IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Maszyna z zabawkami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2343
  Liczba postów : 1899
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Maszyna z zabawkami    Pią Paź 11 2013, 12:58

First topic message reminder :


Maszyna z zabawkami

W ostatnich latach małe, magiczne zabawki przypominające zwierzęta, cieszą się niesamowitą popularnością. I w Hogsmeade nie mogło więc zabraknąć niezwykłej maszyny w której wszystkie te zabawki zdają się żyć. Wystarczy wrzucić pięć galeonów i już po chwili można wylosować wybraną, niezwykłą maskotkę.

Aby dostać maskotkę należy w odpowiednim temacie rzucić kostkami. To ile oczek uzyskamy oznacza, którą zabawkę zdobywamy:

    1 - Kwintoped
    2 - Akromantula
    3 - Dementor
    4 - Śmierciotula
    5 - Lunaballa
    6 - Mantykora


Więcej o maskotkach przeczytasz w tym temacie.

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 509
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Sob Cze 10 2017, 21:12

W Hogsmeade fantastyczne było to, że nieważne jak wiele razy się je odwiedziło, zawsze można się było jakoś pozytywnie zaskoczyć. Ezra zazwyczaj przychodził tu ze znajomymi, zatem kręcił się po głównych ulicach, po większych sklepach czy kawiarniach. Teraz jednak był sam, bo też na niczyją obecność nie miał ochoty. Mimo że rozmowa z Ruth bardzo mu pomogła, niektóre wątpliwości pojawiały się w najmniej oczekiwanych momentach, sprawiając, że Ezra coraz częściej zagłębiał się we własne myśli i wyłączał ze społeczeństwa.
Spacerował tak, z rękami wsuniętymi w kieszenie i ciemnymi okularami przeciwsłonecznymi zaczepionymi o dekolt, jako dodatek. Bo po co założyć je na oczy? Bardzo możliwe, że wtedy jego uwaga nie zostałaby przykuta przez niepozorną maszynę z zabawkami. Zabawkami, które zdawały się żyć i ruszać... i w ogóle były fantastyczne! Może powinien być na to za stary, ale Ezra usprawiedliwiał się tym, że jako dzieciak nie mógł sobie pozwolić na luksus magicznych zabawek, ba, nawet mugolskich tak średnio. Nogi poniosły go wiec prosto w stronę urządzenia. Jeśli ktoś znajomy zjawi się na ulicy, zawsze mógł powiedzieć, że to prezent dla młodszej siostry...
Niewiele myśląc, zaczął grzebać po kieszeniach w poszukiwaniu monet. Ostatnio nie był aż tak spłukany jak przez większość czasu (warto jednak było się zhańbić i podjąć pracę, niechętnie mógł to przyznać), więc nie darowałby sobie, gdyby okazało się, że nie posiada nawet pięciu galeonów przy sobie. Ale w razie czego ta urocza akromantula, ten mini dementorek zasługiwały by zrobić rundkę do Howartu i z powrotem.

@Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Sob Cze 10 2017, 21:58

Spacer po Hogsmeade miał pomóc Leo zebrać myśli. Ostatnio miał z tym problem, głównie dlatego, że w krótkim okresie czasu w jego życiu sporo się namieszało. Czuł się wyjątkowo źle, nieustannie obwiniając siebie za swoje czyny i przy okazji za całe zło tego świata, bo czemu nie? Leonardo zżerało poczucie winy niemalże z każdej strony.
Nie był to jednak jedyny powód, dla którego wyglądał tak beznadziejnie. Gryfon od spektakularnego zawalenia Mistrzostw Europy w MMA nie przyłożył nawet małego palca do jakiegokolwiek ćwiczenia. Jego aktywność sportowa drastycznie spadła. Leo nie zjawił się u medyka, toteż lewą rękę miał lekko przywiązaną chustą do ramienia. Kto by pomyślał, że tak rozłoży go zwichnięcie stawu barkowo-obojczykowego? Tak czy inaczej, inne uszkodzenia leczyły się oczywiście nieco lepiej. Niestety Leo po ostatniej wycieczce do Egiptu czuł się tragicznie, bowiem zachorował na vomilię i teraz dopiero wychodził z paskudnego choróbska. Jadł jak wróbelek, ledwo sypiał, a leki powstrzymujące wymioty już niemalże powodowały u niego wymioty (o ironio!). W dużym skrócie, był teraz olbrzymim, skulonym w sobie, wyniszczonym i zagubionym chłopcem, którego worki pod oczami są solidniejsze niż worki treningowe.
Nawet w najbardziej przygnębiających momentach nie był w stanie jednak siedzieć na tyłku, chociaż i tak bił swoje życiowe rekordy. Teraz jednak zdecydował się na spacer, a więc przemierzał Hogsmeade trochę niczym dementor.
Kiedy napatoczył się nagle na znajomą postać, w pierwszym odruchu chciał uciec. Zaraz przypomniał sobie jednak, że jest odważnym Gryfonem i nie wypada mu się tak zachować. Unikał Ezry już zdecydowanie zbyt długo i czas było coś z tym zrobić.
- No, najlepiej to ci nie idzie - rzucił tak wesoło, jak tylko mógł, podchodząc do Krukona. Zabrzmiało to jednak żałośnie w jego zachrypniętym głosiku, który już przywykł do nijakiego tonu. Oparł się lekko o maszynę, obserwując poczynania chłopaka. Niezbyt wiedział, co powiedzieć, a zdarzało mu się to ostatnio za często.- Na co polujesz? - Zainteresował się. Częściowo był ciekaw wyboru zabawki, a częściowo po prostu chciał zabić ciszę i jakoś łagodnie zagaić rozmowę. W końcu Ezra miał całkiem niezły powód, aby go unikać!

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 509
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Sob Cze 10 2017, 23:23

