IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Domek IV

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Domek IV   Pon Lip 01 2013, 13:48


Każdy domek, który zamieszkuje pięć osób, składa się czterech głównych pokoi.
Pierwszym z nich jest elegancki salon z niskimi meblami. Główny element stanowi tu płaski stół, przy którym oczywiście siedzi się na małych poduszkach. Na jego blacie zawsze czeka gorąca herbata, oraz japońskie proste przekąski dostarczane przez tutejszą odmianę skrzatów domowych. Z okna ów pokoju rozpościera się przyjemny widok na pobliską roślinność. Natomiast wnętrze ozdobione jest charakterystycznymi dla tego rejonu elementami, czy wzorami.
Kolejnymi pomieszczeniami, które łączy z salonem mały korytarz, są przestronne sypialnie. Jedna dwu, druga trzy osobowa, a oba pomieszczenia są duże i bez problemu mieszczą łóżka, które to znajdują się zupełnie na ziemi. Właściwie są po prostu klasycznymi, japońskimi materacami. Każdy gość znajdzie tu również zabudowane szafy, w których może umieścić swoje bagaże.
Ostatnim pomieszczeniem w domku jest wygodna i duża łazienka, tak samo jak reszta domu, utrzymana w jasnych, słonecznych barwach, oraz z klasycznymi przesuwanymi drzwiami, które dzięki specjalnym zaklęciom same się przesuwają, a gdy ów miejsce jest zajęte, oczywiście nie wpuszczają nikogo z zewnątrz.










Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5244-coraline-leah-clearwater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5245-coralkowa-kraina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5246-coralowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek IV   Wto Lip 02 2013, 22:09

Wakacje ! Czyż to nie jest wspaniały czas ? W końcu przyszedł ten okres, gdzie można porobić naprawdę mnóstwo fajnych rzeczy, zrealizować najgłupsze pomysły i zaszaleć na całego ! A na to nasza Coral najbardziej czekała. Przez dziesięć naprawdę dłuugich miesięcy zmagała się z mega nudnymi esejami, zadankami i tego typu cholerstwami. A teraz może sobie od tego wszystkiego odpocząć. Ach jakie to będą cudowne chwile ! I w jej wydaniu na pewno wesołe, hehs.
Pierwszy miesiąc swej wolności panna Clearwater spędziła oczywiście w gronie swej ukochanej rodzinki. A żeby było bardziej kolorowo, nie obyło się bez sprzeczek, kłótni i głupich pomysłów, takich jak próba odrestaurowania ich domku na drzewie zaklęciami. Niby nie wyszło tak, jak zamierzali, ale według niej wyglądało to dość..oryginalnie. W sumie i tak winę za efekt zrzuciła na swojego brata, który strasznie się na nią za to obraził. Pff, jej pomysły są przecież zawsze genialne. Może czasem nie kończą za dobrze, ale na pewno są genialne. A to jest niezaprzeczalne !
A wracając do ich super wyjazdu. Coralek strasznie się ucieszyła, gdy o nim usłyszała. Energia powoli zaczęła ją rozpierać, w szkole robiło się coraz bardziej nudno. No, po za tą aferą z wilkołakami, które nieproszenie wbiły się na bal. Dziewczyna naprawdę nie wiedziała co o tym myśleć. Jakim cudem znalazły się tak nagle pośród tej imprezy ? Tego chyba nawet nasz dyrek nie wiedział. Postanowiła jednak nie myśleć nad tym, do czasu aż się sprawa nie wyjaśni. Dziwne to wszystko było..ale na jej szczęście nie zjawiła się na tej uroczystości. Nie mogła znaleźć żadnej ładnej i eleganckiej kiecki, bo jej garderoba, no niestety obfitowała w bardziej takie luźniejsze kreacje. Smuteczek. W sumie jednak dobrze, że tak wyszło, no bo wiecie co się stało, a po za tym Coralowa raczej nie nadawała się na takie party. Była na to za bardzo energiczna i zakręcona, zaraz by coś przewróciła, stłukła..taka jej zwariowana natura.
Okej, czas przejść do tematu. Podróż minęła jej bardzo miło i spokojnie, bez żadnych komplikacji. W międzyczasie zastanawiała się, czy dyrek nie postanowił przypadkiem wywieźć ich w jakieś dziwne miejsce, gdzie będą walczyć o przetrwanie jedząc zupki chińskie i żyć pośród dzikich zwierząt, czy coś. Na tym świecie wszystko teraz było możliwe, hah. Gdy dotarli jednak na miejsce była zachwycona. Japonia była naprawdę pięknym krajem. Od pewnego czasu zapragnęła zwiedzić tą bardziej azjatycką część naszego świata i oto się stało. Podeszła więc do tej ładnej japonki i mniej przyjaznego japońca, odbierając od nich klucze. W sumie to mogłaby dostać nawet dwie sztuki, bo znając życie zaraz je gdzieś posieje. Rozglądając się z ciekawością ruszyła aleją pomiędzy domkami, szukając tego z numerem IV. Gdy w końcu go znalazła i weszła do środka, prawie szczęka jej opadła. Wszystko wyglądało naprawdę pięknie i elegancko, aż nie wiedziała od czego zacząć. Rzuciła więc bagaż na podłogę i walnęła się na małe poduszki przy płaskim stoliku w centrum. I było nawet jedzonko. I herbatka. Coralowy uśmiech coraz bardziej się powiększał, gdy to wszystko widziała. Teraz tylko poczekać na pozostałych i chill aut czas zacząć. A było tutaj naprawdę milusio.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek IV   Sro Lip 03 2013, 20:39

