IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Sklep z ubraniami Gladraga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Sklep z ubraniami Gladraga   Pią 11 Cze - 22:52

First topic message reminder :


Sklep z ubraniami Gladraga

W tym eleganckim sklepie kupisz rozmaite i dobrej jakości ubrania. Właściciel ma do zaoferowania szeroki wybór szat wyjściowych, codziennych, szkolnych i roboczych. Można tu także dostać inne części garderoby, jak choćby rękawice ze smoczej skóry, czy tiary.

Szata robocza – 34g
Szata codzienna – 37g
Szata szkolna – 40g
Tradycyjna szata wyjściowa – 55g
Nowoczesna szata wyjściowa – 60g
Rękawice ochronne ze smoczej skóry - 40g
Rękawice ochronne ze skórki cielęcej - 35g
Rękawice ochronne z tworzywa sztucznego - 28g
Rękawice ochronne jednorazowego użytku, zaczarowane - 10g
Kapelusz – 20g
Inne nakrycie głowy - 15g
Okulary ochronne – 20g
Fartuch roboczy – 25g
Peleryna – 30g
Elegancki płaszcz – 60g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie 11 Lis - 22:37

Wilk oczekiwał z napięciem na werdykt goblina. Z jednej strony, czuł się wyróżniony, że to właśnie jego wybrał, ale z drugiej obciążył go dużą odpowiedzialnością. Wilk nie wiedział na czym ów decyzja zaważy, ale miał nadzieję, że trafił poprawnie. Goblin podrzucił monetę swymi przydługimi, paskudnymi łapami, a ta opadła na jego dłoń. Wpatrywał się w nią dłuższą chwilę, po czym ponownie podniósł wzrok na Wilka. Skinął na niego, a ten z lekkim oporem podszedł ku niemu. Otrzymał tajemniczą fiolkę, po czym ze słów goblina wywnioskował, że jego traf okazał się właściwy i lunarni otrzymali przewagę. Wilk przygryzł dolną wargę, aby nie pozwolić uśmiechowi, który samoistnie cisnął mu się na usta, ujrzeć światła dziennego. Z jednej strony cieszył się z powodzenia swojego wyboru - przecież właśnie po to tutaj przyszedł, po wygraną. Ale przecież tylko lunarni odczuwali radość z powodu jego wyboru, Coco... Coco była zapewne rozczarowana. Walczyła w przeciwnej drużynie. Byli do siebie wrogo nastawieni. Każdemu zależało na czymś zupełnie odrębnym, na cholernym antonimie. Bolało go to. Ale nie miał zamiaru tego pokazać. Spojrzał na Amadeusa i Harveya z wyrazem tryumfu na ustach i po chwili wkroczyli do kolejnego pomieszczenia. Pierwsze co rzuciło im się w oczy, to wielkie, mahoniowe drzwi. Chcieli zwyczajnie ruszyć w ich stronę, ale nie było im to dane. Nagle, ze stosu ubrań ułożonego w kącie pokoju, wyleciała zgraja bahanek. Elfy zaczęły kąsać lunarnych, powodując niewielkie, aczkolwiek stosunkowo dokuczliwe obrażenia. Chłopak kątem oka widział jak Amadeus bez żadnego rezultatu traktuje je zaklęciami obronnymi. W przypływie impulsu, otworzył buteleczkę i zaczął rozpylać w ich stronę zawartość butelki, która szybko okazała się skuteczna. Lunarni dostrzegli to i szybkim krokiem, powoli opróżniając butelkę, udali się do kolejnego pomieszczenia. Gdy przekroczyli mahoniowe drzwi, Wilk oparł się o ścianę i z głęboką zadyszką, oparł dłonie na kolanach, zastanawiając się, kiedy ten koszmar się skończy. Jednakże coś w głowie szeptało mu, że to dopiero początek.
- Coś Wam jest? - Zapytał Amadeusza i Harveya, spoglądając na nich spod zmarszczonych brwi. Zastanawiał się również co z Coco, oczami wyobraźni widział walczącą puchonkę i bezwzględnego goblina, a na myśl o tym, w jego gardle powstawała wielka gula.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28621
  Liczba postów : 31710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pon 12 Lis - 0:17

Argeni
Zaklęcie trafiło goblina i nie zapowiadało się, żeby i tym razem tak szybko się podniósł. Leżał bez ruchu i trójka argenów z pewnością zdążyła przez ten czas zwinąć drugą tajemniczą buteleczkę spod lady, a potem otworzyć przejście i znaleźć się w dużym pomieszczeniu, tak samo jak wcześniej Lunarni. Ale tych już nie było, dopiero co zniknęli za hebanowymi drzwiami. Argeni zapewne chcieli ich dogonić... cóż, z pewnością nie uda im się to szybko, bo widać Bahanek zostało pomiędzy ubraniami jeszcze sporo, bowiem oto wielka chmara wyfrunęła spomiędzy wiszących szat i skierowała się prosto na Morgane, Coco i Zowiego. Ciekawe czy oni też tak szybko wpadną na pomysł, że zawartość buteleczki może im pomóc w pokonaniu stworzeń?
oczywiście, rzucacie kostkami:
1, 2, 3 - nie udało się
4, 5 - udało się, ale pokonujecie tylko połowę stworzeń
6 - wszystkie bahanki zostają trafione


