IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Małe boisko   Pią Gru 13 2013, 18:23

First topic message reminder :


Małe boisko

Znajduje się kilka kroków za głównym boiskiem, a prowadzi do niego wydeptana ścieżka, którą można odnaleźć bez problemów nawet w zimie! Powstało dla uczniów, którzy pragną uzewnętrznić swoje emocje w sposób fizyczny! Oczywiście nie tylko o takie kwiatki tutaj chodzi. Rozchodzi się tu również o liczne treningi, które czasem nakładały się na siebie i wymagały rezygnacji, którejś z grup młodzieży oraz przejściu na inny dzień. Nauczyciele quidditcha, zatem doszli zgodnie do porozumienia, że potrzebują trochę dodatkowego miejsca na mini boisko, gdzie można przeprowadzać rozgrzewkę i uczyć zawodników jakiś ciekawych manewrów! Zatem nie zastanawiając się długo poprosili dyrektora o zagospodarowanie części błoni. Tak też się stało.
Zatem to tutaj znajdziesz mniejsze boisko, które ogrodzone jest wysokim płotkiem, który zdobią herby czterech domu Hogwartu. Niestety boisko nie jest wyposażone we własne szatnie czy składzik, w którym przechowywane są kafle, zastępcze miotły czy ochraniacze i to jest główna niedogodność, z którą należy się uporać, czyli należy korzystać z dobudówek głównego boiska i tam pozostawiać swoje rzeczy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Maj 20 2016, 22:36

Cieszyła się, kiedy dostała list z powiadomieniem o treningu. Nareszcie będzie miała okazję poćwiczyć. Co prawda ostatnio strzeliła bramkę - jedyną podczas meczu. Ale to w sumie niczego nie dowodziło. Nie czuła się wystarczająco dobra i taka nie była. Dlatego właśnie tu przyszła, bo chciała to zmienić. I być lepsza, albo najlepsza.
Na razie jednak wkroczyła na boisko. Wciąż niezbyt komfortowo czuła się w sportowym stroju, odcień też nie był najkorzystniejszy. W ogóle nie prezentowała się najlepiej, szczególnie ze szkolną miotłą. Nadal nie skombinowała sobie nowej, a sądząc po wysokości ostatnich kieszonkowych, rodzice też nie palili się by ją jakoś szczególnie wspierać. W końcu niedługo wakacje...
Wysłuchała z uwagą słów kapitana, obejrzała pokaz i wzbiła się w powietrze. Obserwowała jak robili to inni. Aż w końcu przyszła jej kolej. Trzymając kafla pod pachą ostro poderwała miotłę do góry i wtedy... muszka wpadła jej do oka. Nim zdążyła opanować sytuację, grawitacja zrobiła swoje i dziewczyna spadła z miotły...

Łapta mnie...

4 :")
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2720
Dodatkowo : szukający, kapitan
  Liczba postów : 778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 23 2016, 15:17

Szło im średnio, ale Deven nie miał zamiaru się zrażać. Rasheed wyglądał na rozkojarzonego, co z pewnością nie było dobre, ale nawet będąc kapitanem nie miał dostępu do umysłów swoich zawodników, dlatego rzucił kilka słów zachęty i obserwował dalej.
Edmund wykonał tak piękną akcję, że Deven nie mógł powstrzymać okrzyku uznania i zaklaskał w ręce.
- Tak trzymaj, Edmund! - zawołał, mając nadzieję, że nowy zawodnik okaże się równie skuteczny podczas gry, jak na treningu.
Za to Saga... z trudem utrzymała się na miotle, kiedy coś wpadło jej do oka. Czujny Quayle szybko zanurkował i w ostatniej chwili zdążył rzucić na dziewczynę zaklęcie, które sprawiło, że łagodnie uniosła się w powietrze, zamiast rozbić o ziemię. Pokręcił głową, patrząc na nią z niepokojem, ale uśmiechając się lekko.
Teraz przyszła kolej na niego. Nie chciał się zbłaźnić przed resztą drużyny, dlatego skupił się ii... wyszło mu lepiej niż mógł przypuszczać. W pięknym stylu wykonał beczkę i podał kafla do innego zawodnika z takim wdziękiem i lekkością, że sam był w szoku. Z zadowolenia zrobił jeszcze jedną beczkę. Chyba o jedną za dużo, bo trochę mu się zakręciło w głowie, ale niech tam!

Kiedy już wszyscy wykonali ćwiczenie, Deven odchrząknął i ponownie zabrał głos.
- Okej, to teraz coś dla pałkarzy, ale nie tylko. Ćwiczenia z tłuczkiem. Macie za zadanie odbić go pałką tak, aby przeleciał przez obręcz - to mówiąc wyczarował metalową obręcz o średnicy około metra, która wisiała spokojnie w powietrzu. Odetchnął głęboko, po czym wypuścił tłuczka i szybko uderzył w niego trzymaną w dłoni pałką. Nie wyszło dokładnie tak, jak zamierzał, bo piłka odbiła się od obręczy i pomknęła w stronę Indianina, jednak ten nie stracił głowy i potężnym ciosem uderzył tłuczek, który tym razem przeleciał ładnie przez środek obręczy. Uśmiechnął się do swojej drużyny. - To niezłe ćwiczenie na celność. To kto następny?

Kostki:
 

Jeśli ktoś się spóźnił, może spokojnie zrobić też I część treningu. Trening zakończę... powiedzmy za tydzień, 30 maja, i wtedy rozdam punkciki.

Kostka na beczkę: 5
Kostka na tłuczek: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Oslo, Norwegia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 176
  Liczba postów : 314
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10512-atria-amelia-ashworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10536-animagiczny-anonimowy-alkoholik#289574
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10529-lisner
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10537-atria-amelia-ashworth#289575




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 23 2016, 20:59

Atria zjawiła się na treningu po tym, jak otrzymała list od Devena, choć szczerze powiedziawszy, to nie miała na to w ogóle ani trochę ochoty. Jeśli kiedykolwiek miała jakikolwiek humor, to spotkanie z ojcem zdecydowanie go popsuło. Skoro i tak nie miała wpływu na swoje decyzje, bo ojciec podejmował je za nią, to po co w ogóle miała robić cokolwiek więcej niż to, czego od niej wymagał. Wysłuchała kolegi, a gdy przyszła jej kolej wykonała zadanie na tyle poprawnie, że nikt się nie mógł do tego przyczepić, jednak doskonale wiedziała, że takie podanie, jakie zaprezentowała przed chwilą, w czasie meczu poskutkowałoby stratą kafla. Po raz pierwszy w życiu wzruszyła ramionami do swoich myśli.
Zadanie z tłuczkami też nie poszło jej fenomenalnie. Niby trafiła w tłuczek, ale jak nigdy użyła za mało siły. I wredna magiczna kulka, zamiast przelecieć przez poręcz zawrócił i uderzył ją w brzuch. Skrzywiła się tylko lekko, będąc przyzwyczajoną do gorszych ciosów, jednak fakt, że tak marnie szedł jej trening tylko pogarszał jej parszywy humor.

