IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Droga przez las do jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Droga przez las do jeziora   Sro Lip 10 2013, 20:34



A przynajmniej tak Ci ktoś to wytłumaczył, ale chyba wyprowadził Cię na manowce, bo to ślepa uliczka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   Sro Lip 10 2013, 22:49

Po rozpakowaniu się w swoim japońskim domku, postanowiła wyruszyć nad jezioro Kawaguchi. Sama nie wiedziała dlaczego, ale to wydawało się dobrym początkiem szkolnych wakacji. Niestety przegapiła zajęcia z origami. Słowa nie opiszą jak bardzo tego żałowała. Zawsze chciała się bardziej nauczyć tej sztuki, a jeszcze tych czarodziejskich! Eh, no mówi się trudno. Wpakowała szybciutko do materiałowej torbo-siatki najpotrzebniejsze rzeczy; szkicownik, ołówki, krem z wysokim filtrem, trochę drobnych, ręcznik i inne rzeczy, których nie che mi się wymieniać. Ubrała się w zwykłą białą koszulkę na ramiączkach, a do tego jeansowe szorty. Oczywiście pod ubraniem ukrywał się strój, bo w końcu pływanie było głównym powodem jej małej wycieczki nad wodę. Słyszała, że gdzieś w okolicy są jeszcze gorące źródła, to dopiero marzenie! Kręcąc się po wiosce wpadła na stoisko z pamiątkami. Nie miała pojęcia, czemu kupiła jakąś podróbę kimona.  Spodobał jej się zielony wzór na nim, który kolorem podkreślał jej oczy. Zawsze jakaś pamiątka, lecz i tak będzie musiała ponownie wybrać się na małe zakupy. Obiecała paru osobą przywiezienie pamiątek z tajemniczego miejsca, do którego jechała. W końcu nie codziennie jeździ się do Japonii, a przynajmniej nie w jej wypadku. Narzuciła cienkie kimono na ramiona, nie fatygując się jego wiązaniem. Przez co wyglądało bardziej jak szlafrok, ale who cares! Z uśmiechem na twarzy pognała w kierunku szalonej przygody. Niestety sama, gdyż większość jej przyjaciół jakby się rozpłynęła. Co tam i tak zamierza się dobrze bawić! Schowała szybciutko różdżkę do specjalnego pokrowca przyczepionego do paska spodni. Nigdy nie wiadomo co może się na nią czaić, lepiej dmuchać na zimne! Z mapą okolicy w dłoniach podeszła do Japończyka, który wydawał się być tubylcem.
- Przepraszam bardzo, nie wie przypadkiem jak dojść do jeziora Kawaguchi? - zwróciła się do niego, wymawiając każde słowo bardzo powoli i starannie.
Serena nie była pewna czy ów pan umiał mówić po angielsku, ale machnął w jakimś kierunku i coś powiedział. Niestety tego już nie zrozumiała, ale co zaszkodzi spróbować? Podziwiając widoki szła w wskazanym kierunku. Spacer był bardzo przyjemny, ale gdy doszła do końca ścieżki prawie nie padła ze zdziwienia.  Tego się nie spodziewała, nieznajomy mężczyzna sprowadził ją na manowce. A to skubany! Jak tylko podszkoli swój marniutki japoński to mu nagada, gdy go spotka! Rozejrzała się bezradnie i dostrzegła starszą panią odpoczywającą na ławce. Do trzech razy sztuka! Nie umiała mówić w ich języku, poza paroma marnymi zwrotami. Poza dzień dobry, do widzenia, dziękuję potrafiła powiedzieć między innymi 'Proszę mnie nie dotykać, bo inaczej mój chłopak skopie Panu tyłek.' Wątpiła by akurat to zdanie jej się przydało. Gdyby nie Joseph, pewnie nawet tego by nie powiedziała. Otóż jej mugolski (przyszły) ojczym podarował jej na święta parę japońskich komiksów, oczywiście nie po angielsku. Przez pierwszy tydzień podziwiała tylko kreskę autora, a dopiero potem pokusiła się o przetłumaczenie parunastu stron. W dodatku czytało się jakoś dziwnie, bo od tyłu. Stanęła przed kobietą, lekko się uśmiechając. Japonka skrzywiła się nieznacznie, gdy rudowłosa przywitała się w jej języku.
-Przepraszam czy mogła by mi pani powiedzieć...- przerwała, gdyż kobieta zaczęła na nią machać rękami.
Odskoczyła od kobiety, która najwidoczniej próbowała ją odgonić. Mamrotał coś nieprzyjemnego pod nosem, a przynajmniej tak zakładała Serena słysząc jej ton. Wróciła na dróżkę, zwinnie przeskakując po kamykach i pokonując tym samym strumyk. Oparła się o płot i westchnęła ciężko spoglądając na mapę. Ślepa uliczka, serio? A może powinna wejść głębiej w las, bo tam ukrywała się kolejna droga? Jasne Fluvius, nadzieja matką głupich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   Pią Lip 12 2013, 16:49