Lunarni
Za drzwiami znajdował się korytarz, oświetlony nikłym światłem. Właściwie, nie dało się określić jego źródło, ale cała trójka z pewnością bez problemu dostrzegła, że przed nimi rozciągają się schody. Trzeba było więc po nich po prostu wejść... Na szczycie widać było drzwi, jeszcze nie wiedzieli, że są zamknięte. Czy to możliwe, żeby miało być tak łatwo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Paryż <3
Galeony : 159
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 892




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pon 12 Lis - 13:06

Wzięła buteleczkę spod lady. Pobiegła do hebanowych drzwi, po czym otworzyła je dla grupy. Wbiegli do tego wielkiego pomieszczenia. Panował tutaj półmrok, wzdrygała się. Nagle ubrania zaczęły się ruszać, a kurz powodował drażnienie ich dróg oddechowych. Było im ciężko oddychać i kichali..
Nie dość tego, nagle z tych ubrań wyfrunęła wielka ich zagłada, pod postacią Bahanek, które były wściekłe, kąsały gdzie popadnie. Morgane wyjęła buteleczkę i posłużyła się nią, żeby pokonać wredne szkodniki, niestety.. Buteleczka zadziałała tylko na połowę. Trójka Argenów, będzie musiała teraz walczyć jeszcze mocniej.. Morgane miała jeszcze odrobinę butelki, podała ją więc do Zowiego.
- Spróbuj Ty, mnie już za bardzo atakują - Machała dłońmi, próbując odgarnąć stworzenia od siebie, wiedziała dobrze iż żadne zaklęcia tutaj nie zadziałają.
Biedna pragnęła w duchu już pojedynku, niż takiego cierpienia. Aczkolwiek na ostatnim bardzo oberwała, sądziła iż teraz będzie lepiej.. Dopingowała siebie w duchu, pomimo tych wszystkich uporczywych ukąszeń. Zerknęła na dwójkę pozostałych Argenów. Zamarła gdy chłopak miał już użyć pozostałości z butelki, czuła iż na nim spoczywa teraz werdykt. Szkodników było o połowę mniej, lecz teraz to Morgane w szczególności atakują, gdyż to ona próbowała je powstrzymać.. Dziewczyna ostatnimi czasy nie miała szczęścia, co było widać w starciach i zadaniach.. Wszystko jednak czas pokaże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 43
  Liczba postów : 56




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pon 12 Lis - 20:28

Stał tak z boku, jak to Harvey. Po co komu taka ciamajda jak on? Właśnie tak każdy myślał. Czy ktokolwiek oprócz Fairida i jego samego wiedział, jak jest naprawdę? Jak bardzo potrafi być niebiezpieczny? Tak, już widzę wasze uśmiechnięte mordki. Harvey niebezpieczny. Nie wierzycie? A przypomnijcie sobie akcję w gabinecie woźnego. Jak nikomu nie chciało się wierzyć, że powalił największą ilość argenów; miotał zaklęciami tak mocnymi, że nikt nie chciałby wierzyć, że ten chłopaczek je zna. Bo nikt nie podejrzewał, że je zna i o takie zmylenie mu chodziło. Kto zwracałby uwagę na kogoś, kto nie potrafi się za dobrze bronić i jeszcze zna słabiutkie zaklęcia?
Nieparzysta, powiadacie? Trzynastka, szczęśliwa liczba Harveya. I wypadła nieparzysta, Wilkie miał farta. Nie takiego, które zwykle miał Harvey. Zaraz, Harvey w ogóle miał farta?... czasami. W drobnych sprawach. Hermes mu nie sprzyjał. Ale nie będę się tu rozpisywać o farcie Harveya. Puchon skrył swoją radość i poszedł za Wilkiem i Asmodeusem. Drzwi byłu tak niedaleko... Nie, to niemożliwe, żeby to było takie łatwe. To zbyt łatwe jak na ich zadanie. I dobrze przeczuwał, po chwili wszystkie ubrania zaczęły się poruszać, a za nic wyłoniły się bahanki, jakże on uwielbiał te stworzenia, które co chwila latały w jego domu. Najważniejsza zasada - nie używać zaklęć. Gwałtowne ruchy nie wchodzą w grę. Ale to nie zmienia faktu, że zaczęły go gryźć i musiał odpędzać je rękami. Wilk szybko zareagował otwierając buteleczkę. Stworzonka zniknęły, a oni weszli za kolejne drzwi. Ile ich tak właściwie ma być? Korytarz i prosta droga do drzwi. Czy to aby nie za proste?
- Nic mi nie jest. Asmodeus, Wilkie? - odparł. Wyglądało na to, że byli cali, z drobnymi uszkodzeniami. Ruszył w stronę drzwiczek. Zamknięte? A to ci niespodzianka. Alohomora i tak nie podziałało. Może to pułapka, a on oczywiście dał się zwieść? Nie, znowu on miał grać szczura laboratyjnego?...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28621
  Liczba postów : 31710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pon 12 Lis - 21:46

