IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Małe boisko   Pią Gru 13 2013, 18:23

First topic message reminder :


Małe boisko

Znajduje się kilka kroków za głównym boiskiem, a prowadzi do niego wydeptana ścieżka, którą można odnaleźć bez problemów nawet w zimie! Powstało dla uczniów, którzy pragną uzewnętrznić swoje emocje w sposób fizyczny! Oczywiście nie tylko o takie kwiatki tutaj chodzi. Rozchodzi się tu również o liczne treningi, które czasem nakładały się na siebie i wymagały rezygnacji, którejś z grup młodzieży oraz przejściu na inny dzień. Nauczyciele quidditcha, zatem doszli zgodnie do porozumienia, że potrzebują trochę dodatkowego miejsca na mini boisko, gdzie można przeprowadzać rozgrzewkę i uczyć zawodników jakiś ciekawych manewrów! Zatem nie zastanawiając się długo poprosili dyrektora o zagospodarowanie części błoni. Tak też się stało.
Zatem to tutaj znajdziesz mniejsze boisko, które ogrodzone jest wysokim płotkiem, który zdobią herby czterech domu Hogwartu. Niestety boisko nie jest wyposażone we własne szatnie czy składzik, w którym przechowywane są kafle, zastępcze miotły czy ochraniacze i to jest główna niedogodność, z którą należy się uporać, czyli należy korzystać z dobudówek głównego boiska i tam pozostawiać swoje rzeczy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 192
Dodatkowo : prefekt, szukająca
  Liczba postów : 1258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 29 2017, 00:27

Długo nie zastanawiała się nad uczestnictwem w dzisiejszym treningu. W końcu miała dość ważną pozycję w drużynie. Nie mogła od tak sobie odpóścić i nie przyjść. Nawet pobyt w skrzydle szpitalnym jej nie przeraził. Każdy mógł tam trafić i zapewne zostawić drużynę. Ale nie ona, co to to nie. Musiała jeszcze podziękować Lope za pomoc. Sama nie trafiłaby w tamtym dniu do skrzydła. Zabierając swoją miotłę i przebrana w strój do treningu ruszyła żwawo na boisko.
Z oddali nie była pewna czy dobrze widzi ale z tego co zdążyła zarejestrować były tam tylko dwie osoby. Lope, jak przystało na kapitana i chyba Lucas. tak, to z pewnością był Lucas. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że nie nic nie przeskoczyło jej w żądłu. Znaczy, to bardzo dobrze zważywszy na okoliczności, ale nie poczuła na jego widok przysłowiowych motylków. Czyżby to był jakiś znak? A może nie zdążyła go poznać jeszcze na tyle aby ponownie się zakochać...
- Ahoj drużyno. Sadziłam, że będzie nas więcej. - dla pewności rozejrzała się po boisku. Niestety, nikt nie zmierzał w ich stronę. Wracając spojrzeniem do chłopaków wlepiła swoje oczka w Lope - Nie podziękowałam Ci jeszcze za pomoc na ostatnim treningu. - odkładając miotłę podeszła do chłopaka i dała mu całusa, w ramach podziękowania, w policzek. Dla niej nie znaczyło to kompletnie nic. Ot taki gest sympatii. - Dziękuję. - i zaraz po tym wróciła do swojej miotły biorąc ją w ręce. - Coś ciekawego wymyśliłeś dziś dla nas? Tylko proszę, nie chcę znów wylądować w skrzydle. - zaśmiała się pod nosem spoglądając to na jednego to na drugiego aby znów skierować swoje oczy na wejście na boisko.

para: mogę być z Lucasem :p

______________________




{
Devil comes as everything
you have ever wished for.
}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 13
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 694
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 29 2017, 21:57

Z dłońmi założonymi za kark powoli przymaszerował na kolejny trening. Chociaż nie śpieszył się zbyt mocno to na boisku i tak pojawił się jako jeden z pierwszych. Z oddali dostrzegł Lucasa i Oriane, którzy znowu zabrali swoje miotły. Z jakiegoś powodu, Monte nie czuł potrzeby chwalenia się własnym sprzętem. Chociaż przyrzekał sobie, że więcej nie wsiądzie na te stare miotły, to ostatecznie i tak do nich wracał. Dzięki temu, mógł się pochwalić dużo większymi umiejętnościami, dając popalić starszakom na starym kawałku patyka, który od kilku lat nie nadawał się do latania.
-Cześć. – mruknął bez najmniejszego zawahania wyciągając dłoń w stronę Lucasa. Nie wstydził się, a też nie bał drużyny. Uważał ich jak równych sobie, w końcu wiek to tylko nic nieznaczące liczby.
Zaraz po Krayu przyszła pora na Lope. Na twarzy młodzieńca od razu pojawił się delikatny uśmiech. Z jakiegoś powodu w relacji z kapitanem mógł sobie pozwolić na więcej luzu. Swobodnie żartować na sposoby, z którymi wstydziłby się innych.
-Hey kapitanie. – powiedział nieco zalotnie, a zarazem bardzo żartobliwie. Z trudem tłumił w sobie śmiech, a przed jego wybuchem zdążył jeszcze posłać oczko w kierunku Hiszpana. Zabawne, bo nigdy nie podejrzewał, że pierwszą osobą, którą będzie podrywał, okaże się kapitan Ślizgonów.
Jak gdyby nigdy nic, podał Mondragonowi dłoń na przywitanie, a później zerknął na Ori. Chyba nieco zazdrościł jej pozycji, ale kapitan zadecydował i dopóki nie przejmie po nim pałeczki, to się nie zmieni. Trzynastolatek miał spore ambicje. Już celował w pozycje kapitana. Chciał godnie zastąpić Lope, gdy ten skończy już szkołę.
-Cześć Ori. – mruknął machając w stronę dziewczyny jedną ręką.
-To coś dziś będziemy robić? – spytał zerkając na stare miotły i zniszczony sprzęt szkolny. Czy to w ogóle spełniało jakieś warunki bezpieczeństwa. No trudno nie mógł narzekać, więc westchnął cicho pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 551
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 212
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 29 2017, 23:06

