IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Bar i stoliki w Dziurawym Kotle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 19, 20, 21  Next
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Sob 12 Cze 2010 - 13:02

First topic message reminder :


Bar i stoliki w Dziurawym Kotle

Dziurawy Kocioł mieszczący się przy ulicy Charing Cross Road jest jednym z najpopularniejszych czarodziejskich barów, wszystko za sprawą znajdującego się na jego zapleczu przejścia na ulicę Pokątną. Jest to spory bar mieszczący wiele stolików. Zawsze można tu spotkać dużo osób, a wśród nich zapewne trafi się ktoś znajomy. Na piętrze można wynająć tu niedrogo pokój. Natomiast znajdujące się na półkach różnorakie trunki od rumu po whisky, kuszą klientów.

Jagodowy jabol
Smocza Krew
Stokrotkowy Haust
Różowy Druzgotek
Ognista Whisky
Sherry
Malinowy Znikacz
Rum porzeczkowy
Papa Vodka
Tuică
Uścisk Merlina
Piwo kremowe
Dymiące Piwo Simisona
Boddingtons Pub Ale
Wino z czarnego bzu
Rdestowy Miód
Łzy Morgany le Fay

Boginy - 10g
Hogsy - 13g
Volde-Morty - 12g
Feniksowe – 13g
Lordki – 13g
Magia 69 – 14g
Pocałunek Dementora – 13g
Wynajęcie pokoju na dobę – 15g
Danie dnia (zapytaj obsługę)

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Hamilton, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 211
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15021-matthew-michael-shercliffe#400257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15037-najlepszy-profesor-onms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15036-shadow#400263
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15038-matthew-shercliffe#400266




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pon 4 Wrz 2017 - 22:25

Wakacje w Tybecie były całkiem dobre. Na pewno Tybet nie był Grecją, co było na rękę Mattowi, któremu Grecja... Nie kojarzyła się zbyt pozytywnie. Właściwie to kojarzyła mu się wprost koszmarnie tak samo, jak i gryfy, ich dzioby, skrzydła i długie szpony. Z jednej strony żałował, że nie był opiekunem na wyjeździe wakacyjnym, z drugiej jednak czuł ulgę. Obawiał się, że gdyby tylko trafił na miejsce wczasów z resztą, dostałby ataku paniki, a tego by definitywnie nie chciał. Cóż, w Tybecie może i cholernie zmarzł, ale przynajmniej widział Yeti! Co prawda z dosyć daleka, ale... Zawsze coś, co nie?
Z początku Shercliffe niechętnie podszedł do wypadu z Joshuą, próbował się wymigać tym, że ma dużo pracy, że musi wszystko ogarnąć przed rokiem szkolnym, ale nie potrafił odmówić koledze z pracy. Tym bardziej że potrzebował chwili wytchnienia przy ognistej whisky, której nie pił wystarczająco długo, aby stęsknić się za jej smakiem. Z lekkim uśmiechem na ustach wszedł do Dziurawego Kotła, gdzie zawsze lubił przesiadywać, choć nie było to idealne miejsce do wypoczynku.
- Na starość? Przecież nawet nie masz czterdziestki... - Matt zmarszczył lekko brwi. Zresztą, co on tam wiedział. Dopiero kilka dni temu miał trzydzieste urodziny. Kto wie, może i on za sześc lat będzie uważał się za starego, sentymentalnego faceta? Na razie uważał jednak, że przed czterdziestką jest się jeszcze młodym. No, może nie młodym, ale na pewno nie starym. Swojego około sześćdziesięcioletniego ojca mógłby nazwać starym, gdyby ten tylko żył. Ale nie żył, bo coś go zjadło w rezerwacie Shercliffe'ów. Zdarza się. Szczególnie w świecie czarodziejów.
Matt podążył za Fairwynem i usiadł naprzeciwko niego, odwieszając wcześniej swój czarny płaszcz na drugim haku. Podwinął rękawy swojej białej koszuli i poluzował lekko swój czarny krawat, zerkając w stronę starego barmana. - Bierzemy ognistą, nie? - zapytał. Zamierzał od razu pójść w stronę baru i zamówić butelkę, wziąć dwie szklanki i zapewne od razu zapłacić, gdyby później zapomniał, choć to akurat było wątpliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Jerozolima
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 194
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14858-rakel-halevi?nid=1#395666
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14870-wonder-woman#395693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14871-poczta-rakel#395694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14869-rakel-halevi#395687




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pon 4 Wrz 2017 - 22:56

To był samotny wypad. Rakel czasem zdarzało się wyskoczyć po pracy na drinka lub dwa. Zazwyczaj dlatego, że nie podobała jej się wizja powrotu do pustego mieszkania i spędzenia reszty dnia w samotności. Halevi była bardzo społeczną istotą i usychała wręcz, kiedy spędzała za dużo czasu w samotności, stąd za pewne brał się jej nieco niezdrowy nawyk.
W Dziurawym Kotle pojawiła się niewiele wcześniej przed dwoma nauczycielami. W swojej czarnej, u góry przylegającej do ciała, u dołu rozłożystej sukience, nieco przypominającą typową stereotypową suknię złej czarownicy, od razu ruszyła w stronę baru i zajęła dopiero co zwolnione miejsce. Lubiła prezentować się dystyngowanie i kobieco z kieliszkiem czerwonego wina w dłoni, nawet po całym dniu w pracy, jednak dzisiaj nie była po prostu w nastroju na wino. Zamówiła szklankę ognistej i oparłszy głowę na dłoni wbiła spojrzenie w dłonie barmana, zajęte nalewaniem jej alkoholu. Jak zwykle podziękowała szerokim uśmiechem, po czym upiła łyka whiskey od razu wręcz czując przyjemne ciepło rozlewające się po całym jej ciele.
To właśnie w tym momencie, jak zwykle, kiedy otwierały się drzwi, skierowała spojrzenie w stronę wejścia. W pierwszej chwili nie poznała Joshui - na dworze było jaśniej, więc przez chwilę był jedynie ciemnym konturem na tle światła. Nie stał też jak zwykle za apteczną ladą, jako jeden z jej ulubionych klientów, tak, zmiana scenerii też zdecydowanie miała jakieś znaczenie. Było jednak coś znajomego w tej sylwetce, coś co sprawiło że podświadomie zaczęła dwóch mężczyzn śledzić wzrokiem, a im głębiej znajdowali się w pomieszczeniu tym pewniejsza była, że osoba, którą widzi to nikt inny niż Fairwyn z jakimś swoim znajomym. Upiła szybko kolejnego łyka ognistej, wstając szybko poprawiła włosy i w paru susach pokonała dzielącą ich odległość.
-Joshua! - mężczyzna mógł dosłyszeć jej radosny ton, zdecydowanie szybciej niż ujrzał ją samą. Rakel jak zwykle nie bawiła się w konwenanse i na przywitanie go lekko przytuliła. -Co za niespodzianka! Nie jesteś w Hogwarcie? Myślałam, że nauczyciele są już tam na długo przed uczniami. - zagaiła, a z jej twarzy biła radość i rozbawienie spowodowane lekkim droczeniem się ze znajomym. Zaraz jednak odwróciła się w stronę nieznajomego, który Fairwynowi towarzyszył. -Pan wybaczy, że się nie przedstawiłam od razu! Rakel Halevi. - mówiąc wyciągnęła w jego stronę dłoń. Przyjrzawszy mu się teraz dokładniej, stwierdziła, że raczej jest bliższy jej wiekiem niż ich wspólnemu znajomemu. Miała też wrażenie, że jakby już gdzieś go widziała. Trzeba było przyznać, twarz miał niesamowicie przystojną i im dłużej się w nią wpatrywała tym mocniej przekonana była o tym, że doskonale ją zna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 59
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14902-joshua-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14903-gajowy-joshua-fairwyn#397477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14919-marcepan-prawie-osobisty-listonosz-joshui#397478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14904-joshua-t-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Sro 6 Wrz 2017 - 14:18