Lunarni
Harvey raczej nie miał wiele czasu by próbować otworzyć drzwi na inne sposoby, bo schody nagle zniknęły, a zamiast nich pojawiła się śliska, płaska powierzchnia, bo której chłopak zjechał na dół, jak po zjeżdżalni. Podobnie jak pozostała dwójka, jeśli tylko weszła na stopnie. Nie wiadomo skąd, rozległ się głos:
- Pewien czarodziej wyszedł ze swojego domu o godzinie dwudziestej czwartej. Uśmiechnął się kwaśno spoglądając w niebo z którego właśnie sączył się deszcz. Z głośnym westchnieniem udał się w głąb swojej ulicy przeklinając w duchu ową pogodę. Miał na sobie nowiutką szatę, kilka dni temu zakupił ją u Madame Malkin. Oby tylko się nie zniszczyła od nadmiaru wody, szczególnie że przez kilka najbliższych dni będzie sporo podróżował piechotą. Nie miał pojęcia jakiej pogody się spodziewać, nigdzie w okolicy nie widział pozostawionego Proroka Codziennego. Wyjął z kieszeni złoty zegarek obliczając na szybko, że zjawi się w tym samym miejscu dokładnie za siedemdziesiąt dwie godziny. Czy mógł liczyć na słoneczną pogodę?
Co prawda nie powiedział Lunarnym, że aby przejść dalej muszą odpowiedzieć na pytanie, ale chyba było to całkiem oczywiste... Oczywiście, mogli próbować dostać się na górę i otworzyć drzwi na swój sposób, ale to raczej nie miało dużych szans na powodzenie. Wyglądało więc na to, że tym razem nie skończy się jedynie na miotaniu zaklęciami - trzeba będzie chociaż trochę pomyśleć.

próba rozwiązania zagadki przez Lunarnych - rzut kostkami Argenów, itd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pon 12 Lis - 22:24

- Okay. - Odparł na pytanie Harveya, darując mu ostrożnie delikatny uśmiech. Nie wiedział jak zachowywać się przy reszcie lunarnych. Gdyby to byli jego przyjaciele, zapewne martwiłby się o nich dużo bardziej niż o siebie, ale gdy Ci nie okazali się zranieni, nie poczuł szczęścia - tylko satysfakcję, że jego grupa ma większe szanse na powodzenie. Gdy przestali dyszeć i uspokoili skołatane nerwy (chociaż do pewnego stopnia), Harvey jako pierwszy podjął dalszą wędrówkę. Ruszył schodami ku górze, gdzie na szczycie czekały ich drzwi na kolejny korytarz. Nieco podnieceni oraz poddenerwowani kolejnymi zmaganiami, zaczęli różnymi sposobami otwierać drzwi. Próby okazały się daremne, ponieważ schody zamieniły się nagle w śliską, płaską powierzchnię, a Wilk wraz z resztą lunarnych, ze strachem w oczach, chcąc nie chcąc -zjechali z niej jak ze zjeżdżalni będąc jeszcze drugoklasistami. Nagle rozległ się tajemniczy głos, recytujący zagadkę. Wilk ze skupieniem śledził słowa, analizując ich treść. Po chwili zastanowienia, zdecydował się odezwać.
- Nie mógł liczyć na słoneczną pogodę, ponieważ za siedemdziesiąt dwie godziny będzie północ. - Odparł pewnym głosem, skupiając swój wzrok na ścianie i obawiając się, co zła odpowiedź będzie kosztowała lunarnych...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 57
  Liczba postów : 68




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie 18 Lis - 17:36

Podążyła za Morgane, przeszli przez drzwi. Coco rozejrzała się po pomieszczeniu, w którym się znaleźli - niezupełnie tego się spodziewała. Już miała ruszyć dalej, wołając do reszty, by się ruszyli, kiedy otoczył ją zewsząd rój drobnych stworzeń, obijających się o jej ciało w chaotycznym, zaciekłym locie. Coco zasłoniło ramieniem oczy, a chwilę póżniej ataki osłabły; gdy dziewczyna wyjrzała zza ramienia, zobaczyła, że to Morgane posłużyła się butelką i teraz podała ją Zowiemu. Niestety gdy tylko to się stało, bahanki zaczęły atakować go z każdej strony, tak, że zwyczajnie nie miał jak się od nich uwolnić, tym bardziej zatem użyć buteleczki. Coco doskoczyła do niego, by wyjąć mu naczynko z zaciśniętej dłoni i uwolnić od szkodników, ale i gdy ona tylko dotknęła butelki, rój rzucił się na nią, zasłaniając widoczność. Coco krzyknęła, czując, jak bahanki kąsają ją w szyję i ramiona i buteleczka wypadła jej z rąk, potoczyła się kawałek i spoczęła u stóp Charpentier.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Sefton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 117
  Liczba postów : 127




