IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 8 ... 14  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Małe boisko   Pią Gru 13 2013, 18:23

First topic message reminder :


Małe boisko

Znajduje się kilka kroków za głównym boiskiem, a prowadzi do niego wydeptana ścieżka, którą można odnaleźć bez problemów nawet w zimie! Powstało dla uczniów, którzy pragną uzewnętrznić swoje emocje w sposób fizyczny! Oczywiście nie tylko o takie kwiatki tutaj chodzi. Rozchodzi się tu również o liczne treningi, które czasem nakładały się na siebie i wymagały rezygnacji, którejś z grup młodzieży oraz przejściu na inny dzień. Nauczyciele quidditcha, zatem doszli zgodnie do porozumienia, że potrzebują trochę dodatkowego miejsca na mini boisko, gdzie można przeprowadzać rozgrzewkę i uczyć zawodników jakiś ciekawych manewrów! Zatem nie zastanawiając się długo poprosili dyrektora o zagospodarowanie części błoni. Tak też się stało.
Zatem to tutaj znajdziesz mniejsze boisko, które ogrodzone jest wysokim płotkiem, który zdobią herby czterech domu Hogwartu. Niestety boisko nie jest wyposażone we własne szatnie czy składzik, w którym przechowywane są kafle, zastępcze miotły czy ochraniacze i to jest główna niedogodność, z którą należy się uporać, czyli należy korzystać z dobudówek głównego boiska i tam pozostawiać swoje rzeczy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 493
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 846
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2239-amelia-wotery?highlight=Amelia+Wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2243-amelia-wotery
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5271-sowka-amelii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7243-amelia-wotery




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Maj 01 2014, 14:14

Amelia nie wiedziała po co pcha się na każdą lekcję latania i na każdy trening, który jest organizowany w zamku, skoro jej to po prostu nie wychodzi. Za każdym razem po takiej lekcji musi odwiedzać skrzydło szpitalne, inaczej nie stało się także dzisiaj. Dzień rozpoczął się przecież tak pięknie! Wyspane dziewczę wstało, zjadło śniadanie w wielkiej sali z tuzinem innych osób, w większości są to oczywiście przyjezdni, którzy nie znają nawet za bardzo zamku, no i przypomniało sobie o lekcji latania. Co prawdopodobnie nie było zbyt dobre. Musiała coś sobie przecież złamać, skręcić, cholera wie co zrobić. Tak więc, krzyki jej ukochanego profesora, który najwidoczniej nie wiedział, że Amelia nie może się skupić, gdy ktoś drze się na nią jak bardzo źle wykonuje swoje zadania, nie pomagały jej wcale. Ześlizgnęła się z miotły, spadając na trawę tak, że skręciła sobie prawą kostkę. Co za porażka. Tak więc, gdy profesorek usztywnił nogę Amelii, ta udała się od razu do skrzydła szpitalnego, w poszukiwaniu pomocy.

/zt
(6)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Maj 01 2014, 16:03

Lekcja latania? Tanner'a nie może na niej zabraknąć, oczywiście, że nie. Przybiegł wręcz na nią, uradowany, że nareszcie może zrobić coś wspólnego z lataniem na miotle. Uwielbiał to. Bardzo chciał już od dawna wziąć udział w jakimś treningu i teraz mu się to udało.
Wskoczył na miotłę i pewny siebie zaczął omijać piłki lecące w jego stronę. Oczywiście, szło mu świetnie. Pod sam koniec jednak z piłek trafiła go w ramię, robiąc na nim widoczne zadrapanie, ale tak właściwie nic to nie zmieniało. Chapman zapomniał o nim, gdy profesor chwalił go cały czas. Bo co jest ważniejsze od uznania nauczyciela prowadzącego lekcje latania? Oczywiście nic!
Zadowolony chłopak wylądował na ziemi i z wesołą miną udał się do zamku.

/zt
(1 -> 5 -> 1 -> 6 czyli wybieram jedynkę -,-)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Luksemburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 626
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8255-coccinelle-pensee-lepeltier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8259-zapoznaj-sie-z-biedroneczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8262-biedroneczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8258-coccinelle-lepeltier




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Maj 01 2014, 17:08

Ten dzień opiewał w tone dziwnych zdarzeń. Coccinelle już rano wstała lewą nogą, a po zgubieniu swojej najukochańszej szczotki do włosów, wiedziała, że ten dzień nie będzie należał do najlepszych. W głębi serduszka przeklinała każdego, kto stanął jej na drodze. Postanowiła więc ku rozładowania emocji pójść na zajęcia z latania. Fakt, nigdy orłem nie była w tej dziedzinie, ale może to co beznadziejne pójdzie jej lepiej, skoro jej atuty zawodziły? Miała nadzieje, która okazała się być bezużyteczna. Już wsiadając na miotłę, miała wrażenie, że zaraz z niej zleci. Z resztą te pokraki z Hogwartu postanowiły zasypać ją lawiną piłek. Wiedziała, że jest piękna i przykuwa uwagę, ale nie sądziła, że do tego stopnia. Pod wpływem kilkudziesięciu uderzeń spadła z miotły, na nieszczęście łamiąc przy okazji obojczyk. Tak pięknym istotą jak ona, mogłyby się one zrastać w mgnieniu oka, ale nie... Jakby przez mgłę widziała twarz nauczyciela, który zjawił się obok niej nie wiadomo skąd. Bełkotał coś pod nosem, po czym krzyknął jak szalone. "Halo, przecież upadłam, należy mi się trochę spokoju przystojniaczku!" - Huczało w jej głowie, jednak nie miała siły zwrócić temu grubiańskiego panowi uwagi. Z resztą po chwili bardziej przejęła się tym, że jej idealne włosy leżą na jakiejś brudnej ziemi, a cała pewnie wygląda jak śliwka od siniaków. Gdyby nie to, że ma w sobie coś z willi, pewnie nawet ten gbur by do niej nie podszedł. Eh... To wszystko działo się tak szybko, że pod natłokiem myśli i zmęczenia, straciła przytomność. Biedny ten, kto dalej będzie musiał ją ratować.

z/t (2 z kosteczek Cool)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Hrabstwo Somerset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1669
  Liczba postów : 324
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7898-arcellus-s-greengrass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7903-arcellus-greengrass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8235-arcellus-s-greengrass#228042
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7911-arcellus-s-greengrass#221187




