IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Schowek na składniki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Schowek na składniki   Pon 30 Wrz 2013 - 11:35

First topic message reminder :



Ten niewielki schowek przed laty został zagospodarowany przez poprzednią nauczycielkę zielarstwa, która miała nieopodal swój gabinet. Jako, że znajduje się on na jednym z końcowych pięter, został niemal przez wszystkich zupełnie zapominany. Tymczasem do dnia dzisiejszego, można znaleźć tam wiele składników przydatnych do uwarzenia najważniejszych mikstur.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 779
  Liczba postów : 979
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na składniki   Wto 27 Cze 2017 - 4:11

Jeszcze jej , cholera jedna, tłukła składniki! Ettie bardzo często korzystała z tego zapomnianego przez ludzkość schowka, kiedy nie miała czegoś na zajęcia, albo chciała coś pokątnie uwarzyć. Z czasem zaczęła go traktować jak swój własny. Przyszło jej do głowy, że już samo pokazywanie go Krukonce było głupim pomysłem, ale była zbyt wściekła, żeby się tym teraz przejąć.
Ettie wcale nie uspokoiło przyznanie się Szwedki. Wręcz przeciwnie. Wittenberg najwyraźniej nie tylko zdawała sobie sprawę, że ją oszukała, ale jeszcze była z tego dumna. Gryfonka zaś nie mogła znieść faktu, że tak łatwo dała się nabrać, a całą swoją złość kierowała teraz na Wittneberg. Nie chciała jej jednak zabijać, co najwyżej trzasnąć w nos...
Odsunęła się od dziewczyny tak daleko jak tylko się dało, kiedy ta zaczęła kaszleć, przez chwilę głupio jej się przyglądając.
- Co z tobą? - spytała podejrzliwie i dopiero wtedy dotarło do niej, że z Krukonką naprawdę coś się dzieje - Anapneo - rzuciła w duszącą się, chociaż nie była do końca pewna czy to pomoże w tym przypadku. Dużo bardziej jej w każdym razie nie mogła zaszkodzić.
Miały tyle szczęścia, że Ettie była córką nadopiekuńczego i przewrażliwionego uzdrowiciela, który postarał się o to, żeby znała się na pierwszej pomocy oraz że w kryzysowych sytuacjach nie tyle co nie traciła głowy, ile zaczynała z niej faktycznie korzystać. Odwróciła się, żeby otworzyć drzwi, ale w tym momencie zakręciło jej się w głowie tak bardzo, że ledwie ustała na nogach. Dopiero wtedy poczuła, że sama też się dusi.
Pociągnęła Wittenberg za rękę, zmuszając ją do usiąścia. Wiedziała, że nie ma wyjścia i musi zawołać pomoc. Problem polegał na tym, że nie była w stanie nawet nabrać porządnie powietrza w płuca. Osunęła się na posadzkę obok Krukonki niewerbalnie rozsuwając po kątach schowka zbite fiolki i ich zawartość. Położyła dziewczynę i spróbowała unieść jej nogi w górę, ale szybko się poddała, bo tylko bardziej zakręciło jej się w głowie. Wycelowała różdżkę w drzwi i skupiając się najbardziej jak mogła rzuciła niewerbalnie Bolate Acendelai. Zaklęcie wyrwało drzwi z zawiasów i z hukiem trzasnęło nimi o ścianę naprzeciwko korytarza. Ktoś to przecież musiał usłyszeć...