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie 18 Lis - 17:49

Udało się. Przeszli dalej. Nareszcie. W końcu... ale za drzwiami nie czekało na nich nic dobrego. Zowie był niemalże pewny, że w końcu uda im się stąd wydostać, że nagroda wpadnie w ich ręce, ale chyba się przeliczył.
Rety, rety. To bolało! Te małe stworzonka miały wielką siłę. Wyglądały zupełnie jak elfy; niewielkie, miłe, ale ich malutki ząbki były ostre, jak brzytwa.
Zowie nawet nie zauważył owej butelki, dopóki ona sama nie wpadła mu w ręce. Wtedy to jeszcze większy rój elfów zaczął się na niego rzucać, aż nie pojawiła się Coco. Wtedy na powrót uczepiły się dziewczyny, która wypuściła pustą butelkę...
Zaraz, zaraz. Czy ta butelka na pewno była taka pusta? Zowie rzucił się w jej stronę, lądując na ziemi i otwierając korek. W powietrzu zaczęła unosić się mgiełka o całkiem przyjemnym zapachu, który wypełnił pomieszczenie. Puchon błyskawicznie podniósł się miejsca, chwycił za ramię Krukonkę, Puchonkę zgarnął po drodze, uderzając ją lekko w ramię butelką, którą zaczął machać na wszystkie strony, niczym swym mieczem, by odgonić bestie.
Teraz już bez trudu mogli przejść dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28621
  Liczba postów : 31710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie 18 Lis - 18:57

Lunarni
Schody nagle znowu się pojawiły, drzwi otworzyły zapewne za pomocą jakiejś magii i trójka lunarnych mogła powędrować dalej. A co znaleźli za pierwszym piętrze?
Ano, wielkie pomieszczenie pełne gratów, szafek i nieużywanych sprzętów. Drzwi znajdywały się zaledwie kilka kroków dalej, wystarczyło do nich dojść i je otworzyć. Ale pewnie już wiedzieli, że nie będzie tak łatwo. Tylko Harvey usłyszał tajemniczy chichot, jednak wszyscy zobaczyli jak zza jedno z foteli wychodzi Erkling kusząc i śmiejąc się nadal do najmłodszego, najwyraźniej mając na niego smaka.

plan 1 piętra
musicie trafić Erkling przynajmniej dwa razy, zasady jak wcześniej: parzysta - trafienie, nieparzysta - pudło


Argeni
Może i Zowiemu wydawało się, że mogą iść dalej, ale niestety tak nie było. Owszem, Morgane udało się wcześnie pokonać połowę stworzonek, ale druga część wciąż zawzięcie atakowała, nie pozwalając dwóm puchonom i krukonce dotrzeć do drzwi. Dalej!, spróbujcie jeszcze użyć zawartości buteleczki, a nuż tym razem się uda...

nie przechodzicie dalej, jak Zowie napisał, bo Coco wyrzuciła 3, a więc nie udało się trafić ; ) żeby wyjść z pomieszczenia, musicie wyrzucić 4, 5 albo 6

teraz rzucają Lunarni, starając się pokonać Erklinga - potem Argeni - Lunarni, itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 43
  Liczba postów : 56




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie 18 Lis - 20:34

Fantastycznie! Zjechali ze zjeżdżalni! Cieszył się jak małe dziecko, ostatkami silnej woli powstrzymał się od wypowiedzenia "ja chcę jeszcze raz!", a to było bardzo trudne. I usłyszał głos... Co, zagadka? Jaka zagadka? On nienawidził zagadek! Krukonem nie był, jakże mógłby znać odpowiedź? Szczęście dla nich było jednak takie, że Wilkie znał odpowiedź. Prawidłową? A kto wie. Najwyraźniej była prawidłowa. Schody. Mógł przysiąc, że wbiegł po nich pierwszy. Wszedł do pomieszczenia, za nim jego towarzysze. Usłyszał chichot. Nie, to niemożliwe!
- Słyszeliście?.. - trzymał się stałego tonu. - Błagam, powiedzcie, ze też słyszeliście ten chichot! - ale choć miał dobre chęci, nie mógł. Głos mu się załamał. Erkling! Bał się ich! Ba, to był jego bogin, którego nigdy nie potrafił pokonać. Ale teraz to wcale nie był bogin, nie teraz! To był najprawdziwszy erkling, którego on tak bardzo się bał, który... Zbliżał się do niego?... Był najmłodszy! Jak zwykle musiał mieć pecha? Ale dlaczego właśnie on, a nie przykładowo... A może one wyczuwają strach? Nie, nie, nie!... Z tego strachu, Puchon wyjął różdżkę.
- Drętwota!... - niemalże wykrzyknął załamanym głosem. Kaput, zaklęcie poleciało w ścianę. ON BĘDZIE ZGUBIONY! Tylko nie erklingi, nie chcę takiej śmierci!... kłopotliwie patrzył na towarzyszy. Nie mogą go pozostawić w takiej sytuacji! On przecież może umrzeć, czego nie chciałby!... Erklingi. Błagam, tu nie mogło być coś lepszego? GIGANTYCZNEGO MOTYLA? Wszystko, cokolwiek, byle nie erkling!...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Paryż <3
Galeony : 159
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
  Liczba postów : 892