Ostatnią noc spędził na wpatrywaniu się w oblane księżycową poświatą błonia, więc teraz nie czuł się za bardzo wyspany. Zdążył przyzwyczaić się do niedogodności związanych z cierpieniem na bezsenność, której nawet magia nie umiała zaradzić. Ciemne półokręgi pod oczami ukrywał za okularami, więc inni mogli zobaczyć tylko kąciki ust Lope, uniesione w pół kpiącym, pół rozbawionym grymasie. Przez ciemne szybki okularów szybko wypatrzył zmierzającego ku niemu mężczyznę.
- Trzymam cię w takim razie za słowo - odparł, sądząc, że Lucas będzie na tyle wytrwały i punktualny, że treningi nie będą dla Ślizgona jakimś problemem. Lope pilnował tego kto przychodzi i jak wykonuje zadania. Odłożył ściereczkę i uścisnął dłoń ścigającego. - Nie mogę powiedzieć, bo jak tylko się dowiecie, pewnie wszyscy uciekniecie stąd szybciej niż zdążę powiedzieć "quidditch".
Rzeczywiście, nabory były trudne, a teraz nie miał ochoty ich mocno męczyć. Myślał nad czymś łagodniejszym, jeśli tak można się wysłowić o czymś związanym z tą brutalną grą. Odłożył miotłę i otrzepał krótko spodnie. Miał zamiar spytać o Ori, bo zdążył się zorientować, że łączyło ją coś z Lucasem, chociaż nie wiedział co dokładnie. Nadal słabo orientował się w relacjach panujących między Hogwartczykami, nawet jeśli spędził w zamku już prawie rok. Zobaczył jednak za plecami Lucasa, ciemnowłosą dziewczynę zmierzającą w ich stronę.
- Buenos dias, Oriane - skinął jej głową, ograniczając się do zdawkowego uśmiechu. - Wy akurat jesteście trochę przed czasem. - stwierdził, bo do umówionej godziny pozostało kilka minut i spodziewał się, że tyle wystarczy na przybycie reszty. Ślizgoni natomiast rzadko okazywali wdzięczność, dlatego trochę zaskoczył go miły gest panny Carstairs. Przeczesał palcami włosy, pozwalając sobie na szerszy uśmiech, który mimo wszystko nie ujawnił dołeczków w policzkach Mondragóna.
- Drobiazg. - spojrzeniem otaksował sylwetkę dziewczyny, chociaż za ciemnymi okularami nie można było tego zauważyć. Zaraz później roześmiał się. - Tym podziękowaniem wręcz zachęciłaś mnie do tego, żeby jak najczęściej cię tam posyłać, a później pomagać. I wymyśliłem co nieco, cierpliwości.
Kiedy zobaczył Monte z jakiegoś powodu przypomniał sobie ich pierwsze spotkanie, którego skończyło się tak, że młodszy chłopak wybiegł z pokoju wspólnego najwyraźniej przestraszony. Hiszpan nie do końca wiedział, co zrobił źle, bo drobnymi złośliwościami traktował niemalże wszystkich dookoła, a na jeszcze więcej arogancji pozwalał sobie przy bliższych osobach. Nie bez powodu uchodził za dupka.
Przesunął nieco okulary na nosie, żeby spojrzeć na Noira roześmianymi, brązowymi oczami. To dziwne, że mimo wszystko zdążyli odnaleźć jakoś wspólny język. Lope starał się nie zwracać uwagi na aurę, jaką roztaczał wokół siebie młody półwil, a która dodawała mu atrakcyjności.
- Hola, mój mały obrońco. - przywitał Monte, ściskając jego dłoń i opierając łokcie o kolana, gdy siedział na skrzyni. Dla Mondragóna wszyscy wydawali się mniejsi, a przede wszystkim słabsi. Tak często zwracał się do innych per "mały/a", że zapominał powoli, jak niektórych mogło to zdenerwować. Zresztą, nigdy nie przejmował się takimi rzeczami, a nad byciem wrednym często nie mógł zapanować. Na razie jednak na nic takiego się nie zanosiło.
- Zamierzam wycisnąć z was pot, krew i łzy. Będziecie błagać o litość. - Lope przewrócił oczami, poprawiając znów swoje okulary. Zapaliłby papierosa, ale zapomniał zabrać ze sobą paczki. - Ocalę tylko tych, którzy ostatecznie uklękną i takie tam. - w tym momencie spojrzał na Monte, ale tylko po to, żeby zauważyć, że tym razem też będzie korzystał ze szkolnej miotły. Kapitan mówił to wszystko na tyle wyczuwalnym żartobliwym tonem, że nikt nie powinien wziąć tych słów na poważnie. Po prostu nie zamierzał mówić, co będą robić, ale spodziewał się, że kolejne osoby też będą chciały wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 223
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 29 2017, 23:56

