IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Małe boisko   Pią Gru 13 2013, 18:23

First topic message reminder :


Małe boisko

Znajduje się kilka kroków za głównym boiskiem, a prowadzi do niego wydeptana ścieżka, którą można odnaleźć bez problemów nawet w zimie! Powstało dla uczniów, którzy pragną uzewnętrznić swoje emocje w sposób fizyczny! Oczywiście nie tylko o takie kwiatki tutaj chodzi. Rozchodzi się tu również o liczne treningi, które czasem nakładały się na siebie i wymagały rezygnacji, którejś z grup młodzieży oraz przejściu na inny dzień. Nauczyciele quidditcha, zatem doszli zgodnie do porozumienia, że potrzebują trochę dodatkowego miejsca na mini boisko, gdzie można przeprowadzać rozgrzewkę i uczyć zawodników jakiś ciekawych manewrów! Zatem nie zastanawiając się długo poprosili dyrektora o zagospodarowanie części błoni. Tak też się stało.
Zatem to tutaj znajdziesz mniejsze boisko, które ogrodzone jest wysokim płotkiem, który zdobią herby czterech domu Hogwartu. Niestety boisko nie jest wyposażone we własne szatnie czy składzik, w którym przechowywane są kafle, zastępcze miotły czy ochraniacze i to jest główna niedogodność, z którą należy się uporać, czyli należy korzystać z dobudówek głównego boiska i tam pozostawiać swoje rzeczy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 46
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 96
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15432-lennox-zakrzewski
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15438-lennox-zakrzewski#414740




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Gru 08 2017, 20:24

Nigdy nie był dobrym słuchaczem. Nie potrafił wysiedzieć w jednym miejscu wystarczająco dużo czasu. Może chodziło o problem ze skupieniem? Taki się urodził. Nic już nie da się z tym zrobić. Tym jednak razem nie chciał sprawiać problemów, raczej wychylanie się zza swojej strefy cichego komfortu nie było dobrym pomysłem... I naprawdę się starał. Próbował. Liczą się chęci, nieprawdaż? Pogoda jednak nie chciała dać za wygrana i postanowiła mu nieco podokuczać. Cały czas cos go rozpraszało. Dlatego tez nie wsłuchał się w słowa kapitana, co zapewne zaraz przypłaci swoim życiem. Może trochę przekoloryzowane a może właśnie nie. Musiał być szczery wobec siebie oraz kapitana, nigdy nie interesował się tym sportem. Była to raczej domena reszty jego rodzeństwa, on był z tych, co siedzieli i jedynie się przysłuchiwali. Nie czul się nawet komfortowo "dosiadając" miotły. Bardzo podstępną była to rzecz.
Atak, atak. Spojrzał na Lope jak jakiś prymityw, który naprawdę nie ma zielonego pojęcia, o czym mówi. Oczywiście, właśnie tego nie chciał i zamierzał uniknąć. To będzie naprawdę ciekawe... Po chwili doszły do niego opowieści rodzeństwa, te pełne zapału rozmowy, którym się wysłuchiwał gdzieś nad książką. Wyśpiewał wszystko, co tylko przyszło mu do głowy. Nie było tego bardzo wiele, jednak wszystko, na co było go stać. Żałosne.
Odetchnął z ulgą, kiedy nie uzyskał żadnej nagany ani podziękowania za trening. To znaczy, że jeszcze chwilkę tutaj zabawi. Miał nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Prowincja na obrzeżach Londynu
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 38
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15426-severus-e-e-miller
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15466-relacje-severusa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15465-listy-severusa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15425-severus-i-g-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Gru 09 2017, 13:25

Wszyscy przygnębieni. Tkwiący w hibernacji. Może ta zima im się udziela? Chłód powietrza, nagie drzewa i chmury na niebie? A jeśli w tym wszystkim tkwiło coś więcej? Severus nie zwracał na nich dłuższej uwagi, niż było to konieczne. Sam zawsze wyglądał jakby jego twarz była pod wpływem złego spojrzenia antycznej Meduzy. Ślizgon skupiał się na ćwiczeniach, chociaż nie koniecznie mu to wychodziło. Spojrzał w stronę @Daisy Manese i tym razem z chęcią by się uśmiechnął, gdyby nie te warunki pogodowe i miotła, która przy miotle Manese wygląda jak kij do sprzątania, a nie latania. Zapewne byłoby mu wstyd, gdyby chociaż trochę interesował się Quidditchem.
- Spodziewałem się, że to usłyszę. - Szczerze to sam siebie by się tu nie spodziewał i nic dziwnego, że Daisy postanowiła mu to zakomunikować. Może była bardziej zdziwiona niż on? Chociaż mógł powiedzieć coś w stylu bardziej zaczepnym, coś w stylu Lope. Facet potrafił korzystać ze swojego uroku osobistego. Tego, jak kobiety na niego patrzyły i pewnie mężczyźni. Severus nie czuł się gorszy, ale zdawał sobie sprawę, że nie ma takiego gadania jak ten ślizgon. Jaka panna nie leciała na kapitana drużyny? Pewnie każda, chociaż troszeczkę marzyła o nim. Typowe. Zastanawiał się, czy Manese też w taki sposób myśli o @Lope Mondragón. Nie, żeby był zazdrosny. Nawet jeśliby tak było Daisy dowiedziałaby się o tym ostatnia w końcu sama zwróciła na niego uwagę. Nie zabiegał o nią. Wręcz czasami ta dziewczyna go męczyła. Odnosił wrażenie, że chce go sprowokować. No, a przecież on na drugie imię miał kontrola. Właściwie to Ian.
Podszedł do kapitana drużyny i spojrzał na jego notatki, a właściwie bazgroły. Na szczęście nie było ciężko to zrozumieć. Wystarczyło sobie zerknąć jeszcze raz i nastawić swoje trybiki w mózgu na tryb "taktyczne szlaczki Lope Mondragón". Horan wszystko zrozumiał, ale może nie do końca?

