IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sklep z ubraniami Gladraga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Sklep z ubraniami Gladraga   Pią Cze 11 2010, 22:52

First topic message reminder :


Sklep z ubraniami Gladraga

W tym eleganckim sklepie kupisz rozmaite i dobrej jakości ubrania. Właściciel ma do zaoferowania szeroki wybór szat wyjściowych, codziennych, szkolnych i roboczych. Można tu także dostać inne części garderoby, jak choćby rękawice ze smoczej skóry, czy tiary.

Szata robocza – 34g
Szata codzienna – 37g
Szata szkolna – 40g
Tradycyjna szata wyjściowa – 55g
Nowoczesna szata wyjściowa – 60g
Rękawice ochronne ze smoczej skóry - 40g
Rękawice ochronne ze skórki cielęcej - 35g
Rękawice ochronne z tworzywa sztucznego - 28g
Rękawice ochronne jednorazowego użytku, zaczarowane - 10g
Kapelusz – 20g
Inne nakrycie głowy - 15g
Okulary ochronne – 20g
Fartuch roboczy – 25g
Peleryna – 30g
Elegancki płaszcz – 60g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość




Galeony : -34
  Liczba postów : 249




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pią Mar 11 2011, 16:48

Nie wiedziała gdzie ma się podziać. Łaziła z kąta w kąt, zastanawiając się co pomoże zabić jej wolny czas, którego miała aż nadto! Intensywnie myślała co też zawsze poprawia jej nastrój. I wreszcie znalazła cudowne rozwiązanie - zakupy. Pochłaniały sporo czasu, sprawiały ogromną przyjemność no i zapełniały szafę, która już i tak była przepełniona. Szybko więc złapała swój brązowy płaszczyk, owinęła szyję kremowym szalikiem i stwierdziła, że jest gotowa do wyjścia. Powoli zmierzała w kierunku Hogsmeade i wcale nie myślała o tym, że może się tu zgubić. Pierwszy raz pojawiła się w wiosce i z przykrością mogę stwierdzić, że: pięć razy musiała pytać o jakiś sklep z ubraniami, raz trafiła pod Wrzeszczącą Chatę, na czym ucierpiała już mocno zryta psychika Lenki oraz nawet nie wiem ile razy wywinęła orła. Była na siebie zła, że założyła swoje ukochane szpileczki. Cóż, dla urody trzeba cierpieć, pomyślała i zmusiła się do uśmiechu.
Kiedy nareszcie znalazła się w jakimś porządniejszym sklepie zaczęła buszować w poszukiwaniu jakichś fajnych rzeczy. Kto wie, może znajdzie ubranie, które sama kiedyś prezentowała ? To znaczy jego kopię, oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Galeony : 26
  Liczba postów : 431
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2910-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1795p75-naomi-naomi-naomi#291500
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1796-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10618-naomi-young#291596




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pią Mar 11 2011, 17:21

Hym, Hym. Od pewnego czasu pewna Krukonkę z pewnej przyczyny rozpierała pewna energia. Pozytywna energia, dla ścisłości. Aby z niezrozumianego szczęścia nie wysadzić zamku, Naomi postanowiła udać się na zakupy. Chodziła za nią ostatnio sukienka. Taka letnia sukienka. Zwiewna, kolorowa. Cudo po prostu.
Tak więc, Krukonka gdy wpadła na ten iście genialny pomysł, złapała w przelocie torebkę i płaszczyk, ledwie zapominając nałożyć buty.
Jej entuzjazm trochę zmalał, gdy musiała przedzierać się przez zaśnieżone błonia. Co jak co, ale przemoczone trampki (dopiero teraz dziewczyna zauważyła, że je założyła) to nic miłego, na prawdę.
Pociągając nosem i klnąc na swą głupotę Naomi dotarła do pierwszego lepszego sklepu z ubraniami. Gdy rozejrzała się po sklepie, zobaczyła....tak, tak - Marlene! Tą Marlene którą poznała w lato w angielskim butiku! Krukonka nie miała pojęcia, że dziewczyna uczy się (najwyraźniej studiuje) w Hogwarcie.
Na paluszkach, po cichutku Naomi podchodząc od tyłu Mar, piskliwym z podniecenia głosikiem krzyknęła (jakże oryginalne):
- A kuku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Galeony : -34
  Liczba postów : 249




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Sob Mar 12 2011, 11:00

Lene była zdruzgotana. W tym sklepie nie ma żadnej ładnej sukienki, którą chciała kupić na spotkanie.. Już sama nie pamiętała z kim. Całe szczęście, że ma w Hogwarcie uzdolnionych znajomych, którzy zawsze jej coś zaprojektują i uszyją. W ogóle, dobrze jest mieć znajomych w różnych miejscach. Ja chcęęęęęę do Beauxbatons!
Chodziła po sklepie zrezygnowana. W końcu upatrzyła kilka ładnych, drogich rzeczy. Była to chusta w kwiaty, dżinsy, w które POWINNA się zmieścić, a jeśli nie to dokupuje do nich czarny pasek. O, jeszcze ta koszula jest ładna! Biała w malutkie, granatowe różyczki. Już zmierzała w stronę przebieralni, kiedy...
Aż podskoczyła, gdy usłyszała pisk jakiejś dziewczyny. Obróciła się i kogo ujrzała ? Naomi Young! Tą miłą dziewczynę, która lubi zakupy równie mocno jak sama Marlenka. Świetnie się składa, zaraz będzie zamiast sklepu pobojowisko z porozrzucanymi ubraniami.
- Naooooooooooomi - powiedziała i uśmiechnęła się. - Uczysz się w Hogwarcie, soleil ? - spytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Galeony : 26
  Liczba postów : 431
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2910-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1795p75-naomi-naomi-naomi#291500
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1796-naomi-young
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10618-naomi-young#291596




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Czw Mar 24 2011, 17:04

Tak ucieszona podekscytowana i w ogóle och i ach Naomi nawet nie pomyślała, że Mar może się nie spodobać to powitanie jakże efektowne. Jednak bardzo ucieszyła się, że dziewczyna nie zareagowała negatywnie. Jeszcze by tego barkowało, żeby studentka zaczęła tutaj na nią wrzeszczeć!
- Leeeeeeeeenka - uwielbiała ten skrót. Zawołała tak samo jej imię jak ona, chociaż było to zbędne - Yhym - tutaj gorliwie przytaknęła. Co prawda francuskiego się uczyła ... ale...hmmm ... ach tak! Mar nazwała ja słońcem! Jak miło!
- Studia? Zakupy? Wieeeelkie zakupy! - Klienci w sklepie zaczęli omijać Krukonkę w obawie, że w czasie jednego z podskoków im się niechcący oberwie. Ale przecież pozytywna energia od rana plus zakupy plus zakupy z Marlene równa się skacząca Naomka po środku sklepu z ubraniami. Może gadała bez ładu i składu, ale miała nadzieję, że dziewczyna ja zrozumie. W czasie tych wszystkich podskokach urywanymi zdaniami wyjaśniła Marlence, że szuka zwiewnej, letniej sukienki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Galeony : -34
  Liczba postów : 249




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pią Mar 25 2011, 17:21

Naomi mogła mieć pewność, że tego dnia nie usłyszy wrzasków Marlene. Po pierwsze ogarnęła ją ekscytacja z powodu zakupów, a po drugie najzwyczajniej nie miała na to siły. Owszem, przywitanie jej się nie spodobało, ale ukryła to wewnątrz siebie. Po co niepotrzebnie martwić Naomi ?
- Ano, Lenka, Lenka - uśmiechnęła się. Wodziła wzrokiem po twarzy Krukonki, aby ją zapamiętać. - Nic się nie zmieniłaś - powiedziała cicho. W sumie to nie było w tym nic złego. Mówiła prawdę. Zresztą, to lepiej, że ktoś wygląda młodziej niż jest w rzeczywistości.
Zmierzając w stronę przebieralni widziała, jak panna Young lata po sklepie. Zrobiło jej się ciepło na sercu. Odezwał się w niej instynkt macierzyński. Ale cóż, nie mogła sobie pozwolić na dziecko w tym momencie. Nie miała z kim, no i dodatkowo rozwijała karierę. Nie mogłaby chodzić po wybiegach z brzuszkiem. Potem tylko w kółko pampersy, mleko, usypianie. Pampersy, mleko, usypianie. Pampersy... Potrząsnęła głową, aby oddalić te niedorzeczne myśli. Ja matką ? Zaśmiała się bezgłośnie.
Dowiedziała się od dziewczyny, że ta szuka letniej sukienki. Jak prawdziwy znawca, którym jako tako była, zmierzała w stronę wieszaka, na którym wisiała piękna, zwiewna sukienka w kanarkowym kolorze. Wskazała na nią pytającym wzrokiem.
- Idę przymierzyć te cuda. - I już jej nie było. Zniknęła w przebieralni, aby po chwili wyjść w dżinsach, do których musiała założyć pasek oraz w koszuli. - I jak ? - spytała. Była... Była taka szczęśliwa! Przez ten jeden moment czuła, że nareszcie żyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie Maj 08 2011, 17:10

