IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Knajpka "Kociołek amortecji"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 983
Dodatkowo : teleportacja, animagia (szary niedźwiedź)
  Liczba postów : 318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5538-clement-appius-wellington
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5564-clement-wellington?highlight=clement
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5548-puchacz-clementa?highlight=puchacz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7851-clement-a-wellington




Gracz






PisanieTemat: Knajpka "Kociołek amortecji"   Wto Lis 26 2013, 19:36

First topic message reminder :


Knajpka "Kociolek amortecji"


Przytulne miejsce, w sam raz na przekąszenie czegoś w biegu albo spędzenie kilku miłych chwil nad "Prorokiem Codziennym" z filiżanką aromatycznej herbaty w dłoni.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Anglia
Galeony : 84
  Liczba postów : 136
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13370-rebeca-clarity
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13371-wiec
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13372-fafik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13373-rebeca-clarity




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Pon Wrz 19 2016, 17:11

Jonatan przeżywał, ona przeżywała. Nic dziwnego, że ta sytuacja choć z zewnątrz zwyczajna, to w środku nich aż się kotłowało. Jednak z chwili na chwilę coraz bardziej się uspokajała. Czuła się coraz śmielej. Wpatrywała się w niego, dotykała go. I nic się nie działo. Było po prostu zabawnie. Może faktycznie nie powinna tak ostro reagować na wszelki jego dotyk? Szczególnie jego dotyk. Był miły, cieplutki. No i przez różnice wieku mogła czuć się z nim jak ze starszym bratem. Tylko kurcze, problem jest taki, że się nie czuła w ten sposób.
Postanowiła skorzysta z jego zadumy i zjeść mu jeszcze kilka frytek. I właśnie jedną z nich się zakrztusiła, gdy usłyszała jego słowa i spojrzał na nią w TEN sposób. Na szczęście kaszlnęła tylko dwa razy i wszystko było okej.
-Chciałeś mnie zabić! - Ochrzaniła go od razu z wielkimi pretensjami. A wiecie co w tym wszystkim jest zabawne? Ich ręce dalej były złączone ze sobą! W końcu jednak się połapała i z wielkim udawanym fochem zabrała ją ze sobą po czym podniosła się z krzesła.
-Pójdę to zgłosić na policję - Uprzedziła chłopaka spoglądając na niego z góry i oczekując jakiejś reakcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 457
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13377-jake-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13379-kto-chce-sie-nauczyc-metody-usta-usta#356885
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13380-madi#356886
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13382-jake-colt#356890




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Pon Wrz 19 2016, 17:16

Widząc jej reakcję nie mógł się opanować i zaczął się śmiać. Po prostu nie mógł. Nie spodziewał się, że aż tak ją zaskoczy ta mina i ten tekst. Dla niego to było coś normalnego, był to po prostu fli… no tak, to był flirt. Ale on wcale nie robił tego na poważnie! Tylko żeby się z nią podroczyć! Na sto procent. Po prostu wiedział, że dziewczyna się zakłopota i nie będzie wiedziała co ze sobą zrobić, to nie miało żadnego głębszego znaczenia… chyba. Ona zabrała swoją dłoń, a on… jakoś mu jej brakowało.
- Przepraszam – wydukał pomiędzy salwami śmiechu i starając się nie spać ze stołka. Już dawno się nie śmiał tak dobitnie – no mówię przepraszam! – rzucił kiedy podniosła się z krzesła i złapał ją za dłoń jakby z obawy, że sobie pójdzie, a przy okazji wypełnił brak. Skoro postanowiła go dotknąć, to proszę o wybaczenie, ale tą jedną sferę uznała za dopuszczalna i nie będzie się hamował – Wiem! – wystrzelił w końcu – Kupię Ci frytki w ramach rekompensaty! – genialny pomysł u genialnego faceta – Przy okazji ja sobie zjem – tego akurat już nie musiał mówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Anglia
Galeony : 84
  Liczba postów : 136
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13370-rebeca-clarity
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13371-wiec
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13372-fafik
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13373-rebeca-clarity




