. Był jednak już zmęczony ciągłą tułaczką po szkolnych korytarzach wtem i z powrotem, więc po prostu się dosiadł i wyciągnął książkę.
Nie zauważyłby pewnie w chłopaku nic specjalnego, gdyby ten nie kichnął. Obrócił bowiem głowę i widząc jego twarz, przez głowę przeleciały mu urywki rozmów na korytarzu, fragmenty listów matki. Zapytał się kiedyś przed lekcją jednego z uczniów, który to Jasper. Chociaż chłopak mu wskazał, nie było okazji do rozmowy. Może Ronniemu po prostu się nie chciało? Albo wręcz nie wiedział jak to zrobić? Jak wyjaśnić, że są kuzynami, jak zacząć rozmowę... Nie próbował więc. Aż do teraz. Bo w tym ułamku chwili zadecydował, że to ten moment. Mógłby przecież dalej czytać książkę jakby nigdy nic, a potem odejść bez słowa, ale przecież był odważny. Chciał być odważny. W takich właśnie momentach mógł to sam sobie udowodnić.
- Na zdrowie. - odpowiedział, z małym opóźnieniem. - A tak w ogóle, jestem Ronnie. Ronnie Walker. - przedstawił się trochę od czapy, po czym szybko dodał: - A tak w ogóle to jesteśmy kuzynami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 328
  Liczba postów : 357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8779-jasper-h-beckett#247587
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10841-hejt-drama-i-nietykalny#297301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8782-jasper-h-beckett#247598
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8780-jasper-h-beckett




Administrator






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Nie Gru 14 2014, 13:02

Dłuższe sterczenie na zimnym powietrzu coraz bardziej wpływało na Jaspera. Powoli zaczynał drżeć, choć fakt ten ignorował równie mocno, bowiem nie miał najmniejszej ochoty wracać. W dalszym ciągu preferował zimny, kamienny most niż ciepłe komnaty. Wszyscy dostali jakiegoś nagłego fioła na punkcie świąt, a on jeden wciąż zachowywał stonowaną powagę i przerabiał zaległy materiał. I nikt mu w tym nie przeszkodzi. Nawet ten chłopak, który...
Ledwie powstrzymał się od zatrzaśnięcia książki, słysząc jego słowa. Obrzucił go analizującym spojrzeniem, jakby próbował stwierdzić, czy to nie jest kolejna gra jakiegoś typka ze Slytherinu nasłanego przez matkę. Takie coś byłoby całkiem możliwe, ale Krukon? Nie, chyba miał dość oleju w głowie, żeby myśleć samodzielnie. Z naciskiem na chyba. Albo mówił prawdę i... Nie. Nie miał żadnych kuzynów. Matka nie miała rodzeństwa. Ze strony ojca nikt nie był magiczny. Szlama poganiała szlamę, więc co to za dziwny eksces w wydaniu tego całego Walkera?
- Ja nie mam kuzynów - odpowiedział chłodno, niemal niewzruszony usłyszaną informacją, choć emocje zakopane wewnątrz niego aż buzowały, chcąc przedrzeć się na światło dzienne.
W końcu dał za wygraną skumulowanej złości i zatrzasnąwszy książkę, wcisnął ją do torby. Rzucił chłopakowi jeszcze jedno spojrzenie, po czym w paru szybkich krokach podszedł do muru zabezpieczającego mostu i pochylił się nad nim tak, jakby miał zaraz skoczyć. Palcami mocno chwycił za krawędź, szukając oparcia w niematerialnej rzeczy, zamiast próbować to wyjaśnić.
- Kłamiesz - syknął bardziej do siebie. - Kto cię nasłał?! Czego jeszcze ode mnie chcecie! - wykrzyczał, odwracając się w stronę Walkera. Starał się ze wszystkich sił nie podnosić głosu, ale nie wytrzymał. Jednocześnie poczuł zbierające się w kącikach oczu łzy i im również pozwolił działać. Brakowało jeszcze tylko kolejnego, bardziej donośnego kichnięcia, która nadeszło parę sekund później, a Jaspera dodatkowo przeszył dość mocny dreszcz, gdy oparł się o mur. Potarł jeszcze ramiona w nerwowym ruchu i ostatecznie zaczął mocniej zaciskać szal wokół własnej szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 204
  Liczba postów : 194
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9542-urane-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9547-urane#266099
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9549-sowa-uranka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9548-urane-leighton




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sob Mar 07 2015, 22:26

Od dłuższego czasu nie widziała się z siostrą. W zasadzie od chwili wypadku pociągu i niezbyt udanych ferii spędzonych na Syberii, gdzie z Tuną zdążyła zamienić dosłownie jedno zdanie. Potem jakoś tak wyszło, że albo jedna, albo druga siostra nie miały czasu i najzwyczajniej w świecie nie miały jak się spotkać by na spokojnie porozmawiać. I właśnie dlatego Urane stwierdziła, że czas najwyższy wyciągnąć swoją drugą połówkę z Dormitorium, coby mózg jej się przypadkiem nie przegrzał od nauki, albo nadmiernego malowania wszystkiego co tylko możliwe (łącznie z włosami heh). Wysłała jej list, w którym dała jasno do zrozumienia, że oczekuje jej na Kamiennym Moście za 20 minut, prawdopodobnie nie dając jej tym samym szansy na jakiekolwiek ogarnięcie się. Cóż, życie.
Zastanawiała się przy okazji czy sprawa z Pene się trochę uspokoiła. Wszak długo, bardzo długo już o tym nie rozmawiały, a Urane była prawie w stu procentach pewna, że jest jedyną osobą, która cokolwiek o tym wie. Tak, tą kwestię także będzie musiała poruszyć.
W zasadzie nie widziała czemu wybrała akurat to miejsce. Może z powodu tego, że dość mało osób kiedykolwiek tu przychodzi, być może napisała na kawałku pergaminu pierwszą lepszą lokalizację i najzwyczajniej w świecie nie chciało jej się już niczego zmieniać. Tak proszę państwa, poznajcie Urane. Czasem, ale tylko czasem, obiecuję- NAJWIĘKSZEGO LENIA W CAŁYM ZAMKU.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Nie Mar 08 2015, 00:44

Oto historia jak Ettore wybrał się na zwiedzanie zamku. Wyglądało to tak, że z reguły bardziej był zainteresowany niebem, ale kiedyś i to może nieco się znudzić no i masz. Fascynujące prawda? Dobra, a tak na serio to po prostu postanowił się przejść od tak, otoczenie było o wiele ciekawsze niż w Dubaju i mimo tego, że nie było tu tak ciepło to jakoś dawał rade. Co prawda musiał sobie załatwić jakieś cieplejsze ubrania i nawet jeśli temperatura dla innych była znośna to on potrzebował ich nieco więcej. Weź tu ogarnij, pada ciągle ten deszcz i jak żyć. W zasadzie to nie mógł się doczekać lata, które i tak byłoby zimniejsze niż w domu no ale...
Często zastanawiał się nad tym czy zostać tu na dłużej, w sensie do zakończenia nauki, jego kontemplacje nie obejmowały kolejnych lat jego życia, bo w sumie po co tak rozmyślać. Będzie co będzie, a w jego przypadku słowo nuda nie istnieje. Zawsze miał jakieś zajęcie, teraz w przerwie od tworzenia nowego 'wynalazku' wyszedł sobie na spacer, bo czemu nie. Tak się złożyło, że właśnie był na moście i kogo zobaczył? Planetę. No właściwie to jedną z nich. Nie zastanawiał się długo nad tym czy do niej podejść, po prostu to zrobił.
- Urane?
Ojej no biedny był, aktualnie trochę oderwany od świata żywych a tu nagle przyszło mu kogoś zaczepiać. Od jakiegoś czasu miał już taką potrzebę w końcu nie mógł sobie odpuścić okazji do poznania osoby o tak nietypowym imieniu i z tego co wiedział nawet miała siostrę! Ey, wcale nie szpiegował, wiele można się dowiedzieć od ludzi ze zwykłej rozmowy. No i czekał tak na odpowiedź, też nie wiedział jak dziewczyna na niego zareaguje, miał nadzieję, że nie uzna go za jakiegoś stalkera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : London
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 331
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9533-neptune-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9536-all-in-blue#265618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9535-tryton#265610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9537-neptune-leighton




