IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Bar i stoliki w Dziurawym Kotle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Sob Cze 12 2010, 13:02

First topic message reminder :


Bar i stoliki w Dziurawym Kotle

Dziurawy Kocioł mieszczący się przy ulicy Charing Cross Road jest jednym z najpopularniejszych czarodziejskich barów, wszystko za sprawą znajdującego się na jego zapleczu przejścia na ulicę Pokątną. Jest to spory bar mieszczący wiele stolików. Zawsze można tu spotkać dużo osób, a wśród nich zapewne trafi się ktoś znajomy. Na piętrze można wynająć tu niedrogo pokój. Natomiast znajdujące się na półkach różnorakie trunki od rumu po whisky, kuszą klientów.

Jagodowy jabol
Smocza Krew
Stokrotkowy Haust
Różowy Druzgotek
Ognista Whisky
Sherry
Malinowy Znikacz
Rum porzeczkowy
Papa Vodka
Tuică
Uścisk Merlina
Piwo kremowe
Dymiące Piwo Simisona
Boddingtons Pub Ale
Wino z czarnego bzu
Rdestowy Miód
Łzy Morgany le Fay

Boginy - 10g
Hogsy - 13g
Volde-Morty - 12g
Feniksowe – 13g
Lordki – 13g
Magia 69 – 14g
Pocałunek Dementora – 13g
Wynajęcie pokoju na dobę – 15g
Danie dnia (zapytaj obsługę)

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Hamilton, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 211
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15021-matthew-michael-shercliffe#400257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15037-najlepszy-profesor-onms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15036-shadow#400263
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15038-matthew-shercliffe#400266




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pon Wrz 04 2017, 22:25

Wakacje w Tybecie były całkiem dobre. Na pewno Tybet nie był Grecją, co było na rękę Mattowi, któremu Grecja... Nie kojarzyła się zbyt pozytywnie. Właściwie to kojarzyła mu się wprost koszmarnie tak samo, jak i gryfy, ich dzioby, skrzydła i długie szpony. Z jednej strony żałował, że nie był opiekunem na wyjeździe wakacyjnym, z drugiej jednak czuł ulgę. Obawiał się, że gdyby tylko trafił na miejsce wczasów z resztą, dostałby ataku paniki, a tego by definitywnie nie chciał. Cóż, w Tybecie może i cholernie zmarzł, ale przynajmniej widział Yeti! Co prawda z dosyć daleka, ale... Zawsze coś, co nie?
Z początku Shercliffe niechętnie podszedł do wypadu z Joshuą, próbował się wymigać tym, że ma dużo pracy, że musi wszystko ogarnąć przed rokiem szkolnym, ale nie potrafił odmówić koledze z pracy. Tym bardziej że potrzebował chwili wytchnienia przy ognistej whisky, której nie pił wystarczająco długo, aby stęsknić się za jej smakiem. Z lekkim uśmiechem na ustach wszedł do Dziurawego Kotła, gdzie zawsze lubił przesiadywać, choć nie było to idealne miejsce do wypoczynku.
- Na starość? Przecież nawet nie masz czterdziestki... - Matt zmarszczył lekko brwi. Zresztą, co on tam wiedział. Dopiero kilka dni temu miał trzydzieste urodziny. Kto wie, może i on za sześc lat będzie uważał się za starego, sentymentalnego faceta? Na razie uważał jednak, że przed czterdziestką jest się jeszcze młodym. No, może nie młodym, ale na pewno nie starym. Swojego około sześćdziesięcioletniego ojca mógłby nazwać starym, gdyby ten tylko żył. Ale nie żył, bo coś go zjadło w rezerwacie Shercliffe'ów. Zdarza się. Szczególnie w świecie czarodziejów.
Matt podążył za Fairwynem i usiadł naprzeciwko niego, odwieszając wcześniej swój czarny płaszcz na drugim haku. Podwinął rękawy swojej białej koszuli i poluzował lekko swój czarny krawat, zerkając w stronę starego barmana. - Bierzemy ognistą, nie? - zapytał. Zamierzał od razu pójść w stronę baru i zamówić butelkę, wziąć dwie szklanki i zapewne od razu zapłacić, gdyby później zapomniał, choć to akurat było wątpliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Jerozolima
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 194
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14858-rakel-halevi?nid=1#395666
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14870-wonder-woman#395693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14871-poczta-rakel#395694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14869-rakel-halevi#395687




