IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Małe boisko   Pią Gru 13 2013, 18:23

First topic message reminder :


Małe boisko

Znajduje się kilka kroków za głównym boiskiem, a prowadzi do niego wydeptana ścieżka, którą można odnaleźć bez problemów nawet w zimie! Powstało dla uczniów, którzy pragną uzewnętrznić swoje emocje w sposób fizyczny! Oczywiście nie tylko o takie kwiatki tutaj chodzi. Rozchodzi się tu również o liczne treningi, które czasem nakładały się na siebie i wymagały rezygnacji, którejś z grup młodzieży oraz przejściu na inny dzień. Nauczyciele quidditcha, zatem doszli zgodnie do porozumienia, że potrzebują trochę dodatkowego miejsca na mini boisko, gdzie można przeprowadzać rozgrzewkę i uczyć zawodników jakiś ciekawych manewrów! Zatem nie zastanawiając się długo poprosili dyrektora o zagospodarowanie części błoni. Tak też się stało.
Zatem to tutaj znajdziesz mniejsze boisko, które ogrodzone jest wysokim płotkiem, który zdobią herby czterech domu Hogwartu. Niestety boisko nie jest wyposażone we własne szatnie czy składzik, w którym przechowywane są kafle, zastępcze miotły czy ochraniacze i to jest główna niedogodność, z którą należy się uporać, czyli należy korzystać z dobudówek głównego boiska i tam pozostawiać swoje rzeczy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Long Eaton, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12128-scott-theeves#325297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12146-how-do-you-know-me#325356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12132-korespondencja-scotta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12131-scott-theeves




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Sty 25 2016, 07:44

Wszedł na boisko szybkim krokiem. Jakby to miało pomóc. Nogi miał sztywne niczym dwie kłody. Patrząc na boisko skrzywił się mimowolnie. Nie lubił latać. A właściwie tylko raz spróbował i podziękował. Pamiętał to, jakby wydarzyło się zaledwie wczoraj. To były jedne z ostatnich odwiedzin u jego magicznych dziadków. Babcia zabrała go na podwórko za domem, wcisnęła mu miotłę w ręce i kazała się przelecieć. Tak po prostu. Żadnych wskazówek, co i jak. "W tej rodzinie ma się to we krwi." - rzekła tylko tonem nieznoszącym sprzeciwu i patrzyła ponaglająco. Cóż, najwyraźniej miał jednak krew ojca, bo ten lot zdecydowanie nie poszedł zbyt dobrze. Efektem było rozwalone kolano i nabyta w owym momencie awersja do latania.
Starając się nie okazywać zdenerwowania, minął nauczyciela kiwając mu głową na powitanie. Z kamienną, miał nadzieję, twarzą ruszył w kierunku grupki stojącej nieopodal. Kojarzył ich z widzenia, ale faktycznie znał tylko Lilith. Miłośniczkę wielkich bałwanów i bitew na śnieżki.
- Cześć. - rzucił oszczędnie towarzystwu, stając kilka kroków od nich. Nie żeby zazwyczaj był wylewny, ale w stanie obecnego wewnętrznego roztrzęsienia zdecydowanie nie było go stać na więcej. Uśmiechnął się tylko lekko do dziewczyny. A przynajmniej taką miał nadzieję, bo równie dobrze mógł to być nieokreślony grymas. Nie miał pewności, czy panuje nad twarzą. Uznając, że nie ma to w tej chwili znaczenia, znów wbił wzrok w dal. Przygryzł wargę rozglądając się z napięciem po boisku, jakby liczył, że wypatrzy tam coś, co pomoże mu przetrwać następne godziny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1573
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1504
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Sty 25 2016, 13:37

Cieszyła się całkiem na lekcję latania, bo cały ten śnieg był bardzo ekscytujący, w Ameryce nigdy nie padało tak bardzo, a tutaj śnieg jakby chciał zasypać cały świat. Ubrała się ciepło, ale znowu nie aż tak, żeby wyglądać jak bałwan, bo jednak do latania potrzebna była swobodność ruchów, no i na pewno ją to rozgrzeje. Porządne kozaki na pewno nie pozwolą śniegowi wpaść gdzie nie trzeba, tak samo jak czapka i szalki opatulający mocno szyję. Te dwa ostatnie były oczywiście w barwie Salem, więc z daleka widać było kogo reprezentuje.
Nie szła z zamku na piechotę, tylko wsiadła na swoją superową, niedawno zakupioną miotłę, czyli najnowszego Nimbusa 2015 i przyleciała na boisko, żeby nie musieć przedzierać się przez wielkie zasypy. Teraz myślała sobie, że przydałyby się jeszcze jakieś gogle, bo co z tego, że miała odpowiedni strój, kiedy śnieg leciał w oczy i musiała cały czas mrużyć powieki, żeby zatrzymywał się na rzęsach. Czasem leciała wręcz za zamkniętymi oczami. O rety, to będzie ciężka lekcja! Trochę nie panowała nad tym wszystkim i kiedy była już prawie na miejscu, zamiast bezpiecznie wylądować, wpadła na @Scott Theeves, no i wylądowała w śniegu, przypominając teraz trochę bałwanka.

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2613
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Sty 25 2016, 15:35

Deven odetchnął głęboko mroźnym powietrzem i uśmiechnął się pod nosem. Nagle poczuł się prawie jak w domu, w Kanadzie, i to zdecydowanie poprawiło mu nastrój. Zarzucił na ramię swoją ukochaną miotłę i ruszył na trening.
Limier zawsze trzymał ich krótko i nie oszczędzał, ale przecież dzięki temu wygrali mistrzostwa juniorów w quidditchu. Quayle zawsze szanował swojego trenera i dawał z siebie wszystko. Zresztą Deven ogólnie miał to do siebie, że jego szalona ambicja nie pozwalała na zadowalanie się półśrodkami.
Wchodzą na boisko z niepokojem stwierdził, że strasznie wieje. Jasne, dodawało to dreszczyku emocji, ale też bardzo utrudniało sterowanie miotłą, nie wspominając już o fakcie, że on, jako szukający, miał jeszcze trudniejsze zadanie niż zwykle. Mimo to czuł, że krew krąży mu szybciej w żyłach i miał cholerną ochotę wskoczyć na miotłę, odbić się od ziemi i poczuć lodowaty wiatr na twarzy.
- Dzień dobry - zwrócił się do trenera, przystając obok niego i rozglądając się w poszukiwaniu znajomych twarzy. Nie dostrzegł Winnie, co sprawiło mu przykrość, ale nie dał tego po sobie poznać. Nie miał ochoty na jałowe rozmowy z innymi uczniami, dlatego koncentrował się w milczeniu, chcąc jak najlepiej wypaść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Sty 25 2016, 15:51