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Nie Mar 08 2015, 01:18

Neptune dawno nie widziała się z siostrą. Czego to było wynikiem? Pewnie tego, jak szybko czasem toczyło się jej życie. Nie raz zapominała o całym świecie, tylko dlatego, że stała właśnie przy płótnie. Kochała siostrę, była drugą jej częścią. Prawie tak, jakby los wziął i podzielił je na pół. Jednocześnie różne, ale też w jakiś sposób podobne. Interesujące. Na Syberii nie miała zbytnio czasu, by spotkać się z siostrą, wychodziła przeważnie jak jej już nie było. Tamta kraina miała tyle do zaoferowania dla osoby takiej jak ona. Dla artysty. Naprawdę urokliwa. Dlatego też większość czasu Tuna spędziła malując i rysując. Znikała na całe dnia i wracała z nosem i policzkami czerwonymi od mrozu. Byłą jednak szczęśliwa. Zrobiła naprawę kilka nieziemsko dobrych prac.
List od siostry zaskoczył ją trochę. Chociaż w sumie jej samej po głowie chodziły myśli, by napisać do bliźniaczki i spotkać się z nią. Dawno nie rozmawiały. A Tuna lubiła wymieniać z nią swoje myśli i sekrety. Wiedziała, że są u niej bezpieczne. Nic nie łączyło bardziej niż więzy krwi. Czyż nie?
Ludzie często się dziwili temu, jak to było możliwe, że urodziły się jednego dnia, a nie są identyczne. Jakby nie potrafili zrozumieć, że istnieją dwa typy bliźniaków. Tuna jednak nigdy nie zaprzątała sobie głowy tym, by podawać jakieś wielkie i obszerne tłumaczenia bazujące na biologicznych aspektach.
Pomimo, że list nie był dla niej zaskoczeniem to dzień i miejsce spotkania już tak. Jej jakże kochana siostra dała jej aż całe dwadzieścia minut na naszykowanie. Będzie musiała jej podziękować za dobre serce. Kiedy dostała list stała właśnie przed sztalugą, jak zwykle w swojej za dużej męskiej koszulce i czarnych leginsach, różowe teraz włosy miała spięte w kitkę na czubku głowy. Obie te rzeczy pokrywała spora ilość farby, tak, że w niektórych miejscach nawet nie dało się przyuważyć granatowego koloru koszulki, czy też czerni legginsów. Przeczytała list i odłożyła go w pośpiechu. Zerknęła na płótno które stało przed nią i pociągnęła kilka razy pędzlem. Ale nim się obejrzała była już spóźniona. Nie zdążyła nawet zerknąć na siebie w lustrze. Może wtedy zauważyła by, że na poliki świeci jej się smuga błękitnej farby. Jak zwykle biegiem opuściła dormitorium i skierowała się w umówione miejsce. Wbiegając na most zauważyła, że Urane nie stoi sama. Wręcz przeciwnie, stała z kimś, kogo Tuna jeszcze nie znała. Uniosła by brwi w zdumieniu przeplatającym się ze zdumieniem, gdyby nie fakt, że musiała skupić się na biegu. W końcu dobiegła do nich, miała w ostatniej chwili hamując, co uchroniło ją przed wpadnięciem z impetem na chłopaka.

kostki dla Urane:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 204
  Liczba postów : 194
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9542-urane-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9547-urane#266099
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9549-sowa-uranka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9548-urane-leighton




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Nie Mar 08 2015, 01:52

Nigdy nie wiadomo kiedy i w jakich okolicznościach pozna się kogoś nowego. Urane także nie spodziewała się tego, że z głębokich rozmyślań nad otaczającym ją światem i ludzi, wyrwie ją kompletnie nieznany jej dotychczas głos. Zmarszczyła brwi i bardzo powoli odwróciła głowę, by po chwili zauważyć stojącego koło niej chłopaka. Naturalnie, nie widziała go pierwszy raz w życiu. Chodzi przecież na lekcje i chociażby tam parę razy go spotkała. Nie zmienia to jednak faktu, że w tamtej chwili nie miała zielonego pojęcia co się właśnie dzieje. I czemu on zna jej imię. To było podejrzane, nie mówcie mi, że nie. -Tak? -Spytała i w zasadzie dopiero po chwili zorientowała się, że odpowiedziała pytaniem na pytanie. W duchu skarciła się za to i uśmiechnęła się w stronę nieznajomego. -Znaczy tak. Jestem Urane. -Poprawiła się, po czym posłała mu pytające spojrzenie. -I tak się zastanawiam czemu do mnie podszedłeś. I naturalnie jak masz na imię. Kojarzę tylko twoją twarz, ale cholerka, czasem mam wrażenie, że gdzieś po tej szkole chodzi twój klon. -Ach, to dziewczę potrafi być naprawdę bardzo denerwujące w swej szczerości, ale cóż zrobić? Słowa jakby same wychodzą z jej ust i wierzcie mi lub nie, ale ona naprawdę nie ma nad tym kontroli. -Nie ma to jak na samym początku zrobić z siebie idiotkę. -Mruknęła pod nosem z nadzieją, że stojący koło niej chłopak jednak tego nie usłyszy i już miała ukradkiem popatrzeć na jego twarz, bo może udałoby się coś z niej wyczytać, kiedy ujrzała biegnącą w jej stronę różowowłosą, ukochaną siostrę, która w tej chwili wyglądała naprawdę zabawnie. Rzeczywiście, mogła dać jej trochę więcej czasu, ale po prostu musiała się z nią zobaczyć! A wiecie, jak Urane raz coś sobie zapragnie, to nie ma bata, że tego nie zrealizuje. Taka już jest, uparta jak mało kto.
-Tun... -Zaczęła i z przerażeniem ujrzała jak dziewczyna odbija się od stojącego nadal obok chłopaka (aż dziw, że jeszcze nie uciekł!), a następnie ląduje na twardej i zapewne bardzo nieprzyjemnej dla tylnej części ciała ziemi. Westchnęła ciężko i ciesząc się, że chyba nic cięższego nie stało się jej siostrze, podeszła do niej, żeby pomóc jej wstać. -Bez przesady, nie musiałaś aż tak się spieszyć. Poczekałabym. -Odparła, oceniając stan stojącej już przed nią dziewczyny i wybuchając głośnym śmiechem, gdyż dopiero po chwili zdała sobie sprawę jak Tuna wygląda. Przyciągnęła ją więc do siebie i mocno przytuliła, nadal nie mogąc opanować śmiechu, który w tej akurat chwili był naprawdę niepotrzebny. -Ładnie wyglądasz. -Dodała na końcu i potargała jej i tak rozwalonego już kucyka. W końcu była starsza! O trzy minuty, ale zawsze coś, prawda?
Gdy stały tak, a Gryfonka nadal nie mogła opanować już i tak o wiele cichszego i spokojniejszego śmiechu, przypomniała sobie o tajemniczym nieznajomym, który przecież nadal tu stał. Fajny początek znajomości, nie ma co. -Och, to jest Neptune, ale może już to wiesz. W końcu moje imię z jakiejś przyczyny znałeś już wcześniej. -Wzruszyła ramionami i spojrzała na niego z uśmiechem. Naprawdę nie chciała, żeby pomyślał sobie o niej najgorsze, więc niech nadrabia chociaż szczerym uśmiechem. Kto jej zabroni.

Kostka:
5 Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Pon Mar 09 2015, 17:58

