IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 16  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Małe boisko   Pią Gru 13 2013, 18:23

First topic message reminder :


Małe boisko

Znajduje się kilka kroków za głównym boiskiem, a prowadzi do niego wydeptana ścieżka, którą można odnaleźć bez problemów nawet w zimie! Powstało dla uczniów, którzy pragną uzewnętrznić swoje emocje w sposób fizyczny! Oczywiście nie tylko o takie kwiatki tutaj chodzi. Rozchodzi się tu również o liczne treningi, które czasem nakładały się na siebie i wymagały rezygnacji, którejś z grup młodzieży oraz przejściu na inny dzień. Nauczyciele quidditcha, zatem doszli zgodnie do porozumienia, że potrzebują trochę dodatkowego miejsca na mini boisko, gdzie można przeprowadzać rozgrzewkę i uczyć zawodników jakiś ciekawych manewrów! Zatem nie zastanawiając się długo poprosili dyrektora o zagospodarowanie części błoni. Tak też się stało.
Zatem to tutaj znajdziesz mniejsze boisko, które ogrodzone jest wysokim płotkiem, który zdobią herby czterech domu Hogwartu. Niestety boisko nie jest wyposażone we własne szatnie czy składzik, w którym przechowywane są kafle, zastępcze miotły czy ochraniacze i to jest główna niedogodność, z którą należy się uporać, czyli należy korzystać z dobudówek głównego boiska i tam pozostawiać swoje rzeczy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1304
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7393-katniss-johnson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7396-niezrozumiana-przez-nikogo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7406-tutaj-katniss-johnson-zostaw-wiadomosc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7405-katniss-johnson




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Kwi 28 2014, 16:08

Katniss w głębi swojego małego ja wiedziała, że przyjście na trening nie skończy się dla niej niczym przyjemnym. W końcu miała zaczynać od zera, prawda? Jej pierwszy trening mógł okazać się ostatnim, bo cały świat był przeciwko niej. Najpierw miotła stwierdziła, że dosiadającą ją dziewczyna jest za ciężka i leciała wolniej niż... wolniej po prostu się nie dało. Kiedy już myślała, że w miarę opanowała to szatańskie urządzenie i próbowała skręcić, uderzyła ramieniem o obręcz. Zacisnęła zęby ze złości na miotłę i z pulsującego bólu w jej ramieniu. No to może chociaż udoskonali swoje umiejętności, próbując złapać znicza? To, o dziwo, poszło jej całkiem nieźle. Już, już, czuła go w swoich rękach, kiedy ten w ostatnim momencie zmienił kierunek i odleciał z zasięgu wzroku Katniss. Dziewczyna odetchnęła głęboko i zaczęła robić ostatnie okrążenie wokół boiska, którego najwyraźniej nie dane jej było skończyć. Dlaczego? Znowu wredna obręcz pojawiła się nie tam, gdzie miała, sprawiając, że Gryfonka wleciała w nią z niemałą prędkością. Tego już było za wiele. Katniss mruknęła coś pod nosem i zleciała z powrotem na twardą, ukochaną ziemię. Brr, jak ktoś jej jeszcze raz powie o Quidditchu, własnoręcznie go udusi.
Udała się do zamku, trzymając się za ramię i bok, którym dwukrotnie uderzyła w obręcz, mając nadzieję, że siniaki nie będą utrzymywać się zbyt długo.

[3, 1, 2 szukający, 2]
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Kwi 28 2014, 18:11

Echo, tak jak obiecała cudnej Farai, pojawiła się na treningu, pomimo nawału zadań, projektów, prac do wykonania, nauki do owutemów i całej masy innych rzeczy. Ostatnio cały czas była zmęczona, ale nie poddawała się i brnęła dalej w masę zajęć, nie chcąc zaniedbać absolutnie żadnej dziedziny. Tym razem postanowiła sprawdzić się w quidditchu, choć cały świat, a już szczególnie czarodziejowe kostki, wskazywały na to, że nie jest to jej powołanie.
Postanowiła spróbować na pozycji obrońcy. Na szukającą nie nadawała się na pewno, ścigający musieli latać bardzo dużo i wymijać innych bardzo sprawnie, pałkarze musieli być celni. Echo była uważna i potrafiła działać spontanicznie, dlatego podejrzewała że zwroty po kafla przy obręczach będą najbardziej w jej stylu. Rozgrzewka nie poszła jej najlepiej, głównie przez miotłę, nad którą ciężko było zapanować. Pewnie dlatego, że była szkolna, a najlepiej było mieć swoją, sprawdzoną. No nic, leciała w znośnym tempie, choć mogłaby szybciej. Obrona poszła jej tak samo średnio - wyciągnąwszy ręce po kafla, zdołała go tylko odbić, dopiero po czasie orientując się, że powinna go złapać. Westchnęła i przetarła oczy ze zmęczenia. Ostatnie okrążenie boiska okazało się najgorsze, bo o ile leciała szybko i sprawnie, w pewnym momencie w ramię trzepnął ją tłuczek. Echo i jej nowy siniak, którego nazwała Marian, opuścili boisko z niezbyt zadowolonymi minami. Gryfonka miała szczerą nadzieję, że ból ręki nie będzie tak duży, aby przeszkadzać jej w wykonywaniu masy rysunków. Ostatnio dostawała dużo zamówień, nawet nieśmiało zaczynała myśleć, że kariera artystyki przyjdzie szybciej, niż się tego spodziewała!

1, 5, 1 obrońca, 5
zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 185
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 397
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7097-marguerite-reeve
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11490-margherita-margarita-margo#308815
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7099-lisciki-margaretki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7226-margaret-reeve#204672




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Kwi 28 2014, 18:48

Nie mogła się doczekać treningu Gryfonów. Chciała trochę polatać na miotle, wyżyć się na tłuczkach za wszystko. Za to, że jej ojczulek znów porzucił matkę, że Blake zniknął, że nie wie już jak tłumaczyć przyjaciółkom, że o nich zapomina, nie znajduje czasu na zwykłe spotkanie. To był jeden z tych dni, gdy chciałaby mieć w pokoju worek treningowy, w który mogłaby uderzać tak długo, aż straci siły, aż osłabnie złość wraz ze wszystkimi innymi negatywnymi emocjami. No cóż, zdarza się. Nic więc dziwnego, że bardzo zaangażowała się w trening, by uciec od niemiłych myśli zatruwających jej dzisiejszy dzień. Lot na rozgrzewkę poszedł jej całkiem dobrze, nie przesadzała z prędkością, ale za to z łatwością ominęła wszystkie przeszkody, co sprawiło, że na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech. No, teraz tylko może być lepiej, czyż nie? Nie była zbyt przerażona, widząc szybujący w powietrzu tłuczek. Przygotowała się do uderzenia i bum! Z zawrotną szybkością popędził w kierunku pętli, niestety minął ją, delikatnie zahaczając o krawędź. No nic. Okrążenie boiska? Z tym chyba nie powinno być problemu... tak przynajmniej myślała. Było to tak proste, że aż odpłynęła i nie zauważyła jakiejś przeszkody, o którą zahaczyła dłonią, a tak przynajmniej podejrzewała, patrząc na krwawiącą dłoń. Przeklęła cicho pod nosem i ruszyła w kierunku ziemi. Schodząc z miotły, spojrzała tylko na postacie, które jeszcze nie skończyły okrążenia, po czym ruszyła do szatni, z zamiarem przebrania się no i opatrzenia rany na ręce, która uparcie nie przestawała krwawić.