Adrienne jako, że wcześniej była w drużynie domu postanowiła przypomnieć sobie jak to jest. Przeczytała dokladnie ogłoszenie kiedy i gdzie organizowana jest lekcja Latania. Uwielbiała ten sport i latała naprawdę bardzo dobrze. Była przez długą część szkoły w drużynie i miała nadzieję, że bardzo dobrze się spisywała tak jej się przynajmniej wydawało. Lubiła szybko latać na miotle dlatego też trener jej poprzedniej drużyny zaproponował jej pozycję ścigającej i bardzo jej się to podobało. Owszem, marzyła o miejscu szukającego, ale niestety na tę funkcję się najwyraźniej nie nadawała, albo inaczej nadawała, ale jednak chłopak był przed nią w drużynie, a ona tak pochłonięta pozycją ściagającego, że zapomniala o swoich poprzednich planach. Weszła na małe boisko tak jak pisało w informacji o lekcji ubrała się bardzo ciepło. Przejrzała wszystkich uczniów od stóp do głów i westchnęła cicho. Znała jedynie Scott'a chodzili do tej samej klasy.
- Cześć Scott. Widzę, że i Ty jesteś fanem Quidditcha? - zapytała uśmiechając się do niego lekko. Nie mieli jakiś zbytnio związanych relacji, znali się i tyle. Byli kolegami, nigdy jakoś nie mieli okazji bliżej porozmawiać. Adrienne i zapewne on nie czuli takowej potrzeby to po co? Dopiero teraz zauważyła, że na boisku jest także już nauczyciel. - Dzień dobry. - mruknęła do niego, ażeby nie poczuł się w żaden sposób urażony czy też zapomniany przez pannę Lorrain.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Johannesburg, RPA
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 249
  Liczba postów : 133
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11534-elijot-van-der-vyver#309551
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11548-to-ja#309688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11549-to-sowa#309689
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11541-elliott-van-der-vyver#309590




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Sty 26 2016, 10:04

Ubrany prawie jak na syberyjskie wojaże (pozdro Zilka) przyczłapałem na boisko dzierżąc jedną ze szkolnych mioteł, bo, niestety, jakiejkolwiek bym sobie nie sprawił, dość szybko szła na wióry. Wiecie, mamy hajsu jak lodu, ale moja mądra mama powiedziała, że póki się nie nauczę szanować tego, co posiadam, mogę zapomnieć o tym, że wspomogą mnie finansowo przy takim zakupie. Taką mam fajową mamę - a niby gangsterka! Pf, paskudne pomówienia.
Od mrozu lica miałem czerwone niczym barwy mojego domu, co zapewne dodawało mi sporego animuszu. Ucieszyła mnie nieobecność kapitan mojej drużyny, ale trochę pożałowałem, że nigdzie nie było widać kowbojskiego kapelusza. Może Królowie Teksasu nie zostali stworzeni do tego, by działać w tak niekorzystnych warunkach atmosferycznych? Zamiast zaprzątać sobie tym myśli, skinąłem psorkowi na dzień dobry, po czym poczłapałem do tego cichego Indiańca, co to był wodzem w swojej drużynie, chociaż pewnie bardziej by się nadawał na szamana.
Nie miałem pojęcia, że mi podbiera dziewczynę, z drugiej strony... hehe, no podobały mi się jeszcze co najmniej trzy inne.
- Siemka Dave - wyciągnąłem rękę przed siebie, co by zbić z nim piąteczkę. - Jak leci?
Niezobowiązujące pytanie to zawsze dobre pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Long Eaton, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
  Liczba postów : 26
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12128-scott-theeves#325297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12146-how-do-you-know-me#325356
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12132-korespondencja-scotta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12131-scott-theeves




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Sty 26 2016, 17:51

Stał sobie spokojnie, nadal pochłonięty własnymi, ponurymi myślami, gdy nagle coś uderzyło go mocno w plecy zwalając z nóg. Padłby twarzą w śnieg, gdyby nie zdążył wystawić rąk by się podeprzeć. Skutkiem były bolesne otarcia na dłoniach, ale przynajmniej był względnie suchy. Dźwignął się z kolan otrzepując spodnie i rozejrzał w poszukiwaniu tego "czegoś", co najwyraźniej chciało go zabić. Okazało się, że nie było to "coś", lecz "ktoś". Ciężko w danej chwili było stwierdzić, kto dokładnie, ponieważ owa osoba leżała obecnie w śniegu. Dało się jedynie określić, że była to dziewczyna. Jak zwykle niepewny, co powinien zrobić, podszedł do swojej niedoszłej zabójczyni, która właśnie wygrzebywała się z zaspy.
- Eee... Nic ci się nie stało? - spytał nieśmiało wyciągając rękę do dziewczyny, by pomóc jej wstać. Nie powinien się dziwić, że jeszcze przed rozpoczęciem lekcji zdarzył się pierwszy wypadek. Od dziecka wiedział, że miotły to zło.
Tymczasem podeszła Adrienne, dziewczyna z jego klasy. Nie żeby się zbyt dobrze znali, ale obecność kogoś mniej obcego niż cała reszta zawsze dodawała otuchy. Choć może niekoniecznie w tym przypadku. Z tego co kojarzył, dziewczyna grała w Quidditcha, więc raczej nie nadawała się na towarzyszkę jego niedoli.
- Cześć. Nie, raczej nie jestem. - powiedział z lekkim rozbawieniem. Jego stosunek do tej cudownej dyscypliny był dość daleki od pozytywnego, nie mówiąc już o byciu "fanem". Właściwie sam nie wiedział, czemu tu przyszedł. Niby nie powinien omijać zajęć tego typu, ale przecież na dłuższą metę nic by się nie stało, gdyby się urwał ten jeden raz... A jednak wiedziony czymś, czego sam nie potrafił nazwać, stawił się na boisku. Może chodziło o pokonanie traumy z dzieciństwa? Sam nie wiedział. Może.
- Zamierzam się skupić na przeżyciu następnych kilku godzin. - mruknął pod nosem. Niepewny, czy jego rozmówczyni to usłyszała odchrząknął. - Ty zapewne nie mogłaś się doczekać tej lekcji? - spytał już głośniej. Uznał, że podtrzymanie rozmowy wyjdzie mu na dobre. Mniej się denerwował tym, co miało nadejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Sty 26 2016, 17:59