beczka 6
tłuczek 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5220
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Maj 24 2016, 21:39

Skoncentrowany na swojej porażce, nie zapominał o obserwowaniu boiska. Spadająca z miotły Saga nie wróżyła niczego dobrego ich ostatniej grze w tym sezonie, ale wyjątkowo nie komentował. Też parę razy zdarzyło mu się spaść z miotły, a niepopisanie się podczas wykonywania beczki chyba zamknęło mu usta skuteczniej niż cokolwiek innego, więc po prostu patrzył jak Deven ją łapie, samemu będąc zajętym obracaniem w dłoniach kija pałkarza. Kiedy Indianin przedstawiał im następną część treningu, gdzieś w trakcie pojawiła się Atria. Ślizgon zmierzył ją ostrożnym spojrzeniem, jakby zastanawiał się co o niej sądzić, ale zignorował ją w typowy dla siebie sposób, koncentrując się na pętli oraz tłuczku. To było zadanie dla niego i miał świadomość tego, że nie ma prawa go spieprzyć. Szczęśliwie okazało się, że niepotrzebnie się martwił. Niewiele brakowało do tego, aby uderzył piłką w metalową obręcz, ale uznał, że to dlatego, iż postanowił podkręcić tłuczka. Nie poleciał on po linii prostej, a śmignął przez pętlę zmieniając kierunek już podczas lotu. Cóż, technika nie była ważna, liczył się ostateczny sukces.

5


______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Islandia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 438
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12513-saga-demantur?nid=4#337640
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12526-saga-o-ludziach-magii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12543-poczta-sagi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12535-saga-demantur




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Maj 27 2016, 19:25

Świadomość, że zaraz rozbije się o ziemie, odebrała jej zdolność reagowania. W końcu mogłaby wyciągnąć swoją różdżkę i wszystko byłoby w porządku. Zamknęła oczy, przygotowując się na ból, kiedy... zawisła w powietrzu. Deven ją złapał. Kiwnęła głową z wdzięcznością, kiedy już znalazła się na ziemi. Spróbowała odwzajemnić uśmiech, ale wyszedł wyjątkowo blado, jak skrzywienie. Bała się spojrzeć w górę na kolegów z drużyny. Taka gafa na jej pierwszym treningu... Wzięła głęboki oddech uspokajający i uniosła się w górę na miotle. Akurat kiedy kapitan zapowiedział nowe zadanie. Może tym razem pójdzie jej lepiej.
Trzymając kurczowo pałkę odbiła mocno tłuczka. Czyżby znowu nie wyszło? Aż tak zestresowała się tym upadkiem? Tłuczek odbił się od obręczy i zmierzał w jej stronę. O nie, tym razem nie da się zrzucić z miotły. Wzięła zamach i odbiła go z powrotem. Idealnie. No cóż, cela nie można Sadze odmówić, szczególnie kiedy się wkurzy. Zadowolona poprawiła związane włosy.


6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2720
Dodatkowo : szukający, kapitan
  Liczba postów : 778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Maj 31 2016, 21:31

Deven pokiwał z zadowoleniem głową, rzucił kilka uwag do poszczególnych zawodników, nie starając się nikogo zniechęcić czy upokorzyć. Zdawał sobie sprawę, że to fatalna taktyka. Zdecydowanie bardziej mu zależało na dobrych relacjach wewnątrz drużyny niż skupieniu się tylko i wyłącznie na wygranej. Pewnie, była ważna, nawet bardzo, ale Quayle wiedział, że jeśli każdy będzie grał dla siebie i swojej chwały, niewiele zdziałają.
Cały czas zdawał sobie sprawę, że jako kapitan ma znacznie mniejsze doświadczenie niż Shenae, dlatego naprawdę się starał podnosić morale drużyny.
- Powinniśmy wybrać się kiedyś wszyscy do "Trzech Mioteł" na piwo - rzucił jeszcze z uśmiechem, po czym podziękował wszystkim za trening i ruszył w stronę szatni.

z/t dla wszystkich
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Norwegia, Kristiansand
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 442
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12782-yngve-lsnedahl#344813
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12784-yngve-magnus#344824
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12783-sowka-hanne#344823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12785-yngve-magnus-lsnedahl#344826




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Sty 14 2017, 00:55

Ominął tyle treningów Quiddicha, że powinien rozpaczać, jednak nie był tak zapalonym graczem. Wyrzucał sobie, że z takim podejściem niczego nie osiągnie, fakt, ale to wciąż nie było użalanie się nad sobą i nie doprowadzało do prób samobójczych. Wreszcie Norweg zmotywował się i gdy pogoda trochę polepszyła, czyli nie musiał martwić się zbyt wielkim wiatrem i mgłą, wyszedł na błonia.
Nie miał odpowiedniego stroju, dlatego ubrał się po prostu wygodnie, żeby w każdej chwili móc wykonać unik. Nie zabrał ze sobą tłuczków, ponieważ wiedział, że potem by ich pewnie nie złapał. Wziął za to kafel i miotłę, żeby poćwiczyć rzuty, a także utrzymywanie piłki w grze w każdej pozycji.
W tej chwili nie padało, jednak ziemia pod boiskiem pokryta była kałużami z roztopionego śniegu. Buty Norwega przemiękły i musiał rzucić na nie zaklęcie wysuszające. Zaraz wsiadł na miotłę i uniósł się wysoko. Zatrzymał się w odległości kilkudziesięciu metrów i rzucił do obręczy. Zaczynał od prostych rzeczy, na rozgrzewkę. Pierwsze kilka razy trafił, w końcu potrafił grać. Gdy zaczął się oddalać albo zniżać lub podlatywać wyżej, zadanie stało się trudniejsze. Początkowo nie szło mu w ogóle, dopiero po jakimś czasie załapał, z jaką siłą i w które miejsce powinien rzucać, aby kafel poleciał tam, gdzie chciał.
Gdy piłka spadała, przywoływał ją zaklęciem. Różdżka wiele ułatwiała.