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Pon Wrz 19 2016, 17:33

Nie dość, że prawie ją zabił, to jeszcze gnój się śmiał! Nic dziwnego, że postanowiła go pozostawić i sobie najzwyczajniej w świecie stąd pójść. Ten jednak złapał ją za rękę, a ona jedyne co mogła to odwrócić się w jego stronę z pozornie niezadowoloną miną. Pozwoliła mu się złapać. I nie wyrwała się. Nawet się nie spięła. Najwyraźniej względem Starucha przesunęła swoją granicę trochę dalej. Tymczasem jego propozycja frytek spowodowała, że zaśmiała się od razu. Z nim się po prostu nie da być poważną przez dłuższą chwilę.
-Zaś frytki? Trzecia porcja? Chcesz mi to wynagrodzić, to zrób coś niemożliwego. Na przykład zabierz mnie gdzieś, gdzie jeszcze nie byłam - I proszę. Rzuciła mu wyzwanie, które trudno spędzić gdy ma się do czynienia z dziewczyną, która od wielu lat codziennie błąka się bez celu po całym mieście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 29
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 457
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13377-jake-colt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13379-kto-chce-sie-nauczyc-metody-usta-usta#356885
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13380-madi#356886
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13382-jake-colt#356890




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Pon Wrz 19 2016, 18:05

Słysząc jej propozycje jego oczy jakby zalśniły, a on podniósł się z miejsca wyciągając z kieszeni portfel i wyciągając pieniądze na blat.
- To idziemy – powiedział z szerokim uśmiechem i wyciągnął ją z knajpy. W pewnym momencie się zatrzymał i rozejrzał, po czym podrapał się po szyi. Gdzie mógłby ją zaprowadzić? Wiedział, że dziewczyna całymi dniami szwęda się po Londynie i może znać każdy zakamarek. Oprócz tego nie przepada za magią…
Wróć. Nikola wspominała, że dziewczyna odwiozła ją autobusem do domu. Czyżby starała się poruszać mugolskimi środkami transportu? Oprócz tego nie umknęło jego uwadze, że nie była zbyt majętną osobą.
Złapał ją za dłoń i zaciągnął do jakiegoś ustronnego miejsca, po czym rozejrzał się dokładnie.
- Ważne pytanie, czy zaufasz mi? – zapytał wystawiając dłoń w jej kierunku. Nie zamierzał jej ponaglać. Czekał tak długo jak to było konieczne, a kiedy dziewczyna zdecydowała się chwycić teleportował się z nią do… zresztą zobaczycie.

z\t x2 Zapraszam *TUTAJ*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Szwecja, Göteborg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 115
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13310-hope-zelmerlow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13313-zostan-moja-nadzieja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13312-listy-do-hope#355745
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13311-hope-zelmerlow




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Czw Paź 20 2016, 19:26

Co za straszna pogoda! Hope naprawdę nie lubiła jesieni. Jest taka... ponura. Z pewnością bardziej wolała gdy ziemia była pokryta białym puchem. Tak, to najlepsza opcja. Zima jest taka piękna.
Umówiła się dziś z Alexandrem. Jak dobrze mieć przy sobie kogoś, komu ufa się bezgranicznie. I taką właśnie osobą był dla niej Alex. Chociaż nie rozmawiali od paru tygodni, nie zawsze bywało najlepiej, ale zawsze go wspierała a on ją. Przyjaźń to przyjaźń.
Kiedy dotarła do knajpki, otworzyła szybkim ruchem drzwi i weszła do środka. Westchnęła z ulgą. Na dworze było tak zimno! Chyba nie za dobrym pomysłem było ubieranie sukienki. Oczywiście miała na sobie również cieplutki płaszczyk a szyję owiniętą szalikiem. Lecz chłód i tak przeniknął przez jej ubiór.
Usiadła przy stoliku. Alexa jeszcze nie było. Jednak Hope i tak przyszła o wiele wcześniej, może dlatego, że nienawidzi się spóźniać? Albo aż tak bardzo nie mogła się doczekać tego spotkania? Szczelniej owinęła się płaszczem i wpatrywała w okno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : VII
Skąd : Moskwa
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 90
  Liczba postów : 100




