IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Stacja kolejowa w Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Pią Cze 11 2010, 22:55

First topic message reminder :


Stacja kolejowa w Hogsmeade

Niewielka stacja kolejowa znajdująca się się w wiosce zawsze kojarzy się z początkiem roku szkolnego, kiedy pełna jest uczniów przyjeżdżających do Hogwartu. Jednak na co dzień widuje się tu niewielu ludzi. Pociąg do Londynu kursuje tu każdego dnia, rzadziej można tu natrafić na te odjeżdżające w innych kierunkach.


    Bilet pociągiem do Londynu (podróż trwa ok. pół dnia) – 7gBilet Błędnym Rycerzem do Londynu (podróż o wiele szybsza) – 9g




 
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Sro Mar 13 2013, 22:17

Jakąś pociechą w wyborze przyszłego zawodu było to, że jeszcze nie musiał ostatecznie się decydować. Przed nim jeszcze parę lat nauki, więc w mógł sobie dać czas na zastanowienie.
- A wiesz, że w sumie może to nie będzie taki zły pomysł pracować w tym departamencie - uznał Krukon. - Jeszcze się nad tym zastanowię, ale nawet nie wiesz, Camille ile mi pomogłaś - chłopak uśmiechnął się do przyjaciółki.
Większość w takich chwilach zaczyna doceniać swoich przyjaciół. Ale nie Wave. On cenił ich zawsze nie zależnie do sytuacji.
Świadomość, że są ludzie, którym może zaufać i powierzyć swoje sekrety oraz problemy była bardzo budująca.
- Chyba będę musiał nieco poprawić swoje umiejętności kontaktów z innymi - stwierdził Krukon przenosząc wzrok gdzieś na horyzont. - Szkoda, że wcześniej nie wpadłem na pomysł, żeby pogadać z tobą na ten temat.
Chłopak poczuł, że jest mu nieco lżej na duszy. Teraz przynajmniej mniej więcej wiedział w jakim kierunku powinien się dokształcać. Chciał jak ognia uniknąć Ministerstwa, ale widocznie się nie da. Z resztą zawsze może zrezygnować, kiedy coś mu się nie spodoba. A w razie czego ostatecznie może i wylądować w Mungu, gdzie będzie chociaż jedna bliska mu osoba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
Dodatkowo : teleportacja, hipnoza
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5156-camille-alice-anderson#150911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5157-no-chodz-sie-wpisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5158-noctum




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Pon Mar 18 2013, 19:22

Naprawdę pomogła? Żadna z jej propozycji nie została rozpatrzona pomyślnie, ale naprawdę miała szczere chęci! Tylko, że znała naprawdę mało zajęć, jakie mogliby wykonywać dorośli czarodzieje. Postanowiła głębiej to przemyśleć jak wróci do zamku, bo to niemożliwe, żeby wszyscy magiczni ludzie pracowali w Ministerstwie i Mungu.
- Pomogłam? Na nic ciekawego przecież nie wpadłam! Ale cieszę, że doceniasz moje chęci. - Powiedziała uśmiechając się delikatnie. Naprawdę dużo to dla niej znaczyło. Spojrzała na Krukona zastanawiając się nad jego ostatnim zdaniem. Rzeczywiście Wave nie należał do najbardziej towarzyskich osób. co nie zmienia faktu, że Cami uwielbiała z nim spędzać czas. Uważała, że chłopak po prostu musi się trochę otworzyć na nowych ludzi, ale czy ona sama była inna? Uświadomiła sobie, że też będzie musiała nad tym popracować. Przecież jej zawód wymagał kontaktu z ludźmi, których będzie widzieć pierwszy raz oczy. Ach... Niedobrze...
- Mi też się to przyda, więc możemy nad tym pracować razem. - Westchnęła cicho. - Będzie ciężko... Przynajmniej jeśli chodzi o mnie... - Doskonale zdawała sobie sprawę, że będzie potrzebowała wiele samozaparcia, żeby przełamać swoją nieśmiałość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Wto Mar 19 2013, 17:00

- Nakierowałaś nie chociaż na mniej więcej to, co mogę robić z moimi zainteresowaniami - Wave przeciągnął się. Zachciało mu się spać. Ale nie ma się co dziwić. Chłopak nie należał do rannych ptaszków. Raczej był śpiochem. - Zawsze pozostałe nam gra w duecie o nazwie "Dwa cymbały" - zaśmiał się Wave. - Mam nadzieję, że się obrazisz za tę nazwę?
Krukon zeskoczył z płyty peronu na tory.
Siedzenie już mu się nieco znudziło, a po za tym robiło się zimno od siedzenia na betonie. Waverley lubił stacje kolejowe, a najlepiej takie opuszczone. Miały w sobie jakąś melancholię i smutek z powody tego, że zostały opuszczone.
Świat o nich zapomniał. Pozbył się jak czegoś niechcianego. A tak czasami czuł się chłopak, kiedy wspominał swojego ojca.
- Też nie jestem za dobry w relacjach z ludźmi - powiedział Wave, czym raczej nie pocieszył Camille. - Ale sądzę, że dasz radę. Chociaż łatwiej powiedzieć niż zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 140
Dodatkowo : teleportacja, hipnoza
  Liczba postów : 86
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5156-camille-alice-anderson#150911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5157-no-chodz-sie-wpisz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5158-noctum




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Pią Mar 22 2013, 21:21

"Dwa cymbały". Taka nazwa zdecydowanie przyciągnęłaby widownię, ale raczej chętną zobaczenia jakiegoś kabaretu. Chociaż duet grający na harmonijce i nieudolnie na trójkącie nie różniłby się zbytnio od takiego przedstawienia...
- Pewnie, że się nie obrażę... - Machnęła ręką. Gdyby powiedziałby to ktoś, kogo nie znała pewnie by się przejęła, ale Wave'a znała na tyle dobrze, by wiedzieć, że żartuje. Uśmiechnęła się do siebie. Jej życiowa misja rozweselenia przyjaciela jak na razie przebiegała bardzo pomyślnie. To już kolejny żart dzisiejszego dnia!
Camille również zeskoczyła z płyty peronu. Spojrzała uważnie w lewo i w prawo, sprawdzając, czy nie nadjeżdża jakiś pociąg. Co prawda było to mało prawdopodobne, ale ostrożności nigdy za wiele. Spojrzała w niebo. Miała wrażenie, że nieco się przejaśniło. Jak dobrze... Może w końcu dotrze tutaj wiosna... Przeniosła wzrok na Wave'a i uśmiechnęła się niepewnie.
- Powoli, acz sumiennie trzeba będzie pracować, a wszystko się uda. - Powiedziała, chociaż sama nie była przekonana do swoich słów. Nie wiedziała dlaczego miała taki problem z relacjami międzyludzkimi. Aby czuć się swobodnie w czyimś towarzystwie musiała taką osobę naprawdę dobrze znać.
- Jakoś sobie poradzimy... Zresztą nie będzie innego wyjścia. - Powiedziała i westchnęła cicho. Zakuwanie po nocach? Nie ma problemu! Rozmowa z ludźmi? Życiowa tragedia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 243
  Liczba postów : 384