@Flora M. Louzar (:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Sty 18 2017, 00:45

Pewnego dnia, jakiś czas po zmianie lekarza i odstawieniu leków, postanowiła zrobić krok do przodu w swojej manii prześladowczej. Nie planowała oczywiście wsiadać na miotłę, bo to byłoby najgłupszym co mogła zrobić, jednak uznała, że spróbuje zbliżyć się do boiska. Brzmi dziwnie? Po wypadku bała się wszelkich mioteł i boisk, na widok których dostawała napadów paniki. To utwierdzało Florę z kolei w smutnym przekonaniu, że już więcej nie zagra i jej marzenie o reprezentacji faktycznie legło w gruzach.
Było dość zimno, więc ubrała się "na cebulkę" a potem powolnym krokiem skierowała się w miejsce, które widziała ostatni raz przed wypadkiem. Od tamtej pory skutecznie omijała ten teren i mecze, które sprawiały jej ból. Nie wiedziała właściwie jak ma się przemóc. Weszła na rozległy teren i rozejrzała się dookoła. Co prawda małe boisko znajdowało się kawałek za tym oficjalnym, jednak jej to nie robiło różnicy. Początkowo nie dostrzegła nawet latającego nad nią chłopaka, dopóki piłka nie upadła tuż obok niej. Wzięła ją w ręce, oglądnęła i uśmiechnęła się ponuro.
Jednocześnie z tym w głowie Puchonki pojawił się mały przebłysk, dość niemiły, bo dokładnie z chwili, w której spadała z miotły z kilkunastu metrów wysokości. Tym razem też upadła, na śnieg, kuląc się z niewielkim zdezorientowaniem wymalowanym na jej twarzy i płaczem na końcu nosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Norwegia, Kristiansand
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 442
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12782-yngve-lsnedahl#344813
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12784-yngve-magnus#344824
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12783-sowka-hanne#344823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12785-yngve-magnus-lsnedahl#344826




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Sty 31 2017, 20:19

Tak się ukrywasz, że nie wiem, czy jesteś xD.

Gdyby nie spadająca piłka, nie zauważyłby obecności dziewczyny. Wcale nie patrzył na boisko, nie interesowali go przemierzający błonia ludzie. Wzrok skupiał na kaflu, który częściej lądował gdzieś daleko za obręczami niż bliżej, a jeszcze rzadziej poza bocznymi liniami. Ale stało się. Przyciągnął piłkę tak niechlujnie, że uderzyła w boczną obręcz i odbiła się w bok. Odszukał ją spojrzeniem i chciał przywołać, ale – jak się zorientował – ktoś trzymał ją w rękach. Z daleka nie potrafił stwierdzić, kim jest ta osoba. Zauważył jedynie długie włosy i żółte szaty – to musiała być jakaś Puchonka. Normalny człowiek pewnie by krzyknął, żeby podać mu kafel, ale nie Yngve, dlatego Ślizgon musiał zniżyć lot.
Wszystko szło dobrze, dziewczyna nie planowała nagle odrzucać mu piłki, niczego też do niego nie krzyczała, więc gdy lądował na ziemi, wydawało mu się, że szybko poprosi o oddanie przedmiotu i wróci do treningu (a może nawet uda mu się przekonać dziewczynę do wspólnej gry), ale wtedy jakby na jej twarzy pojawił się szok i po chwili, nim Yngve zdążył zareagować, ciało zwiotczało i upadło prosto w śnieg. To wystarczyło, żeby Norwega wmurowało. Miotła wypadła mu z rąk, a on stał i tylko patrzył. Nie było nikogo dookoła, dlatego musiał wreszcie zareagować, chociaż nie wiedział jak.
Podszedł do @Flora M. Louzar i przykląkł, a potem, gdy nie mógł zobaczyć twarzy, złapał ją za ramiona i odchylił tak, żeby to zmienić. Spojrzał niemo, znacząco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Sty 31 2017, 20:42

Puchonka bardzo nie lubiła nagłych przebłysków z przeszłości, bo przeważnie wtedy zachowywała się jak niespełna rozumu, mdlała albo padała na ziemię i nigdy, ale to nigdy nie wiedziała co powiedzieć osobie, która się nią zainteresuje. Nie każdy znał jej historię, a Flora po prostu nie miała siły od nowa wałkować tego tematu.
Teraz bardzo powoli dochodziła do siebie, jednak nie zauważyła nadchodzącego z niedaleka Ślizgona do momentu, w którym niemal nią potrząsnął. Nie znała go, chociaż wiedziała na jego temat kilka podstawowych rzeczy.
- W porządku... jest w porządku, nie przejmuj się - powiedziała półszeptem, czując jak zaschło jej w gardle, a potem z jego pomocą (lub i bez) podniosła się z ziemi. Otrzepała ubranie, chwytając przy okazji piłkę Yngve.
- Rób większy zamach. Pociągnij rękę płynnie za ramię, do tyłu a potem z całej siły celuj w bramkę - poradziła spokojne, oddając mu jego własność. Nie chciała tak wprost proponować krótkiej lekcji, zwłaszcza, że i tak ledwo stała o własnych nogach.

/ukrywam, ale jestem i czekam cierpliwie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Norwegia, Kristiansand
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 442
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12782-yngve-lsnedahl#344813
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12784-yngve-magnus#344824
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12783-sowka-hanne#344823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12785-yngve-magnus-lsnedahl#344826