- Lope, dopiero zaczynasz trening, a już proponujesz klękanie? - rzuciłam ze śmiechem wchodząc na polanę. Miałam świadomość, że to zdanie nie miało podtekstu, ale lubiłam przekomarzać się z Hiszpanem - mimo kilku lat różnicy dobrze się ze sobą dogadywaliśmy. W dłoni dzierżyłam mojego wypolerowanego Nimbusa gotowa do ćwiczeń. Trudno ukryć, że na ostatnim treningu poszło mi fenomenalnie, więc liczyłam, że i tym razem moja ciężka praca da upragnione efekty.
- Siemasz kapitanie - powiedziałam do mężczyzny klepiąc go po ramieniu na powitanie z rozbrajającą pewnością siebie. Na ostatnim treningu byłam dość powściągliwa, wręcz wycofana, jakbym odrobinę się bała pozostałych, a tym razem tryskałam energią i pewnością siebie. Przywitałam się z resztą drużyny - większości nie znałam zbyt dobrze, ale miałam nadzieję, że to wkrótce się zmieni. Wierzyłam, że jako kolektyw musimy się dobrze poznać, żeby dobrze współpracować - w końcu drużyna jest jak jeden organizm.

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 731
  Liczba postów : 171
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Cze 06 2017, 18:17

Trenig, trening, trening. Chyba nie ma nic przyjemniejszego od treningu, oczywiście po za jedzeniem, spanie, graniem, głaskaniem kota, pałętaniem sie czy nudzeniem. Oczywiście, że nie ma nic ciekawszego. Jednak wiedziałam, że nie mam wyjścia i muszę się tam pojawić. Po ostatnim treningu miałam wrażenie, że jestem piątym kołem u wozu, piętą Achillesą drużyny, na której wygranej przeciez tak bardzo mi zależało, dlatego też postanowiłam tam przyjść.
Pełna nadziei, bo chyba nie zostało mi nic innego niż nadzieja, weszłam na boisko. W ręku trzymałam nową miotłę, którą sprezentowałam sobie ostatnimi czasy. Właściwie to nawet nie miałam jeszcze okazji dobrze jej przelecieć, no ale czy nie ma lepszej okazji, niż trening? Chyba jest, jednak ja nie zastanawiałam się nad tym głębiej. Nawet udało mi się nie spóźnić, co było moi prywatnym sukcesem, jednak nie paplałam zbyt wiele, bo zaraz Lope zaczął tą swoją przemową, dlatego zajęłam się tym co do mówił do mnie i do reszty młody Hiszpan.


Ostatnio zmieniony przez Dreama Vin-Eurico dnia Pią Cze 09 2017, 01:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 551
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 212
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Cze 06 2017, 19:27

- Nie owijam w bawełnę. - odparł, uśmiechając się szeroko na widok jedynej osoby, którą znał lepiej niż resztę. Vivien poszło tak dobrze na poprzednim treningu, że teraz pewnie może być tylko lepiej. Najwyraźniej wzięła się za Quidditch na poważnie, co cieszyło Mondragóna. - Cześć, mała. - mruknął, nie przejmując się tym, że taki epitet nie jest przez pannę Dear odbierany wyjątkowo pozytywnie. Zdążył zmierzwić dłonią włosy Ślizgonki, nie na tyle jednak, żeby zrobić z nich szopę. Zdawało mu się, że frekwencja trochę spadnie, bo czas było zaczynać, a Lope dostrzegł tylko jedną osobę spieszącą ku nim.
- W końcu, Vin-Eurico. - powiedział zamiast normalnego powitania i odchrzaknął. - Chyba możemy wziąć się do pracy. Dzisiaj poćwiczymy podania i może coś jeszcze, nie planowałem tego dokładniej, więc w międzyczasie pomyślę. - nie tłumaczył swojego dość nieprecyzowanego przygotowania tym, że ojciec wezwał go do domu, znowu się pokłócili, Lope prawie rzucił wszystko w cholerę, kolejny raz wypłynął temat siostry Hiszpana... Wiedział doskonale, jak głęboko w tyłku mają to ludzie przed nim zebrani. Podrapał się po nosie w krótkim zamyśle. - Nie będzie to wymagało niczego poza współpracą, no i oczywiście umiejętnościami. Spróbujcie skupić się na swoim partnerze, a myślę, że będzie dobrze. Nic w tym skomplikowanego nie ma.
Lope podniósł się i oparł miotłę o ziemię przed sobą, po czym położył na niej jedną rękę. Drugą wskazał trzy obręcze, dobrze widoczne na tle zaciemnionego chmurami nieba. Były mniejsze od tych na głównym boisku i znajdowały się po drugiej stronie pola.
- Lucas zagra z Ori, Vivien z Monte, a Dreama ze mną. - przesunął wzrokiem zza okularów przeciwsłonecznych po ich twarzach, próbując doszukać się jakichś protestów. Z tego, co zdążył się zorientować, najmłodszy Ślizgon miał dużo talentu, a Vin-Eurico wiele musiała się jeszcze nauczyć. Lope zdecydował, że najlepiej jeśli jej w tym pomoże także poza treningiem, ale nad tym zastanowi się później.
- Jedna para będzie próbowała dzięki podaniom dotrzeć do pętli i trafić kaflem. Druga zrobi wszystko, żeby popsuć im każdy manewr i jak najwięcej razy odebrać piłkę. Ponieważ nie jest nas tak dużo jak poprzednio, na początek zagrają dwie pary, a później ta, której pójdzie lepiej zagra drugi raz z trzecią parą.
Mondragonówi wydawało się, że mówi jasno, zresztą był przekonany, że nie ma przed sobą idiotów. Zarzucił sobie Nimbusa na prawe ramię i przeszedł parę kroków, podczas tłumaczenia zasad gry. Cieszył się, że w końcu będzie miał przyjemność uczestniczyć w tym zadaniu. Ostatnim razem był jedynie obserwatorem i mocno go korciło, żeby włączyć się do działania i pokazać, że nie jest tylko trenerem, który mówi co robić, a sam stoi z boku.
- Jeśli jesteście gotowi, to Lucas, Oriane, Vivien i Monte możecie już zaczynać. Lucas i Ori będą próbować utrzymać kafel, a Vivien i Monte spróbują go odebrać.