- Czasami o tym zapominam - odparł na komentarz swojego kolegi.
Nie ulega wątpliwości, że Joshua w żadnym wypadku nie był typem hulaki, mimo to spędzanie czasu w głośnym pubie znajdował jako przyjemne, lub też raczej umiarkowanie przyjemne. Główną przyczyną takiego stanu była liczba gości i ich niepohamowana żądza bojkotowania ciszy, bowiem w całej tej zbieraninie przeróżnych osobistości Fairwyn pozostawał praktycznie niezauważony i bardzo mu to odpowiadało. Owszem, Joshua lubił ludzi, lubił przebywać wśród nich i lubił też być sympatycznym profesorem, za jakiego wszyscy go uważali, ale czasami miewał ochotę odciąć się od wszystkich, po prostu pobyć na osobności z samym sobą, a takie miejsce jak "Dziurawy Kocioł" wychodziło naprzeciw jego potrzebom. Paradoksalnie bowiem, w tłumie ludzi czuł się o wiele bardziej samotny niż chociażby przesiadując nocą na pomoście wielkiego jeziora Hogwartu. Poza tym, choć może to zabrzmieć nieco osobliwie, Joshua lubił obserwować ludzi w swoim naturalnym środowisku, co prawdopodobnie było swego rodzaju zboczeniem zawodowym wynikającym z doglądania magicznych stworzeń i próby zrozumienia wzorców zachowań poszczególnych gatunków. Dzisiejszego wieczoru miał być jednak jednym z okazów badawczych, a nie samym badaczem, dlatego na pytanie kolegi o ognistą,  kiwnął głową z aprobatą.
-Tak, poproszę - powiedział uprzejmie i odprowadził Mata wzrokiem aż do samego szynkwasu.
Nim jednak mężczyzna zdążył wrócić z butelką złocistorudego płynu i szklankami, do uszu Joshui dobiegł donośny, kobiecy głos wypowiadający jego imię. Profesor natychmiast spojrzał w kierunku źródła dźwięku i instynktownie sięgnął dłonią do skórzanej pochwy na różdżkę u paska. Nim jednak wyciągnął broń, zauważył znajomą twarz aptekarki, dzięki czemu zdążył się opamiętać. Gdy zdał sobie sprawę, że kobieta zbliża się od ich stolika, wstał by ją powitać.
- Panno Helavi -  rzekł i skinął jej głową na powitanie, a Ona zupełnie jakby to zignorowawszy, rzuciła się na niego.
Joshua zesztywniał ze strachu. Dyskomfort jaki wywołała w nim bliskość Rakel, był tak przejmujący, że Mężczyzna zacisnął zęby i ledwie zdołał powstrzymać się przed odepchnięciem jej. Bardzo lubił tę kobietę, ale przekroczyła jego sferę osobistą w zbyt brutalny sposób jak na standardy jego relacji z ludźmi. Powstrzymawszy niepokojące myśli kłębiące mu się po głowie, uśmiechnął się sztucznie i w milczeniu poczekał cierpliwie aż aptekarka wypuści go ze swoich objęć.
-Ja właściwie jestem w Hogwarcie jestem przez cały czas. Praca nauczyciela opieka nad magicznymi stworzeniami nie kończy się wraz z powrotem uczniów do domu, cały czas mamy jakichś podopiecznych - wyjaśnił spokojnym tonem, jego zdaniem wyczerpując temat - Ale udało mi się znaleźć wolną chwilę przed oficjalnym rozpoczęciem roku szkolnego – dodał nieco cieplej i spojrzał ponad jej ramieniem na stojącego obok Mata. Co na szczęście zrobiła również kobieta, która postanowiła przedstawić się młodszemu nauczycielowi.
Joshua przez chwilę zastanawiał się czy zaczekać aż młodszy mężczyzna sam się przedstawi, ale w końcu uznał, że taktownym będzie jeśli to On przejmie inicjatywę.
- Pozwolicie, że was sobie przedstawię - powiedział odnajdując spojrzenie kolegi i wskazał dłonią na brunetkę – Panienka Rakel Helavi, najlepsza aptekarka w Wielkiej Brytanii - powiedział uprzejmie i posłał jej  uśmiech - Mathew Sfercliffe, nauczyciel Opieki nad magicznymi stworzeniami w Hogwarcie - oznajmił skinąwszy głową koledze po fachu i zamilkł nie będąc pewnym co teraz powiedzieć. Od jakichś dobrych kilku lat nie był w pubie z dwoma osobami jednocześnie, a jego kontakt z płcią piękną ograniczał się do nastoletnich uczennic i podstarzałych nauczycielek. Innymi słowy, nie był w tej dziedzinie specjalistą.
-Zechcesz z nami usiąść? - zaproponował Rakel i wskazał na miejsce po stronie Mata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Hamilton, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 211
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15021-matthew-michael-shercliffe#400257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15037-najlepszy-profesor-onms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15036-shadow#400263
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15038-matthew-shercliffe#400266




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Sro 6 Wrz 2017 - 20:29

Matthew też nie był typem hulaki, nieraz wolał towarzystwo zwierząt niż ludzi i naprawdę lubił samotność, ale czasem i ona go dobijała. Akurat dzisiaj najchętniej ogarnąłby wszystkie sprawy związane z zostaniem nowym opiekunem Krukonów, a miał tego całkiem sporo. Powinien też rozplanować sobie lekcje na pierwszy tydzień, przynajmniej, ale... Tym wszystkim równie dobrze mógł zająć się kolejnego dnia. Przecież nie mógł odmówić picia! I to nie znaczyło, że był alkoholikiem, bo wcale nie był. Brunet uśmiechnął się wesoło, wstając z krzesła. Z początku nawet nie zwrócił uwagi na brunetkę, z którą prawie się wyminął. Był zbyt zajęty zamawianiem whisky. Jasne, może przesadził zamawiając całą butelkę, ale miał silną głowę, a butelka na dwie osoby nie była dla niego niczym specjalnym. W tym przypadku stereotyp, że Szkoci mają łeb do picia był najprawdziwsza prawdą.  Stojąc przy barze  i czekając, aż barman poda mu dwie szklanki, stukał sobie opuszkami palców o lekko wystrzępiony blat. Zerknął w stronę Fairwyna, który właśnie w tamtej chwili przytulał się z jakąś kobietą. Matt lekko zmarszczył brwi. Nigdy nie widział Joshui w towarzystwie kobiety, ale możliwe, że po prostu zbyt krótko się znali. No bo czymże jest rok? Shercliffe tak się zajął rozmyślaniem nad tym, czy są razem, że nie zauważyłby tego, że obie szklanki stoją przed nim wraz z butelką alkoholu. Podziękował cicho, od razu zapłacił i zaczął iść w stronę stolika, uśmiechając się przy tym wesoło. Przystanął przy stole, kładąc na nim przyniesione rzeczy, przy okazji patrząc na brunetkę, która idealnie wpasowywała się w jego typ kobiety. Cholera. Czemu on zawsze tak lubił brunetki?
– Nic się nie stało, i tak byłem... Trochę poza zasięgiem. Jestem... – Już uścisnął jej dłoń, miał mówić, że ma na imię Matt, ale uprzedził go w tym Josh. Zerknął na kolegę i zacisnął usta w lekkim uśmiechu. – Wystarczy Matt. Byle nie Matty lub Sherry. Raz ktoś nazwał mnie Sherry i dostał całkiem mocnym zaklęciem. – Cholerne nazwisko Shercliffe. Z jednej strony je lubił, ale z drugiej... Wolałby mieć chyba nazwisko po matce. Co z tego, że było szkockie? Przynajmniej nie byłby kojarzony z animagią, wypytywany o nią i z plagą akromantul, która opanowała praktycznie całą Dolinę Godryka przed laty. – No i jestem tym drugim profesorem, nie ma się czym chwalić. W Hogwarcie pracuję dopiero od... Roku? Wcześniej pracowałem w Ilvermorny. – Popatrzył na Rakel kolejny raz. Mógłby przysiąc, że ją kojarzy, ale nie wiedział skąd. Chodziła z nim do szkoły? Jeśli tak, to musiała być w młodszej klasie. I na pewno nie w Ravenclaw, chociaż... Powstrzymał się przed lekkim przekrzywieniem głowy i odsunął jej krzesło obok siebie, w razie gdyby faktycznie chciała usiąść z nimi. Sam usiadł i przesunął szklankę w stronę Josha. Dobrze, że wziął całą butelkę, w końcu wypadało też poczęstować nowo przybyłą, prawda? Odkręcił alkohol i wlał do szklanki koledze i sobie. Popatrzył na Rakel, unosząc pytająco brwi. Naturalnie pytał o to czy też chce.
– Swoją drogą, nazywasz się Halevi, tak? Mam wrażenie, że znam to nazwisko, choć nie jestem pewien skąd. Chodziłaś do Hogwartu, prawda? Chyba, że to tylko zbieg okoliczności i kojarzę twoje personalia z innego miejsca, ale naprawdę nie wpada mi nic do głowy... – Może słyszał je podczas którejś ze swoich podróży? Było to w sumie możliwe, miał dziwnie dobrą pamięć do takich mało istotnych szczegółów jak imiona i nazwiska przypadkowo spotkanych osób, ale coś podpowiadało mu, że znał ją z Hogwartu nawet jeśli nigdy nie zamienili ze sobą jakiejś zatrważająco dużej ilości słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Jerozolima
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 194
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14858-rakel-halevi?nid=1#395666
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14870-wonder-woman#395693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14871-poczta-rakel#395694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14869-rakel-halevi#395687




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pon 11 Wrz 2017 - 16:15

wybaczcie obsuwę, myślałam że może dam radę jakoś odpisać na wyjeździe!

