IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wschodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : animag (irbis), teleportacja
  Liczba postów : 1637
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5138-laila-howett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5139-laikowo-3
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5141-laikowe-papierki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7169-laila-howett#204311




Gracz






PisanieTemat: Wschodni brzeg jeziora   Nie Sty 12 2014, 20:45



Ta wschodnia część jeziora, z widokiem na góry, podobno jest najzimniejszym miejscem w całym Yellow Lake. Czy możemy w to wierzyć? Podobno przekonali się Ci, którzy testując swoją odwagę weszli na taflę jeziora, aby zaraz się zatopić pod nią. Czy było to dla nich dobre doświadczenie? Cóż, nie pozostaje nam nic innego jak odesłać Cię do nich, byś zadał kilka pytań. Jeśli tylko chcesz!

Kostki:

1,3 - idąc tutaj chyba myślisz, że cały świat leży u Twych stóp. Nie liczysz się z tym, że tafla jeziora może być cienka i pewnym krokiem wchodzisz na nią, aby zaraz usłyszeć charakterystyczne pęknięcie, a Ty zatapiasz się w wodzie. Oho, jeszcze chyba się zachłysnąłeś wodą z jeziora! Niech Cię lepiej ktoś uratuje!
2,5 - gdyby nie to, że ktoś wyrzucił Twoją czapkę na taflę jeziora, to pewnie byś tu nie wchodził (Ty taki ostrożny, wszyscy Ci wierzymy), pomijasz zatem tabliczkę o zachowaniu szczególnej ostrożności i wchodzisz na taflę. Stawiasz drobne kroki jakby to miało Ci pomóc! I udaje Ci się dotrzeć do czapki, którą chwytasz szybciutko i zanim tafla rozpękała się na dobre, Tobie udało się wrócić do brzegu! Gratulacje!
4,6 - Chyba pomyliłeś to miejsce z innym brzegiem jeziora, ale i tak stwierdzasz, że jest tu pięknie i żałujesz, że nie ma tu gdzieś ciepłej ławeczki, by sobie usiąść i pogawędzić z kimś o życiu. Jednak zauważasz idącą tu staruszkę, która brnie tutaj z koszykiem. Uśmiecha się do Ciebie z daleka, więc ruszasz w jej stronę, co by jej pomóc ponieść ten koszyk i gdy tylko mijacie niebezpieczny brzeg jeziora, to ona dziękuję Ci za pomoc i wręcza Ci rzemyk z figurką jednego nieznanych Ci bożków, który być może jest sfinksem. No cóż, później się zastanowisz co to jest, bo staruszka już się oddaliła, więc raczej nie udzieli Ci odpowiedzi!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Oia, Santorini, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 598
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3715-mia-rizpah-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3717-mia-nie-przemia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3718-mia-r-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11213-mia-r-ursulis#302428