Pytania na temat bycia jednym z bliźniaków nie były obce również jemu, choć w jego sytuacji te pojawiły się całkiem niedawno. O ile można to powiedzieć o roku. Przed odnalezieniem swojego klona nie musiał martwić się o to czy przypadkiem drugi w żarcie nie zacznie się podawać za niego, a Enzo był do tego zdolny, z resztą Ettore też wykorzystywał to na różne sposoby. Ba, bywało i tak, że oboje zmówili się aby coś zmalować. Mimo początkowej niepewności jakoś udało im się dogadać i choć przyjechali tutaj z tak odmiennych środowisk radzą sobie bardzo dobrze. Na dodatek siłą rzeczy musiał poznać podstawy hiszpańskiego, aby móc wytłumaczyć znajomym brata, że nie jest tym którego szukają. To wszystko raczej wyszło im na plus, a przynajmniej takie było jego zdanie. Żałował jedynie tego gdzie ich przydzielono, to znaczy mu Gryffindor pasował jednak Enzo został Krukonem tak więc między nimi pojawiła się mała rywalizacja. Ciekawe jakby się to rozegrało kiedy oboje graliby w quidditcha, na pewno nie odpuściliby sobie z powodu bycia rodzinką. Na dodatek los sprawił, że nagle mają tylko siebie, połączmy to z dopiero roczną znajomością i mamy mieszankę wybuchową. Bądź tu rodziną z kimś kogo dopiero poznajesz.
Doskonale rozumiał zmieszanie Urane, sam raczej byłby zaskoczony tym, że nagle ktoś obcy zaczepia go i  mówi do niego po imieniu. No, może nie aż tak bardzo, bo w końcu ploty się roznoszą, w każdym razie lekkie żenua także wchodziło w grę kiedy ktoś znów mylił go z Enzo. Tym bardziej ucieszył się kiedy udało mu się nie pomylić jej z Neptune, jasne nie były identyczne jednak i tak mogło mu się wszystko pomieszać. Odetchnął z ulgą i powiedział
- Masz tak ciekawe imię, że nie mogłem sobie odpuścić okazji do poznania. Mój klon to Enzo, a ja mam na imię Ettore, miło mi - podał jej rękę na przywitanie i uśmiechnął się słysząc to co powiedziała, jakby chcąc jej okazać, że wszystko jest  w porządku, w sensie idiotki z siebie nie zrobiła. Zazwyczaj nie miał trudności z poznawaniem nowych ludzi jednak teraz sam zaczął się zastanawiać, czy nie zrobił z siebie głupka. Szybko machnął na to ręką, oczywiście w myślach, w końcu dziewczyna jeszcze tu stoi więc chyba jest ok. Zauważył, że nagle spogląda za niego, a w oddali słyszał już biegnącą w ich kierunku osobę, nie zdążył jednak zareagować i jak później wydedukował Neptune uderzyła o jego plecy i upadła. W chwili uderzenia miał minę typu wtf, jednak chwilę później odwrócił się aby pomóc nowo poznanej koleżance podnieść jej bliźniaczkę. Po udanej misji ratunkowej przez kilka sekund wpatrywał się z Neptune, dlaczego? Oczywiście, że z powodu chociażby koloru włosów, ale i twarzy. Od razu wywnioskował, że jest artystką jak on. Znaczy się on nie malował ani nie grał na żadnym instrumencie, ale swoje tworzenie wynalazków poniekąd zaliczał do tej dziedziny. W końcu dla niego nie liczyła się tylko praktyczność urządzenia, ważny był również wygląd o który sam dbał, nieraz malując. Przez to znajomi także mieli okazje zobaczyć go w takim stanie jak nieznajoma teraz. Gdy obie zaczęły ze sobą rozmawiać zaczynał odczuwać, że właśnie wepchnął się w spotkanie i może będzie lepiej kiedy sobie pójdzie. Wtedy to Urane znów się do niego odezwała. Wciąż nieco zdezorientowany całą sytuacją spojrzał na nią, a potem na drugą Leighton.
- Ettore, miło poznać - rzucił, również i jej podając rękę na przywitanie - Pewnie lepiej ode mnie wiecie jak szybko plotki rozchodzą się po tej szkole, z resztą Urane już widziała mojego brata, ty zapewne też? - zwrócił się do Neptune - Chyba przynajmniej z połowa szkoły wie, że jesteśmy klonami.
Jeśli nie cała - pomyślał, magia Hogwartu. W poprzedniej szkole raczej nie rozmawiano tyle na takie tematy. Tak sobie ciągnąc rozmowę wróciła do niego myśl o tym, że dziewczyny niekoniecznie chcą aby wciąż tu był.
- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : London
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 331
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9533-neptune-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9536-all-in-blue#265618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9535-tryton#265610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9537-neptune-leighton




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Wto Mar 10 2015, 22:00

Oczywiście, że mogła się spóźnić. Ale jak Urane nie byłaby sobą, gdyby nie robiła od razu tego, co sobie zaplanowała, tak Tuna nie byłaby sobą gdyby nie spróbowała zdążyć na czas. No, może wpadłaby z większą gracją i ogarnięciem, gdyby wiedziała, że siostra będzie sobie ucinać pogawędkę z jakimś apetycznie wyglądającym facetem. Ale nie, o tym też jej nie zamierzała wspominać i tak Tuna w całym swym pędzie dopiero w ostatniej chwili jakoś uświadomiła sobie, że raczej nie zdąży już wyhamować. Chociaż naprawdę się starała. Nic jej z tego nie wyszło, bo odbiła się od chłopaka i poleciała na zimną i twardą posadzkę.
-Serio?- Zapytała sama siebie. Ale nawet nie ukrywała tego, co mówiła. Odezwała się z ziemi wybitnie i całkiem wyraźnie. Tak, już w tej chwili można było ją brać za kompletnego świra, bo gadała sama do siebie, ale co tam, niby tak już był jej urok. Rozejrzała się czy nie ma gdzieś Pene na około. W końcu gadanie samemu do siebie stworzyło ją. Na szczęście dzisiaj po zjawie nie było śladu.
Pozwoliła sobie pomóc wstać. A co. A potem z lekko skrzywioną miną przez chwilę masowało sobie tyłek. Musiała przerwać zabiegi lecznicze swojej zgrabnej dupki, bo Rena postanowiła ją potargać po głowie. Strzepnęła jej dłoń. Ale szkoda została już zrobiona. Westchnęła lekko. Zerknęła na chłopaka potem na Urane, potem znów na chłopak i zawiesiła na nim spojrzenie na trochę dłużej bezwstydnie mierząc go od góry do dołu. Tak, jeśli Urane miała się za nią wstydzić, to mogła już zaczynać. Potem zaś wyrzuciła nogę do tyłu i wykonała iście pałacowy ukłon, jednocześnie kręcąc donią.
-Tuna. - przedstawiła się jako tuńczyk, bo w sumie wolała skrót swojego imienia. Potem wyprostowała się na jej twarzy zagościł uśmiech. Spojrzała na siostrę i zwęziła lekko oczy zirytowana. Zawsze się wkurzała jak Urane grała taką super starszą siostrę, poukładaną i w ogóle a jej w udziale przypadała rola świra. Chociaż niewiele musiała robić, by ją dostać. Z drugiej strony zawsze zazdrościła siostrze jej wyglądu, była śliczna, ona zaś swojego ego podbudowywała kolorowymi włosami i nadmierną potrzebą indywidualności.
-Słuchanie plotek mnie nudzi. - przyznała wzruszając lekko ramionami. Uniosła dłonie i ściągnęła z włosów gumkę. Rozpuściła kosmyki na chwilę, tyllko po to, by znów zebrać je na czubku głowy i związać. Spojrzała jeszcze raz śmial na Ettore, jak nic kokietując go wzrokiem. Jak Urane się nie wkurzy, to będzie cud. Ale co miała zrobić? Taka już była, nie? Z naturą nie dało się wygrać przecież. - Ale dobrze wiedzieć, że jest was dwóch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 204
  Liczba postów : 194
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9542-urane-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9547-urane#266099
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9549-sowa-uranka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9548-urane-leighton




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Pią Mar 13 2015, 23:03

Urane i Neptune miały to szczęście, że nie były bliźniaczkami jednojajowymi, za co Gryfonka codziennie dziękowała Merlinowi. Chyba nie przeżyłaby, gdyby musiała tłumaczyć nowo poznanym osobom, że ona to URANE, a jej chodzący po szkole klon to NEPTUNE i w żadnym wypadku nie jest odwrotnie. Zawsze współczuła takim ludziom, a teraz do dość szerokiego grona bliźniaków w zamku, dołączył Ettore wraz ze swoim bratem. Mimowolnie spojrzała na chłopaka łagodnym i nieco współczującym wzrokiem, jednak szybko się opamiętała i odwróciła wzrok. W końcu nigdy nic nie wiadomo i może akurat stojący przed nią osobnik lubi mieć brata bliźniaka. Kto wie. -Na pewno jest oryginalnie, w końcu trudno będzie znaleźć drugą osobę o imieniu Urane. -Pokiwała w zamyśleniu głową i wzruszyła ramionami. -Nasi rodzice postanowili stworzyć sobie swój własny układ słoneczny. Wiesz, w sumie całkiem zabawnie. -Dodała po chwili, jak gdyby była to najnormalniejsza na świecie rzecz i podała rękę nowemu koledze, przypominając sobie w międzyczasie, że przecież czasem widuje tą twarz w Pokoju Wspólnym. No, albo jej się tak wydaje, w końcu to Urane. I w sumie nigdy nic nie wiadomo, równie dobrze mogła to sobie wymyśleć. Jednak kwestia ta dziwnie nie dawała jej spokoju, dlatego zmarszczyła brwi i odchyliła głowę z zamiarem spojrzenia na chłopaka, bo był dość wysoki, a ona...cóż. W sumie ciekawe ile ma wzrostu. -Nie jesteś przypadkiem W Gryffindorze? -Spytała twierdząc, że tym razem nie ma ochoty bawić się w zgadywanie i lepiej zapytać prosto z mostu.
Neptune śmieszyła ją od zawsze, jednak było to w stu procentach pozytywne odczucie, które przynajmniej według Urane nie było niczym złośliwym. Cieszyła się, że miała swoje pasję i z kolei ona zazdrościła jej właśnie tego. Że ma jakieś logiczne i cóż, jakby to powiedzieć...nadające się dla dziewczyn, zainteresowanie. Gryfonkę za to fascynuje magiczna motoryzacja, co z cała pewnością nie jest czymś, czym mogłaby się podzielić z przeciętną mieszkanką jej domu. Kiedyś bardzo chciała nauczyć się grać na jakimś instrumencie i stwierdziła, że pianino będzie najlepszym pomysłem. Skończyło się na tym, że państwo Leighton gotowi byli sprzedać rodzinną pamiątkę, tylko dlatego, żeby mała wówczas jeszcze Urane, nigdy więcej nie mogła go dotknąć. Doprawdy słodko. Uśmiechnęła się mimowolnie na wspomnienie tego uroczego momentu życia i chyba na chwilę odpłynęła gdzieś myślami. Niedaleko jednak, gdyż wróciła dość szybko i nie wiedząc co się dzieje, uśmiechnęła się i swój wzrok kierowała na zmianę w stronę Tuny i Ettore'go, którzy wymienili między sobą dwa zdania, a teraz stali i prawdopodobnie czekali na boską interwencję Urane. Nie no żart. Zauważyła jednak kątem oka, że jej różowowłosa (nie)kopia co chwila zawiesza wzrok na chłopaku i westchnęła, lekko kręcąc głową, gdyż to nie było nic dziwnego i nowego w zachowaniu siostry.
-Nie przeszkadzasz. -Odpowiedziała może nieco zbyt szybko, ale kurczę. Naprawdę chciała poznać tego osobnika. W końcu niecodziennie ktoś do Ciebie podchodzi, już na powitanie znając twoje imię, prawda? Po chwili jednak nieco się zmieszała i pytającym wzrokiem spojrzała na Tunę, uświadamiając sobie, że przecież wcale z nią tego nie uzgodniła. -Znaczy...Chyba nie przeszkadza, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sob Mar 21 2015, 11:06

