IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Stacja kolejowa w Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Pią Cze 11 2010, 22:55

First topic message reminder :


Stacja kolejowa w Hogsmeade

Niewielka stacja kolejowa znajdująca się się w wiosce zawsze kojarzy się z początkiem roku szkolnego, kiedy pełna jest uczniów przyjeżdżających do Hogwartu. Jednak na co dzień widuje się tu niewielu ludzi. Pociąg do Londynu kursuje tu każdego dnia, rzadziej można tu natrafić na te odjeżdżające w innych kierunkach.


    Bilet pociągiem do Londynu (podróż trwa ok. pół dnia) – 7gBilet Błędnym Rycerzem do Londynu (podróż o wiele szybsza) – 9g




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Nowy Jork, USA obecnie Londyn, UK
Czystość Krwi : 10%
Galeony : -28
  Liczba postów : 34
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15498-rosaline-cordelia-zakrzewski?nid=2#416487
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15504-elo-elo-3-2-0#416527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15505-borowka#416528http://czarodzieje.my-rpg.com/t15505-borowka#416528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15499-rosaline-cordelia-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Wto Gru 05 2017, 22:56

Absolutnie nie miała pojęcia z kim przyjdzie jej się zmierzyć- to prawda. Nie ma co ukrywać, bez większego wahania wysłała CV, przyjechała na rozmowę z dyrektor, dostała pracę i liczyła, że ktoś powie jej coś więcej o mężczyźnie od którego (w pewien sposób) będzie zależna przez najbliższe miesiące niż "niezwykły fachowiec swojej dziedzinie", "specyficzny typ" i "nie wspominaj o rodzinie". Była pewna, że jak napisze tym potworkom z Francji, że tu przyjedzie to oni od razu zasypią ją lawiną mniej i bardziej potrzebnych informacji. A tak? Idzie na spotkanie z tygrysem i nawet nie wie jaki kolor ma ten tygrys. Nic nie wie, oprócz tego co o nim napisano w czasopismach i co wydawca zdecydował się umieścić w jego książce.
Mężczyzna bardzo zgrabnie wybrnął z jej gafy, a kiedy powiedział, że jest zarejestrowanym animagiem skinęła aż głową w wyrazie uznania.
- Podziwiam, naprawdę podziwiam - powiedziała, a w jej głosie było słychać szczery szacunek. Lubiła ludzi ambitnych, a jeszcze bardziej ludzi ambitniejszych od siebie. I lubiła się takimi ludźmi otaczać. Wtedy jej samej chciało się bardziej. Ludzie ambitni i pełni pasji idealnie motywowali do dalszych działań, do samorozwoju i w końcu do samorealizacji. Chyba nie będzie unikać pana Bergmanna na szkolnym korytarzu, bo wydaje się być całkiem w porządku gościem.
- Mój brat poradził mi bym lepiej nie chwaliła się z jakiej rodziny pochodzę. Podobno to kwestia opinii, dlatego więc pytam - wyjaśniła wzruszając lekko ramionami, jakby chcąc się jeszcze dodatkowo usprawiedliwić z tego pytania. Spojrzeniem omiatała magiczne szyldy sklepów, gdzie gdzieniegdzie tańczyły radośnie manekiny, w innym zaś miejscu opierały się zalotnie o witryny zapraszając do drzwi, a w jeszcze innym zwyczajnie spały.
- Nie, proszę palić - od razu odpowiedziała i na chwilę zatrzymała się kiedy zobaczyła w oddali ogromne zamczysko z tysiącem okien odbijające się na tafli ogromnego jeziora.
- Niech zgadnę... Hogwart? - parsknęła mimowolnie, bo już doskonale wiedziała o co tyle szumu. Salem w porównaniu do tego zamczyska wyglądało jak dom uciech na prowincji czyli... bez porównania jednak. Szczęka nieco jej na chwilę opadła, ale szybko opanowała ten odruch.
- Co jest nie tak ze schodami? - zapytała ciągle próbując objąć wzrokiem ogrom tego wszystkiego. Już widzi siebie jak w szpilkach pokonuje jakieś schody. Patrząc stąd to całą setkę różnych schodów. Chyba plan wyglądania nieskazitelnie odejdzie na bok na rzecz adidasów, dżinsów i ukochanych sweterków pod odpowiednią szatą czy czymkolwiek czego będą wymagać przełożeni. O właśnie, a'propos przełożonych...
- Więc... jaki jest profesor Fairwyn?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 394
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 472
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Sro Gru 06 2017, 11:09