Gracz






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Czw Paź 20 2016, 19:51

No z tym przyjaźnieniem się to bym aż tak nie przesadzał. Znaczy się, dziewczyna miała rację, ale nigdy nie powiedział jej na głos, że ją lubi, czy też, że mu się podoba, czy coś w tym rodzaju. Po prostu... Samo tak wyszło. Oczywiście nie był dla niej tak sarkastyczny i niemiły jak dla innych ludzi, ale myślał, że dziewczyna i tak już to wie.
A więc szedł sobie ulicą, w czarnym płaszczu, zapiętym aż pod szyję i uśmiechał się lekko. Dla niego taka jesienna pogoda to nic. Nie lubił nawałnic rzecz jasna, ale to było niczym w porównaniu do moskiewskich zim. Powoli wszedł do knajpki i odnalazł wzrokiem Hope. Usiadł obok niej i posłał jej mrugnięcie okiem, po czym kupił im dwie herbaty różane i spojrzał na nią.
-Wybacz małe spóźnienie. Długo czekasz?
Mrugnął do niej i objął dłonią kubek z gorącą cieczą, którą dopiero co otrzymali. Rozpłaszczył się, bo w sumie było tu nawet ciepło i ponownie spojrzał na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2157
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Czw Kwi 06 2017, 17:36

Voice miała w sobie dużo uroku. Pod całą pozorną pewnością siebie i jeszcze bardziej pozornym chłodem kryła się słodka, trochę zagubiona dziewczyna, która dopiero wkraczała w dorosłość i jeszcze nie do końca odnajdywała się w codzienności. Bywała onieśmielająca, bywała nieśmiała, smutna, wesoła, bywała głośna i cicha i sama nie wiedziała, kiedy właściwie jest sobą. Ale chyba była sobą właśnie w momencie, gdy stała przed Isolde, a jej serce tłukło się w piersi. W końcu podobno tylko przed bliskimi zdejmujemy wszystkie maski, a młoda pani auror wydawała się aż zbyt bliska.
Właśnie ta bliskość skłoniła Voice do wcześniejszego wyrwania się z pracy. W końcu musiała wyglądać jak człowiek, musiała ładnie się uśmiechać, uważać na język i nie wystraszyć tej ślicznej, onieśmielającej istoty, której imię jako jedno z naprawdę nielicznych nie chciało uciec z jej pamięci. Wręcz przeciwnie - wracało na każdym kroku. Voice nie wiedziała, co właściwie ją opętało, ale chyba chciała temu ulec. Chciała wreszcie mieć rodzinę, chciała poznać odpowiedzi na wszystkie swoje pytania...
Koszulę wyprostowała zaklęciem, marynarkę poprawiła, włosy związała od nowa, a makijaż doprowadziła do porządku. Na miejscu była dziesięć minut wcześniej, bo nie chciała, żeby Isolde na nią czekała. Zajęła miejsce przy stoliku gdzieś w kącie, licząc na trochę intymności, i zamówiła kawę z mlekiem, żeby jakoś umilić sobie czekanie na Isolde. Była odrobinę spięta i nie czuła się zbyt pewnie, bo nie do końca wiedziała, czego się spodziewać. Młoda pani auror wyglądała bardzo miło, wydawała się uprzejma i kulturalna, ale Voice podchodziła do ludzi raczej z dystansem i nie zamierzała dać się od razu oczarować. Lekko drżały jej ręce, gdy raz po raz unosiła filiżankę do ust. Może z tej okazji powinna założyć rękawiczki...? Merlinie, nie. To był tylko zwykły lunch ze zwykłą... znajomą.