zt, 1,3,1,3 -> w podmianie wyszło 1, które mi nic nie dało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Buenos Aires, Argentyna
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 406
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8029-phoenix-iris-faraas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8103-pif-paf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8222-colorado#227644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8106-phoenix-i-faraas




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Kwi 28 2014, 19:02

kostki: 1,2,3-szukający, 5

Kiedyś, wieki temu można by powiedzieć Nix nie lubiła sportu. Ba uważała, że ten, kto go wymyślił, był jakimś sadystą i masochistą. Jedak po obozie i zrzuceniu wielkiej ilości niepotrzebnych kilogramów odkryła, że sport jednak może być ekscytujący i przyjemny. Dlatego też teraz. gdy dowiedziała się o treningu w ich "domu" ( nadal nie mogła się przyzwyczaić do tego, że byli podzieleni na te całe domy, no ale) postanowiła się na niego przejść i spróbować swoich sił z swą nową koordynacją i ciałem. Czy znała zasady tej gry? Owszem, trze było być mugolem, albo strasznym ignorantem, by ich nie znać. Na boisku dostrzegła Leonarda, z którym utknęła przed portretem. Machnęła mu, ale nie była pewna, czy ją zauważył. W każdym razie gdy przyszła jej kolej wskoczyła na miotłę i ruszyła, wykonując polecenia. Może i prędkością nie zachwycała, nie zostawała też jednak w tyle. Za to wykonała wszystko perfekcyjnie. Czuła, że może być z siebie dumna. Idąc na trening przez długi okres czasu zastanawiała się, na jakiej pozycji chciałaby być. Nie mogła się jednak zdecydować, dlatego też koneic końców postanowiła ubiegać się o pozycję szukającego. Nie było to chyba jej mocną stroną. Właściwie nie zbliżyła się nawet do znicza, co tylko odrobinę popsuło jej humor. Na sam koniec wykonała kółko wokół boiska. Leciała z dobrą prędkością, pozwalającą kontrolować otoczenie, jednak niepowodzenie przy łapaniu znicza plątało się po jej glowie i rozkojarzyło ją, przez co nie zauważyła tłuczka, którym oberwała w ramię. Czuła, że będzie po tym siniak. Następnie wylądowała na boisku i zeszła z miotły i ruszyła do zamku. Miała nadzieję, że pomimo problemów z łapaniem znicza uda jej się załapać do drużyny, choćby żeby nosić ręczniki. Zobaczymy jak to wszystko się potoczy. Teraz musiała iść poćwiczyć transmutację.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Göteborg, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : ścigająca, UWAGA! Oszukana orientacja :||||
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8030-ingrid-westerberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8042-ingrid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8045-gulfryda#224864
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8044-ingrid-westerberg#224862




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Kwi 28 2014, 20:28

Kto by pomyślał, że Ingrid pojawi się na treningu Quidditcha, nawet jeśli nigdy specjalnie w niego nie grała. Hogwart był dla niej jednak miejscem specjalnym i o ile w Stavefjord skupiała się tylko na zaklęciach, o tyle tutaj próbowała być w miarę wszechstronna. W tenże sposób, dowiedziawszy się od Farai, że niedługo odbywa się trening Gryfonów, postanowiła przygotować nawet swoją kochaną miotłę. Na boisko przyszła w doskonałym humorze, który sprzyjał jej od samego złapania Krwawego Barona. Od tamtej chwili działała jak pod wpływem Felix Felicis. Wszystko szło tak, jak trzeba. Dosłownie! Najlepszym przykładem na to jest właśnie ów trening, podczas którego Ing przechodziła samą siebie. Ćwiczenie prędkości - najszybsza ze wszystkich. Omijanie przeszkód - wszystkie wyminięte z gracją godną profesjonalnego gracza. Potem przyszła pora na ćwiczenie się w konkretnej pozycji. Ruda wybrała szukającego, z racji tego że podobała jej się wizja wygrania całego meczu złapaniem jednej, złotej piłeczki. Ganiała więc za błyszczącym obiektem przez dobrych pięć minut, aż wreszcie złapała go, z wielkim uśmiechem na ustach wracając na ziemię. Niestety, końcowe - rzekomo relaksujące! - okrążenie wokół boiska skończyło się dosyć pechowo. Zbyt mocny zakręt i bum! Szwedka przywaliła głową w obręcz. Nienajlepsza końcówka, ale co tam, skoro chciała być szukającą, to nie będzie się zbliżała do obręczy, nie?


/zt, kostki 4, 3, 5, 2/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 158
  Liczba postów : 236
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4848-emrys-jeffrey-mooler
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6056-mieszanka-wybuchowa-20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4919-ameba
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7970-e-j-mooler




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Kwi 29 2014, 14:38

Tak jak obiecał Farai EJ zjawił się na treningu gryfonów, był nawet punktualny. Co zdarzało mu się rzadko. Ale to tylko pokazywało, jak bardzo chciał się znaleźć w drużynie. Kto wie, może uda mu się i na to jeszcze będzie mógł podrywać panienki, również te z wymiany. Och tak, bardzo tego chciał. Poza tym lubił latać na miotle Co udowodnił już na samym początku przy rozgrzewce. Jego prędkość była wręcz zawrotna. Wielu kolegów zostawił za sobą. Zaś prowadzenie miotły też były niczego sobie. W końcu pokazywał, że jest w czymś dobrym. Teraz przyszła jednak trudniejsza rzecz, trzeba była pokazać się na pozycji, a to nie było już tak proste jak jakaś marna rozgrzewka. Obrońca, pozycja na którą chciał wejść do drużyny. Nie zabłysnął jednak przy bronieniu obręczy. Normalnie jakby miał dziś dziurawe ręce. Starał się jak mógł a nic mu nie wychodziło. Normalnie z tego wszystkiego zaklną aż. Kilka głów zwróciło się w jego stronę. On zaś uznał, że nie może zrobić nic więcej poza dobrym okrążeniem na koniec. Tak też zrobił, Mknął szybko, jednak zły nie zauważył tłuczka. Kolejne przekleństwo wymknęło się z jego ust. Normalnie gorzej być nie mogło. Zszedł do sztani w ponurym nastroju.

kostki, 4,3,3na4na4,5, obrońca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2720
Dodatkowo : szukający, kapitan
  Liczba postów : 778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Kwi 29 2014, 17:24

