IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Herbaciarnia pani Puddifoot

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 32, 33, 34  Next
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Herbaciarnia pani Puddifoot   Pią Cze 11 2010, 22:58

First topic message reminder :


Herbaciarnia pani Puddifoot

Zaraz po przekroczeniu progu wyczuwa się unoszący się w powietrzu, przyjemny aromat herbaty. Pomieszczenie jest niewielkie i bardzo przytulne, oraz ciepłe, stoliki w nim natomiast są okrągłe i małe. Herbaciarnia ta jest szczególnie ulubionym miejscem zakochanych. Pokój urządzony jest w łagodne, stonowane kolory z przewagą różu i beżu. Można tu spróbować wielu rodzaju herbat i kaw.

Yin i yang
Imbirowa mątwa
Cytrynowy Raj
Malinowy Chruśniak
Sen Memortka
Wiśniowy Gryf
Zielona herbata
Dyptamowy smakosz
Smocze espresso
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato
Syrenie Latte
Porcja dowolnego ciasta
Porcja lodów
Ciastka do kawy

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Pon Cze 20 2016, 21:30

Uśmiechnął się na widok blondynki. Mimo wszystko jej widok momentalnie poprawił mu humor. Miała coś w sobie, co sprawiało, że czuł od razu czuł się lepiej w jej towarzystwie. Nie wiedział, co to było.
- Cześć - przywitał się z nią wstając z miejsca. Delikatnym gestem wskazał jej na krzesło naprzeciwko. Na swoje usiadł dopiero gdy towarzyszka spoczęła na swoim. O ile w ogóle zamierzała to zrobić.
- Siadaj, proszę - powiedział proszącym tonem, a następnie wziął od niej swoje rzeczy. Szybko odłożył je na bok, jakby mało mu na nich zależało. Szaty nie miały większej wartości, zaś różdżka... Jej brak był wielkim kłopotem, to fakt, ale większym problemem były dla niego emocje, jakim targały nim po ich ostatnim spotkaniu.
- Dziękuje za różdżkę. Cieszę się, że jest tutaj, a nie na dnie jeziora. Czego się napijesz? - spytał, trochę nie do końca wiedząc, jak zacząć rozmowę. Wiedział, że powinien jak najszybciej spróbować wyjaśnić sytuację na łódce, ale nie miał pojęcia, jak zacząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Pon Cze 20 2016, 21:43

Co za dżentelmen. Czy to nie jest czasem gatunek wymarły? Raczej mało który facet wstaje przy kobiecie okazując jej w ten sposób szacunek. Skąd ten facet się wziął, że kultywuje tego typu tradycje? Coś jak w tych wszystkich wysoko postawionych rodach. Może nawet do takiego należał. Była ciekawa, ale nie przyszła tu by go wypytywać o rodzinę. Szczególnie, że nie każdy lubi o swojej rozmawiać.
Usiadła oczywiście choć wciąż była lekko zaskoczona jego szarmancją. Oddała mu jego łaszki bez słowa. Jedyne, co by mogła zrobić to przeprosić go, że zapomniała oddać w gdy wracali z jeziora. Jednak ten zdążył już zauważyć, że ślizgonce ciężko to słowo przechodzi przez gardło. Miała nadzieję, że tym razem nie będzie tak uparcie tego wymagał. Nawet, jeśli ostatnio było to dość zabawne. Męczące, ale śmieszne.
- Może gdyby wpadła do wody, to wielka kałamarnica miała by okazję nauczyć się czarować - Nie mogła się nie uśmiechnąć wyobrażając sobie wielkiego mięczaka, który w każdej ze swoich macek trzymał magiczny patyk i ciskał zaklęciami w każdą stronę. Czemu ona ma dzisiaj takie durne pomysły? Jakaś chora głupawka spowodowana mieszanką stresu, radości i wyrzutów sumienia?
- W sumie chyba wezmę lody - Czy to nie była czasem najtańsza pozycja w karcie? Generalnie Tori miała w sobie pewną cechę, o której prawie nikt nie wiedział. W domu rodzinnym żyli w przepychu, a mimo to sama była oszczędna. Bóg jeden raczy wiedzieć dlaczego.
- Na ciebie też patrzyli jak na wariata, jak wszedłeś do Pokoju Wspólnego cały przemoczony? - Ewidentnie chciała wziąć kontrolę nad rozmową. Miała nadzieję, że dzięki temu nie uda mu się poruszyć cięższego tematu. Jednak szczerze w to wątpiła. Zauważyła już, że jest uparty, więc skoro chciał z nią pogadać, to pewnie i tak to zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Pon Cze 20 2016, 22:17

Spodziewał się wielu reakcji Tori. Także tego, że zacznie krzyczeć na niego tak, jak w momencie ich pierwszego spotkania. Dlatego też z ulgą przyjął fakt, że ślizgonka zachowywała się spokojnie, zupełnie jakby byli starymi znajomymi.
- Nieciekawa wizja. Jest już groźna bez umiejętności czarowania - zauważył sprawdzając, jakie rzeczy oferowała herbaciarnia.
Zamówił to samo, co ona. Choć również nie był rozrzutny, to przy wyborze kierował się zupełnie czymś innym. Nie był przekonany co do jakości serwowanych posiłków i napoi, więc jeśli lody okażą się tak okropne jak wygląd herbaciarni, to przynajmniej oboje będą cierpieć tak samo. Skłonił się do pracownicy herbaciarni i zamówił dwie porcje lodów.
- Znalazłem sobie dobrą wymówkę. Powiedziałem, że próbowałem pomóc pierwszorocznym napadniętym przez Irytka - odparł na jej pytanie gdy ich porcje zimnych smakołyków znalazły się na stole - Zamiast na wariata wyszedłem na ciamajdę, który dał się oblać duchowi wodą z kibla, więc może należało milczeń - uśmiechnął się pod nosem, lecz zaraz potem weselsza mina zastąpiła bardzo poważna. Wziął głęboki wdech, wreszcie odważając się poruszyć temat, który ciążył na nim od momentu gdy się rozstali.
- Tori, naprawdę bardzo cię przepraszam. Zachowałem się jak palant. Naprawdę nie wiem, co mnie do tego skłoniło... znaczy wiem, jesteś piękna i... znaczy... - przerwał na chwilę. Tego się obawiał: że się pogubi w swoich tłumaczeniach. Musiał przez kilka sekund uszeregować swoje myśli, nim kontynuował - Nie chciałbym, byś źle o mnie pomyślała. Nie jestem podrywaczem, który zachowuje się tak względem każdej nowo poznanej dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Pon Cze 20 2016, 22:34

