IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Nad Tamizą.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość




Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Galeony : 567
  Liczba postów : 614




Gracz






PisanieTemat: Nad Tamizą.   Sob 14 Sie 2010 - 17:35

First topic message reminder :


Nad Tamizą

Tamiza ma 346 kilometrów długości i jest jedną z najdłuższych rzek Wysp Brytyjskich. Uchodzi do Morza Północnego tworząc estuarium, które rozpoczyna się już w Londynie, kilkadziesiąt kilometrów od morza. Nad jej brzegiem znajduje się pełno malutkich kawiarenek, restauracji i sklepów z pamiątkami i nawet deszczowa pogoda nie jest w stanie zniechęcić turystów do spacerowania nadbrzeżem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Miasteczko koło Nowosibirska
Galeony : 25
  Liczba postów : 36




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Pią 27 Sie 2010 - 22:02

Jeszcze przez jakiś czas nie chciała by to była owa dziewczyna. A niech to! To była ona. Nie dobrze. Kuzynka spoglądała na Katyię pytająco. Zdecydowanie chciała wiedzieć co jest grane, skoro rudowłosa nie wyglądała na zbyt zachwyconą.
Dziewczyna jednak nie chciała wdawać się w kłótnie przy swojej rodzince. Westchnęła cicho. Jak szybko spławić swoją kuzynkę? Sama nie wiedziała jak, więc spróbowała po prostu powiedzieć jej by wzięła walizki i poszła już w stronę auta. Kuzynka, brunatno włosa zrobiła nieco nieciekawą minę. Poklepała ją po ramieniu, by kilkanaście sekund później odejść.
Dopiero po takim czymś mogła westchnąć dość głośno, tak by Ślizgonka mogła to usłyszeć.
- Mnie - odpowiedziała nieco podirytowana. - I Ciebie także. Zrobiłaś mi tak piękną niespodziankę i zepsułaś mi dobry nastrój - przez to, że niedawno rozmawiała po rosyjsku, miała wyraźnie rosyjski akcent.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Paris
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -34
  Liczba postów : 1457




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Pią 27 Sie 2010 - 22:12

Spojrzała jak jej kuzynka odchodzi. Ojeju, czyżby się nie chciała pogrążyć przy rodzince? Prychnęła znacząco i zaśmiała się. Ruda najwyraźniej musiała się już odrobinę zdenerwować. Bardzo to było łatwe. I jeszcze ten silny rosyjski akcencik.
-A i owszem, ciebie. Cóż za spostrzegawczosć- powiedziała z wyraźnym zadowoleniem z siebie. Wspaniale.
-Czyżby sam widok dużo mądrzejszej istoty odrazy psuł ci nastrój? Co cóż. Powinnaś być wtedy cały czas nachmurzona.
Connie mówiąc to często zerkała w bok. Jakby na coś, lub kogoś czekała. Sama właściwie nie wiedziała, dlaczego to robi. Może po prosty brakuje jej czegoś w tym całym otoczeniu. Ziewnęła szeroko i uniosła wyżej głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Miasteczko koło Nowosibirska
Galeony : 25
  Liczba postów : 36




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Pią 27 Sie 2010 - 22:23

Podniosła nieco prawą brew do góry. Sama nie wiedziała czy się śmiać, czy może ma zacząć płakać. Szczerze jej popsuła nastrój, ale możliwe, że niedługo poprawi jej humor, tymi swoimi mongolskimi mądrościami. Wciąż jednak wyglądała na niezaciekawioną, lekko zdenerwowaną. Dużo mądrzejsza? A dobrze, że się nie zagalopowała i nie powiedziała starsza. A może nawet i byłoby to lepsze. Można by było się pośmiać. Eh...
- Da, poczułam się tak głupia jak tylko to możliwe - westchnęła.
W myślach liczyła do dziesięciu. Jak się zdenerwuje, to jej kuzynka będzie jej prawić kazania, chyba, że postawi jej wódkę z niewiadomego powodu. Znając życie żadne z tych dwóch, ale małą reprymendę dostanie.
- Niestety, jeżeli chcesz mi ubliżyć - tu zerknęła na zegarek. - To masz niecałe siedem minut. Zdążysz?
Raz, dwa, trzy i cztery. Pięć, sześć, siedem, osiem. Dziewięć i dziesięć. Kuzynka w końcu nie może się spóźnić przez nią do pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Paris
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -34
  Liczba postów : 1457