Przyszedł na boisko ubrany.. cóż, jak zwykle można powiedzieć. Mimo takowej pogody założył na siebie swoją skórzaną, bordową kurtkę. Lubił kiedy otaczał go chłód, a zwłaszcza silne podmuchy wiatru do których przywykł w Szkocji. Na policzkach miał delikatne rumieńce co do niego zupełnie nie pasowało. Był raczej typem którego większość się bała ze względu na wygląd i charakter jaki prezentował.
Miał przy sobie miotłę, była to oczywiście szkolna bo ze swoją miał jakiś czas temu drobny kłopot. Powiedzmy sobie szczerze, wbicie się na pełnej prędkości w tamtego Gryfona było dosyć głupim pomysłem. Na dodatek bardziej ucierpiał Lucas, niż on. Stanął gdzieś w grupie, próbował dostrzec Katherine która najwidoczniej ominęła lekcję. Kapitana drużyny również nie widział, akurat on należał do tego grona osób które nie zalazły mu zbytnio za skórę co, a to grono było bardzo małe.. patrząc na dziaiejszą pogodę ktoś na pewno dozna kontuzji, a jeżeli nie to przyjście na lekcje było złym pomysłem, zwłaszcza że są tu też Ci którzy z miotłą mają niewiele wspólnego. Postanowił więc nic nie mówić i poczekać na dalszy rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Sty 26 2016, 19:00

Shenae była ostatnio tak zalatana skakaniem wokół Halvorsena (kto by pomyślał, że związki są takim piekielnym zjadaczem czasu) i odrabianiem końcowosemenych zadań domowych, że o mało co nie przegapiła treningu Quiddticha. ONA. Nikt chyba nie był sobie w stanie tego wyobrazić. Dlatego dobrze, ze jednak sobie o nim przypomniała, zrywając się z łóżka w ciepłej wieży krukonów. Zebrała się na szybko, w biegu na strój sportowy narzucając jeszcze szalik i ciepłe rękawiczki, uczona doświadczeniem, że ostatnio na dworze panowały kosmiczne mrozy. Przedzierała się przez śnieg wokół trybun, idąc szybkim krokiem na skróty, niestety nieudeptaną ścieżką, więc jak dotarła do zgromadzonych, klęła coś przez zęby pod nosem, tak, żeby czasem nieprzyzwoicie rzucane słowa nie dotarły jednak do uszu Lumiera. Przystanęła za Elliottem, podpierając się bez pardonu o jego ramię dłonią, krótkim ruchem, kiedy otrzepywała nogawkę spodni z puchu. Przy kolejnej, z wielkim bólem użyła do tego miotły, niechętnie narażając witki na konfrontację z lodem pod jej stopami.
Spodziewała się spotkać jakąś przyjazną twarz na boisku, a zamiast tego stała akurat przy Gryfonach, bo tak jej się akurat stanęło. Chociaż zawsze lepsze to niż towarzystwo Daisy, której standardowo posłała pewne niezadowolenia spojrzenie.
Van Der Vyver — przywitała się z chłopakiem czy tego chciał czy nie, a mogła zgadywać, że nie, ale chyba nie chciała nawet próbować tego oceniać. Przeniosła wzrok na Devena — O, Quayle. Dawno się nie widzieliśmy — bo chyba w zeszłym roku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Filadelfia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1573
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1504
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Sty 26 2016, 21:31

Wygrzebała się ze śniegu z pomocą puchona, któremu posłała piękny uśmiech, kiedy już otrzepała czapkę i włosy.
- Raczej nie, ale dzięki za ratunek! - Wetknęła miotłę witkami do góry w zaspę w której dopiero co leżała i dalej się czyściła, coby bardziej przypominać człowieka. - Daisy jestem - przedstawiła się uprzejmie, podając mu już nie białą, odzianą w skórzaną rękawiczkę, dłoń. Potem przysłuchiwała się rozmowie chłopaka z @Adrienne Lorrain.
- To po co przychodzisz na lekcje, jeśli nie lubisz latać? - wtrąciła swoje parę słów. Dotychczas wydawało jej się, że na starszych rocznikach można sobie wybrać zajęcia! Ach, ci hogwartczycy byli jacyś dziwni. Albo może mieli sztywne podejście do życia.
Tymczasem zauważyła swoją nie-ulubioną-krukonkę, która też przyszła. No tak, podobno była kapitanem jednej z drużyn. Całe szczęście, że nie widziała jej widowiskowego władowania się w zaspę, bo by miała powody do docinków!

______________________



Oh, we are magnificent
The selfish I can't see itself
When it shoots across the fall
It can never be destroyed
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1477
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 1345
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7531-katherine-nadia-russeau#211124
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7534-kat-russeau
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7533-poczta-kat-russeau#211125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7535-katherine-nadia-russeau