Miesiąc spędzony na wakacjach w Manchesterze, Wave poświęcił na naukę gry na pianinie. Jednakże robił to tylko wtedy, kiedy nie było nikogo w domu.
Nie chciał się przyznać, przed mamą i babcią, że wrócił do pianina. Na razie grał, a właściwie uczył się tylko dla siebie. Nie miał zamiaru jeszcze ogłaszać tego światu. Za wcześnie na to.
Nie spodziewał się nawet, że powrót do gry po prawie piętnastu latach sprawi mu taką radość.
Czasami miewał jednak opory przed ponownym zasiąściem przed instrumentem. Przywoływało to demony z przeszłości, których nie chciał pamiętać.
Więcej jednak było z tego radości niźli przykrości. Trzeba było przyznać, że kochał muzykę i tworzenie jej dawała mu pewnego rodzaju satysfakcję.
Po za tym pogoda w Anglii bywała różna, więc nie dało się nic zaplanować. Z drugiej jednak strony wyciągnięcie Waverley`ego w tak daleką podróż graniczyło z cudem. Chłopak był typowym domatorem i jakoś wolał siedzieć w swoich czterech kątach niż zwiedzać coś i poznawać.
Na korzyść wyjazdu przemawiało to, że nie musiał podziwiać przez dwa miesiące tych samych okolic. No i nie uśmiechało mu się patrzenie dzień w dzień na siostrę. A po za tym na Japonię ostatnio zrobiło się dość modnie.
Nie żeby jakoś specjalnie podążał za modą czy trendami. Pod tym względem Waverley był uparty jak osioł.
- Widzę, że nie jestem pierwszy - zauważył wchodząc do środka.
Nie kojarzył za bardzo dziewczyny, która już była w domku. Większość studentów kojarzył tak mniej więcej. Zatem musiała być jeszcze ze szkoły.
- My się chyba jeszcze nie znamy - stwierdził Krukon. - Wave Ford - przedstawił się.
Ściągnął buty i wszedł w głąb domu.
Różnice pomiędzy budownictwem angielskim a japońskim były widoczne już gołym okiem. Czy mu to się podobało?
Trudno stwierdzić tak z marszu, ale to się jeszcze okaże. Liczył jednak na dobrą zabawię i starał się nastawić pozytywnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 112
Dodatkowo : teleportacja, animagia (pies)
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5053-adeline-ainslie-litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5059-w-grupie-razniej
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5058-adeline-litwin




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek IV   Czw Lip 04 2013, 20:03

Wakacje. Czas nieprzerwanych zabaw, wygłupów, sjest... Mówiąc prościej - czas na szaleństwa! I te mniejsze... I te większe... Ale czy tak właśnie nie wyglądał cały rok Litwinówny? Odpowiedź brzmi "Tak"... Tak mniej więcej. Więc co wyróżniało te wakacje? Czarodziejski wyjazd, a jak! Błękitnowłosa cały miesiąc myślała tylko o tym. Niektórzy sobie myślą: "E tam! Czym się tak ekscytować... W sumie to zwykły wyjazd... Coś jak kolonie, czy obóz...", ale dla niej nie było nic w nim zwyczajnego. W końcu można powiedzieć, że to była jedna wielka tajemnica. Nie wiadomo, gdzie jadą, a co za tym idzie, nie wiedzą też co ze sobą wziąć, jak się ubrać, czego się spodziewać... I to jest świetne! Zupełni jakby się wiedziało, że ktoś szykuje dla ciebie niespodziankę, ale nie masz pojęcia jaką. Wspaniałe uczucie!
Gdy wyszło w końcu szydło z worka i dziewczyna dowiedziała się, że wakacje spędzi w Japonii, była wniebowzięta, zaszokowana i podekscytowana jak nigdy! Wiedziała, że wyjadą gdzieś za granicę, ale żeby do innego kontynentu?! Dla takiej osóbki, która nigdy nie wystawiła nosa za Wielka Brytanie, było to coś niezwykłego. Japonia w Azji, Japonia w Azji, Japonia w Azji... Im dłużej powtarzała to sobie w myślach, tym bardziej nie mogła usiedzieć w miejscu. Już chciała pędzić wszystko zobaczyć, narobić masę zdjęć, nakupić mnóstwo pamiątek... Gdyby sporządzić z tego wszystkiego plan, to byłaby ustawiona na cały tydzień... Ale, ale! Adi nie trzyma się żadnych planów! Jeśli o nią chodzi, to robi wszystko (no może prawie wszystko) spontanicznie i tak ma zostać!
Dziewczyna bez problemu znalazła swój domek. Chciała energicznie otworzyć drzwi, lecz one same się przed nią rozsunęły. Może to i lepiej... Znając ją, pewnie by je jeszcze zniszczyła, a raczej nie chciała wydawać wszystkich pieniędzy na naprawę szkód... Kiedy weszła do środka, słowo "łał" same wyszło z jej ust. W środku było tak pięknie... tak inaczej, tak... japońsko. Tylko to określenie przyszło jej na myśl w tej chwili. Z zapartym tchem oglądała każdy centymetr domku, aż jej wzrok zatrzymał się na współlokatorach, którzy przybyli tu przed nią.
- Wave! -pisnęła radośnie na widok przyjaciela i niemalże wskoczyła na niego na powitanie. To dopiero niespodzianka! Ale super! Mieszka ze swoim kumplem! A skoro on jest jej współlokatorem, to ciekawe kto jeszcze...
- Cześć! -przywitała się z dziewczyną, energicznie machając ręką, gdy oderwała się od chłopaka. O dziwo jej nie znała. Musi to szybko naprawić... Koniecznie!
- Adi Litwin. -przedstawiła się nowo poznanej z szerokim, promiennym uśmiechem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5244-coraline-leah-clearwater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5245-coralkowa-kraina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5246-coralowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek IV   Pią Lip 05 2013, 20:45