Nie potrzebował kolejnych zachęt; wysycanie się nikotyną było u niego iście nieregularne - potrafił spędzić dzień bez palenia (rzadko), czasem, przeciwnie - zaciągać się wręcz co chwilę, z krótkotrwałymi przerwami. Teraz potrzeba znów wzrosła, a rozjarzenie się spopielanej końcówki przyjął z nieukrywaną ulgą. Spomiędzy spierzchniętych warg zdołał ulecieć kłąb dymu. Podobnie jak Rosaline, spojrzenie Daniela otarło się o doskonale znajome, strzeliste sylwetki wież oraz niższych budynków, tworzące kompleks sporej wielkości zamku.  
- Robi wrażenie, prawda? - zapytał. Hogwart był jedną z największych szkół - i, musiał przyznać - wyglądał naprawdę pięknie. Było coś majestatycznego w tych murach, tajemnicza, zapisana historia pokoleń uczęszczających od wieków. Pewnie dlatego nie żałował przenosin; ba, gdyby nie wola ojca o kontynuowaniu tradycji - zapewne również mógłby określać się absolwentem.
- Są dość… kapryśne. - Zmarszczył czoło w wyrazie zastanowienia. Próbował znaleźć możliwie najlepsze z określeń. - Przemieszczają się. Czasami podróż z piętra na piętro zajmuje o wiele dłużej - …oraz należy niezmiernie uważnie obserwować podłoże. Wolał jej jednakże bardziej nie niepokoić tą kwestią. Zobaczy - nieuchronnie - na własne oczy ten przesycony magią fenomen. Wówczas zrozumie. On był zmuszony poruszać się ową drogą (nie licząc nadarzającej się sposobności podróży w przybraniu formy zwierzęcia) - jego gabinet i klasa mieściły się na dwóch różnych piętrach. Ponadto, z zasady - dość często goszcząc też w bibliotece - nie zwykł pozostawać statycznym.
- Jeśli szukała pani obeznanego w tej dziedzinie człowieka, jest to możliwie najlepszy wybór - zakończył. Celowo nie powiedział nic więcej  - tylko i wyłącznie w owym przypadku, panno Zakrzewski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Nowy Jork, USA obecnie Londyn, UK
Czystość Krwi : 10%
Galeony : -28
  Liczba postów : 34
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15498-rosaline-cordelia-zakrzewski?nid=2#416487
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15504-elo-elo-3-2-0#416527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15505-borowka#416528http://czarodzieje.my-rpg.com/t15505-borowka#416528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15499-rosaline-cordelia-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Pią Gru 08 2017, 02:59