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Sty 27 2016, 00:05

Tak, śniegowa pogoda na pewno nie była idealną okazją na trening, no ale przeciez nie ona o tym decydowała. Ubrała się dość grubo. Ciepłe jeansy i zimowa zielona kurtka, włosy związała oczywiście w koński ogon, a na ręce nałożyła ciepłe rękawiczki ze smoczej skóry. Była przygotowana na tą śnieżną pogodę. Na zajęcia zabrała swoją miotłę najnowszą, świeży nabytek i jej ukochane cacko. Miała nadzieję, że profesor nie każe jej latać na szkolnych złomach. Przybyła na miejsce w dość szybkim tempie. Zdążyła się też w międzyczasie rozejrzeć po boisku. Nie dostrzegła tutaj nikogo kto mógłby zachować chociaż na chwilę jej uwagę. Wzruszyła ramionami, ale potem dostrzegła Nathaniela. Od razu na jej twarzy zagościł uśmiech. Dawno go nie widziała toteż rzuciła się teraz na jego szyję praktycznie się w niego wtulając.
-Nattie, gdy ty byłeś kiedy cię nie było- wykrzyczała praktycznie w kurtkę chłopaka, a potem dodała trochę ciszej  - stęskniłam się za tobą- by po prostu dobitnie mu to uświadomić i przytulając go na moment trochę mocniej. Dała mu buziaka w policzek, rozpromieniona. Tych dwoje zawsze do siebie ciągnęło i zawsze potrafili znaleźć wspólny język, co również działało na ich niekorzyść. Jako iż mieli ze sobą wiele wspólnego praktycznie odkąd zaczęli tylko do tej szkoły uczęszczać to już wielokrotnie powstrzymywali się przed chodzeniem ze sobą, by tej wielkiej przyjaźni nie zniszczyć. Często działało to w tej sposób, że szybko znajdowali sobie zastępstwo w miłości i udawali że im na tej osobie zależy. Wtedy była przerwa a później znowu wracali do swojej wspaniałej przyjaźni. Czasem jednak ciężko im było się powstrzymać, wiele ich łączyło i mieli ze sobą wiele wspólnego. Nathaniel znał praktycznie wszystkie grzechy i sekrety Kateriny, a to także działało w stronę przeciwną. Katherine zawsze była w stanie otworzyć się przed nim ze swoim prawdziwym wrażliwym obliczem, a także wypłakać w ramię. Tego niestety nie potrafiła robić przy wielu innych osobach.
-Wyobraź sobie, że suka Aiko wróciła i do tego na akcji ratowania w Zakazanym Lesie, ta suka skróciła mi włosy, myślałam że ją wtedy zatłukę ale się powstrzymałam- powiedziała, gdy już odkleiła się od jego ramion. Pachniał tak cudownie i męsko.
Zaraz potem dostrzegła też Lukasa więc od razu pomachała do niego, uśmiechając się przy tym, miała nadzieję, że podejdzie do niej i do Natha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Londyn, Anglia.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10492-woods-nie-gryzie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Sty 27 2016, 01:39

Pewnie kontynuowałby dogryzanie młodszej Gryfonce, ale ktoś zwyczajnie uwiesił mu się na szyi. Oczywiście reakcja Natha pewnie byłby dość oschła, bo kto by śmiał się tak na niego rzucać, nie? Ale po chwili zorientował się, że to nie kto inny, jak Kath. Dlatego uśmiechem na twarzy ją uściskał i zakręcił się z nią w okół własnej osi, naprawdę dawno jej nie widział, a przecież byli przyjaciółmi.
-Tu i tam. Wszędzie i nigdzie... musiałem załatwić kilka spraw- westchnął niezadowolony. Nie miał w zwyczaju olewać ludzi, na których mu zależało. Po prostu przez ostatnie tygodnie nie miał wiele czasu, a co za tym szło na chwilę odciął się od wszystkim. Nawet od Katherine, co było dość trudne. Od zawsze ich relacja była skomplikowana, w dodatku jeśli Nath nie był stały w uczuciach. Bo jasne, od dzieciaka coś do niej czuł, czasami bardziej, a czasami zupełnie o tym zapominał, znajdując sobie jakąś panią na kolejne kilka dni. Również wiedział, że bliższe relacje z przyjaciółmi, nigdy nie są dobrym rozwiązaniem. A przecież nie chciałby się kłócić z Kath, w dodatku przez jakieś mało ważne rzeczy, czy zazdrości, prawda? Dlatego każde z nich mogło robić wszystko, znajdować sobie kogoś na dłużej, czy krócej, a tamto drugie się nie wtrącało i dzięki temu, jakoś funkcjonowali. Oczywiście w grę wchodziła jeszcze Jack, pewnie Katherine słyszała plotki o tym, że panna Laurent i Nathaniel nieco się do siebie zbliżyli, tylko czy traktowała to jako kolejne niepotwierdzone informacje, czy może wiedziała, że między tą dwójką coś naprawdę się dzieje? Sam Woods pewnie nie byłby w stanie tego wytłumaczyć, bo niby byli w związku, a niby nie... skomplikowane, tak.
-Skróciła ci włosy?- zapytał z niedowierzaniem i mało brakowało, a ze zdziwienia otworzyłby buzię. Nie spodziewał się, ze Ślizgonka nic jej nie zrobiła... to było podejrzane- Mam rozumieć, że już szykujesz zemstę?- zapytał i lekko się uśmiechnął, wiedział co czego jest zdolna, więc chyba nawet nie musiał pytać. Przejechał wzrokiem po wszystkich przybyłych i westchnął, lekcja już mogłaby się zacząć- A, zapomniałem... gdzie moje maniery? Lilith to Katherine. Katherine to Lilith- powiedział i wyszczerzył się do dziewczyn. Już widzę, jak Ślizgonce spodoba się nowe towarzystwo!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Sty 27 2016, 09:35

No można powiedzieć, że miał bardzo niemiłe powitanie ze strony uczennicy z Salem. Nie znała jej. Pewnie była nie w tym wieku co ona, chociaż czy to jakaś różnica? Po prostu nie miały możliwości się poznać i już. Adrienne nie miała na celu ubolewać nad tym, bo wiele jest osób przyjezdnych z którymi nie zdążyła zamienić ani jednego słowa. Cóż zdarza się, a przyjezdni przyjeżdżają i lada moment wyjeżdżają. Więc czy opłaca się tworzyć jakiekolwiek relacje? Adrienne nie miała zamiaru psuć sobie głowy. Jeszcze się gdzie nieszczęśliwie zakocha i co wtedy? A ona już ma dość takich właśnie nieszczęśliwych miłości, bo już wiele ją w życiu przytrafiło.
Uśmiechnęła się do dziewczyny, ale jednak stała jak wryta ani jednemu ani drugiemu nie pomagając wstać. Trzeba patrzeć jak się chodzi, tak? Najwyraźniej przyjezdna była niesamowicie zamyślona i myślami w chmurach, no ale to już jej problem.
Spojrzała na puchona nieco zdziwiona podobnie jak i nieznajoma. Przyszedł na lekcje nie lubiąc tego przedmiotu? Nieco dziwne, prawda? Z nudów? Skoro miał jakiś uraz z dzieciństwa nikt nie kazał mu przychodzić tutaj na lekcje, bo i po co? Na pewno nauczyciel nie chciał, ażeby ktoś połamał sobie kości na miotłach, a widząc tutaj znajome twarze każdy miał jakieś pojęcie o lataniu, a skoro on nie miał to nie koniecznie musiał tutaj przychodzić. - Owszem, nie mogłam. - powiedziała do niego, ale nawet się uśmiechnęła, przecież nie będzie niemiła, prawda? Adrienne raczej należy do miłych osóbek. Spojrzała na dziewczynę nieznajomą, która chwilę przedtem wpadła na Scotta. - Adrienne jestem, miło mi. - podała dłoń dziewczynie i uśmiechnęła się do niej dość przyjemnie. No co, nowe znajomości zawsze są fajne, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2613
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Sty 27 2016, 10:14