______________________


I just want to dance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3632
  Liczba postów : 1796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Moderator






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Pią Kwi 07 2017, 19:04

Isolde bała się, że pochwalna pogadanka szefa i raport zajmą jej tyle czasu, że spóźni się na spotkanie z Voice, jednak na szczęście tak się nie stało. Była z siebie bardzo zadowolona - dopiero niedawno została licencjonowanym aurorem (najmłodszym w Ministerstwie!), dostała podwyżkę, ale jej myśli zaprzątała przede wszystkim Voice, która bardzo ją zaintrygowała i wzbudziła ciepłe uczucia. Pamiętała tylko, że jej mama miała kuzynkę o nazwisku Lloyd, ale nie utrzymywały kontaktów i Ailla wspomniała tylko kiedyś, że Amity trafiła na niewłaściwego mężczyznę, który złamał jej serce i życie. Że zupełnie jej odbiło. Isolde nie drążyła tematu, bo Amity Lloyd była dla niej tylko nazwiskiem, które przypadkiem pojawiło się w jej drzewie genealogicznym. Nie wiedziała nic o swojej młodszej kuzynce, ale wyczuwała w niej coś bardzo znajomego, a jednocześnie obcego. Jakby była kimś, kto powinien zajmować stałe miejsce w jej życiu, ale z jakiegoś powodu został z niego wyrwany, a ona nie zdawała sobie z tego sprawy.
Błyskawicznie napisała raport, chcąc jak najszybciej aportować się w "Kociołku" i sprawdzić, czy to poczucie bliskości i delikatnej, bladej nitki porozumienia nie jest tylko iluzją. Splotła włosy w nieco schludniejszy warkocz, odrobinę poprawiła makijaż i już po chwili znalazła się w knajpce. Strzepnęła z klapy żakietu niewidoczny pyłek, czując nagle lekkie skrępowanie. Voice była taka śliczna, bardzo kobieca i trochę nieśmiała, a Isolde bała się, żeby jej nie spłoszyć. Kiedy sama czuła się niepewnie, bywała trochę zbyt oficjalna, ale tym razem naprawdę chciała nad tym pracować. Podeszła do stolika i usiadła naprzeciwko Voice, uśmiechając się miło.
- Cześć, mam nadzieję, że na mnie nie czekałaś? Musiałam dokończyć raport i wysłuchać szefa... - powiedziała miękko, zakładając na ucho niesforny kosmyk włosów, który nigdy nie dawał się ujarzmić. Isolde również nie należała do zbyt wylewnych osób, w każdym razie na początku. Na jej zaufanie i przyjaźń trzeba było zasłużyć, ale jeśli już się to udało, zyskiwało się wiernego przyjaciela. - Jeśli jeszcze nic nie jadłaś, bardzo polecam kanapki. Są naprawdę pyszne, przyrządzane na miejscu i jest spory wybór. Stołówka w Ministerstwie się nie umywa - powiedziała, otwierając kartę i starając się stworzyć niezobowiązującą atmosferę.

______________________

But I still haven't found what I'm looking for...

I have climbed highest mountain,
I have run through the fields only to be with you.
I have run, I have crawled, I have scaled these city walls,
these city walls only to be with you.
But I still haven't found what I'm looking for.
But I still haven't found what I'm looking for


Ostatnio zmieniony przez Isolde Bloodworth dnia Nie Kwi 16 2017, 23:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2157
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Kwi 16 2017, 12:43