Niezaprzeczalnie Rosaline miała także problem z nikotyną. Kiedy tylko się mocno zdenerwowała to zaraz można było ją spotkać z papierosem pomiędzy wargami. Zaciągała się wtedy niczym rasowy żul, wyciągając tylko papieros po to, by strzepnąć popiół. W normalnych warunkach, kiedy nastrój był dobry nie miała żadnej ciągoty do używki. Lubiła jednak czynić niewybredne uwagi na ten temat, więc ktoś kto jej nie znał mógłby bez problemu uznać, że ma do czynienia z zagorzałą przeciwniczką. Teraz jednak darowała sobie wszystkie te uwagi uznając, że najzwyczajniej w świecie tak nie wypada. Mężczyzna był starszy i zapewne doskonale świadomy czyhających na niego chorób śmiertelnych wynikających z bycia palaczem. No bo ona oczywiście palaczem nie była. Co najwyżej popalała od czasu do czasu. Ale palaczem w swoim mniemaniu nie była.
- Robi wrażenie, to prawda - przyznała mu rację i uśmiechnęła się szeroko. Aż poczuła w sobie nostalgię i wróciła myślami do Salem. Może i nie mieli wypasionego zamczyska, ale każdy miał kota. Jej kot zdechł na drugim roku studiów i jak napisała o tym do swojej przyjaciółki z Instytutu to ta od razu odpisała jej, że to dlatego, że wyczerpała z niego całą magię. Tak, ludzie stamtąd w wierzyli w to, że koty zwiększają moc czarodzieja, a po wyczerpaniu swojej mocy zdychają, by odrodzić się znów- niekoniecznie w kociej formie. O tym mówiono dość odważnie i bez skrępowania. Ale przyznać, że szkoła stoi dokładnie w miejscu gdzie palono czarownice na stosie to już nie tak łatwo.
- W Hogwarcie wolno mieć koty? - a może czas na nową pomoc czarodziejską? W sumie- dlaczego nie! Lubiła koty. Szczególnie devon rexy, chociaż akurat te zachowywały się jak psy. Przynajmniej jej Felek był taki. Przychodził zawołany po imieniu, aportował i szczekał na sowy. Idealny kompan.
- Jeszcze jakieś pułapki o których powinnam wiedzieć przed wejściem? - znów uśmiechnęła się pogodnie w kierunku Bergmanna. Zdążyła go już szczerze polubić.
- Wiem. Chodziło mi bardziej o kwestie osobowościowe. Czy jest miły? Czy uczniowie go lubią? Czy generalnie jest w porządku i takie tam... - mówiąc te słowa w sumie wiedziała już, że nie ma co na to liczyć, żeby był miły i takie tam, bo jej rodzeństwo od razu napisałoby to w listach. No właśnie. Zamiast jednak gratulacji były słowa pocieszenia, a to nigdy nie zwiastuje niczego dobrego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 394
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 472
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Sob Gru 09 2017, 23:07

- Jak najbardziej - rozwiał jej wątpliwości wobec czworonożnego pupila. - Jest lista rozpatrywanych przez szkołę zwierząt. - Nie wczytywał się w nią; miał tylko sowę, co oczywiste - niestety - nienawidzącą go całym drobnym, ukrytym pod nastroszeniem piór sercem. Zwierzęta niezbyt przepadały za Danielem Bergmannem - on pozostawał w stosunku do nich neutralny. Nigdy nie odczuwał potrzeby wielkiej przyjaźni i wielkiej więzi łączącej człowieka z innym gatunkiem; nie chciał mieć psa albo kota. Była to niemal wrodzona tendencja - obecna jeszcze w dzieciństwie
- Niekoniecznie. Teraz możemy się skupić - powiedział, ogarniając dokładniej po raz ostatni wzrokiem sylwetkę zamku - na samych zaletach placówki. - Papieros niedługo potem wydał ostatnie tchnienie - słabo widoczną, wspinającą się resztką sił smużkę, drżącą w objęciach wiatru. Nadmierne straszenie byłoby - po pierwsze - niestosowne, po drugie zniechęcało, po trzecie, było najzwyczajniej nieprawdą. W Hogwarcie pomijało się niewygody - choć zawsze irytowała mężczyznę podróż z piętra na piętro, poniekąd zdołał pogodzić się z takim losem.
Merlinie, drążyła.
A on tak bardzo nie chciał jej odpowiadać.
- Panno Zakrzewski, tutaj każdy jest miły - wywinął się padającą z ust niejednoznacznością; jak miał w zwyczaju - ponieważ takie istnieją normy.
I tak - rzeczywiście - miała się prawda. Utkwił w kobiecie skoncentrowane spojrzenie, uważnie obserwując mimikę, możliwe do zajścia drgnięcia, przepływające emocje.
- Problem tkwi jednak w interpretacji tych norm - przyznał - która dla wszystkich jest inna. - Tutaj tkwiła esencja prawdy, którą kobieta już za niedługo powinna była zrozumieć. Edgar Fairwyn nie miał przyjaciół, niekoniecznie bywał uwielbiany przez uczniów, chociaż zarazem - nie obrzucał ich wyzwiskami przy każdym zapadłym słowie. Edgar Fairwyn był bardziej wyrafinowanym człowiekiem, który mistrzowsko potrafił obrażać pośrednio, kąsać w zawoalowanych stwierdzeniach. Być może - właśnie to podświadome wrażenie pogardy było zdaniem większości jego najgorszą cechą.
- Niestety, nie mogę dalej już towarzyszyć. Mam wkrótce lekcję - poinformował ją później, kiedy znaleźli się wewnątrz zamku. - Dawson - zawołał nawiniętego w pobliżu Puchona - zaprowadź panią do gabinetu profesora Fairwyna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 23
Skąd : Nowy Jork, USA obecnie Londyn, UK
Czystość Krwi : 10%
Galeony : -28
  Liczba postów : 34
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15498-rosaline-cordelia-zakrzewski?nid=2#416487
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15504-elo-elo-3-2-0#416527
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15505-borowka#416528http://czarodzieje.my-rpg.com/t15505-borowka#416528
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15499-rosaline-cordelia-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   Nie Gru 10 2017, 16:26