Kostki 6 i 1(nieparzysta)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Filadelfia, USA
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1615
Dodatkowo : pałkarz, prefekt fabularny
  Liczba postów : 1635
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11001-daisy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11218-stokrotka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11249-listy-do-daisy#303189
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11219-daisy-manese




Administrator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Gru 09 2017, 16:14

Sev nie jestem specjalnie rozmowny, wzdycham sobie i posyłam mu uśmiech.
- Uważaj, żeby nie spaść - rzucam lekko, a niedługo potem wszyscy lądujemy na boisku. Nie jestem pewna czy mam ochotę tak szczegółowo omawiać strategię, przeważnie i tak wchodzi, że robię wszystko co jestem w stanie. Dwoi mi się, troi, a nawet czworzy w oczach od tych wszystkich linii. Wolałabym, żeby Lope po prostu powiedział mi co mam robić w jakiej sytuacji, a nie próbował przekazać to za pomocą szalonych rysunków. Ale bardzo się staram je zrozumieć - serio. Chyba nawet mi się udaje? Staram się na rysunku znaleźć zarys boiska i pętle, a potem poszczególnych zawodników - to już trudniejsze. Wybucham śmiechem, kiedy Lope mówi, że "nasza technika oficjalnie ssie w porównaniu do profesjonalnych drużyn narodowych". No bo halo, nie jesteśmy drużyną narodową, może to dlatego? Nie wiem jeszcze kim zostanę jak dorosnę, ale raczej nie wiążę swojej przyszłości z quidditchem. Jasne, jestem ambitna, ale bez przesady, przecież nie musimy grać tak, żeby być w stanie pokonać najlepsze krajowe i międzynarodowe drużyny. Wystarczy, że wygrywamy szkolny puchar quidditcha. Pierwszy mecz w tym roku zakończył się (mimo wszystko) sukcesem, więc całkiem możliwe, że nagroda pozostanie w naszych rękach.
- Daj spokój, Lope, i tak jesteśmy najlepsi - komentuję beztrosko. Przyglądam się jednak rysunkom i wodzę po liniach palcem przyodzianym w rękawiczkę. - A co ty na to, żeby ta linia była tutaj o dalej... zamiast zakręcała w te dziwne pętelki? Wtedy te inne byłyby o wiele bardziej widoczne. - Nie wiem co gadam.

6 i nieparzysta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Walia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 10
  Liczba postów : 31
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15485-m-valkyrie-pennifold#416000
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15487-walkiria#416049
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15486-melusine-v-pennifold#415998




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Gru 09 2017, 17:43

Szczerze nie obchodzi mnie moja miotła, przynajmniej nie łamie się na pół – a to zdarza się jak widać, niezależnie od modelu. Dopiero od niedawna przykładam się do Quidditcha, więc zakup miotły odłożyłam na później. Zresztą tak naprawdę się tym nie przejmuję, do meczu jeszcze z pewnością trochę czasu, a jeśli ktoś umie latać, to umie latać na wszystkim. Kto wie, może trening na gorszej sprawi, że na lepszej będę jeszcze lepsza? Moje ślizgońskie ambicje obracają się raczej wokół tego, by wygrywać ewentualne starcia, a nie by pchać się do sklepu. Wyrzucam ten temat z mojej głowy i przyglądam się kapitanowi, który wreszcie zaczyna mówić z sensem. Taktyka. Taktyka to ważna rzecz. Na tej znam się akurat dobrze, powiedziałabym nawet, że lepiej niż na samym lataniu. Nie trzeba wiele bym odpowiednio się skupiła i w mig zrozumiała o co chodzi. Gdy następuje chwila ciszy, postanawiam przerwać ją własnym wtrąceniem.
Myślę, że w meczu z Krukonami świetnie sprawdzi się Manewr Porskowej, nie będą na to przygotowani – mówię z namysłem, po czym spoglądam na oddaloną od nas Puchonkę, upewniając się, że nie usłyszy dalszej części. – Wbrew pozorom, poza nami najsilniejszy skład ma chyba Hufflepuff. Biorąc pod uwagę ich… Usposobienie, sądzę, że Transylwanka będzie bardzo skuteczna.

Kostka: 5 + 1 = 6, parzysta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 272
Dodatkowo : członek drużyny Quidditcha
  Liczba postów : 647
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13697-dreama-vin-eurico
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13847-mialam-sen-piekny-sen-a-w-tym-snie-wszyscy-mieliscie-relacje-z-drama
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14451-dramatyczne-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13852-dreama-vin-eurico?highlight=dreama




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Gru 11 2017, 15:13

Klęła pod nosem spoglądając na Lope i te jego taktyki. Chłopak coś tam mazał, coś zakreślał i zaznaczał i z uporem maniaka wbijał do ich pustych głów nowe rzeczy, które ona sama na początku średnio rozumiała. Słuchała go uważnie, pomimo tego, że wolałaby latać, bo spodziewała się po nim wszystkiego - nagłych odwiedzin w nocy i przesłuchań, które miałyby udowodnić, że na pewno zapamiętała wszystko co on im w tamtej chwili przekazywał.
Im dłużej słuchała Lope tym bardziej wszystkie te ruchy i zagrania stawały się logiczne, nie odzywała się przez większość czasu dokładnie chłonąć każde słowo wypowiedziane przez kapitana, ale i inne osoby, które uczestniczyły w treningu. Większość uwag wydawała się logiczna, nawet dla takiego laika jak Ślizgonka. Jej samej też coś się przypomniało, zagranie o którym przeczytała w książce o Quidditchu - dlatego wspomniała o nim dość nieśmiało, jednak jak zobaczyła potem po Hiszpanie, najwyraźniej trafiła z tym dobrze.