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pon Sty 27 2014, 18:38

Przedłużone ferie swiąteczne dobrze jej zrobiły. Dzieki genowi metamorfomagii i tak nigdy nie miała problemu z niezdrowym wyglądem, ale teraz emanowała zupełnie inną energią i już na pierwszy rzut oka widać było, że jest duzo spokojniejsza od tej roztrzęsionej, niecierpliwej i wyobcowanej Mii, która jakiś czas temu opuściła Hogwart, by spędzić święta w rodzinnym pensjonacie. W tym roku wyjatkowo często tam bywała i śmierć babci, a więc zapotrzebowanie na więcej rąk do pomocy w prowadzeniu biznesu nie było jedynym powodem, dla którego młoda Ursulis co chwilę bywała w domu. To była jej wymówka, tym tłumaczyła się przed sama sobą. Póki co udało jej się siebie przekonać i wyjechała do Kanady spokojna i wyjątkowo zrelaksowana, pomimo tego, że spędziła bardzo pracowite tygodnie, w przerwach między wypełnianiem formalności w Grecji nadrabiając zaległy materiał, który mnożył się nieubłaganie. Do tej pory nic nie popsuło jej humoru, a perspektywa spedzenia czasu z Philem dodatkowo go poprawiła.
Od powrotu z Grecji jeszcze się z nim nie widziała, chociaż obiecała mu w liście, że to lepienie bałwana to już niebawem. Ale nie miała zamiaru odpuszczać, w końcu kanadyjski bałwan mógł być jeszcze bardziej legendarny od tego, który miał stanąć na hogwarckich błoniach. Mia wysłała Lorrainowi krótką notkę, żeby umówić się nad jeziorem i przyszła na miejsce, w cieplutkim kożuszku i miękkim, szaliku w krukońskich barwach owiniętym dookoła szyi tak, że ledwo cokolwiek widziała. Pod dopasowana do niego czapką grzywka przykleiła jej sie do czoła i Ursulis raz po raz starała się nad nią zapanować, było to jednak trudne w dwupalczastych rękawiczkach, znacznie zmniejszających jej zdolności manualne. Czekając na przyjaciela, usiadła na śniegu, ignorując szczypanie mrozu i wilgoć i położyła sobie na kolanach spory, bezkształtny pakunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pon Sty 27 2014, 21:09

Phil za to, gdyby na niego spojrzeć, to pewnie wyglądał jak wrak człowieka. Próbował nadążyć za swoją partnerką, która miała zdecydowanie większe pokłady energii niż on, lubi imprezy, taka ogólnie towarzyska duszyczka. Prawie całkowite jego przeciwieństwo, aż dziw, że są razem. No, ale w każdym razie gdyby teraz porównać Mijke i Philippa, to sytuacja niewątpliwie wywaliła się do góry nogami. Dodatkowo już wiedział, że z powodu funkcji w szkole, na którą został 'powołany', będzie musiał odwiedzić dom rodziny. Straszna opcja, zważając na wszystkich pokręconych domowników Galihan, z nim włącznie. Do tego rozgadany promyczek... Jak sądzisz, ile czasu Soph potrzebuje, by wydłubać jej oczy?
Tak więc zostawiając ten smutny początek za sobą, to trzeba przyznać, że okazja do spotkania była iście wymarzona. Ferie, pełno śniegu i lepienie bałwana gdzieś przy tafli zamarzniętego jeziora. Aż dziwne, że jeszcze nie widział dzieciaków jeżdżących tam na łyżwach. W końcu to taka tradycja, że nawet jeśli uznaje się to za niebywale niebezpieczne, to jednak w całym swoim uroku i tak przymyka się na to oczy. Aż sam by się pokusił, gdyby tylko miał łyżwy. Niestety, nie pomyślał o tym. Może kolejnym razem. Teraz i tak rozchodzi się o bałwana.
Obładowany niczym wielbłąd w garnek, jakieś węgielki, włoszczyznę, guziki i wszystkie inne rzeczy, które mogą się przydać do dekorowania ich dzieła, przyszedł lekko spóźniony. Czas leci, nawet nie zważając, że Phil powinien punktualnie przyjść!
- Cześć! - Powiedział z lekki uśmiechem rysującym się na twarzy, gdy tylko ją zauważył. - Wstawaj z tej ziemi, bo jeszcze się przeziębisz, a w Mungu czy innym odpowiedniku tego miejsca nie będę cię odwiedzał! - Oczywiście z tym odwiedzaniem żartował, bo gdyby tylko poprosiła, to nie miałby serca nie przyjść do niej. No cóż, takie sentymenciki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Oia, Santorini, Grecja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 598
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1448
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3715-mia-rizpah-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3717-mia-nie-przemia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3718-mia-r-ursulis
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11213-mia-r-ursulis#302428