To było nie w porządku. Ezra zaczął już sobie to wszystko układać w głowie i bez Leonarda w tym momencie żyło mu się lepiej. Wiadomo, w jakiś sposób za nim tęsknił, bo kiedy spędza się z kimś dużo czasu, takie nagłe zerwanie bliskiego kontaktu jest jak stworzenie jakiejś dziury. Dziury, którą trudno jest zapełnić. Ezra nie potrafił. Ale i tak było to mniej uciążliwe niż ciągłe poczucie winy, które Leonardo przywołał właśnie swoją osobą. Może jednak czasem warto byłoby być tchórzem?
To były dwie sekundy całkowitego zmrożenia i wewnętrznej paniki, zanim Ezra wziął się w garść i spojrzał na przyjaciela, przywołując na twarz neutralny uśmiech. Minęło sporo czasu, ale on wciąż nie był przygotowany na to spotkanie. Wciąż nie podjął decyzji, czy lepiej udawać głupiego i zwyczajnie oficjalnie wymazać tę sytuację z życiorysu, czy może podjąć trud jakim była rozmowa. A należy pamiętać, że Ezra nie był odważnym Gryfonem... Był za to nienajgorszym aktorem, a już na pewno lepszym niż Leonardo. Nie dość, że wycieczka do Egiptu mocno go zrelaksowała, to nie mając na barkach innych problemów niż sprawa z Leo, potrafił przejść do złudnej normalności.
Za to Leo. Cóż. Leo wyglądał... Źle. Po prostu źle. Być może Ezra za bardzo przywykł do wiecznie roześmianego Gryfona, do siły i pogody ducha, którą emanował i po prostu aż przykro się patrzyło na niego, kiedy był taki zmarnowany. Postanowił jednak nic na to nie mówić, w końcu ostatnim razem upominał go, żeby poszedł do magomedyka, żeby przynajmniej fizycznie o siebie zadbał. Więcej nie zamierzał. Ezra był jego przyjacielem, nie niańką.
- A jeszcze nawet nie zacząłem - przytaknął mu, nie zdradzając tonem głosu niepewności, którą teraz czuł. Jeszcze raz przyjrzał się zabawkom, przez dłuższą chwilę nie mogąc się zdecydować na konkretną. Każda miała w sobie jakiś urok i właściwie to Ezra chciał wszystkie... Ale znając jego szczęście wydałby wtedy mały majątek, więc jak na razie postanowił pozostać przy jednej, do której jego wzrok nieustannie wracał. - Na dementora. Uroczy jest, nie?
No tak, ale najpierw musiał znaleźć te pięć galeonów! W garści już miał trzy, więc wszystko szło w jak najlepszym kierunku.
- Jesteś pewny, że nie powinieneś leżeć teraz w łóżku? Wyglądasz, jakbyś przeszedł przez gardło Kwintopeda. - Dobra, nie mógł się jednak powstrzymać, nawet jeśli słowa te rzucone były cicho i mimochodem, kiedy nawet nie patrzył w stronę Gryfona. Wiele można było mu zarzucić, ale Clarke był naprawdę opiekuńczym typem człowieka i po prostu chciał się upewnić, że Leo daje radę. Nie mógł się powstrzymać od zastanawiania się, czy to było wciąż efektem przegranych zawodów. Albo pocałunku... Bo Ezra czuł się tak, jak wyglądał Leo. On jednak bardzo przykładał wagę do wyglądu, nie chcąc w jakikolwiek sposób ujawniać tego przed światem. Tak przynajmniej sprawiał wrażenie osoby, która wszystko miała pod kontrolą. Nawet jeśli tak nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Sob Cze 10 2017, 23:34

Leo nie wyobrażał sobie, że teraz mieliby tak po prostu rozmawiać, jak gdyby nigdy nic. W sensie, nie potrafił przekreślić ich przyjaźni i zależało mu na jakimś załagodzeniu sytuacji. Nie chciał, aby skończyli na unikaniu się na lekcjach i przemykaniu bez słowa na korytarzach. Szybko zżył się z Krukonem i nie sądził, żeby był gotów na to, aby jednym swoim głupim wybrykiem tak tę relację zepsuć.
A zatem musiał ją uratować, choć jeszcze nie wiedział jak.
- Prawda - przytaknął, przyglądając się uważnie zabawkom. - Chociaż ta akromantula... - Zaśmiał się cicho, jakoś tak mało entuzjastycznie. W ogóle ostatnio cały był taki ospały. Zupełnie zmienił swoją dzienną rutynę i wpłynęło to na niego z pewnością negatywnie. Ponadto męczyły go również psychiczne aspekty, co przekładało się na jego wygląd. No i ta vomilia... Poważnie, musiał zachorować akurat teraz? Świat się chyba na niego uwziął.
- Chyba znasz mnie na tyle, żeby wiedzieć, że nie jestem fanem wylegiwania się w łóżku - mruknął ponuro, bo ostatnio i tak tracił masę czasu na bezczynne siedzenie czy leżenie. Poza tym jakoś dziwnie było mu odnosić się do ich przyjaźni.
W ogóle, to wszystko było dziwne. A Ezra zachowywał się naprawdę względnie normalnie. Tak łatwo było mu zapomnieć o tamtej nocy, czy po prostu był wyśmienitym aktorem? Leo żałował, że po nim widać każdą najdrobniejszą emocję, o ile nie włoży masę energii w ukrycie jej.
- Hej, tak swoją drogą, to ci nie podziękowałem - palnął ostatecznie, przymykając na dwie sekundy powieki. Po cholerę to powiedział? To było oficjalne "porozmawiajmy o tym", a przecież nie chciał sam wyciągać tego tematu.
Chociaż, może tak było najlepiej? Po prostu załatwić to i zapomnieć?

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 509
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Nie Cze 11 2017, 00:09

Leo był zatem rozsądniejszy niż Ezra, który tę właśnie strategię stosował za każdym razem, kiedy pojawiały się problemy. Pozwolił oddalić się siostrze, potem pozostawił w taki sposób Bridget... Kiedy czegoś chciał, ciężko było go powstrzymać, natomiast kiedy sytuacja się komplikowała, był mistrzem w robieniu uników.
- Właściwie wszystko mi jedno. Po prostu chcę zdobyć z tego cokolwiek, bo chyba byłbym trochę frajerem, gdybym wydał pieniądze i nic z tego nie miał - zaśmiał się wymuszenie, zaczynając odczuwać frustrację z powodu złego humoru Leo. Chłopak nawet się nie starał! Skoro Ezra potrafił, to dlaczego on nie? - Nie każę ci się po prostu wylegiwać w łóżku, tylko wreszcie wyzdrowieć. Zresztą nieważne, zaczynasz mnie irytować.
No i stało się. Cierpliwość Ezry do Leonarda po prostu się wyczerpała. Zawsze starał się być dla niego wspierający, ale chłopak robił wszystko na opak. Źle rozumiał żarty i intencje, był uparty i nie szło mu przemówić do rozsądku. Clarke nie chciał robić mu przykrości, ale czasami naprawdę miał dosyć odgrywania roli wiecznego pocieszyciela. Leo zachowywał się jak dzieciak. W wieku dwudziestu jeden lat powinien potrafić radzić sobie z porażkami, a zamiast tego tak okropnie załamywał się w sobie, kiedy to naprawdę nie był koniec świata. Cokolwiek by się nie stało.
- Za co chcesz podziękować? - zapytał ostrożnie, marszcząc brwi. Gryfon mógł mówić o samym zaprowadzeniu go do dormitorium, ale też o pocałunku (co byłoby głupie. Dlaczego ktokolwiek miałby dziękować za pocałunek?) Generalnie jednak sądził, że znajdują się po jednej stronie barykady, więc fakt, że Leonardo zdecydował się na wspominki nieco go zdezorientował. Był też tym trochę przerażony, więc nic dziwnego, że obronnie pomyślał, że przecież zawsze mógł zrzucić wszystko na Leo. To on go pocałował. To on na początku nie pozwolił mu się odsunąć... Jak na razie zatrzymał to jednak na końcu języka, nie chcąc przedwcześnie wypalić niczego głupiego. Skoro Leo rozpoczął ten temat, to niech Leo się teraz tłumaczy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Nie Cze 11 2017, 00:24

