IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wężoustość

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5089
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Wężoustość   Nie Gru 29 2013, 00:05

Gorąca, pomarańczowa kula lśniła pełnym blaskiem parząc karki turystów przechadzających się ulicami cudownie pięknego, zatopionego miasta i oślepiając ich, gdy jej promienie dosięgły mętnej wody kanałów, którą raz po raz przecinały dzioby niewielkich łodzi. Gdzieniegdzie nie spojrzeć dało się widzieć przyjezdnych rozglądających się z zachwytem i fotografujących wszystko wokoło, tymczasem lekko opalony i dość wysoki dziesięciolatek rozglądał się wokoło z lekko zaniepokojonym wyrazem twarzy. Jakiś czas temu odłączył się od rodziców w pogoni za pięknym burym kocurem, który złapany prychał na niego wściekle, próbując czmychnąć mu pomiędzy nogami, a teraz stał samotnie w jednej z mniejszych uliczek Wenecji, którą wraz z rodzicami zwiedzał w ramach wakacyjnego wypoczynku. Na pierwszy rzut oka raczej nie można było powiedzieć, żeby martwił się faktem, że został sam w obcym, nieznanym mu mieście. Lata spędzone w jego rodzinnej wilii w Szwecji nauczyły go, że strach jest domeną słabych głupców, tak więc sama myśl o tym, iż zawieruszył gdzieś rodzinę w tłumie zdawała się być jedynie lekkim niepokojem, który dopiero zaczynał przeradzać się w coś w rodzaju przerażenia budzącego już zimny dreszcz na plecach młodego. Wiedział, że gdy tylko zostanie znaleziony matka jedynie będzie taksować go uważnym spojrzeniem, zapewne oceniając ten wybryk jako niewinną przygodę kształtującą charakter. Problem zaczynał się dopiero teraz, gdyż Rasheed z niepokojem obserwował słońce, które powoli chyliło się już ku zachodowi. Nie miał najmniejszych wątpliwości, że mimo braku grożących mu konsekwencji wizja spędzenia nocy na ulicach Wenecji stawała się coraz bardziej realna. Westchnął, jakby czując ciężar odpowiedzialności za samego siebie przygniatający mu kark i postanowił obrać pierwszy, lepszy kierunek jaki nasunął mu się po krótkim przedstawieniu swojemu wewnętrznemu ja wszystkich opcji. W końcu nie będzie tutaj stał jak skończony idiota, nieprawdaż? Tak więc, chłopiec ruszył uliczkami włoskiego miasta mając nadzieję, że natknie się na jednego z ochraniających go czarodziejów, którzy zapewne teraz dostawali kociokwiku, dwojąc się i trojąc aby go odnaleźć. Większy problem zaczął się po godzinie bezsensownego błądzenia. Zniechęcony Rasheed mruknął coś poirytowany pod nosem i przysiadł na pustej drewnianej skrzyni stojącej nieopodal. Nogi go bolały od tej całej wycieczki, więc postanowił chwilę odpocząć i być może obmyśleć jednak strategię powrotu do swoich opiekunów. Skoro ciągle się przemieszczał to raczej było go trudniej znaleźć prawda? Może po prostu zostanie tutaj i zaczeka aż go znajdą. Zrobił kwaśną minę, patrząc na już prawie czarne niebo. Niezbyt uśmiechała mu się opcja nocowania pod gołym niebem. Pochłonięty rozmyślaniami chłopiec nawet nie zauważył jak niemalże metrowy wąż owija mu się powoli wokół kostki i zaczyna pełznąć wyżej, ku jego szczupłej, gołej łydce. Kilka sekund później powiał chłodny wiatr, przenikając lekko ubrane dziecko chłodem i powodując, że się wzdrygnęło jednocześnie odnajdując ponownie kontakt z rzeczywistością i spostrzegając gada, który najwyraźniej w ciągu kilkudziesięciu najbliższych sekund zamierzał zatopić w nim kły.