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pon Wrz 04 2017, 22:56

To był samotny wypad. Rakel czasem zdarzało się wyskoczyć po pracy na drinka lub dwa. Zazwyczaj dlatego, że nie podobała jej się wizja powrotu do pustego mieszkania i spędzenia reszty dnia w samotności. Halevi była bardzo społeczną istotą i usychała wręcz, kiedy spędzała za dużo czasu w samotności, stąd za pewne brał się jej nieco niezdrowy nawyk.
W Dziurawym Kotle pojawiła się niewiele wcześniej przed dwoma nauczycielami. W swojej czarnej, u góry przylegającej do ciała, u dołu rozłożystej sukience, nieco przypominającą typową stereotypową suknię złej czarownicy, od razu ruszyła w stronę baru i zajęła dopiero co zwolnione miejsce. Lubiła prezentować się dystyngowanie i kobieco z kieliszkiem czerwonego wina w dłoni, nawet po całym dniu w pracy, jednak dzisiaj nie była po prostu w nastroju na wino. Zamówiła szklankę ognistej i oparłszy głowę na dłoni wbiła spojrzenie w dłonie barmana, zajęte nalewaniem jej alkoholu. Jak zwykle podziękowała szerokim uśmiechem, po czym upiła łyka whiskey od razu wręcz czując przyjemne ciepło rozlewające się po całym jej ciele.
To właśnie w tym momencie, jak zwykle, kiedy otwierały się drzwi, skierowała spojrzenie w stronę wejścia. W pierwszej chwili nie poznała Joshui - na dworze było jaśniej, więc przez chwilę był jedynie ciemnym konturem na tle światła. Nie stał też jak zwykle za apteczną ladą, jako jeden z jej ulubionych klientów, tak, zmiana scenerii też zdecydowanie miała jakieś znaczenie. Było jednak coś znajomego w tej sylwetce, coś co sprawiło że podświadomie zaczęła dwóch mężczyzn śledzić wzrokiem, a im głębiej znajdowali się w pomieszczeniu tym pewniejsza była, że osoba, którą widzi to nikt inny niż Fairwyn z jakimś swoim znajomym. Upiła szybko kolejnego łyka ognistej, wstając szybko poprawiła włosy i w paru susach pokonała dzielącą ich odległość.
-Joshua! - mężczyzna mógł dosłyszeć jej radosny ton, zdecydowanie szybciej niż ujrzał ją samą. Rakel jak zwykle nie bawiła się w konwenanse i na przywitanie go lekko przytuliła. -Co za niespodzianka! Nie jesteś w Hogwarcie? Myślałam, że nauczyciele są już tam na długo przed uczniami. - zagaiła, a z jej twarzy biła radość i rozbawienie spowodowane lekkim droczeniem się ze znajomym. Zaraz jednak odwróciła się w stronę nieznajomego, który Fairwynowi towarzyszył. -Pan wybaczy, że się nie przedstawiłam od razu! Rakel Halevi. - mówiąc wyciągnęła w jego stronę dłoń. Przyjrzawszy mu się teraz dokładniej, stwierdziła, że raczej jest bliższy jej wiekiem niż ich wspólnemu znajomemu. Miała też wrażenie, że jakby już gdzieś go widziała. Trzeba było przyznać, twarz miał niesamowicie przystojną i im dłużej się w nią wpatrywała tym mocniej przekonana była o tym, że doskonale ją zna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 36
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 59
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14902-joshua-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14903-gajowy-joshua-fairwyn#397477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14919-marcepan-prawie-osobisty-listonosz-joshui#397478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14904-joshua-t-fairwyn