Może wypiła już jedną lub dwie szklaneczki ognistej, ale zdecydowanie wyczuła jak Joshua sztywnieje, kiedy tylko go objęła. Czasem jej bezpośredniość i otwartość bardzo popłacały, ale dla niektórych osób było to jednak za dużo, o czym wiedziała, ale... częściej najpierw działała potem myślała, a nie na odwrót. W końcu była z niej bardzo impulsywna osóbka. Na szczęście objęcie było lekkie i krótkie, a ona sama zaraz szybko zaraz również zapisała w swojej głowie, żeby przy pożegnaniu nie popełnić tego samego błędu.
-Przez cały rok? - uniosła brwi ze zdziwieniem. Nigdy jakoś specjalnie nie zastanawiała się nad losem nauczycieli w Hogwarcie. Jako uczennica w ogóle chciała mieć z nimi jak najmniej wspólnego, a w późniejszych latach, żadnego z nich nie znała. Dopiero teraz tak się postarzałam, żeby trzymać się z kadrą. pomyślała z rozbawieniem. -I nie nudzi cię to? - zapytała z pozytywnym zaciekawieniem. Ona sama raczej nie wytrzymałaby tyle w jednym miejscu, nawet tak magicznym i skrywającym tyle tajemnic co Hogwart. Oczywiście sama prowadziła dosyć schematyczne życie, jednak miała tę wolność i możliwość wyrwania się ze schematu, bez większych konsekwencji. No i ludzie - duża większa różnorodności, co też było dla niej niesamowicie ważne. Społeczeństwo czarodziei już i tak było bardzo zamknięte, nie widziała sensu zamykać się w jego jeszcze mniejszym gronie.
Jej myśli od tego wyrwało pojawienie się towarzysza Fairwyna. Którego kojarzyła... i skojarzyła dopiero, kiedy uścisnąwszy jego dłoń usłyszała jego nazwisko. Na krótki moment zrzedła jej mina. Jak mogła zapomnieć! Te lata beznadziejnego młodzieńczego zakochania i wzdychania po kątach, a ona teraz staje z nim twarzą w twarz i w pierwszej chwili nie ma pojęcia kto to jest? Szybko zapanowała nad swoją miną, uśmiechając się szeroko i lekko potrząsając jego dłonią.
-Mocnym zaklęciem mówisz? W takim razie będę ostrożna. - odpowiedziała z lekkim rozbawieniem puściwszy jego dłoń. O ile na zewnątrz wyglądała na spokojną osobę, wewnątrz wręcz krzyczała, nie wiedząc czy sytuacja bardziej ją bawi czy... nie wiadomo co. Jedno było pewne - będzie miała co opowiadać Saraid, która swego czasu była jej pretekstem do przebywania wśród Krukonów. Od czego są przyjaciele, prawda?
-Och, chciałam się tylko przywitać, - odparła grzecznie na propozycje Joshui -nie będę przecież wam przeszkadzać... - urwała widząc jak Matt odsuwa dla niej krzesło, spojrzała na nie, a następnie ponownie przeniosła wzrok na obu mężczyzn -Z drugiej strony niekulturalnie jest odmawiać czarodziejom z dwóch wielkich rodów. - dokończyła nie kryjąc swojego rozbawienia. Sama nigdy specjalnie nie przejmowała się nazwiskami, czystością krwi i dbaniem o zachowanie jedynie czarodziejskiej kultury. Nie tak została wychowana i nie tak chciała żyć. Lubiła być pośrodku - między czarodziejami, a mugolami i z obiema stronami miała dobre relacje. Nie wiedziała jaki stosunek mają do tego jej towarzyszy, ale no cóż... było już za późno, nie miała zdolności do cofania tego co wylatywało z jej ust, a czasem były to faktycznie okropne głupoty.
Zajęła przeznaczone dla siebie miejsce, zaraz odwracając głowę w stronę Shercliffe'a. Uśmiechnęła się lekko.
-No cóż, jeżeli byłeś w Izraelu to faktycznie mogło ci się ono obić o uszy. - odparła spokojnie. O ile Halevich w Wielkiej Brytanii było trzech, z czego jedynie dwójka była czarodziejami, tak w Izraelu... był to jeden z większych i bardziej wpływowych rodów, o czym sama Rakel, nie pytana, zazwyczaj nie wspominała. -Jeżeli nie, no to faktycznie pozostaje Hogwart... z którego chyba też cię pamiętam. - dokończyła, z rozbawieniem zdając sobie sprawę, że to 12 lat temu chyba by zemdlała z radości, gdyby się dowiedziała, że jej chociaż jej nazwisko jest przez Matta kojarzone. -Dobrze pamiętam, że byłeś z Ravenclaw? Bywałam tam często u przyjaciółki, byłyśmy na pewno parę klas niżej. - odparła ogólnikowo, nie chcąc zdradzić ile tak naprawdę wiedziała. Cholerne młodzieńcze zakochania, robiące z człowieka psychopatę. pomyślała nieco ze zirytowaniem na samą siebie, nieco z rozbawieniem. Na prawdę już nie miała pojęcia jak ma się z tym wszystkim czuć, odwróciła więc głowę w stronę Fairwyna, również chcąc i jego wciągnąć w rozmowę. Nie wiedziała ile ma lat, ale zgadywała że jest między nimi większa różnica wieku niż pomiędzy nią a Mattehew. -Joshuo, ty za pewne byłeś już na latach studenckich, kiedy ja zaczynałam Hogwart. - uśmiechnęła się przyjaźnie. -Kompletnie cię z tamtych czasów nie kojarzę... o ile w ogóle skończyłeś Hogwart? - posłała mu pytające spojrzenie, zdając sobie sprawę, że w sumie to mało wie o swoim ulubionym kliencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28941
  Liczba postów : 36845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Nie 26 Lis 2017 - 17:03

Dziurawy Kocioł to jeden z najbardziej zatłoczonych miejsc w Londynie. Nic dziwnego skoro przez bar najłatwiej dostać się na ulicę Pokątną. Ludzie przychodzą i myślą sobie „w sumie coś zamówię” i tak zostają na dłuższy czas. Tak też było w przypadku @Celine O. O. Lanceley, która wracając z pracy miała tylko jeden cel – kupić nową szatę. Przechodząc przez bar doszła do wniosku, że jest piekielnie głodna, więc zamówiła sobie danie dnia, które akurat jej przypadło do gustu. Usiadła przy jednym ze stolików, w progu sali dwóch czarodziejów zaczęło się głośno wyzywać. Kobieta podniosła wzrok, szukając osób, które wywołały zamęt. Właśnie w tym momencie jakiś bardzo głupi żartowniś postanowił wrzucić w miskę zupy Celine „cukierek”. Lanceley nie zauważyła tego i spokojnie jadła dalej. Do Dziurawego Kotła wszedł @Daniel Bergmann, który szukał nieco rozrywki. Daniel pojawił się w idealnym momencie. Bowiem cukierek, który połknęła Celinie był jednym z kupionych w Magicznych Dowcipach Wesleyów.

Kostki dla Celine:
 

+ małe info:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 290
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14985-celine-o-o-lanceley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14987-celine-o-o-lanceley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14986-poczta-celine-o-o-lanceley
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14989-celine-o-o-lanceley




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pią 15 Gru 2017 - 9:22

Dzisiaj miałam bardzo lekki dzień w pracy, paru pacjentów musiało odwołać wizytę, a moje samopoczucie od samego rana jest wspaniałe. W przerwie, po dokładnym przejrzeniu argumentów, za i przeciw, doszłam do wniosku, że potrzebuję nowej szaty wyjściowej. Za niedługo święta, przecież nie pokażę się w starej na kolacji wigilijnej.
Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Zaraz po pracy udałam się do dziurawego kotła. Miałam już iść w stronę ulicy pokątnej, gdy mój żołądek przypomniał głośnym burczeniem, że nic nie jadłam od śniadania. Zawróciłam do baru i zamówiłam przepyszne danie dnia. Usiadłam na sali zajadając się przepyszną zupą, od czasu do czasu rozglądając się po sali. Widać było, że obsługa też powoli szykuje się na święta. Jakaś miła kelnerka z boku barku wycierała zakurzone mikołajowe kufle, od razu poczułam magię zbliżającej się uroczystości. Nagle, gdy przyglądałam się wchodzącym ludzią, gdzieś w rogu sali jacyś dwaj czarodzieje zaczęli się awanturować. Wstałam, aby zobaczyć co się dzieje, gdy usłyszałam głośny śmiech za moimi plecami. Lekko speszona usiadłam znowu przy stoliku i kontynułowałam sporzywanie obiadu.
Poczułam lekkie mrowienie na języku, myślałam na początku, że kucharz pomylił się i dosypał jakiś mrowiący składnik, jednak już po chwili zrozumiałam o co chodzi. Mój język zaczął rosnąć w niewyjaśnionym tępie. Od razu przyłożyłam ręce do ust, ale nie mogłam tego powstrzymać. Chyba przydałaby mi się pomoc.
Kostka-3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28941
  Liczba postów : 36845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Nie 17 Gru 2017 - 14:12

Praca wrzała, bo sporo ludzi zaglądało do Dziurawego Kotła tego dnia. Zawsze ciągnęło tu najróżniejszej maści czarodziejów, więc w barze po prostu nie dało się nudzić. @Isilia Smith miała okazję przekonać się o tym, kiedy nagle usłyszała jakiś hałas. Okazało się, że dwóch klientów grających w karty zaczęło się awanturować. Dało się usłyszeć tylko jakieś słowa o oszukiwaniu i przekleństwa. Mężczyźni przeszli do rękoczynów, a Isilia była jedyną osobą zdolną ich rozdzielić.

Rzuć kostką:
1,2 - Z jakiegoś powodu podeszłaś bliżej (może chciałaś ich uspokoić?). Nagle jeden z krzykaczy rzuca obok ciebie butelką z winem. Rozbija się na szczęście obok, ale kawałki szkła ranią mocno twoją rękę i krwawisz (wspomnij o tym w następnym wątku).
3,4 - Używasz różdżki, żeby ich od siebie odsunąć, ale magia płata ci figla i rzuca tobą do tyłu. Niemalże przelatujesz nad stolikiem, rozbijając się o krzesła i boleśnie obijając. Zostanie po tym sporo siniaków i rozcięty łuk brwiowy (wspomnij o tym w następnym wątku).
5,6 - Udaje ci się uchronić przed pięściami mężczyzn, którzy pod wpływem alkoholu nie patrzą kogo atakują. Unieruchamiasz jednego zaklęciem, ale wtedy drugi łapie cię za włosy i mocno szarpie. Uderzasz głową o stolik, ale poza oszołomieniem i krwią cieknącą z nosa nic ci nie jest. Uratowała cię ingerencja innego klienta.