Emrys też wybrał się na wakacje do Japonii, a jak! Przecież nie będzie sam siedział w domu, albo w zamku jak może sobie posiedzieć w Japonii, w której jeszcze nie był. Tyle nowych dziewcząt do wyrwania. Bądź co bądź to zawsze jakaś odmiana od tych angielskich panien z Hogwartu. Wszak japonki to też całkiem urodziwe kobiety. Nie wszystkie rzecz jasna. Cóż, w żadnej narodowości wszystkie kobiety nie są piękne. Chociaż znów z drugiej strony Emrys wychodził z założenia, że każda kobieta jest piękna, tylko po prostu on nie w każdej potrafił to piękno dostrzec. No ale! Do rzeczy może w końcu co?
Jakże nas zacny panicz Moller się tu znalazł? Otóż odpowiedź jest dość prosta i raczej banalna. Wyszedł z domku, raz skręcił w lewo, potem wszedł w jakiś las, potem znów w dróżkę, dwa razy w prawo, na rozwidleniu poszedł prosto i potem w lewo no i proszę bardzo, znalazł się tutaj. Zgubił się? Zapytaj, z pewnością zaprzeczy. Wszak to przeznaczenie zaprowadziło go właśnie tutaj. Zrzucił więc z nóg trampki, i wsadził stopy do wody, która przyjemnie je schłodziła. On zaś odchylił się do tyłu kładąc się na plecach i podkładając po głowę dłonie zaczął podziwiać chmurki na niebie lekko sobie nucąc. I tak sobie leżał i się opierniczał gdy nagle kilka ławek dalej zrobił się jakiś harmider. Uniósł się lekko opierając na łokciach i spojrzał na sprawcę zamieszania, który teraz siedzał już z nosem w mapie.
-Ludzie z mapami zawsze się gubią - mruknął ni to do siebie, ni to do niej. Wszak taka była prawda. Miej mapę, daj się wyprowadzić gdzieś i potem dziw się, jak to się stało, o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   Pią Lip 12 2013, 18:04

Wcale nie podobała jej się obecna sytuacja. Japończycy nie wydawali się przyjaźnie nastawieni do turystki, a przynajmniej tamta dwójka. Studiowała przez chwilę mapę, zastanawiając się czemu tamten facet wskazał jej ten kierunek. Chyba nie zrozumiał, że szuka ślepej uliczki? Kto go tam wie! Podniosła głowę, gdy usłyszała komentarz rzucony przez kogoś nieopodal. Na szczęście po angielsku, jesteśmy uratowani! Tylko Syrenka nie wiedziała czy ma się skrzywić czy uśmiechnąć. Czyżby podważał jej zdolność orientacji w terenie? Bez bicia przyznam, że w tamtej sytuacji też bym stwierdziłam. Posłała mu tylko zagadkowe spojrzenie i odwróciła się w jego kierunku.
- Czyli jak wyrzucę tę mapę, możesz mi zagwarantować, iż dojdę do celu? - uniosła pytająco brwi. Poprawiła rudy koczek, który nie wyglądał już za bardzo porządnie. Jeszcze chwila, a grube loki rozleciałyby się w różne strony. Oh, czemu nie mogła mieć prostych włosów jak Japonki!
Skąd się biorą takie założenia? Przecież po to je robię, żeby między innymi znaleźć drogę. Fakt, ta akurat była mugolska. Nie przemyślała zakupu, ale coś tam jeszcze umiała z niej odczytać. Przyjrzała się chłopakowi, by w końcu twierdzi, że go skądś kojarzy. Pewnie kolejny wczasowicz z hogwartu, tego była prawie w stu procentach pewna.
- Rozumiem, że jako człowiek nie korzystający z map, mógłbyś mi wskazać drogę? - uśmiechnęła się wyzywająco.
Jasne, pewnie zgubił się tak jak ona! A przynajmniej Serena tak stwierdziła. Może przynajmniej się dowie, gdzie w końcu jest prawdziwa droga do jeziora. (Pozdrawiam Casperka! <3) Chyba, że trafi na jakiegoś podłego żartownisia, który jeszcze bardziej zmyli dziewczynę. Nie chciała oceniać go po wyglądzie, ale nie przypominał jakoś mrocznej postaci z horrorów.  Chociaż pozory mylą, rzecz jasna. Nie spuszczała wzroku z chłopaka uśmiechając się do niego niewinnie. No co wy przecież ona wcale nie rzuciła mu wyzwania! Takie urocze dziewczę? Gdzież by znowu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   Pią Lip 12 2013, 18:51