Jejku jestem w raju ! jestem w raju ! powtarzała to prawie jak mantrę, gdy w podskokach przemierzała kolejne pokoje ich domku. Wszystko wyglądało tutaj tak azjatycko i ślicznie ! aż nie można było oderwać wzroku. Dla Puchonki będą to zdecydowanie wakacje marzeń..i najlepsze wakacje w jej życiu ! Wcześniej rodzice zabierali ją i rodzeństwo najdalej do Francji, rodzinnego kraju jej matki. Japonia to zupełnie inny świat, taki kolorowy i niesamowity ! Najlepiej to by wyskoczyła z tego domku i od razu razu ruszyła na zwiedzanie. Była ciekawa dosłownie wszystkiego, jak smakuje ich jedzonko, jak poprawnie założyć kimono, jakie zwyczaje są ich kulturze..Adi nie jesteś więc sama, hihi !
Gdy Coralowa dotarła z powrotem do salonu, postanowiła spróbować japońskiej herbatki, której zapach stopniowo rozchodził się po ich całym domku. Mmm..czas jej wypróbować ! Życie jest pełne smaków, prawda ! hah, to chyba będzie jej nowe powiedzonko. Upiła ledwie łyk, gdy usłyszała odgłos rozsuwanych drzwi. Jej współlokatorzy ! łii. Odstawiła szybko napar na swoje miejsce i wyskoczyła nowym mieszkańcom na powitanie. Pierwszym z nich okazał się..Wave ! Kojarzyła tego krukona z zajęć i z ławki. Niestety jej chyba nie poznał..smuteczek.
-Wave ! Nie poznajesz swojej koleżanki z ławki ? To ja Coraline.- Uśmiechnęła się do niego wesoło, kiwając się przy tym na piętach. W sumie to trudno jej nie pamiętać, w jej towarzystwie zawsze coś się dzieje. Uwierzcie, zawsze. Jest taką osóbką, że przygody aż do niej lgną ! Przynajmniej jest wesoło i niech tak już zostanie, hehs. Po chwili w drzwiach ujrzała kolejną główkę, a gdy pokazała się cała postać, stwierdziła, że to również może być puchonka. Jeej !
-Cześć ! Coraline Clearwater. - Odpowiedziała jeszcze bardziej rozpromieniona, również machając do niej łapką. Zrobiło się tak miło..czym więcej ich będzie tym lepiej. Jeszcze tylko dwie współlokatorki i mogą zacząć się bawić !
-Jak wam minęła podróż ? - Spytała, Próbując jakoś nawiązać rozmowę. Trzeba rozkręcić ten domek, nie ma co. Przed nimi tyle szaleństw, zabaw, nowych doświadczeń..aż chce się żyć ! Japonio, przygotuj się, przybywamy !

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek IV   Pią Lip 05 2013, 21:15

- A wybacz, Caroline - powiedział Wave. - Nie mam za bardzo pamięci do twarzy. Teraz już będę pamiętał - uśmiechnął się przepraszająco.
Możliwe, że pamiętałby Puchonkę, gdyby więcej czasu poświęcał innym. Ale Wave nie był specjalnie towarzyski.
- Adelajda!
Tym razem Krukon nie miał problemu z rozpoznaniem buziuchny swojej przyjaciółki. Jej się nie da zapomnieć.
- Przybyłaś jako moja nadworna kucharka? - Zapytał z zainteresowaniem.
Przy pannie Litwin nie umiał się za bardzo być ponury. Tak jakoś zawsze buzia sama mu się cieszyła, kiedy ją widział.
- Bez zbędnych emocji - odpowiedział na pytanie Caroline. - W każdym razie mam nadzieje, że będzie bardzo fajnie.
Krukon usiadł na podłodze, na poduszkach. Dziwnie się tak siedziało, ale nie narzekał. To na pewno będzie ciekawy wypad.
- Adelajdo! Pan podejmuje gościa - wskazał na Caroline. - Podaj herbaty i sake.
Teraz już tylko czekał na reakcję Adi. Będzie się żołądkować jak nic. I da mu też nieźle popalić. Ale będzie warto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 112
Dodatkowo : teleportacja, animagia (pies)
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5053-adeline-ainslie-litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5059-w-grupie-razniej
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5058-adeline-litwin




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek IV   Pią Lip 05 2013, 21:57