- Cas nie możemy jej tak odpuścić. Jeszcze ją kiedyś dorwiemy - Zapowiedziała takim tonem, jakby co najmniej mieli przed sobą misję ratowania całej ludzkości. Najgorsze jest to, że mówiła poważnie. Wprawdzie mówiła, że na razie odpuści poszukiwanie potworów. "Na razie" to słowo klucz. W sumie bardzo zabawne jest to, że potwory to jej pasja, a jednocześnie najbardziej się bała takich ze zniekształconą twarzą. W tym dementorów. Chwała bogu, że potrafiła zaklęcie patronusa, który przybierał u niej kształt węża - pięknego i zabójczego. Jak wila.
Ludzie lubią to miejsce, więc nie mogło tu być tak źle. Choć akurat teraz nie widziała tu nikogo z Hogwartu. Pewnie o tej porze ludzie się raczej włóczą po barach. Pewnie normalnie też by właśnie to robiła. Może napisze do Rience i pójdą się napić kiedyś? Nieważne. Lody wydawały się dobrym wyborem, ale o tym się jeszcze przekonają.
- Bohater zawsze i wszędzie, nawet jak ściemniasz. Co za Gryfon - Przewróciła oczami, ale z uśmiechem pokazując w ten sposób, że żartuje. Gdy ten natomiast skomentował siebie jako ciamajdę oblanego wodą nieciekawego pochodzenia nie mogła się nie zaśmiać na głos. Tak, to zdecydowanie nie jest dobra opinia.
O nie o nie! Robi się poważny. Czyli jednak musieli pogadać. Jej mina też zrzedła. Będzie się musiała mu przyznać...
- Cas mogę wykorzystać drugie życzenie? - Zagaiła po jego zakłopotanym monologu. Tak nagle odeszła od tematu, jednak to były tylko pozory, bo zanim się zgodził zaczęła kontynuować - Nigdy więcej nie myśl o sobie źle jeśli mnie pocałujesz czy coś - Ta prośba mogła bardzo dziwnie brzmieć. Zacisnęła palce na kolanach, na materiale sukienki.
- Chłopakom, a i czasem dziewczyną, to się po prostu przy mnie zdarza. Podejrzewam, że przez chwilę wydałam Ci się być najwspanialszym cudem na świecie i wszystko inne przestało się liczyć. Dobrze myślę? - Odwróciła twarz w bok. Chyba jednak nie tak powinna mu odpowiedzieć. Mało w tym było wyczucia, ale czasu już nie cofnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Pon Cze 20 2016, 23:07

- Bez dobrego planu na polowanie nigdzie nie wypływam - uniósł dłonie ostrzegając ją i próbując zmniejszyć trochę jej optymizm. To nie ona kąpała się w obecności potwora. Był pewien, że gdyby to ona wtedy wypadła za burtę, to minęło by jeszcze trochę czasu, nim stwierdziłaby, że chce wypłynąć na poszukiwania kałamarnicy.
- Musiałem wymyślić coś prawdopodobnego. Gryfoni tak mają - Wzruszył ramionami.
- Oczywiście, że możesz wykorzystać tak swoje życzenie... Tylko, że zupełnie nic z tego nie rozumiem - odpowiedział wytrzeszczając w nią oczy ze zdziwienia. Wielu rzeczy się spodziewał, ale nie tego typu prośby. Nie wyobrażał sobie, by nie brać odpowiedzialności za swoje czyny w takiej sytuacji. Z jego punktu widzenia mógł - i powinien - się powstrzymać, niezależnie od tego jak bardzo miał ochotę ją pocałować.
- Mniej więcej masz rację. Gdy mnie wyciągnęłaś z wody wydawałaś się być niczym anioł... Niech to, nie umiem mówić o takich rzeczach. Byłaś wtedy niewyobrażalnie piękna niczym, no nie wiem, nie ma porównania. Tak bardzo, że nic innego nie miało znaczenia, no i dałem za mocno ponieść się emocjom - westchnął sfrustrowany z powodu swojej nieumiejętności opisania w pełni stanu, w którym się wtedy znalazł. W tych kilku chwilach zmieściło się tyle szczęścia, podekscytowania, pasji i podniecenia, lecz on nie był w stanie ubrać ich w odpowiednie słowa.
- Tak, wiem, zachowałem się głupio - dodał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Pon Cze 20 2016, 23:16

- Załatwimy sobie dwie wielkie dzidy, a dale jakoś pójdzie - Ten jej entuzjazm chyba na prawdę jest nie do zdarcia. I wydaje mi się, że nawet upadek do wody nie byłby w stanie na stałe ją zarazić do tego pomysłu. Ewentualnie na kilka tygodni. Potem i tak planowała by ponowny podbój jeziora.
- Tylko tego nie rozgaduj, bo jak dojdzie ta plotka do Irytka, to faktycznie osłodzi Ci życie porcją wody - To nie brzmiało jak ostrzeżenie. Bardziej jak groźba, albo raczej coś, co bardzo chciała by zobaczyć. Nie co dzień w końcu widzi się ducha ganiającego za uczniem. Choć i tak w Hogwarcie ilość tych istot była na prawdę duża i można ich było co jakiś czas spotkać, szczególnie w wielkiej sali. Nie do końca czuła się swobodnie w ich obecności.
-Zachowałeś się jak każdy normalny facet, który... Nie ważne. Po prostu to nie była twoja wina - Na całe szczęście przybyły lody, więc miała powód by wsadzić w nie łyżkę i zamilknąć na chwilę. Nie chciała mu o tym mówić. Z drugiej jednak strony w tej szkole nie dał się nic ukryć. I tak się dowie. Jak na razie miała nadal opory.
- Poza tym nie całujesz się źle - To powiedziała bardziej do siebie niż do niego. Szeptem. Ale mimo to mógł to usłyszeć zanim zatkała swoje usta porcją zimnych lodów o smaku waniliowym. Mniam. Chyba zaczynała rozumieć czemu ludzie przychodzą do tej knajpki mimo jej paskudnego wystroju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Pon Cze 20 2016, 23:45

- Dzidy? Chyba z łódki słabo było widać. To coś było naprawdę wielkie. Potrzebne by było bardzo potężne zaklęcie by zrobić coś temu czemuś - Był uparty. Próbował dalej logicznymi argumentami zapanować nad jej entuzjazmem. A nóż mu się uda?
- Tym to się nie przejmuj. Mam swoje sposoby na niego - Machnął jedynie dłonią. Był super-gryfonem, studentem, praktycznie dorosłym człowiekiem. Nie ma mowy, by obawiał się Irytka, mało poważnego duszka. Zaśmiał się nonszalancko wiedząc, że gdyby coś, to tego konkretnego ducha zawsze można poszczuć krwawym baronem.
- A może to ważne? Powiedz i pozwól mi zdecydować, bo wiem mniej niż przed przyjściem tutaj - poprosił ją ponownie. Był kompletnie zdezorientowany. Całowanie obcych dziewcząt na pewno nie było zachowaniem cechującym każdego normalnego faceta. Wiedział, bo miał wielu znajomych rówieśniku i nawet ci najbardziej tępi tak się nie zachowywali. Poza tym, gdyby tak było, to na świecie zapanowałby chaos. Kobiety bałyby się nawet wyjść do sklepu, bo w każdej chwili mógłby się napatoczyć się jakiś rządny czułości obdartus.
- Miło to usłyszeć. Będę miał mniejsze wyrzuty sumienia - powiedział normalnym tonem, tak, by go usłyszała i również wziął się za lody. Uśmiechnął się szeroko. Usłyszeć taki komentarz o sobie było bezcenne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Pon Cze 20 2016, 23:57