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Lut 09 2017, 23:18

Przez chwilę panikował. Nie wiedział, jak się zachować ani jak sprowadzić pomoc, jednocześnie nie ruszając się z miejsca. Słyszał, że można wysłać w tym celu patronusa, ale tak, tylko słyszał, a to była jednak wiedza niewystarczająca. Cały proces przekazywania wiadomości był tak abstrakcyjny, że w tej chwili nie mieścił się Ślizgonowi w głowie. Podejmowanie decyzji szło mu tak topornie, że dziewczyna zdążyła się ocknąć i dokładnie się mu przyjrzeć. Z pewnością zapamięta skonsternowanie i niepewność na jego twarzy.
Odezwała się półszeptem, tak cicho, że z tego wszystkiego pewnie by jej nie usłyszał, ale nie musiał. Skupiał się na jej twarzy, widział każde drgnięcie warg czy powieki, obserwował mimikę i nie mógł się nadziwić, że tyle z niej wyczytał. Tylko dzięki temu zawczasu zorientował się, że dziewczyna będzie się podnosić, i zdążył się odsunąć i rozprostować nogi.
Nie zabrał ze sobą notatnika, dlatego z zabezpieczonej przed urazami kieszeni wyjął różdżkę i napisał nad swoim prawym ramieniem.
Na pewno nic ci nie jest? Nie kręci ci się w głowie? Wciąż był czujny, uważny. Dziewczyna w każdej chwili mogła zachwiać się i upaść. Co prawda bazował tylko na własnym doświadczeniu, więc wszystko, czym się martwił, mogło tak naprawdę nie stanowić zagrożenia.
Dziewczyna, zamiast mu odpowiedzieć, od razu przeszła do tematu Quiddicha i podrzuciła mu kilka cennych wskazówek. Chłonął wiedzę, skoro mógł – nawet takie uwagi mogą sprawić, że podczas meczu pójdzie mu lepiej.
Dziękuję, zapisał i odebrał piłkę. Wciąż stał niezdecydowany w miejscu. Zamach i siła podstawą dobrego rzutu, tak? Grasz w Quiddicha? Na jakiej pozycji?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Skąd : Zakynthos, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 84
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 97
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13909-flora-melete-louzar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13913-bogini-kwiatow-i-zametu#367826
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13914-ligia#367828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13911-flora-melete-louzar#367823




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Lut 12 2017, 14:24

Puchonka pokręciła przecząco głową, jednocześnie to samo gestykulując rękami. Wszystko było w porządku, poza tym, że dostała nagłego powrotu wspomnień, bolesnych zresztą. Rozejrzała się dookoła, spoglądając na koniec na chłopaka.
- Już nie gram. Kiedyś byłam obrońcą - powiedziała spokojnie, czekając, aż Yngve przetrawi podaną mu informację. Nie wiedziała dlaczego jeszcze nie mieli okazji ze sobą rozmawiać, ale wynikało to chyba z tego, że Flora po prostu bała się wszystkich osób, które byłyby ją w stanie jakoś zrozumieć. W tym przypadku jedno i drugie miało kiedyś poważny wypadek, który zaważał na ich dalszym życiu i losie.
- Nie wiedziałam, że grasz... ale ja niewiele wiem o uczniach - odezwała się, przesuwając wzrokiem po jego twarzy. W porównaniu z nią, chłopak nie wyglądał na specjalnie nieszczęśliwego, za co podświadomie zaczęła go podziwiać.
- Mogę ci doradzać, jeśli masz ochotę - uśmiechnęła się, wsuwając zmarznięte dłonie do kieszeni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Norwegia, Kristiansand
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 442
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12782-yngve-lsnedahl#344813
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12784-yngve-magnus#344824
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12783-sowka-hanne#344823
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12785-yngve-magnus-lsnedahl#344826




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Lut 16 2017, 02:57

Nie do końca jej wierzył, kiedy kiwała głową w odpowiedzi. Może i upadła na śnieg, jednak to też nie było najzdrowsze. Mogła się w każdej chwili przeziębić. Poza tym wyglądało to tak, jakby jednak głowa ją bolała. Rzucił zaklęcie na kawałek ziemi i śnieg się rozpuścił i na jego miejscu można było bezpiecznie usiąść. Siła magii.
Wskazał na przygotowany kawałek i spojrzał na Puchonkę znacząco. Oczekiwał, że usiądzie tam i chwilę porozmawiają. Potem mogą przejść do treningu albo iść na spacer, ale w tej chwili zależało mu na… jej bezpieczeństwie? Tak powinien to nazwać, chociaż to nie była troska, która okazywał w stosunku do Ingrid. Teraz ogarniała go przede wszystkim obawa.
Miałaś chyba dużo roboty, zapisał. Kiedy oglądał mecze, nie mógł wyjść z podziwu dla skupienia graczy. Ścigający robili najwięcej, ale to od obrońców wiele zależało. W końcu wszystkie straty punktów odbijały się na końcowym wyniku. Czemu już nie grasz? Pytanie padło dopiero po tym, jak przetrawił informację. Wszystko było w czasie przeszłym.
Kiedy zaczęli rozmawiać o nim, nie wiedział dokładnie, jak odpowiedzieć.
Gram od… niedawna. Zawahanie było wyraźnie widoczne w wiadomości. Jeszcze nie wystawili mnie w meczu. – Dodał to tylko po to, żeby dziewczyna nie przejmowała się tym, że go nie zna. Byłbym wdzięczny. Wszystkiego uczę się prawie od podstaw. Skrzywił się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 421
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Kwi 22 2017, 18:58

Odziana w swoją quiddichową koszulkę, taszcząc miotły i skrzynię z piłkami weszła na płytę boiska. Decyzja o tym, żeby zorganizować trening, była tak spontaniczna, że Gemma sama nie do końca wiedziała jaki ma plan. Działać jednak trzeba było szybko. Liczyła też na pomoc @Alice Månen-Findabair.
Usiadła na skrzyni twarzą w stronę zamku. Miała nadzieję, że Puchoni jej nie wystawią i że kompletowanie drużyny będzie łatwiejsze niż szukanie członków zespołu. Nie mogła się oprzeć wrażeniu, że jej żywot to ostatnimi czasy ciągła rekrutacja.
Szczerze powiedziawszy nie była za bardzo rozeznana w tym, czy wśród Puszków są jakieś miotlarskie talenty, nie chciało jej się jednak wierzyć, że w tak dużej grupie nie znajdzie się 5 osób, które przynajmniej siedziały kiedyś na miotle. Już nawet nie chodziło o to, żeby zwyciężać. Potrzebowała drużyny Spartan, którzy do samego końca będą bronić dobrego imienia Hufflepuffu, nawet jeżeli z góry będzie wiadomo, że nie mają szans na wygraną.

.........................................
Tak jak napisałam w listach, trening oficjalnie zaczynamy we wtorek, z tym, że nie o 17, a jakoś koło 22. Napiszcie w pierwszym poście, na jaką pozycję byście chcieli, ile macie punktów, jakie doświadczenie ma postać z miotłą itp. Żebym mogła ułożyć jakieś sprawiedliwe kostki.
Osoby, które figurują w spisie drużyn, dostają się do drużyny z automatu c: Możecie jeszcze oszukać i się wpisać teraz ;) Zapisujcie się na rezerwy, bo dużo osób tam będących nie daje znaku życia.