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Pią 27 Sie 2010 - 22:33

Przyglądała się jej. Najwyraźniej coraz bardziej się denerwowała. Czyżby miała słabe nerwy, czy to Connie ma taki wewnętrzny dar, czy urok.
-Nie powinnaś czuć się głupio moja droga. Najlepiej, żeby człowiek nie uświadamiał sobie swoich najwiekszych wad- mruknęła z oraz wyraźniejszym uśmiechem, chociaż z zasłoniętą połową twarzy ciężko się okazuje wyższośc. Tak czy siak fryzurki nie zmieni. Zastanowiła się chwilę.
-Siedem minut? Oj kochana, nie śpieszmy się przecież. Najwyżej się gdzieś spóźnisz i ktoś cię znienawidzi albo stracisz życiową szanse na jakąś bzdurę- powiedziała kolejny raz ziwając. Dziewczyna właścwie czuła się już zmęczona, ale do domu daleko więc postanowiła jak najdłużej zatrzymać Katya. Może się rozbudzi przy jakiejś poważniejszej akcji?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Miasteczko koło Nowosibirska
Galeony : 25
  Liczba postów : 36




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Pią 27 Sie 2010 - 22:47

Miała, czasami. W tym przypadku także. Osoby, których nie lubiła czasem na nią źle działały. W czasie szkoły, nie miałaby nic przeciwko na kłótnie. Byłaby to jakaś forma rozrywki, w przeciwieństwie do szarej rzeczywistości podczas szkoły. Bo zazwyczaj to własnie osoby, których nie lubiła były obiektami jej drobnych psików. Aktualnie nie miała żadnego asa w rękawie... Prócz próby opanowania tego, że Cannie zepsuła jej miłą chwilę z rodzinką.
Przewróciła oczyma. Nie zrozumiała jej ironii. Czasem tak bywa, że niektórzy nie mają daru intuicji. Jeden kącik ust drgnął jej, jak gdyby chciała się nieco uśmiechnąć... Nieco.
- Nie chce jechać pociągiem - mruknęła. - A poza tym, nie widziałam się z rodzinką od dawna, więc zrób mi tę przyjemność i zmieść się w... - znów zerknęła na zegarek. - Sześciu minutach.
Nie miała zamiaru zostawać specjalnie dla niej, żeby się z nią pokłócić. Miała mieć dzisiaj miłą kolację. Poza tym... Co ona myślała, że jakaś ważniejsza od rodziny jest? Jak chce ją rozdrażnić bardziej, to w inny sposób, bo to było delikatnie... beznadziejne.
- Chyba, że mnie podwieziesz do Sheffield, co Ty na to? - uśmiechnęła się radośnie na samą myśl. - Usłyszałabym na swój temat rzeczy, których jeszcze nie słyszałam... To by było interesujące.
Obydwie podokuczałyby sobie, chociaż to pewne, że Cannie jej nie podwiezie. To miał być tylko niewinny żarcik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Paris
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -34
  Liczba postów : 1457




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Sob 28 Sie 2010 - 10:18

Spojrzała na nią z pod byka. Może mnie podwieziesz? Oj, widać Katya jak najszybciej chciała uciec do tej swojej rodziny... Niektórzy to mają szczeście. W tej sprawie chętnie by się zamieniła z nią miejscami. Westchnęła dumnie i zrobiła kilka kroków do przodu.
-A idz. Zapewne się wszyscy stęsknili. Pewnie przez dłuższy czas nie mieli się z kogo nabijać- powiedziała przyspieszając kroku. O podwózce nie było mowy. Chociaż perspektywa jej spóźnienia i ogolnego oburzenia była miła, to jednak po zbyt traumatycznych przeżyc ze swoją rodziną nawet nie byłaby zdolna do większego niszczenia jej planów. Może kiedy indziej, w Hogwarcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Skąd : Miasteczko koło Nowosibirska
Galeony : 25
  Liczba postów : 36




