IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Opuszczona świątynia na wysepce

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Norwegia/Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge




Gracz






PisanieTemat: Opuszczona świątynia na wysepce   Pon 22 Lip 2013 - 13:15

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Norwegia/Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona świątynia na wysepce   Pon 22 Lip 2013 - 13:41

Skyla już powoli zaczynała mieć dość tej wszechogarniającej monotonii na głowach Japończyków. Słowo dawała, gorzej niż w Hogwarcie! Tam to te wszystkie blondy, brązy miały jakieś swoje odcienie, a tutaj... czerńczerńczerń, bitch please. Nie miała nic przeciwko temu kolorowi, o ile nie był używany w nadmiarze i o ile nie był na jej głowie, bo tak też się zdarzyło, ugh, to przez tego idiotę Alicde'a. Ale spoko, ona miała plan! Jego włosy przybiorą kolor różowy, tak, z pewnością będzie to pasowało do jego mhrocznej, buntowniczej stylówy piętnastolatka. I oczywiście później napisze o tym Olliemu, Twydell na pewno będzie dumny, że z taką determinacją nawraca te szare masy świata!
Co się zaś tyczy Olliego, to tęskniła, tęskniła niesamowicie. Teraz codziennie, oprócz fiolki z jego krwią, na szyję zakładała również ten zegarek, który krukon stłukł na ich ostatnim balu. Lepiej jej po prostu było, czując ciężar tych dwóch wisiorków na szyi. Postanowiła jednak, że nie będzie rozpaczać dzień i noc, jak to z początku robiła, wyżywając się przy tym na wszystkich dookoła, strzelając złośliwymi zaklęciami w plecy.
Dzisiaj postanowiła wybrać się na jezioro i poszukać zakopanego, japońskiego skarbu, o którym usłyszała od jakieś Japonki w wiosce. Naturalnie Japonka sprzedała Quinley mapę, za niezłą sumkę, więc śmiem przypuszczać, iż mapa była tylko kartką z narysowaną drogą do X, ale cii, Sky była święcie przekonana, iż doprowadzi ją do prawdziwego skarbu. Ślizgonka będzie bogata, rzuci naukę i wyruszy do Olliego, plan życia, no nie mógł się nie powieść!  Widocznie też tak spodobało jej się udawanie kapitana, że postanowiła jeszcze trochę nim pobyć, rozkazując wyimaginowanej załodze - chociaż z pewnością większą frajdę przyniosłoby jej rozkazywanie takiej prawdziwej, jak to było za ostatnim razem.
Założyła tęczową sukienkę, wzięła płócienną torbę z napisem CHRONIĘ JEDNOROŻCE, włożyła na nos okulary gwiazdki i z mapą oraz lupą pod pachą, podążyła nad jezioro. Po godzinie kręcenia się i chodzenia wzdłuż jeziora, trafiła na wysepkę z jakąś budowlą, wcale nie bardzo oddaloną od brzegu! No i naturalnie uznała, iż to tam musi być ten skarb, pewnie pilnowany przez jakąś straszną, starożytną bestię. Może bestia jest jednak miła i jak jej wytłumaczy sytuację, odda jej skarb? Jeśli jednak jest nieuprzejma, Skyla skróci ją o głowę, proste.
Nie ociągając się długo, Quinley zrzuciła sukienkę, zostając w kolorowym bikini, rzeczy również rzuciła w jakieś krzaki i próbując nie zamoczyć mapy, trzymając ją wysoko, wysoko, zaczęła płynąć w kierunku wysepki, co okazało się trochę trudnym zadaniem, zważywszy, że do dyspozycji miała tylko jedną rekę, w drugiej wszakże trzymała mapę!

zajete<3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Skąd : Australia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 157
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 271
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6277-joshua-williams#177107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6278-niepsychopata#177111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6445-allelujah
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7176-joshua-williams#204364




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona świątynia na wysepce   Pon 22 Lip 2013 - 14:21

Japonia była klimatem, który w zasadzie znajdował się niedaleko mojego „domu”. Może dlatego czułem się tu jakoś niezręcznie? Nie było dnia, kiedy nie zataczałbym się pijany i przypadkowo nie wchodził do czyiś domków. Jak na złość, wszyscy anglicy mnożyli mi się w oczach i nie mogłem znaleźć żadnego swojego ziomka. Te kitajce mieli szalenie słabe głowy. W ogóle nie byli przystosowani do życia. Każdego dnia nienawidziłem ich coraz bardziej.