Mollerowi jak najbardziej podobała się obecna sytuacja. Leżał sobie, moczył nóżki w jakiejś płynącej rzecce i w ogóle było pięknie, pogoda też była jakaś w miarę tam sobie więc żyć nie umierać. No i jak to on miał w zwyczaju znów do niego ciągnęło całkiem zgrabne niewiasty. Chociaż musiał przyznać, że miał już dość tych z rodzaju tępych blondynek i wystosował w myślach prośbę do kogokolwiek by ta kobieta nie okazała się tępa. No ale jaka będzie dopiero się okaże. Nie miał wcześniej okazji z nią rozmawiać kojarzył ją skądś tam z Hogwartu ale za chiny nie powiedziałby z jakiego domu jest.
-Ja nic nikomu gwarantować nie będę - powiedział, unosząc jeden palec w powietrze - z zasady nie wierzę mapom, zwłaszcza tym mugoloskim.
Dodał, jakby to była jakaś wielka różnica między jednym a drugim. W jego mniemaniu pewnie i była, a inni nie musieli się z nim zgadzać. Zresztą Moller rzadko kiedy wierzył w jakiekolwiek słowo pisane. Kto wie, czemu akurat taką miał przypadłość?
Po jej drugim zdaniu zamiast podpierać się na ramionach siedział już całkowicie. Wydawać by się mogło, że już jej kompletnie nie słucha, bo w tej chwili był strasznie zajęty wiązanie swoich sznurówek w czerwoniastych trampkach. Po chwili jednak podniósł się. A raczej podskoczył i wylądował na nogach. Otrzepał dłonie i spojrzał na rudą istotę.
-Mogę Cię nawet zaprowadzić. - powiedział z pewnością w głosie. Ruszył i zrobił kilka kroków, po czym zatrzymał się i odwrócił do dziewczyny. Podniósł dłoń i podrapał się po głowie i z iście uroczą a jednocześnie miną, wskazująca na dezorientacje zapytał.
-A gdzie właściwie chcesz iść? - no tak, oczywiście, że mało ważne pytanie, ale jednak wypadało je zadać, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   Pią Lip 12 2013, 20:24

Oh, tępa to Serena nigdy nie była! W końcu dumnie mogła reprezentować barwy swojego domu. Chociaż do 'inteligentnych' blondyneczek  zazwyczaj większość facetów ciągnie, bo w końcu mogą się zaopiekować taką bezradną osobą jak książę z bajki. Nie żeby Syrenka jakąś feministką od razu była! Jego prośby zostały wysłuchane, jednak w sumie nie mi to oceniać. Nie każdy musi się ze mną zgadzać, uważając krukonkę za mądrą.
- Jak kto woli! - pokręciła głową, ale schowała mapę do torby.
Przez chwilę zastanawiała się czy przypadkiem nie trafiła na jakiegoś mrocznego ślizgona, którego obrzydzało wszystko co mugolskie. Fluvius pewnie nie widziałaby różnicy pomiędzy mapami, gdyby nie to, że na prawdę z tych drugich trudno się odczytywało cokolwiek. Chcąc czy nie, trzeba było przyznać, iż mugole często potrafili niepotrzebnie utrudniać sobie życie. Obserwowała chłopaka jakiś czas, lecz ten wydawał się zignorować jej pytanie. Trudno, poradzi sobie sama! Nie zamierzała się wrócić do domku, tak łatwo to ona nie odpuszcza. Odwróciła wzrok od delikwenta i rozejrzała się w około. Może po prostu przegapiła jakiś znak z wielką strzałką z JEZIORO KAWAGUCHI. Z jej roztrzepaniem było to bardzo możliwe, ale nie dostrzegła niczego podobnego. Nagle chłopak miło zaskoczył ją propozycją. Aż poprawiło jej to humor!
- O, czyli przypadł mi zaszczyt należenia do tych zagubionych szczęśliwców, których nawet zaprowadzisz? - uśmiechnęła się słodko, bo przecież proponował jej pomoc! - Będzie mi bardzo miło.
Gdy stanął przed nią, aż westchnęła cicho. Z jej marnym wzrostem musiała zadzierać głowę by spojrzeć mu w oczy. W takich momentach budziło się w niej niezadowolenie z swojego brzydkiego 1,65 metra. Obserwowała go i uśmiechnęłą się szerzej słysząc pytanie.
-Szłam nad jezioro Kawaguchi, ale tutejsi nie za bardzo potrafili wskazać mi drogę. - wzruszyła ramionami i powstrzymała się od rzucenia krzywego spojrzenia kobiecie, która ją przepłoszyła - Poza tym, jestem Serena.
Obchodziło go czy nie, ale według niej wypadało się przedstawić. W końcu mogła się cieszyć z zbliżającej się kąpieli w pobliskim jeziorku. Oczywiście, jeśli chłopak nie przecenia własnych sił i nie zgubią się gdzieś razem. Trzeba mieć tylko nadzieję, że nie trafił swój na swego. Ale w końcu, on chodzi bez mapy! Skrzyżowała ręce na piersi i teraz grzecznie (aż dziwne, jak na nią!) czekała, aż wybawiciel dam z opresji wskaże właściwą drogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   Sob Lip 13 2013, 12:27