- Ssstój! - pisnął chłopiec, który teraz dopiero odczuł prawdziwy lęk. Jeszcze nigdy z tak bliskiej odległości nie widział węża. Co prawda widywał je niekiedy w pracowni ojca, ale nie miał tam wstępu, więc zawsze odległość od tych pięknych stworzeń była zbyt wielka aby mógł je podziwiać dłużej niż kilka sekund, a teraz patrzył wprost w żółte oczy śmiertelnie jadowitej, czarnej żmii nosorogiej. Wąż leniwie okręcił się bardziej wokół jego nogi, zbliżając się niebezpiecznie w stronę okrytego cienkimi szortami uda.
- Zgubiłeśśś sssię dziecko? -  syknął wąż, wysuwając ruchliwy, rozwidlony język i mierząc go uważnym spojrzeniem.
Rasheed wytrzeszczył oczy na węża zdając się być w lekkim szoku.
- Ty mówisssz! - również wysyczał chłopiec, lecz zdarzał się tego nie zauważać, aż do chwili kiedy wąż pokręcił łbem i wpełzł powoli na jego nogę, prostując się tak by znaleźć się na wysokości jego szyi, co zdecydowanie nie pozwalało skupić się Sharkerowi.
- Tak. Mówię tak samo jak Ty - odsyknęła na jego wyjątkowo mało błyskotliwą uwagę żmija, która zerknęła w stronę, z której nieproszony gość przyszedł. Jako, że jej rozmówca milczał, ponowiła swoje pytanie - A więc zgubiłeśśś sssię?
- T-tak - odrzekł Rasheed, który dopiero teraz usłyszał swój własny syczący głos, niewiele głośniejszy od szeptu - Czy…
Jego głos zawahał się gdy patrzył na piękną czarną skórę węża.
- Czy mogłabyś mi pomóc wrócić do centrum? - zapytał zwierzę, które leniwie ześlizgiwało się teraz z jego kończyny.
- Oczywiśśście, panie - odparła natychmiast żmija, która niespiesznie posunęła po ziemi w kierunku zupełnie odwrotnym niż ten, do którego chłopiec zmierzał. Dalej wszystko potoczyło się szybko. Rasheed podążał za wężem aż do momentu, w którym odnalazł niezbyt przejętych jego zniknięciem rodziców, podziękował mu i nadal nieco oszołomiony przeanalizował to co właśnie przeżył. Żmija właśnie zaprowadziła go do rodziców.  I ciągle zastanawiając się czy czasem mu się nie przewidziało ruszył powoli za ojcem, który ponaglał go niecierpliwie, mrucząc coś o spóźnieniu się do hotelu.
~~~
Kilka dni później, po powrocie do Szwecji Rasheed wciąż czuł się nico skołowany całą tą sytuacją z wężem. Wciąż tylko gorączkowo rozmyślał nad tym jak to zrobił. Czy to normalne, że dziecko potrafi porozumiewać się z wężami? Raz po raz spoglądał nerwowo w stronę gabinetu ojca i zaciskał wargi. Chciał jeszcze raz porozmawiać z wężem. Może tylko mu się wydawało, że żmija mu odpowiedziała? W końcu matka z tysiąc razy mu powtarzała, że ma zbyt bujną wyobraźnię. Zbierając się na odwagę wybadał gdzie aktualnie znajduje się ojciec (kierunek biblioteka, 4 pokoje na zachód, piętro niżej) i wślizgnął się do jego pracowni, mając nadzieję, że ma co najmniej dwadzieścia minut. Zbliżył się do wielkiego akwarium, w którym, jak wiedział od dawna, ojciec trzymał dwa stare, leniwe gady. Ledwie zdążył dotknąć dłonią szybki, a jeden z nich jaskrawoczerwony w czarne pasy poruszył się niespokojnie obserwując dziecko, które zakłócało mu spokój
- Emm… cześć -powiedział nieśmiało do niego chłopiec, wsłuchując się z wręcz dziką radością w syk jaki wydobył się z jego własnego gardła. Więc to jednak prawda! Radosne podniecenie natychmiast go ogarnęło, ale ten stan dość szybko mu minął, gdy tylko spojrzał w szkło. W drzwiach gabinetu ojca stała jego matka. Serce w nim zamarło. Penelopa Sharker była chyba jedyną osobą na świecie jaka potrafiła wyegzekwować na swoim synu całkowite posłuszeństwo, a on dobrze wiedział, że nie wolno mu wchodzić do pracowni Malcolma. Młody przełknął głośno ślinę, odwracając się plecami do wężów by spojrzeć wielkimi, przerażonymi oczami na matkę. Nic nie powiedział, zbyt zdrętwiały w obawie o konsekwencje, ale nie musiał, ona zrobiła to za niego.