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pon Sty 27 2014, 22:10

- Łamiesz mi serce - rzuciła z delikatnym uśmiechem na ustach, którego jednak Philippe nie mógł zobaczyć zza grubych splotów szalika, wijących się nawet powyzej nosa Ursulis. Właśnie wróciła ze słonecznej, sródziemnomorskiej krainy, przeżyła więc lekki szok termiczny i wygrzebała z kufra najcieplejszy zestaw, jaki posiadała.
Podniosła się posłusznie, by zmierzyć Lorraina spojrzeniem. I nie podobało jej się to, co widziała, bo Krukon był wyraźnie przemęczony, wyglądał, nie przymierzając, jakby zarwał kilka nocy z rzędu. Przynajmniej. Dobrze, że były ferie, czas odpoczynku! Bo Mia nie wiedziała o zbliżającym się rodzinnym spotkaniu, pewnie nawet gdyby wiedziała, nie potrafiłby ocenić, czym to grozi Lorrainowi i jego partnerce.
- Masz - rzekła z prostotą, wciskając mu w ręce przeniesiony przez siebie pakunek, jednocześnie uwalniając Philippe'a od naręcza przedmiotów potrzebnych do lepienia bałwana. Było trochę późno na wręczanie prezentów świątecznych, ale trdno, Mia po prostu zapakowała go w papier z zimowym, a nie bożonarodzeniowym motywem, a był to zrobiony przez nią własnoręcznie, a więc bezkształtny i wyjątkowo brzydki szalik z granatowej włóczki, z sygnaturą krzywego bałwanka na jednym z końców. Nikt o zdrowych zmysłach nigdy nie dotknąłby czegoś takiego, nie mówiąc już o dokonaniu zakupu, ale Mijka była bardzo dumna ze swojego dzieła i była przekonana, że przyjacielowi się spodoba! Oczekiwała zresztą, że w innym szaliku już go nie zobaczy. - Otwórz - zachęciła go, patrząc z wyczekiwaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Wto Sty 28 2014, 00:45

Tak, trochę wyglądała jakby miała na siebie zarzuconą skórę słonia czy coś równie grubego. No, ale... Kogo by to dziwiło w środku zimy? Przecież wiadomo, że raczej nie będzie chodzić w krótkim rękawku. To by dopiero było słabe. - Lepiej tak, niż bym miał się o ciebie martwić - Stwierdził, patrząc z zadowoleniem jak dziewczyna podnosi się ze śniegu. Jak będzie miała w nim leżeć, to jeszcze tam trafi. Chyba wtedy Philippa szlak trafi, ale to inna bajka. Ostatnio coraz gorzej u niego z nerwami. Miał jednak ku temu powody. Niestety.
Tak, na szczęście spotkali się w ferie. Chyba to strasznie dziwne by wyglądało, gdyby to ona zwracała mu uwagę na tryb życia. Bądź co bądź to on zawsze robił za tego grzeczniejszego, który wie jak żyć, by się nie namęczyć. Teraz też zdawał sobie sprawę, że nie jest najlepiej. Miał jednak puścić dziewczynę na imprezę, by taki Cezary ją obłapywał? Nawet przy nim miał z tym problemy, a jak by krukon sobie odpuścił, to niewątpliwie miałby poczucie winy. Duże, bo to nie ona by była winna. Pijane osoby nie wiedzą co czynią, z tym się trzeba liczyć.
- Nie spodziewałem się tego tak późno- Spojrzał lekko zdziwiony, ale jednocześnie zadowolony. Rozpakował i zobaczył szalik, który był tak uroczo niezdarny, że aż pasował do ich dziwnych relacji. Zawsze lepszy on niż młotek, który w tym roku też mu się zdarzyło dostać. Aż dziw, że ktoś nie był tak niemiły i nie podarował mu cegły. - Sama robiłaś? Wygląda uroczo - Podsumował, zakładając go sobie na szyje. Tu i tak nie będzie nikt ich widział. W dodatku co on się będzie przejmował wyglądem? Najwyżej uznają go za jeszcze większego ekscentryka. To nic nowego, zdarzył nawyknąć.
Zaczął zastanawiać się od czego zacząć ich cudownego bałwana. Od najmniejszej kuli? Od największej? W sumie nigdy tego nie wiedział. Spojrzał więc na Mijkę, jakby sądził, ze jest mistrzem lepienia ze śniegu - To co robimy? Oprócz oczywiście przejrzenia wszystkiego co jest w torebkach - W sumie to zdał sobie sprawę, ze pewnie jest ciekawa, co on tak przytargał i po co tyle tego. - Zajrzyj do toreb, ja zgarnę trochę śniegu w jedno miejsce. - Powiedział, nie chcąc jej ujawniać, że oprócz rzeczy przydatnych do bałwana zrobił tabliczkę z napisem "Tak wyglądają wszyscy wrogowie Ursulis".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28790
  Liczba postów : 35069
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Sob Lut 08 2014, 11:23