Jak sobie poradzisz w tej sytuacji?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 676
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Nie 17 Gru 2017 - 19:04

Dzisiejszy dzień był wyjątkowo pracowity. Do Dziurawego Kotła zaglądało zadziwiająco dużo czarodziejów, co chwila ktoś wchodził, a ktoś inny wychodził. Ilia nie miała nawet chwili, żeby siąść i choć chwilę odpocząć. W takich chwilach dużo dałaby za przynajmniej jednego dodatkowego pracownika. Swoją drogą to wcale nie taki głupi pomysł. W dniach, kiedy ruch nie był taki duży siedziała sobie i od czasu do czasu chodziła po sali, a to dosuwając krzesła, a to zanosząc zamówienia, byle tylko czymś się zająć.
Zarejestrowała już wcześniej jakieś krzyki, ale nic poza tym, co zwróciło by jej uwagę. Zdarzały się kłótnie między klientami, w które wolała bez potrzeby nie ingerować. Teraz jednak do krzyków dołączyły przekleństwa. Na to już nie mogła pozwolić. Jeśli chcą się kłócić, to niech wyjdą z baru i tam załatwią to między sobą, a nie tutaj, gdzie nie są sami i gdzie inni chcą odetchnąć lub spędzić czas w towarzystwie znajomych. Wyszła zza lady i skierowała się w stronę hałasu. Jak się mogła domyślać, sprawcami zamieszania była dwójka facetów. Nic nowego. Tyle że teraz mężczyźni bili się, nie zważając na nic i na nikogo. Podeszła bliżej, chcąc ich rozdzielić, kiedy tuż obok niej przeleciała butelka i rozbiła się o pobliski stół. Super, jeszcze trzeba będzie pokryć koszty wina. Oparła się rękami o stół stojący za nią i sama wydała z siebie zduszony krzyk. Jasna cholera, powinna być bardziej uważna. Wyciągnęła dłonie przed siebie i zaczęła wyjmować z nich odłamki szkła, które rzucała na podłogę. I tak trzeba będzie tu posprzątać, i to jak najszybciej. Kiedy skończyła, wściekła na całą zaistniałą sytuację pomaszerowała z powrotem za ladę, chcąc poprosić kogoś innego z pracowników, aby zajął się sprawą. Ona już i tak była pokaleczona, więc póki co na nic się nie zda. Najgorsze było to, że żaden z klientów nie ruszył nawet palcem żeby jej pomóc.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Sro 20 Gru 2017 - 23:44

Gwar zdawał się być przypisanym do wnętrza tej maści miejsc - panoszył się między ścianami i dudnił w uszach, nieustannie podrażniał bębenki. A jednak - miejsce urzekało niezmiennie swoim surowym klimatem; barman zaś doskonale był świadom co chce zamówić któryś z przewijających się regularnie klientów. Wystarczyło jedynie nakierowane, porozumiewawcze spojrzenie krzyżujące się w owej niby-tajemnej komunikacji.
Ludzie. Nagromadzenie ludzi.
Stłoczenie zmusiło Bergmanna do odszukania choćby wolnego, pojedynczego miejsca (niezależnie od towarzystwa). Dzierżąc w dłoni kufel wypełniony przez piwo, powoli, ostrożnie lawirował pośród głośnych rozmów, strzępków zdań wyrzucanych bez ładu i składu - losowo docierających doń, pomijanych. Wreszcie odnalazł miejsce; położył naczynie z trunkiem na odrobinę wytartym, drewnianym blacie. Prędko dostrzegł - coś jest nie tak. Bez zapytania, aczkolwiek spokojnie (nie chciał wywoływać powodów do niepotrzebnych krzyków), wyciągnął różdżkę.
- Finite - wypowiedział od razu. Przygotował się na kolejne próby; całe szczęście, magia tym razem okazała się wobec niego przychylna. Jego - oraz nieznajomej kobiety, która najwyraźniej stała się ofiarą czyjegoś kretyńskiego pomysłu. To w oczach Daniela Bergmanna ani trochę nie było zabawne.
- Komuś zachciało się głupich żartów - przyznał jedynie. Bez względu na wszystko, jego poczucie humoru (tak, wbrew pozorom takowe posiadał) pozostawało niewzruszonym na tego rodzaju zdarzenia; wręcz przeciwnie, irytowała go ludzka - odznaczająca się w tym głupota. Na ich nieszczęście, dowcipniś zapewne rozpuścił się we wszechobecnym tłumie.
Czyżby nieznajoma zdołała się aby narazić?

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Czw 18 Sty 2018 - 8:39

| post pod postem :C ale to po Nowym Roku już

Zawsze przychodził na czas.
Pragnąc doprecyzować - zjawiał się z odpowiednim zasobem wcześniej, uspokajając tym samym strzępki sumienia oraz honoru, rozważających każdą ewentualność, zdolną przeszkodzić w przyjściu na umówioną porę. W przestrzeni błogich, pozostawionych minut, oczekiwał na miejscu - nierzadko znajdując dogodny stolik w lokalu, pozbawiony naprzykrzającej się okolicy innych odwiedzających - głośnych i nieprzyjemnych. Całkiem prawdopodobne - uznać to za obsesję, tak stereotypową, mając na względzie niemiecko brzmiące nazwisko. A jednak, mimo swojego zamiłowania do sztuki oraz odwiecznej niestabilności, istniały sfery, w których konkretność Daniela Bergmanna wyważała się niemal bezwzględnie, nade wszystko nie pragnąc uczynić wyjątków.
Dlatego czekał.
Dłoń obejmowała, studiowała fakturę, igrała z chłodnym naczyniem - w którego odgraniczonej przestrzeni kołysała się osobliwym, bursztynowym odcieniem Ognista. Kosteczki lodu uderzyły głucho o ścianki. Chociaż Dziurawy Kocioł należał do miejsc zatłoczonych, miejsc gwarnych - w których niekiedy trudno jest się odnaleźć, błądząc pośród skłębionych tłumów - tkwił w nim pierwiastek nakazujący do regularnych powrotów. Podobnie i oni wracali, wcześniej poznając się w trakcie luźnej, bez zobowiązań rozmowy w jednym z londyńskich pubów.
Wiedziała, które rodzaje miejsc - na uboczu, preferował najbardziej. Nie liczył na komplikacje z odnalezieniem postaci, rzeczywiście, po odpowiednio minionych szeregach minut, wyłapując pojawiającą się Hazel wzrokiem. Nie miał pojęcia, jakie powinien mieć zdanie w kwestii niedawnej porażki - dlatego oddalał opinię, spełniając prośbę kobiety nawet w obrębie myśli; które jednakże nie wydawały tak łatwo się poddać. Były najzwyczajniej cierpliwe - czyhały na odpowiedni moment, na uzyskanie choć garstki rozświetlających wyjaśnień.
- Złamałem niepisaną tradycję - oznajmił na powitanie, z błąkającym się po obliczu, delikatnie zaznaczającym się łukiem uśmiechu. Nie przepadała za alkoholem - a on, w tych okresach, jak gdyby zgodnie, zamawiał swe ulubione piwo.
Cóż, oby wyłącznie tak wyglądały zmiany. Oby. Nie lubił przesadnie się łudzić, koncentrując się całkowicie na rozgrywanej teraźniejszości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 81
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pią 19 Sty 2018 - 0:07

Nie miała pojęcia, co powinna sądzić na temat tego, jak może potoczyć się ich kolejne spotkanie. Długo minęło, nim odważyła się w ogóle napisać do Daniela. Nakreślenie tych kilku słów zajęło jej cały dzień. Co rusz od nowa mięła kartkę i spalała ją na popiół. Co chwilę odpalała kolejnego papierosa nie zdolna do tego, aby swoje myśli ubrać w słowa. Iva zdecydowanie jej w tym nie pomagała. Próbowała mówić siostrze, co powinna robić. Diana, zostaw to, idź dalej. Olej tego całego Daniela, nie jest nas wart. Tego D. nie umiała pojąć. Daniel był jedną z nielicznych osób, które w ogóle odważyły się z nią rozmawiać! Jak mogłaby się od niego odciąć? Nie chciała. Nie mogła. Nie zniosłaby tego. Już teraz czuła się tak, jakby Iva pochłaniała ją zupełnie. Jakby jej słowa o wiele częściej wypływały z ust kobiety, niż jej własne. Nie umiała nad tym zapanować. Takie momenty, gdy mogła rozmawiać, chociażby z Danielem, pozwalały jej sądzić, że jeszcze nie zatraciła się zupełnie. Że jest jeszcze szansa.
W końcu udało jej się sklecić te kilka słów i wysłać do niego. Czekając na odpowiedź, zdążyła obgryźć kilka paznokci i wypić kilka piw. Ale w końcu się doczekała. Zgodził się z nią jeszcze raz spotkać. Coś w jej wnętrzu powiedziało, że to cholernie ważne i że powinna się cieszyć. Natomiast Iva uważała, że popełnia ogromny błąd.
W dzień spotkania, siedziała jak na szpilkach czekając na określoną godzinę. Czas mijał zbyt wolno. Diana zdążyła dwukrotnie się przebrać i zmienić swoją fryzurę. W końcu, była już prawie pora spotkania. Dlatego teleportowała się w pobliżu dziurawego kotła i ruszyła wolno.
Nie idź tam, masz jeszcze czas zawrócić.
-Kiedy ja nie chcę zawracać. - burknęła tylko pod nosem, przyciągając na siebie wzrok kilku przechodniów. Ale spojrzenie, które im posłała skutecznie odstraszyło ich od jakichkolwiek pytań.
Diana, on Ci tylko zawróci w głowie. I potem oleje. Zobaczysz, że tak się stanie.
-Choć raz się zamknij. - warknęła i pociągnęła za klamkę od drzwi.
Weszła do środka i uderzyło w nią ciepłe powietrze. Opuściła kołnierz skórzanej kurtki, która skutecznie chroniła ją przed mrozem. Rozejrzała się dookoła. Szybko go zlokalizowała. Delikatny uśmiech pojawił się na jej licu. I wcale nie był okraszony dozą ironii czy sarkazmu. Naprawdę, cieszyła się, że go widzi.
-O jakiej to tradycji mowa? - nie omieszkała zapytać. Dziwne, że tak niewiele było potrzeba, aby ją zaintrygował. Usiadła na przeciwko niego nie odlepiając uśmiechu od twarzy. Ale przeobraził się on delikatnie. Stał się nieco bardziej ironiczny, pasujący do niej i do rodzaju relacji, które ich łączyły.
-Cieszę się, że Cię widzę. - rzuciła, a jedna brew uniosła się nieco wyżej, kiedy dodała. -Dupku.
Brawo, świetnie to zaczynasz, nie ma co. Ale Diana miała w dupie Ivę. Wiedziała, że Daniel nie będzie miał jej za złe tego sformułowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pon 22 Sty 2018 - 1:18