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pon 19 Lis - 13:45

Pomimo tych wkurzających, perfekcyjnie grających jej na nerwach stworzeniach, była dumna iż grupa, jaką dzisiaj miała, wspaniale współpracowała. Była już pogryziona i wyczerpana. Kątem oka zauważyła bohaterstwo Coco i jej ratunek. Pomimo jej starania.. Nic się nie udało. Wiedziała dobrze iż jeśli się nie pośpieszą, wszystko przepadnie. Los szkoły jest w ich rękach!
- Daj mi ją. - Zawołała do Zowiego, który teraz miał eliksir. Machała dłońmi żeby odgarnąć kąsające bahanki.
Pomimo tylu mikroskopijnych ran, wzięła butelkę, mającą już tak małą ilość specyfiku, że czuła iż cała akcja może się nie udać. Opór ciała przeniosła na lewą nogę, po czym trzymając już otwarty flakonik, zrobiła energiczny piruet, dzięki któremu wszystkie stworzenia dostały mocny wycisk od panienki Charpentier. Pomimo bólu, jaki nadal odczuwała, uśmiechnęła się do siebie i swojej ekipy.
- No to moi drodzy.. Idziemy dalej. - Wyszczerzyła się zadowolona, po czym dodała już mniej uradowanym tonem - Musimy ich dogonić. - Walnęła pięścią w drugą dłoń, na znak tego iż jest bardzo zdeterminowana i gotowa do wygranej, nawet jeśli będzie konieczna walka.
Popchnęła drzwi, nie wiedziała czego się spodziewać, co teraz się stanie.. Sądziła iż całe to miejsce, jest naćkane różnymi pułapkami, jej instynkt i spryt wiele jej dzisiaj pomagał, ale cóż z tego skoro szczęście ewidentnie nie jest po ich stronie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Nottingham
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 61
  Liczba postów : 69




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Pon 19 Lis - 19:53

Amadeus po tym starciu z bahankami nie mógł się do końca pozbierać. Po części, dlatego że naprawdę go poraniły. A po części również z tego powodu, iż nie udawały mu się zaklęcia. Co się z nim działo? Tracił formę, nie mógł się skoncentrować. To nie mogło tak trwać wiecznie, bo zginie. Nie spełni misji. Azazel się na nim zawiedzie.
Nie miał siły ani ochoty z nikim rozmawiać, więc po prostu szedł za resztą z milczeniem i z wyciągniętą różdżką. Musiał być czujny, a przynajmniej starał się.
A gdy już znaleźli się w następnym pomieszczeniu, od razu poczuł, że coś tu musi być. I wtedy właśnie wyszedł erkling, który obrał sobie na cel Harveya. Gdyby byli we dwoje, to pewnie zostawiłby go na pastwę losu. Ale był jeszcze Wilkie, a to zmieniało sytuację.
Rzucał wymyślone przez siebie zaklęcia, ale nie dawały one rezultatu, nie mógł się skoncentrować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28621
  Liczba postów : 31710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Sob 24 Lis - 16:59

Argeni
Argenom w końcu udało się uwolnić od bachanek i dostali się do kolejnego pomieszczenia. Podobnie jak to było chwilę wcześniej z Lunarnymi, i teraz schody nie pozwoliły po sobie wejść, zamiast tego mogli usłyszeć zagadkę.
Dwóch czarodziejów dyskutowało zażarcie, popisywali się swoim intelektem, przekrzykiwali się nawzajem. Każdy chciał uciszyć drugiego, zgasić jego rozbuchane ego, egoizm i zbesztać materializm. Jednak wciąż się sobie odgryzali, nie byli w stanie tego zakończyć. W końcu jeden z nich doznał olśnienia. Wstał z miejsca uderzając pięścią w stół. Zapewnił przyjaciela, że mnóstwo rzeczy na tym świecie należy do niego i nigdy nie powie inaczej. Pochwalił jego egoizm, że nie dzieli się tym wszystkim z każdym dookoła. Na koniec jednak przyznał błąd im obojgu, przecież jest coś co mają oboje. Owe coś należy do nich od lat wielu, właściwie zawsze należało. A jednak inni używają tego o wiele częściej od nich samych. Drugi westchnął smutno przyznając mu racje, zaznaczając, że nic na to nie poradzą i popadają w paranoje. Cóż owi czarodzieje mieli na myśli?


Lunarni
Erkling za nic miał żałosne próby ataku ze strony uczniów. Chichotał dalej, a dźwięk ten coraz mocniej wpływał na puchona, chłopak czuł, jak coś go zachęca do podejścia bliżej, już nie był pewny czy powinien się bronić... Ale może jeszcze zostało w jego głowie odrobinę rozsądku i rzuci, tym razem poprawnie, zaklęcie, skoro jego starszym towarzyszom się to nie udawało?

