IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10 ... 16  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Małe boisko   Pią Gru 13 2013, 18:23

First topic message reminder :


Małe boisko

Znajduje się kilka kroków za głównym boiskiem, a prowadzi do niego wydeptana ścieżka, którą można odnaleźć bez problemów nawet w zimie! Powstało dla uczniów, którzy pragną uzewnętrznić swoje emocje w sposób fizyczny! Oczywiście nie tylko o takie kwiatki tutaj chodzi. Rozchodzi się tu również o liczne treningi, które czasem nakładały się na siebie i wymagały rezygnacji, którejś z grup młodzieży oraz przejściu na inny dzień. Nauczyciele quidditcha, zatem doszli zgodnie do porozumienia, że potrzebują trochę dodatkowego miejsca na mini boisko, gdzie można przeprowadzać rozgrzewkę i uczyć zawodników jakiś ciekawych manewrów! Zatem nie zastanawiając się długo poprosili dyrektora o zagospodarowanie części błoni. Tak też się stało.
Zatem to tutaj znajdziesz mniejsze boisko, które ogrodzone jest wysokim płotkiem, który zdobią herby czterech domu Hogwartu. Niestety boisko nie jest wyposażone we własne szatnie czy składzik, w którym przechowywane są kafle, zastępcze miotły czy ochraniacze i to jest główna niedogodność, z którą należy się uporać, czyli należy korzystać z dobudówek głównego boiska i tam pozostawiać swoje rzeczy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5220
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 23:41

Jesper Tähti

Gdzieś w międzyczasie Rash zerknął na She. Oczywiście była bardzo zainteresowana postępami swojej drużyny, bo akurat coś czytała. Świetnie, super, dziękujemy za wsparcie! Oczywiście, że nie domyślił się dla kogo były wcześniejsze oklaski, ani nie zauważył tego jak D’Angelo wodziła za jego zgrabnym tyłkiem wzrokiem, bo hehs zajęty był grą chłopak. W każdym razie zgrabnie uniknął kafla, który rzuciła w niego Leeve i odbił go w stronę Jespera. Może tym razem kogoś WRESZCIE zbije?

[4]*25=100 > 75 - udana obrona przed kaflem
[6]*25=150 > 55 - udany rzut kaflem


______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 23:45

Levee Delinger

Philippe sam sobie się dziwił, że machając tym kijem w te kafle to w sumie trafia. Czarna mafia, ale cóż poradzić? Przynajmniej jako tako się bawił, bo latanie na miotle zawsze bardziej widział z tej perspektywy, niż sportu. Zostawił Nickodema w świętym spokoju, widząc, że jak na razie nic nie zdziała, bo chłopak na siebie uważa i postanowił znaleźć kolejną ofiar. Los padł na Levee, na którą nakierował kafel i rzucił. Choć gdzieś w głębi nie chciał jej zbierać z podłogi, w końcu to kobieta.

6 - udany
3 - Przepraszam Ambroge < / 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 23:57

Zerknęła na prowadzoną rozgrywkę. Nie mogła się skupić na czytanym tekście kiedy próbowała obserwować graczy, wyłapywać jakieś niedociągnięcia w ich taktyce. Tylko, ze ciężko było, kiedy aktywnie udzielało się tylko kilku graczy. Zmarszczyła brwi, widząc jak olejna osoba z Drużyny drugiej opuszcza boisko. Jakieś fatum? Odprowadziła Ambroge'a spojrzeniem i przywołała ręką do siebie. W końcu mieli obgadać kwestię jego pozycji w składzie. Jaki mógł być lepszy na to moment niż ta chwila?

Ambroge Friday zdyskwalifikowany! 30 pkt dla Drużyny Pierwszej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Miami, USA
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 33
  Liczba postów : 179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8178-levee-delinger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8180-mean-old-levee
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8182-tutenchamon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8181-levee-delinger




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Maj 06 2014, 00:15

Philippe Lorrain

Na Merlina, to oburzające! Wciąż bolało ją ramię i nie dość, że nie zbiła ślizgona (A TO ZASKOCZENIE), to jeszcze kolejny pałkarz obrał ją sobie za cel. Ponownie zmrużyła oczy, patrząc trochę groźnie, jednak na nic się to zdało. Szczególnie, że tak czy siak dostała tłuczkiem. I ZNÓW W RAMIĘ! Syknęła, czując, że będzie mieć okropne siniaki. Niedługo po tym zgarnęła jakiegoś kafla, co się gdzieś napatoczył, po czym cisnęła w swego oprawcę. Mógłby trochę uważać i w ogóle, bo ona wcale nie jest z kamienia! Ból był denerwujący, ale z kolei był także świetną wymówką dla jej ułomności.
Jeżeli zaś Lorrain cisnął kaflem, to Delinger go złapała i posłała z powrotem do niego. Wybierzcie prawidłową wersję, bowiem nie mam pojęcia, czym odbijał, a nie ma nikogo, aby się spytać! A wcześniej nie miałam internetów, smutek. W każdym razie mógłby zostać zbity, nie obraziłaby się.