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Pią Mar 22 2013, 21:52

Wave chociaż obawiał się całkowicie otworzyć przed ludźmi wiedział, że cały czas nie da się trzymać pozorów. Nie może cały czas budować i pilnować, by mur w okół niego się trzymał i nie chwiał.
To było męczące i Krukon nie raz już się o tym przekonał. Ale zaciskał zęby i jakoś trwał. Chociaż nie zaprzeczał, że ciężko mu było.
Jednakże dlatego doceniał Camille i innych bliskich przyjaciół. Byli dla niego jak druga rodzina, a właściwie część rodziny.
- Damy sobie radę ze wszystkim Camille - powiedział Wave podążając wzrokiem, gdzie biegły tory. Kiedyś, w sumie już całkiem niedługo, te tory zawiozą go do Londynu, by więcej już tu nie wrócić. Ale jeszcze nie teraz.
- Granie przed publicznością też jest łatwe - uznał Waverley. - Dasz radę? W sumie możesz jeszcze śpiewać. Gra na harmonijce wyklucza śpiewanie, ale na trójkącie nie.
Chociaż głośno tego nie mówił, chłopak bał się przyszłości. Tego, co jest nieznane i ukryte przed ludzkim wzrokiem. Jednak nie przyznawał się do tego. Nie chciał dodatkowo jeszcze innych obarczać swoimi problemami. Po za tym nie leżało w jego naturze mówienie o swoich lękach i obawach drugiej osobie. Nawet najbliższym.
Nie umiał, ale też i nie chciał. Więc milczał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Wto Kwi 02 2013, 18:11

Shane wyskoczył z pociągu, obładowany dwiema sporymi torbami i oczywiście futerałem na miotłę. Z nosa zjechały mu nieco jego ciemne okulary, lecz nie za bardzo miał jak je poprawić, dlatego dziwnie potrząsał głową, byleby szkła nie wylądowały na ziemi.
Tłum na dworcu był niezwykle wielki, toteż mężczyzna musiał się przeciskać, by wreszcie trafić do głównego wyjścia.
Deszcz ze śniegiem wcale nie był przyjemnym powitaniem, a chłodny wiatr sprawiał, że Shane miał ochotę wrócić do przedziału. Jednak słowo się rzekło prawda? Znowu postanowił postawić swoje nogi w Hogwarcie, chociaż czuł, ze to może być wielki błąd.
Przecież mógł dalej siedzieć w Irlandii, szczególnie, że za chwile wypas owiec i będzie trzeba pomóc ojczymowi.
Głupie decyzje, głupiego człowieka.
Nic to, pomyślał i skierował się do wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Wto Kwi 02 2013, 20:03

Jeju jeju jak Quenia się cieszyła. Ale czemu? Co się stało? Jak to możliwe? Otóż Szejnik wraca! Podekscytowana nie mogła spać! Łaziła sobie po całym dormitorium i szyła na drutach skarpetki. Co tam, że doszyła kilka dodatkowych palców, będzie miał niespodziankę heheszki. W końcu poszła spać i o losie zaspała! Nie wiedziała co się tak dokładnie dzieje. Obudziła się, a w dormitorium nikogo nie było. Tylko zaspana Quenia ze swoim nieogarem na twarzy. W końcu zorientowała się, że Shane dziś przyjeżdża. Szybko wstała z łóżka, włożyła na siebie jakieś tam ubrania, zapomniała uczesać swoich zajebistych włosów i pobiegła prosto do Hogsmeade. W międzyczasie kilka razy wywaliła się o własne nogi, wpadała na jakiś uczniów, ale w końcu doszła. Kurczę, ale tłumy się zebrały. Teraz to w ogóle go nie zauważy. Ale zaraz! Ktoś tam idzie. To Shane! Kurczę nie zauważy jej, jaka szkoda. Po chwili dziewczyna wpadła na znakomity pomysł. Zaczęła machać rękoma i drzeć się tak głośno, że kruki przegoniła z lasu. Ale ona jest fajna!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Wto Kwi 02 2013, 20:09

Nie mógł nie usłyszeć tego głosu (a raczej ryku) ani nie zauważyć machających rąk znad tłumu. Podszedł więc szybko do Quentine, przyciskając się przez tłumy nastolatków.
- Ha, dzień dobry! – Powiedział, poprawiając sobie torbę na ramieniu. Uśmiechnął się niepewnie, bo i sam nie wiedział co ma powiedzieć. Przecież zniknął tak nagle i po diable, że niejedna dziewczyna z pewnością by zabijała go teraz wzrokiem. Ale nie, zamiast tego panna Fennly skakała z radości.
Aż mu było wstyd!
- Co to, przyszłaś mnie przywitać? – zapytał się głupio, bo przecież zachowanie dziewczyny świadczyło o jednym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Wto Kwi 02 2013, 20:28

Bardzo się cieszyła, że Shane przyjechał. Kij z tym, że nic nie powiedział Queni o jego nagłym wyjeździe. Oczywiście było jej przykro, że nic jej nie powiedział, no ale teraz wrócił! Jest cały i zdrowy i to jest najważniejsze.
- Jest Pan! W końcu! - no właśnie! Ona tu na niego czekała! Bardzo ubolewała, przepadł akurat jak ona miała najgorszy etap w życiu. Dobrze, że Hera, Melrose i inne fajne ziomki przy niej byli i wspierali. Wróciła do grania nas bandżo i nawet nauczyła się robić na drutach. A właśnie! Ma dla niego prezent i to nie byle jaki. Wyjęła ze swojej kieszeni wygnieciony prezent i podała Szejnikowi! - To dla pana, nie musi pan dziękować - jeju jaka ona fajna. Zawsze chciała coś takiego powiedzieć. Ale ona podekscytowana. Bardzo się cieszyła, że jej przyszły mąż ulubiony nauczyciel wrócił. - Nonoono przyszłam pana powitać. To miłe z mojej strony? - no niech już przestanie się popisywać, głupia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Wto Kwi 02 2013, 20:34

Teraz naprawdę się zawstydził – dziewczyna przyniosła mu prezent! I to nie byle jaki! Skarpetki z za duża ilością palców!
- Och, dziękuję! – odparł. – Też mam coś…
Zrzucił nieporadnie torby z ramion i zaczął w nich pospiesznie grzebać, aż wyjał mały pakunek. Niestety, jego zawartość była rozbita.
- Ajajaj, przepraszam? – odparł zakłopotany, widząc jak porcelanowa owieczka skarbonka rozsypuje się drobny mak. – Przykro mi Quentine…
Zrobił niezbyt zadowoloną minę i wyciągnął odpakowany prezent stronę dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Wto Kwi 02 2013, 21:01