Nienawiść - bardzo silne uczucie niechęci wobec kogoś lub czegoś, często połączone z pragnieniem, by obiekt nienawiści spotkało coś złego. Nienawiść bywa przeciwstawiana miłości i opisywana jako męczące uczucie, następujące w wyniku bólu związanego z uczuciem zranienia, zemsty, wrogości i oszukania.

Sprawdzałem dzisiaj, ile w stanie jestem zmieścić sake w walizce i uznałem, że jest to zdecydowanie za dużo. Kłamałem jak najęty tym kitajcom, że mam małą walizkę i nie zapakuje tego gówna do siebie. Tęskniłem za moim kuferkiem z tytoniem, bo nie miałem czego palić. Żołądek ściskał się jak popierdolony, a płuca domagały się swojej dawki trucizny.

Trucizna -  substancja organiczna lub nieorganiczna, która po dostaniu się do organizmu, w stosunkowo niewielkiej dawce, powoduje niekorzystne zaburzenia w jego funkcjonowaniu, inne niekorzystne zmiany w organizmie lub śmierć.

Śmierć. Czy można było umrzeć od za dużej ilości kitajców? Nie rozumiem ich całego systemu pracy. Piłem z nimi przeszło do trzeciej rano, a o czwartej oni już byli na nogach i łykali dziwne tableteczki, które powodowały wypacanie się alkoholu. Nie mogłem tak. Przecież bania była najlepsza. Nie piło się dla samego smaku sake, która wypalała wszystkie receptory smakowe. Nie tańczyło się do białego rana po to, aby czuć zakwasy. Kitajce ukracali całą zabawę. Australia musiała ich tego nauczyć. Jednak ja nie chciałem mieć z nimi nic do czynienia.
Trochę jeszcze pijany poszedłem nad jezioro. Musiałem zmyć z siebie odór całego melanżu, a jak na złość nie spędziłem w swoim domku ani sekundy, więc nie pamiętałem nawet jego numeru. Ciuchy zdjąłem jednym ruchem, zostawiając je przy brzegu. W samych bokserkach wszedłem do ciepłej wody, prosząc wszystkie szalenie seksowne japońskie boginie, aby żaden węgorz mi nie ujebał nogi. Już słyszałem, że japonia specjalnie lubowała się w kończynach ludzkich!

Ledwo wynurzyłem się na powierzchnie, znajdując się gdzieś blisko domku, zauważyłem tak znajome różowe włosy. Postanowiłem zrobić być może najpodlejszy kawał, na jaki wpadłem, lecz czy się cokolwiek teraz liczyło? Wyśmiałem w myślach Skyla, która płynąc tak uważnie spoglądała na mapę. Co niby badała dno? Zanurzyłem się ponownie, nurkując w jej stronę. Gdy już byłem blisko jej ciała, otworzyłem szeroko usta, czując nawał wody szturmujący moją jamę ustną. Nie powiem – nie było to na żaden sposób przyjemne! Ugryzłem  ją gdzieś w okolicach brzucha, a następnie wynurzyłem się, krztusząc wodą. Piekielna Japonia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Norwegia/Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona świątynia na wysepce   Pon 22 Lip 2013 - 16:13