______________________


twMistletoEn



rockin'aroundchristmas tree


Ostatnio zmieniony przez Gemma Twisleton dnia Sro Kwi 26 2017, 00:09, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 394
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Kwi 22 2017, 20:56

TRENING! Tak! Znaczy… treningo-rekrutacja… ale trening! To było coś, czego dziewczyna potrzebowała tak bardzo. Ekscytacja jaka ogarnęła całe jej ciało nie pozwalało jej usiedzieć na miejscu. Drużyna Puffków była słaba. Mało… aktywna. Właśnie dlatego udało jej się dosyć szybko dostać na pozycję szukającego. Może nie była wybitna w te klocki, ale nie umiała się poddawać i walczyła do samego końca. Jeżeli @Gemma Twisleton uzna, że najlepszym treningiem będzie zaharowanie ich na śmierć, ona z uniesioną głową będzie zdychać!
Kiedy tylko dotarła do Hogwartu pobiegła najdłuższą drogą na boisko. Czuła jak serce jej wali, a całe ciało reaguje na zmęczenie. Oddech był nierówny, a ona czuła się usatysfakcjonowana. Wzięła swoją nową miotłę i ruszyła już spokojnie w stronę boiska. Już z daleka dostrzegła Gemmę i z szerokim uśmiechem wystartowała biegiem do dziewczynie.
- Cześć kapitanie! – krzyknęła już z daleka wymachując zbyt entuzjastycznie rękami. Miejmy nadzieję, że dziewczyna nie rozwali w ten sposób miotły. W końcu zatrzymała się przed panną Twisleton i z błyszczącymi oczami wyprostowała się gotowa do działania – Mogę w czymś pomóc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 608
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 993
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Kwi 22 2017, 21:50

Bridget nie była najlepszym graczem Quidditcha, ale kiedy usłyszała, że Gemma została kapitanem i planowała zrobić nowy nabór do drużyny, nie mogła siedzieć spokojnie w pokoju wspólnym. Początkowo szła na boisko wyłącznie żeby popatrzeć na zmagania kolegów i koleżanek z domu na treningu rekrutacyjnym, ale w rezultacie postanowiła spróbować swoich sił. Jeśli jakimś cudem udałoby się jej dostać do drużyny, najpewniej i tak siedziałaby na rezerwie, bo jej umiejętności były niemal zerowe. Oczywiście, że siedziała kiedyś na miotle, nawet radziła sobie całkiem nieźle, uważała jednak, że Quidditch był zbyt brutalnym sportem jak na jej gust i zdecydowanie za bardzo bała się złamania ręki, nosa czy bolesnego upadku z miotły. Złapała jednak jakąś szkolną zmiataczkę i zjawiła się na mniejszym boisku, na którym stała już sama Gemma oraz Alice.
- Hej dziewczyny! - przywitała się, machając do nich już z daleka. Nie spieszyła się z podchodzeniem do nich, rozglądając się w międzyczasie naokoło. - Wow, mnóstwo czasu minęło, odkąd byłam na boisku na dole - powiedziała zgodnie z prawdą. - Wiecie, czy przyjdzie dużo osób? - spytała jeszcze z czystej ciekawości. Osobiście nie rozmawiała z nikim o tym naborze do drużyny, toteż nie miała pojęcia, kogo mogły się tu spodziewać.

W kuferku okrągłe zero, miotły nie posiadam, pozycja raczej ścigająca i najpewniej rezerwa, bo praktycznie zerowe doświadczenie. Ale jak coś to mogę być cheerleaderką!

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 13
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 33
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Kwi 25 2017, 21:39

Im cieplej było na zewnątrz, tym przyjemniej spacerowało się po błoniach. Młodzieniec uwielbiał spędzać czas na świeżym powietrzu, rozkoszować się przyjemnym wiaterkiem i zapominać o swoich obowiązkach. Było to odprężające, a tego właśnie potrzebował. Po aferze w pokoju wspólnym musiał jakoś pozbyć się stresu, który ciążył mu na barkach. To straszne, ale trzynastolatek bał się pokazać na oczach starszych rówieśników z domu.  
Przypadkiem przechodząc obok boiska, usłyszał jakieś krzyki dobiegające zza płotu. Pewnie ktoś się dobrze bawił, skutecznie przyciągając uwagę trzynastolatka. Ciekawość nie pozwoliła mu przejść obojętnie. Zajrzał ukradkiem i dostrzegł trzy dziewczyny, a wśród nich niedawno poznaną Gemmę. Westchnął cicho pod nosem, wzruszył ramionami i śmiało ruszył przed siebie, z delikatnym uśmiechem na twarzy.
-Heyo Gemma! – krzyknął dosyć głośno i uniósł rękę, by jej pomachać. Ciekawe czy jeszcze go pamiętała. Podbiegł szybko bliżej do nich i spojrzał z dołu na dziewczyny. Jak on tego nie znosił. Przez niewielki wzrost, wszyscy traktowali go jak małe dziecko. Uśmiechnął się lekko, ale jak zawsze bardzo uroczo i przeczesał jedną dłonią włosy.
-Co robicie? – spytał zerkając na pozostałe dwie dziewczyny. Raczej nie wierzył, że dziewczyny mogły zając boisko do jakiś babskich zabaw, więc czemu miałby się nie przyłączyć. Przecież mu nie odmówią, prawda? Zawsze to jakaś odmiana, poza tym przyda mu się dobra zabawa.

Kuferek: 16 - w sumie to nigdy jeszcze nie zagrał w normalnego quidditcha, ale dla zabawy lata już od jakiegoś czasu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
Dodatkowo : Nie żyje
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14383-nebraska-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14388-nebbie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14398-nebbie#381340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14384-nebraska-jones#380779




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 26 2017, 00:13

To Gemma dała jej cynk, żeby wpadła na trening Puchonów chociaż popatrzeć, co się dzieje. Nebraska była pozytywnie nastawiona, bo jeśli chodziło o Quidditch, czuła się całkiem swobodnie. Nie była wybitna na miotle, ale miała przecież połowę genów swojej matki, zawodniczki z Os z Wimbourne, więc zdecydowanie tkwił w niej pewien potencjał. Zaraz po przybyciu do Hogwartu zgłosiła się do gryfońskiej drużyny Quidditcha, ale kiedy przyszło co do czego, treningi się zwyczajnie nie odbywały, więc chciała skorzystać z okazji. Przybyła na mniejsze boisko Quidditcha nieco po czasie, a na miejscu dostrzegła trzy starsze Puchonki, w tym Gemmę oraz jakiegoś chłopca, do którego uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Cześć, jestem Nebbie - przywitała się ze wszystkimi. - Tłumów tu nie przywiało, ale i tak macie lepszą organizację niż Gryfoni - skomentowała jeszcze frekwencję na treningu. Ale nie będzie wybrzydzała, lepszy rydz niż nic.
Warto też wspomnieć, że przyszła na trening ze swoim własnym Nimbusem 2001.