Rozmowy dookoła ucichły, przemykające, odmienne twarze stanowiły rozmazane, niedbałe nakreślenie tła sali - zdecydowana większość uwagi spoczęła na Hazel. Żaden z darowanych uśmiechów, nie należał do wymuszonych; rzeczywiście, cieszył się na jej widok, widok nietypowej i nieuchronnie ciekawiącej osoby, przywołującej gromady trudnych do wyjaśnienia pytań. Pojęcie ciekawości według Bergmanna było definicją szeroką, zakrawającą wedle niektórych na absurd - ciekawiły go zdaniem ludzi rzeczy dziwaczne, rzeczy niewarte zastanowienia; a jednak, zajmowały mężczyznę, miło wkradając się w szarą oraz nużącą codzienność. Gardził tym, co zwyczajne, boleśnie zwyczajne, celowym zlewaniem się, poniżaniem - byleby idealnie wpasować się w ramy tłumu oraz podążać wraz z jego bezmyślną ławicą. Ostatnio Diana Hazel zastanawiała go bardziej - zdecydowanie bardziej niż zwykle; sam nie był pewny, czy w negatywnym czy pozytywnym aspekcie. Ostatnie wydarzenie nie zaliczało się do fortunnych, niemniej nie należał do ludzi nadto roztrząsających, przekreślających przez jeden, nieszczęśliwie spędzony wieczór.
- Powinienem wziąć piwo - oznajmił, z lekkim rozbawieniem przypominając jej zamawianie jasnego trunku. Ten również miał odcień bursztynu; chociaż pełniejszy, głębszy, kończąc w tym podobieństwa. Upił drobny łyk swojej whisky - nie spieszył się z prędkim opróżnianiem naczynia. Uśmiech teatralnie zszedł z jego twarzy, słysząc słynny dodatek dupku. Jak zawsze, udawał tak przejętego - z łatwą do wychwycenia ironią.  
- Chociaż raz zmieniłabyś określenie - pożalił się. Zachmurzona w tym epizodzie twarz rozpogodziła się znowu. - Pomógłbym nawet z wyborem. - Posłał w jej stronę zaciekawione, jakby-wymowne spojrzenie. Cóż, obecna wypowiedź - już sama w sobie brzmiała w jej ustach niczym niepodważalny komplement.
Czy należało spróbować przerzucić temat?
Drążyć?
- Sporo pracy? - zapytał niemal ze spontanicznością. Nie wiedział, czy to intuicja dotycząca tego oraz minionego ostatnio spotkania wyolbrzymiała postać Hazel wystawioną na zmęczenie i komplikacje, czy może rzeczywiście coś było nie tak z tym wszystkim? Dał jej możliwość. Mogła okłamać, mogła go wyśmiać, mogła właściwie odpowiedzieć cokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 81
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pon 22 Sty 2018 - 23:45

Spostrzegła, że poświęcał jej znacznie więcej, niż tylko spojrzenie. Dla niej znaczyło to bardzo dużo. Nigdy nie chciała być nijaka. Podobna do wszystkich wokół, zachowywać się tak, jak wymagał tego regulamin czy kodeks. Daniel potrafił zauważyć w niej coś oryginalnego. Coś, co sprawiało, że patrzył na nią w taki właśnie sposób jak teraz. Jakby była wyjątkowym okazem kwiatu, któremu należało poświęcić odpowiednio dużo uwagi, aby rozkwitł i cieszył oko swoim wyglądem. Ktoś mógłby uznać, że jest w tym coś obraźliwego, nie pasującego do całokształtu. Ale nie Diana. Na pierwszy rzut oka było widać, że jest inna niż ogół. Dlaczego więc miałaby się martwić tym, że ktoś myśli o niej właśnie w taki sposób?
-Zdecydowanie powinieneś. Nie było mnie chwilę, a ty już popełniasz życiowe błędy. - wyszczerzyła się mocniej, gdy wypowiadała ostatnie słowa. Zdjęła kurtkę i powiesiła ją na oparciu krzesła, które znajdowało się na przeciw mężczyzny. Potem sama na nim usiadła, patrząc cały czas prosto w twarz swojego rozmówcy. Nim tutaj przyszła, zastanawiał się nad tym, jak przebiegać będzie ich spotkanie. Z Ivą rozważały kilka scenariuszy, a każdy kolejny był mniej prawdopodobny niż poprzedni. Nie wiedziała, czego powinna się spodziewać. Może właśnie to ją najbardziej niepokoiło? Niezbadane i nieuniknione? Brak kontroli?
-Osobiście uważam, że to najlepiej oddaje obraz Twojej osoby. - rzuciła luźno w jego kierunku. W tym właśnie momencie przestała obawiać się tego, jak będzie wyglądać ich rozmowa. Bo była ona zwyczajna. Taka, jakby nigdy nic się nie stało. Z jednej strony to odpowiadało Dianie, z drugiej, chęć rozmowy na temat z a k a z a n y rozrywała ją od środka. Ale nie bez powodu był on tematem tabu. Diana nie mogła rozmawiać o Ivie.
W tym momencie podszedł do nich kelner, w celu przyjęcia zamówienia od Diany. Wiedziała, że w tym miejscu nie dostanie swojego ulubionego, mugolskiego piwa, więc nawet nie próbowała go zamówić.
-Piwo kremowe, poproszę. - powiedziała takim tonem, że mężczyzna nawet nie odważył zapytać się o cokolwiek innego. Odszedł szybko od stolika, przy którym siedzieli z Danielem.
Pytanie rzucone w jej kierunku sprawiło, że musiała chwilę zastanowić się nad dobrą odpowiedzią. Za tymi dwoma słowami mogło kryć się wiele, bądź nic. Ona musiała to teraz rozszyfrować. Iva zakręciła się niespokojnie. Nie odzywała się do siostry, obrażona. Ale z pewnością kontrolowała w jakimś stopniu jej ruchy i próbowała naprowadzić na odpowiedni, jej zdaniem, tor.
- W zasadzie niewiele więcej, niż zazwyczaj. - powiedziała powoli i wyraźnie. -Choroby są w pełni, my niekoniecznie. Każdemu z nas czegoś brakuje, bądź posiada coś w nadmiarze. - miała świadomość tego, że brzmiało to dosyć enigmatycznie. Nie była pewna, czy to jakieś utajnione błaganie o pomoc. Nie. To nie byłoby w jej stylu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Sro 24 Sty 2018 - 8:13

- Nie mam pojęcia, jakim cudem przeżyłem ponad trzy dekady bez ciebie - obdarzył ją aktualnie wyznaniem. Owym razem odgrywał zmartwienie - zalewającą momentalnie niepewność, troskę o siebie samego? w rzeczywistości, jak zawsze - wyszywaną splotami maczanych w ironii nici. Nie miał w zwyczaju odrzucać impulsu chęci, niezależnie, czy przejawiał się w najzwyklejszym zdrzemnięciu, czy zamówieniu słynnej wody życia ze Szkocji, czy wreszcie, odrzucającym zobowiązania, amoralnym spędzeniu chwili pod granatowym schronieniem nocy. Słynna granica trzydziestu, trzydziestu pięciu lat znowu wydawała się lichym czynnikiem, łatwym do zagłuszenia głosem, dławiącym oraz bezsilnym w swoich kazaniach. Nie zmieniał się, mimo nabywania siateczki zmarszczek, świadczącej o - być może dojrzalszym niż aktualny wieku.
- …i jesteś w błędzie - wytknął, wciąż balansując na grząskiej przepaści żartu. - Ciągle liczę, że się nawrócisz. - Rozbawione spojrzenie zatrzymało się, w jednym z częstych powrotów, na twarzy swej towarzyszki. Dłonie ponownie osaczyły kształt naczynia objęciem, uniesieniem ku linii warg, aby być zdolnym upić niespiesznie drobną, zwilżającą mu gardło porcję.
Jej kolejna wypowiedź aż się prosiła. Bergmann uwielbiał zanurzać się w toń metafor, w te niezliczone ekspresje ich symboliki, w interpretacje pisane własnym, ukrywanym pod skórą odczuciem.
- Nadmiar jest często - oznajmił powoli - pozorem. - Wiedział. Wiedział dokładnie. A może - może nie wiedział? Nie pozostawił tego słowa samotnie jako wymierzony wprost cios, jako jawną insynuację, zdolną przerazić, zdenerwować? albo zwyczajnie odtrącić od siebie Hazel. Sprawa ostatnich wspomnień była dosyć drażliwa.
- Pieniędzy. Nawet myśli - wymienił luźno, zawierając i tutaj wetkniętą w zdanie dwuznaczność. - Nie wspominając już o znajomych.
Jego wyraz sprawiał wrażenie pobocznego wspomnienia o obopólnym gardzeniu tą stroną świata. Zabieganiem o łaskę tłumu; chociaż Bergmann był w tym poniekąd perfidnym zdrajcą - dostosowując się zawsze, wszędzie, nigdy nie ujawniając w całości. Jego niewinna szczerość nieuchronnie przeminęła z dzieciństwem.
- Mnie jednak bardzo trudno się pozbyć, wiesz o tym? - z odrobinę figlarnym, igrającym tonem przypomniał kobiecie tę prawdę. Możliwe - chciał jej przekazać, że nie odejdzie, że może - w tej symbolicznej cząstce na niego liczyć. Nawet, jeśli liczenie na Daniela Bergmanna było określeniem samym w sobie dość niefortunnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 81
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Czw 25 Sty 2018 - 13:38