- Ha ha ha! Ale mnie rozbawiłeś Wave! -odpowiedziała z zadziornym uśmiechem na pytanie przyjaciela. Nadworna kucharka? Pfff... Uważaj Wave, bo Adi umie gryźć. A jak się wścieknie, to nie ręczy za siebie... Bądź co bądź, dziewczyna kochała się z nim przekomarzać, ale nie zapominajmy, że potrafiła się wściec o byle co. A wredny Krukon doskonale o tym wiedział.
- A mi wręcz przeciwnie! -powiedziała żywej- Byłam tak podekscytowana, że w miejscu nie mogłam usiedzieć! Koniecznie musimy się wybrać na wycieczkę i wszystko obejrzeć! -powiedziała, a w jej oczy wręcz zaświeciły, Jak każdy pomysł, tak i ten strasznie jej się spodobał.
- Liczę Wave, że zachowasz się tak, jak na mężczyznę przystało i zapłacisz za wszystkie drobiazgi jakie nawiną nam się do rąk. -powiedziała zadziornie, a na jej ustach malował się wredny uśmieszek. Ah... Tego jej brakowało. Zawsze, jak pomyślała o chłopaku, przypominała sobie ich wszystkie docinki. To było piękne! Coraline musi się do tego przyzwyczaić, bo żadne z nich nie ustąpi... No i powinna też się przygotować na wybuchy Adi. A skoro o tym mowa...
- Jeszcze czego! -powiedziała lekko wściekła, nachylając się nad chłopakiem. Nadęła policzki niczym małe dziecko i obróciła się na pięcie tupiąc nogą. Oj tak. Kiedy Puchonka się obrażała wyglądała niczym mała dziewczynka, której rodzice nie chcą kupić lalki. Niezapomniany widok! No i jeszcze do kompletu, oczywiście prychnęła, unosząc wysoko podbródek i krzyżując ręce na piersi. No po prostu... Jedynej reakcji, jakiej można się spodziewać, był Wave, wybuchający śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek IV   Czw Lip 11 2013, 11:15

Ciężko było Krukonowi zachować powagę, ale jakoś mu się udało. Jako starszy powinien świecić przykładem.
Niestety nie na długo świecił przykładem.
Już po chwili Waverley śmiał się dosyć głośno. Istniało spore ryzyko, że Caroline uzna ich za czubków. Jednakże nic nie mógł poradzić. Przy Adi ciężko było zachowywać się normalnie.
- Zapłacę - zgodził się. - A rachunek za usługi wyśle twoim rodzicom, żeby wiedzieli jakie niebezpieczeństwa czekają na świat, kiedy z domu wychodzisz.
Wave przeniósł wzrok na plecy dziewczyny.
Ciekawe czy ma łaskotki?
Równie dobrze mógł jej zrobić psikusa za pomocą czarów, jako że on mógł czarować po za szkołą, a Puchonka nie.
Postanowił jednak zachować się nieco uczciwie, co na pewno nie wyjdzie mu na dobre. Nie wiedząc jednak gdzie by tu połaskotać Adi rzucił w nią poduszką.
Wave wiedział, że ma przechlapane. Dziewczyna nie da mu za to żyć. Pewnie przegra znów, tak samo jak podczas bitwy na śnieżki, ale nie oszukujmy się, nie mógł się powstrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35573
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Domek IV   Czw Lip 11 2013, 21:38

Taki piękny dzień. Małe dzieci typowych Japończyków błagały wręcz rodziców o to, by mogły wyjść na dwór i pobiegać troszkę. Nawet maluchy chodzące już do pierwszej klasy w Hogwarcie zabierały swoje różdżki i wybierały się na przechadzkę. A tam, gdzie zbierze się większa ilość dzieci, tam zawsze rodzą się głupie pomysły.
Nic więc dziwnego, że grupa czterech osób, a dokładnie czterech chłopców z czego jeden miał już swoją różdżkę i chwalił się każdemu, kto tylko przechodził postanowiła zabawić się troszkę. Nie wiedzieli co ryzykują, ale od kilku minut obserwowali uczniów przechadzających się po wiosce. Zaglądali do pokojów i ogólnie przeszkadzali każdemu, kto tylko wpadł w ich małe łapska.
W końcu trafili do domku o numerze IV. Drzwi otworzyły się. Wszedł przez nie jeden z z grupy uśmiechając się uroczo świecąc dziurą w miejscu jedynek i resztą mleczaków, jakie jeszcze mu pozostały. Zdecydowanie nie wyglądał jak ktoś, kto się zgubił. Słychać było zza drzwi śmiechy i uciszania. Zapewne kolegów.
Młody w pierwszy momencie zaczekał na reakcję tutaj obecnych. Ale widząc, że nie działo się tutaj nic zabawne, a i będący tutaj uczniowie jakiejś magicznej szkoły gdzieś tam nie są oburzeni samym jego przyjściem postanowił zrobić im psikusa. Wyjął więc swoją przepiękną różdżkę i wycelował w … krzycząc.... Potem uciekł wrednie wydając z siebie "mwahahaha"!


Pierwsza osoba, która odpisze na post losuje dwie kostki.

Pierwsza kostka decyduje o tym, jakie jest to zaklęcie:
Parzysta - Furnunculus
Nieparzyste - Subitopelo

Druga kostka decyduje o tym kto zostaje trafiony zaklęciem:
1,3 – Coraline
2,5 - Wave
4,6 - Adeline
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 53
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5244-coraline-leah-clearwater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5245-coralkowa-kraina
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5246-coralowa-poczta




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek IV   Pią Lip 12 2013, 12:12