Deven szedł przez boisko z miotłą zarzuconą na ramię i skupionym wyrazem twarzy. To zabawne, ale przed każdym meczem czy nawet treningiem przybierał ten dziwny, posępny grymas, gromadząc siły, próbując się skoncentrować na zadaniu. Nikt nie musi być tak skoncentrowany jak obrońca, to najtrudniejsza pozycja, jeśli chodzi o poziom stresu, presję grupy, poczucie winy, ilekroć przepuści bramkę.
Wskoczył na miotłę i rozpoczął rozgrzewkę, mając to cudowne uczucie absolutnej władzy nad swoim ciałem. Mknął jak wiatr, jak orzeł, jak...! Przypomniał sobie indiańskie opowieści o ptakach gromu, szybkich jak błyskawica, ciskających piorunami, podobnych do ogromnych orłów, żyjących wśród górskich szczytów. Bawił się przez chwilę tą myślą, widząc, że zostawia resztę w tyle, mknąc tak lekko, jakby on i miotła stanowili doskonałą jedność. Bez najmniejszego problemu wyminął wszystkie przeszkody, uśmiechając się lekko, ale nie tracąc koncentracji, która była jego największym atutem. Rozproszenie Devena było równie trudne, jak zmuszenie Rivera, by zachował powagę albo przestał paplać. No chyba że na scenę wkraczała jakaś czarująca przedstawicielka płci pięknej. Na scenę, ale nie na boisko, które było terenem neutralnym.
Nie wiedział, czy naprawdę jest w takiej dobrej formie, czy po prostu ścigającemu coś nie wyszło, ale obronił pętlę, chwytając kafla mocno, nie pozwalając mu wyślizgnąć się ze swoich palców. Poczuł znajome uczucie zadowolenia, rozlewające się w duszy, ale jednocześnie mobilizujące do jeszcze większego wysiłku.
Podbudowany faktem, że wszystko wyszło mu tak pięknie, okrążył boisko zgrabnym, lekkim ślizgiem na miotle, może nawet pozwalając sobie na dyskretną beczkę, po czym łagodnie wylądował, zarzucił miotłę na ramię i próbując wyrównać oddech, ruszył pewnym krokiem w stronę szatni. Dobrze mu poszło. Był z siebie naprawdę zadowolony.



6, 3, 3 -> 5 (obrońca), 1 -> 6 Ing face
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Pretoria, RPA
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 393
  Liczba postów : 304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7974-farai-osei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7975-far-fara-way
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7977-sowa-farai
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7976-farai-osei




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 07:26

Farai cały czas obserwowała wszystkich, którzy pałętali się na boisku i którzy ćwiczyli. W końcu musiała mieć dobry obraz tych, którzy chcieli dołączyć do drużyny. Najbardziej jednak rozwścieczyło ją to, że... oprócz Margo nikt inny z drużyny nie stawił się na treningu. Skutkowało to tym, że naprawdę miała ochotę roztrzaskać miotłę na trybunach. Nienawidziła, kiedy ktoś tak jawnie olewał swoje obowiązki. Dno. Gdzie ta Rose, która rzekomo bywała na wszystkich treningach? Gdzie Natalie? Na Dexa i Griga nie liczyła, wiedziała, że w tym roku kończą szkołę, więc i tak jej się nie przydadzą. Ale i tak była rozczarowana, bardzo. Było w drużynie tyle wolnych wakatów! A ci ją po prostu olali. Nawet nie wysłali listu, że ich nie będzie. Nic dziwnego, że pod koniec Osei wyglądała, jakby miała wszystkich pomordować. Wdech i wydech. Kiedy wszyscy już poszli, ona stwierdziła, że przecież także musi poddać się treningowi. To, że tu dowodzi, jeszcze niczego nie rozwiązuje. I nie jest argumentem samym w sobie.
Dlatego wsiadła na miotłę i z tej frustracji, która się z niej wręcz przelewała, przemknęła podczas rozgrzewki bardzo szybko, jednocześnie utrzymując dobre prowadzenie miotły. Gdy potem zabrała się za złapanie znicza, to było cholernie ciężko, ale jej determinacja pozwoliła na to, aby się w końcu udało. Zdyszana i zmęczona, trzymająca tryumfalnie tą złotą kulkę, była zadowolona. Złość jej trochę przeszła, więc nawet, gdy podczas okrążenia boiska wpadła na obręcz, to się zaśmiała. A to już sukces! Ale nie od dziś wiadomo, że ciężko ją doprowadzić do stanu homeostazy. Ale udało się.

6,2,5,2 (już po podmianie dwóch ostatnich, nie pamiętam, jakie były wcześniej xd)
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 218
  Liczba postów : 219
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6623-lazare-osiris-limier#186310




Specjalny






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 17:03

Lazare O. Limier był z siebie dumny. To pod jego nadzorem Reemy z Riverside wygrały rozgrywki juniorów w Quidditchu i pokonały Znikaczy. Oczywiście wszystko to zawdzięczali jego morderczym treningom i stałej motywacji zawodników. Tak, ich sukces był wyłącznie jego zasługą. W każdym razie dzisiaj postanowił kontynuować swoją serię treningów dla początkujących, co by można było podnieść żałosny poziom reprezentowany przez Hogwartczyków i zapewne przyjezdnych mózgowców, którzy zjawili się tutaj nie po to aby trenować, a jedynie rozwijać się w swojej specjalizacji. Odrobina ruchu jednak nikomu jeszcze nie zaszkodziła i tego postanowił trzymać się kanadyjski trener. Jego zajęcia miały być jednak proste, wszak wciąż musiał sobie przypominać, że nie trenował drużyny do międzynarodowych zawodów, a tych ludzi łatwo było zniechęcić do szlachetnych gier miotlarskich. Niemniej jednak postawił dzisiaj na trening uników, bo to bardzo przydawało się podczas nie tylko gry w Quidditcha, ale również w normalnym życiu oraz pojedynkach czarodziejów. Zaczarował całą masę piłek i, gdy tylko zebrali się uczniowie, Lazare nakazał każdemu z nich wsiadać na miotłę i próbować swoich sił, jeśli tylko mieli ochotę na podszkolenie się z tego zakresu. Celem było uniknięcie jak największej ilości piłek i utrzymanie się na miotle przez trzy minuty w jak najlepszym stanie. Profesor był ciekaw, który z nich temu podoła. Może jeśli ktoś będzie sobie radził lepiej to zarekomenduje go do kapitanów szkolnych drużyn Quidditcha?

Rzucacie jedną kostką. Cyfra po lewej jest kostką, którą wyrzuciliście, a cyfra w nawiasie odpowiada stopniowi waszych umiejętności w tym zadaniu (coś jak oceny w szkole).  