kostki: 5+1=6 i parzysta za poprzedni etap
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Dortmund, Niemcy
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 73
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 471
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8883-daniel-schweizer#248760
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9974-hmm#278109
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8887-niemiecka-sowa-niemiecka-jakosc#248793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8886-daniel-schweizer




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Gru 11 2017, 18:17

Gdy skończyli rozgrzewkę, Lope przywołał ich do siebie w celu omówienia taktyk. Zleciał szybko z powietrza i pokręcił jeszcze kilka razy głową, w geście luźnego rozciągnięcia. Gdy kapitan zaczął mówić, Dan słuchał uważnie, powstrzymując się przed lekkim uśmiechem słysząc porównanie do drużyn profesjonalnej. W tamtym roku Daniel był w takiej i faktycznie, tam to zupełnie inaczej to wyglądało, ale kto oczekuje po szkolnej drużynie aż takiego poziomu?
Odrzucając tą myśl, słuchał dalej Mondragona, patrząc jednocześnie na tablicę z wieloma kreskami, które niektóre wydawały mu się kompletnie błędne, dlatego odchrząkując, zwrócił uwagę kapitanowi, dając własne propozycje pewnych ruchów, które okazały się trafne. Wiele z tych zaproponowanych przez niego technik było używane przez Sroki, odrobinę zmodyfikowane przez Blackfyre.

Kostka: 6 i parzysta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Hiszpania, Galicja, Lugo
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 307
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 392
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12874-ten-od-wesela#346531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12864-buho#346290
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12875-lope-mondragon#346540




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Gru 29 2017, 00:17

W oczach Lope nigdy nie byli zwyczajną, szkolną drużyną. Byli kimś więcej, kimś kto miał stać się perfekcyjnym zespołem, o którym wspominać się będzie latami w Hogwarcie, a nawet i szerzej. Bardzo żałował, że nie spotkał nikogo, kto chciałby swoją przyszłość powiązać z Quidditchem, tak jak on. Wiedział, że Ślizgonom zależy na Pucharze Quidditcha, ale żaden z nich nie był nawet w połowie tak oddany temu sportowi, jak Lope. Nie miał przez to odpowiedniej motywacji.
- Opowiedziałem jakiś dowcip? - zapytał, gdy Daisy wybuchnęła śmiechem. Lope może i miał chore ambicje, ale nie zamierzał z nich rezygnować. Czy wymagał aż tak wiele poza zwykłym zaangażowaniem i odrobiną poświęcenia?
- Ale zawsze możemy być lepsi. - dodał tonem, jak gdyby musiał tłumaczyć to samo zagadnienie po raz kolejny. I chyba rzeczywiście musiał, bo słowa Manese sprawiły, że zmarszczył mocno brwi. - Jeśli podoba ci się perspektywa władowania się w trybuny to śmiało. Horana czy Zakrzewskiego jeszcze mogę zrozumieć, bo dopiero co się za siebie wzięli, ale ty oszczędź mi wstydu, Manese.
Dopisał drobne poprawki co do uwag Vivien, a także te Dramy, rzucając ciche "Grazias, Vin-Eurico". Przeniósł wzrok na Pennifold, która zdawała orientować się w sytuacji.
- Wątpię, żeby drużyna Krukonów była na cokolwiek przygotowana. - przyznał. Mieli prawdopodobnie najgorszą sytuację. - Ale masz rację, Valkyrie. To wszystko będziemy ćwiczyć na następnych treningach. Polecam wam poczytanie książek o teorii quidditcha. Wbrew pozorom, także jest bardzo ważna. Ja mogę wam pomóc głównie z praktyką.
Blackfyre też dorzucił swoje trzy grosze, więc Lope z zadowoleniem to odnotował. Nie zauważył, jak wiele czasu spędził nad tymi planami i dyskusją ze Ślizgonami.
- Następnym razem spróbujemy przećwiczyć najprostsze fragmenty. Bez piłek i z piłkami. Na razie możecie zbierać się już do szatni. - poinformował ich i zebrał swoje rzeczy. Miał nadzieję, że @Vivien O. I. Dear pamięta o tym, że miała zostać. Schował plan taktyki, oparł miotłę o ramię i popatrzył na dziewczynę. - Mam nadzieję, że się nie zestresowałaś. Chciałem cię na chwilę zatrzymać tylko po to, żeby powiedzieć, że w razie potrzeby możesz ze mną porozmawiać. Wiem, że... możesz przeżywać ciężkie chwile.
Położył dłoń w rękawicy na ramieniu jasnowłosej i delikatnie ją pogłaskał.
- Liczę na to, że na treningach będziesz mogła przynajmniej zająć myśli ćwiczeniami. Ale jeśli to nie wystarczy po prostu odezwij się, Viv. A teraz wracajmy już.

/zt everyone, chyba, że Vivi chcesz odpisać :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 445
  Liczba postów : 1004
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14309-vivien-o-i-dear
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14332-w-odchlani#378419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14330-poczta-void
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14333-vivien-o-i-dear#378429




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Gru 30 2017, 21:41

Dałam wycisk sama sobie przykładając się do wszystkich ćwiczeń dużo bardziej niż kapitan tego wymagał, tylko po to by zająć czymś moje myśli. Intencje może nie były wybitnie słuszne, jednakże dały doskonały efekt, a przecież to on był najważniejszy!
Po skończonym treningu zgodnie z umową podeszłam do @Lope Mondragón - zastanawiałam się czy dostanę od kapitana jakiś opieprz, a tu nagle okazało się, że Lope, którego wprawdzie szanowałam i lubiłam, ale nie podejrzewałam o zainteresowanie moim stanem po zerwaniu, okazał się piekielnie empatyczny. Wysłuchałam jego słów z uwagą i zmusiłam się do subtelnego, niemalże niewidocznego uśmiechu patrząc na kapitana z mieszanką wdzięczności i obojętności. Nie byłam w stanie jednak zbyt wiele powiedzieć, gdyż zwyczajnie czułam potwornie. Położyłam drobną dłoń na rękawicy Lope.
- Dziękuję - wyjąkałam - Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy
Nie powiedziałam już nic więcej bojąc się, że zaraz wybuchnę płaczem. Przytaknęłam jedynie na propozycję powrotu do zamku, po czym oboje skierowaliśmy się w tamtą stronę dzierżąc w dłoniach nasze miotły.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 163
Dodatkowo : Ćwierć wil, Kapitan Drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Lut 03 2018, 21:51