Mówiąc to przyklęknął, żeby unieść wieko skrzyni i rzucić kafla do rąk Lucasa. Mieli do przebycia całe boisko, do tego pewnie nieraz stracą piłkę, więc Lope spodziewał się, że zajmie im to sporo czasu.
- My możemy na razie popatrzeć. - zwrócił się do Dramy i poprawił okulary na nosie, po czym odepchnął nogami od ziemi, żeby nadzorować grę.

Zaczyna Lucas. Później może napisać każda z pozostałych trzech osób.

Para próbująca trafić kaflem:
 

Para próbująca odebrać kafel:
 

Kiedy rzucą wszyscy, para, której poszło lepiej gra drugi raz w innej roli (np. jeśli to będzie Ori i Lucas będą tym razem zabierać kafel). Odbywa się to w taki sam sposób, tyle zaczynam ja albo Dreama. Wszelkie pytania na pw.

Termin do 11.05. Pamiętajcie o pisaniu kostek na dole posta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 19
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Cze 06 2017, 19:53

No tak, to zadanie nie wydawało się trudne. Podawanie chyba nie sprawi tyle problemów, gorzej będzie z trafieniem ale przy odrobinie szczęścia im się uda. Sięgnął po swoją miotłę i uniósł się nieco nad ziemią, zaraz po ty dostał kafla do ręki którego z drobną trudnością złapał. Spojrzał tylko na dwójkę w tym momencie rywali i kiwnął głową do Oriane z którą momentalnie wyruszył by wyrobić sobie nieco przewagi. Przyśpieszył, ułożył się ze swoją partnerką w odpowiedniej odległości by móc do siebie podawać kafle. Na oko pięć metrów, gubił się widocznie i nie wiedział w którym momencie rzucić kafla do Oriane, podawał go strasznie w spóźnionym momencie, a na dodatek kiedy otrzymywał go zbytnio zwlekał marnując sytuacje do rzutu. Może powinien w tym momencie zmniejszyć prędkość i nieco obrać cel, niż prawie że wlatywać w obręcze. Jednak nie było tak źle, po jakimś czasie ogarnął się i sytuacje wydawały się nieco bardziej klarowne jednak Lucas nie zdołał oddać poprawnego strzału w obręcz. Może chociaż Oriane się uda o ile ich rywale nie zdążą w tym czasie odebrać im kafla. Mogło pójść lepiej, zwłaszcza że powinien trenować podania jeżeli ma grać na tej pozycji. Spojrzał tylko na Lope wymownym spojrzeniem i przygotował się do podania dziewczynie kafla.

kostka: 3>6>4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 192
Dodatkowo : prefekt, szukająca
  Liczba postów : 1258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Wto Cze 06 2017, 20:09

Omiotła wzrokiem boisko, gdy kapitan zaczął wreszcie tłumaczyć zadania na dziś. Tylko sześć osób? Poważnie? Najwidoczniej reszta nie traktowała spotkań, jak i późniejszych meczów na poważnie. Dobrze, że chociaż oni się skupiają na grze. Inni przy nich nie mają jakichkolwiek szans.
Ucieszyła się nawet na wspomnienie iż to Lucas będzie jej parą. Z innymi pewnie nie poszłoby jej dobrze. Chociaż zawsze istniało ryzyko, że i z chłopakiem nie będzie jej dobrze szło. Tym jednak będzie martwiła się później.
Dogadanie się z Lucasem wydawało się jej tak łatwe, że podania wychodziły jej świetnie, nawet kiedy nie za bardzo skupiała się na celowaniu do drugiej osoby. I nawet wtedy, gdy podania od Lucasa nie były najlepsze. Nie wiedziała czemu ale chłopak działał w jakimś opóźnieniu. Mrużąc oczy spojrzała na niego w trakcie podawania mu kafla. Jej wzrok mówił Co ty robisz? jednak usta nie wydały żadnego dźwięku. Otrząsając się z tego rozkojarzenia zaczęła dalszą grę. Omijanie przeciwników też szło jej całkiem sprawnie, w każdym razie tylko parę razy udało się im wykiwać dziewczynę, a poza tym nie wypuszczała kafla z rąk. Jakby się do nich przykleił. W momencie, gdy dotarła do pętli wiedziała, że nikt nie jest w stanie już jej zatrzymać. Przyhamowała trochę i... TRAFIONY. Z wielkim uśmiechem na ustach spojrzała na Lucasa.