Przyszedł czas rozpocząć wyścig. Przyszedł czas po raz kolejny zmierzyć siły naszych uczniów. Tym razem jednak bardziej w celach rekreacyjnych, jak w tych atakujących kogokolwiek... Zatem co tam? Cesaire, Penelope i Tom? Czemu Kanada przeciwko Znikaczom w większej ilości? Nie mam pojęcia, ale załóżmy, że jakiś Znikacz jeszcze dołączy i pojedynek będzie równy.
Na razie jednak trzeba to rozpocząć... Witajcie, witajcie.


Kolejność, którą teraz ustalicie w postach będzie obowiązywała w wyścigu. Pamiętajcie, że nieukończenie wyścigu będzie was kosztowało taką ingerencję Mistrza Gry, że na tyłki nie usiądziecie, więc okażcie trochę szacunku. Hihi.

tu znajdziecie zasady Cool
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Nie Lut 09 2014, 16:11

Dotarła do tej nielicznej (jak zawsze) grupy chętnej do rywalizacji. Dziwnym było jak bardzo leniwi ludzie się robili na feriach. D’Angelo spodziewała się pełnej frekwencji, a  tu proszę… trzy osoby. No ładnie… W sensie, że właśnie nieprzyzwoicie nietajnie i uroczo, kameralnie. A powinny być tłumy. Osobą, która ją jednak najbardziej zainteresowała była Mia. Podeszła do dziewczyny dając jej kuksańca w bok, na wejściu.
- Mia Rizpah Ursulis – mimo swojego wcześniejszego, niemalże pieszczotliwego gestu, zaczęła rzeczowym, trochę nawet zimnym tonem, zmierzając do pewnego wywodu: - Nie widziałam Cię na treningu, Mia. Co było tak ważnego, że nie mogłaś się zjawić?
Splotła ręce na piersi, przechylajac lekko głowę na bok, lustrując ją delikatnie sceptycznym spojrzeniem, a może po prostu był to lekki zawód? Zaraz potem spojrzała na towarzysza swojej koleżanki z drużyny.
- Cześć, Lorrain – i powróciła wzrokiem znów na dziewczynę – Gramy przeciwko Kanadzie, Ursulis? Pójdzie nam lepiej, a może odpuszczę sobie cały ten wycisk jaki mam zaplanowany na powrót do zamku.
Zaśmiała się krótko. W związku z treningiem, coś jej się przypomniało…
- Właśnie. Listy się czyta, a nie pali w kominku, Ursulis – pokręciła lekko ze zrezygnowaniem głową, zanim splotła włosy w wysoki kucyk, przygotowując się do wyścigu – dotarła do Ciebie, oczywiście, moja sowa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 695
  Liczba postów : 952
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Nie Lut 09 2014, 16:43