Z niemałą ulgą Effie oddalała się na pegazie od miejsca w którym spotkała dementora. Im bliżej była Hogsmeade, tym mniej odczuwała już chłodu które wprowadziło tamte stworzenie. Właściwie w tej chwili jedyne czego się obawiała, to jak zmusić pegaza, by wylądował tam gdzie chciała. Przerażona tym, że jeszcze ominie dach w którego kierunku miała lecieć, zaczęła wyglądać szukając tego należącego do sklepu z ubraniami. Jak ówcześnie powiedział dyrektor, to tam miała wylądować i odszukać dalsze wskazówki. Reszta reprezentantów już poleciała w innym kierunku, by znaleźć się w konkretnych miejscach miasteczka. Dostrzegła także, że otwarta jest stara wieża, na której już mogła dostrzec wszelakich widzów. Właściwie chętnie popatrzyłaby się jeszcze w tamtym kierunku, analizując kto jest na widowni, jednakże zaczęła się zbliżać do celu. Tak więc panna Fontaine zaczęła nakłaniać pegaza by zatrzymał się przy konkretnym sklepie.
- Stój! No taaaaam, ląduj – krzyczała do niego nie do końca wiedzieć jak mu przekazać by wylądował. W końcu po próbach, naparła rękoma na niego tak, że ten zaczął się stopniowo zniżać. Mocno się złapała grzywy pegaza i przymknęła oczy, mając nadzieję, że ten wyląduje jakoś zgrabnie i obejdzie się bez zbierania z ziemi.
Pegaz wylądował bardzo delikatnie, właściwie Effka mogła się domyślić, wszakże było to dość łagodne stworzenie i właściwie miało pełno gracji. Blondynka więc zaraz zsunęła się z jego grzbietu i rozejrzała w koło.
- Tylko tu czekaj, okej? – Zapytała i lekko poklepała go po białym grzbiecie. Wzrok zaraz przeniosła na opustoszałe Hogsmeade. Nigdy nie widziała tego miasteczka tak pustego, ale ewidentnie na potrzeby turnieju tubylcy pochowali się do swoich mieszkań. Dziewczyna jeszcze raz spojrzała na latające stworzenie, sprawdzając, czy na pewno nie zamierza jej uciec, po czym ruszyła w stronę sklepu z ubraniami. Właściwie wydawało się jej to proste. Miała przeszukać pomieszczenie pełne ciuchów szukając konkretnej rzeczy… właściwie przecież robiła to setki razy. Dlatego też dość pewnie weszła do środka, myśląc sobie, że co w tym właściwie skomplikowanego?
Pewnie przeszła parę kroków i na tym skończyła się jej przeprawa przez sklep. Nagle bowiem wszelakie ubrania z półek zaczęły pełzać na ziemię i ruszać w jej kierunku. Zdezorientowana cofnęła się o parę kroków do tyłu, jednakże szmatki zaczęły już ją otaczać. Nim zdążyła jakkolwiek zareagować i podnieść rękę po różdżkę, jakiś sweter zaczął ją ubierać! Na druga rękę natomiast wskoczyła jej marynarka. Nagle ubrania zaczęły przejmować nad nią kontrolę. Były silne, przez co unieruchomiły ją. Dziewczyna dostrzegła obok jakieś nożyce krawieckie i postanowiła z nich skorzystać. Mocno szarpnęła ręką, nieco wyswobadzając się z uścisku swetra i złapała owe narzędzie. Już je otworzyła, by rozciąć materiał, jednakże w tej chwili ubranie tak nią szarpnęło, że niefortunnie otwarte nożyczki wbiła sobie w rękę. Syknęła głośno z bólu odciągając z całej siły nożyce od ręki. Nie mogła nie zauważyć i poczuć strugi krwi spływającej po jej ręce. Nieźle się zapowiadało!

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://czarodzieje.my-rpg.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie Maj 08 2011, 18:52

Ręka ciągle ją beznadziejnie piekła, krew natomiast wcale nie zamierzała jeszcze przestać lecieć. Ale prawdę powiedziawszy nie myślała o tym w tym momencie zbytnio, bowiem kolejne części garderoby chciały ją udusić. Nim się zorientowała na jej plecach już się wiła jakaś apaszka, która najwyraźniej planowała ja ostatecznie dobić. Wiedziała, że musi teraz jakoś zareagować, chwilę później może już sobie nie dać rady, kolejne szmatki bowiem chciały ją uwięzić. Niczym węże spełzły z szafek i ruszały w jej kierunku. Effie ostatni raz mocno szarpnęła ręką, z całej siły wyrywając swoją różdżkę zza paska krótkich spodenek.
- Glacius – krzyknęła celując w oplatający ją sweter. Ten automatycznie padł zupełnie zamarznięty. Zaklęcie podziałało tak jak na to liczyła, ubrania odklejały się od niej unieruchomione zamrożeniem. Dziewczyna zaczęła celować w kolejne części ubrań i szybko zaczęła biec z przeciwną stronę pomieszczenia. Na półce w rogu sali znajdował się bowiem złoty kluczyk, a tuż przy nim była jakaś notatka na pergaminie. Dziewczyna szybkim ruchem ręki zabrała owe przedmioty i wrzuciła je do kieszeni. Poczuła, że po jej plecach ciągle sunie chusta, próbując ją uwięzić. Dziewczyna mocno pociągnęła za nią, odrzucając mocno na drugi koniec pomieszczenia. Gdy tylko to zrobiła, poczuła, że przez tą chwilę, zaczęły się na nią wspinać jakieś nogawki od czarnych spodni. Mocno je kopnęła i puściła się pędem do drzwi. Szybko złapała za klamkę i niczym poparzona wybiegła na zewnątrz. Automatycznie zamknęła drzwi i oparła się o nie plecami łapiąc kilka głębszych wdechów. Co to w ogóle było?! Demoniczne ubrania próbowały ją udusic?! Okej, zakładała, że pewnie będą jakieś niebezpieczne stworzenia, dzikie miejsca, ale szalone ciuchy?! Trochę zdezorientowana podeszła parę kroków do swojego uroczego pegaza, który nadal czekał i wyjęła z kieszeni notatkę.
- Więc kierunek, Miodowe Królestwo – powiedziała do swojego pegaza patrząc na niego i zastanawiając się, czy on może sam zna drogę. Oczywiście domyślała się, że będzie musiała go jakoś tam skierować. Westchnęła cicho i ostatni raz spojrzała na diabelski sklep z ubraniami. Chyba prędko nie przyjdzie tu ponownie na zakupy.. W końcu schowała kartkę do kieszeni i ponownie wdrapała się na grzbiet białogłowego zwierzęcia, po czym zasygnalizowała mu by ruszali w drogę. Zaraz wzbili się w powietrze.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 355