Nic dziwnego, że ciche, urwane parsknięcie urwało się jak ze smyczy, gdy usłyszała jego słowa. Kpina? Ironia? Czy może bardzo skryta uciecha, że w jego życiu był ktoś tak popierdolony jak Diana, przy kim wyglądał o wiele lepiej? Nie zastanawiała się nad tym. Wolała cieszyć się tym, co tu i teraz. Pewnie dlatego właśnie w jego towarzystwie uśmiech nie schodził jej z ust.
-Na szczęście, Twój marny żywot z dala ode mnie minął bezpowrotnie. - użyła tego samego tonu głosu co on, aby i on nie mógł dociec, czy mówiła całkowicie poważnie, czy może raczej tylko się z niego nagrywała.
Uniosła jedną brew, a w tym samym momencie kelner przyniósł jej zamówiony trunek. Wzięła kufel w dłoń i szybko upiła kilka łyków, wciąż spoglądając na Daniela. Postawiła kufel na blacie drewnianego stolika i bardzo niedziewczęcym ruchem ręki otarła usta. Yugh... Zachowujesz się jak facet... zakpiła Iva, gdzieś w głębi Diany. Ciesz się, że nie beknęłam jeszcze. odpowiedziała jej z trochę rozbieganym wzrokiem, zwykłym gdy prowadziła "rozmowy" z siostrą.
-Na co mam niby się nawrócić? Wszak jestem doskonała, taką jaką jestem w obecnej chwili! Nie zauważyłeś? - i jakby na potwierdzenie swoich własnych słów, przejechała lewą ręką po swojej talii, pnąc się w górę i wyciągając dłoń wysoko w kierunku niewidocznego teraz nieba. Musiało to wyglądać przynajmniej komiczne. Ale chyba o to właśnie w tym chodziło.
Podłapał temat, po którym ona poruszała się tak swobodnie jak ryba w wodzie. Snuła domysły, przypuszczenia i mówiła rzeczy oczywiste w nieoczywisty, zakrapiany ironią sposób. Bergmann jeszcze nie wiedział z kim zaczął wojaże. Jakiego przeciwnika spotkał na swojej ścieżce. Mógł jej nie znać od tej strony. Ale nieznane nie zawsze znaczy niemiłe, prawda?
-Pozorem, mój drogi, jest wszystko co nieoczywiste w naszym życiu. Pozorem jest to, że siedzimy tu teraz, mówiąc o pozorze. A jeszcze większym, że w ogóle to musimy robić. Aby cokolwiek działo się w tym żywocie. - zamknęła się, tylko po to aby pozwolić mu przetrawić tą myśl i wyrobić sobie opinię na ten temat. Ona zaważyła tą prawidłowość wiele lat temu. A konkretniej mówiąc, prawie dziesięć jebanych lat temu. Wtedy, kiedy to wszystko tak epicko się popierdoliło.
Czemu to wszystko było takie zagmatwane? Zadawała sobie to pytanie wiele razy w życiu. Nigdy nie uzyskała na nie odpowiedzi. I pewnie nigdy nie uzyska. Nie było kogoś, kto wskazałby jej ścieżką, którą należy podążać, aby poprawić, chociaż nieznacznie, jakoś swojego bytu. Nie było i nikt nie miał się taki pojawić. Taka osoba już dawno odeszła.
-Próbujesz mnie wystraszyć? Czy tylko rzucasz słowa na wiatr? - Diana, nie rób tego. Proszę Cię nie mów tego, co zamierzasz. Iva poruszyła się niebezpiecznie w jej umyśle. Na twarzy miała wymalowany strach. Wiedziała, że jej siostra potrafi być nieobliczalna. -A co, jeśli to mnie powinno się unikać? Jeśli ciągnę za sobą widmo śmierci i kary dla każdego kto spróbuje ze mną współegzystować? - mówiła ze śmiertelną powagą, patrząc głęboko w oczy mężczyzny. Brzydki uśmiech wykrzywił jej wargi, a oczy zwęziły się niebezpiecznie. NIE MÓW TEGO!- A co, jeśli są tematy, których nie należy poruszać w mojej obecności bo kończy się to zatraceniem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Berlin/Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 892
Dodatkowo : animag (kruk)
  Liczba postów : 688
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15091-daniel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15099-krebs
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15076-daniel-bergmann




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pon 29 Sty 2018 - 22:08

wybacz długi czas oczekiwania oraz jakość, poprawię się razem z końcem tygodnia

Swobodne zachowywanie się Hazel nie stanowiło w oczach mężczyzny przeszkody - wręcz przeciwnie, świadczyło o dobrym stanie rozgrywających się rzeczy, braku dysonansu obecnej w niej niewygody, która niemniej nieuchronnie wzrastała (tak czy inaczej) razem z rozwojem prowadzonego dialogu. Atmosfera kostniała; oziębła, niesprzyjająca w pełni, skomplikowana. Nieodgadniona.
- Nie musimy - sprostował jeszcze, zaś na jego obliczu królował niejednoznaczny uśmieszek. - Chcemy. - Mógł w zupełności zaspokoić potrzebę uzyskania barw życia samotnie, delektując się sztuką - lekturą obecnie podbudzającej ciekawość książki, wsłuchując się w ulubione melodie albo po prostu zamykając się w czterech ścianach i dodatkowym murze krawędzi swego umysłu.
Słuchał. Milczał, nie wykazując ze swojej strony choć najdrobniejszych tendencji do otworzenia ust przed skończeniem wywodu. Odpowiadał głębokim spojrzeniem na równie przeszywające, równie błękitne, równie spowite lodowatością. Skoncentrowany i pewny.
- Boję się tylko siebie - oznajmił po chwili, jakby kobiecy monolog nie wywarł na nim choć najmniejszego wrażenia. Nie bał się. Nie odrzucał. - Jak na chodzący zwiastun kary i śmierci, jesteś mało przekonująca - wyznał poważnie, chociaż stwierdzenie balansowało na pograniczu przyjacielskiego żartu, docinek, jakimi często ochoczo operowali.
Rozmowa niemniej na ten temat, odsłaniany powoli (uzyskał dodatkowy czas na wypowiedź, upijając znów kilka drobnych łyków Ognistej, przyjemnie parzącej gardło) była również trudna dla niego. Był skomplikowaną osobą, zamkniętą w sobie podobnie i nieznoszącą podejścia typowego eksperta w dziedzinach, skądinąd mętnych, usiłujących wybadać nieodgadnione podłoże umysłu, ludzkich zachowań i motywacji.
- Widzisz, czasami - wyznał, powoli - dobrze jest coś uzewnętrznić. Działa oczyszczająco. Katharsis - odsunął na moment szklankę - jakkolwiek tego nie nazwać.
Cisza zaległa na moment, lecz wkrótce - wiadomym było - w ułamku chwili postanowił dokończyć. To była jego strategia. Nie uważał, aby wszystko istniała potrzeba wykrzyczeć.
- Innym z kolei razem najlepiej zdusić to w samym sobie - powiedział. Ale ty nie potrafisz już, prawda, Diano Hazel? Nachylił się, jeszcze wcześniej zniżając ton do zaklętego w skonspirowaniu szeptu. Jak mało znała. Jak zbyt mało go znała.
A on pozostawił jej wybór - mogła w tym momencie wyrzucić z siebie całe zaległe bagno zwątpienia, własnych problemów, po prostu, bez konsekwencji; mogła również uważać nie teraz - niezależnie od jej decyzji szanował podjęty wybór. Mogła spróbować to zabić najzwyklejszą rozmową. Mogła cokolwiek.
- …chociaż uwielbiam wprost się zatracać - dodał na koniec, lądując wówczas plecami na niezbyt wygodnym, drewnianym oparciu krzesła. W każdym znaczeniu. Kilka zdołałaś już poznać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 54
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 189
  Liczba postów : 14
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15702-archibald-davies
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15724-relacje-archibalda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15723-poczta-archibalda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15722-archibald-davies




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pią 2 Lut 2018 - 15:02

Lodnyn. Archibald zawsze lubił to miasto pomimo panującego tu zgiełku i wszechobecnych tłumów. Mimo swojej sympatii do stolicy Wielkiej Brytanii, czarodziej nie odwiedzał jej jednak od dobrych paru lat dlatego teraz czuł się tutaj trochę zagubiony. Co za tym idzie, musiał poświęcić dłuższą chwilę na przypomnienie sobie gdzie znajduje się miejsce, do którego zmierzał. Koniec końców udało mu się to po wywołaniu ze studni pamięci szczegółowej mapy całej tamtejszej okolicy. Nie chcąc już tracić więcej czasu, mag poprawił obszyty drogim futrem kołnierz swojego płaszcza i ruszył w kierunku Dziurawego Kotła. Segovia za niedługo miała pojawić się w barze. Archibald znał młodą kobietę dość dobrze, przed laty spędził dużo czasu na rozmowach z jej ojcem. Tak się poznali. Dzisiejsze spotkanie, niestety, nie miało być zwykłym spotkaniem dwójki znajomych. Segovię dręczył jakiś problem, a Archibald nie byłby sobą gdyby nie zaoferował jej w tej sytuacji swojej rady. Oczywiście, bezpośrednia prośba o pomoc nie byłaby w stylu dziewczyny. Na szczęście, Davies był człowiekiem instynktownie wyczuwającym u innych wszelkiego rodzaju zgrzyty i rozterki, a przy tym lubił być przydatny. Po wejściu do baru odwiesił płaszcz i zajął jeden ze stolików. Mężczyzna założył nogę na nogę, oparł się plecami o krzesło i zaczął rozmyślać. Bawiąc się guzikiem brunatnej kamizelki co jakiś czas zerkał w stronę drzwi, by sprawdzić czy jego towarzyszka już przyszła. Co ją dręczyło? Archibald po cichu podejrzewał sprawy rodzinne. Może chodziło o ojca? Oczywiście, to równie dobrze mogła być praca. Według niego, w Ministerstwie zawsze panował niezły bałagan. Departament Tajemnic był jednak dość specyficzny, a o sprawach z nim związanych nie można było rozmawiać. Pytanie, czy wszyscy przestrzegali tej reguły?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -341
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15175-segovia-ivanowa#404564
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15178-strata-czasu-ale-niech-juz-bedzie#404645
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15179-sowy-strasznie-paskudza-niech-to-bedzie-wazne#404646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15176-segovia-ivanowa#404605