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Czw Maj 01 2014, 21:08

Arcellus dawno już nie próbował swoich sił w Quidditchu. Teraz miał wolną chwilę. Nie mógł biegać po błoniach, bo cały czas deptał (mentalnie) po drodze jakiś przyjezdnych, którzy się tam kręcili jak bąki, nie wiedząc co ze sobą zrobić, gubiąc chyba kierunki świata. Jacyś idioci, jeśli go spytacie o zdanie. Zmienić tej opinii go nie mógł. Ewentualnie przychylnie mógł spojrzeć na znajomych z Durmstrangu. Ale tych, o dziwo, nie mijał za często. Musiał się więc przyzwyczaić do frustrującej natury przeszkód na jego drodze i znaleźć sobie inne wyładowanie swojej energii. Padło na trening Quidditcha. Zjawił się na miejscu, nie wiedząc, że tak wiele mógł stracić na refleksie na miotle przez zaledwie kilka lat przerwy. Ale rzeczywiście, stracił. Bo jak tylko wsiadł na miotłę, okazało się, że większość tłuczków łapał na brzuch, konkretnie na jedną kość żeber. Aż syknął w końcu zlatując z miotły. Dajcie mu święty spokój z Quiddichtem. Stwierdził, że to dobry moment na to, żeby wygonić ze szkoły te niemożne sieroty, które zjawiły się cholera wie skąd. Czekał go intensywny miesiąc działania. Przykre. Ale ostatnio i tak umierał już z nudów.

5 - średnio [3] - obolałe żebra

Swój plan miał wcielić w życie od razu, dostrzegając czyjeś drobne ciałko padające obok niego. Jasne pasma włosów rozsypały się po ziemi, lądując w błocie, brudząc złociste kosmyki. Z początku miał ją wyprowadizć w jakiś kąt i trochę potorturowac jako pierwszą swoją nieszczęśliwą ofiarę, ale zmarszczył brwi, czując niewytłumaczalną sympatię do tej osoby. Ograniczoną co prawda, ale dostatecznie silną, by zebrać się leniwie z ziemi, podejść do niej, zgarnąć ją bez słowa z gleby w ramiona i skrzywić się znacząco na ból żeber. Ale nic nie powiedział. Udał się z boiska w swoją stronę, zamierzając wprowadzić swój plan w życie. Tylko który? Ten w trosce o jej zdrowie fizyczne czy całkiem z tym sprzeczny?

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Hamilton, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2613
Dodatkowo : szukający, kapitan, prefekt fabularny
  Liczba postów : 757
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Maj 02 2014, 10:39

Deven był w zaskakująco dobrym nastroju. Przywitał się grzecznie z trenerem i wszystkimi, których znał, po czym wskoczył na miotłę, koncentrując się na zadaniu. W jego stronę wystrzeliło mnóstwo oszalałych tłuczków, których jedynym celem było zrzucenie Devena z miotły, ale on nie miał zamiaru się im poddać. Starał się mieć oczy dookoła głowy, bo tylko w ten sposób mógł uniknąć uderzenia. Wykonał nawet jakiś skomplikowany manewr, zupełnie instynktownie, nie zastanawiając się nad swoją strategią, bo jeśli grasz wystarczająco długo, przestajesz zastanawiać się nad taktyką, a zaczynasz czuć cały ten mechanizm quidditcha, zaczynasz czuć, jak poruszają się tego trybiki i jak prześlizgiwać się między nimi. Limier był wyraźnie zadowolony, a to nie byle co - Deven znał swojego kanadyjskiego trenera i wiedział, że trudno o kogoś równie wymagającego jak on. Udało mu się zrobić tyle uników, że uniknął mniej więcej połowy tłuczków. Niestety, w końcu jedna z piłek walnęła go potężnie w udo, wywołując u niego syk bólu. Ale to nic, to nic... Grunt że kość nie była złamana, a Limier nie omieszkał go pochwalić. Zadowolony z siebie Indianin zszedł z boiska, marząc tylko o gorącym prysznicu.


6, 2 i w końcu 3
linczek

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4672
  Liczba postów : 968
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Maj 02 2014, 11:00

Był rozdrażniony i bezsilny. Chciał się oderwać od tej całej idiotycznej sytuacji z Zoe, która kosztowała go tyle nerwów, tyle nieprzespanych nocy i opróżnionych butelek. Wiedział, że jest kompletnie rozstrojony, a przecież już niedługo koniec roku, koniec studiów, powinien mieć jakiś pomysł na siebie, na życie, prawda? Tymczasem nie miał żadnego. Arthur wyjechał do Kanady i Percy po raz pierwszy boleśnie odczuł nieobecność młodszego, nieznośnego brata. Ale takie życie, prawda? Chciał zostać tutaj, więc powinien się przyzwyczaić. Myślał o Stelli, o tej całej niejasnej sytuacji, która nie dawała mu spokoju... a, cholera!
Wskoczył na miotłę, zaciskając zęby. Jeden unik, drugi, trzeci... Przestał liczyć. Po prostu starał się unikać tłuczków, podobnie jak smutnych myśli, które ciągle go gnębiły. Wpadł w coś na kształt transu, z którego wytrąciło go dopiero bolesne uderzenie w udo. Ale i tak zdołał uniknąć większości złośliwych piłek.
Limier mówił coś o doskonałym uniku, Percy się uśmiechał, kiwając głową, ale tak naprawdę marzył tylko o długim gorącym prysznicu i maści, która uśmierzyłaby ból.


5, 3, 2, biorę pod uwagę 3
link
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Kraków, Polska
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 118
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8145-jasmina-zielinska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8150-jasminkowe-ziomki#226326
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8151-masz-mi-cos-do-powiedzenia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8148-jasmina-zielinska