Jak dobrze, że mu spodobał się prezent! Tak bardzo dużo determinacji włożyła w te skarpetki, że musiały mu się podobać! Inaczej byłaby smutna i więcej by się do niego nie odezwała. Taki żarcik, jej ale jest śmieszna! Ona też dostanie prezent? Jak fajnie! I to od Szejna!
- Oj tam i tak jest ładny, chociaż i tak nie wiem co to, jest fajny! Wezmę go, może go posklejam - ale ona głupia, przecież nie uda jej się tego złożyć. No ale, najwyżej będzie się z tym męczyć pierdyliard lat. Dla niej to czysta przyjemność składać takie porcelanowe rzeczy. Bardzo jest zadowolona z prezentu od Wolffa. - Serio, bardzo mi się podoba! Zupełnie coś innego, wie pan. Inni dają sobie jakieś drewniane figurki czy inne plastikowe cuda. A tutaj taka niespodzianka, coś fajnego do sklejenia. A jak podobają się panu skarpety? - była ciekawa i to bardzo. Oj dobra już wie, że mu się podobają, ale ona uwielbia się powtarzać, jak fajnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Wto Kwi 02 2013, 21:19

- Tak, podobają mi się. – Odpowiedział chowając okulary do kieszeni. – Dziękuję. Chwila, a ty nie powinnaś być na jakiś zajęciach? A może cie wywalili z uczelni? – zapytał niepewnie.
Przestąpił z nogi na nogę, mrużąc oczy. Przyjrzał się uważnie dziewczynie, która wciąż cieszyła się jak dziecko.
Ostatni raz widział ją taką rozbawioną… ha, w wakacje w Egipcie.
- Musisz mi opowiedzieć co się w szkole zmieniło. – zaproponował, też szczerząc zęby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 25
Skąd : Mediolan, Włochy
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 169
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 514




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Sro Kwi 10 2013, 23:36

Hehe, ale fajnie się z Szejnikiem gada. Jest taki swojski. Nie dziwne, że Quenia jego przyszła żona tęskniła za nim. Nie miała komu robić papierowych zniczy, szyć na drutach jakieś dziwaczne kształty (bo odzieżą raczej tego nie nazwiemy) oraz jego super poczucia humoru. Ach no i tego śmieszniutkiego akcentu, który poprawiał dziewczynie nastrój.
- Jaaaaa? Prze pana, ja to teraz mam wolne, wie pan? Super jest. Zrobiłam, aż sto zniczy z papieru, całe porozwalane. Jak ogarnę to wszystko to panu je przyniosę, o! - oczywiście zapomniała, że jej kochane młodsze koleżanki gdzieś te jej wycinanki i same je zabrały. Ojej ojej Quenia będzie smutna i to bardzo! - Wie pan, same nudy. Chociaż nie! Chyba na zielarstwie jakieś fajne rośliny co gryzą po palcach był fajne. I przez tydzień miałam obklejone palce takimi fajnymi plasterkami, chociaż czarami chceli to wszytko załatwić. Ja tam wolę poszperać w apteczce i pokombinować z tymi plasterkami hehe - i nawet wyciągnęła rękę do Szejnika, by ten popatrzył na jej cudowny zielony plasterek. Teraz niech jej się oświadczy skoro tak eksponuje tą dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Irlandia Castlebar/Dublin
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 193
Dodatkowo : umiem się posługiwać miotłą 8D
  Liczba postów : 235




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Pią Kwi 19 2013, 09:55

Sto zniczy z papieru? Shane nawet nie potrafił sobie wyobrazić takiej liczby, a co dopiero je ogarnąć, gdyby faktycznie je dostał.
- To bardzo... fajnie. - odpowiedział, bo cóż innego miał zrobić? Wzruszył ramionami i przyjrzał się plasterkom na placach Quentine.
- Och, bardzo ładne te zielone... paski. - Powiedział nieco zmieszany.
Gdyby Quenia była starsza a Shane rzuciłby pracę w tej szkole, to z chęcią by się jej teraz oświadczył, ale to tak na marginesie.
Chwycił swoje torby, poprawił swoją kurtkę i zarzucił na ramiona bagaże. Był gotowy by wyjść z dworca.
- Idziemy? - zapytał - Po drodze opowiesz mi co cię jeszcze w te paluchu użarło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Oia, Santorini, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 598
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3715-mia-rizpah-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3717-mia-nie-przemia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3718-mia-r-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11213-mia-r-ursulis#302428




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Nie Cze 09 2013, 01:07

Ech, głupia dziewczyno, co ty robisz ze swoim życiem? Ależ po co uczyć się do egzaminów, po co wypełniać swoje prefekciarskie obowiązki, dlaczego nie napić się jeszcze raz, a następnego dnia znowu, i znowu, i znowu, dlaczego nie olać wszystkiego i po kolejnym popołudniu spędzonym w jakimśtam barze (wydawał się być jej obcy, ale okazało się, że barman już ją znał, takie życie) nie przywędrować na stację kolejową? Może to była taka metafora potrzeby ucieczki, może ostatencyjny manifest zmęczenia? Nie, tak naprawdę po prostu nie wiedziała dokąd idzie, zbyt skołowana, by trafić na właściwą ścieżkę, a naprawdę bardzo potrzebowała gdzieś usiąść, bo zmęczyła się tym niebywale długim spacerem. Może więc i był to manifest zmęczenia, hehe. Cóż za wzniosła idea, no Ursulis powinna dostać jakiś medal za działalność społeczną lub kulturową! I powinni wsadzić go do gablotki w Izbie Pamięci, żeby... nie, nie, chwila, stop, koniec, myślenie o tym miejscu nie było za dobrym pomysłem. Boże.
W każdym razie Mia znalazła się na stacji, odnalazla ławeczę i usiadła na niej. Może pojedzie sobie gdzieś? Dlaczego by nie! Lubiła wycieczki! A może kursują stąd też pociągi do Grecji? Wróciłaby sobie do domu, odpoczęła, napiła wspaniałego, miejscowego alkoholu, popluskała w morzu, opowiedziała ojcu o swojej nowo nabytej siostrze i o tym, że znalazła się jego pożal się boże uochana kobieta, która zaniedbuje kolejne córki. Jak Agis mógł się w niej zakochać? Ech! I chyba nadal kochał, jak Mia czasami podejrzewała. Ciężkie życie Ursulisów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Chorley, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 236