Ferie, zima, lekki wiatr porywający włosy, świsty i odbijające się w śniegu promienie słońca - tym wszystkim ten dzień zachwycał Philippa, dając mu nieskończone pole do rozmyślania o niczym. Musiał w końcu na chwile odwlec myśli od Penelopy, kanady, zawodów, rodziny i innych podobno priorytetowych w jego życiu spraw. Szedł wiec powoli, wzrok skupiając na czubkach butów i niewielkich kroplach, jakie były na nich osadzone.
Tak bym jednak mogła pisać w nieskończoność, zastanawiać się razem z nim dlaczego śnieg topnieje na butach, które przecież wcale dużo cieplejsze od niego nie są. Przerwał mu jednak głos jakiejś dziewczyny, która tak jakby majaczyła sama do siebie. Lorrain? No ok, do wyimaginowanej Ursulis, której w nieprzyjemnym sposób zwracała uwagę, jakby uważała się za kogoś względnie lepszego. Normalnie miałby to gdzieś, ale zakładając, że dowaliła się do bałwana, który wcześniej nadmienione przez nią osoby razem robiły, to wyglądało to na prawdę bardzo dziwnie.
- Możesz przestać? Rozpraszasz mnie, zakłócasz zwierzętom ciszę. - Powiedział, patrząc na nią jakby co najmniej zabiła mu ukochanego chomika, a rybkami nakarmiła asfalt. - Jak masz jakiś problem do Mijki do zwróć się z tym do niej, a nie do tego... Bałwana. Rodzina ci w tym problemie nie pomoże - Stwierdził luźno, po czym poszedł dalej w swoją stronę zastanawiając się, czy dojdzie do dziewczyny, że nikogo oprócz niej tu nie ma, a jedyne co może po wcześniejszym spotkaniu krukonów tu znaleść, to te śnieżny twór i ślady na śniegu.
Ruszył dalej w swoją myślicielską podróż, jakby nigdy nic. Nie zamierzał zagłębiać się w problemy zdrowia psychicznego swoich współdomowników. Od tego jest przecież Sevi, nie?

z/t - Shenae MG napisał post 10 dni po moim wcześniejszym poście, więc fabularnie jest to zupełnie nowa sesja. Mijki tam nie ma, a Phila teraz już też nie. Zapamiętaj ja przyszłość.Tak więc dla sesji przed postem MG też z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Nie Lut 09 2014, 16:58

Widocznie to łupnięcie na ostatnim treningu Quidditcha o poręcz niosło ze sobą większe konsekwencje niż się spodziewała, jeśli w jakiś magiczny sposób dostała teraz aż tak silnych halucynacji. Może miał też na to wpływ fakt, że nie sypiała ostatnio więcej niż kilka godzin, co by to jednak nie było, przyłożyła dłoń do twarzy, masując sobie skronie. I faktycznie, kiedy cofnęła ją z przed oczu, nie było przed nią Mii, a tylko bałwan ubrany w jej ciuchy. Szarpnęła głową za Lorrainem, mrużąc lekko oczy. Choć nie podobał jej się jego ton, nie powinna była robić sobie podczas tego wyjazdu jeszcze większej ilości wrogów. Skinęła mu więc tylko głową i machnęła lekceważąco ręką w ramach pożegnania, a raczej podniosła ją tylko leniwie do góry, w krótkim geście rozstania.
- Cokolwiek tam sobie pod nosem burczysz, Lorrain! Też się cieszę, że Cię widzę.
Zaraz po tym jak opuścił wzgórze, przysiadła na ziemi, opierając się łokciem na kolanie i przyłożyła dłoń do czoła. Nie wyczuwała gorączki, ani żadnych innych objaw, które mogły spowodować takie omamy, ale… może jednak powinna wybrać się do Sevi, kiedy ta do niej pisała? Albo po prostu była zmęczona. Szybko odrzuciła od siebie myśl kajania się przed pielęgniarką.