Troszkę się bała, że jak zwykle powie coś nie tak. W końcu miała ślizgoński języczek i nie należała do najmilszych osób na świecie. Nie chciała urazić Isolde i nie chciała palnąć jakiegoś głupstwa, które mogłoby odstraszyć pannę Bloodworth. Naprawdę potrzebowała rodziny, potrzebowała ciepła i bliskości; potrzebowała w swoim życiu kobiety, z którą nie musiałaby prowadzić wojny na makijaże, która nie podrywałaby Percivala i która mogłaby z nią spędzić wieczór panieński. i dopilnować, żeby w dniu ślubu jej włosy nie rozłaziły się na wszystkie strony, i żeby gorset jej nie udusił, bo Cheney nie wyobrażała sobie, żeby ludzie patrzyli na jej paskudną figurę. Nie zamierzała ściągać do siebie Grace i Tessy, bo obie miały dużo zajęć i nie było im po drodze do deszczowego Londynu. Zresztą - pomimo fizycznego podobieństwa nie łączyły ich żadne więzy krwi, a Voice już nie chciała czuć się tak okropnie samotna. Czasami miała wrażenie, że po prostu wyłoniła się spod ziemi i nie miała na tym łez padole nikogo, po kim odziedziczyła wdzięczny nosek czy zaskakująco długie rzęsy.
Mimowolnie odrobinę się spięła, widząc Isolde. Była taka śliczna, taka subtelna i onieśmielająca, że Voice poczuła się zupełnie bezwartościowa. I tłusta, bo ciało młodej pani auror było silne, a równocześnie bardzo kobiece. Uśmiechnęła się do niej niepewnie.
- Cześć. Nie, dopiero przyszłam. Gratuluję podwyżki - odparła tym swoim cichym, aksamitnym głosem, który sugerował, że jest jej bliżej do altu, niż do sopranu. Słysząc o jedzeniu, trochę nerwowo przełknęła ślinę. Wydawała się mniejsza, niż jeszcze kilka godzin temu, w Ministerstwie. Zupełnie jakby do "Kociołka amortencji" przysłała swoją siostrę bliźniaczkę. - Ja... w zasadzie nie wiem, czy będę jadła. Muszę trochę schudnąć do ślubu, bo się nie zmieszczę w suknię - mruknęła nieśmiało, zerkając znad karty na Isolde. Wydawała się jeszcze młodsza, niż była w rzeczywistości, a równocześnie mówiła o ślubie i sprawiała wrażenie dojrzałej, jakby miała wszystko poukładane w głowie lepiej, niż jej rówieśniczki. - Pozwolisz, że wezmę tylko sałatkę i jakiś sok? Krawcowa twierdzi, że pomoże mi tylko detoks - dodała z lekkim rozbawieniem, próbując rozluźnić atmosferę i nie sprawiać wrażenia aż tak skrępowanej, jak była w rzeczywistości.

______________________


I just want to dance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3632
  Liczba postów : 1796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Moderator