- Dzidy są zdecydowanie lepsze, nie znasz się. Kiedy ostatnio polowałeś na potwory, co? - Jak tak dalej pójdzie, to te przekomarzanki będą kluczową częścią ich życia. Logika i analityczne myślenie kontra entuzjazm i spontaniczność. Czy to może się udać? Kto wie. Ciekawe tylko, kiedy się pokłócą o te jej genialne pomysły. Albo kiedy mu się udzieli jej dziwny tok myślenia, który już raz spowodował jego upadek do wody.
- I tak się dowiesz. Jesteś pewien, że chcesz tego właśnie teraz? - Chciała w pewien sposób uświadomić go, że jeśli do czegoś się przyzna to tylko na jego wyraźną prośbę. I to będzie jego odpowiedzialność. Jego wina. Jego wybór. Sama jednak odwlekała to jak najbardziej się dało, więc znalazła już sobie kolejny temat do rozmowy. Szczególnie, że śmiał bezczelnie podsłuchiwać jak gadała sama do siebie i jeszcze się z tego ucieszyć.
-Idziesz na to wielkie wesele kogośtam, na które jest zaproszony cały Hogwart? - Mistrz w odwracaniu uwagi. Spojrzała na swój pucharek, gdzie niestety kończyły się ody waniliowe, a na drodze do innych smaków stały jej czekoladowe, których nie znosiła.
- Chcesz czekoladowe? - Zagaiła przysuwając w jego stronę deser i lekko się szczerząc mając nadzieję, że jej nie odmówi. Przecież nie będzie jej katował prawda? Kto w ogóle wpadł na taki pomysł, żeby czekoladę przerobić na lody. Była smaczna sama w sobie! Nie powinno się jej psuć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Wto Cze 21 2016, 00:26

Zmusił się do tego, by się nie zaśmiać.
- Tak się składa, że całkiem niedawno. Trochę się przy tym zmoczyłem, niemal nie zgubiłem różdżki i przestraszyłem się nie na żarty. Nie czyni mnie to specjalisty w dziedzinie walki z kałamarnicami, ale... No wiesz. Jakieś wnioski powinniśmy chyba wyciągnąć, prawda? - uśmiechnął się licząc, że trafił do niej z swoimi argumentami.
- Co złego może być w prawdzie? Dawaj - zachęcił ją pewnym siebie tonem bez żadnej obawy. To, czego bał się najbardziej, czyli reakcji Tori na jego przeprosiny miał już za sobą, nie spodziewał się więc teraz niczego strasznego. Skoro i tak miał się dowiedzieć, to co za różnica kiedy?
- Na sto procent będę na ślubie. Panna młoda to moja dobra znajoma - powiedział od razu skojarzywszy, że musi jej chodzi o ślub Prudencii - Poznałem ją w trakcie podróży w Hiszpanii. Jest wspaniała, oby jej się dobrze ułożyło - stwierdził i zerknął na blondynkę jakby oczekiwał, że usłyszy o jej planach związanych z ową uroczystością.
- Pewnie - odparł. Sam dopiero co ruszył waniliowe, ale nie miał nic przeciwko zamianie. Przesunął swoją porcję w jej kierunku, wziął zaś jej pucharek i posmakował zamrożonej czekolady. Nie była taka zła, więc z większą ochotą niż w przypadku waniliowej części deseru zaczął jeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Wto Cze 21 2016, 00:51

Ciężko było się nie śmiać, gdy palnęła taką głupotę. Bo faktycznie dopiero co go wyciągnęła na łowy. Chodziło jej przede wszystkim o to, że nie był specjalistą w tej dziedzinie. Sama również nie była, ale udawać zawsze można.
- Dobra, to zróbmy tak. Załatwmy sobie dzidę, którą można rzucać zaklęcia. Będzie kompromis. Zgoda? - Wojna na argumenty pozwoliła mu jedynie uzyskać od ślizgonki chęć kompromisu i to już zdecydowanie było coś, więc powinien być z siebie dumny. Szkoda, że nie był bardziej przekonujący. Może dzięki temu czułby się bezpieczniejszy. Teraz nie wiadomo kiedy go znów trafi Tori z hasłem "choćmy polować na wilkołaki" czy innym genialnym pomysłem.
- Daj mi pomyśleć. Chcę to ułożyć w ładne słowa - Poprosiła chcąc jeszcze chwilę poczekać i poprowadzić ich spotkanie w przyjemności, a potem dopiero wyjaśnić mu na czym ta cała akcja z pocałunkiem tak na prawdę polegała.
- Ja jej nie znam. Ani jego. Dostałam zaproszenie i chyba pójdę. Tylko nie wiem jak ja przeżyję tą noc. Jakoś nikt mnie nie potrafi przekonać, że w tańcu może być coś fajnego - To był jej największy dylemat. Na weselach robiło się przede wszystkim to. Ewentualnie jadło i piło. Zapowiadało się jednak na to, że pójdzie tam sama i zasiądzie gdzieś z dziesiątym z kolei drinkiem by obserwować jak ludzie się bawią. Kto by pomyślał, że ktoś jej pokroju nie jest równie otwarty na dużych imprezach pełnych ludzi?
-Ale się dajesz wykorzystywać - Wytknęła mu jednak oczywiście nie pogardziła jego porcją waniliowych. Chciała mu tylko oddać swoje, ale jak dają, to trzeba brać. Dlatego też z wielką radością wymalowaną na twarzy podziubała mu swój najwyraźniej ulubiony smak nim ponownie zamienili się lodami.
No dobrze. Czas spojrzeć śmierci w oczy i uświadomić go o co w tym wszystkim chodzi.
- Jestem pół krwi czarownicą. Bo moja matka jest wilą. Dlatego tak się zachowałeś jak spojrzeliśmy sobie w oczy. Pół wile potrafią hipnotyzować. Ja natomiast prawie nad tym nie panuję. Więc generalnie co chwile chodzi za mną sztab zombie, a ich dziewczyny chcą mnie zamordować - Czuła się w obowiązku by poza wyznaniem prawdy o swojej genetyce od razu powiedzieć, że wszystkie co robi dzieje się przypadkiem. Nie była pewna, czy chłopak jej w to uwierzył. Mało kto wierzył. Większość osób się jej bała lub pałała nienawiścią. Przywykła do tego. Jednak polubiła Dżina i liczyła, że ten zareaguje inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Wto Cze 21 2016, 01:23