Cóż upadki zdarzały się każdemu, choć może nie takie jak teraz Neptune. Na przykład on tworząc swoje małe wynalazki nie raz doprowadził do wybuchu, na szczęście te nie były zbyt groźne i jak widać wciąż żył. Jakby nie było dość teraz miał braciszka, który również miał tendencję do wpędzania go w różne kłopoty, specjalnie lub nie. W każdym razie to chyba dobrze, że żadne z nich nie kryje się ze swoim prawdziwym ja, w końcu i tak zostałoby ono odkryte. Jaki był Ettore? Ciężko go opisać w kilku słowach, po prostu trzeba było go poznać i to nie tylko poprzez rozmowę. Lecz wyglądało na to, że różni się tak samo od Enzo jak bliźniaczki który stały przed nim, no oczywiście z charakteru, bo jeśli chodziło o wygląd to... Była to kwestia pewnej blizny i wzrostu, co wciąż nie odróżniało ich tak bardzo.
- Ettore chyba też należy do tej grupy imion, cóż wygląda na to, że moi rodzice lubili włoskie imiona. Za to twoich na pewno warto by było poznać - powiedział szczerze, czyli jak to już miał w zwyczaju, przy okazji być może zdradzając swoje zainteresowanie planetami.
Oczywiście nie powstrzymał się od obczajenia kogo to ma przed sobą, jednak nie trwało to zbyt długo, musiał się skupić na rozmowie, bo przecież nie chciał zrobić z siebie niesłuchającego idioty. Znaczy się podzielną uwagę to on miał, lecz zawsze uznawał, że lepiej jest patrzeć w oczy niż się rozglądać, choć to też bez przesady. Widział jak Neptune się na niego spojrzała, przy okazji może i specjalnie sprawił, że ich spojrzenia spotkały się na chwilę. Mimo że nie znał ich zbyt dobrze ich towarzystwo sprawiało, ze uśmiech nie schodził z jego twarzy, taki lekki, bo nie miał zamiaru suszyć zębów, nawet tego nie lubił, robił to tylko z okazji nieopanowanego ataku śmiechu. Co by się działo gdyby był tu jego brat? Zaśmiał się w duchu na myśl o tym, że właśnie może się opędzać od zgrai panów w turbanach mówiących w kluskowym języku. Tak go nazywał, bo czasem rzeczywiście brzmiał jakby ktoś napchał ich sobie do gęby i próbował coś powiedzieć. Jeszcze mina Enzo...
- A no tak jakoś wyszło, że jestem. Ty chyba też prawda? - zwrócił się do Urane, miał wrażenie, że koleżanka jest młodsza, co nie przeszkadzało w tym aby widywać ją częściej niż chociażby Neptune. Czyżby były w innych domach? Najwyraźniej.
- Też ich nie lubię, jednak czasem nie da się od nich uwolnić przechadzając się po korytarzu.
Niestety taka była prawda, ludzie lubili plotkować i jakoś nigdy specjalnie się z tym nie kryli, nawet jeśli przekazywane wiadomości nie były przeznaczone dla wszystkich. Ludzie... ciekawe stworzenia, czasem nie ogarniał ich zachowań, jednak Tunę raczej nie było ciężko rozszyfrować. Nie dało się przegapić tego szczególnego momentu, niby to takie zwykłe poprawianie włosów, jednak w jego wyobraźni brakowało jeszcze tylko machnięcia włosami niczym w reklamie jakiegoś szamponu. Na dodatek ten cały twór na głowie kojarzył mu się z czymś jeszcze. Nie skomentował tego jakoś szczególnie, co nie oznaczało też, że to zignorował, po prostu przyjął do wiadomości. Lubił to spojrzenie, bo kto nie? Dodać jeszcze jego odchył z oczami... Była to pierwsza rzecz na którą zwracał uwagę u płci przeciwnej, ciężkie to czasy, obie były niebieskookie i jak żyć? Nic tylko patrzeć. Coś jak bycie w niebie nie? No prawie.
W sumie to ucieszył się na odpowiedź Urane, naprawdę miał chęć od tak postania tu sobie z nimi i porozmawiania, no o ile Tuna także nie będzie miała nic przeciwko. Tak na poczekaniu zaczął myśleć o tym, że most idealnie nadawałby się na jakiś tor po którym można by było przejechać się na motorze - Szkoda, że jest to niemożliwe - wymsknęło mu się nagle i uprzedzając pytania dziewczyn dodał - Wybaczcie, głośno myślałem na temat tego, że chciałbym się przejechać motocyklem po tym moście - wytłumaczył nieco zakłopotany swoim chwilowym brakiem opanowania tego co mówi, uwaga facepalm za 3, 2, 1.  I na kogo teraz wyjdzie? Oj nvm, nie on pierwszy i nie ostatni, tak jakby ich 'dziwne' zachowania się wyrównywały, tak się dopasowali w towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : London
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 331
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9533-neptune-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9536-all-in-blue#265618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9535-tryton#265610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9537-neptune-leighton




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Pon Kwi 20 2015, 21:03

Tuna zazdrościła siostrze i choć kochała ją jak nikogo innego na świecie, tak czasem nienawidziła jej najmocniej. Urane miała coś takiego, czego jej zawsze brakowało, choć sama nie wiedziała co to dokładnie jest. Może umiejętność dogadywania się. Ona z pozoru otwarta i pogodna codziennie toczyła ze sobą wewnętrzną walkę, a swoje myśli przekazywała tylko niewielu wybranym. Mimo kochającej rodziny nie potrafiła ufać. I mimo dobrego życia jej kontakty z gronem męskim zazwyczaj ograniczały się tylko do umiejętności flirtu i niczego więcej. Może to było odpowiedzią na nurtujące ją pytanie o jej samotność. Może jednak faceci szukali czegoś więcej niż "dobrej dupy", którą nie była i którą przez większość czasu się nie czuła. Kolorowe włosy miały podbudowywać ocenę, na siłę wyróżniać ją z tłumu. Dostarczać jej spojrzeń, których tak bardzo pragnęła. A jej życiowa pokraczność przecież sama z siebie załatwiała jej już wiele takich spojrzeń. Choćby dziś. Nie mogła po prostu przyjść, musiała z impetem wpaść tutaj obijając sobie nieprzyjemnie cztery litery. Bycie artystą wcale nie było czymś niezwykłym. Fakt, mogłeś zamknąć się w sowim śiecie, do którego mogłeś wpuścić kogo chciałeś, opowiedzieć, co miałeś nie myśli. Ale nie był inne. Ciekawe. Zaś Urane, kochająca motoryzację sama w sobie była ciekawym zjawiskiem. Wzbudzającym podziw i zainteresowanie, szczególnie płci przeciwnej. Przynajmniej w taki sposób widziała to Tuna.
Ettore spodobał się Tunie. Tak, zdecydowanie. Był powiewem świeżości, którego ostatnio brakowało jej w Hogwarcie. Ciągle te same twarze znajomych z domu, czy szkoły. Nudziło ją to. Lekki dreszcz zadowolenie przeszedł przez jej ciało, gdy ich wzrok zetknął się na kilka sekund.
-Oczywiście, że nie. - zapewniła, uśmiechając się w stronę nowego kolegi, choć w głębi czuła, że to bardziej Urane niż ona pochłania jego uwagę. Przez chwilę ich nie słuchała, skupiając wzrok nad ramieniem siostry i w wyobraźni kadrując kawałek widoku, że też nigdy nie wpadło jej do głowy, by coś tutaj namalować. Będzie musiała zdecydowanie się poprawić. Zamrugała kilka razy powiekami by wyciągnąć się z artystycznego letargu i trafiła akurat na ostatnie zdania chłopaka. Uniosła lekko brew do góry po jego pierwszym zdaniu, sądząc jednak, że to odpowiedź na jakieś pytanie siostry słysząc dalszą część wypowiedzi złapała się pod boki i spojrzała krytycznie w lewo i prawa ogarniając wzrokiem most.
-Nie ma rzeczy niemożliwych. - mruknęła ni to do nich, ni to do siebie. Na motocyklach znała się tyle, co przeciętny facet na kolorach. A jak dobrze wiemy mężczyźni rozróżniali cztery kolory:biały, czarny, pedalski i jest okej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 204
  Liczba postów : 194
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9542-urane-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9547-urane#266099
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9549-sowa-uranka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9548-urane-leighton