//zgarniamy kogoś trzeciego do pomocy? Bo w sumie, jak coś, to Edek jest w klasie obok i on raczej nie będzie za bardzo wnikał, co odjebały ;p
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na składniki   Wto 27 Cze 2017 - 23:38

Ruth to już właściwie było wszystko jedno, co Etka zaczęła robić po momencie, w którym Szwedka uświadomiła sobie, jak bardzo źle z nią zaraz będzie. Można było ją zamykać w klatce, rzucać zaklęciami, obelgami, porywać i co tylko, a wystarczyła miarka pokrzywy, żeby skutecznie się jej pozbyć.
Pokrzywa była bowiem takim szczególnym zielskiem, które choć w większości przypadków nie powodowało jakichś spektakularnych uczuleń, na Ruth działała jak pętla zaciskająca się na szyi. Bała się tej rośliny jak ognia, bo choć pracowała w Mungu trzy lata, nawet czarodziejscy lekarze nie potrafili pomóc w jej przypadłości i jedynym, co jej pozostało było unikanie tego paskudnego ziela jak tylko mogła.
Harriette zachowała zaskakującą przytomność umysłu i za te kilka ratujących je obie zaklęć oraz próbę doprowadzenia Ruth do stanu używalności Wittenberg pewnie puściłaby w zapomnienie wszystkie jej poprzednie przewinienia, w końcu wiele wybaczała logicznie i chłodno myślącym ludziom. Niestety, zaklęcie udrażniające drogi oddechowe pomogło na krótko, bo już po chwili krukonka obróciła się twarzą do ziemi i zaczęła kaszleć, jakby za chwilę miała wypluć płuca. Ciemiernik zawieszony w powietrzu wyglądał teraz w tym malutkim pomieszczeniu jak poważnie zapylona hala przemysłowa, więc nie dziw, że i z Harriette było coraz gorzej.
-Jestem uczulona na pokrzywę... - spróbowała się wytłumaczyć, znów zanosząc kaszlem i płaczem. Bolała ją klatka piersiowa, skóra, oczy i mięśnie. Nie było zaklęcia, które mogłoby im teraz błyskawicznie pomóc. Nawdychały się pyłu tak, że wystarczył moment, żeby obie popadały jak muchy i z całej kłótni zostaną tylko śliczne, nieprzytomne uczennice. Ruth niewiele myśląc sięgnęła po ostatnią deskę ratunku - jeśli ktoś był takim ignorantem, że wywalone z zawiasów drzwi go nie zainteresują, to raca biegnąca przez cały korytarz już powinna. Rzuciła na zewnątrz "Perriculum", kierując je w stronę pozostałych pomieszczeń na piętrze i złapała Harriette za bark.
-Trzymaj się, masz mi nie zemdleć, dziewczyno - zwróciła się do niej, choć jeszcze przed chwilą wykłócały się, na czym świat stoi. W takiej sytuacji zakopuje się wojenny topór, potem mogą się dalej nienawidzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 41
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 927
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14355-edgar-t-fairwyn#379705




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na składniki   Pon 3 Lip 2017 - 2:47