/Sorry, jestem tu nowa, nie znam jeszcze wszystkich zasad na pamięć. Dzięki za robienie z mojej postaci idiotki. Nawet pantofelek potrafiłby rozróżnić dziewczynę od bałwana. Wystarczyło tylko zwrócić mi uwagę na PW, a po prostu usunęłabym posta, zamiast robić ze mnie głupa. To przez moją nieuwagę, przyznaję się do błędu. Mimo wszystko dzięki za czujność. Zapamiętam na przyszłość./
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1236
  Liczba postów : 468
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6002-cesaire-bernard-weatherly#171006
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6003-cezar-i-jego-rzymianie#171018
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6010-cezarowa-sowa#171255
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7381-cesaire-weatherly#207517




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Nie Lut 09 2014, 18:18

Nanana super szybki i chyba najkrótszy post w całej mojej czaro historii, co z tego, że melanż, obowiązki wzywają, MG straszy, yolo. Cezar ostatnio, a właściwie od dłuższego czasu, miał całe życie na krawędzi i najwyraźniej kontynuując ową passę, chociaż właściwie ciężko to nazwać passą, ale chwilowo nie mam na to lepszego określenia, postanowił wziąć udział w wyścigach w Lynwood. W końcu jak nie wiadomo co robić, to najlepiej pójść po miotłę, tak więc zgodnie z tą myślą Weatherly przybył na wschodni brzeg jeziora, gdzie oczekiwał na resztę zawodników. Ogólnie to chyba bez sensu bawić się w uprzejmości i czekać aż wszyscy się zbiorą i przywitają, więc od razu napiszę co było dalej! Załóżmy więc, że wszyscy pięknie ruszyli, a Cezar tak bardzo się skupił na utrzymaniu prawdłowego toru lotu, żeby jak najszybciej pokonywać trasę, że nie zauważył lecącej tuż obok Penelopy (sorka, jesteś moją ofiarą), z którą zderzył się ramieniem, przy mocniejszym podmuchu wiatru znad jeziora, niczym rasowa pierdoła. Wstyd wstyd wstyd! Powiedział coś tam na przeprosiny, bo w końcu to jego kanadyjska koleżanka, a po chwili już wszystko wróciło do normy i lecieli pięknie dalej, ot koniec części pierwszej, stay tuned!

kosteczki: 3
I NIE GRYŹĆ SIĘ TAM NA GÓRZE, POKÓJ, MIŁOŚĆ I JEDNOROŻCE!!!!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Nie Lut 09 2014, 18:50

Cesaire przyszedł pierwszy zaraz po Shenae. Uniosła na niego spojrzenie z dołu, lustrując go tym zimnym wzrokiem przez chwilę. Zimnym, bo nie raczył się nawet przywitać. Ok, może nie należeli do jednego składu drużyny, ale jakiś podstawowy szacunek by się przydał, nie?
- Cześć – bąknęła pod nosem podnosząc się z ziemi i otrzepując ze śniegu. Już niewiele potem zebrali się też inni. Wszyscy przygotowali się do wyścigu. D’Angelo poprawiła kucyka naciągnęła strój sportowy na dłonie i chuchnęła w nie, dając sobie odrobinę ciepła. Dalej ustawili się wszyscy w linii. Wyścig czas było zacząć. Wszyscy wystrzelili od razu z niewiarygodną prędkością do przodu. Przez chwilę miała przed sobą Cesaire’a, który właśnie nie po koleżeńsku pchnął Penelopę na bok. Wyprzedziła go, korzystając z tej sposobności, ale chyba wzięło go dzisiaj na nieczystą grę, bo już chwilę potem poczuła ogromny, przeszywający ból w kolanie. Uderzył ją w rzepkę. Wspaniale! Musiała mu pogratulować celności, ale niekoniecznie wyboru. Syknęła pod nosem, ledwie przerzucając ciężar ciała z kolan na uda, zaciskając je mocniej na miotle, jeśli chciała się w niej utrzymać. Tylko cudem udało jej się nie wpaść przy okazji na drzewo. Zacisnęła jednak dłonie mocniej na trzonie miotły i przyśpieszyła, ignorując ból od kolana. Nie da Cesaire’owi satysfakcji. Tylko przez to, że ją kopnął nie zapewnił sobie dobrej pozycji w wyścigu.