Indianin drgnął, słysząc głos zawodnika z drużyny Szaleńczych Dwurożców, pogrążony we własnych rozmyślaniach, ale przywołał na usta lekki uśmiech i przybił piątkę. Prawdę mówiąc, wolałby się skoncentrować, by wypaść możliwie najlepiej na treningu, ale nigdy by się do tego nie przyznał.
- Deven - sprostował, nie spinając się specjalnie, bo zdążył przywyknąć, że nikt nie jest pewien, jak dokładnie brzmi jego imię. Kochani rodzice i ich pomysły. - W porządku, Elliott. Mocno wieje, będzie zabawa - skomentował, myśląc sobie, że chyba zaczął się czegoś uczyć od Brytyjczyków, na przykład rozmów o pogodzie, gdy zupełnie nie wiadomo, o czym mówić.
W tym momencie pojawiła się Shenae, a Quayle z trudem powstrzymał grymas irytacji. Szanowna pani kapitan zawsze starała się mu dopiec, a on czuł przed nią respekt, do czego nie miał zamiaru się przyznawać. Jasne, miała od niego większego doświadczenie, możliwe również że większą charyzmę, poza tym była u siebie, a on nigdy nie przywiązał się do Hogwartu do tego stopnia, by czuć się w nim jak w domu. Zawsze dążyła do zaczepki i niestety była kobietą, a kobiety zawsze sprawiały, że Deven tracił cały rezon. A Shenae poza boiskiem była prawdziwą specjalistką od wprawiania Quayle'a w zakłopotanie, zwłaszcza od czasu tamtego niefortunnego listu, który nawet nie był jego winą, tylko nieporozumieniem.
- Rzeczywiście, dawno. Myślałem, że zorganizują jakiś mecz, ale póki co nic na to nie wskazuje - powiedział Deven, spinając się tak bardzo, że czujne oko mogłoby to wychwycić, mimo zwykłego opanowania młodego Indianina. Gdyby był psem, z pewnością zjeżyłaby mu się sierść na karku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 17
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 229
  Liczba postów : 1077
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12138-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12140-lilith-nox
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12139-lilith-i-jej-bianeczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12141-lilith-nox




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Sty 27 2016, 10:28

No cóż dziewczyna powinna się spodziewać, że na lekcje latania zaraz zaczną zbierać się tłumy. Z każdą kolejną osobą, jej kolana miękły, a ona miała ochotę zgubić się w tym tłumie i zwiać z powrotem do zamku. Chwilę później do jej brata dołączyła druga osoba, na której widok jej serducho zabiło mocniej z radości.
- Nathi! – krzyknęła uradowana już chciała się na niego rzucić i przytulić, aż chłopak przypomniał jej gdzie jest i co zaraz będzie musiała robić. Kiedy tylko usłyszała słowo miotła spojrzała na niego niepewnie.
- Ale… – zaczęła niepewnie i nawet nie skończyła, chłopak zrobił to za nią, a ona pobladła wlepiając swoje spojrzenie w ziemi. Taa… tylko się połamiesz…
Ja chce do domu… – pomyślała, a jej determinacja i wcześniejszy udawany zapał opuścił ją w mgnieniu oka. Miała ochotę schować się pod ziemię i uciec przed wszystkimi nieprzyjemnościami świata.
Z jej nieprzyjemnych myśli wyrwała ją kolejna osoba… Lilith dostrzegła pewnego puchona, który niepewnie się do niej uśmiechnął. Ona spojrzała na niego z wielką nadzieją w oczach i nagle poczuła jak jej wiara w siebie nagle powraca.
- Herku… – zatrzymała się w  połowie nawet nie zwracając uwagi na to co chciała wykrzyczeć, gdy ktoś w biednego chłopaka przy grzmocił na miotle. Ona wpatrywała się w niego przez chwilę i widząc, że nic mu nie jest uśmiechnęła się do siebie w duchu i wróciła już pewniejsza siebie do chłopaków.
- Nie ważne! Mogę się połamać! Jak nie upadnę to się nie nauczę… – kurde, trzeba przyznać, że lepiej to brzmiało w głowie i w mgnieniu oka dziewczyna straciła kilka punktów odwagi. W tym momencie pojawił się ktoś jeszcze w jej gronie. Gryffonka wlepiła swoje brązowe oczy w dziewczynę i nie odrywała od niej swojego zainteresowanego spojrzenia. Przeszywała ją wzrokiem widocznie intensywnie myśląc. W jej główce zaczęły się już tworzyć szatańskie pomysły. Kiedy w końcu opracowała wszystko co potrzebowała uśmiechnęła się szeroko i wyciągnęła rękę w stronę dziewczyny.
- Bardzo mi miło… Kathi! – jej entuzjazm był… trochę nienaturalny, zwłaszcza dla Nathaniela i Christophera, którzy widzieli ją przed chwilą tak bardzo zestresowaną i na kresie ucieczki… widocznie znowu zapomniała gdzie jest i pozwoliła sobie odpłynąć do świata bajek.
- Jesteś prześliczna – powiedziała prawie natychmiast bez żadnego oporu, czy zawstydzenia – wyglądasz jak królowa! – i tak oto znowu przypisała komuś bajkową kreację…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Seul, Korea Południowa.
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 200
  Liczba postów : 275
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11368-scarlett-jung
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11375-polamac-ci-kosci#305167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11376-ppalgang#305178
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11374-kuferek-scarlett