Dobra, trochę się pogubił. Unikali się już tyle, że Leo zapomniał, że jedną z opcji było to, że Ezra po prostu będzie do niego negatywnie nastawiony, nie będzie chciał gadać i wszystko pójdzie się jebać. Gryfon chyba trochę za mocno przywiązał się do pocieszających słów Fire. Teraz jednak zupełnie nie wiedział, o co może chodzić - bo w końcu mówili o spacerze, a Leo sobie żartował. Jeśli Ezra chciał się na Leonardo denerwować, to musiał znaleźć sobie lepszą wymówkę.
- Dobra, spokojnie! Zdrowotnościowy spacerek, wyluzuj. Ostatnio cały czas siedzę w wieży, ruch to zdrowie, świeże powietrze też. - Nie powinien się tłumaczyć. Powinien się zdenerwować, że jest traktowany jak małe dziecko - ale może trochę sam się tak zachowywał? Leo nigdy nie uważał siebie za szczególnie dojrzałą osobę. Tak czy inaczej, nie przyszedł tutaj po to, aby się z Ezrą kłócić. Przyszedł tutaj załagodzić sytuację, a to oznaczało staranie się. Na jego ustach dalej spoczywał łagodny uśmiech. Da radę zignorować trochę frustracji, to nie może być trudne...
- No, za pozbieranie mnie wtedy? - Wzruszył ramionami. - Niezbyt wiem, co się wtedy wydarzyło, ale z całą pewnością mi pomogłeś, więc... - Skinął głową z wdzięcznością. Zaraz dotarło do niego, że jego słowa zabrzmiały zupełnie nie tak, jak powinny. Znaczy, ogólnie było z nimi wszystko w porządku, ale sugerowały, że Leo nie pamiętał zupełnie nic... A on pamiętał, tylko nie rozumiał.
Ale jakoś tak postanowił zaczekać z poprawianiem się i zobaczyć reakcję Ezry. Bo jeśli takie małe kłamstwo może pomóc, to chyba warto?

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 509
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Nie Cze 11 2017, 00:54

Chodziło o to, że Ezra był już tym wszystkim zmęczony i to przekładało się na jego reakcje nawet w momencie, gdy mówili o zwykłym spacerze. Zresztą, oboje zachowywali się niedojrzale i nawet nie było sensu o tym dyskutować.
- Powiedziałem, że nieważne - westchnął ciężko. Swoją drogą, kiedy to się wydarzyło, że Ezra wkurzał się o każdą głupotę, a Leonardo rekompensował się spokojem? Przecież Clarke był jednym z najbardziej pozytywnie nastawionych do świata ludzi i starał się nie wdawać w otwarte konflikty. A teraz sam do niego prowadził, domalowując nieistniejące intencje do wypowiedzi przyjaciela. Co się z nim działo?
- Och... - wyrwało mu się, kiedy Leo właściwie przyznał, że ta noc pozostawała dla niego tajemnicą. Czy był to dźwięk wyrażający tylko ulgę czy może też trochę rozczarowanie? To znaczy, nie czuł się rozczarowany, bo mu jakoś zależało. Skąd. Jeśli już to zawód brał się z tego, że... że teraz tylko on musiał się zmagać z zagadkowym postępowaniem ich dwójki. To było trochę niesprawiedliwe.
Był to jednak tylko okruszek, w ogromnym przypływie ulgi. Więc tak czy inaczej, Ezra wreszcie poczuł jak jego ciało rzeczywiście nieco się rozluźnia (choć dla Leo pewnie różnica nie była tak duża), a wyraz twarzy zdecydowanie łagodnieje. (Za to to już mógł zauważyć) Te kilka słów właśnie zdegradowały wszystko do poziomu zwykłej i bezproblemowej przyjaźni. Przynajmniej jednostronnie. - Tylko cię odprowadziłem, to nic wielkiego. Ale cieszę się, że mogłem się przydać. Od tego są przyjaciele - powtórzył najbardziej oklepany z najbardziej oklepanych tekstów na świecie, unosząc lekko kącik ust. Skoro wychodziło na to, że Vin-Eurico cierpiał na poalkoholowy zanik pamięci, zachowanie Ezry musiało być dla niego jeszcze bardziej niezrozumiałe i Krukon miał nadzieję to naprawić, skoro zeszło z niego całe napięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Nie Cze 11 2017, 01:12

Leo był z siebie całkiem dumny, bo w końcu udało mu się zachować spokój. Zwykle był raczej podatny nawet na drobne prztyki, a tutaj o - oaza spokoju po prostu!
Nie odezwał się już w tym temacie. Przy okazji nie był pewien, o czym Ezra w ogóle mówi - mogło wyjść na to, że on w ogóle o vomilii nie wiedział. Leo zmarszczył lekko brwi, ale nie pamiętał, czy Clarke był na tamtej wycieczce do Egiptu czy nie. Gryfonowi nie udało się nią w pełni nacieszyć z oczywistych powodów. Był jednak prawie pewien, że wygląda tak beznadziejnie głównie przez chorobę.
Chociaż ta jego zawinięta chustą ręka nie prezentowała się najlepiej.
Dostrzegł zmianę w postawie swojego rozmówcy i na chwilę zapomniał, że spowodowana jest ona kłamstwem. Nie był pewien, czy to ulga - może to chciał zobaczyć i doszukiwał się tego w mimice przyjaciela? Wiedział jednak, że nie chce się poprawiać. Czuł się bezpieczniej, gdy mogli wspólnie udawać, że nic nigdy nie zaszło. Wiedział, że wyrzuty sumienia nie dadzą mu żyć, a to wszystko skończy się najprawdopodobniej tragicznie, ale nie chciał się teraz nad tym zastanawiać.
- Całkiem pożyteczna ta przyjaźń. Postaram się jednak nie budzić cię w nocy za często, jeśli chodzi mi tylko o pomoc w przespacerowaniu się po zamku - Leo zaśmiał się krótko. Zrobiło mu się jakoś tak chłodniej, więc poprawił nieco bluzę, którą narzucił przed wyjściem z zamku.
- Byłeś w Egipcie? - Spytał, bo naprawdę nie mógł sobie skojarzyć Krukona w żadnym z miejsc, które odwiedzili w trakcie wycieczki. Nie był tam za bardzo duszą towarzystwa, a z pewnością nie rozglądał się za Ezrą, ale jakoś miał wrażenie, że mimowolnie by na siebie ostatecznie wpadli.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 509
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Nie Cze 11 2017, 21:34