1 - bardzo dobrze [5] - otarcie ramienia
Hej, czy ty wcześniej latałeś już na miotle? Idzie ci naprawdę bardzo dobrze. Większość z piłek, które leciały w twoją stronę albo mijały Cię o kilka centymetrów, albo muskały twoje ramiona bądź nogi. Pod koniec miałeś jednak tego pecha, że jedna z nich dość mocno zahaczyła o twoją lewą rękę, powodując, że powstało na niej bolesne otarcie. To jednak nic, bo Lazare tak Cię chwali, że natychmiast o tym zapominasz.
2 - koszmarnie [1] - złamany obojczyk + upokorzenie Twojego życia!
To chyba nie był twój szczęśliwy dzień, bo ledwie wsiadłeś na miotłę, to już wiedziałeś, że coś jest nie tak. Nie wiedziałeś jednak skąd bierze się to dziwne uczucie i postanowiłeś mimo wszystko spróbować swoich sił. Wzbiłeś się w powietrze, ale twoja próba okazała się być kompletną katastrofą. Większość piłek uderzała w ciebie bez problemu, a jedna z nich była posłana z taką siłą, że zrzuciła cię z miotły i złamała obojczyk. Bez wizyty w skrzydle szpitalnym się nie obejdzie! Lazare usztywnił twoją klatkę piersiową zaklęciem i poprosił osobę, która napisze posta po tobie, aby pomogła ci dojść do pielęgniarki.
(Najlepiej umówcie się na pw, bo nie wszyscy sprawdzają jakie kostki miał poprzednik)
3 - nieźle [4] - siniak na udzie
Szło ci całkiem dobrze, wszak udało ci się zrobić wystarczająco dużo uników, aby uniknąć ponad połowy pędzących w twoją stronę piłek. Jeden raz nawet wykonałeś skomplikowany manewr w powietrzu, czym chyba zaskoczyłeś nawet samego siebie, a już na pewno profesora Limiera. Wtedy jednak jedna z bardziej złośliwych piłek uderzyła cię mocno w udo, nabijając Ci okropnego siniaka, co jednak nie zepsuło twojej radości, po tym jak otrzymałeś pochwałę od trenera za twój wyjątkowy unik.
4 - świetnie [6] - nic
Wow, albo masz dzisiaj wyjątkowe szczęście, albo jesteś urodzonym graczem! Uniknięcie wszystkich piłek nie sprawiło ci najmniejszego problemu, a Lazare aż pękał z dumy na twój widok. To na pewno była zasługa ostatniego treningu, na którym przecież byłeś prawda? Nie byłeś? Nieważne, to i tak jego sprawka. Z cała pewnością możesz liczyć na jego rekomendacje do kapitana twojej domowej drużyny Quidditcha.
5 - średnio [3] - obolałe żebra
Uch, od razu widać, że nie jesteś w tym mistrzem, bądź masz po prostu gorszy dzień. Bardzo się starałeś, aby poprawnie wykonywać uniki, jednak coś po drodze nie wychodziło i ostatecznie co najmniej połowa z nich Cię trafiła, przy czym zdecydowana większość atakowała twoje żebra. Ledwo wylądowałeś, a od razu poczułeś nieprzyjemny ból w ich okolicach. Lazare polecił Ci wizytę w gabinecie pielęgniarki, natychmiast przywołując kolejnego zawodnika.
6 - ledwo ledwo [2] - skręcona kostka
Jedna piłeczka ominięta, ale w zamian dwie następne uderzały cię w plecy, ramiona, nogi, cokolwiek! Idzie ci po prostu źle, a tego wszystkiego nie poprawia fakt, że Limier krzyczy, abyś się skoncentrował, a nie miotał jak małpa w cyrku. Być może zdekoncentrowały cię jego wrzaski, a może to było coś innego, w każdym razie zsunąłeś się z miotły, którą zdążyłeś jednak chwycić za ogon. Zawisła ona jakieś trzy metry nad ziemią w momencie, w którym twoje palce ześlizgnęły się z witek, bądź połowa z nich się po prostu oderwała i spadłeś na trawę, tak niefortunnie, że skręciłeś prawą kostkę. Profesor usztywnił ci nogę i polecił wybrać się do skrzydła szpitalnego.

W przypadku kostki 2 wymagana jest wizyta w skrzydle szpitalnym.
W przypadku kostek 5 i 6 również zalecana jest wizyta w SS, w przeciwnym wypadku obrażenia powstałe na skutek treningu będą dokuczały postaci przez najbliższe trzy wątki.
Zwróćcie uwagę jakie kostki miał wasz poprzednik, bo jedna z nich wymaga pomocy osoby piszącej jako następna!

Za każde 5 punktów w kuferku z gier miotlarskich przysługuje PONOWNY RZUT kostką. Oczywiście można wziąć pod uwagę tylko ten lepszy.

Proszę na dole posta napisać jaką kostkę się wylosowało (najlepiej z linkiem do rzutu).

Osoby, które nie mają wpisanego kuferka w profil nie otrzymają punktów.


Czas na napisanie posta jest do SOBOTY - 3 MAJA - do godziny 21.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Moravská Třebová, Czechy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 279
  Liczba postów : 186
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8143-jaroslava-pharrell-priborsky#226287
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8153-jarka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8154-sowka-jaroslavy#226352
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8152-jaroslava-pharrell-priborsky#226350




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 17:32

Idąc za ciosem, Jaroslava w której jeszcze tliły się resztki zapału do latania po ostatniej lekcji, postanowiła zjawić się na kolejnej. Jakoś tak, w swoim nastoletnim życiu nie miała okazji samodzielnie wcześniej wsiąść na miotłę. Cóż, może wynikało to z pewnego incydentu. Otóż, gdy Leon i Jarka wakacyjną porą, kiedy mieli po jedenaście lat mieli pewną... przejażdżkę. Jarka to dziecko na wpółdzikie, wejdzie na prawdę wszędzie, chyba, że ktoś spróbuje ja do tego namówić. Wtedy umarł w butach. nie i koniec. Pewnego letniego dnia jej kochany brat dziabnął miotłę miłej pani nauczycielce, która przyleciała do nich z listem ze szkoły, gdy ta własnie rozmawiała z oszołomiona matką na osobności. Gdy te były zajęte, Leon nie do końca wierząc w to wszystko, wsiadł na miotłę tej dziwnej pani w ostatniej chwili wciągając opierającą się Jarkę. Co było do przewidzenia, unieśli się nieco nad ziemię, przelecieli kilka metrów, po czym przygrzmocili w drzewo.
Z takimi własnie doświadczeniami Jaroslava przybyła na druga lekcję latania w życiu. Wiedziała już jak poprawnie trzymać i wsiadać na miotłę, jak i wykonywać proste manewry. Postanowiła sobie, że nauczy się czegoś i pokaże, że może jednak coś umie. Przywitała się grzecznie z panem profesorem i jako pierwsza ochoczo przystąpiła do zadania. Na początku szło jej nieźle, trochę poocierała o piłki, nie zniechęcając się jednak. W pewnym momencie, gdy pewnie musiała się zagapić, dostrzegła wielką piłkę lecącą dużo za szybko, wprost na nią. Nie zdążyła pomyśleć, nie przewidziała żadnego uniku, po prostu rzuciła się w bok, spadając pupą z miotły. Na szczęście wciąż się jej trzymała. Próbując huśtając się powrócić na miotłę, zaliczyła kolejne uniki. Gdy z powrotem siedziała tam gdzie powinna, poczuła wypełniające ją zadowolenie, jednak jak się okazało - przedwczesne. Gdy nie uważała, jedna z zaczarowanych piłek uderzyła ją boleśnie w udo. Na tym zakończyło się jej ćwiczenie. Wylądowała i zeszła z miotły. Uśmiechnęła się krzywo do i tak zadowolonego nauczyciela i usiadła sobie w pobliżu na trawie, oglądając występy innych. Została jednak wypędzona, poszła sobie więc się przebrać i obejrzeć siniaczka.
zt, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5220
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 17:37