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Pon Cze 10 2013, 17:36

Shiver to miał taki zamiary, żeby spakować się i wyjechać do Chorley. Po raz ostatni przejść po mieszkaniu. Może nawet wreszcie zdjąć wieczko z pudełka ze zdjęciami i zobaczyć, jak ojciec go przytulał... Matka wtedy wydawała się nie obca, ale bardzo kochana... Gotowa oddać życie za chłopaka... Chyba wtedy nawet była w ciąży, albo wydawała się Christianowi za gruba. Taki logiczny umysł Krukona. Nic nie zrobisz... Ale niesiony przeczuciem, że nie tylko on ma kłopoty rozejrzał się. W dormitorium było pusto. Ludzie już teraz wiedzieli gdzie jadą na wakacje. Christian motał się pomiędzy zaproszeniem gdzieś Dahlii, a samotnym wyjazdem. Chyba Gryffonka bardzo aprobowałaby pierwszy pomysł, ale czy to nie było za wcześnie? Może po prostu odwiedzi ją kilkakrotnie... Zaprosi gdzieś na weekend, ale w żaden sposób nie będzie się narzucał... W końcu mieli spore kłopoty już na początku kariery miłostkowej, a do tego i ona mu rzuciła newsa, że aż mu "wesoło" się na duszy zrobiło! I właśnie to było głównym powodem, dla którego znów opuścił zamek. Musiał spróbować znaleźć swoje miejsce i obejrzeć wszystko z dystansu. Przebiegł wzrokiem stare korony drzew w Zakazanym Lesie. Nie mówiły mu dziś zbyt wiele. Były dobrymi kompanami, ale chyba tylko wtedy, kiedy był po alkoholu i machał do nich z Wieży Astronomicznej. Dziś nie był pijany, ani dziko szczęśliwy. Wręcz przeciwnie... Był mu zimno. I nie tylko fizycznie. Dłonie wcisnął w głębokie kieszenie granatowej bluzy, którą chyba nawet sam sobie zafundował. Ot taki z niego szaleniec. Teraz miał sporo do zainwestowania. Co prawda miał mieszkanie w Hogs, ale tak sobie myślał, żeby je sprzedać... Podobnie, jak dom w Chorley, jeśli znajdzie się szaleniec, który będzie chciał to kupić. Shiver szczerze wątpił w swoje zdolności handlarskie. O tak.
Uśmiechnął się pod nosem. Pomyślał, że jeżeli kupi Dahlii jakiś drobiazg w Hogsmeade to nieco poprawi jej humor! Nie żeby ją przekupywał! Absolutnie! Nie mniej jednak coś go pociągnęło na stację kolejową... I chyba wtedy zdał sobie sprawę, jak bardzo zaniedbał jedną z ważniejszych osóbek w jego życiu. Mia! Biedna Mia wyglądała teraz chyba źle. Chyba źle, bo stwierdzał to facet. A on nie lubił obrażać kobiet!
- Miju! - Zawołał po chamsku siadając obok niego i obejmując ją ramieniem. Zabawne, że przy Mijce nie miał z tym oporów, ale to nic. On się nauczy innym też okazywać uczucia! - Wszystko ok? - I wtedy chyba zdał sobie sprawę, że Ursulis to odwiedziła gorzelnię, jeśli w niej nie spała. Lol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 285
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6053-aaron-lawyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6092-sekrety-aarona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6074-magnus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8314-aaron-lawyers




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Sob Sie 31 2013, 11:37

Pojawił się znikąd w feeri krzyku, światła i nieopisanego bólu rozszczepienia.
Wylądował twardo na ziemi, wstrzymując oddech i powstrzymując mdłości. Oślepł na chwilę z bólu.
Uciekł. Uśmiechnąłby się, ale jego usta wykrzywił grymas. Z ubrań pozostały mu poszarpane spodnie i buty. Całe ciało rwało, jakby płonął żywcem. Epicentrum bólu znajdowało się w ugryzionej nodze, która zdrętwiała, oblepiona od stygnącej krwi.
Leżał, oddychając nierówno i tracąc powoli kontakt z rzeczywistością, ale nadal ŻYŁ i udało mu się chociaż na chwilę uniknąć przeznaczenia. Nie był do końca pewien tego, co się stało. Pamiętał tylko krzyk, swój krzyk. Przeszywający ból. Ktoś... coś wlekło go po podłodze. Potem jakieś pomieszczenie...
Huan... Chyba Huan...
Jakieś głosy i groźby, ktoś chciał go skrzywdzić, a on uciekł!
Zmusił się do spojrzenia w dół. Noga wyglądała fatalnie, a na jego torsie brakowało sporego płata skóry. Jęknął cicho i opadł na twardą ziemię.
Teraz musiał stoczyć kolejną bitwę... sądził, że zastanie tutaj tłum uczniów, kogokolwiek, a tymczasem okazało się, że peron był już pusty. Po jego policzkach spłynęły łzy, gdy uświadomił sobie, że nie jest już w stanie podjąć kolejnego wysiłku, że nie uda mu się stąd wyrwać. Wyczerpał limit szczęścia i sił witalnych. Jeśli ktoś go nie znajdzie... umrze tu. I oby to nie byli lunarni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Sob Sie 31 2013, 11:59

Hogwart, piękny Hogwart! Cassandra tęskniła za tym zamkiem, w którym aż huczy od plotek. Nie mogła się doczekać, aż sama da pierwszy szlaban. Bo rany! Była teraz nauczycielką. Poważną osobą z dzieckiem, która może wymagać wiele od swoich podopiecznych i taka będzie. Surowa! Chciała stać się idealnym pedagogiem. W ogóle za dużo w jej życiu było tego „idealny, perfekcyjny”, ale cóż zrobić!
Zostawiła na chwilę dziecko pod opieką swojej przyjaciółki, wracając do domu po ostatnie rzeczy. Chciała spróbować, czy może z maleństwem mieszkać pod jednym dachem z gromadką innych uczniów. Miała nie daleko do domu, więc też nie powinno to stanowić żadnego problemu. Mieszkała w zasadzie nie daleko stacji kolejowej. W swojej podręcznej torebce, naszpikowanej przeróżnymi zaklęciami zmniejszająco – zwiększającymi, niosła swoje bagaże.
Usłyszała trzask teleportacji. W sekundę wyciągnęła przed siebie różdżkę. Słyszała o wielu atakach Lunarnych i niewątpliwie nie chciała być następną ofiarą. Zostawiłaby osierocone dziecko i Villiers dopiąłby swego.
cichy jęk.
Czyli to nie ona była tu ofiarą?
Zaczęła biec w stronę dźwięku, który nagle ustał. A potem głuchy huk upadającego ciała na ziemię. Trzymając kurczowo różdżkę w dłoniach, dostrzegła cień.
Co się działo, czy była w niebezpieczeństwie?
Pisnęła głośno, biegnąc w stronę ciała. Przyklęknęła przy nim i momentalnie zalała się łzami.
- Aaron, Aaron, słyszysz mnie? – rozpoznała ofiarę. Zaczęły trząść się jej dłonie. Prędko musiała go zbadać, czy jest cały. Był pobity, wyglądał jakby dopiero wyrwał się z piekła. Przyłożyła różdżkę do rany, szepcząc kilka razy episkey.
- Co się stało, co Cię boli? – mówiła, oddychając szybko. Była przerażona! Nie wiedziała, co ma zrobić. Zabierać ich stąd, czy mogła Aarona tutaj „podrasować” trochę? Przenosiła dłonie coraz niżej, poszukując kolejnych zadrapań, ran.
- Jesteś rozszczepiony! – prawie że krzyknęła, widząc jak jego noga ledwo trzyma się ciała. Nie była przyzwyczajona do takich widoków. Momentalnie zachciało jej się wymiotować. Wyjęła z torby eliksir, pomagający na rozszczepienie. Łzy kapały na ubrania, ziemię. Nie potrafiła się opanować. Dlaczego to musiał być akurat Aaron? Nie odzywał się, nie wiedziała, co się dzieje. Cała kompletnie spanikowała, ale gdzieś tam w głębi miała trochę rozsądku. Małymi kroplami eliksiru traktowała rozszczepienie, które powoli się zrastało.
- Wiem, boli, boli, ale już niedługo – szeptała. Gdy zobaczyła, że dziura kompletnie zniknęła, odetchnęła z ulgą. – Aaron, mów coś do mnie! – wrzasnęła, szarpiąc go za ramiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 285
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 291
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6053-aaron-lawyers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6092-sekrety-aarona
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6074-magnus
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8314-aaron-lawyers