Wolno mieć koty? Cudownie! Jak tylko wyprowadzi się z kanapy Lysia i Bianci do własnego mieszkanka to od razu zacznie poszukiwania nowego najlepszego przyjaciela. Czyż to nie wspaniałe? Jeszcze nie weszła do środka, a już jej się podobało! Ale, ale! Nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca- w końcu nie poznała najważniejszej osoby- swojego pracodawcy.
- Same zalety... Czyli dobrze karmią, wypłacają wynagrodzenie w terminie i dają szansę obcokrajowcom, co w dzisiejszych czasach nie jest aż tak oczywiste? - uśmiechnęła się szeroko pokazując rząd śnieżnobiałych i równych zębów. W Ameryce mieli prawdziwy fetysz odnośnie ładnych uśmiechów i to absolutny "must have" u każdego. Niestety Anglicy nie byli aż tak stomatologiczne przewrażliwieni nad czym Rose ubolewała przy poprzednim dłuższym pobycie, kiedy niemalże w każdym barze który przyszło jej odwiedzić spotykała kogoś bez jedynki. Dużo rzeczy mogła pojąć, ale jedynkę chyba refundują wszystkie ośrodki zdrowia! Toż to podstawa podstaw. Jednak było w niej za dużo amerykańskiej mentalności.
Panno Zakrzewski, tutaj każdy jest miły ponieważ takie istnieją normy.
No i co z tego? Wszędzie chyba istnieją takie normy! Na poczcie, w banku, w sklepie... Czy to jednak daje nam gwarancję, że wszyscy będą tam dla nas mili? Ano nie. Bo nie będą. Nie wszyscy ludzie są mili i doskonale sobie zdawała z tego sprawę. I wiedziała też, że mężczyzna nie chce z nią na ten temat rozmawiać, dlatego najzwyczajniej w świecie zbywa ją frazesami, a jej pozostaje się z tym pogodzić. Tak też więc uczyniła. Uśmiechem skwitowała jedynie jego odpowiedź, bo przecież nie chce drążyć tematu i go, nie daj Merlinie, do siebie zrazić.
Słowa które dodał upewniły ją w tym, że nie będzie miała tak z górki jak się początkowo wydawało i że dostanie tej pracy to była najłatwiejsza rzecz z jej planu, a utrzymanie posady będzie o wiele trudniejsze. Jednak przecież da sobie z tym radę. Musi.
- Dziękuję za wszystko, profesorze Bergmann - powiedziała na odchodne, po czym razem z młodym Dawsonem ruszyła schodami w górę do gabinetu Fairwyna.

[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa w Hogsmeade   

Powrót do góry Go down
 

Stacja kolejowa w Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

 Similar topics

-
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa Hogsmeade
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-