4, 2 (udany)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Göteborg, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 190
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8284-jesper-tahti-sie-jeszcze-tworzy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8287-jesper#230912
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8286-pisz-duzo#230911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8285-jesper-tahti#230910




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Maj 06 2014, 17:16

Rasheed Sharker

Dziwnym było dla niego, że nadal utrzymywał się na boisku, kiedy już kilka osób zostało wyeliminowanych z gry. Ale narzekać nie zamierzał, można powiedzieć, że trening, który wymyśliła Shenae mu się podobał. Zawsze to coś nowego! Nie podobało mu się tylko, że Rash ponownie odbił w jego stronę kafla, ale co mógł zrobić? Po raz kolejny udało mu się go złapać i posłał go w stronę chłopaka. Już się trochę pogubił kto jest z nim w drużynie, a wiedział jedynie, że Astrid i Rasheed nie byli. Wybór był dla niego oczywisty, ale coś się zamyślił bo kafel wyślizgnął mu się z ręki i trudno było nawet powiedzieć w kogo on chciał rzeczywiście rzucić.

6, czyli unik udany
5, no i nie trafił

jak znów źle to krzyczcie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5220
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Maj 06 2014, 18:18

Żanetka

Jego własny kafel znowu poszybował w jego stronę, a Sharker tylko przewrócił oczami. Jakby nie mogli trochę porzucać w Astrid, bo jakby nie patrzeć też była w jego drużynie. Nic jednak nie powiedział, koncentrując się po prostu na tym, aby odbić go w Jeanette. Mogliby wreszcie kogoś zbić, bo swoją drogą to serio żałosne, że on musi zbijać ludzi kaflami, podczas gdy jego ścigający albo padają, albo się opierdalają. Niemniej jednak skoncentrował się i jego strzał był celny, ależ niespodzianka, prawda?


[5]*25=125 > 75 odbicie kafla

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Nottingham, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3574-jeannette-leanne-villeneuve
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3580-circus#108992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3578-poczta-jeannette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7719-jeanette-leanne-villeneuve#214305




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Maj 06 2014, 19:17

Rekin

Gdzieś między kaflami, odbiciami i zamieszaniem, w którym straciła rozeznanie, pochwaliła Nickodema. Zaskoczył ją bardzo pozytywnie, aż sama trochę się zmobilizowała do machania tą pałką jak należy. Może nie w czas, bo dostała kaflem od Sharkera {idiota, jak śmiał}, ale zreflektowała się szybko i zanim Ślizgon zdążył zareagować, posłała piłkę w jego stronę, tym razem trafiając. Ach, ta satysfakcja! Z tego co zauważyła, Rasheed był świetnym celem. Pewnie dlatego, że był intruzem w ich pomiędzy członkami drużyny Krukonów, pfy.


1, odbicie kafla udane
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5220
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Maj 06 2014, 19:27

Żanetka

Wszędzie latały piłki i gdyby nie fakt, że Rasheed był trochę zajęty tym, że bez przerwy nimi dostawał, to może zacząłby się zastanawiać dlaczego większość zawodników wykazuje tak małe zainteresowanie tym co się działo na boisku. W większości snuli się gdzieś, zupełnie obojętni, a on musiał odwalać robotę za nich. Bez najmniejszego problemu odbił ponownie kafel w Żanete, chcąc ją wreszcie zrzucić z miotły. Szczęście nowicjusza nie może przecież trwać w nieskończoność, prawda? Yhh, no dobra, w przypadku niektórych to chyba nic nie jest regułą.

[6]*25=150 > 75 odbicie kafla

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Maj 06 2014, 19:38

Obserwowała grę. kafel leciał iędzy pałkarzami. Jean, Rekin, Jean, Rekin. Albo co... aż zapomniała o obserwowaniu pozostałych zawodników. Wstrząsnęła jednak głową, taka gra nie miała sensu. Mogli sobie tak odbijać do usranej śmierci. Zrezygnowana pomachała głową, wrzucając swoją książkę do torby. Czuła się bezużyteczna na tej ławce. — Aiko, wydajesz się zmęczona. Nie chcesz żeby Cię zamienić? — rzuciła bardziej do siebie niż do niej.