Kiedy wreszcie wszyscy raczyli opuścić klasę, podszedł z papierosem do okna i przysiadł na parapecie. Miał jakieś dziesięć minut spokoju i zamierzał wyrzucić tym oknem każdego, kto spróbowałby mu przeszkadzać. Przepraszam, mój błąd - Edgar nie zabijał. A więc jeszcze raz: zamierzał w trybie przyśpieszonym zgnębić każdego, kto próbowałby mu przerwać do tego stopnia, że natręt ów sam by przez to okno wyskoczył.
Pogrążył się już zupełnie w analizie jakiegoś ciekawszego i bardziej wymagającego problemu, niż śmiechu warte tematy, które zmuszony był omawiać na lekcjach, kiedy z zamyślenia wyrwał go potężny huk na korytarzu. Zerknął w stronę drzwi, spokojnie zaciągając się dymem. To nie tak, że zamierzał zupełnie olać ten hałas, albo stwierdzić, że raczej na pewno nie było to nic poważnego. Miał tylko nadzieję, że w międzyczasie ktoś inny się tym zainteresuje. Obstawiał, że był to jakiś szczeniacki dowcip, który nie wymagał natychmiastowej interwencji.
Zgasił papierosa i ruszył w stronę korytarza. Kiedy otworzył drzwi od klasy, przed jego nosem przeleciała raca. Westchnął w duchu, domyślając się już, że nikt nie zdążył go uprzedzić. Zrezygnowany poszedł w stronę pomieszczenia, z którego urwało drzwi i zajrzał do środka. Jeszcze zanim tam dotarł wyczuł mieszankę najróżniejszych ziół i eliksirów, więc na wszelki wypadek wstrzymał oddech. W małym, pozbawionym jakiejkolwiek wentylacji pokoiku, wśród porozbijanych fiolek, leżały, zanosząc się kaszlem, dwie uczennice. Głupie smarkule... więcej tego trzeba było natłuc...
Wywrócił oczami, po czym odsunął się od wejścia do schowka i na niewidzialnych noszach* wyciągnął dziewczyny na korytarz, zapalając w międzyczasie kolejnego papierosa. Dym bardziej im raczej zaszkodzić nie mógł, poza tym pierwsza zasada pierwszej pomocy nakazywał mieć na uwadze przede wszystkim własne bezpieczeństwo.
Rzucił na obie Anapneo i przełożył młodszą do pozycji bocznej ustalonej. Z Wittenberg, było dużo gorzej. Objawy przypominały wstrząs anafilaktyczny, ale nie chciał podawać jej nic, nie mając pewności, więc wziął jej dłoń w swoją.
- Alergia? - spytał znudzonym tonem - Raz na tak, dwa na nie - podpowiedział, delikatnie ściskając jej rękę, a kiedy odpowiedziała tym samym, wzdychając wyciągnął z kieszeni ampułkę eliksiru pobudzającego pracę nadnerczy** i podał go dziewczynie. Gówniara miała szczęście, że Fairwyn, z uwagi na swoją chorobę, zawsze miał przy sobie zarówno uspokajający, jak i pobudzający eliksir oraz, że był na tyle uprzejmy, żeby się podzielić.
- Wykaham, w porządku? - spytał młodszą poszkodowaną, nie spuszczając wzroku z Krukonki.

//Ettki post dam popołudniu, ew. jutro
* w spisach nie ma na to zaklęcia, ale w książkach było na sto pro, więc sobie użyję ;p
** XDDDDDDDDDDDDD aka czarodziejska adrenalina; zmyślam tak bardzo xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 779
  Liczba postów : 979
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na składniki   Sob 8 Lip 2017 - 22:27