Coralkowe oczka nadal z ciekawością rozglądały się po domku, gdy popijając sobie herbatkę przysiadła na jednej z poduszeczek leżących przy stoliku. Było tutaj tak pięknie..a te widoki za oknem ! To będą fantastyczne wakacje, nie ma innej opcji ! Na pewno będą mieli tutaj masę zabawy, a czym jej więcej, tym lepiej, hah. Nawet w ich domku robiło się coraz weselej..puchonka uśmiechnęła się wesoło, obserwując Adi i Wave'a, którzy jak widać dobrze się już znali. I wcale nie brała ich za jakiś wariatów czy czubków, wręcz przeciwnie, również zaczęła się śmiać, śmiech jest przecież taki zaraźliwy ! A ona była niemniej zwariowana, hah.
-Nic nie szkodzi Wave. Zdarza się każdemu. - powiedziała, posyłając do niego oczko. Co jak co, ale czasem była tak zakręcona, że potrafiła nawet swojej własnej różdżki zapomnieć. I wcale nie robiła tego nieumyślnie, to była wina jej roztargnionej główki !
-Oczywiście, że będzie fajnie ! Och Adi, mam tak samo, najchętniej zwiedziłabym tutaj każdy zakątek i kupiła tyyle pamiętek ! - rzekła z podekscytowaniem, rozkładając rączki, by ukazać im rozmiar swoich wydatków. Znając życie wyda tutaj wszystkie galeony, jakie ze sobą przywiozła..ale rodzice na pewno jej wybaczą, jak zobaczą, co dla nich kupiła ! I jeszcze się ucieszą, że do ich domku wprowadzi trochę klimatu japońskiego, hihi. Gdy dokończyła kolejną filiżankę tego smacznego i ładnie pachnącego naparu, postanowiła dołączyć do swych towarzyszy.
-Widzę, że humor wam dopisuje. - mówiąc to wyszczerzyła się do nich szeroko. Widząc, jak Wave po raz kolejny wybucha śmiechem i rzuca poduszką w Adi, aż jej zachciało się bawić. Jeej, wojna na poduchy ! To było coś, co zdecydowanie Coralek uwielbiał . Już miała siegnąć po jedną z nich, by dołączyć do tej bitwy, gdy usłyszała odgłos rozsuwanych drzwi. Czyżby pojawili się kolejni współlokatorzy ? Już myślała, że się zgubili..jednak gdy odwróciła swą główkę, spostrzegła, że nie byli to pozostali Hogwartczycy, tylko mały, na oko jedenastoletni chłopczyk. A jaki słodki ! i uroczy..wyglądało na to, że pochodził z wioski, gdyż z zewnątrz dochodziły śmiechy jego pozostałych kolegów. Puchonka jako, że była miłą osóbką pochyliła się do niego delikatnie z zamiarem spytania, czy czegoś nie potrzebuje, gdy malec nagle uniósł różdzkę, a z jego ust wydobyło się o to takie straszne zaklęcie :
Subitopelo ! - Krzyknął, a zaklęcie poszybowało wprost w stronę..Adi !(4) Biedna puchonka..mały czarodziej jak szybko się pojawił tak i uciekł, wydając z siebie odgłos na miarę geniusza zła. Takie słodkie, a takie łobuzy ! W sumie ona w jego wieku była nie lepsza..hehe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Bibury, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 112
Dodatkowo : teleportacja, animagia (pies)
  Liczba postów : 192
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5053-adeline-ainslie-litwin
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5059-w-grupie-razniej
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5058-adeline-litwin




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek IV   Sob Lip 13 2013, 13:08

- To jest nas trójka! -pisnęła radośnie na słowa dziewczyny. Trójka? Coraline, słysząc to, pewnie musiała być lekko zdezorientowana. W końcu Puchonce na pewno nie chodziło Wave'a. Nie, nie, nie... A więc o kogo? O swoją siostrę! To było jasne jak słońce, że Ulka miała tak samo jak one, jeśli nie bardziej. Lecz po co pomyśleć o wytłumaczeniu dziewczynie, że Adi ma bliźniaczkę...
Na wieść o "rachunku", który Krukon zamierza wysłać jej rodzicom, w odpowiedzi pokazała mu język. Jak małe dziecko... Lecz, czy Litwinówna nim nie była? No oczywiście, że tak! W końcu każdy ma w sobie coś dziecka! Nigdy tak do końca nie dorastamy, a przypadku Puchonki to można się obawiać tego, że ona nigdy nie dorośnie... Jednak czy to coś złego? W świecie dorosłych przyda się ktoś, kto ma "wiecznie" dobry humor i swoimi wygłupami rozbawia innych. A tym ktosiem będzie Adi!
Gdy dziewczyna tylko poczuła na swoich plecach poduszkę, zaraz się odwróciła i spojrzała wrogim wzrokiem na chłopaka.
- Czy ty zrobiłeś to, co właśnie zrobiłeś? -spytała, kręcąc głową z niedowierzania. Pytanie bezsensowne, jednak ile sensu było w tym całym zajściu? No właśnie zero...
- Już po tobie! -krzyknęła ze złowieszczym uśmiechem na ustach i zaraz doskoczyła do niego, by zacząć go łaskotać. W przeciwieństwie do Wave'a, ona wiedziała gdzie łaskotać. O tak... W takich torturach była mistrzynią. Chłopak nie miał najmniejszych szans na litość ze strony Puchonki. Mszczenie się tak ją pochłonęło, że nawet nie zauważyła chłopczyka, który wszedł do ich domku. I już miała zadać Krukonowi ostateczny cios, by triumfalnie się roześmiać na koniec, gdy usłyszała za swoimi plecami "Subitopelo!", a gdy się odwróciła oberwała ów zaklęciem. Nie minęła chwila, a zaraz włosy zaczęły jej wyrastać... Wszędzie! Dziewczyna była równie owłosiona, jak pod czas przemiany w psa. I to nie żadna przesada! Dziewczyna patrzyła chwile lekko oszołomiona, po czym wybuchnęła śmiechem.
- Ten to zna się na żartach! -powiedziała rozbawionym głosem. Bo najważniejsze jest umieć śmiać się z samego siebie. A Adi kiedy chciała, to potrafiła to. I to był właśnie taki moment.
- Za pozwoleniem pobędę sobie trochę psem. -powiedziała i po chwili zmieniła się kundelka o blond sierści. Teraz raczej skutki zaklęcia nie będą tak widoczne...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek IV   Pon Lip 15 2013, 10:30