Obserwowała tok gry stwierdzając, że to jednak nie był dobry pomysł ściągać tu osobistości z różnych zdarzeń. Jedynym plusem tego treningu był fakt, że znalazła prawdopodobnie nowego pałkarza. Nickodema. Wrodzony talent. Jeśli przy każdym meczu będzie się chciał tak ochoczo popisywać przed Jeanette to będą stanowili genialny duet na meczach. Ona – rozrusznik jego siły, nie musiałaby nawet grać w rozgrywkach. Wystarczyłoby, żeby po prostu tam była i zarzucała długimi puklami włosów na plecy, żeby Hamillton wiedział o kogo się musi starać i jak wielkich starań to od niego wymaga. Zbierałby wszystkie tłuczki. Lepiej od Rasheeda i She i wszyscy byliby szczęśliwi. Może z wyjątkiem Rasheeda. Któremu D’Angelo wróżyła najgorszą przyszłość. Ale w sumie jego w tej wyliczance nie liczyła. Jego szczęście obchodziło ją tyle co zeszłoroczny śnieg. Podniosła się z miejsca, krzycząc podirytowana.
Nie, nie, nie! Źle! Wszyscy z mioteł!
Splotła ręce na piersi, skupiając wzrok głównie na tych zawodnikach, którzy jak widmo przemknęli przez całą grę. Chowali się gdzieś za plecami innych graczy, co poniektórzy ledwo trzymali się w miotłach. Taka Levee na przykład. Jasne, że dygotała się na tym kiju, jakby jej go ktoś w tyłek wsadzał, ale przynajmniej grała, w przeciwieństwie do cieni przewijających się po boisku za plecami pałkarzy. Gra toczyła się tylko między nimi. A gdzie ścigający?! To nie miało najmniejszego sensu.
Rasheed, wypierdalaj mi z boiska! — tak, w nim widziała całą winę. Chociaż grał świetnie, perfekcyjnie, trzymał jej drużynę w ryzach jeszcze, wyładowała na nim całą swoją frustrację. Bo to na pewno Ślizgon maczał w tym palce, że przez ostatnie minuty tylko on i Jean, Jesper i Philippe byli siłą napędową wszystkich graczy. I może Levee, która teraz gdzieś zniknęła, jak tylko zaczęła się walka między pałkarzami.
JUŻ! — zmarszczyła wściekła brwi. W rzeczywistości dotarła do niej jedna rzecz. Jakkichkolwiek sierot nie zgarnęlaby na boisko. Te sieroty przynajmniej tu były, a jej Krukoni, JEJ CHOLERNA DRUŻYNA QUidDITCHA OD SIEDMIU BOLEŚCI całkowicie zlewali treningi. A uświadamiając to sobie, szlag ją trafił.
Jean, możesz przekazać Bell i Serenie, ze jak się nie zjawią na następnym treningu to mogą się pożegnać ze swoimi pozycjami w drużynie. Trening skończony! Graliście świetnie.
To była ironia. Grali fatalnie. Nikt nic nie łapał, chociaż wyjaśniła dokładnie wszystkie zasady. A już najbardziej wkurwiajace było to, że jakiś tępy Ślizgon ogarnął je szybciej niż pozostali gracze. Niedoczekanie.
Hamillton, jesteś w drużynie. Spróbuj mi odmówić, a zrobię krzywdę jak nie Tobie to Jean. Jesper. Dobra gra. Levee, brawo. Jeśli któreś z was byłoby zainteresowane dołączeniem do składu, wiecie jak mnie znaleźć. ŻEGNAM PAŃSTWA.


Koniec treningu. Nielegalnie zbijaliśmy graczy, nielegalnie odbijaliśmy kafle. Kostki się pomerdały. Myślę, że można uznać remis (jednakowa porażka), albo zwycięstwo Drużyny pierwszej. Dziękuję wszystkim przybyłym za miłą rozgrywkę. Następnym razem obiecuję krótszy, mniej zajmujący trening.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Maj 06 2014, 22:36

Trening. Trening Q. W sumie, to czemu mialby nie przyjść? Szczególnie po tej wspaniałej wymianie listów z She. Jakże namiętnej wymianie listów, dodam. Jakże pierwszej wymianie listów, rzekłbym. Takie małe dziewictwo stracone. Chłopak szedł spokojnie, acz szybko, zadwolony z siebie, bo właśnie wracała  ze sklepu z nowiutką miotłą i w ogóle. W końcu widziała go w drużynie. No, nie mógł tego spierdolić. Nie ma opcji. No, po prostu to się nie godziło. Zwłaszcza, że drużyna była całkiem całkiem, a przynajmniej ta część, którą miał okazję poznać. Cóż, mimo to i tak najważniejszym motywem była Aiko. A raczej duma. Duma z tego, że ona jest z niego dumna, bo on gra w drużynie. I reprezentuje Rovene. Czy mogło być lepiej? Nie, nie sądzę. Nie bardzo.
Tak więc, wracając do świata żywych, Piątek popierdalał sobie na miejsce przeznaczenia, tj. dzisiejszego treningu. W końcu wszedł na boisko i wszystko, kiedy zauważył, jak She coś tam komuś mówi. Pewnie początek i omawiają jakąś taktykę, czy coś w tym rodzaju. Cóż, postanowił mimo wszystko podejść, lekko przeszkodzić, tak żeby i on został uwzględniony w planie. – Cześć, cześć. – powiedział wesoło, machając  lekko ręką na przywitanie. Takie tam. No, ale wzrok Pani Kapitan mówił jedno – zajebał. Tylko jeszcze nie bardzo wiedział gdzie i kiedy. Niemniej, ewidentnie. To było pewne. Cóż, miał nadzieję się tego wkrótce dowiedzieć. Dopiero gdy d’Angelo nakazała powrót zawodnikom do Piątka dotarło, że załapał się na końcówkę. Cudownie..  – Ale! Ale! Ale! Jak to? Nie ma treningu? – spytał, podążając za She. Czyżby się spóźnił? Wątpliwe, ale jednak prawdziwe, o czym ta raczyła go poinformować. Cudownie. No cóż, życie. Mała obsuwa, tak? – To może jeśli masz czas, poćwiczylibyśmy na spokojnie? Nie wyglądasz na zadowoloną, a tak przynajmniej się odstresujesz, co Ty na to? – zapytał w pewnym momencie z delikatnym, bo w końcu ona nadal była straszna, acz szczerym uśmiechem. Miał nadzieję, że się zgodzi, bo w sumie obojgu dobrze to zrobi.