Wylosowane: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Ottawa, Kanada
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 0
  Liczba postów : 280
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6973-penelope-gaskartch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6974-chodzcie-chodzcie-panowie-i-panie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7017-everything-i-want
http://www.redtube.com/




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Pon Lut 10 2014, 23:55

Haha, nie, nie, nie Weatherly – przypomnę Ci posta dla Julii, był jeszcze krótszy, ale co tam. Życie na krawędzi, pierdolenie o Szopenie, i nic więcej nie miało znaczenia. Pen też się z przypadku znalazła na tych wyścigach. Nie mało znaczenia, że coś się działo, ewentualnie coś się nie działo. Umówmy się, że Cezar nie chciał zrobić jej krzywdy, i po prostu wpadł na nią, bo po prostu… No nie wiem, bo mu się spodobała i chciał ją zaczepić? Taka siara trochę przez zaczepkę w wizzboku, dlatego akurat idalnym rozwiązaniem wydawał się szturchnięcie jej w ramię, dzięki czemu odleciała trochę na bok.
Oczywiście zanim cały wyścig się zaczął to Pen przywitała się z koleżanką z hogwartu, choć nie miało to większego znaczenia, teraz musieli nieco porywalizować, prawda? (Peace & Love)
Jednak ja z racji, że nie ogarniam, Penelopa też – kto ją zna ten wie, że zapłon jej zabójczy tak na ten moment biedactwo moje po prostu gdzieś sobie leciało.
-Cezar, opanuj się, kopiesz jak pierdolnie… Jak debil! – Wrzasnęła nagle gdy poczuła mocne szturchnięcie nogą. No, ja rozumiem, że chłopaczyna nie miał ostatnio szczęścia, ale umówmy się, że nadal ludzi z dwoma kobietami, dlatego bądź co bądź streszczaj dupkę przystojniak, i wynagrodź nam to jakoś!


no 5.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Bruksela
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill




Gracz






PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   Czw Lut 13 2014, 23:21

Tak więc, skoro wszyscy już spokojnie i pięknie zaczęli, pozostaje mi tylko powiedzieć, że Thomas przybył na miejsce jako jeden z ostatnich, cóż, bywa. Taką też zajął pozycję, po czym ruszył wraz z wszystkimi pozostałymi zawodnikami. Wszyscy sobie ładnie lecieli, jednak nie trwało to długo. W końcu ktoś tam kogoś popchnął, She mało nie wpadła w drzewo, no ciekawie, ciekawie. Szkoda, że tak nieczysto. Thomas jednak nie zastanawiał się nad motywami tamtego zachowania, nawet nie próbował ich tłumaczyć. Nie miał na to czasu. Ani ochoty. W zasadzie na nic teraz nie miał większej ochoty, jak na wygraniu tego wyścigu. Czemu? Bo jest amatorem, w porównaniu z nimi, a taka wygrana niejednemu, np. takiej D’Angelo ostudziłaby głowę. Może stałaby się po tym milsza i nie mówiła do niego per „Hill”? Kto wie. Chociaż pewnie nie. Cóż jednak. Warto mieć marzenia, prawda?
Chyba jednak stracił uwagę, albo po prostu kosteczki były nieprzychylne, bowiem mało nie wpadł w drzewo. Szczęśliwie je minął. Niestety zajęło mu to trochę czasu, bo idiota zamiast wyminąć je i lecieć w prawo lub w lewo, wolał w górę. Cóż.. Kiedy ponownie wrócił na trasę, bo przecież zgubił drogę kretyn, nikogo już nie było. Cholera jasna. No, ale musiał jakoś to nadrobić. W końcu miał to wygrać, prawda?


Niestety, 4.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Wschodni brzeg jeziora   

Powrót do góry Go down
 

Wschodni brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Brzeg jeziora
» Zachodni brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Prawy brzeg rzeki
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
reszta świata
 :: 
lynwood
 :: 
yellow lake
-