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sob Maj 02 2015, 15:29

Prawda jest taka, że mimo zupełnie różnych charakterów i osobowości, Urane nie wyobraża sobie życia bez Tuny, która była obok niej od zawsze. Dosłownie. Od zawsze. I choć nie raz, nie dwa i nie dziesięć kłóciły się i wyzywały od najgorszych, w głębi ducha to zawsze ta różowowłosa istota była tą najbliższą jej sercu. Mimo, że miała dość szeroki wybór, gdyż nigdy nie narzekała na brak rodzeństwa i rozrywki w domu, a nawet częściej latała za braćmi, niż siedziała z siostrami, to właśnie Neptune- jej kompletne przeciwieństwo- zawsze potrafiła ją zrozumieć, pocieszyć i podnieść na duchu. I właśnie to jest ta niesamowita, sławna, bliźniacza więź, której nie zrozumie nikt, kto nie posiada swojej drugiej, hasającej gdzieś po szarym świecie połówki.
Z głębokich rozmyślań wyrwały ją dwa rozmawiające ze sobą głosy i doprawdy uwierzcie mi, chętnie pomyślałaby sobie jeszcze chwilkę, gdyby nie to, że jest to jednak trochę niekulturalne i bardzo niepodobne do ogólnego zachowania Gryfonki. -Yyy, tak. -Odpowiedziała po chwili, nie bardzo zdając sobie sprawę o co właściwie chodzi chłopakowi i dopiero po chwili przypominając sobie, że przecież sama zaczęła ten temat. Otrząsnęła się z lekkiego nieogarnięcia i szybkim ruchem wskazała na stojącą obok siostrę. -Tuna jest w Ravenclawie. -Dodała, odpowiadając tym samym na niezadane jeszcze pytanie Ettore'go. A może wcale nie chciał tego wiedzieć? Nieważne. Od większej ilości informacji nikt jeszcze nie umarł, prawda? No...przynajmniej ona nie słyszała o takim przypadku. A byłoby to całkiem zabawne...
Urane widziała to zupełnie inaczej. Jej zdaniem to właśnie Neptune wzbudzała większe zainteresowanie u osób płci przeciwnej. A ona? Ona była zwykłą dziewczyną z może niezwykłym zainteresowaniem, ale co z tego? Przecież nie od dziś wiadomo, że prawie wszyscy przywiązują większą wagę do wyglądu, nawet jak twierdzą, że wcale tak nie jest. To Tuna zawsze była tą, do której faceci ustawiali się w kolejce, podczas gdy Urane stała z boku i czekała na kogoś wyjątkowego. Jednak nie zazdrościła jej tego. No...może troszeczkę, bo nawet ktoś taki jak ta z pozoru niewinna Gryfonka potrzebuje w swoim życiu kogoś więcej niż przyjaciół, których ma aż pod dostatkiem.
Uniosła lekko brwi, wpatrując się w chłopaka przenikliwym spojrzeniem i już miała się zapytać o co mu właściwie chodzi, kiedy sam zaczął to tłumaczyć. Po chwili wykonała jakiś dziwny i niezidentyfikowany ruch, przysuwając się nieco bliżej Ettore'go i łapiąc go za ramiona, żeby ją dokładnie usłyszał. Nieważne, że zrobiła z siebie totalną idiotkę. W sumie rzeczywiście dobrze się dobrali. Najpierw wpadająca na ludzi Tuna, gadający do siebie Ettore i w końcu wykonująca jakieś dzikie ruchy Urane. Ech, no...może jakoś się dogadają. Nie może być przecież aż tak źle, prawda?
-Czy ty właśnie powiedziałeś przejechać się motocyklem po tym moście? -Spytała i lekko zmrużyła oczy. -Masz motocykl? -Dodała po chwili i przechyliła lekko głowę, uważnie wpatrując się w stojącą przed nią postać i chcąc zachować resztki godności, odsunęła się nieco od chłopaka i posłała mu lekki uśmiech, jakby chciała mu przekazać, że przecież wszystko jest w porządku, a ja wcale się na Ciebie nie rzuciłam. -Wybacz, po prostu mam... -Zaczęła i przygryzła wargę, zastanawiając się co ma powiedzieć w tak głupiej sytuacji. -Jakby to powiedzieć, mam dość dziwne zainteresowania jak na dziewczynę. -Podsumowała, a po chwili poparła Tunę, która stwierdziła, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 778
  Liczba postów : 309
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10569-ettore-halvorsen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10573-zabiore-ci-budzik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10572-ettore
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10571-ettore-halvorsen




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Czw Maj 21 2015, 15:48

Właściwie to już prawie zapomniał o tym całym wejściu smoka (a może tuńczyka?) Neptune. Nie przywiązywał uwagi do takich rzeczy, szczególnie gdy chwilę później zajął się rozmawianiem z nowymi koleżankami. Poza tym nie był też z tych którzy mieli w zwyczaju wypominać takie rzeczy, w końcu wpadki zdarzają się każdemu, a niektóre takie jak na przykład ta pomagają przełamać te pierwsze chwile żenua i tej całej niezręczności. Chociaż jakby się zastanowić i tak raczej nie wyglądali na zestresowanych pierwszą rozmową i tym całym poznawaniem się. To chyba wskazywało na to, że dopiero zawarte znajomości mogłyby w jeszcze szybszym tempie niż zwykle przemienić się w chociażby team do spotkań przy piwie albo czymś mocniejszym. A może tylko wydawało mu się, że tak właśnie jest? Cóż, nie mógł stwierdzić co o tym myślą bliźniaczki.
Sztuka wciągnięcia w rozmowę na jeden temat więcej niż dwie osoby póki co słabo mu wychodziła. W sensie nie żeby próbował, do tej pory jedyne starał się nie olać żadnej z nich, rozmawiając z każdą na temat, który ze wstępnych 'oględzin' by je zainteresował, czasem od tak rzucając jakimś innym wątkiem. To ostatnie okazało się być taką małą próbą, która ku jego zdziwieniu napotkała pozytywny odzew. Przez chwilę przyglądał się im, wnioskując, że dobrze trafił. Na pierwszy rzut oka wiedział, o czym będzie można porozmawiać z Tuną, a teraz znalazł również temat do rozmów z Urane. Przyjął również informację o tym, że dziwnym trafem  przydzielono ich tak samo jak jego i Enzo, najwyraźniej tiara nieźle się bawiła zastanawiając się nad tym, który z domów będzie do nich pasował najbardziej.
Kierując swoje myśli na przebieg rozmowy na szczęście nie miał rozkmin na temat podobania się innym. Od przybycia do Hogwartu był zajęty Sfinksem i mimo tego, że zadania nie zajmowały mu dużo czasu to i tak nieszczególnie przejmował się powyższymi kwestiami. Twierdził, że jeśli coś ma nadejść to i tak nadejdzie, a on sam nie będzie temu pomagał. Oczywiście był otwarty na poznawanie nowych ludzi i spotkania, a randki? Randki pozostawały ich specjalnym typem, które z jego wyboru nie zdarzały się często, po prostu najpierw musiał kogoś dobrze poznać. Do tej pory nie był zwolennikiem zapraszania dziewczyny na randkę dopiero w celu poznania. Może było to trochę wygodnickie podejście i sposób na ominięcie tych nietrafionych spotkań, ale czyż to nie praktyczne? Pójdź na randkę z kimś kto okaże się być zupełnie nieodpowiadającą nam osobą, ale dobra koniec rozkmin, z resztą całe to podejście i tak mogło się zmienić. Właściwie to właśnie z nich został wyrwany przez nagłe złapanie przez Urane, w reakcji na to zrobił oczy jak pięć złoty po czym te wróciły do normalnego stanu, finalnie jedynie patrząc się w jej oczy. Po wszystkim również się uśmiechnął, aby dać znać, że wszystko jest w porządku i tego typu akcje są dla niego akceptowalne.
- Tak i tak. Znaczy się chciałem go jeszcze jakoś usprawnić i dopiero zacząć śmigać po okolicy, ale jakoś nie miałem na to czasu - wytłumaczył, uśmiechając się jeszcze bardziej na myśl o tym, że już wie co będzie robił po finale Sfinksa. Słowa bliźniaczek jeszcze bardziej go do tego zachęciły, w sumie nie znał wszystkich zasad panujących w szkole i w jej okolicach, lecz gdyby istniał jakiś zakaz przejąłby się tym? Sam nie wiedział. Zostawił te rozmyślania na później, w końcu był zaciekawiony tym nagłym ruszeniem narodowym i wypowiedzą znajomej. Jego oczekiwanie przerwał jedynie pewien gest, który zwykle miał w zwyczaju go rozpraszać i sprawiać, że myśli zaczynały płynąć w nieco innym kierunku, a było to przygryzanie wargi. Westchnął cicho, chcąc odrzucić niepotrzebne mini kontemplacje.
- Moim zdaniem każdy ma prawo mieć takie zainteresowania jakie zechce i nie powinniśmy uznawać je za dziwne. Nie uznaję szufladkowania pasji ze względu na płeć, więc spokojnie - powiedział zupełnie szczerze i zgodnie ze swoimi własnymi przekonaniami. Miał nadzieję, że nie wyraził się źle i dziewczyny również się z tym zgodzą, a przy okazji doda to nieco pewności Urane. Naprawdę nie widział niczego złego w kolesiu zajmującym się chociażby szyciem lub kobietą interesującą się motoryzacją czy majsterkowaniem.
- Poza malowaniem zajmujesz się może jeszcze fotografią? - rzucił nagle pytanie w kierunku Neptune, bo właśnie wpadł mu do głowy pewien pomysł. Może i nie do końca mógł być pewny jej zainteresowań, ale po jej aktualnym wyglądzie po prostu uznał, że jest jak jest. Oparł się o murek, rozpoczynając wstępne rozpoczęcie tego co właśnie sobie wymyślił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : London
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 331
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 537
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9533-neptune-leighton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9536-all-in-blue#265618
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9535-tryton#265610
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9537-neptune-leighton