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie Maj 08 2011, 21:09

Ooo, kiedy tak wzbijał się w powietrze na swoim dzielnym rumaku mignęła mu gdzieś blond czupryna i srebrna grzywa i, of kors, wiedział, że ich posiadaczkami są Effka i ten jej pegazus, którego imienia nie pamiętał, czyli konkurencyjna pod względem reprezentacyjności parka. Joeloslaw chciał im pomachać, no bo panna Fontaine jest taka ładna i w ogóle, no ale Alfred ruszył z kopyta tak szybko (a trzeba wziąć pod uwagę, że miał napęd na parę skrzydeł), więc nawet nie zdążył, a szkoda. Dobra! Koniec zawracania sobie głowy reprezentantką Hogwartu (nawet jeśli była taka och, ach i w ogóle), trzeba skupić się na zadaniu! Lecieli tak sobie z Alfredowskim nad urokliwym, a w tejże chwili zupełnie opustoszałym Hogs, w oczy Garcona rzucił się stylowy szyld z nazwą sklepu, do którego to miał się udać.
- Ej! Ejejej, Alfons, yyy, pardon, Alfred! Lądujemy! - wrzasnął do swojego wiernego kompana, jedną ręką lekko ciągnąc go za pióra, a drugą wskazując dół.
No i tu znowu mamy przeuroczą scenkę, jak to w blasku słońca Alfred obniża swój lot, aby potem przeboleśnie wylądować na jednej z brukowanych uliczek Hogsmeade, zaraz przed sklepem Galdraga. Dzielny Garsąą zeskoczył z grzbietu wierzchowca (na zjeżdżanie nie było czasu, a liczył się czas, czas, czas!) i instruując Alfreda, żeby zaczekał, wbiegł do sklepu - jak się okazało - z magiczną modą.
Hłe, hłe! I co on niby miał tu robić? Czy te niecne złośniki sugerują, że jego stylowy dresik made in Beauxbatons nie jest wystarczająco stylowy i ma się przebrać, bo to wiocha mieć takiego reprezentanta? A pfff! Niedoczekanie ich. No ale chwilę potem Joel trochę pomyślał i inteligentnie (haha) wywnioskował, że popada w jakąś paranoję. Przecież instrukcję miał na karteczce, więc to musi być część zadania. Och, on głupi i niemyślący!
W każdym razie jego nowa i nieco bardziej prawdopodobna teza się potwierdziła, kiedy znikąd (no dobra, z wieszaków) zaczęły sunąć ku nie mu jakieś dzikie ubrania! Owszem, wielce modne, ale dzikie, bo mające na celu napadnięcie go! Aaaa!
Wiele nie myśląc (to takie w jego stylu!), pod wpływem impulsu obronnego wyjął z kieszeni różdżkę. I teraz was zadziwię, bo wcale nie chciał ubrań dźgnąć nią w oko, a postanowił... rzucić zaklęcie! Ojeżuuu, ależ on pomysłowy, prawda?
Wycelowawszy w jakieś atakujące nogawkami jeansy ryknął 'Glacius', zamrażając je. Zieloną bluzkę i szelki potraktował 'Locomotor Mortis', a z opętaną rządzą uduszenia studenta sukienkę rozprawił się zaklęciem 'Reductio' i kozackim tekściorem 'Hasta la vista, babe'. Nim się obejrzał, ubrania leżały porozwalane na podłodze, a on mógł zacząć rozglądać się za jakimiś wskazówkami. Przeszukał biurko, a potem dobrał się do szafek. No i super, bo już pierwsza była zamknięta. A wtedy przypomniał sobie o kluczyku, w końcu po coś musiał go najpierw zdobyć (ależ z niego musk, prawda?). Wydobywszy kluczyk z zapinanej kieszeni niebieskiego dresiku, otworzył nim ową tajemniczą szafkę, by następnie zabrać z niej jakąś buteleczkę z eliksirem (którą schował do kieszeni bluzy), no i kartkę - wskazówkę. Przeczytał ją jeszcze w sklepie, dowiadując się, że musi pędzić teraz do jakiejś Menażerii u Nanuka. No, nie ma co zwlekać! Wybiegł ze sklepu, po czym dopadł do swojego wierzchowca; i już miał go dosiadać, ale zorientował się, że owa Menażeria znajduje się na drugiej stronie ulicy. Awesome! - zawył na głos.
- Ej, Alfredowski, zostań tu jeszcze, to przyniosę ci jakąś mysz, okej? - spytał, klepiąc kompana po boku. Następnie pobiegł do owej menażerii, które wskazywała mu kartka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pią Maj 13 2011, 14:02

Grig miał już trochę dość tego całego turnieju. O ile przy pierwszych zadaniach podchodził do tego z dreszczykiem emocji i czymś pobudzającym, teraz miał wrażenie, że na hipogryfie jadę jego zdechłe zwłoki. Był wyprany z wszelkich pokładów sił. No może to trochę przesada, ale naprawdę był wyjątkowo zmęczony. Podobnie zresztą było wcześniej przy pierwszym zadaniu. Na początku jako tako mu szło i podchodził do tego ze stresem, teraz wszystko po nim spływało. W każdym razie Rosjanin stanął przed ubraniami Galdraga, ze swoim wiernym towarzyszem.
- Och, Hipciu – powiedział mozolnie schodząc z niego, o nie wcale, nie chodziło o to by trochę przedłużyć moment wejścia do środka. Spodziewał się kolejnych torturujących przygód. Jak na przykład dzikiego trolla, czy czegoś gorszego. Orlov uchylił drzwi i zajrzał do środka. Kiedy nie zobaczył nic niepokojącego wszedł do sklepu i z wyciągniętą różdżką zaczął go przemierzać. Stanął w pewnym momencie bardziej zaniepokojony, że nie widzi nic strasznego tutaj. Udało mu się nawet wypatrzyć kluczyk. Zaczął iść w tę stronę, kiedy poczuł, że coś smyra go po nodze. Podniósł ją do góry i to okazało się błędem, bo jakieś dżinsy zaczęły zakładać się na jego nogę. Rosjanin zaklął niezbyt ładnie i kopnął je dalej. Wtedy zobaczył, że wszystkie ubrania schodzą z wieszaków i zmierzają w jago stronę. Kiedy jakaś bluzka zaczęła wspinać się po jego plecach krzyknął głośno i wskoczył na biurko. Szczerze mówiąc tutaj zaskoczyli go organizatorzy turnieju, bo wcale a wcale nie spodziewał się atakujących go ubrań. Stał na tym nieszczęsnym biurku zastanawiając się cóż może ze sobą tutaj począć! Nie miał póki co pomysłu jak je pokonać, a spalenie kolejnego sklepu mogło nie skończyć się już tak szczęśliwie dla niego. Bo nie miał zielonego pojęcia, czy ubrania będą uciekać przed ogniem, a jak nie to go ubiorą i zaduszą, o zgrozo! Orlov stał tak na tym biurku patrząc na ubrania wijące się pod nim. Jedno zamroził Glaciusem, ale co zrobić z resztą! Nagle jakiś dziki sweter rzucił się na niego tarzanim skokiem. Orlov próbując się z niego wyplątać zaczął się cofać i nie wyczuwając końcówki biurka runął na ziemię. Chciał się podeprzeć ręką, ale spadł tak niefortunnie, że poczuł, a raczej usłyszał jak nieprzyjemnie strzykają mu kostki w nadgarstku. Miał pecha, bądź farta, że nie złamał sobie ręki. Orlov jęknął i z bólu na chwilę osunął się na podłogę pozwalając ubraniom się ubierać. Oczy na chwilę zaszły mu mgłą, kiedy chciał delikatnie poruszyć dłonią. Że też jakieś dzikie ubrania tak go załatwiły!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : St. Petersburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov




Moderator






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pią Maj 13 2011, 16:34

W zasadzie Orlovowi przeszło przez myśl, czy może nie zostać już tutaj, przygnieciony przez ubrania. W końcu co on zrobi z jednym niesprawnym nadgarstkiem, który utrudniał mu pracę. Oczywiście pomijając rozciętą głowę, która jeszcze go pobolewała przez upadek z wysokości. Może i Grigorij poddałby się jak w przypadku pierwszego zadania, gdzie diabelskie sidła wciągały go do środka. Szczególnie dlatego, że jego różdżka zgubiła się chyba w kurtce, która postanowiła założyć się na Rosjanina. Zaś na jego głowę właśnie wskakiwała koszulka, żeby założyć się na chłopaka. Orlov zrozumiał, że zaczyna się dusić w tym, dodatkowo nie mógł się ruszać przez liczne pary spodni, które wskakiwały na niego oraz resztę ubrań na nim. Próbował wstać, ale zupełnie nic nie mogło mu pomóc. Kiedy po raz kolejny przewalił się na ziemię, powodując jedynie jeszcze większy ból w niesprawnej ręce, tą sprawną dłonią wymacał różdżkę pod palcami.
- Diffendo! – krzyknął celując w koszulkę, która wchodziła mu na głowę. Ubranie rozcięło się na spore strzępy, na szczęście, nie poruszające się. W Rosjanina wstąpiły jakieś lepsze, nowe siły. Zaczął celować w ubrania krzycząc zaklęcia, powoli czując, że może się uwalniać. Na szczęście jego wrogowie nie byli dość szybcy, żeby unikać zaklęć, lub chociażby zwiększać liczbę atakujących w czasie pogromu Griga. Rosjanin w końcu zauważył, że ubrania już jedynie zbliżają się do niego, a pocięte resztki leżały dookoła niego. Orlov wstał z podłogi i zaczął biec w kierunku klucza oraz karteczki, miotając po drodze swoje diffendo, na ewentualne ubrania, rzucające się na niego. W końcu złapał kluczyk z instrukcją do kolejnego zadania w sprawną rękę, przez co nie mógł już rzucać za bardzo zaklęć. A musiał jeszcze wrócić. Dlatego robiąc szarżę rzucił się w kierunku drzwi, zwyczajnie taranując wszystko co spotkał po drodze. Kiedy natrafił na drzwi wyważył je ramieniem i upadł na ziemię wciąż z jakimiś zakładającymi się ubraniami na sobie. Rzucił kluczyk w okolicach hipogryfa, licząc na to, że nie zgubi się gdzieś w błocie, i ponownie porozcinał i pozamrażał niektóre ubrania. W końcu zamknął kopniakiem drzwi. Leżał na ziemi przed sklepem zmęczony z rozwalonym nadgarstkiem. Czemu zawsze kończył te wszystkie zadania leżąc na ziemi? No nie wiedział. Ale musiał przeczytać instrukcję, a nie było to łatwe biorąc pod uwagę, że była cholernie zgnieciona, a on mógł ją rozprostować tylko jedną ręką. Opuszczona kuźnia? To chyba jeszcze gorsze niż szukanie jakiegoś sklepu? Ale ważniejsza była druga informacja. Że musi odnaleźć tam bliską osobę! To oznaczało, że może być już u kresu zadania. Och, jak cudownie byłoby to w jakiś sposób zakończyć. W tej chwili nie przejmował się tym kto tam jest, ważne, że musiał go dorwać i uratować. Chociaż pierwsze co przyszło mu do głowy to to, że będzie tam siedział Dimiś. Co prawda zastanawiające było gdzie może schować się jego przyjaciel, że będzie musiał użyć do tego klucza. W każdym razie pomacał w kieszeni czy ma zarówno eliksir jak i klucz. Tego drugiego nie miał, bo leżał sobie w błotku obok siedzącego hipogryfa który siedział i patrzyła jak ten męczył się z ubraniami.
- Już nasza ostatnia podróż, kolego – mruknął Grig i ruszył w kierunku kuźnie, gdziekolwiek ona była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 146




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Sob Lut 25 2012, 15:04

Potrzebował w końcu czegoś nowego. Nie przepadał szczególnie za zakupami, ale w Hogsmade nie były najgorsze - jeden sklep z ubraniami i trzeba coś wybrać, nie ma marudzenia, czy latania po całym Londynie, nawet gdyby ktoś spróbował go do tego przekonać - tutaj nie ma takiej szansy ! Idealnie.
Przeszedł się do spodni nie rozglądając zbytnio po sklepie. Posłał co prawda Finn'owi sowę czy nie chciałby się z nim wybrać, bo we dwóch to zawsze weselej, ale chyba sowa nie zdążyła dostarczyć odpowiedzi, on nie potrafił czekać. Może przyjdzie jak odczyta?
Nawet nie zauważył, że poruszał się lekko do rytmu muzyki płynącej tutejszego odtwarzacza. Cicho, bo cicho, ale jednak... uśmiechnął się pod nosem, z rozbawionym uśmiechem wykonując obrót w kierunku jakiejś półki ze spodniami, przeglądając cóż takiego tutaj mają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Sro Lut 29 2012, 20:16

/Mogę? ^^/

Aaaa ubrania! Jak ona nienawidzi zakupów! Gardzi tym sposobem wykorzystania, a raczej marnowania, czasu. Co ciekawego jego w przymierzaniu ogromnych ilości ubrań, a potem kupieniu i tak tylko jednej rzeczy? Męczące i nudne. Ale co ma poradzić Cornelia, skoro pod koniec zimy potargała jej się ulubiona bluza? Nie miała sporo ubrań ze względu na braki w pieniążkach. Dlatego kupowała ubrania tylko, jeśli były jej chwilowo potrzebne. No i teraz nadszedł właśnie taki moment, kiedy trzeba było się zaopatrzyć.
Weszła do sklepu niezwykle niezadowolona. Mało brakowało, żeby rozsiewała wokół siebie czarną, mroczną aurę. Jak ona nienawidzi ciuchów. Najchętniej to by biegała całymi dniami nago! Hehe, w końcu jest nimfomanką. Ale tak było zdecydowanie przyjemniej. Zresztą, to w końcu ona biega po Hogwarcie w skarpetkach, chce się kąpać nago w śniegu, więc z nią jest wszystko możliwe i... Boże nie czytajcie jej myśli. Są tak porąbane, że należy się jej bać!
Corek przemierzała półki niezwykle szybko. Jak mugolskie, rozpędzone auto. Takie, które jest naprawdę bardzo szybie. Tak szybkie, że nie wyrabia na zakręcie i BUDUMBUM! Samochodzik zrobił krakse!
A teraz patrząc tak z perspektywy kogoś normalnego. Szła szybko, włosy nachodziły jej na oczy, bo w końcu były długie i dawno nie obcinała grzywki. Do tego irytowała ją muzyczka sklepowa, ilość ludzi. I to, że zaraz będzie musiała się rozbierać i ubierać i tak cały czas. Dlatego też skręcając w dział ze spodniami nie zauważyła, że nie jest pusty. I uderzyła w Jummy'ego. Siła, z jaką to zrobiła nie była duża. Ale fakt iż się lekko wystraszyła tej konfrontacji sprawił, że robiąc krok do tyłu potknęła się i wylądowała na tyłku.
- Aua... Boże jak można tak stań na przejściu? - Mruknęła dość głośno, szeptem pod nosem. Na jej ustach wykwitł lekki grymas. Podniosła twarz do góry odgarniając nieszczęsny kosmyk, który zawsze na niej lądował. Na kogóż to wpadła?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pią Mar 02 2012, 18:07

Drops, jak to Drops. Jak zwykle zwlekał z dostarczeniem odpowiedzi. Jego sowa po prostu uwielbiała zbaczać z kursu i uwodzić inne samice, z którymi zatrzymywał się na dłużej w ciepłym kącie sowiarni, czy w jakimś lasku. Nigdy nie zdarzyło mu się być na czas i Finna omijało wiele ważnym uroczystości, czy spotkań. Bywa.
Teraz także dostał wiadomość od Jimmy'ego nieco później, ale gdy tylko ją odczytał pobiegł do wioski, jak na skrzydłach. Z chłopakiem nie wiedział się od wyjazdu do Słowacji, co wcale mu się nie podobało. Wprawdzie spotykał tancerza na korytarzu, ale mieli tyle nauki, że nie mieli okazji porozmawiać dłużej niż pięć minut. A Finn musiał z nim porozmawiać! Po prostu musiał... To co zdarzyło się tej zimy uderzyło w niego z ogromną siłą, która go przeraziła. Nie wiedział, czy może nazywać go "swoim" chłopakiem, czy może trzymać go za rękę i całować na powitanie. Czy może myśleć o nim przed snem i czy może wypisywać do niego listy miłosne? Czy mogliby razem pójść na kawę i czy Finn mógłby wysłać mu Walentynkę?
Chciał wiedzieć, musiał. A teraz nadarzała się ku temu idealna okazja. Miał nadzieję, że wyjaśnią sobie wszystko. No i oczywiście liczył na szczęśliwe zakończenie.
Wpadł do sklepu i od razu musiał się z kimś zderzyć. Potarł bolące czoło i skrzywił się, mając zamiar warknąć na "intruza", który ośmielił się stanąć mu na drodze. Gdy jednak zobaczył, kim jest owy intruz, uśmiechnął się szeroko i przytulił mocno przyjaciółkę.
-Milion lat minęło odkąd się ostatni raz widzieliśmy- powiedział, wyraźnie zadowolony i pogłaskał ją po włosach. Uśmiechnął się przy tym szeroko, chowając twarz we włosach dziewczyny. Dopiero potem odsunął się od niej i przeniósł wzrok na Jimmy'ego. Go także przytulił, nieco jednak delikatniej. Niechętnie jednak się od niego odkleił, spoglądając to na jedno, to na drugie. I zupełnie zapomniał, by przedstawić ich sobie. No... był jakiś rozkojarzony. Dwójka jego najlepszych przyjaciół w jednym miejscu, na raz, to za dużo szczęścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 146