Mrużąc oczy i próbując odczytać niedokładną mapę, wznosząc ją przy tym wysoko, Skyla nie zauważyła, że pod wodą zbliża się do niej jakiś kształt. I ona słyszała o tych morderczych węgorzach, oprócz tego podobno zombie z gór ewaluowały i w pogoni za ofiarą schodzą nawet do jeziora, ale jakoś szczególnie się tym nie przejmowała, majtała sobie beztrosko i energicznie chudymi nóżkami w wodzie, stanowiąc pewnie smakowity kąsek dla różnorakiej fauny zamieszkującej Kawaguchi. Westchnęła głęboko, wyrażając swoją dezaprobatę dla nieudolnych kartografów, zanim jednak zdążyła przepłynąć odległość dzielącą ją od względnie bezpiecznej wysepki, COŚ JĄ UGRYZŁO. Zdała sobie sprawę, że różdżka została gdzieś w torbie porzuconej w krzakach i w geście samoobrony, zaczęła się wić i kopać, grożąc bardzo krwiożerczemu węgorzowi Williamsowi, że skróci go o głowę. No nie powiecie, wszystkie krwiożercze węgorze by się przestraszyły! Niestety w tej dzikiej szamotaninie, Sky zapomniała o mapie, która zaraz zamokła, stając się tylko lepiącym się flakiem. I niesamowitą bronią, dlatego kiedy Joshua wreszcie się wynurzył, Quinley w geście samoobrony, pacnęła mu mokrą kartką w twarz - kartka zaraz się do australijskiej buźki przyczepiła, utrudniając ślizgonce identyfikację krwiożerczego węgorza.
- Skrócę cię o głowę, zgnijesz z bazyliszkiem czy innym swoim pobratymcem, węgorzu! - zakrzyknęła bojowo, już, już mając zrobić w tył zwrot i pędzić do brzegu, ale coś ją nagle tknęło. Ten węgorz wcale nie wyglądał jak zwykły krwiożerczy węgorz mutant. Było w nim coś dziwnie ludzkiego, jakby gatunek japońskiej odmiany ryby znowu ewaluował.
- Zanim jednak cię skrócę węgorzu, odbiorę moją własność - wytłumaczyła mu, nawet uprzejmie, ach ta jej słabość do zwierząt! I kiedy wreszcie odkleiła mapę z twarzy chłopaka, aż zachłysnęła się powietrzem. Po pierwsze dlatego, że jej mapa była zniszczona. Po drugie dlatego, iż Williams udawał węgorza i tak ją niegodziwie nabrał, po trzecie, iż wcale nie było nowej mutacji węgorzy - i to ją chyba ubodło najbardziej. Wcale nie odkryła nowego gatunku, sniff.
- JOSHUA WILLIAMS, I TAK SKRÓCĘ CIĘ O GŁOWĘ - wrzasnęła, chlapiąc na niego, czując wszechogarniające ją rozczarowanie.
A co ze skarbem? Mapa przecież zamokła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Skąd : Australia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 157
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 271
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6277-joshua-williams#177107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6278-niepsychopata#177111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6445-allelujah
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7176-joshua-williams#204364




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona świątynia na wysepce   Wto 23 Lip 2013 - 14:22

Nie pomyślałbym, że Skyla szuka skarbu. Wtedy na pewno bym ją nie gryzł i straszył. Prędko sam bym wszystko znalazł i musiałaby nieźle się na gimnastykować, aby dostać swoją dolę! Nie ma tak łatwo. Na wszystko trzeba sobie zapracować. Na to szanowne ucięcie głowy, którym groziła mi Skyla. Aż skrzywiłem się z tego niezadowolenia i jej głupoty. Jak to? Ja bez głowy? Miałbym zostać w Hogwarcie jako duch? Porzucić wszystkie marzenia o super drinkach na plaży obok jeszcze lepszych dupeczek i zajebiście szybkiej miotły? Nie wolno pozbawiać człowieka jego snów, fantazji, zwłaszcza, że kryły się one gdzie indziej niż w głowie! Tak wiec proszę zostawić moją głowę na szanownym miejscu!
Skyla zdecydowanie przesadzała. Przecież leciuteńko ją ugryzłem! Nie tam jakieś wielkie chapsniecie jak hamburgera, na którego właśnie mam ochotę i za nic nie dostanę go na tej zabitej dechami wsi. Codziennie, budząc się na masakrycznym kacu, rozwalającym mi głowę, zastanawiałem się, co za debil wymyślił wielką wycieczkę do Japonii. Może w ogóle pojechaliby do Australii? Nic tylko kangury, wolne przestrzenie i sklep w odległości stu kilometrów. To dopiero przygoda!
Mokra karta przedarła mi się na nosie i gdzieś w okolicy czoła pozostawiając po sobie nieprzyjemny osad.
- Litości, nawiedzona harpio! - wrzasnąłem, machając rękami na oślep. Okropnie nie podobało mi się to, że ta wielka zwolenniczka jednorożców próbuje mnie zabić. Zacząłem się drzeć, słysząc po raz kolejny nazwę „węgorz”. Tyle się o nich tu mówiło. Jeszcze życie było mi miłe, wszak tyle przygód przede mną. Nie chciałem, aby cała sielanka zakończyła się jednym ugryzieniem. Jak opętany zacząłem płynąc do brzegu. Nie obchodziło mnie to, że pewnie ta podła bestia była ode mnie sto razy szybsza i gdyby mogła dwieście razy capnęłaby moje ciałko. Liczyła się konsekwencja. Węgorze były złe!
Zaraz usłyszałem jak Skyla mnie goni i nie wiedziałem, czy też ucieka przed węgorzem czy po prostu próbuje mnie zabić. Gdy zobaczyłem wściekłość w jej oczach, krzyknąłem głośnej. Poczułem dno, więc biegłem, ile miałem sił w nogach. Muł otulał mi stopy, przez co czułem jeszcze większe obrzydzenie. Dałbym sobie jedną łapkę uciąć, że go wcześniej tu nie było. Chwyciłem różdżkę Skyla, czekając aż zaraz sama zjawi się koło mnie.
- No gdzie on jest?! - krzyknąłem, próbując odnaleźć gdzieś wężowaty kształt w wodzie. - Przeżyliśmy, przeżyliśmy! - zacząłem tańczyć jak opętany z różdżką, nie przejmując się tym, że chyba powinienem dalej poszukiwać tego węgorza albo chociażby obronić się przed Skyla.