Chyba nie tylko Serena się dzisiaj postanowiła zgubić i wyrwać jakąś sztukę na wakacje. Bo niby czemu dziewczyna miałaby sobie żałować? Wszakże Krukonka z niej inteligentna, więc pewnie chętnie uchyli kiedyś dla nas rąbka tajemnicy i nauczy nas jako to jest podrywać na zgubiony intelekt, albo odwrotnie. A potem to wszystko spiszemy do jednej księgi i będzie dobra zabawa. Obiecuję wam, że zarobimy na tym miliony. Zadanie dziewczyna miała o tyle ułatwione, że Emrys chyba nie wydawał się być kimś kto ucieknie nawet na znaczącym podrywie. Może jest jeszcze dla nich szansa?!
Kiedy tak wesoło sobie rozmawiali o tym, kto kogo gdzie zaprowadzi z pewnością musieli dojść do wniosku, że przyjemnie im się spędza czas! Ale żeby nie było za przyjemnie...
Na tej zgubnej ścieżce ludzie już zostawiali różne rzeczy i różnie z nimi bywało, ale jeszcze nigdy się nie zdarzyło, aby ktoś tu zostawił dziecko. Ale ponieważ zawsze trzeba przeżyć swój pierwszy raz i przede wszystkim ktoś musi coś/kogoś zgubić, aby potem to/ktoś mogło/mógł zostać odnaleziony to... To żeby dopełnić tej listy i w ogóle wszystkiego, to teraz te mała półtoraroczna dziewczynka stała na środku ścieżki w kwiaciastej sukience i płakała. Na pierwszy rzut oka widać, ze była stąd, ale gdzie jej mama? Dziewczynka dreptała z nogi na nogę przerażona.
Ale chyba nasza dwójka jej tutaj nie zostawi? Nie daj Boże, przecież trzeba ją jakoś zabrać.

Emrys/Serena (w zależności, które będzie odpisywać) rzut kostkami:
* parzysta - podchodzisz do dziecka, a ona zaczyna od Ciebie uciekać, kiedy ją wreszcie złapałaś to zaczyna Cię ona ze strachu okładać pięściami
* nieparzysta - dziewczynka jest przerażona i nie potrafi ruszyć się z miejsca... Wokół niej unosi się nieprzyjemny zapach. Chyba ktoś tutaj zostawił pamiątkę. Ze strachu. Dziewczynka zawstydzona zaczyna płakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   Sob Lip 13 2013, 19:27