- Zgoda, ale obiecaj mi jeszcze, że nie ruszysz na żadne łowy beze mnie - Po jego minie widać było, że nie był zadowolony z konsensusu, ale uznał to za lepsze niż nic - Tori, mówię poważnie. Nie chciałbym, by coś ci się stało - dodał. Było to coś więcej niż zwykła rycerskość. On naprawdę był przejęty jej losem.
- Żartujesz? Bez tańca takie imprezy nie miałyby sensu. Gdyby tylko zdrowie mi dopisywało pokazałbym ci, czemu wszyscy tak lubią tańczyć - mówiąc to mimowolnie złapał się za nogę, przez którą od czasu wypadku tancerz był z niego żaden. Normalnie zaproponowałby, by znalazła sobie umiejącego dobrze tańczyć chłopaka i poszła z nim na bal na koniec roku, ale w porę ugryzł się w język. Byłby chyba zazdrosny, gdyby rzeczywiście posłuchała tej rady.
Przez dłuższą chwilę milczał. Miał sporo informacji do przetworzenia. Jeśli liczyła na to, że machnie ręką i powie, że to nic takiego, to musiała przeżyć rozczarowanie, gdyż minę miał całkowicie poważną.
- To znaczy, że gdy ja ciebie, wtedy na łodzi, to ty ani trochę nie czułaś tego, co ja? - spytał z nutą rozczarowania w głosie. Nie miał problemu z tym, że półwillą, że miała wianuszek adoratorów, ani nawet że przypadkiem go zahipnotyzowała. Najbardziej było mu szkoda tego, że jedno z najbardziej niezwykłych doświadczeń w jego życiu może okazać się całkowicie jednostronne i tym samym fałszywe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Wto Cze 21 2016, 01:43

- Przyznaj się, że tak na prawdę spodobało Ci się i chcesz koniecznie to powtórzyć - Widziała to. Aż emanowała z niego chęć dbania o nią. Jednak ona na prawdę nie potrzebowała tego. Zdecydowanie nie była przyzwyczajona do faktu, że ktoś chce o nią dbać. Z niej na prawdę jest wielka indywidualistka. Choć trzeba przyznać, że jego słowa "nie chciałbym żeby coś ci się stało" bardzo mile połaskotały jej serducho. Nic więc dziwnego, że mimo tak luźno wypowiedzianych słów można było przez krótką chwilę zauważyć jak przygryza wargę w lekkim speszeniu.
- No właśnie, twoja noga. Wprawdzie widziałam to już wcześniej, ale nie byłam pewna, czy pytać. Co Ci się stało? - Zainteresowała się przypominając sobie jak trudno pływało mu się wtedy na jeziorze i jak co jakiś czas pilnowała się, by nie ciągnąć go po Hogwarcie zbyt szybko, bo wtedy wydawało się, że kuleje. Gdyby była złamana czy zwichnięta, to już dawno medycy by mu ją poskładali z powrotem. Dlatego była pewna, że za tym stoi coś więcej niż upadek czy niewłaściwe postawienie stopy.
Nie spodziewała się, że ot tak machnie na to ręką. Bardziej właśnie myślała iż zrobi się poważny. Może też nie będzie wiedział co o tym myśleć. Zacznie się obawiać o swoje zdrowie psychiczne. Jednak przysięgam, nigdy w życiu nie pomyślała by, że ten skupi się przede wszystkim na fakcie, czy ona czuła to samo. Słysząc jego słowa prawie się zakrztusiła lodami.
- To nie tak, że to dla mnie bez znaczenia. Uwierz mi, że nie całuję się z każdym kogo trafi przypadkiem hipnoza - Ten pocałunek był na prawdę przyjemny, ale już raz to usłyszał i powtarzanie się mogło by wywołać odwrotny skutek - Ale przyznaj, że gdyby nie hipnoza, to byś tego nie zrobił. I dlatego nawet gdybym chciała się tym cieszyć, to wyrzuty sumienia mi nie pozwalają - Nie wiem czemu się tak przed nim otworzyła. Może podświadomie nie chciała stracić kolejnej osoby w swoim otoczeniu. I tak dziwił ją fakt, że tu jeszcze siedział. Jednak Cas od początku był dziwakiem. W zaskakująco pozytywny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Wto Cze 21 2016, 16:43

- Z wyjątkiem kąpieli było całkiem całkiem. Lubię takie wyprawy - stwierdził chłopak, który przygodę miał we krwi. Wiele z wakacji spędził na tego typu (choć w większości zdecydowanie bezpieczniejszych) poszukiwaniach. Ostatnio musiał sobie odpuścić z racji nogi i bardzo brakowało mu akcji. Męczył się monotonnym życiem w zawieszeniu i taka krótka, ale bogata w emocje wyprawa była wspaniałą odskocznią;
- To bardzo dobre pytanie. Sam chciałbym to wiedzieć - przesunął nogę spod stolika, by było ją widać, tak jakby chciał by główna bohaterka rozmowy była dobrze widoczna - Bo widzisz, jakiś czas temu ją sobie złamałem. Niby to żaden problem, wydawać by się mogło, że medycy poskładają mnie w mgnieniu oka, ale problem ciągnie się aż do dzisiaj i nikt nie potrafi tak do końca wyjaśnić dlaczego. Wydaje mi się, że lekarz, który jako pierwszy mi ją zbadał źle próbował mnie uleczyć i tak skomplikował sprawę, że do dziś moja noga nie czuje się dobrze. Czasem nawet najprostsze zaklęcia, źle użyte, mogą przynieść katastrofalne skutki - pochylił się z zamiarem uniesienia nogawki, ale rozmyślił się. Stąd po wypadku był już prawie niewidoczny. Myślał, że zostaną mu blizny, ale rany znikały bez najmniejszego śladu. Już tylko problemy z chodzeniem przypominały mu o wypadku.
- Rozumiem. No tak, masz rację - odpowiedział zakłopotany, zupełnie jakby został zaskoczony faktem, że na jego pytanie jest taka sensowna i zdroworozsądkowa odpowiedź, pokrywające się z tym, o czym sam wcześniej mówił. Zapewniał, że nie zachowuje się w taki sposób przy pierwszym spotkaniu z dziewczyną. Zwalenie całej winy na hipnozę było więc całkiem sensowne. Problem w tym, że zostało w nim wrażenie, że w tamtym momencie miał przynajmniej częściowo kontrolę nad własnym ciałem.
- Rozumiem teraz, czemu nie przepadasz za tańcem. Ciężko się w nim obejść bez kontaktu wzrokowego - zmienił delikatnie temat. zabawne. Sam drążył i drążył, a nagle zapragnął porozmawiać o czymkolwiek innym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Francja/Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 482
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 451
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12900-toralei-lacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12903-zombie-ruletka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12904-fire
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12905-toralei-lacroix