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Sob 28 Sie 2010 - 11:20

Chciała uciec do swojej rodzinki. Zdecydowanie była zdziwiona reakcją tej Ślizgonki. Tak szybko jej się odechciało dręczenia biednej Katyi? Rudowłosa uśmiechnęła się szeroko. Swoją drogą to nawet miłe, że nie będzie dręczenia. Przynajmniej tej jeden raz ma wolne od sprzeczek na równe i dziwne tematy.
- Spasiba!
Uwagę o nabijaniu wpuściła jednym uchem, a wypuściła drugim. Jak gdyby nigdy nic nie powiedziała. Chociaż myślała, że jeszcze ją podwiezie. Wszystkiego jednak nie można. Spojrzała w stronę, którą odchodziła jej kuzynka. Przymrużyła nieco oczy, o tak, widziała czarnego garbusa kuzynki.
- Jeszcze raz spasiba, a teraz daswidania! - pokiwała Connie na pożegnanie.
Czym prędzej też oddaliła się od Ślizgonki. Jak najszybciej dobiegła do auta swojej kuzynki. Rzuciła jakieś słowo po rosyjsku. Zerknęła jeszcze w stronę dziewczyny. To zachowanie było dziwne, ale... Skoro coś tamtą ugryzło, to ona nie powinna się tym przejmować. Czym prędzej wsiadła do samochodu. Po co będzie zamartwiać się kimś, kto non-stop jej dogryza. Zatrzasnęła drzwiczki. Tak też odjechała.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Skąd : Paris
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -34
  Liczba postów : 1457




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Sob 28 Sie 2010 - 11:27

Spojrzała w niebo. Sama nie wiedziała co właściwie robi. Czyżby ten jeden dzień na malediwach miał zmienić wszystko? Nawet ją? No przecież to tylko nic nie znacząca chwila, a Connie nadal ją miała w myśli. I jego. Przybliżyła się do rzeki i włożyła w nią dłoń. Tworzyła wodne kręgi na tafli i zagłębiała się w rozmyślaniach. W końcu postanowiła iść dalej. Przed siebie i w nieznane. Sporzała jeszcze raz na odjrzeżdżające auto. W koncu jej to przejdzie, a wtedy będzie mogła do woli naigrywać się z czyjegoś nieszczęścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Wto 31 Sie 2010 - 15:55

Nie mógł jednak nic dodać, ponieważ nagle poczuł gwałtowne szarpnięcie gdzieś w okolicach pępka i znalazł się po pas w wodzie, w jakiejś bliżej niezidentyfikowanej rzece. Ze zdziwieniem dostrzegł, że trzyma za rękę jakąś dziewczynę i dopiero po chwili skojarzył, że to Am. Uśmiechnął się doń dziarsko i słuchał jej tłumaczeń z szerokim uśmiechem. Jak wyglądały kiedyś ich randki? Siedzieli spokojnie nad jeziorem, w ciszy, czasem się do siebie uśmiechnęli, ale był to już wyjątkowy przypadek, gdy ktoś z nich bądź ich znajomy, zrobił coś wyjątkowo zabawnego. A jak wygląda ich spotkanie po latach? Kłębowisko śmiechów i dziwnych teleportacji, chichotów i ciepłych słów. Poznawali się na nowo, co Wilkiemu stanowczo odpowiadało. Chciał, żeby zapamiętała go takiego jaki jest teraz. Nawet, jak w końcu zjawi się ku jego absolutnej zgryzocie, ten inny mężczyzna. Zabolało. Nie chciał tego. Cholernie tego nie chciał, ale co mu pozostało? Może jedynie przedłużać ich spotkanie, najlepiej w nieskończoność.
- Mówiąc szczerze, po takim przeżyciu, należała nam się ochłoda. Miejsce wybrałaś idealne, chociaż mówiąc jeszcze szczerzej, nieco bardziej wolałbym klasyczny prysznic. - Posłał jej łobuzerski uśmiech, po czym zanurzył się całkowicie, doganiając ją, tak, że teraz niemal stykali się ramionami.
- Nie ma za co - Puścił doń oczko, po czym pociągnął pod wodę. Chociaż było to bardzo ekscentryczne, a każdy zebrany pod tamizą wlepiał w nich zdezorientowany wzrok, ten absurd ani trochę mu nie zawadzał. Chciał nacieszyć się tą chwilą całkowitej wolności i beztroski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -21
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 211