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Sro Wrz 06 2017, 14:18

- Czasami o tym zapominam - odparł na komentarz swojego kolegi.
Nie ulega wątpliwości, że Joshua w żadnym wypadku nie był typem hulaki, mimo to spędzanie czasu w głośnym pubie znajdował jako przyjemne, lub też raczej umiarkowanie przyjemne. Główną przyczyną takiego stanu była liczba gości i ich niepohamowana żądza bojkotowania ciszy, bowiem w całej tej zbieraninie przeróżnych osobistości Fairwyn pozostawał praktycznie niezauważony i bardzo mu to odpowiadało. Owszem, Joshua lubił ludzi, lubił przebywać wśród nich i lubił też być sympatycznym profesorem, za jakiego wszyscy go uważali, ale czasami miewał ochotę odciąć się od wszystkich, po prostu pobyć na osobności z samym sobą, a takie miejsce jak "Dziurawy Kocioł" wychodziło naprzeciw jego potrzebom. Paradoksalnie bowiem, w tłumie ludzi czuł się o wiele bardziej samotny niż chociażby przesiadując nocą na pomoście wielkiego jeziora Hogwartu. Poza tym, choć może to zabrzmieć nieco osobliwie, Joshua lubił obserwować ludzi w swoim naturalnym środowisku, co prawdopodobnie było swego rodzaju zboczeniem zawodowym wynikającym z doglądania magicznych stworzeń i próby zrozumienia wzorców zachowań poszczególnych gatunków. Dzisiejszego wieczoru miał być jednak jednym z okazów badawczych, a nie samym badaczem, dlatego na pytanie kolegi o ognistą,  kiwnął głową z aprobatą.
-Tak, poproszę - powiedział uprzejmie i odprowadził Mata wzrokiem aż do samego szynkwasu.
Nim jednak mężczyzna zdążył wrócić z butelką złocistorudego płynu i szklankami, do uszu Joshui dobiegł donośny, kobiecy głos wypowiadający jego imię. Profesor natychmiast spojrzał w kierunku źródła dźwięku i instynktownie sięgnął dłonią do skórzanej pochwy na różdżkę u paska. Nim jednak wyciągnął broń, zauważył znajomą twarz aptekarki, dzięki czemu zdążył się opamiętać. Gdy zdał sobie sprawę, że kobieta zbliża się od ich stolika, wstał by ją powitać.
- Panno Helavi -  rzekł i skinął jej głową na powitanie, a Ona zupełnie jakby to zignorowawszy, rzuciła się na niego.
Joshua zesztywniał ze strachu. Dyskomfort jaki wywołała w nim bliskość Rakel, był tak przejmujący, że Mężczyzna zacisnął zęby i ledwie zdołał powstrzymać się przed odepchnięciem jej. Bardzo lubił tę kobietę, ale przekroczyła jego sferę osobistą w zbyt brutalny sposób jak na standardy jego relacji z ludźmi. Powstrzymawszy niepokojące myśli kłębiące mu się po głowie, uśmiechnął się sztucznie i w milczeniu poczekał cierpliwie aż aptekarka wypuści go ze swoich objęć.
-Ja właściwie jestem w Hogwarcie jestem przez cały czas. Praca nauczyciela opieka nad magicznymi stworzeniami nie kończy się wraz z powrotem uczniów do domu, cały czas mamy jakichś podopiecznych - wyjaśnił spokojnym tonem, jego zdaniem wyczerpując temat - Ale udało mi się znaleźć wolną chwilę przed oficjalnym rozpoczęciem roku szkolnego – dodał nieco cieplej i spojrzał ponad jej ramieniem na stojącego obok Mata. Co na szczęście zrobiła również kobieta, która postanowiła przedstawić się młodszemu nauczycielowi.
Joshua przez chwilę zastanawiał się czy zaczekać aż młodszy mężczyzna sam się przedstawi, ale w końcu uznał, że taktownym będzie jeśli to On przejmie inicjatywę.
- Pozwolicie, że was sobie przedstawię - powiedział odnajdując spojrzenie kolegi i wskazał dłonią na brunetkę – Panienka Rakel Helavi, najlepsza aptekarka w Wielkiej Brytanii - powiedział uprzejmie i posłał jej  uśmiech - Mathew Sfercliffe, nauczyciel Opieki nad magicznymi stworzeniami w Hogwarcie - oznajmił skinąwszy głową koledze po fachu i zamilkł nie będąc pewnym co teraz powiedzieć. Od jakichś dobrych kilku lat nie był w pubie z dwoma osobami jednocześnie, a jego kontakt z płcią piękną ograniczał się do nastoletnich uczennic i podstarzałych nauczycielek. Innymi słowy, nie był w tej dziedzinie specjalistą.
-Zechcesz z nami usiąść? - zaproponował Rakel i wskazał na miejsce po stronie Mata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 30
Skąd : Hamilton, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 211
  Liczba postów : 80
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15021-matthew-michael-shercliffe#400257
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15037-najlepszy-profesor-onms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15036-shadow#400263
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15038-matthew-shercliffe#400266