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Wto Cze 21 2016, 17:11

-W takim wypadku może pozwolę Ci zorganizować następną? Na pewno będzie bezpieczniej niż jak ja znowu coś wymyślę - Rzuciła mu wyzwanie będąc ciekawą, czy je podejmie. Dał jej się bez słowa porwać na jezioro, więc skoro jest takim ryzykantem, to na pewno musi mieć w głowie jakieś szalone pomysły. Choć z pozoru wydawał się osobą opanowaną i z dystansem podchodzącą do życia, to Tori wierzyła, że czai się w nim jakaś ukryta chęć szaleństwa. Chwilę później zrozumiała skąd to wrażenie.
- Okropieństwo. Aż ciężko uwierzyć, że po świecie chodzą jeszcze takie konowały. Mój ojciec to by na miejscu twoich rodziców zabił idiotę, albo co najmniej wytoczył mu sprawę na wiele tysięcy galeonów - Wydawała się być na prawdę przejęta i zagniewana tym, że ktoś tak uszkodził jego nogę -Byłeś na jakiś rehabilitacjach, czy coś? Jestem pewna, że ktoś musi umieć coś na to poradzić - Wypowiedziała na głos swoje płonne nadzieje. To musi być na prawdę duże ograniczenie mieć problemy z chodzeniem. Może nawet musiał zrezygnować z jakiegoś swojego marzenia?
- Nie gniewasz się? - Dopytała chcąc być pewną, czy dobrze ją we wszystkim zrozumiał. Właśnie skończyły jej się lody, która dyskretnie dziubała przez cały czas. Odsunęła więc pucharek na swoją lewą szukając jakiegoś innego punktu, w który mogła by patrzeć. To na prawdę było męczące i doskonale było widać, jak dziewczynie trudno sobie z tym radzić.
- Taniec to nic. Najgorzej było jak kiedyś na lekcji spojrzałam na nauczyciela, a ten przy całej klasie zaczął mi podpowiadać podczas testu. Myślałam, że umrę ze wstydu - Zaśmiała się lekko zakłopotana. Widziała jednak, że chciał zmienić temat, więc wpadła na pewien pomysł - Skoro oboje nie możemy tańczyć, to możemy na Weselu podpierać razem ściany i rzucać w ludzi Tarantallegra - Już to widziała. Zmuszanie ich do niekontrolowanych pląsów nóg byłoby świetnym pomysłem na przeżycie tego Ślubu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Greywatch Hill, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 145
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12912-casimir-spencer-moon#346975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12916-casimir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12915-poczta-casimira
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12914-casimir-spencer-moon#346981




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Wto Cze 21 2016, 21:14

Z błyskiem w oku przemilczał rzucone mu w twarz wyzwanie.
- Wciąż szukamy sposobu, próbujemy różnych rzeczy. Prędzej czy później coś zadziała. A przynajmniej mam taką nadzieję, bo nie chcę być kaleką do końca życia - stwierdził chowając kolano pod stół. Jakoś nieprzyjemnie rozmawiało mu się na ten temat, nie wiedział nawet, po co go w ogóle zaczął. Nie przepadał zbytnio mówić o swoich wadach. Noga wydawała się mu obecnie największą, najbardziej wstydliwą, jaką posiadał.
- Nie jestem pewien. Raczej nie. Nie sądzę. Nie zrobiłaś tego specjalnie, prawda? Nie powinienem gniewać się na ciebie za coś, co nie jest twoją winą - odparł trochę bez przekonania po chwili zastanowienia.
- Bardzo zręczne, ale muszę przyznać, że rozczarowałaś mnie trochę. Prawdziwy ślizgon z krwi i kości beznamiętnie skorzystałby z okazji i dostałby najlepszą ocenę. Musisz być podrabianym wężem - zaśmiał się. Żarty o stereotypach dotyczących poszczególnych domów w Hogwarcie chyba nigdy mu się nie znudzą.
- Zgoda, odkąd mam różdżkę, możemy tak się pobawić na weselu, ale tymczasem czas na nas. Musimy dostać się do szkoły - mówiąc to chwycił szaty, zabrał różdżkę, położył na stole obok niedokończonego przez siebie loda sześć monet za ich zakupy.
- No dalej, raz dwa, bez wymówek - pogonił ją. Nawet nie chciał słyszeć odmowy. Jeśli kręciła nosem to i tak nie miała wyjścia jak tylko pójść z Casem. Zrobiła z nim coś podobnego, gdy wzięła go na łódkę nie mówiąc mu nic. Odwdzięczał się podobną niespodzianką.

2x z/t -> Pokój Życzeń
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 893
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Nie Cze 26 2016, 15:24

Śledziła wzrokiem chmury. Białe jak śnieg, goniące się po niebie i wciąż zmieniające swój kształt, jakby nie chciały dać się uchwycić spojrzeniu nawet na chwilkę. Wielki kot, który jeszcze przed chwilą pływał po bezkresie nieba, zmienił się w łabędzia. Można było ujrzeć lwa, kruka, borsuka jak i węża. Kojarzyły się one tylko z jednym, herbami domów. Nawet poza murami Hogwartu nie można było od nich uciec. Ale już niedługo. Kilka dni dzieliło uczniów od wakacji. Clari odruchowo poprawiła swoją sukienkę, wygładzając nieistniejące zagniecenia. Chciała wyglądać idealnie przed Evanem. Lekki podmuch wiatru zmienił bujne kształty chmur w malutkiego, puchatego zajączka. Dziewczyna zawsze marzyła o takim.
Uwielbiała chodzić z uniesioną do góry głową. Może właśnie przez to wpadała często w tarapaty, choć nawet bez tego często się potykała. Można wręcz rzecz iż była małą niezdarą. Mimo to nikt jej jeszcze tego nie wytkną, a wręcz przeciwnie. Większość uważała to za urocze. Urocze, dacie wiarę?! Biorąc kilka głębokich wdechów weszła do kawiarni gdzie umówiła się z chłopakiem. Rozglądając się po pomieszczeniu zdała sobie sprawę, że jeszcze go nie ma. Czyżby się późniła i ten nie mając zamiaru dłużej na nią czekać poszedł z powrotem do szkoły? Spanikowanym wzrokiem powiodła po tarczy zegara znajdującego się za ladą. Cichy śmiech wyrwał się z jej gardła. Było jeszcze dziesięć minut do ich spotkania czyli to ona przyszła za wcześnie. Uspokojona zamówiła zieloną herbatę i usiała przy jednym ze stolików znajdujących się pod oknem. Stąd mogła bez przeszkód dalej wpatrywać się w chmury. Dziś wyjątkowo zmieniały co rusz swój wygląd. Widok godny zapamiętania. Nawet nie zauważyła kiedy czas, który miała w zanadrzu, upłynął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Nie Cze 26 2016, 16:36