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Wto 31 Sie 2010 - 16:33

Po raz drugi tego dnia pisnęła przytłumionym głosem, czując, że traci równowagę i leci do wody. Dziewczyna zawsze była drobna, więc nawet najmniejszy powiew wiatru w jakiś sposób na nią oddziaływał. Będąc pod wodą, chwyciła się ręki na poziomie jego łokcia, przejeżdżając nią aż do dłoni, gdzie delikatnie zacisnęła palce, żeby wciągnąć się z powrotem na powierzchnię. Gdy już to zrobiła odgarnęła jasne kosmki włosów z oczu w tył i popatrzyła na Wilkie'go wyzywająco.
- Nie chcę wracać jako jedyna w całości mokra do Hogwartu ! - zauważyła sprytnie i zaczęła dźgać go w żebra, żeby zaczął się cofać. On jednak ani drgnął, więc Amaya powzięła sobie nieco inną taktykę. Ułożyła dłonie na jego ramionach i popchała go do wody, co skończyło się sukcesywnie.
- HA, HA, HA ! Nie zadziera się z Ravenclawem ! - dodała dumnie, unosząc głowę lekko do góry i patrząc w niebo niczym supermen. Jeszcze jej tylko brakowało tej pelerynki powiewającej lekko na wietrze. Wtedy wszystko zgrywałoby się ze sobą niemalże idealnie. Widząc jednak, że chłopak coś za długo się nie wydostaje, podeszła powoli w cień jego ciała i nachyliła się, żeby na niego popatrzeć, co woda skutecznie jej uniemożliwiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Wto 31 Sie 2010 - 21:25

Gdy dziewczyna dotykała jego dłoni, nie robił nic by jej zatrzymać. Chociaż mógł w każdej chwili złapać ją w talii i ponownie zanurzyć, to nie chciał, żeby ta oderwała dłoń od jego skóry. Zdawało mu się, że na każdym poszczególnym minimetrze, który nieświadomie pieściła, powstawało miliony nowych, przyjemnych dreszczy. Gdy w końcu udało jej się wstać, przypatrywał się jej w niemym podziwie. Jak to się stało, że jeszcze niedawno była jego? Jak to się stało, że to wszystko utracił? Gdy dziewczyna spojrzała na niego wyzywająco, ten nie pozostał jej dłużny. Już wkrótce obydwoje patrzyli na siebie, wyczuleni na wszelki ruch. Polował na nią. Ten chciał ją wrzucić do wody, a ona uciekała... o ironio. Bardziej przytłaczającego scenariusza obrać już nie mógł.
Gdy ta zaczęła dźgać go w żebra, jedyne jak zareagował, to chichotem, który niespodziewanie wydarł mu się z gardła. Jednakże już po chwili, gdy ten zajęty był wydziwianiem jej mało skutecznego sposobu, popchnęła go do wody, a ten zupełnie bezwładnie runął, opadając na samo dno.
Trochę tam posiedział, również planując pewne zajście. Bowiem chciał, żeby ta zaniepokoiła się o niego i chcąc go ratować, pochyliła się nad nim, a ten wtedy pociągnie ją za ramiona. W wodzie czuł się jak ryba, a i widział doskonale. Miał pewną przewagę, że z dołu, było ją widać bez zastrzeżeń, zaś z góry, ze względu na światło słoneczne, nie można było powiedzieć tego samego. Nie miał jednak sposobności aby wcześniej wziąć oddech, a powoli zaczynało mu brakować powietrza. Westchnął ciężko, po czym wypłynął na powierzchnię, nie zważając na to czy plan się powiedzie czy też nie. Po prostu potrzebował powietrza! I tak zaskakująco długo wytrzymał pod taflą. Gdy tylko się wyłonił, zanim zdążył wziąć oddech, poczuł tylko głuchy łomot i ostry ból w czaszce. Rozejrzał się na boki i dostrzegł Am, którą właśnie przypadkowo uderzył. Skrzywił się, po czym podszedł do niej, uśmiechając się przepraszająco.
- Amayo... Krótko mówiąc, przepraszam. - Uśmiechnął się doń przepraszająco, po czym usiadł tuż obok niej. Chciał wypowiedzieć osuszające zaklęcie, ale jego różdżka jest niestety w stanie krytycznym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -21
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 211