Nie mogło go zabraknąć na treningu, wszak jest PAŁKARZEM, jak ktoś uprzejmy wpisał mu w profil, a to zobowiązywało to bywania na treningach Quidditcha, nawet jeśli to były lekcje dla niedouczonych w tej dziedzinie. Zresztą, jak to ktoś mądry ostatnio pisał, niektórym przydałoby się cofnąć do podstaw i tak też postanowił zrobić Ślizgon. Zapakował swój tyłek w strój do treningu i wziął swoją ultrasuperkowofajną miotłę, na widok które powinny poopadać im szczęki, wszak to była Błyskawica! Poczekał chwilę na swoją kolej, obserwując innych, a potem sam poszedł zmierzyć się z zadaniem. Nie był szukającym, ani ścigającym i nie odczuwał jakiejś zbyt wielkiej potrzeby na bycie najlepszym w unikach, gdyż to zwykle on miotał w innych tłuczkami, dlatego podszedł do zadania na naprawdę wielkim luzie i to najwyraźniej pomogło mu w pokonaniu piłeczek. Żadna piłka go nie trafiła, jedynie mogły muskać mu tylko ramiona bądź nogi, taki był dobry! Już się ucieszył, że poszło mu naprawdę okej, a jedna z nich otarła mu boleśnie ramię. Zacisnął jednak zęby i wytrzymał do końca, by zlecieć z gracją na ziemię, zastanawiając się nad użyciem jakiegoś zaklęcia znieczulającego. Uznał to chyba jednak za zbędną głupotę, zaraz wsłuchując się w niekończące się komplementy Lazare’a. Podbudowany swoim występem zapakował tyłek i miotłę i ruszył w drogą powrotną do zamku. Skoro nawet Limier dostrzegł, że nie wypadł z formy po rozgrywkach Juniorów to było dobrze!

[1] [zt]

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 22
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3505
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 943
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7263-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 18:00

Nie mogła się doczekać następnego treningu, szczególnie kiedy to na poprzednim poszło jej świetnie. Trenowanie zdecydowanie poprawiało jej humor. Jednak przed pierwszym meczem, który jednocześnie był finałem rozgrywek szczerze mówiąc nie była aż taka pewna swoich umiejętności, treningi w Kanadzie poszły jej raczej średnio i zastanawiała się nawet czy w ogóle zagra. Nie mówiąc, że podczas ferii miała jeszcze w zwyczaju ćpać. W każdym razie trener pozostawił ją w pierwszym składzie, a Jul pokazała na co ją stać. Co prawda przegrali ten mecz, bo ktoś inny postanowił się opierdalać, ale przynajmniej nie była to jej wina. Po zakończeniu rozgrywek międzyszkolnych nie wiedziała czy będzie dalej grać, jednak po rozmowie z Rekinem postanowiła, że z tego nie zrezygnuje, w końcu szkoda by było marnować swoje umiejętności. Na dodatek dostała zaproszenie do drużyny Slytherinu co przesądziło o wszystkim.
Przybyła na boisko ze swoją nowa miotłą, której jeszcze nie miała okazji przetestować i w sumie nie wiedziała czy ta będzie jej odpowiadała, cóż zobaczy się. Z tego co słyszała latali na nich ci z Riverside więc musiała być dość dobra. Mimo tej niepewności była dość pewna siebie, w końcu ta cecha do niej wróciła, po ostatnich wydarzeniach trochę czasu zajęło jej ogarnięcie się, lecz teraz wszystko wróciło do normy. Wysłuchała trenera i gdy nadeszła jej kolej wzbiła się w powietrze. No to teraz pozostało tylko unikanie wściekłych piłek, to nie musiało być aż takie trudne, w końcu nie była też początkującą, jak niektórzy z przybyłych. Przez trzy minuty radośnie latała sobie nad boiskiem, nie mając żadnych problemów z unikami, widziała że Limier jest zadowolony z jej przelotu co jeszcze bardziej poprawiało jej humor. Po wszystkim wylądowała na ziemi i opuściła teren boiska kierując się w stronę swojego mieszkania.
[4] z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Cambridge, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 0
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8209-mini-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8224-miniaturowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8225-poczta-miniaturka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8226-mini-villiers#227719




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 18:17

Minerva Villiers postanowiła zaszczycić wszystkich swą obecnością na treningu Quidditcha. Nie byłoby to nic dziwnego, jeśli przypomnimy sobie, że przecież wcześniej była już w drużynie Slytherinu, ale jej frajerski brat ją wyrzucił, bo nie było jej przez chwilę. Ech, nie ma to jak rodzina, czyż nie? W każdym razie Mins sobie radośnie podreptała na boisko, chcąc wziąć udział w tych zajęciach dla amatorów. Ona już im pokaże jak powinno się latać na miotle, czyż nie? No pewnie, wszak była Villiersówną, nie mogło jej źle pójść. Stawiła się na boisku, dzierżąc w dłoniach pożyczoną miotłę i czekała cierpliwie na swoją kolej. Była dumna z tego jak poszło Heikkonen i nawet klepnęła ją w plecy, uśmiechając się z zadowoleniem, zanim zbliżyła się do Lazara i wzbiła w powietrze. Z początku była dosyć niepewna, wszak dawno nie latała na miotle, jednakże ostatecznie udało jej się to całkiem nieźle. Bez problemu unikała większości piłek, aby jedynie pod koniec zostać prawie trafioną przez jedną. Syknęła cicho, aczkolwiek komplementy trenera sprawiły, że dość szybko zapomniała o bólu i zaczęła cieszyć się ze swoich wysokich wyników. Wyszczerzyła zęby i wciąż uśmiechnięta opuściła boisko.