TRENING GRYFONÓW

Opieszałość kapitana drużyny Gryfonów irytowała mnie niezmiernie - nasza drużyna, która w zeszłym roku święciła triumfy była teraz na skraju otchłani. Jedyne osoby na które mogłem w tym momencie liczyć to @Harriette Wykeham i @Bianca Zakrzewski nie byliśmy jednak w stanie w trójkę ograć całej drużyny, a kolejne mecze zbliżały się nieuchronnie. W nadziei na zaangażowanie innych graczy rozesłałem sowy do wszystkich gryfonów, licząc, że uda mi się odnaleźć kogoś kto swoją świeżością ożywi trochę nasz skład.
Przybyłem na miejsce kilkanaście minut wcześniej i rozstawiłem na boisku wysokie pachołki przeznaczone do slalomu. W końcu zebraliśmy się wszyscy na małym boisku - trudno było ukryć, że skład był totalnie nieimponujący i zebrało się zaledwie kilka osób. Nie zamierzałem się jednak poddawać - uśmiechnąłem się dziarsko do moich współtowarzyszy i wygłosiłem motywującą, aczkolwiek niezbyt długą przemowę, po czym zmotywowałem ich do rozgrzewki. Po wykonaniu kilku ćwiczeń na rozgrzanie zmarzniętych stawów zacząłem tłumaczyć im pierwsze zadanie - nie było ono wprawdzie szczególnie skomplikowane, jednakże biorąc pod uwagę zaburzenia magii połączone z mrozem i dość mocno padającym śniegiem poruszanie się na miotle było wyzwaniem. Gryfoni mieli ścigać się slalomem z kaflem w rękach wzdłuż ustawionych przeze mnie słupków - liczyłem, że nawet Ci niedoświadczeni podołają zadaniu. W końcu nie kazałem im wykonywać skomplikowanych ćwiczeń, a na dodatek latali zaledwie kilka metrów nad ziemią.

Rzucamy jedną kostką, żeby przekonać się jak poszło naszej postaci
1 - Niemalże bez problemu pokonujesz slalom i docierasz do celu jako jeden z pierwszych. Po drodze wprawdzie niemal wlatujesz w słupek, ale w ostatniej chwili udaje Ci się uniknąć pachołka.
2 - Niestety nie masz dzisiaj szczęścia - przez zaburzenia magii Twoja miotła w ogóle nie wystartowała. Jeśli chcesz możesz wymienić ją na szkolną, ale i tak dotrzesz na miejsce jako jeden z ostatnich.
3,6 - Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że mniej więcej w połowie drogi kafel wyślizgnął Ci się z rąk. Rzuć kostką ponownie - jeśli wypadła parzysta to znaczy, że udało Ci się go odnaleźć od razu i nadrobić stratę w wyścigu, jeśli zaś wyrzuciłeś nieparzystą to piłka wylądowała w zaspie śnieżnej i nie możesz jej odnaleźć. Kończysz wyścig bez kafla
4 - Idzie Ci bardzo poprawnie. Nie jesteś wprawdzie wśród najlepszych, ale przynajmniej doleciałeś do mety bez utraty piłki. Dobra robota!
5 - Intensywnie padający śnieg zaburza Twoją możliwość widzenia i niestety wpadasz w słupek. Nie udaje Ci się skończyć wyścigu, bo lekko się potłukłeś - najlepiej będzie jak wrócisz do dormitorium i chwilę odpoczniesz!

Przerzut za każde 10 pkt z gier miotlarskich, następny etap w środę wieczorem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 472
  Liczba postów : 203
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8924-tom-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8932-mow-mi-tom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8933-falk
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8934-kufer-toma#250268




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Lut 04 2018, 18:45

Czego jak czego, ale Tom nie spodziewał się dostać sowy z zaproszeniem do treningu. Najpierw nie zamierzał wcale iść. Nie latał doskonale na miotle, nie przyjmą go do drużyny bo skoro kończył szkołę to raczej było bez większego sensu. Jednak z czasem (nawet nie wie kiedy doszedł do takiego wniosku), że pójdzie. To mógł być mile spędzony czas z gronem gryfonów których mijał na co dzień na korytarzu czy na zajęciach.
Nie miał własnej miotły, to jasne, ale uspokoiło go zapewnienie, że będzie mógł skorzystać z szkolnej. Nie będzie mu szkoda jej kiedy w razie wypadku ją połamie. Już z początku stwierdził, że nie ma osób tyle ilu się spodziewał. Czy mróz tak na wszystkich działał? Czy naprawdę nikt nie lubił zaczerpnąć trochę świeżego powietrza?
Następnie zaczęły się ćwiczenia, które mogli sobie darować. Wiedział, że najważniejsze to są początkowe ćwiczenia, ale jemu się nie chciało. Nie dzisiaj. Dziś chciał od razu przystąpić do akcji, do treningu. Chciał coś zrobić od razu, ale może jednak niepotrzebnie? Dawno nie latał.
Wyścig nie wydawał się trudny. Kiedyś było to dla niego wielką łatwizną, najprostszym co mogło być. Może dlatego to robili na samym początku? Gdyby on był kapitanem to właśnie by zrobił na sam początek. Ale nigdy nim nie będzie. Przyjrzał się reszcie i wkrótce sam się uniósł na miotle razem z kaflem. Zaczął wyścig, ale już na początku stwierdził, że nie będzie to nic dobrego. Możliwe że poszłoby mu całkiem nieźle gdyby nie śnieg, który uniemożliwiał mu widzenie. Owszem ominął parę słupków, ale w końcu na jednym się zatrzymał. Przeżył ze słupkiem tak bliskie zbliżenie, że się nieźle potłukł. Nie miał wyjścia, musiał wróci do dormitorium odpocząć. Może to nie był jednak tak dobry pomysł jak sądził zanim tu przyszedł?