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Pon Kwi 17 2017, 13:16

Isolde było stosunkowo łatwo urazić, mimo że nie dawała tego po sobie poznać. Sama zawsze bardzo uważała na słowa, ale mało kto to doceniał. Jednocześnie miała w sobie dużo wyrozumiałości, dzięki czemu lgnęły do niej dziwne typy - takie jak Seth czy choćby Madness, z którymi pozornie nie powinna nigdy znaleźć wspólnego języka.
No właśnie - Isolde pracowała z mężczyznami, przyjaźniła się z mężczyznami, jednym słowem była otoczona przez mężczyzn. I mimo że zwykle jej to odpowiadało, czuła się czasem osamotniona i zmęczona tym męskim światem, który nie rozumiał huśtawek nastrojów, bólów menstruacyjnych, niedogodności związanych z depilacją i z byciem kobietą w ogóle. Nigdy nie miała siostry ani nawet bliskiej kuzynki, przyjaciółki pojawiały się i znikały, od czasu do czasu wbijając tylko nóż w plecy albo podrzucając jej na popołudnie dziecko, z którym nie bardzo wiedziała, co zrobić. Isolde tęskniła za kobiecą bratnią duszą, choć może nie do końca wierzyła w jej istnienie - jednak w Voice zobaczyła coś bardzo bliskiego i nie chodziło wyłącznie o twarz. Miała wrażenie (choć z całych sił walczyła, żeby się nie zachłysnąć i nie uwierzyć za bardzo, że to coś więcej niż tylko złudzenie), że mogłaby się nawiązać między nimi nić przyjaźni.
Isolde uśmiechnęła się do niej ciepło, bardzo szczerze i naturalnie.
- Dzięki. Starsi koledzy chyba przestaną mnie lubić - zażartowała. Jej głos nie był tak aksamitny i zmysłowy jak głos Voice, ale miły i łagodny. Bardzo się przydawał do przekazywania złych nowin...
Nie rozumiała, co zrobiła źle, gdy wspomniała o jedzeniu. Miała wyrobiony zmysł obserwacji i widziała jak na dłoni, że Voice momentalnie się spięła. A słysząc wyjaśnienie, otworzyła szeroko oczy ze zdumienia.
- Och... bierzesz ślub? Gratuluję - powiedziała ze szczerym uśmiechem, zerkając na serdeczny palec Voice, na którym faktycznie błyszczał pierścionek zaręczynowy. Jednocześnie przez jej głowę przemknęło pytanie, ile Voice może mieć lat. Wydawała się taka młodziutka... a może po prostu to ona, Isolde, była w tyle za wszystkimi? Żadnej nieplanowanej ciąży, żadnych zaręczyn, nie mówiąc o ślubie... - Wiesz... wybacz bezpośredniość, ale ja bym w takim razie zmieniła krawcową. To znaczy... masz cudowną figurę i ktoś, kto ją krytykuje po prostu ci zazdrości. I nie uszyje ci ładnej sukni. I wcale nie chce, żebyś wyglądała najpiękniej jak to możliwe - powiedziała łagodnie, patrząc na Voice swoimi szczerymi, ciemnoniebieskimi oczami. - Ale ja się nie znam. Tak mi się po prostu wydaje - dodała szybko, ogarniając z twarzy niesforny kosmyk włosów i sprawiając wrażenie odrobinę zakłopotanej swoimi słowami. - Ja w każdym razie wezmę moją ulubioną, wielką kanapkę z dwoma rodzajami sera, zielonym ogórkiem, rzodkiewką i innymi dobrymi rzeczami, a do tego... wyciskany sok z pomarańczy. Tyle biegam za różnymi szaleńcami, że jakakolwiek dieta chyba by mnie zabiła - powiedziała z rozbrajającą szczerością.

______________________

But I still haven't found what I'm looking for...

I have climbed highest mountain,
I have run through the fields only to be with you.
I have run, I have crawled, I have scaled these city walls,
these city walls only to be with you.
But I still haven't found what I'm looking for.
But I still haven't found what I'm looking for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2157
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Nie Kwi 30 2017, 13:21