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Maj 02 2014, 11:51

Lekcja latania? Jak najbardziej! Może nie był to sposób rozwijania światłego intelektu, ale Jaśmina nie mogłaby tego odpuścić. Już od małego uwielbiała latać na miotle, co zresztą praktykowała bardzo często ze swoim starszym bratem. Ech, co to były za czasy! Znajdowali jakieś bezludne łąki pod Krakowem, wsiadali na zagraniczne miotły kupione przez ojca i czuli się tak, jakby występowali na najprawdziwszym Finale Mistrzostw Świata w Qudditchu. W swojej rodzimej szkole, Polka występowała nawet w szkolnej drużynie jako rezerwowa ścigająca. Może nie pokazywała się w każdym meczu, ale co tam, w drużynie była! Miała napisać do Alvy, czy wybiera się razem z nią, ale zupełnie wypadło jej to z głowy. No cóż, sama też sobie da radę, choć na pewno nie będzie tak ciekawe. Punktualnie w momencie rozpoczęcia się lekcji pojawiła się na boisku, trzymając w dłoniach swoją własną miotłę, której rączka była już może nieco zdarta, ale wciąż bardzo dobrze jej służyła. Kiedy wzbiła się w powietrze, poczuła to przyjemne uczucie, które zawsze temu towarzyszyło. Ten wiatr, te widoki. No cudownie! Zaskoczyła nawet samą siebie, gdy podczas wykonywania poleceń, wykonała manewr, za który pochwalił ją nawet trener. No uwierzcie, strasznie była z siebie dumna! Nie przejmowała się nawet tym, że na jej udzie najprawdopodobniej powstanie ogromny siniak, bo nie zdążyła odsunąć się przed pędzącą piłką. Po skończonym treningu powróciła na ziemię i z humorem, którego poziom wzrósł o parę poziomów, wróciła do zamku w celu zjedzenia porządnego deseru!

3
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Limerick, obecnie Londyn.
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 224
  Liczba postów : 1379
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Maj 02 2014, 18:56

Ostatni trening Quidditcha, zorganizowany przez Shae nawet mu się spodobał. Dlatego też z uśmiechem przyjął informacje o kolejnym, planowanym tym razem przez nauczyciela. Zasięgnął nawet języka, by  dowiedzieć się, że to on właśnie doprowadził Kanadę do mistrzostwa. Kanadę, znaczy się chyba tych poprzednich przyjezdnych i w ogóle. W sumie, nie bardzo ogarniał, no ale nie przeszkadzało mu to w przyjściu na dzisiejszy trening, nie?
Przyszedł lekko spóźniony, miał jednak nadzieję, iż nie będzie to jakiś większy problem. Początkowo nie bardzo ogarniał, o co chodziło. Znaczy się, okej ludzie w powietrzu i masa, masa, masa tłuczków wymierzona w ich stronę. Z tym się chyba nie walczyło, prawda? Nie, nie. Z tego, co mówiła mu kiedyś d’Angelo przed tym konkretnie rodzajem piłki się uciekało. A podczas meczu trzymało od niej jak najdalej. Najdalej, jak to tylko było możliwe. Różni ludzie różnie kończyli. Piątek w sumie był nawet ciekaw, ilu z nich było „zawodowymi” zawodnikami. Czy był tu ktoś z Kanady? Albo z Australii, no i z samego Hogwartu? Nie dane było mu się zbyt długo zastanawiać nad tym, bowiem i na niego przyszła kolej. Wsiadł więc na miotłę, wzniósł się w powietrze, a jużpo chwili ruszyły na niego tłuczki. Świetnie, świetnie. Nawet mu poszło. Kiedy już sądził, że nic go nie draśnie w tym zadaniu, chyba fantazja zbyt go poniosła, bowiem dostał w ramię. Szczęśliwie niezbyt mocno i na zwykłym otarciu się skończyło. Mimo to, zadowolony z siebie, wrócił na ziemię, po czym pooglądał wyczyny innych, by po zakończonym treningu wrócić do domu.

z/t 1.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Edynburg, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 220
  Liczba postów : 372
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8167-naya-valley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8170-naya
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8173-napisz-do-nayi#226719
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8172-naya-valley




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pią Maj 02 2014, 21:35

Naya nigdy nie lubiła lekcji Quidditcha. Nie dość, że nie przepadała za samym lataniem, to jeszcze po prostu nie potrafiła tego robić. Samo utrzymanie się na miotle sprawiało jej trudność, a co dopiero poruszanie się na niej!
Jednak jak mu, to mus i na zajęcia trzeba się udać. Dziewczyna z kwaśną miną patrzyła na wyczyny innych. Niektórym szło gorzej, niektórym lepiej. W każdym razie była niemal w 100% pewna, że jej pójdzie tragicznie.
W końcu przyszła jej kolej. Z obojętną miną weszła na miotłę i już jak wzbiła się w powietrze wiedziała, że to się źle skończy. Z przerażeniem patrzyła na zbliżające się z wielką prędkością piłki. Pierwszą ominęła, ale następne uderzały ją we chyba wszystko co możliwe. Cała obolała kompletnie straciła równowagę i zsunęła się z miotły, szybko jeszcze łapiąc za jej ogon. Krzyki nauczyciela dodatkowo ją denerwowały i dekoncentrowały. Po chwili część witek się oderwała, a Naya razem z nimi powędrowała na ziemie, spadając z 3 metrów i skręcając sobie kostkę. Co za katastrofa! Nie spodziewała się, że pójdzie jej AŻ tak źle.
Profesor podbiegł do niej i usztywnił nogę, przy okazji oczywiście się wydzierając. Kazał jej iść do Skrzydła Szpitalnego, więc szybko udała się w tamtym kierunku. Czuła się zażenowana, wiedząc, że upadek widziało na pewno wiele osób.

6

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Göteborg, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 190
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8284-jesper-tahti-sie-jeszcze-tworzy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8287-jesper#230912
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8286-pisz-duzo#230911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8285-jesper-tahti#230910




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Maj 03 2014, 00:53

Od rana taki cichy głosik w głowie podpowiadał mu jedno… chodź latać, chodź latać, chodź latać. Więc jak mu się mógł oprzeć? Wiedział, że będzie dziś lekcja latania, ale kiedy dotarł na boisko zaskoczyła go forma w jakiej zajęcia miały się odbywać. I wcale nie negatywnie, zawsze coś innego. Początkowo stał sobie z boku i obserwował innych licząc na to, że jakoś uda mu się podpatrzeć jak to zrobić, aby uniknąć jak najwięcej piłek. Ale nie było żadnego schematu według którego mógł działać. No nic. Wziął jedną ze szkolnych mioteł i kiedy przyszła jego kolej wzbił się w powietrze. Przez pierwsze kilka sekund trochę nerwowości wkradło się w jego ruchy, ale udało mu się szybko uspokoić i co najbardziej go zadziwiło szło mu całkiem dobrze. W ogóle jak nie jemu! Widać ten głosić w głowie wiedział co robi, że tak mu od rana podpowiadał. Nawet nie był bardzo speszony tym, że inni mu się przypatrywali. Przynajmniej do czasu kiedy sobie o nich nie przypomniał. Niefajnie. Bo zaraz oberwał mocno jedną z piłek, a później kolejną i następną. Początkowy sukces szybko zaczynał przeradzać się w porażkę, ale coś jakoś mocniej szarpnął miotłę i zrobił super fajną sztuczkę, której do tej pory nigdy nie udało mu się wykonać. Zaskoczył siebie. No serio, nie spodziewał się, że będzie w stanie zrobić coś tak fajnego. Próbował to powtórzyć, ale niespecjalnie mu poszło. Oberwał zaraz potem kolejną piłką, ale mocniej niż poprzednio. To już nie było takie fajne, trochę zziajany wrócił na ziemię. I jak tylko stanął zaczął masować nogę w którą oberwał najmocniej. Już z mniejszym zainteresowaniem przypatrywał się innym, a po skończonych zajęciach ruszył w swoim kierunku.