Opętanie – stan umysłu, w którym poszczególny człowiek (indywiduum) odczuwa, że znajduje się pod wpływem zewnętrznej, niefizycznej, najczęściej osobowej siły, lub zachowuje się w sposób, który sugeruje taki stan osobom trzecim. Według wielu religii oraz wierzeń ludowych, opętanie może być formą zawładnięcia ciałem przez duchy lub demony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Norwegia/Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona świątynia na wysepce   Sro 24 Lip 2013 - 1:24

Nie chodziło o to, czy Joshua lekką ją ugryzł czy wręcz przeciwnie, chodziło o sam fakt, iż wzięła go za węgorza mutanta, przez co jej drogocenna mapa została zniszczona. Jak ona teraz odszuka ten skarb? W tej swojej niemej złości zacisnęła pod wodą piąstki, aż jej knykcie pobielały!
- Nie będzie litości, żadnej litości, nie licz na to! - odwrzasnęła mu, jedną rękę wydostając z wody. Przecięła nią powietrze w poziomie, udając oczywiście, iż jej ręka jest gilotyną, z pewnością taką odmianą na Australijczyków, którzy udają krwiożercze węgorze.
Zaraz jednak kompletnie straciła orientację, bowiem Joshua zaczął uciekać! Z początku była z siebie dumna, iż to ona tak wystraszyła biednego chłopaka, swoimi groźbami zapewne, ale coś ponownie ją tknęło - bez przesady, naprawdę aż tak się przeraził? Dlatego profilaktycznie wrzasnęła i również zaczęła płynąć do brzegu, próbując dogonić uciekającego kolegę. Zaczęła krzyczeć coś o węgorzach, nagrobkach i sushi, na które teraz miała ochotę, a które wydało jej się dobrym wyrazem do wywrzeszczenia.
Wreszcie, kiedy i ona z obrzydzeniem wyszła na brzeg, strzepując z nóg resztki mułu, zaczęła się czujnie rozglądać. Ha, Joshua miał rację, gdzieś niedaleko czaił się węgorz morderca! Ależ mieli niesamowite szczęście, iż udało im się uciec. Kto wie, może węgorz strzegł skarbu i to jego, nie żadnego smoka, sniff, Skyla byłaby zmuszona pokonać? O dziwo myśl o węgorzu przerażała ją bardziej.
- Weź poślij jakieś zaklęcie w wodę! - nakazała mu, widząc, iż trzyma jej różdżkę. Drżała na samą myśl, iż węgorz mutant mógłby teraz wyjść na brzeg i się z nimi rozprawić. Ha, nie ma tak! Nie dadzą się. - Słyszałam, że niektóre mają nogi i rozwinięte płuca, te odmiany magicznej tak mają, jestem pewna! - dodała ciszej, jakby ryba miała ją usłyszeć. Sky zapomniała już o tym, iż Williams tak okropnie ją nabrał i to z jego powodu jej mapa służyła jako wątpliwej jakości pokarm dla rybek. Teraz liczyła się ucieczka przed węgorzem, wyimaginowanym tak swoją drogą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Skąd : Australia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 157
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 271
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6277-joshua-williams#177107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6278-niepsychopata#177111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6445-allelujah
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7176-joshua-williams#204364




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona świątynia na wysepce   Sro 24 Lip 2013 - 11:49