Argeni rozwiązują zagadkę - Lunarni atakują Erklinga
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Wielka Brytania.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 43
  Liczba postów : 56




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie 25 Lis - 9:13

Cholera, cholera, cholera, HARVEY, OPANUJ SIĘ DO CHOLERY! - próbował się opanować. Nie mógł. Chichot erklinga był dla niego horrorem. Za każdym razem wydawało mu się, że erkling zachęca go do podejścia. Miał jeszcze trochę oleju w głowie. Wiedział, że nie mógł. Jednak zrobił krok... A po chwili jak oparzony odskoczył do tyłu. Serce łomotało mu jak szalone. Spojrzał na Wilkiego i Asmodeusa błagalnym wzrokiem. Nie mogą nic wymyślić? Dlaczego zawsze Harvey musi być kozłem ofiarnym? Czy to dlatego, że był najmłodszy? Najbardziej nie pasował do reszty? Bo był skończoną sierotą?
- Drętwota... - tym razem zdołał się tylko na ledwie słyszalny szept. Zaklęcie i tak uderzyło w ścianę. A biednego już Puchona jeszcze bardziej coś zachęcało do podejścia bliżej. Mocno zamknął oczy i przygryzł dolną wargę. Ręce zacisnął w pięści. Dzieci. Czy on był takim dzieckiem, które erkling miał zaraz pożreć? Wyglądał. Dwa kroki do przodu. Opanował się, odskoczył do tyłu. Bijatyka między jego rozumem a zachęcającym do podejścia chichotem erklinga była jeszcze nie rozstrzygnięta. biedny, mały Puchon, mógł teraz tylko liczyć za pomoc starszych pomocników. Przecież nie mogą dopuścić do śmierci młodszego, prawda?... Mogą. Przecież Harvey dla Asmodeusa był jak powietrze, nie potrzebował go, był dziecinny... Wilkie, pomóż mi... pokładał nadzieję w Ślizgonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Nottingham
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 61
  Liczba postów : 69




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie 25 Lis - 13:44

Skup się, Amadeus, do cholery, skup się! Co się z tobą dzieje?! Rób coś, do cholery, nie chcesz mieć tu trupa!
Bo, może się wydawać niektórym, nie chciał mieć tu trupa Harveya. Albo raczej jego resztek. To nawet nie jakieś skrupuły, czy wyrzuty sumienia, tylko zwykła kalkulacja. Gdyby naprawdę coś mu się stało, jakby było potem przeprowadzone śledztwo, gdyby wyszło na jaw, co oni tam robili... To byłby koniec. Koniec planów o podbiciu świata, koniec służenia Azazelowi. Amadeus stałby się nieprzydatny, a wtedy Azazrl mógłby zrobić z nim, co tylko zechciał. Nawet zabić.
A, mimo wszystko, Amadeus nie chciał jeszcze umierać.
Skup się!
- Everte Statum! - krzyknął, kierując różdżkę w kierunku erklinga.
A stworzenie poleciało w powietrze, przynajmniej na chwilę był odciągnięty od Harveya. Ale van Laar czuł, że to jeszcze nie koniec. Że erkling nie da za wygraną. A musieli się spieszyć, za nimi byli Argeni, mogli ich dogonić... nie mogli!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 21
Skąd : Anglia, Sefton
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 117
  Liczba postów : 127




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Wto 4 Gru - 18:24

Kurde, co to ma być? Zowie był kompletnie zdezorientowany i nie wiedział, o cóż może chodzić. Ale elfy wciąż ich żarły, a on grzecznie podał, a raczej rzucił Krukonce fiolkę.
Gdy tylko przedarli się przez cały rój i dopadli drzwi chłopak miał nadzieję, że to już koniec. Że teraz czeka ich tylko ostatecznie starcie z wrogami, ale pomylił się. Chciał wejść na stopień, ale ten przemówił i chłopak cofnął się gwałtownie, dopiero po chwili przysłuchując się zagadce uważniej, nie chcąc przegapić żadnego słowa.
Zagadka wydawała mu się banalnie prosta. Ale na pewno gdzieś był jakiś haczyk i spojrzał na dziewczęta błagalnie. Te jednak także wydawały się dopiero rozmyślać nad zagadką. Co się stanie jeśli odpowie źle? Co się stanie jeśli się pomyli? Czy przegrają zadania? Czy trafi ich jakieś zaklęcie? Czy zostaną tutaj aż nie rozwiążą ten cholernej zagadki?
Na początku myślał o przyjaźni. Coś co mieli oboje. Ale przyjaźni nie można używać. Rozum? Każdy człowiek go posiadał, niektórzy robili z niego większy, inny mniejszy użytek i...
-Rozum?- powiedział niepewnie, choć brzmiało to bardziej jak pytanie ucznia nagle wyrwanego do odpowiedzi. Tak też się teraz czuł; nieprzygotowany, zaskoczony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28621
  Liczba postów : 31710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie 16 Gru - 18:30

Odpowiedź Zowiego nie była poprawna, a więc schody ani myślały znowu się pojawić, Argeni musieli dalej myśleć nad odpowiedzią... A Lunarni wcale nie mieli się lepiej, Harvey wydawał się być coraz bardziej pod wpływem Erklinga... Może Amadeusowi uda się zaklęcie kolejnym razem? A Wilkie, co z Wilkiem?, również mógłby spróbować pomóc młodszemu koledze, jemu jak na razie nic nie groziło, a już kilka razy wcześniej popisał się umiejętnościami.