W sumie nie tylko mogło na to wyjść, ale rzeczywiście tak było, że Ezra wciąż nie miał o chorobie Leo zielonego pojęcia. No bo też kto miał mu o tym powiedzieć? Z samym Vin-Eurico się nie widział, z Lysandrem ostatnio dogadywał się... słabo, delikatnie mówiąc, a Fire raczej nie uważała za konieczne, by dzielić się z Krukonem tą informacją. Przecież normalnie ze sobą nie rozmawiali i on też by do niej nie poleciał. To nie tak, że to była jakaś śmiertelna choroba.
- Byłoby miło, nie będę zaprzeczał - zgodził się z lekkim uśmiechem. Ta noc nie była dla niego zbyt szczęśliwa, biorąc pod uwagę, że jeszcze oberwało mu się od nauczyciela. Ale nie zamierzał się tym chwalić Leo, bo wtedy musiałby też powiedzieć, dlaczego nie wrócił prosto do dormitorium... - Jasne, że byłem, nie mógłbym tego przepuścić. Świetne doświadczenie. A kojarzysz jak byliśmy w rezerwacie smoków? To wiesz, że samica sfinksa uznała mnie za najlepszego kandydata na partnera? - zaśmiał się, kręcąc głową. Wychodziło na to, że Ezra miał naprawdę niezłe branie. Dziewczyny, chłopak, sfinks... Ezra nie mógł narzekać na nudę. - Ale i tak to było fajne, bo dzięki temu pozwoliła mi się zbliżyć, a wiesz, że onms jest dla mnie ważne.
Przerwał ten słowotok, żeby wreszcie wrzucić monety do maszyny, skoro mógł już przestać czuć się zagrożony w kwestii minionej nocy. Złapał za kontroler, czekając aż urządzenie się uruchomi. Czuł się trochę pod presją - to byłoby łatwiejsze, gdyby Leonardo go nie obserwował.
- A tobie w takim razie jak się podobało? - rzucił, nie tylko dlatego, że nie chciał stać w zupełnej ciszy, po prostu tak długo się nie widzieli, że wreszcie dotarła do niego potrzeba dowiedzenia się, co przez ten czas go ominęło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Nie Cze 11 2017, 21:51

Leonardo zupełnie nie rozumiał, jakim cudem spotkało go takie szczęście w nieszczęściu. O ile wszystko się spieprzyło, to magicznie uniknął szlabanu i odjęcia punktów za łażenie w nocy po zamku. Jakimś cudem nie zaalarmowało żadnego nauczyciela jego darcie się pod Wieżą Ravenclaw, a krzyki w Pokoju Wspólnym Gryffindoru przeszły równie niezauważone. Vin-Eurico był całkiem z tego dumny, chociaż dalej nie dowierzał. No bo jakim cudem nikt nie przyszedł go opieprzyć za budzenie połowy Hogwartczyków?
Już zaczynał czuć się źle z tym, że okłamywał przyjaciela, ale ich rozmowa błyskawicznie pomknęła do przodu i Leonardo nie mógł tego ignorować. Cieszył się, że rozmawiają względnie normalnie. Należał do osób łatwo się przywiązujących i przez ten krótki okres czasu zdążył się za Ezrą trochę stęsknić.
- Poważnie? - Prychnął z rozbawieniem. - Stary, opanuj urok osobisty.
Przez jakąś sekundę w jego głowie pojawiła się myśl, że nie powinien wypowiadać się w tym temacie - w końcu najwyraźniej należał do tych, którym nie udało się oprzeć urokowi Krukona. Z drugiej strony, starał się do tego w ten sposób nie podchodzić, także... Skoncentrował się na swoich wspomnieniach z wycieczki, które były trochę mniej radosne.
- Ogólnie było super, ale nie dałem rady się za bardzo nacieszyć tym wyjazdem, bo zachorowałem na vomilię - uśmiechnął się gorzko, mając wrażenie, że samo to słowo przypomina mu o wymiotach, które do nie tak dawna jeszcze go męczyły. Bardzo miał nadzieję, że już się wyleczył.
- Amator - mruknął niewinnie, teatralnie się odwracając, aby swoim spojrzeniem nie zapeszać Clarke'a. I tak już widział, że chłopak nieszczególnie dobrze radzi sobie z kontrolerem i chyba tylko cudem udałoby mu się złapać upragnionego dementorka.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 509
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Pon Cze 12 2017, 01:16

Okłamywanie Ezry nie powinno w żaden sposób dręczyć Leonarda. W końcu Clarke bardzo chętnie pociągnął oszustwo dalej, zatem sumienie Gryfona mogło pozostać czyste jak łza feniksa.
- Ale ja nic nie zrobiłem! Nikt nie dał mi instrukcji obsługi, to się po prostu dzieje, dobra? - No przecież to nie Ezra prowokował ludzi. Nie sądził także, żeby miał w sobie coś tak wyjątkowego, by być rozchwytywanym. No może poza byciem zabawnym. I życzliwym. A jego dwuznaczne żarciki należały do poważnych zalet... I można je było uznać za prowokację, w porządku. Ale sfinksa nie bajerował, no słowo honoru.
- Co to vomilia? Nie znam się na chorobach. To nie jest zaraźliwe co nie? Oddychamy tym samym powietrzem, lepiej dla ciebie, żeby to nie było zaraźliwe. - No i zagadka marnego wyglądu Leo sama się wyjaśniła. Ezra na wszelki wypadek zrobił mały krok w bok, żeby przypadkiem nie stykać się z przyjacielem. (Na żarty, oczywiście) Ale to ogólnie trzeba było mieć pecha, żeby zaliczać taką serię niepowodzeń. Biedactwo.
W każdym razie, Ezra zajął się próbą schwytania dementorka, który jednak miał inne plany i sprawnie wymykał się spod nieporęcznej łapy maszyny. Kilkanaście sekund przeznaczonych na zdobycie zabawki uciekło Krukonowi jakby dwa razy szybciej i chłopak ostatecznie został bez maskotki i bez pięciu galeonów. Jak już mówił, żałosne. Nie zamierzał jednak z tego powodu rozpaczać, w końcu zawsze mógł tu wrócić i spróbować jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze. Do skutku.
- To twoja wina - stwierdził po chwili, klepiąc go po ramieniu, żeby zakończył to ostentacyjne odwrócenie wzroku. - Nie patrzyłeś i przez to miałem mniej motywacji. Jestem tobą rozczarowany, Leonardzie - zacmokał z dezaprobatą, zaplatając ręce na klatce piersiowej. Ale tego tonu nie dało się pomylić z żadnym innym, bo jego głos zmiękczony był przez z trudem skrywany uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Pon Cze 12 2017, 18:58