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Wto 31 Sie 2010 - 22:05

Amaya czekała na wynurzenie Wilkie'ego, aż w końcu doczekała się z .... Łomotem. A raczej wewnętrznym łomotem, który potoczył się echem w jej ciele. Dziwne było jedynie to, że dziewczyna zareagowała śmiechem, a nie jękiem czy też krzykiem, bo jakby nie było... Zderzenie było mocne. Wróciła na brzeg i usiadła razem ze ślizgonem. Mogli sobie spokojnie oglądać zachód słońca, bo niebo powoli przybierało coraz ciemniejszy kolor. Jeszcze trochę brakowało, a jedynym źródłem światła będą te mugolskie latarnie.
- Wspaniałomyślnie wybaczam - zaśmiała się. Takiego humoru nie miała przez całe wakacje. Można sobie było sobie chociaż przypomnieć wizytę tej gryfonki w jej domku kiedy rozmawiała na swoim łóżku z Jaydonem o ewentualnej zmianie układu. Póki co Amaya zwróciła głowę w kierunku Wilkie'ego i położyła się delikatnie plecami na trawie, dłonie układając po obu stronach swojego ciała.
- Trzy teleportacje pod rząd... To już jest coś - powiedziała z nutą entuzjazmu w głosie, właściwie to nawet nie wiedząc jak ma się zachować. Cała rozmowa szła im całkiem nieźle, ale Amayi brakowało tego "czegoś". Tej swobody podczas ruchów. Wszystko było przepełnione nerwową cząstką, bo w końcu od ostatniego spotkania trochę się pozmieniało w ich życiu. Am wlepiała ciągle swoje kobaltowe tęczówki w chłopaka, odgarniając jasnobrązowe włosy do tyłu, aby rozwaliły jej się dookoła całej głowy. Oczywiście pojedyncze kosmki zdążyły już się jej zakręcić, co zawsze denerwowało dziewczynę.
W tej chwili trudno jej było zacząć jakikolwiek temat. Wokół nich panowała cisza przerywana od czasu do czasu śmiechem kogoś nieznajomego, czy szeleszczeniem liści. W krótkim upływie minut zrobiło się całkiem ciemno, co zwiastowało nadchodzącą noc. Amaya czuła ciarki na całym ciele przez zimno, a jej różdżka została w torbie, więc zaklęła na siebie w myśli i objęła ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Czw 2 Wrz 2010 - 15:29

Przysiadł na brzegu, ramię w ramię z Am. Wreszcie mógł odpocząć. Wreszcie mogli czuwać w absolutnej ciszy. Chociaż wcześniej przeklinał na siebie za to, że kiedyś nie robili nic innego, to teraz odkrył, że siedzenie w ciszy z kimś takim to sama przyjemność. Cisza tylko ich zbliżała. Nie potrzebował słów aby rozumieć, że i ona nie odczuwa dyskomfortu. Wiedział, był pewny, że i jej i jemu jest w tej chwili niebotycznie przyjemnie. Tylko te dłonie, które trzyma tak daleko od niej. Tylko te usta, które jedyne co mogą, to uśmiechać się, wciąż pragnąc dziewczyny. Tylko te oczy, które mogą patrzeć na nią jedynie przez przyjacielski pryzmat, nie mogąc wędrować po jej ciele. Dłonie niemal mu wibrowały. Czemu nie może jej objąć? Czemu zaraz to wszystko pryśnie? Nie może pozwolić na to, by już nigdy się nie spotkali!
Zerknął na nią i zorientował się, że ta ułożyła się wygodnie na trawie. Zacisnął wargi, po czym przykładając ręce do tułowia, położył się tuż obok niej. Ramię w ramię. Obrócił głowę w jej stronę, nie wyglądając baśniowych kształtów chmur, a patrząc tylko na nią i podziwiając tylko ją. Spoglądał na jej idealne rysy twarzy, badał jej gęste, puszyste, kasztanowe włosy.
Już po chwili zaszło słońce i nie pozostało im żadne źródło światła, prócz tych marnych mugolskich latarni. Jednakże jemu to absolutnie nie przeszkadzało. Ciemność i cisza, dopełniały tej magicznej atmosfery, która zapanowała pomiędzy nimi dwojga. Zerknął na nią, na jej pełne wargi, na jej wielkie oczy i czuły uśmiech i nie mogąc opanować instynktu, dosłownie automatycznie objął ją ramieniem, głaszcząc rękę, która ku jego absolutnemu zdziwieniu porosła gęsią skórką. Musiało jej być zimno, a on wciąż uparcie leżał na tej zimnej już trawie. Niemal pacnął się w czoło, po czym powstał. Na twarzy był cały zarumieniony, chociaż wątpił, by ta zauważyła to w tych niemal egipskich ciemnościach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -21
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 211