5
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 668
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Lut 04 2018, 18:48

Bianca ostatnio miewała coraz większe problemy ze snem. Nie miała pojęcia co było tego powodem, tym bardziej, że postanowiła nieco odstawić kawę i zacząć pić jej znacznie mniej, wiedząc jak źle jej nadmiar mógł wpływać na organizm. Czuła się średnio, ale uparcie sobie (i innym) powtarzała, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, udając, że wcale nie przejmuje się swoim problemem, a przede wszystkim, że wcale go nie ma. Wiedziała, że @Lysander S. Zakrzewski był zmartwiony i trochę wkurzony stanem tegorocznej drużyny, dlatego też mimo chwil zwątpienia postanowiła nie odchodzić i dalej grać, a być może nawet stawać się coraz lepsza. Nie można było jej odmówić ambicji, może nie były one tak uwydatnione jak wręcz chore ambicje ślizgonów, ale były całkiem duże, a przede wszystkim w przypadkach gdzie jej zwyczajnie zależało. Na quidditchu zależało jej głównie ze względu na brata no i nie mogła powiedzieć, że nie lubiła czuć wiatru we włosach i tej charakterystycznej adrenaliny. Przyszła więc w ręku z własną miotłą jeszcze przed czasem rozpoczęcie na trening organizowany przez Lysandra, wcześniej nakładła tonę korektora pod oczy starając się ukryć coraz bardziej widoczne cienie. Ubrała się w swoje najgrubsze rzeczy wraz z ochraniaczami, zmęczenie sprawiało, że było jej zimniej niż zazwyczaj, a warto wspomnieć, że była raczej ciepłolubną osobą.
- Hej Lys. – powiedziała, podchodząc do niego i lekko go obejmując na przywitanie.
Zaczęła się rozgrzewać zanim jej brat zarządził rozgrzewkę dla wszystkich. Miała nadzieję, że im więcej się będzie ruszać tym lepiej pójdzie jej zadanie i przede wszystkim będzie jej cieplej. Dla Bianci ciepło równało się powodzeniu, tak więc postarała się zrobić co w jej mocy. Unikała zaklęć rozgrzewających, unikała w ogóle jakichkolwiek zaklęć odkąd zmieniła wystrój auli na runach na czerwony. Podskakując w miejscu słuchała co jej brat przygotował i stwierdziła, że właściwie była to bułka z masłem, nawet dla jej zmęczonego organizmu. Wsiadła na miotłę, chwyciła kafel w rękę i pomknęła między rozstawionymi słupkami, tak jak zalecił Lys. Poszło jej świetnie i dotarła do celu jako jedna z pierwszych. Fantastycznie! Nawet udało jej się uniknąć ostatnie słupka, którego prawie nie zauważyła.

Kostka: 1 (w końcu mój pech jest szczęściem)

______________________

 
Bianca Zakrzewski

Maluje się tylko po to, aby oszukać oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 316
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15634-hero-ontario-thidley#421057
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15640-i-m-too-hot#421254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15639-hotline#421250
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15632-hero-ontario-t#421053




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Lut 04 2018, 20:40

Hero zaciekawiły te hurtowe listy od jednego z Gryfońskich graczy Quidditcha - nie był pewien, czy nie przegapił zmiany w składzie i może został zaszczycony informacją od samego kapitana. Raczej nie interesował się za bardzo tym sportem (ani żadnym innym. Szedł raczej w stronę artystycznych dziedzin...). Tak czy inaczej, coś pchnęło go do tego, aby zjawić się na małym boisku w terminie wyznaczonym przez Lysandra; przygotował się zarówno fizycznie, jak i psychicznie, zanim opuścił zamek. Pogoda nie wydawała mu się zbyt łaskawa, ale w gruncie rzeczy nie chciał od razu przybierać pesymistycznej postawy. Bądź co bądź miał spędzić trochę czasu ze znajomymi z domu i to zapewniało go w przekonaniu, że będzie super. Hero pomimo swojej przerwy w nauce całkiem solidnie odczuwał więzi z wychowankami Gryffindora.
Przywitał się wesoło ze znajomymi i znalazł dla siebie szkolną miotłę. Już na rozgrzewce zaczął się niepokoić, że zakłócenia magiczne będą sprawiać problemy; Hero nie miał co do nich zbyt wiele szczęścia, a słyszał różne historie o graczach pomykających na miotłach. Wysłuchał grzecznie wyjaśnień zadania, które postawił przed nimi Lysander, a następnie wziął się za robotę. O dziwo, nie miał najmniejszego problemu ze slalomem! Przemykał radośnie pomiędzy pachołkami i tylko jednego nie zauważył - wykonał bardzo widowiskowy zwrot, unikając przeszkody. Nie miał ochoty roztrzaskiwać sobie na niej twarzy... Tak czy inaczej, do celu dotarł jako jeden z pierwszych.