Emrys podszedł do Serenki, po czym obrócił się do okoła własnej osi. Polizał palec i wystawił go do góry. Ponichał kilka razy, obrócił się raz zgodnie z ruchem wskazówek zegara i raz przeciwnie. Po tym rytuale przechylił głowę w lewo po czym wycelował dłonią i stwierdził pewnie.
-Tędy. - po czym po prostu ruszył przed siebie nie czekając aż ruda osóbka ruszy za nią. Musiała ruszyć w końcu tak czy siak, bo przecież to on Emrys Jeffrey Moller miał ją zaprowadzić do celu. Czy on wiedział gdzie jest jakieś jezioro Kawacośtam? Oczywiście że nie. Wiedział, że nie było go w miejscu, z którego przyszedł. Postanowił więc zawierzyć swojemu szczęściu i pójść tam, gdzie mu się wydaje, że powinien pójść. I własnie dokładnie tam prowadził teraz dziewczynę, która już zdążyła go dogonić.
-EJ! - przedstawił się, bo w końcu powinna mieć tę możliwość nazywania go jakoś. Jak zwykle nie przedstawił się swoim imieniem bo Emrys było straszne i chyba do końca życia będzie miał uraz do mamuśki za nadanie mu takiego imienia. No ale nic już z tym ni mógł zrobić. Musiał jakoś nosić to ciężkię brzemie i radzić sobie z nim po swojemu.
Ale, ale! Powróćmy do naszej słodkiej parki zamiast rozwodzić się nad życiowymi ciężarami Emryska. Szli tak już z dobre piętnaście minut, rozmawiając o jakiś duperelach. Własciwie co jakiś czas jęcząc na jakiegoś profesora i dziękując światu za takie dobrodziejstwa jak wakacje. Gdy nagle ni stąd ni zowąd wyrosło przed nimi dziecko. Co jak co, ale za dziećmi poniżej trzeciego roku życia EJ nie przepadał. Głośne, płaczące brudne. Brr.. jak można je było uważać za słodkie? Nie miał zielonego pojęcia. Noo i co on miał teraz zrobić? Dziecko to dziecko, nie zostawi go przecież w środku lasu! Wyciągnął dłonie przed siebie w geście mającym oznaczać coś na połączenie, "mam czyste ręcę, jestem nieuzbrojony nie zrobię Ci krzywdy" Co musiało być komiczne, bo kto ta zaczyna podchodzić do dziecka? Zaczął więc powoli poruszać się w stronę dziewczynki nie opuszczając dłonie. Wyglądał jakby zbliżał się do jakiegoś groźnego zwierzaka, które na chwilę się uspokoiło. Kiedy już był blisko, młoda przestraszyła się i zaczęła uciekać.
-No jasne - mruknął Emrys po czym puścił się za nią w pogoń. Chwilę później już ją złapał. Chciał grzecznie zadać pytanie. Ale czyn ten uniemożliwiał mu fakt, że dziewczyna okładała go dłońmi po twarzy.
-Może jakaś pomoc?-zakrzyknął do swojej towarzyszki. Wszak jest kobietą! Pewnie sobie lepiej radziła z dziećmi niż on. A w tej chwili widać było, że kompletnie sobie nie radzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   Nie Lip 14 2013, 12:42

Obserwowała jak EJ odprawia jakieś dziwne czary mary, próbując ustalić kierunek marszu. Pokręciła tylko głową, coraz bardziej upewniwszy się w tym, że nie dojdzie nad to jezioro. Gdy w końcu wskazał gdzie mają iść, a Serena z lekkim opóźnieniem ruszyła za nim.  Co miała do stracenia? Przynajmniej będzie miała co opowiadać po powrocie z wakacji. Szli sobie przez jakiś czas gawędząc na błahe tematy. Wymieniali się właśnie swoimi opiniami na temat kadry hogwartu, gdy przed nimi wyrosła pewna mała osóbka. Najwidoczniej nie tylko Serena wybrała ten dzień na zgubienie się w ślicznej Japonii. (Bardzo śmieszne, Mistrzu Gry!) Chłopak zareagował szybciej od niej i z dziwną pozą zmierzał do dziewczynki. Wyglądało to bardziej jakby zamierzał się na nią rzucić. W pewnym momencie maluszek, zaczął uciekać. Krukonka ledwo powstrzymała się od zaśmiania, bo widok okładającej rączkami gryfona dziewczynki był bardzo komiczny. Dobra, zaraz los zemści się na niej za takie myśli. Ruszyła szybciutko z pomocą chłopakowi, rzucając torbę na ziemię. Kucnęła przy tamtej dwójce i westchnęła cichutko. Wrażeń to jej dzisiaj nie zabraknie.
-Cśśś, spokojnie. Nic Ci nie zrobimy... - powiedziała bardzo spokojnie do dziewczynki.
Powoli, nie robiąc gwałtownych ruchów, złapała delikatnie za rączki dziewczynki.  W końcu nikt przecież nie chciał, by gryfon skończył z siniakami, pobity przez półtoraroczną dziewczynkę! Biada im, jeśli dziewczynka nie zna angielskiego. Wyglądała na tutejszą, więc coraz gorzej się to zapowiadało. Odciągnęła delikatnie dziecko od chłopaka. Niestety, nie była znawczynią od zajmowania się dziećmi. Toż to Serena zajmowała chlubne miejsce najmłodszego dziecka w rodzinie i nie posiadała młodszego rodzeństwa. Dlatego teraz starała się ukryć niepewność. Klęcząc przed dziewczynką i trzymając ją za rączki (by nie zaczęła okładać i jej!) Posłała EJ'owi spojrzenie typu 'I co teraz robimy?'. Nie chciała pokazać, jak czuje się bezradna. Dlatego też pewnie spojrzała w oczy dziewczynce i zwróciła się do niej łagodnie.
-Pamiętasz gdzie widziałaś ostatnio swoją mamusię lub tatusia? - jak można zgubić własne dziecko? Co za ludzie!
Na gacie Merlina, ona to ma szczęście. Najpierw sama się zgubi, a teraz będzie szukała jakiejś roztrzepanej mamuśki. Ale przecież nie zostawią tak tu tego dziecka! A przynajmniej nie Serena. Nie należała do wielkich fanek dzieci, ale serca z kamienia też nie miała. Uśmiechnęła się lekko, by pocieszyć jakoś płaczące dziecko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   Pon Lip 15 2013, 21:37