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Sty 28 2016, 17:57

Na Quidditchu byłam wieki temu, z resztą jak na wszystkich innych lekcjach. Ostro skacowana co prawda nie miałam ochoty na wychodzenie na zimno, jednak chęć polatania na miotle wzięła górę. Wolno bo wolno, ale ogarnęłam się na tyle żeby wyglądać w miarę jak człowiek, ubrałam się... Można powiedzieć że adekwatnie do pory roku, wzięłam swojego Zmiatacza 11 i ruszyłam na małe boisko. Jak okiem sięgnąć nie było ludzi, dlatego też pozwoliłam sobie zapalić Marlboro.
- Ja pierdolę, moja głowa - mruknęłam do siebie, mrużąc na chwilę oczy.
W sumie to chyba nawet nie był taki typowy kac, chyba jeszcze byłam pijana po zeszłym dniu. Z resztą... Kogo to obchodzi? Gdy tylko dotarłam na boisko stanęłam sobie niedaleko Gryfonki, którą kojarzyłam z widzenia, była to @Lilith Nox, klepnęłam ją przyjacielsko w ramię.
- Cześć, mała - przywitałam młodszą, szczerząc się od ucha do ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 23
  Liczba postów : 746
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Sty 30 2016, 12:49

Coraz to nowe osoby przychodziły, a nauczyciel nie zamierzał rozpocząć lekcji. Jego problem w gruncie rzeczy, nie nasz. Włożył ręce do kieszeni i wyprostował się tym samym strzelając przy okazji karkiem, było nudno.. większość osób stąd kojarzył z widzenia i nie miał zamiaru z nimi rozmawiać bo po prostu są zbyt.. pełni szczęścia? Chyba to dobre określenie, wolał porozmawiać z kimś w normalnym tonie, a nie tym pełnym sztucznej empatii która wynikała po prostu z grzeczności jednej ze stron, dramat. Rozejrzał się ponownie, może teraz pojawił się ktoś interesujący z kim warto zamienić kilka słów?
Nagle ktoś wykonał nieoczekiwany ruch, pomachał w jego stronę co go nieco zaskoczyło. Przyjrzał się tej osobie i była to co ciekawe Katherine, jakby się nie pojawiła to by było chyba lepiej. Przynajmniej by nie musiał się starać w jakikolwiek sposób na tej lekcji. Obok niej stał Nathan, znał tylko jego imię. Jeżeli chodzi o jego charakter, czy też upodobania były mu po prostu nieznane. Nie interesował się nim na tyle, żeby musieć zdobywać informacje na jego temat w jakikolwiek sposób. Ruszył się w końcu z miejsca, podszedł do owej dwójki i uśmiechnął się nieco dodając. - Prędzej zapuszczę korzenie, a miotła przymarznie mi do ręki nim zacznie się ta cholerna lekcja. - Mruknął i dodał po chwili patrząc na Nathana. Wystawił w jego kierunku lewą dłoń, czemu lewą? Zazwyczaj tak się witał, lewa ręka jest bliżej serca co oznacza w pewien sposób przejaw ufności. - Kojarzę Cię, ty jesteś Nathan.. mam rację? Długo się znacie? - To pytanie raczej skierował do Katherine, był po prostu ciekaw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Mar 12 2016, 18:42

Szczęście,że Puchon akurat w tej chwili udał się za swoim kotem,bo dostał od koleżanki z domu list aob się spotkać.
Szybko więc zawrócił i pobiegł do dormitorium po termos,kanapeczki oraz jakąs słodką przekąske.
Tym razem jednak zabrał kota nie chciał go zostawić w pokoju,szybko ubrawszy się ciepło,zamknąłem drzwi i zbiegłem na dół.
Po paru minutach już szedł przez boisko,na którym już czekać miała Katja.
-Cześć-powiedział dziarsko,trzymając kota na rekachposcł go na ziemie aby sobie pobiegał.Czekał
Po czym,usiadł w siadzie skrzyżnym na śrdoku boiska i wpatrywał się zamyślony przed siebie.
Po chwili położył się na soczyście zielonej trawie i przyglądał się błękitnemu niebu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12296-katja-beelund?highlight=Katja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12457-znajdz-sobie-przyjaciolke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12312-sowka-katji#328160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12311-katja-beelund




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Mar 12 2016, 19:35

Szybko wbiegłam na boisko. Tam czekał już na mnie Nadish. Cześć - powiedziałam, i usiadłam obok na trawie. Całkiem fajnego kota masz - powiedziałam żeby przerwać niezręczną ciszę. Tak jakbyś chciał wiedzieć, mam dwa koty więc twój będzie miał towarzystwo, mruknęła pod nosem jakby sprawdzała swoją kwestię, czy na pewno brzmi ok. Szary kot podszedł do niej, a ona podrapała go za uchem. Ten tylko zamruczał, zachował się jakby znali się od lat. Zresztą, od dziecka miała wyczucie do zwierząt. Spojrzała na chłopaka i zapytała- Co robimy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Mar 13 2016, 17:54

Puchon zdążył przygotować mały posiłek na trawie nim pojawiła się dziewczyna.
Ignorował fakt, że jego blada skóra pewnie po całym dzisiejszym dniu byłaby jak mały burak przez oparzenia słoneczne, o które u niego bardzo łatwo.
Rozkoszował się przyjemnym wietrzykiem i wszystkimi jej atrybutami, bo byłaby tak bardzo miłą odmianą po zimie,która była tutaj jeszcze wcale nie tak dawno. Pojawienie się Katja oderwało go na moment od kociaka co robił.
- Jasne, siadaj mam jeszcze psa - odpowiedział.
Również się zdziwił, że ktoś jeszcze oprócz niego znajdował się w tej części zamku. Uczniowie, którzy zostali tutaj na ferie większość czasu spędzali w Hogsmeade, bo tam nie mieli przecież nadzoru ze strony nauczycieli.
Kto rezygnowałby z wolnego na rzecz szkolnego życia? Chyba tylko ktoś tak nienormalny jak Nadish.
- Nadish Narayanan Indie,Amritsar szkoła to Theravada- przedstawił się również, wychylając się znacznie w jej stronę aby uścisnąć jej dłoń.
Może i dziewczęce dłonie powinno się całować na powitanie, ale to chyba nie była najlepsza pozycja do tego. Mówię o siedzeniu na zimnej trawie.
- Właściwie to chodzimy razem na zielarstwo i ONMS - odpowiedział.
Byli chyba tego samego rocznika, a tak się składa, że on nadal uczęszczał na zajęcia o magicznych roślinach. Wyszczerzył się do niej, pokazując rząd równych zębów. Nie przejmował się. Nie wyróżniał się spośród innych chłopaków, a już na pewno nie Ślizgonów czy innego domu.Właściwie co najbardziej lubisz robić? Masz jakieś hobby albo ukryty talent?
- A jaki jest Twój ulubiony przedmiot? Nie martw się,zawsze coś znajdzie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12296-katja-beelund?highlight=Katja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12457-znajdz-sobie-przyjaciolke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12312-sowka-katji#328160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12311-katja-beelund