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Sob Sie 31 2013, 18:51

Poczuł czyjąś obecność. Usłyszał krzyk. Kobiecy głos. Ktoś nad nim stanął, ktoś się pochylił. Bał się. Bał się, że to mogą być lunarni. Przyszli po niego. Namierzyli go i teraz chcą dokończyć to, co zaczęli. Oddychał głęboko. Wyciągnął ręce i zacisnął je na ubraniach dziewczyny, która się nad nim pochyliła.
Nie rozpoznał jej perfum, ani jej głosu. Nie rozpoznał jej twarzy. Z trudem łapał oddech. Czuł też ulgę. Walczył z sennością. Obawiał się snu, jakby ten oznaczał wyrok śmierci. Przestawało boleć - umierał?
Wracały kolory. Jego noga nadal krwawiła, ale teraz jedyny ślad, jaki na niej pozostawał, to ten, po ugryzieniu wilkołaka.
Nareszcie udało mu się dostrzec, kto go uratował. Mocniej zacisnął ręce, na jej ubraniach. Tak czy inaczej, nie było w nim wiele energii.
- Lunarni... - wychrypiał z przerażeniem w oczach. - Ścigają mnie... - Przełknął z trudem ślinę. - Oni... oni... - Chciał to powiedzieć, ale nie był w stanie. I tak za chwilę zauważy, za chwilę się dowie, nie pozwoli mu tutaj zdechnąć, jakby był zwykłym psem!
Poruszył z jękiem nogą. Spojrzał na nią, zwracając jej uwagę na ślady ugryzienia.
- Cass... - Puścił ją. Obawiał się, że kiedy się dowie, odskoczy, odejdzie, zostawi go tutaj. Jak mógł przewidzieć jej reakcję? Sam by się bał. Stwarzał teraz zagrożenie. Dla niej. Dla jej dziecka. Dla otoczenia. Dla wszystkich, którzy przebywali w jego obecności. Stał się bestią, potworem! Powoli sobie to uświadamiał. Przeszył go dreszcz. Głos uwiązł mu w gardle. Nie był w stanie wykrztusić już ani słowa. Nie wiedział nawet, czego od niej teraz oczekiwał? Chciał wreszcie przerwać ten ból! I odpocząć. Móc spokojnie odpocząć... Gdyby tylko mógł teraz spokojnie położyć się w czystej, ciepłej pościeli, gdyby miał obok siebie kogoś, kogo mógłby przytulić, kto mógłby dać mu choć odrobinę ciepła i oparcia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 26
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Sob Sie 31 2013, 20:01

Zło nadchodziło powoli. Powinna tu pojawić się dramatyczna muzyka, która zwiększała napięcie z każdą sekundą. Lecz to nie był film, tylko podłe życie. Cassandra cała się trzęsła z emocji. Czy to był kolejny atak? Odezwały się w niej matczyne pokłady troski. Nie pozwoliłaby na to, aby cokolwiek się stało z jej grona najbliższych. Nawet jeśli nie potrafiła zdefiniować, jaka relacja ich łączyła, ale na pewno nie był Cassandrze obojętny!
Aaron był cały pokiereszowany. Nie widziała żadnej części ciała bez siniaków czy zadrapań! Zmartwiona co i raz rzucała „episkey”, bo to jedyne, co mogła mu poradzić. Nie była medykiem ani szkolną pielęgniarką! Cassandry wiedza ograniczała się tylko do eliksirów, a przecież nie miała całej „apteczki” przy sobie. Gdy rana z rozszczepienia się kompletnie zagoiła, młoda nauczycielka spojrzała na Aarona, który otworzył oczy. Kryło się w nich przerażenie. Jedyne na co miała teraz ochotę, to przytulić go do piersi i zapewnić, czy wszystko już będzie dobrze.
- Jesteś tu bezpieczny, zaraz przeniesiemy się do skrzydła szpitalnego. – powiedziała jak w amoku, cały czas badając jego ciało. – Ci, powiesz mi wszystko potem, nie masz siły, musimy się przenieść tam – szepnęła, chwytając jego twarz w dłonie.
Kiedy tylko usłyszała kolejny jęk, prawie pisnęła. Tak naprawdę wyszło jej wielkie zapowietrzenie się. Co miała mu powiedzieć. Hej, skarbie, wiesz, że jesteś ugryziony i ta rana wygląda bardzo paskudnie? To było bardzo odkrywcze! W końcu sam to czuł. Nie wiedziała, co ma zrobić. Przestraszyła się i nie na żarty, ale nie dla tego, że mógł ją zaatakować. Co jeśli został ugryziony właśnie przez Lunarnych? To dla niego była trauma. Przytuliła go do siebie, zastanawiając się, co ma zrobić.
- Na Merlina! – wysłała patronusa do skrzydła szpitalnego, a następnie wyczarowała magiczne nosze. Teleportowała się pod samą bramę Hogwartu, a następnie popędziła z Aaronem na lewitującym łożu do Skrzydła Szpitalnego.
[zt x2] odpisz w SS
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Pią Mar 14 2014, 18:36