- Biedactwo - rzucił bardzo współczująco, zerkając na Ezrę spojrzeniem pełnym rozbawienia. Wyobrażał sobie nieszczęsnego Krukona, do którego samica sfinksa się zaleca... I ta wizja wyjątkowo go rozbawiła. Nie dodał już jednak nic w tym temacie, rozglądając się lekko po Hogsmeade. Było tutaj naprawdę ładnie, a pogoda dopisywała. Słońce przyjemnie przygrzewało, ale na szczęście nie było duszno. Leonardo zdecydowanie był fanem cieplejszych dni. Teraz nie mógł się nimi w pełni cieszyć, bo po vomilii dalej pozostało mu lekkie wychłodzenie, także i tak chodził w bluzie i trząsł się przy najdrobniejszym powiewie wiatru.
- Zatrucie pokarmowe, spokojnie. Nie zarażam - przewrócił oczami na odsuwanie się Krukona. O ile nie zjadli tego samego, niedobrego jedzonka, to Ezrze nic nie groziło. Zresztą, Leo był prawie pewien, że jemu po prostu nie chce odpuścić nieznośny pech i to dlatego wszystko się sypie.
Jakoś tak zdążył się wyłączyć, gdy Ezra walczył o dementorka. Dla Leo zdawało się to trwać wieki i trochę pogrążył się w... Nie, nawet nie rozmyślał. Tak po prostu zawiesił się, z pustym spojrzeniem wbitym przed siebie. Drgnął lekko na pacnięcie i z zadowoleniem stwierdził, że jego przyjaciel umie rozpoznawać strony. Byłoby słabo, gdyby został poklepany w to uszkodzone ramię.
- Mam wrażenie, że gdybym patrzył, to byś powiedział, że cię rozproszyłem. - Zmrużył podejrzliwie powieki, wpatrując się w Clarke'a. Bez zastanowienia jednak wyciągnął z kieszeni pięć galeonów i przepchnął lekko (bardzo przyjacielsko!) Ezrę, aby samemu stanąć naprzeciwko maszyny. - Patrz i ucz się. - Wrzucił monety i zabrał się za polowanie.
Planował nawet złapać dementorka, aby pokazać swojemu towarzyszowi, jakie to proste. W ostatniej chwili jednak jedna urocza akromantula niemalże podskoczyła mu pod łapę maszyny. Leo sam wcześniej przyznał, że te różowe potworki najbardziej mu się podobały, toteż nie zamierzał stracić takiej okazji i po prostu ją złapał.
- Ha - wyszczerzył się dumnie, wyciągając stworka i unosząc go dumnie. Następnie podsunął Ezrze akromantulę, a ta doskonale zrozumiała intencję i wskoczyła Krukonowi na dłoń, szybko przytulając się do jego palców.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 509
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Pon Cze 12 2017, 23:05

Pogoda jak to pogoda, jak na razie jeszcze mu nie doskwierała, mimo że raczej był amatorem chłodniejszych klimatów. (No bo uważał, że jednak lepiej wygląda w strojach wiosenno-jesiennych niż letnich. Może mówiłby co innego, gdyby miał taką sylwetkę jak Leo...) Ale ogólnie wszystko prezentowało się jakoś optymistyczniej, kiedy okraszone było słonecznymi promieniami, więc chodzenie przygnębionym wcale nie było takie proste.
- I już jasne, dlaczego taki struty jesteś - spróbował zażartować sytuacyjnie, ale to było złe. To po prostu było złe i zasługiwało na chwilę ciszy.
Na zarzut chłopaka Ezra wzruszył niewinnie ramionami, mimo że Leo miał całkowitą rację. Nie było czegoś takiego jak jedyna, objawiona prawda - przecież przyjaciel mógł go jednocześnie rozpraszać i motywować. Wcale nie kłamał.
- Och no tak, śmiało, upokórz mnie jeszcze bardziej - Oparł się bokiem o maszynę i zaplótł ręce na piersi, śmiejąc się pod nosem. Sprawiedliwie musiał jednak przyznać, że Leo dobrze radził sobie z kontrolerem, nie dając Ezrze możliwości do nabijania się. To musiała być jakaś kara za dawniej popełnione błędy. Krukon już prawie poczuł się zazdrosny o różową akromantulę, którą udało się wyciągnąć Leo, kiedy ten zrobił rzecz, której Clarke się kompletnie nie spodziewał. Zmarszczył brwi, gwałtownie podrywając głowę do góry, by podchwycić jego spojrzenie.
- Dajesz mi ją? Dlaczego mi ją dajesz? To tobie podobała się najbardziej - powiedział z czystym zdumieniem, wolną ręką gładząc potworka po mięciutkim futerku. Czuł w żołądku takie dziwne ssanie, które nie pozwoliło mu się do końca cieszyć z prezentu. Ezra był trochę uczulony na wydawanie na niego pieniędzy bez okazji, nawet głupich pięciu galeonów. - Nawet nie odpłaciłem ci się jeszcze za Pueblę - zauważył z dyskomfortem. Leo nie mógł tak robić, nie kiedy między nimi tak się skomplikowało. Ten drobny gest sprawił, że Ezra poczuł się jeszcze podlej, okłamując przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Pon Cze 12 2017, 23:19

Nie zamierzał żartować sobie z własnego cierpienia, jakim było chorowanie na vomilię. Słowa Ezry skwitował jedynie dość poważnym spojrzeniem, które niosło ze sobą tylko jedno pytanie.
Serio?
Leonardo wcale nie był jakimś specjalistą w sprawie maszyn z zabawkami. To nie tak, że przychodził tutaj regularnie i trenował, zagracając sobie dormitorium różnymi stworzonkami. Pamiętał jednak, że kilka razy odwiedził to miejsce i jeszcze nigdy nie wrócił z pustymi rękoma. Kiedyś obdarował chyba jakąś dziewczynę po całkiem udanej randce, innym razem chciał się po prostu popisać... Tak czy inaczej, radził sobie nieźle. Warto przypomnieć, że jedną rękę miał rozwaloną i nie mógł sobie nią w żaden sposób pomagać.
Zamienili się miejscami - teraz to Ezra opierał się o maszynę, ale postanowił najwyraźniej spróbować innej metody i obserwował poczynania Leo. Chyba jednak to było faktycznie bardziej motywujące, biorąc pod uwagę ładny wynik Gryfona.
- Daję ci, żeby pomogła jakoś na to potworne upokorzenie, na które cię skazałem - zażartował, uśmiechając się lekko. Niezbyt rozumiał problem, bo w sumie to lubił dawać ludziom prezenty. Ezra akurat całkiem na niego zasługiwał... - No i to taki bonus. Widzisz, co się dostaje za pomaganie głupim, pijanym ludziom? Znaczy, raczej nie zawsze. I nie od wszystkich. To chyba tylko ja jestem tak cudowny, że się odwdzięczam różowymi akromantulami. - Wzruszył ramionami, co było okrutnie głupim błędem, jaki ostatnio notorycznie powtarzał. W wyniku tego gestu ostatnie wymówione przez niego słowo nagle zostało wypowiedziane o wiele wyższym głosem, niezbyt pasującym do Leo. Ciemnowłosy odchrząknął zaraz, udając, że nic takiego się nie działo. No bo to nie tak, że popiskiwał z bólu, pff!
- Jak mówisz to w ten sposób, to "odpłacić się" brzmi jakoś tak mściwie i niepokojąco. Pobijesz mnie? - Nie miał pojęcia, skąd w nim nagle tyle dobrego humoru. Chyba dodał mu go fakt, że względnie wyprostowali między sobą relację... A może po prostu Leo znudziło się chodzenie zgaszonym? Był naturalnym wulkanem energii, stan uśpienia do niego nie pasował.
Chyba nie musiał dodawać, że nie oczekiwał niczego w zamian? Przecież się przyjaźnili!