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Wto Maj 26 2015, 19:52

Tuna nie zapomniała o swoim wejściu smoka. I pewnie już o nim nie zapomni. A żeby było ciekawiej, to pewnie z charakterystyczną dla siebie umiejętnością, będzie opowiadać tą historię znajomym, którzy spędzą kilka miłych chwil śmiejąc się z tego, co jej się przytrafiło.
Czasem żałowała, że nie potrafi być urocza i pełna gracji. Zazwyczaj tego drugiego brakowało jej kilogramami. Gdy chciała wyglądać przy robieniu czego ponętnie i kobieco czuła się, jakby była wielką, niezdarną orką, którą przez przypadek morze wyrzuciło na brzeg plaży. Urane za to chyba nieświadomie biła niewinnością, a jednocześnie była urocza i słodka, tak, jak kobieta powinna mieć w zwyczaju. Ale zostawmy już to.
Zajmijmy się na chwilę samym mostem. Tuna bardzo go lubiła. Zdążyła już spędzić właśnie na nim sporo czasu, robiąc naprawdę przeróżne rzeczy. Od zwykłe rysowania jakiego widoku, po balansowanie na krawędzi murku, przy błagalnych prośbach siostry o zejście.
Kiedy chłopak powiedział o motorze Tuna uniosła lekko brew. Nie dlatego, że zdziwiło ją iż posiada taki sprzęt, bardziej zdziwiła ją reakcja jej siostry. Uniosła leciutko kącik ust. Klepnęła Urane w plecy, po czym spojrzała na Ettore.
-Rane chętnie Ci pomoże, prawda? - spytała spoglądając na siostrę przelotnie, jej wzrok prawie natychmiast wrócił do stojącego obok chłopaka. Bardzo możliwe, że bliźniaczka ją potem zabije za to zachowanie, ale sama mogłaby się nie odważyć zaproponowania chłopakowi pomocy, przez co nie raz by sobie to w głowie wyrzucała. Nie dało się ukryć, że zwrócił jej uwagę, ale jednocześnie z drugiej strony, skoro było ich dwóch, tego mogła oddać siostrze. W końcu facet z motocyklem, przy którym jej siostra mogłaby siedzieć i majstrować to jak wygrana na loterii, albo szampon 2 w 1.
Kiedy Ettore zwrócił się bezpośrednio do niej zamrugała kilka razy, bo właściwie była już pewna, że czas najwyższy zawijać kiece i dać tej dwójce porozmawiać na osobności. Podniosła dłoń i założyła kilka kosmyków różowych włosów za ucho.
-Lubię eksperymentować z mugolskimi aparatami, to całkiem frapujące, że ich zdjęcia nie ruszają się. - nie chciała zaczynać wywodu o tym, jak fakt, że zdjęcia nie ruszają się, a w filmie jest tylko kilka klatek potęguję trudność w zrobieniu odpowiedniego zdjęcia. Czarodziejska fotografia nie była aż tak wymagająca, przez co dla Tuny, była jednocześnie trochę nudna, nie znaczyło to jednak, że zdjęć magicznych nie robiła. Robiła i to czasem całkiem sporo i całkiem nieźle, choć ciągle ruszające się krajobrazy zdecydowanie mogły przyniesć ból głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 426
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 522
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11479-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11484-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11485-poczta-morta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11486-morticia-slippery#308559




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Pon Lis 02 2015, 13:14

/Jakiś czas po spotkaniu na polanie i wgl xd/

Miała dziś okropny humor. Odkąd napisała do Hae miała wrażenie, że jej żołądek eksploduje. Było jej niedobrze, stresowała się. Jak ja mam z nim porozmawiać...? Zastanawiała się nad tym przez całą drogę. Miała po prostu ochotę, żeby ten dzień już się skończył. Porozmawia z Hae, wyjaśni mu wszystko... Wróci do dormitorium, pójdzie spać. Musiałą się po prostu uspokoić, ale nie potrafiła. Przecież tym tematem mogła zepsuć ich całą przyjaźń i wszystko co razem zbudowali. Nie chciała tego, naprawdę zależało jej na tym chłopaku. Nie na miłości, lecz na przyjaźni. Źle postąpiła, gdy zgodziła się na ten pocałunek, późniejsze spotkanie pod mostem. Właśnie zniżała się do poziomu typowej suki, była z nim, zdała sobie sprawę, że to nie to i z nim zerwie. To chore. Hae nie był zabawką, którą mogła sobie ot tak zmienić. Im bliżej była mostu, tym bardziej było jej słabo. Na ogół była blada, ale teraz to musiała wyglądać jak śmierć, śmierć z płomiennie rudymi włosami. Dziewczyna miała na sobie płaszcz i beżowe rurki, usiadła na torebce, którą położyła na ziemi. Podkuliła kolana i oparła się o nie czołem. Co ja mu powiem... Jak ja sie wytłumaczę.. Powiedziała sama do siebie, zagryzając usta i starając się pohamować łzy, które napływały jej do oczu. Dawno nie miała tak beznadziejnego humoru. Ostatnim razem pojawił się, gdy ojciec oznajmił, że miała do niego pojechać. Nie chciała tej rozmowy, mogła się po prostu nie odzywać i trzymać go w nieświadomości. Ale po co? I tak byłby zły, jakby się przypadkowo dowiedział. Poza tym, przecież lepiej być szczerym, prawda? Nawet jeśli ta prawda była niekiedy bolesna. Miała nadzieje, że chłopak przyjmie to całkiem spokojnie. Nie chciała się z nim rozstawać na zawsze i na pewno nie w złości. Powinien zrozumieć, przecież... Był jej przyjacielem, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 368
  Liczba postów : 207
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11217-haeil-yong
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11240-haeil-i-jego-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11241-mr-alien#303044
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11242-haeil-yong#303048




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Pon Lis 02 2015, 14:46

Po tym, jak nie otrzymał odpowiedzi na ostatni list postanowił udać się na most. Ogarnął się trochę i szybkim krokiem udał się w wyznaczone miejsce. Zastanawiało go co się stało, w końcu do tej pory spotykali się w samych pozytywnych okolicznościach. A teraz... Ton w jakim Morticia utrzymywała swoje listy był nie mniej dziwny i wprawiał Ślizgona w zmartwienie. Bał się o nią, co jeśli stało się coś poważnego, została przez kogoś skrzywdzona? W zniecierpliwieniu i strachu o dziewczynę zacisnął zęby i zaczął biec w kierunku mostu. I gdy już się tam zjawił zatrzymał się gdy tylko ją zauważył. Ubrana w ciepły płaszcz i jasne spodnie siedziała na swojej torebce opierając czoło o kolana, jej rude włosy splecione w luźny warkocz spokojnie opadały na jej plecy. Wolniejszym krokiem podszedł bliżej i ukląkł przy Morti, by po chwili ostrożnie otoczyć ją ramionami. Ucałował ją w czubek głowy po czym spojrzał na nią i delikatnie uniósł do góry jej głowę by spojrzeć dziewczynie w jej oczy.
- Morticia... - drżącym głosem wyszeptał jej imię. Bladość jej skóry bardzo go martwiła, delikatnie przeczesał jej włosy by po chwili oprzeć dłoń na jej policzku. - Co się dzieje? Ktoś cię skrzywdził?
Cierpliwie czekając na jej odpowiedź zaczął powoli głaskać jej miękkie włosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 426
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 522
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11479-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11484-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11485-poczta-morta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11486-morticia-slippery#308559