Cholera! Cholera! Cholera! Był spóźniony. Doskonale wiedział o tym. Co go podkusiło żeby się tak stroić ? Niby tego nie cierpiał, jednak czego się nie robi dla kobiety. Teraz jednak wszystko strzeli szlag. Biegł z całych sił, zdążył tylko zatrzymać się na chwile w kwiaciarni aby złapać kilka róż. To nie zmienia faktu że cały misterny plan zaimponoania Klarci spłynął razem z potem który schładzał jego ciało po biegu do herbaciarni. Zmachany, z bukietem kwiatów wpadł do rzeczonej kwiaciarni i rozejrzał się po wnętrzu. Szukał wzrokiem swej rudowłosej Bogini. Mimo że od ich ostatniego spotkanie nie minęło wiele to jednak tęsknił za nią. Miał chyba syndrom odstawienia, bo nie mógł się na niczym skoncentrować i pragnął tylko jej dotyku. To trzeba będzie trzeba trochę odłożyć. Wstyd spoconym tulić kobietę. Gdy tylko ją dostrzegł, schował kwiaty i poprawił koszulę. Wyprostował się i spokojnym krokiem podszedł do zajmowanego przez nią stolika. Zanim się odezwał, zasłonił się bukietem który wcześniej zdobył, a walczył o niego jak lew.
-Cześć kochanie ! Wybacz mi spóźnienie- Powiedział spuszczając wzrok, jak by czekając na ścięcie. Miała prawo być zła. Liczył tylko że jakoś to załagodzi. Nawet nie zajął miejsca na przeciw niej, po prostu stał i czekał aż zaakceptuje kwiaty. A nuż jej się nie spodobają ? I co wtedy ?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 893
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Nie Cze 26 2016, 17:16

W myślach dziewczyna dotykała idealnych rysów twarzy puchona. Długie rzęsy i oczy w których można było się zatracić, ciemne włosy miękkie pod dotykiem palców i pełne usta w których miała ochotę się zatracić. Wyobrażała sobie jak podchodzi do niej z kwiatami w ręku i przeprasza za spóźnienie, które wcale nie było tak duże. Nawet jeśli takowe miało by miejsce ona czekałaby tutaj aż ukochany by się pojawił. To jak idzie swoim zdecydowanym krokiem w jej stronę i ukazuje swoje białe ząbki. A zapach... Jeśli jej wyobraźnia była aż tak dobra aby odtworzyć zapach chłopaka to coś musiało być niedobrze. Piżmowy aromat, który przywodził jej na myśl las, korę starych drzew i dzikość miejsca, zaczął drażnić jej nozdrza. Ale jakim cudem mogła to poczuć? Przecież nie było nikogo w pobliżu kto miałby podobny zapach. Ten Evana był wyjątkowy. Marszcząc nosek odwróciła wzrok od okna i spojrzała na drzwi. Stał w nich nie kto inny jak jej ukochany puchon. Serce mimowolnie zaczęło szybciej bić, a ręce się pocić. Aż tak była zdenerwowana? Wcześniej nie odczuwała tego. Dopiero, gdy ten się do niej zbliżył wszystkie objawy minęły. Przecież znała tego chłopaka od dobrych kilku lat. Nie miała się czego przy nim bać. A ty bardziej nie powinna się jego bać. Słysząc jego słowa aż miała ochotę go uściskać jednak się powstrzymała. Nie wiedziała czy byłoby to właściwe posunięcie. Wcześniej w pustej klasie jej to nie przeszkadzało, ale tylko dlatego, że wypiła eliksir. Teraz nie była pod jego działaniem. Wszystko co mówiła i robiła było jej obecnymi odczuciami. Wzięła od niego kwiaty zanurzając w nich nos. Pachniały cudownie. Nie mogła powstrzymać uśmiechu na ich widok. Włożyła je do stojącego na stoliku wazonu i popatrzyła na chłopaka z powrotem. No nie! Nie wytrzyma, musiała go uściskać! Podniosła się z siedzenia i nawet nic nie mówiąc objęła mocno chłopaka ukrywając twarz w zagłębieniu jego szyi.
- Nie szkodzi, że się spóźniłeś. ważne, że jesteś. - po tych słowach odsunęła się od niego i usiadła na swoim miejscu biorąc łyk herbaty. - Jednak znalazłeś to miejsce. - posłała w jego stronę radosny uśmiech znad filiżanki. Merlinie, jak ona kochała na niego patrzeć. Nie sądziła, że kiedyś będzie mogła robić to nie ukrywając swoich uczuć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Pon Cze 27 2016, 13:33

Uff, poszło lepiej niż przypuszczał. Kwiaty to był definitywnie dobry pomysł. Załagodziły jakoś to spóźnienie. Evan nawet nie chciał myśleć co by się stało gdyby nie przyniósł kwiatów. Samo powitanie było dość sztywne w jego wykonaniu, był cały zlany potem. Bał się że to jakoś odrzuci Klarcie i nie będzie chciała go dotykać. Ale okej, buziak i przytulas były więc chyba się udało zamaskować ten fakt. Evan był niesamowicie spięty, to była jego pierwsza randka w życiu! Co się robi w takich sytuacjach? Jego brak doświadczenia zaczął go przerażać dopiero wtedy gdy wszystko nabierało tempa. Usiadł na przeciwko swej Rudowłosej piękności nadal nie mogąc uwierzyć że tak naprawdę są razem. Jakim cudem on wyszedł z Friendzone? Mniejsza z tym, nie może się tym zaprzątać będąc w takim miejscu z kobietą jego życia ! On musi jej umilać czas. Mimo że widział to że Klarcia już piła jakąś herbatę poderwał się na równe nogi zaraz po tym jak usiadł i spytał
-Zamówić Ci coś kochanie?- Spytał podchodząc do swojej luby. Pochylił się nad nią i delikatnie pocałował jej piękne usta. Ach te usta mogą zniewolić cały świat ! Evan nie miał ochoty się od nich odrywać jednak nie chciał gorszyć innych gości znajdujących się obecnie w Herbaciarni. Ach gdyby tylko byli sami... Nie, nie mógł tak myśleć. Nie chciał jej do siebie zrazić. Wiadomo, byli przyjaciółmi wcześniej. Klarcia mogła się domyślać jak niegrzeczne myśli chodzą wiecznie po jego głowie. Jednak musiał być kulturalny, nie mógł zbrukać dobrego imienia swojej rodziny. Tym bardziej że jego ojciec otrzymał tytuł szlachecki a on sam był pierwszym czarodziejem tego rodu!.
-Zanim coś powiesz, chciałbym zauważyć iż wyglądasz dziś naprawdę zjawiskowo- Wymamrotał będąc cały czerwony ze wstydu. Tak, komplementy dalej przychodziły mu ciężko. Wiedział że pasowało by powiedzieć coś takiego na początku jednak tak ciężko mu było zdobyć się na odwagę. Następnie chwycił jej dłoń i pocałował. Taaak, wszystko na opak Evanie. Najpierw komplementujesz, potem dopiero proponujesz coś do picia !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 893
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Pon Lip 11 2016, 15:11