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Czw 2 Wrz 2010 - 17:34

Zdawało jej się, że rozmawiali ze sobą przez parę godzin. Pierwszy raz zdarzyło się, że Amaya w takim czasie czuła tą samą przyjemność niż podczas konwersacji z jakąś niezwykle ciekawą osobą. Z uśmiechem patrzyła na Wilkie'ego gdy ten postanowił do niej dołączyć, kładąc się koło niej ramię w ramię. Kiedy odwrócił głowę w jej stronę, sama nie omieszkała się tam spojrzeć z tym dawnym, roziskrzonym wzrokiem. Nie potrzebowała słów, żeby skomentować zaistniałą sytuację. Dla jednych patrzenie się w oczy swojemu byłemu chłopakowi przez długi czas mogło wydawać się nudne, a nawet niedopuszczalne. Kurtyna wstydliwości opadła z tamtą chwilą, sprawiając, że patrzyli ze śmiałością na siebie. Kasztanowe włosy Am rozwiewały się pod wpływem wiatru, co sprawiło, że też zagościły na chwilę przy twarzy ślizgona. Zaśmiała się uroczo, lekko marszcząc zgrabny nosek i odgarnęła swoje kosmki, przy tym lekko muskając opuszkami palców skórę jego policzka. Chciała mu powiedzieć, że się zmienił. Zdecydowanie zmienił. Ale jednak nie miała siły otworzyć swoich herbacianych ust i wydać z siebie chociaż jeden dźwięk. Zbytnio była przejęta urokliwym kolorem jego tęczówek. Panna Smith po jakimś dłuższym czasie popatrzyła w ciemne niebo i zauważyła jak ktoś obejmuje. Poczuła wtedy niezwykłe ciepło, rozlewające się po jej drobnym ciałku, które z pewnością działało lepiej niż obojętnie jaka grubsza bluza, sweter. Wtedy popatrzyła na niego z lekką nadzieją, jednak niedługo to trwało, bo Twycross wstał zarumieniony. Tego szczegółu nie dostrzegła. Odrobinę zdezorientowana, powstała razem z nim, zerkając kobaltowymi tęczówkami w jego stronę, jakby właśnie domagała się jakiejś odpowiedzi, która tłumaczyłaby owe zachowanie. W przeciągu paru godzin jej włosy nie były mokre, a krople przestały drażnić nieprzyjemnie jej ramiona, z czego niezmiernie się cieszyła w duchu. Nie lubiła tego uczucia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Skąd : Darce
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 771
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1040
http://czarodzieje.my-rpg.com/t389-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t642-wilkie-henry-twycross
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4791-wilczkowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7257-wilkie-henry-twycross#205239




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Czw 2 Wrz 2010 - 19:27

- Wiesz, widać, że jest Ci zimno i sorry, że zauważyłem to dopiero teraz, ale jako, zapewne wytrawna feministka, powinnaś ubiegać się o swoje prawa. Nie chcę brzmieć jak jakaś nadopiekuńcza ciotka dobra rada, ale po prostu to chore żeby tak leżeć. - Powiedział trochę rozbawionym tonem, po czym ruszył w kierunku miasta. Może lepiej, żeby usiedli sobie spokojnie w jakiejś restauracyjce. Przecież w każdej chwili mogą się teleportować. Chociaż wolałby wejść na chwilę do Hogwartu, żeby nieco się przebrać i osuszyć. W głębi duszy przeklinał siebie za tę nieuwagę i złamanie różdżki. Mogliby, za dotknięciem zaklęcia "Silverto", być teraz całkowicie susi.
- Co powiesz na tę restaurację? - Wskazał podbródkiem duży, granatowy budynek z napisem "Tamesis" po czym spojrzał na nią wyczekująco.