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Pon Lis 02 2015, 15:08

Nie odpisała na ostatni list, ponieważ musiała się ubrać i ogarnąć. Najpierw powinna odpisać, dopiero później się przebrać, żeby się dodatkowo nie martwił. Nie chciała mu przysparzać dodatkowych kłopotów i zmartwień, nie chciała tej rozmowy. Wolałaby jej po prostu uniknąć, tak byłoby najlepiej. Pierwszy raz przeżywała takie załamanie psychiczne, naprawdę. Przez chwilę udało jej się uspokoić na tyle, by się jakoś wyciszyć. Odetchnęła z ulgą, przecierając oczy rękawem płaszcza. Czując obecność Hae i słysząc jego głos znów powrócił ten niepokój i mdłości. Wzbierały się w niej coraz większe wyrzuty sumienia, ale nie mogła ulec emocjom, nie chciała się popłakać. Wtedy mu nic nie wytłumaczy, znaczy wytłumaczy, ale on nie zrozumie, bo co chwilę by szlochała. Gdy chłopak uniósł delikatnie jej głowę, odwróciła wzrok. - Hae... - Wymamrotała cicho, nie wiedząc za bardzo co powiedzieć. - Nikt mnie nie skrzywdził... To bardziej ja zawiniłam. - Dodała, zastanawiając się jak mu to wszystko wyjaśnić. Potrafiła dobierać ładnie i delikatnie słowa, to chyba była pora żeby się posłużyć tą umiejętnością. - Czułeś się kiedyś tak, że zrobiłeś coś, lecz później zdałeś sobie sprawę z tego, że to był błąd? Że osoba na której Ci zależy jest kimś bardzo ważnym, lecz pomyliłeś uczucia? Myślałeś, że ta osoba jest Ci przeznaczona, że będziecie cudowną parą... A później pojawił się ktoś inny? Ktoś, kto zawrócił Ci w głowie i pokazał, że osoba z którą wszedłeś w bliższe relacje od zawsze była Twoim przyjacielem i na takim etapie powinniście zostać? - Zapytała, patrząc na niego. Słowa, które wypowiedziała były wyraźne, lecz patrząc w oczy dziewczyny mógł dostrzec żal, smutek i nawet rozczarowanie. Starała się to wyjaśnić jakoś normalnie, może chłopak będzie wiedział o co chodzi. Miała taką nadzieję. Chciała, żeby zrozumiał. Żeby tylko odpowiedział, nie pytając o zbyt wiele. Niech przytaknie, wtedy będzie mogła mu śmiało powiedzieć, że właśnie ten błąd popełniła i całkiem niedawno zdała sobie z tego sprawę. Proszę zrozum... Powiedz, że rozumiesz. Pomyślała, chowając twarz w dłoniach. Właśnie się popłakała, to była druga sytuacja w której Hae mógł dostrzec jej łzy, rzadko płakała przy innych. Na ogół robiła to w samotności. Nie chciała, by każdy znał ją od tej strony. Tylko Hae ją znał i Amy, przy innych nie płakała, nigdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 368
  Liczba postów : 207
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11217-haeil-yong
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11240-haeil-i-jego-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11241-mr-alien#303044
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11242-haeil-yong#303048




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sob Lis 07 2015, 15:52

Delikatnie opierając dłonie na ramionach dziewczyny przypatrywał się jej twarzy. Uniósł brew słysząc, że to ona zawiniła i zaczął zastanawiać się dlaczego. Przecież dobrze się ze sobą dogadywali, byli szczęśliwi, przynajmniej tak przypuszczał. Więc dlaczego się obwiniała? Ocierając łzy spływające po jej policzkach rozchylił usta żeby zadać jej to pytanie i powiedzieć że nawet jeśli zrobiła coś źle nie musi się tym zadręczać lecz ona... Spytała, czy kiedyś pomylił uczucia, czy ktoś zawrócił mu w głowie do tego stopnia że uświadomił sobie że osoba z którą do tej pory był jest tylko jego przyjacielem. Początkowo nie miał zielonego pojęcia o co jej chodzi, jednak gdy głębiej przemyślał jej słowa zrozumiał, że chodzi o to co jest między nimi. Czy może raczej było? Wstał powoli podchodząc do kamiennej balustrady mostu o którą następnie oparł zaciskające się w pięści dłonie. Zęby też odruchowo zacisnął, aż zgrzytnęło, a jego podbródek lekko drżał. Co ona sobie do cholery wyobraża?
- Nie spodziewałem się tego - rzucił chłodnym tonem, bardziej w przestrzeń niż do Morticii.
Nie miał zamiaru kretyńsko pytać co nią pokierowało i co to oznacza. Jedyne co teraz czuł to wściekłość i upokorzenie jednak nie chciał tego dziewczynie okazywać. Przez chwilę bezmyślnie gapił się w przestrzeń lecz po jakiejś chwili przypomniał sobie to, co stało się dwa lata temu. Miał wtedy dziewczynę, Puchonkę. Byli razem przez jakieś dwa tygodnie, dopóki nie dowiedziała się że przez ten czas Haeil podrywał inne. Dopiero teraz, kiedy Morticia powiedziała mu o tym że pomyliła uczucia i pojawił się w jej życiu ktoś inny zrozumiał, że zwyczajnie zabawił się uczuciami tamtej dziewczyny, której od piątej klasy nie widział w Hogwarcie. Niektórzy mówili, że popełniła samobójstwo a ja... Po prostu to olałem. Przygryzł dolną wargę rozglądając się po niebie. Czuł ból bo w końcu też był człowiekiem i właśnie ktoś zadał mu cios jaki on sam kiedyś komuś wymierzył. Tym kimś była Morticia, jego kochany rudzielec, słodziutka Gryfonka z którą może nawet pragnął spędzić resztę życia. Chociaż nie. Nie mam prawa przyrównywać jej do siebie, zniżać do mojego poziomu. Drżącym głosem powiedziała mi o wszystkim, jest ze mną szczera... Wziął kilka głębokich wdechów, rozluźnił mięśnie i wrócił do dziewczyny. Chwycił jej rękę by po chwili pociągnąć ją do góry, by stała przed nim. Patrzył jej prosto w oczy, zapewne ciągle wyglądał na wściekłego choć to uczucie już dawno minęło. Nie był pewien czy w ogóle cokolwiek czuje. Delikatnie otarł dłonią policzki Morticii, jednak gdy po chwili zauważył nowe łzy, mocniej powtórzył czynność. Widząc jej spojrzenie mocno przytulił ją do siebie, jakby nie chciał jej nigdy więcej puścić. Bo w gruncie rzeczy nie chciał. Nie miał pojęcia kim jest facet który zawrócił jej w głowie, dla którego postanowiła go porzucić.
- Rozumiem, Mort - szepnął, delikatnie klepiąc dziewczynę po plecach, żeby się uspokoiła. - Rozumiem... Wszystko rozumiem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 426
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 522
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11479-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11484-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11485-poczta-morta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11486-morticia-slippery#308559




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sob Lis 07 2015, 16:40

Nie chciała mu tego mówić, naprawdę. Czuła się tak cholernie źle, słabo. Była na siebie wściekła, naprawdę wściekła. Zachowała się jak suka, a przecież tak bardzo starała się o to, żeby nie zniżyć się do takiego poziomu. A jednak, zrobiła to. Pieprzona idiotka... Warknęła sama na siebie w myślach, łapiąc się za ramiona. Była młoda, miała prawo do pomyłek. Nie wiedziała jednak, czy dobrze robi. A co jak się okaże, że tamten chłopak będzie chciał się tylko zabawić jej kosztem? A ona właśnie straciła szansę na związek, który nie skończyłby się jak małżeństwo rodziców? Nie zdziwiłaby się, gdyby Friday... Po prostu znalazł sobie inną, bo rudzielec mu się znudził. Przecież miał taką opinię, jaką miał. Po szkole krążyły różne plotki na jego temat. Czego się teraz spodziewała? Wybuchu złości ze strony Hae. Tego, że na nią nakrzyczy, że sie wścieknie. W sumie na to była przygotowana, ale... Jego reakcja była zupełnie inna, niespodziewana. Przygryzła usta do takiego stopnia, że poczuła metaliczny posmak. - Wiem, ja przepraszam...- Wyszeptała, ponownie chowając twarz w dłoniach. Było jej cholernie głupio. Tak, była szczera. Może aż za bardzo? Lecz tego się właśnie nauczyła, że mimo wszystko lepsza jest przykra prawda, niż kłamstwo. Nie chciała go okłamywać, po co miała to robić? Chociaż tyle mogła dla niego zrobić. Była mu to winna. Gdy ponownie do niej podszedł i pociągnął ją ku górze, posłusznie się podniosła. Stanęła przed nim, opierając się o mur. Nie wiedziała jak się zachować, naprawdę. Właśnie mu powiedziała, że pomyliła uczucia, ale... Sama nie była tego pewna. Chciała go pocałować, nie wiedziała co On sobie o niej pomyśli, ale naprawdę... Nie interesowało ją to, nie w tym momencie. Spuściła wzrok, gdy ją przytulił. Wodziła nim ponad ramieniem Hae, zastanawiając się co zrobić. Przytulił ja, przytuliła się do niego. - Lecz... Nie tylko to jest problem, bo ja sama nie wiem, nie potrafię rozróżnić uczuć. To takie skompilowane, naprawdę mi na Tobie zależy. Czuje się kochana, szczęśliwa, ale... Nie chcę z Tobą pogrywać. Mimo tego, iż wiem, że właśnie to robię. Przepraszam.- Powiedziała cicho, po czym odsunęła się lekko od chłopaka, składając na jego ustach pocałunek. Jeden z tych bardziej namiętnych, lecz zarazem delikatnych, zmysłowych, nie nachalnych, tęsknych. Po prostu chciała przy Nim trwać, cieszyć się jego bliskością, obecnością. Mieć Go przy sobie. Jakby go traktowała jak zwyczajnego przyjaciela, nie byłoby jej głupio, nie wahałaby się tak... Nie tęskniłaby. A tęskniła, mimo tego, że miała go dla Siebie, niby blisko, lecz daleko. To było dziwne uczucie, nie wiedziała co się dzieje z jej umysłem, po prostu nie potrafiła tego opisać. Była zagubiona w swoim własnych świecie uczuć, oraz emocji. Z jednej strony Hae, jej dobry przyjaciel, bliska osoba, z drugiej Friday do którego tak ją ciągnęło. Lecz do którego z nich czuła miłość, a do którego coś innego? A może już się tak pogubiła, że nie czuła nic ani do jednego, ani do drugiego? Nie, tak być nie mogło. Szczerze w to wątpiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, UK
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 368
  Liczba postów : 207
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11217-haeil-yong
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11240-haeil-i-jego-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11241-mr-alien#303044
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11242-haeil-yong#303048