trzy
zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 1913
Dodatkowo : Ścigająca
  Liczba postów : 840
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7121-echo-merope-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7123-echo-w-lesie#203157
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7122-listy-echo#203156
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7206-echo-lyons




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Maj 03 2014, 14:49

Echo, choć cały świat (a już szczególnie te popieprzone kostki) dawał jej do zrozumienia, że NIE POWINNA ABSOLUTNIE DOSIADAĆ ŻADNEJ MIOTŁY, nie poddawała się. Trening Gryfonów nie okazał się kompletną klapą, więc stwierdziła, że może szlifować swoje umiejętności. Może nie na tyle, aby być wybitnie wybitną w tej dziedzinie, ale chociażby po to, aby móc całkiem sprawnie unikać zaczarowanych piłek, które teraz, gdy dosiadła tej cholernej miotły, której miała nie dosiadać, latały za nią jak powalone. Uciekała i robiła zwroty, starając się uniknąć jak największej ilości i sama dziwiła się, że idzie jej tak dobrze. W głowie miała mugolski utwór, Electric Feel, który za nic nie chciał się odczepić, więc latała nawet całkiem do rytmu. Genialna strategia okazała się skuteczna, piłki pewnie nadawały na innych falach i słuchały innej muzyki, bo Gryfonka poradziła sobie z zadaniem. Otarcie na lewym ramieniu zignorowała, bo pochwały Limiera były przyjemniejsze i bardziej budujące. Była z siebie naprawdę zadowolona.

1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 23
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 235
Dodatkowo : obrońca
  Liczba postów : 254
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7081-jim-axel-liddle
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7083-zolwiki-i-takie-tam#201975
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7082-poczta-jima-liddle-a#201973
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7289-jim-axel-liddle#205952




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Maj 03 2014, 16:37

Jim chciał być w szkolnej drużynie quidditcha. A skoro chciał w niej być to musiał dużo ćwiczyć. Wiadomo, żeby być lepszym i tak dalej. Tak więc kiedy tylko się dowiedział o tej lekcji chcąc nie chcąc musiał przyjść. Z uśmiechem na twarzy powitał wszystkich i stanął gdzieś z boku. Wreszcie nadeszła jego kolej. Wsiadł na miotłę, uniósł się w powietrze i starał się skupić. Jedna, druga piłka przeleciała tuż obok niego. Z nadzieją, że utrzyma się tak do końca zadania szeroko się uśmiechnął. I kiedy robił unik przed kolejną piłką, inna uderzyła go w brzuch. Mocniej zacisnął palce na miotle i niestety zaczął przyjmować kolejne uderzenia. Co prawda coś tam udało mu się uniknąć. Obolały wylądował na ziemi i od razu dotknął miejsca po uderzeniach. Na szczęście ból był do wytrzymania. Liddle, jak można się domyślić, nie był zadowolony z wykonu zadania toteż jak najszybciej mógł (bo niestety obolałe żebra trochę go ograniczały) opuścił boisko.


trzy razy pod rząd 5 ;_;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Skąd : Rumunia
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 309
  Liczba postów : 200
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8135-karta-postaci-panny-vraught#226114
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8174-chcesz-poznac-ta-dziewczyne-z-adhd#226790
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8176-lenka-vraught#226813
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8177-lena-vraught#226815




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Sob Maj 03 2014, 23:38

Pojawiając się na boisku chciałam pokazać, że nie jestem takim mózgowcem na jakiego bym wyglądała. W domu miałam nawet miotłę, ale rzadko kiedy z niej korzystałam. Wchodząc na boisko poczułam lekki powiew wiatru, przez który włosy zasłaniały mi widoczność. Kurwa! Musiałam wrócić do szatni i zrobić sobie szybkiego warkocza. A rzadko się mnie widzi w warkoczu. Częściej w koku, bądź po prostu z rozpuszczonymi włosami. Teraz wracając na boisko ubrana by nie było mi w powietrzu stosunkowo zimno przerzuciłam miotłę przez ramię i wsiadłam na nią. Czując powiew wiatru... to jest rzadkość u mnie. Poczułam się tak dobrze, że już po kilku metrach prawie spadłam z miotły. Ale po kilku kolejnych próbach coraz bardziej wpadałam w rytm. Jednak nie latam często, a nawet nie latam dostatecznie długo by robić dobrze uniki i takie tam. Raz spadłam z miotły przy uniku, ale byłam dostatecznie nisko bym stłukła se jedynie żebra. Po treningu poszłam przed siebie wyprostowana, by żebra mnie tak nie bolały.
5

Z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Skąd : Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 212
  Liczba postów : 195
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3264-nauczyciele-fabularni
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6623-lazare-osiris-limier#186310




Specjalny






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Nie Maj 04 2014, 00:04

Lena, spóźniłaś się, więc nie biorę Twojego posta pod uwagę.
Zaraz rozdam wszystkim punkty i powysyłam listy promujące. Dziękuję za przybycie w imieniu Lazare!