[1] [zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Göteborg, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 716
Dodatkowo : ścigająca, UWAGA! Oszukana orientacja :||||
  Liczba postów : 387
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8030-ingrid-westerberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8042-ingrid
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8045-gulfryda#224864
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8044-ingrid-westerberg#224862




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 18:19

Świeżo upieczona ścigająca Gryffindoru oczywiście nie mogła sobie odpuścić kolejnego treningu, nawet jeśli organizował go ktoś - w jej mniemaniu - o wiele mniej przystępny niż Farai. Idąc na ćwiczenia u LOL'a Ruda była święcie przekonana, że poradzi sobie jeszcze gorzej niż ostatnio. Przecież raz już była na jego zajęciach, a sposób, w jaki się ośmieszyła, wcale nie dodawał jej odwagi. Teraz jednak, kiedy zachowywała się jak napojona Felixem, postanowiła, że w sumie nie ma nic do stracenia. Jej zdrowie było rzecz jasna mało ważne w tak błahej kwestii jak Quidditch, bowiem wszystkie kontuzje, jakie ma możliwość złapać, dają się wyleczyć w Skrzydle Szpitalnym. Może niespecjalnie chciała wylądować tam na miesiąc lub więcej, ale przecież raz się żyje, prawda? Widząc chmarę piłek latającą po całym boisku, niebieskooka spojrzała na profesora zza jego pleców z wyrazem twarzy typu "czy on sobie jaja robi?", acz po chwili wskoczyła na swą miotłę. Głęboki wdech - i w górę! Wziu, wziu, wziuwziuwziu, wszyscy okrągli napastnicy mijali Szwedkę tak, jakby była zaczarowana specjalną barierą czy czymś w tym rodzaju. Pech chciał, że jeden był na to odporne i otarł dziewczynie ramię, jednak biorąc pod uwagę pochwały od nauczyciela, siedemnastolatka nie przejęła się tym zbytnio.
Oby ten wyimaginowany Felix Felicis działał jak najdłużej!


/zt, jedyneczka/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1304
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7393-katniss-johnson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7396-niezrozumiana-przez-nikogo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7406-tutaj-katniss-johnson-zostaw-wiadomosc
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7405-katniss-johnson




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 19:17

Znowu Quidditchowe zajęcia.. Co Katniss sobie myślała, żeby przyjść tu po ostatnim treningu, to nawet Merlin by nie odgadł. Przecież po takim spektakularnym pokazaniu, jakim się jest nieudacznikiem w tej dziedzinie, powinno się ją omijać szerokim łukiem. Gryfonka jednak była przekorna i uparta, więc postanowiła znów spróbować swoich sił.
Chyba była o wiele lepsza w unikaniu piłek, niż w szukaniu ich czy rzucaniem nimi. Gdyby była pozycja 'uciekinier' , Katniss kandydowałaby do niej. Raz jej miotła wykonała manewr, którego sama się nie spodziewała ani miotła, ani tym bardziej biedna panna Johnson. Co prawda, wyszło jej to na zdrowie, bo dzięki temu wychyleniu uniknęła tłuczka. Niestety, po chwili dostała inną złośliwą piłką w udo tak mocno, że aż jęknęła z bólu. Czym jednak był ból przy tym epickim uniku przed momentem? Dziewczyna zadowolona z siebie, wylądowała i wróciła do szkoły.

[3, zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Woodland Mills, Tennessee, USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 170
  Liczba postów : 174
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8101-beauregard-b-bertran
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8228-chrobaki-gnojaki#227823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8230-gnojaki-pisza#227879
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8229-beauregard-b-bertran#227876




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 19:52

Nigdy nie zdawała sobie sprawy z tego, że wsiądzie na miotłę i poleci na niej. Ba, jeszcze nie tak dawno używała jej do zamiatania podwórka czy też zgarniania siana w oborze. Ach, to były czasy. Niemniej jednak od przyjazdu do Hogwartu odważyła się pójść na lekcję latania. Szczerze powiedziawszy, to w Salem miała rzadką styczność z miotłą, a jak już to kończyło się niemiłym upadkiem i długim pobytem w skrzydle szpitalnym. Jednak tego dnia wszystkie jej troski odeszły w niepamięć, bo przecież nie zrezygnuje sobie od tak. Racja, ostatni trening nie zaliczał się do jakiś wymarzonych, ale wiadomo, każdy uczy się na swoich błędach i tak właśnie było w przypadku panny Bertran.
Na jej szczęście nie spóźniła się. Słyszała od hogwarckich duszyczek, iż profesor Limier stawa wysoką poprzeczkę, w końcu trenował drużynę z Kanady, która wygrała tegoroczne mistrzostwa Quidditcha, tą informacje także usłyszała od jakiegoś uroczego puchoniątka. Tak czy siak przyszła i to punktualnie, całe szczęście. Przywitała się z pozostałymi uczniami, oczywiście w swoim swojskim stylu, wzięła miotłę do ręki i czekała na kolejne komendy profesora.
Omijanie piłek nie było jakoś mocną stroną Beauregardy, jednak nie mogła siebie uważać za totalną ofiarę, no bo przecież nie brałaby udziału w projekcie Złoty Sfinks. Niemniej jednak na polecenie Limiera wzniosła się do góry, zarazem jak i piłki, które ma za zdanie je omijać. Trzeba przyznać, że szło jej bardzo dobrze, wręcz znakomicie. Przez te trzy minuty nie została zaatakowała przez żadną piłkę. Była bardzo z siebie dumna. Ba, nie miała zielonego pojęcia, że tak dobrze jej pójdzie. Cóż, treningi czynią mistrza. Po wykonanym zadaniu zleciała na ziemię, wysłuchała parę pochwał i niektórych uwag ze strony profesora, opuściła boisko i z wielką dumą poszła do swoich przyjaciół pochwalić się wynikiem.

/zt, czwóreczka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania, Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 394
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7892-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7896-leah-aristow#220816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7895-leah-aristow
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7894-leah-aristow




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 21:19

Chciała postawić w tym czasie na rozwój intelektualny, ale latanie to było coś co zawsze ją wybija z normalnego rytmu. Kolejna lekcja, a treningów drużynowych niewiele więc czemu miałaby nie wpaść? Może nie była najlepsza z najlepszych, ale wierzyła, że ciężką pracą będzie w stanie nadrobić ten brak talentu. Jak dotychczas szło jej całkiem nieźle. Łapiąc za miotłę na polecenie nauczyciela nabrała pozytywnej energii i uśmiech wkradł się jej na buzię. Znów będzie lekka, pełna wszystkiego, a zarazem pusta i wolna. Choć piłki trochę burzyły jej wspaniałe wyobrażenie. Kto się jednak przejmuje tym, że może spaść z miotły? Na pewno nie Leah. Uniosła się do góry i skupiła tylko na sobie. Gdy jej mama żyła mówiła, że ciemność nie jest taka zła. To natchnęło dziewczynę. Coś było w tamtym wspomnieniu, bo gdy zamknęła oczy i słuchała tego co się w okół niej dzieję bez trudu unikała piłek. Od czasu do czasu delikatnie ją muskały. Z ciekawości otworzyła oczy. Lubiła przyglądać się otoczeniu, a z powietrza wszystko wygldało piękniej i bardziej interesująco. Nadchodził już koniec wspaniałego doznania i Puchonka zbliżała się do ziemii gdy jedna z zaczarowanych piłek trafiła w nią wywołując ból. Lewa ręka pozostała cała jednak otarcie bolało i to dosyć mocno. Leah zapomniała o niej jednak dość szybko słysząc pochwały nauczyciela. Jej dobra passa zaczęła wracać i choć bardzo ją to cieszyło to zastanawiała się jak długo potrwa. "Cisza przed burzą?"- zapytała samą siebie w myślach wracając z satysfakcjonującej lekcji.