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 509
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Wto Cze 13 2017, 18:58

Uśmiechnął się na żartobliwe wyjaśnienie, prawie czując się przekonany. Prawie. Bo on też lubił obdarowywać swoich przyjaciół, ale kiedy był po tej drugiej stronie, wolał jednak zasadę "coś za coś". Gwarantowała przynajmniej tyle, że ludzie nie stawiali się wzajemnie w głupich sytuacjach, a temat pieniędzy nigdy nie stawał się argumentem dzielącym ich na przeciwne obozy. Ezra wierzył, że Leonardo nie robił tego ze względu na jakiekolwiek korzyści, ale dla niego to był naturalny, ludzki odruch, że pomyślał o obowiązku podarowania mu czegoś w zamian. Zwykłej drobnostki.
Spojrzał raz jeszcze na akromantulę, która teraz już słodko i cichutko popiskiwała. Automatycznie jego usta rozciągnęły się w tkliwym uśmiechu - w Ezrze nic nie budziło większej czułości niż zwierzęta.
- Cudowny - powtórzył po Leonardzie, w zamiarze prześmiewczo, ale przez to, że przyozdobione było uśmiechem, wyszło tak, jakby się z nim zgadzał. Cóż... Zaraz mógł to jednak naprawić, bo chłopak wydał z siebie bardzo męski okrzyk bólu. - Chyba Leonardowi udziela się twoje piszczenie - poinformował akromantulę, nawet nie ukrywając, że po prostu bezczelnie się z niego śmiał. Leo powinien już wiedzieć, że potrafił być naprawdę złośliwą cholerą.
- Czy tobie wszystko kojarzyć się musi negatywnie? Ja i jakiekolwiek słowa mające związek z przemocą to połączenie, które nigdy nie powinno pojawić się w jednym zdaniu. - Pomijając kilka sytuacji, była to całkowita prawda. - Ale co, mam się za co mścić, że ci to przyszło do głowy?
Zdaniem Ezry dobry humor Leo był właściwie jego zasługą. Może nie bezpośrednią, ale przecież nie byliby przyjaciółmi, gdyby samo przebywanie w swoim towarzystwie ich nie uszczęśliwiało! Zatem, zgodnie z hipotezą Clarke'a, jeśli Vin-Eurico chciał pozbyć się całkowicie tego dołka, powinien spędzać z Ezrą jak najwięcej czasu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Wto Cze 13 2017, 19:10

Jego wyjaśnienia były wspaniałe i Ezra nie miał nic do gadania. Poza tym, Leoś nie przyjąłby żadnego prezentu z powrotem, także jak już kogoś obdarował, to koniec. Zaskoczyło go jednak, że Krukonowi w ogóle przemknęło przez głowę, że musi się jakoś za coś odwdzięczać. Za Pueblę? Nie no, bez przesady. Był chyba całkiem porządnym Gryfonem, a co!
Pomijając fakt, że najwyraźniej coś mu się pochrzaniło w kwestii szczerości. Jego lojalność również była trochę naciągana - wystarczy zapytać jakieś byłe partnerki Vin-Eurico.
Dobra, po prostu był Gryfonem, nawet jeśli niezbyt porządnym!
- Wiedziałem, że się rozumiemy - klepnął swojego rozmówcę przyjacielsko w ramię. W sumie zagrałby jeszcze raz, ale wiedział, że w ten sposób zostawi w maszynie majątek... A tego nie chciał. W końcu marzył mu się jakiś fajny wyjazd na wakacje, a nie chciał prosić rodziny o jakąś kosmiczną pożyczkę.
Chociaż patrząc na jego obecny stan, to pewnie surfowanie nie było opcją...
- Tak, właśnie. Parioduję twoją akromantulę. - Przytaknął z zupełnie poważną miną. I tak wszyscy znali prawdę, ale po co wymawiać ją na głos? Tak było przyjemniej dla wszystkich. Swoją drogą, od kiedy Ezra był tak złośliwy?
- Czekaj, bicie się jest negatywne? - Zmarszczył brwi z niedowierzaniem, wpatrując się w ciemnowłosego. - Ty mi powiedz... - Nie należał do osób szczególnie mściwych. Znaczy, może trochę, ale ogólnie to działał pod wpływem impulsu i raczej nie siedział godzinami nad jakimiś złowieszczymi planami, jak to się na kimś odegrać. Wolał po prostu od razu komuś przywalić i tyle.
Raz, a mocno!
Góra dziesięć razy, a mocno.

Leo będzie budził w Ezrze więcej czułości, niż zwierzęta!

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 509
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Wto Cze 13 2017, 19:56

Pewnie jeszcze kilka razy w życiu mieli prowadzić podobną dyskusję, więc Ezra postanowił odpuścić. Poza tym, skłamałby, gdyby powiedział, że tej akromantuli w rzeczywistości nie chciał. W Hogwarcie nie za bardzo mógł mieć zwierzaki, bo też nie miałby dla nich wystarczająco dużo czasu, a nie oszukujmy się, sowa nie była najlepszą przytulanką.
- Piszczeć sobie może, ale i tak nie zajmie twojego miejsca - zapewnił akromantulę poważnie... Chyba powinien się trochę opanować, to nawet nie była prawdziwie żyjąca istota, a gadżet. Uroczy, ale wciąż gadżet. Ezra jednak był słaby. [b] - Chyba powinienem cię nazwać. Leo, jak powinienem ją nazwać? - zapytał, bo jak na razie nic nie przychodziło mu do głowy. Warto było wysłuchać cudzych propozycji. Co dwie głowy, to nie jedna i tak dalej.
- Bicie się jest bardzo negatywne. I prymitywne. Mam wrażenie, że już o tym kiedyś rozmawialiśmy - Zmarszczył brwi. A może nie rozmawiali, ale po prostu był przekonany, że Vin-Eurico znał jego poglądy? - Znaczy, wiesz. Tak naprawdę się nie przyjaźnimy, a to wszystko to tylko wymyślna zemsta za wylaną herbatę.
Niby żartował... ale w sumie byłby do tego zdolny. Może nie trudziłby się tak za herbatę, ale mając jakiś mocny powód? Zdecydowanie potrafiłby zrobić wiele. Nawet jeśli wydawałoby się, że Ezra miał życzliwy uśmiech i dobre słowo dla każdego, i że nigdy nie bywał obrażony... Och Merlinie! Ależ on był dwulicowy!
- Wracasz do zamku czy masz jeszcze jakieś plany? - zapytał już poważnie. Chyba nie trzeba było wspominać, że jakiekolwiek by nie były, zamierzał się przyłączyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Wto Cze 13 2017, 20:23