Waverley miał świadomość grożącego mu niebezpieczeństwa. Wystarczająco długo przyjaźnił się z Adeline, by to wiedzieć. Ale nie mógł się powstrzymać. Aż trudno bywało mu uwierzyć, że Adi ma te swoje siedemnaście lat.
Już dawno tak się dobrze nie bawił.
Krukon wiedział, że z każdym krokiem Litwinówny zbliża się jego koniec. Może trzeba było pomyśleć zawczasu? - podszeptywał jakiś złośliwy głosik w jego głowie. A tak żegnał się z życiem.
Jednak się z nim nie pożegnał.
Niespodziewanie otworzyły się drzwi i nim tak na prawdę chłopak zdążył się zorientować, co się dzieje - w powietrzu śmignęło zaklęcie. Trafiło prosto w młodszą Puchonkę.
Kiedy tak sobie Adi obrastała włosami, Wave`owi skojarzyła się z kuzynem Cosiem z rodziny Adamsów.
- PUNIA - zawołał radośnie Wave. - Od teraz na Adeline będziemy wołać Punia. Swoją drogą jako pies jesteś zdecydowanie bardziej urocza.
Wave lubił zwierzęta. Psy szczególnie. Dlatego też ukucnął obok Adeline. Znów się narażał, ale nie mógł się powstrzymać. To było silniejsze od niego.
- Grzeczna psinka - mówił głaszcząc Puchonkę w postaci psa po łepku. - A szczepiona byłaś? - Zapytał nie licząc na odpowiedź.
To były najprawdopodobniej jego ostatnie chwile na tym świecie. Więc chociaż spędzi je radośnie, zanim gniew Adeline do posięgnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 372
  Liczba postów : 275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek IV   Sro Lis 08 2017, 17:31

Wciąż nie dowierzał, że tysiące kilometrów od domu, w zupełnie obcym kraju, w lesie, bez świadomości swojej wzajemnej aktualnej obecności w Japonii, tak po prostu na siebie wpadli, zupełnie jakby los chciał żeby doszło pomiędzy nimi do ponownej konfrontacji. Równie trudno było Scorpowi myśleć o tym, że w ostateczności Zilya zdobyła się na ponowne zaufanie mu. To znaczy, podejrzewał, że prędzej czy później się pogodzą, jednak nie sądził żeby Rosjanka po tak krótkim czasie od ich ostatniej wizyty, tak drastycznie zmieniła podejście. Być może, po prostu nie chciała do końca dopuścić do siebie myśli, że rzeczywiście doszło do takiego aktu fałszywości z jego strony, być może po prostu dopuściła do siebie myśl, że swoim sceptycznym podejściem jedynie wszystko komplikuje. Zresztą, nie liczył się dla niego powód, przez który stała się mniej nieufna. Liczyło się to, że znów obdarzyła go zaufaniem, że z powrotem jest tak, jak było chociażby parę miesięcy temu.
Nie minęła dłuższa chwila, gdy oboje zgodnie zadecydowali o zakończeniu swoich leśnych wycieczek. Na dodatek stwierdzili, że wspólna eksploracja wszystkich zakątków wioski Sakuro (w tym wypadku akurat skupili się na jednym z pięciu domków) jest całkiem niezłym pomysłem, bynajmniej nie gorszym od samotnego spędzania wieczora. Zatem, nie marznąc już dłużej pośród drzew, teleportowali się do domku oznaczonego czwartym numerem.
- Tak w ogóle, jak ci się tutaj podoba? - spytał, łapiąc ją za rękę i ciągnąc za sobą do niewielkiego pomieszczenia, które miało przypominać kuchnię. I rzeczywiście, przypominało ją, bo tamtejsze wyposażenie należało do tych zupełnie podstawowych. Właściwie, nie ma się co dziwić - Dear podejrzewał, że każdy wynajmujący to mieszkanie (oczywiście, jedynie ci, którzy przyjeżdżali na stosunkowo krótkie wizyty w Kraju Kwitnącej Wiśni), postępuje tak samo jak on, czyli po prostu jada w restauracjach i barach.
Podszedł do kuchennego blatu, na którym stała wąska butelka z japońską etykietą. Mimo niezrozumiałego dla nich ciągu tajemniczych symboli, nietrudno było wywnioskować, że to jedno z miejscowych, białych win. Złapał alkohol w dłoń, obrócił się w jej stronę i zmniejszając dzielący ich dystans, spojrzał w jej jasne oczy, uśmiechając się przy tym lekko.
- Prawie jak za starych, dobrych czasów - stwierdził, z powrotem odstawiając trunek na blat. Objął ją w talii i przyciągnął do siebie, po czym podniósł na krótką chwilę, by usadowić ją na blacie, redukując w ten sposób dzielącą ich różnicę wzrostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3131
  Liczba postów : 1787
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Re: Domek IV   Czw Lis 09 2017, 21:19