Punkty do rywalizacji między domami:
Hufflepuff: 4 * 5 = 20p
Ravenclaw:  7 * 5 = 35p
Gryffindor:  7 * 5 = 35p
Slytherin:  10 * 5 = 50p

[zt dla lekcji]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 12:50

Trening Quidditcha Krukonów



Zasady Gry
Gramy w dwa ognie, ale na miotłach. Boiska dodatkowo wyposażone są w trzy pętle, po obu stronach. Każda drużyna składa się z dwóch pałkarzy, obrońcy, niezliczonej ilości ścigających i różdżek oraz jednego neutralnego dla obu drużyn szukającego. Dodatkowo w grze mamy dwa tłuczki, jednego znicza i trzy kafle. Zadaniem pałkarzy jest utrudnianie gry przeciwnej drużynie, miotając w nich tłuczkami. Ścigający mają na celu zbijać członków przeciwnej drużyny kaflem. Trzy kafle krążą między drużynami. Dozwolone jest korzystanie z różdżek i rzucanie zaklęć na przeciwników. Strącanie ich z mioteł mile widziane. Jednak ostatecznie z boiska dyskwalifikuje użytkownika tylko celne uderzenie kafla. Gra toczy się dopóki neutralny szukający nie złapie znicza, w przypadku zdyskwalifikowania szukającego – dopóki nie zbije się wszystkich graczy drużyny przeciwnej. Punktowany jest każdy rzut do pętli, każde zbicie gracza kaflem i strącenie go z miotły.




Żeby nie było zamieszania na początku każdego posta należy zaznaczyć do kogo go kierujesz. Według wzoru:

Kod:
<retroinfo>Shenae D’Angelo:</retroinfo>
(…) więc wycelował w nią zaklęciem, mając nadzieję, że gadzina zleci z miotły. W końcu! Klękajcie narody, bo D’Angelo składa pokłon Mistrzowi.



Pełny, odświeżany skład drużyny znajduje się TUTAJ.



DRUŻYNA PIERWSZA:DRUŻYNA DRUGA:
Bell Rodwick
Levee Delinger
Aiko Odagiri
Kyohei Takano
Shenae D'Angelo
Amelia Wotery
Ambroge Friday
Mandy Maurine Sanders

Potrzebuję jeszcze minimum 6 osób, żeby trening się odbył!





RZUT KAFLEM DO PĘTLI:

0-10pkt w kuferku z Miotlarstwa
Rozwiń:
 

+10 pkt z Miotlarstwa
Rozwiń:
 



OBRONA RZUTU DO PĘTLI:
Rozwiń:
 



RZUCENIE ZAKLĘCIA NA PRZECIWNIKA

0-15pkt w kuferku z Zaklęć
Rozwiń:
 

+15 pkt Zaklęć
Rozwiń:
 



OBRONA PRZED ZAKLĘCIAM:

0-15pkt z Zaklęć
Rozwiń:
 

+15 pkt z Zaklęć
Rozwiń:
 



ZBICIE KAFLEM PRZECIWNIKA:
Rozwiń:
 



UNIKNIĘCIE ZBICIA KAFLEM:

0-10pkt z Miotlarstwa
Rozwiń:
 

+10 pkt z Miotlarstwa
Rozwiń:
 



WYCELOWANIE TŁUCZKIEM W PRZECIWNIKA:
Rozwiń:
 

Jeśli pałkarz ma mniej niż 15 pkt z Miotlarstwa
Rozwiń:
 



UNIK PRZED TŁUCZKIEM:
Rozwiń:
 

Jeśli wylosowałeś: 1, 4, 5, 6 i masz minimum 15pkt Miotlarstwa, możesz rzucić kostką jeszcze raz, stosując ją do poniższego wzoru:
Rozwiń:
 



ZŁAPANIE ZNICZA:
Rozwiń:
 



Uwagi:

  1. Rzucać zaklęcia może każdy gracz (!) co 5 postów dowolnych graczy.
  2. Pałkarz może celować tłuczkiem co 3 posty członków swojej drużyny.
  3. Szukający może próbować złapać znicza co 10 postów dowolnych graczy.
  4. Gracze sami decydują do kogo trafia kafel po chybieniu, obrońca do kogo rzuci po obronie.
  5. Proszę nie zapominać o wstawianiu kostek w post (Ambroży)!
  6. Wynik równy progowi nie jest zaliczany jako przekroczenie progu.
  7. Można korzystać z trzech zaklęć: Poena inflicta, Tarantallegra, Aquamenti.
  8. Na każdą z powyższych akcji rzucamy jedną kostką (wyjątkiem jest Szukajacy).
  9. Można zbijać kaflem KAŻDEGO gracza na boisku, na  każdej pozycji.
  10. Obrońca może schodzić z linii obrony.
  11. Pałkarz może przechwytywać chybione kafle i rzucać nimi jak tłuczkiem (kości na odbicie tłuczka).
  12. Jeśli rzucają w Ciebie kilkoma kaflami, rzucasz jedną kością na uniknięcie jednego kafla, dwoma na uniknięcie dwóch, trzema na uniknięcie trzech. Złapać/odbić (jeśli jesteś pałkarzem) możesz tylko jeden. rzuty dotyczą kości na unikanie zbicia kaflem.


EDYCJA: Piszemy krótkie, dynamiczne posty! Jak w Quidditchu.


Ostatnio zmieniony przez Shenae D'Angelo dnia Pon Maj 05 2014, 21:26, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 17:31

Szedł w stronę boiska, czując dualność samego siebie niemal w każdej myśli. Był mędrcem i głupcem, prefektem i nikim, człowiekiem i egzystencjalnym potworem. Dworaka istota, która zdawała się nie mieć końca, wpływała na jego wybory bezgranicznie. Pokazywała mu świat idealny, po czym brutalnie sprowadzała do rzeczywistości, po empirycznym zetknięciu ze zjawiskiem. To jednak nie było w stanie pogrążyć go bardziej. Chciałby żyć w świecie ideałów, gdzie wszystko ukazuje swoją istotę, nie zaś fakturę czy rozmiary. Gdzie każdy dzień to osobna karta, w której na nowo odkrywamy otaczający nas świat. Czuł się jak dziecko, mając wrażenie stawiania pierwszych kroków na błoniach. Zaraz dosiądzie po raz pierwszy miotły. Ogarniało go szaleństwo, które w połączeniu z jego naturalnym rozsądkiem, dawało roztwór niejednolity. Jakby w wodzie jego melancholijnych myśli błądziły kawałki historii, reagując razem wybuchowo. Jeszcze chwila, a proces się zakończy. Czas wystarczy, on mija niezależnie od niczyjej woli. Jeszcze sekunda, a znów Lorrain będzie mógł coś zrobić. Zostało tak niewiele czasu. A co dalej? Nie wiedział.
Phil swoim pogrążonym w myślach rozumie starał się ułożyć to wszystko w logiczną całość. Skoro już odbił się od emocjonalnego dna, powinien zmienić coś, by znów do niego nie wpaść. Miał parę pomysłów, ale wszystkie były tak niejasne i niesprecyzowane, że nie bardzo wiedział co z nimi zrobić. Właśnie wtedy dowiedział się o treningu. Skoro już miał myśli w chmurach, to czemu nie mógł całym tam być? Nie odpowiedział, chwycił miotłę w rękę i nieprzytomnie obserwował to samo niebo, które ponad tysiąc lat temu mógł badać sam Platon.
Czekał na wszystkich, by wsiąść na miotłę i zapomnieć kim jest. Pani kapitan na pewno wymyśliła coś wybornego, czyż nie? Znał Shenae, skoro pisała, to miała powód. Nie mogła go zawieść, tego był pewien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Skąd : Oxford, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 171
Dodatkowo : pałkarz
  Liczba postów : 368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7685-nickodem-hamillton
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9146-naczelny-fanatyk-sztuki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7690-prosze-o-list-drogi-watsonie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7691-nickodem-hamillton