(sorry, że tak krótko, ale tę restaurację i menu robiłem ok. godziny xd)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Skąd : London
Galeony : 508
  Liczba postów : 510




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Nie 5 Wrz 2010 - 10:21

Również zaczął tańczyć w rytm muzyki. Najdziwniejsze było to, że w ciąż byli w wodzie, zanurzeni przynajmniej do pasa. Uśmiechnął się.
- Wyślemy im prezent pocztą. - wzruszył ramionami, chwytając Christy na ręce i powoli wychodząc z wody. - Wtedy nie musisz wygrzebywać sukienki z torby... - powiedział z uśmiechem, stawiając ostrożnie Christy na ziemi. Zaczął obmacywać spodnie w poszukiwaniu różdżki - Więc jak się wysuszymy... To gdzie idziemy dalej, Panno - chrząknął - Pani Pomysłowa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Galeony : 567
  Liczba postów : 614




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Nie 5 Wrz 2010 - 16:01

Zaśmiała się melodyjnie gdy oboje zaczęli jakimś cudem tańczyć w wodzie i dała się postawić już na brzegu, chwytając za kraniec koszulki, żeby podnieść ją nieco do poziomu brzucha i ścisnąć w celu usunięcia nadmiaru wody.
- Dalej ? No to wybieraj. Londyn jest wielki - wywnioskowała, również wodząc wzrokiem po przechodzących ludziach. W pewnym momencie znów zasłoniła swój płaski brzuch bluzką i ruszyła parę kroków przed siebie, jednocześnie mierzwiąc ręką swoje włosy. Stanęła i obejrzała się przez ramię, żeby spojrzeć na męża.
- Moje pomysły uciekają. Jestem skazana na twoją propozycję. Chyba, że wolisz wrócić do Tokio - uśmiechnęła się, chcąc dociec na co ma ochotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Skąd : London
Galeony : 508
  Liczba postów : 510




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Wto 7 Wrz 2010 - 7:58

Zaczął się zastanawiać, na co ma ochotę, lecz nie mógł się w ogóle skupić. Patrzył na Christy. Na odsłonięty przez ułamek sekundy brzuch, mokre kosmyki włosów...
- Tak, olbrzymi... - szepnął, podchodząc do niej. Zaczął z nią tańczyć. Obrócił ją i ulokował swoje dłonie na talii. - A chcesz już wracać do domu? - spytał, przymykając lekko oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Galeony : 567
  Liczba postów : 614




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Pią 10 Wrz 2010 - 22:12

Christy nawet nie patrzyła pod nogi, mając przynajmniej nadzieję, że w tym pseudo tańcu nie podepcze Kazuo. Chyba dobrze jej szło skoro nie dostrzegła żadnego skrzywienia na jego ustach, a także nie usłyszała byle jakiego dźwięku świadczącego o bólu. Na dodatek zaczęła sobie podśpiewywać jakiś swój ulubiony utwór, na jego pytanie odpowiedziała kiwnięciem głowy. Zanim zdążył zareagować, dziewczyna teleportowała się do domku w Tokio, z nadzieją, że nie pomyliła w myśli miejsc. Ostatnio już się jej tak zdarzyło... I raczej nie należało to do najprzyjemniejszych doświadczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Sob 25 Wrz 2010 - 19:49

Centrum Handlowe oraz nieszczęsna perfumeria znajdowała się opodal Tamizy oraz przepięknego mostu The Tower Bridge. Majestatyczne dwie wieże były kluczem do wspomnień podczas stosunkowo ciepłego wieczoru z Cir. Po drodze Cassandra kupiła butelkę wina.
- Och, tak, jasne, że pamiętam. Ale Heloiza była starsza, co najmniej o dwa lata jak nie trzy. Poza tym, jej dziecko nie jest magiczne. - wzruszyła ramionami. Na szczęście w sklepie poprosiła o otworzenie trunku - Salv nie może być taki zły. - dodała z uśmiechem, który poznała tylko Cir. Pojawiał się zawsze gdy coś razem knuły - Prawda, że napijesz się ze mną? - spytała, unosząc butelkę w jej stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Sob 25 Wrz 2010 - 20:34