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Sro Wrz 06 2017, 20:29

Matthew też nie był typem hulaki, nieraz wolał towarzystwo zwierząt niż ludzi i naprawdę lubił samotność, ale czasem i ona go dobijała. Akurat dzisiaj najchętniej ogarnąłby wszystkie sprawy związane z zostaniem nowym opiekunem Krukonów, a miał tego całkiem sporo. Powinien też rozplanować sobie lekcje na pierwszy tydzień, przynajmniej, ale... Tym wszystkim równie dobrze mógł zająć się kolejnego dnia. Przecież nie mógł odmówić picia! I to nie znaczyło, że był alkoholikiem, bo wcale nie był. Brunet uśmiechnął się wesoło, wstając z krzesła. Z początku nawet nie zwrócił uwagi na brunetkę, z którą prawie się wyminął. Był zbyt zajęty zamawianiem whisky. Jasne, może przesadził zamawiając całą butelkę, ale miał silną głowę, a butelka na dwie osoby nie była dla niego niczym specjalnym. W tym przypadku stereotyp, że Szkoci mają łeb do picia był najprawdziwsza prawdą.  Stojąc przy barze  i czekając, aż barman poda mu dwie szklanki, stukał sobie opuszkami palców o lekko wystrzępiony blat. Zerknął w stronę Fairwyna, który właśnie w tamtej chwili przytulał się z jakąś kobietą. Matt lekko zmarszczył brwi. Nigdy nie widział Joshui w towarzystwie kobiety, ale możliwe, że po prostu zbyt krótko się znali. No bo czymże jest rok? Shercliffe tak się zajął rozmyślaniem nad tym, czy są razem, że nie zauważyłby tego, że obie szklanki stoją przed nim wraz z butelką alkoholu. Podziękował cicho, od razu zapłacił i zaczął iść w stronę stolika, uśmiechając się przy tym wesoło. Przystanął przy stole, kładąc na nim przyniesione rzeczy, przy okazji patrząc na brunetkę, która idealnie wpasowywała się w jego typ kobiety. Cholera. Czemu on zawsze tak lubił brunetki?
– Nic się nie stało, i tak byłem... Trochę poza zasięgiem. Jestem... – Już uścisnął jej dłoń, miał mówić, że ma na imię Matt, ale uprzedził go w tym Josh. Zerknął na kolegę i zacisnął usta w lekkim uśmiechu. – Wystarczy Matt. Byle nie Matty lub Sherry. Raz ktoś nazwał mnie Sherry i dostał całkiem mocnym zaklęciem. – Cholerne nazwisko Shercliffe. Z jednej strony je lubił, ale z drugiej... Wolałby mieć chyba nazwisko po matce. Co z tego, że było szkockie? Przynajmniej nie byłby kojarzony z animagią, wypytywany o nią i z plagą akromantul, która opanowała praktycznie całą Dolinę Godryka przed laty. – No i jestem tym drugim profesorem, nie ma się czym chwalić. W Hogwarcie pracuję dopiero od... Roku? Wcześniej pracowałem w Ilvermorny. – Popatrzył na Rakel kolejny raz. Mógłby przysiąc, że ją kojarzy, ale nie wiedział skąd. Chodziła z nim do szkoły? Jeśli tak, to musiała być w młodszej klasie. I na pewno nie w Ravenclaw, chociaż... Powstrzymał się przed lekkim przekrzywieniem głowy i odsunął jej krzesło obok siebie, w razie gdyby faktycznie chciała usiąść z nimi. Sam usiadł i przesunął szklankę w stronę Josha. Dobrze, że wziął całą butelkę, w końcu wypadało też poczęstować nowo przybyłą, prawda? Odkręcił alkohol i wlał do szklanki koledze i sobie. Popatrzył na Rakel, unosząc pytająco brwi. Naturalnie pytał o to czy też chce.
– Swoją drogą, nazywasz się Halevi, tak? Mam wrażenie, że znam to nazwisko, choć nie jestem pewien skąd. Chodziłaś do Hogwartu, prawda? Chyba, że to tylko zbieg okoliczności i kojarzę twoje personalia z innego miejsca, ale naprawdę nie wpada mi nic do głowy... – Może słyszał je podczas którejś ze swoich podróży? Było to w sumie możliwe, miał dziwnie dobrą pamięć do takich mało istotnych szczegółów jak imiona i nazwiska przypadkowo spotkanych osób, ale coś podpowiadało mu, że znał ją z Hogwartu nawet jeśli nigdy nie zamienili ze sobą jakiejś zatrważająco dużej ilości słów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Jerozolima
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 194
  Liczba postów : 107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14858-rakel-halevi?nid=1#395666
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14870-wonder-woman#395693
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14871-poczta-rakel#395694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14869-rakel-halevi#395687