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 18:32

Pójść czy nie pójść? Oto jest pytanie! A może bardziej wyzwanie. Sam nie wiedział, co takiego sprawiło, że zachciało mu się przyjść na trening quidditcha, zważywszy na jego przeogromny lęk wysokości. I antytalent do mioteł. Właściwie to chyba tylko chęć zobaczenia się z Jeanette, która z pewnością wpadnie na boisko. Tyle zajęć ich pochłaniało, że nie mieli okazji się spotkać, więc musiał jakoś do tego doprowadzić.
Trzymając miotłę w trzęsącej się dłoni, wkroczył na boisko, zastając na nim tylko dwie osoby – panią kapitan i prefekta Krukonów. No tak, było do przewidzenia, że ta dwójka pojawi się jako pierwsza. Ale ani widu ani słychu Jean.
- Witam – odparł, gdy tylko się do nich zbliżył. Potwornie wiało, więc jeśli nie zrobi sobie krzywdy na tym dziele samego diabła, jakim była miotła, to będzie mógł to sobie wpisać do cv. Jednakże skoro dał radę z boginami, to dlaczego nie miałby sobie poradzić z kolejnym lękiem, jakim była ogromna wysokość?
Natrętne myśli nie dawały mu spokoju i starał się je opanować, póki co bezskutecznie. Może gdy wsiądzie na miotłę i wzniesie się w powietrze, będzie o wiele przyjemniej, niż mu się wydaje. A to wszystko tylko i wyłącznie dla Villeneuve. Co mu odbiło?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5579
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2620
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 18:58

Jakże mogłoby go tutaj nie być, skoro dopiero co odbywał OSOBISTY trening z panią kapitan i Jul? Co prawda wkręcił się na niego przypadkiem i teraz równie mocno przypadkiem wbijał się na domowy trening Quidditcha niebieskich. Będzie miał niepowtarzalną okazję do tego, aby podejrzeć ich taktykę, ale przede wszystkim chodziło mu o to aby potrenować z kimś na poziomie, a zdawało mu się, że ten trening będzie doskonałą okazją do tego, aby się rozwinąć jeszcze bardziej, jeśli chodziło o umiejętności w zakresie gier miotlarskich. W każdym razie przytargał swój leniwy tyłek na trening, niosąc pod pacha swą nowiuteńką miotłę, a o udo uderzając swoją pałką, którą zamierzał dzisiaj nabić kilka siniaków, niekoniecznie bezpośrednio, a za pomocą tłuczka. D’Angelo wręcz musiała coś o tym pamiętać, nieprawdaż? Ostatnim razem celował praktycznie tylko w nią i troszkę ją poturbował, ale w gruncie rzeczy się opłaciło, bo wygrał. Nieważne czy miał fory czy nie skoro się udało! No to ten, przyszedł i rozejrzał się po przybyłych, poszukując wzrokiem kogoś, kogo by znał, ale cóż, nie miał zbyt wielu znajomych w Krukolandzie, więc nie było to zbyt owocne, a szkoda. Może chociaż Julka przyjdzie? Shenae tak się do niej doczepiła, z tego co zauważył nasz bystrzacha, że spodziewał się ją tutaj zobaczyć wcześniej czy później. Znowu zboczyłam z tematu, ale nieważne, bo po prostu stanął sobie z boku, obserwując zbliżających się ludzi.

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 21
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 3382
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 932
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7262-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7263-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7264-julia-heikkonen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 19:10

Sądziła już, że będzie miała chwilę na odpoczynek, w końcu była ostatnio na kilku treningach i lekcjach, więc zwyczajnie klapnęła sobie na kanapie w mieszkaniu lekko przysypiając. W pewnym momencie przyleciała do niej sowa z listem od Shenae. Następny trening? Omg, i to jeszcze Krukonów? Wiedziała, że koleżanka ma pewne problemy z zebraniem drużyny, ale żeby aż tak? No, ale skoro potrzebowała obrońcy i pałkarza to spoko, czemu nie. Dała znać o tym wszystkim Rekinowi i sama ruszyła w stronę boiska. Gdy już tam dotarła zauważyła, że tłumów niestety nie było, ale chociaż Sharker już tu przybył. Podeszła do niego uśmiechając się tylko na przywitanie. Cóż nie była dziś zbyt rozmowna, więc po prostu usiadła na trybunach czekając na resztę Krukolandii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 20
Skąd : Göteborg, Szwecja
Galeony : 337
  Liczba postów : 170
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8037-astrid-wendy-audrey-aurelia-westerberg
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8046-masz-cos-w-oku
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8047-sowka-astki-gerda#224870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8043-astrid-wendy-westerberg




Moderator






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 19:18

Astrid była trochę zaskoczona listem, ale nie narzekała. Ostatecznie było to lepsze, niż ten ostatni, którego zupełnie nie rozumiała. Określenie "pizderanda" nie brzmiało zbyt ładnie i przysporzyło biednej Westerberg sporo nerwów, jacyś mili Krukoni musieli wyciągać ją z dormitorium następnego ranka. Rzadko przejmowała się obelgami i nieprzyjemnościami, ba, była do nich całkiem przyzwyczajona, jednak zmiana środowiska okazała się wystarczającym powodem, aby mieć problemy ze zignorowaniem listu. Przyszła więc na boisko ze swoją różdżką, Lou, licząc na to, że będzie mogła poleczyć jakieś porozcinane łapki obicia. Nie latała na miotle zbyt dobrze, ale ostatecznie mogła spróbować. Coś czuła, ze stawianie się pani kapitan byłoby nierozsądne. W liście nie brzmiała zbyt przyjaźnie, ale co tam!
Astrid rozejrzała się po obecnych. Był tu ten chłopak od jabłka. Był wszędzie. Posłała mu bardzo nieprzyjazne spojrzenie i stanęła gdzieś po drugiej stronie, żeby mieć z nim jak najmniej wspólnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Nottingham, Anglia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
Dodatkowo : wilkołactwo
  Liczba postów : 446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3574-jeannette-leanne-villeneuve
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3580-circus#108992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3578-poczta-jeannette
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7719-jeanette-leanne-villeneuve#214305