W odróżnieniu od Wittenberg, Ettie nawet na moment nie puściła w niepamięć tego, że jej nie lubi. Była zbyt uparta, żeby tak po prostu zapomnieć o wcześniejszych zatargach, tylko dlatego, że akurat umierała. Mimo wszystko nie była aż tak chorym zwyrolem, żeby pozwolić Krukonce dokonać żywota. W jej działaniach nie było ani krzty sympatii, a zwyczajna rutyna - działo się coś złego i nieplanowanego, ona miała pomysł jak to odkręcić, a więc zrobienie tego było dość logiczne. Nawet jeżeli gdzieś tak w środeczku empatyzowała z duszącą się Ruth, nie umniejszało to wcale skierowanej do niej niechęci. Chwilowo odstawiła ją na bok, ale po całym incydencie zamierzała jej to nadal okazywać.
Łypnęła na Wittenberg spode łba spojrzenie pod tytułem: "Będę sobie mdlała, kiedy zachcę", nie była już jednak w stanie tej uwagi zwerbalizować. Nikt, a już na pewno nie ona, nie będzie jej mówił jak ma żyć.
Coraz trudniej było jej łapać powietrze i chociaż nadal była przytomna nie zauważyła nawet, kiedy w progu schowka stanął Fairwyn. Ten Fairwyn. Ze wszystkich ludzi na świecie musiał je znaleźć właśnie on. Ettie cały czas po cichu liczyła na to, że w przyszłości nawiąże ze słynnym badaczem jakąś współprace, że tak jakby przejmie to co musiał porzucić ze względu na chorobę. A teraz? Zapamięta ją jako wpół nieprzytomną gówniarę, która swoim wypadkiem zepsuła mu przerwę. Nie wspominając już o tym, że pewnie będzie chciał wiedzieć jak do tego w ogóle doszło... Wszystko przez tę cholerną Wittenberg!
Leżąc na boku, przyglądała się Edgarowi pochylającemu się nad Krukonką i skręcała się od środka z zazdrości. Też chciała tyle jego atencji! Czuła się coraz lepiej: oddychania znów nie sprawiało problemów i zawroty głowy ustały, ale wyjątkowo ją tą smuciło. Kiedy usłyszała pytanie profesora zawahała się na moment. Z jednej strony nie chciała, żeby kojarzył ją z tym incydentem albo myślał, że tak słaba, żeby paść od jakichś durnych oparów, ale z drugiej chciała, żeby kojarzył ją w ogóle. Po chwili jednak podniosła się na łokciu i odpowiedziała cicho:
- W porządku.
Nie potrafiła jednak udawać cieniasa, zwłaszcza przed Fairwynem, o którego szacunku marzyła ponad wszystkim innym. Oparła się o ścianę, nadal nie czując się w najwyższej formie i w milczeniu obserwowała nauczyciela. Próbowała wymyślić jakieś dobre wytłumaczenie całej sytuacji i modliła się, żeby nie uprzedziła ją Wittenberg. Ostatnie czego sobie życzyła, to zdradzać się przed Fairwynem, że uwielbiała go do tego stopnia, że oskarżyła inną uczennicę o panowanie zamachu na jego życie. Była jego ogromną fanką i wiedziała o nim praktycznie wszystko, także to, że nie znosił swoich fanów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na składniki   Nie 9 Lip 2017 - 0:27

Już nic jej się nie chciało. Leżała tak, zalana włosami, ledwo żyjąca od astmatycznego kaszlu, z jakąś atencyjną gówniarą obok. Tak, bliska śmierci przez brak dopływu powietrza Ruth przestała patrzeć tak pobłażliwie na prowodyrkę swojej niedoli i Harriette stała się dlań w tym momencie smarkulą bez wyobraźni, która za wszelką cenę próbuje w swojej ograniczonej głowie zrealizować sytuację, w której sama dla siebie stanie się dla Fairwyna kimś więcej, niż tylko nic nieznaczącym pyłkiem. Bardzo to wszystko dojrzałe.
I nagle, wprost z czeluści piekieł wstąpił na ten łez padół on - pierwszy rogaty diabeł Hogwartu w przedziale od zera do piędziesięciu lat (bo dalej był Craine) - Edgar Tobias Fairwyn.
Ruth, gdyby była trochę bardziej przytomna, pewnie coś by do niego powiedziała, ale w tym momencie chciała tylko, żeby to wszystko się skończyło i gdyby nie sylwetka nauczyciela, którą rozpoznała przez mgłę swoich łez, wyciśniętych przez kaszel, pewnie w ogóle by go nie poznała. Nie bardzo też myślała o tym, że była prawdopodobnie pierwszą uczennicą, której był łaskaw uścisnąć dłoń, przez co wiele uczennic tej szkoły zapewne przestałoby ją w ogóle myć, ale Ruth zapamiętała z tego uścisku jedynie to, że dłoń nauczyciela była nienaturalnie ciepła. I szorstka.
Dała sobie podać eliksir i kiedy przestała raczyć cały korytarz swoim furiackim kaszlem, uspokajając trochę stan, oparła się o ścianę plecami i spojrzała na profesora, jakby nie poznawała, kim jest.
-Liczy... - zaczęła, ale z jej ust wydobyło się tylko niezidentyfikowane charknięcie - L-liczy pan na wyjaśnienia? - wydusiła w końcu z siebie, ale zdawała sobie sprawę, że po pierwsze wiele więcej nie powie, a po drugie totalnie go to nie interesowało. Mimo wszystko pofatygował się i udzielił im pomocy. Może się wstydził tego faktu, ale musiał mieć serce. -Wypadek - wzruszyła w końcu ramionami, słabo artykułując lakoniczne, przy czym też kłamliwe, wyjaśnienie.
I tak musiała jechać do Munga. Jej ciało pokrywały piekące, czerwone plamki, promieniujące od ramion aż do szyi, oczy miała czerwone jak królik a Harriette też nie wyglądała lepiej, mimo swoich zapewnień. Miała szczęście, że Ruth nie była mściwa - wystarczyło jedno zdanie, żeby pogrążyć gryfonkę w jej własnych oczach (bo Fairwyn i tak by się nie przejął), ale obecnie Ruth myślała tylko o ciepłym, szpitalnym łóżku i dyniowym paszteciku. No i może jakiejś maści na alergię, a nie o tym, że właściwie to powinna podziękować profesorowi za uratowanie im życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 41
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 927
  Liczba postów : 533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14355-edgar-t-fairwyn#379705