kostka: 2 tańcząca Duśka

______________________




{
Devil comes as everything
you have ever wished for.
}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 223
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Cze 08 2017, 20:08

Niestety nie zdążyłam się uchylić Monragonówi i mężczyźnie udało się zmierzwić moje włosy. Westchnęłam zrezygnowana i związałam je w węzeł na środku głowy, po czym wysłuchałam instrukcji kapitana skupiając na tym sto procent uwagi.
Zgodnie z poleceniem przywitałam się z Monte i wskoczyłam na miotłę - wiedziałam, że to nie będzie łatwe zadanie. Oriane była naprawdę mocno i miałam niemalże pewność, że nie uda mi się odebrać jej kafla, więc skupiłam się na Lucasie. Jego nieudolne podania i moje wspaniałe przygotowanie pozwoliły nam na zepsucie im kilku akcji, a finalnie okrążyliśmy chłopaka i już po chwili kafel wylądował w moich rękach! Byłam taka dumna widząc skwaszoną minę Ślizgona.

Kostka: 6

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 13
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 694
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Cze 10 2017, 20:01

Frekwencja od poprzedniego treningu bardzo szybko spadła. Nawet trzynastolatkowi nie podobało się lekceważące podejście reszty zawodników. Chciał wygrywać i wiedział, że do tego potrzebuje silnej i zgranej drużyny. Ćwiczenie w parach ani trochę nie przeszkadzało chłopakowi. Nawet jeśli w głębi serca czuł ogromną chęć do zdobywania punktów to zdawał sobie sprawę, że Quidditch to sport drużynowy i musiał uszanować decyzję Lope do postawienia go na obronie.
Wzniósł się powoli na starej szkolnej miotle do góry i zadrżał nieco w powietrzu. Ostatnio przyrzekał sobie, że nigdy więcej nie skorzysta z tych zabytków, ale jak widać nie był zbyt słowny.
Już od samego czuł, że coś mu pójdzie nie tak. Na karku czuł chłodny oddech przeznaczenia, które szeptało mu do ucha o nadchodzącej porażce. Mimo wszystko starał się i walczył zawzięcie. Chociaż współpraca z Vivien nie była na najwyższym poziomie, to kilka razy udało się chłopakowi złapać kafla. Dziewczynie szło nieco lepiej, ale tłumaczył to sobie tylko i włącznie jako kwestia doświadczenia.
Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie chwila nieuwagi, po której na pierwszy rzut oka boleśnie zderzył się z miotłą Ślizgonki. Zbyt mocno rozpędzony, nie zdążył w porę wyhamować i zakręcił się kilkukrotnie, kompletnie tracą orientację. Cały impet uderzenie skupił się na nodze chłopaka, na której szybko zrobił się kolorowy siniak. Syknął cicho z bólu, chociaż ten nie był zbyt wielki i bez problemu trzynastolatek mógł kontynuować grę. Nieco bardziej martwił się o miotłę. Z jednej strony nie chciał jej zniszczyć, a z drugiej miał cichą nadzieję, że pękła przy zderzeniu.

Kostka: Po dwóch przerzutach, piękna 1.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 551
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 212
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Cze 11 2017, 20:07

Jako, że obu parom poszło tak samo, dorzucałam, żeby sprawdzić kto zagra drugi raz i wypadło na @Vivien O. I. Dear i @Monte Noir. Tym razem gracie jako para próbująca trafić kaflem przeciwko mnie i Dramie. Rozpoczynam ja, potem może pisać dowolna osoba z naszej czwórki. Są takie same kostki jak wcześniej. Czas trochę przesunięty do 13.06., jeśli to dla kogoś poważny problem niech pisze na pw.

Obserwował postacie mknące po niebie, ale zdjął okulary przeciwsłoneczne. Słyszał, że ma padać i najwyraźniej właśnie to ich czekało. Nie chciał narażać drużyny na ulewę, bo wiedział, że nie są jeszcze gotowi. W przyszłości planował treningi nawet podczas burzy dla najwytrwalszych, ale teraz nie był odpowiedni czas.
- Chyba nasze panie właśnie zawstydziły panów. - skomentował, bo chłopakom poszło gorzej, chociaż nadal nie była to beznadziejna sytuacja. Podczas prawdziwego starcia to jednak nie wystarczało. Dla Mondragóna wszystko musiało być perfekcyjne. Lope podleciał do nich i nie odebrał kafla Vivien. - Lucas, ty koniecznie musisz poćwiczyć podania, nie możesz w taki sposób zagrywać na meczu. Ori mogłaby ci pokazać więcej swoich popisowych tricków między treningami. - uśmiechnął się i puścił oczko dziewczynie. Chyba każdy wiedział mniej więcej, że coś między tą dwójką było.
- Ty, Monte, też powinieneś umieć odbierać kafel, jeśli ktoś podleci zbyt blisko pętli. Sędzia nie będzie mógł protestować. A co do ciebie, Vivien, to niedługo skończą mi się słowa do kolejnych pochwał... - jasnowłosej także posłał uśmiech, a zaraz potem wytłumaczył, że znowu zagrają. Nie dawał Monte i pannie Dear dużo czasu na odpoczynek po starciu. Zerknął tylko na Dramę, by zobaczyć czy jest gotowa i przystąpił do ataku, chcąc wystawić umiejętności tamtej pary na większą próbę. Nurkował na nich znienacka, świetnie przy tym zgrywając się z tym, co robi Vin-Eurico. Wiatr rozwiewał włosy Lope, a on czuł się w swoim żywiole. Miotła śmigała bezbłędnie, idealnie przelatując tuż przed nosem Vivien albo Monte, znacznie utrudniając im podania. Musieliby być naprawdę dobrzy, żeby sobie poradzić, ale Mondragónowi parę razy poszczęściło się i rozbił ich manewry. Ostatecznie wiedział przecież na co go stać. Nie tracił przy tym kontaktu z dziewczyną, mając cichą nadzieję, że tym razem na niego nie wpadnie.