Prychnął z niedowierzaniem. Czy on był właśnie porównywany do zabawkowej akromantuli? Chamstwo, istne chamstwo. W dodatku Ezra traktował ten gadżet jak całkiem żywą istotę, co już w ogóle było dość dziwne. Leo uśmiechnął się pobłażliwie, nawet nie próbując tego ukryć.
Drgnął z zaskoczeniem - najpierw na pytanie Krukona, a potem - O ZGROZO - na to potwornie skrócone imię, które potwornie brzmiało jedynie w ustach tej jednej osoby.
- Eee... Jesteś na mnie za coś zły?... - Zapytał ostrożnie, postanawiając na chwilę zignorować pytanie swojego przyjaciela. Już chyba się kompletnie pogubił w ich relacji, ale dobra, lepiej było chyba dopytać czy coś. Miał wrażenie, że Ezra nazywał go "Leo" tylko wtedy, kiedy był na niego poddenerwowany... Jak na treningu, gdy Gryfon spróbował go prowokować. - Zaraz ci imię wymyślę.
Poprawił sobie chustę, która powoli zaczęła się rozwiązywać. Nieznośne to było, poważnie.
- A bicie się jest cudowne, ale nie chce mi się ciebie teraz doedukowywać - dodał z odrobiną roztargnienia, no bo w końcu walczył z chustą. Zdrową ręką i zębami udało mu się ją ogarnąć, także no. Nie ma tego złego i w ogóle. Samowystarczalny, o!
W kwestii zemsty się nie wypowiedział, tylko posłał przyjacielowi rozbawione spojrzenie. W pewnym sensie nie dopuszczał do siebie myśli, że ktoś mógłby zrobić coś takiego... Z drugiej strony, czemu nie? Nauczył się już, że lepiej nie zakładać, że ludzie nie mogą czegoś wykonać. Pozostawało mu tylko liczyć na to, że Ezra faktycznie żartuje i nie jest takim chamem.
Bo inaczej bicie stałoby się jeszcze cudowniejsze...
- Do zamku, muszę wziąć lekarstwa. - Skinął głową, aby w sumie już ruszyli, bo przecież wyczuł intencję przyjaciela. Jak już sobie wszystko poogarniali, to dopiero mógł myśleć nad imieniem dla zabawkowej akromantuli. - Dobra, imię! Może coś hiszpańskiego? Na przykład... - Zamyślił się na chwilę i nie było to szczególnie sprytne, ponieważ w wyniku tego się potknął. Bez większego problemu zachował równowagę i ogólnie to przeżył, ale i tak wyrwał mu się okrzyk.
- Hostia! - Co było, oczywiście, hiszpańskim sposobem wyrażania takiej ekspresji, jak, dajmy na to, zirytowanie. "Do cholery" było dla Leo mniej odruchowe.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 509
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Wto Cze 13 2017, 22:30

- Zetrzyj z ust ten uśmieszek, widzę to - rzucił ostrzegawczo. Ludzie robili gorsze rzeczy niż rozmowa z ożywionymi zabawkami. To wcale nie było aż tak dziwne.
Teraz z kolei to Ezra był zdziwiony. Posłał Leo pytające spojrzenie, zastanawiając się, skąd w ogóle wziął się w jego głowie taki wniosek. Wydawało mu się, że z jego twarzy łatwo było wyczytać, że akurat w tym momencie czuł się pozbawiony wszelkich negatywnych emocji.
- Czyżby mózg ci się przegrzał, kolego? Dlaczego miałbym być... Och. Imię. Skróciłem twoje imię - zaśmiał się, niedowierzając, że towarzysz faktycznie to wychwycił. Sam Clarke nie przyłożył do tego żadnej wagi, w końcu kiedy o nim rozmawiał z kimkolwiek innym, używał standardowego zdrobnienia. I pewnie dlatego teraz mu się ono wymsknęło. - Nie jestem zły. Poza tym, sądziłem, że nie lubisz, kiedy mówię na ciebie "Leonardo", Leonardo - odparł, celowo przedłużając samogłoski w imieniu, by brzmieć jeszcze staranniej. Gryfon miał jednak racje, to w jakiś sposób wpisało się już w ich znajomość. (Prawdopodobnie rzuciłby jakąś klątwą, gdyby ktoś w jego obecności spróbowałby w ten sposób nazwać Vin-Eurico. Nie pozwalał się strącać z żadnych pozycji.)
Leonardo bez wątpienia miał Ezrę za lepszą osobę niż ten był w rzeczywistości. To było miłe, ale w pewnym momencie mogło przynieść rozczarowanie, bo mimo wszystko Clarke'owi było bliżej do Ślizgonów niż Puchonów. Ba, nawet musiało, bo ludzie byli omylni. Oby tylko stało się to jak najpóźniej.
- Miałem nadzieję, że to powiesz. - Powoli ruszyli więc w drogę powrotną do Hogwartu. Ezra cały czas bawił się akromantulą - było z nim tak, jak z tymi wszystkimi dzieciakami, które zachłystywały się czymś i przez miesiąc nie widziały poza tym świata. Na szczęście Ezrze mogło przejść szybciej, skoro nawet jego wielkie miłości kończyły się czasem po kilku dniach.
Nie zdążył zareagować na potknięcie się Gryfona, ale na szczęście ten sam sobie poradził. Chyba został uderzony z nieba przez jakiś ogromny napływ weny, bo w tym momencie wyrwało mu się słówko.
- Hostia? - chwilkę to rozważał, ale zaraz wesoło przytaknął przyjacielowi - W porządku. Hostia. Brzmi ładnie. A co to znaczy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Wto Cze 13 2017, 22:46

Przez chwilę naprawdę sądził, że udało mu się coś w międzyczasie spieprzyć i teraz Ezra mści się poprzez używanie zakazanego skrótu. To było dość zabawne, jak szybko to stało się takie "ich". Leo prawdopodobnie pobiłby kogoś, kto spróbowałby powiedzieć do niego "Leonardo" - Ezra był po prostu największym wyjątkiem pośród wyjątków. Niestety, tym samym stracił przywilej używania zdrobnienia, o ile nie znajdowali się w sytuacji zagrażającej życiu i tak dalej.
- No właśnie obawiam się, że to tobie się coś przegrzało - zaśmiał się krótko. - Ależ skąd, uwielbiam to. Po prostu zgrywam trudnego do zdobycia. - Wyjaśnił spokojnie, przeczesując palcami włosy. Miał wrażenie, że w chwili, w której zostanie sam, jego humor powróci do koszmarnie depresyjnego. Z tego jednego powodu najchętniej nie opuszczałby boku Ezry. Wiedział, że obecność drugiej osoby pobudzała go do wyduszania z siebie resztek energii. Z drugiej strony, niestety był wciąż trochę zmęczony po chorobie i kusił go powrót do miejsca, w którym chociaż na chwilkę sobie wygodnie usiądzie. Ach, nienawidził chorować.
Ezra bawił się akromantulą, a Leo po prostu milczał ze spojrzeniem wbitym nieco tępo w ich drogę. Już zaczął się wyłączać i zapewne by przepadł, gdyby nie to potknięcie i felerny okrzyk. Zupełnie go zatkało, gdy Krukon zaczął rozważać "hostia" jako imię dla swojego zabawkowego pupila.
- Cóż, to takie bardzo popularne słowo... Wyrażające ekspresję, czasem bardzo mocno. Może być stosowane w wielu różnych sytuacjach i jego prawdziwe znaczenie zależy od kontekstu - zamilkł na chwilę, próbując dobrać odpowiednie słowa. Kusiło go, aby po prostu nie podać prawdziwego znaczenia tego słowa, ale w końcu był dobrym, gryfońskim (i kłamliwym, jego sumienie już samo siebie pożerało) przyjacielem. - "Do cholery" jest najbliższym znanym mi tłumaczeniem. - Uśmiechnął się słodko.