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na składniki   Wto 11 Lip 2017 - 17:04

Skinął głową na zapewnienia Gryfonki, ale nic jeszcze nie powiedział, czekając aż druga z dziewczyn dojdzie do jako takiego stanu używalności. Oczywiście, kiedy tylko to się stało zaczęła mleć jęzorem po próżnicy. Co było z tym gatunkiem nie tak? Co by się nie działo musieli coś mówić, tak jakby ich życie miało się skończyć, jeśli przymkną japę na więcej niż dziesięć minut.
Spojrzał na dziewczynę, jak na kompletnego debila. "Wypadek"... Kto by pomyślał? A on był pewien, że tłukły sobie te fiolki dla zabawy... Wiedział, że rozsądek posiadały w szczątkowej formie, ale nawet on nie podejrzewał, że były aż tak głupie.
- Nie, nie interesują mnie pani wyjaśnienia - uciął, podkreślając ironicznie ostatni wyraz. Nie potrzebował tłumaczeń, żeby domyślić się, że doszło do wypadku, a najprawdopodobniej dziewczyny i tak nie zamierzały mówić całej prawdy. Nawet gdyby zamierzały uwarzyć jakiś zakazany eliksir z kradzionych składników, to patrząc po tym jak doskonale szło im ich zbieranie, nikt prócz nich nie musiał niczego się obawiać. Z resztą może po tym wszystkim będą miały dość rozsądku, żeby zaprzestać głupot, którymi się zajmowały.
- Panno Wykeham, dam pani radę iść? - podniósł się, patrząc na zegarek. Zaraz zacznie mu się schodzić kolejna grupa, a on nawet jednego papierosa w spokoju nie zapalił... - Świetnie. Więc się wspólnymi siłami dotransportujcie do skrzydła szpitalnego. Kiedy już obie będziecie w formie, zgłosicie się do woźnego. Pewnie będzie chciał z wami porozmawiać w sprawie dodatkowej pracy, którą na niego nałożyłyście - z obojętnym wyrazem twarzy skinął w stronę syfu w schowku.
Dziewczyny powoli się pozbierały i Edgar odprowadził je chwilę wzrokiem. Wyglądało na to, że sobie same poradzą. Zaklęciem wstawił z powrotem drzwi do schowka w zawiasy przekazał najbliższemu portretowi wiadomość do woźnego i wrócił do klasy, z nadzieją, że zdąży jeszcze zapalić.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 779
  Liczba postów : 979
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na składniki   Czw 13 Lip 2017 - 1:01