PRZEPRASZAM! ŻYCIE, A KONKRETNIE MATURY MNIE ZATRZYMAŁO. ;c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Maj 07 2014, 20:29

Taki dziwny zbieg okoliczności, że ojej. Nie mniej Jack postanowił już dłużej nie czekać aż Casper ogarnie tyłek, albowiem chyba szybko to nie nastąpi. Ale on rozumiał, w końcu praca, treningi, chlanie i dupy, na to też trzeba mieć czas. Treningi nie są jakoś super priorytetowe, choć akurat jemu już się nudziło. I go nosiło. Wszyscy gdzieś latali, ćwiczyli, a o nim zapominali. Nawet w meczu towarzystkim nie będą grać ślizgoni. Gryfoni i krukoni? Huh, no cóż. To oni ostatnio najwięcej śmigali na boisku. Wychowankowie Salazara chyba zrobili sobie przerwę, a puchoni... puchoni zawsze byli jakoś w tej materii nieogarnięci, niestety. No, ale nie chciało mu się teraz tego roztrząsać, tylko po prostu wziął swoją (!) miotłę, ubrał się stosownie do treningu i poszedł na małe boisko, sądząc, że jeśli któreś będzie zajęte, to właśnie te duże. Ale się rozczarował, bo kiedy dotarł na murawę, właśnie jakieś zbiorowisko się rozchodziło na wszystkie strony świata. Ale chyba skończyli? Przynajmniej miał taką nadzieję.
Wsiadł na miotłę, postanawiając podlecieć bliżej osób, które zostały. Z lekkim zaskoczeniem ujrzał D'Angelo z jakimś kolesiem, którego kojarzył z zajęć z mordy, ale to chyba tyle. Uniósł lekko brwi w ramach zaskoczenia, sądząc, że jeżeli jeszcze to, co się działo przed chwilą, nie dobiegło końca, to będzie trochę średnio.
- Boisko wolne? - spytał więc, w powietrzu oczekując na odpowiedź. Taki był miły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Maj 08 2014, 03:30

Friday podążył za nią jak cień, a ona miała ochotę go roznieść. Przewróciła oczami, idąc przed siebie, ignorując jego jączenie za plecami. O ile czasami jego pozytywna energia wydawała się zaraźliwa i choć nigdy tego nie pokazywała, zdawał się niekiedy poprawiać ludziom humor, ta teraz był jak irytujący gnom w ogródku, którego nie wiadomo, jak można było się pozbyć. Spóźnił się. Jego strata. I jak słusznie zauważył – nie, nie była zadowolona. Była bardzo NIEzadowolona. Bo trening był jakąś kpiną. Jeanette, jedyny pierwotny członek drużyny, reszta sobie zignorowała, w piątek mecz towarzyski, a ona nie miała składu durzyny, co prawda co poniektórzy z przybyłych trzymali się jakoś na mitołach i grali nawet dobrze, ale i tak Rasheed i Hamillton, który zapierał się, że nie ma nic wspólnego z Quidditchem, rozgromili wszystkich Ścigających. Łącznie z nią. Jak tu się nie denerwować? Stanęła w miejscu, splatając ręce na piersi, spoglądając łaskawie na Piątka.
Ambroge… — już przygotowywała się do odmowy, już miała gotową całą mowę, która zakończyłaby się bardzo dobitnym NIE, kiedy na boisko wkroczył Bogu potrzebny Ślizgon.
Reyes…
Uśmiechnęła się słodko, zbyt sztucznie żeby uwierzyć w realność tego gestu. I w istocie. Padło NIE, ale nie wymierzone w kierunku Amrbogego. Dzień dobroci dla Piątka. Miał szczęście, ze postanowiła zadziałać na przekór Jackowi.
Zajęte. Jeszcze gramy.
Na dowód tego rzuciła Piątkowi kafla i pałkę. Dalej nie była pewna, którą pozycję chciał przejąć. Znicz w dalszym ciągu krążył po boisku przez nikogo nieschwytany. — Więc… Pałkarz, Ścigający czy Szukający? — zerknęła na Jacka, bo jeśli miał tu stać jak debil i ich rozpraszać, to w sumie wolałaby, żeby nie patrzył im na ręce tylko zawinął dupę we kroki i stąd polazł. Ale nie. Wisiał w powietrzu na miotle, licząc na indywidualny trening. Patrzyła na niego natrętnie, oczekując jego reakcji, jakby pod wpływem jej spojrzenia miał się złamać i zrezygnować, ale nic takiego nie nastąpiło. Przewróciła więc oczami. O nic go nie pytała. Stwierdziła:
Reyes, grasz z nami.
W sumie przyda im się dobry zawodnik jeśli Ambroge ma się czegoś nauczyć.

Kostki wstawię jak mi się Brożek zdecyduje jaką chce pozycję. Chyba, ze wy macie pomysł na jakieś kostki. Ja jeszcze nie mam pojęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Maj 11 2014, 23:26

Znaczy się trening pełną parą! Nawet spoko. Czemu nie? W sumie, to chyba powinien jej się jakoś zrewanżować po tym wszystkim, tylko jeszcze nie wiedział jak. No, ale coś ogarnie. Póki co, trzeba było się skupić na innych rzeczach, ważniejszych. W końcu zgodziła się z nim odrobinę potrenować. Piątek, choć nie ukrywam liczył na indywidualną sesję z Panią Kapitan, nawet się ucieszył, kiedy zobaczył że jakiś Ślizgon miał grać z nimi. Tylko skinął głową na powitanie, kiedy już znalazł się blisko no i She powiedziała, że także bierze w tym wszystkim udział, po czym przeniósł swój wzrok na dziewczynę. – Wiesz, zasadniczo.. myślałem o tym, co pisałaś w listach. Chyba, raczej na pewno miałaś rację. Pozycja pałkarza byłaby dla mnie odpowiednia, by nie powiedzieć idealna, wiec jeśli można… Od niej chciałbym spróbować. Są jakieś szanse? – zapytał z uśmiechem, czując że w sumie zapaliłby papierosa. Dziwne, nie robił tego, odkąd tylko znalazł się na terenie zamku. Matko.. Tak dawno.. Ej. To się prosiło. Jak to tak?! Okej, Ambroge. Spokojnie. Ja wiem, ja wiem, rak wyje, ale spoko. Najpierw trening. – Zatem, chyba moglibyśmy zacząć. – rzucił spokojnie, po czym usadowił na miotle i nieznacznie wzniósł w powietrze. – Będziesz musiała mi tylko powiedzieć jedną rzecz – na czym mam się skupić, bo czytałem co nieco o tej pozycji, ale totalnie nie mam pojęcia, czy ćwiczyć kontrolę, szybkość, równowagę, a może jeszcze coś innego.. – dopowiedział wzlatując coraz wyżej. Miał nadzieję, że zaraz do nich dołączą. No i że jakoś mu się uda, bo w końcu podczas ostatnich dwóch treningów jakoś mu poszło..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 12 2014, 14:26