Voice też często otaczali faceci. Rzecz w tym, że zazwyczaj byli oczarowani jej urodą, zapominając, że ta złotowłosa istota ma jakieś uczucia i że być może jest inteligentna. Liczyło się tylko to, że przypominała nimfę albo inne boskie stworzenie, i że wydawała się dużo słodsza, niż była w rzeczywistości. Ciekawe rozmowy mogła przeprowadzić tylko z profesorem od eliksirów i Percivalem, bo w jej środowisku zdecydowanie brakowało ogarniętych, interesujących kobietek, które znad świeżo pomalowanych paznokci i pofarbowanej na jakiś szalony kolor grzywki widzą świat. Owszem - do pomalowanych paznokci, farbowanych włosów, operowanych nosów i kilogramów tapety Voice czuła niesłychany uraz, mimo że sama była bardzo zadbaną młodą kobietą, paznokcie zawsze miała spiłowane, włosy umyte i uczesane, a makijaż subtelny i naturalny. Chodziło właśnie o naturalność, bo Cheney uważała, że piękna dziewczyna to dziewczyna czysta i schludna, a nie wysmarowana szminką jako cieniem do powiek. Isolde wydawała jej się właśnie taka - zadbana, inteligentna, miła i konkretna. Przyjemna dla oka i, co ważne, także dla ucha. Nie ma nic gorszego niż głupoty plecione niemożliwie głośnym i irytującym głosem.
- Dziękuję, ale w sumie nie ma czego gratulować. Po prostu mam dużo szczęścia - odparła z nutką rozbawienia w głosie, jednak jej oczy zaszły delikatną mgiełką, bo zaczęła myśleć o Percivalu. O jego ciepłych, silnych dłoniach, aksamitnym głosie i ciemnych oczach, których spojrzenie sprawiało, że pod Voice uginały się kolana - niezmiennie już od ponad roku. Odrobinę się zaczerwieniła, słysząc komentarz Isolde. Nie przywykła do komplementów od kobiet, a tym bardziej nie przywykła do tego, że kogoś interesuje jej dobro. Pokiwała niepewnie głową, nie chcąc ciągnąć tematu obwodu swojej talii, który przekroczył sześćdziesiąt centymetrów i aktualnie wynosił sześćdziesiąt jeden, co przed ślubem było dla Voice dramatem. - No tak, masz wymagającą pracę. Ja w zasadzie cały dzień siedzę, kalorie tylko chwilowo robią mi dobrze - zaśmiała się, bardzo chcąc zmienić atmosferę na bardziej sprzyjającą otwieraniu się i innym takim rzeczom, które magopsychiatrzy uważali za niezmiernie ważne. Wreszcie złożyły zamówienie i Cheney poczuła się odrobinę pewniej. - Wybacz wścibskość, ale lubię wiedzieć o ludziach takie podstawowe rzeczy. Wiesz, wiek, dom w Hogwarcie, ulubiony kolor... Nie wiem, czy chcesz rozmawiać o takich głupotach, ale to chyba dobry początek - zauważyła nieśmiało, gniotąc rękaw marynarki.

______________________


I just want to dance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3632
  Liczba postów : 1796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Moderator






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Sro Maj 03 2017, 13:27

Ustawienie facetów zajęło Isolde trochę czasu. Nie mieściło im się w głowach, że zgrabna, delikatna blondynka może się nadawać do pracy w terenie, że wcale nie muszą się nią opiekować i że nie jest ciężarem, a przeciwnie - cennym sojusznikiem i rozsądnym partnerem. Początkowo zbywanie ich zaczepek i kpin było trudne. Isolde udawała twardą i zimną, pozbawioną sentymentów, wiedząc, że cały czas wszyscy ją obserwują i oceniają. Dopiero po kilku udanych akcjach, gdzie wykazała się opanowaniem i profesjonalizmem, poczuła coś na kształt odprężenia i akceptacji. Nikt nie wiedział, ile ją to wszystko kosztowało, ale była z siebie dumna, że dała radę i wytrzymała tę presję. Ona też nie lubiła tego typu kobiet - skupionych wyłącznie na swojej urodzie, często dyskusyjnej, i nienaturalnych do granic absurdu. Mężczyźni byli prostsi w obsłudze, bardziej konkretni i Isolde czuła się lepiej w ich towarzystwie, chociaż miała też dwie koleżanki, z którymi się wzajemnie wspierały. Nie ze względu na szczególnie bliskie relacje, ale na solidarność płci, w którą powoli zaczynała wierzyć dopiero teraz.
Podobała się jej subtelność Voice, tembr jej głosu i wyważenie w gestach. Nie miała w sobie nic pretensjonalnego, była naturalna, miła i trochę nieśmiała, ale to budziło w Isolde instynkt opiekuńczy. Może dlatego że sama też w głębi duszy była nieśmiała.
- Jest to jakiś punkt widzenia... - przyznała z rozbawieniem Isolde, patrząc z przyjemnością na wyraźnie rozanieloną i zakochaną dziewczynę. - A kim jest twój wybranek? - spytała łagodnie, posyłając Voice ciepły uśmiech.
- Ale mimo wszystko ich potrzebujesz - przypomniała, puszczając oko i przywołując kelnera. Kiedy odszedł, Isolde usiadła nieco wygodniej na krześle i spojrzała na Voice z rozbawieniem, zadowolona, że dziewczyna nabrała pewności siebie.
- To nie wścibstwo, to dobry początek, jak sama zauważyłaś. W takim razie... prawie dwadzieścia trzy lata... - tu skrzywiła się lekko, zdając sobie sprawę, że nie jest już AŻ TAKA młoda - ... Gryffindor, ulubiony kolor to niebieski, patronus to wilk. Wolę morze niż góry, bo urodziłam się nad morzem, a mój bogin to pożar. W każdym razie jeszcze kilka lat temu tak to wyglądało - powiedziała, po czym zerknęła na rękaw Voice. - Hej... nie stresuj się tak. Ja też się stresuję, ale... właściwie nie mamy powodu. Cieszę się, że się znalazłyśmy. I mam wrażenie, że się polubimy... - powiedziała szczerze Isolde, choć na jej policzki wypłynął rumieniec i wydawała się bardzo przejęta. - Właściwie nie mam żadnych kuzynek. Ani rodzeństwa - dodała po chwili.