Gracz






PisanieTemat: x   Nie Mar 13 2016, 21:03

Spojrzałam na Nadisha i odpowiedziałam na jego pytanie. Ja najbardziej lubię ONMS- powiedziałam, a po chwili dodałam- A jak będę tam z tobą to chyba na OWuTeMy pójdę jak na randkę- może i zbytnio nie znała tego chłopaka, ale jej się spodobał. W razie czego zawsze chętnie służę ci pomocą- powiedziała i spojrzała na siebie. Miała na sobie czarną bluzkę z długim rękawem i rurki. Może i nie był to najcieplejsze ubranie ale było ok. Powiedziałam cicho -najbardziej lubię śpiewać i jeździć konno- sama nie wiedziałam czy bardziej do niego, czy sama do siebie. Twoje zwierzaki będą miały towarzystwo, mam kota Smiley i kota Puffiego więc będzie mini zwierzyniec- zaśmiała się pod nosem i powiedziała-idziemy gdzieś? Bo chętnie wrócę gdzieś gdzie będzie ciepło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Indie,Amritsar
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 848
  Liczba postów : 418
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5991-nadish-narayanan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6073-sowa-brandy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7183-nadish-narayanan#204383




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Mar 16 2016, 08:16

Puchon zaśmiał się cicho i spojrzał na nią kątem oka, pozwalając sobie poprawić płaszczyk i zapiąć dwa guziki,bo pod robiło się troszkę chłodno.
- Próbowałaś kiedyś? Pieczenie to najbardziej kreatywna rzecz na świecie. Nie ma w nim zasad, wiesz? To tak.. Tak trochę jak z magią!
Wszystko zależy od tego jakich użyjesz składników, żeby stworzyć zaklęcie albo eliksir! Mnie to zawsze uspokajało i poprawiało humor, a własnej roboty jakieś ciasto czy muffiny.. Nie ma większej satysfakcji, serio.
Dodatkowo masz pewność, ze jest zdrowe i z porządnych składników.
Odparł nieco monologiem, zgodnie z prawdą. Odchylił głowę do tyłu i popatrzył w ciemniejące coraz bardziej niebo.
Przypadło Nadishowi to miejsce do gustu- było tu ciszej, spokojniej. Na swój sposób było to też dobre miejsce na randkę i dziwnym sposobem żadnej pary w pobliżu jeszcze nie widział. Zbliżał się myślami do tematu, który próbował omijać więc jedynie pokręcił szybko głową i wyciągnął rękę w jej stronę podająć ciasto,skupiając całą uwagę na kolezance.
- Widzisz borsuczku.. Czasem w życiu jest ciężko,ale dopóki obok będę ja,podam Ci rękę to niewolno się poddać.
Z siniakami przecież dasz sobie radę, nie? Cokolwiek się stało i wpłynęło w takim stopniu na samopoczucie- rzucił luźno, posyłając jej uśmiech.
Nie powiedział wszystkiego tego co chciał,ale miał nadzieję, że reszty się dziewczyna domyśli.
Od tak poczochrał ją po głowie i puścił zadziorne oczko. Przecież musiał ją trochę pozaczepiać,żeby się rozruszała.
- A właśnie! Słyszałaś, że będzie mecz? I o ironio.. w końcu się z tym ruszyli?
Nadish poprawił swój płaszczyk i złapał bezceremonialnie Katja pod rękę,wolno kierując się z nią w stronę wyjścia z boiska.
- Właściwie będziemy mieli sporo czasu na rozmyślanie o przyszłości!
Mam nie daleko mały domek co powiesz na jego obejrzenie czekam rozniez na twoją opinie- dodał wesoło,po kilkunastominutowym spacerze zniknęły wewnątrz Hogwartu. No i teraz obowiązkowo musisz ze mną iść piec! Nauczę Cię czekoladowych ciastek z nadzieniem, które pokocha każdy!

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 83
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12296-katja-beelund?highlight=Katja
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12457-znajdz-sobie-przyjaciolke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12312-sowka-katji#328160
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12311-katja-beelund




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Mar 16 2016, 17:36

Była niezbyt dobrze ubrana na taką pogodę. Miała na sobie jeden z kompletów, który ostatnio złożyła. Było jej w sumie ciepło, ale na bardzo ciepłą temperaturę ciała nie narzekała. Szybko odpowiedziała na to co powiedział Nadish - Razem nigdy się nie poddamy!- prawie że wykrzyczała - Sorry, nie chciałam tak głośno. A co do pieczenia, masz rację. Moja babcia mimo że była czarodziejką, to mówiła że nie ma nic lepszego niż domowy, pachnący, ciepły sernik. I w sumie miała rację.- zaśmiała się pod nosem. Jeszcze prawie nikomu, nigdy nie opowiedziała tak wcześnie jeśli chodzi o moment poznania się, swojej historii. Jedynym wyjątkiem była przyjaciółka z mugolskiej podstawówki. Właściwie już dwa dni po poznaniu się zaczęła jej opowiadać bardziej osobiste historie. - Ona była czarodziejką i wcześniej  ukazała swoje zdolności magiczne. Zazdrościłam jej. Ale teraz już nie zazdroszczę bo mam to samo w życiu. Nie była ona z domu borsuka, tylko z kruka. Heh. Takie życie. Trzeba przyznać że była mądra. Tiara dosyć długo zastanawiała się nad jej przydziałem, bo aż 4 minuty! Myślała czy przydzielić ją do Ravenclavu czy do Gryffindoru bo dziewczyna była zarówno odważna, jak i mądra. Ale co ja gadam, może sam mi coś opowiedz - zaczęła szybko nawijać co ostatnio dosyć często jej się zdarzało. Nie była bardzo rozgadana, ale czasem miała jak to nazywała "napad nawijki'' który polegał na tym że nawijała i nawijała, jednak po chwili przypominało jej się że powiedziała aż za dużo i mówiła żeby druga osoba też coś powiedziała. Kiedy Nadish zaproponował jej wybranie się do jego mieszkanka, z chęcią poszła za nim. Wreszcie będzie jej ciepło!