Wskoczyła na swoją miotłę, wznosząc się do góry zaraz za Ambroge. Rzuciła mu pałkę, a chwilę potem kafla, bez ostrzeżenia. jedno za drugim, sprawdzając jego refleks. Przy okazji sprawdziła też jak tam się ma jego ogarnięcie. A żeby nie było mu za dobrze, i pałkę i kafel rzuciła niecelnie. Im bardziej Friday się nagimnastykuje, tym większe będzie miała pojęcie co jeszcze musi z nim poćwiczyć.
Z tego, co cię chwalił Lazare. Z żadnym z tych nie masz wiekszych problemów. Nie ma sensu tracić czasu. Gramy. W trakcie gry okaże się co muszę z Tobą konkretnie poćwiczyć. Zresztą...
Zerknęła wymownie na Ślizgona obok nich.
Teraz nie czas, żeby to obgadywać.
No ej, przecież nie będzie omawiać słabych punktów swojego zawodnika, przy kimś z kim mogła grać przyszłe mecze w przeciwnych drużynach.

KOSTKI DLA BROŻKA:
 



KOSTKI
Gramy na rzuty do pętli. Pałkarz ma za zadanie utrudniać wszystkie akcje. Na początek Ścigający rzucają po jednej kostce. Grę zaczyna ten, kto wylosuje więcej oczek.


Jeśli Ścigający przy kaflu wylosuje:
  • parzyste – następuje potencjalny gol i drugi Ścigający może próbować przechwycić kafel w powietrzu. Jeśli przechwycił – Pałkarz rzuca kostkami na uniemożliwienie przechwycenia kafla. Jeśli nie przechwycił – Pałkarz rzuca na uniemożliwienie gola.
  • nieparzyste –  następuje rzut niecelny i Pałkarz rzuca kostką, Jeśli wylosował parzyste kostki: 2 - uniemożliwia przechwycenie kafla drugiemu Ścigającemu, 4 - uniemożliwia Ścigającemu przy piłce, rzut kaflem, 6 - może wybrać sobie ofiarę. Jeśli miał kostki nieparzyste, Ścigający przy kaflu po prostu pudłuje, kafel przechodzi do drugiego Ścigającego.


Przechwycenie kafla przez II Ścigajacego:
  • parzyste – sukces
  • nieparzyste – porażka


Wycelowanie tłuczkiem przez Pałkarza:
  • parzyste – sukces, celny strzał tłuczkiem
  • nieprzyste – porażka, niecelny strzał tłuczkiem


Jeśli Pałkarzowi wycelowanie tłuczkiem się powiodło, Ścigający może zareagować, rzuca kostką na powodzenie akcji, jeśli:
  • parzyste – następuje uniknięcie tłuczka i celny gol/przechwycenie kafla
  • nieparzyste – obrywa tłuczkiem, jeśli: 1 - w ramię, 3 - w piszczel, 5 - w żebra


PUNKTACJA:
  • Pałkarz zyskuje punkt za każde celne uderzenie tłuczkiem.
  • Ścigający zyskuje punkt za każdego gola.


Gramy do 3 punktów z przewagą minimum 2 punktami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 12 2014, 20:11

Jack spokonie lewitował w powietrzu, czekając na odpowiedź. Jakieś utarczki nieznany koleś-Shenae go nie interesowały. Chciał po prostu potrenować. Kiedy jednak krukonka uznała, że boisko nie jest jeszcze wolne, wywrócił oczami, postanawiając, że zaczeka. Po prostu poczeka, aż skończą. Nigdzie mu się nie spieszyło. Więc rzeczywiście im trochę sterczał na tym boisku, ale cóż, życie. Mógł tu być tak samo jak oni i na tym polegał problem. Problem D'Angelo, on nie miał żadnych, a przynajmniej nie zahaczały one o tematykę sportu. I ogółem widział to wszystko w jej sztucznym uśmiechu, ale nie odzywał się. Patrzył za to na to, jak tamten próbuje złapać od niej rzeczy. Naprawdę był aż tak niedorozwinięty aby sobie z tym nie poradzić? No cóż. Wciąż się nie odzywał. I wciąż czekał. I patrzył na nią nieprzejednanie. Co chyba zdenerwowało dziewczynę najbardziej.
I stało się. Zaproponowała, aby zagrał z nimi. Reyes uśmiechnął się nikle, by potem podlecieć w kierunku uczniów Ravenclawu. Słuchał, jak She wyjaśniała zasady, a on sam w trakcie tego kiwał głową. Chyba je zrozumiał, przynajmniej tak mu się zdawało. Pozostało więc rzucić monetą. Starym zwyczajem miał jednak pecha, więc to brunetka miała zacząć swą przygodę z kaflem, jakkolwiek to nie brzmi. Nie mnie poderwał się na miotle, by zająć swoją pozycję, a potem zacząć grać.