Mili Państwo, czy wyglądałem jak mutant? Dobra, może brakowało mi trzech centymetrów do dwóch metrów wzrostu, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że podeszwa trampek też miała jakąś wysokość... Wszak jednak byłem bez nich! Na pewno nie byłem mutantem. Na Merlina, ta dziewczyna ma szalone myśli. Gdzie ja, grzeczny chłopczyk, mógłbym zrobić krzywdę takiej niewieście? Właściwie to teraz bardziej się skupiłem na ucieczce przed węgorzem niźli wkurzoną Skyla, która tak naprawdę mnie rozśmieszała.
- Weź Ty się lecz! - odwarknąłem do niej, nie wiedząc, co ona ma zamiar zrobić. Machała rękami jak szalona. Nie dość, że chciała mnie zabić, to jeszcze bardziej przyciągała tego szalonego węgorza. Cieszyłem się, że stałem już na brzegu, chociaż nie miałem zielonego pojęcia, jak wygląda pierwsza pomoc w starciu z jakąś dziwną bestią. Puściłem różdżkę na piasek, gdy zobaczyłem jak coś rusza się pod wodą. Tam naprawdę był węgorz!
- AAAAA ALE JA NIE UMIEM! - wrzasnąłem. Prawda była taka, że nie byłem dobry z zaklęć. Zawsze interesowały mnie tylko rośliny, och no i miotła. Ale nie miałem przy sobie żadnych trujących liści ani Scarlett. Zaraz jednak podniosłem Skyla jedną ręką, biegnąc jeszcze dalej od brzegu. Podobno te potwory mogły wychodzić sobie na piasek póki im powietrza nie zabraknie. Co z tego, że została tam różdżka Quinley! Przynajmniej mnie nią nie zamorduje.
- I plują trucizną jak kobry!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Norwegia/Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona świątynia na wysepce   Czw 25 Lip 2013 - 12:26

Jeśli się przymknie leeewe oko, a później przymknie się również prawe... może wtedy Joshua chociaż odrobinkę zacznie przypominać węgorza mutanta? Skyla wzięła go za tę bestię, kiedy ją ugryzł, to była po prostu pierwsza myśl! Dopiero kiedy oderwała od niego mokrego flaka, który zrobił się z jej drogocennej mapy, zauważyła, że to koleżka z Australii, nie żadna gigantyczna ryba, wbrew pozorom! Teraz natomiast była przekonana, że to Joshua widział gdzieś tego krwiożerczego mutanta i dlatego tak szybko uciekli z wody.
- To nie ja udaję węgorza mutanta, kto tu się powinien leczyć? - aż przystanęła w tej gorączkowej szamotaninie, biorąc się pod boki i przyglądając się Williamsowi z oburzeniem. Nie miała jednak zbyt wiele czasu na mierzenie Australijczyka z dezaprobatą. Dzisiaj nie stanie się kapitanem, dzisiaj nie stanie się nawet Alicją! Dzisiaj będzie dzień, w którym Skyla Astrid Quinley stanie się mężczyzną, jakkolwiek to nie brzmi. W końcu to zwykle ojcowie rodu chronią strachliwych niewiast, prawda? Skyla Astrid Quinley Pogromca Węgorzów Pierwszy Tego Imienia. Niestety, ślizgonkę tak oślepiła wizja przyszłej chwały, iż nie zdążyła doskoczyć do różdżki i dać nauczki temu podłemu węgorzowi ludożercy, bowiem to Joshua porwał Skylę! On coś jednak ma w sobie z tego węgorza, pomyślała różowowłosa! Nie było jednak czasu na dalsze górnolotne przemyślenia, bowiem Quinley została zdegradowana do roli niewiasty w opałach i jak na niewiastę w opałach przystało, musiała zacząć się wyrywać. Oczywiście po to, aby znów awansować do roli menskiego menszysny.
- Zostaw mnie, zostaw, zostaw, ja muszę biec po różdżkę i nas obronić! - zaczęła wierzgać, ale zaraz się jednak uspokoiła, przyjmując nieco inną taktykę. Zaczęła zatem tłumaczyć. - Słyszałam, że są tak szybkie, że jak już upatrzą sobie ofiarę, to koniec, mogiła, żegnaj, kop w kalendarz i do grobu! - zasypała go synonimami, próbując zobrazować okrutny los, który ich czeka. Oczywiście o ile nie wrócą po jej różdżkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Skąd : Australia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 157
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 271
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6277-joshua-williams#177107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6278-niepsychopata#177111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6445-allelujah
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7176-joshua-williams#204364