- A więc jednak jesteś wężousty - zaczęła powoli, mierząc go badawczym spojrzeniem. - Oboje z ojcem zastanawialiśmy się czy do tego dojdzie i szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem.
Położyła rękę na ramieniu dziecka, które najwyraźniej nie mogło wyjść z coraz większego szoku jaki wywoływała w nim reakcja rodzicielki. Tymczasem kobieta nagle chłodno się uśmiechnęła.
- Wężoustość to zdolność komunikowania się z wężami, niezbyt popularna wśród całego czarodziejskiego motłochu. Twój ojciec będzie dumny gdy o tym usłyszy, więc niezwłocznie przekażę mu te dobre wieści. Jego ojciec zawsze marzył o przekazaniu swojego daru następnym pokoleniom.
Po tych krótkich wyjaśnieniach, odwróciła się na pięcie i odeszła, kierując się w stronę biblioteki. Rash stał przez kilka minut w pokoju, starając się opanować emocje, po czym gdy już mu się to udało, opuścił gabinet wręcz nie posiadając się ze szczęścia. W końcu okazał się być kimś wyjątkowym.

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *




Ostatnio zmieniony przez Rasheed Sharker dnia Pon Gru 30 2013, 00:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Anglia, Cambridge
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1292
  Liczba postów : 1621
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5219-casper-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9145-nowy-poczatek-jest-koncem-czy-jeszcze-nie#256103
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9144-nowa-sowa#256102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7167-casper-villiers#204308




Gracz






PisanieTemat: Re: Wężoustość   Nie Gru 29 2013, 23:39

Cóż, podanie napisane spójnie, jak dla mnie ciekawie. Krótka historyjka, która przedstawia jasne przedstawienie tego daru, ale może jednak powinnaś upchnąć jeszcze coś o tym, że później zorientował się, iż to ta wężoustość? Jakieś przypuszczenia po kim odziedziczył tą zdolność?
Ot, żeby zamknąć historię. ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm, Szwecja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 5089
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7093-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7094-rekinowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7096-rasheed-sharker
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7190-rasheed-sharker




Gracz






PisanieTemat: Re: Wężoustość   Pon Gru 30 2013, 00:29

Dodałam cuś więcej. Mam strasznie paskudną tendencję do ładnego rozpisania na początku, a potem nagłego skończenia wątku. Mam nadzieję, że teraz lepiej.

______________________

Sorrow   I love your beautiful anger
* YOU ARE MY LIGHT * EVERYTHING MY HEART DESIRES * SHOW ME YOUR BEAUTIFUL ANGER * SORROW, KEEPING ME SANE * YOU TURN MY NIGHTS INTO DAYS *


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Wężoustość   Pon Gru 30 2013, 01:05

Tak. Teraz akceptuję I love you
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
  Liczba postów : 695
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7043-laura-blaise#200970
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7046-laura#200988
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7047-laurowe-listy#200989
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7166-laura-blaise#204304




Administrator






PisanieTemat: Re: Wężoustość   Pon Gru 30 2013, 02:18

również akceptuję, otrzymujesz genetykę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 

Wężoustość

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
dodatki
 :: 
spis genetyk
-