1

______________________

Hero Ontario Thìdley
"We can dance until we die"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 673
  Liczba postów : 254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Lut 04 2018, 22:23

Sama się zdziwiła, że jednak postanowiła przyjść na trening Quidditcha. Do tej pory niewiele było okazji, kiedy latała na miotle i jakby nie patrzeć trochę przez to ryzykowała. W dodatku nie miała żadnych ochraniaczy ani kasku, więc ewentualny upadek na ziemię mógł okazać się bolesny. A jeśli chodzi o spadanie z miotły to miała pewność, że zdarzy jej się to przynajmniej trzy razy. Ot, takie optymistyczne podejście. Co ją podkusiło, żeby zjawić się po otrzymaniu listu na małym boisku? Nigdy nie interesowała się tym sportem na tyle, aby grać. Owszem, czasem lubiła popatrzeć na to wszystko z trybun, ale nie robiło jej różnicy, która drużyna wygra czy też kto oberwie tłuczkiem. Po prostu niech się dzieje co chce. Tym razem coś podpowiedziało jej, żeby poszła. I tak zrobiła. Tłumaczyła to sobie, że przecież trzeba wszystkiego spróbować w życiu, no i liczyła, że Quidditch wcale nie okaże się taki zły w praktyce. Oczywiście nie mówiąc o towarzyszących mu uszczerbkach na zdrowiu i zagrożeniach uszkodzenia siebie. Najwyżej jak jej się nie spodoba to potraktuje ten dzień jako nauczkę na przyszłość i już więcej nie popełni tego błędu.
Udała się na wyznaczone miejsce, gdzie zobaczyła poustawiane na boisku pachołki. Z racji tego, że własnej miotły nie posiadała, musiała wziąć jedną ze szkolnych. Dołączyła do reszty Gryfonów, którzy już się zgromadzili i czekała na rozpoczęcie treningu. W myślach nakazała sobie nie szczękać zębami, co też nie było łatwym zadaniem zważając na to, że śnieg padał dosyć intensywnie i było zimno. Nawet nie chciała myśleć o tym, jak poobijana wróci do zamku. Na szczęście długo zastanawiać się nie musiała, bo przystąpili do rozgrzewki, dzięki której Isilia się ogrzała. Następnie Lysander zaczął wyjaśniać im zadanie i wtedy poczuła, że chyba jednak to nie jest miejsce dla niej. Mieli przelecieć slalomem między pachołkami, trzymając jednocześnie kafla. Starała się dodać sobie jakoś otuchy mówiąc w myślach, że wcale nie pójdzie jej źle, że uda jej się to zrobić. Uwierzenie w to było tak łatwe, jak grudniowa lekcja magii leczniczej - pozornie prosta rzecz, a sprawiła tyle problemów. Przełknęła ślinę i przełożyła nogę przez miotłę, aby po chwili wzbić się lekko w powietrze. Jej oczy otworzyły się szerzej i spojrzały litosnym wzrokiem na pachołki, które jak gdyby nigdy nic sobie stały. Ona odniosła jednak wrażenie, że jedynie czekają, żeby odstawiła przedstawienie pod tytułem "Jak spaść z miotły". Ale już nic nie mogła zrobić. Ominęła slalomem trzy słupki, nabierając trochę pewności siebie. Jednocześnie czuła, że ręka, którą trzymała kafel zaczynała się pocić, więc nieznacznie przyspieszyła, żeby piłka w razie czego nie wypadła. To było błędem. W jednej chwili śnieg sypnął jej w oczy, przez co straciła widoczność i z hukiem wpadła w słupek. Masz ci los, a tego właśnie chciała uniknąć! Zdążyła ręką zasłonić twarz, ale przez to dosyć boleśnie uderzyła ramieniem i prawym bokiem w pachołek. Odechciało jej się skończenia zadania i po prostu wróciła do reszty, rozmasowując przy tym obolałe miejsca.
- Wracam do zamku. - burknęła do Lysandra niezadowolona z faktu, że skoro już ruszyła swoje cztery litery na boisko, to i tak musiała wracać do dormitorium przed zakończeniem treningu. Zachowywała się trochę jak małe dziecko, które gdy mu coś nie wychodzi i się poobija, rezygnuje. Wbrew pozorom ona nie chciała się poddać. Po bliskim spotkaniu z pachołkiem chciała jeszcze raz wzbić się w powietrze i dokończyć slalom, a nawet zacząć go od początku. Niewiele mogła jednak poradzić na ból prawej części ciała, a to skutecznie utrudniało chociażby trzymanie kafla. Fuknęła jeszcze pod nosem i powlokła w stronę zamku.

Kostka: 5
/zt!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 687
  Liczba postów : 1011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sro Lut 07 2018, 20:41

Ich drużyna ssała i to tak bardzo, że aż wstyd było się do niej czasem przyznawać. Ette miała jednak dość przyzwoitości, żeby nie odwracać się od przyjaciół w potrzebie. Nie dało się też ukryć, że uwielbiała machać pałką. Szczerze mówiąc stan drużyny trochę jej zwisał - początkowo okropnie irytowała się każdymi najmniejszymi niepowodzeniami innych zawodników, ale w końcu nauczyła się nie zwracać na to uwagi i wciąż pracowała nad tym, żeby nie przejmować się wynikami drużyny. Utrzymywała coś w stylu własnej punktacji, w której liczyły się jej indywidualne sukcesy. Co prawda nadal gryzło ją, że nie dostanie za to Pucharu, o ile inni też się nie postarają. Nie miała jednak cierpliwości, żeby coś z tym robić. Na szczęście Lys miał.
Początkowo chciała przyjść trochę wcześniej, żeby pomóc przyjacielowi z jakimś sprzętem czy czymś, ale trochę zasiedziała się nad książką. Ostatecznie przybiegła na trening prawie w ostatniej chwili. Przywitała się ze wszystkimi, pozostawiając uwagę o lipnej frekwencji, żeby nie deprymować nikogo, a w szczególności Lysandra.
Zadanie ze slalomem było dla niej trochę nijakie (jak wszystko co nie było związane z tłuczkami) i normalnie odbębniłaby je zupełnie od czapy, ale dla Zakrzewskiego zamierzała się postarać. I tak powziął się potwornego zadania, nie musiała go dobijać. Wskoczyła na miotłę i pomknęła slalomem. W sumie wyścigi były całkiem fajną sprawą.
Przywykła do latania bez jednej ręki, jednak kafla trzymała się troszkę inaczej niż pałkę. A może zawinił fakt, że nie będąc ścigającym nie była przyzwyczajona do pilnowania tej piłki, dość że w połowie trasy jej się wyślizgnęła. W pierwszym odruchu chciała go olać i dalej pruć do przodu, ale mimo to zawróciła się po piłkę i nawet udało jej się nadrobić stracony czas.
Reszcie szło... rożnie. Dwie osoby wróciły do zamku. Ettie z krzywą miną przyglądała się ich oddalającym się plecom, ale przełknęła cisnącą się na usta uwagę o tym, że Gryffindor zdziadział. Ponownie ze względu na Lysa.