Tamiza i Tower Bridge były jednym z nielicznych miejsc, które przyciągaly Cirillę do Londynu. Dziewczyna osobiście wolała swoje rodzinne miasto. Jak dla niej Londyn był po prostu zbyt dużym miastem.
- Wielka mi różnica. Mniej więcej chodzi o to samo - odparła leniwie. - Och, no nie wiem - odparła na wzmiankę o nauczycielu OPCM. Nie chciała rozmawiać o szkole, gdy dopiero co się z niej wyrwała.
- Oczywiście, że tak - dodała. Poznała ten uśmiech Cass, który był zarezerwowany tylko dla nielicznych. Wzięła od niej butelkę i wypiła łyk wina, które było nawet niezłe. Po czym oddała pannie Lancaster butelkę z powrotem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Sob 25 Wrz 2010 - 20:50

Wzdrygnęła się, zasiadając na murku. Miała gdzieś wszystkie zakazy i nakazy. Wyjęła paczkę papierosów. Do dziś jeszcze pamięta, że jak miały może 7 lat, spróbowały po raz pierwszy nikotynę. Kaszlu co nie miara, lecz myśl, że jest się "dorosłym" dumnie wypełniała ich umysł.
- Dlaczego nie chcesz zrobić urodzin we własnym gronie? Bez sukni, wymuszonych uśmiechów i ponczu? - spytała wprost, kierując ku niej paczkę papierosów. W zamian otrzymała butelkę wina, z której ochoczo się napiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Sob 25 Wrz 2010 - 21:45

Zaskoczyło ją pytanie Cassie. Właściwie to nigdy nie zastanawiała się nad tym. Jej urodziny zawsze stawały się wielką uroczystością, którą różnie obchodzono, w zależności od wieku Cir. To była wręcz tradycja.
- Najchętniej nie robiłabym żadnego przyjęcia, żadnych urodzin. Bo co to za satysfakcja, kiedy już jest się od roku pełnoletnim? Teraz to tylko się odlicza lata do starości - odpowiadała pokrętną drogą. Wzięła papierosa z paczki i zapaliła go, po czym zaciągnęła się dymem. I od razu jakoś lepiej się poczuła. - A o balu nikt mnie wcześniej nie informował, co mogłaś zauważyć, widząc moją reakcję - wytknęła jej, gdy wyjeła papierosa z ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 27
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Nie 26 Wrz 2010 - 15:09

Rozumiała tradycje ich matek i uwielbienie do uroczystych, przepełnionych dumą przyjęć. Jednak... pewna osoba otworzyła jej oczy. Nie chciała być taka jak jej matka. Może i miała talent, lecz była próżna.
- Więc nie idźmy na ten bal - rzekła, wypuszczając wolno dym papierosowy. - Nie jest on nam do szczęścia potrzebny. A urodziny Twoje... umiesz o siebie zadbać - dodała, kładąc się na nieco wilgotnej trawie. Dawno ze sobą tak nie rozmawiały, to aż dziwne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Skąd : Dover
Galeony : 436
  Liczba postów : 473




Gracz






PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   Nie 26 Wrz 2010 - 15:40

Właściwie to już od momentu, gdy tylko usłyszała od balu organizowanym na jej cześć, postanowiła, że się na nim nie zjawi. Zawsze robiła to, co chciała. I mało kto mógł ją do czegoś zmusić.
- Zróbmy im wszystkim niespodziankę - rzekła, mając na myśli całą rodzinkę. Na pewno zjawi się na nim cała rodzina de Sauveterre, zarówno ta część mieszkająca w Anglii, jak i ta, która wróciła po latach do Francji. Och, no i na pewno jeszcze rodzina Primrose, jak i wszyscy skoligaceni z wielu czarodziejskich rodów. A większość z nich to nadęte bubki.
- No tak - przyznała jej. Położyła się na trawie obok Cass i spojrzała w niebo. - Czy ty też w siódmej klasie nie wiedziałaś, co chcesz robić w przyszłości? - zadałą pytanie, którego Cass nie mogła raczej się spodziewać, nie od niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Nad Tamizą.   

Powrót do góry Go down
 

Nad Tamizą.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next

 Similar topics

-
» Nad Tamizą.
» Most nad Tamizą

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
Tamiza
-