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pią 2 Lut 2018 - 15:22

Ostatnio robiła rzeczy, które nie leżały w jej naturze. Zaczynała poznawać nowe twarze własnej osoby, o których nie miała pojęcia. Tym trudniej było jej funkcjonować jak dawniej, jeszcze nie wiedziała, czy jest to dobre, czy raczej złe uczucie. Kłopotliwe było znalezienie tej konkretnej granicy.
Czemu akurat Archibald? W tym kraju był jedyną osobą, która była bliżej jej rodziny. Nie mogła skontaktować się bezpośrednio z ojcem, o matce nie było mowy... Wiedział o tym, co dzieje się za murami jej rodzinnego domu, co wielokrotnie ją zadziwiało. W końcu od lat uchodzili za rodzinę stroniącą od towarzystwa, z którym łączyć mogły ich prawdziwe(może nawet szczere) relacje. O istnieniu tego człowieka dowiedziała się zaraz po przenosinach do Anglii, do Hogwartu. Podejrzewała, że był osobą, która miała dostarczać świeże raporty o poczynaniach jej oraz... Westchnęła cicho i zdjęła rękawiczki, które nie spełniały swojej roli. Robiło jej się coraz cieplej, co nie powinno być możliwe podczas obecnej zimy. Była ona raczej przyjemnym powiewem niż zimą, jednak nie zamierzała się kłócić.
Weszła do pomieszczenia, spokojnie rozglądając się po pomieszczeniu w poszukiwaniu swojego towarzysza. Nie przepadała za tym miejscem, tak naprawdę, nie przepadała za niczym co nie było jej mieszkaniem bądź biurem, w którym praktycznie mieszka. Nawiasem mówiąc, nie przyszła tutaj w kwestii pracy. Ten temat zostaje tematem tabu, nieistotne czy są to ważne czy zwyczajnie błahe informacje. Z doświadczenia wiedziała, że wszystko miało swoje znaczenie. Nieważne jak drobne są to szczegóły.
Podeszła do stolika, przy którym usiadł mężczyzna, pozwalając sobie zająć miejsce naprzeciwko.-Witaj Archiblad.-Powiedziała. Zwracanie się po imieniu do niemalże rówieśnika jej ojca nie przeszłoby tak łatwo gdyby faktycznie byli w jego towarzystwie. W końcu nie tak została wychowana, nie tak nakazywała ich cholerna etykieta. Bardzo wiele rzeczy się zmieniło, z tym również jej nastawienie do mężczyzny, które na samym początku było dosyć... Nieprzychylne.-Zamówiłeś już coś?-Spytała i odwiesiła kurtkę na oparcie krzesła, zadowolona, że nie wybrał najbardziej odsłoniętego miejsca w pomieszczeniu. Ceniła sobie prywatność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 81
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15635-diana-charlotta-hazel?nid=1#421247
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15644-d-hazel#421278
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15643-diana-hazel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15636-diana-charlotta-hazel




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pią 2 Lut 2018 - 15:50

Nie zgadzała się z nim pod tym względem i ciche prychnięcie, którego się dopuściła, potwierdzało to, co myślała, a czego nie powiedziała głośno. Dla niej oczywistym był fakt, że "teoretyczne" chęci tak naprawdę były podparte czymś głębszym, czego nie sposób było ocenić, ale co powodowało, że w życiu podejmowali takie a nie inne decyzje. Nie zawsze słuszne, nie zawsze takie, jakich by się po nas spodziewano, ale jednak.
-A myślałam, że to ja jestem dziwna, ale ty pod tym względem mnie pokonujesz. - powiedziała cicho, jakby sama do siebie i pociągnęła zdrowo piwa z kufla. Iva pokiwała głową jakby tym samym zgadzała się z wypowiedzianymi przez nią słowami.
Uśmiechnęła się delikatnie. To było poniekąd urocze, że nie dowierzał w słowa które wypowiadała ze świadomością, że są one w stu procentach zgodne z prawdą. Nie zamierzała go na siłę przekonywać do swoich racji. Mógł tkwić w niewiedzy. Mógł udawać, że jest to mało prawdopodobne, bądź całkowicie niemożliwe.
-Jesteś słodki, gdy mówisz takie rzeczy - uśmiechnęła się złośliwie i pozwoliła sobie na pogłaskanie go po zarośniętym policzku. Nie wiedziała, czemu to zrobiła, ale sprawiło jej to przyjemność. To było takie ludzkie w jej wykonaniu, że aż nierealne. Zupełnie niepasujące do niej, jej stylu bycia i charakteru, który, skądinąd, był cholernie dziwny i niezrozumiały przez tak zwanych normalnych ludzi.
Zacisnęła obie dłonie na kuflu zastanawiając się nad kolejnymi słowami, wypowiedzianymi przez niego. Czy to był ten moment, w którym miała wyznać komuś prawdę? Czy powinna zachować ten sekret tylko dla siebie? D, wiesz że gdy mu to powiesz, sprawi, że pójdziesz do wariatkowa. D, nie możesz tak ryzykować. Wiedziała, że siostra ma rację. Ale nie umiała jej tego przyznać. To nie było normalne. A ona po prostu miała już dosyć tego cyrku. Z każdym dniem zbliżała się coraz bardziej do krawędzi z nad której nie było już powrotu. Każdy dzień zbliżał ją do nicości i, właśnie, do zatracenia.
-Ja już mam dość. - powiedziała cicho, nieświadoma tego, że słowa te wyszły wprost z jej ust, a nie pozostały w jej myślach. Nie patrzyła na Daniela, bała się na niego spojrzeć i odczytać jego wyraz twarzy. Uparcie wpatrywała się w jedną z dziur w stoliku, a dłonie zacisnęła w pięść na jego blacie. Czy się bała? Oczywiście. Nie umiała nad tym zapanować. Bo przecież nigdy w życiu nie przypuszczała, że przed kimkolwiek otworzy się tak, jak zrobiła to przed Bergmannem. Kto by pomyślał, że to wszystko się tak potoczy.
-Zatracić. Takie piękne słowo. I takie nierealne. Zatracenie powoduje stracenie kontaktu z rzeczywistością i wszystkim wokół. - rzuciła, jakby nieświadoma, że on wciąż tu siedzi i zwraca na nią uwagę. A czy przypadkiem ona już dawno nie straciła samej siebie w objęciach Ivy?

Wybacz, że dopiero teraz, ale miałam tak zjebany tydzień, że nie ogarniałam niczego :(
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 54
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 189
  Liczba postów : 14
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15702-archibald-davies
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15724-relacje-archibalda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15723-poczta-archibalda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15722-archibald-davies




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Sob 3 Lut 2018 - 12:43

Chociaż drobna i niepozorna, postać dziewczyny zdawała się emanować wrodzoną dumą i chłodnym spokojem. Dokładnie to samo zanotowały zmysły Archibalda gdy widział ją ostatnim razem. Chociaż... Jednocześnie czarodziej nie mógł oprzeć się wrażeniu, że w osobie Segovii coś jednak uległo zmianie. Musiało dojść jej więcej zmartwień, to pewne. Jak zawsze gdy badał swojego rozmówcą, mag wpatrywał się głęboko w oczy, studiował mimikę twarzy i próbował odczytać ukryte myśli oraz zamiary. Oczywiście starał się nie robić tego zbyt nachalnie, aby nikogo nie urazić lub nie zwrócić uwagi na swoją wnikliwość. Zazwyczaj wychodziło mu to bardzo dobrze, robił to już przecież od dziesięcioleci. Niestety, niektórych było rozgryźć dużo ciężej niż innych. Młoda Ivanowa należała właśnie do takich ludzi.
-Segovia. Dobrze cię widzieć.- To w jaki sposób się z nim przywitała nie uszło uwadze Archibalda. Ucieszyło go, że sztywne reguły którymi krępował ją ojciec nie są czymś od czego nie potrafiłaby się uwolnić. Szanował Igora, ale jego metod wychowawczych nie uważał za najlepsze. Poza tym, Archibald i Segovia spotykali się dzisiaj prywatnie i na neutralnym gruncie. Mimo różnicy wieku powinni więc rozmawiać jak równy z równym, nie tylko dla wygody.
-Jeszcze nie, postanowiłem zaczekać aż przyjdziesz. Liczyłem się z tym, że możesz zjawić się odrobinę spóźniona. W końcu twoja praca, zgodnie z tym co się słyszy, musi być bardzo zajmująca. Jakby tego było mało, dręczy cię coś jeszcze.- Mówiąc te słowa, Archibald zaczął rozglądać się za jakąś kelnerką. Kawałek dalej, pomiędzy stolikami, faktycznie krzątała się jakaś dziewczyna. Za chwilę powinna się nimi zainteresować. Zgodnie z tym co pamiętał, na obsługę w tym miejscu nigdy nie można było narzekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -341
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15175-segovia-ivanowa#404564
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15178-strata-czasu-ale-niech-juz-bedzie#404645
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15179-sowy-strasznie-paskudza-niech-to-bedzie-wazne#404646
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15176-segovia-ivanowa#404605