Nie spodziewała się, że bez eliksiru chłopak ją pocałuje. I to jeszcze w miejscu publicznym. Było to naprawdę miłe uczucie, napawające jej serce ciepłem jakiego nigdy wcześniej nie czuła. I nie chciała czuć przy nikim innym. To, że Evan był spięty było doskonale widoczne w każdym jego geście czy minie. Jednak nie tylko on czuł się w ten sposób. Clarissa sama nie wiedziała co ma robić czy mówić. Wyglądała na pewną siebie? wolne żarty. Wewnątrz trząsła się jak wierzba na wietrze. Odłożyła na spodek pustą już filiżankę i delikatnie odgarnęła z czoła swoje włosy. Czuła się dziwnie w sukience siedząc na przeciwko ukochanej osoby. Nie była to sytuacja w której znajdowała się na co dzień. Jego słowa od razu wywołały szybsze bicie serca. Kochanie. Skoro ona już uważał ją za swoją to i ona mogła z całkowitą stanowczością i przekonaniem zwracać się w ten sam sposób do niego. W końcu w sali eliksirów oznajmiła, że jest tylko jej i nikomu go nie odda. Teraz, gdyby miała raz jeszcze wypowiedzieć te słowa spaliłaby się ze wstydu lub zażenowania.
- Tak, poproszę. - co ona by dała aby pozostać w tej pozycji na dłuższy czas. Nie miała najmniejszej ochoty aby się od niej odsuwał. Chciała mieć go blisko siebie i nie wypuszczać z objęć. - Zieloną herbatę jeśli bym mogła.
Słysząc kolejne jego słowa zaniemówiła. Ona? Wygląda zjawiskowo? Czy aby na pewno nie pomylił jej z kimś innym? Choćby nawet z tą blondynką, która siedziała po drugiej stronie lokalu i co jakiś czas zerkała w ich stronę. Nie, chyba nie. Evan zdecydowanie nie mógł jej widzieć, gdyż siedział do niej tyłem. Delikatny uśmiech wypłynął na jej usta.
- Dziękuję. - naprawdę? Dziękuję? Mogłaś się bardziej postara panno Grigori. Samo dziękuję pewnie nie wystarczy. - Też wyglądasz zjawiskowo, kochany. - no nie mogła się powstrzymać. Musiała to powiedzieć. Musiała powiedzieć słowo w którym zawsze wszystkie swoje uczucia do niego. Ciekawa jednak najbardziej była jego reakcji na to słowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Pon Sie 22 2016, 16:56

On zjawiskowo? To losowe zestawienie ciuchów zrobiło wrażenie na Rysi? Evan modlił się w duchu żeby sobie z niego nie żartowała. W jego głowie ciągle odtwarzane były słowa wypowiedziane w klasie. Miłość, zauroczenie i tak dalej to uczucia które rządziły się swoimi prawami. Bez zaufania nie mogły istnieć. Evan wierzył w każde słowo uroczej damy niczym w prawdę objawioną. Dlatego znów zalał się czerwienią gdy usłyszał jak dodaje do tego wszystkiego słowo „Kochany”. Dopiero teraz zaczęło do niego docierać że to wszystko co się stało między nimi to prawda. Byli teraz razem więc używanie takich słów do siebie to coś normalnego.
-Nawet nie żartuj skarbie- Rzucił nerwowo poprawiając koszulę. To jak go przytulała przyprawiało go o szybsze bicie serca. Szybsze? Kogo ja oszukuje. Jego serce o mało nie wyrywało się klatki piersiowej! Nie był przyzwyczajony do tego typu kontaktu z nią. TO było całkowicie inne objęcie niż normalnie. Kurcze, normalnie też nie jest dobrym wyrażeniem. Lepiej było by chyba użyć słowa poprzednio. Przytulali się już wcześniej na powitanie ale nigdy to nie niosło takiego ładunku emocjonalnego jak teraz.
-Z chęcią przytulał bym się z tobą dalej ale myszko chciałbym Ci coś zamówić- Zdobył się na odwagę i pogłaskał jej płomienne włosy. Co prawda, mało w tej uroczej niezdarze było z myszki lecz Evanowi brakowało już słodkich słów. W tej kwestii jego wokabularz był ubogi jednak starał się nadrobić aktorstwem. Z czasem wydawało mu się że przystosowywał się do jej nowego dotyku coraz sprawniej. Dalej wszystkie jego włosy stały dęba jednak jego ruchy zdawały się stawać z sekundy na sekundę naturalniejsze.
-Z zieloną herbatą może być problem, wszystkie nazwy tutaj są jakieś dziwne- Rzucił starając się rozluźnić atmosferę. Odwrócenie tematu wydawało mu się idealne do tego typu czynu. Szkoda tylko że nigdy nie miał w rękach podręcznika który opisywałby to co robi się na randkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 893
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Wto Sie 23 2016, 21:42

Lekko zawstydzona odsunęła się od niego dając mu możliwość złapania oddech. Cofnęła się do tyłu chcąc objąć go całego swym spojrzeniem. Choć wolałaby patrzeć tylko i wyłącznie w jego cudowne oczy. Nie wyobrażała sobie aby mógł patrzeć na inną kobietę w ten sam sposób co na nią. Wręcz wywoływało to w niej irracjonalną złość. Tylko ona mogła widzieć ten błysk w jego oczach, zakłopotanie na twarzy, jak i cudowne rumieńce zdobiące jego policzki. Aż miała ochotę położyć swoje dłonie na jego policzkach. Stop! Clari, skup się. Nie możesz tak ciągle bujać w obłokach. Uchylając lekko usta potrząsnęła lekko głową. Co ten puchon z nią zrobił. Przecież nawet Jonathan czy Belphegor nie potrafili wywołać w niej takich uczuć jak Evan.
- Masz rację. Sama miałam problem z tą kartą. - lekko trzęsącą dłonią otworzyła kartę na stronie z napojami. Kilka chwil wertowała ją z dość poważną miną , aby na samym końcu zabłysnąć uśmiechem. Zamykając ją spojrzała na chłopaka - W takim razie niech będzie cytrynowy raj. - po jej słowach chłopak zniknął, a ona usiała na krześle. Czuła jak jej serce przyśpieszyło swój rytm chcąc wyskoczyć z klatki piersiowej. Przy chłopaku naprawdę starała się aby niczego nie zauważył, jednak w momencie gdy poszedł opuściła gardę ukazując wszystkie targające nią emocje. Ze zdenerwowania nie zauważyła nawet kiedy oberwała wszystkie płatki stokrotek zdobiących stół kawiarni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Wto Sie 23 2016, 22:49