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 19:37

Shenae i jej treningi były prawie jak Jeanette i jej cyrki. Prawdę mówiąc, Villeneuve w pewien sposób podziwiała zaangażowanie D'Angelo, przez co wizje latania na miotle wydawały się mniej nieprzyjemne. Do tego towarzystwo Krukonów, gdzie mogła rozsiewać swój fałszywy urok osobisty, to wszystko było warte zachodu. Zostawiła więc swoje herbatki, teleskopy, ćwiczenia rozciągające i podręczniki z zaklęć, aby pojawić się na małym boisku, dzierżąc różdżkę, którą lewitowała za sobą miotłę. Zmiatacze, z tego co się orientowała, nie były specjalnie dobre, ale ta miotła wystarczała jej całkowicie. I tak nie pograłaby sobie zbyt długo w drużynie, skoro w tym roku miała opuszczać szkolne mury, więc miotła nie była specjalnie istotna.
Zlała obecność Sharkera, czując wewnętrznego wkurwa. Trening. Trening, kurwa, Krukonów. Zmądrzał? Och, pewnie nawet nie pamiętał spotkania, w którym zaciągnęła go do kuźni, gdzie był torturowany. Farid na pewno usunął mu pamięć. Trochę lepiej niż ona pozbawiła Sunny wspomnień. Mimo wszystko nie pałała do Ślizgona przesadną sympatią. Zamiast komentować, skierowała się w stronę przyjemniejszych ludzi.
- Mru! - przywitała się wesoło, krótko i dyskretnie przejeżdżając palcami po dłoni Nickodema. - Nie wiedziałam, że latasz!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Luksemburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 626
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8255-coccinelle-pensee-lepeltier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8259-zapoznaj-sie-z-biedroneczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8262-biedroneczka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8258-coccinelle-lepeltier




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 19:44

Po porannej kąpieli i południu spędzonym przed lustrem na upiększaniu się różnymi kremami i maseczkami, które na dobrą sprawę nie były jej do niczego potrzebne, postanowiła wybrać się na trening quidditha. Jej strój nie nadawał się nawet do jazdy konnej, a co dopiero do latania, gdyż suknia za kostki i cienki sweterek to zestaw prawdziwej damy. Mimo wszystko nie chciała odmawiać Shenae, która tego samego dnia wysłała do niej zadziwiająco dużo ilość listów. Zwłaszcza, że nie była ona jej najlepszą przyjaciółką od majowych wyprzedaży.
Weszła na boisko trochę rozkojarzona. Tym razem na szczęście jako uzdrowicieka, bo z miotłami na najbliższy czas nie chciała mieć nic wspólnego. Z resztą, nawet jeśliby chciała to stan jej zdrowia na to nie pozwalał. Paranoja, że kaleka będzie próbowała uchronić innych przed kalectwem. Mimo wszystko plusem był fakt, że je towarzyszką niedoli okazała się Astrid. Podeszła więc do niej, po czym uśmiechnęła się pięknie, jak to na wilę przystało. Jeszcze moment dzielił ich od rozpoczęcia tego tańca latającego mięsa, a Cinny już miała wrażenie, że nie powinna tu być. Przypadek? Nie sądzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Göteborg, Szwecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 190
  Liczba postów : 165
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8284-jesper-tahti-sie-jeszcze-tworzy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8287-jesper#230912
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8286-pisz-duzo#230911
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8285-jesper-tahti#230910




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 19:55

Nie spodziewał się takiego listu. W ogóle. Dlatego w pierwszej kolejności chciał go zignorować, ale po chwili złapał za pióro żeby odpisać. I choć początkowo nie był zbytnio pozytywnie nastawiony do tego pomysłu, ostatecznie postanowił się zjawić. Zamek go przytłaczał, a świeże powietrze zawsze każdemu dobrze robiło. Z różdżką i miotłą pojawił się na boisku. Z daleka już pomachał do Astrid. Ucieszył się, że i ona tutaj będzie. Zawsze to jakaś znajoma twarz.
- Hej - przywitał się z pozostałymi. Nigdy nie czuł się na miotle zbyt pewnie, więc teraz zaczynał się zastanawiać czy dobrze zrobił przychodząc tutaj. Ogólnie to latał zbyt nerwowo i za szybko, co później nie kończyło się dobrze. W sumie nie wiedział jak wygląda Shenae, ale uśmiechnął się ciepło do wszystkich zebranych. Może zaraz się dowie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Miami, USA
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 33
  Liczba postów : 179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8178-levee-delinger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8180-mean-old-levee
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8182-tutenchamon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8181-levee-delinger




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 20:20

Nie do końca rozumiała faktu, dla jakiego postanowiła się zgodzić na tą przedziwną grę. Nie była dobra w quidditchu, czy samym opanowywaniu miotły w powietrzu. Musiała wziąć parę głębokich wdechów zanim odpisała Shenae na list, a potem dosyć długo waliła łbem o prowizoryczny stolik złożony ze skrzynki i starych drzwi. Ona nie latała, wyssała to z mlekiem matki, która wyssała to z mlekiem babki mugolki i miała też identyczny przykład w swym ojcu, a dziadku Levee. To wszystko miało swój klasyczny ciąg. Przekazywana z pokolenia na pokolenie niechęć do latającego przedmiotu, używanego przez mugoli do zamiatania podwórka. Co miało swój głębszy sens, jakby się nad tym zastanowić. Jednak cóż, coś ją podkusiło, zatem już musiała się zjawić, skoro dała komuś słowo. Przeklęte wychowanie. Nie mniej myśl, iż mogłaby napisać w matce, że w czymś była REALNIE lepsza od niej, byłoby na swój sposób kojące i mile łechtające ego. Choć doskonale wiedziała, że będzie ostatnią ofermą na boisku, gdzie pewnie większość z nich będzie śmigać w powietrzu niczym błyskawica. I to było dołujące. Jednakże, jak Katia miałaby sprawdzić, czy rzeczywiście dobrze sobie poradziła? No właśnie. Uwielbiała jej kłamać w listach, wyolbrzymiając swoje dokonania, aby była zadowolona. Choć nawet nie wiedziała, czy czyta te wszystkie przesyłki.
I tak znalazła się na boisku, gdzie uprzednio udała się do szatni, aby się przebrać i wziąć jakąś szkolną miotłę. Rozejrzała się po wszystkich, a gdy ujrzała Jeanette z krukonem znanym jej z widzenia, postanowiła do nich podejść.
- Cześć - przywitała się, uśmiechając się lekko, acz niepewnie. Tym razem nie mogła używać potęgi swojego umysłu i to było w gruncie rzeczy dobijające.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Małe boisko   Pon Maj 05 2014, 20:20