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pią Mar 02 2012, 18:52

Obserwował zderzenie nie mogąc już nic zrobić... zareagował więc naturalnie, tym naturalniej, że to w końcu on; Jimmy Clarke. Zaczął się śmiać, lekkim krokiem, z prawdziwym bananem na twarzy podchodząc do nich. Wyciągnął w kierunku dziewczyny rękę, aby pomóc jej wstać.
- Aż tak ci do mnie spieszno?
Dał się przytulić, posyłając mu trochę zawiedzione spojrzenie... cóż, miał nadzieję, że tylko tyle dostał ze względu na to, że przebywają w miejscu publicznym! Tylko i wyłącznie. Nie ładnie się ślinić publicznie, ale co on poradzi? To Jimmy. Ale mniejsza już z tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pią Mar 02 2012, 18:55

Odtrąciła rękę. Sama wstała i... No świetnie! Ledwo ona na kogoś wpadła, bo ktoś nie wie, że nie stoi się na jej drodze, kiedy ona idzie nie uważając co jest przed nią... I teraz jeszcze ktoś się w nią wpakował. Ledwo zdążyła się wściec na jedną osobę i już miała zamiar jej wygarnąć, co myśli, a tu nagle ŁUBUDU! I znowu ją wszystko boli. Jak będzie miała cholera jasna wszędzie siniaki, które będą idealnie kontrastować z bliznami, to chyba komuś zrobi ogromną krzywdę. A w tym momencie mało brakowało, żeby zaczęła pod nosem powarkiwać. Jak jakiś psidłak normalnie! Ale się powstrzymała. Odetchnęła głęboko, odwróciła się i... Aaaa dlaczego ta podła kreatura nie umiejąca chodzić mnie przytula?
Czy to nie był... Momentalnie zmroziło wszystkie jej organy zewnętrzne i wewnętrzne. Czy to naprawdę jest ten puchon, którego szczerze mówiąc nie widziała od tak dawna, że jak to ona, prawie zapomniała jak wygląda? Finn Visse. Coś ty robił tyle czasu? Nie widywała cie nawet na szkolnych korytarzach. Z dnia na dzień coraz bardziej bała się tego, że od momentu, kiedy zaatakowała Elenę nie chcesz mieć z nią nic wspólnego. Powoli zaczynała zmieniać swoje nastawienie, uważać, że mężczyźni tylko ranią. Przestała się do nich upodabniać. Z dnia na dzień coraz bardziej kierowała się w stronę feministki... No, ale to nie jego wina. To wszystko przez Ramiro. To on sprawił, że serce w niej pękło na równe pół. A samotność tylko bardziej oddalała od siebie ów dwie części.
Brakowało jej tego. Oddechy przyjaciela w jej włosach. I tego głaskania, chociaż nigdy nie wiedziała czy robi to instynktownie, czy robi to w stosunku do niej czule. Bo to raczej było uznawane za gest pełen miłości. Ale, to w końcu jej kmieć. Musiał ją kochać ponad życie i to wyrażać! Kmieć wrócił.
Spoglądała na Jimmy'ego troszkę spod byka. Szczególnie, gdy pan Visse odsunął się od niej po to, by przytulić jego. Ble... Tulący się mężczyźni. Ledwo się powstrzymała, żeby nie wypłynął na jej twarzy grymas. Ale kiedy w końcu odkleił się od tego jak mu tam pożal się boże geja... Zrozumiała, że właściwie ona jeszcze ni nie powiedziała, nie przywitała się z nim.
- FIIIINNNN – Opóźniony zapłon, nie ma co! Ale jednak! Nie wiele myśląc wykonała charakterystyczny dla siebie atak, którego się można było spodziewać. Bowiem skoczyła na Finna, pewnie ledwo co się utrzymał biedaczek. Objęła go nogami w pasie i rękami za szyję. Mocno do niego przyległa. Gdyby miała ogon, to by nim w tym momencie merdała. W jej oczach zalśniły gwiazdeczki.
- Kmieeciuuu!!! No zaraz w łeb zarobisz.... - Mruknęła odchylając się tak, by na niego patrzeć, ale nie miała zamiaru z niego schodzić jak na razie. Spoglądała na niego niezwykle karcąco. Niedobry chłop, niedobry sługa. Zaraz pójdziemy do salonu i dostaniesz za karę.
- Albo cię za karę w salonie zgwałcę, a już raz to przeżyłeś, to wiesz jakie to nieprzyjemne! - Uprzedziła go oczywiście mając na myśli salonik w Slowacji. Tak, to dopiero się działo. Ah! Finn wrócił! Musi to opić! Organizujemy huczną libację! Załatwimy mega kilogram ognistej! Kto się pisze kto się piszze! Waaa FIIIINNN!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie Mar 04 2012, 15:14

Że niby on zapomniał o NIEJ? No, przestańcie. Jakby mógł? Corin była jego jedyną przyjaciółką w Hogwarcie, z którą wytrzymywał. Do tego widziała go nieuczesanego, z ketchupem na nosie lub w samych bokserkach, a to zobowiązuje, prawda? Strasznie jej mu brakowało. Od wizyty w jej domu nie mieli okazji się spotkać. Holender nie widział jej nawet na szkolnych korytarzach, w przeciwieństwie do Jimmy'ego. I rzeczywiście to mogło wyglądać dość dziwnie. Ale wciąż myślał o tamtej rozmowie, na łóżku dziewczyny. I za każdym razem przechodziły go dziwne ciarki, drżał, choć w zamku było ciepło.
Przecież nie zostawiłby jej... to samo wyszło. On sam był ostatnio strasznie zabiegany, a od dziewczyny nie dostał nawet sowy. Jeśli Gryfonka choć przez chwilę pomyślała, że mógłby się na nią obrazić, pogniewać, cokolwiek, to była w błędzie. Finn wybaczyłby jej wszystko. Traktował ją jak siostrę, ale jednocześnie jakaś dziwna siła ciągnęła go do niej. I nawet teraz, gdy miał Jimmy'ego, ona nie pozostawała mu obojętna. Relacje między tą dwójką były tak zagmatwane, że oni sami się w tym gubili.
Roześmiał się głośno, gdy ta na niego wskoczyła. Objął ją w pasie jedną ręką, a drugą wskazał na chłopaka i klepnął go lekko w ramię.
-Hej, mała. Jimmy, to Cornelia. Opowiadałem ci o niej- uśmiechnął się lekko, dokonując prezentacji. -A ty czego tutaj szukasz, co?- spytał, spoglądając na Cornelię. On sam przyszedł tu tylko ze względu na studenta, bo osobiście nie znosił zakupów i zawsze marudził, gdy przyszło mu zrobić jakieś większe zakupy. A ciuchów w ogóle nie znosił! Mógłby chodzić nago, gdyby tylko mógł, lub w starych dresach. Nie stroił się zbytnio, a nawet, gdy już szykował się na jakąś uroczystość nie przykładał zbytniej wagi do stroju. Choć o dziwo, dziewczęta często mu mówiły, że wygląda całkiem nieźle.
-Pomożemy Jimmy'emu w zakupach, dobrze?- spytał, przechylając głowę w bok, by po chwili spojrzeć na drugiego chłopaka. -Prowadź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 146




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie Mar 04 2012, 15:21

Zerknął na dziewczynę, gdy ta odepchnęła jego dłoń, ale wzruszył lekko ramionami. Co poradzi? Skinął głową, gdy ich sobie przedstawiono i uśmiechnął się całkiem przyjaźnie, choć faktycznie miał ochotę postawić go dobry metr od Finna. Czyżby zazdrość się w nim odzywała? No... może trochę. Trochę bardzo. Ciężko nie było nie wyczuć tego czegoś między nimi. A co robi zazdrosny Jimmy?
Objął twarz chłopaka, odwracając ją w swoją stronę, jawnie domagając się uwagi, a jak. Na moment tylko przygryzł jego wargę. Co z tego, że zazwyczaj kobiety znaczą swoje terytorium przy 'wrogu'? On miał taką ochotę i tyle. Żeby nie było niedomówień.
- Byle szybko, nie chce mi się tu długo siedzieć. - mruknął wciąż znajdując się bardzo blisko jego twarzy, pociągnął za ręce jego i Gryfonkę w stronę pierwszej lepszej półki z ciuchami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie Mar 04 2012, 15:42