Gracz






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Pon Wrz 11 2017, 16:15

wybaczcie obsuwę, myślałam że może dam radę jakoś odpisać na wyjeździe!

Może wypiła już jedną lub dwie szklaneczki ognistej, ale zdecydowanie wyczuła jak Joshua sztywnieje, kiedy tylko go objęła. Czasem jej bezpośredniość i otwartość bardzo popłacały, ale dla niektórych osób było to jednak za dużo, o czym wiedziała, ale... częściej najpierw działała potem myślała, a nie na odwrót. W końcu była z niej bardzo impulsywna osóbka. Na szczęście objęcie było lekkie i krótkie, a ona sama zaraz szybko zaraz również zapisała w swojej głowie, żeby przy pożegnaniu nie popełnić tego samego błędu.
-Przez cały rok? - uniosła brwi ze zdziwieniem. Nigdy jakoś specjalnie nie zastanawiała się nad losem nauczycieli w Hogwarcie. Jako uczennica w ogóle chciała mieć z nimi jak najmniej wspólnego, a w późniejszych latach, żadnego z nich nie znała. Dopiero teraz tak się postarzałam, żeby trzymać się z kadrą. pomyślała z rozbawieniem. -I nie nudzi cię to? - zapytała z pozytywnym zaciekawieniem. Ona sama raczej nie wytrzymałaby tyle w jednym miejscu, nawet tak magicznym i skrywającym tyle tajemnic co Hogwart. Oczywiście sama prowadziła dosyć schematyczne życie, jednak miała tę wolność i możliwość wyrwania się ze schematu, bez większych konsekwencji. No i ludzie - duża większa różnorodności, co też było dla niej niesamowicie ważne. Społeczeństwo czarodziei już i tak było bardzo zamknięte, nie widziała sensu zamykać się w jego jeszcze mniejszym gronie.
Jej myśli od tego wyrwało pojawienie się towarzysza Fairwyna. Którego kojarzyła... i skojarzyła dopiero, kiedy uścisnąwszy jego dłoń usłyszała jego nazwisko. Na krótki moment zrzedła jej mina. Jak mogła zapomnieć! Te lata beznadziejnego młodzieńczego zakochania i wzdychania po kątach, a ona teraz staje z nim twarzą w twarz i w pierwszej chwili nie ma pojęcia kto to jest? Szybko zapanowała nad swoją miną, uśmiechając się szeroko i lekko potrząsając jego dłonią.
-Mocnym zaklęciem mówisz? W takim razie będę ostrożna. - odpowiedziała z lekkim rozbawieniem puściwszy jego dłoń. O ile na zewnątrz wyglądała na spokojną osobę, wewnątrz wręcz krzyczała, nie wiedząc czy sytuacja bardziej ją bawi czy... nie wiadomo co. Jedno było pewne - będzie miała co opowiadać Saraid, która swego czasu była jej pretekstem do przebywania wśród Krukonów. Od czego są przyjaciele, prawda?
-Och, chciałam się tylko przywitać, - odparła grzecznie na propozycje Joshui -nie będę przecież wam przeszkadzać... - urwała widząc jak Matt odsuwa dla niej krzesło, spojrzała na nie, a następnie ponownie przeniosła wzrok na obu mężczyzn -Z drugiej strony niekulturalnie jest odmawiać czarodziejom z dwóch wielkich rodów. - dokończyła nie kryjąc swojego rozbawienia. Sama nigdy specjalnie nie przejmowała się nazwiskami, czystością krwi i dbaniem o zachowanie jedynie czarodziejskiej kultury. Nie tak została wychowana i nie tak chciała żyć. Lubiła być pośrodku - między czarodziejami, a mugolami i z obiema stronami miała dobre relacje. Nie wiedziała jaki stosunek mają do tego jej towarzyszy, ale no cóż... było już za późno, nie miała zdolności do cofania tego co wylatywało z jej ust, a czasem były to faktycznie okropne głupoty.
Zajęła przeznaczone dla siebie miejsce, zaraz odwracając głowę w stronę Shercliffe'a. Uśmiechnęła się lekko.
-No cóż, jeżeli byłeś w Izraelu to faktycznie mogło ci się ono obić o uszy. - odparła spokojnie. O ile Halevich w Wielkiej Brytanii było trzech, z czego jedynie dwójka była czarodziejami, tak w Izraelu... był to jeden z większych i bardziej wpływowych rodów, o czym sama Rakel, nie pytana, zazwyczaj nie wspominała. -Jeżeli nie, no to faktycznie pozostaje Hogwart... z którego chyba też cię pamiętam. - dokończyła, z rozbawieniem zdając sobie sprawę, że to 12 lat temu chyba by zemdlała z radości, gdyby się dowiedziała, że jej chociaż jej nazwisko jest przez Matta kojarzone. -Dobrze pamiętam, że byłeś z Ravenclaw? Bywałam tam często u przyjaciółki, byłyśmy na pewno parę klas niżej. - odparła ogólnikowo, nie chcąc zdradzić ile tak naprawdę wiedziała. Cholerne młodzieńcze zakochania, robiące z człowieka psychopatę. pomyślała nieco ze zirytowaniem na samą siebie, nieco z rozbawieniem. Na prawdę już nie miała pojęcia jak ma się z tym wszystkim czuć, odwróciła więc głowę w stronę Fairwyna, również chcąc i jego wciągnąć w rozmowę. Nie wiedziała ile ma lat, ale zgadywała że jest między nimi większa różnica wieku niż pomiędzy nią a Mattehew. -Joshuo, ty za pewne byłeś już na latach studenckich, kiedy ja zaczynałam Hogwart. - uśmiechnęła się przyjaźnie. -Kompletnie cię z tamtych czasów nie kojarzę... o ile w ogóle skończyłeś Hogwart? - posłała mu pytające spojrzenie, zdając sobie sprawę, że w sumie to mało wie o swoim ulubionym kliencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 28822
  Liczba postów : 35509
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   Nie Lis 26 2017, 17:03