kuferek: 10 (+4)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 421
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 26 2017, 00:46

Rozpromieniła się widząc z daleka Alice. Uniosła obie ręce i pomachała jej wesoło.
- Pewnie, że możesz – odpowiedziała na propozycję pomocy i pochyliła się w jej stronę i przyznała się zduszonym szeptem:
- Nie mam pojęcia co robić.
W ogóle nie spodziewała się tej funkcji kapitana. Jeszcze kilka lat temu nie umiała nawet chodzić prosto, a wszelki ruch, poza ćwiczeniami korekcyjnymi pozostawał w strefie marzeń. Fakt, że zawzięła się na uprawianie sportu nieziemsko, ale i tak zdawała sobie sprawę z tego, że objęcie przez niej dowodzenia drużyną, świadczyło tylko o tym, w jak beznadziejnej kondycji znajdował się aktualnie Hufflepuff.
Siedziały chwilę razem, a Gemma co chwilę zerkała na zegarek na kostce. W końcu zobaczyły jakąś postać zmierzającą w stronę boiska.
- Yaaaay, Bri! – krzyknęła, rozpoznając dziewczynę – Nie mam pojęcia… Mam nadzieję. W każdym razie super, że ty jesteś!
Czekały we trójkę, a Gemma już nie puszczała nogi, patrząc to na zegarek, to w stronę zamku. Osiemnasta minęła, ale nikt inny nie nadszedł.
- Kwadrans studencki – uśmiechnęła się do dziewczyn, próbując ukryć swoje zdenerwowanie. Musieli przyjść. Może nie była wymarzonym kapitanem, ale musieli…
Nie przyszli, chociaż czekała nawet 20 minut. W końcu się poddała. Zeskoczyła ze skrzyni i klasnęła w dłonie.
- No dobra – oznajmiła z entuzjazmem. Tylko ona widziała jak bardzo było jej teraz przykro i bardzo dobrze. Bridget i Alice na pewno również były zawiedzione, więc jej żale tylko by to spotęgowały. Od tego tu była, nie? Od podnoszenia na duchu i zagrzewania do boju – Wyszło jak wyszło, no ale ich strata – nigdy nie przyznałaby głośno, że Puchoni dali ciała, nie przyznałaby się, że tak myśli nawet przed samą sobą, chociaż wszystkie trzy dobrze wiedziały, że reszta Borsuków po prostu ich wystawiła – My i tak w coś zagramy, tylko muszę chwilę pomyśleć.
To nie było łatwe. Co niby miały rozegrać we trójkę? Głupiego Jasia?
Z rozmyślań wyrwał ją chłopięcy głos.
- Cześć Młody – zawahała się, zastanawiając się czy przyznawać się, że to miał być trening. Lubiła dzieciaka, ale nie chciała żeby ktokolwiek myślał źle o Puchonach, nawet jeżeli na to wyjątkowo zasłużyli – Trening indywidualny – wymyśliła, nie oddalając się za bardzo od prawdy – Bri chce dołączyć do drużyny, więc z Alice trochę jej pomagamy – ponownie zawiesiła głos. Na boisku, Ślizgon teoretycznie był wrogiem, ale we czwórkę mogli już coś ugrać – W sumie to nie będziemy omawiać żadnych strategii, więc może chcesz dołączyć, ślizgoński szpiegu – puściła do niego oko i wskazała miotły, które przywlekła na boisko wcześniej.
- Okej! Plan mam taki… - zaczęła, ale ponownie ktoś jej przerwał – Nebbie! – z tego wszystkiego zapomniał, że mówiła jej o treningu. Jak dobrze, że to zrobiła - w piątkę było jeszcze lepiej. Wtedy Alice mogłaby spokojnie zając się ćwiczeniem na własnej pozycji, a nie bezsensownie bawić w ścigającą – Super, masz swoją miotłę? No to grasz z nami. Dobra ludzie! Szybka rozgrzewka, żeby sobie nikt nic nie naciągnął, a ja w tym czasie, ułożę sobie ułożę to wszystko w głowie.

Już rozgrzani zebrali się przy skrzyni, a Gemma zaczęła im tłumaczyć zasady, wymyślonej na szybko gry.
- Mamy 3 drużyny: ja i Bri pierwsza, Nebbie i Monte druga, i Alice trzecia. Nasza czwórka podaje sobie kafla. Pięć podań między drużyną to punkt. Alice – ty jesteś szukającą, za każde złapanie znicza też masz punkt. Jak złapiesz, to wypuszczasz, liczysz do 10 i łapiesz znowu. Dookoła nas będzie latał jeden tłuczek – podała pałkę Findabear i tylko jej – żeby nie było Ci za łatwo, będziesz też pałkarzem. Wiem, że to normalnie nie twoja bajka, ale w zamian będziesz mogła naparzać w nas, żebyśmy nie zdobyli więcej punktów i bronić samej siebie. Wszystko jasne? To zaczynamy! – wypuściła piłki i razem wzbili się w powietrze.