Minęło naprawdę sporo czasu. I nawet rozłąka nie wyjaśniła nic między nimi. Nawet sytuacja, z powodu której wiele przyjaciół by się od niej odwróciło. Więc wychodzi na to, że nigdy w życiu się nie dowiedzą. Chyba, że kiedyś spróbowaliby być razem, czy coś. Może wtedy albo skończyłoby się to naprawdę przyjemnie? Albo w końcu pożarliby się i... Nie. Pewnie straciliby przyjaźń więc taka próba nie wchodziłaby w grę. Bo Corin nie przeżyłaby bez niego aż tak długo, jak długie jest do końca świata.
Wisiała sobie tak o na Finnie. Spojrzała niechętnie w stronę Jimmyego. Ale skoro puchon jest jej przyjacielem, to chociaż stwarzała pozory tego, że jest miła, przyjazna i w ogóle. Bo w głębi serca niesamowicie gardziła ów studentem. Już od momentu, kiedy doszły do niej plotki, że kręci się obok jej kmiecia. A to jest JEJ kmieć! I nie chciała się z nim nikim dzielić. Tak, jak mała dziewczynka, która nie pozwoli nikomu dotknąć swojej ulubionej lalki. Takiej z oczkami z guziczków, uszytej przez mamę.
- Powiedziałeś mu jaką to jestem wredną i zazdrosną panią? - Spytała unosząc brew lekko i wystawiając ku chłopakowi język. W pewien sposób Corin też zaznaczała swój teren. Ale ona robiła to raczej przez aluzje, starannie dobierane słowa na temat wspomnień i sytuacji obecnych. I chyba się udało. Wydawało jej się, że pan z wymiany poczuł się zagrożony. Prawo dżungli.
- No wiesz, jak zwykle przyszłam wykupić cały sklep. Wsadzić wszystko do mojej garderoby na pół miasta i mówić, że nie mam się w co ubrać – Powiedziała niezwykle poważnie oglądając jakąś bluzeczkę jakby w ogromnym skupieniu. Chciała jeszcze rzucić jakąś jej zdaniem zabawną uwagę, ale niestety ujrzała moment zaznaczania terytorium. Momentalnie lekko pobladła, ale po niej tego nigdy nie widać, bo i tak ma cerę bladą jak ściana. Jedyne, co przyszło jej do głowy to „BLEEEE”, „FUUUUJJ”. Potem pojawiła się taka żywa zazdrość oczywiście nadal zmieszana z obrzydzeniem. Dobra, słyszała te plotki. Wierzyła już powoli w to, że Finn może być nie takiej orientacji jakby chciała. Ale zobaczyć objaw tego na własne oczy, tak po prostu. I to dziwne ukłucie, które przeszło przez całe serce i wyszło po drugiej stronie robiąc sporą dziurkę.
- Wiesz. Ja bardzo chętnie, ale... Wiesz, że nie lubię zakupów. Weszłam po jedną rzecz, ale jej tu nie ma. Więc chyba po prostu pójdę do domu... - Uśmiechnęła się do Finna przekrzywiając twarz w bok i zamykając przy tym swoje śliczne, błękitne oczęta. Wyjęła swoją dłoń z ręki Jimmy'ego teraz to już na całego mając w głowie „Fujjjj dotknął mnie geeej”. Hm. Zastanawiał się, czy Finn wie, że ona jest homofobem. Czy mu kiedyś o tym mówiła. Zrobiła krok do tyłu.
- Może się kiedy indziej zgadamy... Czy coś... Jesteś troszkę zajęty teraz to nie chce wam się tutaj wtrącać – Przesycony sztucznością uśmiech. Idealną aktorką nie byłą ale... Nie, właściwie jej się nie udał. Ale jak co powie, że źle się czuje i tak będzie spokój.... Fuj...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie Mar 04 2012, 19:47

Celowo nie wspominał Corin nigdy o Jimmy'm. Doskonale wiedział, jakby zareagowała na taką rewelację. Chociaż plotki obiegły szkołę szybciej niż zdążyłby pomyśleć. I wtedy ich przyjaźń została wystawiona na bardzo poważną próbę. Dopiero na Słowacji się pogodzili, Finn nie chciał tego psuć. Dobrze pamiętał jak ciężko mu było pozbierać się po tym, jak Corin przestała się do niego odzywać. Zniósłby wszystko- wyzwiska, plotki, wyśmiewanie, ale nie to, że jego przyjaciółka zaczęła traktować go jak powietrze. Po prostu... jakby nie istniał. Nie mógł się z tym pogodzić i gdy już zaczynał tracić nadzieję, że kiedykolwiek uda im się to odbudować- bach! Wszystko wróciło do normy i naprawdę nie chciał tego zepsuć. A już zwłaszcza w taki sposób. Czy on przypadkiem już nie mówił studentowi, że nie lubi okazywać uczuć publicznie? Dobra... może i Jimmy nie wiedział, że Corin nie przepada za "innymi". Ale kurcze... musiał się przy niej tak ostentacyjnie zachowywać? To od zawsze nie podobało mu się w chłopaku, a mimo wszystko... tolerował to. Teraz także nie zaprotestował, jedynie odsunął go od siebie delikatnie i kiwnął głową w bliżej nieokreślonym geście.
-Chcesz już iść?- spytał, nieco zawiedziony i rozdrażniony. Wiedział, naprawdę wiedział, że Corin nie przepadała za gejami, czy lesbijkami, czy kimkolwiek, kto w ten sposób odstawałby od "normy". Już nie raz zdążył się o tym przekonać. Do tego czuł, że wolałaby by to właśnie ona mu się podobała, a nie Jimmy.
Spuścił ją powoli na ziemie, obejmując jednak wciąż jednym ramieniem.
-Moglibyśmy ci pomóc, z Jimmym- znowu kiwnął głową, wskazując na chłopaka brodą. Naprawdę zależało mu by ta dwójka się zaprzyjaźniła, albo chociażby zaczęła tolerować. Ale jak widać było to zadanie niewykonalne. Mimo wszystko- próbował. Jeśli jednak Corin będzie chciała iść to nie będzie jej zatrzymywał. Sam poszwęda się z Jimmy'm po sklepie, a potem może gdzieś jeszcze pójdą? Na dworze wcale nie było tak ciepło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 146




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie Mar 04 2012, 20:07

Oh, znał doskonale podejście Finn'a, ale w tej chwili miał to gdzieś. On znaczył teren i tyle. Dawał do zrozumienia Gryfonce, że ma się nie zbliżać do JEGO faceta. Z resztą na odsunięcie spojrzał na niego zawiedziony. Nie znosił być odsuwany. I co on tak się przejmuje jakąś babą? Nie lubi patrzeć na gejów to niech nie patrzy, amen.
Zazwyczaj wcale się nie afiszował. No, chyba, że czuł taką potrzebę i tyle. Złapał dłoń Finna, przyciągając ją w tanecznym kroku.
Cóż, dalej już nie przeszkadzał im w rozmowie; nie ma przeciw temu, by Gryfonka została, byle się ich nie czepiała i nie dobierała do Finna. Zaczął przeglądać spodnie, choć większość na dzień dobry odrzucał. On chciał w każdym ciuchu móc tańczyć, więc musiał mieć rzeczy idealnie wygodne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie Mar 04 2012, 21:27