She widząc Philippe poderwała się z lawki podchodząc do niego i z tego zadowolenia, że nawet ten piekielny mól książkowy się tu znalazł, podeszła do niego bezpardonowo obejmując go krótko za szyję, choć bardziej przypominało to klepnięcie po plecach. Ot co, szczególnie przytulaśna to nie była. — Cześć, mordo — w tej sposób go powitała, zanim stanęła prosto, patrząc jak z końca boiska przybywa również i Hamillton. To zaskoczenie. Jak proporcjonalnie do jej leniwego składu Drużyny, docierały na trening osoby, które z Quidditchem nie miały nic wspólnego. Splotła ręce na piersi, dochodząc do ciekawych wniosków. Powinna zmienić skład drużyny, skoro ta pierwotna nie raczyła się nawet zjawić — Hamillton — skinęła mu głową i pochyliła się, rzucając mu bez ostrzeżenia pałkę, podniesioną z ziemi, to samo zrobiła z drugą. Losowo dobierała drużyny — Philippe ze mną w drużynie, tylko się nie zabij tą pałką. Hamillton,w  przeciwnej. Wiesz do czego służy, mam nadzieję? Ale to pałka… każdy wie do czego jego pałka służy — głupio to zabrzmiało, choć D’Angelo rozpatrywała to tylko w kategoriach sportu w tym momencie.  —Julia — zerknęła na dziewczynę, kiedy i ta pojawiła się na boisku — Bierz bramkę, którą chcesz. Po boisku możesz się jednak dowolnie poruszać i grać razem ze Ścigajacymi. Zaraz objaśnię zasady. — odczekała trochę aż przyjdzie kilku innych ludzi. Przypadek zdecydował, ze Jean trafiła do drużyny z Nickodemem. Czujne oko D’Angelo wyłapało lekkie muśnięcie jego dłoni. Nic nie umknie jej uwadze. Świetnie! Czyli będzie im się dobrze pracować. — Jean jesteś z Hamilltonem. — to było albo pytanie dotyczące ich relacji albo stwierdzenie składu drużyny. Rzuciła jej koejną, trzecią pałkę, łapiąc czwartą. Dopiero teraz łaskawie przeniosła wzrok na Rasheeda — Ty… — że na usta przychodziły jej same niecenzurowane słowa, skoro jeszcze pamiętała ich ostatni trening, nic więcej  nie powiedziała, bo przyjezdni powoli zbierali się na boisku, wolała ich nie przestraszyć — Łap — pałka poleciała w jego kierunku i uśmiechnęła się słodko — Możesz być w jakiejkolwiek drużynie chcesz o ile nie będzie to drużyna Heikkonen — jak tylko zebrało się więcej ludzi, wytłumaczyła wszystkim zasady, kolejno wymieniając imiennie nawet każdego z przybyłych przyjezdnych.  Nie pytajcie jak ona to robila, ze was wszystkich znała, ale po gruntownych, podstawowych przygotowaniach potrafiła wymienić wszystkie nazwiska przyjezdnych, choć ani jednego nie znała osobiście. Zawiesiła się tylko na Jesperze. — Jasper… — zaryzykowała przekręcając jego imię, choć mówiła tak pewnie, jakby powiedziała je poprawnie — dołączasz do drużyny pierwszej Astrid Westerberg do dwójki — tu z kolei musiała się rozejrzeć za dziewczyną, bo niestety z jej przeszpiegów nie udało jej się dowiedzieć, jak dziewczę wygląda — Coccinelle! Jest medyk to jesteśmy gotowi— machnęła na dziewczynę. Tak! Powitała się ze wszystkimi i z tymi, którzy przyszli trochę później.
Zaczynamy grę. Astrid, Jesper i Levee mamy po kaflu. Żadne to faworyzowanie. Kto pierwszy przyszedł ten lepszy. Jakieś pytania? Nie? To gramy!


Astrid Wendy Westerberg, Jesper Tahti, Levee Delinger mają po kaflu. Heja. Jedziemy z grą! Rzucacie wszyscy na rzut kaflem (póki nie ma Amelii, nie rzucajmy do pętli). Nie zapomnijcie o wzorze na post!




DRUŻYNA PIERWSZA:DRUŻYNA DRUGA:
ŚCIGAJĄCA: Bell Rodwick
ŚCIGAJĄCA: Julia Walker
ŚCIGAJĄCA: Levee Delinger
ŚCIGAJĄCY: Jesper Tähti
ŚCIGAJĄCY: Kyohei Takano
PAŁKARZ: Jeanette Villeneuve
PAŁKARZ: Nickodem Hamillton
OBROŃCA: Julia Heikkonen (gościnnie)
ŚCIGAJĄCA: Shenae D'Angelo
ŚCIGAJĄCA: Sydney Tortuga
ŚCIGAJĄCA: Aiko Odagiri
ŚCIGAJĄCA: Mandy Maurine Sanders
ŚCIGAJĄCA: Astrid Wendy Westerberg
ŚCIGAJĄCY: (?) Ambroge Friday
PAŁKARZ: Philippe Lorrain
PAŁKARZ: Rasheed Sharker (gościnnie)
OBROŃCA: Amelia Wotery
SZUKAJĄCA: Erin Johnson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Małe boisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 14Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 8 ... 14  Next

 Similar topics

-
» Małe boisko do koszykówki
» Małe boisko do siatkówki
» Małe boisko do koszykówki
» Boisko szkolne
» Boisko quidditch'a

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
boisko quidditcha
-