______________________

But I still haven't found what I'm looking for...

I have climbed highest mountain,
I have run through the fields only to be with you.
I have run, I have crawled, I have scaled these city walls,
these city walls only to be with you.
But I still haven't found what I'm looking for.
But I still haven't found what I'm looking for
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Windsor, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2157
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9120-voice-lloyd




Administrator






PisanieTemat: Re: Knajpka "Kociołek amortecji"   Sob Maj 13 2017, 11:45

Przygryzła uroczo, trochę nerwowo dolną wargę, gdy Isolde spytała, kto jest jej wybrankiem. Większość ludzi, gdy Voice opowiadała o Percivalu, otwierała szeroko oczy. Potem scenariusze były dwa - albo brali ją za wariatkę, albo nagle robili się nadzwyczaj mili i pomocni. Voice trochę się bała, że Bloodworth zareaguje podobnie, ale nie widziała powodu, by ją okłamywać. Skoro były kuzynkami, i skoro ta relacja miała trwać dłużej, niż przez najbliższe pięć minut... to chyba byłby zły pomysł. Nawinęła kosmyk złotych włosów na szczupły palec.
- Percy Follett. Może kojarzysz. Jest pałkarzem... w reprezentacji... - dodała nieśmiało, leciutko się czerwieniąc, bo bała się, że zabrzmi jak kłamczucha lub chwalipięta, podczas gdy była po prostu bardzo dumna ze swojego przystojnego, zdolnego narzeczonego. Uwielbiała rozmasowywać mu mięśnie po treningu, uwielbiała oglądać go na boisku i widzieć jego uśmiech po wygranym meczu.
Słuchała jej słów z uwagą, starając się wszystko zapamiętać. Nagle sobie przypomniała, że już ją gdzieś widziała. Na balu? Z Madnessem? Chyba tak. Chyba Casper jej na nich wskazał. A może wcale nie? Mimo to postanowiła zapytać.
- Hmm, kojarzysz Madnessa? Taki wysoki Ślizgon - dodała. Wydawało jej się, że Madness był od Isolde tylko rok młodszy. - Mam dwadzieścia lat. Slytherin. Czarny i niebieski. Nie umiem wyczarowywać patronusa, jestem żałosna z zaklęć. A bogin to moja matka - odparła bez chwili zawahania. Nie miała siły na zmyślanie głupiutkich historyjek. Odchrząknęła cicho. - Przepraszam. Po prostu obracam się raczej w... zamkniętym kręgu. Ale bardzo się cieszę, że cię poznałam - powiedziała z delikatnym uśmiechem, nieco się rozluźniając. - Ja mam trochę rodzeństwa, ale w zasadzie nikogo nie znam. Wiem o trzech braciach i siostrze, ale pewnie mam więcej - mruknęła, marszcząc lekko brwi. Nie wyglądała na zadowoloną z tego powodu.

______________________


I just want to dance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Knajpka "Kociołek amortecji"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

 Similar topics

-
» Cukiernia w Hogsmeade
» Mała knajpka
» Panny Wandzi przygody nad kociołkiem
» Sklep z kociołkami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-