Zastanawiała się czasem. Czy dla Finna jest aż tak ważna, że rzuciłby kogoś, jeśli ta osoba wielce by jej nie pasowała? W końcu są najlepszymi przyjaciółmi. Od pierwszego spotkania byli razem. Nie rozstawali się prawie nigdy. Takie papużki nierozłączki. Jedyna osoba, która ją akceptowała. I z tego co wiedziała, to tylko dzięki niej pan Visse jest przekonany do szkoły. Więc, czy zrobiłby dla niej coś takiego, jeśli zagroziłaby mu, że – tak jak w tej sytuacji przykładowo, albo ona, albo Jimmy?
Oczywiście, że nigdy by czegoś takiego nie zrobiła. Nie jest potworem. Przyjaciołom nie stawia się ultimatum. I nawet jeśli by to wszystko miało się skończyć tak, jak tego najbardziej nie pragnęła to... To nadal byłaby z Finnem. Tylko, że nie dopuszczała by do uszu opowieści o tym, jaki on jest szczęśliwy z chłopakiem. I nie chciałaby nigdy ich oglądać razem. To naprawdę obrzydzało i... I bolało. Nie rozumiała czemu, ale przede wszystkim bolało. Może żył w niej strach, że jeśli Finn znajdzie sobie kogoś, a ona nie, to się od siebie oddalą? Albo... Albo to było jeszcze coś innego. Nawet ja, wszechwiedząca autorka, tego nie wiem.
Nie chciała być nigdy taka, jaka jest. Nie jej wina przecież, że ją takie coś odraża i tyle. Naprawdę chciałby być wielce tolerancyjna, czy mieć nawet hopla na Yaoi jak Lilly. Ale nie potrafiła. Po prostu taka już była i nie potrafiła się zmienić cokolwiek by próbowała zdziałać. I cieszyła się, że mimo to byli z Finnem blisko. Aż do momentu na Slowacji. Bo może jego zdaniem wszystko wróciło do normy. Ale ona nadal pamiętała plotki. Nadal szukała potwierdzenia jednak bagatelizując je i starając się być dla niego jak najlepsza. Aż to teraz.
- Wiesz ja... - Chwila chwila. Jimmy Clarke, czy to do cholery jasnej ma być wyzwanie? Wyzywasz Cornelię Somerhalder na pojedynek? Oj chyba dziecinko nie wiesz, że nie porywa się z motyką na słońce. I nie wiesz, że ona jest osobą, która jeśli czegoś chce, to otrzymuje to. I działa wszystkimi możliwymi sposobami. Poszłaby pewnie. Gdyby nie to, że Finn nadal ją obejmował, a ten wyraźnie chciał jak najbardziej pokazać to, że kmieć jest też jego. Kmieciem się nie dzieli! Dlatego kiedy ten mimo iż wcześniej został odsunięty teraz złapał jej ukochanego chłopa za rękę... Grr... Przyjmuję tępa baletnico.
- Może jednak zostanę skoro mnie tak ładnie prosisz – Puściła Finnowi perskie oczko - I dziękuję za troskę. Oddam ci w naturze... - Uniosła palec i dwukrotnie puknęła się w dolną wargę oczywiście mówiąc mu w ten sposób o tym, że odwdzięczy się pocałunkiem. Jednak chwilę później dodała parę zdań.
- Chcesz dwa worki ziemniaków, czy kozę? Mogłabym ci jeszcze oddać mojego woła z różową kokardką, ale jestem do niego bardzo przywiązana. Bo on też tak jak ty potrafi wysłuchać mojego monologu i doskonale udaje, że cokolwiek zrozumiał. Wiem! Skoro ty mnie nie chcesz, to może się z nim ożenię? Wół Alfred i Cornelia Somerhalder! Jak to ładnie brzmi! Aaaa znów mam monolog! - Jak zwykle słowa wystrzeliwały z niej jak z karabinu maszynowego, którego nie da się zatrzymać. Potem nagle zamyśliła się przez chwilę po czym klasnęła żywo w dłonie i spojrzała z doły na swojego kochanego podwładnego. Gdyby to było anime, to nad jej głową pojawiłaby się najpierw żarówka, a potem jakieś zbereźne obrazy... A nie, to drugie byłoby w takiej chmurce nad nią zawsze, nawet jeśli śpi. Nie, tylko to światełko w tunelu. Zazwyczaj jak się je widzi, to się umiera. Ale teraz było z nią całkiem przeciwne. Bo w końcu trzeba się z tej przepaści wydostać.
- Pójdziemy mi kupić seksowną bieliznę! Taką koronkową! - Krzyknęła na pól sklepu. To musiało naprawdę brzmieć zabójczo dla osób z otoczenia. A co najlepsze już chwilę później kilka najbliższej przy nich stojących zaczęło szeptać na temat tego, że są śliczną parą. Oni byli do tego przyzwyczajeni. W końcu zawsze kończyli w dziwacznych, dwuznacznych sytuacjach. Ale chyba Jimmy'emu nie powiedział, że wiele osób w Hogwarcie jest fanami Fineli, czy Corin.. Ej! Nawet nie wiedziała, że początek jej imienia i końcówka jego tworzą jej ksywkę. Ale bajer waaa! Normalnie są dla siebie stworzeni! Musi mu to kiedyś powiedzieć!
- Możesz mi się nawet pomóc ubrać, albo rozebrać – I znów ten zabójczy uśmiech mówiący, że oczywiście ona sobie tylko żartuje. Bo w przeciwieństwie do ów studenta z wymiany, którego już nie lubiła od jakiegoś czasu, ona nie miała zamiaru tak ostentacyjnie pokazywać, że – co nie do końca jest prawdą, jakby tylko chciała to ona by z Finnem spędziała czas na randkach. Woli zachowywać się jak zwykle i tą normalnością doprowadzać Clarka do szału. Mruu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pon Mar 05 2012, 18:45

Nigdy się nad tym nie zastanawiał. Nie myślał nad takimi rzeczami. Po prostu był pewny, że nigdy nie przyjdzie mu wybierać między dwójką najlepszych przyjaciół. Nie mógłby, nie potrafiłby dokonać takiego wyboru. Zarówno Corin, jak i Jimmy go zawiedli; Jimmy porzucił go, gdy Finn tak strasznie go potrzebował, a Corin uciekła do niego, obrzydzona plotkami na jego temat. Jednocześnie jednak kochał ich, jak nikogo innego na świecie i oddałby za nich ostatnie żelki (co w jego przypadku było naprawdę ogromnym poświęceniem), gdyby musiał.
Kogo by wybrał? Kochaną, cudowną Corin, jedyną osobę w Hogwarcie, z którą był tak blisko? Czy Jimmy'ego, który był jego pierwszą i jedyną poważną miłością? Nie umiał wybrać. I nie chciał.
-Jesteś okropna- roześmiał się, nie puszczając jednak dłoni chłopaka. Ścisnął ją natomiast delikatnie, przesuwając kciukiem po wierzchniej części. Nie skomentował jej dalszych słów, powoli zaczynając wyczuwać, co się tu święci. I wcale mu się to nie podobało. Nie cierpiał, gdy ktoś go sobie "znaczył". Co on, hydrant? A Jimmy i Corin zachowywały się jak dwa zazdrosne szczeniaczki, co może i było słodkie, ale trochę męczące.
I trach, znowu wszystkie oczy zwróciły się na nich. Przywykł już do tego, że uczniowie w Hogwarcie traktują ich jakby byli parą, a ostatnio słyszał nawet coś o małych funclubach, które kibicowały ich "związkowi". No, doprawdy urocze. Bawiło go to, ale jednocześnie trochę drażniło. Nie miał nic przeciwko takim plotkom, nie miał ich zamiaru nawet prostować. Ludzie byli dziwni i już nie raz się o tym przekonał. W końcu jeszcze kilka miesięcy temu plotkowali o jego romansie z jakimś młodszych uczniem, a teraz są jego zagorzałymi fanami?
-Idziemy?- spytał, zerkając na studenta. Odkleił dłoń od tali dziewczyny i wsunął ją z kieszeń spodni. Naprawdę musieli dziwnie wyglądać. -Może wybiorę też coś dla siebie?- rzucił, szczerząc się głupkowato i zaczął iść w stronę działu z bielizną damską.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Chicago
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 98
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 146




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pon Mar 05 2012, 19:08

Oh, nie podobało mu się to i to bardzo. On nie ma prawa go przy innych pocałować, a ona może wykrzykiwać o wspólnym kupowaniu bielizny? Popatrzył na Finna uważnie z jakimś takim żalem, może nawet złością, mocniej zaciskając dłoń. Nie będzie mu odwalał scen zazdrości. Nie będzie do cholery. Ale gdyby nie to, że nie bije kobiet, ubiłby Gryfonkę. Ale... to na pewno kobieta? Przyjaciółka jego faceta chyba nie zalicza się pod płcią? Czemu on musi być bi?! O ile życie byłoby prostsze, gdyby był po prostu gejem.
A jednak. Mimo całej wrogości, jaką pałał, Jimmy po pierwsze nie jest na tyle agresywny, po drugie nigdy nie podniesie ręki na kobietę. Amen.
I miał ochotę rzucić perfidnym fochem i odejść. Wielką ochotę. Ale nie zostawi go z nią, co to to nie. Nie odpuści od tak po prostu. Kiedy dotarli do odpowiedniego działu, wepchnął lekko Finna do jednej z szatni. Tu chyba nie jest zbyt publicznie?
Objął jego twarz spoglądając w jego oczy.
- Nazwij mnie zazdrosnym baranem, ale masz mnie pocałować tu teraz, natychmiast, albo wychodzę. - mruknął mu prosto w usta. Cóż, poza szatnią na pewno nikt go nie usłyszał. Teraz to nie była demonstracja dla Corin, która z resztą ich nie widziała o ile nie zajrzała przez zasłonkę... a może dla samego Finna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Paryż/Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pon Mar 05 2012, 19:34