(1)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 12 2014, 21:36

Jak dla niej mogliby i rzucać kaflem i była na tyle pewna siebie, że prawdopodobnie i tak by go złapała, ale skoro losowali... co za różnica? Kafel i tak trafił do niej. Bo los wiedział w czyje ręce go wrzucić. Już w chwilę później zaczęła się pierwsza akcja. D'Angelo nie zawracała już sobie głowy pogaduszkami. Na to przyjdzie czas później. Ruszyła w stronę pętli, kątem oka patrząc na Jacka, podejrzewając, ze mógłby próbować odebrać jej kafla. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Przynajmniej nie do czasu, dopóki nie oddała pierwszego rzutu. Choć istniała szansa, ze albo Pałkarz, albo Ścigający jej go uniemożliwią. ALE MOŻE NIE TYM RAZEM.

(6, 2)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 12 2014, 22:12

Jack nie był ani trochę pewny siebie. Szczególnie, że miał ostatnio jakiegoś pecha. Mimo, iż ostatnia gra z Kat wyszła mu całkiem nieźle. Jednak podświadomie czuł, że tym razem przegra z kretesem. Bo los go ewidentnie nie lubił. Im więcej ćwiczył, tym mniej mu potem wychodziło. Ale nie potrafił przestać. W końcu żyje sportem. Tylko dzięki niemu jeszcze jakoś funkcjonuje. To jego pasja. I musi o to dbać, bo raczej inna kariera niż gwiazdy q go nie czeka. Nie podszedł do OWUTemów, nie zatroszczył się jeszcze o swoją przyszłość. Niby sport nie jest wieczną pracą i COŚ powinien umieć, aby móc potem przeżyć, ale... teraz ro było teraz. A teraz grał. Chciał grać.
Ruszył więc w pościg za Shenae, lecz... wszystko wyglądało nie tak, jak powinno. Ona rzucała do pętli, a on nie zdążył chwycić tego cholernego kafla. Zaklął pod nosem, choć w gruncie rzeczy się tego spodziewał. Dramat.

3 ;/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Nottingham, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3574-jeannette-leanne-villeneuve
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3580-circus#108992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3578-poczta-jeannette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7719-jeanette-leanne-villeneuve#214305




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 12 2014, 23:30

Jeanette nie miała dziś najwyraźniej zajęcia, bo gdy tylko wyszła z treningu stwierdziła, że wróci pogadać z She. Bądź co bądź, nie miały ku temu zbyt wielu okazji, a miejsce w drużynie Villeneuve zawdzięczała zwykłemu przypadkowi. Przyszła na trening i tak się cudnie złożyło, że jej zdolności akrobatyczne całkiem nieźle działały też na miotle. Pozycja pałkarza była już tylko kwestią charakteru, ale Jea utrzymywała, że to losowy przypadek pchnął ją w kierunku odbijania tłuczka. W każdym razie, wróciła na boisko, ale nie miała szans na rozmowy, bo She latała sobie wesolutko i grała z Reyesem. Żaneta zmarszczyła gniewnie brwi, bo przecież skandal, że trenowała ze ślizgonem! Dopadła miotły, chwyciła pałkę i wzniosła się, aby polecieć do tłuczka i zamachnąć się, celując w kogokolwiek. Nieważne w kogo, i tak nie trafiła. Ale luz, dopiero się rozgrzewała.

3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Maj 17 2014, 00:19

Jak tylko wzbili się w powietrze Pani Kapitanowa cisnęła wręcz w niego zarówno pałką jak i kaflem. Dodatkowo w różnym czasie i w różnych kierunkach, no ale szczęśliwie jakoś sobie z tym poradził. Może nie złapał obu przedmiotów z taką gracją, z jaką zrobiłby to zawodowy gracz, no ale źle nie było, prawda? Grunt, że i kafel i pałka były w jego rękach teraz, kiedy on był w powietrzu, a nie na ziemi, czy coś. Następnie ruszyli z grą. Reyes.. Więc tak nazywał się ten chłopak. Skądś go kojarzył, takie miał wrażenie. Gdy już wszyscy siedzieli na miotłach, Piątek pomachał lekko w jego stronę, gestem powitania. Taki chciał być miły, bo i czemu nie?
W końcu zaczęli. Jakoś tak nie bardzo ogarniał te pierwsze minuty. Trochę za dużo jak dla niego. Zdecydowanie za dużo, nie wiedział za bardzo, czy bronił, czy nie. Po prostu gra przybrała zbyt szybkie tempo dla niego. Widać, będzie musiał do tego przywyknąć, ale hej! Nie od razu Rzym zbudowano, prawda? No! Najważniejsza w takich chwilach jest motywacja, a tej akurat mu nie brakowało. Po chwili dołączyła do niego jakaś panna. A więc kolejny pałkarz. No miło. Jakoś sobie chyba zbyt dobrze nie radziła, nie wiedział, nie patrzył. Grunt, że teraz on był przy tłuczku. A Pani Kapitanowa jakoś tak się pięknie nasunęła. Piątek postanowił, że na własnej skórze odczuje rezultaty jego treningu, toteż wycelował  w nią i.. tak! Trafił! Trafił! Co prawda, nie jakoś szczególnie mocno – no w końcu nie uderzał, by zabić nie(?) – ale punkt był. Zadowolony z siebie, wrócił do obrony pętli, czekając oczywiście na tłuczek lecący w jego stronę, bo przecież nigdy nic nie wiadomo. 