Mała dziewczynka nie wydawała się być najlepszym materiałem na kogoś z kim można negocjować. Jak widać Japonki bywały temperamentne, a Mooler? Mooler teraz powinien pokazać Serenie jak się należy obchodzić z kobietami. Wszakże taki z niego casanova, że trudno mu odmówić zasług tego rodzaju. A pomimo to przegrywał z okładającą go dziewczynką i błagał spojrzeniem swoją towarzyszkę co by trochę mu pomogła. Naprawdę niespotykane. Trzeba to uwiecznić i trzasnąć zdjęcie, co by wszyscy mogli dostrzec jaka to niesamowita sprawa. Może akurat okażą się w przyszłości rodzicami wspaniałej piątki i będą wspólnie zmieniać pieluchy? Na sam koniec wszyscy będą tańczyć i okaże się, że dzieciaki jadą już do Hogwartu. Tylko klaskać, bo to idealny scenariusz. Z tym, że czy oni wytrzymają ze sobą tyle lat... Próba czasu, ale chyba bardziej nerwów.
A teraz ta mała Japonka wystawiała ich na próbę... O ile teraz przestała okładać Mooler'a to spojrzała na niego spod skośnych oczu i tupnęła nóżką w ziemię. Z pewnością była wściekła, ale zaraz ta przemiła Krukonka ujęła jej dłoń i zaczęła pytać o... O rodziców? Dziecko nie za bardzo rozumiało, bo wiadomo. Nie ten język, nie ta kultura, opiekunów nigdzie nie ma. Trudno się mówi. Ból i żałość. Ale... Ale co robić.
- Tata. - Powiedziała powoli dziewczynka przypatrując się Mooler'owi, który na chwilę mu odsapnąć po jej ciosach, ale co by go nie pozostawić samego sobie to jeszcze po chwili powtórzyła kilkakrotnie "tata" wyciągając palec i wskazując na niego. Tak jakby od razu znalazła winnego, który ją tu zostawił/zgubił/porzucił.
Naprawdę niesamowite jak szybko można zostać ojcem w tych czasach.

kostki:
parzysta - dziecko jeszcze przez kilka minut mówi do ciebie 'tato' to w swoim języku, to w łamanym angielskim. Potem znów zaczyna płakać bez powodu, a Ty zauważasz, że gdzieś przy strumyku leży sweterek dziecka. Może to byłaby jakaś wskazówka, gdyż obok leżała kartka, ale cóż z niej skoro zapisana japońskimi znaczkami.
nieparzysta - dziecko na chwilę się wycisza po wcześniejszym nazywaniu Cię ojcem, a wy nagle możecie poczuć zapach spalenizny. Chyba krzew za wami zajął się ogniem i teraz przeszło trochę na wasze ubrania... Czyżby dziecko było czarodziejem?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   Nie Lip 21 2013, 21:58