Wiedziała, że zawiodła go już raz i to poważnie. I była pewna, że jeszcze nie raz sprawi, że będzie cierpiał. Bo zawsze nieświadomie trafiała w najbardziej bolesne punkty. Jest gorsza niż nieumiejętna akupunktura! Gorsza niż wielki rozpędzony pociąg wiozący węgiel. Ale co tam! I tak ją Finn taką kocha, więc chyba nie wymagałby nigdy, żeby się dla niego zmieniła. W końcu ona go nie zmień... Dobra, chciała go nawrócić na hetero. Więc jednak wymagała od niego takiej przerzutki na kobiety. Ale na razie nie musiała mu o tym tak prosto w oczy mówić. Prawda w ślepia kole.
- Wiem, wiem. Ale i tak mnie kochasz. Bo jestem najpiękniejsza na świecie – Skromność to jedna z najważniejszych cech u kobiety. I ona zdecydowanie jej nie posiada. Może jednak ona naprawdę powinna zostać chłopakiem. I tak prawie nie ma piersi. O jezusie! Może dlatego Finn aż tak na nią leci! Słychać było jej prychnięcie pod nosem. Spuściła lekko głowę uspokajając się. Jej myśli naprawdę w tym momencie wyprowadzały ją z równowagi. Boże, jaka ona jest porąbana. Będzie musiała się potem wyżyć na swoim hetero uke czy coś. Ten w końcu nie miał już żadnego wyboru, o ile pan Visse jeszcze jakiś miał, i ów Danielek musiał ją znosić nawet, jeśli ma głupawkę.
Nie hydrant. Bardziej jakiś krzaczek. W końcu mu tak fajnie włoski sterczą. A Cornelia zawsze lubiła je jeszcze dodatkowo czochrać. Finn Żywopłot Visse! Kmieciu ma od dzisiaj nową ksywkę. W każdym bądź razie będąc puszczona skrzywiła się lekko, ale niewidocznie. Szczególnie, że z nim dalej trzymał się za rękę. Ale skoro są parą... BLEEE... To co się dziwi? W gruncie rzeczy ona jest przyjaciółką. Nawet, jeśli prawie całe otoczenie uważa inaczej. W końcu decyzja na temat tego co będzie pomiędzy nimi nie jest zależna od ludzi a od ich samych. A klamka zapadła... Chyba, że Jimmy znowu zniknie. Wtedy... O jezu ale ją mordercze, mroczne myśli napadły. Na przykład takie, do czego to by można wykorzystać cyjanek. Zła, niedobra Corin! Nie mordujemy kolegów kmiecia, nawet jeśli... Fuujjj!
- O! Kupimy ci taką ładną parę różowych stringów?! Chcesz?! - Zaczęła się śmiać widząc minę przyjaciela. No proszę, jedna z niewielu osób, które naprawdę potrafią ją rozbawić nawet, jeśli coś ją bardzo kuje. A apropo tego. Właśnie ruszyła zgrabnym kroczkiem za puchonem mając w głębokim poważaniu baletnicę, jak to sobie w myślach go nazywała. A tu nagle... Zdecydowanie wolałby, żeby Jimmy ją uderzył. Bo dobrze wiedziała, że gdyby tylko w jej stronę ruszyłaby pięść, to ów mężczyzna skończył by ze złamaną ręką, albo nosem, jak to ostatnio przydarzyło się pewnemu chłopakowi, który ją zdradził. Właśnie. Chciała pogadać na ten temat z Finnem. W końcu nadal miała wyrzuty sumienia, że miała romans z chłopakiem, który miał dziewczynę i dziecko. I mimo iż o tym nie wiedziała, to jednak nigdy ją nie spotkało coś takiego i miała problemy z obiektywną oceną sytuacji. A ukochany kmieć zawsze potrafił spojrzeć na wszystko dobrze i jej pomóc, wytłumaczyć, pocieszyć, przytulić.
A więc nagle zobaczyła, jak Jim wpycha przyjaciela do przebieralni. Jej źrenice zadrżały. No tak, tego nie przewidziała. I nawet jeśli była swoim zdaniem wysoko w tym, szczerze mówiąc żałosnym, oznaczaniu terenu, to nagle poczuła się, jakby cała jej wyżyna skruszyła się i zrobiła się z niej depresja. Przyjemnie... Oni się tam będą gwałcić, a ona pozostała poza. Zacisnęła lekko pięść wbijając zadbane pazurki w skórę. Przegryzła wargę i nic nie powiedziała z początku. Potem jednak zaśmiała się cicho.
- Następnym razem jak idziecie do sklepu w celach rozrywkowo zapoznawczych, to mnie uprzedźcie. W końcu trójkąty to raczej nie wasza działka – Powiedziała w stronę szatni po czym wolnym krokiem, jak gdyby nigdy nic ruszyła w stronę jakiegoś działu. Miała ochotę wrócić do Hogwartu, znaleźć damską łazienkę i schować się pod swoim ulubionym zlewem. Tam nikt nie zwracał na nią uwagi. I najlepiej nie wychodzić stamtąd, dopóki jej nie przejdzie widok przed oczami zabawiających się w najlepsze przyjaciela i baletniczka. Wyobraźnia robi swoje. Fuj i... Ała... Zabolało. Może jednak faktycznie pozostanie na boku. Zawsze... Zawsze jest jeszcze Summer... Lilly ostatnio jest zajęta, więc Summer i... David ją zdradził więc Summer i... Daniel. Kropka... No dobra, nie rozpaczajmy. Przecież ona nie ma załamań nerwowych. Nie jest w końcu całkowitą dziewczyną. Ale jak na razie wolała schować się za dalszym, dość wysokim regałem. Spojrzała w lustro z niby to wielkim zainteresowaniem. Dźgnęła lekko znamię na policzku po czym poczęła sobie przeglądać męskie bluzy, a więc to, po co tu właściwie przyszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Amstedam
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 363
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 382




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pon Mar 05 2012, 20:50

Nie czuł się komfortowo w takiej sytuacji. Naprawdę wolałby, by się zaprzyjaźnili. I żeby mogli w końcu razem zrobić te cholerne zakupy, a potem odjechać na jednorożcu w stronę zachodzącego słońca. Naprawdę nie lubił takich sytuacji. Nie przywykł do bycia... rozchwytywanym? Choć przecież wcale nie był taki brzydki i zdawał sobie z tego sprawę. Ale nie uważał siebie za jakiegoś modela, czy inne "ciacho". Więc w tym momencie czuł się dość... dziwnie.
Do tego, gdy Jimmy wciągnął go do szatni pisnął cicho i drgnął zaskoczony. Nie był na to przygotowany, ale już po chwili uśmiechnął się lekko, kładąc ręce na jego biodrach.
-Zazdrosny baran- rzucił, śmiejąc się cicho i ujął jego twarz w dłonie, przyciągając do siebie w delikatnym pocałunku. Był krótki i raczej mało romantyczny, ale Finn nie lubił okazywać uczuć w takich miejscach. A pocałunki zdecydowanie należy do czegoś intymnego, czego nie miał zamiaru dzielić z osobami trzecimi.
-Po resztę zgłoś się później, głupku- szepnął, trącając nosem jego nos i puścił go, wychodząc z szatni. Szybko odnalazł wzrokiem Corin i zaszedł ją od tyłu, próbując niego wystraszyć swoim "bub!".
-Nie wiem, po co wydajesz na to kasę- wzruszył lekko ramionami, stając obok niej i przeglądając ciuchy. -Zawsze mogę ci pożyczyć jedną z moich bluz- dodał, ponownie wzruszając ramionami i wyciągając jedną, zwykłą, szarą, bez kaptura i bez zamka. Takie lubił najbardziej. Ale jego portfel by to zabolało. Ałć... Spojrzał jeszcze na Jimmy'ego i uśmiechnął się do niego ciepło. -Ta ci pasuje. Jest luźna i wygodna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Sklep z ubraniami Gladraga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-