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Sob 3 Lut 2018 - 17:49

Nigdy nie dawała po sobie poznać, co siedzi w jej głowie. Tak została wychowana, choć w tym przypadku bardziej pasuje słowo "wyszkolona". Jasno dała do zrozumienia, że chciała z nim na jakiś temat porozmawiać. Jeszcze nie wiedziała, jak powinna ująć cały problem w słowa... Byłoby dziwne, gdyby Archibald nie zauważył jakieś zmiany, nawet tej niewidocznej gołym okiem, ubliżałoby to jego inteligencji i spostrzegawczości. W końcu sam fakt, że chciała podzielić się z nim swoimi wątpliwościami był ogromną zmianą, jak nie szokiem.
Nie mogła powiedzieć, że lubiła tego mężczyznę ani to, że jest jej bliski. Jego towarzystwo było orzeźwiające, może z nutką lekkiego wyzwania. W końcu z jakiegoś powodu jej ojciec postanowił utrzymać z tym człowiekiem dłuższy kontakt, dopuścił go do nich, może nie tak blisko jednak wystarczająco aby kilka pytań mogło zostać zadanych.
-Nie wiem czy uwierzysz, ale ja również tak czuję.-Powiedziała spokojnie. Gdyby dłużej się nad tym zastanowić, nie kłamała. Rzadko kiedy kłamała... Po prostu umiała poruszać się między znaczeniem słów i ich ukrytych znaczeń. Nigdy nie czuła skrępowana, jej pewność siebie czasem wybiegała jej osobę... Dlatego nie czytała między nimi dystansu, doprawdy, jakby rozmawiali równy z równym. I to była ta jedna cecha, która sprawiła, że właśnie do niego postanowiła się odezwać. Nigdy nie traktował jej z góry, podświadomie czuła, że wiedział iż lekceważenie jej jest złym pomysłem.
W końcu była Ivanowa. To wiele o niej mówiło.
-Nigdy nie pozwoliłabym komuś na siebie czekać. Dzisiaj mam dzień wolny, pierwszy raz od niepamiętnych czasów. Zapewne od dnia, w którym przyjęłam tę posadę.-Powiedziała. Nie cieszyła się z tego powodu, naprawdę była oddana swojej pracy... Zwyczajnie świecie ją lubiła.-Tak. Zapewne nie jest Ci obca wiadomość, że zostałam oficjalnie mianowana reprezentantem naszej rodziny.-Uniosła delikatnie podbródek, delikatnie dotykając sygnetu na palcu.-Moje stosunki do pewnych spraw zostały mocno rozluźnione przez te kilka lat... Delikatnie ujmując.-Powiedziała spokojnie, nie spuszczając wzroku z mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28941
  Liczba postów : 36845
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Sob 3 Lut 2018 - 18:15



 

 
 

  Wybraliście się na przechadzkę, umówione spotkanie lub też znaleźliście się na ulicach Londynu z jakiegokolwiek innego powodu myśląc, że odbędzie się to zupełnie bezproblemowo? W takim razie zdecydowanie nie macie dziś szczęścia, ponieważ w Waszym kierunku zmierza troje czarodziejów ubranych w ciemne, niezwykle eleganckie szaty, ozdobione granatową szarfą. Ich tiary mają charakterystyczną złotą gwiazdę z umieszczonym na środku zaczarowanym okiem, które porusza się, pomagając w wypatrywaniu rebeliantów. W dłoniach zaś dzierżą różdżki, w każdym momencie gotowe do użycia. Wszystko wskazuje na to, że naruszyliście któreś z postanowień umieszczonych w dekretach Ministerstwa Magii, chociaż zapewne nie możecie sobie przypomnieć w jaki konkretnie sposób złamaliście prawo. Gdy czarodzieje podchodzą do Was bliżej zyskujecie pewność, że to Magimilicja - oddziały uformowane specjalnie w celu patrolowania ulic. Najwyraźniej uznali Was za podejrzanych, stanowiących zagrożenie magicznej społeczności. Wygląda na to, że albo pójdziecie po rozum do głowy i szybko wybrniecie z tej sytuacji, albo za chwilę traficie do aresztu śledczego na przesłuchanie. A to, jak głoszą plotki, nie może się skończyć dobrze.

 
Wszystkie osoby rozgrywające powyżej wątek, rzucają kością "Aresztowania" w temacie losowań, aby dowiedzieć się, co wydarzyło się dalej. Opisz odpowiedź na wylosowany post i czekaj na odpowiedź Mistrza Gry.

   Nim napiszesz, poczytaj o aresztowaniach aby dowiedzieć się, jak możesz się z tego wywinąć za sprawą genetyk lub pieniędzy.

 


@Segovia Ivanowa i @Archibald Davies - możecie bez przeszkód kontynuować Wasz wątek, łapanka ma miejsce w innym czasie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Manchester, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 676
  Liczba postów : 257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14191-isilia-smith
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14251-isilia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14253-isilia-smith#376344
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14205-isilia-smith




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Sob 3 Lut 2018 - 18:26

W Dziurawym Kotle jak zwykle roiło się od ludzi. Zdążyła już przywyknąć do tego, że w tej pracy nie ma czasu na wytchnienie. No, chyba że naprawdę panują tu pustki, a to zdarza się bardzo rzadko. Przynajmniej ona jeszcze nie miała sytuacji, w której musiała narzekać na brak zajęcia. Podeszła do jednego z pustych już stolików i położyła na nim tacę, na której sprawnie zaczęła układać brudne szklanki i talerze. Klienci poszli, a zanim przyjdą kolejni ze stolika powinny zniknąć ślady wcześniejszego użytkowania. Kiedy już wszystkie naczynia były na tacce, chwyciła ją pewnymi rękami i skierowała się z nią za kontuar, aby tam odstawić ją na ladę. Później zajmie się tym dalej chyba, że ktoś ją uprzedzi i zrobi to za nią. Nie protestowałaby. I tak jeszcze musiała wrócić do stolika i wyczyścić go. Wzięła pierwszą lepszą ścierkę i skierowała się we wcześniejsze miejsce. Szybko wytarła powierzchnię blatu z ewentualnych plam i okruszków i rozejrzała się, czy któryś stolik również tego nie potrzebuje. Skoro już miała w rękach tę szmatkę, to mogła zrobić to samo jeszcze raz czy dwa, nie robiło to dużej różnicy. I miała rację, gdyż jeden z mebli, najwyraźniej wcześniej pominięty, mógłby wyglądać o wiele lepiej, gdyby nie jedna, tłusta plama na nim. Wystarczyło jednak kilka razy przetrzeć zabrudzone miejsce i problem zniknął. Zadowolona wróciła za kontuar.
Lubiła tę pracę, aczkolwiek czasem dałaby dużo za zatrudnienie w jakimś spokojniejszym miejscu, gdzie nie byłoby tyle zamieszania i krzątania się między klientelą. Chociaż można powiedzieć, że dzięki temu nie miała wyboru i musiała się trochę otworzyć na kontakty międzyludzkie. Tak oto małymi kroczkami przełamywała swoją nieśmiałość. Nie można jej było całkiem przezwyciężyć, ale nawet w niedużym stopniu było to jakimś osiągnięciem. Zauważyła, jak przy jednym ze stolików usiadł mężczyzna. Był raczej starszym czarodziejem i wyraźnie na kogoś czekał. Nie minęło dużo czasu, kiedy dołączyła do niego kobieta. Isilia pozwoliła im się wygodnie rozsiąść i odczekała kilka minut, zanim do nich (@Segovia Ivanowa i @Archibald Davies) podeszła, aby spokojnie mogli się przywitać oraz zastanowić co chcą, i czy w ogóle coś chcą. W dłoniach miała już notesik i długopis - tak było jej najwygodniej notować.
- Dzień dobry. Czy mogę coś podać? - zapytała z uśmiechem na twarzy, przygotowana do zapisania zamówienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 54
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 189
  Liczba postów : 14
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15702-archibald-davies
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15724-relacje-archibalda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15723-poczta-archibalda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15722-archibald-davies




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Nie 4 Lut 2018 - 18:17

-Oczywiście, słyszałem.- Powiedział Archibald odnosząc się do nowej roli jaką pełniła Segovia w szeregach Ivanowów. Bycie głową tak znaczącego rodu rzeczywiście niosło ze sobą niemały prestiż, ale też i wielką odpowiedzialność.
-W związku z tym chciałbym ci pogratulować. Moje wyrazy uznania, chociaż spóźnione, są całkiem szczere. Zgodzisz się zatem, że powinniśmy zamówić coś do picia? Żeby uczcić twoje sukcesy i dla lekkiego rozprężenia umysłów. Kilka kropli alkoholu często działa zbawiennie.
Po tych słowach, doprawdy jak za sprawą czarów, znikąd pojawiła się jedna z tutejszych kelnerek. Była jeszcze w wieku szkolnym, może odrobinę starsza. Ciekawe czy dalej się uczyła? Archibald, pracując na niejednym uniwersytecie, miał wieloletnie doświadczenie jeśli chodzi o kontakty z młodzieżą. Lubił odkrywać w młodych ludziach potencjał, o którym często nawet oni sami nie mieli pojęcia. Utrzymywał też sporo kontaktów absolwentami, których kiedyś uczył. Czasami dziwiło go jak różnie przebiegały ścieżki ich kariery, ale niektórych spraw nie da się przewidzieć. Traktował to jako osobiste lekcje pokory.
-Dla mnie Ognista Whisky. Mimo mojej narodowości nigdy nie przepadałem za szkocką, ale ta odmiana zdecydowanie jest wyjątkiem od reguły. -Rzucił z lekkim uśmiechem.
Był bardzo ciekawy spraw, które chciała z nim omówić Segovia i zależało mu na tym by jej pomóc. Póki co jednak nie dał tego po sobie poznać i ze spokojem czekał na dalszy rozwój wydarzeń. Nie miał zamiaru nakłaniać jej do zwierzeń. Doskonale zdawał sobie sprawę, że w przypadku tej kobiety na niewiele to by się zdało. Ivanowa powie mu tyle ile uzna za stosowne i wtedy kiedy uzna za stosowne. Dokładnie tak powinna się zachowywać głowa rodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   

Powrót do góry Go down
 

Bar i stoliki w Dziurawym Kotle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 20 z 21Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 19, 20, 21  Next

 Similar topics

-
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Stoliki w głębi sali
» Kawiarnia Solace
» Stoliki
» Stoliki na pierwszym piętrze [SW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
dziurawy kociol
-