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona świątynia na wysepce   Czw 25 Lip 2013 - 20:48

Nie wiem, co Skyla miała z oczami, ale naprawdę było mi cholernie daleko do mutanta! Powinna na mnie lecieć, a nie porównywać mnie do jakiegoś zwierzaka, który sieje zamęt w całym świecie magicznym. Swoją droga, czy on po prostu wyczuwał, że jesteśmy czarodziejami i chciał nas zjeść, bo magiczna krew była smaczniejsza? Wydawało mi się, że Skyla ma lepsze pochodzenie. Na pewno mniej w genach mugolaka, więc jako pierwsza powinna być zjedzona. Z resztą, na pewno była smaczniejsza. Po pierwsze miała różowe włosy, pasemka, czy jak to się nazywało, w każdym razie na głowie. Na pewno była to jakaś szalona nuta malin albo jagód. Jakieś tam Bestii mogłoby to zasmakować. A ja... byłem duży i ciężko strawny!
- NIE UDWAŁEM ŻADNEGO WĘGORZA! CHCIAŁEM SIĘ PRZYWITAĆ! - wrzasnął na nią. Tak, przecież zawsze zamieniałem się w krwiożerczą jakąś magiczną formę po to, aby wyrywać panienki. Ehehehehe, nawet Mary Abney by w to nie uwierzyła. A przecież kupowała każdą bajeczkę. Krzyki i bulwersy Skyla na nic się nie przydały. Wzmogło to tylko moją chęć ucieczki. Dlaczego miałbym wracać prosto do gęby potwora?! Jednak nie mogłem dłużej z nią wytrzymać. Wierciła się jak poparzona. Więc rzuciłem ją na ziemię, stając gwałtownie i nagle.
- To se biegnij, ale nie będę zbierał potem Twoich szczątek! - warknąłem, zakładając ręce na piersi. Byłem przygotowany, żeby w razie czego wdrapać się na pobliskie drzewo, gdyby nagle za nami pojawił się zły węgorz. Nawet specjalnie zacząłem do niego iść. Przystanąłem przy nim, chcąc odnaleźć punkt zaczepienia, lecz gdy tylko oparłem stopę na korze, ta z hukiem odleciała na ziemię.
- Na Merlina, umrzemy na jakimś wypizdowiu przez ciebie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Norwegia/Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona świątynia na wysepce   Pią 26 Lip 2013 - 16:51