Wstrzymała oddech, kiedy Wittenberg zaoferowała wyjaśnienia. Miała wrażenie, że gdyby chciał, Fairwyn wyciągnąłby z nich całą prawdę. Nawet gdyby Krukonka była w mijaniu się z prawdą lepsza od niej (każdy był), profesor run, nie wyglądał na kogoś, kto nie wykryłby fałszu. Na szczęście go to nie obchodziło. Szwedka też najwidoczniej nie zamierzała na siłę wpychać mu całej historii.
Podniosła się powoli, kiedy zadał jej kolejne pytanie.
- Mhm - pokiwała głową. W sumie to nic jej nie było, tylko nadal była w szoku, ale w imię dobrego zaprezentowania się w oczach Edgara Fairwyna, była gotowa z tego szoku natychmiast wyjść. Zawstydzona, spuściła wzrok, kiedy wspomniał o tym co narobiły w schowku, chociaż sam mężczyzna zdawał się tym w ogóle nie przejmować. Może zapomni...
Pomogła Wittneberg się podnieść i ograniczając jakikolwiek kontakt z nią do minimum, ruszyła w stronę skrzydła szpitalnego. Tylko kiedy znikły już z pola widzenia Fairwyna, burknęła pod nosem.
- Jaki debil nie nosi przy sobie eliksiru, jak wie, że ma alergię...

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Uppsala, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1449
  Liczba postów : 856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13356-ruth-wittenberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13361-relacje-ruth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13357-soho
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13358-ruth-wittenberg




Gracz






PisanieTemat: Re: Schowek na składniki   Czw 13 Lip 2017 - 11:20

Przez chwilę świat tak wirował jej przed oczami, że w ogóle nie skupiała się na słowach nauczyciela. Właściwie to nawet jakby nie wirował, to i tak by się na nich nie skupiła, bo w większości brzmiały tak samo i nawet teraz przeczuwała, że po prostu profesor je odeśle pod opiekę kogokolwiek innego, żeby oddalić od siebie ten uciążliwy zapychacz czasu. Sama Ruth od czasów ich spotkania u Nieudacznika była nauczona, że najlepsza taktyka na Fairwyna to udawanie powietrza, ale zdawała sobie sprawę, że przez klątwę, którą zaczynało się interesować coraz więcej osób (choćby, nieświadomie, Harriette), nie mogła być dla niego aż tak anonimowa. W każdym razie – wciąż robiła co mogła, żeby tak pozostało, najważniejszy był święty spokój. Nie odpowiedziała ani jemu, ani nie zapytała o nic gryfonki, ale kiedy ta odezwała się w momencie, w którym nauczyciel stracił je z oczu, Ruth spojrzała na nią z obojętnym wyrazem twarzy. Czy ona wyglądała, jakby ją obchodziło zdanie szesnastolatki? Ruth nie była mściwa, ale miała już serdecznie dość tej smarkuli, która na własne życzenie pogrążała się coraz bardziej z każdą upływającą chwilą. Postanowiła więc przypomnieć Harriette, co właśnie zrobiła i to by było na tyle z ich lakonicznego dialogu, pewnie zresztą ostatniego w historii ich znajomości.
-Wiesz, że on ci tego nie zapomni? – Teraz niech dziewczyna sama radzi sobie z myślą, że przez bezmyślność stała się dla swojego ulubionego nauczyciela dokładnie tą samą osobą, jakimi byli dlań pozostali uczniowie. Prawdopodobnie była nią już wcześniej (ach, ten szanowny Edgar!), jednak teraz przynajmniej dotarła do dziewczyny ta świadomość, bo Ruth z kolei, nawet gdyby Fairwyn zaczął ją uważać za buchorożca, właściwie to nie miałaby kiedy się tym przejmować. Już nie wspominając o tym, że totalnie by nie czuła potrzeby przejmowania się jakąkolwiek nauczycielską opinią. No, może za wyjątkiem pewnej osobliwej klątwy… Tutaj akurat z chęcią poznałaby zdanie Fairwyna.
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Schowek na składniki   

Powrót do góry Go down
 

Schowek na składniki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» Schowek na miotły
» Składniki eliksirów
» Eliksiry
» Schowek
» Schowek na miotły

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-