3 > 1 > 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 223
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Cze 11 2017, 20:51

Gdy Lope pochwalił mnie w taki sposób moja twarz lekko się rozpromieniła, jednakże starałam się nie pokazywać jak bardzo jestem zadowolona z mojego wyniku. Na boisku nie było miejsca na wielkie wybuchy radości, tutaj liczyło się przede wszystkim skupienie, szczególnie w starciu z tak wyśmienitym zawodnikiem jak Mondragón, który niemal od razu ruszył do gry. Odbiłam się od ziemi i poleciałam. Trudno ukryć, że moja pasja dobra passa wciąż trwała. Podawałam do @Monte Noir niemal instynktownie, omijałam przeciwników bardzo sprawnie nie wypuszczając kafla z rąk. Lope był jednak doskonałym graczem, więc musiałam bardzo mocno się starać, by chociaż w pewnym, stopniu mu dorównać. Parę razy udało mi się go wykipać, jednak on również kilka razy mnie przechytrzył. Mimo trudności w końcu udało mi się dotrzeć do pętli - trochę instynktownie rzuciłam piłkę i o dziwo udało mi się bez problemu trafić do pętli!

Kostka: 3 -> 1

______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 13
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 694
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Cze 11 2017, 21:49

Zdecydowanie nie był to dzień, w którym młody Ślizgon mógł popisać się swoimi umiejętnościami. Nie szło mu jakoś bardzo tragicznie, ale nie miał też czym się pochwalić przed kapitanem. Wychodził przeciętnie na tle innych, chociaż biorąc pod uwagę jego wiek, to może nawet i dobrze. Miał jeszcze sporo czasu do debiutu w pierwszym meczu, a nie musiał przecież od razu być najlepszy. Fakt, chciał być dobry i chciał by drużyna mogła na nim polegać. Bez wątpienia w jego grze było widać upór, a podczas walki o kafla nieco pozytywnej agresji ale niestety nie zawsze wychodziło po jego myśli.
Starał się. Bez dwóch zdań po grze Francuza było widać, że chłopakowi zależy na wygranej. Niestety jego podejście nie było zbyt dojrzałe, a wręcz przeciwnie. Grał jak typowe, niedoświadczone dziecko. Skrycie wierzył, że sam może wszystko. W końcu co to za trudność trafić kaflem do pętli. Wystarczy odrobina precyzji i po kłopocie. Wcześniej jednak trzeba było wypracować sobie okazję do rzutu. Szybko się przekonał, że ominięcie kapitana nie było jeszcze dla chłopaka możliwe. Nieco irytował się przy każdej porażce i przeklinał cicho pod nosem, oddając piłkę Vivien, która odwalała kawał dobrej roboty. Nie potrafił uwierzyć, że dziewczyna radziła sobie lepiej od niego, a nawet zdobyła punkt. Czuł się trochę jakby cały świat mówił mu prosto w twarz, że ten sport nie jest dla niego.

Kostki: Po przerzutach 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 19
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Cze 12 2017, 19:44

Kiedy poleciał do nich Lope czuł że będzie gadał o jego podaniach które fakt, były kiepskie ale to zapewne przez jego rozkojarzenie dzisiejszym dniem. Aż tak źle nie podawał, a tu kafel sam leciał jak chciał po każdym jego rzucie. Czasem tak bywa, słabszy dzień zawodnika może sprawić że nie tylko on na tym ucierpi, a także jego drużyna. Słysząc wzmiankę o Oriane podniósł głowę do góry, co sugerowałeś Mondragón? I nie pierwszy raz te puszczenie oczka, Lucas mruknął i momentalnie odpowiedział może zbyt natarczywie.
- Wydaje mi się że moja narzeczona wie sama czego ma mnie uczyć po treningach, Lope. O ile dobrze pamiętam jesteśmy na treningu i skoro coś spartoliłem wypadałoby to poćwiczyć z kapitanem. Ty nim jesteś, pamiętasz czy zbytnio przejąłeś się schlebianiem sobie? - No tak, delikatnie mówiąc Lucas nieco przegiął. Zwracanie się do Kapitana z takim tonem nie było najlepszym pomysłem, jednak dogryzanie szkotowi nie jest dobrym pomysłem. Po jego akcjach nie wiadomo w sumie co może odwalić.
Nie wiedział początkowo czy Lope go olał zaczynając kolejną część treningu, czy też po skończonej części będzie chciał to z nim wyjaśnić. Ale dał mu do zrozumienia że Panna tuż obok niego jest zajęta, spojrzał się dopiero po chwili na Oriane jakby zapominając że to właśnie o niej mówił. No, jej teraz to sam nie wiedział co powiedzieć. Póki nie było Kapitana, mogli rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 551
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 212
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Cze 14 2017, 18:43