Kostka: 6 i 4

Przypomniał mi się pierwszy trening Gemmy. I feel you, bro xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 163
Dodatkowo : Ćwierć wil, Kapitan Drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Lut 08 2018, 16:27

Kostka: 5 =>1

Wystartowałem chwilę po wszystkich, upewniając się, że każdy z nich zrozumiał polecenie. Niemalże bez problemu pokonałem trasę (chociaż raz niemalże wjechałem w słupek) i dotarłem na miejsce jako jako jeden z pierwszych. Ku mojej rozpaczy okazało się, że to jakże proste zadanie uszczupliło nasz skład do kilku osób w gruncie rzeczy był jedną z ostatnich osób, które podejrzewałbym o utrzymanie się na miotle. Miałem nadzieję, że w dalszym etapie pójdzie mu tak samo dobrze, bo trudno ukryć, że nasza drużyna desperacko potrzebowała każdej miotły.
Gdy wszyscy chwilkę odsapnęli rozpocząłem kolejny wywód:
- Planowałem ćwiczenia na trochę większą liczbę osób, ale myślę, że mimo wszystko sobie poradzimy - powiedziałem zmuszając się do delikatnego uśmiechu i motywacyjnego tonu, chociaż w gruncie rzeczy byłem coraz bardziej zirytowany - Jak wszyscy wiecie - żeby wykonać swoje zadanie na boisku należy przede wszystkim nie spierdo... nie spaść z miotły. Każde oberwanie tłuczkiem obniża Waszą skuteczność niezależnie od zajmowanej pozycji, a poza tym jest zwyczajnie niebezpieczne. Chciałbym, żebyśmy poćwiczyli unikanie tłuczka.
Wiedziałem, że to zadanie jest przez większość kapitanów i zawodników bardzo mocno lekceważone, ale z doświadczenia wiedziałem, że dobry pałkarz jest w stanie zmienić wynik meczu, szczególnie jeśli trafi na zawodnika, który nie ma zupełnego doświadczenia w unikaniu tłuczka. Pokrótce wytłumaczyłem całej grupie, które nie było szczególnie trudne - cała trójka miała za zadanie unikać odbitych przeze mnie tłuczków. Nie było ich dużo, dlatego wysłanie sześciu tłuczków w stronę każdej osoby miało zająć nam tylko chwilę - w gruncie rzeczy ze względu na mróz nieszczególnie chciałem ich przetrzymywać. Wzniosłem się nad ziemię ściskając w dłoni pałkę i tym samym oczekując pierwszego ochotnika.

Zasady prościutkie - rzucacie jedną kostką, która oznacza ilu tłuczków udało się Wam uniknąć. Każde 7 pkt z gier miotlarskich to dodatkowe oczko. @Hero Ontario Thìdley, @Harriette Wykeham, @Bianca Zakrzewski - jako, że jest Was mało daję mało czasu - proszę o posty do soboty wieczorem (godzina 21.12).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 668
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14415-pianki-bianci#381731
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14416-bianca#381732
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Lut 09 2018, 14:14

Patrzyła na oddalające się osoby z grymasem na twarzy, została ich trójka, z Lysandrem czwórka, wspaniale. Może drużyna nie była dla niej największym priorytetem, ale naprawdę Gryffindor nie miał żadnych uczniów, którzy mogliby ruszyć swoje cztery litery na boisko chociażby na ten trening, w którym byli sami swoi i spróbować swoich sił. Bianca była zażenowana swoim domem jak jeszcze nigdy i zupełnie nie dziwiła się swojemu bratu, że był zdenerwowany w szczególności na kapitana od siedmiu boleści. Gdyby to od niej zależało już dawno Lys dostałby tę fuchę, ale tamten gryfon jak na złość nie chciał odpuścić. Mimo wewnętrznej złości uśmiechnęła się ciepło do Lysandra, nie chcąc żeby stracił nadzieję, że jeszcze coś uda się naprawić w związku z drużyną, bo chyba tylko go ktokolwiek mógł posłuchać i dołączyć do drużyny.
- Liczy się jakość, a nie ilość. - rzuciła, zmuszając się do wesołego tonu.
Chyba wszyscy odczuwali, że ta drużyna była w kompletnej rozsypce.Zerknęła na @Hero Ontario Thìdley, może ten nowy chłopak będzie chciał z nimi grać? Wyrzuciła z siebie myśl o tym jak bardzo czuła się zmęczona i bez dwóch zdań postanowiła wykonać zadanie Lysandra. Zazwyczaj łapała kafle niż ich unikała, jednak nie marudziła tylko zrobiła to czego chciał jej brat. W sumie udało jej się uniknąć sześciu kafli, co chyba nie było wcale takim złym wynikiem. Ona sama była raczej zadowolona. Nie wiedząc co ze sobą zrobić poczekała aż reszta skończy.