Argeni zgadują jeszcze raz, Lunarni na razie nic nie robią, bo Amadeus trochę pośpieszył się z kostką... no, do dzieła, bo będziemy to ciągnąć do świąt!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Wto 18 Gru - 0:31

Wilk przez pewien czas zwyczajnie się wyłączył. Czuł się bardzo dziwnie. Wiedział, że z jednej strony jest wolnym człowiekiem, ale z drugiej... jest tak cholernie uciśniony i skorumpowany jakimiś węzami. Chce żyć sobie beztrosko z jakąś piękną, blondwłosą ślizgonką, mieć gromadkę wrednych, ślizgońskich dzieciaczków, nie chce plątać się w tego typu niebezpieczeństwa, które właśnie na niego czyhają. Adrenalina, adrenaliną. Ale nie należy wiązać adrenaliny z masochizmem! Gdy Wilk rozwiązał zagadkę prawidłowo, poczuł wyjątkową satysfakcję i chęć do dalszego działania. Kolejne pomieszczenie było pełne różnych tajemniczych gratów. Nagle na najmłodszego lunarnego rzucił się obrzydliwy, agresywny erkling. Harvey szamotał się z nim bezradnie. Asmadeusz pomógł mu, ale to nie wystarczyło. Gdy Wilk dostrzegł błagalne spojrzenie Lloyda, musiał jakoś zareagować. Coś w nim pękło.
- Averte statum! - krzyknął, celując w eklinga. Ten poleciał w powietrze i ostatecznie wyłożył się na posadzce.
- Wszystko okay? - Zapytał Harveya niezręcznie, chociaż z pewną dozą satysfakcji, że znów coś mu się jednak udało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 20
Skąd : Cambridge
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 346
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6136-arianne-rose-levittoux
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6149-relacje-a-zaryzykujesz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6150-belzebub
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7179-arienne-levittoux#204370




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Nie 23 Mar - 18:13

Świat staje do góry nogami. Levittoux i praca? Tego jeszcze nie było! Trzeba będzie trochę przystopować z ciągłym chlaniem, wstawać nieco wcześniej, godzić cały szalony dzień z wiecznym szaleństwem. Czy parę galeonów jest warte tylu wyrzeczeń? Pytając Levi na pewno dowiesz się, że Cię porypało, bo przecież odpowiedź jest jasna - nie. Warta jest za to rzecz, która za te galeony będzie mogła kupić - motocykl. W końcu jej mugolscy rodzice nie ogarną tematu, nie ma jak od nich wyłudzić kasy. Beznadziejna sprawa. Nie można się jednak poddawać, to takie frajerskie, nie? Tylko słabi mówią, że czegoś nie można zrobić. Ari nie jest słaba. Jeśli czegoś chce to po to idzie. Tak więc i to ma swój sens. Motocykl. Koniec pieśni.
Tak więc weszła pewnym krokiem do sklepu, w którym miała nadzieje, że przyjdzie jej pracować. Pal licho, ze kojarzyła je tylko z tych z tych obskurnych szat, które tak rygorystycznie kazano nosić wszystkim w zamku, a za którymi jakoś specjalnie nie przepadała. Może jednak ma się coś zmienić? W końcu w Proroku wyraźnie napisano, że poszukują kogoś z wyczuciem stylu. A niby kto ma lepsze niż Levi? Nikt, właśnie. Tak więc powinni ją przyjąć, jeszcze dopłacając za to, ze w ogóle przeczytała tę gazetę, zamiast jak zawsze wyrzucić ją do pierwszego lepszego śmietnika po przeczytaniu okładki.
Spotkała się z właścicielem, który chyba zbytnio zadowolony jej wyglądem nie był. Starała się jednak być miła, znaczy nie rzucać mięsem na prawo i lewo. To też będzie musiała pokonać przy sprzedaży produktów, głupie nie. czego się jednak nie robi dla realizacji planów? Liczy się sposób, a ten wydawał się najsensowniejszy.
I ta ulga, gdy po paru dniach okazało się, że dostała posadę. Nie wiedziała, czy to z powodu jej niepodważalnego uroku osobistego czy z braku innych zainteresowanych. Walić to, najważniejsze, że pierwszy etap jej nowego planu już za nią. Teraz jeszcze parę miesięcy przepracować, trochę powstrzymać się od wydania całej kasy na "Uścisk Merlina" i wszystko pójdzie już po bandzie. Aż się nie da poznać, że to ta sama Levittoux, która jeszcze miesiąc temu próbowała podrywać sprzedawce alkoholi w Knadzie, wow.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Sro 23 Kwi - 22:57

Math nie była pewna czy w ogóle chce uczęszczać na zielarstwo, ale z jej szczęściem do zmiany zdań w sprawie ostatecznych egzaminów, różne lekcje życie się jej przydawały, zatem postanowiła rzeczywiście pójść do Hogsmeade, aby zakupić rzeczone rękawiczki. Gdy w końcu się jej to udało, bo długo stała w kolejce, to ruszyła niepewnie przez sklepik co by zobaczyć czy jest coś tu jeszcze ciekawego. Nie była pewna czy dobrze zrobiła kupując rękawice ze smoczej skóry, wydawały się jej zimne i przebite bólem zwierzęcia. Podobno jednak były najlepsze, a ona rzeczywiście musiała się chronić jeśli chodziło o różne przygody związane z późniejszym nieplanowanym lądowaniem w Mungu.