Kuferek: 9 (+1 koszulka)

--------------------------------------------------------------
W praktyce:

Kafel gdzieś tam sobie lata, więc kto pierwszy ten lepszy c:

Kostki Alice:
 

Kostki reszty:
 

Za każde 4 pkt w kuferku, jeden przerzut.
Gramy, dopóki nam się nie znudzi ;p

______________________


twMistletoEn



rockin'aroundchristmas tree
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 13
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 33
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 26 2017, 01:37

-Wolę jednak Monte. – mruknął z lekkim lecz zabawnym oburzeniem w głosie. Nie lubił, gdy wytykano mu niski wzrost czy młody wiek. Przecież to nie jego wina, że pomiędzy nimi było kilka lat różnicy. Mimo wszystko, zazwyczaj starał się nadrobić swoje braki. W niektórych dziedzinach nawet dobrze mu to wychodziło. Na tle swoich rówieśników bardzo się wyróżniał i chyba lubił to. Mógł pochwalić się zarówno urodą, jak i wynikami. Szczególnie jeśli chodziło o miotły. Jeśli mógł powiedzieć, że jest w czymś dobrym, to trzynastolatek na pewno świetnie latał.
Uśmiechnął się lekko na propozycję gry. Skoro nie udało mu się z grą dla ślizgonów, to dlaczego miałby nie spróbować na treningu Hufflepuffu. Zawsze to jakieś przyjemne doświadczenie, chociaż gdyby ktoś go teraz zobaczył, to nie skończyłoby się dobrze dla chłopaka. Trudno, nie przejmował się tym, bo niestety i tak startował z przegranej pozycji.
-Spoko… To pokażcie co umiecie. – wyszczerzył nieco szerzej zęby, rzucając wyzwanie puchonkom. Powoli podszedł po jakaś starą miotłę. Szkolny sprzęt do najlepszego nie należał, ale nie przeszkadzało to chłopakowi. Nawet wręcz przeciwnie, bo dzięki temu mógł dużo bardziej pochwalić się swoimi zdolnościami, a nie tylko wystrzałową miotłą. Usiadł bokiem na magicznym, drewnianym patyku i powoli lewitując zbliżył się do dziewczyn, gdy pojawiła się kolejna osoba. Korzystając z okazji, uniósł się nieco wyżej na miotle, tak by znaleźć się na wysokości ich twarzy. Tak przynajmniej nie spoglądały na niego z góry. Niestety, na rozgrzewkę musiał z niej zeskoczyć.
-No dobra, a co z nagrodą dla wygranych? – spytał, gdy wznosili się w powietrze. Rozejrzał się za piłkami i nie czekając na resztę, szybko złapał za kafel.
-Chciałbym mieć coś więcej, niż tylko satysfakcję z pokonania was. – zaśmiał się cicho i o mały włos nie spadł z miotły uderzony przez tłuczek. Wredna piłka przeleciała mu tuż przed twarzą. Chyba powinien bardziej uważać, a już na pewno wziąć tą grę na poważnie, bo może być niebezpieczna.
Rozejrzał się za rudowłosą koleżanką z drużyny, ale pierwszy rzut chłopaka do najlepszych nie należał i niestety szybko stracił kafel.
-Ups…

Kostki: 3 i 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 608
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 993
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13874-bridget-hudson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13912-bridget#367825
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13915-bridget-hudson#367829
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 26 2017, 01:49

Bridget naprawdę nie wiedziała, czy to był dobry pomysł, żeby pakowała się na miotłę po tak długiej przerwie, ale jeśli by nie zaryzykowała, na pewno by się nie przekonała co do jego słuszności. Pierwszych kilka metrów przeleciała chwiejnie i niepewnie, starając się złapać równowagę i jednocześnie mieć na uwadze wszystko to, co działo się wokół. Alice krążyła szukając znicza, Gemma była niedaleko, ten mały ślizgon też i ruda Gryfonka. Ojej, zawiał wietrzyk i Bridget trochę zniosło na lewo, ale o dziwo znalazła się na dobrej pozycji, bo Monte chciał podać do Nebraski, a Bridget, będą w polu rażenia piłki, przejęła ją. Jej kariera w powietrzu nie trwała jednak długo, ponieważ dosłownie kilka sekund później oberwała tłuczkiem i kafel wyleciał jej z ręki. Cóż, i tak by nie dała rady podać do Gemmy, bo była za daleko i chyba nie widziała jej popisów.

kostki: 1, 1 XD

______________________


   
   
I know I said that I was doing good and that I'm happy now
I should've known when things are going good thats when I get knocked down

   

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Francja, Gelihan
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 324
  Liczba postów : 568
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6444-adrienne-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6446-adrienne-zaprasza
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6502-adi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7517-adrienne-lorrain#210708




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 26 2017, 04:58

Słyszałam o nowym kapitanie i zapewne nowym składzie. Co prawda za bardzo nie miałam ochoty na kolejne stłuczenia, ale trening przecież jeszcze nikomu nie zaszkodził, nie? Postanowiłam wpaść z czystej ciekawości ile to puchonów zebrało się na treningu, czy aby na pewno tylko i wyłącznie oni.
Weszłam na boisko i od razu rozejrzałam się po nim. No z pewnością sami żółci to nie byli obecni, ale co tam. Lepiej dla mnie, bo będę mogła poćwiczyć swoje wcześniejsze umiejętności. Miałam oczywiście ze sobą miotłę, bo jakby inaczej. W końcu przyszłam na trening to nie wypadało, żebym jej nie miała. - Cześć wam... - powiedziałam i rozejrzałam się po mniej i bardziej znanych twarzyczkach. Z tego co się orientowałam to chyba byłam jedną ze starszych osób, ale co tam. Najwyżej pokąże im jak naprawdę gra się w Quidditcha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Norwegia/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 394
Dodatkowo : animagia
  Liczba postów : 450
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13826-alice-manen-findabair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13832-blekitny-plomien-eee-po-prostu-zapraszam#366382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13830-piru#366380
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13828-alice-manen-findabair#366376