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 509
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Sro Cze 14 2017, 16:46

No i cały jego wysiłek poszedł na marne. "Kolego" już dawno przestało irytować Gryfona, a jak twierdził "Leonardo" wręcz uwielbiał. To nie miało w ten sposób wyglądać. No i czym Ezra miał go teraz denerwować i czym się wyzłośliwiać?
- Trudnego do zdobycia? To zabawne, bo ostatnio stwierdziłeś, że już jesteś cały mój. Dajesz mi sprzeczne sygnały - zamarudził, zanim zdążył ugryźć się w język. Skoro Gryfon nie pamiętał tej nocy, tym bardziej nie mógł też skojarzyć, że coś takiego w ogóle powiedział... Cóż. Ezra oficjalnie był głupi. Powinni go wywalić z Ravenclaw. Czy sam mógł złożyć jakieś podanie?
Uważnie słuchał Leo, który zaczął pokrętnie wymyślać definicję. I z każdym słowem Ezra miał coraz większe wątpliwości, bo coś ewidentnie było nie tak. Zamachał ręką, jakby dając Leonardowi sygnał, żeby jednak trochę się pospieszył w dążeniu do sedna tłumaczenia. Kiedy jednak towarzysz wyjawił znaczenie, Ezra uznał, że mógł nie pytać.
- Chcesz tym samym powiedzieć, że właśnie nazywam zabawkową akromantulę hiszpańskim przekleństwem? - Zagryzł wnętrze policzka, żeby powstrzymać się od powiedzenia czegoś niepotrzebnego. Ich umiejętności porozumiewania się najwyraźniej przeszły chwilowy kryzys. Westchnął więc tylko, unosząc kącik ust i pobłażliwie kręcąc głową. I co miał zrobić? Minęło te kilka sekund, podczas których przyzwyczajał się do brzmienia słowa i teraz już w jego umyśle przylgnęło ono do akromantuli. - Następnym razem, kiedy powiesz "na przykład" upewnij się, że faktycznie podasz propozycję. Docenię to. Ale grunt, że nie brzmi na to, co oznacza. - Przecież jego znajomi w większej części nie potrafili mówić po hiszpańsku, więc problem właściwie nie istniał. Poza tym, była to kolejna całkiem fajna anegdotka do opowiedzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 636
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13807-love-letters#365644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Sro Cze 14 2017, 18:04

Spryt Leo był niesamowicie niesamowity. Serio, powinien załatwić sobie łóżko w dormitorium Slytherinu. Kiedy tylko Ezra wspomniał o tym byciu "całym jego", chłopak wyczuł, że coś jest nie tak. W pierwszej chwili chciał się zaśmiać i jakoś to zbyć, ale potem przypomniał sobie, że przecież to był ta głupia rozmowa w środku nocy, której powinien nie pamiętać.
Och, jak dobrze, że się tak szybko nie wsypał!
- Chyba w twoich snach, mi querido - potrząsnął głową z rozbawieniem, chociaż serce z wrażenia chyba wypadło mu z klatki piersiowej. Clarke musiał go tak testować, czy co? O Merlinie, pewnie było po nim widać, że kłamie. I to dlatego Ezra tak teraz dyskretnie rzucał aluzje i dlatego mówił do niego "Leo"! To wszystko było jednym wielkim spiskiem!
Z panikowania uratował go jedynie ten nieszczęsny okrzyk, bo całe to zamieszanie go wybitnie bawiło. Faktycznie "hostia" brzmiało całkiem ładnie i gdy tak patrzył na akromantulę, to może i pasowało. Mimo wszystko dla niego to wciąż było drobne przekleństwo i nie mógł się doczekać, aż usłyszy to ktoś znający język hiszpański.
- Wybacz, potknąłem się i samo mi się wyrwało - wykrztusił, starając się powstrzymać śmiech. Ezra przez chwilę wyglądał na naprawdę zrezygnowanego i Leo wcale mu się nie dziwił. W gruncie rzeczy jednak uważał, że jakby się starał, to nie wpadłby na lepsze imię. - Ale pasuje, nie?
Zbliżali się już do Hogwartu i może to nawet lepiej, ponieważ najwyraźniej po chwili rozłąki potrzebowali czasu, aby znowu się zgrać...

______________________

Leonardo O. Vin-Eurico
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 509
  Liczba postów : 485
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13332-ezra-thomas-clarke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13335-relki-ezry
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13336-eureka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: Maszyna z zabawkami    Sro Cze 14 2017, 19:57

Dzięki ci łaskawy Merlinie, że Ezra nie musiał się tłumaczyć z tego niespodziewanie wystrzelonego tekstu. Powiedziałby, że reakcja Leonarda była wręcz wzorcowa, bo ani nie dał po sobie poznać żadnej konsternacji, nawet jeśli ją czuł, ani nie kłopotał Ezry. Krukon wewnętrznie odetchnął z ulgą. Może gdyby faktycznie się na tym skupił, dostrzegłby, że jego ekspresja miejscami się nie zgadza, tak jak to działo się każdemu, kto kłamał. Ezra jednak nie spodziewał się niczego takiego zobaczyć, więc go nie analizował. Po prostu mu ufał.
- Nie, aż takie koszmary mi się nie przytrafiają - odparł ze śmiechem, szturchając go łokciem i zaraz szybko odskakując, by Leo w żaden sposób się nie zrewanżował. - W takim razie musiało mi się coś pomylić. Dosyć często mówisz głupoty, jedna w tą czy w tą...
Ich przypadkowe spotkanie powoli dobiegało końca. Choć początkowo sądził, że to będzie wielka, wielka katastrofa, teraz cieszył się z takiego obrotu spraw. Przecież i tak niedługo wyjeżdżali na wakacje, byłoby głupio, gdyby rozstawali się mając jakieś głupie "ciche dni".
- Jakby było dla niej stworzone - zgodził się z nim ostatecznie. Clarke był już trochę zmęczony, więc nawet już nie szukał w głowie żadnej zabawnej odpowiedzi. Już we względnej ciszy dotarli do zamku. Ezra przystanął i wsunął ręce do kieszeni, przez chwilę tylko obserwując przyjaciela z nieprzeniknioną miną. Zaraz jednak się opamiętał i ruszył schodami, a kiedy wymijał Leo, poklepał go po przyjacielsko.
- Pewnie zobaczymy się jeszcze na jakichś zajęciach. A w razie czego, wiesz gdzie mnie szukać. - Uśmiechnął się do niego ostatni raz, po czym zniknął, idąc w swoją stronę, zajęty już kompletnie innymi myślami.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Maszyna z zabawkami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Sklep z zabawkami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogsmeade
-