- Aha, chciałeś się przywitać GRYZĄC MNIE? Pewnie jesteś z nim w zmowie. - odburknęła, kiedy wreszcie pozbierała się z ziemi po twardym lądowaniu.
Oprócz tych wszystkich niesamowicie groźnych dodatków w postaci rozwiniętych płuc czy nawet nóg, węgorz czarodziejożerca zapewne w wyborze swoich ofiar kierował się czystością ich krwi i miał jakiś radar, który pozwalał mu rozpoznać ofiarę, sniff. Biedna Sky, biorąc pod uwagę jej różowe włosy, które dla morderczej rybki z pewnością musiały wyglądać apetycznie, ślizgonka miała małe szanse na przeżycie. Oczywiście Skyla wykorzystałaby całą swoją charyzmę i talent mediacji do wytłumaczenia węgorzowi, że z niej to są prawie same kosteczki! Reakcji węgorza nie można jednak przewidzieć. Kto wie, czy różowe włosy nie skusiłby go tak bardzo, że zignorowałby chudziutkie kończyny ślizgonki? Dlatego no, cokolwiek by węgorz postanowił, Quinley musiała popędzić w poszukiwaniu różdżki, bowiem obawiała się, iż w starciu Sky/Joshua - krwiożerczy węgorz, nawet takie drzewo może im nie pomóc.
- Nie umrzemy, przestań panikować, jeśli węgorz się do nas zbliży, nie okażę mu litości - odparła z dumą i trochę pożałowała, że Joshua nie trzyma żadnej chusteczki, aby pomachać nią Skyli przed nosem na pożegnanie - tak jak to robiły damy dzielnym rycerzom! Skyla Rycerz już postanowiła, wraca po różdżkę. I kiedy ostrożnym, acz szybkim krokiem dotarła do zarośli porastających brzeg jeziora, coś... usłyszała! Gorączkowo zaczęła rozglądać się za swoim magicznym patykiem, który porzucił Joshua i w momencie kiedy chwyciła go w łapki, COŚ ZACZĘŁO SIĘ WYNURZAĆ Z WODY. Ha, ja wszechwiedząca wiem, że tak naprawdę była to siła sugestii połączona z lekkimi falami na jeziorze, wywoływanymi przez wiatr, połączona z różnymi, NAPRAWDĘ PODEJRZANYMI odgłosami z zarośli. Skyli jednak już więcej nic nie trzeba było, nie chciało jej się nawet swojej torby szukać, wrzasnęła przerażona i o mało co nie upuszczając różdżki, biegiem puściła się pod drzewo, przy którym stał Australijczyk.
- SZYBCIEJ, WSKAKUJ NA TO DRZEWO, ON TU IDZIE - zaczęła panikować, również próbując stopą odnaleźć punkt zaczepienia na drzewie, ale i w jej przypadku skończyło się to odlatującą korą. - Avis! - panikując coraz bardziej, posłała w kierunku jeziora pierwsze lepsze zaklęcie, które przyszło jej do głowy. Z końca różdżki wystrzeliły ptaki, kierując się w stronę wyimaginowanego węgorza czarodziejożercy.
- Słyszałam, że on najpierw obrywa ze skóry, skalpy bierze na pamiątkę do podwodnej jaskini, która jest w jeziorze. - podzieliła się z Williamsem tą pokrzepiającą informacją, wyobrażając sobie, mimowolnie, skalp z jej różowymi włosami, leżący na stercie blondów czy innych brązów. - Masz rację, możliwe, że umrzemy na tym wypizdowiu. - przytaknęła w końcu, o dziwo spokojnie, podnosząc różdżkę, jakby węgorz miał za chwilę faktycznie się pojawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Skąd : Australia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 157
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 271
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6277-joshua-williams#177107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6278-niepsychopata#177111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6445-allelujah
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7176-joshua-williams#204364




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona świątynia na wysepce   Sro 31 Lip 2013 - 16:40

- NA MERLINA! - krzyknął na nią. Jakby naprawdę ją to bolało. Wytknął palec w jej stronę i spojrzał na nią zniesmaczeniem. Był wściekły. Co ta dupeczka sobie wyobrażała? Miał zabić ją? Naprawdę? Przecież on n i g d y nikogo nie zabił. Był grzeczniutkim chłopcem, który nie wiedział nawet na pewno, że jednym ugryzieniem może pozbawić kogoś egzystencji.
- Ty podła żmijo!
Co jak co ale Joshua Williams wolał nie przypominać sobie, czego nauczył się na temat węgorzy. Wolał wiedzieć, że jak posadzi tyłek na tym drzewie to go żadna grawitacja nie ściągnie na dół! Musiał się czuć bezpieczny. Nie wiedział, jak ma stąd wrócić do domu i to jeszcze z panikującą Skyla. Mógłby zjeść najpierw ją. W końcu wyglądała dziwacznie. Taka chuda, różowe włosy, zwiewna sukienka. Jakby pozbawił ją ubrania, to nie musiałby nawet wydłubywać materiału między kłami, zębami? Żadna charyzma by jej nie pomogła, bo umówmy się, Skyla była o wiele ładniejsza od Jezusa. Ten nie daj boże zacząłby opowiadać najstarszą legendę ziemi, gdy przyszedł na świat dzięki aniołowi, który przeleciał jego matkę, to znaczy nie przeleciał, ale przesłał niewidzialną energią plemniki. Po prostu węgorz mógłby mieć gromadkę potomstwa, która uważałaby się za jakiś japońskich bogów, a tak naprawdę nic takiego szczególnego by nie potrafiła!
Teraz już naprawdę był wściekły. Nie dość, że potraktowała go szalenie nieładnie, to teraz pchała go na drzewo. Co on jej takiego zrobił?! Niech zeżre ją ten węgorz i będzie miał spokój.
- Avis? Naprawdę? To jest co potrafisz jedynie obronnego?! – prychnął. Wszystko by zrozumiał, ale wysyłanie ptaszków, których nawet nie może zjeść węgorz? Zaczął gestykulować i szarpnął lekko Skyla, pokazując jej jak się wchodzi na drzewo. Sam próbował się wspiąć, ale zaś kora odleciała.
- Po coś wkurzała go? – warknął, kalecząc swoją dłoń – Czekaj, podsadzę Cię, a potem dasz mi swoją dłoń! – podpowiedział. Obydwoje nie byli jakoś szczególnie wychudzeni, ale też nie mieli nadwagi, więc spokojnie mogliby siebie nawzajem podciągnąć. Prędko podsadził dziewczynę, podrzucając ją tak wysoko, że zdołała tylko upaść na niego. Upadł jak długi, jęcząc przy tym strasznie. Nie dość, że będzie miał siniaki, to obydwoje staną się ofiarami.
- Boli, pocałuj! – podniósł zakrwawione kolano do Skyla, która machała różdżką na lewo i prawo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Norwegia/Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 527
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 657
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4434-skyla-astrid-quinley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5104-stars-on-the-skyla
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4460-papuzka-aurelia-farge