Prawdopodobnie zazwyczaj była znacznie trudniejsza, jeśli chodziło o rozwiązywanie konfliktów. A wręcz na pewno dłużej trzymała urazę. Tylko, że zazwyczaj w kontekście tych wszelakich problemów chodziło o ludzi, którzy wcale nie byli jej wielce bliscy. A Fyodorova miała pewną skłonność, wyraźnie widoczną w jej kontaktach rodzinnych, by przy ludziach, na których wyjątkowo jej zależało, stanowczo łagodnieć. To akurat chyba było dość dobrą cechą. Bo mimo, że nie rozmawiali od paru miesięcy, to ostatecznie jednak przecież szybko doszli do porozumienia, gdy już stanęli naprzeciw siebie.  
- Trochę tego wszystkiego nie rozumiem - odparła trzymając go mocno za rękę, gdy przemierzali pokoje japońskiego domu. Wszystko tu było tak diametralnie inne, że miała wrażenie, jakby wpadła na inną, obcą planetę. Nawet tak prozaiczna sprawa jak domy, były zupełnie inne. Ne była pewna, czy potrafiłaby się tu na dłuższą metę odnaleźć. - Mugole wyglądają tu strasznie dziwnie - stwierdziła lekko się krzywiąc, gdy przypomniała sobie bardzo kolorowych, młodych ludzi na ulicach, którzy wyglądali zupełnie absurdalnie. Jakby wrzucali na siebie cokolwiek, co tylko sprawi, że będą wyglądać inaczej. - Kobiety w kimonach maja okropną robotę - Były bardzo usłużne, ale w ich dziwnej służbie, było coś dumnego, a choć wydawały się być z tego zadowolone (nawet z noszenia tych super niewygodnych butów), to miała wrażenie, że jest w nich coś smutnego. Kiedy myślała o tym, że mogłaby się tu urodzić, a szczytem jej marzeń nie byłoby upolowanie jednorożca tylko zabawianie grupki bogatych Japończyków, nudnym tańcem i podawaniem herbaty, to dziękowała w duchu, że pochodzi z tej surowej Syberii.
Nie protestowała, gdy Scorpius posadził ją na blacie, było jej to na rękę - nie patrzył na nią cały czas z góry, ze względu na dzielące ich centymetry. Czuła się drobna w jego rękach.
- Prawie, z tą różnicą, że nie mam pojęcia, co będziemy pić - odparła rzucając krótko wzrokiem do butelki z tajemniczymi, japońskimi napisami. Tak, to była kolejna rzecz, która ją w tym miejscu denerwowała, nic nie mogła przeczytać. - Japońskie gejsze pokazywały jak należy podawać herbatę - rzekłszy to, sięgnęła po stojące na blacie kieliszki, stawiając przed butelką. Na pewno sprawnie pozbyła się korka, a później delikatnie trzymając trunek, dokładnie tak jak gejsze, wzorowanymi, eleganckimi, bardzo ostrożnymi i dystyngowanymi ruchami, nalała płynu do kieliszków. - Powinnam przy tym klęczeć na podłodze, ale takie atrakcje zachowam na inną porę - dodała niewątpliwie rozbawionym tonem, uśmiechając się pod nosem na ten swój lekko nieprzyzwoity żarcik. Podała kieliszek Scorpiusowi, a przy tym odrobinę oplotła go nogami, by nie oddalał się zanadto. Nie wznosiła toastu - była przecież gejszą, czekała więc grzecznie na jego ewentualne słowa. Przynajmniej do pewnego momentu. - A jak twoje wrażenia?

______________________

Can't stay at home, can't stay at school. Old folks say, you a poor little fool. Down the street I'm the girl next door.
I'm the fox you've been waiting for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 372
  Liczba postów : 275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14052-scorpius-alex-dear#371458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14057-witam-z-otwartymi-rekoma#371582
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14058-scorpius-alex-dear#371584
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14056-scorpius-a-dear#371580