Echo potrzebowała zmiany miejsca. Przesiadywanie w pokoju wspólnym Gryfonów było na dłuższą metę okropnie męczące. Nieustanne krzyki i zabawy dziecinne w większym stopniu niż te wymyślane przez panienkę Lyons w końcu zmusiły dziewczynę do wybycia z wieży Godryka Gryffindora. Zabrała swój szkicownik i niespiesznie wybrała się do profesora Forestera, licząc na to, że pozwoli jej na spacer do Hogsmeade. Wymyśliła nawet super-wymówkę. Była z niej tak pilna uczennica, że pisząc esej na Zaklęcia rozpisała się tak niesamowicie, że potrzebowała pergaminu, którego nie miała! Średnio oryginalnie, ale po natłoku informacji, jakie ostatnio przetrawiła, trudno było liczyć na coś lepszego. Najważniejszy był fakt, że pozwolenie dostała, więc z małymi tubkami farbek, trzema pędzlami i dwoma ołówkami wybrała się na stację kolejową.
Kojarzyła jej się ze szczęśliwymi wspomnieniami. Tu bowiem przyjeżdżała na początku każdego roku, żeby uczyć się wyjątkowych rzeczy. Miała niesamowitego farta, bo będąc w rodzinie mugoli otrzymała swój najlepszy dar, którego nie zabrakło też dla rodzeństwa. Naprawdę cieszyła się, że Flora i Seth mogli być tu z nią.
Wracając jednak do tematu, Echo doszła na stację kolejową i rozłożyła się wygodnie na ławeczce, wystawiając twarz do słabego słońca. Przesiedziała tak sporo czasu, przenosząc na kartkę zwyczajny widok, do którego wszyscy mieszkańcy Hogsmeade byli przyzwyczajeni. Lecz błogi spokój w pewnym momencie został zakłócony. Iście płomienny zwierzak wskoczył zgrabnie na ławkę, zajmowaną przez Gryfonkę, aby bezczelnie wleźć swoimi łapskami w prawie skończoną pracę. Echo spojrzała na intruza z dezaprobatą i pomachała na niego pędzlem, ale kot za nic miał sobie jej groźby. Wyglądał na zdrowego i miał uroczo spłaszczony pyszczek oraz rozcięte ucho. Lyons zmarszczyła brwi, kojarząc jakieś ogłoszenie z Proroka Codziennego, czytanego przy śniadaniu. Zapamiętała je przez absolutnie obłędne imię kota, który właśnie bezcześcił jej dzieło.
- Ryszardzie, udzielam ci nagany - powiedziała do Lwiego Serca, spychając go ze szkicownika i pakując swoje rzeczy do torby. Zabrała kota, o dziwo grzecznego, z zamiarem napisania do Proroka. Nie miała jednak serca wysyłać go w liście (!), nawet jeśli istniały zaklęcia nieważkości, czy jakiekolwiek inne. Nie mogła narazić takiego uroczego zwierzaka na okropne warunki podróży!

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 82
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8114-jackie-olympia-braxton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8129-good-job#225991
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8130-napisz-mi-cos
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8131-jackie-olympia-braxton#225993




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Wto Maj 13 2014, 17:57

Lubiła obserwować wszelkiej maści środki transportu, gdy znajdowały się już na swoich drogach i gdzieś pędziły. Przypatrywała im się wówczas bacznie i zgadywała, dokąd tak mkną. Miało to na nią jakiś dziwnie relaksujący wpływ. Może po prostu była wielką wielbicielką ruchu, którego widok uspakajał jej poszarpane przez najróżniejsze emocje nerwy. Nie bardzo wiedziała, na czym to polegało, ale miała tak od zawsze. Szczególnie uwielbiała letnie chwile w Nowym Jorku, gdy szła do ulubionego parku, kładła się na ławce i obserwowała niebo zza okularów przeciwsłonecznych, zwracając uwagę na mugolskie samoloty. Zastanawiała się wówczas, gdzie też te przedziwne  maszyny lecą, kto znajduje się na pokładzie i czy dotrą bezpiecznie do docelowego miejsca? To były takie malutkie dziwactwa Jackie, które przypominały jej o tym, że czas dla siebie samej jest ogromną wartością i może wiele zmienić, a przede wszystkim pomóc poukładać myśli w głowie i uświadomić, że człowiek jest tylko drobną częścią tego ogromnego świata, tak nic nieznaczącą przy jego obliczu.
Braxton sama za bardzo nie wiedziała, jak trafiła na stację kolejową, błądząc po tej całej słynnej wśród Hogwartyczków wiosce, ale kiedy już tutaj dotarła, bardzo się ucieszyła. O tej porze miejsce było nadzwyczaj spokojne, ciche. Świeciło pustkami, ale jej to ani trochę nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, z delikatnym uśmiechem zadowolenia podeszła do jednej z odrobinę zniszczonych ławek, siadając na niej po turecku i wlepiając spojrzenie wielkich oczu w tory. Nawet pociągi nie były specjalnie chętne, by tu zawitać. Ale ona miała czas, nawet dużo czasu. Zaczeka.
Otworzyła torbę, wyciągając z niej znamienny przedmiot. Srebrny, opatrzony tajemniczymi symbolami, które ktoś znający się na runach powinien bez problemu rozszyfrować. Jackie przejechała machinalnie po jednym ze znaków na papierośnicy, którą dostała od brata na siedemnaste urodziny. Była to część prezentu, bo drugą stanowiła pasująca wizualnie piersiówka, skryta w odmętach damskiej torby. No ładnie ją Ray podsumował, ładnie! Uśmiechnęła się do wspomnień, wyciągając papierosa i wsadzając go sobie między wargi. W chwilach samotności, wolnych od książek, pergaminów, list składników najróżniejszych eliksirów i notatek, przypominała sobie, jak bardzo tęskni za domem i Salem. Nie marudziła, Merlinie broń, ale rozłąka z tym, co znała od podszewki i kochała całym sercem, była naprawdę trudna. Fakt, że dramatycznie szło jej w Złotym Sfinksie wcale nie pomagał. Była cholernie ambitna, więc kilkudniowe zmagania z głupią mapą nieba stanowiły dla niej niemalże upokorzenie. Oczywiście w listach do mamy rozpisywała się, że jest dobrze, wszystko okej, bez obaw. Nie chciała jej martwić i narażać samą siebie na kolejne pytania z serii dziecko, dbasz o siebie?  Jesz zdrowo, bierzesz witaminy? Pamiętasz przecież jak ostatnim razem wyniszczyłaś organizm, blabla. Nie, miała tego dosyć.
Zaciągnęła się, wypuszczając po raz kolejny dym z ust i łapiąc się na tym, że znowu pali. Nie wróżyło to nic pozytywnego, popalała od piętnastego roku życia zawsze wtedy, gdy dopadała ją frustracja, gorycz, złość, czy zobojętnienie, podejrzanie zalatujące znudzeniem. Cóż, przynajmniej prezent od Raya się przydawał, a okoliczni sklepikarze zarobią na jej przyjeździe. Parsknęła śmiechem, który częściowo został zagłuszony przez dźwięk nadjeżdżającego pociągu. Dudnienie zbliżało się coraz bardziej, a Jackie zastanawiała się, dokąd by pojechała, gdyby wsiadła. Chyba do Londynu, ale nie była pewna. Uniosła brew w oczekiwaniu, przez zamyślenie przegapiając moment, w którym na peronie rozległy się kroki niespodziewanego przybysza. Powiew wiatru zatańczył w jej włosach, rozwiewając je niemal na wszystkie strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 244
  Liczba postów : 185
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8355-wojtek-zielinski
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8357-kloc-sie-ze-mna#235046
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8358-skoro-juz-musisz#235049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8356-wojtek-zielinski#235042