Gracz






PisanieTemat: Re: Opuszczona świątynia na wysepce   Pią 2 Sie 2013 - 3:28

Ojtamojtam, nieważne, że ugryzł ją delikatnie i to naturalnie nie bolało, po prostu przemawiał sam fakt, że Joshua zdecydował się na tak ryzykowny krok i podszył się pod tego nikczemnika, węgorza!
- JAK MNIE NAZWAŁEŚ? SKRÓCIĆ O GŁOWĘ, SKRÓCIĆ O GŁOWĘ! - zaczęła krzyczeć jeszcze głośniej, z oburzenia machając energicznie rękoma. Nie mogła odżałować, że jej ukochane nożyczki zostały w torbie, która była teraz nad jeziorem, zdana na łaskę i niełaskę węgorza. Kto wie, może czarodziejskie atrybuty również znajdowały się w jego menu? Jako przystawki, zamiast tych nieszczęsnych skalpów? Sky nie brała oczywiście poprawki też na to, iż w ten sposób węgorz będzie mógł ich zlokalizować w bardzo prosty sposób! Po chwili jednak chyba uświadomiła sobie swój błąd, bo sama zatkała sobie buzię dłońmi, rozglądając się szybko.
- No avadą to bym chyba w niego nie posłała, j e s z c z e nie, bądź co bądź węgorz może mieć dzieci, być głową rodziny, dbać o to, żeby miały co jeść... co nie znaczy, że chcę wylądować na talerzykach bachorów węgorza czarodziejożercy, nienie, po prostu może można mu pokazać, że zjadanie czarodziei jest złe? - rozgadała się, próbując tak naprawdę usprawiedliwić to trochę beznadziejne w tej sytuacji zaklęcie, które posłała w eter. Gdyby mogła, ukatrupiła by węgorza, prawdopodobnie nie patrząc na to, czy ma on jakąś rodzinę czy nie.
- No nie chciałam go wkurzyć, chciałam, żeby pobiegł zjeść te ptaki, zainteresował się nimi, cokolwiek... - mruknęła jeszcze, uznając plan Joshuy za plan życia! Szkoda jednak, że takim się nie okazał, bo zanim Quinley zdążyła złapać się chociażby najniższej gałęzi, runęła na Williamsa.
- Nie ma czasu na pocałunki, wstawajwstawaj Joshua, on tu idzie noo! - skoczyła na równe nogi, doskakując jednak zaraz do Australijczyka, próbując pomóc mu wstać, z natrętnością godną irytującej, bzyczącej obok ucha muchy, ciągnąc go za rękę. Zaraz jednak przestała, wpadając na całkiem inny, dodam, że bardzo ryzykowny (!!!) plan.
- Nie wstawaj, nie wstawaj! - i zaraz też ona położyła się obok chłopaka, próbując wyrównać oddech. Może jeśli będą udawać nieżywych, węgorz odpuści? Oby tylko nie skusiły go te ich skalpy. - Nie oddychaj. - poinstruowała go roztropnie.
Ani Sky ani Joshua już jednak nie chcieli zadziera z węgorzem, dlatego pospiesznie ewakuowali się do wioski!

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Opuszczona świątynia na wysepce   

Powrót do góry Go down
 

Opuszczona świątynia na wysepce

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Świątynia centralna
» Świątynia Szatana [Podziemia]
» Opuszczona radziecka baza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
japonia
 :: 
Jezioro Kawaguchi
-