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2613
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Maj 17 2016, 12:27

Na boisku Deven wydawał się zupełnie innym człowiekiem. Nadal był spokojny i opanowany, nie krzyczał na swoją drużynę, a w każdym razie nie w złości, ale biła od niego pewność siebie, normalnie rozmawiał i wydawał się bardziej komunikatywny niż kiedykolwiek. Zwłaszcza odkąd wygrali mecz. Co tu dużo mówić, złapał znicza bardzo szybko i w pięknym stylu, zapewniając drużynie zwycięstwo. Nabierał wiary we własne siły i zaczynał wierzyć, że może faktycznie jest dobrym kandydatem na kapitana drużyny. Zresztą lubił swoich kolegów, lubił z nimi grać i mimo że początkowo wszyscy byli resztkami, rozbitkami domowych drużyn, chyba zaczęli się dobrze rozumieć. Co prawda ciągle ktoś się wykruszał, a na jego miejsce wskakiwali nowi zawodnicy, ale trzon pozostawał ten sam - Serena, która naprawdę dobrze się sprawdzała jako ścigająca, niezawodna Julia, która broniła wszystkie bramki, Rasheed - wściekły pałkarz, no i on, Deven, który coraz pewniej czuł się na pozycji szukającego. Nowi członkowie też wyglądali obiecująco, szczególnie Saga, która zdobyła w ostatnim meczu jedyną chyba bramkę.
Uśmiechnął się do swojej drużyny, kiedy ta już się zebrała, rozgrzała i nagadała, po czym odezwał się głębokim, donośnym głosem.
- Wygraliśmy ostatni mecz, więc mamy się z czego cieszyć. Ale musimy pamiętać, że byli mocno osłabieni, D'Angelo była nie w formie, więc nie wolno nam spocząć na laurach. Musimy popracować nad taktyką i grą zespołową, żeby dać łupnia Płonącym Miotłom. Dlatego dzisiejszy trening będzie treningiem... kompleksowym. Zaraz zobaczycie, co mam na myśli - powiedział, wskakując na swoją Błyskawicę i unosząc się w powietrze, ściskając pod pachą kafla. Wykonał bardzo zgrabną beczkę, po czym przerzucił piłkę przez jedną z obręczy. Akcja była tak szybka, że jeśli ktoś się zagapił, mógł jej nawet nie zauważyć. Quayle usiadł prosto na swojej miotle, wciąż unosząc się jakieś trzy metry nad głowami kolegów. - Chciałbym, żebyśmy poćwiczyli beczki w wersji z podaniem do kolegi. Nie muszę wam mówić, że to świetny sposób na zmylenie przeciwnika, który chce przejąć kafla i tak dalej. Po prostu to zróbmy, wszyscy na miotły! - powiedział, po czym rzucił kafla do któregoś z zawodników. Sam miał zamiar powtórzyć ćwiczenie gdzieś w połowie. Ba, wcale nie był pewien, czy mu wyjdzie, ale musieli popracować nad formą i tyczyło się to wszystkich, prawda? - Beczka i podanie do kolegi!

Rzuć jedną kostką w tym temacie.
Kostki:
 

/Kolejna część treningu pojawi się pewnie w piątek tj. 20.05./
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5653
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2601
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Maj 19 2016, 00:26

Trening Quidditcha był ostatnią rzeczą, jakiej spodziewał się Rasheed. Ostatnio miał na głowie trochę zbyt wiele spraw i kręcenie się jak w amoku chyba zaczynało mu wchodzić w krew. Bujał się od jednej lekcji do następnej, starając się w tym szaleństwie odnaleźć metodę, ale nie przychodziło mu to z łatwością. Nawet wygrany mecz nie sprawił mu aż takiej radości jak niegdyś. W końcu ich kapitanowi udało się tak szybko złapać znicza, że Sharker nawet nie zdążył porządnie powymiatać tłuczkami, a już tym bardziej nie miał okazji aby pokazać dobrze @Carma C. Charisme jak to się robi. Francuzka musiała jeszcze popracować nad swoją celnością i oto nadarzała się okazja. Czy skorzysta z niej w odpowiedni sposób? O tym miał się zaraz przekonać.
Nie potrafił się skupić na wypowiedzi Devena. Jego myśli wciąż i wciąż krążyły gdzieś w okolicach jego ostatniego spotkania z Charisme. Rozpamiętywał ten nieszczęsny dom strachów, ale także i chwile, które spędziła w jego domu i dopiero kiedy złapał piłkę rzuconą przez kapitana, wrócił na ziemię. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że tak bez sensu wisi sobie w powietrzu, podczas gdy inni zaczęli już dawno ćwiczyć. Nawet zapomniał o narzekaniu, że przecież nie jest ścigającym i na podawaniu piłek zupełnie się nie zna. Po prostu schrzanił swój manewr, przeklinając cicho pod nosem. Zapowiadał się ciąg dalszy „dobrej” passy.

3

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 211
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12605-edmund-cormac#340723
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12609-relacje-edka#340738
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12608-azmond
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12610-edmund-cormac#340742




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Maj 20 2016, 10:58

Nadszedł nareszcie czas na trening. Edmund z ustęsknieniem wyczekiwał na możliwość polatania i rozładowania swoim negatywnych uczuć. Nazbierało się ich już trochę, częściowo spowodowane kiepskimi wynikami na zajęciach, częściowo festiwalem wpływały na dziwaczne zachowanie Cormaca. Nawet wycieczki do Zakazanego Lasu w nocy nie potrafiły go "rozładować". Potrzebował tego dreszczyku, świadomości że robi coś pożytecznego. Po otrzymaniu listu od kapitana drużyny nie mógł ukryć swojego szczęścia. Nie był to mecz, ale Quidditch to Quidditch. Na umówioną godzinę zjawił się ubrany w strój zespołu, dierżac starą szkolną miotłę. Niestety rodzice nie chcieli mu kupić miotły(no co za skąpi ludzie!), więc musiał się zadowolić tym starym badylem. Po wysłuchaniu instrukcji Devena wniósł sie w powietrze. Poczuł się jakby wrócił do domu z długiej podróży. Zamknął na chwilę oczy i zaczerpnął głęboko powietrze po czym ruszył do akcji. Pierwsze zadanie było...banalne. Serio, takie rzeczy muszą ćwiczyć? Wykonał manewr bez najmniejszego błędu, cały czas szczerząc się jak osoba chora psychicznie. Podał kafla do zawodnika przelatującego obok czując jak frustracja go opuszcza.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12, 13, 14  Next

 Similar topics

-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko szkolne
» Boisko quidditch'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
boisko quidditcha
-