Musiał przyznać, że w sumie w tej chwili dziękował bogu, za to, że podstawił mu dziś do towarzystwa tą kobietą. Ba! W ogóle, że dziś jego towarzyszem niedoli, oraz podróży i w ogóle wszystkiego była kobieta, a nie facet. Już sobie wyobrażał, co by tu się działo, jakby on razem z Alanem znaleźli dziecko. Przecież, to by było gorsze, niż jakby dwójka zagubionych dzieci znalazła siebie nazwajem. Tak chociaż, rozruby mógł tu tylko narobić EJ, a Serena w jego mniemaniu była tą osobą, która miała mieć łeb na karku i ogarniać sytuację. Spojrzał więc na nią, w duchu jeszcze raz dziękując za to, że ją spotkał. Chociaż po chwili zaczął się zastanawiać, czy nie powinien jej przeklnąc, wszak gdyby nie ona, wcale by tędy nie poszedł, chyba. W sumie nie był już sam pewien co i jak, ale po szybkim rozrachunku doszedł do wniosku ze obecność tej rudej kobiety działa zdecydowanie na plus.
Emrys złapał spojrzenie dziewczyny i wzruszył lekko ramionami dając jej znak, że nie za bardzo wie, co teraz zrobią. Bo i skąd mógłby wiedzieć, co należałoby zrobić? Wszak był najstarszym ze swojego rodzeństwa, ale jak się można domyślić, raczej nimi sie nie zajmował, a jak już musiał któreś za sobą wlec, było to dla niego niemałą karą.
Strasznie irytowała go ta mała japonka. Że on niby tatą? Ph! Nie było takiej możliwości, a przynajmniej nie tutaj, tyle kilometrów od domu, w miejscu, w którym był po raz pierwszy w życiu. Mała po chwili znów zaczęła płakać, aż się przestraszył tak go zaskoczyła. Spojrzał w niebo, oczekując jakiejś pomocy, czy czegokolwiek, po czym rozejrzał się rezreygnowany. Jego wzrok natrafił na coś przy strumyku, co zdecydowanie odznaczało się na łonie natury. No chyba, że w lesie są różowe głazy.
-Tam coś przy strumyku jest. - powiedział, po czym zerknął na Serenę i płaczącą dziewczynkę. - pójdę po to.
Po czym nie czekając na to co odpowie dziewczyna(za bardzo bał się,że będzie chciała iść zamiast niego i zostawi go z dzieciakiem) ruszył do różowego czegoś, co okazało się swetrem. Ale chyba na jakiegoś karła, bo normalna kobieta by się w to nie zmieściła.Karzeł, dziecko, może być. Używając swojej zajebistej dedukcji doszedł do wniosku, że owe ubranie należy do dziewczynki. Podniósł sweterek i dopiero wtedy zauważył kartkę zapisaną jakimiś hieroglifami. Odwrócił się i wrócił do obu dam.
-Mam to-pokazał podnosząc w prawej ręce sweterek - I to - dodał, pokazując kartkę. Spojrzał na nią, a na środku czoła pojawiła mu się zmarszczką, gdyż EJ, nie przyjął do wiadomości że jej nie odczyta i próbował dalej, bezskutecznie czytać ową kartkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : NY, USA / Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 385
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6126-serena-serafina-fluvius
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6129-syrenka#173725
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6128-serena#173722
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7858-serena-serafina-fluvius