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 26 2017, 07:14

Ktoś kto się zna w miarę dobrze na mowie ciała i mimice twarzy, zawsze zauważy sprzeczne sygnały, jednakże, nawet jeżeli Alice by to zauważyła, to nie powiedziałaby nic. Nawet nic by z tym faktem nie zrobiła, wszakże Gumiś nie miał ochoty ukazywać to reszcie drużyny, co pokazywało, jak silnym trenerem jest. Prawdę mówiąc to mała puchonka była dumna z tego, że to właśnie ona nim została. Na początku głównie ze względu na determinację i zaangażowanie, jakie poświęcała temu treningowi, a później doszło jeszcze kilka rzeczy.
Wszystkich przybyłych przywitała gorącym, szerokim uśmiechem, szczęśliwa, że rośnie ich liczba. Szkoda tylko, że nie samym Borsuków, a mieszanki domów. Na całe szczęście pani Kapitan wymyśliła coś, co nie postawiło ich w złym świetle, a przede wszystkim dało możliwość normalnego treningu. Wzięła się za rozgrzewkę, na szczęście już wcześniej przygotowywała się do treningu, więc nie musiała zajmować się tym zbyt długo.
Opis zadania, przed jakim postawiła ją Gemma, było… Dziewczyna wzięła pałkę i spojrzała na nią widocznie zszokowana. Ona, ma… o mój boziu! Nie dość, że szukać znicza, co nie było takie łatwe przecież! A teraz jeszcze ma uważać na tłuczek! Znaczy się… z jednej strony to bardzo dobry trening, przyda się na meczu, ale czy to nie za dużo na pierwszy trening od tak dawna!? No cóż. Wzięła głęboki oddech i posłała Gemmie pełen determinacji uśmiechu.
- Dam radę! Najwyżej zginę – powiedziała z entuzjazmem i wskoczyła na miotłę. Wleciała próbując się skupić na tym, co się wokół niej działo i zanim weszła w swój trans obserwacji, poczuła, jak tłuczek uderza ją w plecy. Jęknęła z bólu i przytrzymując się mocniej miotły i robiąc fikołek, by móc uciec tłuczkowi. TO BOLI! Ze łzami w oczach złapała mocniej pałkę i zaczęła w obawie się rozglądać. Dasz radę, dasz radę! Logiczne było, że jak na razie nie będzie polować na znicz. Musi ogarnąć tłuczek, a dopiero później się bawić w poszukiwacza. Tyle dobrego, że już powoli wchodziła w grę, a co za tym idzie… będzie tylko lepiej! Spojrzała w dół i dostrzegła nową osóbkę.
- Kapitanie! - krzyknęła w jej kierunku i wskazała pałką na plamkę na boisku, która była @Adrienne Lorrain,

Kostki: 1, 2
Kuferek, bo nie napisałam: 0 (+5) XD

[Powinnam za to dostać bonusowy punkcik xD O ile nie zginę!]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Elstow, Bedfordshire
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 421
Dodatkowo : kapitan drużyny Huffu
  Liczba postów : 664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13545-gemma-harper-twisleton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13551-gemm-dobry-c#360801
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13553-gemma-harper-twisleton#360808




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 26 2017, 09:41

Nadal było jej bardzo przykro, ale wymyślenie nowej gry trochę poprawiło jej humor, a przynajmniej odwróciło uwagę od zmartwień. W głowie pomysł wyglądał pięknie, a jak to wszystko sprawdzi się w praktyce, miało się okazać.
Oprócz zabawy realizowała też troszeczkę swój chytry kapitański plan. Alice, która teraz musiała łapać znicza, skupiając się jednocześnie na tłuczkach, na pewno przyjdzie to o wiele łatwiej w prawdziwym meczu, kiedy tłuczki będą w głównej mierze zmartwieniem pałkarzy. Ona i Bri zaś miały okazję współpracować ze sobą przy podaniach i znaleźć wspólny język.
Pierwszy piłkę złapał Monte i zaraz prawie oberwał tłuczkiem.
- Zrobimy Ci w nagrodę kakao – krzyknęła i pokazała mu język. Nie mogła powstrzymać się przed traktowaniem go jak dziecka, ale robiła to z czystej sympatii. Jej najstarszy brat zawsze się z nią tak droczył, a ona kochała Johana całym swoim szemrzącym serduszkiem.
Nie dyskutowali więcej, tylko wzięli się za grę. Monte rzucił kafel do Nebraski, ale Bri szybko go przechwyciła. Gemma nie zdążyła jednak do niej dolecieć, ale obserwowała ją kątem oka. Szło jej trochę chwiejnie i szybko straciła piłkę, uderzona tłuczkiem, ale wszystko się dało wypracować. Poleciała za upuszczonym kaflem, ale przerwał jej okrzyk Alice. Spojrzała we wskazanym kierunku i rozpromieniła się.
Zleciała na ziemię, skocznym krokiem podbiegłą do @Adrienne Lorrain i przytuliła ją podnosząc do góry.
- Siema! Super, że jesteś!
Wytłumaczyła jej szybko zasady, lekko je modyfikując, a kiedy  dziewczyna się rozgrzewała, poleciała do reszty, zapoznać ich ze zmianami.
- Ada dołącza do mnie i do Bri, ale teraz nasza drużyna musi zdobyć nie pięć, a siedem podań na punkt. Reszta po staremu.

-------------------------------------------------------
Ada, zasady są na w moim poprzednim poście, z tym, że tak jak napisałam wyżej – nasz drużyna musi ogarnąć 7 podań c:
Teraz piłkę mają Monte lub Nebbie

Spóźnię się przez to pół godziny na ćwiczenia xDDDD

______________________


twMistletoEn



rockin'aroundchristmas tree
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 20
Dodatkowo : Nie żyje
  Liczba postów : 116
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14383-nebraska-jones
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14388-nebbie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14398-nebbie#381340
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14384-nebraska-jones#380779




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Kwi 26 2017, 13:00

Nebraska krążyła wokół graczy, uważnie obserwując to, co się działo na boisku. Monte złapał kafla jako pierwszy, ale chyba za bardzo się osiągał z podaniem albo może to ona zareagowała za późno, ale kafel szybko został przechwycony przez jedną z Puchonek. Nebbie dodatkowo rozpoznała w dziewczynie tą gapiącą się na nią i na Ezrę laskę na wróżbiarstwie, co trochę ją zdenerwowało, a z drugiej strony uradowało, że może pokaże jej teraz, kto tu rządzi. Nie powinno być aż tak ciężko, bo obserwując jej poczynania na miotle, Nebraska stwierdziła, że nie jest ona konkurencją na boisku. Szybko przejęła kafla po tym, jak Puchonka oberwała tłuczkiem, a zaraz potem zrobiło się zamieszanie, bo na boisku pojawiła się jeszcze jedna laska. Nebraska mruknęł niezadowolona pod nosem, że im się przerywa grę. Sprawnie wyminęła tłuczek, który tym razem upatrzył sobie ją na swoją ofiarę, a potem cisnęła kafel przed siebie. Niestety nie doleciał on do rąk Monte, co Nebraska skomentowała wyszukaną wiązanką przekleństw. Trudno grało się w tak zróżnicowanym składzie, ale dziewczyna stwierdziła, że będzie się jeszcze bardziej starała. Poczuła rosnącą żądzę rywalizacji.
- Monte, sorry, następnym razem lepiej Ci to podam - krzyknęła do chłopaka, unosząc rękę w przepraszającym geście, po czym odbiła w drugą stronę.

Na tluczek 6, a na kafel nie pamietam, ale przeciwna druzyna przejmuje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Małe boisko   

Powrót do góry Go down
 

Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Next

 Similar topics

-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko szkolne
» Boisko quidditch'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
boisko quidditcha
-