Uff, dobrze że Evan zyskał trochę przestrzeni. Nadal nie potrafił radzić sobie z bliskością i ładunkiem emocjonalnym tego związku. Kochał ją od dawna ale nigdy nie spodziewał się że dostąpi on odwzajemnienia tego. Trzeba przyznać, miał niesamowicie dużo szczęścia z tym eliksirem. Niezle jak na kogoś bez rodziny magicznej. Stojąc tak przy barze i czekając na te herbaty ukradkiem zerkał na panią swoich marzeń. Ta Rudowłosa piękność wydawała się całkowicie spokojna, gdyby zestawić ją ze zesztywniałym ze stresu Evanem wychodziło dość osobliwe połączenie. Jej rude loki mamiły jego mózg i przedstawiały mu wizje które ciężko nazwać grzecznymi. Po prostu kochał każdą, nawet najmniejszą cząsteczkę niej. Podziękowawszy za dwa cytrynowe raje udał się spokojnym krokiem do stolika swej damy. Evan jak w transie, tylko i wyłącznie Rysia była w jego głowie. Tylko ją widział, tylko jej chciał słuchać i tylko z nią chciał spędzać czas. To był ledwo początek ich związku a on powoli wyobrażał już sobie ich wspólną przyszłość. Skromny acz przytulny domek, ich rodzina, może jakiś zwierzak i piękny widok. Nic więcej mu nie było potrzebne do szczęścia. Swoją herbatę obok zajmowanego miejsca, Clarissy trzymał w dłoni
-Dostaniesz ją za buziaka- Powiedział cały czerwony ze wstydu. Sam dziwił się jak zdobył się na taką odwagę. Wymagać buziaka? Bez Amortensji? Perspektywa straszna, bo piekielnie bał się odtrącenia. Ale chciał, pragnął i potrzebował posmakować jeszcze raz jej cudnych ust. Nie przejmował się czy ktoś to zauważy. On chciał buziaka i tyle!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Moskwa - Rosja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 275
Dodatkowo : animagia (fenek)
  Liczba postów : 893
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12265-clarissa-rowena-grigori
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12319-badz-czescia-mego-swiata#328231
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12321-asmodaj#328235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12320-clarissa-rowena-grigori#328234




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Sro Sie 24 2016, 19:24

Nawet nie zauważyła kiedy chłopak wrócił do stolika. Obrywanie płatków stokrotek pochłonęło ją bez reszty. Dopiero miły zapach herbaty sprowadził ją na ziemię. Jak i oczywiście słowa chłopaka. Lekko zaróżowiona spoglądała to na niego, to na herbatę trzymaną w jego dłoniach. Czy naprawdę sądził, że musiał mieć coś aby ona go pocałowała? To myślenie nadawało mu jeszcze więcej uroku niż na początku. Z lekko zagryzioną dolną wargą wstała od stolika podchodząc do niego. Z początku jedynie musnęła jego policzek mając nadzieję, że to będzie wystarczyło. Jednak nie sądziła aby jej to wystarczyło. Nie zastanawiając się ani sekundy dłużej spojrzała w jego oczy po czym musnęła delikatnie swoimi ustami jego. Było to zaledwie muśnięcie, jednak wywołało w niej falę emocji które z każdą chwilą wzbierały. Nie chcąc aby chłopak to zauważył złapała swoją herbatę i usiadła z powrotem na miejscu. W duchu miała nadzieję, że i jemu się to podobało i nie będzie miał do niej pretensji. W przeciwnym razie spaliłaby się ze wstydu. Niby byli razem, jednak takie zachowanie w stosunku do osoby, z którą przyjaźniło się tyle lat, było... No właśnie, jakie? Przecież czuła do niego o wiele więcej niż przyjaźń więc czemu tak się bała? Na te pytania musiała koniecznie sobie odpowiedzieć, jednak nie teraz. Teraz miała zamiar skupić całą swoją uwagę na Evanie. I tylko na nim.
- Jak idą Ci przygotowania do egzaminów końcowych? Ja już nie mam siły się uczyć. Ciągłe tylko książki i zero zabawy. A chciałabym choć na jeden dzień zapomnieć o tym i poczuć beztroskę. - upiła łyk herbaty. Musiała przyznać, iż była wyśmienita. Lepsza niż ta którą wcześniej piła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 302
  Liczba postów : 225
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12768-evan-randle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12854-moj-maly-zakatek-spokoju
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12855-poczta-z-opoznieniem
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12856-moje-wlasnosci-i-talenta




Gracz






PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   Wto Wrz 20 2016, 13:42

Była śliczna gdy tak obrywała płatki. Niczym gwiazda romansu czekająca na swego towarzysza życia. Evan właśnie pragnął być dla niej taką bratnią duszą. Chciał się z nią całować wiecznie. A to delikatne muskanie? Tylko zaostrzało jego apetyt. To nic że wiele lat byli przyjaciółmi, przecież od kilku dni byli razem. To, co od dawna ich łączyło wymykało się ze sztywnych ram narzucanych przez to bezduszne słowo. Jego serce zawsze biło szybciej gdy dziewczyna pojawiała się w pobliżu. To coś pięknego że jego uczucia w końcu zostały odwzajemnione. Szczerze, przez chwilę myślał że ta miłość na zawsze pozostanie już małym platonicznym uczuciem zagubionym na kartach ich żyć. A tu taki zonk. Mógł już przestać udawać że obchodzą go inne damy w rozmowach z nią. Teraz po prostu był sobą i nie ukrywał już jak bardzo mu na niej zależy.
-Egzaminy? Ciężko. Staram się coś czytać ale idzie to marnie, Tak czy siak, nie ma co się załamywać. Też chciałbym taki dzień beztroski. Wiesz, gorąca czekolada, kocyk i ty. Taki dzień naładował by mnie niesamowicie- Uśmiechnął się do swojej ukochanej. Rudowłosa piękność zachowywała szyk i klasę nawet gdy spożywała herbatkę. To się nazywa wdzięk!
-Masz jakieś plany na wakacje Rysiu?- Spytał sondując swe położenie. On jechał przed coroczną wycieczką na chwilę do rodziców. W jego głowie już dawno wykiełkował niecny plan porwania jej do swojego rodzinnego Manchesteru. Tylko problemem było zawsze to, co powiedziałby rodzicom. Przyjaciółka od serca? To by nie przeszło. Ale już dziewczyna i najlepsza przyjaciółka? Jak najbardziej do zaakceptowania.
-Może spędzilibyśmy je razem?- Nieśmiało spytał się kobiety swego życia upijając łyk przepysznej herbaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Herbaciarnia pani Puddifoot   

Powrót do góry Go down
 

Herbaciarnia pani Puddifoot

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 33 z 34Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 32, 33, 34  Next

 Similar topics

-
» Herbaciarnia pani Puddifoot
» Pani Norris
» Księgarnia Esy i Floresy
» Recepcja
» Lucjusz Malfoy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-