[1, zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 20
Skąd : Pretoria, RPA
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 393
  Liczba postów : 304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7974-farai-osei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7975-far-fara-way
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7977-sowa-farai
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7976-farai-osei




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 22:28

Oczywiście, że Farai zjawiła się na treningu, nie mogła inaczej. Co prawda wciąż była trochę wykończona minionym spotkaniem z gryfonami, nie mniej tym razem zjawiła się na zajęciach z większą nadzieją, szczególnie na swój sukces. Zebrała się zatem ze swojego dormitorium, by potem udać się do szatni i przebrać się w coś, co się nadawało do latania na miotle. Chwyciła też jedną z nich i wybiegła na boisko, słuchając instrukcji Lazara. Pff, pestka! Tak jej się przynajmniej zdawało. Nie mniej usiadła na swym pojeździe, by poszybować w górę i zająć się tym, co miało nastąpić. Mianowicie całym stadem piłek, próbującym ją zabić! Zdeterminowana Osei jednak nie dała się wkopać w to całe przedstawienie, szybko manewrując miotłą i modląc się o to, aby nie dostała w głowę albo coś. Na szczęście trzy minuty w końcu minęły, choć dłużyły się nieubłaganie. Z ulgą przyjęła fakt, iż nic jej się nie stało. Dlatego z zadowoleniem stanęła z powrotem na ziemi, by pożegnać się ze wszystkimi, odstawić magiczny badyl na miejsce i znów przebrać się w codzienne ciuchy, zmierzając powoli do zamku.

3, potem 6 i na koniec 4

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 627
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4686-masz-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 23:06

Idealnie. Scarlett potrzebowała teraz jakiegoś wycisku. Zmęczenia nawet! Co było dziwne samo w sobie, bowiem nie znosiła wysiłku fizycznego. Tymczasem zaś przejawiała chęci do tego, aby poszybować gdzieś w przestworzach. I najchętniej skopać parę tyłków PAŁKĄ, ale taką od quidditcha, zbereźnicy. W każdym razie wyszła leniwie z dormitorium, nie spiesząc się jednak na zajęcia, bez przesady. Mijała kolejne rzeczy na swej drodze, aż wreszcie dotarła do szatni, gdzie mogła się przebrać i zabrać swoją miotłę. Spokojnie weszła na boisko, oglądając zmagania innych. RASHEED FRAJER OTARŁ SOBIE RAMIĘ HE HE HE. Nie no, dobrze, nie szydziła ze swojego super zioma, tylko po prostu wzbiła się w powietrze, chcąc mu pokazać jak to robią zawodowcy! Cóż, ta jej wieczna pewność siebie kiedyś ją zgubi.
Tymczasem zaś piłki wystartowały, a ona sprawnie poruszała się na miotle, robiąc uniki. Po jakiejś minucie miała już dosyć, ale brnęła dalej w zaparte, aż skończył się czas. Nic, żadnego draśnięcia! Zapewne zaczełaby się przechwalać przed Sharkerem, ale ten już sobie poszedł, smuteczek. Może ktoś jednak pstrykał jej fociaszki! W końcu Saunders taka diwa, wow. Nie no, wróciła do szatni, przebrała się i wróciła do zamku, bez takich ekscesów.

4
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Barcelona/Ottawa
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 582
Dodatkowo : legilimencja & oklumencja
  Liczba postów : 623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7536-jack-reyes
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7543-black-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7537-big-jack
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7539-jack-reyes




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 23:26

Jack także przyszedł na trening. Doprawdy, gdyby jego zabrakło, oznaczałoby, że kończy się świat! No bo mało jest takich zapaleńców jak on, no przecież. Nawet doszedł do siebie po ostatnim kacu, dziwnym pojedynku i szaleniu na motorze. Dlatego dzisiejszy poranek nie obfitował w żadne przykrości, o dziwo nawet szybko zebrał się, aby z rana pobiegać. Kiedy wrócił, wziął prysznic i tak dalej, a kiedy się jakoś ubrał, to wtedy mógł ruszać na podbój Hogwartu. No, najpierw Hogsmeade, do którego się teleportował, a potem zrobił sobie przebieżkę na błonia i do szatni. Gdzie ponownie się przebrał, a w ręku miał swoją super miotłę, którą wygrał w konkursie z transmutacji. Nie musiał już polegać na tym badziewiu szkolnym, bo to była jawna kpina - ten sprzęt, który im ofiarowywali. No, ale nie miał czasu się nad tym zachwycać, bowiem musiał przecież iść na trening. Kiedy się zjawił, przywitał się z Limierem, ze zdumieniem stwierdzając, że ten nie wrócił do Kanady. No cóż. Może tu lepiej płacą. Nie wiedział. Po prostu poszybował w górę, a kiedy się tam znalazł, piłki wystrzeliły w jego kierunku. Spokojnie jednak utrzymał się w powietrzu, robiąc uniki, a kiedy wrócił na ziemię, z zadowoleniem stwierdził, że wyszedł z tego bez szwanku. Pożegnał się ze wszystkimi, wrócił do szatni, by się przebrać, a potem poszedł do Hogsmeade, by ponownie się teleportować, tym razem do mieszkania.

1, potem rzut 6, 2, 3 i na koniec wreszcie 4
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 30 2014, 23:59

Na ostatnich zajęciach latania Laurze szło wcale nie tak bardzo źle i dlatego, kiedy usłyszała, że znowu mają się odbywać, postanowiła się wybrać. Ubrała się, zupełnie jak nie ona, w wygodne spodnie, t-shirt i bluzę, a już w przebieralni wzięła sobie jedną ze szkolnych, wysłużonych mioteł. Stała na boisku razem z grupą innych uczniów i czekała na swoją kolej. Przyglądała się, jak lepiej albo gorzej radzą sobie w omijaniu szalejących w powietrzu piłek i miała nadzieję, że kiedy przyjdzie czas na nią, nie zrobi z siebie pajaca, nie spadnie z miotły, ale głupio w coś nie uderzy. Na przykład w tyczkę pętli, widziała kiedyś, jak niektórym się to zdarza.
W końcu i Laura wzbiła się w powietrze, najpierw trochę nieśmiało i niepewnie, ale potem, kiedy omijanie piłek wydawało się iść całkiem nieźle, nabrała pewności siebie i zaczęła lecieć pomiędzy nimi całkiem szybko jak na siebie. Czuła tylko czasem muśnięcia i przez chwilę wydało jej się, że uderzenie nie byłoby wcale tak bolesne, przecież piłki niemalże ją głaskały... aż do czasu, kiedy jedna z nich, mocno rozpędzona uderzyła w ramię, odbiła się i zniknęła pośród innych, pozostawiając jednak po sobie ból. Laura trochę się przestraszyła i dosyć szybko po tym incydencie wróciła na dół. Ale i tak okazało się, że profesor był z jej poczynań zadowolony! Może dzisiaj szło dobrze, ale choćby nie wiem co, Laura na pewno nie aspirowała zostać graczem w domowej drużynie. Po wykonaniu zadania uciekła szybko, myśląc sobie czy lepiej pójść do Skrzydła Szpitalnego, czy może sama rzuci zaklęcie i upora się z bolącym ramieniem.