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Wto Maj 13 2014, 23:03

A gdyby tak uciec od życia, wziąć wolne, zatrzymać się na kilka chwil i przestać oddychać? Wsiąść w pociąg i jechać. Podziwiać widoki za oknem i więcej nie wrócić. Czy ktoś by zauważył? Czy ktokolwiek przejąłby się zniknięciem jednej osoby? Zależy o kogo by chodziło. Nigdy nie był jednoznacznej odpowiedzi. Zawsze musiały paść kolejne pytania, aby móc powiedzieć co by było gdyby… Zieliński błądził od dawna. Zapominał o wielu sprawach, osobach, ulotnych chwilach dzięki którym był lepszym człowiekiem. Teraz nim nie był. Smętnie się prowadził, błąkał się nie wiedząc co ze sobą zrobić. Nie planował, nie wyprzedzał dnia, nie oddychał. Wziął wolne od życia. Łapał oddech. A może i go nie łapał. Zapominał jak to jest kiedy krew buzuje w żyłach, kiedy wyczekuje się następnego dnia. Nie czekał już na nic. Matka go olała, los z niego zakpił. Odwrócił się od większości ludzi i tonął samotnie, bo tak wybrał.
Zaciągnął mocniej kaptur na głowę chcąc uchronić się przed wiatrem, który przeszkadzał mu za każdym razem jak tylko opuścił zamek. Nie było w nim nic przyjemnego. Był złowrogi i zapowiadał kłopoty. Nic dobrego za sobą nie niósł, nie mógł. Zieliński nie lubił takiej pogody, nie chodziło o to, że przygnębiająca była. Niosła ona ze sobą coś złego, złowrogiego. Przynosiła kłopoty. Żal, może ból, a na pewno rozczarowanie. Deszcz za to zmywał wszystko, zaczynał coś nowego. A wiatr? Nie, on nie był dobry. Wydobył z kieszeni kolejnego papierosa, obrócił w palcach i wyrzucił. Nie będzie palił. Rzuci w końcu. Dziś. Tak teraz. Bo nie planował nic, nie mógł się zacząć od jutra. Wszystko musiało dziać się teraz. Bo dlaczego wszystko trzeba było odkładać? Nie rozumiał dlaczego jutro ma być lepsze od dziś? Bo nie było. Nie kiedy wiał wiatr. Mógł się teleportować, mógł machnąć na Błędnego Rycerza,, mógł wsiąść na miotłę. Ale szedł pod wiatr. Czuł jak nieprzyjemnie przeszywa jego ciało, ale nie przestawał. Bo wtedy coś czuł. Cokolwiek. Tak znikome to było, że tylko go utwierdzało w tym, że znikał. Tonął tak bardzo. Nie mógł dłużej tak iść. Odwrócił się tyłem do wiatru, który też postanowił zakpić z niego zmieniając kierunek. Zaśmiał się wtedy głośno spoglądając w górę jakby wiszące nad nim fatum miało się zlęknąć jego wzorku. Jakby chciał przekazać, że to za mało. Gotowy na więcej ruszył dalej. Na stację, wziąć urlop od życia.
Akurat wjeżdżał pociąg. Nieważne dokąd, oby jak najdalej. Wszystko było teraz na wyciągniecie ręki, to całe znikanie. Napisze później do Jaśminy, do niej będzie musiał. Pogrążony w myślach nie zauważał nikogo. To znikanie go tak zaabsorbowało, że patrzył nie widząc. Wpadł na Braxton. Na Jackie. Na nią. Losie jakie masz jeszcze karty w rękawie? No dalej rzuć je wszystkie. Razem z wiatrem niech popędzą. Nie będę ich zbierał, nie będę za nimi biegł.
- Nie pal. Rzuć razem ze mną - powiedział wyciągając z jej smukłych palców papierosa, którym zaraz to się mocno zaciągnął. Dym wypełniający płuca przyniósł ukojenie. Nie wiedział przed czym, ale było lepiej. Rzuci wtedy kiedy większość ludzi. Jutro. Magiczny dzień. Najbardziej zapracowany. Załapał ją za rękę ciągnąc w stronę krawędzi peronu. Pociąg wjeżdżał rozpędzony, nie mógł nagle się zatrzymać. Nie było takiej możliwości kiedy dwójka nastolatków stanęła na krawędzi. Kiedy Zieliński pociągnął za sobą Braxton nie mogła protestować. Za późno było. Powietrze mocniej uderzyło w niego kiedy pociąg przejechał tuż przed nimi. Tak blisko, że wstrzymał oddech jakby mógł on mu teraz zaszkodzić. Chciał coś poczuć. I teraz tak było. Serce kołatało, a Zieliński tylko głośno się śmiał. Za blisko. Nie puścił jej ręki, mocniej przyciągnął do siebie, aby poczuła to samo. Żeby mogła dzielić z nim chwilę, której więcej nie doświadczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 82
  Liczba postów : 87
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8114-jackie-olympia-braxton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8129-good-job#225991
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8130-napisz-mi-cos
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8131-jackie-olympia-braxton#225993