moje kostki - 1, kostki w grze - nie pamiętam, ale parzysta ;3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : pałkarz, kpt
  Liczba postów : 658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5551-filip-stone#160789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5553p60-fiflaka-mafia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5558p15-fifi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8421-filip-stone#238190




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Maj 24 2014, 18:57

Pierwszy trening, wowwow.
Filip był strasznie podekscytowany. Pierwszy raz miał okazję sprawdzić się, jako kapitan. Pierwszy raz nie grzał ławki rezerwowych, był naprawdę ważny. Miał nadzieję, że jego drużyna okaże się zgraną paczką, która zmiecie innych z boiska. Zupełnie, jak Riverside podczas turnieju... Ach, rozmarzył się! Ale pięknie byłoby wygrać Puchar. Zwłaszcza, że Puchon jakoś nie szło i w punktacji byli na szarym końcu.
Stone przebrał się w odpowiedni strój już w dormitorium i na boisku, na którym miał się ów trening odbyć był sporo przed czasem. Czas ten wykorzystał kreatywnie; zrobił sobie małą rozgrzewkę, przy okazji próbując zabić stres. Bo ten był ogromny! Tak bardzo, jak był podniecony, tak bardzo też się bał i denerwował.
Czym? A no tym, że pozostali go wyśmieją, że w ogóle nie przyjdą, że będą chcieli być mądrzejsi od niego. Albo, że nie będą chcieli się starać, że wszystko będą robić na odwal. Jednak! Wierzył w swoją drużynę, choć jeszcze nie miał okazji ich poznać.
Wylądował na ziemi i rozejrzał się wokół, wypatrując nadchodzących Puchonów.
No, przybywajcie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 184
  Liczba postów : 101
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8417-laurent-snow-riggs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8419-snow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8420-pisz-pisz-do-snowa#238150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8418-snow-riggs#238139




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Maj 25 2014, 10:15

Żwawym krokiem zmierzał Snow w kierunku boiska. Co prawda nie był nigdy w drużynie, ani nie latał jakoś wybitnie na miotle, ale przyjść postanowił. Zawsze to coś innego. Najwyżej nie będzie mile widziany i usiądzie na trybunach, aby popatrzeć. Na polatanie od dawna miał ochotę. Ilekroć zmierzał w kierunku boiska wpadał na kogoś znajomego, któremu bez problemu udało się go namawiać do innych rzeczy. Teraz tak nie było. Spokojnie przeszedł całą drogę. W szatni się przebrał i zgarnął jedną ze szkolnych mioteł. Swojej nie miał. Nie przeszkadzało mu to, ani trochę. Liczyła się dobra zabawa. Jak zawsze.
- Hej - z daleka pomachał w kierunku Filipa. Nie znał go Snow za dobrze. Mijali się od czasu do czasu wymieniając kilka niewiele znaczących słów. Może jakieś plotki słyszał o chłopaku. Nie przykładał do tego wagi. Wiadomo było, że ludzie mówili dużo. Co tylko ślina im na język przyniosła. Większość rzeczy tylko gadali, aby sprawić innym ból. Z zawiści. Dla zabawy. Nie wiedział. Ani tym bardziej nie rozumiał tego - Tylko drużyna czy będę mógł polatać z wami? - spytał Snow, jak już podszedł bliżej. Nie zamierzał krzyczeć przez całe boisko. Może i mniejsze ono było, ale i tak przekrzykiwanie się przez nie, nie było najprostszym zadaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Bukareszt
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Maj 25 2014, 15:38

Oczywiście, że zjawiłła się na treningu. Trening, to była chyba jedna z niewielu rzeczy, na któe przychodziła punktualnie. Kochała latać. Chociaż do tej porynie potrafiła przełknąć faktu, że nie udało jej się zostać szukającą. Chociaż pozycja ściagającego też była niczego sobie.
-Jestem, jestem już. - powiedziała wpadając na boisko. Dopadła do Filipa i ucałowała go w policzek po czym klepnęła w ramię młodszego kolegę. Znała go, ale nie jakoś super wybitnie. W sumie Dany miała taki charakter że trudno było nie znać jej i jej spóźnialskich zapędów.
- W ogóle wielkie pokłony dla pana kapitana. - powiedziała dygając niczym dama na dworze królewskim i posyłając uśmiech w stronę Flipa. Nie miała do być prześmiewcze, tylko Dany z całego serca chciała mu pogratulować, a że do normalnych osób nie nalezało tak to włanie wyglądało jej super gratulowanie. Bardzo zacnie, jednym słowem. Przestąpiła z nogi na nogę.
--Nie wierzę, że jestem jako jedna z pierwszych - dodała, rzucając przy tym uśmiech w stronę obu panów, wszak każdy w Hogu, a zwłaszcza ludzie z jej domu wiedzieli, jaka z niej spóźnialsko-zapominalska istota jest.

mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że uznałam iż Dany Fifka, zna. No bo powinna chyba nie xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : pałkarz, kpt
  Liczba postów : 658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5551-filip-stone#160789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5553p60-fiflaka-mafia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5558p15-fifi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8421-filip-stone#238190