Dziurawy Kocioł to jeden z najbardziej zatłoczonych miejsc w Londynie. Nic dziwnego skoro przez bar najłatwiej dostać się na ulicę Pokątną. Ludzie przychodzą i myślą sobie „w sumie coś zamówię” i tak zostają na dłuższy czas. Tak też było w przypadku @Celine O. O. Lanceley, która wracając z pracy miała tylko jeden cel – kupić nową szatę. Przechodząc przez bar doszła do wniosku, że jest piekielnie głodna, więc zamówiła sobie danie dnia, które akurat jej przypadło do gustu. Usiadła przy jednym ze stolików, w progu sali dwóch czarodziejów zaczęło się głośno wyzywać. Kobieta podniosła wzrok, szukając osób, które wywołały zamęt. Właśnie w tym momencie jakiś bardzo głupi żartowniś postanowił wrzucić w miskę zupy Celine „cukierek”. Lanceley nie zauważyła tego i spokojnie jadła dalej. Do Dziurawego Kotła wszedł @Daniel Bergmann, który szukał nieco rozrywki. Daniel pojawił się w idealnym momencie. Bowiem cukierek, który połknęła Celinie był jednym z kupionych w Magicznych Dowcipach Wesleyów.

Kostki dla Celine:
 

+ małe info:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Bar i stoliki w Dziurawym Kotle   

Powrót do góry Go down
 

Bar i stoliki w Dziurawym Kotle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 20 z 20Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20

 Similar topics

-
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Kawiarnia Solace
» Stoliki
» Stoliki w głębi sali
» Stoliki na pierwszym piętrze [SW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
dziurawy kociol
-