Gracz






PisanieTemat: Re: Domek IV   Nie Lis 12 2017, 16:13

On nie potrafił długo trzymać urazu, zwłaszcza jeśli chodziło o kogoś, kto jest dla niego ważny. Toteż nic dziwnego, że każda sprzeczka z Arnoštem chwilę później kończyła się porozumieniem. Z jednej strony, było to dość dobre podejście, bo długotrwałe chowanie urazy potęguje poczucie wiecznego pokrzywdzenia przez innych. Z drugiej jednak, niekoniecznie dobrą decyzją było ponowne ufanie owej osobie i powrót do wcześniejszej relacji. Często bywało tak, że ta druga osoba nie podejmowała żadnych prób, by zachowywać się inaczej, niż kiedyś, co wciąż powodowało ciągłe konflikty o takim samym podłożu. A z takich relacji, Scorp po prostu rezygnował, albo przynajmniej znacznie się dystansował. Sprawa inaczej wyglądała, gdy to on był winien jakiemuś nieporozumieniu. W takich sytuacjach, stawał się potulny jak baranek, nie dyskutował, choć podejmował próby przekonania do swoich racji.
Właściwie, jemu nawet podobało się w Japonii. Od dawna już nie był na terenie Azji, ostatni raz był dobre kilka lat temu, kiedy opuszczał Durmstrang. Z racji żadnych wcześniejszych kontaktów ze wschodnią częścią tego ogromnego kontynentu, przyjechał tutaj z neutralnym nastawieniem, bez wyrabiania sobie żadnego zdania. Owszem, było zupełnie inaczej niż w rodzimej Szkocji czy angielskim Londynie, trochę dziwnie, a zarazem fascynująco. Wszystko tutaj było inne - kultura, kuchnia, tradycje, a nawet język, który nie opierał się na powszechnie wszystkim znanym alfabecie. Dear nie potrafił sobie wyobrazić, że mógłby zamieszkać tutaj na stałe. Zresztą, Scorp ogółem nie miał w zamiarze nigdzie się ruszać, a jeśli już, to wciąż wolał pozostawać na obrębie Wielkiej Brytanii. W Hogsmeade było mu dobrze.
- Mimo wszystko to zajęcie chyba je satysfakcjonuje - stwierdził cicho, wyobrażając sobie swoją rodzinę jako Japończyków z krwi i kości. Wizja jego młodszych sióstr jako gejsz nieco go rozbawiła, ale też sprawiła, że zaczął doceniać swoje szkockie pochodzenie.
Z zaciekawieniem obserwował jak finezyjnie nalewa wina do kieliszków, zastanawiając się, czy rzeczywiście wyniosła takie umiejętności z tutejszych pokazów gejsz, zwłaszcza że robiła to tak płynnie i bez żadnego zawahania.
Na jej żart uśmiechnął się pod nosem, przejmując od niej kieliszek z jasnym płynem.
- Jest dziwnie i nie wyobrażam sobie mieszkania tutaj na stałe, ale jest to na pewno ciekawe doświadczenie - odpowiedział bez większego namysłu, szybko jednak przechodząc do następnych słów. - Jednak, w ostatecznym rozrachunku jest tutaj całkiem fajnie - szybko przeleciał wzrokiem po jej sylwetce, lekko się przy tym uśmiechając. Nieznacznie uniósł swój kieliszek do góry i zapytał: - Za co powinniśmy wznieść toast?

---
sponsor posta XDDD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 3131
  Liczba postów : 1787
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Re: Domek IV   Pon Lis 20 2017, 18:58

Kiedyś i ona sądziła, że nie mogłaby wyjechać poza swój rodzimy kraj. Jej zapatrzenie w ojczyznę było tak wzorowe, iż przywódcy polityczni mogliby stawiać ją jako wzorowego obywatela zapomnianych, biednych, ale dumnych krańców Rosji. A potem po prostu wyjechała. Dostała się na wymianę, w której wcale nie chciała brać udziału i już została. Anglia początkowo była odrobinę równie obca co dziś dla niej Japonia, a jakoś się wgryzła. Na tyle skutecznie, że z każdym dniem coraz bardziej oddalała się od zimnych śniegów Syberii. Początkowo była jak zwierze złapane w klatkę, ale nawet te najdziksze, z czasem przestawały próbować gryźć pręty.
- Taaak, wydaje mi się, że są bardzo dumne, może to jest jakimś wyróżnieniem? - Wzruszyła w końcu ramionami, przyznając, że tak naprawdę o gejszach wie tylko tyle, że pochodzą z Japonii i potrafią ładnie podawać herbatę. Nie robiły tego jednak z kwaśną, a raczej bardzo dumną i skupioną miną. Pokiwała głową, łatwo zgadzają się z jego słowami. Pobyt tu był bardzo ciekawy.
- Jasne, już zamierzam do domu zabrać dwa rodzaje japońskich czajników i jeden samurajski miecz, w Anglii na pewno nie znalazłabym takich niesamowitych rzeczy - oczywiście ona przekładała zainteresowanie tym krajem, na to, co mieściło się jej świecie. Inaczej ujmując - wachlarz na pewno by się jej do niczego nie przydał, co innego taki niewiarygodny i piękny miecz, czy czajnik na tradycyjną, rosyjską herbatę! Ciężko oczywiście stwierdzić na ile sam miecz chociażby był oryginalnie wytwarzany dla samurai, wystarczało jej, że był po prostu ostry.
Uniosła brwi słysząc jego ostatnie pytanie, trochę zaskoczona. Ostatecznie pokręciła głową, w duchu sądząc, że powinien był sam domyślić się, co jest dobrym powodem do wypicia toastu.
- Za to, że Japonia potrafi zdziałać cuda i nawet nas pogodzić, po tym, jak w Anglii chcieliśmy sobie wydrapać oczy - właściwie to ona chciała wydrapać je jemu, ale nie wchodziła w szczegóły. Zamiast tego wesoło się do niego uśmiechnęła, stukając szklaneczką swojego wina, o tą należącą do niego. Bo przecież on wiedział, że tak naprawdę to ona najwięcej namieszała, ale przecież chyba nie musieli tego znów analizować. - Następnym razem, jeśli się pokłócimy, musimy tu szybko przylecieć. - Dodała, zrzucając to porozumienie na magiczną aurę tego odległego miejsca.

______________________

Can't stay at home, can't stay at school. Old folks say, you a poor little fool. Down the street I'm the girl next door.
I'm the fox you've been waiting for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Domek IV   

Powrót do góry Go down
 

Domek IV

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Opuszczony domek na drzewie
» Domek na drzewie
» Domek z modeliny (MG: Austria)
» Dom, domek, domeczek.
» Domek Gabrielle

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
japonia
 :: 
Wioska Sakura
 :: 
Domki mieszkalne
-