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Maj 25 2014, 18:46

-Czołem- przywitał się z chłopakiem, którego niestety kojarzył tylko z widzenia. Na swoje usprawiedliwienie Filip miał tylko to, że do niedawna trzymał się tylko z ludźmi z Riverside. Teraz musiał nadrabiać! No, przynajmniej z Puchonami.
-Będziesz mógł- uśmiechnął się szeroko i ścisnął mu dłoń w geście powitania. Potem przerzucił miotłę z jednej ręki do drugiej. Ale sztuczki. -Cieszę się, że przyszedłeś. To znaczy, no wiesz, że chcesz z nami poćwiczyć. Wciąż szukamy rezerwowych, każda miotła się przyda- uśmiech nie schodził mu z ust.
Nie zniknął też, gdy podbiegła do nich DNA. Co prawda ten buziak go zdziwił, no ale nie będzie protestował, hłe hłe.
-Rety, dzięki, nie trzeba- trochę się speszył i zwiesił łeb, wyraźnie zawstydzony tym jej "ukłonem", ale potem roześmiał się głośno. -Mam nadzieję, że nie ostatnia- wzruszył lekko ramionami, zerkając w stronę Zamku. Choć teraz się śmiał i sobie z nimi żartował to serio serio się stresował. Miał nadzieję, że nie będą tu sami!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Maj 25 2014, 22:55

Jasne, że Math zamierzała przyjść na trening. Ba, nawet bardzo się ucieszyła, że od krabowych czasów będzie mogła spędzić trochę czasu w towarzystwie ludzi znów skupionych na jednym celu. Czasem brakowało jej kaiowych treningów. I choć wiedziała, że ten Filipa w żaden sposób nie będzie podobny do tego co było, to wcale nie wydawała się być z tego powodu smutniejsza czy zgorzkniała. Wręcz przeciwnie! Cieszyła się, że spotka ją coś nowego. Może na tyle dobrego, że uśmiechnie się do niej los? Wydawała się być pełna radości gdy szła z miotłą, którą raz po raz przekładała z ręki do ręki, bo nie była najsilniejsza, a miała przecież spory kawałek do przejscia z Hogsmeade na mini boisko. Gdy tam się pojawiła zauważyła tylko Filipa. Niezrażona jednak podeszła do niego pewnie po drodze machając perłowym kucykiem.
- Cześć Fifi! Mogę tak do Ciebie mówić? Kiedyś odwiedził nas kuzyn, który miał na imię Philippe. Od razu chciałam to zdrabniać, ale straszliwie się obrażał. Nie wiedziałam dlaczego. Czy Fifi to jakieś obraźliwe słowo? Powiedz, że nie. Przecież nie ma nic piękniejszego w tym, jak tylko w zdrabnianiu imion, które mogą przyspieszyć powstanie koleżeńskiej więzi. Ja jestem Mathie! - Przedstawiła się, bo przecież nigdy nie było jej dane obcować z Kanadyjczykiem bliżej niż przez boisko czy treningi drużyn, które jeszcze niedawno planowały sobie oczy wydrapać. Och, Math byłaby bardzo smutna, gdybyś ktoś w ten sposób na nią napadł. Przecież uwielbiała oglądać kolorowy świat.
- Gdzie reszta? Na rozgrzewkę bawimy się w chowanego? Powinieneś mi powiedzieć! - Posmutniała na fakt, gdyby od startu od razu przegrała. Niefajnie. Ale potem się rozejrzała i rzeczywiście rozpoznała kilka dusz, więc energicznie się z nimi przywitała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Kanada, Hamilton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : pałkarz, kpt
  Liczba postów : 658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5551-filip-stone#160789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5553p60-fiflaka-mafia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5558p15-fifi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8421-filip-stone#238190




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Maj 31 2014, 20:13

I kolejny atak na niego! Mathilde kojarzył ze wspólnych treningów i rywalizacji na boisku. Bo w końcu byli z innych szkół i takie tam, walczyli o Puchar. Ja nie powiem, ale Filip był strasznie dumny, że Riverside skopało tyłki innym. No, ale teraz byli w jednym domu, zależało im na tym samym, wiec powinni trzymać się razem i tak dalej.
Słuchał dziewczyny z udawaną powagą, na koniec gładząc brodę palcem, że niby to się zastanawia nad jej słowami i czy się obrazić, czy też darować.
-Fifi jest w porządku. Tak samo, jak Mathie- stwierdził w końcu, z nadzieją spoglądając zaraz, czy ktoś nie nadchodzi.
-Zajebiście- mruknął pod nosem i kopnął jakiś mały kamyczek, który biedny nawinął mu się pod nogę. -Wydaje mi się, że pozostali postanowili zlać mnie ciepłym moczem, więc z treningu nici. Wybaczcie, ale w... -spojrzał na każdego z nich z osobna, a w jego oczach malował się wyraźny smutek- cztery osoby nie damy rady, chyba, że byśmy się rozdwoili. Przepraszam Was. Że tylko straciliście czas, przychodząc tu. Jeszcze się przeziębicie, czy coś...- no tak, bo jest środek zimy, nie?
-Jeśli chcecie możecie wracać do Zamku, a jeśli nie to... możemy się zintegrować w jakieś kawiarni albo pubie. Nieważne- mruknął. Był wyraźnie podminowany. Pierwszy trening i przyszły tylko trzy osoby! Było mu strasznie głupio. Najchętniej zapadłby się pod ziemię albo wystrzelił się na kosmos, by nie musieć na nich patrzeć. Taki był zawstydzony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Małe boisko   

Powrót do góry Go down
 

Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 16Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 10 ... 16  Next

 Similar topics

-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko szkolne
» Boisko quidditch'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
boisko quidditcha
-