[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Czw 24 Kwi - 0:12

Kiedy tylko zobaczyła ogłoszenie o lekcji zielarstwa i o rękawicach ochronnych, pomyślała, że rzeczywiście jeszcze takich nie posiada! A ponieważ lubiła pracę z roślinkami, tymi niebezpiecznymi również, to obowiązkowo musiała sobie takie zakupić, żeby je potem wykorzystywać w przyszłości. A zbliżająca się lekcja była idealnym bodźcem, żeby zrobić to już teraz.
Udała się więc do sklepu w Hogsmeade i po obejrzeniu każdego możliwego rodzaju, uznała, że weźmie te najdroższe. Galeony wesoło pobrzękiwały w torebce, nie miała więc problemów finansowych, a wiadomo było, że te ze smoczej skóry są najlepsze. Nie było już co więcej się zastanawiać. Postała w kolejce, zapłaciła i z nowym nabytkiem wróciła do szkoły.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Czw 24 Kwi - 9:25

Amelia przeczytała informację o lekcji zielarstwa i postanowiła oczywiście wziąć w niej udział. Jedyną przeszkodą był fakt, że musiała udać się do Hogsmeade, coby zakupić sobie rękawice ochronne, o których mowa była w ogłoszeniu. Biedna nie była, więc co jej szkodzi wziąć najdroższe i mieć najlepszą ochronę? Oczywiście nic.
Weszła do sklepu, rozglądając się dookoła czy aby na pewno dobrze trafiła. Okazało się, że owszem, sklep pełen jest szat i rękawic różnego typu. Poradziła się zatem sprzedawcy, które są najlepsze i wybrała te za trzydzieści galeonów, ze smoczej skóry. Wzdrygnęła się lekko, dotykając ich i wyobrażając sobie, że były kiedyś na ciele olbrzymiego smoka. Westchnęła ciężko i wyszła ze sklepu, zostawiając odliczoną sumę przy ladzie.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Czw 24 Kwi - 11:10

Co prawda w zielarstwie Tanner nie był ani troszkę tak bardzo uzdolniony jak w eliksirach, jednak musiał się podszkolić. W końcu reprezentowanie szkoły w projekcie Złoty Sfinks to niezły obowiązek. Chłopak pognał tutaj najszybciej jak tylko mógł, gdy dowiedział się o lekcji zielarstwa. Musiał zaopatrzyć się w rękawice ochronne. Nie nabył ich jeszcze do tej pory, a właśnie tego wymagały zajęcia, które miały się za chwilę odbyć. Oczywiście nie zwracając uwagi na cenę wziął najlepsze rękawice ze smoczej skóry. Trzydzieści galeonów? Co to dla niego! Miał przecież tyle pieniędzy.. czasem zastanawiał się, co z nimi zrobi. Zapłacił sprzedawcy i wraz ze swoim nowym nabytkiem skierował się od razu w stronę cieplarni, w której miała odbyć się lekcja.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Somerset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1669
  Liczba postów : 324
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7898-arcellus-s-greengrass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7903-arcellus-greengrass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8235-arcellus-s-greengrass#228042
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7911-arcellus-s-greengrass#221187




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Czw 24 Kwi - 12:16

Zielarstwo, czy inna duperela, trzeba było się wybrać. Taaa… trzeba. Arcellus nie czuł takiej potrzeby, ale skoro i tak znajdował się tego dnia w Hogsmeade z łaski swojej wstąpił do sklepu, przeglądając wystawiony tam towar. W zasadzie, nie był nawet pewien czy zależy mu na zaliczeniu zajęć wystarczająco mocno, żeby się wykosztowywać na jakieś rękawice. Tylko, że… właśnie. Jak się okazało, te „jakieś” rękawice były nawet przyzwoite, a Greengrassowi w całym swoim ograniczonym entuzjazmie udało się nawet, nieszczególnie specjalnie, znaleźć podstawę do tego żeby je kupić. W końcu przydałyby mu się przy okazji następnego wyjazdu do Rumunii. A może nie? Nie zagłębiając się w szczegóły, zapłacił za zakupiony towar i opuścił sklep. To co? Zielarstwo? Może. Ale najpierw ognista.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Sklep z ubraniami Gladraga   Czw 24 Kwi - 15:10

Trafienie do tego sklepu w Hogsmeade było dla Leonardo strasznie trudnym zdaniem. Niestety, tak to jest, jak swoje własne rękawice ochronne zostawi się w dawnej szkole. Po co myśleć o takich ważnych rzeczach? Oczywiście całą masę innych badziewi, jak plakat swojego ulubionego zespołu, musiał zabrać ze sobą. Zapomniał jednak o rękawicach.
Wszedł do sklepu i rozglądając się za poszukiwanym produktem, zastanawiał się jak dużo pieniędzy będzie musiał wydać na rękawice. Miał co prawda trzydzieści galeonów i tylko tyle mógł wydać. Szczęśliwym trafem rękawice ochronne ze smoczej skóry kosztowały właśnie tyle. Co jak co, ale żadnych innych Leonardo z pewnością by nie kupił. Wiedział, że przy jego szczęściu musi mieć zapewnioną jak najlepszą ochronę.
Zapłacił za produkt i wyszedł ze sklepu, chowając rękawice do kieszeni kurtki.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Sklep z ubraniami Gladraga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-