Lope nie zadowalała dobra gra czy poprawność podań albo rzutów. Dla kapitana wszystko musiało być perfekcyjne i drużyna miała się o tym przekonać, ale jeszcze nie teraz. W końcu wiedział, że nie może ich wykańczać treningami. Ale mogli się spodziewać, że będzie wymagał coraz więcej i więcej. Że tylko dzięki najlepszemu przygotowaniu unikną jakichkolwiek komentarzy.
- Och, nie wiedziałem, że jesteście narzeczeństwem. Gratulacje. - stwierdził tylko tyle, słysząc cięty ton Lucasa. Nie wiedział, czym dokładnie sprowokował chłopaka, ale Kray bynajmniej nie wytrącił Hiszpana z równowagi. Zresztą to był trening - na wszelkie kłótnie mogliby pozwolić sobie dopiero na prywatności. Lucas najwyraźniej nie mógł się powstrzymać, ale dla Lope nie stanowiło to wysiłku. Szybko wyrzucił z myśli słowa Ślizgona, bo przez wzmiankę o narzeczonej zaczął myśleć o swojej własnej z dawnych lat. Dopiero po skończonym lataniu, kiedy zdążył wyrównać oddech, przeszedł się po wilgotnej już od pierwszych kropel deszczu murawie.
- Jeśli nie wystarcza ci, że teraz poświęcam wam czas, mówię co robicie źle, a co dobrze, ćwiczę z wami i motywuję do działania, to zapraszam na dodatkowe zajęcia. Sprawdzę, czy mam jeszcze jakieś wolne popołudnie w grafiku. - dobrze wiedział, że nie ma. Już i tak ledwo mieścił gdzieś te treningi. Oprócz nich na głowie miał kurs na który zapisał go szef sklepu, w którym pracował, do tego próbował podratować swoje okropne oceny, chociaż nie przynosiło to skutków, a niedługo planował zacząć też staż w prawdziwej kadrze Quidditcha. Mimo to uśmiechnął się do Lucasa bez kpiny. Bardziej niż arogancka postawa Ślizgona, Lope denerwował deszcz moczący mu włosy. Miał na ich punkcie delikatnego pierdolca.
- Uroki Wielkiej Brytanii. - stwierdził Hiszpan, słysząc daleki grzmot i błysk na horyzoncie. W burzy też grał, ale drużyna na pewno nie była jeszcze gotowa. - Skończymy chyba wcześniej, ale jeśli ktoś ma ochotę może się ze mną ścigać. - powiedział, a raczej krzyknął, bo wzmagający się szybko szum skutecznie zagłuszał głos Ślizgona. Ponownie wsiadł na miotłę, przeczesując palcami oklapnięte włosy i przekazał reszcie, jaki jest tor lotu ich małych wyścigów.

Chętni mogą się ścigać, reszta wracać do zamku.
Wyścigi:
 

Czas do 17.06., jeśli ktoś będzie mieć problem z takim tempem niech śmiało pisze! Drama, ty już nie odpisujesz na pierwszą część, dotyczącą podań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 223
  Liczba postów : 404
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Cze 15 2017, 12:45

Nieszczególnie interesowały mnie pretensje Lucasa - koleś miał zdecydowanie zbyt wielkie mniemanie o sobie. Lope był zdecydowanie bardzo dobrym kapitanem, regularnie organizował treningi i dbał o to, żebyśmy byli coraz lepsi, a Kray miał pretensje bo coś mu nie wychodziło. Nie zamierzałam się jednak w to mieszać - Mondragón sam potrafił się obronić. Zaczęło padać, więc Lope zakończył trening - nie ukrywam, że chciałam już iść do zamku, ale gdy usłyszałam propozycję wyścigu niemal od razu odbiłam się od ziemi i ruszyłam do boju.
Nie spowolnił mnie ani wiatr, ani deszcz - mknęłam jak strzała pokonując kolejne metry. W pewnym momencie wyszłam nawet na prowadzenie mknąc tak szybko, że najprawdopodobniej przypominałam zielono-kremową smugę. Nie przejęłam się ani mokrymi włosami, ani szatą.

Kostki: 3 -> 6


______________________



Vivien Ophelie Íde Dear

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Motherwell, Scotland
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 19
  Liczba postów : 739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1625-lucas-kray
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12079-lucas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12239-wilk-lucas#326758
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12068-lucas-kray




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Cze 16 2017, 21:24

Lucas chyba się nieco uspokoił kiedy Lope mu pogratulował i coś wspomniał o swoim czasie, szczerze mówiąc niezbyt go to interesowało. A w dodatku raczej wątpił w to że poświęci mu chociaż trochę czasu. Wzruszył ramionami słuchając dalej co ma do powiedzenia, w końcu pogoda nie była po ich stronie i zaczęło nieźle lać. Gdzieś nawet w oddali pojawił się piorun, a za nim kolejny. No cóż, po prostu ułożył ręce na miotle i ruszył trasą którą wyznaczył Lope. Chyba dosyć dobrze mu szło bo utrzymywał pierwszą pozycję, gdzieś po swojej prawej widział tylko Vivien. Ciekawe czy ktoś jeszcze zdoła ich dogonić, czy tylko ich dwója będzie utrzymywała się na przodzie.