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Sro Maj 14 2014, 21:18

A czy ucieczka miała jakikolwiek sens? Prędzej, czy później, stare demony odnajdywały Twoją kryjówkę i z lubością Cię dopadały, uderzając z większą mocą, niż kiedykolwiek. Pewne rzeczy można było odwlekać w czasie, jasne, aczkolwiek w końcu i tak przychodziła na nie pora. Choćbyś się bronił rękami i nogami, problemy wracały i  skubane nie dawały na dłuższą metę o sobie zapomnieć. Można było czmychnąć ponownie, i jeszcze raz, i jeszcze, ale co to było za życie? Wieczna ucieczka przed tym, z czym i tak kiedyś trzeba się uporać. Przynajmniej tak to wszystko postrzegała Jackie. Ona zawsze mierzyła się z tym, co serwował jej los. Nie lubiła nierozwiązanych spraw, niedopiętych kwestii. W jej świecie wszystko musiało zostać powiedziane i zrobione, nie było mowy o zdezerterowaniu. I może to ją czasami tak bardzo wykańczało?
Wstała, wyczekując widoku pociągu. Przeszła się tam i tu, nie spuszczając wzroku z torów, intensywnie myśląc o czymś, co było znane tylko i wyłącznie jej. Zauważyła przybysza zdecydowanie prędzej, niż on ją. Zieliński. Człowiek-zagadka. Ten, którego nie spodziewała się raczej tutaj zastać, a mimo to bardzo pasował jej do cichego, opuszczonego peronu. Zamyślony, zanotował jej obecność dopiero wtedy, gdy na nią wpadł. Rozbawiło ją to trochę, ale nie śmiała się. W zamian obdarzyła go przeciągłym, bystrym spojrzeniem. Nie przerwała kontaktu wzrokowego nawet wówczas, kiedy bezczelnie odebrał jej papierosa.
- Jasne. – odpowiedziała tylko spokojnie, unosząc brew. Oboje doskonale wiedzieli, że do tego nie dojdzie. Bo po co ktoś miał rzucać fajki, skoro lubił palić? Sprzeczność. Braxton nigdy nie rozumiała tej dziwnej logiki osób deklarujących zerwanie z nikotynowym nałogiem, który właściwie spełniał w ich życiu niemal zbawienną rolę. Oczywiście mocnym argumentem było zdrowie, ale co poza tym? Świadome odbieranie sobie przyjemności było dla niej więcej niż podejrzane. Ale mniejsza z tym.
Jego ręka tak szybko chwyciła jej własną, że nawet nie zdążyła zareagować. Już ją gdzieś prowadził, z siłą nieznoszącą protestu. A Jackie była na tyle zaskoczona, że nawet nie przyszło jej na myśl, by stawić jakikolwiek opór. Oprzytomniała dopiero wtedy, gdy nagle znaleźli się na krawędzi, niebezpiecznie blisko zagrożenia. Jej oczy wydawały się jeszcze większe niż normalnie, w szarości otoczenia błyskały dziwnymi iskrami. Przez krótką chwilę pomyślała, że Zieliński zamierza skoczyć wraz z nią w dół i zabić tu i teraz.
- Wojtek.. – rzuciła spiesznie, z pewną obawą. Chciała powiedzieć coś jeszcze, wykonać jakiś gest, wykrzyknąć mu, że oszalał, ale emocje skutecznie zamknęły jej usta. Za szybko, za blisko, za mocno..
Solidny podmuch zaatakował jej ciało, a strach zamknął oczy. Zadziwiające, jak wiele mogły zdziałać ułamki sekund, tak rzadko doceniane na co dzień, a wychwytywane dopiero w chwilach potencjalnego zagrożenia, jakiejś adrenaliny. Pociągu już nie było, chłopak się śmiał, a serce Jackie wariowało, wybijając pospieszny, nieznany rytm. Jakieś dziwne westchnienie wymsknęło się z ust dziewczyny. Jedyną rzeczą, która utrzymywała ją przy rzeczywistości w tym momencie, była dłoń Zielińskiego, którą Braxton ściskała tak mocno, że pewnie aż boleśnie. Korzystając z bliskości, przysunęła się bardziej i oparła czoło o pierś chłopaka, szukając w ten sposób poczucia bezpieczeństwa i uspokojenia zdecydowanie rozstrojonych nerwów.
- Kurwa, nienawidzę Cię. – oświadczyła nagle, gdy jako tako doszła do siebie. Otworzyła oczy, spoglądając na niego i w potwierdzeniu słów  sprzed chwili, uderzyła pięścią w jego pierś, szturchając go. Tym samym oddaliła ich od krawędzi. Tam, gdzie było bezpiecznie. Względnie, bo nie wiadomo co ten typ jeszcze wymyśli! Jakby na przekór wszystkiemu, na ustach Jackie pojawił się tajemniczy uśmiech. Była zmieszana. Czuła lęk, a zarazem jakąś kompletnie poronioną wolność, zadowolenie.
- Dlaczego stawiasz mnie w takich sytuacjach?
Błądziła gdzieś po jego tęczówkach, szukając wytłumaczenia, zaczepki, sugestii. Czegokolwiek. I choć coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że powinna unikać Zielińskiego jak ognia, coś jej nie pozwalało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 244
  Liczba postów : 185
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8355-wojtek-zielinski
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8357-kloc-sie-ze-mna#235046
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8358-skoro-juz-musisz#235049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8356-wojtek-zielinski#235042




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Sro Maj 14 2014, 22:38

Mogła krzyczeć, tupać, kopać. Nikt nie bronił, nie zasłonił jej ust dłonią, nie rzucił zaklęcia. I tak nic nie słyszał, poza pędzącym pociągiem. Równie dobrze mogła mu teraz zdradzić swoją najstraszniejszą tajemnicę bez obaw, że Zieliński cokolwiek usłyszy. Własne myśli mu zagłuszono, a co dopiero słowa, które mogły paść a jej ust. Podmuch był na tyle silny, że zrzucił mu kaptur, którym skutecznie chciał się chronić od wiatru. To nie było teraz ważne, ważna była chwila. Ten moment kiedy pociąg był na tyle blisko, że niemal czuł go całym ciałem. Dostał dokładnie to czego chciał. Poczuł wszystko tak mocno, że musiał zacisnąć oczy, chociaż obiecywał sobie, że tego nie zrobi. Nie mógł postąpić inaczej to był odruch nad którym nie umiał zapanować. A później był tylko głośny śmiech, który niekontrolowanie wyrwał mu się z gardła. Nie pamiętał w którym momencie mocniej zacisnęła dłoń czy na samym początku, a może później. Ale tak się stało, a teraz swojej nie wyrywał. Objął Jackie ramieniem chcąc uchronić chyba tylko przed samym sobą. Nie było tutaj nikogo więcej kogo mogłaby się obawiać, ani nic co by na nią czyhało. Prócz Zielińskiego, który nie zamierzał jej puścić. Zaciągał się jej zapachem, który przyjemnie drażnił nozdrza. Bo już po wszystkim, pociąg przejechał. Już go nawet nie widział. Nie żeby za nim patrzył. Tak po prostu wiedział, że już nie ma za czym. Bo nawet nie chciał patrzeć jak odjeżdża bez niego.
- Nie bardziej niż ja Ciebie - rzucił w odpowiedzi nie odsuwając się ani o centymetr. Była niższa. Nawet mógł powiedzieć bez obaw, że dużo. Bez problemu ochroniłby ją przed wszystkim, ale nie przed sobą, a teraz tym uściskiem to właśnie chciał zrobić. Nie próbujmy zrozumieć Zielińskiego, sam ma z tym wieczny problem. Ze zrozumieniem siebie. Pozwolił się uderzyć, pozwolił się odsunąć od krawędzi chociaż w tym teraz nie było już większego sensu. Nie sądził, aby zaraz przejechał kolejny pociąg. A nawet to już nie byłoby to samo. Ten pierwszy raz podobno jest zawsze najlepszy.
- W jakich? - spytał jakby przed chwilą nic się nie stało. Chociaż czuł, że serce nadal mu kołatało, jakby zaraz miało się wyrwać z piersi. Przejechał tylko dłonią po jej policzku zadając pytanie. Tak niewinnie musiało to teraz wyglądać. Jakby ktoś postronny znalazł się teraz na peronie zapewne pomyślałby, że dwójka młodych ludzi wita się ze sobą po rozłące. Chłopak wyszedł po swoją dziewczynę, aby odebrać ją z podróży. Pokazać jaki jest opiekuńczy, jak bardzo mu zależy. Dlatego nie watro wysnuwać wnioski na podstawie słabych obserwacji. Patrzył w oczy Braxton przez chwilę, a później zjechał spojrzeniem niżej. Na zaróżowione od wiatru policzki, aby zaraz zatrzymać na ustach. Nachylił się, aby lepiej ją słyszeć, tak to sobie tłumaczył, bo jakoś musiał.
Nie wiedział dlaczego nadal tutaj z nią stał. Gdyby wpadł na kogoś innego już dawno by go nie było. Poszedłby dalej nie myśląc nawet o tym, aby zobaczyć jak to jest kiedy tak blisko ciebie przejeżdża pociąg. To ona tak zadziałała na niego. Wszystko było winą Jackie, która stała teraz niebezpiecznie blisko. Zbyt blisko, bo mogła bez problemu poczuć, że serce dopiero zaczynało mu się uspokajać, chociaż pociąg już dawno zniknął z zasięgu wzroku. Szedł przecież wziąć od życia urlop, a ona skutecznie mu do uniemożliwiała. Stojąc tutaj, tak przed nim z tymi zaróżowionymi od wiatru policzkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Stacja kolejowa w Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa Hogsmeade
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-