Gracz






PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   Sro Lip 24 2013, 19:30

Mistrzu Gry, ten scenariusz nadaje się na dobry horror. Aż ciarki przechodzą po plecach, gdy pomyśli się o rozkrzyczanej piątce dzieciaczków. Chociaż pewnie coś z nią jest nie tak i jako jedyna nastolatka w Hogwarcie nie marzy o tonięciu w stercie brudnych pieluch. Kto wie! Syrenka nikomu nie dziękowała w duchu. Gdyby nie naszłaby ją ochota na pływanie, nie wplątałaby się teraz w takie zamieszanie. Z drugiej strony dziecko i tak by się zgubiło. Hm, najwidoczniej nie ma czasu na narzekanie.
Krukonka westchnęła cicho, gdy dziewczynka uspokoiła się troszkę i nie próbowała nikogo z nich zabić. Przynajmniej jakiś postęp! Fluvius ledwo powstrzymała się od śmiechu, jak malutka Japonka wskazała na chłopaka z okrzykiem 'tato'. Chociaż nigdy nic nie wiadomo, więc przynajmniej dziewczę znalazło jednego rodzica. Zerknęła na gryfona, który za bardzo nie przejmował się nawoływaniem dziecka. Gdy dziewczynka znów zaczęła płakać, Syrenka miała ochotę dołączyć do niej.
-Co... - powiedziała zaskoczona i jęknęła cichutko. - Nie płacz, tata poszuka Ci twojej mamy.
Jeśli zamierzał zwiać i zostawić ją z tym maleństwem to gorzko tego pożałuje. Wtedy sama to już by sobie z dzieciaczkiem nie poradziła. Na szczęście nie wpadł na taki głupi pomysł, a naprawdę poszedł po jakieś rzeczy. (Tak, tak przepraszam!) W sumie mogło to być wszystko, a padło na dziecięcy sweterek i jakąś kartkę. Założyła rudy kosmyk za ucho i spojrzała na niego zaciekawiona.  Nadal klęcząc przy dziewczynce, pokręciła głową.
-Umiesz japoński? - tak, to pytanie retoryczne. Po jego minie od razu wywnioskowała, że przynajmniej trudności z odczytaniem tego. - Może zapytamy jakiegoś tubylca i nam przetłumaczy?
Niestety Serena nie przypominała sobie żadnego zaklęcia tłumaczącego obce języki. Miała po prostu pustkę w głowie, a może takiego po prostu nie było? Jeśli EJ nie znał podobnego, to nie mieli nic do stracenia. Uśmiechnęła się lekko do dziewczynki i pogłaskała ją delikatnie po ciemnych włosach. Merlinie, niech już ona nie płacze. Jeszcze ich aresztują za znęcanie się nad dzieckiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28895
  Liczba postów : 36455
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   Pon Lip 29 2013, 11:14

Ależ to żaden horror! Przy okazji przepraszam drodzy czarodzieje za zwłokę, ale zatrzymały mnie magiczne foki z druzgotkami na czele. Wiadomo, fani. Już nic nie poradzisz.
Życie się zazwyczaj do nikogo nie uśmiecha. Po prostu jest. I trzeba być przygotowanym na to, że ruszając na spacer można spotkać kogoś lub coś, czego wolelibyśmy uniknąć. No bo spójrzmy w prawdzie w oczy! Czy Mooler zamierzał dziś po wyjściu z domku znaleźć dziecko i bawić się w niańkę? Swoją drogą powinien chyba wiedzieć, że podryw na dziecko to bardzo dobry podryw i dziewczyny to lubią. Może Serena już się czerwieniła na widok chłopca z dzieckiem? Niby taki brak instynktu macierzyńskiego... Ale życie swoje zrobi! Bo życie moi drodzy jest bardzo przewrotne!
Podsumujmy! Macie sweterek i kartkę. Moglibyście wreszcie ubrać dziecko, któremu jest zapewne zimno. Kartka jako że popisana bezsensu chyba nie ma dla was jakiegoś większego znaczenia? No możecie zostawić sobie na pamiątkę! Będą z was tacy przykładni czarodzieje!
Ale dobrze. Wydaje się wam, że ktoś tam daleko chyba machnąć do was ręką i aż się uśmiechnąć. Niestety zaraz zniknął. Może życzył wam szczęścia, a znalezienia dziecka w parku w Japonii równa się adopcji? Co kraj to obyczaj!
Acz jednak wesprę was z całej siły! Po prostu wróćcie do obrzeży parku i zostawcie w biurze dziecko! Ktoś na pewno po nie się zgłosi, a może i za znalezienie dziecka otrzymacie coś specjalnego?

Tu zostawcie dziecko!

kostka parzysta - po drodze dziecko szamota się i płacze, jakby było obdzierane ze skóry. Na miejscu wydaje się, że nikogo nie ma, ale jesteście silni i po chwili wyłania się mężczyzna nieco zdziwiony na wasz widok, ale szybko pojmuje sens sytuacji, a na odchodne daje wam butelkę sake!
kostka nieparzysta - dziecko jest nadzwyczaj spokojne, lecz nie możecie pozbyć się wrażenia, że jednak nie przypadkiem znalazło się w tym parku. Możecie jesteście dla niego aniołem stróżem? Kto wie. Przemyślcie to ścieżkę kariery. W biurze zostawiacie dziecko, które zdaje się zmusić, że i wy je zostawiacie, ale chyba nie myśleliście serio o adopcji, a więc musicie sobie iść. Mężczyzna pospiesznie wam dziękuje przy okazji przepraszając za kłopot.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Droga przez las do jeziora   

Powrót do góry Go down
 

Droga przez las do jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Droga przez las do jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Droga do Hogsmeade
» Jezioro
» Polana w środku lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
japonia
 :: 
Jezioro Kawaguchi
-