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sob Lis 07 2015, 20:08

Przepraszała go. Ale czy zasłużył na jej przeprosiny? Nie. Poza tym, to że zadecydowała powiedzieć mu o wszystkim, otworzyć się przed nim było dużym aktem odwagi. Cała ta sytuacja, to jak Morti się w niego wtulała, jej słowa, to wszystko sprawiało że również był bliski łez. Bo to nie on powinien być przepraszany i Morticia tylko skutecznie mu to uświadomiła. Zachował się jak ostatni dupek te dwa lata temu i uświadomił sobie to dopiero teraz, kiedy być może było już za późno, w końcu plotki które słyszał i z których śmiał się razem z kumplami mogły kłamać. Z resztą, dlaczego zaczął się przejmować? Otóż ruszyło go sumienie i w końcu zaczął czuć odpowiedzialność za swoje czyny, nawet te z przeszłości. Odgonił jednak te myśli, teraz liczyła się tylko Gryfonka. Uważnie słuchał jej słów od razu je analizując, nie chciał wyciągać pochopnych wniosków. Wiedział że jest jej ciężko tym bardziej, że obdarzył ją takim a nie innym uczuciem. Może nie powinienem był pozwolić żeby to wszystko zaszło tak daleko...
Tego co się potem stało nie przewidział. Zamierzał odpowiedzieć jej, uspokoić ją że wszystko z nim będzie dobrze, myślał że ciągle będzie się w niego wtulać. Jednak kiedy już brał oddech żeby zacząć mówić, Morticia postanowiła namiętnie go pocałować. Zaraz, co ona wyprawia... W pierwszej chwili miał ochotę ją od siebie odsunąć, w końcu właśnie się rozstają, kocha innego jednak tak bardzo pragnął dotyku jej ust... Nie tylko na swoich wargach, ale także na szyi czy obojczykach gdzie zwykła go całować. A to miało już nigdy się nie powtórzyć. Już nigdy miał nie mieć okazji pocałować tej dziewczyny w ten konkretny sposób. Nie miał mieć szansy na dotykanie jej ciała w najbardziej wrażliwych miejscach. Całe życie jakie sobie wymarzył właśnie legło w gruzach. Teoretycznie mógłby o nią walczyć, ale do czego by to doprowadziło? Pomimo wszelkich starań już na zawsze zostałby tylko i wyłącznie przyjacielem. A może nawet i wrogiem, gdyby próbował rozbić jej związek z tym drugim. Z jednej strony zaczął żałować, że nie skorzystał z okazji wtedy, tam na łące. Że nie zdecydował się by się z nią kochać. Ale nie. Nie wahałby się przy innych dziewczynach, jednak Morticia była dla niego wyjątkowa. Nie chciałby robić nic pod wpływem impulsu. Chciał żeby ich pierwszy raz był zaplanowany, żeby wszystko było przemyślane, żeby oboje na zawsze zapamiętali to wydarzenie. A teraz... Wiedział, że nie będzie zdolny do takiego kroku z inną dziewczyną.
Delikatnie ujął w dłonie twarz Morticii zachłannie wczepiając się w jej wargi. Chciał żeby ten moment trwał wiecznie, rozstanie z nią byłoby dla Haeila końcem wszystkiego. Wsuwał palce w jej włosy delikatnie masując skórę jej głowy, by po chwili zsunąć chłodną dłoń na rozgrzany kark dziewczyny. Dobrze wiedział że to lubi i chciał chociaż ostatni raz sprawić jej tą przyjemność.
Gdy w końcu przerwał pocałunek oparł swoje czoło o czoło Morticii przytulając ją do siebie. Nie patrzył jej w oczy, w sumie to nigdzie nie patrzył, w końcu jego oczy były zamknięte. Trwał tak przez chwilę, po czym z czułością ucałował dziewczynę w czoło.
- Nie mam ci tego za złe, Morti - szepnął wprost do jej ucha, oddechem delikatnie łaskocząc jej szyję. - Nie zasługuję na twoje przeprosiny. Cieszę się, że mogłem z tobą być, wniosłaś dużo radości do mojego życia, wiesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 426
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 522
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11479-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11484-morticia-slippery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11485-poczta-morta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11486-morticia-slippery#308559




Gracz






PisanieTemat: Re: Kamienny most   Sob Lis 07 2015, 21:31

Co Ona w ogóle robiła? Przecież tak nie powinno być, zupełnie. Przed chwilą z nim zerwała, a chwilę później go pocałowała. Kobiety od zawsze były niezdecydowane, ale Ruda to już w szczególności. Sama nie wiedziała czego chce i czego oczekuje. A może wiedziała? Lecz to było zakopane gdzieś tam głęboko w jej wnętrzu, jak skarb, którego nie mogła odkryć i odkopać? Nie dała mu odpowiedzieć, czemu miałaby to robić? A jakby powiedział coś, co mogłoby ją bardziej zdołować? Nie chciała tego, wiedziała, że Hae potrafił być niemiły. Już nieraz się o tym przekonała, lecz nie tym razem - nie pozwoliła mu na to. Tak po prostu wcięła mu się w zdanie, zamykając mu usta swoimi wargami. Wolała go całować w milczeniu, w końcu musiała się jeszcze chociażby przez chwile nacieszyć smakiem jego ust, jego perfumami... Jego włosami, które tak lubiła głaskać i dotykać. Czemu jej od siebie nie odsunął? Przecież powinien to zrobić, no właśnie, powinien. A Ona nie powinna go całować i stawiać w takiej sytuacji. A jednak, robiła to bez dłuższego zawahania. Za bardzo ją korciło, za bardzo ją do niego ciągnęło to wszystko było takie... Dziwne, nie do opisania. Chociaż jej się to podobało i to nawet bardzo. Może jemu też? Zadrżała, czując jego zimne dłonie karku. Lubiła to i to bardzo. Pozwoliła mu wplątać palce w swoje długie, rude włosy, pozwoliła mu się dotykać, napawając się nim, jego ruchami. Przygryzła delikatnie dolną wargę chłopaka, po czym odsunęła się od niego, pociągnęła go za sobą, za materiał płaszcza, by móc się wygodniej oprzeć o mur, żeby czuć nacisk jego ciała na swoim. Jego torsu na swoim biuście, poczuć jego bliskość. Lecz to nastąpiło już po jego słowach. Uwielbiała jego pieszczotliwy oddech stykający się z jej skórą. - Tak szybko z Twojego życia nie wyjdę, wiesz? Mimo, że spotykamy się tu i teraz, w takich a nie innych okolicznościach. Nie licz na to, że odejdę. Przecież... Ja zawsze wracam. - Odpowiedziała, delikatnie zarzucając mu ręce na kark. Przesunęła noskiem po jego szyi, delikatnie, później zaczęła składać na niej delikatne pocałunki. Może nie wszystkie były delikatne, Hae będzie miał po niej pamiątki w postaci malinek. Może nie takich cholernie mocnych, fioletowych, lecz subtelnych w odcieniu dojrzałych malin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Kamienny most

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Kamienny krąg
» Kamienny las
» Kamienny domek Ary i Lucifero

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
-