kostka: 5 + 1 za kuferek

______________________

 
Bianca Zakrzewski

Maluje się tylko po to, aby oszukać oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 316
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15634-hero-ontario-thidley#421057
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15640-i-m-too-hot#421254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15639-hotline#421250
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15632-hero-ontario-t#421053




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Lut 10 2018, 17:59

Pierwsze zadanie poszło Hero zaskakująco dobrze, ale nie mógł powiedzieć tego samego o wszystkich. Z odrobiną zdenerwowania obserwował pozostałych zawodników, szybko dostrzegając, że bądź co bądź wychodzi na największego laika w okolicy. Kiedy skład jeszcze bardziej się uszczuplił, Gryfon z trudem powstrzymał się od pełnego niedowierzania westchnięcia. Kim był, aby trenować u boku tych, którym na quidditchu faktycznie zależało? Zganił się w duchu za takie myślenie i grzecznie wysłuchał dalszych poleceń Lysandra, chociaż obrywanie tłuczkami kompletnie mu się nie podobało. Po prostu pokiwał lekko głową i zabrał się za wykonywanie zadania. Miał wrażenie, że wcale nie idzie mu tak tragicznie - koniec końców uniknął pięciu piłek. Zawisnął w powietrzu niewiele nad ziemią, całkiem z siebie dumny; zerknął na @Bianca Zakrzewski, która ominęła jednego tłuczka więcej od niego.
- Grasz na obronie, nie? Z twoimi unikami chyba nie mamy się co martwić o przebieg meczy... - Zagadnął, mając nadzieję, że nikt nie będzie miał mu tego za złe. Bądź co bądź Hero nie był jeszcze aż tak wdrożony w życie szkoły, a jego własne zainteresowania sprawiały, że łatwo można było zapomnieć o innych aktywnościach zapewnianych przez Hogwart. Nie był zatem pewien jak dokładnie wyglądała drużyna Gryffindoru i, prawdę mówiąc, po zobaczeniu tego treningu trochę się zaczął martwić. I interesować. Może i nie było go dwa lata, ale zawsze z dumą nosił złoto i czerwień!

5

______________________

Hero Ontario Thìdley
"We can dance until we die"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Hogsmeade
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 687
  Liczba postów : 1011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12490-ettie#336602
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12491-poczta-ettie#336603
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12492-harriette-wykeham#336605




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Lut 10 2018, 23:11

Unikanie? Ale tak poważnie? Ona i tłuczki były najlepszymi ziomami. Jej fuchą było wręcz wychodzenie im na przeciw. Pałkarz, który unika tłuczków to dupa, nie pałkarz i Lys wiedział o tym jak nikt. Tego nie lubiła w treningach - tego całego ogólnego rozwoju. Merlinie, wolała nie grać wcale niż na jakiejś innej pozycji, które po prostu wydawały jej się nudne.
Nadal nic jednak nie powiedziała i tylko się  skrzywiła, a kiedy Lys poleciał już w górę, pozwoliła sobie na jęk niezadowolenia. Dała innym wykonać zadanie przed sobą, sama w tym czasie robiąc jakieś zwisy i inne takie dla zabicia czasu. Wcale nie planowała jakoś manifestować swojego znudzenia - wręcz przeciwnie, ale wychodziło jej to samo z siebie.
- Zgarnąłeś sobie najlepszą fuchę! - krzyknęła do Lysandra pół żartem, pół serio, siadając na miotle normalnie, kiedy wysłał w nią pierwszego tłuczka. Przywilej kapitaństwa... a raczej organizatora treningu, bo przecież teoretycznie kapitanem nie był. W praktyce chyba żadnemu Gryfonowi nie przeszkadzałby ten układ.
Bez problemu uniknęła wszystkich tłuczków i wylądowała obok pozostałych graczy, którym też nie  poszło gorzej.
- Aleś my w to dobrzy... - zagadnęła - Chyba, że to pałkarz jest do dupy - posłała szeroki, zaczepny uśmiech Lysandrowi. Teraz już tyko żartowała. Swoją drogą, może lepiej byłoby, żeby stworzyli jakąś drużynę bludgera, a nie qudditcha. W bludgera byliby niepokonani.

Kostka: 4 + 2 za kuferek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 163
Dodatkowo : Ćwierć wil, Kapitan Drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 957
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14409-lyskowe-relki#381609
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14410-krysia#381611
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Lut 11 2018, 13:02

W gruncie rzeczy mimo marudzenia Ette, absencji większości drużyny i fatalnych warunków pogodowych byłem bardzo zadowolony z przebiegu drugiej części treningu. Obie dziewczyny uniknęły wszystkich moich tłuczków - co biorąc pod uwagę moją powszechnie znaną celność było bardzo trudne. @Hero Ontario Thìdley poradził sobie niemal równie dobrze unikając prawie wszystkich tłuczków. Mimo że wiedziałem, iż chłopak jest dosyć zajęty zarządzaniem swoją karierą to zaproponowałem mu, żeby przemyślał dołączenie do drużyny - trudno powiedzieć na ile jego dzisiejszy wynik był spowodowany szczęściem, a na ile talentem, nie zamierzałem jednak w to wnikać, gdyż biorąc pod uwagę tragiczną kondycję drużyny zależało mi na każdej osobie, która była w stanie utrzymać się na miotle, chciała się czegoś nauczyć i była gotowa do poświęcenia się drużynie. Wiedziałem, że resztę można osiągnąć z pomocą ciężkiej pracy.
Pogratulowałem trójce zawodników i zakończyłem trening. Miałem nadzieję, że moje zaangażowanie zostanie docenione.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Małe boisko   

Powrót do góry Go down
 

Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16

 Similar topics

-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko szkolne
» Boisko quidditch'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
boisko quidditcha
-