Kostki: 3 przerzucone na 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 192
Dodatkowo : prefekt, szukająca
  Liczba postów : 1258
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Cze 16 2017, 22:10

Szło im całkiem nieźle, a uwaga Lope odnośnie nauki Lucasa nawet ją rozbawiła. NIe spodziewała się, że początkująca osoba może być mentorem dla kogoś kto gra... No właśnie, ile? Nie pamiętała ale zapewne sporo.
Kolejny etap treningu spodobał się jej najbradziej. Wyścigi. Czyli mogło wreszcie trochę ją ponieść, a może i nie tak trochę. Z uśmiechem wzbiła się w powietrez. I gdy tylko znalazła się na odpowiedniej wysokości, a Lope dał sygnał ruszyła. Czuła jak wiatr niemiłośiernie smaga ją po policzkach jednak jej to nie przeszkadzało. Wręcz cieszyło. Poczuła się wolna.

kostka: 6

______________________




{
Devil comes as everything
you have ever wished for.
}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 13
Skąd : Paryż, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 694
Dodatkowo : Pół-wil
  Liczba postów : 118
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14376-monte-noir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14377-monte-noir




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Cze 17 2017, 01:14

Wyścig brzmiał bardzo kusząco i nic dziwnego, że Monte się na niego skusił. Zabawnie by było skopać wszystkim tyłki na starym szkolnym sprzęcie. Niezbyt sprzyjające warunki, tylko działały na korzyść trzynastolatka. Deszcz i pioruny w niczym mu nie przeszkadzały, by mknąć przed siebie. Z delikatnym uśmiechem na ustach zacisnął dłonie na trzonku miotły, pochylił się do przodu i ruszył tuż obok reszty.
Z początku dawał sobie radę świetnie. Przez cały czas dotrzymywał kroku innym, a przynajmniej nie oddalał się od nich na tyle, by nie mógł nadrobić starty przed kolejnym zakrętem. Bawiło to chłopaka i czuł się całkiem dobrze ścigając się ze znajomymi z drużyny.
Wszystko szło świetnie i gdyby tylko chciał to może nawet mógł wygrać. Tylko jaki był w tym sens? Nie czuł potrzeby niczego udowadniać kapitanowi, bo nie o to tutaj chodziło. Potrafił latać już wystarczająco szybko i gdyby była taka potrzeba, na meczu zdążyłby w porę. Nieco zrezygnowany, wyraźnie zwolnił i popisując się szybką beczką, uplasował się zaraz za cała stawką. Utrzymując dystans kilku metrów z tylu, bez większego wysiłku skończył wyścig, jak gdyby nigdy nic, chociaż może powinien udawać nieco zawiedzionego.

Kostka: Uznajmy 3?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 551
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 212
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Cze 17 2017, 22:48

Przynajmniej Lucas od razu zamilkł, chociaż Lope nadal tego nie rozumiał. Zazwyczaj jeśli już denerwował ludzi to umyślnie, chcąc ich porządnie zirytować. Natomiast teraz czuł się, jak wtedy, kiedy Monte na niego nakrzyczał i uciekł. Poza tym reszta Ślizgonów także nie odezwała się ani słowem, więc Lope westchnął i przetarł twarz mokrą od deszczu. Właściwie to o wiele bardziej lubił słońce od takich ulew. Kolejny raz zatęsknił za gorącą Hiszpanią, pełną pięknych plaż i jeszcze piękniejszych kobiet.
Także brał udział w wyścigu i wczuł się bardziej niż zwykle. Pamiętał, kiedy rozgrywali po raz pierwszy mecz w burzy w Calpiatto. Pioruny bardzo rozpraszały, a do tego ledwo cokolwiek widział. Skończyło się tak, że zaledwie parę razy złapał kafel. Teraz mknął wśród deszczowych smug bez najmniejszego problemu. Nawet, kiedy błyskawica trzasnęła głośno gdzieś obok, Lope zanurkował trochę niżej i kontynuował lot. Pochylony nad miotłą, skupiony i opanowany, nie miał innego wyboru, jak pojawić się jako jeden z pierwszych na mecie. Dziwił się, ale w pozytywnym sensie, że innym też poszło świetnie. Ciężko było stwierdzić, czy ktoś wygrał. Tylko Monte przyleciał ostatni, co trochę Mondragóna zmartwiło. Po starcie chyba byli niemalże na równej pozycji...?
Podszedł do chłopaka i położył mu rękę na ramieniu, wzrokiem pytając, czy wszystko w porządku. To nie było normalne zachowanie zawodnika, dlatego kapitan miał nadzieję, że nie stało się nic poważnego. Powiedział wszystkim, że mogą wracać do szatni, bo trening był zakończony.

Kostka: 5
zt everyone
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

 Similar topics

-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko szkolne
» Boisko quidditch'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
boisko quidditcha
-