1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Nefyn, Walia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 605
  Liczba postów : 435
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7759-madness-toinen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7761-bedetwoimszalenstwem#215854
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7765-piszdomnieoszalenstwie#215942
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7762-madness-toinen




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Maj 01 2014, 09:41

Musi oczyścić umysł. Po prostu musi. Inaczej zaraz eksploduje co raczej nie wróży dobrze otoczeniu. Nawet nie wiedział o lekcji latania. Gdzieś mu umknęła między myśleniem o rzeczach ważnych i ważniejszych. Przez projekt nie ma czasu na nic. Wciąż myśli o tym kiedy dostanie kolejne zadanie, a czasem nawet zastanawia się czy poprzednie wykonał dobrze. A może się skompromitował i już go skreślili z listy zawodników. Tylko nikt go nie raczył o tym poinformować. Dobra. Chciał pobiegać, a nawet już zaczął. Uznał, że mniejsze boisko będzie miejscem idealnym, a jak tylko zobaczył, że zaczynają się lekcja latania uznał, że jednak Merlin istnieje. Kiedy wsiadł na miotłę okazało się, że to właśnie było to czego potrzebował. Jak tylko stopy oderwały mu się od ziemi i poczuł wiatr na twarzy zaczął się uspokajać. Zbawienne to było na tyle, że po chwili nawet włączył się do zajęć. A początkowo miał zamiar tylko zrobienia kilku kółek i zniknięcie kiedy napięcie opuści jego ramiona.
Wszystkie swoje myśli skierował na piłki. Unikanie ich było teraz jedyną rzeczą o jakiej myślał. Nie zawracał sobie głowy jak szło innym, skupiając się wyłącznie na sobie. Co prawda ostatnio często w taki sposób oczyszczał umysł, ale nie spodziewał się, że może mu pójść tak dobrze. Uniknął większości piłek, a nawet udało się mu się zrobić trudny manewr. Zwrot czy co tak jeszcze można było zrobić. Zaskoczył tym samego siebie dekoncentrując się na chwilę… Boleśnie dostał w nogę, ale szybko udało mu się wrócić do tego co prezentował wcześniej. Lekcja okazała się dla niego zbawienna, bo z boiska schodził poczuciem, że jednak nie jest tak źle. Co ostatnio nie często udało mu się osiągać.



[3, zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : czarodziejska wioska Frihet, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 734
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 554
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8122-chodz-do-leosia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8123-sowka-leosia#225778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8124-leonardo-taylor-bjorkson#225780




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Maj 01 2014, 10:14

Lekcje latania nie były rzeczą, którą uwielbiał Leonardo. Oczywiście, Quidditch był czymś w rodzaju jego hobby, nie licząc oczywiście transmutacji, ale.. w tej szkole wszystko jakoś traciło swój urok, przynajmniej według niego. Hogwart zupełnie różnił się od jego szkoły, niestety. Leo często łapał się na tym, że zamiast dostosowywać się do panujących tu reguł robił to, co z pewnością robiłby w swojej szkole. Chora rywalizacja przyprawiała go o zawrót głowy. Dlatego właśnie, pojawiając się tutaj, na małym boisku do Quidditch'a, stwierdził, że nie może skupiać się na rywalizacji, a tylko i wyłącznie na sobie, na swoich umiejętnościach.
Wskoczył więc na miotłę i zaczął lekcję, nie zwracając kompletnie żadnej uwagi na kogokolwiek z grupy chętnych osób. Przywitał się tylko z kilkoma znajomymi osobami i na tym skończyła się jego towarzyska natura, przynajmniej na dziś.
Może właśnie to sprawiło, że na dzisiejszej lekcji szło mu niespodziewanie dobrze? Można nawet powiedzieć, że bardzo dobrze. Omijał sprawnie wszystkie piłki, nie dając sobie zrobić krzywdy. Pod koniec jednak coś go zdekoncentrowało i na jego lewej ręce pojawiło się bolesne otarcie. Nie miało to jednak najmniejszego znaczenia, ponieważ profesor chwalił go bardzo dużo i bardzo głośno. Leonardo natychmiast zapomniał o bólu i szczęśliwy, że wszystko się udało, wylądował na boisku, zeskoczył z miotły i udał się w stronę zamku.

/zt (5 -> 1)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Maj 01 2014, 11:47

Mimo zmęczenia własnymi treningami, treningami drużyny, Złotym Sfinksem i nauką, bez omijania ani jednych zajęć, znalazła chwilę na dodatkowy trening. Zadanie wydawało się trywialnie proste. Omijanie piłek. Ok. Tyle dało się zrobić. Wsiadła na miotłę, rozglądając się za kimś z jej druzyny. Nie udało jej się wyszukać ani jednego Kruczka. Ale to chyba nie było nic dziwnego. Notorycznie omijali treningi. Powinna im dać reprymendę. Leniwce… szlag. I jak tu z taką drużyną iść do zwycięstwa w Quidditchu? Ślizgonów to było jak mrówków. Mnożyli się jak króliki, bo i pieprzyli się w ten sam sposób po wszystkich kątach. Widocznie nie znali innych zajęć w szkole, jak tylko to. Pokręciła ze zrezygnowaniem głową, nie zajmując tym sobie dłużej myśli niż to było konieczne. Zwłaszcza teraz, kiedy zmuszona była unikać piłki strzelające w jej kierunku. Szło jej zręcznie do czasu, dopóki jedna z nich  nie uderzyła jej w ramię.
Kurwa — wyrwało jej się. Mogłaby się od tego powstrzymać, gdyby nie fakt, że było to to samo ramię, co ostatnio. Jeśli tak dalej pójdzie pogruchocze sobie kości jeszcze zanim dotrwa do trzydziestki. Brawo, D'Angelo. Plus jeden punkt za wytrwałość i zaciętość, minus sto za lekkomyślność w wystawianiu własnego zdrowia na próbę.

1 (ocena: 5)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1486
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Maj 01 2014, 13:04

6,2 i 5

Nie byłoby możliwością aby Katherine nie pojawiła się na treningu. Ostatnio cały ten projekt bardzo ją wykańczał, ale mimo wszystko musiała też skupić się na tym, że była w drużynie więc musiała trenować swoje umiejętności. Mimo tego, że miałą jednak robić uniki to coś chyba słabo jej to szło tym razem, może dlatego że ostatnio mniej ćwiczyła, wyszło więc z tego, że miała bardzo poobijane żebra i musiała skończyć trening, bo tak jej kazał profesor. Zleciała więc na miotle w dół i opuściła boisko by wolno udać się w stronę Skrzydła Szpitalnego, to już będzie drugi raz gdy jej się to zdarzyło.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Małe boisko   

Powrót do góry Go down
 

Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 16Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 16  Next

 Similar topics

-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko szkolne
» Boisko quidditch'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
boisko quidditcha
-